lustaw
20.02.03, 17:27
No tak. Bo jak dziś pisze "Gazeta", a ja to widzę gołym okiem, przy
Mickiewicza na północ od Potockiej i koło pętli "36" po trochu się robi
bezludna wyspa: budynek przy Mickiewicza 64 pustawy (nawet sklepu
zoologicznego już w nim nie ma), prawie całkiem puste nowe domy przy Marii
Kazimiery. Jeszcze na szczęście jakoś się trzymają pawilony i rano z cukierni
panów Ziółków, ojca i syna, dolatują smakowite zapachy, a w antykwariacie
mozna zobaczyć zabytkowy pisuar (miśnieński?). Ale od niedawna świeci też
pustkami potężny budynek - a może to nawet budynki - po Megadeksie.
I tylko pani Ela, jak ten Robinson, bez względu na wszystko, właśnie tu
prowadzi bufet "U Eli", gzie na przykład dzisiaj można było zjeść za dziesięć
złotych pyszną golonkę z dodatkami i popić ją kompotem, a wczoraj za pełny
talerz ogórkowej jak u mamy i cztery ogromne wielowarstowe naleśniki z serem,
które dostałem na półmisku, bo na talerzu sie nie mieściły (plus oczywiście
kompot), zapłaciłem jedenaście złotych. I wszystko to w bardzo sympatycznym
lokalu, siedząc przy czyściutkim stoliku, na wygodnym krześle, i słuchając
nie za głośnej kojącej muzyki. Może pani Ela odwróci złą passę i w tę okolicę
Żoliborza wróci życie? Żeby tak sie stało, przede wszystkim musi się utrzymać
sam bufet. WIĘC NAMAWIAM: ZAJRZYJCIE DO BUFETU "U ELI" W BUDYNKU MEGADEKSU
PRZY MICKIEWICZA, PARĘ KROKÓW OD PĘTLI "36".
PS Toaleta w Megadeksie (korzystałem, to wiem) - cudo.