Dodaj do ulubionych

Sens nauk przedmałżenskich

13.01.09, 11:20
Natrafiłem na ciekawy post w sąsiednim wątku:

"Ludzie smieja się z nauk przedslubnych, szkół dla rodziców, poradni
rodzinnych ,a potem się dziwią, że sami mają takie problemy.
Znam wiele małżenstw,ktore w ten sposób się rozwiodły.
I do końca śmiały się z tych wszytskich nauk, szkół, kursów i za nic
nie dały sobie pomóc..."

Czyli wg piszącej to brak zrozumienia /nieuczęszczania/ nauk przedmałżeńskich
był odpowiedzialny za niepowodzenie i rozpad małżeństwa? Dziwna teoria. Moim
zdaniem było odwrotnie.

Dobry katolik nie może poznać partnera/partnerki dobrze przed ślubem.
Mieszkanie razem i uprawianie seksu - zakazane. Później takie sierotki udają
się na kilkotygodniowy kurs przedmałżeński i uważają, że są gotowi...
I dopiero wtedy zaczynają się schody. Odkrywają, że jedno lubi zostawiać
skarpetki na fotelu, a drugie doprowadza to do szewskiej pasji. jedno nie wie
za bardzo co robić w łóżku i leży zawstydzone, a drugie zaczyna uważać ją/jego
za osobę oziębła... Etc, etc...

Takie rzeczy wychodzą w praniu. Podczas wspólnego mieszkania. Właśnie to
powinno być obowiązkowe przed ślubem minimum pół roku wspólnego mieszkania i
wspólnego gospodarowania. A nie jakieś śmieszne nauki prowadzone przez
stukniętych katechetów, lub księży teoretyków.

Procent rozwodów zmniejszyłby się.
Obserwuj wątek
    • martha31 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 11:27
      Jeśli dla Ciebie życie rodzinne to tylko seksualność, która zresztą
      wielokrotnie w ciagu życia człowieka się zmienia (choćby z wiekiem),
      to (dobre) nauki przed.ślubne mają sens...dla Ciebie na pewno!!!!!
      • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 11:32
        Keks to bardzo istotna kwestia w małżeństwie. Jeżeli udajesz, ze tak nie jest
        powinnaś udać się do poradni.

        Zaufanie, seks, zgodność charakterów i cała reszta. Takie są proporcje.
        Większość małżeństw rozpada się z powodu niedopasowania seksualnego. Problemy w
        łóżku przenoszą się na inne sfery życia.

        Ale zapomniałem, że seks jest tematem tabu w domach katolików. seks jest
        grzeszny i się o nim nie rozmawia...
        • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 11:36
          Keks=Seks*

          Widzisz, napisałem tez o innych problemach, które wychodzą podczas mieszkania
          razem. Ty zauważyłaś tylko seks... Podziałało jak czerwona płachta na byka.


          --------------
          *errata
      • sos55 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 14:51
        martha31 napisała:

        > Jeśli dla Ciebie życie rodzinne to tylko seksualność, która
        zresztą
        > wielokrotnie w ciagu życia człowieka się zmienia (choćby z
        wiekiem),
        > to (dobre) nauki przed.ślubne mają sens...dla Ciebie na pewno!!!!!

        Dla ciebie seksualność to wstyd .Jak dla kazdej katoliczki.
        • martha31 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:15
          sos55 napisał:

          > martha31 napisała:
          >
          > > Jeśli dla Ciebie życie rodzinne to tylko seksualność, która
          > zresztą
          > > wielokrotnie w ciagu życia człowieka się zmienia (choćby z
          > wiekiem),
          > > to (dobre) nauki przed.ślubne mają sens...dla Ciebie na
          pewno!!!!!
          >
          > Dla ciebie seksualność to wstyd .Jak dla kazdej katoliczki.


          Gdzie tak napisałam???
          Zupa składa się z wody, co nie znaczy, że tylko z wody i że woda
          jest zła. Rozumiesz porównanie?
          Kolejny kłamca na Forum.
          I nieuk.
          • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:45
            Oswiec nas o madra. Czyzby pycha przez Ciebie przemawiala?

            Lepiej wyspowiadaj sie z dzisiejszej dzialanosci na forum.
          • dritte_dame Hi, hi, ..:)) 13.01.09, 16:00
            Dano Ci "posmakować smaku Twego własnego lekarstwa" ? :))


            martha31 napisała:

            > sos55 napisał:
            >
            > > martha31 napisała:
            > >
            > > Dla ciebie seksualność to wstyd .Jak dla kazdej katoliczki.
            >
            > Gdzie tak napisałam???


            A wcześniej:

            martha31 napisała:

            > Jeśli dla Ciebie życie rodzinne to tylko seksualność,

            A GDZIE czad tak napisał!? :))
    • 0golone_jajka prawda to 13.01.09, 11:41
      Nie rozumiem dlaczego ludzie przed pobraniem się mają się prwie nie znać. I nawet nie mówię tu o seksie, który jest niezwykle ważną sfera życia dwojga ludzi, ale o zwykłym wspólnym zamieszkaniu. Przecież założenie jest takie, że po ślubie para bedzie wspólnie mieszkać kilkadziesiąt lat!!! To skąd oni mają wiedzieć czy wytrzymają? Kosmonautów się testuje przed planowanym lotem na Marsa - mieszkają w zamknięciu całymi miesiącami - bo jak się wybierze na bez sprawdzenia to jeszcze się pozabijają. A małżeństwo to nie rok czy dwa razem, ale znacznie więcej. Doprawdy nie mogę pojąć czemu przyszli małżonkowie nie mogą sprawdzić jak im razem będzie, nie mogą się bliżej i lepiej poznać?
      A niedopasowanie seksualne? Zdarza się. Jedno chce znacznie więcej niż drugie. I co wtedy? Znam osobiście 4 pary, które się z tego powodu rozeszły albo właśnie rozchdzą. A wystarczyło przez kilka miesięcy przed ślubem pomieszkać i sprawa byłaby jasna. A teraz co? O ile jedna para ma już dorosłe dziecko, a druga żadnego, to ta trzecia i czwarta ma małego synka. I jest kłopot. A spokojne można było sprawdzić przed ślubem czy wszsytko gra. A przynajmniej spróbować.
      Czym się różni taki ślub od nie tak dawnych jeszcze u nas i całkiem powszechnych w innych krajach ślubów aranżowanych przez rodziców?? Prawie niczym.
      No ale to po bożemu.....
      • kolebeczka Re: prawda to 13.01.09, 11:47
        Przeciez nikt nikogo nie zmusza do chodzenia na owe nauki.
        Idiota musi przeciez wychodzic z zalozenia, ze podczas jakiegos
        kursu nauczy sie zycia. Sens tego kursu jest taki, ze mlodzi
        wszystko to wiedza i w duchu sie podsmiewaja, ale ida grzecznie, bo
        tak sie nalezy. Nie sadze, aby tu nalezalo winic kosciol. To jedna z
        jego ofert, z ktorych myslacy czlowiek moze swiadomie skorzystac lub
        nie.
        • niezdecydowany.only Re: prawda to 13.01.09, 11:54
          Jeżeli są katolikami, to muszą. Zresztą gdyby nie byli, to nie braliby ślubu
          kościelnego.
          • 0golone_jajka Re: prawda to 13.01.09, 12:02
            > Jeżeli są katolikami, to muszą.

            Dokładnie. To jest oferta obowiązkowa. Coś jak u Barei:

            Scena z filmu "Miś" Stanisława Barei, gdy w kawiarni kelnerka sama proponuje Misiowi, czyli Stanisławowi Tymowi, oraz jego partnerce: "Dwie kawy i dwie wuzetki. I co jeszcze?". "Dlaczego dwie kawy i dwie wuzetki?" - pada pytanie. Kelnerka: "Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego. Bijemy się o Złotą Patelnię". Miś: "Dobrze, pani pozwoli zestaw obowiązkowy".
            • kolebeczka Re: prawda to 13.01.09, 12:24
              > Jeżeli są katolikami, to muszą.

              Jezeli sa, to raczej chca i nie maja watpliwosci.
              Nie uszczesliwiajmy lepiej nikogo na sile.
              • tlenek_wegla Re: prawda to 13.01.09, 12:26
                Chodzi o to, ze system jest oparty na zakazach, ktore koncza sie czesto
                nieszczesciem, albo rozwodem...


                Ci ludzie zostali zindoktrynowani za mlodu. dopiero teraz do glosu dochodzi
                pokolenie, ktore mysli racjonalnie i krytycznie. Reszta to baranki kosciola.
    • irycki Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 12:31
      Ja tu widzę co najmniej dwie kwestie:
      1)wypowiadanie się klechy na temat spraw, o których nie ma pojęcia.Duchowni
      katoliccy z wyjątkowym upodobaniem i wyjątkowo często komentują zagadnienia
      życia rodzinnego i seksualnego, w których to dziedzinach z zasady i z wyboru
      mają jak najmniejsze doświadczenia osobistego. "Największy z Polaków" napisał
      nawet książkę z zakresu seksuologii – w której na wstępie tłumaczy, że wprawdzie
      nie ma doświadczeń własnych, ale ma wiedzę pochodzącą ze spowiedzi.
      2)Robienie z rozpadu małżeństwa tragedii. Nie wyszło, nie udało się i już.
      Trzeba kulturalnie i z klasą rozstać się, minimalizując stres dzieci.
      • martha31 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:23
        irycki napisał:

        > Ja tu widzę co najmniej dwie kwestie:
        > 1)wypowiadanie się klechy na temat spraw, o których nie ma
        pojęcia.Duchowni
        > katoliccy z wyjątkowym upodobaniem i wyjątkowo często komentują
        zagadnienia
        > życia rodzinnego i seksualnego, w których to dziedzinach z zasady
        i z wyboru
        > mają jak najmniejsze doświadczenia osobistego. "Największy z
        Polaków" napisał
        > nawet książkę z zakresu seksuologii – w której na wstępie
        tłumaczy, że wp
        > rawdzie
        > nie ma doświadczeń własnych, ale ma wiedzę pochodzącą ze spowiedzi.

        Tak jak psycholog-ma wiedze z rozmów z ludżmi a nie z własnych
        chorób psychicznych. I lekarz. I pedagog szkolny. I nauczyciel- np.
        uczy o krajach,w ktorych nigdy nie był.I wiele innych zawodów.

        Głupotą jest rozpoznawania madrosci i głupoty nie po treści która
        ktos wypowiada,ale zawodzie człowieka ,który je wypowiada.
        Hydraulik? Głupi we wszystkim. Biznesmen-zawsze ma racje.;)
        Oj głupis, głupis...

        > 2)Robienie z rozpadu małżeństwa tragedii. Nie wyszło, nie udało
        się i już.
        > Trzeba kulturalnie i z klasą rozstać się, minimalizując stres
        dzieci.

        Ktos kto w taki sposób patrzy na małżenstwo wogóle nie powinien go
        zawierac i składac przysiegi, bo i tak ją złamie przy pierwszym
        kryzysie.
        A potem dziecko ma kilku ojców albo i nie wie kto jest jego
        ojcem.Swietna sprawa.....
        Potwierdzasz,że katechezy w stopniu podstawowym byłyby Ci niezbędne.
        Masz żone?
        • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:40
          Dziecko moze miec tylko jednego ojca. z punktu widzenia biologii oczywiscie.
        • Gość: no name Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: *.4web.pl 13.01.09, 15:44
          > Tak jak psycholog-ma wiedze z rozmów z ludżmi a nie z własnych
          > chorób psychicznych. I lekarz. I pedagog szkolny. I nauczyciel-
          np.
          > uczy o krajach,w ktorych nigdy nie był.I wiele innych zawodów.
          >

          Ale wszyscy ci ludzie skończyli STUDIA w konkretnym kierunku, a nie
          teologię . A moment , w którym facet, który skonczył teologię
          zaczyna mi jako kobiecie opowiadac o tym, jak szkodze sobie i
          swojemu zwiazkowi stosując antykoncepcję, jest ostatnim momentem, w
          którym chcę mieć coś wspólnego z takimi naukami.
          Ktoś ktonie ma ani macicy, ani własnych dzieci jako
          niepdpowiedzialnosc i hedonim chce mi pokazywac maksymalna
          odpowiedzialnosc w zyciu - czyli swiadome strowanie własną
          plodnoscia, a nei rozród - co rok prorok, Bóg dał dzieci, da i na
          dzieci.
          • mg2005 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:24
            Gość portalu: no name napisał(a):

            >
            > Ale wszyscy ci ludzie skończyli STUDIA w konkretnym kierunku, a
            nie
            > teologię . A moment , w którym facet, który skonczył teologię

            Myślisz, że studia dla księży to tylko teologia ??... :)
            • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:28

              ROK I

              Przedmioty filozoficzne
              Wstęp do filozofii – I semestr
              Historia filozofii starożytnej – II semestr
              Filozofia przyrody – II semestr
              Logika – II semestr
              Metafizyka
              Przedmioty teologiczne
              Historia i geografia biblijna – II semestr
              Wprowadzenie w chrześcijaństwo
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Historia Kościoła w starożytności i średniowieczu
              Literatura religijna – I semestr
              Muzyka kościelna
              Fonetyka – I semestr
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Psychologia ogólna i osobowości
              Lektoraty
              Język łaciński
              Język nowożytny

              ROK II

              Przedmioty filozoficzne
              Wstęp do filozofii
              Antropologia filozoficzna – fenomenologia i antropologia człowieka
              Etyka – I semestr
              Filozofia Boga – II semestr
              Historia filozofii średniowiecznej i nowożytnej
              Ogólna metodologia nauk – I semestr
              Teoria poznania – II semestr
              Przedmioty teologiczne
              Wprowadzenie do Biblii – I semestr
              Patrologia – II semestr
              Religiologia – II semestr
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Historia Kościoła – nowożytność i współczesność
              Liturgika fundamentalna
              Muzyka kościelna
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Psychologia rozwojowa
              Pedagogika – II semestr
              Lektoraty
              Język łaciński
              Język grecki
              Język nowożytny
              Zajęcia związane z pisaniem pracy naukowej
              Elementy informatyki – I semestr
              Proseminarium – II semestr
              Wykład fakultatywny

              ROK III

              Przedmioty filozoficzne
              Historia filozofii współczesnej – I semestr
              Przedmioty teologiczne
              Stary Testament – Pięcioksiąg oraz teksty przed niewolą babilońską
              Nowy Testament – Ewangelie synoptyczne
              Patrologia
              Teologia fundamentalna
              Teologia dogmatyczna – wstęp do teologii i trynitologia
              Teologia moralna ogólna i fundamentalna
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Prawo kanoniczne – normy ogólne
              Liturgika – rok liturgiczny
              Muzyka kościelna
              Dykcja
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Pedagogika – I semestr
              Historia katechezy – II semestr
              Lektoraty
              Język łaciński
              Język nowożytny
              Zajęcia związane z pisaniem pracy naukowej
              Seminarium naukowe
              Konw. monograficzne
              Wykład fakultatywny

              ROK IV

              Przedmioty teologiczne
              Stary Testament – Psalmy i teksty po niewoli babilońskiej
              Nowy Testament – pisma Pawłowe, listy katolickie i pisma Janowe
              Teologia dogmatyczna – kreatologia, chrystologia, soteriologia i charytologia
              Teologia moralna – aretologia
              Katolicka nauka społeczna – metodologia
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Prawo kanoniczne – Lud Boży, Magisterium Kościoła, sakramenty, dobra Kościoła
              Teologia pastoralna fundamentalna – II semestr
              Liturgika – Eucharystia
              Homiletyka fundamentalna
              Muzyka kościelna
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Dydaktyka ogólna i katechetyczna – I semestr
              Metodyka katechezy – II semestr
              Katechetyka fundamentalna – I semestr
              Katechetyka formalna – II semestr
              Zajęcia związane z pisaniem pracy naukowej
              Seminarium naukowe
              Konw. monograficzne
              Wykład monograficzny
              Wykład fakultatywny

              ROK V

              Przedmioty teologiczne
              Teologia dogmatyczna – sakramentologia, eschatologia, mariologia, eklezjologia
              Teologia moralna – etyka seksualna i sakramentologia
              Teologia duchowości
              Katolicka nauka społeczna – ekonomia
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Prawo kanoniczne małżeńskie
              Teologia pastoralna fundamentalna
              Liturgika – sakramenty
              Homiletyka materialna i formalna
              Muzyka kościelna
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Katechetyka materialna – I semestr
              Ćwiczenia katechetyczne w szkołach różnego typu
              Zajęcia związane z pisaniem pracy naukowej
              Seminarium naukowe
              Konw. monograficzne
              Wykład monograficzny
              Wykład fakultatywny

              ROK VI

              Przedmioty teologiczne
              Teologia biblijna – I semestr
              Ekumenizm – I semestr
              Teoria i praktyka spowiedzi
              Teologia duchowości – I semestr
              Teologia życia konsekrowanego – I semestr
              Przedmioty historyczno-pastoralne
              Historia sztuki chrześcijańskiej – I semestr
              Prawo wyznaniowe – I semestr
              Teologia pastoralna szczegółowa
              Warsztaty pastoralne
              Liturgika – rubryki
              Homiletyka szczegółowa – I semestr
              Muzyka kościelna
              Przygotowanie pedagogiczno-katechetyczne
              Psychologia pastoralna – I semestr
              Katechetyka szczegółowa – I semestr
              • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:34
                Cos tam mają, metafizyka to chyba fizyka (o metalach może), a
                filozofia przyrody to po katolicku pewnie po prostu biologia (z
                dywagacją, a dlaczego pantofelek?).
                • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:35
                  Mnie do gustu przypadlo:
                  Muzyka kościelna
                  oraz ... etyka seksualna i sakramentologia
                  • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:38
                    tlenek_wegla napisała:

                    > Mnie do gustu przypadlo:
                    > Muzyka kościelna
                    > oraz ... etyka seksualna i sakramentologia

                    Etyka seksualna. To pewnie o tym jak kulturalnie rozmawiać o seksie
                    i dlaczego nie wolno.
                    • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:41

                      Albo o tym jak efektywnie zbajerowac gosposie, koscielnego..

                      Oraz jak gladko klamac gdy nakryja ksiedza pedofila na gwalceniu dziecka.
                      • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:47
                        tlenek_wegla napisała:

                        > Albo o tym jak efektywnie zbajerowac gosposie, koscielnego..

                        Warsztaty pastorale (rok VI)

                        > Oraz jak gladko klamac gdy nakryja ksiedza pedofila na gwalceniu
                        > dziecka.

                        Psychologia rozwojowa
            • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:30
              mg2005 napisał:

              > Myślisz, że studia dla księży to tylko teologia ??... :)

              Liczy się tylko to, co po studiach także praktykowałeś. Nawet jeżeli
              księży uczą fizyki, astronomii i ekononomii, to wiedza ta nie jest
              im potrzebna w praktyce. 6 miesięcy po studiach i nie znają ani
              zasad termodynamiki, a księgować to nawet nie wiedzą co to słowo
              znaczy. Tylko kanony, piosenki religijne i pan z wami, zostają w
              głowie.
            • iluminacja256 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:38
              > Myślisz, że studia dla księży to tylko teologia ??... :)

              Nie zauwazyłam, aby w planie studiów kleryka znajdowała sie
              ginekologia, połoznictwo, psychologia, psychiatria i psychoterapia
              kobiet. W planie studiów polonisty tez nei znajduje sie tylko język
              polski, co nei znaczy, ze ma on uprawnienia do wypowiadania się o
              ginekologii.
              • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:40
                Tak, ale nie trzeba kończyć wymienionych przedmiotów, aby umieć
                grozić palcem, gdy temat zejdzie na te sprawy.
        • irycki Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:54
          > Ktos kto w taki sposób patrzy na małżenstwo wogóle nie powinien go
          > zawierac i składac przysiegi, bo i tak ją złamie przy pierwszym
          > kryzysie.
          (...)
          > Potwierdzasz,że katechezy w stopniu podstawowym byłyby Ci niezbędne.
          > Masz żone?
          Owszem, mam żonę. Tą samą od 22 lat. A to dla tego, że całkowicie zignorowałem
          "nauki" przedślubne. Mój związek opiera się nie na przymusie dotrzymania
          przysięgi małżeńskiej, ale na przeświadczeniu, że jest dobrowolny i może się
          skończyć, gdyby któreś z nas poczuło się za nadto pewnie. To podstawowa zasada w
          relacjach damsko-męskich, nie tylko małżeńskich.
    • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:08
      Mówienie o seksie na naukach przedmałżeńskich jest bez sensu. Za
      późno. Wychowanie seksualne powinno być tematem w szkole, w
      okolicach klasy 6 do 8. Pokazywanie horrorowych filmów jak wygląda
      aborcja jest kretyństwem, a jest to standart na takich naukach.
      nauki przedmałżeńskie, krótko mówiąc, sensu żadnego nie mają.
      • martha31 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:25
        piwi77 napisał:

        > Mówienie o seksie na naukach przedmałżeńskich jest bez sensu. Za
        > późno. Wychowanie seksualne powinno być tematem w szkole, w
        > okolicach klasy 6 do 8. Pokazywanie horrorowych filmów jak wygląda
        > aborcja jest kretyństwem, a jest to standart na takich naukach.
        > nauki przedmałżeńskie, krótko mówiąc, sensu żadnego nie mają.

        Standard? Mozesz podac gdzie się spotkałes z takim"standardem" to
        znaczy na ilu naukach byles??
        Kolejny kłamca.
        Ateista=kłamca????
        Podobno "diabolos"-ten który kłamie.
        • piwi77 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:35
          martha31 napisała:

          > Standard? Mozesz podac gdzie się spotkałes z takim"standardem" to
          > znaczy na ilu naukach byles??

          Twierdzisz więc, że wizualizacji aborcji na naukach nie ma wcale?
        • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:42
          A Ty na ilu bylas?

          A moze ma takie hobby i placi 200 PLN, zeby posluchac co mowia i chodzi raz na
          pol roku?

          Pomijam fakt, ze nie trzeba byc osobiscie. Wystarczy poczytac relacje ludzi z
          roznych czesci Polski.
        • Gość: jedynydorosły Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: *.gprs.plus.pl 13.01.09, 17:07
          W zamierzchłych czasach ,(rok 86), gdy pobierałem takie "nauki", to był
          standard. Pokazywali jakiś niby dokumentalny film, nie żadną wizualizację.
      • ziemia.ognista Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 17:26
        piwi77 napisał:

        > Mówienie o seksie na naukach przedmałżeńskich jest bez sensu. Za
        > późno. Wychowanie seksualne powinno być tematem w szkole, w
        > okolicach klasy 6 do 8. Pokazywanie horrorowych filmów jak wygląda
        > aborcja jest kretyństwem, a jest to standart na takich naukach.
        > nauki przedmałżeńskie, krótko mówiąc, sensu żadnego nie mają.

        Nie ma już 8 klasy, a 6 to zdecydowanie za późno, bo wszyscy są doskonale uświadomeni przez Bravo i Bravo Girl.
        Najlepiej jakieś podstawy wprowadzać jeszcze wcześniej. Przez biologa, a nie katechetę!!
    • sebekbiker Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 15:30
      > Dobry katolik nie może poznać partnera/partnerki dobrze przed ślubem.
      > Mieszkanie razem i uprawianie seksu - zakazane.

      W którym miejscu kościół zakazuje mieszkania razem?
    • martha31 moje pytanie 13.01.09, 15:35
      Moje pytanie jest takie:
      -kto z Was był na naukach, szkołach dla rodziców, poradni rodzinnej?
      Ile razy?
      - jeśli ktoś był czy to znaczy, że jest 1.katolikiem czy 2.hipokryta?
      Gdzie się kwalifikujecie?
      • tlenek_wegla Re: moje pytanie 13.01.09, 15:43
        Czarnobialy swiat. Klapeczki na oczach. Oj Marta.
        Musze byc katolikiem, zeby byc na naukach? Nie. Moge sie tematem interesowac
        (jak wygladaja nauki), albo ogolnie chciec zobaczyc jak katolicy nauczaja
        przyszle malzenstwa.
    • mg2005 Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:25
      tlenek_wegla napisała:

      >
      > Dobry katolik nie może poznać partnera/partnerki dobrze przed
      ślubem.
      > Mieszkanie razem - zakazane.

      Skąd to wziąłeś ?...
      • Gość: ferment Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: *.chello.pl 13.01.09, 16:29
        Z troski o los katolików...:)



        mg2005 napisał:

        > tlenek_wegla napisała:
        >
        > >
        > > Dobry katolik nie może poznać partnera/partnerki dobrze przed
        > ślubem.
        > > Mieszkanie razem - zakazane.
        >
        > Skąd to wziąłeś ?...
      • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:30
        Wiedzialem, ze ktos sie do tego doczepi :)

        Taka jest praktyka... mieszkanie razem pary zwykle implikuje seks.
    • Gość: ferment Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: *.chello.pl 13.01.09, 16:27
      > Takie rzeczy wychodzą w praniu. Podczas wspólnego mieszkania. Właśnie to
      > powinno być obowiązkowe przed ślubem minimum pół roku wspólnego mieszkania i
      > wspólnego gospodarowania. A nie jakieś śmieszne nauki prowadzone przez
      > stukniętych katechetów, lub księży teoretyków.
      >
      > Procent rozwodów zmniejszyłby się.<

      Nobla!!
      Masz receptę na udany związek. Opatentuj!
      Brawo. Już byłem zmartwiony, że nikomu to wcześniej nie przyszło do głowy. Aż mi
      wstyd, że sam nie wpadłem na to rozwiązanie.
      • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:31
        Nie da sie :(

        A zwiazek mam udany. Dziekuje. Moze jmoj patent jednak dziala?
        • Gość: ferment Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: *.chello.pl 13.01.09, 16:44
          Wszystkie działają, te z praktyką przedmałżeńską. Wszystkie takie szczęśliwe, udane?
          • tlenek_wegla Re: Sens nauk przedmałżenskich 13.01.09, 16:58
            dla mnie dziala. Mam ta sama zone od lat i sie nie rozwodzimy... EUREKA!
    • mary_an Moga miec sens 13.01.09, 16:46
      Nie jestem religijna nie chodze do kosciola i na pewno nie bede nigdy
      uczeszczala na takie nauki, bo z kosciolem nie mam nic wspolnego. Ale nie
      uwazam, ze takie nauki z gory nalezy skreslac jako bezsensowne - bralam kiedys
      udzial w trzydniowych warsztatach psychologicznych (przygotowujacych do pracy
      jako wolontariusz u rodzin z problemami) i byly tam m.in. zajecia z
      psychologami, ktorzy prowadza terapie malzenska. Naprawde bardzo duzo sie
      nauczylam przez te 3 dni, w madrosci zyciowej i podejsciu do zycia
      zupgradeowalam sie o 1 poziom.

      I wlasnie ze wzgledu na takie wlasne doswiadczenia uwazam, ze takie nauki na
      pewno moglyby wielu ludziom bardzo pomoc - gdyby byly przygotowane
      profesjonalnie i osoby prowadzace mialyby merytoryczne przygotowanie. Czy jest
      powiedziane, ze na takich zajeciach ksiadz ma pokazywac zdjecia sluzu i je
      omawiac, a nie moze zaprosic psychologa i seksuologa, ktorzy mogliby poprowadzic
      ciekawe zajecia? No a jesli ksiadz ma przygotowanie psychologiczne i podejscie
      do ludzi, to jestem pewna, ze wielu mogloby to pomoc. Ale o takich ksiezach sie
      nie slyszy, wczoraj czy w weekend w wyborczej byl artykul o jakims ksiedzu z
      Madrytu, do ktorego zjezdzaja sie ludzie z calego kraju na takie nauki. Moze u
      nas tez jest jeden taki ksiadz, albo w ogole nie ma i nalezy sie wybrac do
      Madrytu, ale zamiast z gory negowac sens takich nauk moim zdaniem wystarczyloby
      je porzadnie zreformowac.

      Moze takie nauki nie sa dla kazdego, na pewno wiele nie pomoga ludziom swiadomym
      i umiejacym sobie radzic z problemami i konfliktami, ale nie kazdy tak ma. Jak
      patrze na skonfliktowane malzenstwa wsrod znajomych to mysle sobie, ze porzadna
      praca psychologa moglaby u nich wiele zmienic. Bo ci ludzie np. nie potrafia ze
      soba rozmawiac. I chyba taki jest tez cel tych nauk - zeby ulatwic ludziom
      wspolne zycie, tylko ze teoria mija sie z praktyka o kilometr i to jest
      najbardziej przykre.

      Na wyprobowanie sie przed slubem kosciol w zyciu sie nie zgodzi (przeciez nie
      moga zlamac 10 przykazan, ktore sa podstawa moralna tej religii), ale mysle ze
      to dobrze, ze chcieliby ludziom pomoc w inny sposob. Tylko zeby sie do tego
      jakos porzadnie zabrali..
      • tlenek_wegla Re: Moga miec sens 13.01.09, 17:03
        > uwazam, ze takie nauki z gory nalezy skreslac jako bezsensowne - bralam kiedys
        > udzial w trzydniowych warsztatach psychologicznych (przygotowujacych do pracy
        > jako wolontariusz u rodzin z problemami)

        Takie warsztaty sa stala skladowa kursow przedmalzenskich?

        > I wlasnie ze wzgledu na takie wlasne doswiadczenia uwazam, ze takie nauki na
        > pewno moglyby wielu ludziom bardzo pomoc - gdyby byly przygotowane
        > profesjonalnie i osoby prowadzace mialyby merytoryczne przygotowanie.

        Gdyby byly czescia kursu to tak. Smiem watpic, ze tak jest. Ja takich nie mialem.

        ale zamiast z gory negowac sens takich nauk moim zdaniem wystarczyloby
        > je porzadnie zreformowac.

        Jezeli nie dzialaja nalezy je albo zreformowac, albo calkowicie porzucic.

        ze porzadna
        > praca psychologa moglaby u nich wiele zmienic. Bo ci ludzie np. nie potrafia ze
        > soba rozmawiac. I chyba taki jest tez cel tych nauk - zeby ulatwic ludziom
        > wspolne zycie, tylko ze teoria mija sie z praktyka o kilometr i to jest
        > najbardziej przykre.

        Psycholog nie ma nic wspolnego z naukami przedmalzenskimi. to sposob na
        wyciagniecie 200 PLNow i wtracenie czegos o metodzie kalendarzykowej. Bzdura na
        kolkach. Rzetelnej wiedzy tam nie szukaj.


        > Na wyprobowanie sie przed slubem kosciol w zyciu sie nie zgodzi (przeciez nie
        > moga zlamac 10 przykazan, ktore sa podstawa moralna tej religii), ale mysle ze
        > to dobrze, ze chcieliby ludziom pomoc w inny sposob. Tylko zeby sie do tego
        > jakos porzadnie zabrali..

        Wiec kosciol powinien wziasc odpowiedzialnosc za przypadki, kiedy niedopasowanie
        malzonkow skazuje na wegetacje z tym samym partnerem i zycie w zaklamaniu i
        obludzie katolikow, ktorzy postapili zgodnie z nakazami kosciola. Samobojstwa,
        morderstwa, krzywda dzieci.
        • mary_an Re: Moga miec sens 13.01.09, 17:11
          Ja tylko twierdze, ze mozna by teoretycznie zorganizowac takie nauki, ktore
          moglyby rzeczywiscie pomoc ludziom. Jest to wykonalne. To co jest oferowane
          ludziom dzis to parodia, ale zamiast zupelnie zwalczac takie nauki ja jestem za
          ich zreformowaniem.

          Nie zgadzam sie, ze jedyna dobra metoda przygotowania sie do malzenstwa jest
          zycie razem przed slubem, na pewno ulatwia to wiele spraw, ale nie jest moim
          zdaniem konieczne. Sa ludzie, ktorzy nie mieszkali razem i po slubie sie
          rozwodza i tacy, ktorzy mieszkali razem i niedlugo po slubie tez sie rozwodza.
          Lepiej byloby ich nauczyc, jak rozmawiac, rozwiazywac konflikty, szanowac sie
          nawzajem niz zalecic 10 numerkow przed slubem i wszystko wtedy bedzie dobrze.
          • tlenek_wegla Re: Moga miec sens 13.01.09, 17:16
            > zycie razem przed slubem, na pewno ulatwia to wiele spraw, ale nie jest moim
            > zdaniem konieczne. Sa ludzie, ktorzy nie mieszkali razem i po slubie sie
            > rozwodza i tacy, ktorzy mieszkali razem i niedlugo po slubie tez sie rozwodza.

            Moim zdaniem jest.

            Minimalizuje znacznie liczbę ludzi, którzy rozchodzą się tuż po ślubie.
      • aroden nieprawda :) 13.01.09, 17:09
        mary_an napisała: >

        Na wyprobowanie sie przed slubem kosciol w zyciu sie nie zgodzi
        (przeciez nie moga zlamac 10 przykazan, ktore sa podstawa moralna
        tej religii), ale mysle ze to dobrze, ze chcieliby ludziom pomoc w
        inny sposob.

        Slabo znasz te 10 przykazac :)

        przykazanie "nie cudzoloz" - dotyczy osob poslubionych (koscielnie)

        osoby wolne, sypiajace z soba, popelniaja "grzech nieczystosci"

        grzech mniejszego kalibru, a calkowicie wybaczalny, gdy sie pobiora.

        Kosciol zatem posrednio zgadza sie na "wyprobowanie sie" przed
        slubem, chociaz, rzecz jasna - nie chce powiedziec tego glosno.
        • piwi77 Re: nieprawda :) 13.01.09, 17:22
          Nie cudzołóż, nie wiadomo czego dotyczy. Jeżeli jeden człowiek nie
          jest własnością drugiego w ogóle nie ma sensu, a księże zakazy to
          zwykłą nadinterpretacja. Po to, aby były grzechy, wyrzuty sumienia,
          spowiedź i tak w kółko. Aby kościelny kierat mógł się kręcić.
          • mary_an Re: nieprawda :) 13.01.09, 17:37
            Ja nie cudzoloz tak wlasnie rozumiem - moze nie, ze jeden jest wlasnoscia
            drugiego, ale jest do niego przypisany. Czyli jak A jest przypisany do B (maja
            slub) to seks z C bedzie cudzolozeniem. Ale jak A nie jest do nikogo przypisany
            to seks z kimkolwiek bedzie cudzolozeniem. Ale nie uczeszczalam nigdy na religie
            ani nauki koscielne, wiec w sumie sama sobie to tak zinterpretowalam.
          • aroden Re: nieprawda :) 13.01.09, 18:39
            piwi77 napisał:

            > Nie cudzołóż, nie wiadomo czego dotyczy.

            wiadomo. jest tak jak napisalem, a jestem po
            wielu "konssultacjach" ze znajomymi ksiezmi.

            inna sprawa ze KK oficjalnie i publicznie glosno tego nie powie,
            gdyz nie ma w tym interesu.
      • kolebeczka Re: Moga miec sens 13.01.09, 17:17
        mary_an napisała:

        > I chyba taki jest tez cel tych nauk - zeby ulatwic ludziom
        wspolne zycie, tylko ze teoria mija sie z praktyka o kilometr i to
        jest najbardziej przykre.

        Czyli w chwili konfliktu maja wrocic na strone 23 swoich notatek z
        kursu? A propos pomocy psychologow...Krazy o nich podobna jak o
        ksiezach opinia- sami potrzebowaliby pomocy, bo im sie zycie bardzo
        nie po ksiazkowemu uklada.

        > Na wyprobowanie sie przed slubem kosciol w zyciu sie nie zgodzi

        "Wyprobowanie" kosciol sam sprowadza jedynie do pozycji lozka, tak
        jakby inne aspekty swiadoma siebie para miala nie brac pod uwage.
        Ktos napisal tu, ze zycie seksualne ma wplyw na cala reszte.
        Ja sie nie w pelni zgadzam. Bo i cala reszta ma wplyw na zycie
        seksualne. I na odwrot.
        Wlasnie do wybadania tych niuansow potrzebne jest poznanie sie poza
        kawiarnia i dyskoteka i parkowa lawka, bo sa to miejsca, gdzie
        malzenstwa z biegiem lat coraz mniej spedzaja ze soba czasu, bo sa
        albo zaganiane codziennoscia albo nia tak rozczarowane, ze nie maja
        ochoty ani na park ani na wspolna kawe.
        Innym bardzo ciekawym aspektem wyprobowywania sie jest jednak to,
        ze ten etap- skadinad przejsciowy- tak niektorym wchodzi w krew, ze
        wciaz wyprobowuja nowych partnerow lub wyprobowuja tego samego
        latami, nie decydujac sie na deklaracje.
        Ale w takich przypadkach to ani ksiadz ani papiez ani 10 przykazan
        ani 100 psychologow nie pomoze...
        Bo przeciez "caly w tym ambaras zeby dwoje chcialo naraz", wiec
        jesli znajda sie dobrowolnie dwie chetne strony do wspolnej gry, to
        wara osobom trzecim od mieszania sie w tzw.idealne wyobrazenia o
        rodzinie i malzenstwie.
        Para to sacrum i im mniej doradcow z zewnatrz,
        tym wieksze szanse na dlugie wspolne lata.
        • mary_an Re: Moga miec sens 13.01.09, 17:34
          > Czyli w chwili konfliktu maja wrocic na strone 23 swoich notatek z
          > kursu? A propos pomocy psychologow...Krazy o nich podobna jak o
          > ksiezach opinia- sami potrzebowaliby pomocy, bo im sie zycie bardzo
          > nie po ksiazkowemu uklada.

          Nie o to chodzi, ale moga dowiedziec sie czegos o zwiazkach i problemach, jakie
          moga sie pojawic. Mi z tych rozmow zapadlo w pamiec np. to, ze wiele par rozpada
          sie albo popada w tarapaty dlatego, ze strony uwazaja, ze sie zmienia nawzajem z
          czasem. Wiec wychodza z zalozenia: wezme slub, przyzwyczaimy sie do siebie,
          jakos to bedzie, potem powoli go/ja przerobie. I prosta rada ze strony
          psychologa - nie wiaz sie z kims, kto ci nie odpowiada, albo czyich nawykow nie
          mozesz zaakceptowac z zalozeniem, ze ta osobe potem zmienisz/ze ona zmieni sie
          dla ciebie. Albo bierzesz caly pakiet taki, jaki jest, albo nie i koniec kropka.
          Bo potem obydwie strony cierpia. Przyklad: on chodzi przed slubem ciagle z
          kolegami na piwo, po slubie jest dokladnie tak samo, chociaz ona wychodzila z
          zalozenia, ze on sie zmieni. I potem jest sto takich samych watkow na forum kobieta.

          Taka prosta mala rada a jak popatrzylam wtedy na zwiazek, w ktorym akurat bylam,
          to wyciagnelam bardzo ciekawe dla siebie wnioski. Oczywiscie to nie byl stek
          takich i podobnych banalow, tylko profesjonalnie przygotowane zajecia, ktore
          trafialy do uczestnikow.

          Takie kursy to nie notatki, do ktorych potem sie wraca, tylko sensowne rady od
          kogos, kto na codzien zajmuje sie problemami malzenskimi i wie, skad one
          wynikaja. Oczywiscie, ze mozna sobie przeczytac takie porady w Cosmo i Pani
          Domu, ale na pewno lepiej porozmawiac o swoich problemach i rozterkach ze
          specjalista. I na takich warsztatach to nie przeczytac i zapomniec jak w
          gazecie, tylko mozna przecwiczyc wszystko pod okiem specjalisty i dopytac o
          szczegoly. Na pewno jakiemus procentowi par takie cos mogloby bardzo pomoc.

          A moze w chwili konfliktu pomysla sobie, ze glownym problemem par jest to, ze
          sie nawzajem nie sluchaja? To tez zapamietalam z tamtych zajec - psychologowie
          twierdzili, ze ich sesje wygladaja tak, ze pary przychodza i po prostu ze soba
          rozmawiaja, psycholog jest jakby moderatorem i swiadkiem - pilnuje, ze rozmowa
          odbywa sie kulturalnie i na poziomie.

          A co do wyprobowywania sie w lozku czy poza nim, to chyba w kwestiach lozkowych
          kosciol sie jednak nie wypowie w zaden jednoznaczny sposob, poza krytyka seksu
          przedmalzenskiego. Do poznania sie potrzeba czasu. A jak czytam, to na slub i
          wesele sie czeka rok czy dwa, to chyba jest czas, kiedy ludzie sie wystarczajaco
          dobrze moga poznac. I dodatkowo w takiej stresujacej sytuacji, jaka jest
          przygotowanie tego wszystkiego - tutaj mozna sie niezle przetestowac :)
    • arek103 mieszkanie przed slubem powinno byc obowiazkowe :) 13.01.09, 17:33
      tlenek_wegla napisała:
      ...
      > Właśnie to
      > powinno być obowiązkowe przed ślubem minimum pół roku wspólnego mieszkania i
      > wspólnego gospodarowania. A nie jakieś śmieszne nauki prowadzone przez
      > stukniętych katechetów, lub księży teoretyków.
      >
      > Procent rozwodów zmniejszyłby się.

      Popieram :) Malzenstwo nie powinno byc dla wszystkich. Wylacznie dla tych,
      ktorzy juz pomieszkali razem z soba - niezaleznie od plci przyszlych malzonkow.
      • mary_an Re: mieszkanie przed slubem powinno byc obowiazko 13.01.09, 17:38
        arek103 napisał:

        > Popieram :) Malzenstwo nie powinno byc dla wszystkich. Wylacznie dla tych,
        > ktorzy juz pomieszkali razem z soba - niezaleznie od plci przyszlych malzonkow.

        Chodzi o homoseksualistow, czy o co z ta plcia?
        • tlenek_wegla Re: mieszkanie przed slubem powinno byc obowiazko 13.01.09, 17:41
          O lesbijki rowniez.Ludzie lacza sie w pary w trzech rozxnych konfiguracjach:

          1. kobieta i mezczyzna - hetero
          2. koieta i kobieta - homo, lesbijki
          3. mezczyzna i mezczyzna - homo - geje.


          Pewne religie uwazajaja opcje 2 i 3 za niemoralna i zla. SIC!
          • arek103 Re: mieszkanie przed slubem powinno byc obowiazko 13.01.09, 18:54
            tlenek_wegla napisała:

            > O lesbijki rowniez.Ludzie lacza sie w pary w trzech rozxnych konfiguracjach:
            >
            > 1. kobieta i mezczyzna - hetero
            > 2. koieta i kobieta - homo, lesbijki
            > 3. mezczyzna i mezczyzna - homo - geje.
            >
            >
            > Pewne religie uwazajaja opcje 2 i 3 za niemoralna i zla. SIC!

            Fajnie, ze jej to wytlumaczyles. Niewiarygodne, ze takie rzeczy ludziom trzeba
            tlumaczyc...
        • arek103 Re: mieszkanie przed slubem powinno byc obowiazko 13.01.09, 18:53
          mary_an napisała:

          > arek103 napisał:
          >
          > > Popieram :) Malzenstwo nie powinno byc dla wszystkich. Wylacznie dla tych
          > ,
          > > ktorzy juz pomieszkali razem z soba - niezaleznie od plci przyszlych malz
          > onkow.
          >
          > Chodzi o homoseksualistow, czy o co z ta plcia?

          Chodzi tez o heteroseksualistow i biseksualistow.
    • Gość: Kejt Re: Sens nauk przedmałżenskich IP: 212.183.134.* 13.01.09, 18:49
      Ja niestety chodzilam na nauki...
      Na zajeciach prowadzonych przez niezamezna katechetke glownie byla
      mowa o historii kosciola (!!!) i o aborcji. Najwiekszy hit byl chyba
      na trzecich zajeciach, kiedy do sali wparowala pani katechetka,
      wyciagnela z torby mala plastikowa laleczke i puscila ja po klasie z
      tekstem: Mam nadzieje, ze nikt z tu obecnych nie ma watpliwosci, ze
      to jest czlowiek. Tak wlasnie wyglada dziecko w osmym tygodniu
      zycia plodowego (laleczka miala brwi, rzesy, paznokietki, doslownie
      wszystko). Poczulam sie jakby ktos mi dal w twarz - zamierzam
      poslubic czlowieka, ktorego kocham, a obce babsko traktuje mnie jak
      przyglupa, ktory nie ma pojecia o tym jak rozwija sie plod i, co
      gorsza, na pewno mysli o aborcji. No zesz kur....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka