Dodaj do ulubionych

Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce

01.06.06, 12:40
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3382161.html
...i o Polskiej rzeczywistosci, w ktorej kapie sie wielu moich znajomych,
ktorzy zostali w kraju.
Obserwuj wątek
    • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 15:34
      Sorki, ale widzialas kiedys nierealny ARTYKUL?????? Nierealny, czyli
      nieistniejacy, a skoro zostal opubliowany to nie moze byc nierealny.
      Troche rozsadku chociaz w tytulach watkow. I ortografia... Czy ja czasem nie
      wymagam zbyt wiele?

      • tuti Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:00
        no, to fakt, czasem troche sie czepiasz ;)
        W realu pewnie by to latwiej przeszlo;)

        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=52742
        • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:06
          Zebys wiedziala, ze w realu latwiej :) Nawet jak faceci mowia "poszlem"
          i "przyszlem" to ich nie poprawiam, chociaz zaciskam zeby :))
          Co innego jednak robic bledy w mowie potocznej, a co innego takie byki w tytule
          watku! Naprawde, staram sie nie zwracac uwagi na bledy, jakie wielokrotnie
          ludzie robia, czy to przez pomylke czy niewiedze, bo to w koncu nie jest
          najwazniejsza rzecz na forum, ale w tytule watku!!!! Nie moge, po prostu nie
          moge! Niech mi autorka wybaczy :)
          • lucasa Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:09
            aniek133 napisała:

            > Zebys wiedziala, ze w realu latwiej :) Nawet jak faceci mowia "poszlem"
            > i "przyszlem" to ich nie poprawiam, chociaz zaciskam zeby :))
            > Co innego jednak robic bledy w mowie potocznej, a co innego takie byki w
            tytule
            >
            > watku! Naprawde, staram sie nie zwracac uwagi na bledy, jakie wielokrotnie
            > ludzie robia, czy to przez pomylke czy niewiedze, bo to w koncu nie jest
            > najwazniejsza rzecz na forum, ale w tytule watku!!!! Nie moge, po prostu nie
            > moge! Niech mi autorka wybaczy :)

            a "artykol" Ci nie przeszkadza? :)
            A
            • lucasa Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:11
              a "artykol" Ci nie przeszkadza? :)
              > A

              aha, przeszkadza, zauwazylam juz :)
              A
            • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:15
              A jak myslisz, czmu napisalam to slowo wielkimi literami:

              "Sorki, ale widzialas kiedys nierealny ARTYKUL" ?? :)))
      • violus22 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 09:28
        aniek133 napisała:

        > Sorki, ale widzialas kiedys nierealny ARTYKUL?????? Nierealny, czyli
        > nieistniejacy, a skoro zostal opubliowany to nie moze byc nierealny.
        > Troche rozsadku chociaz w tytulach watkow. I ortografia... Czy ja czasem nie
        > wymagam zbyt wiele?

        Skrzywienie zawodowe?:) To dziwne, ze jeszcze sie nie nauczylas, ze nie wszyscy
        poprawnie pisza i mowia i ze jeszcze Cie to razi. Zebym zaczela sie wkurzac przy
        kazdej okazji, ze ludzie niekoniecznie znaja tabliczke mnozenia, podstawowe
        wzory czy procenty to juz bym osiwiala;)
        Zamiast sie wymadrzac, jesli juz musisz to popraw blad i nie komentuj bo nie ma
        po co.
        Tez Ci zycze troche rozsadku;)
        • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 10:19
          Gdybym sie wymadrzala to pewnie poprawialabym kazdy blad na forum, a jak moze
          zauwazylas, chodzi mi o tytul watku. Zreszta, nie mam po co sie tlumaczyc.
          Zauwaz jednak, ze to niekoniecznie skrzywienie zawodowe, bo nie jestem jedyna
          osoba na forum, ktorej to przeszkadza.
          • violus22 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 10:47
            Taaa, a co potrzebujesz tlumu zeby sie upewnic w slusznosci swoich przekonan?
            Jasne, ze nie masz po co sie tlumaczyc, ale poprawiac kogos to juz masz po co :)

            Tak na marginesie to moze skoro przeszkadza Ci tak bardzo tytul watku to troche
            Cie uswiadomie ze slowo 'nierealny' ma troche wiecej znaczen i akurat te slowo
            zostalo prawidlowo uzyte w zdaniu.

            'nierealny' moze tu znaczyc: nierzeczywisty, nieprawdziwy, niekonkretny,
            niefaktyczny...

            widze ze masz syndrom n.b. :) slyszysz dzwon a nie wiesz gdzie on :)))

            pozdro:D

            • violus22 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 10:57
              ah, w tytule jest 'realny' czyli np prawdziwy, rzeczywisty czy faktyczny
    • lucasa Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:03
      wszyscy moi znajomi, ktorych zarobki znam i ktorzy sa po studiach zarabiaja
      wiecej, a niektorzy nawet duuuzo wiecej. nawet jak nie pracuja w zawodzie,
      robia cos innego i lubia to co robia i wcale sie nie wybieraja na zachod. a co
      dziwne -wszyscy maja gdzie mieszkac, i to nie u rodzicow. wiec z mojej
      perspektywy statystyka nie wyglada tak jak to chce przedstawic GW. na podst
      jakich badan napisali, ze "Średnia zarobków 90 proc. ludzi po studiach, którzy
      szukają jakiejkolwiek pracy" to 1200brutto? "jakiejkolwiek" tzn ze tylko 10%
      pracuje w zawodzie??? cos mi sie wierzyc nie chce. w koncu nie potrzeba az tylu
      sprzedawcow w Polsce.

      wierze, ze sa mlodzi ludzie w sytuacjach opisywanych w artykule (nawet nie
      doczytalam do konca), ale bardzo tendencyjnie jest to przedstawione, chyba po
      to aby udowodnic teze, ze takie pokolenie istnieje - w dodatku te 90% z wyzszym
      wyksztalceniem!
      A

      • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:12
        Lucasa, jesli moge zapytac, z jakiego regionu Polski jestes?
        Pytam, bo ja jestem z Wielkopolski i sytuacja moich znajomych jest zblizona do
        tej, ktora opisujesz. Ludziom sie swietnie zyje, sporo zarabiaja, przyjemnie
        mieszkaja, jezdza na wakacje, maja samochody itd. Tylko, ze jak o tym opowiadam
        innym to az nie chca mi wierzyc i twierdza, ze ja chyba z innej Polski jestem
        niz oni. Bo podobno na poludniu i wschodzie Polski jest duzo gorzej i naprawde
        widac biede. Nie wiem jak faktycnzie tam jest, ale na Zachodzie calkiem niezle
        i nawet jak ostatnio widzialam na wystawie sklepu ogloszenie w sprawie pracy to
        nie mialam komu podsunac oferty, bo wszyscy wkolo prace maja.....
        A tak po cichu to powiem Wam, ze moja kolezanka pracuje w banku i twierdzi, ze
        co jak co, ale raczej bogactwo niz biede widac na kontach..... A jak sa jakies
        chodliwe akcje na gieldzie to spora kolejka sie ustawia... Az sie wierzyc nie
        chce.
        • lucasa Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 09:54
          aniek133 napisała:

          > Lucasa, jesli moge zapytac, z jakiego regionu Polski jestes?
          > Pytam, bo ja jestem z Wielkopolski i sytuacja moich znajomych jest zblizona
          do
          > tej, ktora opisujesz. Ludziom sie swietnie zyje, sporo zarabiaja, przyjemnie
          > mieszkaja, jezdza na wakacje, maja samochody itd. Tylko, ze jak o tym
          opowiadam
          >
          > innym to az nie chca mi wierzyc i twierdza, ze ja chyba z innej Polski jestem
          > niz oni. Bo podobno na poludniu i wschodzie Polski jest duzo gorzej i
          naprawde
          > widac biede. Nie wiem jak faktycnzie tam jest, ale na Zachodzie calkiem
          niezle
          > i nawet jak ostatnio widzialam na wystawie sklepu ogloszenie w sprawie pracy
          to
          >
          > nie mialam komu podsunac oferty, bo wszyscy wkolo prace maja.....
          > A tak po cichu to powiem Wam, ze moja kolezanka pracuje w banku i twierdzi,
          ze
          > co jak co, ale raczej bogactwo niz biede widac na kontach..... A jak sa
          jakies
          > chodliwe akcje na gieldzie to spora kolejka sie ustawia... Az sie wierzyc nie
          > chce.

          jestem z bylego zielonogorskiego, a studiowalam we Wroclawiu,
          wiec znajomi albo wrocili do malego miasteczka (albo studiowali zaocznie), a
          wiekszosc zostala we Wroclawiu. probowalam znalezc przyklad choc jednej osoby
          znajomej ktora zarabia 1200brutto i nie znalazlam. "nawet" te pracujace w
          szkole :)))
          A
      • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:14
        P.S. Z moich znajomych absolutnie nikt nie wyjechal za granice poza mna sama, a
        i ja nie w celach zarobkowych.
        • evalon Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:38
          bez przesady Aniek133,przeciez my wszyscy tu jestesmy turystycznie;-)
          ...niby nie spotkalam sie z opinia ze ktos tu przyjechal w celach
          rekreacyjnych,wlasnie tak jak ty;-)Ty to masz szczescie,tylko pozazdroscic
          • basia313 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:44
            A ja jednak rozumiem Aniek133. Niby sie czepia, ale rzeczywiscie pisanie to cos
            innego niz rozmowa to po pierwsze. Po drugie wlasnie wyczytalam, ze Aniek133
            jest polonistka, a to wszystko wyjasnia. JA dla przykladu jestm geografka i tez
            sie denerwuje kiedy np o Polsce mowi sie, ze jest w Europie Wsch, co mija sie
            calkowicie z prawda.
            • catriona Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 21:36
              ale czy nie jest w europie wsch?
              geograficznie moze i w centralnej, ale wszyscy chyba mysla kategoriami politycznymi, a politycznie jestesmy na wschodzie
              ale chyba nie ma sie czego wstydzic?

              jesli chodzi o poprawianie bledow, to czy ludzie po studiach nie wiedza o dysleksji? dlaczego pani polonistka czy germanistka czy historyczka dyskryminuje innych na podstawie tego, jak pisza? A jak inaczej nie umieja? Tak jak nielktorzy nie umieja spiewac albo rysowac?
              Mnie sie wydaje ze my Polacy mamy jakies takie chyba z dawnych czasow (i do teraz kultywowane) wyrazanie bardzo kategorycznych sadow. Mnie sie w Anglii wlasnie to podoba, ze nikt mi nie powie co i jak mam robic i nie ma "swietego oburzenia". Ja tam wole wolnosc.
          • aniek133 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 16:58
            "Bez przesady?" Zabrzmialo sarkastyczno-ironicznie.
            Jestem tutaj dwa lata i od pol roku pracuje wybitnie hobbystycznie (glownie w
            celach obserwacyjnych) oraz charytatywnie. Owszem, jestem materialistka, bo w
            dzisiejszym swiecie nie da sie zyc bez pieniedzy. Ale nie przyjechalam tutaj w
            celach zarobkowych ani turystycznych. Dziwi mnie taka zlosliwosc. Wiesz,
            uwazam, ze slusznie mi zazdroscisz...
            • aleksandrawu Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 17:15
              Zgadzam się z aniek133, bo ja i mój mąż, wyjeżdżając do UK zostawiamy za sobą
              stałe prace-moze nie rewelacyjnie płatne, ale dające dodatkowy zarobek
              prywatnie; mieszkanie 4-pokojowe, samochód i święty spokój.Po to zeby...Sama nie
              wiem po co:)Głównie po to zeby moja córeczka miała z głowy "sztuczną" naukę
              języka, zebym ja, jako anglistka doszlifowała British English, który tak kocham
              (wiem, wiem, strasznie patetycznie to brzmi, ale taka jest prawda)i zdobyła
              jakieś nowe doświadczenie zawodowe.
              I ten, kto sądzi że wyjeżdzamy ze względów ekonomicznych po prostu sie myli.
              I kolejna rzecz.Jestem na tym forum od niedawna i w sumie niesłusznie, bo w UK
              jeszcze nie jestem.Ale BARDZO spodobał mi się i rzucił w oczy ten wstęp:
              Warunki wstępne:
              1. Poczucie humoru
              2. Awersja do szukania dziury w całym
              Ale jak widze część osób nie przejęła sie za bardzo warunkami effaty...
              • duende1 Re: Calkiem realny artykol...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 17:34
                ja sie zgadzam z aniek.
                tez nie jestem tutaj w celach zarobkowych. przyjechalam zeby podszkolic moj
                angielski i pomieszkac jeszcze raz za granica, a zostalam ze wzgledow glownie
                uczuciowych, ale tez po to, zeby uniknac roznych polskich "surrealizmow"
                poltycznych, obyczajowych, etc.
                • anya.po.prostu Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 18:44
                  ja pochodze ze wschodniej Polski i mam podobne spostrzezenia. Tylko ja
                  wyjechalam z moich znajomych i rodziny, raczej nie ze wzgledow ekonomicznych
                  ale osobistych i gdyby nie one to zostalabym w Polsce.
                  Juz w czasie studiow pracowalam i nie mialam jakis strasznych koszmarow ze
                  znalezieniem pracy. Co wiecej jak sledze losy moich znajomych prawie wszystkim
                  z nich ulozylo sie bardzo pomyslnie. Para moich najblizszych przyjaciol w wieku
                  28 lat kupila w Warszawie mieszkanie, teraz, dwa lata pozniej zamieniaja je na
                  wieksze bo rodzi im sie drugie dziecko. Pracuja w swoich zawodach, stac ich na
                  wakacje, i normalne zycie.
                  Moje dwie siostry, ktore zostaly w moim rodzinnym miescie tez niezle sie
                  ustawily, jedna znalazla genialna luke na rynku i zalozyla wlasna firme, ma
                  tyle zlecen, ze nie jest w stanie im podolac, chcialaby zatrudniac wiecej osob,
                  zeby te zlecenia wyrabiac, ale nie moze znalezc chcetnych do pracy!
                  Druga, swiezo po studiach przez kilka miesiecy troche sie turlala po roznych
                  dorywczych zajeciach, teraz ma stala, swietnie platna prace w duzej firmie z
                  siedziba na Mazurach.
                  Reszta znajomych ze studiow rowniez radzi sobie dobrze, wcale nie gorzej, a
                  moze i nawet lepiej niz ja tutaj.
                  Zreszta, w mojej rodzinie jest kilka osob, ktore maja wlasne firmy i zawsze
                  najwiekszym koszmarem jest znalezienie dobrych ludzi do pracy. Ci, ktorzy sa
                  przysylani z Biura Pracy przychodza tylko po pieczatke, ze NIE CHCE sie ich
                  zatrudnic. Ci, ktorzy niby chca pracowac to albo nie potrafia wykonac
                  najprostrzych polecen, albo kradna, albo nabijaja rachunki telefoniczne
                  prywatnymi rozmowami, albo migdala sie ze swoimi chlopakami przy klientach.
                  Wiec bezrobocie w Polsce to zdaniem moim i moich znajomych sprawa bardzo
                  dyskusyjna.

                  Wiem, ze tego typu stwierdzenia zawsze spotykaja sie z gwaltownym sprzeciwem
                  tych, ktorzy bezskutecznie szukali pracy w Polsce albo zarabiali grosze.
                  Ale ja pisze z tego co widze w swoim otoczeniu i z wyjatkiem jednej pary nie
                  jest to Warszawa. I w sumie to co musieli przejsc ci, ktorzy do czegos doszli
                  wcale az tak strasznie nie rozni sie od tego co my przechodzimy tutaj szukajac
                  pracy.
                  • annamaria0 Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 19:10
                    Musze przyznac, ze wiekszosci moich znajomych w Pl bardzo dobrze sie powiodlo.
                    Wielu zalapalo sie na te pierwsza postkomunistyczna fale rekrutacji przez
                    zachodnie koncerny i utrzymalo swoje stanowiska, teraz, jeszcze przed 40., maja
                    piekne (i ogromne jak warunki angielskie)domy, drogie samochody, spedzaja
                    wakacje na Kostaryce itd. Inni prowadza rodzinne interesy, rodzice pomogli im na
                    poczatkowym etapie i teraz zyje im sie calkiem dobrze. Zyja na zdecydowanie
                    wyzszej stopie niz np. moj angielski szwagier z zona i dziecmi. Ale sa
                    oczywiscie w mniejszosci.
                    • evalon Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 23:18
                      to rzeczywiscie zle w polsce sie dzieje,skoro dobrze usytuowane osoby uciekaja
                      za granice,dla mnie cos nowego,bynajmniej pierwsze forum w ktorym uczestnicy tz
                      wiekszosc uczestnikow nie przyjechalo ze wzgledow ekonomicznych tylko z
                      przyjemnosci,dla mnie conajmniej dziwne
                      • hopplik Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 01.06.06, 23:37
                        Też się zastanawiałam dlaczego słówko ekonomiczny ma taki negatywny wydźwięk,
                        skoro synonim do ekonomiczny to 'racjonalny' ;)
                        Nie lepiej korzystać z tego,że można wybierać gdzie się chce żyć i już ;)

                        Mając możliwość wyboru: Poznań czy Londyn (albo jego okolice), z przyjemnością
                        wybrała bym to drugie miasto ;)

                        • anya.po.prostu Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 00:41
                          hopplik napisała:
                          > Też się zastanawiałam dlaczego słówko ekonomiczny ma taki negatywny wydźwięk,

                          może dlatego, że emigrant ekonomiczny kojarzy się raczej z przymusem, desperacją a nie wolnym wyborem?

                          Ale też wcale nie wydaje mi się, że taka ogromna większość Polaków wyjeżdża z przyczyn tylko i wyłącznie wyższych zarobków.
                          Oprócz przyczyn "sercowych" czyli emigracji za partnerem jest przecież jeszcze zwykła u młodych (i nie tylko) ludzi ciekawość świata, chęć doświadczania nowych miejsc, ludzi, potrzeba odmiany, wyzwania.

                          Zobaczcie ilu jest tutaj młodych Australijczyków, Nowozelandczyków. Oni nie przyjeżdżają do UK bo w ich kraju jest bieda i bezrobocie. Oni chcą podróżować, zobaczyć świat a nie siedzieć całe życie na swojej półkuli południowej.
                          Myślę, że spora część tej nowej "wielkiej fali emigracyjnej" jak to okrzyknęły media, po prostu wynika stąd, że Polacy wreszcie, po tylu latach, mają możliwość swobodnego podróżowania i mieszkania w innych krajach. Mają wybór i chcą z niego korzystać.
                          • hopplik Re: Calkiem realny artykul...jeszcze raz o Polsce 02.06.06, 10:37
                            Tak naprawdę who cares czy powodem emigracji jest chłopak, czy praca, czy
                            jeszcze coś innego ;)
                            Najważniejsze, że można o swojej przyszłości decydować w miarę swobodnie.


    • anya.po.prostu dla rownowagi 01.06.06, 19:35
      kto nam usmazy rybe nad morzem:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3371495.html
      • liley11 Re: dla rownowagi 02.06.06, 12:24
        Aniek133 - WYBACZAM CI krytyke, do ktorej jako polonistka masz prawo. Przyznam,
        ze z ortografia bylam i jestem na bakier. Z wyprocowan zawsze mialam 3+ - ocena
        zawyzona za tresc i styl, poniewaz za ilosc ortografow dostalabym dwojke.
        "Poprawnosc" mojej pisowni widac w kazdej mojej wypowiedzi na forum. Doceniam,
        ze to Ty pierwsza zwrocilas mi uwage i jedniczesnie dziekuje innym dziowczynom
        za tolerancje mojej "bledowosci". Pradwe mowiac, bardziej liczy sie dla mnie to,
        co ktos ma do powiedzenia, od tego czy napisze to poprawna polszczyzna, czy nie.
        Swoja droga, ciekawe, czy bylabym tak samo krytyczna do osob, ktore popelnialyby
        karygodne bledy matematyczne...? (nie jestem matematyczka).

        Jednak, jelsi moge Ci cos zasugerowac to, abys w bardziej delikatny i taktowny
        sposob zwracala ludziom uwage, odnosnie ich bledow. Ja sie na ciebie nie
        gniewam, ale mozesz spotkac sie w zyciu z sytuacja, ze swoja zbyt ostra krytyka
        kogos zranisz i zniechecisz do swoeje osoby. Co juz chyab sie stalo na tym forum
        w kilku przypadkach.

        Ciesze sie, ze ostatecznie watek ten przybral nadany mu kierunek dyskusji o
        zyciu 30-stolatkow w Polsce.

        Jelsi o mnie chodzi, dobijam 30-stki i juz nie zalapalam sie na
        "postkomunistyczna wymiane kadry". Jeszcze rocznik konczacy studia przede mna
        mial szanse na dobre prace, chociaz juz nie tak latwo, jak poprzednie roczniki.
        Wielu moich znajomych ze studiow pracuje za te przyslowiowe 1200 brutto. Wielu
        tez robi kariery naukowe. W pierwszej pracy mialam prawie 1700 na reke i bywalo
        tak, ze dniami nic nie robilam, w drugiej, ktora miala byc lepsza 1507 - w tej
        zapitalalam tak, ze nie mialam sily juz aby nawet zjesc po powrocie domu,
        klopoty z sasypianiem spowodowane stresem,... Obie prace byly w Warszawie. NIe
        ukrywam, ze powodem wyjazdu do UK byly wzgledy ekonomiczne i brak nadzieji na
        godne zycie w Polsce, nie nadmieniajac juz o szczesliwym zyciu. Na kazdym kroku
        mnozace sie bariery biurokratyczne, uklady, ukladziki, niemily stosunek
        urzednikow, pan w sklepach do klienta,...mozna by jesczze wiele przykladow
        przytaczac. Zycie jest za krotkie, aby sie meczyc. I jesli jakis kraj oferuje
        lepsze warunki do zycia, to czemu by z tej oferty nie skorzystac.
        Nie jest moim celem wlasne M4 z modnym AGD, japonski samochod i wakacje na
        Krecie. To, co chce osiagnac w zyciu, nie uzyskam dzieki pracy od ...do dla
        wielkiego koncernu, wspinajac sie po szczeblach kariery, bo wtedy cos po drodze
        bym zgubila...ZYCIE.


        • beatap15 Re: dla rownowagi 02.06.06, 22:27
          Liley11,myślę podobnie jak ty.Mieszkam w małej miejscowości,mój mąż pracuje
          zarabia 1900zł na ręke(mamy troje dzieci)więc śmierć głodowa mi nie grozi,ale
          takie ,,podtrzymywanie" nas przy życiu w tym kraju(który mimo wszystko kocham)
          gdzie zdecydowana większość żyje jak żyje (szkoda gadać)ma być pełnią mojego
          szczęścia?Ktoś wsspomniaał o ludziachz tzw bogatych krajów którzy chcą przeżyć
          coś więcej podróżują,myślę że nawet mając 3 dzieci i 35 lat też mi wolno .W
          końcu nie robię nic złego.
    • ralphos Dwa światy 02.06.06, 19:56
      Mam sporo znajomych i obracam się (a raczej obracałem w Polsce) w bardzo
      różnorodnym towarzystwie i widzę wyraźnie, że większość 25- 30-latków można
      zaliczyć do jednej z dwóch grup - albo ledwo ciągnących i żyjących z dnia na
      dzień "1200 brutto" (tych jest najwięcej), albo doskonale sobie radzących
      fachowców (lub niestety czasami kombinatorów) zarabiających po 6000, 8000, 10000
      i więcej. Ja sam byłem gdzieś po środku, miałem kontakt z jednymi i drugimi.
      Między tymi światami jest tak ogromna przepaść, że aż trudno uwierzyć.
      Niestety widzę wyraźnie że o sukcesie często decydują bardziej umiejętność
      rozpychania się łokciami, znajomości i szczęście niż prawdziwe zdolności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka