zywiolak
18.11.07, 17:07
Na pewno ci z was, którzy pracują w handlu mają swoje typy.
Wg. mnie najgorsze są baby w finalnym stadium klimakterycznej
histerii, pernamentnej z resztą.
Do takiej nie trafiają argumenty racjonalne. Wachania hormonalne
obdzieraja je od tego co zwyczajowo się nazywa kulturą osobistą,
braki w argumentacji uzupełniają dzikim wrzaskiem, obrażaja się o
wszystko.
Przypadek_1:
Wpada klientka, z pretensją w głosie (jednocześnie się uśmiecha), że
się jej nóżka urwała od ramki i czy można się tym zająć. Na uwagę,
że serwisem ramek foto się nie zajmujemy i że nie mogę na miejscu
jej ww. akcesorium naprawić, ta ciska (nową, zjdetą z wystawy) ramką
i trajkotając coś o bezczelnej obsłudze wybiega ze sklepu.
Przypadek_2:
Klientka nie jest zadowolona z usługi - bezpodstawnie z resztą gdyż
wszystkie formalne wymogi okreslajace poprawność jej wykonania są
spełnione. JEJ się to jednak nie podoba, kiedy się orientuje, że
chodzi o kwestię gustu, powołuje się na własne doświadczenie w
materii, bluzgając jacy to niekompetentni ludzie w tym sklepie
pracują.
A jak to jest u was?