Gość: marija
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
24.02.05, 11:03
a ja robilam maturke w 2003 w niezapomnianym lo 24.... trafilam jeszcze na
takich idoli jak szoplik, rajewski (be quiet), jastrzebska (pamietam jak
jednego kolesia postawila do kata i kazala mu kleczec z doniczka) poza tym
pani wojtasik, ktora robila wszystko elegancko, pani kocewiak od chemii,
ktora bardziej niz chemia interesowala sie katalogami avonu czy oriflamu.....
no i pani szczesnowicz od biologii, trafilo mie sie troche zajec u magister
czosneckkiej, ktore wspominam baaaardzo cieplo i milo... co poza tym? ja
bylam w klasie z rozszerzonym francuskim, wiec doskonale pamietam madame
firmanty i, ale subjonctif juz mi dawno wylecial z glowy :/... pan rajewski
przestal uczyc jeszcze za mojej kadencji, pan szoplik podobnie... za to ja
trafilam na wielki come back jastrzebskiej i to byla prawdziwa trauma....
wiedza wiedza, ale podjescie pedagogiczne zerowe... shit happpens... chociaz
byly osoby, ktore ja uwielbiialy, ale byly tez takie, ktore stracily
zdrowie... ogolnie to ja jeszcze trafilam na resztki tej starej fajnej kadry
(nigdy nie zapomne jak kumple wkrecali szoplika, ze pojechali na mecz
reprezentacji polski do norwegii i dlatego nie przyszli na sprawdzian, aon w
to uwierzyl!!!!) ale juz ten rocznik, ktory zaczali 3-letnie liceum trafili
juz na prawie nowa kadre... zostala chodakiewicz, wojcik, wojatsik,
jastrzebska (ktora jest jak mysl lenina - byla, jest i bedzie...)
czosnecka.... a! i najkwazniejsze! lenczowska - najbardziej niedoceniana
artystka swiat (ta od "wstan sobie") juz nie uczy i pani truszczynska (od
muzyki "patrz mi prosto w oczy) tez juz nie uczy....a szkoda... wtedy bylo
smiesznie... a i tak najlepszy byl rajewski - zajecia z moja klasa zawsze
zaczynal od wyrzucenia kogos do dyrekcji.... hihihi ;]