Dodaj do ulubionych

PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ - DR. HUMER - ŁAPÓWKI !

10.02.05, 14:16
BĄDŹ CO BĄDŹ KIEROWNIK PRZYCHODNI OD LAT! KOSZMAR! BEZ FARTUCHA, NIE BADA,
NIE PYTA, NIE INTERESUJE SIĘ PACJENTAMI. A DO TEGO OD WIELU LAT OCZEKUJE
ZAPŁATY ZA ZWOLNIENIA, CO DAJE DO ZROZUMIENIA ZA KAŻDYM RAZEM, CZY NIKT W
PRZYCHODNI TEGO NIE WIDZI?????!!!!
CO O TYM MYŚLICIE?
OSTATNI RAZ BYŁAM W PRZYCHODNI 2 TYGODNIE TEMU, PO 5 LETNIEJ PRZERWIE. PAN
DOKTOR NADAL TAM PRACUJE I BIERZE PIENIĄDZE.
CZAS TO SKOŃCZYĆ! TYLKO JAK???
PANIE KIEROWNIKU????
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ - DR. HUMER - ŁAPÓW 10.02.05, 15:12
      Jak to skonczyc?przestac dawac.
      • Gość: Hassani Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ - DR. HUMER - ŁAPÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 22:19
        > Jak to skonczyc?przestac dawac.

        To może być trudne: kiedyś paskudnie się czułem i miałem wysoka temp. dowlokłem
        się tam gdzie najbliżej- łojewska, nie dałem kasy – powiedział że mi nic nie
        jest i tylko przyszedłem wymusić zwolnienie, nie trafiło do niego że wtedy byłem
        niepracującym studentem a to była połowa sierpnia, miałem wakacje i nie chciałem
        żadnego zwolnienia!!!!
        Pojechałem taryfą do prywatnego lekarza, okazało się że mam zapalenie oskrzeli!
        Po prostu kawał sqrw...

        Niestety rok temu musiałem znowu odwiedzić ten przybytek (było święto, tylko oni
        pracowali), tym razem stawka była jasna – wolałem nie narażać zdrowia, w tym
        przypadku porządnie mnie zbadał inny lekarz (nie pamiętam nazwiska) przepisał co
        potrzeba było „ok”, jeśli bym tego nie zrobił chyba musiał bym wezwać pogotowie
        ...też z łojewskiej :(

        BTW. Napewno jest wielu chętnych na załatwienie odpowiednich kwitów za
        odpowiednią kwotę -> to kiepsko wróży, że cokolwiek się tam zmieni, IMHO kiedy
        tylko można należy omijać „to” z daleka.

        Pozdrawiam,
        M.
    • gaska_balbinka PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ- DR. HUMER, ULMAN, LIPIŃ 03.03.05, 12:06
      Ta przychodnia jest tragiczna. Doktor Humer raz z wielką łachą przepisał mi
      skierowanie na badania krwi - morfologię i próby wątrobowe, które od kilku lat
      robię za własne pieniądze, a niestety powinnam dość często z racji leków, które
      przyjmuję. A ile było przy tym gadania i zmarnowanego czasu zanim łaskawie
      wypisał mi ten świstek...

      W żadnej przychodni nie spotkałam się jeszcze z taką dezorganizacją pracy.
      Wcześniej ponieważ studiowałam i mieszkałam w akademiku leczyłam się w ZOZach
      dla szkół wyższych, głownie na Mochnackiego. Po studiach wynajęłam mieszkanie
      na Bródnie i tutaj właśnie chciałam się leczyć (niestety regularnie muszę
      korzystać z usług służby zdrowia). Szybko jednak okazało się, że przychodnia na
      Łojewskiej to bardzo zły wybór.

      1. Na badanie krwi zapisywać się trzeba z kilkudniowym wyprzedzeniem (nigdy
      dotąd nie spotkałam się z czymś takim). Ponadto nawet przy całym skomplikowanym
      systemie zapisów i tak pod gabinetem zabiegowym czeka ze 30 zdenerwowanych
      osób, więc wszystko trwa ok. 1,5 godziny. W gabinecie zabiegowym nie liczy sie
      oczywiście fakt, że przy wyborze przychodni przedstawiłam wszystkie możliwe
      dokumenty wraz z dowodem ubezpieczenia - trzeba okazać sie ksiażeczką zdrowia
      (o czym zresztą mało kto wie, chyba, że badania robi po raz n-ty)Droga
      pielęgniarka, która tak skrupulatnie spisywała moje dane oczywiście nadała mi
      inne imię, przez co miałam problemy z odbiorem wyników. Jeśli chodzi o odbiór
      wyników to po prostu czysta paranoja. W recepcji za nic na świecie ich nie
      wydadzą. Zatkało mnie. Nie mogam odebrać własnych wyników. Musiałam zapisać sie
      na wizytę do lekarza, który je zlecił (w tym wypadku do dr Humera) i dopiero od
      niego dostałam do ręki. Kolejna strata czasu ok 1,5 godziny. Wystarczy, żeby
      człowieka krew zalała. Aha - karty własnej też do ręki człowiekowi nie dadą,
      tylko lekarz musi po nią chodzić. Ciekawam tylko czemu moja już raz zaginęła.

      2. Wszystko to jednak jest pryszczem w porównaniu z tym, co dzieje się na górze
      w poradni ginekologicznej. Tam dopiero człowieka szlag może trafić - zwłaszcza
      jak rozmawia się z siostrunią, która urzęduje w swoim gabineciku, prowadzi
      książkę zapisów i według własnej polityki lub humoru decyduje o tym czy w ogóle
      lekarz może mnie przyjąć. Horror. Często nawet próba zapisania się zakończona
      jest fiaskiem, ponieważ zapisów w danym momencie już się nie prowadzi, a
      następne będą dopiero w przyszłym miesiącu. A biedna dziewczyna / kobieta niech
      sobie teraz przekalkuluje na poczekaniu czy akurat za 2 miesiące nie wypadnie
      jej okres i czy w ogóle do tego czasu szlag jej nie trafi, bo akurat właśnie
      teraz ma upławy i bóle i TERAZ potrzebuje jakiejś porady, a nie za dwa miesiące.

      3. Lekarze ginekolodzy też wcale nie są lepsi. Doktor Ulman - paniusia, która
      spóźnia się ok 40 minut, przez 3 godziny przyjmie tylko parę pacjentek, a 3/4
      wizyty przegada z pielęgnierką o dupie maryni (Tak przynajmniej było podczas
      mojej wizyty) W dodatku pani doktor w bardzo nieprzyjemny i ironiczny sposób
      komentowała fakt, iż w poczekalni siedziała pani po siedemdziesiątce - że niby
      w tym wieku to już nawet nie wypada chodzić do ginekologoa. Zaznaczam przy
      mnie!!! Zas stosunek pani doktor do mojej osoby wyglądał mniej więcej tak:

      -Reakcja na kartkę, na której w sposób przejrzysty i czytelny rozpisałam swoje
      dotychczasowe leczenie - a komu by się chciało to czytać? (!!!)
      -Dolegliwości, na które się uskarżalam skomentowała następująco - skończyła
      pani studia nie pracuje, to ma pani za dużo czasu i wymyśla. Ja tutaj niczego
      nie widzę. (nie wzruszył jej stan podgorączkowy - choć temperatue zmierzyła mi
      na miejscu i okazało się, że mam 37,6 ani wyjątkowo nieprzyjemne objawy ze
      strony dróg rodnych) Kiedy zrezygnowana (również po jałowej wizycie u dr
      Lipińskiego) poszłam do innego lekarza prywatnie to okazało sie, że mam
      zaniedbaną grzybicę i jeszcze bakteryjny stan zapalny, który potem leczyłam 2
      miesiące)Szanowna dr Ulman cytologii oczywiście zrobić nie raczyła.

      4. Doktor Lipiński - pan chyba mocno po sześćdziesiątce - odmówił w ogóle
      badania, nawet, gdy nalegałam. W ciemno przepisał mi leki, które miały stanowić
      panaceum na wszystkie moje dolegliwości. Były to mianowicie globulki
      Clotrimazol, na które jestem uczulona. Mój opór skwitował tak: kiedyś była pani
      uczulona, a teraz może pani już nie jest. Dla mnie SKANDAL.

      Dla mnie cała ta przychodnia to jedna wielka pomyłka. Trzeba mieć końskie
      zdrowie, żeby tam się leczyć. Póki co, to wstaję o 5 rano i zasuwam na Ochotę
      do przychodni studenckiej. Tam też jest w sumie ciężko się dostać, a obsługa w
      rejestracji również pozostaje wiele do życzenia, ale jednak ogólny poziom
      kultury wszystkich pracowników - od szatniarza, przez recepcjonistki,
      pielęgniarki do samych lekarzy - jest NIEPORÓWNYWALNIE WYŻSZY. Jednak jeśli
      ktoś może mi polecić jakiegoś dobrego ginekologa (a najchętniej ginekologa -
      endokrynologa) na Bródnie (bo takiego specjalisty najbardziej potrzebuję) to
      będę naprawdę bardzo wdzięczna. Najlepiej byłoby, żeby przyjmował o jakichś
      ludzkich porach, żeby nie trzeba było zwalniać sie z pracy - ale cóż nie
      wymagajmy cudów :)
      • towita Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ- DR. HUMER, ULMAN, 03.03.05, 15:15
        Wybrać inną przychodnie i innego lekarza rodzinnego. Mieli uruchomić taką
        możliwość w Szpitalu Bródnowskim. Może ktoś wie czy wypaliło?
        • Gość: ihahaha debile Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ- DR. HUMER, ULMAN, IP: *.graudatastorage.de / 217.7.90.* 05.03.05, 17:23
          Bierze w łape wiec do TV go wezmą, jak sie postaracie bo widze ze wam zabardzo nie zależy zeby poszedł siedzieć to skonczy sie jego czas
        • kilovolt Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ- DR. HUMER, ULMAN, 05.03.05, 19:49
          Jest też przychodnia "Zdrowie" na Kondratowicza, myślę że to o wiele lepszy wybór.
          • Gość: michkos Re: PRZYCHODNIA NA ŁOJEWSKIEJ- DR. HUMER, ULMAN, IP: *.chello.pl 05.03.05, 21:36
            Po co pchać się na Łojewską? Jest przecież np. przychodnia "Zdrowie" na
            Kondratowicza. Można umówić się na telefon. Ostatnio byłem tam u internistki i
            pani doktor Strzałkowska przyjęła mnie choć nawet nie bylem umówiony. Bez trudu
            zarejestrowałem też moją żonę i malutkiego synka. Natomiast jakiś rok temu
            byliśmy w niedzielę na Łojewskiej (bo tam jest dyżur niedzielno-świąteczny) i
            panie w rejestracji z wielką niechęcią raczyły nas obsłuzyć. Ponadto w
            poczekalni przebywała bardzo chora kobieta, która słaniała się na nogach, miała
            wysoką gorączkę. Tymczasem młoda pani doktor siedziała wraz z paniami z
            rejestracji i czekała na zmienniczkę po dyżurze i nawet nie raczyła spojrzeć na
            tą chorą kobietę. Dla mnie skandal!!!!!!!!!!! - gdzie pani doktor miała
            przysięgę Hipokratesa?
            Staram się omijać Łojewską szerokim łukiem. Nie wiem z czego wynika takie
            podejście do pacjentów - przecież komuna się dawno skończyła i pacjent ma wybór,
            czy iść na Łojewską (dawny rejon połowy Bródna), czy choćby do "Zdrowia", albo -
            jeśli ma samochód - to do jeszcze jakiejś innej przychodni. Mieszkańcy Bródna
            nie powinni dać się j***ć i niech sobie wybiorą inną lecznicę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka