Dodaj do ulubionych

Urlop macierzyński w Uk

01.06.09, 20:44
Czytam właśnie o urlopie macierzyńskim w UK i jestem przerażona, bo wychodzi
na to, że mogę sobie pozwolić na zaledwie 6 tyg urlopu bo tylko ten okres jest
w miarę normalnie płatny (90% pensji), po tym okresie dostanę zaledwie
Ł117.18. Nie stać mnie będzie nawet na opłacenie czynszu! Nie wiem, czy ja coś
źle czytam, czy rzeczywiście tak jest? Czy ktoś się orientuje?

Moje roczne zarobki przekraczają Ł30000, w firmie pracuję od 9 miesięcy.
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: Urlop macierzyński w Uk 01.06.09, 21:50
      tak właśnie jest, z tym że od kwietnia to suma 123.06 tygodniowo
      przez ostatnie 33 tygodnie.
      Sprawdź czy w Twoim zakładzie pracy oprócz SMP dają też jakieś
      dodatki - np tam gdzie ja pracuję jeśli ma się wystarczająco długo
      pracowało, to się dostaje 8 tyg normalnej pensji, potem 18tyg pół
      pensji i 33 tyg SMP.
      • sueellen Re: Urlop macierzyński w Uk 01.06.09, 22:02
        Mam nadzieję, że mój pracodawca coś takiego oferuje, bo inaczej będę miała
        cholernie ciężko.
        • bryanowa-1 Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 01:02
          zawsze mozesz starac sie o housing benefit(biora pod uwagę bieżace zarobki)
          www.benefity.org.uk/housing_and_council_tax_benefit.htm
          sprawdz prosze w linku co potrzeba do złożenia wniosku.nie czekaj,im szybciej
          tym lepiej dla ciebie.powodzenia
          • jagienkaa Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 01:51
            przy zarobkach 30k to raczej nie dadzą ale co ja tam wiem o
            sri....benefitach znaczy się;)
            • yadrall Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 15:01
              Tylko przy kazji sprawdz czy pracodawca jezeli doplaca cos do
              macierzynskiego nie wymaga potem,zebys wroila do pracy na jakis
              konkretny czas(2-3-6mies). Czesto jest to niestety powiazane.

              A tak swoje droga to niebardzo wiem jak przy Twoich zarobkach
              wielkosci 30K rocznie nie dasz rady odlozyc kasy na tyle,zeby miec
              na dolozenie do zycia w czasie macierzynskiego. Juz o ojcu dziecka
              to nawet nie wspominam...

              I zeby nie bylo tez jestem w ciazy i co wiecej wlasnie jutro wracam
              do pracy po miesiecznym (slabo platnym-78f/tyg) chorobowym-glownie
              po to,zeby moc potem wykozystac maxymalnie urlop macierzynski :)
              • sueellen Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 21:46
                Hmm, no wiesz, im więcej się zarabia tym więcej się wydaje.
                Więcej zarabiasz - masz większe mieszkanie, w lepszej dzielnicy, za które więcej
                płacisz itd... Urlop macierzyński będzie się dla mnie równał z utratą kilku -
                kilkunastu tysięcy funtów.
                • duende1 Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 21:54
                  sueellen, dla mnie tez. i wlasnie dlatego od jakiegos roku na niego
                  odkladalam, zeby tych kilkunastu tak nie poczuc.

                  poza tym kredyt hipoteczny trzeba wciaz placic, banku nie
                  interesuje, czy zarabiam normalnie, czy akurat jestem na glodowym
                  macierzynskim. wlasnie dlatego tak wazne bylo, zeby dobrze sie
                  przygotowac.

                  ale moze u ciebie bedzie lepiej i firma oferuje cos ponad SMP.
                  • sueellen Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 22:13
                    Wygląda na to, że muszę zrobić to samo, ewentualnie pomyśleć o kredycie.
              • duende1 Re: Urlop macierzyński w Uk 02.06.09, 21:56
                yadrall :) gratuluje :) dbaj o siebie i juniora i zycze zdrowej i
                spokojnej ciazy.
                • yadrall Re: Urlop macierzyński w Uk 03.06.09, 16:48
                  Dziekuje :)

                  Jak narazie wszystko jest super-poza cukrzyca,ktora sie ujawnila,ale
                  dzieki insulinie jest caly czas dobrze i am nadzieje,ze tak zostanie
                  do konca. I akurat dla mnie urlop macierzynski to sama radosc,choc
                  mamy kredyt do splacania i finansowo tez moze byc srednio-
                  trudno,poprostu moje dziecko bedzie mialo skromniejsza wyprawke,ale
                  co tam :) wazne,ze BEDZIE!!!
                  • duende1 Re: Urlop macierzyński w Uk 03.06.09, 20:48
                    no to trzymam kciuki :)
                    a powiedz, NHS troszcza sie o ciebie tym razem? bo cos mi sie
                    kojarzy, ze bylas wczesniej troche rozgoryczona standardem opieki...?
                    • yadrall Re: Urlop macierzyński w Uk 03.06.09, 20:59
                      NHS o mojej ciazy dowie sie dopiero w poniedzialek :) Pierwsze dwa
                      miesiace spdzilam w PL gdzie bylam pod opieka mojego ginekologa i
                      poradni patologi ciazy AMG-tam tez zostala zdiagnozowana cukrzyca i
                      wprowadzona insulina. Wczoraj przylecialam do UK,bo moja ciaza
                      zostala uznana za prawidlowa :)
                      • natina0 Re: Urlop macierzyński w Uk 17.06.09, 10:53
                        my oboje z mężem zarabiamy po 20.000 rocznie,w tej chwili nie mamy żadnych
                        oszczędności bo dopiero co poczyniliśmy inwestycje,w Polsce spłacamy kredyt na
                        mieszkanie,jestem w ciąży.oczywiście że zawsze jest niepokój o przyszłość ale
                        myślę że kiedy pojawi się dzidzia wiele rzeczy się przewartościuje w Twoim życiu
                        i priorytety całkowicie się zmienią.Przecież(tak zakładam)masz męża który tez na
                        pewno zarabia.Ja wiem że mój choćby miał znaleźć chwilowo dodatkową pracę to
                        zrobi wszystko żeby nam się dobrze żyło.Jesteśmy przyzwyczajeni do dobrego
                        standardu życia (wakacje kilka razy w roku,restauracje,dobry-modny ubiór)W tej
                        chwili nic się już dla mnie nie liczy,po wielu latach jestem w ciąży i dla
                        dziecka jestem w stanie zmienić całe swoje życie.Myślę że jak na spokojnie
                        usiądziecie i wszystko przekalkulujecie to nie będzie tak źle.Na przykład tę
                        wyprawkę o której pisałaś mozna zredukować z 2000 na 1000 i spokojnie się
                        zamkniesz :)jak co to pisz na priv juz mam wszystko obliczone:)
                        • sueellen Re: Urlop macierzyński w Uk 18.06.09, 13:05
                          oczywiście że zawsze jest niepokój o przyszłość ale
                          > myślę że kiedy pojawi się dzidzia wiele rzeczy się przewartościuje
                          w Twoim życi
                          > u
                          > i priorytety całkowicie się zmienią.

                          Jesc musisz dalej, czynsz i kredyt splacac niezaleznie od
                          priorytrtow... Zastanawiam sie jak to jest mozliwe kiedy normalnie
                          wydawalo sie na to 2000 funtow miesiecznie a teraz mialoby starczyc
                          500?

                          Przecież(tak zakładam)masz męża który tez n
                          > a
                          > pewno zarabia.

                          Zarabia, ale ja wole swoja kase. Umiesz liczyc? - licz na siebie.


                          Jesteśmy przyzwyczajeni do dobrego
                          > standardu życia (wakacje kilka razy w roku,restauracje,dobry-modny
                          ubiór)

                          No ja akurat wakacje w tropikach mam darmowe niemalze bo u tesciow -
                          dokladamy sie tylko do jedzenia plus prezenty. Calosc kasy
                          inwestujemy w dom.

                          Na szczescie moja firma placi przez caly macierzynski 90% pensji
                          plus moge pracowac po kilka dni w miesiacu w tak zwanym systemie
                          keep in touch co da mi 100% pensji z mozliwoscia naliczania premii,
                          jesli np zrobie jakis projekt w domu. Czyli zarobki te same :) -
                          cieszy mnie to niezmiernie. Gdyby nie to, nie wiem co bym zrobila!
                          • natina0 Re: Urlop macierzyński w Uk 18.06.09, 14:02
                            > cieszy mnie to niezmiernie. Gdyby nie to, nie wiem co bym zrobila!
                            >
                            po tej Twojej wypowiedzi ja nie mam wątpliwości-skończyłabyś pod mostem!

                            Skoro taka mądra jesteś i wszytko wiesz najlepiej to PO CO się pytasz???Co
                            chcesz usłyszeć?Że dużo zarabiasz,że ktoś Ci zazdrości czy co?Chcesz się lepiej
                            poczuć?Ciesz się że nie masz problemu i nie marudź.I uwierz że mozna doskonale
                            sobie radzić przy znacznie mniejszych zarobkach ale trzeba umieć i chcieć.
                            • kaha_org Re: Urlop macierzyński w Uk 20.06.09, 00:18
                              natina0 napisała:


                              > uwierz że mozna doskonale
                              > sobie radzić przy znacznie mniejszych zarobkach ale trzeba umieć i chcieć.

                              natina0, ale nie o to chodzi, jak sobie swietnie poradzic przy mniejszych
                              zarobkach ale jak sobie te zarobki poprawic;-)
                          • golfstrom waciki a SMP 23.06.09, 21:27
                            > Gdyby nie to, nie wiem co bym zrobila!

                            Na pewno byś sobie nie poradziła! Musiałabys chodzić w tych samych ciuchach przez całe dwa miesiące, dziecko oczywiście przymierałoby głodem bo nie byłoby Cię stać na jego utrzymanie i odzianie, a przecież ojca dziecka nie będziesz naciągać na to, żeby to dziecko utrzymywał. I jeszcze - nie daj Boże! - Ciebie.

                            Ponieważ nie stać by Cię było na dokładanie się do czynszu, musiałabys się z dzieckiem wyprowadzić do jakichś slumsów, bo przeciez nie będziesz żerowała na ojcu dziecka, który zupełnie przypadkiem, bez zobowiązań, jest też Twoim mężem.

                            I to jest absolutnie potwierdzona naukowo teza, że człowiek, który raz przyzwyczai się do wydawania 2000 miesięcznie nie jest fizycznie w stanie ograniczyc swoich potrzeb. Nawet jeśli jest inteligentną i dojrzałą istotą.
    • lucasa o co chodzi w tym watku? 21.06.09, 00:31
      najpierw piszesz

      jestem przerażona, bo wychodzi
      na to, że mogę sobie pozwolić na zaledwie 6 tyg urlopu bo tylko ten
      okres jest
      w miarę normalnie płatny (90% pensji), po tym okresie dostanę
      zaledwie
      Ł117.18. Nie stać mnie będzie nawet na opłacenie czynszu!


      potem piszesz:

      Na szczescie moja firma placi przez caly macierzynski 90% pensji
      plus moge pracowac po kilka dni w miesiacu w tak zwanym systemie
      keep in touch co da mi 100% pensji z mozliwoscia naliczania premii,
      jesli np zrobie jakis projekt w domu. Czyli zarobki te same :) -


      tzn w pierwszym poscie tak chcialas sobie pozalowac innych? czy po
      co w ogole napisalas pierwszy post skoro bedziesz miec te 100%?
      A
      • roosterowa Re: o co chodzi w tym watku? 21.06.09, 01:27
        dokladnie, dziewczyna chciala sie wywiedziec co i jak, ale jej nie
        wyszlo :D
      • jagienkaa Re: o co chodzi w tym watku? 22.06.09, 10:36
        swoją drogą to te Keep in Touch days to tylko 10 dni może być w
        ciągu całego płatnego macierzyńskiego
        • tuti Re: o co chodzi w tym watku? 22.06.09, 11:44
          a u mnie w pracy w ogole o keep in touch days nie slyszeli
        • sueellen Re: o co chodzi w tym watku? 23.06.09, 20:29
          Tak, pod warunkiem ze placi panstwo.
      • sueellen Re: o co chodzi w tym watku? 23.06.09, 20:28
        O rany, dziewczyno, zanim zapytasz popatrz na daty. Pierwszy post
        napisalam 1 czerwca a drugi z informacja o polityce firmy 18-go.
        Dowiedzialam sie w HR w miedzyczasie po tym jak powiedzialam im o
        ciazy. Takie trudne?

        A prawda jest taka ze chcialam sie pochwalic jak niesamowicie
        zarabiam, bo to na prawde nieziemskie pieniadze sa jakich swiat nie
        widzial.
        • eeela Re: o co chodzi w tym watku? 24.06.09, 01:47
          > A prawda jest taka ze chcialam sie pochwalic jak niesamowicie
          > zarabiam, bo to na prawde nieziemskie pieniadze sa jakich swiat nie
          > widzial.


          No jeśli nie tym, to czym wyjaśnić twoją nieumiejętność wyobrażenia sobie, że
          mogłabyś obciąć wydatki czy namówić męża na współudział w kosztach posiadania
          potomstwa? Albo chciałaś się pochwalić, albo... już sama nie wiem, jak to
          grzecznie określić, więc lepiej zamilknę.
          • sueellen Re: o co chodzi w tym watku? 24.06.09, 22:28
            Naprawdę uważasz ze 30k to powód do chwalenia się???

            - nie zamierzam obcinać wydatków, bo nie uśmiecha mi się sprowadzać standardu
            życia do wegetacji, bo właściwie nie mam czego obcinać. Żyję po prostu
            normalnie, ale nie uważam abym miała luksusy. Nie mam nawet samochodu, jeżdżę
            metrem, latam tanimi liniami, wakacje spędzam u rodziców swojego faceta, nie
            ubieram się u Diora tylko co najwyżej w H&Mie. Jedyne co mam lepszego to fajne
            mieszkanie. Co tu obcinać??

            Współudział w kosztach utrzymania dziecka to jedno ale nie zamierzam prosić o
            utrzymanie siebie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że muszę poprosić go o kasę na
            kieckę albo inne zakupy, albo że nie zapłacę swojej połowy czynszu, czy nie
            dołożę się do jedzenia. Po prostu brrr. Nie o to chodzi że on by mi nie dał, bo
            by dał na pewno, ale po prostu nie mieści się to w moich standardach. Równie
            dobrze mogłabym wrócić do dzieciństwa i prosić rodziców o kieszonkowe. Koniec z
            niezaleznoscia i partnerstwem a poczatek zaleznosci. Psychicznie czułabym sie
            okropnie.
            • eeela Re: o co chodzi w tym watku? 24.06.09, 23:27
              > Naprawdę uważasz ze 30k to powód do chwalenia się???

              Ja nie uważam. Ja w ogóle uważam, że chwalenie się pieniędzmi to buractwo,
              niezależnie jakimi. Ja uważam, że ktoś, kto twierdzi, że obcięcie miesięcznych
              wydatków z 2000 na mniej to narażanie się na nędzną wegetację, ma bardzo kiepską
              wyobraźnię, o całkowitym braku zaradności w zarządzaniu finansami już nie
              wspominając. Co do twojego stosunku do pieniędzy w małżeństwie, nie będę się
              spierać, bo to twoja sprawa. Niemniej, mnie się nie mieści w głowie, żeby w
              małżeństwie tak się szczypać ('bo ja muszę zapłacić swoją połowę czynszu').
              Jakby twój mąż zarabiał kilkakrotnie mniej niż ty, też byś wymagała od niego
              opłacania wszystkich domowych wydatków po połowie? Dla mnie to jest bardzo
              dziwny sposób pojmowania partnerstwa w małżeństwie. Partnerstwo w związku to nie
              jest w moim odczuciu umowa handlowa.
              • sueellen Re: o co chodzi w tym watku? 25.06.09, 01:37
                Po pierwsze, nigdzie nie napisałam, że jestem mężatką. A nawet gdybym była, nie
                zamierzam wisieć na żadnym facecie. Tak samo jak od 22 r.ż. nie wiszę na
                rodzicach. Niezależność finansową uważam za jeden z priorytetów w dorosłym życiu
                a jej utratę za porażkę. I dlaczego pytasz, czy partner nie pomoże? Dlaczego nie
                zapytasz czy mama, tata, babcia, ciotka, wujek, siostra nie pomogą - taka sama
                rodzina przecież? Jeżeli ktoś z rodziny jest w finansowych tarapatach to pewnie,
                że mu się pomaga, ale takiej sytuacji powinno się unikać jak ognia, bo to
                powinna być ostateczność, a nie norma. Uważam, że każdy dorosły człowiek
                powinien umieć żyć samodzielnie, utrzymać się i rozwijać. Dopiero w takich
                warunkach może tworzyć związek. Inaczej jest bluszczem - często nie tylko
                finansowym ale i emocjonalnym krwiopijcą.

                Po drugie, od rozmowy o kasie do chwalenia się nią daleka droga. Napisałam ile
                zarabiam żeby naświetlić swoją sytuację, ale dla Ciebie jak widać to są jakieś
                kosmiczne sumy, skoro uważasz że informowanie o tym to chwalenie się. Jakbym
                napisała, że zarabiam 20k to byłoby dobrze, czy jeszcze za dużo?? Sorry, ale to
                Ty tu masz chyba jakieś kompleksy i problemy, że tak to odbierasz.

                Po trzecie, jak nazwiesz życie w Londynie za 500 funtów (do tego kredyt i inne
                wcześniej zaciągnięte zobowiązania), jeśli nie wegetacją? Faktycznie, brak mi w
                tym wypadku wyobraźni i zaradności w zarządzaniu finansami. Ciekawa jestem co Ty
                byś zrobiła, gdyby Twoje stałe miesięczne wydatki (poza jedzeniem i ubraniem)
                wynosiły około 800 funtów (bez możliwości ich obniżenia), a nagle Twoje dochody
                spadły z 2000 do 500. Proszę, oświeć mnie swą tajemną wiedzą na temat
                zarządzania finansami.

                To że akurat moja firma na tyle dba o pracowników, że z własnej woli wypłaca
                znacznie więcej niż musi, to chwała jej za to, ale trudno się dziwić, że zżarły
                mnie nerwy kiedy się dowiedziałam jakie są regulacje prawne w tym kraju.
                • eeela Re: o co chodzi w tym watku? 25.06.09, 02:40
                  I dlaczego pytasz, czy partner nie pomoże? Dlaczego ni
                  > e
                  > zapytasz czy mama, tata, babcia, ciotka, wujek, siostra nie pomogą - taka sama
                  > rodzina przecież?

                  Nie, nie taka sama. Twój partner jest ojcem dziecka, z którego powodu ty masz
                  obcięte na jakiś czas dochody. Ponosi za posiadanie tego dziecka konsekwencje, i
                  to powinno być dla wszystkich naturalne - moim zdaniem, oczywiście.

                  > zarabiam żeby naświetlić swoją sytuację, ale dla Ciebie jak widać to są jakieś
                  > kosmiczne sumy,

                  Użycie powyżej zacytowanego sformułowania jak dla mnie przesądza sprawę co do
                  kwestii twoich intencji.

                  > Po trzecie, jak nazwiesz życie w Londynie za 500 funtów (do tego kredyt i inne
                  > wcześniej zaciągnięte zobowiązania), jeśli nie wegetacją?


                  Nigdzie nie sugerowałam, że masz obcinać wydatki tak, aby zamiast 2000 wydawać
                  500. Sugerowałam, że można zredukować poziom tych wydatków z 2000 na jakąś
                  mniejszą sumę - nie formułowałam precyzyjnej liczby, ponieważ nie wiem, ile
                  wynoszą twoje opłaty stałe (kredyt, media, itp.). Sugerowałam również, że
                  upieranie się przy niezależności finansowej i płacenia wszystkiego po połowie w
                  sytuacji posiadania z kimś dziecka jest nie dowodem samodzielności i dorosłości,
                  a właśnie braku dojrzałości i zrozumienia, czym jest rodzina. Przebywanie na
                  urlopie macierzyńskim z ograniczonym dochodem przez jakiś czas ma się nijak do
                  bycia bluszczem, ponieważ wkład osoby pozostającej z dzieckiem w domu jest
                  równie wartościowy co zarabianie pieniędzy na spłatę kredytu. Rozumiem, gdybyśmy
                  rozmawiały o siedzeniu w domu z dzieckiem przez wiele lat, ale urlop
                  macierzyński? Trudno mi twoją postawę nazwać dorosłą, dla mnie to jest własnie
                  pozycja rozkapryszonego nastolatka ('a bo ja się nie będę prosić', 'a bo to moje').
                  • sueellen Re: o co chodzi w tym watku? 25.06.09, 11:06
                    Ok, to po prostu zapomnijmy że mam partnera, skoro moje podejście do spraw
                    finansowych jest to dla Ciebie nie do pojęcia. Mieszkam sama i co dalej?
                    • eeela Re: o co chodzi w tym watku? 25.06.09, 12:02
                      Jako samotna matka bylabys uprawniona do wiekszej pomocy ze strony
                      panstwa. Widzisz, system opieki spolecznej tez zaklada, ze jak
                      dziecko ma obydwoje rodzicow, to to jest rodzina, ktora wspolnie
                      zarzadza finansami, a nie tymczasowa spolka z o. o.
                    • steph13 Re: o co chodzi w tym watku? 25.06.09, 12:05
                      Co dalej? To twoja wylacznie sprawa, skoro swiadomie wybralabys
                      sobie taka aranzacje zycia.
                      A skoro nie mieszkasz sama, to czy to biedne dziecko, tez pojawi sie
                      z nalepka okreslajaca scisla przynaleznosc tylko do ciebie czy moze
                      tez 'wspolokator' (trudno go nazwac rzeczywistym 'partnerem' w tym
                      ukladzie), bedzie mial do niego jakies prawa wyliczone pro rata
                      wedlug wkladow finansowych?
                      Are you for real or is it just a piss take?
                      • edzior1 Re: o co chodzi w tym watku? 26.06.09, 22:52
                        mysle ze to jest piss take bo inaczej tego nie mozna tlumaczyc.......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka