Dodaj do ulubionych

O sąsiadach i ew. policji...

04.11.06, 22:44
No właśnie: mam z mężem 'dziwnych' sąsiadów... Tzn. wszczynają sobie kłótnie o
3 - 5 rano i krzyczą tak bardzo, ze spać nie można;-( Dodam, że krzycze
głównie ona i głównie o to, że on pijany sobie chodzi... Czy telefon do
policji i jej ewentualna interwencja coś tu pomoże? A może jakaś inna
organizacja zajmuje się tu takimi nieznośnymi sąsiadami?
Obserwuj wątek
    • anya.po.prostu Re: O sąsiadach i ew. policji... 05.11.06, 00:44
      policja raczej nic w tej sprawie nie zrobi,
      no chyba, że powiecie im, że dochodzi do rękoczynów
      (... hmmm.... to może być jakieś wyjście! ;)

      zajrzyj na stronę swojego councilu, powinni mieć coś takiego jak
      "nuisance neighbours", specjalny numer telefonu pod który można zadzwonić.
      Kiedyś widziałam też specjalną stronę poświęconą dokuczliwym sąsiadom,
      ale niestety nie pamiętam adresu.

      Z własnego doświadczenia powiem, że przy okazji kolejnej całonocnej
      balangi u sąsiadów dzwoniłam najpierw na policję, która kompletnie
      nie była zainteresowana i kazali mi dzwonić do councilu.
      W councilu, na specjalnej całodobowej linii odebrał zaspany gość, przyjął zgłoszenie i obiecał, że wyśle patrol. Oczywiście musisz podać swoje
      nazwisko, adres, telefon, żeby ewentualny wściekły sąsiad wiedział na kim
      się zemścić za skargę :P
      Żaden patrol nigdy nie dojechał, przy kolejnych telefonach gość zwodził mnie, że patrol nie może znaleźć adresu a w końcu przestali w ogóle odbierać telefon!
      Impreza, taka, że aż szyby trzęsły się w oknach zakończyła się o 6 rano.
      • d.su Re: O sąsiadach i ew. policji... 05.11.06, 10:11
        Moj przyjaciel od roku walczy z halasliwa sasiadka, ktora urzadzala parties co
        wieczor. Jako ze oba mieszkania sa wynajmowane od tego samego landlorda,
        skarzyl ja najpierw u niego i ten upominal pania grzecznie. Gdy to nie pomoglo,
        za sprawe wzial sie Enviromental Health Office i sasiadka dostala pisemne
        napomnienie. Sasiadka zyje na zasilku wiec takze council ja ostrzegl, ze jak
        nadal bedzie nuisance, odbiora jej zasilek. Podzialalo... przynajmniej na
        razie.
        Policja nie przyjechala gdy kumpel zaprotestowal przeciw halasom o polnocy i
        boyfriend sasiadki poszczul na niego psa (amstaffa). Przez telefon mu
        powiedzieli, ze skoro go pies nie ugryzl to nic sie nie stalo....
    • tbo5r Re: O sąsiadach i ew. policji... 05.11.06, 21:11
      Podobno jest program ze maja takich gdzies wysiedlac tzw Family Support centres
      vel sin bins
      pisali o tym dzis w jakims szmatlawcu
    • deadeasy Re: O sąsiadach i ew. policji... 26.11.06, 23:31
      Probowalas pogadac z sasiadka? Poprosic zeby nieco ciszej rozwiazywali
      konflikty "bo papierowe sciany" itp?
      • lol21ndm Re: O sąsiadach i ew. policji... 27.11.06, 11:11
        Moze macie Police Neighbourhood Support czy jak to tam sie nazywa (jak nie
        wiesz czy macie, to zapytajcie o kontakt do nich chocby na policji). Sa bardzo
        pozytywnie nastawieni do pomocy przy dokuczliwych sasiadach - przynajmniej u
        nas...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka