Dodaj do ulubionych

Wartości, bez nich żyć się nie da.

09.05.09, 13:12
Wyraz, "wartości", wielcy i mali tego świata wymawiają we wszelkiego
rodzaju dysputach niepoliczlną ilość razy. Ale nie słyszałem,
chociażby na ostatnim spotkaniu areopagitów w Gdańsku, aby
ktokolwiek z reprezentantów polskiej top-elity trafnie zdefiniował,
chociażby jedną z tak zwanych fundamentalnych wartości.
Tłum ludzi, posługuje się wyrazem - SOLIDARNOŚĆ.
W Wikipedii jej definicja brzmi: Solidarność, jest to wspólnota
działania podyktowana wspólnotą interesów. Taka solidarność panuje w
mafii.
Nakłaniam Was, podzielcie się swą wiedzą z maluczkimi, i uświadomcie
im i mnie, czym jest WOLNOŚĆ, miłość, prawda, miłosierdzie,
solidarność, godność, dobro, grzech, sprawiedliwość, abyśmy wszyscy
w końcu dowiedzieli się, kto czyni niesprawiedliwość, i zło.
Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
zaimponować na Forum.
Obserwuj wątek
    • 20ka-rla Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 13:43
      Twoje ostatnie zdanie wyklucza dyskusje z toba
    • kot_behemot8 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:06
      Czyli każdy kto na tym wątku nie odpowie na pytania nad którymi od
      tysięcy lat głowią się filozofowie, jest nieukiem?
      Hmmm... ciekawe, czy według takiej definicji istnieje choćby jeden
      nie-nieuk;)
      • 20ka-rla Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:09
        podobny typ jak ten Master ofdesire Z takimi ludzmi sie nie rozmawia bo oni
        pisza na forach tylko po to zeby innch ośmieszyc i wysmiać a nie wiedza o tym
        ze sami sa niewiele warci
        • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:22
          Drodzy i Kochani moi Rodacy!
          Dyskusja ze mną nie ma prawie żadnego sensu. "Uruchomiłem wątek", aby madrzejsi ode mnie, czyli Wy, pouczyli tak mnie, jak i pozostałych.
          Macie coś rozsadnego do powiedzenia - mówcie.
          Mnie, przysłowiowy pies wredną mordę lizał. Wartości jest 9, dziewięć sztuk. Do dzieła. Brońcie sensu życia, albo pogódźcie się z moim podejrzeniem, że niewiele o nim wiecie.
          • kot_behemot8 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:35
            > , albo pogódźcie się z moim podejrzeniem, że niewie
            > le o nim wiecie.


            Za innych się nie wypowiadam, ale jeśli o mnie chodzi to masz w
            powyższym zdaniu zupełną rację. Sens życia? Im dłużej żyję, tym
            mniej go rozumiem.
            Tylko głupiec uważa, że posiadł mądrość i zna odpowiedzi na wszelkie
            pytania. Tylko wielki głupiec myśli, że znajdzie je na forum...
          • belgijska Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:59
            nehsa napisał:

            > Drodzy i Kochani moi Rodacy!

            Z Duchem Twoim :))


            Wartości jest 9, dziewięć sztuk.

            Ile??? :)))

            Do
            > dzieła. Brońcie sensu życia, albo pogódźcie się z moim podejrzeniem, że niewie
            > le o nim wiecie.

            www.youtube.com/watch?v=TYp5tc1f03c
            Sur l'écran noir de mes nuits blanches,
            Moi je me fais du cinéma
            Sans pognon et sans caméra,
            Bardot peut partir en vacances:
            Ma vedette, c'est toujours toi.

            Pour te dire que je t'aime, rien à faire, je flanche:
            J'ai du cœur mais pas d'estomac
            C'est pourquoi je prends ma revanche
            Sur l'écran noir de mes nuits blanches
            Où je me fais du cinéma.

            D'abord un gros plan sur tes hanches
            Puis un travelling-panorama
            Sur ta poitrine grand format,
            Voilà comment mon film commence,
            Souriant je m'avance vers toi.

            Un mètre quatre-vingts, des biceps plein les manches,
            Je crève l'écran de mes nuits blanches
            Où je me fais du cinéma,
            Te voilà déjà dans mes bras,
            Le lit arrive en avalanche...

            Sur l'écran noir de mes nuits blanches,
            Où je me fais du cinéma,
            Une fois, deux fois, dix fois, vingt fois
            Je recommence la séquence
            Où tu me tombes dans les bras...

            Je tourne tous les soirs, y compris le dimanche,
            Parfois on sonne; j'ouvre: c'est toi!
            Vais-je te prendre par les hanches
            Comme sur l'écran de mes nuits blanches ?
            Non: je te dis "comment ça va ?"

            Et je t'emmène au cinéma...

            :)
            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 15:34
              niestety znam tylko chiński, japoński i to w rzadko używanych dialektach.
              • belgijska Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 15:43
                nehsa napisał:

                > niestety znam tylko chiński, japoński i to w rzadko używanych dialektach.

                Posiadasz sztuki (9!!) - wyprestidigituj sobie po gugielsku na japonski. Moze
                jakas gejsza nietutejsza Ci pomoze ... ? :)
                • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 16:38
                  śmieci wyrzucam sm
                  • Gość: marysia_b Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.196-246-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 10.05.09, 21:07

                    Jak wyrzucasz??? ;))
            • rudolf.ss nie śmieć tutaj językiem dzikusów 12.05.09, 11:24
              pisz po ludzku czyli po polsku, a nie tu śmiecisz na forum jakimś dialektem od
              jakiś dzikusów.
    • Gość: byś wpis [nt] IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 14:24
      chciałbym tylko naznaczyć swoja obecnosc tym oto wpisem
      • Gość: Peter Re: wpis [nt] IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.09, 14:29
        jw...w imie uczciwosci
        • nehsa Re: wpis [nt] 09.05.09, 14:32
          Nie bądźcie aż tak wylewni.
    • bogo2 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:36
      SS - spadaj i smaruj sie.. !!!

      nehsa napisał: (...)

      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem
      > Waszego nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardz
      > chcecie zaimponować na Forum.
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 14:43
        Tylko tyle, gwiazdozbiorze Forum. Gdzieście?
        Wątek "BIBLIA" prawie 900 wpisów, i coż z nich wynika?
        Ja zaproponowałem wyeksponowanie kondensatu. I słyszę, głosy obrażonych mędrców. O co? Małostkowi ambicjonaliści. Ambicja to za mało.
        • Gość: Caroline Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.static.espol.com.pl 09.05.09, 21:18
          nehsa napisał: > Wątek "BIBLIA" prawie 900 wpisów, i coż z nich wynika?

          Witaj:)
          Chyba piszesz o moim ..watku??No nie do końca "mój Ci On mój" bo GW chyba ma wieksze prawa do ..Niego?:(((

          >i coż z nich wynika?

          Dla mnie bardzo ..wiele:)
          Wiesz ,szczerze mówiąc ten wątek załozyłam dlatego ,ze mam problem ze zrozumieniem ...Biblii:((
          Bywa tak,że czytając całą księgę mam trudności w zrozumieniu jej fragmentu lub wiersza ..trudno odróżnić kwestie kulturowe i panujące w tamtym czasie zwyczaje.

          Bardzo jestem wdzieczna forumowiczom za ..pomoc a szczególnie jednemu Panu ..Nauczycielowi:))

          Pozdrawiam:)
          www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=xJb6gi379iQ&feature=related
    • Gość: byś a tutaj cwaniaki napiszcie coś madrego: IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 14:46
      No proszę czekam. Co, zmiekła rura, forumowi kaznodzieje?
      • Gość: byś ha! i nic? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 14:47
        nikt nic nie ma do powiedzenia? jesteście żałośni
        ---
        ;)
        • nehsa Re: ha! i nic? 09.05.09, 14:55
          I ja bezwartościowa nędza, też czekam z rozdziawioną japą. Może faktycznie Ich obraziłem. A więc przepraszam, i jeszcze raz- PRZEPRASZAM. Dajcie głos!
          • Gość: byś Re: ha! i nic? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 14:58
            Do Ciebie też apeluje. Przemów. To mój pod-watek. czekam!
            • Gość: jedynydorosły Re: ha! i nic? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.09, 15:11
              WOLNOŚĆ, miłość, prawda, miłosierdzie,
              solidarność, godność, dobro, grzech, sprawiedliwość, abyśmy wszyscy
              w końcu dowiedzieli się, kto czyni niesprawiedliwość, i zło.

              Pogieło kogoś? Wszystko to c..j w porównaniu z prędkością światła.
              • Gość: byś Re: ha! i nic? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 15:16
                nie obracaj w żart (kiepski zresztą) spraw ważkich jakże wielce
            • nehsa Re: ha! i nic? 09.05.09, 15:12
              To ja, zgodnie z ponadreligijną i ponadpolityczną Nauka OJCA WSZYSTKICH LUDZI zacznę tak.(nawiązuję do wątków na Forum, gdzie wtrącałem swoje "trzy grosze")
              Wszechmocny, wszechmogący. Co należy rozumieć przez to określenie?OJCIEC WSZYSTKICH LUDZI jest WSZECHMOCNY, ponieważ wszyscy i wszystko jest od NIEGO zależne. Jest oczywistym, że istnieją dowody zależności, które są niemożliwe do zaprzeczenia. Jeden z nich podałem tu na FORUM.
              Ale to za mało, aby się wykazać, zatem uzupełniam zgodnie ze słowami Nauki Wszechmogącego OJCA, definicją Jego IMIENIA.
              Imię OJCA, brzmi - WOLNOŚĆ!
              Jak zgodnie ze słowami Nauki OJCA zdefiniować Jego Imię?
              Racjonalnie, a zatem jak?
              WOLNOŚĆ, jest absolutna niezależność samoofiary.
              Rzuciłem żer, dla skner. Mam nadzieję, że zapanuje "rewanżyzm".

              • Gość: byś Re: ha! i nic? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 15:17
                dziękuję! na razie nie mam czasu ale obiecuję Ci, że przeczytam
                • Gość: jedynydorosły Re: ha! i nic? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.09, 17:15
                  Nie obracaj w żart spraw tak doniosłych. Klasy żartu z litości nie ocenię.
                  • Gość: byś Re: ha! i nic? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 17:21
                    > Klasy żartu z litości nie ocenię.
                    to nie był żart z litości
                    • Gość: jedynydorosły Re: ha! i nic? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.09, 17:28
                      No dobrze, poddaję się.
      • bogo2 Re: a tutaj cwaniaki napiszcie coś madrego: 09.05.09, 16:53

        SS - spadaj i smaruj sie...!!!


        Gość portalu: byś napisał(a):

        > No proszę czekam. Co, zmiekła rura, forumowi kaznodzieje?
        • Gość: byś Re: a tutaj cwaniaki napiszcie coś madrego: IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.05.09, 17:23
          filozofia wyższa jest ci obca, wypie...j
      • Gość: takaprawda Re: a tutaj cwaniaki napiszcie coś madrego: IP: *.nitka.net.pl 12.05.09, 11:36
        bo ty nic nie potrafisz oprocz pierdzenia na forum ,hehehhe
    • piwi77 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 15:21
      nehsa napisał:

      > Nakłaniam Was, podzielcie się swą wiedzą z maluczkimi,
      > i uświadomcie im i mnie, czym jest WOLNOŚĆ, miłość, prawda,
      > miłosierdzie, solidarność, godność, dobro, grzech,
      > sprawiedliwość

      Nie umiałbym odpowiedzieć na to pytanie, dlatego staram się nie
      używać tych pojęć, w szczególności nie w dyskusji. Na pytanie, czy
      kieruję sie w życiu jakimiś wartościami, odpowiedziałbym, nie wiem,
      chyba nie.
    • mjot1 Re: Wartości... 09.05.09, 16:08
      Odrobinka jeszcze plwocin, pomyj i fekali a nowe pojmowanie
      słowa „Solidarność” będzie można zatwierdzić.

      Było:
      „Więź duchowa z osobą lub grupą społeczną; zbliżona do braterstwa,
      oparta na wspólnocie przekonań, jedności celów lub więzach krwi;
      często wynoszona do rangi imperatywu”.
      Jest:
      Skrajnie skłócona i wzajemnie nienawidząca się grupa ludzi oparta na
      konflikcie interesów, rozziewie przekonań pomieszaniu i podeptaniu
      celów, strywializowaniu podstawowych wartości, przykład amoralności.

      Najniższe ukłony!
      Zniesmaczony M.J.
      • nehsa Re: Wartości... 09.05.09, 16:21
      • nehsa Re: Wartości... 09.05.09, 16:33
        Do mjot1. Nie wiem o ci biega. Ja z treścią Twojego postu nie mam
        nic wspólnego. Ale skoro ośmieliłem się zdefiniować Imię
        Wszechmogącego OJCA - Wolność - jest to absolutna niezależność
        samoofiary, to nie tylko dla Twojego użytku zdefiniuję i solidarność.
        Jej określenie-definicja wynika ze świadectw Nauki Ojca(nieco
        zakłamanych) obecnych w Ewangelii św. Łukasza 17/7-10(przytaczałem
        je na Forum w dyskusji na inne wątki)
        Zgodnie ze słowami Nauki OJCA, a więc także zgodnie z
        rzeczywistością, solidarność jest powinnością, czyli obowiązkiem
        każdego człowieka, polegającym na życzliwej, czyli na wzajemnie
        służebnej, równoprawnej międzyludzkiej współpracy w celu
        uniezależnienia wszystkich bliźnich, ludzi.
        I z tego zobowiązania jesteśmy skrupulatnie rozliczani, czyli za
        posłuszeństwo nagradzani, a za nieposłuszeństwo karani, co jest ktem
        oczywistym, czyli niemożliwym do zaprzeczenia. Łącze ukłony.
        • mjot1 Hm... 09.05.09, 16:55
          Zastanawiające, dlaczego w niektórych miejscach wspominasz ojca z
          wrzaskiem...
          • nehsa Re: Hm... 09.05.09, 17:21
            Przyjacielu! Jestem tepawy, nie rozumiem Twoich zapytań.
            • nehsa Re: Hm... 09.05.09, 17:35
              Wartości, bez nich żyć się nie da.

              A jak człowiek nie wie: Jakie wartości są fundamentalnymi? Kto jest
              ich przyczyną? Czy i jak można je uzyskać? Jest ciemniakiem, można
              go oszukać i wykorzystywać. Dlatego zainicjowałem ten wątek.
              Nie twierdzę, że nie da się podanych przeze mnie definicji trafniej,
              i zgrabniej skonstruować. Przeanalizowałem treść wpisów.
              I przyznaję, nie zmęczyłem się.
              • tlenek_wegla Re: Hm... 13.05.09, 14:45
                Dlaczego musi byc KTOS?


                Juz samo zlaozenie ktosia, kto jest przyczyna dyskwalifikuje Cie w dyskusji.
                • nehsa Re: Hm... 13.05.09, 15:05
                  tlenek_wegla napisała: "Dlaczego musi byc KTOS?
                  Juz samo zlaozenie ktosia, kto jest przyczyna dyskwalifikuje Cie w
                  dyskusji."
                  Odpowiadam: Każdy przypadek jest następstwem, zatem przypadków nie
                  ma. Usprawiedliwiam założenie. Szukałem sojusznika i pomocnika, bo
                  musiałem. I pomoc otrzymałem. Przez lata, dosłownie lata, starałem
                  się ten fakt wytłumaczyć. A przyjmij do wiadomości, że ja nie należę
                  do "intelektualnych orłów".
                  • tlenek_wegla Re: Hm... 13.05.09, 15:07
                    Przujmuje Twoje wyznanie i na poziomie owego staram sie tlumaczyc..


                    Skad wiedza o KTOSIU?
    • brum.pl1 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 17:34
      nehsa napisał:

      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
      > nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
      > zaimponować na Forum.

      Brak reakcji na twój szantaż, to nie dowód naszego braku wiedzy, tylko zdrowe
      podejście do małych prowokatorów, a właściwie tanich, dziecinnych chwytów,
      jakich się chwytasz. Nie z nami te numery!
      Poproś grzecznie, a udzielimy ci tu parę lekcji.
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 17:39
        Przeprosiny, i to jednoznaczne wydałem z siebie o godzinie 14.55.
        Sprawdź. Jasne, że czekam z utęskinieniem na lekcje, mało, na
        godzinę wychowawczą. Łączę wyrazy Szczerego Szacunku.
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 17:53
        brum.pl1 napisał: "Poproś grzecznie, a udzielimy ci tu parę lekcji."
        Wcześniej odpowiedziałem, bezadresowo. Bo przepraszałem wszystkkich.
        Z niecierpliwością czekam na ten dydaktyczny po + pis.
        • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 20:54
          Obiecywali nawet lekcje. Chyba się zestarzeje nieukiem.
          Ale cierpliwie dodam: Te wszystkie "fundamentalne wartości" są
          wieczne. Nie starzeją się. Są atrakcyjne, jak eksplodująca
          seksapilem kobieta. I żadnego zainteresowania, żadnej odwagi, aby
          się nimi zainteresować. Nasze społeczeństwie jest coraz mniej NIMI
          zainteresowane. Tak jak pięknymi kobietami eunuchy.
          Okazuje się, że eunuchy intelektualne zachowują się podobnie.
          • chwila.pl Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 21:18
            Skoro prosisz...
            Zainicjuję zatem dyskusję.
            Wymieniłeś jako pierwszą fundamentalną wartość - wolność.
            Cóż to słowo oznacza? Można tu rozpatrywać różne jej postaci, wolność osobistą,
            wolność sumienia, wolność słowa, etc, etc Można napisać traktat naukowy na ten
            temat. Jeśli jednak wyłonimy najważniejsze cechy wolności, to możemy z dużą dozą
            prawdopodobieństwa, że uzyskamy krystalicznie czystą definicję, określić ją jako:
            Wolność, to zdolność zajęcia świadomej i dojrzałej postawy wobec siebie i świata
            wokół siebie.
            Esencjonalnie i prawdziwe.
            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 06:00
              chwila.pl napisała:
              > Wolność, to zdolność zajęcia świadomej i dojrzałej postawy wobec
              siebie i świata wokół siebie.> Esencjonalnie i prawdziwe.
              Wybacz. Nie chcę rozdrabniać dyskusji, jeżeli taka nastąpi.
              Podałem definicję - apogeum.
              Wolność, jest to absolutna niezależność samoofiary.
              Ta definicja jest zgodna ze słowami uniwersalnej Nauki OJCA-Boga.
              I nie muszę jej w żaden sposób zachwalać.
              A ponadto dziękuje Ci, za okazanie zainteresowania wątkiem.
              • brum.pl1 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 07:56
                nehsa napisał:

                > Wybacz. Nie chcę rozdrabniać dyskusji, jeżeli taka nastąpi.
                > Podałem definicję - apogeum.
                > Wolność, jest to absolutna niezależność samoofiary.

                Absolutna niezależność może dotyczyć tylko Boga. Człowiek musi liczyć się z
                pewnymi uwarunkowaniami. Tych uwarunkowań jest od cholery i ciut ciut. Np.
                obowiązujące prawo, kodeks moralny zwany również zasadami moralnymi, normy
                społeczne, wolność innego człowieka. Klepiesz więc nabzdyczone androny. Nie dziw
                się więc, że nikt poważnie traktujący temat nie będzie chciał podejmować z tobą
                dyskusji.

                PS Coś mi się wydaje, że to ty kreujesz się na samoofiarę.
                • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 12:16
                  brum.pl1 m.in. napisał:
                  "Absolutna niezależność może dotyczyć tylko Boga."
                  W dniu 9.05. o godzinie 15.12, podałem, że Wolność jest imieniem
                  OJCA WSZYSTKICH LUDZI, i zdefiniowałem Tę wartość.
                  Proponuję po raz kolejny, "trzymaj wątek"
                  • brum.pl1 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 12:41
                    nehsa napisał:

                    > W dniu 9.05. o godzinie 15.12, podałem, że ....

                    W ramach rewanżu informuję, że w dniu 10.05.2009 r zjadłem śniadanie o godzinie
                    10.57.

                    > Wolność jest imieniem OJCA WSZYSTKICH LUDZI, i zdefiniowałem Tę
                    > wartość.

                    No i co z tego? Mam jej nauczyć się na pamięć i przyjąć jako swoją? Bawisz się w
                    dyktatora? I to ma być dyskusja? A idź się bujać na źdźble trawy.

                    > Proponuję po raz kolejny, "trzymaj wątek"

                    Ani mi się śni. Mam prawo wypowiadać swoje poglądy, i ty mi tego nie zabronisz,
                    dyktatorze od siedmiu boleści.
    • rico-chorzow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 09.05.09, 21:24
      nehsa napisał:

      > Wyraz, "wartości", wielcy i mali tego świata wymawiają we wszelkiego
      > rodzaju dysputach niepoliczlną ilość razy.
      ()
      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
      > nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
      > zaimponować na Forum.


      Dobre,dobre,przemyślane..i to długo,no..udało się,zaimponowałeś:)
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 05:52
        rico-chorzow napisał:> Dobre,dobre,przemyślane..i to długo,no..udało
        się,zaimponowałeś:)> Człowieku! Z poprzednich postów wynika, że nie
        jesteś odosobniony. Ale ambitni to jesteście. No, no, pozazdrościć.
        "czym sie"

        • rico-chorzow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 19:15
          nehsa napisał:

          > rico-chorzow napisał:> Dobre,dobre,przemyślane..i to długo,no..udało
          > się,zaimponowałeś:)> Człowieku! Z poprzednich postów wynika, że nie
          > jesteś odosobniony. Ale ambitni to jesteście. No, no, pozazdrościć.
          > "czym sie"

          Hm?,czego pozazdrościć ?
    • sppb Dobro i wiedza 10.05.09, 11:29
      A ja akurat dziękuję za ten wątek i całkiem nie rozumiem momentami dziwnego oburzenia i jakichś głupich uwag.

      Jeśli są dyskusje i mają czasem wysoką temperaturę, to chyba jest w nich coś, co jest dla nas ważne i czego bronimy lub do czego chcemy przekonać? Jeśli gadamy, żeby gadać, to lepiej nie mówić wcale.

      Trudno mówić naraz o wszystkim. Niezwykłą parą wartości jest dobro i wiedza. To jest para. Pewnie można by powiedzieć dobro i prawda, ale wiedza jest lepiej rozumiana, bardziej realna, chociaż jest tylko próbą zbliżenia się do prawdy. Każda z tych wartosci jest ważna z osobna, ale też każda z osobna jest niedoskonała. Analizując codzienne sytuacje z punktu widzenia tej pary dojdziemy do wniosku, że często są one ważne jednocześnie, że brak ich u jednostek lub w szerszej skali, brak ich obydwu lub jednej z nich prowadzi do cierpienia, a jeśli one nie wystarczą być może będziemy musieli sięgnąć po inną wartość.

      Czym są i czy trzeba definicji? Być może wtedy, gdy stwierdzimy, że nie mówimy o tym samym, bo potrafimy jednak wypowiedzieć szereg zdań i zgodzić się w nich, że np. to jest dobre a to nie jest, aczkolwiek w innych zdaniach zaczniemy się różnić. Na czym, polega ten fenomen? Być może na tym, że sytuacje są złożone i jedne są widziane ostro, a inne się rozmywają, poza tym inny jest patrzący.

      Jeśli chodzi o dobro, to wydaje się, że dobro jest wtedy, gdy nie chcemy być przyczyną poważnego cierpienia innego człowieka i gdy postępujemy tak, by ten, kto nie chce krzywdzić innych poczuł się mniej więcej tak, jak sami chcielibyśmy się poczuć. Jednak i tu potrzebujemy wiedzy, by rozsądnie roztstrzygnąć wyjątkowe, trudne, czy niejasne sytuacje, aby nie popaść w absurd, bowiem jasne jest, że istnieje duża złożoność i komplikacja nie tylko sytuacji ale i podmiotów wchodzących w relacje.
      (może jeszcze parę słów innym razem)
      • nehsa Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:05
        W tym wątku zdefiniowałem Imię OJCA WSZYSTKICH LUDZI - WOLNOŚĆ, i
        zdefiniowałem solidarność, podając dowody, że jest ona naszą
        powinnością-obowiązkiem.
        W mojej ocenie Forumowicze, to ludzie często lepiej ode mnie
        wykształceni, i nieporównanie lepiej znający treści Biblii, dlatego
        zaproponowałem skondensowanie wypowiedzi, i przyjecie zsady; wiem,
        to mówię, podważam czyjeś mniemanie konkretem, a nie insynuacją.
        Ja, doszedłem do przekonania, że Nauka WSZECHMOGĄCEGO OJCA(Boga), to
        wiedza niezbędna, podana w najbardziej lakoniczny sposób w
        podobieństwach. Przekazał te wiedzę Syn(Bóg), a nie izraelski żyd,
        czy ktokolwiek z ludzi. Znajduje się w tej wiedzy recepta jak
        postepować, aby zmartwychwstać?
        Definicja WOLNOŚCI - zawiera ocenę jakości działania-postępowania-
        czynów, samego OJCA WSZYSTKICH LUDZI.
        Definicja solidarności, podaje "zakres naszych obowiazków", naszej
        powinności, tym samym sygnalizując naszą zależność od Stwórcy.
        Dobro, to też ocena naszego postępowania, działania, którego
        przykłady podajesz. Natomiast, wiedza, to stan posiadania, chyba, że
        chodzi o uczenie się, bądź przekazywanie wiedzy-nauki.
        Dobro, o którym mowa w Nauce JEDYNEGO OJCA, i dobro w potocznym
        znaczeniu, to nie to samo.



        • lord-mastema Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:10
          nehsa gdzie ty się stołujesz?
          • nehsa Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:20
            lord-mastema napisał: nehsa gdzie ty się stołujesz?
            Jest takie powiedzenie:Gó... chłopu do tego, jak miedza nie jego.
            Ale podaj powód zapytania, a odpowiem Ci.

            • kolter_one Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:38
              nehsa napisał:

              > lord-mastema napisał: nehsa gdzie ty się stołujesz?
              > Jest takie powiedzenie:Gó... chłopu do tego, jak miedza nie jego.
              > Ale podaj powód zapytania, a odpowiem Ci.

              Już odpisałaś !!
              • Gość: nehsa Re: Dobro i wiedza IP: *.saite.com.pl 10.05.09, 12:46
                Kolter! Wiedziałam, że Ty nic wniesiesz ożywczego. Ale aby
                zneutarlizować "woń", częściej myj protezę.
                • kolter_one Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:49
                  Gość portalu: nehsa napisał(a):

                  > Kolter! Wiedziałam, że Ty nic wniesiesz ożywczego. Ale aby
                  > zneutarlizować "woń", częściej myj protezę.

                  Ty za to wnosisz ,,powiew'' z oddziału dla psychicznie chorych !!
                  • nehsa Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 13:07
                  • nehsa Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 13:20
                    Kolter! Choćbyś nie wiem jak się natężał, nie udźwigniesz
                    zamieszczonego tu, także przez ciebie, intelektualnego dorobku
                    niedowartościowanych mędrców, która zdołała tylko wydać z siebie
                    głos. Tyle mogła.
                    Z dyskusji na tym Forum wynika niezaprzeczalny wniosek.
                    Intelektualnie nie dorośliśmy do poziomu żydowskich "nauczonych w
                    Piśmie", którzy przed dwoma tysiącami lat zakłamali świadectwa
                    pisane Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, i napisali dla ludzi, na
                    podobnym do Twojego poziomie umysłowym, Cztery Ewangelie.
                    Więc nie zabraknie wam wątków na tysiąclecie.
                    Żółwik Kolter!
                    • kolter_one Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 13:35
                      nehsa napisał:

                      > Kolter! Choćbyś nie wiem jak się natężał, nie udźwigniesz
                      > zamieszczonego tu, także przez ciebie, intelektualnego dorobku
                      > niedowartościowanych mędrców, która zdołała tylko wydać z siebie
                      > głos. Tyle mogła.
                      > Z dyskusji na tym Forum wynika niezaprzeczalny wniosek.
                      > Intelektualnie nie dorośliśmy do poziomu żydowskich "nauczonych w
                      > Piśmie", którzy przed dwoma tysiącami lat zakłamali świadectwa
                      > pisane Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, i napisali dla ludzi, na
                      > podobnym do Twojego poziomie umysłowym, Cztery Ewangelie.
                      > Więc nie zabraknie wam wątków na tysiąclecie.
                      > Żółwik Kolter!

                      Szybko dawaj namiary na swoje dilera , musisz fantastyczny towar brać ::)))
        • sppb Re: Dobro i wiedza 13.05.09, 11:23
          > Dobro, to też ocena naszego postępowania, działania, którego
          > przykłady podajesz. Natomiast, wiedza, to stan posiadania, chyba, że
          > chodzi o uczenie się, bądź przekazywanie wiedzy-nauki.

          Wiedza nie jest zwykłym posiadaniem jest też stanem naszego umysłu. Wartości
          mogą różnić się między sobą. Sam to potwierdzasz wymieniając je.

          > Dobro, o którym mowa w Nauce JEDYNEGO OJCA, i dobro w potocznym
          > znaczeniu, to nie to samo.
          >

          W związku z tym, że nie ma najmniejszych podstaw, by cokolwiek o takiej nauce
          twierdzić, ba nawet o istnieniu jakiegoś boga to i nie ma sensu mówienie o
          wartościach w tym kontekście.

          Dopuszczając nieracjonalne założenia o takiej nauce, dopuszczamy dowolny nonsens
          a nie chodzi nam o tracenie czasu na nonsensy.

          W Twoim języku mógłbym powiedzieć: "wiesz Bóg przemówił do mnie dziś rano bym
          nie tracił czasu na Twoje posty i wskazał mi na ten wers:....."

          W istocie nie wiesz cy tak było ;)? A może powiedział mi jeszcze cos innego?
          Rozumiesz, że to bez sensu. W tej konwencji każdy może bredzić dokładnie cokolwiek.
          • Gość: nehsa Re: Dobro i wiedza IP: *.saite.com.pl 13.05.09, 13:38
            Do sppb i Pozostałych!
            Na Forum jestem kilka dni. Przeczytałem kilkaset waszych postów. I
            doszedłem do następujących wniosków: Wasza wiedza przerasta moja o
            lata świetlne. Nie ma problematyki, która była by wam obcą.
            Biblie znacie na pamięć. O wartościach fundamentalnych, wiecie
            wszystko, a nawet więcej. Wasz kunszt literacki, jest godzien
            pozazdroszczenia.
            Ja, wśród eksponowanego przez was oceanu wiedzy, jestem pariasem, i
            do tego obarczonym wadami charakteru. Dlatego rozpocząłem dwa wątki:
            "Jezus-bis" i "Wartości, bez nich żyć się nie da."
            I wtedy dowiedziałem się, jak bardzo jesteście niedowartościowani,
            jak bardzo przewrażliwieni, i czego nie potraficie zrozumieć?
            Okażcie mi odrobinę miłosierdzia i posłuchajcie!
            Dążyłem do uzyskania odpowiedzi na proste pytanie: Co należy robić,
            aby życie miało sens?
            Po wielu latach, dostrzegłem, że Nauka doskonałego Ojca-Boga, to
            zbiór aksjomatów, wiedzy oczywistej.
            Po latach, nauczyłem się szacunku do Nauki Ojca-Boga, która
            oznajmiał Syn-Bóg.
            Dostrzegłem różnicę pomiędzy pracą, a współpracą. Wy tej różnicy nie
            dostrzegacie. Dostrzegłem różnicę, pomiędzy samofiarą, a ofiarą. Wy,
            i tej różnicy nie dostrzegacie. Na czym te różnicę polegają, piszę w
            postach.
            Ta wiedza, już chciażby tylko ta, dowodzi naszej zależności od
            Stwórcy, zatem istnienia Stwórcy. Ta wiedza, tak skromna, demaskuje
            izraelskiego żyda Jezusa, jako mistyfikatora. Piszę o tym również w
            postach.
            A gdybym miał przytaczać to, co wyście napisali o Jezusie, tutaj na
            Forum, to "Encyklopedia Brytanika" jest mały pikuś. A gdybym was
            zapytał, jaki to, chociaż jeden, racjonalny dowód przedłożyliście,
            aby udowodnić zaistnienie Jezusa, lub temu zaistnieniu zaprzeczyć?
            Oczywiście trafna odpowiedź, brzmi: Żadnego takiego dowodu nie
            zdołaliśmy przedłożyć.
            Aby wam udowodnić, jeszcze dobitniej, że istnieją dowody zależności
            każdego człowieka od Stwórcy, przytoczyłem świadectwa słów Nauki
            Ojca-Boga z Ew.św. Łukasza 17/7-10 i wyjaśniłem wam, oznajmiają nam
            te słowa o zobowiązaniu nas do solidarności. I podałemm wam
            oczywiste dowody, świadczące o naszej powinności. I tego faktu, też
            do dnia dzisiejszego nikt z was nie zrozumiał.
            Gdybyście ten fakt zobowiązania zrozumiueli, wiedzielibyście, czym
            jest dobro? Ale nie rozumiecie. A nadęci pychą forumwi mentorzy
            piszą do mnie posty, że nie są od nikogo zależni. A Wolność, która
            jest zdolnością do absolutnej samoofiary - nie jest wyróżnikiem.
            I nikt się nie zgłasza z sensownym kontrdowodem.
            Nie możecie pojąć nawet tak prostej rzeczy, jak ta, że Biblia jest
            zlepkiem kłamstw, i wiarygodnych świadectw Nauki Wszechmogacego Ojca.
            Które to świadectwa, stanowią w Biblii mikrocząsteczkę treści.
            I teraz dwa słowa na temat dobra:
            Każda fundamentalna wartość, ma precyzjną definicję. Podałem wam
            dotychczas dwie. Wolności, która jest Imieniem Wszechmogącego Ojca
            Wszystkich Ludzi. I solidarności, która jest obowiązkiem wszystkich
            ludzi. Dobro, jako wartość fundamentalna, musi byc także precyzyjnie
            zdefiniowane. Podyskutujcie, napewno ta definicja znajduję się w
            zasiegu waszego intelektu.
            Skoro czołowi mentorzy przymierzają się do wyeksponowania różnic
            pomiędzy np. komunizmem a faszyzmem itp, to z banalnym "dobrem" nie
            powinniście mieć żadnych kłopotów.
            Serdecznie pozdrawiam!


      • nehsa Re: Dobro i wiedza 10.05.09, 12:28
        Do sppb raz jeszcze. Z Twojego tekstu wynika i taki wniosek.
        Chcąc czynić dobro, należy posiąść wiedzę, w jaki sposób je czynić.
        Zatem nie od rzeczy, jest wiedzieć, czym jest postepowanie-działanie-
        czyn, który możemy oktreślić dobrem.
        • nehsa Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 14:33
          Tu, na tym Forum, w oparciu o Naukę OJCA(Boga) zdefiniowałem:
          Imię OJCA WSZYSTKICH LUDZI - Wolność, która jest absolutną
          zdolnością do samoofiary.
          Wszechmocność, której dowodem jest uzależnienie wszystkich i
          wszystkiego od OJCA WSZYSTKICH LUDZI.
          Może ktoś z Was poda, chociażby jeden dowód niezależności od OJCA
          (Boga).
          Solidarność, która jest naszą powinnością(obowiązkiem) życzliwości,
          czyli postępowaniem polegajacym na służebnej i równoprawnej
          międzyludzkiej współpracy.
          Zatem solidarność jest dowodem naszego posłuszeństwa, naszej
          zależności od Stwórcy.
          Tu, na tym Forum, podałem racjonalne dowody, że za każde zło
          jesteśmy karani, wszyscy, chociaż w różnym stopniu, już tu na tym
          świecie.
          Podałem także słowa Nauki Wszechmogącego Ojca, które demaskują
          Jezusa, jako mistyfikatora. Jego "tatą", jest Judasz Iszkariota, bo
          to kłamstwo Judasza zrodziło Jezusa.
          Ale to nie wszystko. Ja człek areligijny, bo uniwersalna Nauka OJCA
          (Boga) jest areligijna - przypomniałem sobie w trakcie "studiów nad
          wpisami" moich rodaków, że w Czterech EWangeliach znajduje się i
          taka przestroga:
          Ewangelia św. Mateusza VII/6
          "Nie dawajcie świętego psom, ani miećcie pereł waszych przed świnie,
          by ich snać nie podeptały nogami swemi, i obróciwszy się, nie
          rozszarpały was."
          (teksty z Biblii "gdańskiej" bo jest najmniej zakłamana)
          I, postanowiłem do tych słów zastosować się.

          Ps.
          Dziękuję tym wszystkim, ktorzy zechcieli zamiast językiem, posłużyć
          się mową.
          • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 18:10
            nehsa napisał:

            > Imię OJCA WSZYSTKICH LUDZI - Wolność, która jest absolutną
            > zdolnością do samoofiary.
            >
            Wolność jak na imię jest zbyt szerokim pojęciem. Imię powinno być wyróżnikiem, nie ogólnikiem. Wolność zaś jest zdolnością do robienia tego, czego się chce. Jak kogoś kręci samoofiarowywanie się, to OK, ale swoją wolność można realizować także na inne sposoby.

            > Wszechmocność, której dowodem jest uzależnienie wszystkich i
            > wszystkiego od OJCA WSZYSTKICH LUDZI.
            > Może ktoś z Was poda, chociażby jeden dowód niezależności od OJCA
            > (Boga).
            >
            Ja, na przykład. Ani go nie znam, ani od niego nie zależę.
            Widzisz, ja swojego ojca znam. I to uwalnia mnie od problemu wmawiania innym, że jak się nie ma swojego, to ten wymyślony jest ojcem WSZYSTKICH LUDZI.

            > Solidarność, która jest naszą powinnością(obowiązkiem) życzliwości,
            > czyli postępowaniem polegajacym na służebnej i równoprawnej
            > międzyludzkiej współpracy.
            >
            Służebność jest stroną nierównego stosunku. Czyli - skoro jest strona służebna, to jest i ta uprzywilejowana. Kto nią jest?
            Solidarność to raczej dzielenie problemów, trudów i korzyści.

            > Zatem solidarność jest dowodem naszego posłuszeństwa, naszej
            > zależności od Stwórcy.
            >
            Nie widzę związku. Ale to dość typowe dla prezetowanych przez Ciebie argumentów.

            > Tu, na tym Forum, podałem racjonalne dowody, że za każde zło
            > jesteśmy karani, wszyscy, chociaż w różnym stopniu, już tu na tym
            > świecie.
            >
            Przegapiłem. Jaki to dowód? Nie musisz powtarzać, wklej link, proszę.
            Póki co trafniejsza wydaje mi się koncepcja przyczyny i skutku, a nie zasługi/nagrody, przewiny/kary. Ale to pewnie wynika z mojego ateizmu (albo na odwrót - ateizm z tego).

            > Podałem także słowa Nauki Wszechmogącego Ojca, które demaskują
            > Jezusa, jako mistyfikatora.
            >
            Chyba łatwiej będzie z Tobą dyskutować, jeżeli określisz skąd bierzesz te Nauki Wszechmogącego Ojca. Czyli: które pisma uznajesz za prawdziwe, a które za sfałszowane.
            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 19:44
              lernakow napisał: Przepraszam, że nie przytaczam reszty.
              1. Właśnie od tego trzeba zacząć, w czyich słowach jest zawarta
              Nauka OJCA(Boga)?
              Odpowiedź: Ano w tych, które mówił Syn(Bóg). Czyli
              W sporządzonych przez Uczniów wiarygodnych świadectwach słów
              Nauczyciela, wielokrotnie jest dobitnie wyartykułowane, że Nauka
              Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi(Boga) jest zawarta jedynie w
              tych słowach, które mówił Syn (Bóg) ŚWIATŁOŚĆ.
              Czytamy o tym w wersetach, które brzmią:


              Ew. Ew. św. Mateusza 24/35, św. Marka 13/31 i św. Łukasza 21/33
              „Niebo i ziemia przeminą,
              ale słowa moje nie przeminą.”


              Ewangelia św. Jana 5/24
              „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
              Kto słowa mego słucha i wierzy onemu, który mię posłał, ma żywot
              wieczny,i nie przyjdzie na sąd,
              ale przeszedł z śmierci do żywota.”


              Ewangelia św. Jana 8/51
              „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
              Jeźli kto słowa me zachowywać będzie, śmierci nie ogląda na wieki.”

              Uwaga kłamstwa:
              „zaprawdę”, skoro Nauczyciel mówi o sobie, „...Jamci jest ta droga,
              i prawda,” to nie posługiwał się spójnikiem, „zaprawdę”.


              Ewangelia św. Mateusza 7/24 i 26 i Ewangelia św. Łukasza 6/47
              24 .„Wszelkiego tedy, który słucha tych słów moich i czyni je,
              przypodobam mężowi mądremu, który zbudował dom swój na opoce.”
              26.„A wszelki, który słucha tych słów moich, a nie czyni ich,
              przypodobany będzie mężowi głupiemu, który zbudował dom swój na
              piasku;”
              47.„Każdy, który przychodzi do mnie, a słucha słów moich, i czyni
              je, pokaże wam, komu jest podobnym.”


              Ewangelia św. Jan 15/10
              „Jeźli przykazania moje zachowacie,
              trwać będziecie w miłości mojej,
              jakom i ja zachował przykazania Ojca mego i trwam w miłości jego.”


              Ewangelia św. Jana 15/12
              „Toć jest przykazanie moje, abyście się spółecznie miłowali, jakom i
              ja was umiłował."


              Użyte przez Nauczyciela (Boga) w przytoczonych wyżej tekstach zaimki
              dzierżawne, „moje”, „mego”, „me”, „moich”, „moich”, „moich”, „moje”,
              „moje”, dobitnie podkreślają fakt, że Nauka Ojca (Boga) znajduje się
              jedynie w tych słowach, które On, Syn (Bóg) mówił.
              Taki sam wniosek wynika z treści znajdujących się w Ewangelii św.
              Jana 5/25, 5/47, 6/63, 8/47, 14/10, 14/23-24, 15/20, 17/8, oraz 7/16.

              Zatem „Wiarygodne Świadectwa Nauki Ojca (Boga)” stanowią w Biblii
              mikroskopijną cząsteczkę treści, a w Czterech Ewangeliach zaledwie
              skromną Ich część.


              Ten oczywisty fakt stanowi dowód, że do "Wiarygodnych Świadectw
              Nauki Ojca (Boga)", które sporządzili obrani przez Syna (Boga)
              Uczniowie, tak kapłani religii judaizmu, jak i kapłani religii
              chrześcijańskich, dodawali i dodają, obce Nauce Ojca (Boga) treści.
              Bez trudu można im to udowodnić. Wystarczy porównać wydania Biblii z
              różnych okresów czasu.


              Słowa, którymi Syn OJCA, ostrzegał ludzi przed kłamstwami dodawanymi
              do wiarygodnych świadectw Nauki Wszechmogącego OJCA, znajdują się w
              Ewangelii św. Mateusza 13/24-30 i 13/36-43 w przypowieści w
              podobieństwie, noszącej wymowny tytuł, "O pszenicy i kąkolu".


              Proces zakłamywania, według słów w/w. przypowieści, został
              zapoczątkowany przez żydowskich kapłanów Kaifasza i Annasza -
              autorów pierwszej wersji Czterech Ewangelii, którzy kupili i
              wykorzystali do spreparowania Ewangelii, kłamstwo Judasza Iszkarioty.

              Kolejnym pytaniem powinniśmy dazyć do uzyskania odpowiedzi na
              pytanie:
              Jak odróżnić, bądź co różni Naukę OJCA-Boga od reszty nauki w Biblii?
              No, które jest sensowna odpowiedź. Ale narazie tyle.
              • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 20:02
                Spróbuję wydestylować trochę treści z morza słów. Jeśli gdzieś źle zrozumiałem, to mnie popraw i uzupełnij tam, gdzie przegapiłem.

                Słowem Boga są tylko cytowane wypowiedzi Jezusa z Ewangelii, ale nie wszystkie. Dobrze zrozumiałem?

                Jeżeli tak:
                1. Co z cytowanymi wypowiedziami Boga ze Starego Testamentu?
                2. Jak rozpoznać fałszywe i prawdziwe wypowiedzi Jezusa?
                3. Skoro Ewangelie zostały - jak twierdzisz - sfałszowane, to skąd wiadomo, że jakiekolwiek słowa Jezusa są prawdziwe?

                Problem z Twoimi teoriami jest taki, że opierasz się na Biblii, a jednocześnie zarzucasz jej fałsz. Bez odniesienia tego do zewnętrznych czynników weryfikacyjnych nie sposób wykazać, że fragment A jest prawdziwy, a przeczący mu fragment B fałszywy, bo może być na odwrót. Jak więc weryfikujesz co jest prawdą, a co nie?
                • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 21:02
                  lernakow napisał: "Słowem Boga są tylko cytowane wypowiedzi Jezusa z
                  Ewangelii, ale nie wszystkie. Dobrze zrozumiałem?"
                  Nauka OJCA WSZYSTKICH LUDZI, nie zna osoby Jezusa, i Jezusów.
                  Jest ich dwóch w Ewangeliach. Licząc od Abrahama, pomiędzy jednym a
                  drugim rodowodem Jezusów, jest różnica piętnastu pokoleń.
                  A ponadto: w Ew.św. Jana 5/17 czytamy:
                  "Ojciec mój aż dotąd pracuje, i ja pracuje."
                  Aby nie przedłużać wywodów.
                  A my ludzie zawsze współpracowaliśmy, współpracujemy, i będziemy
                  współpracować, bo słowa Nauki OJCA-Boga, które mówił Syn -Bóg są
                  wieczne. Zatem, żeby wszyscy teologowie świata stawali na głowie,
                  nie wkomponują żadnego Jezusa na piedestał Boga.

                  I dalej:
                  lernakow napisał:
                  > Jeżeli tak:
                  > 1. Co z cytowanymi wypowiedziami Boga ze Starego Testamentu?
                  > 2. Jak rozpoznać fałszywe i prawdziwe wypowiedzi Jezusa?
                  > 3. Skoro Ewangelie zostały - jak twierdzisz - sfałszowane, to skąd
                  wiadomo, że jakiekolwiek słowa Jezusa są prawdziwe?
                  Odpowiadam:
                  W śiadectwach Nauki Ojca(Boga) zostały podane sprawdziany
                  wiarygodności Jej świadectw. Nie ma czasu,aby je przytaczać. Wynika
                  z nich, że:
                  Przestrzeganie wiedzy i wzorców zawartych w Nauce OJCA, wyklucza
                  międzyludzkie podziały. Owocuje pokojem, co oczywiste, zważywszy
                  jaki mamy obowiązek. A ponadto zgodnie ze słowami, "Niebo i ziemia
                  przeminą, ale słowa moje nie przeminą", zawsze działo się, dzieje
                  się i będzie się tak dziać, jak mówi Nauka Wszechmogącego Ojca.
                  A nie, na przykład słowa "ducha świentego", czy aniłów we śnie
                  Józefa.



            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 20:00
              lernakow napisał:
              "Wolność jak na imię jest zbyt szerokim pojęciem. Imię powinno być
              wyróżnikiem, nie ogólnikiem. Wolność zaś jest zdolnością do robienia
              tego, czego się chce. Jak kogoś kręci samoofiarowywanie się, to OK,
              ale swoją wolność można realizować także na inne sposoby."
              Posłuchaj: Według tego, co wyczytałem i przemyślałem, człowiek nie
              jest zdolny do samoofiary, tylko do ofiary
              Samofiara, od ofiary tym się różni, że Bóg ze swej samoofiary nie
              odnosi żadnej korzyści, stąd słowa w Ew. św. Jana 5/41 "Chwały od
              ludzi nie przyjmuję."
              Imię Wszechmogącego Ojca - Wolność zdefiniowałem precyzyjnie.
              Bardzo przepraszam, ale ja nie potrafię założyć bloga. A cóż mówić o
              linkach etc.
              • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 20:06
                nehsa napisał:

                > Posłuchaj: Według tego, co wyczytałem i przemyślałem, człowiek nie
                > jest zdolny do samoofiary, tylko do ofiary
                >
                Człowiek jest też zdolny do wielu innych rzeczy.
                Zdolność do ofiary jest mało komu potrzebna, by nie rzec, że wręcz dysfunkcyjna. Do definiowania wolności nie nadaje się zaś w ogóle.

                > Samofiara, od ofiary tym się różni, że Bóg ze swej samoofiary nie
                > odnosi żadnej korzyści
                >
                Słyszałeś o ludziach, którzy np. spalili się w ramach jakiegoś protestu?
                Złożyli z siebie ofiarę, a nie odnieśli z niej korzyści. Czy to Bogowie, czy też niesiesz już swoją teorię do kosza?
                • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 20:43
                  lernakow napisał:
                  "Słyszałeś o ludziach, którzy np. spalili się w ramach jakiegoś
                  protestu?
                  > Złożyli z siebie ofiarę, a nie odnieśli z niej korzyści. Czy to
                  Bogowie, czy też niesiesz już swoją teorię do kosza?"
                  Odpowiadam jeszcze tylko ten raz cierpliwie, bo ...
                  Wyjaśniłem przystępnie różnicę pomiędzy samoofiarą, a ofiarą,
                  uzasadniając trafność definicji Imienia OJCA(Boga).
                  Ci, którzy złożyli taką ofiarę, żyją, i zmartwychwstaną.
                  Dowodem na to, że tak jest i będzie, było zmartwychwstanie córki
                  przełożonego synagogi, zmartwychwstanie młodzieńca z Naim, i
                  zmartwychwstanie Łazarza.

            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 20:35
              lernakow napisał: (to znaczy przytoczył i napisał):Wszechmocność,
              której dowodem jest uzależnienie wszystkich i wszystkiego od OJCA
              WSZYSTKICH LUDZI.
              Może ktoś z Was poda, chociażby jeden dowód niezależności od OJCA
              (Boga.
              "Ja, na przykład. Ani go nie znam, ani od niego nie zależę."
              Proszę o cierpliwość, bo ja muszę odpowiadać po kawałeczku.
              Minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej koegzystencji na tym
              świecie, jest słowo ludzkiej mowy. Składa się z wartyości akustyczno-
              emocjonalnej. Dźwięk nie tworzy z materią struktur wspólnych. Zatem
              zawartemu w słowie sensowi, nie da się przypisać cech materialnych.
              I teraz, na chwilę, przejdźmy do powinności, czyli obowwiązków
              człowieka.
              Mówią o tym słowa w Ew. św. Łukasza 17/7-10
              7. "I któż z was jest,coby miał sługę orzącego,
              albo paszącego, który gdyby się wrócił,
              zarazby mu rzekł: Pójdź, a usiądź za stół?"


              8. "I owszem, izali mu nie rzecze:
              Nagotuj, cobym wieczerzał, a przepasawszy się,
              służ mi, aż się najem i napiję,
              a potem i ty jedz i pij?"


              9. "Izali dziękuję słudze onemu, iż uczynił to,
              co mu było rozkazano? Nie zda mi się."


              10. "Także i wy, gdy uczynicie wszystko,
              co wam rozkazano, mówcie:
              Słudzy niepożyteczni jesteśmy, bo cośmy
              byli powinni uczynić, uczyniliśmy."

              Nie jest ważne, kto z nas, kim jest. Rasa, religia, narodowość,
              przekonania i mniemania, tudzież status materialny.
              Każdy z nas jest zobowiązany do życzliwej, a zatem służebnej i
              równoprawnej międzyludzkiej współpracy. Czyli do solidarności.
              Której minimalnym, postrzegalnym dowodem jest słowo naszej mowy.
              Jeżeli sens tego słowa, jest pozbawiony życzliwości (Ew.św. Mateusza
              12/36), wówczas za ten deficyt jesteśmy natychmiast karani.
              Chociażby wyrażoną milczeniem dezaprobatą, pogardą, utratą sympatii
              bliźniego(moja wymiana grzeczności z Kolterem to namacalny
              przykład). A więc nieposłuszeństwo zostaje natychmiast skarcone.
              A kara, nie może, i nie jest dowodem niezależności naszej, chociażby
              tylko nieżyczliwej mowy. Nie ma nic za darmo. A Stwórca, to nie
              przygodny frajer.
              Brak zatem dowodu zależności od nas naszej mowy, jest oczywisty.
              A ponieważ sens słowa naszej mowy jest dokładnie w stu procentach
              niematerialny, należy przyjąć zgodnie z faktami, że mówimy, dzięki
              samoofierze wobec nas, Naszego Stwórcy.
              Nikt z nas, nie przedłoży dowodu swojej niezależności do OJCA
              WSZYSTKICH LUDZI, bo nie ma takiego dowodu.
              Solidarność, jest naszym obowiązkiem, i z tego zobowiazania jesteśmy
              tu, na tej ziemi, już za życia doczesnego, wszyscy - chociaż w
              różnym stopniu, rozliczani. A w Dniu Sądu kara zostanie
              zindywidualizowana.
              Uprzejmie informuję, że dzielę się swoją wiedzą bezinteresownie.
              Nauka WSZECHMOGACEGO OJCA, jest areligijną, uniwersalną wiedzą,
              czyli ponadreligijną i ponadpolityczną.


              • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 21:50
                Temat rozbił się na trzy wątki, więc aby uzyskać spójność sklejam odpowiedzi w jedno.

                nehsa napisał:

                > Jeżeli sens tego słowa, jest pozbawiony życzliwości
                > (Ew.św. Mateusza 12/36), wówczas za ten deficyt
                > jesteśmy natychmiast karani.
                > Chociażby wyrażoną milczeniem dezaprobatą, pogardą,
                > utratą sympatii bliźniego(moja wymiana grzeczności
                > z Kolterem to namacalny przykład).
                > A więc nieposłuszeństwo zostaje natychmiast skarcone.
                > A kara, nie może, i nie jest dowodem niezależności
                > naszej, chociażby tylko nieżyczliwej mowy.
                >
                "Karani" jesteśmy przez bliźnich. Zatem - trzymając się Twojego wywodu - jesteśmy we wszystkim zależni od bliźnich, nie od OJCA.
                Co więcej, ta "kara" nie wszystkich rusza. Rzeczywiście, istnieją ludzie, którzy z obawy przed krzywym spojrzeniem nikomu niczego nie odmówią, ale to nie jest zdrowe i nie jest to powszechne.
                Większość ludzi dość często odmawia różnym prośbom, nie rzuca się z pomocą dla każdego potrzebującego i nic sobie nie robi z tego, że owi potrzebujący mogli coś złego o nich pomyśleć. I nawet jeśli taka zła myśl się pojawiła, to nie jest karą dla odmawiającego pomocy, bo ten ma to w nosie.
                Jak widzisz argument o karze nie wprowadza zależności (bo żadna to kara), a jeżeli już, to uzależniającym (bo karzącym) są bliźni, a nie OJCIEC.

                > A ponieważ sens słowa naszej mowy jest dokładnie w stu
                > procentach niematerialny, należy przyjąć zgodnie z faktami,
                > że mówimy, dzięki samoofierze wobec nas, Naszego Stwórcy.
                >
                Słyszałeś o powietrzu i o falach? Dźwięki "słowa naszej mowy" są falami w powietrzu. Bez powietrza ich nie ma - w próżni panuje cisza. Słowa jako dźwięki są fizycznie wywoływanymi zmianami w materii i od żadnego Stwórcy nie zależą.

                > Nikt z nas, nie przedłoży dowodu swojej niezależności
                > do OJCA WSZYSTKICH LUDZI, bo nie ma takiego dowodu.
                >
                Póki co nie ma żadnego dowodu zależności. Nadal jestem przykładem niezależności. Sam fakt, że piszę takie rzeczy przeciw OJCU powinien Ci to podpowiadać. Przecież gdybym był zależny, to by mi nie pozwolił. Taki Stwórca wszechmocny jeden.

                (Ludzie dokonujący samospalenia)
                > Ci, którzy złożyli taką ofiarę, żyją, i zmartwychwstaną.
                > Dowodem na to, że tak jest i będzie, było zmartwychwstanie
                > córki przełożonego synagogi, zmartwychwstanie młodzieńca
                > z Naim, i zmartwychwstanie Łazarza.
                >
                Osoby podane w przykładzie nie złożyły z siebie ofiary, więc przykład jest nieadekwatny. I nadal nie ustosunkowałeś się do faktu, że samospalacze wypełniają Twoją definicję samoofiary, więc albo są OJCEM, Wolnością i tak dalej, albo definicja ma poważne braki.

                > Nauka OJCA WSZYSTKICH LUDZI, nie zna osoby Jezusa, i Jezusów.
                >
                Cytujesz Ewangelie opowiadające o Jezusie, cytujesz jego słowa jako przykłady nauk OJCA, ale odrzucasz samą osobę? Ciekawe. Klinicznie wręcz ciekawe.

                > A ponadto: w Ew.św. Jana 5/17 czytamy:
                > "Ojciec mój aż dotąd pracuje, i ja pracuje."
                > Aby nie przedłużać wywodów.
                > A my ludzie zawsze współpracowaliśmy, współpracujemy, i będziemy
                > współpracować, bo słowa Nauki OJCA-Boga, które mówił Syn -Bóg są
                > wieczne. Zatem, żeby wszyscy teologowie świata stawali na głowie,
                > nie wkomponują żadnego Jezusa na piedestał Boga.
                >
                O co chodzi z tą pracą i współpracą? Czego to niby dowodzi (poza ewentualnym przyczynkiem do przeczenia Trójcy)?
                I wreszcie - znów - co z tym Synem? To Jezus był? Nie Jezus? Nazywał się jakoś? Skąd o nim wiemy?
                Twój wywód przypomina mi rozstrzygnięcie sporu o autora Iliady. Komisja historyków doszła do wniosku, że nie napisał jej Homer, tylko inny grecki poeta o tym samym imieniu.
                Ponieważ nie spodziwam się, byś szybko łapał aluzje podpowiem:
                sugerujesz, że Synem OJCA nie był Jezus, tylko inny żydowski młodzieniec o tym samym imieniu.
                • Gość: cover Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.chello.pl 10.05.09, 22:21
                  lernakow napisał:

                  > Ponieważ nie spodziwam się, byś szybko łapał aluzje podpowiem:
                  > sugerujesz, że Synem OJCA nie był Jezus, tylko inny żydowski młodzieniec o tym
                  > samym imieniu.

                  Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że nasz nehsa twierdzi jakoby OJCIEC w ogóle
                  nie miał syna.
                • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 10.05.09, 22:45
                  lernakow m.in. napisał:" "Karani" jesteśmy przez bliźnich. Zatem -
                  trzymając się Twojego wywodu - jesteśmy we wszystkim zależni od
                  bliźnich, nie od OJCA."
                  Ja uważam, że chociaż piszę streszczając myślowe skróty, są one na
                  tyle sensowne, że wiadomo, co w nich przekazuję.
                  Jak napisałem, że jesteśmy, karani", to czy przez siebie samych,
                  niby wykluczyłem? A ponadto, zamiast mnie zamęczać udowadnianiem
                  mojej niekonsekwencji, i sugerować brak logiki, spręż się, i podaj
                  dowód Twojej "lernakowa" niezależności od Stwórcy.
                  Ja podałem Ci dowód zależności słowa ludzkiej mowy od Stwórcy, a
                  które to słowo jest minimalnym, postrzegalnym dowodem twojego
                  wspólistnienia na tym świecie. A Ty mi opowiadasz o dźwięku i
                  próżni, irracjonalnej, laboratoryjnej sytuacji. A nie możesz
                  zrozumieć, jaka jest różnica pomiędzy pracą, a współpracą.
                  Więc powtarzam, ludzie nie pracowali, nie pracują, i nie bedą nigdy
                  pracować. Bo zawsze współpracują, bo taki jest ich obowiązek. I twój
                  lernakow też, co jest niezaprzeczalnym dowodem, że jesteś stworzony,
                  tak samo jak i wszyscy, jako sługa. By służyć bliźniemu twemu.
                  I żebyś sobie opowiadał bajeczki na dobranoc o twojej niezależności
                  od Stwórcy, to nigdy jej nie udowodnisz.
                  Lernakow! Ludziska w Polsce od tysiąca lat są wdrażani do czczenia
                  izraelskiego żyda jako Boga. A Synem Bogiem Ojca Boga - żyd Jezus
                  nigdy nie był. Jest to wykluczone słowami Nauki Ojca i racjonalnymi
                  dowodami, bo? Ano współpracował z Maryją zawsze dziewicą według
                  bredni ewngelijnych.
                  Nie można wszystkiego "naraz zeżreć", więc nie podawałem, gdzie jest
                  napisane, że Imię OJCA-Boga brzmi: ŚWIATŁOŚĆ! i NIE JA TO iMIĘ
                  WYMYŚLIŁEM.
                  • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 08:24
                    nehsa napisał:

                    > Ja uważam, że chociaż piszę streszczając myślowe skróty, są one na
                    > tyle sensowne, że wiadomo, co w nich przekazuję.
                    >
                    To uprzejmie Cię informuję, że są bezsensowne i nie wiadomo, co w nich
                    przekazujesz. Nie piszesz do ludu zebranego w polu z rozdziawionymi gębami, bo
                    po raz pierwszy zobaczyli zaćmienie. Tu nie wystarczy co jakiś czas powtórzyć
                    "Bóg", "Stwórca" i dodać losowo dobrane cytaty z Biblii z interpretacją od
                    czapy. Tu albo umiesz się sensownie wypowiedzieć składając logiczne zdania, albo
                    zostaniesz wyśmiany, a w najlepszym razie olany.
                    Na razie forumowicze się śmieją, bo dawno takiego cudaka nie było. Ale piszesz
                    dużo, bardzo się powtarzasz i już nie wnosisz niczego nowego, więc spodziewam
                    się, że wkrótce czeka Cię zapomnienie.

                    > podaj dowód Twojej "lernakowa" niezależności od Stwórcy.
                    >
                    Już Ci pisałem, że robię, co chcę, a czynniki, które mnie ograniczają nie mają
                    transcendentnego charakteru. Znajdź coś, co mnie uzależnia, bo tak dowodząc, jak
                    Ty chcesz, to może poszukasz dowodów swojej niezależności od drzewa za moim oknem.

                    > Ja podałem Ci dowód zależności słowa ludzkiej mowy od Stwórcy, a
                    > które to słowo jest minimalnym, postrzegalnym dowodem twojego
                    > wspólistnienia na tym świecie.
                    >
                    Ja wyjaśniłem Ci brak tej zależności i opowiedziałem w skrócie skąd się biorą
                    dźwięki. Jeżeli tego nie zrozumiałeś, to nie bierz się za Absolut, tylko zasuwaj
                    na uniwersytet trzeciego wieku (najlepiej wydział zintegrowanego nauczania
                    początkowego).
                    • nehsa Re: Wartości... Do "lernakowa" 11.05.09, 16:52
                      Odpowiedż dla lernakowa:
                      Wielce Szanowny Intelektualisto "lernakow"!
                      Spróbuję parę kwestii przybliżyć.
                      Jaka jest różnica pomiędzy pracą, a współprcą?
                      Co jest dowodem pracy Syna OJCA?

                      Minimalnym, postrzegalnym dowodem pracy Syna OJCA, jest zależność mowy człowieka od Stwórcy.
                      A dowodem tej zależności, jest fakt, że każde słowo naszej mowy, jest albo, co najmniej dowodem posłuszeństwa powinności życzliwej międzyludzkiej wspólpracy, do której zostaliśmy zobowiązani z mocy stworzenia, albo jest dowodem naszego nieposłuszeństwa, które tym samym jest karą. Ani posłuszeństwo, ani kara, nie stanowią dowodów niezależności naszej mowy. To, co Ty sobie wyobrażasz, na temat Twojej niezależności, to dowód lotności Twojego umysłu. Nie zazdroszczę. I nie posądzam o cudactwo.
                      Słowo, naszej mowy, jest Szanowny Intelektualisto, minimalnym postrzegalnym dowodem naszego współistnienia.
                      Zatem nie ma co mówić o zależności od Stwórcy sensu wszystkich pozostałych czynów, działań.
                      A, skoro są dowody zależności naszej mowy, i dowody w nauce fizyki, że jej sens jest niematerialny, to należy poszukać trafnej odpowiedzi na pytanie: Od kogo jest ten sens zależny.

                      Tego, że wszyscy ludzie współpracują, nie trzeba udowadniać, jest to oczywiste. Każde działanie człowieka jest współpracą. Natomiast każde działanie OJCA-Boga i Syna-Boga, jest pracą.
                      Praca Ojca, jak mówią to słowa Jego Nauki , polega na samoofierze wobec Syna OJCA. A praca Syna OJCA, polega na samoofierze wobec nas. No bo przecież pracuje, a dowody zależności od Stwórcy, nie tylko mowy, są oczywiste. Ale Ty ich nie dostrzegasz.
                      "Chwały od ludzi nie przyjmuję", "Ale ja od człowieka świadectwa nie biorę", mówią słowa Nauki OJCA-Boga, zatem o jakich Jezusach, Maryjach może być mowa? I Ty mnie, i Twoja Brać Intelektualistów, zarzucać chce cudactwa?
                      Syn OJCA z nami nie współpracuje, lecz pracuje, a więc ta wiedza powiadamia nas o Jego samoofierze wobec nas, skoro nie da się zaprzeczyć, że jesteśmy nosicielami zobowiązania do solidarności, czyli do życzliwej, zatem slużebnej i równoprawnej międzyludzkiej współpracy.

                      Szanowny Intelektualisto Lernakow!
                      Nauka Wszechmogacego OJCA-Boga zawiera wiedzę nieskończenie racjonalną, oczywistą. Dwa tysiące lat, minęło, i dopiero taki prowincjonalny cudak jak ja, zwrócił uwagę na to, że jest istotna różnica, pomiędzy pracą, a współpracą. I, że jest to wiadomość bardzo istotna. Fakt współpracy, jest ewidentnym dowodem zależności człowieka od Stwórcy. Fakt współpracy, ale nie tylko on, świadczy o nosicielstwie przez nas z mocy stworzenia nas ludźmi , zobowiązania do wzajemnej współodpowiedzialności za siebie.
                      Też go nie zauważacie. Subtelni Intelktualiści z FORUM.




                      • strikemaster Re: Wartości... Do "lernakowa" 11.05.09, 21:47
                        Tak, słowo jest dowodem naszego współistnienia, ale to nie oznacza jego zależności od Stwórcy. Przyjąłeś błędne założenie, jakoby słowo, będące dowodem naszego nieposłuszeństwa było karą. Jaką karą? W jaki sposób nasze nieposłuszeństwo nas karze?
                        Może masz na myśli naszą zależność od otoczenia, czyli społeczeństwa w którym żyjemy, z tym się mogę zgodzić, nie zgadzam się jednak z twierdzeniem o naszej zależności od Stwórcy, choćby dlatego, że najpierw należy założyć jego istnienie, a w tym celu należałoby mieć jakieś przesłanki.
                        Dodatkowo, słowo może być też całkowicie neutralne, np. rzucone w pustkę, przez nikogo nie usłyszane, więc, zgodnie z Twoim wywodem takie słowo nie stanowi żadnego dowodu.
                        Mógłbyś mi wyjaśnić, co oznacza stwierdzenie, że w nauce fizyki są dowody niematerialności słowa?
                        Czy każde działanie Boga jest pracą? Pomijając moje stanowcze twierdzenie (nawet dość dobrze udowodnione), że Bóg nie istnieje, mam wrażenie, że zarówno nauka fizyki jak i socjologia/ekonomia rozumieją pod pojęciem pracy coś zupełnie innego.
                        Ponawiam też moje pytanie, na czym polega owa samoofiara Ojca wobec Syna i Syna wobec nas?
                        Nosicielstwo do solidarności, oprócz ludzi wykazują także inne zwierzęta stadne, często ta solidarność idzie tam dużo dalej, niż wśród ludzi. Na co to jest dowód?
                        Nie może istnieć coś równocześnie służebnego i równoprawnego, te pojęcia się wzajemnie wykluczają.
                        Fakt współpracy jest nadal pożytecznym zjawiskiem z czasów, gdy o przeżyciu plemienia, a zatem jego poszczególnych członków decydowała wspólnota. Wspólne polowanie dawało możliwość wyżywienia całej grupy. Miłosierdzie, litość też istniały dużo wcześniej, niż wspominane przez Ciebie 2000 lat. Jak więc wynika, współpraca nie jest dowodem na istnienie Stwórcy a jedynie na przystosowanie człowieka do przetrwania w trudnych warunkach.
                        Wracając jeszcze do świata zwierząt. Osobniki wielu gatunków (szczególnie tych żyjących stadnie, ale nie tylko) również potrafią sięze sobą komunikować (przy pomocy dźwięków, zapachów, mimiki itp.), czy to też jest dowód na istnienie Stwórcy?
                        • strikemaster Co z tą próżnią? 11.05.09, 21:51
                          Wyjaśnij jeszcze, na jakiej podstawie uważasz, że próżnia jest irracjonalna, czy laboratoryjna? A kosmos? Istnieje?
                      • tlenek_wegla Re: Wartości... Do "lernakowa" 13.05.09, 15:11
                        A dowodem tej zależności, jest fakt, że każde słowo naszej mowy, jest albo,
                        co najmniej dowodem posłuszeństwa powinności życzliwej międzyludzkiej
                        wspólpracy, do której zostaliśmy zobowiązani z mocy stworzenia, albo jest
                        dowodem naszego nieposłuszeństwa,



                        Slowo: krzslo.
                    • m.mm54 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 12.05.09, 11:59
                      Czym dla ciebie jest twoj ateizm?- stanem wiedzy, czy aktem woli?
                      • lernakow Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 12.05.09, 12:24
                        m.mm54 napisała:

                        > Czym dla ciebie jest twoj ateizm?- stanem wiedzy, czy aktem woli?
                        >
                        Nie zastanawiałem się. Z dwóch podanych opcji: stanem wiedzy.
                      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 12.05.09, 12:31
                        m.mm54 napisała: "Czym dla ciebie jest twoj ateizm?- stanem wiedzy,
                        czy aktem woli?"
                        Przecież racjonalnymi dowodami posłużyłem się do przekonania
                        wszystkich, że nie można być ateistą. Jest zrozumiałym, że można
                        sobie wyobrażać, że się jest ateistą, czy też duchem prawdy, albo
                        Napoleonem.
                        • tlenek_wegla Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 13.05.09, 15:14
                          ...albo wierzacym :P
                          • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 13.05.09, 18:24
                            tlenek_wegla napisała:"...albo wierzacym :P" a w poście wcześniejszym
                            "Slowo:krzslo" Uczciwie przyznaję, nie rozumię.
                            Odnośnie przytoczonego tekstu z postu "Do lernakowa" dokładnie w 100%
                            racjonalny. Pozdrawiam

                            • tlenek_wegla Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 13.05.09, 19:15
                              Jest zrozumiałym, że można sobie wyobrażać, że się jest ateistą, czy też
                              duchem prawdy, albo Napoleonem.


                              ...albo wierzacym :P
    • Gość: cover Nehsa IP: *.chello.pl 10.05.09, 21:28
      Do jakiej sekty należysz?
      • nehsa Re: Nehsa 10.05.09, 22:47
        Byłem przez dziesięciolecia katolikiem. Nigdy nie należałem, i nigdy
        nie uczestniczyłem w jakiejkowlwiek formie w działalności
        jakiegokolwiek innego wyznania.
        • Gość: nehsa Wartości, bez nich żyć się nie da IP: *.saite.com.pl 11.05.09, 06:35
          Jeszcze o pracy i współpracy.
          Ew.św. Jana 5/17 "Ojciec mój aż dotad pracuje, i ja pracuje."
          Co wynika z tych słów?
          Jest tylko Dwie Osoby Boskie. Ojciec-Bóg i Syn-Bóg.
          Ojciec i Syn OJCA ze sobą nie współpracują, tylko pracują.
          To na czym polega praca WSZECHMOGĄCEGO OJCA-BOGA?
          Ew. św. Jana 17/22-23
          "A ja tę chwałę, którąś mi dał, dałem im, aby byli jedno, jako my
          jedno jesteśmy.
          Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonałymi w jedno, a iżby poznał
          świat, żeś Ty mię posłał, a żeś je umiłował, jakoś i mię umiłował."
          Ew. św. Jana 17/26
          "I uczyniłem im znajome imię Twoje i znajome uczynię, aby miłość,
          którąś mię umiłował, w nich była a ja w nich."
          Wnioski:
          Jedynym depozytariuszem miłości jest WSZECHMOGĄCY OJCIEC WSZYSTKICH
          LUDZI.
          Ojciec pracuje, a więc Jego praca polega na samoofierze wobec Syna
          OJCA, który to Syn, jest Sprawcą wszystkich spraw OJCA. Zatem
          Ojciec, to Bóg - Ustawodawca, a Syn, to Bóg-Wykonawca woli OJCA.
          Praca Syna polega na samoofierze wobec nas.
          W drugą stronę, ten proces nie przebiega. Dlatego czytamy :
          Ew.św. Jana 5/41
          "Chwały od ludzi nie przyjmuję."
          (Jak można dawać wiarę bredniom o Jezusie, czy też Jezusach.)
          I dalej. Dlatego też w Ew.św. Jana 10/30 czytamy:
          "Ja, i Ojciec, jedno jesteśmy."
          Te świadectwa odnoszą się do sposobu postępowania OJCA-Boga i Syna-
          Boga.
          Imię OJCA brzmi Wolność, a imię Syna OJCA, ŚWIATŁOŚĆ. Swoje Imię Syn
          podaje ludziom, i nigdy nie powiedział, że brzmi ono Jezus.
          • Gość: nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da IP: *.saite.com.pl 11.05.09, 06:40
            zapomniałem się wyjąkać, że staram się nadążyc w dwóch wątkach
            : Jezus-bis, i Wartości, bez nich żyć się nie da.
            Toteż sygnalizuje, że niedługo zamieszczę tekst odnoszący się do
            Imienia Syna OJCA, czyli do ŚWIATŁOŚCI.
            • Gość: jedynydorosły Re: Wartości, bez nich żyć się nie da IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.05.09, 08:56
              > zapomniałem się wyjąkać, że staram się nadążyc w dwóch wątkach
              > : Jezus-bis, i Wartości, bez nich żyć się nie da.
              > Toteż sygnalizuje, że niedługo zamieszczę tekst odnoszący się do
              > Imienia Syna OJCA, czyli do ŚWIATŁOŚCI.

              Nie śpisz po nocach, pracujesz na dwa wątki.Nie wysilaj się, bo się spalisz i
              co my bez Ciebie poczniemy? Czekaliśmy dwa tysiące lat, poczekamy jeszcze trochę
              na ŚWIATŁOŚĆ
              • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da 11.05.09, 11:49
                Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):
                "Nie śpisz po nocach, pracujesz na dwa wątki.Nie wysilaj się, bo się
                spalisz i co my bez Ciebie poczniemy? Czekaliśmy dwa tysiące lat,
                poczekamy jeszcze trochę na ŚWIATŁOŚĆ."
                W "Gazecie Światecznej" ukazał się artykuł pt. Źródła moralności
                biją głębiej", którego autorem jest Krzysztof Michalski, nie byle
                kto. A trescia przemyślenia Lezska Kołakowskiego, Hobbesa, Kanta,
                Heideggera. No jednym słowem TOP-ELITA.
                Oświadczam Ci i Wam wsyzstkim, że te moje wypociny na Forum, są
                więcej warte od twórczości wsyzstkich wyżej wymienionych.
                Gwoli uzupełnienia. Zawsze byłem przesadnie skromnym w ocenie
                własnych dokonań.


    • ave.duce Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 11:33
      nehsa napisał:


      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
      > nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
      > zaimponować na Forum.

      Cóż za wdzięk, co za prezencja!
      Ileż uroków posiada!
      Ach, jak jego ekscelencja
      Musi być ze siebie rada!


      :p
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 12:26
        ave.duce napisała: Przepraszam bardzo, ale przekażę zapowiadaną
        wiedzę o tym, jak brzmi Imię Syna OJCA WSYZSTKICH LUDZI.


        Imię Ofiary, sprawcy zbrodni, i motywy zbrodni Bogobójstwa, zostały
        podane w przypowieści zatytułowanej, "O dzierżawcach winnicy",
        znajdującej się w Ewangeliach św. Mateusza 21/33-46, św. Łukasza
        20/9-18 i św. Marka 12/1-12 , z której odkłamany tekst przytaczam.


        1."Gospodarz nasadził winnicę, i ogrodził ją płotem, i wykopał
        prasę, i zbudował wieżę, i najął ją winiarzom, i odjechał precz."
        2."I posłał, gdy tego był czas, sługę do winiarzy, aby od winiarzy
        odebrał pożytki onej winnicy."
        3."Lecz oni pojmawszy go, ubili, i odesłali próżnego."
        4."I zasię posłał drugiego, którego też ukamienowawszy, głowę mu
        zranili, i odesłali obelżonego."
        5."I zasię posłał inszego sługę; ale i tego zabili, i wiele innych,
        z których jedne ubili, a drugie pozabijali."
        6."A mając jednegoż swego miłego Syna, posłał na ostatek do nich i
        tego, mówiąc: Wżdyć się będą wstydzili Syna mego."
        7."Ale oni winiarze rzekli między sobą:
        Tenci jest dziedzic; pójdźcie, zabijmy go,
        a będzie nasze dziedzictwo."
        8."I wziąwszy go zabili, a wyrzucili precz z winnicy."
        9."Cóż tedy uczyni Gospodarz onej winnicy?
        Da winnice innym."
        10."Izaliście nie czytali tego Pisma:
        Kamień, który odrzucili budujący, ten się stał, głową węgielną?"
        11."Od Panać się to stało, i jest dziwne w oczach naszych."
        12."Starali się tedy, jakoby go pojmać, ale się ludu bali; bo
        poznali, iż przeciwko nim ono podobieństwo powiedział. I
        zaniechawszy go odeszli."


        Przypowieść przetrwała w stanie, pozwalającym bez kłopotów, na jej
        zrozumienie.


        Ofiarą zbrodni, jest Jedyny Syn Jedynego OJCA.
        Sprawcami zbrodni, są przedstawiciele ówczesnych żydowskich elit,
        którzy w Nauce OJCA, określani są, jako "nauczeni w Piśmie".
        Motywem ich zbrodni, było zawłaszczenie dziedzictwa Syna
        Wszechmogącego OJCA WSZYSTKICH LUDZI, czyli zawłaszczenie tak miana
        Syna Wszechmogącego Ojca, jak i zawłaszczenie miana Nauczyciela.
        Wskazówka o tym, gdzie, w jakich treściach poszukiwać Imienia Ofiary
        zbrodni Bogobójstwa, znajduje się w słowach przywołanych przez Syna
        OJCA
        z Psalmu 118/22
        "Kamień, który odrzucili budujący, ten się stał, głową węgielną."


        Jest zasadnym, aby śladów odrzucenia tego "kamienia węgielnego" ,
        poszukiwać w treściach nauki judaizmu, czyli nauki żydów,
        pochodzących z najwcześniejszego okresu, zatem w pierwszym rozdziale
        Genesis. Przecież chodzi o "kamień węgielny".
        Większość sprzeczności w pierwszym rozdziale Genesis, wynika z
        nieuzasadnionego przeciwstawiania sobie wyrazów; "światłość"
        i "ciemność".
        W języku polskim wyrazem przeciwstawnym, ciemności, jest wyraz,
        jasność.
        Przecież nie mówi się, ciemno - światło, tylko mówi się, ciemno -
        jasno.
        Fakt, błędnego przeciwstawiania sobie tych wyrazów, jest dowodem
        dążenia zakłamujących Genesis, do nadania wyrazowi, "światłość" ,
        znaczenia przymiotnikowego.
        Zastanawia również fakt, że w pierwszym rozdziale Genesis odmówiono
        pierwszeństwa słowom Boga, a przyznano je, słowom ludzkim, które
        rozpoczynają ten rozdział. Dlatego warto przeanalizować w nim treść
        zapisów. W tej analizie, zwracam uwagę tylko na najważniejsze
        różnice.


        O dokonaniach Boga
        w PIERWSZYM DNIU STWORZENIA, czytamy:
        Genesis 1/3-5
        3."I rzekł Bóg:Niech będzie światłość; i stała się światłość."
        4."I widział Bóg światłość, że była dobra; i uczynił Bóg rozdział
        między światłością i między ciemnością."
        5."I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą; i stał się
        wieczór, i stał się zaranek, dzień pierwszy."


        Należy zapamiętać, że "światłość" , się stała, i nie pochodzi od
        żadnego źródła światła.


        O dokonaniach Boga
        w CZWARTYM DNIU STWORZENIA czytamy:
        Genesis 1/14-19
        14."I rzekł Bóg: Niech będą światła na rozpostarciu niebieskim, ku
        rozdzieleniu dnia od nocy, a niech będą na znaki, i pewne czasy, i
        dni, i lata."
        15."I niech będą za światła na rozpostarciu nieba, aby świeciły nad
        ziemią; i stało się tak."
        16."I uczynił Bóg dwa światła wielkie; światło większe, aby rządziło
        dzień, a światło mniejsze, aby rządziło noc, i gwiazdy."
        17."I postawił je Bóg na rozpostarciu nieba, aby świeciły nad
        ziemią."
        18."I żeby rządziły dzień i noc, i czyniły rozdział między
        światłością, i między cimnością, i widział Bóg, że to było dobre."
        19."I stał się wieczór, i stał się zaranek, dzień czwarty."


        Treść w wersecie 18-tym, jest oczywistym łgarstwem, dopisanym w celu
        zakłamania Imienia ŚWIATŁOŚĆ.
        ŹRÓDŁA światła zostały stworzone dopiero w Czwartym Dniu Stworzenia.
        I to źródła światła czyniły rozdział pomiędzy dniem i nocą, o czym
        zrozumiale mówi treść wersetu 16-go.
        Słowo, "ŚWIATŁOŚĆ" , nie pochodzi od źródeł światła, co prosiłem
        zapamiętać.
        Zatem kłamstwo w wersecie 18-ym, Wszechmogącemu OJCU(Bogu)
        przypisali ci, którzy zakłamywali w Genesis Imię Jego Jedynego Syna.


        Powróćmy do tekstu, który rozpczyna Genesis, i jest świadectwem słów
        ludzkich.


        Genesis 1/1-2
        1."Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię."
        2."A ziemia była niekształtna i próżna, i ciemność była nad
        przepaścią, a Duch Boży unaszał się nad wodami."


        Wyżej przytoczony tekst jest w całości kłamstwem.


        O dokonaniach Boga w Pierwszym Dniu Stworzenia tekst już
        przytoczyłem.
        Wynika z niego, że na początku Bóg rzekł: "Niech będzie światłość".
        Natomiast, "niebo", o czym zrozumiale napisano, Bóg stworzył dopiero
        w DRUGIM DNIU STWORZENIA,
        Genesis 1/6-8
        6."Potem rzekł Bóg:
        Niech będzie rozpostarcie, w pośrodku wód, a niech dzieli wody od
        wód."
        7.I uczynił Bóg rozpostarcie; uczynił też rozdział między wodami,
        które są pod rozpostarciem; i między wodami, które są nad
        rozpostarciem; i stało się tak."
        8."I nazwał Bóg rozpostarcie niebem.
        I stał się wieczór, i stał się zaranek, dzień wtóry."


        Zatem, "niebo", zostało stworzone, "potem", a nie "na początku".


        O dokonaniach Boga
        w TRZECIM DNIU STWORZENIA czytamy:
        Genesis 1/9-10
        9."Niech się zbiorą wody, które są pod niebem, na jedno miejsce, a
        niech się okaże miejsce suche; i stało się tak."
        10."I nazwał Bóg suche miejsce ziemią,..."


        Ziemia została stworzona dopiero w Trzecim Dniu Stworzenia, a więc
        również nie "na początku".


        Ówcześni żydowscy, "nauczeni w Pismie", którzy przed 2000 lat
        zakłamywali Słowo-Imię Pańskie, dążąc do nadania Imieniu Pana
        znaczenia przymiotnikowego, musieli spreparować taki tekst, który
        zawierałby, wyraz nadający się do przeciwstawienia go, Imieniu
        ŚWIATŁOŚĆ.
        W tym celu, dopisali treść w Genesis 1/1-2 w której użyli
        wyrazu, "ciemność".


        Imieniem Jedynego Syna WSZECHMOGĄCEGO OJCA, jest Słowo, "ŚWIATŁOŚĆ".


        Wiedza wynikajaca ze znajomości Imienia Syna OJCA, ma bezcenne
        znaczenie, ponieważ umożliwia sensowne formułowanie próśb o mądrość
        (jej apogeum jest miłość), do Wszechmogącego OJCA WSZYSTKICH LUDZI,
        i pozwala mieć nadzieję, a nawet pewność, że zostaną wysłuchane.


        Ewangelia św. Jana 16/23
        "...powiadam wam: O cokolwiekbyście prosili OJCA w imieniu mojem, da
        wam."


        Z woli Wszechmogącego OJCA możemy otrzymać dosłownie wszystko, o co
        będziemy prosili. Nawet wówczas, gdy nie zasługujemy, bodaj na
        wysłuchanie.
        Spełnienie naszych próśb z woli OJCA następuje poprzez Samoofiarę
        Syna - ŚWIATŁOŚCI, dzięki której rodzimy się ludźmi, a potem stajemy
        się ludźmi coraz bardziej światłymi, zatem również mniej naiwnymi.


        To Samoofiara Syna OJCA decyduje o naszej mądrości, a ta, o naszej
        zdolności wykorzystania z pożytkiem dla bliźnich naszej wiedzy,
        dzięki czemu możemy zrealizować nasze prośby, i nasze błagania.
        Dlatego znajomość Imienia Syna Wszechmogącego OJCA ma dla każdego
        człowieka bezcenne znaczenie.
        • ave.duce Nahsa wszystko wiedzący i zadowolony z siebie> EOT 11.05.09, 15:19
          nehsa napisał:

          > ave.duce napisała: Przepraszam bardzo, ale przekażę zapowiadaną
          > wiedzę o tym, jak brzmi Imię Syna OJCA WSYZSTKICH LUDZI.

          Łżesz > ja tego nie napisałam.

          Tu masz link >

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=59899347&a=59899347
          musi Ci wystarczyć, bo
          • nehsa Re: Nahsa wszystko wiedzący i zadowolony z siebie 11.05.09, 15:27
            "ave.duce napisała: ..." O właśnie, tak to powinno być. Nie
            postawiłem trech kropek, przed zamieszczeniem mojego tekstu
            rozpoczynajacego się słowem, "Przepraszam...itd."
            Ja nie jestem taki drobiazgowy.

    • Gość: calm is music Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.static.espol.com.pl 11.05.09, 16:54
      Ja nie mogłabym żyć bez przykazania miłości : "kochaj bliźniego swego jak siebie samego"

      A poza tym to ja nic nie wiem ,już taki gamoń ze mnie :((((

      Przepraszam

      Pozdrawiam:)

      www.youtube.com/watch?v=fOMbn5IPRGQ&feature=related
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 16:59
        Przeczytaj moją odpowiedź do "lernakowa" edycja o godz. 16.52 Pozdrawiam
        • nehsa Re: Wartości... Do "lernakowa" ! 11.05.09, 18:09
          I jeszcze do mojego "lernakowa"!
          Ponieważ nie mogłeś pojąc Szanowny Intelektualisto jaka jest różnica
          pomiędzy samoofiarą Boga, a ofdiarą człowieka, i dlaczego człowiek
          samoofiary nie czyni, co zresztą wyjaśniłem Ci. Znając jakosć Twego
          subtelnego intelektu uzupełniam tym wpisem wiedzę na temat
          solidarności.
          Ewangelia św. Łukasza 17/7-10
          7. "I któż z was jest,coby miał sługę orzącego,
          albo paszącego, który gdyby się wrócił,
          zarazby mu rzekł: Pójdź, a usiądź za stół?"


          8. "I owszem, izali mu nie rzecze:
          Nagotuj, cobym wieczerzał, a przepasawszy się,
          służ mi, aż się najem i napiję,
          a potem i ty jedz i pij?"


          9. "Izali dziękuję słudze onemu, iż uczynił to,
          co mu było rozkazano? Nie zda mi się."


          10. "Także i wy, gdy uczynicie wszystko,
          co wam rozkazano, mówcie:
          Słudzy nieużyteczni jesteśmy, bo cośmy
          byli powinni uczynić, uczyniliśmy."


          Wynika z nich, co powtarzam, że tak sługa, który pasie bydło i orze
          ziemie właściciela, jak i sam właściciel, są zobowiązani do
          wzajemnego świadczenia sobie życzliwości, czyli do wzajemnie
          służebnej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.
          Nie jest ważnym, mówi NAUCZYCIEL(Bóg), kto z was, kim jest, jaki
          jest wasz status społeczny, czy materialny, jaką wyznajecie religie,
          czy ideologie, jaką prezentujecie rasę, czy narodowość - bo wszyscy,
          bez wyjątku, jesteście zobowiązani do wzajemnie życzliwej, czyli
          równoprawnej i służebnej międzyludzkiej współpracy, która to
          współpraca spełniając powyższe wymogi, jest współpracą sprawiedliwą,
          i jest progiem i minimalną miarą sprawiedliwego postępowania.


          Zatem sprawiedliwym, jest postępowanie polegające co najmniej na
          wzajemnie życzliwej, czyli służebnej i równoprawnej międzyludzkiej
          współpracy, czyli współpracy wszystkich ze wszystkimi. I takie
          postępowanie, którego skutkiem jest pokój, zasługuje na miano -
          solidarności.


          Czym skutkuje niewiedza o powierzeniu nam przez Stwórcę obowiązku
          solidarności?


          W sprawiedliwej, nieskończenie racjonalnej Nauce Wszechmogącego OJCA
          Nauczyciel m.in. oznajmił:
          "Z ust twoich sądzę cię. Zły sługo!...".


          Oznacza to, ponieważ głos-słowo z ust człowieka jest minimalnym,
          postrzegalnym dowodem naszego współistnienia, że także tu, na tym
          Świecie, osądzana jest jakość wszystkich naszych czynów, tak
          sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych, począwszy od jakości-
          wartości głosu-słowa.


          I dokładnie tak się dzieje.


          Za niezgodne z Nauką Wszechmogącego OJCA, a zatem niesprawiedliwe
          czyny, jesteśmy tymi czynami, na przykład: kłamstwem, a w tym
          bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska,
          wojną, natychmiast karani.


          Jest zrozumiałym, że karę za popełnioną niesprawiedliwość, ponosimy
          WSZYSCY, ale w różnym stopniu.


          W innym stopniu karczyńca, w innym stopniu karbiorca, w innym
          WSZYSCY pozostali ludzie. Zrozumienie tego faktu wspomaga znajomość -
          prawa naczyń połączonych.


          Prawie zawsze, karę naszym postępowaniem wymierzamy
          niesprawiedliwie, przede wszystkim bliźnim, naiwnie przy tym sądząc,
          że nas ta kara w żadnym stopniu nie tyczy. Tak Ty "lernakow" sądzisz.

          Obrzucamy stertą obelg człowieka, i nie dostrzegamy, że karą jest
          utrata jego sympatii, w zamian której zyskujemy pogardę, a nawet
          nienawiść.
          Zabijamy człowieka na drodze samochodem i skutecznie uciekamy, nie
          dostrzegając, że ubezpieczyciel, czyli całe społeczeństwo, w tym my,
          przez dziesięciolecia będziemy łożyć na utrzymanie jego dzieci.
          Nie dostrzegamy, że w Globalnej Wsi jesteśmy cząstką współzależną od
          innych, co tym samym wymusza na nas współodpowiedzialność za
          wszystkich, i wszystko co czynią bliźni, i czynimy my.


          Skoro każda niesprawiedliwość jest dla nas karą, co jest nie do
          zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że również ten fakt, jest
          racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do
          postępowania sprawiedliwego. A więc do solidarności.


          Natomiast fakt, że to zobowiązanie jest egzekwowane przez NAS, od
          siebie samych(!!!), jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem
          nosicielstwa powierzonego nam wszystkim i każdemu z osobna obowiązku
          sprawiedliwego postępowania.


          A mimo to ślepcy pytają: Gdzie jest Bóg?


          Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku,
          wymagającego od nas czynienia solidarności, to za uczynioną przez
          NAS niesprawiedliwość;
          -nie bylibyśmy karani,
          -karą nie byłyby nasze czyny,
          czyli nie karalibyśmy się sami,
          -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


          Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami,
          precyzyjnie określonego w Nauce JEDYNEGO OJCA obowiązku,
          to za nasze nieposłuszeństwo,
          naszymi czynami, karę wymierzamy sobie,
          bo musimy, my sami.


          Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nasza wolna i nieprzymuszona
          wola jest realizowana w myślach, gdzie podejmujemy decyzję o jakości
          naszych czynów, i w czynach, za tę decyzję ponosimy natychmiast
          WSZYSCY odpowiedzialność. Ale to "Intelektualisto "lernakow" do
          Cicie i pozostałych intelektualistów z Forum, niestety nie dotarło.
          Jednocześnie, będąca zarazem karą, niesprawiedliwość, "powiadamia"
          nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas
          postępowania.
          • lernakow Re: Wartości... Do "lernakowa" ! 11.05.09, 21:59
            nehsa napisał:

            > I jeszcze do mojego "lernakowa"!
            >
            Twojego, jak sobie kupisz. A raczej Cię nie stać.

            W dwóch przydługich wpisach powtarzasz rzeczy, które napisałeś wcześniej i dokładasz nowe. Nie odnosisz się natomiast do błędów, które wysuwam. Nadal piszesz o niematerialności słowa, nadal piszesz o karach, o zależności, a żaden ponowny wpis nie zahacza intelektualnie o moje odpowiedzi. Nie podejmujesz polemiki, tylko powtarzasz swoje. Równie dobrze mógłbym dyskutować z książką mówiąc do niej. Nie dociera, nie wywiera wpływu. Tracisz mój czas.
            • nehsa Re: Wartości... Do "lernakowa" ! 12.05.09, 06:00
              lernakow napisał: nehsa napisał: I jeszcze do mojego "lernakowa"!
              Twojego, jak sobie kupisz. A raczej Cię nie stać.
              W dwóch przydługich wpisach powtarzasz rzeczy, które napisałeś
              wcześniej i dokładasz nowe. Nie odnosisz się natomiast do błędów,
              które wysuwam. Nadal piszesz o niematerialności słowa, nadal piszesz
              o karach, o zależności, a żaden ponowny wpis nie zahacza
              intelektualnie o moje odpowiedzi. Nie podejmujesz polemiki, tylko
              powtarzasz swoje. Równie dobrze mógłbym dyskutować z książką mówiąc
              do niej. Nie dociera, nie wywiera wpływu. Tracisz mój czas."
              "lernakow", jestem leniem, dlatego kocham Nauke OJCA(Boga), która
              jest krótkim, skondensownym konkretem.
              Odpisałem ci, o godzinie 5,21. "I nie chce mi się z tobą gadać"
              Jesteś bufonem. Nic twojego, co czytam, nie przynosi korzyści.
              Nawet zadawanie bólu, aby było usprawiedliwone, musi mieć sens.
              Twoje posty, to miałkość malkontenta. Ale nie tylko twoje. Wielu z
              was otwiera gębę tylko po to, aby dać świadectwo, że istniejecie.

        • Gość: calm is music Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.static.espol.com.pl 11.05.09, 20:12
          Przeczytałam. Dziękuję, ale tam nie ma o miłości:(((
    • marta_51 Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 19:30
      Przesylam Ci linka na dowod, ze wiem co nieco na temat wartosci:
      www.publikacje.liiil.pl/viewforum.php?f=1Marta
      • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 11.05.09, 19:54
        Uprzejmie informuje, że moje umiejętności info-ineternetowe są
        zerowe.
    • rudolf.ss nie ma bezwartościowej wiedzy 11.05.09, 23:17
      po 1. nie ma bezwartościowej wiedzy
      po 2. to forum nie jest dla maluczkich
      po 3. takie wartości jak WOLNOŚĆ, miłość, prawda, miłosierdzie, solidarność,
      godność, dobro, grzech, sprawiedliwość są względne i zależne od danej
      cywilizacji i kultury.
      • nehsa Re: nie ma bezwartościowej wiedzy 12.05.09, 05:21
        "lernakow"
        W twoich postach, m.in. napisałeś:
        "Słowa jako dźwięki są fizycznie wywoływanymi zmianami materii i
        od żadnego Stwórcy nie zależą."
        Następna "lernakowa" perełka: "Już Ci pisałem, że robię, co chcę, a
        czynniki, które mnie ograniczają nie mają transcendentnego
        charakteru. Znajdź coś, co mnie uzależnia, bo tak dowodząc, jak Ty
        chcesz, to może poszukasz dowodów swojej niezależności od drzewa za
        moim oknem."
        Nie dostrzegasz, że posłuszeństwo, jest dowodem zależności, oraz, że
        kara za nieposłuszeństwo jest tym dowodem również.
        Następny dowód lotności "lernakowa":
        Pytasz mnie "lernakow", "O co chodzi z tą pracą i współpracą?"
        Skoro nie dostrzegasz różnicy, to podpowiadam ci - przelicz litery.
        To nie jest zadanie ponad twoje siły "lernakow", uwierz w siebie
        jeszcze bardziej.
        I ponownie mnie męczysz o wyjaśnienie - cytuję "lernakowa":
        "I nadal nie ustosunkowałeś się do faktu, że samospalacze wypełniają
        Twoją definicję samoofiary, więc albo są OJCEM, Wolnością i tak
        dalej, albo definicja ma poważne braki."
        A ja wytłumaczyłem tę różnicę. Ojciec-Bog i Syn Bóg ze swej
        samoofiary nie odnoszą zadnej korzyści. Odnosi ją człowiek.
        Człowiek, ze swojej odnosi korzyść, jest nagradzany,
        zmartwychwstaniem.
        I dlatego podałem trzy przykłady zmartwychwstania,
        na dowód, że dojdzie do zapłaty, w takiej postaci.
        I kolejna perła twojego subtelnego umysłu"lernakow".
        "Zdolność do ofiary jest mało komu potrzebna, by nie rzec, że wręcz
        dysfunkcyjna." Polemika z twoimi przemyśleniami "lernakow", jest
        samoobelgą. A ja nie jestem aż tak konsekwentny.
        I dalej "lernakow" z twojego dorobku:
        "1. Co z cytowanymi wypowiedziami Boga ze Starego Testamentu?
        2. Jak rozpoznać fałszywe i prawdziwe wypowiedzi Jezusa?
        3. Skoro Ewangelie zostały - jak twierdzisz - sfałszowane, to skąd
        wiadomo, że jakiekolwiek słowa Jezusa są prawdziwe? "
        W obu prowadzonych wątkach podałem słowa Nauki OJCA-Boga, które
        dobitnie i zrozumiale oznajmiają, że Jej świadectw należy szukać
        tylko w tych słowach, które mówił Nauczyciel, Syn OJCA.
        Napisałem również, że przestrzeganie Nauki OJCA-Boga wyklucza
        międzyludzkie podziały. Napisałem również, że w Nauce OJCA-Boga nie
        mogą znajdować się treści nisprawiedliwe, nieracjonalne.
        Z pomyj, które znajdują się w twoich postach, ale nie tylko twoich,
        nie da się nic sensownego wycisnąć, to po co mam się do nich odnosić?
        Skorzystaj "lernakow" z mojej rady, licz litery w wyrazach, a
        wówczas dostrzeżesz rożnice pomiędzy pracą, a współpracą, i pomiędzy
        ofiarą i współofiarą. Twoje "spostrzeżenie" o słowie, to zapowiedź
        habilitacji. Piszesz, że jesteś ateistą. Nie ma ateistów "lernakow".
        Na zokończenie, konstruktywna propozycja:
        "Ja i Ojciec jedno jesteśmy", mówi Syn OJCA.
        Te słowa odnoszą się do sposobu postępowania OJCA i Syna OJCA, który
        polega na smoofierze. Ale jest różnica. Jaka?
        Udowodnij, że atrofia percepcji to nie twoja przypadłość.
        Posty się adresuje, ale przecież pisze się do wszystkich.


        • lernakow Re: nie ma bezwartościowej wiedzy 12.05.09, 08:21
          Bierzesz swoje wyobrażenia za fakty i na nich budujesz.
          Piszesz, że jestem zależny, bo się podporządkowuję i jestem karany, gdy tego nie
          robię. Ja odpowiadam, że się nie podporządkowuję i nie jestem karany. Ty
          odpisujesz, że zależę, bo się podporządkowuję i jestem karany, gdy tego nie
          robię. Nie odnosisz się do tego, co piszę, tylko powtarzasz swoje.
          Piszesz o atrofii percepcji? Mam wrażenie, że ten termin podsłuchałeś, gdy
          lekarze rozmawiali o Tobie.
          • Gość: nehsa Re: nie ma bezwartościowej wiedzy IP: *.saite.com.pl 12.05.09, 10:50
            lernakow napisał:"..." Nie przytaczam coś napisał, bo to jest nie
            istotne. Ze ślepym o kolorach nie rozmawia się. Ale na zkończenie
            "polemiki" z tobą - intelektualisto pełną gębą, przytoczę ci tekst,
            który "dla cię" może być inspirującym.
            Dialog dwóch tłumoków:
            "Ka idzies? Do kina. Co grajom? "Kwo wadis". Co znacy? Ka idzies. Co
            grajom... itd. "lernakow".
            Przyszłość przed tobą, jej kolor wybierasz ty.
            Polecam w gazecie światecznej artykuł Krzsztofa Michalskiego "Żródła
            moralności biją głębiej" Leszek Kołakowski, Heidegger, Hobbes, Kant.
            Przeczytaj, i kantuj, ale nie bezczelnie "lernakow". Bywaj!
            Ps.
            Jak ropzpocznę jakiś nowy wątek, nie przypominaj mi się, mam
            wrażliwy żołądek. Głupotę strawiam, ale samochwalstwa głupotą, nie.
      • nehsa Re: nie ma bezwartościowej wiedzy 12.05.09, 05:48
        rudolf.ss napisał:
        "po 1. nie ma bezwartościowej wiedzy
        po 2. to forum nie jest dla maluczkich
        po 3. takie wartości jak WOLNOŚĆ, miłość, prawda, miłosierdzie,
        solidarność, godność, dobro, grzech, sprawiedliwość są względne i
        zależne od danej cywilizacji i kultury."
        Jest dokładnie, przeciwnie. A definicja, "Wolności-jest to zdolność
        do absolutnej samoofiary", jest 100 % wyróżnikiem Imienia
        Wszechmogacego Ojca Wszystkich Ludzi.
        To jest Forum, ale wielu "niedowartościowanych" jak wchodzi,
        zapomina o tym, i zachowuje się tak, jak na targowisku próżności.
        • rudolf.ss Re: nie ma bezwartościowej wiedzy 12.05.09, 11:18
          co to za brednie? Ustosunkuj się do każdego punktu osobno, a nie wrzucasz
          wszystko do jednego wora i używasz jakiegoś cytatu wyrwanego z kontekstu.

          Nie rozumiesz względności kulturowej? Nie ma uniwersalnych prawd i reguł, które
          mogła byś narzucić wszystkim. Do tego dążycie tworząc prawa człowieka i inne
          nonsensowne poematy o ludzkiej głupocie.

          Dla członków plemienia X, żyjącego na Borneo sprawiedliwość i wolność będzie co
          innego znaczyć niż dla mieszkańca Warszawy.
          Nie mówię już o mieszkańcach innych planet, których jeszcze nie znamy. Każda
          cywilizacja miała swoje oddzielne reguły rządzące nimi - porównaj nawet Azteków
          do Europejczyków. Teraz wyobraź sobie co może znaczyć twoja wolność i
          sprawiedliwość dla mieszkańców innej planety - kosmos możliwości.
          Teoria względności tłumaczy znacznie więcej niż myślisz.
          • nehsa Re: nie ma bezwartościowej wiedzy 12.05.09, 12:22
            rudolf.ss napisał: co to za brednie? Ustosunkuj się do każdego
            punktu osobno, a nie wrzucasz wszystko do jednego wora i używasz
            jakiegoś cytatu wyrwanego z kontekstu. Nie rozumiesz względności
            kulturowej? Nie ma uniwersalnych prawd i reguł...itd."
            Odpowiadam: Niewiedza, w zasadzie niczego nie zmienia. A jest
            niewątpliwie balastem, którego ciężar jest odwrotnie proporcjonalny
            do cięzaru wiedzy.
            Wieczna jest wiedza w Nauce OJCA-Boga. I wieczne są wszystkie
            fundamentalne wartości. Tu w tych wpisach zdefiniowałem dotychczas
            dwie. Wolność, i solidarność. I są to definicje trafne.
            A ponadto, konkretnie, do czego mam się odnieść?
    • marzannanka Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 13.05.09, 01:26
      nehsa napisał:

      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
      > nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
      > zaimponować na Forum.

      Mpfhy.
      • Gość: nnehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. IP: *.saite.com.pl 13.05.09, 05:11
        Do marzannanki!
        Niedowartościowanych na Forum jest na pęczki, w Polsce miliony,
        przeważająca wiekszość społeczeństwa, bo nie rozumiecie najprostszej,
        najkrótszej Nauki OJCA WSZYSTKICH LUDZI, a skoro WSZYSTKICH, to OJCA
        JEDYNEGO. Pozdrawiam na Dzień Dobry.
        • marzannanka Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 14.05.09, 00:20
          nie przyjmuję twoich pozdrowień, tobie warto życzyć zdrowia - chory człowieku...
    • husyta Piszesz w sposob manipulacyjny 13.05.09, 09:45
      nehsa napisał:

      >
      > Brak Waszego głosu na FORUM, będzie niezaprzeczalnym dowodem Waszego
      > nieuctwa, i bezwartościowości wiedzy, którą tak bardzo chcecie
      > zaimponować na Forum.


      Stawiasz ludzi pod ścianą: jeśli nie odpowiecie, to znaczy jesteście nieukami.
      Gdzieś się tego nauczył, uczony człowieku?
      • nehsa Re: Piszesz w sposob manipulacyjny 13.05.09, 13:54
        husyta napisał: "nehsa napisał: Brak Waszego głosu na FORUM, będzie
        niezaprzeczalnym dowodem Waszego nieuctwa, i bezwartościowości
        wiedzy, którą tak bardzo chcecie zaimponować na Forum."
        I teraz to, co napisał husyta:"Stawiasz ludzi pod ścianą: jeśli nie
        odpowiecie, to znaczy jesteście nieukami. Gdzieś się tego nauczył,
        uczony człowieku?"
        Ja jestem prostakiem-nieborakiem. Bez problemowo przyswajam
        chamstwo, którym wręcz cuchną ludziska na tym Forum.
        Myślałem, że w dobrym tonie będzie, gdy jak wszystkie mendy i ja
        będę trendy. To tyle cenzorze husyto
    • tlenek_wegla Pfff... FOAD... 13.05.09, 19:16

      • Gość: nehsa Re: Pfff... FOAD... IP: *.saite.com.pl 13.05.09, 20:19
        tlenek_wegla napisała: " _ " Niestety, nie wiem o co biega. Poprostu
        niewiem.

        • tlenek_wegla Re: Pfff... FOAD... 14.05.09, 01:23
          wygoogluj FOAD.
          • nehsa Wartości, bez nich żyć się nie da. 14.05.09, 05:39
            Występowanie na Forum wymaga talentu, i rutuny. Ja, jestem na
            deficycie.
            Jednak w przeciwieństwie do was wszystkich, dostrzegłem dowody
            zależności człowieczeństwa od Stwórcy, czyli Syna Ojca Wszystkich
            Ludzi. Dlatego rozpocząłem także ten wątek, i posłużyłem się słowami
            z Ewangelii św. Jana 5/17 "Ojciec mój aż dotad pracuje, i ja
            pracuję."
            1./ Jaką wiedzę zawarł w tych słowach Syn-Bóg Ojca -Boga?
            Ograniczył nimi liczbę pracujacych istot do siebie, i do swego Ojca.
            2./ To co robią ludzie?
            Wszyscy ludzie zawsze współpracowali i współpracować będą. Jest to
            wiedza oczywista. Nie da się jej zaprzeczyć.
            Po cóż się więc rozdrabniać, i bić pianę, co jest ulubionym zajęciem
            większości z was, a przede wszystkim dyżurnych mentorów. Zamiast
            pianobicia, należy zapytać:
            3./Czy Jezus współpracował z ludźmi?
            Trafna odpowiedź brzmi: jest oczywistym, że współpracował. A zatem
            nie mógł być, i nie był Synem Ojca Wszystkich Ludzi.
            I nie jest ważne, czy ten Jezus był postacia historyczną, czy nie
            był. I nie jest ważne, czy chodzi o Izraelczyka Jezusa syna Józefa,
            syna Jakóba, który jest wymieniony w Ew.św.Mateusza jako 41 potromek
            Abrahama.
            Czy też chodzi o Izraelczyka, ale żyda Jezusa, syna Józefa, syna
            Helego, który jest wymieniony jako 56 potomek Abrahama.
            Ważne jest to, że zgodnie ze słowami Nauki Wszechmogącego Ojca,
            Jezus nie mógł być i nie był Jego Synem.
            To minimum wiedzy z Ew.św. Jana, wystarcza do unicestwienia
            żydowskich bożków, i unicestwienia wszystkich religii, które czczą
            bożka Jezusa, bożka Maryje, nie wspominając o Ziutku robotniku.
            4./ Czy słowa z Ew. św. Jana mówią ile jest istot boskich?
            Oczywiście. Jest Dwie Istoty Boskie. Ojciec Wszystkich Ludzi, czyli
            Jedyny Ojciec, stąd zakaz posługiwania się mianem Ojca w Ew. św.
            Mateusza 23/9, a Drugą Osobą Boską, jest Jedyny Syn Jedynego Ojca,
            czyli krócej Syn Ojca. który był przed ponad dwoma tysiącami lat na
            świecie, nauczał i dowodził cudami, że dzieje się tak, jak mówi.
            Zatem trzeciej osoby boskiej nie ma.
            5./ Czym różni się praca, od współpracy?
            Ojciec i Syn Ojca, są istotami boskimi, nie współpracują ze sobą. A
            więc nie są za siebie współodpowiedzialni.
            Oczywisty fakt współpracy wszystkich ludzi, jest jednocześnie
            dowodem powierzenia nam przez Stwórcę współodpowiedzialności za
            siebie, co jest faktem również oczywistym.
            O czym więc pianobijcy, chcecie toczyć "polemiki"? Skoro tak
            poprostu jest.
            6./ Czego dowodem jest samoofiara i ofiara?
            Samoofiara jest dowodem miłości. Miłości Ojca Boga do Syna Boga.
            A ofiara i współofiara jest dowodem miłości ludzi.
            7./ Co różni pozatym samoofiarę od ofiary?
            Z samoofiary Ojca do Syna Ojca, Ojciec nie odnosi korzyści.
            Z samoofiary Syna Ojca do nas, ludzi - Syn Ojca nie odnosi korzyści.
            Z ofiary i współofiary ludzie odnoszą korzyści, bo każde
            postępowanie człowieka jest współpracą.
            A jaką korzyść odnoszą ci, którzy dokonują samospalenia w imię walki
            o sprawiedliwość? Są nagradzani - żyją wiecznie, a nagrodą jest
            zmartwychwstanie. Ojcec -Bóg i Syn-Bóg za samoofiarę nie są
            nagradzani.
            Uzupełniłem waszą ciekawość, na czym ma polegać ta nasza współpraca,
            omówieniem słów z Ew. św. Łukasza 17/7-10, które zawierają wzorzec
            obowiązującego nas postępowania, czyli powinności solidarności.
            Którego to wzorca, również wcześniej przede mną nikt wam nie
            wskazał, i nikt nie omówił.
            I na zakończenie. Powtarzam, Biblia i Cztery Ewangelie są podobne
            do kilkunastu różnych układanek - puzli, które ludzie zsypali do
            jednego " pudła - Biblii", a tylko jeden komplet z tych puzli
            stanowią świadectwa Nauki Wszechmogącego Ojca.
            A jedna ze wskazówek, jak poszukiwać tych Świadectw brzmi: Nauka
            Ojca, jest zawarta w słowach, które mówił Syn Ojca.
            6./ Czy oczywiste dowody zależności naszego człowieczeństwa od
            Syna Ojca, stanowią dowód istnienia Syna Ojca?
            Nie ma innej odpowiedzi, jak ta: Tak, oczywiste dowody naszej
            zależności od Syna(Boga) Ojca (Boga), są niezaprzeczalnymi dowodami
            istnienia Syna Wszechmogącego Ojca, którego Imie brzmi: ŚWIATŁOŚĆ.
            Pozdrawiam uprzejmie!


            • nehsa Re: Wartości, bez nich żyć się nie da. 14.05.09, 16:12
              Przeczytaj post z dnia 14 maja, czyli poprzedni. Dowiesz się z
              niego, jakie są dowody absolutnej zależności człowieka od Boga, a
              więc tym samym dowiesz się, jakie są dowody istnienia Boga, których
              dotychczas, nikt poza mną, nie podał.
              • nehsa Re: Wartości... i poczęcie człowieka. 14.05.09, 20:56
                Uwaga: Mój post z 14 maja z godziny 5.39 zasługuje na
                przeczytanie.
                A teraz dwa słowa dot:poczęcia człowieka.
                Wartość Celu, do którego zmierzamy, poprzez realizację każdego
                naszego działania-postępowania, decyduje o naszej sprawiedliwości, a
                tym samym, także o racjonalności naszego postępowania.
                1 ./ Od kogo zostały uzależnione narodziny człowieka?
                Ewangelia św. Jana 16/21"Niewiasta, gdy rodzi smutek ma, bo przyszła
                godzina jej; lecz gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta
                uciśnienia, dla radości, iż się człowiek na świat narodził."
                Ludzkość nie zdoła nigdy wyhodować człowieka poza organizmem
                kobiety - mówią świadectwa słów Nauki JEDYNEGO OJCA
                Narodziny człowieka zostały w Nauce WSZECHMOGĄCEGO OJCA uzależnione
                od niewiasty-kobiety.
                Niewiasta rodzi dzieciątko, i człowiek rodzi się na świat.
                2 ./ A od kogo zostało uzależnione poczęcie dziecka, czyli człowieka?
                Ewangelie św. Mateusza 19/4 i św. Marka 10/6
                "A on odpowiadając rzekł im:
                Ten, który stworzył na początku człowieka, mężczyznę i niewiastę
                uczynił je."
                (Uwaga kłamstwa:
                W przytaczanym wersecie pominąłem kłamstwa.
                Tekst w Genesis w rozdziale I/26-27 został dopisany
                w Erze Nowożytnej.)

                Z tego zwięzłego, precyzyjnie sformułowanego tekstu, wynikają
                oczywiste wnioski, które brzmią:
                Stwórca, stworzył człowieka niewiastę i człowieka mężczyznę, zatem
                stworzył płeć człowieka. (Tym samym wykluczył możliwość
                dzieworództwa, także Maryi)
                Jego słowa, czyli słowa Nauki OJCA WSZYSTKICH LUDZI, ani nie
                nakłaniają, ani nie zobowiązują, ani nie uprawniają ludzi do
                płodzenia dzieci, potomstwa.
                Z treści tych słów, kategorycznie również wynika, że prokreacja
                wymaga przyzwolenia społeczeństwa.
                Zatem społeczeństwo może, a w dzisiejszych czasach nawet powinno,
                regulować swoją liczebność.
                3. / Czy poczęcie człowieka, zostało uzależnione przez Stwórcę,
                tylko od płci człowieka?
                Ewangelia św. Jana 8/17
                "Dwojga ludzi świadectwo prawdziwe jest."
                "Prawdziwe", czyli dowodzące poświęcenia. Aby ludzkie postępowanie
                dowodziło poświęcenia człowieka, musi wynikać z dobrowolności. Z
                dobrej woli współpartnerów.
                Z treści przytoczonych wyżej słów, kategorycznie wynika, że
                prokreacja, czyli współtworzenie ciała człowieczego potomstwa, jest
                uzależnione przede wszystkim, od woli człowieka niewiasty i woli
                człowieka mężczyzny, a więc od decyzji współpoświęcenia się dwojga
                ludzi.
                Im bardziej odpowiedzialna decyzja, tak kandydatów na przyszłych
                rodziców, jak i społeczeństwa, im troskliwiej w czasie ciąży
                będziemy traktować przyszłą matkę, a więc i jej rodzinę, tym
                mądrzejsze będą rodziły się nam dzieci, bo słowa Nauki OJCA mówią:
                Ewangelia św. Jana 5/30
                "...jako słyszę, tak sądzę..."
                Ewangelia św. Jana 1/9
                "Tenci był tą prawdziwą ŚWIATŁOŚCIĄ, która oświeca każdego człowieka
                przychodzącego na świat."
                Z naszego postępowania, sądzeni jesteśmy nieustannie, a o
                użyteczności, i pożyteczności materii ciała-narzędzia, decyduje Nasz
                Sędzia.
                4. / W jakim momencie ontogenezy następuje moment oświecenia nas
                przez Stwórcę?
                Od jakiego momentu ontogenezy jesteśmy oświecani mocą ŚWIATŁOŚCI?
                Z wcześniej( pytanie nr3) przytoczonych słów z Ewangelii św. Jana
                16/21 uzależniających narodziny człowieka od niewiasty, wynikałoby,
                że z istotą człowieczą mamy do czynienia dopiero wówczas, kiedy
                następuje zagnieżdżenie się zarodka w ściance macicy przyszłej
                rodzicielki-matki. Ale czym innym, jest "przjście na świat", a czym
                innym jest, "narodzenie się na świat".
                Z mocy Dzieła Stworzenia, "każdy poczęty=przychodzący na świat
                człowiek", jest owocem "prawdziwego świadectwa", czyli materialnym
                dowodem, materialnej współofiary złożonej w czasie stosunku
                płciowego z jaja i plemnika przez jego rodziców.
                Im bardziej odpowiedzialna będzie decyzja kandydatów na przyszłych
                rodziców, im prawdziwsze będzie to świadectwo, tym wyższa będzie
                jakość ofiarowanego przez Stwórcę ich dziecku, człowieczeństwa.
                Jeżeli stadium zygoty, czyli komórki o diploidalnej liczbie, czyli
                całkowitej liczbie chromosomów, jest równoznaczne z poczęciem ciała
                człowieka, to ten moment, jest także równoznaczny z przyjściem
                człowieka na świat, czyli z momentem stworzenia-oświecenia człowieka
                przez Stwórcę.
                5. /Czy z faktu poczęcia człowieka - równoznaczącego jego stworzenie-
                oświecenie przez Stwórcę, wynika kategoryczne pozbawienie zgwałconej
                niewiasty prawa do aborcji?
                O sprawiedliwości każdego ludzkiego postępowania decyduje wartość
                celu, któremu to postępowanie służy.
                Gwałt, nie służy ani pokojowi, ani tym bardziej WOLNOŚCI.
                Dlatego też zgwałcona niewiasta, ma prawo do usunięcia płodu w
                każdym okresie ciąży, i pozostanie bez winy.
                Płodzenie dzieci, poczęcie, wymaga dobrej woli-zgody niewiasty, i
                dobrej woli-zgody mężczyzny.
                Natomiast z przytoczonych wcześniej słów z Ewangelii św. Jana 16/21
                wynika, że urodziny człowieka zostały całkowicie uzależnione od
                niewiasty. Zatem, to niewiasta, a nie przedstawiciele państwa,
                została obdarzona prawem podjęcia decyzji o życiu poczętego w
                następstwie gwałtu płodu.
                W obliczu podjęcia decyzji o aborcji, należy ustalić hierarchie
                wartości, które są zagrożone aborcją, bądź zagrożone ewentualną
                kontynuacją ciąży. Ale w każdym wypadku należy uszanować decyzję o
                aborcji płodu, którą ma prawo podjąć, ofiara gwałtu.
                Przy czym należy pamiętać, że życie ciała człowieka, tak dorosłego,
                jak i dziecka, nie jest wartością najwyższą, najcenniejszą.
                • nehsa Re: Wartości...miłósierdzie, miłość. 16.05.09, 11:31
                  Uwaga: Mój post z 14 maja z godziny 5.39 zasługuje na przeczytanie.

                  Dowodem "naszej" cierpliwości, są nasze czyny miłosierne, jest nasze
                  miłosierdzie.
                  A dowodem "naszej" miłości, są nasze ofiary, i nasze współofiary.
                  Ewangelia św. Jana 6/53-58 (tekst po odkłamaniu)
                  "Jeżli nie będziecie jedli ciała Syna i pili krwi jego, nie macie
                  żywota w sobie."
                  "Kto je ciało moje a piję krew moję,
                  ma żywot wieczny, a ja go wzbudzę
                  w on ostateczny dzień."
                  "Albowiem ciało moje prawdziwie jest pokarm,
                  a krew moja prawdziwie jest napój."
                  "Kto je ciało moje i piję krew moję,
                  ten jest w którym mieszkam."
                  "Jako mię posłał żyjący OJCIEC, i ja żyję przez OJCA; tak kto mnie
                  pożywa, i on żyć będzie przez mię."
                  Pan i Nauczyciel nauczał w podobieństwach.
                  Do czego zostało przypodobane spożywanie "ciała Syna OJCA"?
                  "Ciało" Syna OJCA, zostało w przytoczonych wyżej słowach
                  przypodobane do cierpliwości, której minimalnym dowodem jest
                  nauczanie.
                  Ten spożywa "ciało Syna OJCA", kto stara się swoim postępowaniem,
                  dowieźć bliźnim, swojej cierpliwości.
                  Do czego zostało przypodobane zaspakajanie pragnienia , "krwią Syna
                  OJCA"?
                  "Krew Syna OJCA", została przypodobana do miłości.
                  Syn OJCA, dowodzi jej Samoofiarą.
                  Ludzie, dzięki Jego Samoofierze, mogą miłości dowieźć ofiarą, bądź
                  współofiarą. I wówczas to, "pijemy krew Syna OJCA".
                  Jesteśmy ludźmi w następstwie Samoofiary Stwórcy.
                  Ta Samoofiara, czyni nas w różnym stopniu zdolnymi do sprawiedliwej,
                  międzyludzkiej współpracy, której dowodem jest solidarność,
                  miłosierdzie i miłość.
                  Czyniąc miłosierdzie, dowodzimy swojej cierpliwości, i faktu
                  spożywania,"Ciała Syna OJCA", bo postępujemy zgodnie ze słowami
                  Nauczyciela.
                  Czyniąc ofiary i współofiary, dowodzimy swojej miłości,"pijemy krew
                  Syna OJCA", bo naśladujemy Jego postępowanie.
                  Które słowa Nauki Ojca potwierdzają trafność powyższego tłumaczenia?
                  Oto one:Ewangelia św. Mateusza 5/6
                  "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; albowiem oni
                  nasyceni będą."
                  "łakną" - łakną ciała Syna OJCA, bo cierpliwości dowodzą
                  miłosierdziem.
                  "pragną"- "krwi Syna OJCA", bo miłości dowodzą ofiarą, bądź
                  współofiarą.
                  Obowiązującym wzorcem postępowania, jest SOLIDARNOŚĆ.
                  Dostatecznie pożytecznym wzorcem, jest MIŁOSIERDZIE.
                  Doskonałym wzorcem, jest MIŁOŚĆ.
    • e-zboczeniec czasem da się jak się chce 14.05.09, 00:31
      hahaha mów do mnie więcej o wartościach dając argumenty zaczerpnięte z wikipedii
      żenada dziecinność śmieszność tak to mogę skwitować a i tak te wartości nie mają
      sensu jak nie ma do nich antytezy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka