Dodaj do ulubionych

Szok kulturowy

05.09.07, 19:40
Po raz kolejny czytam o szoku kulturowym jakiego maja dosatac lub
dostaja Polacy przyjezdzajacy do Londynu.

Chlopak zostal zlapany prwie na goracym uczynku po pobiciu i
zgwalceniu brytjki .Tlumacza jego zachowanie szokiem kulturowym i
nieprzyzywczjeniem do tzw. swiatel wielkieo miasta.( + wodka i
narkotyki oczywiscie )

Dzisiaj czytam w Good Housekeeping wywaid z Polka Magdalena Gignal
ktora mowi -
..''i'd been to London a few times before ,so it wasn't too much of
a culture shock when we moved.''

prawde mowiac nie bardzo rozumiem o czym mowa
czy ja w PL zylam w jakims rezerwacie normalnosci i kultury ?
Obserwuj wątek
    • pyza_uk Re: Szok kulturowy 05.09.07, 21:15
      Wiekszosc tych przypadkow dotyczy ludzi pochodzacych z polskich wsi
      tudziez innych malych miasteczek. Ludzie ci, mieszkajac jeszcze w
      PL, w zyciu swoim nie byli w miastach kalibru Wroclawia, Poznania
      czy Warszawy, wiec nie ma sie co dziwic, ze Londyn przyprawil ich o
      szok kulturowy...
      No ale tlumaczenie dokonania przestepstwa szokiem kulturowym??!!
    • effata Re: Szok kulturowy 05.09.07, 23:24
      Szok kulturowy to ja przeżyłam wczoraj, jak po wakacjach pierwszy
      raz od dłuższego czasu wsiadłam w moją 'ukochaną' osiemnastkę
      (Prawie że mogłabym sobie nucić: "Kiedy rano jadę osiemnastką,
      chociaż ciasno, chociaż tłok" :) - do tej pory by się zgadzało, ale
      już z "ukochanym moim miastem" to było by gorzej :))

      I się okazało, że wokół mnie stoi sześciu Polaków - nie jakaś tam
      grupa Polaków, ale 6 niezależnych osób (gadali co chwila przez
      komórki, więc się tylko upewniłam w przypuszczeniach :)). A jak
      wysiadałam, to zobaczyłam jeszcze jedną, znaną mi z widzenia Polkę z
      2 dzieci. Czyli, że w jednym autobusie było nas co najmniej 10 osób
      z Polski.
      To był dla mnie szok kulturowy.
      Naprawdę!
      Bo ... myślałam, że ja w Anglii mieszkam :))
      ***********************************************************
      Jeśli życie da ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.
    • aniaheasley Re: Szok kulturowy 06.09.07, 10:35
      Ja przezylam szok kulturowy wczoraj przed szkola corki. Staly za mna
      dwie Polki i ich jezyk mnie zaszokowal wlasnie. Co drugie slowo to
      k.... albo niespodziewany okrzyk ja pier.... co pare minut.
      • jacinda Re: Szok kulturowy 06.09.07, 12:11
        O ile sie nie myle, pani Magdalena Gignal pisze na tym forum, wiec
        moze sama sie wypowie co miala na mysli?
        • vereena Re: Szok kulturowy 06.09.07, 17:56
          Moja wypowiedź w magazynie została sklecona z długiej rozmowy
          telefonicznej. To akurat zdanie to ogromny skrót myślowy mojej
          odpowiedzi na pytanie: czy zetknięcie z wieloma różnymi
          kulturami/narodowościami/itp. było dla mnie "szokiem".
          Co miałam na myśli? W Polsce mieszkałam we Wrocławiu. To spore
          miasto, ale środowisko jest tam homogeniczne. Wśród znajomych miałam
          jednego kolegę Australijczyka, na studiach spotkałam kilka osob z
          Afryki. To tyle.
          Rozumiem intencje dziennikarki, bo sama byłam swiadkiem wizyty
          osiemnastoletniego syna moich przyjaciół w Londynie, który (na
          szczęście dyskretnie) oglądał się za co drugim przechodniem :)
          Ponieważ bywałam tu przed przeprowadzką, wiedziałam jak wygląda
          londyńska ulica.
          Tylko tyle - nie ma żadnego drugiego dna :)
          Magda

    • eballieu Re: Szok kulturowy 06.09.07, 14:44
      Wielojezycznosc pomaga w kontaktach miedzykulturowych i zmniejsza
      szok kulturowy, ale jesli ktos nie posluguje sie jezykiem
      angielskim, to dla niego moze byc to bardzo trudne doswiadczenie.

      Przeniesienie sie od innego kraju nieuchronnie wywoluje szok
      kulturowy, ktorego glebokosc jest wprost proporcjonalna do dystansu
      kulturowego miedzy dwiema wchodzacymi w gre kulturami.

      Ja np. bardzo jestem zadowolona, ze mialam mozliwosc uczestniczenia
      w programie, ktory ja nazywam "oswajajacym" w Berlitz. Widzialam tam
      mnostwo Europejczykow, bo ci tez maja rawo do "szoku kulturowego"
      poruszajac sie w obrebie Europy.

      Ale w dalszym ciagu dziwuje sie i w dalszym ciagu (mimo, ze kiedy
      ide na spacer po wsi, to z imienia znam wszystkich spotkanych ludzi,
      ich psy i dzieci)chyba nie do konca sie zintegrowalam. Czesto
      slysze, ze "nas wszyscy tu znaja". I chyba nas lubia, bo zapraszaja
      nas na np. urodziny. Jak ostatnio pan anestezjolog, dostalismy
      piekny trzystronicowy list o tym co przygotowywuje na urodziny i jak
      serdecznie nas na nie zaprasza. Calodniowa impreza do poznej nocy.
      Na impreze z listu wynikalo - mam przyniesc wlasne trunki na grilla,
      ktory w poludnie i cos do herbaty na pozniejszy tea time. No i jesli
      nie bedzie stanowic to problemu dla nas - prosi o zaplacenie za
      siebie rachunku za kolacje i napoje, w restauracji, ktora on juz
      wybral.
      Zgodnie ze zwyczajem, dzieki Bogu wiedzialam po kursie w Berlitz;-),
      wyslalismy kartke z podziekowaniem za zaproszenie i pozniej kartke
      urodzinowa. Gdybym na kursie nie byla i gdyby anestezjolog byl
      Polakiem, to bym mu powiedziala - Piotrus, a ty cos w robocie
      zazywasz, ze ci mozg przycmilo? Ty u mnie w chacie obzerasz sie jak
      swinia, pijesz trunki jak kon wode, a sam teraz odstawic nie
      potrafisz?
      A z szoku jakiego doznalam czytajac program imprezy urodzinowej i
      tego w jaki sposob mam sie wlaczyc do przygotowan otrzasam sie do
      dzis dnia;-)
      • basia313 Re: Szok kulturowy 06.09.07, 14:53
        NO ja mialam kiedys troche podobna historie. Zaproszono nas na
        dzieciece urodziny. Super. Urodziny w parku super. Plac zabaw i
        piknik. Super. Przyniesc wlasne jedzenie i picie. Nie super. :(
        NO i jeszcze prezent, o czym juz nie napisano oczywiscie Na urodziny
        nie poszlismy, ale wreczylismy jubilatce juz po imprezie karke
        urodzinowa.
        • pyza_uk Re: Szok kulturowy 06.09.07, 15:03
          To mi przypomina jak jeszcze mieszkajac w PL, a juz bedac w zwiazku
          (na odleglosc) z moim teraz mezem, pukalam sie w glowe, jak on
          zapraszal kumpli z pracy do pubu na urodziny. Bo mi sie wydawalo, ze
          zwyczajem polskim, on bedzie za cala biesiade placil. Pozniej
          dopiero na wlasnej skorze przekonalam sie jak w UK wygladaj 'leaving
          drinks' itp ;-)
          • steph13 Re: Szok kulturowy 06.09.07, 16:29
            Z mojego doswiadczenia z leaving drinks, osoba zapraszajaca zostawia
            za barem swoja karte, sugerujac barmanowi sume jaka chce wydac, co
            zazwyczaj zalezy od ilosci osob obecnych. Po kilku drinkach,
            zaproszeni goscie zazwyczaj sami funduja kolejne rundy drinkow lub
            butelki szampana. Moze to jakis zbieg okolicznosci, ale dokladnie
            nigdy nie bylam na zadnaj imprezie gdzie oczekiwanoby od gosci
            kontrybucji finansowych lub przynoszenia wiktualow. Tez bylabym
            zdziwiona gdyby mnie to spotkalo.
            • anya.po.prostu Re: Szok kulturowy 06.09.07, 19:28
              w dwóch firmach, w których do tej pory pracowałam na leaving drinks było raczej tak, że albo szef zostawiał kartę za barem, jeśli odchodził ktoś z długim stażem i odejście było "polubowne". Albo jak szefa nie ma to każdy kto kupował rundę fundował też drinki bohaterowi imprezy i wszyscy troszczyli się o to, żeby bohater wieczoru trzeźwy nie wyszedł :)

              co do zapraszania gości do domu z własnym jedzeniem to mi się akurat ten zwyczaj nie podoba.
              Jak zapraszam znajomych do domu to miło jest mi ich ugościć i coś fajnego dla nich przygotować. Ale oczywiście nikt raczej nie przychodzi z pustymi rękami. Zazwyczaj goście przynoszą alkohol, deser, przekąski. Główne danie natomiast należy do gospodarza. Wydaje mi się to dosyć zdrowym wyważeniem pomiędzy "zastaw się a postaw się" a przychodzeniem na kolację z własnym mięsem, sałatką i przystawkami. Z drugiej strony to też chyba zależy od rozmiarów imprezy. Co innego obiad dla dwójki gości a co innego przyjęcie na 20 osób.

              Mam kilka znajomych osób, szczególnie Ozzie i Kiwis, które wyznają zasadę, że jak przychodzą do nas na obiad i my gotujemy to oni zmywają. I odwrotnie, jeśli my przychodzimy do nich na obiad i oni przygotowują posiłek to wypada by goście pozmywali. Ja szczerze mówiąc bardzo tego nie lubię. Jakoś mi głupio, żeby goście zmywali u mnie w kuchni. Kilka razy próbowałam protestować, ale mało się na mnie nie obrazili, więc dałam spokój.
              • teddy_bear Re: Szok kulturowy 06.09.07, 20:55
                oczywiscie ze nie ma drugiego dna bo i tak kazdy inaczej odbiera
                swiat w jakim zyje.Jednak troche smutno mi sie czytalo wypowiedz
                kolezanki ze Polska w porownaniu do UK wypada blado.Bo ja uwazam ze
                wcale tak nie jest .
                Ja np uwazam ze brytyjska sluzba zdrowia nie jest lepsza od polskiej
                a niektore sekcje sa o niebo gorsze np kolega mi mowil ze GP spytal
                jego zone czy kiedykolwiek byla u ginekologa ...slaby lub zaden
                dostep do emergency itd dlugo by porownywac i tony juz tego napisano
                na forum.Tak wiec ja powiedzialabym w takim wywiadzie to co mysle i
                pozniej kilka osob mogloby mi zarzucic ze mowie nieprawde a ja tylko
                porownuje swoje doswiadczenia , moje i tylko moje.
                Innej mojej kolezance mieszkajacej za granica kiedys zdarzylo sie
                wysluchac w zdumieniu opowiesci Polki poznanej wlasnie za granica
                ktora opowiadala ze istnieje takie lozko ze mozna sie na nim
                polozyc i ono opala.


          • ewmag Re: Szok kulturowy 06.09.07, 16:33
            Mnie sie ten tutejszy zwyczaj bardzo podoba. A nie znosze
            polskiego "zastaw sie a postaw sie". Nie dziwi to, ze ktos nie chce
            wydawac fortuny na urzadzenie urodzin czy innej imprezy. Chodzi o
            to, zeby uczcic jakas okazje w milym towarzystwie i jesli to
            towarzystwo ma na to ochote, to przyjdzie i cos tam ze soba
            przyniesie albo zaplaci za pare drinkow, to nie jest duzy koszt dla
            nikogo. Ale Polacy sa przyzwyczajeni do wyzerki, jak juz gdzies ida.
            Znalam kiedys takich ludzi, ktorzy robili imieniny na pokaz, a do
            konca miesiaca zywili sie pasztetowka (bez obrazy dla tych, ktorzy
            to jadaja;-)), bo juz na nic innego nie starczalo. Dziekuje,
            postoje.
            • ewmag Re: Szok kulturowy 06.09.07, 16:36
              I nie piszcie, ze jak kogos nie stac na urzadzanie imprez to niech
              nich nie urzadza. Tak tez mozna, ale skoro moze mimo to cos urzadzic
              i milej spedzic czas, to czemu nie?
              • aniaheasley Re: Szok kulturowy 06.09.07, 17:21
                My czesto chodzimy na rozne grille i jest oczywiste ze trzeba 'bring
                your own meat and drinks'. Niby dlaczego gospodarze maja wydac
                dobrze ponad sto funtow na samo mieso? Gospodarze dostarczaja
                atmosfere, dom i ogrod, jakies chipsy, dipy, orzeszki, z reguly
                napoje bezalkoholowe, plus cala oprawe. Wkladaja czas i wysilek w
                przygotowanie domu na impreze, na posprzatanie po imprezie, to
                wszystko chyba wystarczy...? Zdecydowanie nie popieram zastaw sie a
                postaw sie.
            • pyza_uk Re: Szok kulturowy 06.09.07, 17:52
              Mi tez sie ten zwyczaj podoba, z tym ze jak juz ktos organizuje
              urodziny i oczekuje prezentow, to ja raczej nie wymagalabym od gosci
              aby oprocz prezentow przynosili ze soba jakas wyzerke i alkohol.
              Jesli chodzi o grile z okazji ladnej pogody - to jak najbardziej
              popieram imprezy zrzutkowe :-)
              Ja jeszcze nie bylam na leaving drinks gdzie gospodarz zostawialby
              kase za barem - przewaznie gdy pojawiala sie na imprezie nowa twarz
              i gospodarz wital to przy okazji kupowal pierwszego drinka. A potem
              to juz tradycyjnie kazdy kupuje rundki.
              • eballieu Re: Szok kulturowy 06.09.07, 23:53
                A ja sobie nie wyobrazam, ze organizuje WLASNE URODZINY i mowie
                ludziom, zeby przyniesli alkohol na grilla w poludnie, przegryzke do
                herbaty popoludniowej, a wieczorem mam w planach impreze w
                restauracji - niech sie przygotuja na placenie.
                To ja moge robic urodziny raz w miesiacu, kto chetny?

                Nigdy nie praktykowalam "zastaw sie, a postaw sie", ale lubie
                ugoscic ludzi, lubie kiedy wychodza zadowoleni i maja mile
                wspomnienia.





                • jaleo Re: Szok kulturowy 07.09.07, 16:53
                  eballieu napisała:

                  > A ja sobie nie wyobrazam, ze organizuje WLASNE URODZINY i mowie
                  > ludziom, zeby przyniesli alkohol na grilla w poludnie, przegryzke
                  do
                  > herbaty popoludniowej, a wieczorem mam w planach impreze w
                  > restauracji - niech sie przygotuja na placenie.
                  > To ja moge robic urodziny raz w miesiacu, kto chetny?

                  Masz racje, pan co nieco przesadzil. Nie dosc, ze ma obchody
                  urodzin niemalze jak krolowa brytyjska (jeszcze tylko military
                  tattoo brakuje :-) to jeszcze ta cala lista oczekiwan od gosci.
                  Jakby nikt nie mial nic ciekawszego do roboty caly weekend niz
                  uczestniczyc w jego kolejnych uroczystosciach, wykupiwszy przedtem
                  pol supermarketu. Ja tez bym sie zdziwila, otrzymawszy
                  takie "zaproszenie".
                  • konstantyn2 Re: Szok kulturowy 09.09.07, 00:14
                    mam pytanie do osób ktore jeszcze czują sie kulturowo Polkami

                    gdzie gościnnośc staropolska??????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka