woland?
16.08.01, 11:41
Witaj!
Co u Ciebie słychać? U mnie po staremu. Nic się nie zmienia. Powoli zaczynam przyzwyczajać się do stanu zawieszenia pomiędzy nudš, a szalonym po�piechem dnia codziennego. Czas już nie jest wyznacznikiem mego życia. To życie biegnie, a czas przysiadł gdzie� na gałęzi i drzemie. Zastanawiam się powoli, czy się starzeję? W końcu jestem jeszcze młody... tzn na pewno się starzeję, bo starzejš się wszyscy, ale czy mentalnie. No bo w końcu cały czas tracę czas, a do niedawna wydawało mi się to nieodłšcznym elementem szczeniactwa wszelkiego i niedojrzało�ci. Czy można być dojrzałym i tracić czas? Chyba tak, ale tylko wtedy, gdy ma się tego pełnš �wiadomo�ć. Czyż nuda nie jest wła�nie nieodłšcznym katalizatorem tworzenia? Ludzie, którzy sš pochłonięci pracš i zajęci bez reszty, nic nowego nie wnoszš. Czy powstałyby obrazy..., alby słynny... czy choćby nieskończenie piękne... ! Nie!!! Cóż, je�li sama nuda nie jest jeszcze warto�ciš samš w sobie i dopiero przyobleczona w formę wypełnia się tre�ciš. Ale czy na pewno ? Czy na pewno warto przerywać to słodkie lenistwo i czy na pewno kto� to zauważy? A je�li nawet, to czy JA poczuję się przez to lepszy i pełniejszy ? Czy będę miał więcej, albo lepiej, bliżej, czy może szybciej i czy tak naprawdę tego oczekuję ????
...a Ty ?????