Dodaj do ulubionych

easyjet-londyn-wózek

12.04.06, 09:18
drogie emamy i nie tylko.Otoz, czy ktoras z Was,orientuje sie moze, gdzie
odbiera sie wozek dzieciecy po przylocie na lotnisko w Luton,liniami
easyjet?Chodzi mi o wozek nie nadany jako bagaz, lecz taki ktory zostawia sie
pod samolotem?Pytam poniewaz dotychczas latalam skyeurope na stansted,i tam
wozek odbieralam w punkcie"innych bagazy",obok odbioru bagazu glownego.czy w
easyjet w luton jest podobnie?moje dziecko jest dosyc ciezkie wiec milo by
bylo odebrac wozek pod samolotem jak to ma miejsce np. w krakowie.
dziekuje za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • effata Re: easyjet-londyn-wózek 12.04.06, 10:54
      Kochana, zapooooomnij! W Luton nie dość, że ci nie dają wózka zaraz po wyjściu
      z samolotu (jak się dzieje na polskich lotniskach), ale musisz iść porządny
      kawał na nogach. Zresztą z wózkiem byłoby ciężko, bo tam jest trochę schodów.
      Tłumaczą to tym, że nie mają wystarczającej liczby pracowników, więc nikt nie
      będzie sobie głowy jakimiś wózkami zawracał (co jest o tyle głupim
      tłumaczeniem, jak dla mnie, że wózki są wkładane jako ostatnie, a więc co to za
      problem po prostu je wyjąć i postawić zamiast władowywać na samochód dowożący
      je do taśmy. Zresztą w ten sposób wózki znajdują się na samym dole i są pięknie
      przywalane walizami i mogą zostać połamane, jak to się stało z moim wózkiem).
      Także moja rada jest taka: jak masz ciężkawe dziecko, to przynajmniej weź mały
      bagaż podręczny. Ja miałam tony (bo to było w dzień przeprowadzki, a więc
      jeszcze i to i sio mi się przypomniało) i musiałam to tachać, plus oczywiście
      dziecko na ręku i czterolatek pętający się pod nogami. Na szczęście jakiś
      litościwy pan z obsługi się zlitował (a jednak!) i mi część rzeczy przeniósł.
      --
      Don't guess.
      • effata Re: easyjet-londyn-wózek 12.04.06, 11:00
        I wózka nie odbierasz w punkcie innych bagaży, tylko musisz go upolować na
        taśmie, co jest kolejnym fajnym doświadczeniem, bo ty z dzieckiem na ręku a z
        każdej strony napiera na ciebie tłum żądny swoich walizek, którego twoje
        dziecko raczej mało obchodzi (cóż, wybrałaś się z dzieckiem, to sobie radź,
        kobito). Jak jesteś asertywna, to zawsze możesz zdecydowanym głosem poprosić,
        żeby jednak ktoś cię przepuścił, a jak masz trochę szczęścia to możesz stanąć
        np. koło miłego pana, który nawet pomoże ci wózek ściągnąć z taśmy. Sorry, ale
        trochę ironizuję, bo moje doświadczenia z lataniem z dziećmi nie są za dobre.
        Ale może tobie się uda przejść przez to gładko, czego ci życzę.
        --
        Don't guess.
        • lily23 do effata 12.04.06, 12:07
          Bardzo ci dziekuje za odpowiedz.I wiesz co wymyslilam?polece znowu skyeurope na
          stansted.a mezus sie po mnie przejedzie(troche dluzej,poprostu,hehe).co ja bede
          sobie nerwy psuc, jak ze stansted mam dobre doswiadczenie.pomine fakt, ze
          mieszka 6 km od lotniska luton-haha.
          pozdrawiam
          • effata Re: do effata 12.04.06, 12:18
            >ze stansted mam dobre doswiadczenie.pomine fakt, ze
            > mieszka 6 km od lotniska luton-haha.
            UUUU, to pech. Ale może jednak weźmiesz mały bagaż podręczny i się przemęczysz?
            Bo rzeczywiście blisko tego Luton mieszkasz... Na Stansted nigdy nie byłam,
            więc nic ci poradzić nie mogę. Mam nadzieję, że podróż przebiegnie ci
            bezproblemowo. Cóż, tanie linie nie należą do luksusowych :)
            --
            Don't guess.
            • lily23 Re: do effata 12.04.06, 13:34
              w sumie caly dzien o tym mysle,bagazu bede miec malutko, no a ze stansted jednak
              kawalek jest.
              • kasia799 Re: do effata 12.04.06, 17:01
                Tez lecialam z luton
                Jak odlatywalam to wozek mialam az do wejscia do samolotu
                Bylo tez pare schodow do pokonania (zalezy z jakiej bramki sie odlatuje) ale
                zachaczylam kogos z obslugi i nie bylo problemow z pomoca.
                Za to jak wrocilam, wozka nie dostalam ale nie zalowalam bo schodow bylo troche
                wiecej, raz pod gore, raz w dol :-)
                Wozek odebralam razem z walizka z tasmy
                Uprzejmy pan Japonczyk mi go zdjal i nawet rozlozyl ;-)
                Jakiegos tlumu napierajacego nie zauwazylam
                • eballieu Nie bojcie sie prosic 12.04.06, 21:51
                  Nie bojcie sie prosic o pomoc.
                  Czasami jak ktos widzi butna matke, co to silaczke przypomnia, moze zwyczajnie
                  bac sie wchodzic jej w parade.
                  Ja zawsze prosze o pomoc. Czy lece ze Stansted, czy z City. Jeszcze nikt mi nie
                  odmowil udzielenia pomocy.
                  Na Stansted, z mojego doswiadczenia, wozke po wyladowaniu odbierasz na innej
                  tasmie niz bagaze. Nie dostajesz go przy samolocie.
                  W takim przypadku najlepiej kogos poprosic, o chociazby zajecie sie Twoim
                  bagazem podrecznym, ktorego potrzebujesz lecac z dzieckiem/dziecmi, jesli Twoj
                  maluch wymaga jakiejs specjalnej opieki w tym czasie.
                  Nie bojcie sie prosic o pomoc!
        • hanula Re: easyjet-londyn-wózek 13.04.06, 13:04
          > I wózka nie odbierasz w punkcie innych bagaży, tylko musisz go upolować na
          > taśmie, co jest kolejnym fajnym doświadczeniem, bo ty z dzieckiem na ręku a z
          > każdej strony napiera na ciebie tłum żądny swoich walizek

          A nie można usiąść z dziećmi z boku i poczekać, aż większość ludzi zabierze
          swoje walizki, a potem zdjąć swoje, jak już nie ma tłumu?
          • effata Re: easyjet-londyn-wózek 13.04.06, 16:41
            A wiesz, że czasami nie można, bo np. jeden pięciomiesięczniak nie siedzi, więc
            marzysz tylko o tym, by go gdzieś położyć po pokonaniu tych ładnych parustu
            metrów z bagażem podręcznym, torbami z pieluchami itp. A drugiemu się chce siku
            a przecież nie puszczę go samego do toalety, gdzie przewijają się tłumy ludzi.
            A poza tym mąż czeka :) No i może ktoś jest cierpliwy, ale ja bym chyba musiała
            na głowę upaść, żeby patrzeć jak mój wózek przejeżdża sobie po taśmie, a ja
            sobie czekam radośnie, aż się tłum usunie, albo przyjdzie następny (jak to
            najczęściej bywa na tanich lotniskach).

            --
            Don't guess.
            • netimka Re: easyjet-londyn-wózek 13.04.06, 16:50
              effata napisała:

              > No i może ktoś jest cierpliwy, ale ja bym chyba musiała na głowę upaść, żeby
              patrzeć jak mój wózek przejeżdża sobie po taśmie, a ja
              > sobie czekam radośnie, aż się tłum usunie, albo przyjdzie następny (jak to
              > najczęściej bywa na tanich lotniskach).
              >

              heheh :-))))
              dobre, zreszta ja mimo,ze bez dzieci ale sobie nie wyobrazam tak obserwowac jak
              tu sobie walizeczka jezdzi dookola...
              • hanula Re: easyjet-londyn-wózek 15.04.06, 18:39
                No nie wiem, ja mam inną strategię. Przede wszystkim spokojnie czekam, aż sobie
                wszyscy wysiądą z samolotu. Potem idę z dzieckiem do toalety. Jak już załatwię
                toaletę, to akurat przy bagażu zostało pięć osób. A jak nie, to siadam z boku na
                krzesełku i czekam. Zdecydowanie wolę uniknąć przepychania się przez tłum z
                niemowlakiem i parolatkiem, a niestety zazwyczaj latam sama z dwojgiem dzieci.
                (Latanie z jednym dzieckiem w ciąży, kiedy nie wolno mi było nic dźwigać, też
                było niezłą lekcją zapobiegliwości. Zawsze się udało przyprzeć do muru jakiegoś
                silnego mężczyznę, żeby mi ściągnął bagaż z karuzeli i położył na wózku.
                Ciężarnej jakoś nie wypada odmówić.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka