Dodaj do ulubionych

Zalejmy się nalewką

22.07.05, 16:54
Praga postrzegana jest jako dzielnica Wybitnie Alkoholowa. Ktoś w końcu musi
pić nasz Produkt Narodowy. Ja natomiast chciałabym wyspecjalizować się w na-
lewkach. Proszę o sprawdzone i chwalone Wasze przepisy na doskonałe nalewki.
Tylko jak będziecie pisać o dereniówce na przykład, to od razu napiszcie,
gdzie jest najlepszy surowiec.
Obserwuj wątek
    • beer_forever Re: Zalejmy się nalewką 23.07.05, 11:41
      www.moderndrunkardmagazine.com/
      Bez obciachu. Czyzby nie bylo na Pradze kreatywnych i ciekawych pomyslow na
      dobry przepis nalewki?. No nic. Czekamy.
      A tak dla jaj i milego spedzenia czasu z komputerem podaje link na strone dla
      nowoczesnych pijakow.
      Tak, tak. Inny obraz pijaka niz ten do jakiego przywyklismy.
      "Stary" pijak bil zone, przepuszczal pensje w knajpach, terroryzowal dzieci,
      powodowal wypadki drogowe i sikal do zlewu. Ogolnie totalny patalach.
      Pijak nowoczesny to korzystajacy z zycia optymista, ktory wie co dobre, ma
      udane zycie seksualne, konskie zdrowie i pieniadze. Zlote mysli i dowcipy to
      atut nowoczesnego pijaka. Nie namawiam do totalnego chlania na umor ale jesli
      ktos z forumowiczow tkwi w poczuciu winy ze lubi sobie chlapnac to prosze sie
      nie przejmowac .Picie jest fajne. Link jest po angielsku ale jezeli ktos zna
      podobny temat po polsku to ja jako dumny pijak z przyjemnoscia poczytam.
      Przy butelce oczywiscie.
      No to ciach mach babe w piach!
      • pra_gosia Palkerówka 23.07.05, 13:00
        Kiedyś słyszałam o palkerówce, która ma niezwykłe właściwości - na długo
        rozwesela. Ale właściciel przepisu nie chce zdradzić swojego sekretu :(
        • rene8 Inwencja własna:) 23.07.05, 13:16
          Kiedyś dostałam litr bimbru.
          Rozlałam po równo na 3 flaszki.
          1.trunek plus miód (dużoo!) z wodą rozgotowany i jakies przyprawy
          wrzucałam:gożdziki,cynamon,wszystko:)
          2.trunek plus Sprite ew.7UP.Niepamiętam.
          3.trunek i woda z cytryną.sok był chyba z 3 lub 4 cytyn!

          "Przegryzło" sie 1 jeden dzień!
          Bez popitki wypiłyśmy z przyjaciółka tą "cytrynówkę"
          Szumiałao ...ale tak prawidłowo!

          "Miodówka" :) była tak pyszna ,że znajomi pytali co to jest?

          Z powodu braku zaopatrzenia w bimberek skończyła się moja produkcja:)
          • pra_gosia Potrzebuję dobrej nalewki ... 23.07.05, 13:32
            Potrzebuję dobrej nalewki, by:
            1. móc rozgrzewać się zimą, bo jest mi zawsze zimno;
            2. przyjmować gości;
            3. podjąć do poniedziałku decyzję - jechać do tego Sharm-el-Sheik,
            czy nie jechać? Bilety na stole, walizka w połowie zapakowana.
                • Gość: batafuko Re: Potrzebuję dobrej nalewki ... IP: *.chello.pl 24.07.05, 01:19
                  Przepis na likier(może to i wyjdzie nalewka, dla mnie nie ma różnicy,ale jest
                  fajne).
                  1.cytryna
                  2.40 ziarnek kawy
                  3.30 łyżek cukru (do herbaty)
                  4.0,5L wódki
                  Wykonujemy 40 nacięć w cytrynie, wpychamy ziarna kawy (te 40 w te nacięcia).Do
                  słoika wlewamy wódkę(te 0,5L) i wsypujemy cukier (30 łyżek)i mieszamy co by się
                  rozpuścił.Następnie wrzucamy "okaleczoną cytrynę".Słoik zakręcamy i stawiamy na
                  parapecie, gdzie jest najwięcej słońca, na jakieś 1,5 miesiąca.A potem do
                  butelki i zima nasza.Pozdrawiam
                • miszka44 Re: Potrzebuję dobrej nalewki ... 25.07.05, 09:57
                  pra_gosia napisała:

                  > Jadę podziwiać rafę koralową

                  Żeby tylko terroryści nie ukradli U-boota ;-)
                  Nalewki (choć to jednak Praga) to pyszny pomysł. Przepisów ci nie podam, bo
                  zawsze na oko robię. I jak sobie o przypomnę, że nastawiłem. Wiśnie po zlaniu
                  alkoholu juz ponad rok z cukrem stoją. Na tę zimę muszę je wreszcie przerobić.
                  Ale nieskromnie przyznam, że śliwkówkę boską zrobiłem :-)

                  Pzdr
                  M44

                  synekmaurynek
                    • miszka44 Re: Potrzebuję dobrej nalewki ... 25.07.05, 13:04
                      Cóż, przepis prosty jak konstrukcja cepa, właściwie to stosuję go do wszystkich
                      wyrobów: owoce zalewam alkoholem, tak żeby wszystkie zakryć. Stoi to sobie kilka
                      tygodni, albo do czasu, jak sobie przypomnę :-). Potem zlewam, owoce zasypuję
                      cukrem, też na oko. Śliwkówka powinna być raczej słodka, więc nie ma co żałować,
                      byle przez przesady - łatwiej później dosłodzić niż odwrotnie. Znowu stoi (jak
                      wyżej), sok zlewam, owoce cisnę, łączę sok z alkoholem, do butelek i zapomianm
                      na czas długi. Silna wola to podstawa sukcesu :-)
                      Acha: najlepsze są węgierki (o śliwkach mówię), dojrzałe, ale nie za mocno, bez
                      pestek.

                      Pzdr
                      M44

                        • pra_gosia Tania tarniówka! 25.07.05, 16:08
                          Jestem zainteresowana tarniówką i wszelkimi innymi nalewkami.
                          Ale szukam też przepisu na supersmaczną nalewkę z pigwy, gdyż
                          uwielbiam smak pigwy w herbacie i w nalewce.
                          • Gość: genny Re: Tania tarniówka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 16:51
                            Gosiu, służę przepisami, w tym na pigwówkę oraz arcysmaczny zimowy krupnik, ale
                            po urlopie. Jutro wyjeżdżam, bedę "netowa" po 20 sierpnia.
                            Chyba, że przed wyjazdem do egiptu chcesz zrobić moją ulubioną, czyli cassis,
                            albo po polsku nalewke na czarnych porzeczkach. Bo to przecie sezon!
                            Pozdrawiam
                            • pra_gosia Cassis! 25.07.05, 17:43
                              Bardzo proszę o Cassis! Mam trochę czarnej porzeczki na działce, dam przepis
                              mamie i poproszę ją o rozpoczęcie "produkcji". Z góry dziękuję!
                              • Gość: genny Re: Cassis! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 18:04
                                Bardzo proszę, Gosiu, choć do niej też jest potrzebny spirytus, a więc nie jest
                                tania. Proporcje można oczywiście zmniejszać.
                                75dag dojrzałych czarnych porzeczek (nawet przejrzałych, byle dobrych), 3/4l.
                                spirytusu, 75dag cukru (ja daję troszkę mniej) 1 szklanka dobrej wody, ew. 1/2
                                laski wanilii.
                                Porzeczki włożyć do dużego słoja, dodać pokrojoną wanilie, zalać spirytusem,
                                szczelnie zamknąć. Odstawić na tydzień. (W tak zwanym międzyczasie wstrząsać
                                słojem). Po tygodniu zlać płyn do innego słoja lub butelki i schować do lodówki.
                                Owoce zasypać cukrem, dokładnie wymieszać potrząsając. Zamknąć tylko gazą.
                                Postawić w cieple, najlepiej na słońcu (2,3 tyg), aż cukier się rozpuści. Potem
                                syrop zlać przez gęste sitko i połączyć z nalewem z lodówki.Owoce zalać wodą,
                                przepłukać i przefiltrować do nalewki. Odstawić na miesiąc do sklarowania a
                                potem przefiltrować do butelek. Uff, koniec. Trochę kłopotliwe ale jak smakuje!
                                Podawaj koniecznie w karafce. (Można kupić śliczne na Kole)
                                Udanego i bezpiecznego urlopu zyczę :)
                        • miszka44 Re: Potrzebuję dobrej nalewki ... 25.07.05, 14:12
                          Do tej pory zalewałem spirytusem (zaprzyjaźniony producent ;-)), ale to chyba
                          niezbyt dobry pomysł. Co prawda nigdy owoce mi się nie ścięły, ale zbyt mocny
                          jest produkt końcowy. ZOstał mi baniak spirytusu, więc w tym roku go rozcieńczę,
                          to i trunku więcej powstanie.
                          A przepis na tarninówkę poproszę. Skąd bierzesz owoce?

                          Pzdr
                          M44

                          synekmaurynek
                          • Gość: genny Re: Potrzebuję dobrej nalewki ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 15:00
                            Przemrożone owoce, a dokładnie mówiąc, zupełnie zamarznięte, w otoczce z lodu
                            zbieram na nadbużańskiej wsi, ale tarnina występuje powszechnie, nie powinieneś
                            mieć kłopotu.
                            A więc 50dag tarniny, 25dag suszonych śliwek bez pestek, kalifornijskich, bo
                            polskie wędzone, 10dag rodzynek, 5szklanek spirytusu 70%, 8 goździków, 1 łyżka
                            suszonego kwiatu głogu, 3,5 l. wódki 40% (ja kupuję najtańszą w Macro), 6,7
                            łyżek miodu.
                            Kiedy robiłam tę nalewkę zrobiłam z połowy składników, bo nie znalam efektów.
                            Wypita została błyskawicznie, więc odtąd robię w całości, z tym, że dodaję
                            więcej miodu, własciwie 2x wiecej.
                            A więc
                            Owoce ponakłuwac, dodać rodynki i pokrojone drobno śliwki, głog i goździki
                            wsypać do dużego słoja (min 5l) i zalać spirytusem. Odstawić w ciepłe miejsce
                            (kaloryfer) na 4 tyg. Co kilka dni wstrzasać.
                            Po tym czasie zlać nalew, owoce odcisnąć, połączyć.Przefiltrować, połączyć z
                            wódką. Miód wymiesząć z 1/2 szklanki wody, podgrzać , ostudzić, połączyć z
                            nalewką. Zamknąć i zapomnieć na min. 6 miesięcy.
                            Smacznego :)
            • chaladia Oczywiście, że jechać! 24.07.05, 11:33
              pra_gosia napisała:

              > Potrzebuję dobrej nalewki, by:
              > 3. podjąć do poniedziałku decyzję - jechać do tego Sharm-el-Sheik,
              > czy nie jechać? Bilety na stole, walizka w połowie zapakowana.

              Obecnie S-a-S to najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Policja w pełnym
              alercie, każdy kogo choć trochę podejrzewa się o niebłaganadiożność w więzieniu
              na pustyni, jego najbiższa rodzina też...

              Znacznie większe prawdopodobieństow masz, że zamach zdarzy się na naszej
              Pradze. Albo, że wiatr jakąś dachówka zwieje na Twoją głowę, że o możliwości
              zwykłego napadu przez zulika albo innego narkomama na głodzie nie wspomnę.
              • pra_gosia Re: Oczywiście, że jechać! 24.07.05, 18:24
                Chaladio! Masz u mnie litr nalewki za tę zachętę do wyjazdu do Egiptu.
                Idę kończyć pakowanie walizek i lekka jak skowronek wyjeżdżam na wakacje.
                Martwi mnie trochę, że atmosfera w mieście będzie trochę "grobowa", ale
                cóż ... życie takie jest. Wracam 10 sierpnia i wszystko Wam opiszę.
                Może nawet wcześniej, jeśli znajdę czas i ochotę na kawiarenkę internetową.
                • chaladia Ma'lisz, Kismet! 24.07.05, 21:42
                  pra_gosia napisała:

                  > Chaladio! Masz u mnie litr nalewki za tę zachętę do wyjazdu do Egiptu.
                  To nie żart, że jestem dalekim krewnym Wielkiego Muftiego Mekki. Nie wiem, czy
                  mogę wyżłopać aż tyle alkoholu z taką Hurysą jak Ty...

                  > Idę kończyć pakowanie walizek i lekka jak skowronek wyjeżdżam na wakacje.
                  Powodzenia!

                  > Martwi mnie trochę, że atmosfera w mieście będzie trochę "grobowa",

                  Nie będzie taka "grobowa". Turyści już się zdążą "wymienić", niewielu będzie
                  pamiętyało, co się wydarzyło tydzień wczesniej. A Egipcjanie uznają wszystko za
                  wolę Allacha i się jej spokojnie poddają. Taki fatalizm. Kiedyś byłem świadkiem
                  kolizji "head on" przepełnionego autobusu z ciężarówką (przeładowaną) z
                  cementem w workach. Prędkość zderzenia grubo ponad 100 km/h. Isten pandemonium.
                  Krew, mózgi pokryte grubą warstwą cementowego pyłu. Jatka jak z amerykańskiego
                  filmu akcji. Podjeżdżam moim pick-upem, wyskakuję, otwieram "pakę" i wołam,
                  żeby ładowali ranyych to ich zawiozę do szpitala. A ci, co ocaleli i jacyś
                  gapie patrzą na mnie zdiwieni, czemu ja się tak entuzjazmuję. Ci, co mieli
                  zginąć - zginęli, ci co mieli przezyć - przeżyli, tak Allach chciał. A ty,
                  chaładzia, imszi bara, bo ty jeszcze coś policji zeznasz nie tak i będziemy
                  mieli kłopoty...
              • skiela1 Co za pomysl! 24.07.05, 22:09
                Teraz kiedy wszyscy turysci opuszczaja Sharm-el-Sheik,proponujesz jej wyjazd?
                No ale jakby co robi to swiadomie,wiec nie bedzie zadnych skarg gdy urlop sie
                nie uda.
                • pra_gosia Pigwówka! 21.10.05, 09:38
                  Właśnie robię "pigwówkę". Uwielbiam zapach pigwy w nalewce i w herbacie!
                  To moja pierwsza nalewka, jeśli macie lepszy przepis, to napiszcie.
                  Dojrzałe pigwy - teraz jest idealna pora na zbiory - w ilości 1 kilograma -
                  drobno kroję, a przedtem oczywiście usuwam pestki. Wsypuję do dużego słoja
                  i zasypuję 1,5 kg cukru. Odstawiam na 10 dni. Teraz, po pięciu dniach, już
                  nie ma śladu po cukrze, jest za to pachnący syropek! Po tych 10 dniach mam
                  ten syrop zlać, zmieszać go ze spirytusem w proporcji 1:1, odstawić na 8-10
                  tygodni, przefiltrować i zlać do butelek. Pozostałe owoce mam zalać wódką,
                  a po 3-4 tygodniach przefiltrować i też zlać do butelek. Potem połączyć
                  i ... na zdrowie!
                  PS1. Urlop miałam najwspanialszy pod słońcem, bo ... było pusto. Większość
                  turystów w ciągu dwóch dni przed moim przyjazdem wyjechała.
                  PS2. Czekam na przepisy.
                  • palker Pigwówka versus Pigwowcówka 21.10.05, 10:07
                    pigwówke robi sie z owoców pigwy a pigwowcówke z owoców pigwowca, krzewu
                    uprawianego głównie dla ozdoby. Owoce pigwowca to złote, małe jabłuszka
                    aromatyczne i twarde jak kamień. Zawierają w sobie oprócz wit. C ogromna ilość
                    pektyn.
                    Proces robienia nalewki jest dosyć skomplikowany i długi (12 tygodni na dwa
                    pierwsze etapy).
                    Dojrzałe jabłuszka trzeba pokroić i odpestkowac a jest to zadanie upierdliwe i
                    wymagajace nawet pewnej siły fizycznej ze wzgledu na twardość owoców.
                    Potem trzeba owoce rozgotować i w drodze uciązliwej filtracji (z powodu
                    pektyn) uzyskać złocisty sok. Ten, na ciepło, łaczymy z dobrym miodem i cukrem,
                    jeszcze raz filtrujemy i po wystudzeniu mieszamy z alkoholem (proporcje: 1
                    szklanka soku na jedna szklankę mocnej wódki uzyskanej ze spirytrusu z i
                    żytniówki pół na pół).
                    Do nalewu dodajemy dwie płaskie łyzeczki korzenia arcydzięgla i całość
                    szczelnie zamknietą odstawiamy na 6 tygodni.
                    Po 6 tygodniach znowu filtrujemy (te cholerne pektyny!), dodajemy cieniutko
                    obraną skórkę z pomarańczy (najpierw pomarańczę trzeba dobrze wyszorować),
                    trochę wyciagu spirytusowego uzyskanego z laski posiekanej na drobno wanilii,
                    dodajemy sok z pomarańczy, łyżeczke suszonego kwiatu głogu oraz dolewamy
                    zytniówki podwajając objetość nalewu. Odstawiamy na dalsze 6 tygodni. Potem
                    znów filtrujemy, odstawiamy na tydzień-dwa, ponownie filtrujemy i tak az do
                    uzyskania zupełnie przejrzystego złotego, aromatycznego i krzepkiego płynu:-)
                    Pigwowcówka im dłuzej dojrzewa, tym jest lepsza.
                    • pra_gosia Re: Pigwówka versus Pigwowcówka 21.10.05, 11:22
                      Twój przepis, Palkerze, jest ciut bardziej skomplikowany. Ale z drugiej
                      porcji pigwy zrobię nalewkę wg Twoich wskazówek. Krojenie pigwy to zada-
                      nie bardzo męskie, wymaga siły i cierpliwości. Ale picie nalewki to czyn-
                      ność bardzo kobieca, dostarcza uśmiechu i ciepła :)
                      Czy ja się kiedyś dowiem jak się robi Palkerówkę?
                      I czekam na przepis na SuperMalinówkę! Albo coś jeszcze lepszego.
    • palker Palkerówka - z Notatnika MN 2003 cz.I 27.10.05, 13:09
      Skład i technologia.

      Surowiec: owoce aronii czarnej (Aronia melanocarpa) - zbioru dokonano 31.08.2003
      www.brzezna.pl/aronia.htm
      [wg. moich obserwacji botanicznych, najlepszą porą na zbiór aronii jest moment,
      kiedy pierwsze dojrzałe owoce zaczynaja się marszczyć, jednak ze zbiorem nie
      należy zwlekać dalej niż do połowy września]
      Połozenie uprawy: Ustanów k.Zalesia Górnego - otulina Chojnowskiego Parku
      Krajobrazowego
      [jak się nie ma otuliny, można owoce nabyć droga kupna u plantatora - owoce
      tanie, w tym roku podobno w skupie dawali 35 gr za kilogram]

      Owoce po zerwaniu pozbawiamy dokładnie szypułek, myjemy i wsypujemy do gasiora.
      Przy ustalaniu proporcji składników posługujemy sie miarą objetosciową.

      W Notatniku MN czytamy:

      "W dniu 02.09.2003 r. połaczono ze soba w gąsiorku:
      - 12 litrów owoców aronii
      - 5 litrów roztworu wodnego alkoholu etylowego o mocy 63%vol. (dwa litry
      spirytusu 95%vol + trzy litry żytniówki 40%vol.)
      Zakorkowano szczelnie gąsiorek gumowym korkiem. Odstawiono na 6 tygodni
      zakłócajac spokój zawartosci gasiora co dwa dni, energicznie nim wstrząsajac.
      Proces trwał do dnia 14.10.2003 r. kiedy to odsączono owoce uzyskując ok. 4,6 l
      wytrawnej nalewki stanowiacej półprodukt. Nalewke rozlano do butelek i
      odstawiono na dni 42 do sklarowania."

      koniec czesci I
    • ania.s72 Re: Zalejmy się nalewką 28.10.05, 21:46
      Hej
      Mam przepis na super nalewke z piwa porter.
      2 butelki piwa porter 0.33l
      2 opakowania cukru waniliowego
      25dkg cukru
      1/4 litra spirytusu
      piwo zagotowac z cukrem i cukrem waniliowym nieco ostudzic i wymieszac ze
      spirytusem.Kiedy calkiem ostygnie zlac do butelek i szczelnie zamknac odstawic
      najlepiej na rok a przynajmniej na 6 miesiecy.

      Pozdrawiam;-)
      • pra_gosia Ach, to czekanie! 28.10.05, 21:54
        Najgorsze w tym wszystkim jest to czekanie na nalewkę.
        Już są zimne wieczory i człowiek by się troszeczkę rozgrzał, a Ty każesz
        mi czekać rok na spróbowanie! Chyba zakradnę się do piwniczki Palkera :)
        • palker "Tata z Mamą" 29.10.05, 15:14
          dla niecierpliwych polecam prastary praski napój służący do nalewania i
          wlewania (się i w siebie)
          1/2 litra spirytusu mieszamy z 1/2 litra gęstego soku wiśniowego
          (wersja "strong") lub tez pół na pół z wódeczka 40% (wersja "młodzieżowa")

          Dla cierpliwych estetów: "Tata z Mamą" w wersji "Pasiaczek"
          Kieliszek ["Seta", "Musztardówka", lub "Literatka"] wypełniamy ostroznie do
          połowy gęstym sokiem wisniowym, truskawkowym, malinowym lub aroniowym
          z "Herbapolu". Następnie do naczynka wlewamy równie ostroznie, po łyzeczce i po
          sciankach, alkohol - spirytus lub wódkę. Otrzymujemy idealne oddzielone w
          naczyniu dwie warstwy. Pijemy na "trzy-cztery-siup" całą lufę na raz.
    • palker Palkerówka - z Notatnika MN 2003 cz.II 29.10.05, 15:00
      Teraz część najważniejsza, bo od niej zależy "dusza" Palkerówki.
      Najpier idziemy do slepu ze zdrową żywnoscią lub zielarskiego i nabywywamy w
      torebkach: suszony korzeń arydzięgla ( to ten sam, z którego cukiernicy robią
      anżelikę do zdobienia tortów) oraz suszony kwiat głogu. Zapomniałem dodać w
      części pierwszej, że równolegle z I nalewem robimy wyciąg ze strączka
      naturalnej wanilii: posiekaną drobno laseczke wsypujemy do butelki w której
      jest ćwiartka spirytusu, szczelnie zakręcamy i macerujemy 6 tygodni.
      No to teraz wracamy do zapisków z Notatnika Młodego Nalewkowicza 2003 :-)

      "W dniu 14.10.2003 r. rozpoczęto sporządzanie nalewu na odsączonych [Uwaga!
      Odsączonych! Broń Boże nie należy owoców wyciskać, bo do nalewki przejdzie
      cierpko-gorzki smak] owocach z pierwszego etapu.
      Owoce zalano 7,75 litra syropu o mocy ok. 40%vol. o następującym składzie:
      - wódka wyborowa, żytnia 40%vol. - 3 litry
      - spirytus rektyfikowany z destylani na Ząbkowskiej - 2 litry
      - cukier biały kryształ - 3 szklanki (razem 0,6 litra)
      - miód pszczeli lipowy, lub lipowo-spadziowy - 40 dag
      - wyciag spirytusowy ze stączka wanilii - ok.100-150 ml
      - korzeń arcydziegla - 2-3 łyzeczki od kawy
      - kwiat głogu - 2-3 łyżeczki od herbaty
      - sok świeżo wycisnięty z jednej dorodnej pomarańczy
      - woda mineralna nie gazowana "Żywiec Zdrój"

      [W garnku robimy na gorąco syrop z cukru, miodu i ziół. Zanim wsypiemy zioła
      usuwamy łyżką piankę z roztworu. Nie doprowadzać syropu do stanu wrzenia!
      Po połaczeni z ziołami przestudzić i zalać owoce w gąsiorku. Po kolei wlewamy
      wódkę, spirytus, wyciąg waniliowy i sok z pomarańczy. Korkujemy gąsior. Mocno
      wstrzasamy, aby składniki się połączyły]

      Proces sporządzania nalewu skończono po 6 tygodniach tj..25.11.2005 r. w dzień
      13 urodzin mojej córki Agaty"

      koniec części II
      • pra_gosia Re: Palkerówka - z Notatnika MN 2003 cz.II 29.10.05, 17:10
        Palkerze! Ja chyba nabędę u Ciebie drogą kupna tę drogą nalewkę,
        bo czekać - tak jak Ty - od 14.10.2003 do 25.11.2005 nie będę!
        Wiem, wiem, pomyliłeś się. Zanim zdecyduję się na drugi rodzaj
        nalewki (na razie pół mojej kuchni zajmuje "zalana" już pigwa),
        to odwiedzę sklep "Nalewki i inne", reklamowany na stronie Galerii
        Mokotów (www.galeriamokotow.pl).
        PS. Też jestem Strzelcem i też bardzo mi się podoba imię Agata.
        Czy na tegoroczne urodziny też zrobiłeś nalewkę?
        • palker Re: Palkerówka - z Notatnika MN 2003 cz.II 29.10.05, 19:41
          oczywiscie, że się pomyliłem z datą:-)
          Nalewkę z aronii robię w cyklu 12-tygodniowym (po 6 tygodni na każdy etap).
          Obawiam się, że w tym sezonie nalewki a aronii już nie zrobisz bo listopad ante
          portas i nigdzie nie ma już dostępnych owoców. Chyba, że gdzieś sprzedają
          mrożone:-)
          W tym roku robie nalewkę z aronii, z pigwowca i śliwkowo-tarninową. Jest to
          rodzaj kosztownego hobby i wszystkie te nalewki powinny nosić nazwę nalewek na
          akcyzie i vacie. Dopiero posiadanie własnej aparatury do destylacji alkoholu
          ponoć czyni tę zabawe miłą, przyjemną i tanią. Samo posiadanie aparatury nie
          jest karalne ale, niestety, pędzenie bimbru w dalszym ciagu podlega
          penalizacji. Zaczekam, aż przepisy dozwola na "wygon" na własny użytek. A jest
          na co czekać skoro 1 litr dobrego spirytusu domowego kosztuje ok. 4 zł a 1/2
          litra "monopolowego" ponad 40. Obawiam się, że ze zmianą przepisów będzie tak,
          jak z metrem na Pragę. Kiedyś będzie. Tylko, że ludzie tak długo nie żyją:-)
          • pra_gosia Dzisiaj piłam naleweczkę 31.10.05, 12:30
            Nie, nie piłam - tylko próbowałam. Robię tę z pigwowca, a w przyszłym roku -
            jak będę z niej zadowolona, to na pewno zrobię malinówkę i palkerówkę.
            Ale z dzisiejszego mojego próbowania nie jestem zadwolona, bo nalewka
            "gryzła" w podniebienie. Czy ona aby na pewno się przegryzie?
              • pra_gosia Re: Przez podniebienie... 31.10.05, 16:54
                Ale ja ją tworzę dla niebiańskiego smaku, a nie dla dezynfekcji podniebienia.
                Chciałabym, aby miała zniewalający smak i przyciągający wzrok kolor.
                Na zdrowie! Muszę czekać do Sylwestra na ostateczne spróbowanie :(
                  • pra_gosia Zdrowotne nalewki 02.11.05, 17:46
                    Właśnie leżę chora i cierpiąca. W związku z tym pytam, czy nalewka malinowa
                    wyleczyła Was z porządnego przeziębienia? Jeśli tak, to w przyszłym roku pos-
                    taram się ją wyprodukować. A może jakieś inne naleweczki mają działanie uzdra-
                    wiające? Palkerze, Ty na pewno znasz recepturę eliksiru młodości!!!
                        • pra_gosia Nalewka gruszkowa 04.11.05, 12:32
                          Tarantule nie lubią nalewek, a tym bardziej wiśni. Tarantule lubią ...
                          a to już zachowam w głębokiej tajemnicy :)

                          Jadłam dzisiaj gruszki. Konferencje.
                          I mam przepis na nalewkę gruszkową ("polmosowy"):
                          Umyte gruszki (1 kg) pokroić wraz ze skórką w kostkę, usuwając jedynie gniazda
                          nasienne i ogonki.Owoce najlepiej kroić srebrnym lub nierdzewnym nożem. Pokrojo-
                          ne gruszki wrzucić wraz z pestkami do gąsiorka. Można dodać odrobinę cynamonu,
                          3-4 goździki, pół laski wanilii. Owoce zalać rozcieńczonym spirytusem (do 1 l
                          spirytusu dodać 0.4 l wody), gąsiorek szczelnie zamknąć i pozostawić w ciepłym
                          miejscu na około pół roku (wskazany byłby gąsiorek z kłódką :). Po tym czasie
                          zlać płyn znad owoców do szklanego, szczelnego naczynia. Gruszki zasypać
                          obficie cukrem, gąsiorek zakorkować, ustawić w cieple. Codziennie potrząsnąć
                          gąsiorkiem do szybszego całkowitego rozpuszczenia się cukru. Następnie zlać sy-
                          rop znad gruszek, gruszki wycisnąć i płyny połączyć z nalewem. Płyn przefiltro-
                          wać do czystego gąsiorka lub innego naczynia szklanego, szczelnie zakorkować
                          i postawić w spokoju w zaciemnionym miejscu na co najmniej kolejne pół roku. Po
                          tym czasie klarowny płyn rozlać do butelek, w razie potrzeby płyn przefiltro-
                          wać. Otrzymana nalewka to słodki wyborny trunek o charakterystycznym aromacie
                          świeżych gruszek. Tylko roczek czekania :)

                          Znawcy! Jakie gruszki są najlepsze?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka