Dodaj do ulubionych

rozterki heterofoba

10.03.08, 22:07
Nie będę już skakał po forach, tylko sobie założę własne, na którym poproszę
was o porady, sugestie.

Jak wiecie, mieszkam teraz w Budapeszcie i wiodę sobie spokojne radosne życie,
tak samo jak wcześniej w Bukownie.

Prawda jest taka, że od jakiegoś czasu żyję w oparach absurdu. Już nie
wytrzymuję, uwiera mnie to wszystko! Ale po kolei:
Obserwuj wątek
    • heterofob2 clavier 10.03.08, 22:08
      zacznę od tego, że klawiatura gubi mi "ę". jeśli nie rozumiecie, na czym polega
      tragedia, to nie będę tłumaczył.
    • heterofob2 czemu geje są takimi homofobami?!?! 10.03.08, 22:19
      Mój problem polega na tym, że żyję w zaklętym świecie. Zaklęcie polega na tym,
      że oto gdzie się pojawiam, widzę uśmiechy i życzliwość.

      Czasem jednak coś mnie podkusi, aby się zadawać z gejami (między innymi należę
      do kolegium redakcyjnego węgierskiego magazynu gejowskiego "MÁSOK"). A wtedy
      czar pryska - słyszę narzekania i utyskiwania, jak to nas te homofoby gnębią!

      Nie mogę znieść, że z ust gejów padają w ramach cytatów takie homofobiczne
      sformułowania, że chce mi się wstać i wyjść. W życiu nie usłyszałem zaczepki
      homofobicznej, a tutaj jestem bombardowany obrzydliwymi hasłami przez gejów.

      Pytam: kto ci coś takiego powiedział? -wszyscy tak mówią! No ale kiedy
      usłyszałeś to po raz ostatni? Właściwie to nigdy. Napadł cię ktoś? Nie. No to o
      co ci chodzi?

      Żyję zatem schizofrenicznie. Po południu mam lekcję u ucznia, jego rodzice mnie
      odprowadzają do drzwi, każą pozdrowić Bolarza, pytają, czy nie będzie problemów
      z małżeństwem, skoro jestem cudzoziemcem itp.

      Potem idę na te c h o l e r n e spotkania gejów i ich sympatyków i tam, tylko i
      wyłącznie tam słyszę pytania w rodzaju: "Co robisz, żeby rodzice nie domyślili
      się, że ich dziecko uczy gej?"

      Zwala mnie z nóg, że takie homofobiczne pytania zadają mi wyłącznie geje!

      Rodzice moich uczniów nie muszą się niczego domyślać. Oni najzwyczajniej w
      świecie wiedzą, że ich dziecko uczy gej! (zresztą nie uczę dzieci, lecz młodzież
      i dorosłych).

      Nigdy się nie tłumaczyłem przez rodzicem z czegokolwiek. Nikt nigdy mnie nie
      rozliczył z lekcji. A teraz muszę się tłumaczyć przed gejem...
      • paco_lopez Re: czemu geje są takimi homofobami?!?! 10.03.08, 22:28
        delikatna materia. zamiast geje można wstawiać niepijący alkoholicy.
        a ja nie dawno grałem w piłkę z kilkoma heteroseksualnymi.
        wpadaliśmy na siebie i unosił się smród potu.
        przesadzasz z tym wszystkim. trapi cię to całe twoje szlachetne
        gejostwo, a i tak każdy wolałby być hetero. szczególnie jak czyta o
        tej walce o akceptację.
    • heterofob2 homolekcja 10.03.08, 22:47
      W maju zeszłego roku ktoś (oczywiście gej) mnie zapytał, czy moi uczniowie i ich
      rodzice wiedzą, że jestem gejem. Zatkało mnie - jak to czy wiedzą?! Jasne że
      wiedzą! Skąd to podejrzenie, że mieliby nie wiedzieć?

      Przeprosił mnie (a jest za co - w końcu oskarżył mnie, że kłamię uczniom!), ale
      ziarno niepewności zostało zasiane, i dlatego opracowałem dla każdego
      dotychczasowego i nowego ucznia lekcję o sobie, o gejostwie, o paradzie i o
      balonach. Zapowiedziałem esemesami lub osobiście, że w przyszłym tygodniu
      przyniosę slajdy z parady, zapraszam całą rodzinę na lekcję. I rzeczywiście, kto
      miał czas i ochotę, przyłączył się do ucznia i słuchał przez dziewięćdziesiąt
      minut, jaka to radość być gejem. Nikt nie odczuł najmniejszego skrępowania, a za
      to uśmialiśmy się z homofobów.

      Po tej serii zasypała mnie lawina esemesów... Z podziękowaniami, wyrazami
      wdzięczności i podziwu. Dzieciak po moim wyjściu rzucił się na atlas lub
      encyklopedię, obiecał, że nadrobi zaległości itp.

      Potem wrzesień. Wziąłem udział w konsultacjach społecznych w węgierskim
      parlamencie w sprawie ustawy o homomałżeństwach jako samozwańczy przedstawiciel
      środowiska pedagogów. Przedstawiciel organizacji praw gejów i lesbijek zażądał,
      aby kamery wyszły, ponieważ "bycie gejem jest niekorzyścią" i obecne tu osoby
      będą miały kłopoty w pracy, jeśli się pojawią w telewizji. Na to wstałem i
      uprzejmie powiedziałem, że sobie wypraszam podobne sugestie, ponieważ jestem
      nauczycielem, i w moim zawodzie jeśli już, to bycie gejem stanowi atut.
      Opowiadałem o szczęściu, jakie mają moje dzieci, że ich uczy gej, i jak to jest
      dla nich ważne, żeby wiedzieć, że mój związek z Bolarzem ma wsparcie w postaci
      formalnego uznania.

      Ustawę przegłosowano w grudniu, i tego samego popołudnia zjawiły się u mnie
      przed drzwiami dwie ekipy telewizyjne, żeby zrobić wywiad z kosmitą :(

      Mówię, że to chyba przesada, że jedna ekipa właśnie zrobiła reportaż z parą
      gejów do jednego programu. Przecież nie możemy być w dwóch programach. Na to
      pokazano mi długaśną listę... gejowskich aktywistów, z którymi próbowali się
      skontaktować, aby ich namówić do wystąpienia przed kamerą, co dla nich znaczy że
      teraz mogą się pobrać.

      Wyobrażacie sobie, że nikt się poza nami nie zgodził?! Oczywiście nie każdy chce
      zawrzeć związek partnerski. Inni nie byli pod telefonem. Ale pozostali postawili
      warunki: wystąpimy przed kamerą, ale pod warunkiem, że nas nie będzie widać.

      :(((

      Prawdę mówiąc obwiałem się, że zrobi się skandal, ale nastąpiło coś przeciwnego,
      tzn. nie tylko nie było skandalu, ale ucichły pozostałe. Zmanipulowano moją
      osobą, i zrobiono ze mnie przeciętnego, typowego nauczyciela-geja, jakich wielu
      (kto mnie zna, ten wie, jak mnie takie traktowanie boli). Przekaz obu reportaży
      był jasny: nauczyciel-gej to nic dziwnego. Dziwne jest (i szkodliwe dla
      młodzieży, dla której stanowimy wzór), że państwo tak długo nie chciało uznać
      naszego małżeństwa.

      Efekt - znowu masa telefonów, esemesów, uśmiechy na ulicy i ... kilkunastu
      nowych chętnych, po raz pierwszy w życiu musiałem dokonać selekcji wśród
      uczniów, których przyjmę. W tym także przypadki, kiedy najpierw uzgodniliśmy z
      matką, że przyjmę na lekcje jej córkę, a dopiero gdy przyszła, uzgodniliśmy, z
      jakiego przedmiotu - stanęło na religioznawstwie (!), ponieważ na to chce iść na
      studia, a w szkole nie ma takiego przedmiotu.

      Na moje „prowokacje” hetero zapisują do mnie swoje dzieci, a homo oskarżają
      mnie, że przez to, że jestem pozytywnym optymistą... Szkodzę ich wizerunkowi.
      Myślą, że społeczeństwo toleruje ich z litości, że są tacy prześladowani. Jeśli
      znikną prześladowania, to już nikt się za nimi nie ujmie, a wtedy.... No proszę,
      jakie to głupości wychodzą, gdy się przyjmie taki defensywny punkt widzenia...

      No ale kontynuujmy: w zeszłym tygodniu nie wytrzymałem ataków ze strony gejów, w
      szczególności gdy się dowiedziałem, że po raz kolejny odmawia publikacji mojego
      artykułu magazyn gejowski, którego kolegium redakcyjnego jestem członkiem.

      Przecież to nienormalne, że z jednej strony sąsiadka ze skrajnej prawicy
      pozdrawia mnie z daleka z uśmiechem, rodzice uczniów każą pozdrowić przyszłego
      męża nauczyciela ich dziecka i nam gratulują. A z drugiej magazyn gejowski nie
      chce publikować moich tekstów, a organizacja gejowska odwołuje spotkanie ze mną,
      motywując, że... radosny gej jest prowokujący i stanowi zagrożenie.

      Więc się wściekłem i zadałem wszystkim swoim uczniom długaśne zadanie na
      słowotwórstwo z węgierskiego, a w nim między innymi: „Przedyskutuj w rodzinie, z
      rodzicami, rodzeństwem, swoimi dziećmi (obecnie mam uczniów w rozrzucie od
      trzynastu do czterdziestu lat), jak będziecie mnie określali: Mój pan od
      francuskiego jest....... mężaty? osobą żyjącą w zarejestrowanym związku
      partnerskim? itp.” plus kilka zdań do przetłumaczenia z francuskiego na węgierski.

      Właśnie najzwyczajniej w świecie otrzymałem paręnaście odpowiedzi. Z których nie
      byłem zadowolony, odesłałem do poprawki. Moi uczniowie przy kolacji dyskutują z
      rodzicami, jak mnie będą określać od stycznia 2009, kiedy to pobierzemy się z
      Bolarzem, a geje uważają, że im to zaszkodzi, i mnie napadają.

      Rozumiecie to wszystko?

      Czemu piszę tak rozwlekle: otóż za dwa tygodnie mamy obaj odebrać z rąk
      przewodniczącej parlamentu węgierskiego nagrodę Radnótiego przyznaną Bolarzowi
      za walkę z rasizmem.

      Najzwyczajniej w świecie boję się, że teraz to mnie geje zjedzą!

      Czy ktoś mnie rozumie?!

      --

      Na koniec wynik badań nad homofobią: wśród osób deklarujących niechęć do gejów
      więcej jest „ponieważ się ukrywają”, niż „ponieważ się obnoszą”.
    • heterofob2 a może po prostu 10.03.08, 23:06
      kupię nową klawiaturę, zamiast pisać brednie?
      • swiatowidz Re: a może po prostu/@@## 10.03.08, 23:25
        heterofob2 napisał:

        > kupię nową klawiaturę, zamiast pisać brednie?

        @@##
        nie ma pewności czy następna klawiatura też nie będzie heterofobiczna
        widzę że 'ę' ci wróciło.....
        może tylko trzeba mocniej stukać
        :)
        • heterofob2 dzięki ci światowidzie 10.03.08, 23:45
          że zwracasz uwagę na sedno, a nie na bzdety.
          odnośnie klawiatury to czy mogę ci zadać osobiste pytanie: czemu wy wszyscy nie
          macie wizytówek, a jeśli macie, to bez imienia, nazwiska itp - czuję się
          potwornie niezręcznie, gdy piszę do kogoś i mam go nazywać po nicku, nie
          wiedząc, kto za tym stoi.
          • swiatowidz Re: dzięki ci światowidzie 10.03.08, 23:49
            @@##
            jestem tu nowicjuszem
            to przejaw takiej netowej choroby
            nie stworzyłem jeszcze swojej wizytówki
            osobiście anonimowość trochę mi przeszkadza ale tu raczej nie
            toleruje się postaw ekshibicjonistycznych
            • heterofob2 zaskoczka 10.03.08, 23:51
              więc to o to chodzi - jestem ekshibicjonistą?!
              • swiatowidz Re: zaskoczka 10.03.08, 23:54
                @@##
                tego nie powiedziałem
                po prostu dostępne instrumenty tego forum stwarzają klimat
                intymności i ciężko z nim walczyć
                to nie tablica ogłoszeń ani cmentarne epitafium
                chyba tyle
                • heterofob2 dziękuję 11.03.08, 00:09
    • sibeliuss Re: rozterki heterofoba 11.03.08, 10:27
      Daj znać na mail, chętnie tam będę zaglądał.
      • dcio Re: rozterki heterofoba 12.03.08, 20:03
        ja mam pytanie czy ty probowales sie leczyc ze swego zboczenia?
        • sibeliuss Re: rozterki heterofoba 12.03.08, 20:45
          dcio napisał:

          > ja mam pytanie czy ty probowales sie leczyc ze swego zboczenia?
          --
          Co zrozumiesz gdy powiem "ssij"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka