konduktorka
22.02.08, 10:48
Witajcie,
za mną koszmarny tydzień - pierwszy w koszli. Do tego mały był
przeziębiony, a jak się podkurował to musiałam go zaszczepić i tak
przez to wszystko był marudny i nieszczęśliwy, że ledwo łażę ze
zmęczenia. Ale do rzeczy - nie wiem czy ta koszla taka badziewna
jest, czy one już tak mają czy co ale ciągle ucieka mu na plecy i
nóżki wyłażą mu na wierzch pałąka. I ciągle muszę pilnować i
poprawiać. A może po tych ćwiczeniach mały się tak rozciągnął, że
ten rozmiar (mamy 0 - na 16cm) jest po prostu za mały? Zaczęłam się
bać, czy przez takie "unieruchomienie" nie będziemy mieć straconego
miesiąca. Może macie jakieś namiary na porządną pracownię, gdzie by
zrobili aparat który trzyma się na swoim miejscu? Z jakimiś
dodatkowymi paskami wokół pasa czy nóżek? Już sama nie wiem...