Gość: d.z.
IP: *.acn.waw.pl
05.01.02, 21:09
Nie cierpię, nie znoszę, dostaję zapaści egzystencjalnych jak tylko pomyślę,
życiem mym targają rozterki, a to tylko dlatego, że muszę prasować.
Już myślałem, iż to kwestia żelazka, niestety już mam trzecie i nadal odrzuca,
a co najgorsze te platfusowe grzejniki z piekła rodem chyba się zmówiły. Zawsze
któreś swą gorącą stopą musi mnie dziabnąć, nie mówiąc już o "przypadkowym"
spadaniu wtyczek na nogi (to bolesne) czy blokowaniu pary (uwalnianej w
momencie kiedy spoglądam dlaczego nie leci). Czy spryskiwacze Waszych żelazek
również pryskają wodą wszędzie tylko nie na prasowaną koszulę? Czy Wasze
żelazka czekają tylko na chwilę nieuwagi, aby skutecznie narobić wiele kantów w
koszuli? Czy wogóle prasowanie można polubić...?