Gość: Nicole
IP: *.aster.pl
06.07.07, 13:38
Czy mały naczelnik Kiszkowski słyszał o smutnej historii dyrektora Krzysztofa S.?
Dlaczego smutnej? Dlatego że dyrektor Krzysztof nie cierpiał małego naczelnika
i nie tylko za wzrost, ale również za fatalną skłonność do cygańskich za
małych koszul, brak jakiejkolwiek ogłady, kultury, i notoryczne mówienie
„chcem” – nie mówi się chcem panie kiszkowski tylko „chcę”
Co z tego wynika? Że pierwsza z wielkich postaci Bemowskiego sportu jest w
porządku koleżką, jak każdy, kto nie cierpi małego kiszkowskiego i trochę mi
go szkoda – ja np. go lubiłem.
Pan kiszkowski naczelnik na pewno się cieszy w związku z tą przykrością jaka
spotkała pana Krzysztofa, którego zawsze nienawidził, ale nie ma w tym nic
dziwnego – pan kiszkowski wszystkich i wszystko nienawidzi.
Ale czy pan kiszkowski w swej radości ma świadomość że CBA przychodzi nie
tylko do tych wielkich postaci sportu, które przyjmują po 60 tyś, ale również
do gó..łyków na stanowiskach, co łykają wszystko – np. każdą koszulkę,
dresik, torbę, breloczek, choćby długopisik – wszystko co zostaje z nagród na
zawodach za państwowe pieniądze, do tych co np. zawyżają faktury przy zakupach
za urządowe pieniążki, aby chociaż 500zł uszczknąć, do tych co wystawiają lewe
umowy zlecenia na sędziowanie lub obsługę imprez na osoby, których tam w ogóle
nie ma, a także do tych co każą oddawać 50% z każdej umowy na sędziowanie od
chłopaków którzy uczciwe te pieniądze zarabiają, do tych którym np. niechcący
„przyklejają się do małych rączek wieże, rowery, mp3ki, itd. – tak słyszałem
panie kiszkowski, że to też przestępstwo i CBA do takich gó..łyków też może
zawitać.
Tak więc pan naczelnik „chcem” tak się nie cieszy z nieszczęścia pana
Krzysztofa, bo niezbadane są ścieżki oficerów śledczych…