Dodaj do ulubionych

TELENOWELA!!!

24.02.02, 15:05
Na wczorajszym spotkaniu ...PSI towarzystwo wpadło na wspaniały pomysł, abyśmy
wspólnie napisali scenariusz telenoweli. Ma ona być bardzo "życiowa" lecz także
dowcipna, nawet możemy soróbowac w jakis sposób przedstawić naszą nową wielką
Tradycję - roedzinę forumową.
Chwilowo na razie poddaję temat do analizy:)
Obserwuj wątek
    • precious Re: TELENOWELA!!! 24.02.02, 18:01
      a ja podtrzymuje propozycje i proponuję by zacząć ...
      może tak:


      ... Prognozy pogody znowu do chrzanu i choć ten działa pobudzająco, to
      zachmurzone niebo, i śnieg wręcz przeciwnie. I znowu moim jedynym kontaktem ze
      światem zewnętrznym został monitor komputera ... Nagle rozległo się gwałtowne
      pukanie do drzwi ... łup, łup ....

      kto następny? :-))
      • zdzicha Re: TELENOWELA!!! 24.02.02, 18:18
        precious napisał(a):

        > a ja podtrzymuje propozycje i proponuję by zacząć ...
        > może tak:
        >
        >
        > ... Prognozy pogody znowu do chrzanu i choć ten działa pobudzająco, to
        > zachmurzone niebo, i śnieg wręcz przeciwnie. I znowu moim jedynym kontaktem ze
        > światem zewnętrznym został monitor komputera ... Nagle rozległo się gwałtowne
        > pukanie do drzwi ... łup, łup ....
        >
        > kto następny? :-))

        ... odklejam palce od klawiatury, odstawiam puszkę piwa, biorę cięzki przedmiot
        (tak dla bezpieczeństwa) i człapię do drzwi.
        - Dobry wieczór.
        - Dobry wieczór. (chowam przedmiot za plecy)
        - Jestesmy z gazowni.
        - A ja nie.
        - Czy był u pani wczoraj prąd?
        - Był.
        - I co mówił?
        - Że przyjdzie dzisiaj takich dwóch głupków i będzie o niego pytać. Do widzenia.
        Trzasnęłam drzwiami i wróciłam do komputera, ale ten się w miedzyczasie zawiesił.
        Ogarnęło mnie przerażenie. Co robić???
        Zrobiłam barszczyk i poszłam spać. Gdy się obudziłam...
        • Gość: kuleczka Re: TELENOWELA!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 19:20
          ...obok siebie zobaczyłam nieznajomego mężczyznę. Przestraszyłam się trochę.
          Mama zawsze powtarzała mi, żeby nie rozmawiać z obcymi na ulicy. Ale czy to
          jest ulica? Jestem przeciez w swoim własnym łóżku i wszystko wskazywało na to,
          że ten mężczyzna nie jest mi tak dokońca obcy...Tylko szkoda, że nic nie
          pamiętam. Przyjżałam się bliżej mojemu nieznajomemu. Przystojny brunet. Ma się
          ten gust - pomyślałam z wrodzoną sobie skromnością. Tylko jak znalazł się w
          moim łóżku? To na pewno feromony. Po prostu przyszedł za mną do domu,no to go
          wpuściłam. Wstałam z łóżka i ruszyłam do kuchni zrobić kawę. W końcu mam w domu
          gościa. Kiedy przechodziłam przez przedpokój, w lustrze zobaczyłam odbicie
          mojego nagiego ciała. Nie jest najgorzej - znów pomyślałam nieskromnie. To, co
          ujrzałam w kuchni przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Wszędzie czerwone
          plamy! Co tu się działo? Uspokoiłam się jednak. To był tylko barszczyk z
          czerwonych, ćwikłowych buraczków. Nagle do kuchni wszedł ON. Miał na sobie
          dwuczęściowy, drelichowy uniform. Zrobiło mi się troche głupio, ja taka
          nieubrana. Zciągnęłam ze stołu ceratę i zaczęłam zasłaniać nia swoje
          wdzięki. "Jeszcze godzinę temu nie byłaś taka wstydliwa" - skomentował moje
          wysiłki ADONIS. Z wrażenia zrzuciłam na ziemię garnek z ocalała cudem resztka
          barszczyku. " Może teraz pozwolisz mi wreszcie sprawdzić instalację gazową?" -
          dodał po chwili, czym ostatecznie mnie dobił. Dotarło do mnie, że nie jestem
          grzeczną dziewczynką! Co powiedziałaby na to mama!? Nawet nie wiem, kiedy
          sprawdził tę instalację i sobie poszedł. Zaczęłam sprzątać kuchnię. Wszystko
          było już na swoim miejscu, kiedy pod stołem zobaczyłam torebkę papierową.
          Wśrodku były GRZYBKI. Dodawałam je pewnie do barszczyku...
          • zdzicha Re: TELENOWELA!!! 24.02.02, 23:52
            Kto powiedział, że telenowela ma być oparta na faktach !?!?!?
      • Gość: tpi0 Re: TELENOWELA!!! IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 24.02.02, 20:34
        precious napisał(a):

        > a ja podtrzymuje propozycje i proponuję by zacząć ...
        > może tak:
        >
        >
        > ... Prognozy pogody znowu do chrzanu i choć ten działa pobudzająco, to
        > zachmurzone niebo, i śnieg wręcz przeciwnie. I znowu moim jedynym kontaktem ze
        > światem zewnętrznym został monitor komputera ... Nagle rozległo się gwałtowne
        > pukanie do drzwi ... łup, łup ....
        >
        > kto następny? :-))

        Oj, to nie nie tak. Telenowela składa się przedewszystkim z dialogów, a jeśli są
        już jakieś milczące przerywniki to składają się na to obrazki sytuacyjne (nie
        mrożące krwi w żyłach) i ewentualnie przemyśliwania. Należało by więc zacząć: W
        pokoju stoi telewizor, w którym nadają prognozę pogody (logo polsatu dobrze
        widoczne), pani (pan) (nie lepiej pani) zapowiada:
        - zachmurzenie duże, opady śniegu umiarkowane
        rzut na podwórko za oknem i podniesienie na bezchmurne niebo i słońce. Powrót do
        mieszkania i rzut na długonogą blondynkę (tlenioną brunetkę) siedzącą przed
        komputerem (z włączonym monitorem, najlepiej wyeksponowany Windows XP) (Jeżeli
        aktorka będzie biuściasta to może będą większe dotacje od sponsora). Akustyk daje
        walenie do drzwi.

        itd.
    • kuleczka Re: TELENOWELA!!!- Może lepiej Screenplay 24.02.02, 21:20
      To może po prostu scenario napiszmy.
      • precious Re: TELENOWELA!!!- tak jest dobrze 24.02.02, 22:41
        mi się wydaję, że tak jest dobrze, każdy pisze swój odcinek, na swoją modłę.
        będzie bardziej urozmaicone. no więc ....

        (...) Wśrodku były GRZYBKI. Dodawałam je pewnie do barszczyku...
        ... i odpadłam, a mama zawsze mówiła, że najpierw trzeba je dobrze ususzyć ...
        - kochana, może mi ten francuski podasz, hę?
        - francuski ... hę .. pocałunek ... czy jak?
        - kluczyk, dziecino, kluczyk ... obudź się panna, bo w całym domu gazem
        śmierdoli ... cholery jedne ... naćpają się jakiegoś świństwa, a potem mało
        chałupy z dymem nie puszczą ...
        Ja oczy w słup, i nagle łup, bum, prask, trzask ... i w kuchni został tylko
        drelich, a Adonisa szlak trafił tak nagle jak nagle się pojawił, a ja stałam w
        kuchni z kluczem francukim w ręku ...

        • sloggi TELENOWELA 25.02.02, 09:20
          On znikł, a ja zostałam z osmoloną instalacją na wierzchu. Poczłapałam do
          łazienki po czyste ciuchy tradycyjnie wiszące od dwóch tygodni na sznurkach.
          Nie lubię zdejmować wyschniętego prania. Weszłam i oniemiałam, w wannie
          spokojnie spał murzyn, obcy nagi murzyn w wodzie z dużą ilością ujędrniającego
          płynu do kąpieli marki "Figo-Fago". Wkurzyłam się bardzo, nałożyłam szlafrok i
          zdzieliłam murzyna szczotką do mycia pleców po czarnej głowie.
          - Ty afrykanski popaprańcu, czy wiesz ile Ciocia Wacia dała w Stanach za ten
          ujędrniający płyn do kąpieli marki "Figo-Fago" ?
          Murzyn ocknął się, wstał, zasłonił instalację i dopiero wtedy okazało się, że
          to niedomoczony gazownik, który lotem koszącym przeleciał z kuchni do łazienki
          w chwili eksplozji, uderzył w ścianę, zamroczył się i wpadł do wody
          pozostawionej po wieczornej kąpieli. Znów nie wyciągnęłam korka z wanny.
          Okutana w szlafrok wygoniłam go z łazienki i rozpoczęłam doprowadzanie se do
          wyglądu dziennego, wszak dopiero rozpoczynało się deszczowe niedzielne
          przedpołudnie.....
          • kuleczka Re: TELENOWELA 25.02.02, 21:57
            Oczywiście zająć mi to miało dużo czasu o czym jeszcze nie wiedziałam. Musiałam
            się duchowo przygotować na mój serial niedzielny coby tu przy nim choć jedna
            wielgachna łzę uronić. Ale mialo to mi nie być tej niedzieli dane...
            • precious Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:26
              dygresja co do treści naszej telenoweli:

              wychodzi, ze my opowiesc a jakiejs totalnej sierocie piszemy. co zaplanuje to
              jej nie wychodzi. jak nie urok , to ...
              dajmy jej Na Dobre i na Zle obejrzec (ja uroniłam wczoraj jak zwykle niejedną
              łzę :-))

              a może by tak coś zaplanowała i jej sie udało? na razie to nappisaliśmy
              brazylijski serial. tyle stron, a tu ciagle niedziela :-))
              może jakiegoś prawdziwego mężczyznę wprowadzimy, a nie drugą sierotę montera?

              hej, panowie, może któryś się wczuje w rolę? :-))

              za najlepszy ciąg dalszy /1 post/ nagroda ode mnie na nastepnym CzyPSI. (taki
              system motywacyjny wprowadzam :-))


              • kuleczka Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:32
                Proszę mi tu niezdrowej konkurencji nie wprowadzać:)))
                • precious Re: TELENOWELA /dygresja cd/ 25.02.02, 22:43
                  zobaczysz jak to cie twórczo zmotywuje :-)))

                  ... dane jednak mi było obejrzeć ulubiony serial wszystkich kobiet i płakałam
                  jak bóbr nad rozwaloną tamą własnej roboty. Dziś podjęłam mozne postanowienie,
                  że żaden monter (sierota !) więcej nie będzie mi bruździł i zaczynam od jutra
                  nowe życie. Zjem tylko dworcowej, napiję się wina i wyśpię porządnie. Carpe
                  diem. Jutro temu Gieńkowi spod 7-ki powiem, że mi się podoba. ...
              • lelu Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:45
                Nie wiem o co chodzi. Nie przeczytałem żadnego listu. Może to i lepiej.
                "Zenobi spojrzał w lustro, jak zawsze był ładny. Pomyślał:- Może umyć włosy?
                Rozmyślił się. Mył je przecież na Swięta. Skropił więc dłonie olejem rzepakowym
                z pierwszego tłoczenia. Wytarł je w kruczoczarną czuprynę. Wyglądał lepiej, niż
                po brylantynie, ktorej zresztą nie znał.
                Powoli zaczął schodzić krętymi schodami w dół. Im był bliżej parteru tym
                bardziej nasilał się hałas od tętniącej życiem ulicy Równej. Zenobi był
                pewien, że dzisiaj rozkocha w sobie do białości jakieś dziewczę z Śląska.
                Nabrał powietrza w młode, jędrne, różowe płuca i rzucił się w otchlań ulicy."
                cdn.
                • precious Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:50
                  Lelu, wygrałeś, wygrałeś !!!
                  Nagroda na pewno na następnym CzyPSI!

                  ps. kryteria bardzo subiektywne z przyczyn wiadomych.
                  • lelu Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:52
                    To ja Ci Preciu już teraz sękju bardzo.
                  • precious Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:58
                    ...pranie wieszałam na balkonie gdy nagle powiew powietrza porwał firankę.
                    Zapachniało olejem rzepakowym i coś pacnęło o ziemię. "Sodoma" i "Gomora"
                    napisane było na dwóch karteczkach przyczepionych do wątłych kocich szyjek.
                    - Proszę pana! Coś pan upuścił!
                    - To dla ciebie niewiasto! Wrócę po nie za czas jakiś, a na razie opiekuj się
                    nimi bo ja muszę lecieć i dukaty bić na dwór króla! Wrócę niebawem.
                    Puk, puk!
                    - Ki diabeł?
                    - Żaden diabeł. Na carbonarę wpadłam, bom głodna ogromnie, i przytoczyła się ze
                    mną koleżanka.
                    - Makaron wyszedł i nie wiadomo kiedy wróci, ale są Kulki.
                    ...
                    • lelu Re: TELENOWELA 25.02.02, 23:02
                      Preciu. Nie mogę dalej. Obowiązki wzywają. Idę w krawać- jak mawiają bracia
                      Rosjanie.
                    • zdzicha Re: TELENOWELA 25.02.02, 23:49
                      ...
                      -Mogą być Kulki. Byle świeże. Takich obrośniętych nie chcemy. Co to tak miauczy?
                      -Sodoma i Gomora.
                      -O matko, co tu się dzieje. To jakaś kiepska dzielnica. Sami zboczeńcy.
                      -A koleżanka to kto?
                      -Zdzicha.
                      -Z czego?
                      -Z Białołęki.
                      -Aaa, z zagłębia czarownic?
                      -Tak, ale ona dopiero terminuje, uczy się w sensie. Ma światłą Profesorkę z
                      Odkrytej.
                      Kulki popijane czerwonym winem okazały się wyśmienite, więc przez dłuższą chwilę
                      słychać było głosne ciamkanie oraz Sodomę i Gomorę, które miauczały jakby
                      znalazły się między Scyllą a Charybdą.
                      -Czas już iść- powiedział dziad do obrazu. A łyżka na to:
                      -Niemożliwe.
                      Jednak czas mijał nieubłaganie i odbijał się "Echem" od pustej podłogi. Trzeba
                      było odpalić miotłę i udać się na poszukiwanie straconego planu bo bez planu ani
                      rusz. Mgły spowijały Pragę Północ gdy nagle powietrze rozdarł huk...
              • zdzicha Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:52
                ... do głównej bohaterki noweli (nazwijmy ją... no właśnie, jak ja nazwiemy?)
                przyszedł Prawdziwy Facet. Właściwie wyglądał jak zmokła kura, ale od razu było
                wiadomo, że to Prawdziwy Facet. W lewej ręce trzymał klatkę z ptaszkiem, w
                prawej woreczek monet.
                - Wpuśc mnie - wydyszał.
                Główna Bohaterka wpuściła go do mieszkania, poprawiając ręcznik, którym były
                owinięte jej wdzięki.
                -Goniła mnie jakś czarownica- znów zasapał.
                -To normalne na Białołęce. Tu przypada najwięcej czarownic na metr kwadratowy w
                Polsce Centralnej i Północnej- Główna Bohaterka zdjęła z półki rocznik
                statystyczny na dowód, ze nie kłamie.
                -Właśnie parzę ziólka, napijesz się? - spytała, starając się być gościnna.
                -Z przyjemnością.
                -Nie z przyjemnością tylko ze mną- spojrzała na niego podejrzliwie, starając
                się wyczuc jego zamiary. Nie codziennie chyba przychodził do młodych
                atrakcyjnych dziewczyn na zioła. A może codziennie? Gdzie ja mam ten młotek?-
                myślała intensywnie jak nigdy.
                Czekając aż zioła naciągną usiedli przy stole przygladając się sobie badawczo...
                • lelu Re: TELENOWELA 25.02.02, 22:56
                  Nasza białołecka Agata Christi. Z niepokojem oczekuję na c.d.
                  • precious Re: TELENOWELA 25.02.02, 23:00
                    Kocham panią, pani Zdzicho :-))



                    • zdzicha Re: TELENOWELA 25.02.02, 23:02
                      precious napisał(a):

                      > Kocham panią, pani Zdzicho :-))

                      Cicho... :)
                      Bo przyjdzie zdzicha :)
                      Jeszcze jedno piwo i wymyślę, co oni tam sobie wypatrzyli.
                      • precious Re: TELENOWELA cd. Zdzichy 27.02.02, 03:14
                        ...
                        -Mogą być Kulki. Byle świeże. Takich obrośniętych nie chcemy. Co to tak miauczy?
                        -Sodoma i Gomora.
                        -O matko, co tu się dzieje. To jakaś kiepska dzielnica. Sami zboczeńcy.
                        -A koleżanka to kto?
                        -Zdzicha.
                        -Z czego?
                        -Z Białołęki.
                        -Aaa, z zagłębia czarownic?
                        -Tak, ale ona dopiero terminuje, uczy się w sensie. Ma światłą Profesorkę z
                        Odkrytej.
                        Kulki popijane czerwonym winem okazały się wyśmienite, więc przez dłuższą
                        chwilę słychać było głosne ciamkanie oraz Sodomę i Gomorę, które miauczały
                        jakby znalazły się między Scyllą a Charybdą.
                        -Czas już iść- powiedział dziad do obrazu. A łyżka na to:
                        -Niemożliwe.
                        Jednak czas mijał nieubłaganie i odbijał się "Echem" od pustej podłogi. Trzeba
                        było odpalić miotłę i udać się na poszukiwanie straconego planu bo bez planu
                        ani rusz. Mgły spowijały Pragę Północ gdy nagle powietrze rozdarł huk...

                        ... ale to nie był stracony plan, ale stracony czas walnął o ziemię, aż się
                        kamienice na Stalowej zatrzęsły.
                        - Zdzichoooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        - Czego się drzesz?
                        - straciłas, znowu stracilas ....
                        - że plan? że pomysł mi uciekł? nie nowina, u mnie tego na pęczki.
                        - straciłaś cenny czas
                        - dziś? przez Kulki czy Sodoma i Gomora?
                        - stracilaś cennty czas, bo wszyscy czekali na ciebie na forum, a ty sobie w
                        Kulki lecisz!!!!!!!!!
                        ...
                        • zdzicha Re: TELENOWELA cd. Zdzichy 02.03.02, 14:38
                          precious napisał(a):

                          > - stracilaś cennty czas, bo wszyscy czekali na ciebie na forum, a ty sobie w
                          > Kulki lecisz!!!!!!!!!
                          > ...

                          ...czas wcale nie był stracony. Im krócej śpisz tym dłużej żyjesz.
                          Zdzichę obudziło światło pochodzące z nieznanego źródła, podobnie jak ten
                          spirytus, który piła ostatniego wieczora.
                          - Kto się odważył świecić mi w środku nocy latarką po oczach? - spytała dosć
                          retorycznie, bo oprócz niej nikogo nie było. Szybko, czyli jeszcze przed
                          południem odkryła źródło światła. To słońce przebijało się przez nie myte od
                          zeszłej zimy okna. Stękając z wysiłkiem dźwignęła się z legowiska. Pokój wyglądał
                          jak po wybuchu nuklearnym na pustyni intelektualnej. Na dywanie zobaczyla 3
                          kolorowe pawie.
                          - Skąd te ptaki się tu wzięły? Kto je wypuścił?
                          Pawie tymczasem nie czuły się skrępowane jej obecnością i spokojnie dziobały
                          okruszki chipsów rozsypane na podłodze. Popełzła do kuchni, gdzie na stole stała
                          butelka wody mineralnej, jej ulubionego napoju bezalkoholowego. Ściągnęła ją
                          sobie na głowę, rozlewając po całej kuchni, ale udało się część złapać do
                          paszczy. Pośliznęła się na mokrej podłodze i wszystko wsiąkło w piżamę.
                          Przeczołgała się po mieszkaniu, przy okazji myjąc i froterując podłogę. Wstała,
                          ale zaraz się przewróciła. Wróciła do łóżka, sprawdzając, czy nie ma w nim Pana
                          Gazownika. Nie było.
                          - Szkoda - pomyślała - mógłby mi pomóc wstać.
                          Naciągnęła kołdrę na zmęczone uszy. Do snu ukołysał ją pawia śpiew. Resztkami
                          konającej świadomości rozpoznała melodię z repertuaru J. Przybory. Śniło jej się
                          że samo życie jest telenowelą, której nigdy nie masz dosyc i klan Złotopolskich,
                          który był absolutely fabulous.
                          Obudziło ją dziobanie w duży palec u nogi.
                          - Osochozi - wymamrotała.
                          - Zjedliśmy już chipsy, teraz byśmy się coś napili- powiedział paw.
                          Ten poranek był co najmniej dziwny. Aż strach pomyśleć, co będzie się działo
                          wieczorem...

                • Gość: kuleczka Re: TELENOWELA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 14:56
                  ...Czekając aż zioła naciągną usiedli przy stole przygladając się sobie
                  badawczo...
                  "Może to jakiś morderca, zboczeniec, po prostu kanalia! A ta klatka z ptaszkiem
                  to tylko kamuflaż" - pomyślała ona.
                  "Niby taka miła, ziółka zaparzy, a tak naprawdę to pewnie feministka albo co
                  gorsza, łowczyni posagów!"-kołatało się w jego głowie, pełnej mądrości
                  wyczytanych w prasie kobiecej. Chciał uciec, ale jakoś nie mógł się podnieść.
                  Siedzieli w milczeniu. Słychać było bicie zegara, choć może to ich kołaczące z
                  niepokoju serca? Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Poszła otworzyć.
                  - Dzień dobry! Jestesmy Samozwańczym Komitetem Blokowym. Doniesiono nam,że
                  wbrew regulaminowi trzyma pani w domu ptactwo. To zakazene! Ptaki brudzą,
                  śmierdzą i przenoszą groźne choroby -wykrzykiwał sąsiad z III piętra.
                  - Musimy przeprowadzić inspekcję.
                  Po chwili na jej kanapie siedział już sąsiad oraz dwie panie w lokach.
                  - Widzę, że pani ziółka parzy.. -zagadnął sąsiad. Było to ostatnie słowo, jakie
                  wypowiedział. Potem zapadł się w siebie i milczał. Panie w lokach również nie
                  były zbyt rozmowne. Wpatrywały się tępo we zaciek na suficie.
                  Wszyscy milczeli,a zegar tykał niestrudzenie. Bohaterka zaczęła robić sobie
                  manicur, bo wszelkie próby nawiązania kontaktu z gośćmi - zawiodły.Ktoś
                  zapukał. "Na szczęście!"- pomyślała, bo dawno skończyła już manicur, pedicur.
                  Obrała nawet ziemniaki, choćiaż nie wiedziała po co? Podeszła do drzwi.
                  Właściwie mogłaby już przy nich zostać. Pukanie, stukanie, a nawet łomotanie do
                  drzwi powtarzało się bez końca. Po kilku godzinach na jej kanapie fotelach,
                  taboretach kuchennych, a nawet rozkładanych krzesełkach turystycznych siedziało
                  ok. 50 osób w różnym wieku m.in. listonosz, dozorca, sprzedawczyni z mięsnego,
                  Jerzy Połomski, księgowy z dużej firmy reklamowej, bezrobotny hotelowiec,
                  podejrzany młody naukowiuec na dorobku z dwoma jamnikami na smyczy, powstaniec
                  listopadowy, matka Polka...
                  " Co ich wszystkich do mnie przygnało?". Nie zdąrzyła sobie jednak
                  odpowiedzieć, bo znowu ktoś
                  zapukał...
    • zdzicha Re: TELENOWELA!!! 11.03.02, 16:17
      Spotkałam się z opinią, że niektóre odcinki naszej Telenoweli są lepsze od
      książek znanej i modnej ostatnio pisarki K. Grocholi. Co Wy na to? Może
      rozpoczniemy karierę literacką?
      • kuleczka Re: TELENOWELA!!! 11.03.02, 21:55
        Bardzo mi się ta teoria podoba, ale ja ostatnio jestem baaaardzo biednym młodym
        naukowcem i mam baaardzo przyziemskie pytanie: jak dużo na tym zrobic można?:)))
        • zdzicha Re: TELENOWELA!!! 11.03.02, 23:55
          Kochana, mogę Ci 40% odpalić.
          • sloggi Re: TELENOWELA!!! 12.03.02, 08:38
            zdzicha napisał(a):

            > Kochana, mogę Ci 40% odpalić.

            Chciałaś napisać, że te 40 % możemy razem obalić, tylko się pomyliłaś pisząc -
            prawda ?
            • Gość: kuleczka Re: TELENOWELA!!! IP: *.pw.edu.pl 12.03.02, 10:43
              Ja tu widzę jakąś niesprawiedliwość. JAk na moje obliczenia wychodzi
              33.3333333% na łebka.
              • sloggi Re: TELENOWELA!!! 12.03.02, 10:50
                A odcinki precious i lela ?
                Wychodzi po 0.2 litra na łebka.
                Mało, oddamy jakby co na cele charytatywne.
            • zdzicha Re: TELENOWELA!!!-do Kuleczki (reszta nie czytać) 12.03.02, 11:08
              sloggi napisał(a):

              > Chciałaś napisać, że te 40 % możemy razem obalić, tylko się pomyliłaś pisząc -
              > prawda ?

              40% mozna obalić zawsze. Mozna zrobić tez tak - zyskami dzielimy się 60:40, a
              pozostałym dajemy po 40%, to nie będa się domagać wpływów z publikacji.
              • Gość: precious Re: TELENOWELA!!!-do Kuleczki (reszta nie czytać) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 23:00
                " Co ich wszystkich do mnie przygnało?". Nie zdąrzyła sobie jednak
                odpowiedzieć, bo znowu ktoś
                zapukał...

                - dzien dobry, jak milo, ze wszyscy juz są - odezwal sie glos. Ciemno jak w
                piwnicy, bo pani z lokami zahaczyla o żarówkę i tyle nas widzieli.
                - a pan do kogo?
                - a ja przyniosłem Pizze - i postawił na ziemi 29 kartonów.
                - ????
                - zamowienie z Białołęki. Kolega niesie reszte. Jeszcze 40. Kazali pani
                powtórzyć, że dwa autobusy ludzi utknęły przy rondzie Zaby.
                - ????
                - Milczenie dziś na wagę złota. A w takiej ilości ludzi szybko się pani
                wzbogaci. - podsunął mi gazetę pod nos z artykułem "Ceny za milczenie
                nadspodziewanie wzrosły w ciągu ostatnich 12 godzin. W całej Warszawie można
                zaobserwować tłumy ludzi w milczeniu przemieszczające się ulicami miasta. Cena
                za milczenie jest bowiem wyliczana nie tylko od głowy, ale od głowy w grupie, a
                następnie pomnażana przez liczbę osób w grupie. Czas jest traktowany jako
                zmienna relatywna i konczy sie wraz z przyniesieniem 70 pizz. "
                - Jezu, jestem bogata!!!! I co ja teraz zrobię z tymi ludzmi?




                • kusy Re: TELENOWELA!!!-do Kuleczki (reszta nie czytać) 13.03.02, 07:44
                  A ja mysle ze najlepsza telenowela to ta z Gozdzikowa, nikt jej nie widzial,
                  nikt nie slyszal a ludziska glupie lataja do apteki i prosza to samo co
                  Gozdzikowa, a z takich prawdziwych telenoweli to lubie Rambo,Czterech
                  pancernych i suke i tak w ogole to uwielbiam was.Piszcie wiecej bo dzieki
                  takimi jak wy moje zycie nabiera sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka