Dodaj do ulubionych

Proszę o radę

10.11.03, 19:35
Panie doktorze... Od czasu, gdy jestem w drugim poważnym związku (prawie trzy
lata) nurtuje mnie jeden równie poważny problem.
Jestem pierwszą dziewczyną z którą kochał się mój obecny chłopak. Lecz nasz
pierwszy raz, nie jest moim pierwszym razem. Podobno nie jest to dla niego
problemem, ani żadną ujmą, choć nie ucieszył go ten fakt.
Świetnie się rozumiemy i na pewno bardzo kochamy. Nie chodzi o
słówka, bo słowo "kocham" pada dosyć rzadko, ale wtedy oboje doceniamy jego
wartość. Bardzo się szanujemy i cenimy, pomagamy sobie w codziennej pracy i w
nauce. On jest bardzo zaradny, świetnie sobie radzi z przeciwnościami losu i
bardzo go za to cenię. Jednym słowem "facet z jajami" - konkretny, rzeczowy,
daje poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie czuły i wrażliwy. Niestety, co
mu doskwiera to niskie poczucie własnej wartości i kompleksy... Podobno jest
za gruby, a jego penis podobno jest za mały. Ja jednak kocham go takim, jaki
jest i naprawdę go pożądam!
To pożądanie jest niestety jednostronne... tak myślę. Świadczy o tym fakt, że
kochamy się raz na trzy miesiące. Owszem, podobam mu się. Zwraca uwagę na
moje nogi, pośladki, piersi. Jednak, gdy dochodzi do zbliżeń, sprawa kończy
się na miłości francuskiej (bardzo lubi mnie pieścić w ten sposób). Nie
rozumiem dlaczego nie chce się ze mną kochać. Fakt, często jesteśmy zmęczeni,
bo bardzo dużo pracujemy, jednak mi nie odbiera to chęci do zbliżeń. On
jednak potrafi zasnąć w trakcie podniecającej gry wstępnej. Czuję wtedy
bardzo upokorzona. Odważyłam się na rozmowę, kiedy moja frustracja sięgnęła
zenitu. Było już z pięć tych rozmów, choć za każdym razem coraz trudniej mi
mówić, bo czuję się tak jakbym prosiła się o seks. Oprócz chwilowej poprawy
rozmowy te praktycznie nic nie przyniosły. Nigdy nie udało mi się czegoś
konkretnego dowiedzieć. Ostatnio poniosły mnie nerwy i powiedziałam mu, że
jest dla mnie oziębły, że jestem zmęczona czekaniem, że czuję się przez to
coraz mniej atrakcyjna, że same pieszczoty to dla mnie trochę za mało... i że
chciałabym pójść z nim do seksuologa. Nie wiem, co zadziałało, ale troszkę
się otworzył. Przeszkadza mu jego "tusza", nie czuje się atrakcyjny i myśli
że właśnie tak go postrzegam, głównie jak się kochamy. (zaznaczam, że rozmowa
o jego kompleksach przychodzi mu bardzo trudno). Poza tym woli się kochać w
dzień, bo wtedy nie czuje się zmęczony (jak dla mnie sprzeczność). Moje
wszystkie starania idą na marne, a długo już tak nie wytrzymam. Myślę, że mój
chłopak nie powiedział mi najważniejszego i wszystko, co mówi jedynie krąży
wokół sedna sprawy. Proszę o pomoc i z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • andrzej.depko Re: Proszę o radę 05.12.03, 00:02
      Pewnych problemów nie da się rozwiązać za pośrednictwem Internetu,. Niezbędne
      jest bezpośrednie spotkanie z lekarzem specjalistą. Zbyt wiele czynników
      wpływa jakość relacji seksualnych i emocjonalnych każdego związku. Układ, w
      którym jedno z partnerów ma zaniżone potrzeby lub unika współżycia wymaga
      dokładnej analizy seksuologicznej. Może być to wina temperamentu, który jest
      cechą wrodzoną, bądź też problem może być głębszy: schorzenia hormonalne,
      nerwicowe, depresja maskowana. Dopiero wywiad seksuologiczny przeprowadzony z
      obydwojgiem, dotyczący Waszego życia seksualnego, relacji emocjonalnych,
      doświadczeń seksualnych całego życia, trybu życia, ogólnego stanu zdrowia
      pozwoli na zebranie niezbędnych informacji, które pozwolą lekarzowi na
      postawienie diagnozy oraz zaproponowanie metod zaradczych. Proponuję abyście
      razem wybrali się do seksuologa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka