sylvia6
30.08.05, 16:48
Moja mama zawsze ubolewa nad tutejszym brakiem firanek w oknach. Ubolewa to
jest malo powiedziane, po prostu uwaza to za jakies wielkie nieporozumienie I
pomylke. Mnie brak firanek bardzo odpowiada (mam zaluzje na wieczor) i
powiedzialabym, ze firanki kojarza mi sie z czasami komunistycznymi, bo
sluzyly do skrywania sie za nimi i strzezenia prywatnosci. Rozmawialam kiedys
z odwiedzajaca pierwszy raz UK ukrainska profesorka od communication studies
i ona nie mogla sie nadziwic, jak to w UK okna sa puste a nawet otworzone i
nikomu nie przeszkadza, ze przechodzacy moga do woli zerkac do srodka.
Zauwazyla, ze w spoleczenstwach w jakis sposob tyranizowanych okna sa jak
najbardziej zakryte np w niektorych krajach muzumanskich w okna sa calkowicie
zabarykadowane niemalze i maja drobnitki ‘mesh’ (ozdobne wyciecia) przez
ktore kobiety moga zerkac na zewnatrz, a przez ktore nie moga byc widziane.
Porownywala to z Australia gdzie, w spoleczenstwie zupelnie wyluzowanym i
wolnym, okna i drzwi stoja otworem caly czas. Pewnie duza generalizacja,
jednakze cos w tym jest.
Tak mi sie pomyslalo, bo wlasnie wygladam przez okno, ktore jest bardzo
brudne, a ja nie mam najmniejszego zamiaru go myc…