Gość: jacek
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
02.03.03, 09:11
Nam mowic zakazano. – Wlozylem stopery
I spojrzalem na pole; dwiescie odrzutowcow grzmialo.
Brudnych samolotow ciagna sie szeregi,
Wyja, hucza i dymia, po horyzontow brzegi;
I widziałem ich wodza: przybiegl, palka skinal
I jak ptak jedno skrzydlo pas startowy rozwinal;
Wylewa sie z nieba ucisniona holota
Dluga czarna kolumna, jako lawa blota,
Nasypana iskrami z silnikow. Jak sepy
Czarne kadluby na smierc przewoza zastepy.
Przeciw nim sterczy biała, waska, w spieciu,
Jak głaz bodzacy morze, reduta Okecie.
Szesc tylko miala dlugopisow; wciaż skrzypia i swieca;
I nie tyle predkich slow gniewne usta mieca,
Nie tyle przejdzie uczuc przez duszę w rozpaczy,
Ile z tych dlugopisow lecialo wnioskow i protestow
Patrz, tam pozew w sam srodek rozprawy się nurza,
Jak w fale bryla lawy, PPL zgroza zachmurza;
Pęka srod dymu wniosek, szyk pod niebo leci
I ogromna lysina srod argumentow swieci.
Tam protest, lecac, z dala grozi, szumi, wyje.
Ryczy jak byk przed bitwa, miota sie, grunt ryje; -
Już dopadla; jak boa srod kolumn sie zwija,
Pali piersia, rwie zębem, oddechem zabija.
Najstraszniejszej nie widać, lecz słychac po dzwięku,
Po waleniu sie decyzji, po odrzuconych jeku:
Gdy rozporzadzenie od konca do końca przewierci,
Jak gdyby srodkiem terminala przeszedl anioł smierci.
Gdzież jest Pol, co na rzezie prawnikow wyprawia?
Czy dzieli ich odwagę, czy piers sam nadstawia?
Nie, on siedzi o piec mil na swej stolicy,
Pol wielki, samowladnik infrastruktury polowicy;
Zmarszczyl brwi, - i tysiace kilometrow autostrad wnet leci;
Podpisal, - tysiac wlascicieli oplakuje domy;
Skinal, - padaja ploty od Bugu do Odry.
Mocarzu, jak zlotowka silny, jak przepis zlosliwy,
Gdy Turków w Bielskiem twoje strasza spize,
Gdy poselstwo Gazpromu twoje stopy lize, -
Okecie jedna twojej mocy się uraga,
Podnosi na cię rękę i czapeczke sciaga,
czapke Lotu i Lufthansy z twojej glowy,
Bos ja krzywo nalozyl, synu ...!