Dodaj do ulubionych

problem...

05.08.06, 22:11
Czesc dziewczyny
Mam powazny problem, ktory dotyczy mojego slubu.
Planujemy go wziac w Szkocji, maja byc tylko nasze mamy i my. One jeszcze nie
byly w UK i chcemy zeby przyjechaly na tydzien i zobaczyly troche East
Midlands i Szkocje.
Chodzi o to, ze mam jeszcze brata ale nie utrzymuje z nim za cieplych
kontaktow, tzn rozmawiamy jak jestem w Polsce ale bardzo powierzchownie - jak
obcy ludzie.
Do tego nie lubie jego bratowej, nasze sosunki sa poprawne ale bardzo
chlodne.
My (ja i moj chlopak) nie chcemy ich na slubie, szegolnie on. Do tego wiem,
ze moj brat z bratowa obmawiaja nas przy mojej mamie, wiec oni tez nie
przepadaja za nami.
Jestem wlasnie po rozmowie telef. z mama. Jest jej bardzo przykro, ze go nie
zapraszamy. Tlumaczac to tym, ze jest nas tylko dwoje (rodzenstwa) i jak ja
bym sie poczula w jego sytuacji, ze to tylko raz w zyciu i wiecej nie bede
musiala go zapraszac. Ona nie rozumie, ze slub sie bierze dla siebie nie dla
rodziny, chyba, ze ja tu czegos nie rozumiem.
Mam teraz taki metlik w glowie, nie wiem co robic. Moj chlopak nie da sie
przekonac, wiem to na pewno. Ja pewnie bym to zrobila, wlasnie dla mamy...
On jest w pracy a ja nie mam z kim pogadac...
Nie chcemy dluzej czekac, slub planujemy w pazdzierniku. Chcemy miec juz
dziecko ale tak bo Bozemu :-)

Poradzcie cos bo ja juz nie wiem jak wybrnac z tej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • barbarakaroluk Re: problem... 05.08.06, 22:31
      hej,

      ja bym zaprosila - wiem ze piszesz ze slub jest dla was tylko, taka osobista
      ceremonia w malym gronie.
      Zyjemy niestety nie sami, ale wsrod ludzi,rowniez z rodzina. a to tylko jedna
      uroczystocs w zyciu, mozna jakos przecierpiec - a moze jak go zaprosisz to
      odmowi i problem macie z glowy?
      Ja tez mam brata i bratowa z ktorymi utrzymuje bardzo 'poprawne' ale nie jakies
      takie cieple stosunki, ale na slub z pewnoscia bym zaprosila.
      Dla mnie byloby wazne aby moj brat byl na slubie - nie musimy sie kochac -
      dopoki sie szanujemy to jest wazne. Ale to tylko moje zdanie.

      bez wzgledu na decyzje- zycze udanego slubu!
      • tuti Re: problem... 05.08.06, 22:38
        ja tez bym brata aprosila(wyslala zaproszenie)
        zawsze mozesz liczyc ze odmowi.. a brata ma sie jednego...(no, tzn niekoniecznie
        jednego ale no wiesz o co chodzi;)(
        • tuti Re: problem... 05.08.06, 22:46
          tzn bardziej wlasciwie mialam na mysli to co napisala Natalia. Tez mam brata i
          wiem jak wazne sa dobre stosunki z bratem, bo brat zawsze bratem bedzie.

          jesi przyjmie zaproszenie, to byle to Wyszlo Wam wszystkim na dobre.
          A jesli nie przyjmie, bo zadecyduje ze moze kosztu za duze, cokolwiek ( moze
          powody rzeczywiste beda inne) - a jesli Wasze stosunki mialy by sie zmienic -
          nie bedziesz sie czula ani Ty, ani brat zle - ze nie myslalas o nim w
          szczesliwym dla Ciebie czasie...

          oj muzyka mi za glosno gra (cocteau twins - this love!) i mysli mi zaglusza, nie
          moge sie skupic..
          i dobranoc poza tym :)
    • yadrall Re: problem... 05.08.06, 22:32
      Wiesz ja z wlasnym slubem zrobilabym tak jak mi pasuje. Nie brala bym pod uwage
      tego co chce maz ani tego chce mama. To Twoj (jedyny,wymarzony) slub i Ty masz
      byc zadowolona,a wszyscy inni powinni uszanowac Twoja decyzje.
    • natalia.brzeska Re: problem... 05.08.06, 22:37
      megan2bp napisała:

      > > My (ja i moj chlopak) nie chcemy ich na slubie, szegolnie on. Do tego wiem,
      > ze moj brat z bratowa obmawiaja nas przy mojej mamie, wiec oni


      Moj chlopak nie da sie
      > przekonac, wiem to na pewno. Ja pewnie bym to zrobila, wlasnie dla mamy...


      Po pierwsze, to Twoj brat, nie Twojego chlopaka, wiec uwazam, ze on tutaj
      wlasciwie nie ma nic do gadania.
      Po drugie, chlopak/maz zawsze moze Cie zostawic i wtedy bedziesz zarowno bez
      chlopaka, jak i bez brata. Brat zawsze bedzie Twoium bratem.
      Tez nie mam za dobrych stosunkow ze swoim bratem, ale ostatnio STARAM SIE je
      poprawic. Moze akurat ten slub polepszy Wasze stosunki? Moze powinnas odbyc
      normalna, poiwazna rozmowe z bratem sam na sam.

      A po trzecie, rob co Ci serce mowi, a nie to, co wymusza na Tobie chlopak, czy
      mama.
    • formaprzetrwalnikowa Re: problem... 05.08.06, 22:57
      ja bym nie zaprosiła. nie zniosłabym nikogo, kogo nie lubię i z kim sie nie
      dogaduję w takim dniu - niezaleznie od tego, kim by dla mnie był. jakby był to
      mój własny narzeczony, tez bym nie zaprosiła ;-)
      ale ja taka wredna jestem. własny slub planuję w ogole bez nikogo z mojej
      rodzinki (ewentualnie brat, jesli bedzie chciał przyleciec)
      • chihiro2 Re: problem... 07.08.06, 13:14
        Ja tez bym nie zaprosila. Nie uwazam, ze slub to jakies wielkie 'halo', zwykla
        ceremonia w malym gronie, ktora przeypieczetowuje sie fakt, ze zawsze bedzie
        sie razem. I tyle. Zaprosilabym tylko tych, ktorych rzeczywiscie CHCE widziec
        wokol siebie, ktorzy sprawia, ze milo spedze ten dzien i o ktorych wiem, ze
        dobrze mi zycza.
        A zdanie narzeczonego bralabym pod uwage, bo on tak samo ma prawo powiedziec,
        kogo chce widziec w koncu na takze swoim slubie.
        • formaprzetrwalnikowa Re: problem... 07.08.06, 15:50
          wychodze z podobnego zalozenia.
          w koncu to tez jego slub i jesli on nie zyczy sobei kogos widziec...
          ale wyobrazam sobie, ze trudno zaczynac 'przypieczetowane' wspolne zycie od
          tego typu rozdzwiekow.
    • aniaheasley Re: problem... 05.08.06, 23:04
      Zrobisz oczywiscie ostatecznie tak jak Ci serce dyktuje, ale to ze Twoj
      chlopak 'na pewno sie nie zgodzi' troche mnie niepokoi jezeli chodzi o Wasze
      happy ever after zycie razem.....to Twoja decyzja, Twoj brat, i chlopak,
      narzeczony, maz musi ja uszanowac. Moze mu sie to nie podobac, ale to nie on
      podejmuje tutaj ostateczna decyzje.

      A od siebie dodam - zapros brata. Slub to moment kiedy jestes bardzo
      szczesliwa, i bardzo dobry moment zeby okazac wspanialomyslnosc. Dobra chwila,
      zeby wzniesc sie ponad niesnaski rodzinne, moze pierwszy krok do poprawy
      stosunkow? Wydaje mi sie, ze jezeli ich nie zaprosisz, to w dniu slubu bedzie
      Ci troche glupio. Bedziesz sie czula (mam nadzieje i zycze Ci tego) bardzo
      bardzo szczesliwa, i to ze nie zaprosilas jednego z najblizszych krewnych moze
      Ci troche uwierac.

      Wierze, ze podejmiesz wlasciwa decyzje.
      Powodzenia w przygotowaniach do slubu!
    • leggetta Re: problem... 06.08.06, 13:53
      ja tez bralam tu slub i niechetnie widzianej rodziny pozbylam sie w ten sposob
      ze mowilam ze owszem zaproszeni sa ale sami sobie caly przyjazd i wszytko z tym
      zwiazane zorganiuja i za to zaplaca. w ten sposob mialam tu i ugoscialam kogo
      chcialam a reszta heh, no niby zaproszenie miala no ale w wiadomych wzgledow
      nie przyjechala.

      a tak przy okazji moze kolezanki orientuja sie w zasadach zapraszania i
      placenia za taka impreze.
      1. sytuacja 1 - moja bliska kol w Pl brala slub - na dlugo zanim zaczela
      wysylac oficjalne zaproszenia mowialam jej ze nie bedzie mnie nie bedzie bo
      najzwyczajniej w swiecie nie mialam urlopu. mam wrazenie ze do dzis ma mi to za
      zle. zalozy teraz ze moglabym przyjechac to rozum mi mowi ze sama bym za cala
      podroz zaplacila
      2. odwrocmy sytuacje - ja bralam tu slub - dlaczego niektorzy oczekiwali ze
      mialabym im podroz tu + pobyt zasponsorowac?
      czy ja sie myle - ale mysle ze w przypadku slubu za granica goscie sami na
      wlasny koszt dojezdzaja - tak czy nie?
      (nie mowie tu o najblizszej rodzinie - tu tu mozna pojsc na ustepstwa w
      zaleznosci od sytuacji)
      • barbarakaroluk Re: problem... 06.08.06, 14:22
        mysle ze bardzo trudno byloby zasponsorowac wszystkim gosciom dojazd i pobyt na
        weselu - przeciez to ogromny wydatek.

        moj kolega ktory organizowal wesele w Polsce z Polka, zaprosil nas ale otwarcie
        powiedzial ze nie moze nam zapewnic nocelgu itd itp - ale w zamian nie oczekuje
        zadnych prezentow. Chcial poprostu abysmy na weselu byli ale nie byl w
        finansowym stanie oplacic nam pobytu tam i otwarcie nam o tym powiedzial.

    • aniek133 Re: problem... 06.08.06, 15:37
      Zgadzam sie calkowicie ze slowami Formy. Tez bym chciala miec na swoim slubie
      tylko tych, na ktorych mi zalezy. Rodziny sie nie wybiera i nie chcialabym miec
      na slubie kogos tylko dlatego, ze na nieszczescie jest moim bratem, ciocia,
      kuzynka itd.

      Jezeli bratu nie zalezy to ma i tak w nosie ten caly slub. A pojdnanie moze
      nastapic bez wzgledu na to, czy byl na slubie, czy nie. Nielubiana osoba moze
      tez zepsuc uroczystosc. Nie zapominajcie o tym, w przyplywie wielkich
      rodzinnych uczuc, dziewczyny.
      • megan2bp Re: problem... 06.08.06, 16:09
        My z bratem nadajemy na supelnie innych falach. Brak wspolnych tematow, do tego odleglosc jaka nas dzieli nie sprzyja poprawie stosunkow. Podejzewam, ze po prostu jest zazdrosny, ze my "jakos" sobie dajemy rade tutaj zamiast klepac biede w Polsce.
        Jesli chodzi o finanse to za bilety tesciowej i mojej mamy zaplacimy.
        Podejzewam, ze brata i bratowej nie bedzie stac na przylot tutaj.
        Ja nie wyobrazam sobie ich tutaj przez tydzien, mieszkania z nimi, jedzenia i zwiedzania. Zreszta nie stac nas na to, to bedzie wtedy 6 doroslych osob (chodzi mi o hotel w Szkocji czy wynajecie samochodu, nasz jest za maly na 6 osob). Jestesmy tutaj niespelna dwa lata i wciaz sie dorabiamy.
        To ma byc bardzo skromny slub, potem obiad w restauracji. pozostaly czas spedzimy na pokazywaniu mamom Anglii (kawaleczka).


        powoli odechciewa mi sie tego slubu.
        najchetniej wzielibysmy go zupelnie sami, tylko byloby mi strasznie przykro wobec mamy
        • barbarakaroluk Re: problem... 06.08.06, 16:33

          trudna sytuacja. bo mozna by bylo zaprosic brata, ale wytlumaczyc ze nie stac
          cie na to aby mu oplacic przelot dla dowch dodatkowych osob, hotele itd itp .
          ale majac brata z ktorym rowniez 'nie nadaje na tych samych falach' to
          wyobrazam sobie co by powiedzial jesli wytlumaczylabym mu ze nie moge zaplacic
          za bilety i hotele.
          z drugiej strony nie chcialabym aby mojemu bratu bylo przykro ze go nie
          zaprosilam.

          Moze dobrze byloby otwarcie powiedziec twojej mamie i bratu ze poprostu nie
          stac was na zaplacenie biletow i pobyt jego i bratowej tutaj, ze chetnie bys go
          widziala na slubie ale nie dasz rady finansowo. Moze za to powiedz ze kiedy
          przyjedziesz do Polski nastepnym razem zaprosisz ich na rodzinny obiad do
          dobrej restauracji wraz z ogladaniem zdjec ze slub i pobytu mam ? - moze wyslij
          list do brata i bratowej zapraszajac ich i tlumaczac co i jak?

          Wiem ze to strasznie skomplikowana sytuacja i ciezko podjac decyzje co zrobic,
          ale mam nadzieje ze cokolwiek zdecydujesz to bedziecie sie dobrze z mammi bawic!


          • mysz2006 Re: problem... 06.08.06, 19:55
            wszystkim na raz nie dogodzisz, cokolwiek nie zrobisz i tak ktos bedzie
            narzekal i tylek Ci obrabial, a Ty, Megan i Twoj narzeczony bedziecie sie tylko
            stresowac - juz zaczynasz miec watpliwosci a to bardzo dla waszego zwiazku
            niezdrowe.

            Rozumiem ze chcialabys polaczyc dobre z pozytecznym i pokazac matkom gdzie
            mieszkasz, ale to nie jest chyba teraz priorytetem.

            Ja radzilabym Ci - jedzcie do Polski. Zaangazuj Mame do organizacji w Polsce
            (bedzie Ci za to wdzieczna). Tzn. niech Mama zamowi kosciol (na pewno jesli da
            odpowiedni datek na parafie to sie ksiadz zgodzi)/urzad stanu cywilnego. Na
            pewno znasz w swoich okolicach przyzwoita restauracje - w ktorej zamow obiad
            dla gosci (wszystkim mozesz kierowac zdalnie) - ustalisz sobie menu - i
            rodzinie rozpowiesz - na 2-3 tygodnie przed, ze przyjezdzasz ze zdecydowalas
            sie na slub w Polsce, zeby im ulatwic zycie aby sie po swiecie nie musieli
            szargac, a poniewaz chcesz miec akcenty nowonabyte brytyjskie - robisz
            impreze 'celtic' - obiadowa z 3 dan w restauracji (coby sie nikt nie spodziewal
            niewiadomo jakich mecyj). Mozesz do Polski pojechac na tak dlugo lub krotko jak
            Wam odpowiada, mozesz to polaczyc z honeymoon, lub nie, mozesz sie zatrzymac w
            hotelu. Skorzystaj z linku www.hotelbank.pl lub www. odkryjpolske.pl. swietne
            promocje w luksusowych hotelach. Loty do Polski w pazdzierniku (o ile nie half-
            term sa przystepne) - w £700-1000 sie zmiescisz ze wszystkim. Slub bedziesz
            brac jeden w zyciu - (mam szczera nadzieje) - sprawe zalatwisz elegancko,
            honorowo i bezstresowo. Wjedziesz i wyjedziesz jak Pani.

            Wszystkiego dobrego.

            • deadeasy Re: problem... 06.08.06, 22:44
              Slyszalam od znajomych historie-horror o zalatwianiu slubu w Polsce (on Anglik,
              ona Polka). Laczylo sie to z jezdzeniem do wszystkich Polakow ulubionego
              konsulatu polskiego w Londynie, kilkukrotnych wycieczek do Polski (bo pani w
              okienku nie kaceptowala dokumentow dostarczanych niewlasnorecznie) i
              (grubosmarowane) negocjacje z ksiedzem. O udzielaniu roznych informacji w
              zaleznosci od dnia tygodnia nie wspominajac....

              Proponuje Gretna Green ;)
              • formaprzetrwalnikowa gretna green 06.08.06, 23:12
                co to jest?
                • deadeasy Re: gretna green 06.08.06, 23:24
                  To takie miejsce w Szkocji, ponoc pierwsza wioska po przekroczeniu granicy w
                  drodze z Londynu do Edynburga.

                  www.visitscotland.com/library/gretna
                  :)

                • izabelski Re: gretna green 06.08.06, 23:27
                  GRETNA GREEN

                  Gretna Green is one of the world's most famous wedding venues, conjuring up
                  stories of romance, scandals, and illicit trysts.

                  For 250 years, thousands of young lovers have made for Gretna Green, where they
                  can wed in a hurry under Scotland's lenient marriage laws.

                  Countless stories recall lovers arriving in Gretna Green after days on the
                  road, with an angry father in hot pursuit, who is trying to intercept the
                  couple before the marriage can take place. No place in the world can claim such
                  a rich wedding history: one of the oldest marriage certificates is dated 11th
                  June 1772; making Las Vegas, and Niagara Falls look like modern interlopers.

                  The rush to Gretna Green continues to this day. Over 4,000 couples marry in
                  Gretna Green annually - about 13 per cent of all weddings performed in
                  Scotland.
                  • formaprzetrwalnikowa Re: gretna green 06.08.06, 23:51
                    a, dziekuje :)
              • mysz2006 Re: problem... 07.08.06, 10:34
                konsulat nie wchodzi w gre - oboje sa Polakami.

                Jesli ksiedzu trzeba 'posmarowac' - chyba £100 to zalatwi - na nauki
                przedslubne mozna pojsc tutaj. Sto funtow to bardzo tanio zeby sobie zakupic
                spokoj.

                Organizacja zdalna w dzisiejszych czasach jak sa telefony, faxy i internet to
                pestka (no nie w konsulacie w lato oczywiscie - choc w Glasgow na pewno latwiej)

                Myslmy po europejsku.
          • chihiro2 Re: problem... 07.08.06, 13:16
            Ale przeciez to byloby klamstwo! To nieprawda, ze Megan "chetnie by widziala
            brata na swoim slubie". Po co klamac?
        • effata Re: problem... 07.08.06, 00:02
          > powoli odechciewa mi sie tego slubu.
          Eeeee, no coś ty! Nie daj sobie popsuć tej uroczystości.

          Dziewczyny już przedstawiły dużo różnych opcji. I tych za i tych przeciw.
          Ja bym jednak zaprosiła brata. I to właśnie zrobiła tak, jak radzi
          Barbarakaroluk. Powiedziała, że nie możecie sobie na to pozwolić, żeby ich
          gościć przez tydzień. I prawdopodobnie oni nie przyjadą.
          Uważam, że to byłby miły gest z twojej strony. Może gest pojednania?
          Może trudno jest mi się wczuć w taką sytuację, bo ja mam dobre stosunki z
          rodziną i nigdy przed takim dylematem stawać nie musiałam. Ale staram się
          myśleć, jak bym się czuła, sama ze sobą, gdyby tego nielubianego brata
          zaprosiła i gdym go nie zaprosiła. W tym drugim przypadku miałabym wrażenie, że
          jeszcze bardziej zaogniłam sytuację. A w przeciwnym razie czułabym się że w
          pewnym sensie pokonałam samą siebie, swoje słabości.
          Pewnie się narażę, ale nie rozumiem takiego zacięcia się w sobie, żeby nie
          zaprosić na ten jeden jedyny dzień, w końcu szczególny, swojej najbliższej
          rodziny. Jeśli są jakieś niewyjaśnione sprawy, żale itp. to istnieje
          prawdopodobieństwo, że zaproszenie i tak zostanie odrzucone.
          Wiem, że ludzie są różni, ale jakoś mi się nie chce wierzyć, że jeśli ktoś jest
          zaproszony na ślub (powiedzmy nawet, że sam sobie to opłaca) to przyjeżdża ze
          skwaszoną miną i robi wszystko, żeby tę wizytę popsuć, czy żeby wyciągać
          wszystkie animozje.
          Wiem, że są ludzie, którzy nam działają na nerwy (choć uwierzcie mi, ja nie mam
          w swojej rodzinie, czy wsród moich znajomych ani jednej osoby, której bym nie
          znosiła, czy nienawidziła, czy nie mogła znieść - owszem za niektórymi nie
          przepadam, ale nie do tego stopnia, żebym wszystko robiła, żeby za wszelką cenę
          unikać z nimi kontaktu), ale to chyba nie możliwe otaczać się tylko ludźmi,
          których akceptujemy w 100%

          I przyznam szczerze (sorry, nie chcę nikogo krytykować, ale ... mam dziś
          wieczór szczerości :)) że ... nie rozumiem idei ślubu tylko we dwoje. Ja na mój
          ślub zaprosiłam tyle ludzi, ile się da. I też nas nie było stać, dlatego był
          tylko skromny obiad dla najbliższej rodziny, a dla znajomych (wcześniej)
          szwedzki stół (nie było wesela jako takiego), który ... został b. szybko
          wyczyszczony. Ale czy to jest najważniejsze na ślubie?
          Wiem Megan, że wy jesteście w innej sytuacji, że to nie jest możliwe aby
          zorganizować duże przyjęcie. Ale piszesz, że CHCIAŁABYŚ, abyście byli zupełnie
          sami ...

          Jakkolwiek, mam nadzieję, że sprawa się rozwiąże tak, żebyście mieli fajny czas
          i super ślub.
          Pozdrawiam,
          Effata

          --
          Don't guess.
        • konstruktorka1 Re: problem... 07.08.06, 17:38
          Bardzo trudno jest w takich sytuacjach. Rady nic tu nie pomoga. Mysle ze brat
          ci zazdrosci. Najlepiej prosto wyjasnij ze ci bardzo przykro ale stac was tylko
          na przyjazd rodzicow
          Tak na marginesie nie zgadzam sie z wypowiedzia kolezanek ze maz cie moze
          zostawic itp. Nasz ksiadz przed slubem ladnie to wyjasnil ze szczescie
          malzenskie jest tylko mozliwie kiedy postawimy malzonka malzonke na najwyzszym
          miejscu. Moja tesciowa mowi ze ksiadz byl glupi a ja sadze ze nie
          Nasz slub cywilny odbyl sie w bardzo duzym gronie ale koscielny na Taiwanie bez
          rodziny.
          Moze zorganizuj w Polsce obiad w domu rodzinnym dla wszystkich a w Szkocji
          slub dla siebie. Bedzie wilk syty i owca cala
          Pozdrawiam
          E
          • monia72 Re: problem... 07.08.06, 21:35
            Z rodzina roznie bywa...cos o tym wiem. W naszym przypadku byla obraza i lzy,
            ze nie mamy wesela a dla rodziny tylko obiad (ale wszyscy i rodzina i znajomi
            byli zaproszeni na ognisko w tym samym dniu). Potem byla obraza o chrzest
            dziecka, ze nie taki, nie tacy, chrzestni nie z rodziny i rodzinie przykro. A
            my do tej pory zalujemy, ze nie ochrzcilismy dziecka w UK bez rodziny i ze
            spokojem - tez bylaby obraza ale na odleglosc.
            Calkowicie rozumiem problem i wiem z doswiadczenia, ze jak robimy cos dla
            swietego spokoju to i tak tego spokoju nie bedziemy miec. To chyba lepiej
            zrobic to dla siebie :-)))
            • agazat Re: problem... 07.08.06, 23:49
              No wlasnie ... a jak sie brat z bratowa obraza, ze nie zaplacicie za ich
              przyjazd i pobyt to co?? Rozni ludzie roznie sluby odbieraja ... Jedni oczekuja
              jedynie formalnego zaproszenia, inni pelnej oprawy.
              Az mi sie przypomnial moj slub. Drugi, wiec tylko USC w Polsce. Z zalozenia mial
              byc low key, i byl. Nie mialam zamiaru zapraszac calej rodziny jak to bylo za
              pierwszym razem (kameralnie, 110), a tylko przyjaciol z mojej strony (ze strony
              M bylo ok 20 osob, kazdy zaplacil za siebie - oprocz kolacji poslubnej). Moja
              madra mama powiedziala - nigdy nikogo na sile nie uszczesliwisz; jak zaprosisz a
              nie zaplacisz tez bedzie zle. No i zrobilam jak chcialam. Pewni czlonkowie
              rodziny nadal maja mi za zle (jak to, rodziny sie wstydzilam, ze nie
              zaprosilam???!!!), ale za zle mieliby takze to, ze nie zaplacilam za ich
              przybycie na slub, nocleg i inne takie ... wiec co za roznica???? Inni z rodziny
              mieli w nosie, czy ich tam zaprosze czy nie - mieli okazje do imprezowania za
              nasze zdrowie gdzie indziej, i za to jestem im wdzieczna.
              Z chrzcinami naszej corki podobnie ... Dlaczego nie w Polsce?? Dlaczego
              chrzestny to taki a nie inny?? zrobilismy po swojemy, jak sie komus nie podoba,
              to najwyrazniej nam dobrze nie zyczy.
              Ja jestem z tych, co sie ciesza jak innym sie powodzi i zawsze im dobrze zycze,
              zazdrosnikow nie lubie. A skoro ich nie lubie, to dlaczego maja byc przy mnie w
              waznych dla mnie momentach???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka