moi_milady
03.01.10, 14:05
nieraz zdarza sie tak, ze w pojedynke ide do knajpy, kawiarni. czasem lubie odciac sie od swiata, zapatrzec za okna. czasem po prostu zjesc. tak, czy siak, lubie patrzec na sale, sasiednie stoliki. i co widze? przy podwojnym stoliku siedzi mlody jegomość/mila dama/, zajmuje w sumie 4 miejsca - na jednym siedzi on, na drugim lezy jego plaszcz, a dwa pozostale.. zajmuje, bo przeciez to jego stolik i jak ktos obcy moglby sie do niego dosiasc! czasem do stolika podejdzie starsza pani. starsza osobe to jeszcze mozna przyjac do swojego stolika, ale naprawde z bolem serca i pomrukami pod nosem. mlodsze przegania sie zdawkowym 'zajete'. i moze czasem ktos faktycznie przychodzi na pozostale 3 miejsca. ale najczesciej puste krzesla stoja, a ja, czy inna pojedyncza, podwojne, potrojne osoby szukaja szczescia w innych lokalach. a gdyby tak siadac przy jednym stole? nie okupowac stolikow dla siebie, tylko cieszyc sie towarzystwem nieznajomych osob? zjesc wspolnie posilek, niekoniecznie przy tym rozmawiajac? a moze rozmawiajac i zawierajac mile kontakty z sasiadami? co by sie stalo, gdybysmy pozwalali dosiadac sie do ‘naszych’ stolikow, nie wspominając juz podwojnych stolach, hmm?