Gość: 26
IP: 146.101.134.*
05.12.01, 21:39
mam tyle lat co wyzej i zaczynam sie martwic o moje zycie seksualne,ktore nie
daje mi satysfakcji.poza orgazmem przez onanizowanie sie,ktory raczej uwazam za
rozladowujacy napiecie bardziej niz przyjemny;orgazmem,ktory przytrafil mi sie
jako malej dziewczynce podczas fantazjowania na tematy seksualne-zaden inny mi
sie nie zdarzyl.
jestem atrakcyjna,mam w kolo siebie duzo facetow,ktorzy mi to mowia,ktorzy sie
we mnie zakochuja,probuja namowic do stosunku.oczywiscie nie z kazdym spie.a
jezeli juz,to zawsze konczy sie na tym samym-jestem nierozbudzona i stosunek
nie jest dla mnie przyjemny.juz nie mowie o orgazmie,same pieszczoty nie daja
mi wiele przyjemnosci;piersi-nie,lechtaczka-tym gorzej,raczej sprawia mi bol
jej ssanie przez partnera.wlasciwie nie mam miejsca,ktorego pieszczenie byloby
czyms dajacym rozkosz.
czyto spowodowane faktem,ze mialam trudne dziecinstwo i wczesna mlodosc,ze
dopiero od kilku lat,kiedy sie usamodzielnilam,czuje sie szczesliwsza? czy
brakiem rowniez ukochanej osoby,ktora mnie przytuli i ktora ja bede chciala
tulic? stres?
prosze o rade...