vygotsky
08.06.06, 23:42
Moje dziecko mnie dzisiaj dobilo. Jest mundial a wiec i praca domowa
ciekawsza - trzeba przygotowac cos na temat jednego z uczestniczacych krajow.
Mlody tak podekscytowany ze caly dzien o tym nawija i nawet spac nie mogl. Ja
do niego 'no to fajnie, zrobimy quiz o Polsce' a on mi na to 'zwariowalas
wszyscy mnie wysmieja'. A ja 'jak to?'. No tak, Leonardo czy tam jaki inny
Francis twirdzi ze Poland sucks i ze wogole sie nie liczy i nikt Polski nie
lubi. Myslalam ze zemdleje - moj 6-latek juz ma kompleksy bycia Polakiem (w
kwestie czy nim jest czy nie, nie wchodze bo sam sie identyfikuje jako
Anglik). Czy juz tak bedzie do konca szkoly, do konca jego zycia w UK, ze nie
bedzie przyznawal sie do swojego polskiego pochodzenia!? A moze to czysto
kwestia futbolu i tego ze sie w nim malo liczymy...mam nadzieje. Ale czy
przez taka prace domowa nie rzuca sie to na inne sfery bycia i wspolzycia?
Przez podnoszenie mundialu do takiej rangi moje dziecko mysli ze pochodzi z
kraju na peryferiach swiata, ze jego mama z prozni i ze nie warto o tym
wspominac reszcie klasy bo to nie Brazylia czy Niemcy..Oj dalo mi to wszystko
do myslenia.