Gość: ann IP: *.skranetcan.pl 02.06.08, 07:38 Szkoda ze nie wiedziałam - ja też trójkę dzieci rodziłam w domu... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lilith76 Zlot urodzonych w domu 02.06.08, 12:51 Zazdroszczę odwagi :) Też chyba wolałabym urodzić w domu :) Odpowiedz Link Zgłoś
aisza75 Re: Zlot urodzonych w domu 03.06.08, 11:55 Witam, Mam na imię Joanna, a nie jak napisali błędnie w artykule Anna i jestem częściowo jego "bohaterką". Pominę inne nieścisłości... To nie kwestia odwagi, a przekonania (w oparciu o badania), że taki poród jest lepszy i bezpieczniejszy dla maleństwa (a każdy przecież chce swojemu dziecku zapewnić to co dla niego najlepsze). Rozluźniona i niezestresowana mama w ciąży fizjologicznej (nie patologicznej) rodzi lepiej (o porodzie decyduje mózg i hormony, w stresie wydziela się ich za mało lub wydzielaja się nie te co powinny i to powoduje komplikacje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Zlot urodzonych w domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 17:23 JoAnna;) Szkoda, że tylko w Stołecznej, były osoby z całej Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
aisza75 Re: Zlot urodzonych w domu 04.06.08, 21:47 Nie rozumiem Twojego zapisu. Chodzi ci o to, że spotkanie było w Warszawie ? Takie samo miasto dobre na spotkanie jak każde inne ... Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: Zlot urodzonych w domu 05.06.08, 14:17 Chodzi chyba o to, że artykuł ukakazał się w tylko stołecznym dodatku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Zlot urodzonych w domu IP: 212.160.172.* 05.06.08, 09:29 Moja żona była w fizjologicznej ciąży. Wszystko wydawało się ok. Ale gdyby córka się rodziła w domu, nie urodziła by się żywa. Miała pępowinę okręconą wokół szyi, nie iwdac tego było na USG (oglądaliśmy potem zdjęcia). Była bardzo ruchliwa i prawdopodobnie okęciłą się już po USG. Moja żona dodam jest learzem. Całość skończyło się cesarką robioną na szybko (od momentu wyjechania z sali porodowej do wyjęcia dziecka na sali operacyjnej minęło 1,5 min). Tak już abstrachując od moich doświadczeń, które chciałbym żeby nie były już nigdy więcej niczyim udziałem, to zastanówcie się dlaczego rodzi się w szpitalu. Dlaczego wszystkie systemy medyczne w cywilizowanych krajach zakładają porody w klinikach gdzie jest sprzętu, aparatury za miliony EUR. Pewnie dlatego żeby wyciągnąć kasę z NFZ lub podobnych instytucji na świecie? Chciałbym zobaczyć stytystyki dotyczące umieralności, powikłań dla porodów domowych, w odniesieniu do analogicznej grupy porównawczej (też zdrowe dzieci, ciążą prawidłowa, brak zagrożeń) dla rodzących w szpitalu. Wtedy można stwierdzić ile się ryzykuje. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.boryczko Re: Zlot urodzonych w domu 05.06.08, 09:46 Dokładnie o tym samym pomyślałem czytając ten artykuł i komentarze. Jako ojciec dwójki dzieci (byłem przy obu porodach) i trzeciego w drodze, zawsze zrobię wszystko, żeby moje kobiety rodziły w normalnym szpitalu. Nawet nie w jakiejś modnej fabryce bez normalnych oddziałów, tylko w kompletnym szpitalu typu Solec czy Międzylesie. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Zlot urodzonych w domu IP: 212.160.172.* 05.06.08, 15:35 No na Solcu to już ciężko coś urodzić ... Chyba kamienie nerkowe. Ale to był dobry szpital położniczo-ginekologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.boryczko Re: Zlot urodzonych w domu 05.06.08, 16:06 Nie siej dezinformacji. Jestem w stałym mkontakcie z połozną z Solca, która odbierała już jeden "mój" poród. Porodówka działa na bieżąco. Nie wiadomo co będzie za tydzień, póki co wywalili dyrektora i szpital funkcjonuje. BTW w Warszawie jest teraz taki baby boom, że jestem spokojny. Na pewno nie zamkną żadnej porodówki, chyba ze do reomontu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdrowy rozsądek Re: Zlot urodzonych w domu IP: *.anonymizer.ccc.de 05.06.08, 20:13 ja tam się nie znam ale chyba nie dopisałeś czy rodziło się pośladkowo czy główkowo. Bo w przypadku okręcenia pępowiną to ma znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Zlot urodzonych w domu IP: 212.160.172.* 06.06.08, 11:12 Normalnie, główkowo. Podczas pierwszej fazy były niewielki spadki tentna. Aż nagle był ... spory i cięcie na "jodynę". Nie wiem dlaczegfo ułożenie ma mieć znaczenie. Znaczenie miało to że pempowina była dosyć cienka. Dzieci rodzą się normalnie również z zawiniętą, okreconą pempowiną, ale jeśli jest cienka to mały nawet supeł odcina dopływ na przykład tlenu. Rozmawiałem jeszcze z żonę "lekarzem" na temat tej porodów w domu. Powidziała że musiałaby chyba "odjechchać psychicznie" żeby się na coś takiego zgodzić. A ona sama nigdy by sie nie zgodziła na odbranie takiego porodu planowanego. 20 lat w więzieniu i procesy cywilne (obecnie nagminne) to za duże ryzko żeby bawić się w czyjąś 10 godzinną przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
hab_ek Re: Zlot urodzonych w domu 06.06.08, 12:53 Cieszę się że wszystko dobrze się skończyło. Jeśli chodzi o Twój poród - to napiszę tylko, że - jak sam wspomniałeś - były spadki tętna podczas pierwszej fazy, a to już jest niepokojące. Ułożenie ma ogromne znaczenie - urodziłam w domu pierwsze dziecko owinięte pępowiną wokół szyi i jest całe, zdrowe i właśnie czeka na rodzeństwo. Statystyk dokładnych Ci nie przytoczę ponieważ nie pamiętam, ale interesowałam się tym przed porodem i pamiętam, że przy normalnych, fizjologicznych ciążach śmiertelność niemowląt jest niższa niż w szpitalu (dane dla UE), podobnie dużo niższy jest poziom ingerencji medycznych (nacięcia, kroplówki, wypychania z brzuszka, kleszcze, itd.). Acha - i jeszcze drobiazg, prawie co trzecia ciąża w Holandii kończy się porodem w domu, a jak poczytasz sobie forum to można się dowiedzieć, że np. w Danii, Szwecji czy w Anglii po pierwszej wizycie słyszy się pytanie: "rodzi Pani w szpitalu, domu narodzin czy w domu". I to jest dla nich normalne. Pozdrów serdecznie żonę i maleństwo, życzę żeby się zdrowo rozwijało i życzę pani doktor poszerzania i rozwijania wiedzy, ale w swojej specjalizacji. Tak to jest na tym świecie, że można być extra lekarzem ginekologiem, ale dobrze odbierze poród przede wszystkim doświadczona położna... Odpowiedz Link Zgłoś
aisza75 Re: Zlot urodzonych w domu 06.06.08, 13:46 Dzięki hab_ek - z grubsza odpowiedziałaś za mnie. Nie rozumiem straszenia kobiet przez mężczyzn - śmiertelnośc noworodków urodzonych w domu jest mniejsza niż w szpitalu - oczywiście wg danych zagranicznych, bo w Polsce takich nie prowadzono (również z owiniętą pępowiną jak wspomniałaś można urodzić w domu). Jest normalne (i refundowane), że kobieta może wybrać taki sposób rodzenia - nikt nie zmusza by WSZYSCY rodzili w domu! Kto czuje się bezpieczniej w szpitalu niech tam rodzi. Tu chodzi o wybór - W Polsce takiego wyboru nie ma. Jako ciekawostka - jesteśmy w ogonie Europy: Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 80 proc. porodów powinno odbywać się w sposób normalny. "Poród normalny to taki, który zaczyna się i toczy w sposób spontaniczny. Przy takim porodzie muszą zaistnieć ważne powody, które by usprawiedliwiały interwencję w ten naturalny proces". Z badań ankietowych fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że w Polsce tylko 7 proc. kobiet rodzi bez żadnej interwencji (dane z 2001 r.). W 2003 r. nacięciu krocza poddanych było średnio 57,5 proc. rodzących (Wlk. Brytania - 12 proc., Szwecja - 9,7 proc.). WHO mówi, że nacięcie powinno dotyczyć od 5 do 20 proc. Może to przemówi do Panów - i na koniec tematyczny artykuł mówi pośrednio dlaczego porody domowe jeszcze długo będą uważane za niebezpieczne (co nie jest zgodne z prawdą): - brak informacji o ich wadach, zaletach, - brak rzetelnej dyskusji w środowisku medycznym, - brak doświadczeń ze względu na długi czas wizolowania od krajów zachodnich. Pozdrawiam serdecznie jedna z "bohaterek" artykułu - mama 2 synków urodzonych w domu, świadomie i z pełną odpowiedzialnością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Zlot urodzonych w domu IP: 212.160.172.* 06.06.08, 15:05 Gratuluję wszystkim którzy mają fajne dzieci, urodzone w szpitalu czy domu. Jest super jak wszytko jest dobrze. Ciąża rzeczywiście nie jest patologią, ale może za soba nieść ze sobą sporo ryzyka. Argumentacja że ktoś urdził dwoje dzieci i było w porządku nie jest przekonywująca. Moja znajoma urodziła w taksówce na Wisłostradzie, jest ok co nie znaczy że polecam ten sposób. Jasne spojrzenie na sprawę masz jeśli trochę poprzebywasz w szpitalu i spotkasz wicej przypakdów, poznasz sytuacje i ciąże które są super i nagle pojawiają się kompliakcje. Nie wiem ile jest takich przypadków. Może jeden na 100, może na 1000 a może na 10000. Trochę przebywam w środowisku lekarskim, środowisku które obsługuje sporo patologii. Nawet gdyby to było 1:10000 nie zgodziłbym się zeby moje dziecko rodziło się w domu. Chciabym znać statystyki. > Z badań ankietowych fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że w Polsce > tylko 7 proc. kobiet rodzi bez żadnej interwencji (dane z 2001 r.). To jest zupełnie inny temat. Jak nie chcesz mieć interwencji nie znaczy ze masz uciekać do domu. > Może to przemówi do Panów - i na koniec tematyczny artykuł mówi > pośrednio dlaczego porody domowe jeszcze długo będą uważane za > niebezpieczne (co nie jest zgodne z prawdą) Ale ja chcę statystyki a nie deklaracje że tak jest. W ogóle artykół jest mocno PR-owy. Sporo tekstu, ładne słowa, niewiele treści. Sam takie pisałem i dobrze mi szło. Natomias rozbroił mnie tekst: >Badania i ankiety, jakie w ostatnich 15 latach przeprowadzono w >Europie, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, wskazują jednoznacznie, >że rodzenie w domu nie niesie ze sobą zagrożeń, jeśli spełnione są >następujące warunki: >- poród odbiera przeszkolona, doświadczona położna >- kobieta ma przeprowadzone wymagane badania i jest w ciąży >niskiego ryzyka, >- możliwy jest szybki transport do szpitala (położne powinny >współpracować z pogotowiem i lekarzami – w wielu krajach jest >umówiony szpital i przygotowany ambulans na wypadek >niespodziewanych komplikacji), >-podstawowy sprzęt ratujący życie dostępny jest na miejscu. w ogóle podważa cała tą operacje. Trzeba zapewnić spore środki, logistykę, procedury, żeby ktoś mógł urodzić w domu na analogicznym poziozmie bezpieczeństwa jak w szpitalu. Jeśli w PRowym tekście ktoś się przyznaje do wysokiego ryzyka, w zasadzie do wyższego ryzyka, to chciałbym zobaczyć rzeczywiste statystyki. Ale każdy ma wybór, wolny kraj. Ja się wyłączam z dyskusji i życzę wszystkim kobietom: lekkich porodów w środowsku które będzie im odpowiadało i fajnych zdrowych bąbli płci dowolnej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aisza75 Re: Zlot urodzonych w domu 07.06.08, 22:14 Dzieki za życzenia lekkich porodów, ale częściowo możemy je sobie same zapewnić... Nie wypisze tu statystyk liczbowych (choc bym mogła)i nie będę odpowiadać na poszczególne zarzuty - nie ma to sensu, zainteresowani (chcący rzetelnie rozwazyć taką możliwośc na pewno do nich dotrą), a Ciebie przekonać do zmiany myslenia - nie zdołam. Patrzysz przez pryzmat patologii, a tu chodzi o zmianę myślenia i podejścia (my nie chcemy przenosić szpitala do domu, bo wtedy jest to nadal poród "szpitalny" tyle, że w domu, a nie o to chodzi...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konrad.boryczko Re: Zlot urodzonych w domu IP: *.subscribers.sferia.net 08.06.08, 08:24 Jedna drobna uwaga odnośnie statystyk. Oczywiste jest, że statystyki "złych" porodów i komplikacji w szpitalach będą wyższe od takowych przy porodach domowych. To bardzo proste: nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na poród domowy jeżeli ciąża jest patologiczna, mnoga, poród jest przedwczesny, rodząca pierwsze dziecko ma już swoje lata itp. Weźcie to pod uwagę, statystyki są ważne, ale nie zastąpią myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goblin.girl Re: Zlot urodzonych w domu IP: 213.172.177.* 25.06.08, 17:27 Gość portalu: konrad.boryczko napisał(a): > Jedna drobna uwaga odnośnie statystyk. Oczywiste jest, że statystyki "złych" porodów i komplikacji w szpitalach będą wyższe od takowych przy porodach domowych To bardzo proste: nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na poród domowy jeżeli ciąża jest patologiczna, mnoga, poród jest przedwczesny, rodząca pierwsze dziecko ma już swoje lata itp. Weźcie to pod uwagę, statystyki są ważne, ale nie zastąpią myślenia. częściowo masz rację, chociaż sa argumenty przeciw tezom,ze w domu nie można rodzic bliźniąt, że nie można "mieć swoich lat" (co to konkretnie znaczy?). Trochę badań i statystyk jest tutaj www.homebirth.org.uk/ pod Research. Generalnie przeważakonkluzja, ze poród w domu przy ciązy niskiego ryzyka nie jest większym zagrozeniem niż poród szpitalny, a nawet są badania pokazujące, ze statystyki śmiertelnosci noworodków są niższe przy planowanych porodach domowych: Perinatal mortality in planned home births 'was less than half the average for all births" - BMJ 23 November 1996; 313: 1306-1309 a przynajmniej, że nie ma róznicy: "During delivery the home birth group needed significantly less medication and fewer interventions whereas no differences were found in durations of labour, occurrence of severe perineal lesions, and maternal blood loss. Perinatal death was recorded in one planned hospital delivery and one planned home delivery (overall perinatal mortality 2.3/1000)." - BMJ 23 November 1996; 313: 1313-1318. Opinie konrtowersyjne i przeciwne też są na stronie zalinkowane, żeby nie było, ze nie :) To dotyczy normalnych ciąż, czynnik ciąży wysokiego ryzyka, owszem ma swoje znaczenie, i tez to widać na przykładzie badań australijskich, gdzie smiertelnosc przy porodach domowych jest dwukrotnie wyższa niż średnia WHO, m.in. z powodu podejmowania takich decyzji przez kobiety z wysokim ryzykiem. Faktycznie, jak poczyta sie fora australijskie, jest tam opisanych duzo sytuacji porodów w domu, na które mało kto by sie zdecydował, np. porody pośladkowe. To, ze iluś tam kobietom się udało, nie znaczy, ze nie jest to bardziej ryzykowne zachowanie. Warto zwrócić uwagę, ze nawet z włączeniem tych ryzykownych sytuacji śmiertelnosć noworodków wynosi tam okolo 6/1000 (dane z art.), więc wizje rodem ze średniowiecza, ze kobiety i dzieci padają jak muchy jakoś nie znajdują uzasadnienia :) btw samo owinięcie pępowiną chyba nie powinno byc problemem, wiele dzieci rodzi się owinietych pępowiną i połozne jakoś sobie z tym radza, zarówno w szpitalach, jak i w domach. natomiast spadek tętna w wcześniej w czasie porodu już jest sygnałem, że coś jest nie tak; w takiej sytuacji przy porodzie domowym jest natychmiastowy transport do szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
aisza75 Re: Zlot urodzonych w domu 06.06.08, 13:49 Zgubił mi się link do artykułu... Już to naprawiam: www.we-dwoje.pl/porod;w;domu,artykul,6248.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Zlot urodzonych w domu IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.08.08, 13:50 ja miałam dwa lekkie porody w szpitalu - zestresowana nie byłam, to nie komunizm, pusto, przyjemnie i fachowa życzliwa opieka znajoma też rodziła w szpitalu - chciała w domu, ale nikt się nie zgodził, "bo nie" jak mówiła rozgoryczona - baba jak tur, biodra jak hamaki, po górach do 8 miesiąca - poród 4 godziny - bez oksytocyny- szło jak piorun, bezbolesnie prawie, dziecko na rękach, radość i szczęście, własnie malca podnosiła żeby przytulić do twarzy, gdy jej chlusnęło - krwotok jak tralala - obudziła się po paru dniach gdyby rodziła w domu - byłby trup niepatrzenie przez pryzmat patologii i wiara, że wszystko będzie dobrze, jest fantastyczna - ale czasami nie jest dobrze. Statystyki osobiście mam gdzieś, bo co mi po informacji że tylko dajmy na to jedna na 10000 kobiet dostaje takiego krwotoku? no cóż, jednak jakaś dostaje - gdzie jest powiedziane że nie ja? tym sie bedzie moje osierocone dziecko pocieszać - że to w zasadzie nie powinno sie stać (statystycznie) i nie stałoby się gdyby mamusia nie poczuła zewu przodkiń do rodzenia w jaskini? Odpowiedz Link Zgłoś
polarnica Zlot urodzonych w domu 05.06.08, 17:31 ja tez urodzilam w domu :) i jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. nie mialabym sil rodzic w szpitalu i jeszcze walczyc o swoje (normalna pozycja, niepodawanie oksytocyny itp.) Odpowiedz Link Zgłoś
silije.amj Re: Zlot urodzonych w domu 11.06.08, 21:58 Statystyki jakieś są także w tym artykule: www.rodzicpoludzku.pl/polozna_n/artykul.php?polozna_konferencja_id=2&polozna_konferencje_artykuly_id=11 No i w książce Sheili kitzinger "Rodzić w domu" Ja żałuję jedynie, że dopiero trzecie dziecko urodziłam w domu. A na zlocie było przemiło, wspaniali ludzie :-) Odpowiedz Link Zgłoś