natalia.brzeska
28.12.05, 09:27
Zainspirowały mnie wypowiedzi w wątku "Polka i..."
Jakie są Wasze role w związku? Czy rzeczywiście wszyscy odchodzimy od
tradycjnego podziału ról? Czy jest to dobre? Jeśli jesteście za
tzw. "partnerstwem", jak je rozumiecie?
Ja chcę mieć dom i go prowadzić. To kobieta tworzy specyficzną atmosferę
w "domu" i ja chcę ją właśnie tworzyć. Nie mam nic przeciw gotowaniu obiadów,
zajmowaniem się dziećmi, sprzątaniem. Oczywiście, gdy trzeba chcę, aby mój
partner/mąż mi pomagał, o ile będzie w stanie (i wiem, że będzie, gdyż już
tak jest). Jeśli jednak on będzie głównym dostarczycielem pieniędzy, jeśli to
on będzie nas utrzymywał, uważam, że byłabym niezłą suczką, gdybym po 12-
godzinnym dniu, umysłowej i stresującej pracy kazała mu obiad robić, czy
mieszkanie odkurzyć. Wiem, że są takie kobiety i jeszcze narzekają, że "on
nic nie robi, a ja mu jeszcze gacie prać muszę!".
Oczywiście sytuacja wyglądałaby inaczej, gdybym to ja była główną żywicielką
rodziny...
Wydaje mi się, że sporo osób zachłysnęło się tym całym "role reversal"
zapominając skąd to się właściwie wzięło. A wzięło się, dlatego że kobiety
zaczely chodzić do pracy i zarabiać tyle, co mężczyźni. Jednak niektóre
kobiety nawet jeśli nie pracują, uważają, że nic w domu robić nie muszą.
Czym jest dla mnie partnerstwo? Wzajemnym POMAGANIEM sobie, bez wyznaczania
ile ja zrobiłam, a ile ty; ile razy ja odkurzyłam mieszkanie, a ile razy ty
ugotowałeś obiad. Wzajemnym wspieraniem siebie i ELASTYCZNĄ zamianą ról,
wtedy kiedy jest to potrzebne.
PS. A do pralki go nie dopuszcam po tym jak moje nowiusienskie bialutkie
stringi wyprał ze swoimi czarnymi jeans'ami ;-)