effata
25.02.06, 23:55
Nie wiem, czy rodowici Anglicy (Angielki) oceniają ją wysoko, nie wiem, czy
to co na papierze (czyli drukowane wszędzie prawa matek itp) jest w pełni
realizowane.
Wiem tylko, że mnie na każdym kroku zaskakuje to, jak tu państwo pomaga
ludziom, którzy mają dzieci. I nie chodzi mi tylko o benefity-srity (Natalia,
ten termin już na dobre zagościł w naszym codziennym języku ;)))). Chodzi mi
o nastawienie, o politykę długofalową. Można by dyskutować o wielu rzeczach,
które są złe, niesprawiedliwe społecznie, ale jak czytam takie 'kwiatki', jak
w dzisiejszych Wysokich Obcasach, to mi ręce opadają:
-----------------------------------
Mówią: - Chciałybyśmy wypełnić wniosek o becikowe.
Urzędnik odpowiada: - Nie o becikowe, tylko o jednorazowy zasiłek.
I po co on to mówi, skoro wszyscy wiedzą, o co chodzi? Chyba tylko po to,
żeby takiej kobiecie pokazać miejsce w szeregu, żeby ją zgnoić. Wtedy takie
pieniądze zamiast cieszyć, upokarzają.
A w ogóle z tym becikowym to wielka ściema. Nikt nie mówi, że wlicza się je
potem do rocznego dochodu przypadającego na rodzinę. Jeżeli taka rodzina żyje
z zasiłku opieki (musisz mieć na głowę mniej niż 504 zł miesięcznie), dochód
ci wzrośnie i stracisz zasiłek na następny rok.(...)
Żyję w innym wymiarze, choć już w grudniu wróciłam do pracy, gdy córka miała
trzy miesiące. Wróciłam z lojalności wobec pracodawcy, który odważył się
zatrudnić mnie w siódmym miesiącu ciąży. Zgodziłam się pracować tuż przed
porodem, bo dosyć miałam siedzenia w domu (szukałam pracy dziewięć miesięcy).
Potrzebowałam kontaktu z ludźmi, potrzebowałam uciec od prasowania śpioszków,
od sprzątania domu, pakowania torby na poród. Poza tym martwiłam się, że z
małym dzieckiem nikt mnie więcej nie zatrudni, że zostanę bezrobotną matką,
która w poszukiwaniu sensu życia zawiesi się jak pijawka na dziecku. W życiu
spotkałam sporo kobiet, które poświęciły się dla domu, a kiedy dzieci się
usamodzielniły, poczuły się nic niewarte. - Kim ja jestem? - pytała mnie
znajoma. - Mam prawie pięćdziesiąt lat, nie wypracowałam sobie żadnej
emerytury, jestem na łasce męża. Współczesny świat nie potrzebuje 50-letnich
kobiet, które przez całe życie były tylko matkami. Współczesny świat wyrzuca
je jak odpadki.(...)
W Polsce zatrudnianie kobiet w ciąży wciąż jest ewenementem. Jest ścigane z
urzędu. ZUS od razu podejrzewa, że chcesz go naciągnąć na zasiłek
macierzyński. Nie wierzy, że naprawdę pracujesz. Dlatego przez pierwsze trzy
miesiące odmawiał wypłacenia mi zasiłku macierzyńskiego. Insynuował mi i moim
pracodawcom wyłudzanie świadczeń. Najpierw wzywano na przesłuchanie szefową,
potem mnie z dzieckiem. Pytano: od kiedy pracuję, czy wpisywałam się na listę
obecności, w którym miejscu stoi moje biuro, jak nazywają się ci, którzy obok
siedzą. Cała lista pytań. Potem był nalot na agencję - przepytywanie
wszystkich pracowników.
To było upokarzające. Przecież przez tyle lat płaciłam składki
ubezpieczeniowe, moi pracodawcy też co miesiąc za mnie oddawali dolę państwu.
(...)
--
Don't guess.