Najgorszy rodzaj klienta?

18.11.07, 17:07
Na pewno ci z was, którzy pracują w handlu mają swoje typy.
Wg. mnie najgorsze są baby w finalnym stadium klimakterycznej
histerii, pernamentnej z resztą.

Do takiej nie trafiają argumenty racjonalne. Wachania hormonalne
obdzieraja je od tego co zwyczajowo się nazywa kulturą osobistą,
braki w argumentacji uzupełniają dzikim wrzaskiem, obrażaja się o
wszystko.

Przypadek_1:

Wpada klientka, z pretensją w głosie (jednocześnie się uśmiecha), że
się jej nóżka urwała od ramki i czy można się tym zająć. Na uwagę,
że serwisem ramek foto się nie zajmujemy i że nie mogę na miejscu
jej ww. akcesorium naprawić, ta ciska (nową, zjdetą z wystawy) ramką
i trajkotając coś o bezczelnej obsłudze wybiega ze sklepu.

Przypadek_2:

Klientka nie jest zadowolona z usługi - bezpodstawnie z resztą gdyż
wszystkie formalne wymogi okreslajace poprawność jej wykonania są
spełnione. JEJ się to jednak nie podoba, kiedy się orientuje, że
chodzi o kwestię gustu, powołuje się na własne doświadczenie w
materii, bluzgając jacy to niekompetentni ludzie w tym sklepie
pracują.

A jak to jest u was?
    • Gość: Peter Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.07, 17:42
      jest skuteczna metoda:
      www.youtube.com/watch?v=HmvAHttzxaw&feature=related
      • pyorunochron Sprzedawcy w Polsce sa z reguly nieuprzejmi 21.11.07, 01:07
        Tak po prostu jest
    • psychcio Re: Najgorszy rodzaj klienta? 18.11.07, 17:47
      Przypadek 1
      Chyba żałujesz, że natura nie wyposażyła cię w nogi wystarczającej
      długości, aby taką klientkę w d..pę kopnąć. Łączę się z toba w żalu:(
      PS
      Spisuj takie przypadki i wydaj książkę! Wierzę, że będzie miała
      popyt. Ja 1-szy kupię :)))
    • Gość: rickimartin Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.07, 17:58
      Nie tylko takie baby są upierdliwymi klientami. Mój przypadek: facet około
      30-tki kupuje zlewozmywak, ogląda z każdej strony przez 45 minut (personel go
      obserwował), z 10 identycznych wybrał jeden, na drugi dzień wraca z reklamacją
      że zlewozmywak jest wgnieciony (tego wgniecenia nie było przed zakupem, czyli
      gdzieś nim wyrżnął), w sklepie awantura bo takich wad się nie reklamuje, sprawa
      w sądzie facet przegrał. Małżeństwo przed 40-tką chce kupić grzejnik, po
      rzetelnym wyjaśnieniu wszelkich spraw technicznych i nie tylko gosciu pyta o
      historię producenta, wtedy nie wytrzymałem i mu powiedziałem że gdybym znał
      historię tej firmy to bym pracował w izbie pamięci tejże firmy a nie w sklepie.
      • Gość: Właścicielka sklep Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.4web.pl 19.11.07, 18:40
        I co nadal pracujesz w tym sklepie? Bo ja bym cię wywaliła za takie
        odezwanie się do klienta!
        • Gość: 37.gora.01.02 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 19:13
          Czlowieczku czy ci sie czasem w lato glowka nie przypalila.Jak
          sprzedawca ma znac producenta i jegi historie.Patrz na metki to
          zobaczysz,ze wiekszosc jest napisane Chiny.Myslenie nie boli.
          • Gość: Hmm Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.4web.pl 19.11.07, 19:47
            Człowieczusiu, tobie się za to łebek zamroził, bo nie myślisz w
            ogóle.
            Tego rodzaju sprzet akurat raczej w Chinach nie jest robiony a nawet
            jeśli to i tak niczego nie zmienia, bo chodzi o stosunek sprzedawcy
            do klienta!
            • Gość: wawas Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jmdi.pl 20.11.07, 11:22
              A ja w całej rozciągłości zgadzam się właśnie z ludźmi, którzy jadą na klientów
              (ale tych klientów pospolitych, tych marketowych, telefonicznych , czy rtv agd).

              Sam lata pracowałem w punkcie sprzedaży i wiecie jakie są moje obserwacje,
              ludzie myślą że jak przyjdą i coś kupią to myślą że kupili ciebie i że jesteś na
              każde zawołanie.
              H im w D.

              Ja wiem, że to co pisze może wywołać burzę wśród właśnie tych co lubią draki
              robić w sklepach ale wiecie co walcie sie na ryj.

              To że sprzedawca powinien być profesjonalny i kulturalny to się zgadza, ale
              klient tez powinien być w porządku, a tu co , nic.
              Jak się na czymś klient nie zna to na silę chce pokazać, że to on ma rację, a
              właśnie sprzedawca jest głupi i cham, i to sie nazywa podnoszenie własnej
              warotści czyimś kosztem, to oznacza że takie malutkie ludziki przychodza do
              punktów czy salonów sprzedaży.

              SZACUN dla wszystkich mających styczność z klientami komórkowcami, marketowcami,
              rtvagedowcami czyli pospolitymi klientami,
              , nie dajcie się.

              Może będzie lepiej i tak jak mi uda wam sie wyrwać z tego dziadostwa i mieć
              szczęście rozmawiać z klientami na zupełnie innym poziomie i czerpać z tego
              przyjemność :).

              • Gość: china Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 12:35
                na potwierdzenie tych slow.
                nie ma obowiazku sprzedarzy. nie chce , nie sprzedam ci i juz.
                pomijam sprawe ekonomi i logiki. ale jak emocje wezma gore to jak w
                USA mozna zobaczyc przed oczami giwere i text sprzedawcy: spieprzaj.
                ot co!
                • Gość: Kmieciuz Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.warszawa.dialog.net.pl 20.11.07, 13:29
                  Art. 135. Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu
                  detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar
                  przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia
                  sprzedaży takiego towaru,
                  podlega karze grzywny.
              • jacek226315 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 23.11.07, 01:10
                wawas napisal:
                >H im w D to sie pisze CH
              • Gość: Joko28 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.08, 18:19
                Podpisuję się pod tym. Przez kilka lat, jako studentka, dorabiałam stojąc jako
                hostessa na promocjach. O upierdliwych albo chamskich klientach mogłabym napisać
                książkę grubości telefonicznej. Podczas jednej z akcji promocyjnych przed
                świętami pracowałam dla firmy produkującej pluszaki. W pewnej chwili podszedł do
                mnie jakiś dziadek który chciał kupić maskotkę dla swojej wnuczki i miał jakieś
                pytania, dodam - bardzo szczegółowe, pytał o numery certyfikatów i takie inne
                pierdoły. Był namolny jak 150 i zajął mi chyba z 20 minut. Kiedy przyparta do
                muru powiedziałam, że nie wiem czegoś, nawrzeszczał na mnie, że jestem tępa, że
                chyba za coś mi płacą, że jak nawet sprzedać zabawki nie potrafię, to może
                powinnam spróbować pracy na ulicy...
                • kochanica-francuza Re: Najgorszy rodzaj klienta? 05.01.08, 18:21

                  > chyba za coś mi płacą, że jak nawet sprzedać zabawki nie potrafię, to może
                  > powinnam spróbować pracy na ulicy...

                  Debilstwo i chamstwo.
            • Gość: arturaspl Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.era.pl 20.11.07, 13:31
              Ja tez lubie stosunki z klientami. orznac, zerznac i za drzwi wyp...c
          • Gość: kate Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dsl.bell.ca 19.11.07, 19:51
            Producent a wykonawca to dwie rozne sprawy. A tak troche na czasie,
            moze nie na temat , ale dla rozweselenia.jedna z reklamowek sklepu
            meblowego .nie wazne co reklamowali, wazny dialog dziecka z tatusiem
            -Tato czy to prawda ze Mikolaj mieszka na Biegunie Polnocnym
            -No tak,przeciez kazdy o tym wie!
            -To dlaczego wszystkie moje zabawki od niego maja napisane - MADE
            IN CHINA?
          • Gość: szefowa Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 82.160.23.* 19.11.07, 22:34
            Chiny to miejsce produkcji a nie producent - klient ma prawo dopytać o firmę,
            której wyroby kupuje - a sprzedawca jeśli nie wie to o tym klienta informuje,
            choć co nieco wiedzieć powinien...

            co do przypadków opisanych w pierwszym poście to o pomstę do nieba woła nie
            postawa klientów tylko sprzedawcy.... no i jego ortografia...
        • Gość: rickimartin Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 08:36
          Nie, teraz mam własny sklep i nie obsługuję kretyńskich klientów tylko wybranych
          a obroty mi wzrosły przy równoczesnym spadku poziomu stresu związanego z obsługą
          byle jakiego klienta.
          • Gość: zuzia Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 09:20
            popieram Cie rickimartin, też mam swój lokal a klientów tez trzeba
            sobie wychować. Bo to nie są swiete krowy, do tego udają
            niedorozwiniętych albo traktują mnie jak niedorozwiniętą.
            • Gość: Maciej - Poznaniak Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 217.153.71.* 20.11.07, 14:11
              Sorki, ale jakość wykonania dzisiejszych produktów pozostawia wiele do życzenia.
              Do tego powszechna ignorancja sprzedawców potrafi doprowadzić klienta do pasji.
              Oczywiście spotkałem takich, którzy wiedzieli co sprzedają, ale jest ich
              zdecydowana mniejszość. Z jednej strony jest to wina pracodawców, którzy nie
              szkolą pracowników, a z drugiej brak zainteresowania sprzedawców przedmiotami,
              którymi handlują.

              Zgadzam się, że tak samo jak są źli sprzedawcy to i są źli klienci, ale wszystko
              można załatwić kulturalnie. Jeżeli ktoś nie potrafi tego zrobić to w mojej
              opinii nie nadaje się do tej pracy. Na zachodzie wszyscy sprzedawcy się
              uśmiechają i są niezwykle mili. Nawet jeżeli są do tego przymuszeni lub
              przyuczeni to nie ma znaczenia. Kupuje się tam świetnie. U nas się po prostu
              chamskie zachowania powszechnie toleruje i to jest tragiczne. Na szczęście jest
              coraz lepiej, a tacy "co sobie wychowują klientów" mam nadzieję zostaną z niczym.
        • Gość: ile Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 85.219.248.* 27.12.07, 05:02
          Ile ty płacisz tym sprzedawcom ? Pewno najniższą krajową i rżniesz
          pracodawcę roku :)
    • Gość: ;-)) Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 18:07
      to lepsze: https://www.youtube.com/watch?v=p-hD0RanhoE>
      ;-))
      Jako klientka w finalnym (mam nadzieję) stadium klimaterycznej
      (permanentnej) histerii powiem tak - nic tak mnie nie wkurza jak
      powolne myślenie, brak logiki, niechlujne wykonanie, nierzetelna
      informacja, zła wola lub jej brak. Czas pędzi! ;-)
      Zgadzam się że baby czasem są nie do wytrzymania ;-(
      Ale zrozumienia trochę dla tego stanu!!! On wcale nie jest przyjemny
      ani świadomie wywołany. Tak się ma! Myślę że trochę dystansu,
      uśmiech, miłe spokojne słowo, rzetelna i dbała obsługa go nie
      wywoła. Spróbuj!
      • Gość: autor Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.238.175.* 18.11.07, 18:37
        Przepraszam bardzo ja się psychoanaliza nie zajmują ani tym bardziej
        endokrynologiem nie jestem, ale jak się do sprzedajacego od razu
        wyskakuje z pulsującą aortą to mi się blokada automatycznie włącza.

        Dla baby w stadium finalnym miłe słowo jest niesłyszalne, zawsze
        obsługa jest za wolna, nieuprzejma, obmierzła, niefachowa. Wiecznie
        się jej spieszy.. tylko gdzie ,na oddział kardiologiczny?
        • Gość: ;-)) Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 18:45
          Ależ usiłuję Ci to wytłumaczyć - ona nie wie że się spieszy. Tak ma.
          No i jej gorąco ;-)
          Na świecie 52% ludności to kobiety - lepiej się więc zdystansuj, bo
          wcześniej czy później na którąś i tak wpadniesz, albo ona na Ciebie
          co gorsza ;-)
          • Gość: prezes Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 16:45
            Plasterek na pupę i jest dobrze.Tylko trzeba iść do lekarza.Climara
            50 działa świetnie.A teraz przypadek .Poproszę 60dkg.karczku tylko
            żeby był kruchy.
            • Gość: kla Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 19:45
              plasterek sobie na czoło naklej, prezesie!
              Nie żebym była przeciwko plasterkom - tylko że na to co tu opisujemy
              nie działają, więc się nie wymądrzaj.
              • Gość: ja Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.isinfo.pl 20.11.07, 10:48
                Ja mam sposob. Kiedy trafi sie taki beznadziejny przypadek, czekam
                az sie klient/ka "wygotuje". Patrze prosto w oczy z uprzejmym
                usmiechem. Nic nie mowie, zeby dodatkowo nie nakrecac, nie
                wyjasniam, nie tlumacze, nie proponuje. Tylko cierpliwie czekam i
                slucham. Kiedy juz skonczy odczekuje jeszcze kilka sekund, ale nie
                za dlugo i mowie "Rozumiem, ale niestety nie moge Pani/Panu pomoc".
                Kiedy klient "zagotowuje sie" ponownie powtarzam cala procedure. Nie
                zdarzylo sie zebym musial powtarzac ja trzeci raz. Na ew. prosbe o
                kierownika wzywam go a on powtarza dokladnie to samo co ja :)
          • Gość: Kajo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 20.11.07, 00:12
            To sobie stań za ladą i tak przywitaj dziennie parę takich pań, plus jeszcze
            kilkunastu panów z reklamacją o wgniecenie, sześć osób, które nie rozumieją, że
            akurat terminal do kart płatniczych nawalił i trzeba płacić gotówką a bankomat
            jest za rogiem; i rób to z gracją i klasą, uśmiechaj się, bądź miły i w ogóle -
            WYLUZUJ.

            • honecker32 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 12:44
              Z tym terminalem to przesadzasz, jako klienta nie obchodzi mnie ze
              nawalil, trzeba miec kilka (za rogiem jest sklep z terminalami). Nie
              bede nigdzie chodzil zeby wyplacic gotowke bo sprzedawcy tak
              wygodnie.
            • Gość: nie_kazdy Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:18
              Nie kazdy nadaje sie do pracy z klientem.Jesli sprzedawce denerwuja
              takie oczekiwania klientow jak usmiech,uprzejmosc,rzetelnosc,pomoc,
              mozliwosc zaplaty karta,umiejetnosc powiedzenia slowa PRZEPRASZAM,
              to taki sprzedawca powinien zmienic zajecie i przejsc np.na magazyn.
              Wiadomo,ze zdarzaja namolni i nieuprzejmi klienci,ktorzy od progu
              wyzywaja obsluge,ale sprzedawcy z prawdziwego zdarzenia potrafia
              (lub powinni moc) sobie z takimi ludzmi poradzic i ich rzetelnie
              obsluzyc bez wdawania sie w niepotrzebne pyskowki.
              A klientow nie powinno zasadniczo obchodzic,ze np.bankomat jest za
              rogiem, ze sprzedawcy malo zarabiaja czy ze obsluzyli juz w tym dniu
              50 osob.

              A tak w ogole - to obie strony powinny choc troche wyluzowac i nie
              traktowac siebie jak przeciwnikow.
            • Gość: Maciej - Poznaniak Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 217.153.71.* 20.11.07, 14:13
              A co? Po trzecim przestajesz być uprzejmym? To wina tego trzeciego klienta? Nie
              nadajesz się po prostu do tego... :]

              Tragedia....
        • titta Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 14:50
          Bywa jeszcze tak, ze to sprzedawca ma andropauze albo inne meskie
          klopoty hormonalne (lub psychiczne): dla takiego kazda klijentka ma
          pretesje w glosie i sie czepia...
          Warto rozwazyc tez ta opcje.
        • pfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 16:05
          Gość portalu: autor napisał(a):

          > Przepraszam bardzo ja się psychoanaliza nie zajmują ani tym
          bardziej
          > endokrynologiem nie jestem, ale jak się do sprzedajacego od razu
          > wyskakuje z pulsującą aortą to mi się blokada automatycznie włącza.

          Powiedz mi,. gdzie pracujesz, a na pewno do twojego sklepu nigdy nie
          przyjdę. Ani do innych sklepów twojej sieci dla pewności.

          Cóż za palant. Palant i mizoginista. Może zmień pracę na taką, gdzie
          nie będziesz się musiał kontaktować z ludźmi, zwłaszcza z kobietami,
          zanim cię z twojej obecnej roboty z hukiem nie wyrzucą.
          • Gość: 37.gora.01.02 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 19:18
            I masz babo placek nawet w internecie trafisz na pfg i juz Cie
            z roboty wyrzuca.Skd ja to znam.Dlaczego nie pojdziesz do swego
            proboszcza i nie powiesz mu,ze cie zle obsluzyl.Mozesz go zwolnic.
            • Gość: kate Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dsl.bell.ca 19.11.07, 20:08
              Ale akurat pfg ma tez troche racji - Z jednej strony rozwydrzone i
              zlosliwe kobiety rzucajace sie na wszystko i wszystkich i tyczy to
              nie tylko pan w trakcie klimakterium jak i w fazie koncowej.Obsluga
              czasami tez pozostawia wiele do zyczenia.I zlosliwi, nieprzyjemni
              sprzedawcy powinni sobie zdawac sprawe z tego ze jeden niezadowolony
              klient( mam na mysli takiego ktoremu nie sie cos ubzduralo, choc tez
              trzeba miec to na wzgledzie) moze spowodowac ze jakies 20 osob
              przestanie przychodzic do tego sklepu - jedna pani powie drugiej
              pani.....
              A odrobina zyczliwosci z obu stron nie zawadzi.
              I moze przychodzacy do sklepu powinni tez pamietac ze osoba
              obslugujaca jest tam po to zeby pomoc,a nie zeby uslugiwac jak jakis
              sluzacy.Ze ta osoba takze moze byc zmeczona, ze stoi w tym sklepie
              juz kilka godzin i nie wykluczone ze juz miala spotkanie z
              nieprzyjemnymi klientami.A ten usmiech, dobre slowo przelamie
              wszystko i nawet najbardziej zmeczona osoba z obslugi wydusi z
              siebie wszystko zeby dana osoba wyszla ze sklepu zadowolona.
            • pfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 21:44
              Gość portalu: 37.gora.01.02 napisał(a):

              > Dlaczego nie pojdziesz do swego
              > proboszcza i nie powiesz mu,ze cie zle obsluzyl.

              A wiesz, akurat się wybieram :-)
          • Gość: Mizogin_feminista Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.gprs.plus.pl 19.11.07, 21:19
            :)

            Hutnictwo?

            Przypadek

            Dzwoni Pani Profesor (pewnie napad goraca) w sprawie jej artykulu, ktory ma byc
            opublikowany w czasopismie fachowym.

            Pani Profesor: Chcialabym, zeby fotografia byla rozmieszczona przy cytowaniu
            fotografii w tekscie. (opis sytuacji: 10 rycin; 10 powolan w tekscie - na
            rozkladowke wchodzi 6 bez tekstu)

            Dzial DTP: Pani Profesor, niestety to niemozliwe,czesc rycin mozemy przeniesc na
            kolejna strone. W tekscie bedzie odniesienie, ze rycina jest na stronie xx

            PP: Jak to niemozliwe?

            DTP: Cytowanie jest tak "geste" ze ryciny nie zmieszcza sie na rozkladowce.

            PP: Alez ja publikowalam do pism zagranicznych!

            DTP: Nasze pismo rowniez jest pismem miedzynarodowym.

            PP: Ale tam sie dalo!

            DTP: Ten sam artykul? Byc moze byl inny format pisma?

            PP: Ma byc jak mowie. Jestem Profesorem nauk medycznych

            DTP: A my ukonczylismy Wydzial poligrafii na Politechnice.

            PP: Prosze Pana! Jak ja chce sobie zrobic korekte to wciskam klawisz backspace i
            juz mam.

            DTP: A my nie wyrywamy skalpela chirurgowi, kiedy wrasta nam paznokiec.

            PP: Chamstwo. Dowie sie o tym panski przelozony i Prezes Towarzystwa

            DTP: Milo mi, moze ktorys z nich Pani wytlumaczy, ze specjalnie dla Pani nie
            bedziemy robic rozkladowki jak w Playboyu, zeby Pani ryciny sie zmiescily.

            Epilog: Pani Profesor po przejsciu fali goraca i dwoch telefonach do Prezesa i
            zwierzchnika zbastowala, przepraszajac, ze wtraca sie w kompetencje innych. Po
            wydruku podziekowala za ladnie skomponowany artykul ;)
            • golfstrom Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 22:52
              Ciekawe co jej powiedział pan prezes? Może nie zaczął szydzić z pani
              profesor po pół minuty rozmowy?... To tylko taka abstrakcyjna mysl.

              A nie można było Pani Profesor wyjaśnić raz, drugi, dziesiąty, że
              nie jesteście w stanie tego zrobić? I że jeśli ma wątpliwości, to
              Ty bardzo chętnie poprosisz szefa, żeby z nią porozmawiał?



              • Gość: lejzab Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.cst.tpsa.pl 20.11.07, 11:11
                ale przecież chłopaki z DTP też nie szydzili z pani profesor.
                dlaczego raz napisałeś(aś) "pani profesor' a raz "Pani Profesor"?
                • Gość: golfstrom Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.range86-151.btcentralplus.com 20.11.07, 22:04
                  > ale przecież chłopaki z DTP też nie szydzili z pani profesor.
                  Śmiem się nie zgodzić. Na gadkę klienta "Ja jestem profesorem bla
                  bla bla" odpowiada się "Ja nie podważam Pani kompetencji,
                  przedstawiam Pani jedynie to i tamto", a na pewno nie zaczyna się
                  licytować.

                  >DTP: Milo mi, moze ktorys z nich Pani wytlumaczy, ze specjalnie dla
                  >Pani nie
                  >bedziemy robic rozkladowki jak w Playboyu, zeby Pani ryciny sie
                  >zmiescily.

                  Gość może być mistrzem składu, ale z klientami rozmawiać nie
                  powinien.

                  > dlaczego raz napisałeś(aś) "pani profesor' a raz "Pani Profesor"?
                  Bo mi sie pomyliło - dwa razy poprawiłam (pana prezesa i pania
                  profesor), a trzeci raz przeoczyłam.
      • harmannk Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 14:21
        A u mnie tak:
        Przypadek 1.
        Przychodzi sprzedawca, sprzedaje kablowke 9czekawieczorem pod
        klatka, zeby dostac moj podpis). Jak juz zaczynam placic za usluge
        to okazuje sie, ze jakosc obrazu jest jak kopia VHS, sygnal sie rwie
        itp. Dzownie do niego, zeby co zrobil z tym, bo moja kasa jest dobra
        a ich usluga do dupy. On mnie spuszcza na drzewo. Ja mu na to ze
        jest ch.., zlodziej i qrwa. Jak nastepny raz dzwoni ich rep zeby cos
        sprzedac to mu radze zeby sobie wsadzil wlasnego ch. w dupe. LAbo
        umawiam sie, kaze przyjsc na 5 pietro bez windy, sam sie nie
        zjawiam. Tak powtarzam 3 razy ten numer a za ostatnim razem mowie mu
        ze jednak nie chce bo maja ch.owy sygnal. A jak jest niezadowolony
        to mowie mu ze dziwne, bo inni sprzedawcy uwielbiaja drapac sie na
        to pietro bez sensu :-)
        • Gość: skamajdik Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.wro.vectranet.pl 19.11.07, 23:57
          pięknie opowiedziane
          • Gość: blade III Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.168.75.* 21.11.07, 23:42
            zaje.iste
        • Gość: lcc Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 193.109.212.* 20.11.07, 12:17
          ha, nie wiem czy wiesz, ale wychodzi na to że jesteś zwykłym
          chamem :)
          • viking2 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.11.07, 04:32
            Gość portalu: lcc napisał(a):

            > ha, nie wiem czy wiesz, ale wychodzi na to że jesteś zwykłym
            > chamem :)

            No moze i wychodzi, ze jest. Ale sprzedawca kablowki, ktora nie dziala, jest
            zwyklym oszustem, a z dwojga zlego, to za chamstwo do pudla sie nie idzie, a za
            oszustwo - tak.
        • Gość: oj Re: Najgorszy rodzaj klienta?harmannk IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.11.07, 16:04
          jesteś bydlakiem i zwykłym prymitywem
      • Gość: Olga Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.07, 15:14
        To nie prawda ze klientki w finalnym stadium klimaterycznej histerii
        są najgorszym typem klienta. Najgorszy jest klient "firma"! Wpada do
        salonu z "wielką buzia" i słowami " co to k...ma znaczyć", ja straty
        ponisze a karta nie działa! (karta startowa za 8zl). Więc grzecznie
        tłumaczymy, że oczywiście karte wymienimy jeżeli nie działa i to
        potrwa do 10min. Klient firma wybucha jeszcze głośniej, ze nie ma
        czasu na takie rzeczy i skarge będzie pisać. Papier wszystko
        przyjmie- proszę bardzo.
      • Gość: Nika Glupie tlumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 18:13
        Zaburzenia sie leczy, a nie epatuje otoczenie. To takie usprawiedliwianie jak :"
        on jest agresywny i chamski, ale coz mial trudne dziecinstwo". Tylko ze ten z
        trudnym dziecinstwem nie mial wplywu na swoj los a niezrownowazona kobieta może
        poprostu isc do lekarza .
        • Gość: tulipanna Re: Glupie tlumaczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 09:05
          Wnioskując z nicka jestes chyba płci żeńskiej. Pożyjesz-doczekasz
          swojej szansy - bycia zrównoważoną, delikatną, kulturalną, starszą
          panią..
          • uruk.hai Re: Glupie tlumaczenie 22.11.07, 16:36
            Kazdy z nas może z wiekiem popaść w jakieś schorzenia... Co nie znaczy, wszyscy
            mają sie dobrotliwie usmiechać i przyjmować razy od osób niezrównowazonych
            psychicznie. To sie leczy!!!
      • Gość: Baśka Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.eranet.pl 19.11.07, 20:43
        A poza tym "wahania" drogi autorze wątku, nie przez "ch"
        W czasach twoich klimakterycznych klientek uczyli tego w szkole.
        • elpik Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 09:41
          A może mu w "wąchanie" chodziło?
    • twoj_aniol_stroz Re: Najgorszy rodzaj klienta? 18.11.07, 21:19
      Siedzę kiedyś w sklepie, leniwe przedpołudnie, żywego ducha w CH,
      czytam "Rzeczpospolitą" - akurat czytałam zielone strony, coś tam o
      rynku reklamy. Wchodzi elegancki pan, wiek ok 50 lat, wędruje sobie
      po sklepie, wstałam, czekam, pan sobie spaceruje, w pewnym momencie
      podchodzi do mojego biurka, patrzy na gazetę i mówi: Ooo, ależ
      ambitną gazetę pani czyta!. Mówię: Czy ja wiem, czy ona ambitna,
      dziennik, jak każdy inny. A pan na to: No myślałby kto, że pani
      rozumie co pani czyta! :))))
      A najbardziej nie lubię artystów - kategoria nastawiona na swój
      geniusz i bezguście wszystkich innych :)
      • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 18.11.07, 23:13
        Gdzie jest to CH, gdzie nie ma żywego ducha? Poważnie pytam :)
        • twoj_aniol_stroz Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 08:49
          Maximus - Nadarzyn k/Warszawy, rano, w dzień powszedni.
          Przeciwieństwo stanowi weekend. Znacznie lepiej jest wziąć sobie
          dzień urlopu i przyjechać rano w tygodniu, na spokojnie można
          wszystko obejrzeć, bez stresu poprzymierzać ciuchy, cisza i
          spokój :))
          • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 13:34
            Pytam, bo święta idą, a ja mam alergię na CH. Dzięki :)
            • Gość: jbk Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.szara.net 20.11.07, 14:07
              A cóż to jest CH?
              Jakieś dwie pierwsze litery modnego słowa?
              • jacek226315 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 23.11.07, 01:24
                gosc portalu jbk napisal/a:
                > A coz to jest CH?
                Madrej glowie dosc dwie slowie
          • Gość: ala Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 22.11.07, 00:32
            Też miałam kiedyś taką sytuację. Na studiach w czasie wakacji dorabiałam jako
            kelnerka, byłam pierwszy dzień w pracy i przyszedł taki buc jeden z drugim.
            Pytają z czym jest sałatka z tuńczykiem. No to im mówię, że z tuńczykiem, a
            dalej to nie wiem, bo jestem pierwszy dzień, ale jak sobie życzy, to pójdę do
            kuchni i się zapytam. Na co on z pogardą: No jak pani te swoje kelnerskie czy
            tam kucharskie zawodówki kończyła, to chyba powinna pani wiedzieć... Normalnie,
            aż się zagotowało we mnie, takim tonem to powiedział. A burak taki, że na mój
            gust to nawet podstawówki nie skończył. Niektórych po prostu trzeba olać, bo
            sami są nikim, więc wyżywają się na innych. Jak ktoś ma klasę, to choćby był
            rektorem Uniwersytetu to się z szacunkiem będzie zwracał do niepiśmiennego
            ciecia. A jak ktoś nie ma klasy, no to cóż...
      • Gość: RETOLP Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 194.106.193.* 19.11.07, 15:41
        Chyba bym takiego hooja po ryju wytrzaskał.Straszny "człowiek".pzdr
    • madziula201 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 18.11.07, 21:55
      Dla mnie najgorszy osobnik to taki ktory wybrzydza, zastanawia sie godzinami.A
      jeszcze to, a moze tamto ,a ja stoje za takim osobnikiem ,nogami przebieram, bo
      musze zaraz do pracy leciec. Osoba przedemna wybiera,nie spieszy sie oczywiscie
      ,zagaduje a ja mam wtedy morderstwo w oczach,czasem zwracam uwage ,ale to nic
      nie daje.Wszelka powolnosc i niezdecydowanie mnie wkurza.
      • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 18.11.07, 23:14
        Recepta jest prosta - kupuj po pracy :)
      • Gość: tenorek Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.2a.pl 19.11.07, 18:33
        madziula201 napisała:

        > Dla mnie najgorszy osobnik to taki ktory wybrzydza, zastanawia sie
        godzinami.A
        > jeszcze to, a moze tamto ,a ja stoje za takim osobnikiem ,nogami
        przebieram, b
        > o
        > musze zaraz do pracy leciec. Osoba przedemna wybiera,nie spieszy
        sie oczywiscie
        > ,zagaduje a ja mam wtedy morderstwo w oczach,czasem zwracam
        uwage ,ale to nic
        > nie daje.Wszelka powolnosc i niezdecydowanie mnie wkurza.

        A na koniec placi kartą za słoik ogórków, menda
      • Gość: V Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.zab.nat.hnet.pl 19.11.07, 20:53
        ja to jeszcze zniose... najgorzej jest jak to sie dzieje w kiosku na
        przystanku... chce kupic bilet na niemal juz nadjezdzajacy tramwaj a tutaj
        babunia pyta o konkretne numery 'Tanca z gwiazdami'... "A czy byl juz 30-sty? bo
        chyba przegapilam.... a moze to byl 31-wszy... czy moze mi Pan pokazac wszystkie
        jakie Pan ma? bo tamten to mial okladke gdzie........."

        masakra :)
        • Gość: wujek_dobra_rada Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.acn.waw.pl 19.11.07, 22:48
          wychodz 5 minut wczesniej :)
          • Gość: Katana Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 62.233.164.* 20.11.07, 10:31
            Wtedy jak bedzie mial pecha to bedzie stal za 3 takimi klientami wiec i tak sie
            spozni
            • Gość: jbk Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.szara.net 20.11.07, 14:10
              No to 15 min. Kupuj bilety na zapas, kup kartę... cokolwiek, tylko nie zwalaj
              swojego spóźnialstwa na innych.
        • Gość: Autorka Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.taeu.com 20.11.07, 07:55
          Gość portalu: V napisał(a):

          > ja to jeszcze zniose... najgorzej jest jak to sie dzieje w kiosku
          na
          > przystanku... chce kupic bilet na niemal juz nadjezdzajacy tramwaj
          a tutaj
          > babunia pyta o konkretne numery 'Tanca z gwiazdami'... "A czy byl
          juz 30-sty? b
          > o
          > chyba przegapilam.... a moze to byl 31-wszy... czy moze mi Pan
          pokazac wszystki
          > e
          > jakie Pan ma? bo tamten to mial okladke gdzie........."
          >
          > masakra :)

          Hahahaha, taaak!! To jest tragedia! Mam to samo! Najchetniej to bym
          te babcie odepchnela, kupila ten bilet a ona niech sobie potem tam
          stoji ile jej sie zywnie podoba i do smierci swojej wybiera te
          szmatlawce do czytania.
          • Gość: cho Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.238.174.* 20.11.07, 10:38
            A wystarczy powiedzieć "Przepraszam, czy może mi pani podać jeden
            bilet, bo się śpieszę - mam zgodne".
            Albo kupić sobie bilet wcześniej, a nie na ostatnią sekundę. Sami
            sobie ludzie stawrzacie problemy...
    • Gość: zielona.gumka Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.laczpol.net.pl 18.11.07, 23:19
      Chyba ci co chcą poleczyc swoje komlpleksy i nigdzie indziej niż w
      sklepie nie mogą powiedzieć "klient ma zawsze rację","płacę więc
      wymagam" itp
      W sklepie mogą się wyżyć np na kasjerkach, pogonić je zeby otworzyły
      druga kasę ("no co to jest zeby tylko jedna kasa była!").
      "Proszę mi to zapakować!"
      Przede wszystkim chamy zwykłe po prostu.

      • twoj_aniol_stroz Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 08:55
        W naszym sklepie mamy sporą swobodę w przyznawaniu rabatów, więc w
        sumie klient, który wchodzi do nas na zasadzie "mnie się należy" ma
        po prostu znacznie mniejsze szanse na jaikolwiek rabat, niż taki
        zwykły normalny człowiek, który nawet tego rabatu się nie spodziewa.
        To bardzo pomaga w takich sytuacjach. Ale fakt, że częste jest
        poprawianie sobie samopoczucia kosztem sprzedawcy.
        Ale, żeby nie było tak ponuro, to powiem, że jest baaardzo duża
        grupa sympatycznych klientów, takich, którzy pożartują, pośmieją
        się, więc nie jest tak tragicznie :))))
      • Gość: Nienawidzę kolejek Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 19.11.07, 16:38
        no z ta kasą to przesadzasz.

        1 kasa czynna a do niej tłum ludzi, panienki sobie gaworza a trzy
        kasy puste .
        To najbardziej wqu..a.
        • Gość: jacek226315 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.proxy.aol.com 19.11.07, 17:32
          zapraszam do Stanow,tu zadna kasjerka sie nie spieszy szczegolnie w
          supermarkietach z zywnoscia,.W kasie przewaznie czarne,mlode ktore
          maja gdzies klientow gadaja miedzy soba,a zwroc takeij uwage,to od
          razu jestes rasista i nie lubisz murzynow.A co najsmieszniejsze,ze
          Amerykanie to toleruja i uwazaja ,ze tak powinno byc
          • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 19:20
            Amerykanie mają narąbane, więc to się nie liczy :)
            • Gość: rybka Nemo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dsl.club-internet.fr 21.11.07, 19:27
              We Francji jest troszke podobnie. Kolejka do kasy ze glowa mala, a
              kasjerka ucina sobie pogawedke z klientka np. o chorym piesku
              sasiadki. Zdenerwowac sie, zaklac sobie pod nosem ? Nie, to nie do
              pomyslenia! Usmiech na dziob!
          • Gość: jj Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 88.195.56.* 19.11.07, 20:47
            To zalezy gdzie. W wielkich miastach gdzie jest niesamowita rotacja to tak, ale
            w malyc zadupiach po tysiac mieszkancow, szczegolnie turystycznych to speeda
            maja na maksa i jeszcze wszytsko ladnie pakuj.
          • Gość: wylogowana Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.hsd1.ma.comcast.net 21.11.07, 19:22
            Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

            > zapraszam do Stanow,tu zadna kasjerka sie nie spieszy szczegolnie
            w
            > supermarkietach z zywnoscia,.W kasie przewaznie czarne,mlode ktore
            > maja gdzies klientow gadaja miedzy soba,a zwroc takeij uwage,to od
            > razu jestes rasista i nie lubisz murzynow.

            Na czarnuchowie Ameryka sie nie konczy......
            • jacek226315 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 23.11.07, 01:28
              sluchaj wylogowana ja nie mieszkam na czarnuchowie,ale w NY trudno
              znalesc sklep ze 100%procentowa biala obsluga.Moze w stanie Iowa lub
              Idaho tak
      • Gość: kate Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dsl.bell.ca 19.11.07, 20:22
        Klient nie zawsze ma racje, a tacy co to dla zasady wymagaja i kaza
        kasjerce zapakowac swoje zakupy jak masa ludzi za nim stoi to zawsze
        glosno skomentuje wlasnie taka mende.Glosno tez skomentuje jak tlum
        ludzi a tylko jedna kasa otwarta wtedy nawet mowie zeby szefowa
        siadla na kasie skoro jest zapotrzebowanie, albo niech zatrudnia
        wiecej osob.Ale takie zlosliwe zachowanie mnie wnerwia.Zawsze staram
        sie pomagac kasjerce z pakowaniem zakupow, zeby szybciej sie zmyc i
        zeby kolejna osoba mogla szybciej przejsc przez kase.Czy to takie
        trudne?
        • figgin1 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 03.01.08, 00:03
          Gość portalu: kate napisał(a):
          Glosno tez skomentuje jak tlum
          > ludzi a tylko jedna kasa otwarta wtedy nawet mowie zeby szefowa
          > siadla na kasie skoro jest zapotrzebowanie, albo niech zatrudnia
          > wiecej osob.

          To może sama się zatrudnij? Kolejek do kasy nikt nie wydłuża z czystej
          złośliwości. Jasne, nic fajnego tak sterczeć, ale pomyśl pięć minut zanim
          bluzgniesz.
    • matylda1001 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 11:59
      Scenka I:
      Duży sklep z ubraniami w centrum dużego miasta. Drogo więc i
      klientela skromna, raczej ta oglądająca niz kupująca. Przy dwóch
      ladac, w dwóch przeciwnych krańcach sklepu dwie znudzone panienki.
      Rozmawiają sobie głośno obgadując znajomą. Mówią jaka to ona zła
      gospodyni, nie ugotuje, nie posprząta, mąż zaharowany a ona tylko
      tipsy... Chodzę sobie, oglądam i nie mogę tego nie słyszeć.
      Scenka II:
      Sklep podobny, tzw. elegancki a za lada panienka w króciutkiej
      bluzeczce, spodniach biodrówkach a w pępku kolczyk! Ona jest w pracy!
      Scenka III:
      Osiedlowy sklep spożywczy
      - Poproszę mentolowe "Marlboro". Pani z wyrazem wyższości,
      zadowolona bo przyłapała mnie na błędzie szuka na półce mówiąc: -
      mentAlowe, mentAlowe...a są, proszę mentAlowe...
      Scenka IV:
      Osiedlowy sklep spożywczy
      Proszę o "cały" chleb. Pani podaje mi krojony. Mówię, że prosiłam
      o "cały" a pani na to, że mi sie dziwi bo wszyscy wola krojony...
      Doprawdy, czasami i bez kilmakrerycznej histerii trudno zachować
      spokój.
      • twoj_aniol_stroz Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 14:00
        Problem jest w obie strony. Wiem doskonale jakie potrafią być
        ekspedientki, prowadzę szkolenia w tej dziedzinie i sporo już
        widziałam. Nie mniej jednak klienci też potrafią bardzo się
        postarać. Do mnie przyszedł kiedyś pan i patrząc na filiżankę
        stwierdził: Niestety ładnych filiżanek to wy nie macie.
        Pytam uprzejmie: "A jakiego typu filiżanka byłaby odpowiednia"
        Klient: "Aaaa, taka wąska na dole i szersza na górze"
        Ja: "proszę bardzo" - Pokazuję na drugim stole właśnie taki kształt.
        Klient: "Ale ja nie chcę z takim kwiatkiem"
        Ja: "Nie ma sprawy może być gładka"
        Klient: "Ale ja chcę ze złotym paseczkiem"
        Ja: "Żaden problem, namalujemy paseczek"
        Klient bez słowa odwinął się na pięcie i poszedł :))))
        • Gość: lorl Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.07, 14:25
          Fakt, klienci potrafią być straszni. Zwłaszcza ci odbijający sobie
          na sprzedawcach/kelnerach swoje kompleksy.

          Mnie natomiast denerwują sprzedawcy, którzy przed
          podaniem/zaprezentowaniem droższego towaru bezczelnie taksują mnie
          wzrokiem i oznajmiają "ale to jest już drogi garnitur" lub "ale to
          jest skórzana portmonetka i kosztuje już ponad stówę". (obydwa
          przypadki autentyczne).
          Dadam, że w obydwu przypadkach byłem żywo zainteresowany zakupem i
          cena nie stanowiła bariery. Tyle, że nie wystroiłem się odpowiednio
          na zakupy.
          • twoj_aniol_stroz Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 14:38
            No takich kwiatków jest bardzo dużo :))) Też niejednokrotnie
            spotkałam się z takimi akcjami: "Ależ proszę pani, przecież to
            kosztuje ... !!!" Nieodmiennie pytam: "I co w związku z powyższym?"
            Kiedyś spotkałam się z sytuacją, że w sklepie siedział sobie
            ochroniarz, a ekspedientka na jego kolanach w czułych objęciach.
          • xiv Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 14:46

            > Tyle, że nie wystroiłem się odpowiednio na zakupy.

            :)))

            My w Polsce zawsze mamy to samo... w UK ludzie chodza bardziej na
            sportowo i jest to styl supelnie nie przystajacy do polskiej
            mentalnosci. Poniewaz ubieramy sie "po angielsku" - luzacko, bez
            wysokiego polysku i makijazu - w sklepach jestesmy czesto traktowani
            jak "zawadzacze".
            • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 15:02
              Bywa gorzej

              chcę odebrać na poczcie paczkę za pobraniem, panienka z okienka do mnie: Ale to
              kosztuje pieniądze, wie pani!

              Aż spojrzałam po sobie, no norek nie miałam, ale takich ostatnich łachmanów też
              nie :)
            • Gość: mika Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.fdk.airbites.pl 19.11.07, 17:13
              To nie kwestia mentalności, a kultury. Dres jest do ćwiczenia a nie
              chodzenia po ulicach :-)
              A serio, to ocenianie klientów po ubiorze jest okropne.
              Jak ktoś pracuje jako sprzedawca to powinien się dosyć szybko
              nauczyć, że dobry gust, czy przywiązanie do ubioru i wyglądu, nie
              koniecznie idzie w parze z zamożnością.
              • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 19:21
                Zgadzam się co do dresu :)
                • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.136.224.* 19.11.07, 20:35
                  Gdy musiałam kupić kilka butelek denaturatu (dolewałam do paliwa
                  w "czentku" gdy go jeszcze miałam chyba z 10 lat temu bo mi w jakimś
                  przewodziku zamarzało paliwo) ubierałam sie w najlepszy płaszczyk,
                  kapelusz,brałam najlepszą torebkę, szpilki i robiłam szok w
                  sklepie. wszystkim obszczymurkom "kopary" opadały:)
                • Gość: jj Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 88.195.56.* 19.11.07, 21:00
                  Ja mam taka prace ze moge przychodzic w dresie albo w garniturze, jak mi sie
                  zywnie podoba. Czasem jezdze na roweze wiec wtedy zakladam spodnie dresowe a po
                  pracy ide czesto cos kupic, wlasnie glownie jak jestem na rowerze bo wtedy nie
                  musze tego targac tylko do koszyczka wkladam. Wiec wiesz, roznie bywa.
          • Gość: 239 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.aster.pl 19.11.07, 16:18
            W sklepie jeszcze mnie nie spotkały głupie uwagi z powodu mojego wyglądu.
            Natomiast podobnym problemem jest zachowanie obsługi w niektórych średnio
            drogich knajpach, gdzie to, że nie noszę garnituru tylko drelich, jest dla
            kelnerów wystarczającym powodem, żeby mnie traktować z lekceważeniem. Co
            ciekawe, powyżej pewnego poziomu knajpy problem nie występuje. W naprawdę
            drogich lokalach obsługa jest uprzejma w stosunku do wszystkich.
          • Gość: KOVAL Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.07, 16:19
            O to to właśnie, mnie jeden ykhm "sprzedawca" wpienił... idę sobie po płaszcz na
            zimę, przygotowany odpowiednio, a że dzinsy i buty sportowe miałem to nic, bo
            mnie pantofle obtarły... no i tak z wystawy lookam na płaszcz fajoski i cena
            mnie nie interesowała 650plnów kosztował. To uderzam do butiku moja pani za
            mną... pytam się o rozmiar płaszcza... elegancik z łańcuchem ze "srebra" na
            szyji zmierzył mnie, nie ma takiego... zapytałem o coś jeszcze - nawet nie
            odpowiedział... poszedłem dałej za 300zł piękne okrycie, moja pani zadowolona,
            ja podwójnie ;) myślicie, że pójść podziękować... eeee... a tamto palto dale
            wisi... wodziałem ostatnio a już 3 tygodnie minęły... pozdro
          • viking2 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.11.07, 04:41
            Gość portalu: lorl napisał(a):
            > Mnie natomiast denerwują sprzedawcy, którzy przed
            > podaniem/zaprezentowaniem droższego towaru bezczelnie taksują mnie
            > wzrokiem i oznajmiają "ale to jest już drogi garnitur" lub "al

            Mnie tez tak jeden taki pajac potraktowal, akurat przyszedl do niego drugi, o
            cos go pytal, zainteresowanie klientem (czyli mna) oslabo wyraznie... A ja
            akurat rzeczywiscie szukalem garnituru - kupilem dwa z "tych drogich" - ale nie
            od pajaca, tylko od praktykantki. Jak zobaczyl, ze mierze jeden, a potem drugi,
            to przylecial, bo zwietrzyl komisje. Nie tym razem, kochany: powiedzialem mu
            wyraznie "dziekuje, ale tu juz pani mi pomogla". I przy kasie dopilnowalem, zeby
            transakcje na nia zapisali. Nie robie sie w sklepach agresywny, a raczej
            asertywny, ale nie lubie, jak mnie ktos ignoruje.
      • Gość: 37.01.02 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 19:34
        Tu nie wchodzi w gre klimakterium a kurzy mozdzek.Ta panienka jest
        swiecie przekonana,ze zostala stworzona do lepszych rzeczy a jej
        kazali w sklepie pracowac.Widzisz,ze wiekszosc kobiet przystraja
        glowe a taka panienka z kolczykiem w pepku przystraja to co uwaza
        za swoj walor-dolna czesc spodni.Zobacz jaka to odleglosc do glowy
        ktora trzeba myslec.Ktos wspomnial o pisaniu ksiazki.Jak to czytam
        to jest juz ksiazka.Calkiem ciekawa
    • chwila.pl Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 12:37
      Przedpołudnie, kilku klientów leniwie chodzi wzdłuż kontuarów sklepu EURO
      oglądając towar. Nagle ciszę i błogi nastrój przerywa tęga jejmość od drzwi
      wejściowych narzekając głośno i wyraźnie na złą obsługę sklepu. Jej zdaniem,
      sprzedawca polecił jej wadliwą kuchnię gazową. Dlaczego? Bo gotowała mleko i jej
      wykipiało!!! Byłam tak zaintrygowana tematem, że porzucając wszelkie konwenanse
      szybciutko znalazłam się blisko interesującej klientki, by nie uronić słowa z
      dyskusji. Miły, młody człowiek wprawił mnie wtedy w zachwyt, trwający zresztą do
      dziś. Otóż spokojnie, bez cienia zdenerwowania zapytał grzecznie z troską w
      głosie, w jakim garnku gotowała to mleko. Skonfundowana pani odpowiedziała, że w
      normalnym, aluminiowym. Na to młody człowiek, odpowiedział, że w tym właśnie
      tkwi błąd. Mleko trzeba gotować w niebieskim garnku. Wtedy nie wykipi na bank.
      Zakupiona przez nią kuchnia jest dobra, niewłaściwy był tylko garnek...
      Dostałam ataku śmiechu.
      Potwierdziła się po raz kolejny znana od zawsze prawda, że poczucie humoru jest
      najcenniejszą cechą charakteru, bez niego życie staje sie nudne i trudne.
      • Gość: Ola Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.gprs.plus.pl 19.11.07, 14:36
        Cudna historia o niebieskim garnuszku :))))

        Ja mam taką "ukochaną" klientkę, co roku zamawia coś znacznej
        wartości, po czym po tygodniu odsyła. A że sklep mam internetowy,
        oczywiście zwrot przyjmuję. Zaczynam już obstawiać następny rok :))

        Generalnie ponieważ jestem straszliwie miła, uprzejma i nie wyżywam
        się na klientach, nie mam do czynienia ze strasznymi przypadkami. Na
        szczęśćie. Chociaż pewnie i mnie się trafi ;-)

        Pozdr
        Ola
    • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 80.48.96.* 19.11.07, 12:44
      Myślę,że trochę życzliwości na codzień i uśmiechu z obydwu stron by nie
      zaszkodziło :)
      W mojej firmie call center ukuło trafne określenie "klient trudny i
      wysokorszczeniowy" :)
      • Gość: ;-( Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 13:33
        wysokorszczeniowy> TAK!!!

        Wielokrotnie mi sie zdarza że obsługa bardzo dziwi sie że w ogóle
        czegoś chcę! I że przeszkadzam.

        Ehhh...
        • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jachpol.net 19.11.07, 14:41
          Nieprawda, bywają klienci "wysokoroszczeniowi" to znaczy tacy którzy chcą dużo
          więcej niż im się gwarantuje. Bywają nawet tacy których chyba bawi wszelkiego
          typu chandryczenie sie z urzędami, walka o odszkodowania nawet jeśli nie mają
          racji. Czasem potrafią odwoływać się nawet do ministerstwa z drobną sprawą (znam
          takiego który reklamował jeden klocek Lego bo mu się złamał a nie powinien !!!!,
          w sprawie "złej jakości gazu" pisze do Ministerstwam Gospodarki, a wahania
          napięcia reklamuje w URE).
          • tajny_agentub Droga Leno! 19.11.07, 15:43
            Gość portalu: Lena napisał(a):
            > Nieprawda, bywają klienci "wysokoroszczeniowi" to znaczy tacy
            [...]
            > a wahania napięcia reklamuje w URE).

            Droga Leno!
            Mam wahania napięcia, jest to spowodowane pracą spawarek u sąsiada w warsztacie
            (chyba lewizna, bo robią głównie późnym wieczorem, lub raniutko). Jest to
            niezgodne z Polską Normą i poczuciem przyzwoitości. Płacę normalnymi pieniędzmi,
            a światło mi robi dyskotekę. Naprawdę mocno miga.
            Po kolejnych pismach do Zakładu Energetycznego przyjechali do mnie ...z
            woltomierzem. Też mam woltomierz i wiem, że pomiar napięcia niczego nie wniesie
            (są rejestratory, ale oni mieli woltomierz).

            Trwa to już kilka lat. Sprawę załatwiłaby wymiana trafo na większe. Niestety,
            poza wizytą z woltomierzem nie uzyskałem NIC.

            Nie narzekam na gaz, wodę, pieczywo w sklepie, radnych i pogodę. Tylko ten prąd.


            Co polecasz ?
            Lampę naftową i "trochę uśmiechu na codzień" ?
            "Zrozumienie dla sprzedawcy" ?

            PORADŹ PROSZĘ! ;-)
            • Gość: Lena Re: Droga Leno! IP: 80.48.96.* 19.11.07, 16:13
              Drogi tajny-anetub.
              Sprawy nie załatwi wymiana trafo na większe (co ma większa moc transformatora do
              spadku napięcia !!!, chyba,ze w ogóle jest przeciążony!!!). Sprawę załatwi
              ograniczenie sąsiada bezpiecznikami, wcześniej rzeczywiście rejestrator. Jeśli
              się to powtarza to piszesz pismo do Zakładu Energetycznego, najlepiej do
              dyrektora :)I zażądaj zniżki :)
              Ten pan o którym piszę miał niedokręcony bezpiecznik w mieszkaniu i tablicę tak
              gorącą,ze aż dziw,ze nie doszło do pożaru. Pan jest sąsiadem mojej mamy (stąd ja
              omal nie poparzyłam się dokręcając mu ten bezpiecznik) i nie ukrywa,że wie,ze
              energetyka daje zniżki gdy nie spełnia warunków napięcia i on MUSI dostać tą
              zniżkę :) Stoperem mierzy jak grzeje sie woda na gazie i pisze skargi do
              Ministerstwa na gaz i żąda odszkodowania :)
              • tajny_agentub Re: Droga Leno! 19.11.07, 17:09
                Gość portalu: Lena napisał(a):

                > Drogi tajny-anetub.
                > Sprawy nie załatwi wymiana trafo na większe (co ma większa
                > moc transformatora do
                > spadku napięcia !!!

                Każdy transformator ma tzw. deltaU. Zazwyczaj wynosi ok. 5%. Jest to wartość
                napięcia po stronie pierwotnej, przy którym na zwartych zaciskach strony wtórnej
                płynie prąd znamionowy. DelatU jest miarą "sztywności" podawanego przez trafo
                napięcia. Wynika z parametrów konstrukcyjnych. Jeżeli nie możemy zapewnić
                mniejszego deltaU, to możemy dać ...większy transformator - I WŁAŚNIE TAK SIĘ TO
                ROBI. Wówczas spadek napięcia spowodowany wzrostem prądu jest zwyczajnie
                mniejszy i mniej przeszkadza.

                Owszem, teoretycznie problemem mgoły być np. kable (spadki napięć), ale nie w
                tym wypadku.

                P.S.
                Cieszę się, że jednak mam napisać do ZE. Problem polega na tym, że pisuję OD
                KLIKU LAT i nic. To może jednak URE ? ;-)
                Aha, NIE CHCĘ ZNIŻEK, chcę normalnego zasilania. Gotów jestem dopłacić kilka
                procent.

                To tak a propos uciążliwych klientów.
                • Gość: Lena Re: Droga Leno! IP: *.jachpol.net 19.11.07, 17:21
                  Toś się naczytał !!!!!!!! Tylko nie na temat :))))))))))
                  Słyszałeś o czymś takim jak zaczepy na transformatorach i regulacja napięcia na
                  zwykły tafo SN/nN? Znamionowym napięciem jest 230V, w granicach napięcia
                  prawidłowego 230 +6%, -10%. Mozna więc podnieść zaczepem tak by napięcie dolne
                  wynosiło 243,8V. Ludzie ze starym sprzętem na jeszcze 220V mogą mieć problem ale
                  jest to w granicach napięcia prawidłowego. Transformatory mają 3 (bardzo stare
                  tzw, wiejskie) 5,7 i nawet 9 zaczepów i można nimi "jechać" w górę i w dół.
                  Transformator trzeba wymienić gdy jest przeciążony (ma też tolerancje jeśli nie
                  jest przeciążone cały czas). Przeciążony tzn większy amperaż na fazę niz jest to
                  dopuszczlne przy określonej mocy .
                • Gość: Lena PS IP: 80.48.96.* 19.11.07, 17:43
                  Ja również nie pisywałam od lat dopóki telekomunikacja nie zmieniła mi nazwiska
                  (jedna literka a uczyniła mi nazwisko zupełnie innym niż mam). Telefoniczne
                  reklamacje nie dawały skutku i odesłałam rachunek z adnotacją,żeby przysłali mi
                  prawidłowo wystawioną faktrę. po jeszcze "drobnych" preypatiach które trwały za
                  2 miesiące mam własne nazwisko na rachunkach. Mogłam do Ministrstwa albo do tej
                  pani od demonopolizacji telekomunikacji ....
                  • yoma Re: PS 19.11.07, 19:24
                    UKE :)
                    • Gość: Lena Re: PS IP: 83.136.224.* 19.11.07, 19:52
                      Dziękuję :)
                      • yoma Re: PS 19.11.07, 20:01
                        Znajomy w TP SA walczył chyba rok, zeby raczyli rozwiązać umowę z abonentem, z
                        powodu że abonent nie żyje...
                        • wampir72 Re: PS 20.11.07, 01:18
                          Gratuluję znajomemu! Poważnie, mnie po śmierci mamy nie udało się
                          rozwiązać umowy z Tepsą - żądali aktu zgonu (normalne) i... sądowego
                          orzeczenia o nabyciu praw do spadku, a także oświadczenia brata
                          (mieszka za granicą) o zrzeczeniu się roszczeń do połowy tego
                          spadku, tj. numeru telefonu w Tepsie ;-))) Po nieopłaceniu kilku
                          kolejnych rachunków zablokowali możliwość wykonanywania połączeń, po
                          nieopłaceniu kilku kolejnych wyłączyli telefon, a potem przez 3 lata
                          przysyłali wezwania do zapłaty. W końcu roszczenia Tepsy się
                          przedawniły i szczęśliwie skończyły się moje kontakty z tą firmą.
                          Nie brakuje kretynizmów w naszej kochanej ojczyźnie...
                          • ludwik_13 Re: PS 20.11.07, 08:20
                            Ja miałam historię podobną z Dialogiem. Stryj na krotko przed
                            śmiercią rozwiązał umowę z TPSA i związał się z Dialogiem. Niestety
                            nie udalo mi się znaleźć umowy. Zaraz po pogrzebie zadzwoniłam do
                            operatora D z informacją i zgodnie z tym co usłyszalam wysłałam
                            pisemko informuące i kopię aktu zgonu. A oni uznali, że jest to
                            rozwiązanie umowy. Po pierwsz umowa nie weszła w ogóle w życie, bo
                            zaczynala się od 1 czerwca, a zmarl w ost. dniach maja, a po drugie
                            ja nie miałam żadnego prawa by ją rozwiązać. Tylko zajmowalam się
                            formalnościami zw. z pogrzebem i uporządkowaniem spraw. Na razie
                            przyszły dwie faktury i wezwanie do zaplaty (na zmarlego) z firmy
                            windykacyjnej, czyli bajzel w D taki sam jak w TPSA.
                            • gyubal Re: PS 20.11.07, 12:33
                              Co prawda troche inna ale tez swiadczaca o skretynienu Tepsy sprawa: konczyła mi
                              sie 2 letnia umowa na neoszmate z transferem 2 megowym, ide do niebieskiego
                              punktu i prosze o zmiane parametrów po zakonczeniu umowy na 1 mega (tak sie
                              składa ze przestała mi byc potrzebna neo w tak szybkiej opcji),mówią OK ale musi
                              pan zapłacic 200 zyla za zmiane parametrów .zatkało mnie, dlaczego / przeciez to
                              juz po okresie umowy? /takie mamy przepisy -usłyszałem. No to sie walcie
                              rozwiazuje umowe i prosze o nowa z zmienionymi parametrami. A prosze bardzo
                              :)Efekt? miałem przez połtora miesiaca wyłaczony net (bo czyscili zapisana
                              usługe) ,po czym dostałem od tepsy nowy modem który wala sie gdzies na szafie bo
                              jade na starym.Gdzie tu sens i logika???
                              • Gość: KK345 Re: PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 17:13
                                Jak to gdzie? Logika sie znajdzie, kiedy się zorientujesz, że za
                                nową umowę jest na pewno wyższa prowizja niż na przedłużenie
                                dotychczasowej. I wtedy należy klienta zniechęcić do zmianuy
                                parametrów, choćby wysoką opłatą
                            • yoma Re: PS 21.11.07, 13:19
                              Bo my ich, prosze was, rozbestwiamy. Jaki akt zgonu? A jak chcę zawiązać umowę
                              wspólnie z moim partnerem to co, zaświadczenie z gminy, że mieszkam razem z tym
                              panem?

                              Opłacić rachunki zmarłego do dnia zgonu, jeśli sam tego nie zrobił, powiadomić o
                              śmierci telekomunikator i szlus, a jak ich to bawi, niech nasyłają windykatorów
                              na nieboszczyka, proszę bardzo.
    • ibelin26 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 13:32
      Cham. Zdecydowanie cham. Cham w każdej postaci.
    • Gość: kremi Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.11.07, 14:09
      Dla mnie taki który do mnie przychodzi po informacje a idzie kupić tam gdzie
      jest najtaniej i gdzie obsługa zazwyczaj totalnie sie nie zna na tym co
      sprzedaje i jeszcze potem przychodzi pochwalic sie ile to on nie zaoszczedzil i
      upewnic czy na pewno dobrze wybral :)
      • Gość: mis Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.07, 14:32
        Hehe, znam to skądś. Tylko że do mnie wracają dosyć szybko.
        Jestem jedyną osobą w okolicy która naprawia pewne rzeczy.
        No ale wtedy nie ma zmiłowania, usługa razy 200%.
      • Gość: dfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.speed-net.pl 19.11.07, 21:26
        przeciez to normalne ze wybiera sie tam gdzie taniej, a informacje sie zbiera
        tez tam gdzie o danym produkcie wiedza najlepiej, nie ma sie co oburzac, sam
        robie to dosyc czesto
        • Gość: kremi Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.11.07, 11:10
          Jezeli nie placisz za informacje z czego mam zyc a jesli nie bede mial z czego
          zyc skad uzyskasz informacje - dociera to do Ciebie ?
          • Gość: pedroz666 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 195.136.98.* 20.11.07, 12:04
            Z internetu? :D
          • Gość: dfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.speed-net.pl 23.11.07, 21:46
            nie dociera, ale do Ciebie tez nie dociera, że producentów czy sprzedających
            takie same artykuły jest setki i jak nie ty to kto inny, ja place za towar, a
            informacje traktuje jako podstawową rzecz by coś kupić
    • Gość: o! I m-sce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 14:17
      Zdecydowanie, absolutnie, niezaprzeczalnie i bezdyskusyjnie na pierwszym miejscu
      najgorszych klientów są niedzielne wycieczki rodzinne. Po kościółku idzie sobie
      taka rodzinka miło spędzić czas, niczego nie kupi, bo tylko chcą "pooglądać i
      się zorientować", tabuny dzieciaków rwą foldery, brudzą łapami meble, skaczą na
      łóżka i wylewają swoje płyny, soczki i mleczka... A zachwycone mamusie "Popatrz,
      jak on/ona słodko wygląda!"

      Do lasu dzicz wyprowadzać na spacer, a nie do CH!!!
      • Gość: leśnik Re: I m-sce IP: *.centertel.pl 19.11.07, 14:42
        Ja wam dam do lasu z tą dziczą... jeszcze tam ich nie było i ich
        śmieci... W domu lepiej niech Klan oglądają...
        • sabbatha Re: I m-sce 19.11.07, 14:55
          Klan nie leci w weekend;) Najgorsi to sa u mnie w pracy klienci wlasnie
          niedzielni, niewyciagajacy z wozkow towaru (przeciez ma pani reczny skaner - co
          z tego kregoslup tez mam i chcialabym zeby pozostal zdrowy) - i schylaj sie bo
          nie chce wyciagnac paczki sosow czy JEDNEJ pary skarpetek (a podobno makro to
          hurtownia), a jak juz im sie przestawi towar to wyskakuja z buzia ze balaganu
          sie narobilo! albo tak zwani zloci klienci (szybko wzbogaceni byznesmeni, czesto
          dzieki rodzicom) - tragedia - masz dla nich zrobic WSZYSTKO a oni moga cie
          traktowac jak dziwke, jak poslanca, tragarza, wozek widlowy i bog wie co
          jeszcze. tra-ge-dia.
        • yoma Re: I m-sce 19.11.07, 15:03
          Lesnik, masz moje poparcie :)
        • Gość: dedek Re: I m-sce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:16
          Racja leśnik, racja...z lasu niech spieprzają.
        • Gość: Szela Re: I m-sce IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.07, 18:42
          Tia i rozsmaruja lodzik po calym sklepie i witrynie przeszklonej na co mamusiunia "no i co zrobiles? teraz pan musi posprzatac" za moich czasow jak naswinilem to dostalem szmate i wiecej juz nie naswinilem...ale jesli chodzi o najgorszych to raczej wczesniejszy klient "firma" polaczony z "prawnik" on wie wszystko jemu sie spieszy on traci a do tego on moze zwrocic bo mu sie czas zalatwienia nie podoba ehh...
    • Gość: olaboga Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 14:33
      Każdy kij ma dwa końce.
      Scenka ze sklepu znanej i natrętnie się reklamującej sieci sklepów sportowych
      (latem rowery, zimą sprzęt narciarski i niewiele poza tym).
      Środek lata, sobota, popołudnie.
      Podchodzimy z mężem do stoiska przy którym kupuje się akcesoria: rękawiczki,
      dętki, bagażniki. Trzy z czterech sprzedawczyń na nasz widok zrywają się ze
      stanowisk i czmychają w popłochu na boki, byle po kątach. Raz, dwa, trzy, nie ma
      po nich śladu. Czwarta nie ma gdzie uciec, kierujemy się zdecydowanie w jej
      stronę. Cóż, za późno nas zauważyła, więc ze zrezygnowaniem odwraca się od
      pasjansa układanego na ekranie komputera, podnosi na nas wzrok i wyksztusza: osz
      q... wa.
      • Gość: obs Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.07, 14:52
        > Każdy kij ma dwa końce.

        no właśnie.
        Sklep sieci "Żabka".

        Jedyne miejsce gdzie nie potrafię, po prostu nie potrafię kupić
        gazety.
        Gazety wyłożone są w takiej gablocie. Kupuję piątkową GW. OK, wzięło
        mi się z filmem, choć nie chciałem. Pani pyta, czy chcę z filmem,
        przepraszam, mówię, że nie. "To proszę wziąć bez filmu". Wszystkie
        są z filmem. "Po lewej są bez filmu". Biorę gazetę z kupki po lewej.
        W środku film. Nie wytrzymuję. Pani odgrzebuje jedyny egzemplarz bez
        filmu, ukryty owszem na kupce z lewej strony, wśród czterech innych,
        z filmem.
        Sobota. Trzy kupki z wyborczą. 2 kupki z...piątkową gazetą (bo jest
        program). Jedna, ukryta i naprawde niewydoczna na pierwszy rzut oka,
        z sobotnią. Raz spiesząc się, kupiłem w sobotę piątkową gazetę.
        Owszem, wymienili. W zeszłym tygodniu, to samo. Jakieś 50 % gabloty
        ze świezymi gazetami w sobotę zamują dwie wielkie kupy z gazetą
        piątkową. Szukam sobotniej. Pani wyraźnie obrażona mówi "wyżej".
        No tak, po schyleniu się i zajrzeniu pod blat, widać, że tkwi tam
        rachityczna ilość wydania sobotniego. Delikatnie zwracam uwagę, że
        może to trochę nie tak. Co słyszę? "musi być piątkowa, proszem pana.
        Bo tam jest program". Dokładnie tak - PROSZEM PANA.
        Jak w PRLu - tylko bez tego ohydnego ortalionu sklepowego.
        Oczywiście można na to spojrzec inaczej. Że nawet nie umiem znaleźć
        gazety. Tylko czemu tylko w tym sklepie?
      • Gość: ehh ototototo ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 15:27
        ... ja to nawet mysle, ze sprzedawcy roznego typu przechodza szkolenia "jak zwiac przed klientek chcacym zadac pytanie"
        ...
        market "budowlany", tlum kolesi w "kolorowych ubrankach" ktorzy cie obserwuja, znajdujesz regal, polke z DWOMA powiedzmy artykulami podobnymi/identycznymi - juz masz ktoregos "kolorowego" zagadnac ktory art. jest ktory (bo towar przemieszany i w roznych cenach) ... a tu pustka ;-) niema zadnego ... ok, zdarza sie, idziesz do informacji, gdzie tuz przed chwila bylo trzech "kolorowych" kolesi ... a teraz, skoro nie ma tych "miedzyregalowych" spodziewsz sie ze bedzie ich tam ze siedmiu ...
        nie!!!, nic bardziej mylnego - jest jeden ... ktory widzac cie z daleka - ucieka na zaplecze ;-)
        ... szkolenie mowie wam ... i to DOBRE
        ... moze komus wydac sie dziwne, ze chce jako kupujacy spytac o asortyment sprzedawany, ale moge nie posiadac pelnej wiedzy... a kupic cos niepotrzebnego nie jest sztuka ...
        zreszta z innej beczki ... nowoczesny "kupujacy" musi, biorac niestety pod uwage jakosc spodziewanej obslugi, przygotowac sie do zakupow - dwa dni w internecie - strona producenta, kontrproducenta, konkurencji, fora roznego rodzaju specjalistyczne i amatorskie ... i dopiero uzbrojony w ta wiedze moze udac sie do sklepu po ewentualny zakup
        • Gość: Enon Re: ototototo ;-) IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:07
          Ja w takiej sytuacji staję na środku jednej z głównych "alejek" marketu i
          wrzeszczę: "Czy tu ktoś obsługuje?". Aż do skutku, który polega na pojawieniu
          się urażonego lenia z pretensjami, iż niestosownie się zachowuję. Ripostuję:
          "Niestosownie, czy stosownie ale efektywnie, bo udało mi się wyrwać Pana z
          błogiego stanu olewania klientów". I przechodzę do rzeczy każąc obibokowi bez
          końca skakać po regałach, zdejmować i układać na powrót towar. A wiem doskonale
          co chcę kupić za drobne kilka tysięcy PLN.
          I po co Ci to leniu sklepowy? Gdybyś był uprzejmy i życzliwy to w pięć minut
          załatwiłbyś klienta i nie byłbyś przez niego poddawany sklepowemu survivalowi.
        • Gość: oj Re: ototototo ;-) IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.11.07, 16:41
          napisałeś mój tekst:))
          • krzysiek1042 Re: ototototo ;-) 21.11.07, 16:44
            Gość portalu: oj napisał(a):

            > napisałeś mój tekst:))

            ale kto??? :))
    • Gość: telemarketer Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.ok.ae.wroc.pl 19.11.07, 14:40
      Jest wiele typów najgorszych klientów!
      1. Cieć - człowiek absolutnie nie skłonny do podejmowania
      jakichkolwiek decyzji. Wszystko wie, widzi atuty produktu, ale mimo
      to decyzji nie podejmie. Konsultuje się. Mimo to, nie podejmuje
      decyzji, bo skonsultować musi się jeszcze z rodziną, sąsiadami i z
      psem. A nawet jak wszyscy się zgodzą, to potrzebuje jeszcze kilku
      dni na podjęcie ostatecznej decyzji. Słowem - cieć.
      2. Gbur - jemu jest dobrze, lepiej być nie może i wszystko ma w
      d*pie.
      3. Ignorant - przeświadczony o swoich racjach, mimo, że
      rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
    • wypasiona_foczka Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 15:07
      Pierwszy typ: Mistrz porównań: Zawsze mówi: "a tu i tu jest dwa razy
      taniej a u Was takie zdzierstwo!!!" - zamiast po prostu pójśc "tam"
      skoro jest taniej

      Drugi typ: Sknera: chce wydać 100-200 zł podczas gdy standardowy
      koszt danej usługi wynosi np. ok.500 zł i kłóci się, że "dostaje
      byle co podczas gdy tyle pieniedzy u nas zostawia!!!" - nie rozumie,
      że za 100 zł dostaje tylko 1/5 tego co dostałby za pełną kwotę 500
      zł - i zawsze rzuca ten tekst "tyle pieniędzy zostawiam!!!"

      Trzeci typ: Szukajacy miłosierdzia: bierze na litość: "to kosztuje
      aż 500 zł a ja jeszcze dzieciom muszę książki do szkoły kupić! No
      cóż dzieci, nie kupimy książek w tym miesiącu bo Pani ma tu takie
      ceny!!"

      Czwarty typ: LoverBoy: Koniecznie chce sie z Toba umówić na randkę
      po pracy. Bezczelnie korzysta z faktu, że jesteś w pracy, musisz
      trzymac fason, usmiechać się i po prostu nie możesz do klienta
      powiedzieć "Sp*ieprzaj Pan, nie umawiam się z bezzębnymi burakami!!"

      Piąty typ: Niezdecydowany: Chodzi ogląda, przymierza, myśli,
      wychodzi. Za chwilę wraca, ogląda, przymierza tą sama rzecz, myśli,
      chce by go przekonać, że warto. Kupuje. Na drugi dzien przychodzi
      jego żona ze zwrotem zakupionego towaru.

      Szósty typ: Podejrzliwy: wiecznie przekonany, że każdy sprzedawca
      chce go orżnąć i naciągnąć. Głosno komentuje ceny, nie wierzy, że
      cos może tyle a tyle kosztować: "bo mój znajomy kupował dużo taniej!"

      Siódmy typ: Sęp: nie wyjdzie ze sklepu dopóki nie dostanie rabatu
      albo jakiegoś głupawego gratisa - choćby długopisa. Wykłóca sie o
      złotówkę, zapewnia, że ma kartę stałego klienta podczas gdy dana
      placówka nawet takich kart nie wydaje, albo że żona ma! Prosi o
      jakies gratisy-śmieci: breloczki, długopisy, kalendarzyki - wszystko
      mu potrzebne

      Pzdr
      • Gość: enskw Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 62.69.213.* 19.11.07, 15:39
        być handlowcem w polsce to zmora..
      • Gość: klein4400 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 82.160.117.* 19.11.07, 21:27
        Każdy reprezentuje któryś z tych typów więc w sumie najlepiej gdyby w ogóle nie
        było klientów ;-)
        • Gość: MalgoRo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.unice.fr 20.11.07, 12:18
          Zdarzyło się w Gdańsku, markowy salon obuwniczy w centrum miasta. Kupuję z Mamą
          buty, nagle wpada wściekły klient-ok.50-55 lat, już wiadomo, że będzie awantura,
          podchodzi do ekspedientki, PODNOSI DO GÓRY nogę (nie bez trudu zresztą, bo jest
          korpulentny;-) ) i pokazuje wszystkim buta z odklejoną zelówką. No i standardowy
          tekst "Takie badziewie się tu sprzedaje". Ludzie zamarli, ja padłam ze śmiechu.
          Ekspedientka uprzejmie tłumaczy mu, że ona przecież tych butów nie wykonała,
          przyjmie je do reklamacji, ale "uprzejmy" klient musi je zostawić. Facet
          zbaraniał- "To mam teraz boso wracać do domu???".
          Cyrk darmy, jak mawia moja Babcia;-)
    • Gość: pacek najgorszy typ sprzedawcy... IP: 195.20.110.* 19.11.07, 15:34
      Może spójrzmy z drugiej strony...
      Kupiłem niedawno komplet opon zimowych. Zostały kupione i założone w
      dużej firmie oponiarskiej w .... miejscowośc nieważna. Oczywiście
      mam an to fakturę tej "xyz" firmy. Po dosłownie dwóch tygodniach z
      opasania opony (boku) zaczeły jeden za drugim wychodzić druty!!!
      Wiec wracam do tej firmy i chcę złożyć reklamację - grzecznie
      oczywiście, mówię o co chodzi. "Kirownik" zmiany na to - "nie
      przyjmę reklamacji, moim zadaniam jest sprzedaż a nie zabawy w
      jakieś gó...ne raklamacje". Zdębiałem ale oczywiście nadal grzecznie
      przekonuję "człowieka", że zgodnie z prawem musi przyjąć
      reklamcje. "Kierownik" zmiany na to - "muszę to jeść i sr.ć i wyjdz
      mi Pan stąd bo Pana wyprowadzę siłą" :)))
      Nie będe pisał co działo się dalej, nie o to chodzi.
      Coż za dzielny sprzedwca :) Takich nam wiecej trzeba! :)
      pozdro, pacek
      • Gość: Ala Re: najgorszy typ sprzedawcy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.07, 16:05
        Oczywiście zgadzam sie z tym ze jest i najgorszy klient i najgorszy
        sprzedawca. Ale........jestem sprzedawcą.Nigdy na siłe nie probuje
        wcisnać danego produktu klientowi. Zawsze staram się odpowiedzieć
        na pytania klienów, nie zbywam ich, nie uciekam i nie podchodzę z
        nastawieniem : o żesz q...ale nie cierpie klienów traktujących mnie
        jak najgorsze zło!bo dla takich nie ma zmiłuj!!!
    • Gość: dyszon Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 15:35
      a teraz opinia człowieka z drugiej strony - wczoraj ok. 18.00
      próbwaliśmy z dziewczyną kupić prostownicę do włosów w euro agd w
      arkadii. wybór był dość spory wobec czego pozwoliłem sobie poprosić
      pracownika sklepu o pomoc i wyjaśnienie nam, laikom na czym polega
      różnica między płytkami wykonanymi z teflonu a tymi z ceramiki.
      Facet podszedł do nas i powiedział, że to my powinniśmy sami
      wiedzieć czego chcemy, a prostownice jakie są każdy widzi (w domyśle
      szerokie i wąskie). Jedyną reakcją z naszej strony było
      zdziwienie. ,,Pomocny" pracownik euro agd dumny z dobrze wykonanej
      pracy odszedł do swych obowiązków polegających na dalszym
      podpieraniu regału z suszarkami do włosów...Gdybym był złośliwy to
      powiniem pójść do managera sklepu i powiedzić jak pracują podlegli
      mu ludzie i nie miałbym wyrzutów sumienia, że przeze mnie wyleci na
      bruk. Jeśli ktoś mi powie,że ci ludzie mało zarabaiają to zgóry
      zastrzegam, że jaka praca taka płaca !
      • Gość: mała mi Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.ghnet.pl 19.11.07, 16:19
        Otóż to!
        W ubiegłym miesiącu chciałam kupić skaner i projektor. Nie mam zielonego
        pojęcia, na co zwrócić uwagę przy wyborze konkretnego modelu, nie wiem, nie znam
        się, zarobiona jestem, więc pokornie pytam pracownika ze sprzętem
        elektronicznym, co jest w tych urządzeniach najważniejsze, co on polecałby mi -
        na to pracownik wybałusza oczy i mówi - poszukam kolegi, ja na tym dziale
        specjalizuję sie tylko w skanerach!!!!
      • Gość: tristan Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.toya.net.pl 19.11.07, 23:19
        Hahaha:) Ale się ubawiłem:) "Wyleci na bruk";) Człowieku, na jakim świecie ty
        żyjesz? Czy naprawdę uważasz, że jak do sprzedawcy przyjdą ludzie i będą mu
        truli, że nie wiedzą, co chcą kupić, a on im powie, że one też tego nie wie i
        odejdzie, to kierownik go zwolni?:)
    • Gość: kszychooo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.net.autocom.pl 19.11.07, 15:58
      A ja sie ludziom dziwie - dlaczego nie kupuja przez internet.

      Nie ma ani kolejek, ani scisku. Sprzedawca zazwyczaj odpowiada na zadane pytania
      konkretnie. Towar niczym nie rozni sie od tego w zwyklym sklepie, a jest czesto
      duzo tanszy. Do tego dochodzi komfort, ze przyjezdza on pod same drzwi.

      Ja jedynie zakupy spozywcze robie w sklepie, gdzie "szukajac pomyslu na
      dzisiejszy obiad" Pan ochroniarz dzielnie za mna zaczyna chodzic. Coz jego
      praca, ale zeby od razu podejrzewac o kradziez :/
      • Gość: 239 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.aster.pl 19.11.07, 16:54
        Towar przyjeżdża pod same drzwi, a Ty akurat siedzisz w wannie i bierzesz
        kąpiel. W związku z tym towar ląduje na poczcie, musisz iść na pocztę i odstać
        dłużej, niż w normalnym sklepie. Co więcej: towar przyjeżdża po 1 dniu lub po 2
        tygodniach. A czasem w ogóle nie przyjeżdża, choć powinien, i po miesiącu
        czekania trzeba odwołać zamówienie i iść do normalnego sklepu...
        • Gość: Marcin Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.acn.waw.pl 19.11.07, 21:58
          Albo przyjeżdża kurier w porze, gdy nie ma cię w domu. Większość
          ludzi nie spędza 24 h na dobę w domu, prawda ? Kurier, stwierdziwszy
          nieobecność adresata, nie zostawia żadnej informacji (to już
          listonosz jest lepszy, bo zostawia awizo), nie dzwoni do adresata,
          aby umówić się na obiór (choć ma podany na przesyłce telefon
          komókowy), tylko stwierdza, że klient... odmówił odbioru przesyłki i
          zwraca ją do nadawcy. Autentyk !
    • Gość: jabol Jest też druga strona medalu. IP: *.aster.pl 19.11.07, 16:00
      Często trafia się obsługa, która na każde pytanie czy uwagę
      reaguje z oburzeniem, że ktoś śmiał przerwać im sesję pasjansa, rozmowę z
      koleżanką czy lakierowanie paznokci.
      Szczególnie upierdliwe i nieuprzejme są zazwyczaj młode tlenione siksy-grillówy,
      niewiele posiadające pod sklepieniem ale żyjące w błogim przeświadczeniu, że
      cały świat kręci się wokół nich.
      Jako że miałem okazję być po obu stronach barykady, staram się być klientem
      bardzo wyrozumiałym, uprzejmym, kulturalnym i uśmiechniętym ale czasem
      bezczelność i chamstwo sprzedawców potrafi doprowadzać do furii.
      • Gość: ;( Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 16:13
        i lenistwo!
        gdy pójdę do byle jakiego sklepu w Londynie i spodoba mi sie coś a
        niema mojego rozmiaru - obsługa sama zaproponuje że sprawdzi w
        innych sklepach i sprowadzi towar tak by był dla mnie w określonym
        dniu.
        Latałam po Warszawie ostatnio za butami i tylko tępe 'niema'
        słyszałam, nawet jak raz okazało się że jest - ale huknąć musiałam
        by się mózg włączył ;-(
        • Gość: Lena Re: Jest też druga strona medalu. IP: 80.48.96.* 19.11.07, 16:28
          Dlatego lubię Monari. W tych sklepach zawsze sprawdzą mi cz mój rozmiar rzeczy
          która mi się podoba jest w innym sklepie.
        • Gość: kaper Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.limes.com.pl 19.11.07, 18:21
          > gdy pójdę do byle jakiego sklepu w Londynie i spodoba mi sie coś a
          > niema mojego rozmiaru - obsługa sama zaproponuje że sprawdzi w
          > innych sklepach i sprowadzi towar tak by był dla mnie w określonym
          > dniu.

          W tym miejscu wypada mi pochwalić ekspedientkę z CCC w CH Matarnia w Gdańsku.
          Sytuacja dokładnie taka jak opisujesz - nie było rozmiaru, sprawdziła i
          powiedziała, w którym sklepie jest. Tym razem zostawiłem pieniądze gdzie
          indziej, ale pozostałem z dobrym wspomnieniem. Być może kiedyś sie to sklepowi -
          a jeszcze lepiej tej dziewczynie - zwróci.
      • Gość: 239 Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.aster.pl 19.11.07, 16:42
        A tipsy u sprzedawczyń to jest jakieś nieporozumienie. Kiedyś kupowałem książkę
        jako prezent dla znajomego i nie zwróciłem uwagi, że sprzedawczyni ma tipsy...
        Nigdy więcej nie poproszę o ładne zapakowanie prezentu sprzedawczyni z czymś
        takim. Dziewczynie zajęło dobre 20 minut owinięcie książki w kolorowy papier.
        • Gość: Ja Re: Jest też druga strona medalu. IP: 212.160.99.* 19.11.07, 17:03
          Spaliła się świeca do odpalania naftowego piecyka. Wymiana - jak dla
          mnie 20 sekund, ale trzeba kupić świecę. Idę do sklepu, sprzedawca
          miły i uprzejmy. Wyjmuje katalog sprzwdza, dzwoni, później mówi, że
          są kłopoty bo to strasznie stary typ pieca. Gościu znika gdzieś na
          15 minut, przynosi inne katalogi, sprawdza, telefonuje (z 10
          telefonów w sumie wykonał). Potem znowu znika i wraca rozpromieniony
          z tą właśnie świecą w ręku. Trwało to jakąś godzinę, koszt świecy
          coś tak jak tania zapalniczka, w życiu nie widziałem tak
          zadowolonego sprzedawcy. On wprost promieniował szczęściem, że udało
          mu się znaleźć tą świecę, kłaniał się jeszcze z 5 minut i
          przepraszał, że to tak długo trwało. Wyjaśniał, że takich pieców się
          już od dawna nie produkuje, co było zgodne z prawdą. Działo się to w
          Osace w Japonii.
          • Gość: TG Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.edata.net.pl 19.11.07, 21:13
            Ożesz ty! Nie skończyłem czytać, a już wiedziałem, że to Japonia!
          • Gość: kk Re: Jest też druga strona medalu. IP: 137.68.56.* 20.11.07, 13:03
            dokladnie to samo pomyslalam - Japonia na mur beton!
          • igapaw Re: Jest też druga strona medalu. 20.11.07, 13:20
            A u mnie w Warszawie podobna sprawa z piecykiem gazowym. Zgubił się
            mały pipek (plastikowa nakładka) na metalowy bolec do wciskania (kto
            miał to wie o co chodzi) i wyłączania gazu w piecyku Termetu. Już
            dawno nie robią grata ale poza tym pipkiem to ok. Koszt pipka ok 1
            zł, ale bez niego to to jakbyś gwoździa palcem wbijał. Nigdzie nie
            ma. W sklepie przy Hali Koszykowej sprzedawca nie miał, ale
            powiedział abym za tydzień zajrzał. Zadzwoniłem - i miał. Dużo na
            pipku nie zarobił ale pamiętał i dla mnie gdzieś tam kupił. Czyli są
            też sprzedawcy w dobrym stylu i Polsce.
            • Gość: oj Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.11.07, 16:56
              ale jak na takiego trafisz to przynajmniej wiesz ,że istnieje dobry
              sprzedawca, dla którego klient...to klient.
              To nie sprzedawca, to jest Pan Sprzedawca.
          • Gość: odkurzacz Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.icpnet.pl 23.11.07, 07:22
            Gość portalu: Ja napisał(a):

            > Spaliła się świeca do odpalania naftowego piecyka. Wymiana - jak dla mnie 20 sekund, ale trzeba kupić świecę. Idę do sklepu, sprzedawca miły i uprzejmy. Wyjmuje katalog sprzwdza, dzwoni, później mówi, że są kłopoty bo to strasznie stary typ pieca. Gościu znika gdzieś na 15 minut, przynosi inne katalogi, sprawdza, telefonuje (z 10 telefonów w sumie wykonał). Potem znowu znika i wraca rozpromieniony z tą właśnie świecą w ręku. Trwało to jakąś godzinę, koszt świecy coś tak jak tania zapalniczka, w życiu nie widziałem tak zadowolonego sprzedawcy. On wprost promieniował szczęściem, że udało mu się znaleźć tą świecę, kłaniał się jeszcze z 5 minut i przepraszał, że to tak długo trwało. Wyjaśniał, że takich pieców się już od dawna nie produkuje, co było zgodne z prawdą. Działo się to w Osace w Japonii.



            Podobne sytuacje zdarzaja sie nie tylko w Japonii :)

            Od kilku lat mam odkurzacz znanek firmy, który był produkowany w dosyć krótkeij serii. Jednak worki papierowe do tego modelu odkurzacza pasują również do kilkunastu innych modeli.
            Pewnego dnia zapas worków jednak mi się skończył i udałam się "na miasto" w celu uzupełnienia zapasów :) zaopatrzona w opakowanie po workach, na którym znajdowały się pełne informacje, do któych modeli odkurzaczy można stosować dany typ worka.

            Duże było moje zdziwienie, gdy w 3 dużych sieciach sklepów sprzedających sprzęt AGD /w tym rónież ten w którym odkurzacz zakupiłam/ sprzedawcy nie byli w stanie ustalić jak obecnie producenci oznaczają ten typ worka papierowego. Owszem, sprzedawcy byli bardzo pomocni :), wertowali katalogi nowe i stare. Jednak wróciłąm do domu bez worka :)

            A w małym sklepiku osiedlowym starsza pani sprzedawczyni /a zarazem właścicielka sklepu/ pomimo tego, że nie udało jej się ustalić katalogowej nowej nazwy worka to w ciągu 2 dni sprowadziła tej typ worka z hurtowni i jeszcze zadzwoniła do mnie na komórkę, że worki już ma :)
            A na przyszłość: zaproponowała, abym jak znowy skończą mi się worki -nie przychodziła niepotrzebnie do jej sklepu, aby zamówić towar, lecz zadzwoniła do niej, a ona mi ten rodzaj worka znowu sprowadzi z hurtowni... i podała mi swój numer telefonu komórkowego :) i zadzwoni jak już będzie miała towar w sklepiku gotowy do odbioru ....


        • Gość: tristan Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.toya.net.pl 19.11.07, 23:27
          Nie poprosisz jej znowu, żeby ci książeczkę zapakowała? Ojej, a to się
          dziewczyna zmartwi:( Z żalu pewnie pójdzie i zdejmie te tipsy, żebyś tylko
          wrócił i pozwolił jej zapakować:):):)
          A tak na poważnie - ludzie, dlaczego uważacie, że dla sprzedawcy pakowanie wam
          rzeczy w ozdobny papier jest szczytem szczęścia? To nawet nie należy do
          obowiązków sprzedawcy, to wyłącznie dobra wola... Nie chce się torebeczki kupić,
          bo trzeba dopłacić, co?:)
          • Gość: !!! Żałosne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 23:40
            To nawet nie należy do
            > obowiązków sprzedawcy, to wyłącznie dobra wola...

            Jak to że się w sklepie pracuje. Jak się ma awersje do usługiwania
            należy innej, może biurowej, pracy szukać?

            Wkurzający to stosunek - jak taki burknie cenę, pobierze kasę i gapi
            się na to jak klient sie mocuje - szczególnie zimą gdy ma torby,
            parasole, zaparowane okulary, popychający następni klienci, wszystko
            leci, itp., a on nic ino gapi sie tępo - żadnego ruchu nie wykona bo
            to nie jego obowiązek. Żałosne!!!!
            • Gość: Prodażnik Re: Żałosne IP: 217.149.242.* 20.11.07, 08:32
              Jaka płaca taka praca. Nie wymagajcie od nas abyśmy wam bez wazeliny
              w rzyć wchodzili, jak od wejścia do sklepu traktujecie nas
              roszczeniowo, pokazując swoje fumy i maniery, co to wy nie jesteście
              wielki pan klient...
          • marylou_tiel Re: Jest też druga strona medalu. 20.11.07, 08:58
            W Holandii, gdzie mieszkam, czegokolwiek bym nie kupowala, ksiazke,
            skarpetki, krem do rak, sprzedawca pyta, czy to na prezent - jesli
            na prezent, pakuje i obwiazuje kokardka bez skrzywienia, czy innej
            oznaki, ze mu to nie na reke.
      • Gość: prezes Re: Jest też druga strona medalu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 16:52
        Dokładnie jest jak mówisz.Gdzie są szefowie takich panienek? W moim
        sklepie 24 gogziny dla takiej to i tak dużo
    • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jachpol.net 19.11.07, 16:35
      Te "kije z końcami" są nie tylko w sklepach, są w urzędach, w
      przedsięboiorstwach z którymi musimy miec kontakt (czy to zakład energetyczni,
      gazowania czy telekomunikacja), są w biurach podrózy. Kiedyś na forum turystyka
      przeczytałam dłuuuużowpiśny wątek pracowników biur podróży o tym jacy to okropni
      są klienci biur podróży (wchodzi, "żąda" sprawdzenia a NIE KUPUJE!!!, ma
      wymagania zamiast cieszyć się słońcem, plażą i jak reklamuje wciśnięty przez
      biuro kit to NIE SZANUJE KULTURY KRAJU DO KTóREGO PRZYJECHAł).
      Praca z klientami nie jest łatwa i odziwam ludzi których praca właśnie tylko na
      tym polega i oni potrafią to robić. Część ludzi w ogóle się do tego nie nadaje i
      nie da się nawet ukryć,ze musi to robić (z naciskiem na musi:))
    • krzysieg Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 16:40
      No to się trzymajcie.
      Wchodzi do biura klientka z telefonem komórkowym i mówi że szuka Eraplusa, grzecznie tłumaczymy pani, że jest albo Era albo Plus, po paru minutach przepychanek słownych Pani wychodzi wyzywając nas od złodziei, najlepsze jest to że zajmujemy się kredytami:)
    • Gość: 239 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.aster.pl 19.11.07, 16:48
      Z punktu widzenia innego klienta: starsza osoba, która stoi przy kasie i
      sprawdza paragon, a kolejka rośnie. Potem taka osoba robi awanturę, że się nie
      zgadza cena o 20 gr (przy zakupie za kilkadziesiąt złotych), a kolejka dalej
      rośnie. Sprzedawca tłumaczy babci, że cena się zgadza, wspólnie liczą i zgadza
      się. Kolejka dalej rośnie. Babcia postanawia jednak sprawdzić wszystko jeszcze
      raz, liczy sama i znów się nie zgadza o 20 gr. Kolejka... zgadnijcie, co się
      dzieje z kolejką. W końcu ktoś z innych klientów się wkurza i daje babci 20 gr,
      żeby już sobie poszła. Babcia w końcu odchodzi od kasy, cały czas grożąc
      sprzedawcy, że pójdzie do jego szefa.
      • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jachpol.net 19.11.07, 17:09
        Takiego klienta spotkałam 2 razy w spożywczaku przy Mogilskiej (chyba 52) w
        Krakowie. Dokładnie tak samo choć facet nie wygląda nawet na 40-tkę. Ostatnio
        chciałam dorzucić mu te 15 gorszy o które się wykłócał i to z 10 minut liczył w
        tę i z powrotem i miał "mało") ale pani w kasie powiedziała,żebym tego nie
        robiła bo o to mu właśnie chodzi. Pewnie tzw. stały klient :)
        • Gość: dfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.speed-net.pl 19.11.07, 22:00
          mam takiego znajomego, potrafi sie kłocić 10-15 minut o 5gr, wstyd mi z nim isc
          do sklepu,
      • Gość: bbaa Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 22:59
        Pracuję w jednym z dość drogich centrów handlowych w dość znanym salonie.
        Klientela raczej bogatsza, spokojna, ale z kaprysami.
        Każdego klienta, bez względu na wiek, wygląd, płeć czy cokolwiek innego witam
        usmiechem i dzień dobry. I do tej pory nie spotkałem żadnego upierdliwego
        klienta. Oczywiście są tacy co zabierają mnóstwo czasu na prezentacje towaru a
        potem odchodzą z niczym, ale myślę, że to jest wpisane w ryzyko stanowiska
        sprzedawcy. Zdarzyło mi się kilka razy, że klient przepraszał, że mi tyle czasu
        zabiera. Nie rozumiem tego trochę, bo to przecież moja praca i za to mi płacą.
        Mało, bo mało, ale płacą.
        Czasami irytuje mnie klient, który kupi jakąś na prawdę tanią rzecz i domaga się
        bóg wie jakiego rabatu. Albo pyta się dlaczego to takie drogie, jakby sprzedawca
        ustalał cenę.
        Na rabat odpowiadam, że jedynie karta stałego klienta lub karta jakiegoś banku.
        A o cenie mówię, że niestety nie ode mnie one zależą.
        Mimo wszystko ja na klientów nie narzekam, dość często mnie chwalą, co nie
        powiem jest bardzo miłe.

        A dla ludzi, którzy się oburzają na pytanie "czy moge w czymś pomóc" jedno
        zdanie. Sprzedawca zna asortyment i na pewno szybciej go poszuka niż wy sami.
        Przekonało się dziś o tym pewne małżeństwo, którzy mi to powiedzieli.
    • Gość: Marcin Czy ktos Was na sile zatrudnia?!?!?!? IP: *.arcor-ip.de 19.11.07, 17:08
      Ludzie, jak Wam sie tak nie podoba, jak jest tak zle, to czemu nie zmienicie
      pracy?!?!?!?
      • Gość: Gandhi Re: Czy ktos Was na sile zatrudnia?!?!?!? IP: 193.24.201.* 19.11.07, 17:42
        Bo czasami wystarczy ponarzekać, jełopie.
        • Gość: Marcin Mylisz sie IP: *.arcor-ip.de 19.11.07, 17:47
          Nie jestem jelopem. Jestem interesujacym, pogodnym i inteligentnym czlowiekiem.
          • Gość: ewcio2 Re: Mylisz sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 20:37
            umówimy się ?? ;)
      • Gość: antyk Re: Czy ktos Was na sile zatrudnia?!?!?!? IP: *.chello.pl 19.11.07, 22:26
        Hurtownia budowlana.
        Przychodzi gość, młody, zdwać by się mogło inteligent, wyglądał na
        takiego który chodził do podstawówki, a tam wiadomo jest fizyka...
        Pyta się o odkurzacze centralne, to taki sprzęt który wisi w
        piwnicy, a chodzisz tylko z rurą po mieszkaniach i wkładasz ją do
        specjalnych gniazdek. Najpierw się pytam ile metrów ma dom, żeby
        dobrać odpowiednią jednostkę ssącą, zdziwił się lekko ale
        powiedział, więc ja mu mówię że ma do wyboru taki lub taki, no i
        zaczyna się, a dlaczego jest kilka rodzajów, przecież ja jednym
        małym odkurzaczem na prąd mogę cały dom odkurzyć, więc mu mówię, że
        od długości instalacji - rur w posadzce, więc zarazem metrażu są
        jednostki które mają większą lub mnijeszą moc ssącą. On: To chce mi
        Pan powiedzieć że na przy odkurzaczu jest inne ciśnienie niż sto
        metrów dalej? Zwątpiłem, a że rozmowa trwała dość długo
        powiedziałem, że nie będę więcej z nim rozmawiał na ten temat bo
        chyba sobie żarty robi... Był zszokowany że ciśnienie zmienia się z
        długością, trudno mu było załapać że są straty ciśnienia na
        kolankach i takie tam.
        Inny znów sam postanowił sobie zrobić instalację CO, mimo że nigdy
        wcześniej tego nie robił. Nakupił sprzętu, a że robił w pexie więc
        kupił rurkę, złączki i poskręcał, następnie stanął i stwierdził że
        to napewno będzie przeciekać i oddał do reklamacji, przy okazji
        marudząc co to za szajs, kolega spytał: a puścił pan wodę że jest
        pan pewien? NIE, ale na pewno będzie. Reklamacja - brak usterek,
        zabrał to z powrotem, ale powiedział że do sądu pójdzie. Jak
        opowiadaliśmy tą historię kilku hydraulikom to łdanie go
        podsumowali... Podobno gdzieś w internecie wyczytał, z jaką siłą
        powinno się skręcać i kluczem dynamometrycznym skręcał. No jełop.
        Piątek wieczór i sobota to nieustanne wycieczki gapowiczów. Całe
        rodziny przyłażą popatrzeć z otwartymi gębami i nie ważne ile masz
        towaru zawsze będzie: I to tylko tyle? Wtedy trzeba zarzyć nerwosol
        bo jedni wybierając węża do prysznica za 15 zł potrafią przebierać
        godzinę, albo od progu woła: ILE JA DOSTANE RABATU, ale na co pytam,
        JESZCZE NIE WIEM, ALE ILE JA DOSTANE RABATU...
        Albo jak się sprawuje ten kocioł, a ten. Musiał bym sobie co sezon
        montować inny kocioł w domu, żeby coś na ten temat powiedzieć.
        Można by książkę napisać o dziwakach, cwaniakach, którzy próbują
        wyrwać kasę na reklamacjach, zwrotach, itd.
        Z drugiej strony, jak wchodzę do sklepu i ktoś do mnie podleci i
        pyta W CZYM MOGĘ POMÓC to już zakupów u niego nie zrobię. Jak będę
        coś chciał to sam się zapytam.
Pełna wersja