Dodaj do ulubionych

CZAR ŻOLIBORZA LAT 80

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.11.04, 20:52
Chcialabym was prosić o wpisywanie wszystkiego co kojarzy się wam z
Żoliborzem w latach 80 - sklepy, miejsca, klimat, ciekawe wydarzenia.
W latach 80 bylam dzieckiem i niewiele pamiętam, jakieś skrawki są i
chciałabym, zbyście podzielili się swoimi wspomnieniami. Byłoby super gdyby
ktoś mógł zamieścić jakieś zdjęcia.
Dzisiaj tak mnie tknęło jak jechałam do pracy i przypomniały mi się
Delikatesy teraz Mini Europa( pamiętacie te słupy w środku w mozaice ? ).
Pozdrawiam wszystkich i namawiam do stworzenia wspolnej mapy pamięci ( ale to
zabrzmiało:))
WRÓĆMY WSPOMNIENIAMI DO TYCH CUDOWNYCH LAT.
Obserwuj wątek
    • Gość: fafarafa Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.04, 21:11
      czasy te można uznać za cudowne chyba tylko przez sentyment:) do dziecinstwa i
      generalnie- do tego co już minione.
      żoliborz lat 80 kojarzy mi się z przedszkolem w okolicach pl
      grunwaldzkiego...nie pamiętam nazwy ulicy(przecznica al WP), ale uroczo było:
      kawa zbożowa, buraczki, chowanie kotlecika pod tłuczone kartofle. miła pani
      kasia i pani basia-postrach ludzkości.
      wiecej pamiętam z pierwszych lat po transformacji- warzywniak w okolicach owego
      przedszkola, gdzie mama kupowała jakieś nudne warzywka i- co wazniejsze-
      DONALDY. no i empik na wilsona gdzie tata kupował mi colę w klubie.
      i jeszcze jeden warzywniak- koło koscioła Dzieciątka Jezus (teraz jest tam
      jadłodajnia). w sklepie była umywalka, więc zakupione jabłko można było od razu
      umyć i zjeść.
        • Gość: wiemwszystko Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 08:59
          Tak jest od zawsze jak pamietam była tam jadłodajnia. Warzywniak był w miejscu
          dzisiejszego sklepu z art biurowymi. A kto pamięta baraczek koło elektronika z
          grami?. Te delikatesy na wilsona też pamiętam, monopolowy chyba był za siatką?
          (tam gdzie teraz M.E.) Kupowałem tam pierwsze browary na wagary w parku
          żeromskiego. Czasem się udało i miła pani sprzedała.:)
          Najbardziej zapamietałem gołębie w hali marynockiej, latał sobie centralnie nad
          półkami. No i jeszcze ciepłe lody w warzywniaku przy lasku Olszyna (U Leszka
          bodajże)nieśmiertelny sklep "przy samolocie" (oba na marynoncie ale co tam)
          ciekawe czy jeszcze stoi, często bywało tam na początku lat 80-tych piwo i
          zawsze pomagałem ojcu dzwigać siaty tego (wtedy dla mnie nie znajomego;))
          napoju.
          Co jeszcze...kino światowid po schodkach i cukiernia "ania" w której w każdą
          niedziele zamiast dać na tacę wcinaliśmy ciasta z kumplami :)
          • jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 11:13
            Trudno właściwie rozdzielić, co odnosi się tylko do lat 80-tych... Większość z
            tego, co opisujecie ja pamiętam z lat 60-tych. A Delikatesy na pl. Wilsona to
            już w ogóle antyk, były tam chyba przed wojną (moja babcia znała właściciela),
            oczywiście, w innej formie architektonicznej. W każdym razie, te słupy
            mozaikowe - i ten dział nabiałowy - i ten dział rybny - no i monopolowy - ech,
            jak dobrze to pamiętam. Okropnie tam się stało w kolejkach, bo jak się sprytnie
            nie zajęło miejsca w kilku działach, można było stracić cały dzień na
            podstawowe zakupy.
            A pamiętacie taki sklep sportowy na Krasińskiego, tam, gdzie teraz jest
            Lukullus? Za to zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, co było dawniej tam, gdzie
            dziś optyk, galeria i perfumeria?? Amnezja.
    • santakasia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 14:39
      ja też! ja też się chcę dopisać! kocham takie wątki...
      ja chyba najbardziej zapamiętałam kolejki po papier toaletowy, które ustawiały
      się do papiernika na Mickiewicza (koło pl. Inwalidów, teraz jest tam "studio"
      mebli kuchennych). Jak przywozili papier, to sprzedawczyni stawiała stolik w
      drzwiach, a kolejka zakręcała aż koło spożywczego na końcu budynku :)
    • dzoanax Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 14:41
      A ja pamietam, jak z moim ojcem jezdzilam stac w koszmarnie dlugiej kolejce po
      beznyne na stacje naprzeciwko Hali Marymonckiej. Stało sie wzdluz ulicy
      Potockiej calymi godzinami.

      A z kolei na Gdanska chodzilam szczepic mojego psa na wscieklizne i tam tez
      stalo sie w dlugiej kolejce chyba w maju, bo wtedy byl okres szczepien.

      W ogole lata 80-te kojarza mi sie z kolejkami :)
    • santakasia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 14:55
      ja też! ja też się chcę dopisać! kocham takie wątki...
      ja chyba najbardziej zapamiętałam kolejki po papier toaletowy, które ustawiały
      się do papiernika na Mickiewicza (koło pl. Inwalidów, teraz jest tam "studio"
      mebli kuchennych). Jak przywozili papier, to sprzedawczyni stawiała stolik w
      drzwiach, a kolejka zakręcała aż koło spożywczego na końcu budynku :) a w tym
      spożywczym, za zamykaną na kłódkę kratą był dział monopolowy, który otwierali
      oczywiście o 13.00 i juz około południa przed sklepem na okrąglaku stali
      panowie w oczekiwaniu na otwarcie. potem tę część sklepu oddzielili i był tam
      sklep sportowy, a teraz jest diskus zoo.
      a propos pl. Wilsona, to tam, gdzie teraz jest sklep z jakąś elektroniką i
      bateriami był optyk (teraz jest obok), tam, gdzie teraz optyk, to pamiętam bar
      (Paweł i Gaweł?, może sam Gaweł?). nie pamiętam, co było tam, gdzie teraz
      galeria (nie jakiś mięsny przypadkiem, chociaż raczej nie, bo przecież zaraz
      obok był Bekon :))
      kina Światowid i Elektronik - tylko wpomnienia zostały.
      z kulturalnych rzeczy to jeszcze był Klub na Gołębiowskiego.
      sofixy z Potockiej to jeszcze do dziś mam na pawlaczu :)
      w sportowym na Krasińskiego (tam, gdzie teraz Cezex) mama kupiła mi
      superfajne rakietki do badmingtona

      • santakasia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 15:03
        sorry, mój wpis jakoś się rozbił na dwa.

        ale przy okazji jeszcze tylko dopiszę, że ja też jak dostawałam w niedzielę
        pieniądze na tacę, to dzieliłam je sprawiedliwie na pół - pół szło na tacę, a
        drugie pół na ciastka w tej cukierni w podwórku koło Światowida :)

        i jeszcze z lat osiemdziesiątych pamiętam, jak pielgrzymowałyśmy z koleżankami
        do sklepu na rogu Kochowskiego i Krasińskiego (kosmetyki i różne drobiazgi i
        ozdoby) po takie cieniutkie plastikowe branzoletki w kolorach tęczy. były
        bardzo modne i sprzedawali je w okolicy tylko tam. rekordzistki nosiły po
        dwadzieścia branzoletek na ręku.
          • donkej Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 15:24
            Hmmm ja wtedy jako starsze dziecko i potem nastolatka przeżywałam jednak
            bardzo to, co się działo u Kostki - że pociągnę temat z innego wątku.
            Pamiętam, co się działo na mszach za ojczyznę i potem, po śmierci księdza, a
            także manifestacje pierwszomajowe rozpędzane przez zomowców.
            Jak ja to wszystko przeżywałam!!!

            Mam jeszcze jedno bardzo silne wspomnienie, ale to chyba raczej późniejsze lata
            70-te: zapach kukurydzy prażonej (wtedy rzadkość) w Hali Marymonckiej - jak ja
            to uwielbiałam!!! Mama rzadko to kupowała:-(((
            • santakasia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 15:49
              donkej napisała:

              > Hmmm ja wtedy jako starsze dziecko i potem nastolatka przeżywałam jednak
              > bardzo to, co się działo u Kostki - że pociągnę temat z innego wątku.
              > Pamiętam, co się działo na mszach za ojczyznę i potem, po śmierci księdza, a
              > także manifestacje pierwszomajowe rozpędzane przez zomowców.

              właśnie dlatego mama posyłała mnie na religię do Dzieciątka, chociaż moja
              parafia to Kostka. pamiętam, jak cierpiałam, bo wszystkie dzieci z klasy
              chodziły tam i dostawały takie fajne obrazki do kolorowania. dopiero później
              się z tym pogodziłam i teraz nie myślę o Dzieciątku inaczej niż "moja parafia".
              a z tamtego okresu pamiętam szopkę na Boże Narodzenie w kościele św.
              Stanisława - Dzieciątko leżało na sianku w bagażniku tego dużego fiata, w
              którym wieźli ks. Popiełuszkę

              a z zupełnie innej beczki pamiętam godziny spędzone w kolejkach przychodni na
              rogu Filareckiej i Słowackiego - to są w miarę przyjemne wspomnienia w
              porównaniu z poczekalnią i wstrętnymi sadystami u dziecięcego dentysty
              rejonowego na Stołecznej (do dziś mnie dreszcz przechodzi)
              • Gość: jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.04, 16:47
                Ja też biegałam z psem na Gdańską! Był tam weterynarz. No i stałam z tatą w
                kolejkach do stacji CPN, bo nudziło mu się samemu.
                Dzięki, roody, za te linki!
                W pradawnych czasach ten sklep na Kochowskiego był dużo mniejszy - obok, tam,
                gdzie teraz jest chemia i farby - był mały sklepik z lizakami, wielkimi i
                czerwonymi, jak trzeba. Albo takie koguciki, mniam.
                Pocieszające, że po drugiej stronie ulicy od kilkudziesięciu lat trwa sklep z
                materiałami.
                Co do gołębi w hali Marymonckiej, to nie widzę problemu - dziś równie swobodnie
                latają tam wróble ;)))... A kto pamięta te konfitury figowe? No, ale w latach
                80-tych to już śladu po nich nie było, wtedy królowały różne odmiany dżemu z
                buraków...
    • dzoanax Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 16:33
      a mozna o latach 70-tych?
      ja wtedy chodzilam do przedszkola przy ul. Suzina i za ogrodzeniem budowali
      wlasnie wtedy kino Tęcza i wszystkie dzieciaki wisialy na siatce i obserwowaly
      panow robotnikow, a potem wracalam do domu i klelam jak szewc (cytujac owych
      panow) i pytalam mame co to znaczy...

      a po przedszkolu chodzilam zawsze do Merkurego na rurki z bita smietana!
      • Gość: FRIDA Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 16:59
        > a mozna o latach 70-tych?

        Jasne, że można.
        Przypomniałam sobie jak były te msze za ojczyznę to z dachów na Krasinskiego
        zrzucali ulotki. I jeszcze pamiętam te nielegalne rozgłośnie radiowe co MO
        biegało po dachach.
        Mieszkałam blisko Kostki i raz jak miała być msza za ojczyznę to do mojego ojca
        przyszlo dwóch tajniaków że niby idą na mszę i chcą zostawić do przechowania
        aparat fotograficzny. Ojciec oczywiscie się nie zgodził powiedział że musi
        wyjść, bo wcześniej na szczęście widział jak na Słowackiego zaparkował autobus
        z tajniakami, którzy niby to wierzacy szli na mszę. Ten żłobek z fiata też
        pamiętam, nawet nie wiem czy zdjęcia nie mam gdzieś poszukam.
        PS. Nic nie piszecie o zdjęciach
        Pozdrawiam wszystkich
        • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 04.11.04, 23:14
          Z moim świętej pamięci Tatą byłem jako dzieciak na mszy u Kostki. Jako że z nas
          rodzina raczej niepraktykująca była, rzecz pozostaje dla mnie do dziś pewną
          zagadką. Mam wrażenie, że udział miał w tym dziadek - kombatant, ale ile ja lat
          wtedy miałem, przed czy po roku 1989 to było, ciężko mi ocenić. Niemniej coś
          takiego mi się kołacze. Dziś mam zaś tylko takie lekkie poczucie dumy, że mój
          kochany Wilsoniak jest czymś więcej, niż tylko placem w wielkim mieście, że
          jest symbolem, niemniejszym od Stoczni. To fajnie, codziennie przechodzić koło
          takiego miejsca, jeśli się oczywiście chce o tym pamiętać.
        • gofer73 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 05.11.04, 13:58
          to i ja się dorzucę, no moze nie chronologicznie;
          1) poranki w Tęczy lub Światowidzie
          2) kolejki po pomaranczowy ser i masło w nabiałowym na Krasińskiego
          3) zapiekanki i spalone od tłuszczu frytki z budy w Hali Marymonckiej
          4) czołgi jadące Broniewskiego w kierunku Huty
          5) gigantyczny jak dla mnie metalowy słoń na placu zabaw w Lasku Bielańskim,
          strasznie parzył w pupę jak było słońce
          • dzoanax Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 05.11.04, 15:24
            1. czolgi to widzialam z okna jak wyjezdzaja z zajezdni autobusowej przy
            Wloscianskiej (cale mieszkanie sie trzeslo - a mieszkalam przy ul. Lampego,
            czyli kawalek drogi)

            2. slonia w Lasku Bielanskim tez pamietam, i jeszcze jakies takie bujane konie
            czy zyrafy(?) na ktore nie moglam sie wdrapac
                • Gość: esscort Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 14:01
                  roody102 napisał:

                  > Opowiedzcie o tym coś więcej. W ogóle nie słyszałem o tym buncie, co tam się
                  > stało i kiedy?
                  Niemożliwe, żebyś nie słyszał. To było w 1980. Strażacy zaczęli publicznie
                  wyrażać swoje poparcie dla solidarności i w ogóle za solidarnością się
                  opowiedzieli, zabarykadowali się na terenie szkoły itp. Było to trudne do
                  przełknięcia dla władzy (wszak straż to MSW), w dodatku władza była już mocno
                  zdeterminowana, by nie iść na ustępstwa. Dano strażakom jakieś ultimatum, a po
                  upływie określonego czasu z "powietrza i lądu" spacyfikowano bunt (zresztą bez
                  większego oporu). Nie pamiętam dokładnej daty, ale musiało to być bardzo blisko
                  ogłoszenia stanu wojennego (kilka-kilkanaście dni), bo później mówiło się, że
                  atak ZOMO na szkołę strażaków był oznaką, że władza nie ma zamiaru już cofnąć
                  się nawet o centymetr i że było to coś w rodzaju przygrywki do stanu wojennego.
                    • Gość: esscort Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:57
                      Gość portalu: jota.40 napisał(a):

                      > Oj, esscort, przecież stan wojenny został wprowadzony w '81, a nie w '80...To
                      > było dokładnie w listopadzie (pod koniec) 1981 - dosłownie kilka tygodni
                      przed stanem.

                      Pewnie, że w 81!! Może to zaczęło sie pod koniec listopada, ale na pewno szturm
                      ZOMO na szkołę był na początku grudnia. Teraz przypominam sobie, że musiało to
                      być 2 lub 3 grudnia, bo pamietam, że dzień lub dwa po tej pacyfikacji (nie
                      dłużej) były imieniny mojej siostry (Barbara) i wtedy żywo sie o tym wydarzeniu
                      dyskutowało. Okupacja szkoły przez studentów domagających się cywilnego
                      charakteru uczelni trwała koło tygodnia, więc początek był pewnie ok 24-26
                      listopada. Mieszkałem wówczas w pobliżu - atmosfera rzeczywiście była taka, że
                      wszyscy to bardzo przeżywaliśmy.
                  • Gość: krazyszu Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 23:15
                    Słynna sprawa z tą pacyfikacją Szkoły Pożarniczej. Ksiądz Jerzy Popiełuszko
                    przez okno wchodził do szkoły podtrzymywać chłopaków na duchu. W nowowydanym
                    albumie o księdzu są chyba nawet zdjęcia choć głowy nie dam. A pana Leszka z
                    Marymontu też doskonale pamiętam, moja mama go uwielbiała a ja mniej, bo jakoś
                    srogo wyglądający to był koleżka
          • Gość: jo_ka Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 17:34
            1. Kino Światowid - do dzis pamietam filmy tam ogladane.
            2. Kino Tecza
            3. Nabialowy przy Krasinskiego - tyle wystanych godzin :)
            4. Slon w lasku Bielańskim,konie,hustawki,
            wypozyczalnia gier planszowych,rowerow,hulajnog.
            Domki do zabawy z lalkami,wozkami, misiami i innymi zabawkami.
            Piaskownice pelne czystego piasku,
            filmy dla dzieci wyswietlane z takiego wielkiego projektora.
            No i oczywiscie DECHY na ktore chodzilo sie potanczyc.
            5.Smak papierowek i innych owocow z sadow- obecne Piaski.
            6.Stan Wojenny-czolgi na Broniewskiego (wieczorem jechaly w strone Śrudmiescia)-
            ktore liczylam stojac w oknie pokoju, oczywiscie przy zgaszonym swietle.
            7. Zielona Budke warzywna(Magiera rog Duracza) w ktorej byly najlepsze cieple
            lody,Donaldy, rybki po 20groszy,lizaki czerwone koguciki,oranzada w butelkach
            z ceramicznym zamknieciem,oraz w foliowych woreczkach,woda sodowa w szklanych
            syfonach i wiele innych pysznosci.
        • Gość: FRIDA Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 - Staruch IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 22:20
          --------------------------------------------------------------------------------
          Pamiętacie legendarny parczek Staruch ( teraz jest tam zamknięte osiedle
          zaczynające się obok koscioła Kostki. Pamiętam pierwsze wyprawy z kolegami z
          podwórka to były czasy i ten dreszczyk emocji. Mam pytanie czy ktoś z was lub
          waszych rodziców wie co tam było wcześniej?
          PS Jeżeli kojarzycie okładkę płyty T. Love z całującymi się dzieciakami to
          zdjęcie zostało tam właśnie zrobione ( Całowała się Wiolka z Dębniakiem SP 194 )
          A Jordanek jeszcze przed przerobieniem? Nieogrodzony, tam gdzie głowne wejście
          drzewa i miejsce lumperii ( zawsze tam było pełno potłuczonych butelek i
          musiałam uważać jadąc moim wspaniałym Wigry 3, żeby opony nie przebić)
          • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 - Staruch 07.11.04, 01:15
            O rany, z tym zdjęciem z okładki to ekstra historia. Pamiętam je doskonale,
            jest jakieś takie czerstwe, zapadło w pamięć. Aż sobie wygrzebałem płytkę i
            włączyłem :) Ale parku to nie pamiętam za nic. Osiedle to znam, byłem na
            imprezie kiedyś, zdaje się, że całe obudziliśmy zresztą, natomiast nie raz się
            zastanawiałem, co było tam wcześniej i niestety w pamięci mam dziurę - tak
            jakby mój świat się kończył na Kostce - za kościołem już biała plama.
            • zoskaanka Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 - Staruch 07.11.04, 12:41
              może to lata nie 80-te tylko wcześniej, ale doskonale pamiętam przedszkole na
              ul. Suzina. zamiast bawić się na placu zabaw większość dzieciaków (w tym ja
              oczywiście) stało z nosami wetkniętymi w siatkę ogrodzenia i z uwielbieniem
              gapiło się na budowę kina Tęcza.
            • Gość: FRIDA Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 - Staruch IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 17:37
              Byłam wtedy w 6 albo 7 klasie. Po jednych z wielu wagarów Norbas ( ten chłopak
              stojący z boku ) przyszedł i opowiadał, że byli w Staruchu i jakiś facet zrobił
              im zdjęcie ( ten pocałunek był pozowany ). Oczywiście Norbas i reszta ferajny
              byli dumni do dnia gdy zdjęcie pod tytułem chyba na wagarach dostało jakąś
              nagrodę w Życiu Warszawy i je opublikowali w gazecie. No Wiolka to się nie
              przejęła, nawet nie jestem pewna czy już w ciąży nie była bo urodziła jak
              chodziłam do 8 klasy a ona była w równorzędnej. No ale wracając do sprawy to
              później z Norbasem i resztą skontaktowali się z T.Love ( tak po sąsiedzku ) i
              pamiętam, że dostali jakieś gadżety typu koszulki, plakaty, kasety ( jak ja mu
              zazdrościłam ). Wtedy to było coś
              • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 - Staruch 07.11.04, 20:35
                "Zielony Żoliborz, kochany Żoliborz" (na koncertach na Kępie Potockiej zawsze
                tak Muniek śpiewał) pełną gębą :) Heh, ja też mam fotograficzne koneksje z
                Zygmuntem - znajomy zrobił mi swego czasu takie zdjęcia, że wygrałem z ich
                pomocą konkurs na jego (Muńka, nie znajomego) sobowtóra :)
    • Gość: lelek Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.sgsp.edu.pl 07.11.04, 14:28
      Były kiedyś bary Paweł i Gaweł na Wilsona. Z jednego można było obserwować ZOMO
      pacyfikujące ludzi wychodzących z kościoła, w drugim było tak ciemno, że można
      było spokojnie siedzieć na wagarach. Był bar Fawory gdzie w godzinach
      lekcyjnych spotykało się ludzi z jedynki. Siedział tam zawsze facet, który
      godzinami pił jedną herbatę, wycinał zdjęcia z gazet i wklejał je do zeszytów.
      (nigdy nie udało mi się podejrzeć jakie to były zdjęcia) Był bar Jagienka gdzie
      dla odmiany wagarował lelewel a szatniarz produkował ołtarzyki z łusek po
      nabojach i świętych obrazków (taki siwy z bokobrodami w nieśmiertelnej szarej
      marynarce). Podobno sprzedawał je polonii amerykańskiej. A ciastkarnia przy
      Światowidzie to była chyba w 80 latach mistrza Bembenka (albo Bębenka??). Były
      czerwone aparaty do wzywania straży pożarnej (zostały jeszcze stelaże). W Hali
      Marymonckiej klawiatura kuranta sama się ruszała, gdy zegar grał (łoł). W
      Delikatesach jeszcze przed kartkami sprzedawali cukier po 1 kg, więc stały całe
      rodziny. W Starym Parku za kościołem Kostki można było bez obaw w dzień piwo
      spożywać, bo rodzice tam nie trafiali. U zegarmistrza na Słowackiego dziobały
      (i dziobią po dziś dzień) miniaturowe kury. itd. itd. itd.
      A propos, nie widział ktoś mojej żółtej gumowej kaczuszki? Zostawiłem ją około
      74 roku na murku przy asfaltowym placyku na skwerku Lelewela. A ten sk... który
      ukradł mi sitko w piaskownicy za kinem Wisła to niech uważa. Prędzej czy
      później, ale się zemszczę.
    • Gość: aammm Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 07.11.04, 21:38
      Knajpki licealistów - oprócz tych dla kolegów z Lelewela i Limanowskiego
      jeszcze Różanka na ul. Krasinskiego dla Nas z Sempołowskiej. Teraz tam jest
      bank.
      Kina to oczywiście Tęcza, Światowid, Elektronik i wielkomiejska Wisła (z jedną
      wielką salą).
      Sklepy - Delikatesy na Pl. Wilsona, Sportowy tamże ale i Piekarnia Lubaszki na
      ul. Magiera (Bielany dziś a wówczas administracyjny Żoliborz).
      Czar Żoliborza z tamtych lat to też Przychodnia na Szajnochy, grób powstańca na
      Pl. Lelewela obok Podczaszyńskiego, Bar Gościnny, Kościół Św. Stanisława
      Kostki. To tylko hasła bo za każdym z tych miejsc powinien następować opis.
      • Gość: krazyszu Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 23:29
        A pamiętacie kierownika Empiku? Taki świński rosły blondyn, chodził w
        kraciastych flanelowych koszulach, był dość miły o ile pamiętam. Teraz ponoć
        zawiaduje Empikiem w Galerii Mokotów :-)) A papiernik na Słowackiego? Ostał się
        do dziś, nawet nie skurczył, ten sam kolo prowadzi. Szkoda za to warzywniaka na
        rogu, w tym samym budynku co papiernik. Syfny był obrzydliwie, ale jakoś miałam
        słabość do tego sklepu. A jeszcze zabawki w Merkurym, na pierwszym piętrze na
        wprost schodów. Raz za jednym rzutem wyprosiłam u starszych małpkę i samochód
        cysternę. To był maks...
        • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 07.11.04, 23:41
          O, to już coś z mojej epoki - faceta z Empiku pamiętam i faktycznie widziałem
          go kiedyś w jakimś innym. Kupiłem od niego pierwszy winyl w życiu, ale się nie
          przyznam jaki :) Kosztował 2000 złotych.
      • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 07.11.04, 23:45
        > Piekarnia Lubaszki na
        > ul. Magiera (Bielany dziś a wówczas administracyjny Żoliborz).

        Ha, z tą piekarnią się wiąże jedno z najmilszych wspomnień późnego dzieciństwa.
        Otóż ona była otwarta w święta i w wielkanoc - bodaj roku 1991 albo 92 -
        pojechalismy tam z tatą samochodem po pieczywo. Ale okazało się, że będzie za
        godzinę czy coś. I tato jakoś tak spontanicznie z braku lepszego pomysłu na
        stracenie tej godziny pojechał ze mną na Spójnię, do sklepu z rowerami. ak,
        pooglądac. Wróciłem do domu na nowiutkim górskim rowerze :) Nie wiem, czy w
        ogóle przywieźliśmy wtedy to pieczywo ;)
        • jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 08.11.04, 11:33
          A to się nam rozmarzyło...
          Ja kiedyś zostałam postawiona z koleżanką na warcie przy tablicy pamiątkowej,
          na rogu Stołecznej i Krasińskiego, przy bramie. Obie w mundurkach harcerskich,
          bo drużynowa (kretynka) surowo zapowiedziała, żę musi być uroczyście. A był to
          dzień 1 listopada. Ktoś miał nas zmienić po kwadransie chyba. Ale nikt nie
          przyszedł, a my - jako szlachetne duszyczki - stałyśmy ze dwie godziny.
          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie przyszedł po nas nikt z rodziny. Kiedy
          zwlokłyśmy się, kompletnie skostniałe - poszłyśmy na rozgrzewkę do Różanki, na
          herbatę jakąś i rurkę z kremem... To było poważne wykroczenie, nie bardzo nam
          było wolno tam chodzić samopas. Ale i tak później rozchorowałam się okropnie;(.
          Wspomniany tu mały, dziki park na tyłach Niegolewskiego i Kossaka zawsze chyba
          był taki - nie pamiętam, żeby tam cokolwiek stało. To nowe osiedle jest zresztą
          fajne, ale ciut za bardzo ekskluzywne, jak na nasz demokratyczny Żoliborz...
          • santakasia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 08.11.04, 12:48
            jota.40 napisała:

            > Wspomniany tu mały, dziki park na tyłach Niegolewskiego i Kossaka zawsze
            chyba
            > był taki - nie pamiętam, żeby tam cokolwiek stało. To nowe osiedle jest
            zresztą
            >
            > fajne, ale ciut za bardzo ekskluzywne, jak na nasz demokratyczny Żoliborz...

            a pamiętacie wejście do tego "parku" od Hozjusza? przez wydłubaną wyrwę w
            białym murze :) to miejsce dla mnie zawsze było trochę przerażające, zawsze
            miałam wrażenie, że nie wolno tam wchodzić i popełniam przestępstwo (miałam z
            10-11 lat). a to osiedle, co teraz tam stoi, jest straszne! dla mnie wygląda
            jak osiedle dla strażników więziennych z epoki popromiennej :(

            • Gość: pokrybala Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 13:25
              santakasia napisała:

              a to osiedle, co teraz tam stoi, jest straszne! dla mnie wygląda
              > jak osiedle dla strażników więziennych z epoki popromiennej :(
              >
              E, nie przesadzaj. W jakimś sensie nawiązuje do "stylu żoliborskiego"
              (cokolwiek to znaczy). Może troche racji ma jota40, że jest nieco wyizolowane -
              pewnie przez to, że jest odgrodzone, zamknięte. Ale widocznie takie czasy -
              ludzie zamykają podwórka, ogradzają osiedla. Kiedyś podwórkami WSM można było
              chodzić na skróty. Dziś często furtka jest zamknieta. Zamkniete podwórko stało
              się jednym z wymierników atrakcyjności mieszkania. Kiedyś pisało sie w
              ogłoszeniu, że jest domofon na klatce. Teraz: "osiedle ogrodzone". Nowe osiedla
              standardowo są za wysokimi płotami i odciete od świata (vide też np. Kepa
              Potocka).
            • Gość: bgsle Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: 204.215.136.* 08.11.04, 17:55
              Pamietam ten park, czesto tam chodzilem bo mieszkalem przy Brodzinskiego.Park
              sprawial wrazenie jakiegos zaniedbanego, dziwnego miejsca i pamietam wejscie do
              niego bylo na przedluzeniu ul.Brodzinskiego.Jakis czas temu wspomnialem to
              miejsce przy okazji watku o tajemniczych (chyba taki byl tytul watku) miejscach
              na Zoliborzu.Super miejsce, jedno z najpiekniejszych na Zoliborzu.Niestety
              nowego osiedla nie widzialem.
              Pozdrowienia
          • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 08.11.04, 14:22
            Osiedle jest przykładem znakomitej, nowoczesnej architektury i nawet
            koresponduje troszkę z formami WSM-owskiego Żoliborza. Niestety, jest
            zamknięte, więc ciężko to zobaczyć. I to w sumie to zamknięcie jest najbardziej
            nieżoliborskie, choć z drugiej strony WSM też pogrodzono płotami z domofonami,
            co zresztą ja sam doskonale rozumiem; jeśli boleję, to nad przyczynami, nie nad
            samym faktem.

            A to osiedle oczywiście też powstało w okolicznościach wątpliwych - już nie
            pamiętam kto, komu i co, ale afera jakaś była. Niemniej architektonicznie jest
            ono bardzo dobre, w śroku jest naprawdę miła, sympatyczna przestrzeń. Miałem
            przyjemność być tam na tarasowej imprezie w upalną, letnią noc, co za pewne
            pozytywnie wpłynęło na odbiór. W każdym razie ja mógłbym tam mieszkać bez
            problemu ;) Choć pamiętam, że rozkład mieszkania był jakiś taki niezbyt
            udany... ale za to taras...
    • Gość: Gata Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.hochtief.de / *.hochtief.de 08.11.04, 14:23
      Nie wiem, czy nasi rodzice uważali je za cudowne, ale faktycznie, mi się
      bardziej podobały tamte czasy. Wspomnień mam mnóstwo i pewnie będę je
      systematycznie wstawiać, a dziś zacznę od takiego:
      Na Pl. Wilsona były postoje taksówek, na których nawet czasem stały taksówki.
      Kiedyś gdzieś jechaliśmy z mamą i wzięliśmy taksówkę. Tak się złożyło, że
      pierwsza w kolejsce była ogromniasta siwa warszawa. To był pierwszy i ostatni
      raz, kiedy miałam przyjemność po Warszawie jeździć warszawą. A start był
      właśnie na Pl. Wilsona :)
      Pozdrawiam,
      Gata 1977
      • Gość: esscort Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 22:20
        Gość portalu: Gata napisał(a):

        Na Pl. Wilsona były postoje taksówek, na których nawet czasem stały taksówki.

        Z tymi postojami było fajnie. Postoje były dwa - jeden między Mickeiwicza i
        Słowackiego - na przeciw obecnego optyka, a drugi miedzy Krasińskiego i
        słowackiego - na przeciw Małogosi. Taksówki owszem na postojach czasem stały,
        ale tylko wtedy gdy się ich nie potrzebowało. Gdy taryfa była potrzebna, to
        nigdy jej nie było. I teraz była cała sztuka złapania taryfy, bo na jeden
        postój przyjeżdżały taksówki jadące ze Słowackiego od strony Bielan, a na
        drugi - z pozostałych ulic (bo jechali wokół placu). Gdy sie stanęło na jednym
        postoju, to akurat złośliwe taryfy jechały na drugi. Najlepsze było to, że gdy
        się już człowiek doczekal na taryfę, to okazywało się, że taryfiarz akurat miał
        ochote jechać w zupełnie innym kierunku. Ja miałem jeszcze inny sposób łapania
        taryfy - stawalem na Mickiewicza w okolicy szklaniaka. Zawsze sie trafiła jakaś
        taryfa jadąca od strony Potockiej lub wyjeżdżająca z terenów ul. Bohomolca,
        Promyka itp. W tamtych czasch był przepis, że taksówkarz nie może się
        zatrzymywać w promieniu kilkuset metrów od postoju (kierowca powinien podjechać
        na postój i zabrać ludzi z kolejki), ale z reguły się zatrzymywali. I już
        człowiek był szczęśliwy. Pewnie też nie wszyscy wiedzą, że w dawnych czasach
        taksówkarz zabierał po kilka osób jadących osobno ale w tym samym kierunku.
        Najpierw wiózł jedną osobę (brał od niej kasę), a potem dalej jechał z drugą (i
        też brał kasę). Dlatego lepiej było się dogadać na postoju i jechać jako
        znajomi - wówczas płacił tylko ten, który jechał dalej (oczywiście wcześniej
        ten wysiadający wcześniej odpalał mu połowe kasy).
        • jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 09.11.04, 10:12
          A pamiętacie, kiedy pojawiło się pierwsze Radio-taxi? Ja już nie pamiętam, w
          związku z tym nie wiem, dlaczego człowiek rzeczywiście spędzał pół życia na
          postojach...
          A pamiętacie, jak się kupowało żółty ser? Leżały gigantyczne bloki - często z
          jakiejś pomocy międzynarodowej chyba? - taki dziwny, pomarańczowy serek... Ktoś
          go tu już wspominał. Dostawało się różnie - raz 30 deko, a raz ćwierć kilo.
          Tyle wypadało na łebka. Po jednym kawałku. O rany.
          A osiedle między Hauke-Bossaka i Kossaka mnie się akurat raczej podoba,
          rzeczywiście nawiązuje do form żoliborskiego modernizmu - ja uważam, że ci z
          JEMS-a fajnie to zaprojektowali. Ale właśnie odizolowane nieprzyjemnie.
            • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 09.11.04, 12:43
              A ja pamiętam, że mnie on strasznie smakował. Pamiętam, że on taki trochę
              topiony był. Jak się pojawiły plasterkowe serki topione, to też były zresztą i
              takie pomarańczowe, o podobnym smaku i mnie się to z dzieciństwem kojarzyło...
              • Gość: jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.04, 12:52
                To ten, ten! Jakiś cheddar, czy co?... A, śmieszy mnie też, że wtedy bywały w
                sklepach różne zabawne rzeczy. Przy założeniu, że nie było nic, po prostu nic,
                tylko ocet i ten groszek w puszkach (ale to fakultatywnie) - często pojawiały
                się frykasy z zaprzyjaźnionych demoludów, ewentualnie z zaprzyjaźnionego
                trzeciego świata. Na przykład w warzywniakach były przez dwa sezony takie
                grejfruty z Kuby, że umierałam z radochy. Gigantyczne i przepyszne. Już nigdy
                potem takich nie jadłam...;((
              • donkej Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 09.11.04, 14:05
                A bo my tego sera strasznie dużo na jakiś obóz dostaliśmy z kościoła, hi hi.
                I już nikt nań nie mógł patrzeć, nawet do zupy go dodawaliśmy....
                To był już 88 rok chyba............
                • Gość: FRIDA ser itp Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.04, 19:09
                  Ser pamiętam doskonale Jak to bylo w jakiejś polskiej komedi : Zawsze pamięta
                  się to czego nie mozna zapomnieć. Tak samo pamiętam smak wyrobów
                  czekoladopodobnych ( wstyd się przyznać ale czasem zdarza mi się z sentymentu
                  zakupić takowy produkt w supermarkecie ). Na Wilsona chyba był kiedyś sklep
                  Wedla koło Wisły i taką czekolade tam sprzedawali w białym papierku i z boku
                  był bukiet polnych kwiatów czekolada chyba nazywała się chrupka w kazdym razie
                  tak smakowała - pychota. Jeszcze przypomniała mi się pierwsza wizyta w Pewexie
                  w pawilonach przed Hala Marymoncką i te kolory oszałamiajace. Nie wiem jakie
                  mieliście wyposażenie szkolne, ja miałam plastikowy piórnik w kolorze - nie
                  kolorze czerwonym, pamiętam też taką ostrzałkę do ołówków w kształcie gitary z
                  żyletką w środku i plasteline też w kolorach - nie kolorach. Tak się ostatnio
                  zastanawiałam dlaczego w Polsce panowały kolory - nie kolory i nie potrafię
                  tego wyjaśnić. A jeszcze te zeszyty szare z obrzydliwym papierem - nigdy nie
                  zapomnę jak dostałam zeszyt w kratkę z Holandii miał chyba ze 100 stron i
                  piekną różową okładkę - nigdy nic w nim, nie zapisalam - szkoda by mi było.
                  Jak byłam w drufgiej klasie to przyszła do nas nowa koleżanka Oliwia, która
                  mieszkała w Stanach. Tej traumy nigdy nie zapomnę. Wyobrażcie sobie 30 burasów
                  z niekolorowymi zeszytami, brzydkimi ołówkami chińskimi w granatowych
                  fartuchach i ją - kolorowe ciuchy, kolorowe ołówki gumki i wszystko, ale nic
                  nie przebije kuferka. Otóż Oliwka miała piękny ( różowy oczywiście ) zestaw
                  śniadaniowy w kuferku był nawet termos wyobraźcie to sobie.
                  Strasznie sie roz[pisałam przepraszam;)
                  • roody102 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 09.11.04, 23:15
                    A ja ostatnio chciałem kupić takie stare zeszyty - fajnie się w nich piórem
                    pisało, atrament tak wsiąkał przyjemnie. Potrzebny mi taki brulion - nie
                    wiedzie czy można gdzieś takie dostać? W skupach makulatury może?
                      • czyzunia Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 13.11.04, 16:12
                        wrak-nie wrak stal nawprost wylotu ul.krasinskiego. byla to tancbuda na wodzie.
                        przynisla go powodz ok.60 roku. przynisla go chyba z okolicy zoo. dokladnie to
                        stal na plazy ok,200m powyzej burzowca. przez kilka lat odbywaly sie nawet na
                        tym wraku zabawy.
                        na p[lacyku przy kosciele w latach 40-50 byl ogrodek jordanowski./kto pamieta
                        co to takiefgo?/
    • Gość: olka Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 22:28
      Czar Żoliborza to dla mnie:
      Lasek Bielański
      Olszynka z łakami
      Stare Piaski z małymi domkami i ogrodami oraz wędrówki do Kościoła św Jozafata
      na lekcje religii.
      Później:
      Szkola Handlowa na Żeromskiego,
      Kawiarnia "Jacek i Agatka", "Jarzębinka", "Wrzos", "Spotkanie",
      Kino "Wisła", "Tęcza", oraz moje ulubione z niezapomnianym klimatem "Światowid"
      I wiele, wiele innych miejsc.
      Pozdrawiam


    • Gość: FRIDA Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 Księga skarg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.11.04, 12:17


      APROPOS ABSURDU poczytajcie sobie
      Z archiwum Spółdzielni "Społem":

      Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie
      chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą
      datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest
      na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka – Halina
      Mikołajczyk.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w
      południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a
      będzie!

      ***

      Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z
      powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była mleta na
      piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje -T.Cieślar.

      ***

      Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia
      uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery
      pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka
      ubliżała mi przy wpis... (tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby
      ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał -przyp. red.)
      Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w
      sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów
      jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru.
      Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma
      dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

      * * *

      Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić
      się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa
      poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i
      popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16
      wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale
      nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej
      dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się,
      że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały.
      Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone,
      ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S.
      Jędrzejczyk, D. Kozłowska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla
      kolonii.

      * * *

      Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich
      wymienić - Walewska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione
      rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy
      papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku - a więc
      drożdże nie nasze.

      * * *

      Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i
      mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży
      wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk -
      Marcinkowska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi
      poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza
      wszelką kolejnością - które to prawo mają wyłącznie inwalidzi wojenni i
      wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych,
      zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w
      kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni
      zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką
      kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim
      uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w
      kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK -
      stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać
      pani nie musi.

      * * *

      Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w
      sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
      trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury.
      Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z
      Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku - Kay
      Withers.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie
      nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki -
      Jerzy Waka.
      Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu, był już
      zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta,
      tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał
      pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.

      * * *

      Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego
      personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest
      fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną - inż.
      Stanisław Wiśniewski, kombatant.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od
      godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru, a klient był bardzo
      niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się
      obsługi.

      * * *

      Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie
      mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuje pani
      sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość - Dominika
      Pytkowska.

      * * *

      Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
      skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją -
      Henryk Jodko, Alicja Moczulska. Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby
      olej sprzedawać bez ograniczeń - na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła
      aby dawać po 1 litrze, bo nie starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci
      stwierdzili, że skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a
      inni ich nic nie obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof
      Jakubowski.

      * * *

      Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz.
      9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego
      wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że
      kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka
      oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania
      ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci
      zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego,
      twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do bo w tym
      wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa
      Mudzka, Anna Dobrowolska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
      baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
      jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A
      w chłodni naprawdę nic nie miałam.

      * * *

      Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu
      przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400
      zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy, poświęcił mi
      b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez
      wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych
      krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

      * * *

      Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
      dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
      sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały j
    • Gość: FRIDA Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 Księga skarg 2 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.11.04, 12:23
      Część II nie weszło wszystko

      Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
      dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
      sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
      godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
      lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop. Dopisek innej osoby:
      Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszną rację.
      Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z nie zarejestrowanymi kartkami, bo za
      mało jest wędlin. - Mrówka.
      Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana,
      gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że
      mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie
      uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku
      i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i
      wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

      * * *

      Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K.
      Wojdak.
      Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z
      bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma
      żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
      zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.

      * * *

      Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
      była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie
      perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum.
      Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwanicka
      Jadwiga. Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że
      zarzuty tej obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco
      i arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do
      pracy w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją
      klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie
      zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczęła
      awanturę.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis
      nieczytelny).
      Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie
      będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary,
      ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
      skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
      kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej
      kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru
      dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów). Dopisek pod skargą:
      My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, że jesteśmy inwalidami
      wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie ww.
      PASZKWILU - Jerzy Hys.

      * * *

      Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż
      twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Rakowska.

      * * *

      Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby
      zamawiała biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc
      bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech
      ja już nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.

      * * *

      Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią
      ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na
      czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus.

      * * *

      Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację
      II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć
      poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co
      spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania
      jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją
      legitymację inwalidzką - Stanisława Ostrowska. Dopisek innej osoby: Byłem
      świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała się, że nas tu wszystkich
      urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję stojących w 30-osobowej
      kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami, ale czy muszą robić
      zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy, i przeszkadzać. Poza
      tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby - Miałkowski.

      * * *

      Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek
      faraona (podpis nieczytelny). Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie
      nietrzeźwym.

      * * *

      Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
      przyjemnie postać chwilę w kolejce - Beata Malaszko. Dopisek: My, klientela
      stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu następuje 10 podpisów).
      Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania -
      Wojciechowska.

      * * *

      Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
      jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz.14 przywieziono do naszego
      sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się
      po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich
      oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W
      tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc
      nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent i uciekłam na tyły na
      zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym.
      Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13
      milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie
      mogłam, i się wpisała.

      * * *

      Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
      proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy -
      Wajdzik Alina.
      Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

      * * *

      Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch
      palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić -
      Janik.
      Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie
      sera palcem.

      * * *

      W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki
      poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na
      początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki
      zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły, a kiedy
      upadłam, siłą mi dywan wydarła. Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią
      przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim
      stosunku do klienta - Zdanowska.

      * * *

      Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie
      nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w
      sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.
      Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy
      konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego
      czasu niestety brak w sprzedaży.
      • jota.40 Re: CZAR ŻOLIBORZA LAT 80 28.11.04, 23:36
        He, a ja w ogóle nie pamiętam balonowej w sreberku... Tylko te obleśne,
        przesłodzone donaldy, z których zbierało się historyjki komiksowe.
        Za Tęczą płaczę rzewnie od dawna. Jeszcze zdążyłam tam zabrać dziecko na jeden,
        czy dwa poranki. Dziecko uczestniczyło nawet w bardzo awangardowym koncercie na
        kilka saksofonów, w tymże kinie Tęcza. Organizowała oczywiście Akademia Ruchu.
        Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, tuż na wprost gigantycznego głośnika,
        saksofony dawały czadu, a dziecko znużone - zasnęło ;)))...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka