Gość: pola
IP: *.stacje.agora.pl
17.06.04, 18:24
Mam trzy typy. Rześka woń Wisła po praskiej stronie Mostu Poniatowskiego.
Słodki zapach czekolady snujący się po alejkach Parku Skaryszewskiego i
okolicach Teatru Powszechnego. I duszna woń jakichs kwiatów, która dopada
mnie od paru dni późnym wieczorem, tuż przy schodach-zejściu z Mostu
Łazienkowskiego na Saskiej Kępie, idąc „z W-wy” po prawej stronie. Zapach
jest słodkawy, b.intensywny i każe mi schodzić z roweru. Nie odkryłem jeszcze
co tak wonieje. Czy mamy jeszcze w dzielnicy miejsca, w których można oddać
się czysto zapachowej (i przyjemnej ale nie przyjemnej inaczej) kontemplacji?