Dodaj do ulubionych

DEFICYT USA itp

IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.04, 16:49
Minelo juz kilka ladnych tygodni od mojego Quizu w ktorym podwazalem, albo
lepiej powiedziec, wyjasnialem, dlaczego w USA sa takie sliczne "wzrosty"
dochodu narodowego. Jak w tym 3Q 2003 te 8,2%.
Podawalem, ze w USA od polowy lat 90 zmieniono sposob obliczania PNB.
Przedtem, jak zreszta na calym Swiecie, do PNB wliczano po prostu wytworzone
towary i uslugi w danym roku po ich cenach sprzedazy. I korygowano to jeszcze
poziomem wskaznika inflacji. W USA natomiast teraz wlicza sie te towary i
uslugi WYMNOZONE przez ustalane przez urzednikow faktory majace uwzglednic
wzrost ich jakosci. W roznych towarach jest tu roznie. Najwiecej widoczne
jest to np. w PC albo software. W komputerach wychodzi sie z zalozenia, ze
ten PC teraz w $ kosztuje podobnie jak przed kilku laty, ale z uwagi na
ogromny wzrost mocy obliczeniowej jest parokrotnie lepszy, czyli do PKB
wliczane jest jego wartosc mnozona przez ten wspomniany przezemnie wspomniany
wspolczynnik. Aktualnie wynosi on (bo rok 1996 przyjeto za bazowy, wtedy
wlasnie wprowadzono ta nowa metode liczenia dochodu narod.) ok 4,5. I z
kazdym miesiacem rosnie. Czyli jest ciagle korygowany przez tych urzednikow w
Amerykanskim Urzedzie Statystycznym. Dla wyjasnienie np. jajka kurze zapewne
maja wspolczynnik staly. Bo sie tu nic nie zmienia.
Wlasnie te wspolczynniki powoduja, nawet przy stalej sprzedazy w sensie
ilosci pieniedzy przesuwanych przez lade sklepowa ciagle "wzrosty"
statystyczne. Np. wlasnie te 8,2% w 3Q 2003. Tak naprawde logika
uwzgledniajace w PKB wzrostu jakosci towarow nieodbijajacej sie w cenie nie
jest taka zdrozna. Ale jak widzimy, kraje ktore licza PKB w sposob tradycyjny
beda mialy go mniejszy jak i mniejsze wzrosty. Tez jest jasne, ze tylko
niektore grupy towarow daja te "piekne" efekty. A wlasnie w USA np. produkcja
Intelu, Microsoftu itp odbija sie w tych przeliczeniach znacznie.
Ten sposob liczenia dochodu narodowego nie jest zadna tajemnica, ale jednak,
nawet na naszym forum sie okazuje, ze jest sprawa nieznana. Ja osobiscie
przeczytalem ze trzy razy o tym w powaznej prasie niemieckiej. Mysle, ze
przygniatajaca wiekszosc ludzi na Swiecie tego nie zarejestrowala.
Jest pytanie, dlaczego tak jest robione, a zwlaszcza najciekawsze jest,
dlaczego porownuje sie USA z tym nowym systemem liczenia PKB z tymi
tradycyjnymi nie mowiac wyraznie, ze tak naprawde te roznice wzrostow wcale
nie sa takie jak w tych tzw. 8,2%.
Chociaz dla myslacego czlowieka musialoby by podpasc, dlaczego w USA przy
takich wzrostach ilosc miejsc pracy sie raczej ZMNIEJSZA. W
wysokorozwinietych krajach jakos tak jest, ze przy 2,5-3% wzrostu PKB ale
liczonego "tradycyjnie" ilosc miejsc pracy jest stala. Przy wiekszej wzrasta,
mniejszej maleje. Chcialbym zwrocic uwage, ze lepiej jest tu liczyc nie stope
bezrobocia, a ilosc miejsc pracy, bo ta wielkosc jest trudniejsza do
zafalszowania, poprzez np. nie placenie zasilkow itp.
Ale dla tych jednak ktorzy sie dziwia jak to przy takich 8,2% ilosc miejsc
pracy w USA maleje, podaje sie nastepujace wytlumaczenie. No bo w USA
WYDAJNOSC galopuje! Liczona na jeden amerykanski leb naturalnie! Czyli
Ameryka NAJLEPSZY kraj!
I ja uwazam, ze wlasnie w tym wszystkim chodzi o to aby calemu Swiatu wbic w
lby, ze USA jest NAJLEPSZYM krajem. W pierwszej linii gospodarczo.
A PO CO????
Czy tylko tak z checi sie chwalenia? NIE! Za tym stoja OGROMNE pieniadze!
Ktore wlasnie z TEGO powodu plyna z calego Swiata do USA. I tu juz nie ma
zartow. Bo chodzi o pieniadze.
O jakie pieniadze chodzi?
Jak wiadomo, na tym forum tez, ciagle sie dyskutuje o deficycie handlowym
USA. Tutaj chce podkreslic ze NIE chodzi o deficyty budzetow, dlugi ludzi
itp. Bo one tak naprawde nie maja wielkiego znaczenia. Ale deficyt handlowy
objawia sie tym, ze USA importuje duzo wiecej towarow jak exportuje. I to sa
faktycznie materialne towary a nie jakies tam uslugi. Te towary gdzies w
Swiecie jacys ludzie pocac sie wytwarzaja. A w jaki sposob USA ten deficyt
handlowy finansuje? No bo te towary nie sa tym innym krajom sila zabierane
cos jak jakies kontrybucje po przegranych wojnach, tylko one sa placone.
Calkiem uczciwie, mozna byloby powiedziec. Ale przeciez tutaj na forum mozna
poczytac naszego darr.darka gadajacego ciagle o podstawach, i majacego tak
naprawde racje, ze normalnie bilansy powinny byc zrownowazone. Poprzez
pasujace do handlu miedzynarodowego stosunek walut tak sie wahajacych aby
nikt nie mial deficytu. Ani naturalnie w zwiazku z tym nadwyzki. Ale z $ jest
jakos inaczej. I widac nawet, ze jak $ do € spada, deficyt handlowy USA nie
znika! Tylko tak wlasciwie dalej rosnie.
Cdn.

Obserwuj wątek
    • Gość: JOrl Re: DEFICYT USA itp cz. II IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.04, 16:50
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Tez na tym forum sa rozne hipotezy przyczyn finansowania USA. Jego defcytu
      handlowego. Ja tez przed paru laty myslalem, ze to narodowe banki innych krajow
      skupuja $ czy to w formie obligacji czy "zielonych". Ale jak sie spojrzy na
      skumulowany deficyt handlowy USA za ostatnie ponad 10 lat co stanowi sume
      gdzies 4000 miliardow $ a jednoczesnie spojrzy sie na zasoby bankow, jak ECB to
      widoczna jest jeszcze ogromna roznica. Za ostatnie gdzies 10 lat. Jak ten
      deficyt handlowy USA narastal. I widac, ze, w roznych latach bylo roznie, ale
      pieniadze wplywajace do Stanow rozkladaly sie na trzy glowne grupy.
      1.Obligacje rzadu amerykanskiego
      2.Akcje przedsiebiorstw amerykanskich
      3.bezposrednie udzialy w przedsiebiorstwach amerykanskich.
      Abstrahujac od daleko za malych zasobow bankow centralnych Swiata w stosunku do
      tego skumulowanego deficytu handlowego USA nalezy zalozyc, ze te banki centrl.
      kupuja TYLKO obligacje. A nie bawia sie na gieldach.
      Nasz forumowy komentator przytacza linki i sam opowiada jak to Jap i inne
      azjatyckie Banki Centralne skupuja $. I one wlasnie pokrywaja tak mniej wiecej
      ten deficyt handlowy USA. Jak juz czesto, drogi komentatorze i tu sie mylisz.
      Ja naprzyklad czytam bardzo uwaznie prase niemiecka, ta powazna, gdzie ostatnio
      tez sie mawia, ze PODOBNO Azjaci skupuja ogromne ilosci $. Pragne zwrocic
      uwage, na slowko PODOBNO. Inaczej jak te linki komentatora. I jego slowa tez.
      Chcialbym tez zwrocic uwage na ostatni wzrost gieldy. W USA. To powinno tez
      dawac do myslenia.
      Tez ostatnio Greenspen byl "u mnie". W Berlinie. Czytalem dosyc dokladna
      relacje z jego mowy, jak i dyskusji z nim. I czytalem ja dokladnie. I jak ktos
      mnie zna, zawsze daleko jestem od zarzucania glupot politykom. Bo oni naprawde
      nie sa glupi. I jak nasz forumowy Hydraulik mysli, ze oni jego "fal" nie widza
      to sie grubo myli. Oni widza duzo wiecej jak inni. Maja po prostu ogromna ilosc
      informacji, jak i sztaby ludzi te informacje madrze przetwarzajacych.
      On wlasnie twierdzil, ze amerykanski deficyt handlowy BEDZIE sie ZAWSZE
      finansowal, jak w Swiecie nie bedzie tendencji protecjonalistycznych, tylko
      Swiat bedzie kompletnie wolnym systemem Rynku!
      I ON MA RACJE!!!
      Ten system deficytu USA jest w warunkach wolnosci przeplywu kapitalu, towarow
      absolutnie stabilny. O'Neil powiedziel przed paru laty, ze w przyszlosci
      zadaniem USA bedzie po prostu tak naprawde TYLKO PRODUKOWANIE $$$$!
      I on tez mial racje. Z pewnym ograniczeniem. Ale to nizej.
      Kiedy USA zaczela tak naprawde "jechac" w kierunku zwiekszajacego sie deficytu
      handlowego? Co prawda juz Reagen tak zaczal, ale nastapilo to gdzies w polowie
      lat 90 XXw. A bylo to zwiazane z geopolityka. Jak wiadomo na poczatku lat 90
      rozlecial sie ZSRR. Ale nie bardzo bylo wiadomo, czy Rosja dalej pozostanie
      przeciwwaga, ze wzgledu na sily nuklearne, Amerykanow. W polowie lat 90 zaczelo
      wygladac, ze Rosja sie rozleci dalej. Czyli przestanie istniej jako jedno
      panstwo. Zreszta tutaj "pomagano". Czeczenia itp.
      No i wtedy elity USA doszly do wniosku A TERAZ Q..A MY!
      Zreszta elity w innych krajach tez. Bo system liberalizmu zostal wprowadzony na
      calym Swiacie. Za wyjatkiem Kuby Korei Pn itp. Wedlug tej ideologii, we
      wszystkich praktycznie krajach popowstwaly tzw overclass. Z ideologia wg.
      ktorej nierownosci sa dobre, a wieksze jeszcze lepsze. Znamy tez na naszym
      forum.
      Przyznam sam, ze i dla mnie ta ideologia nie jest jakas glupia. Wynika to
      zapewne, ze jest ona pasujaca dla ludzi dazacych do czegos trudnego, gotowych
      ostro pracowac dla jego osiagniecia. Ale jest pytanie czy ta ideologia jest tak
      naprawde dobra dla narodu, a dokladnie czy jej za dokladne zastosowanie
      naprawde w dluzszej perspektywie nie podcina galezi na ktorej sie samemu
      siedzi. Tez ci liberalowie. Tutaj warto moze sie przyjrzec historii Niemiec.
      Sprzed 200 laty. Jak wiadomo Niemcy byly ciagle wysokorozwinietym krajem, nie
      mniej rozwinietym jak Anglia czy Francja, ale rozdrobnionym. Po zjednoczeniu
      kraj ten urusl do macarstwa, ale mial problemy z surowcami. Spowodowane bylo to
      tym, ze jak inne kraje, bedace scentralizowane, czyli dysponujace jednym
      skarbcem panstwowym potrzebnym na flote conajmniej wojenna nie zalapaly sie na
      kolonie. Dlatego tez panstwo niemieckie musialo inwestowac w "ludzi". Stad te
      ubezpieczenia dla robotnikow itp socjalne dzialanie. Jednoczesnie panstwo
      niemieckie trzymalo w ryzach zachlannosc warstwy wyzszej. To wlasnie
      spowodowalo, mimo ograniczen surowcowych, do takiej potegi Niemiec. Oczywiscie
      za oceanem powstawala na troche innych zasadach tez potega. USA. Ale ona
      miala "cieplarniane" warunki. Dostep do ogromnych obszarow, surowcow brak
      wrogow mogacych najechac no i naturalnie kolonialisci pochodzili z najwyzej
      rozwinietych krajow europejskich. A imigranci z nizej rozwinietych byli akurat
      w takiej ilosci, ze latwo mogli byc wciagnieci w gospodarke akurat tam, gdzie
      sie nadawali. Czyli do ciezkiej, dobrze zorganizowanej pracy.
      tez nalezy powiedziec, ze wlasnie niemiecki system organizacji spoleczenstwa,
      gdzie nie ma takich ogromnych roznic pomiedzy ludzmi okazywal sie
      efektywniejszy. Wlasnie dlatego byly tez obie wojny, ktore Niemcy przegraly
      wlasciwie tylko z powodu ograniczen surowcowych. Czego nie bylo u przeciwnikow.
      Cdn.

      • Gość: JGA Re: DEFICYT USA itp cz. II IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.03.04, 02:10
        Teraz zatrzymajmy sie o rozliczeniach kapitalowych zwiazanych z przeplywem
        importowanych towarow np. z Chin...
        Zalozmy, ze globalna korporacja zbudowala fabryke w Chinach i sprzedaje
        produkcje do USA. Korporacja potrzebuje w Chinach lokalna walute, aby pokrywac
        koszty produkcji. Lokalne fundusze sa uzyskiwana w Chinskim banku, ktory
        przyjmuje US$ zwiekszajac swoje rezerwy i wyplaca odpowiednia kwote w lokalnej
        walucie. US% w chinskim banku nie moze za dlugo przebywac (bank nie placi sobie
        odsetek), wiec jest usuwany (lub przesuwany w inne miejsce) w formie kredytu za
        ktory bank uzyskuje %. Jesli chetnych na kredyty jest za malo, to bank
        inwestuje US$ w papiery wartosciowe, przewaznie bondy USA ktore "zarabiaja"
        odsetki.
        Chinski eksporter uzyskuje US$ za towar dostarczony do USA i przewaznie
        przechowuje spore kwoty w USA (tzw. foreign custody accounts w USA maja
        zdeponowane okolo 1.4 mld US$). Chinskie firmy pokrywaja koszt produkcji
        eksportowej sprzedaza takich ze towarow w Chinach. Zdeponowane US$ moga byc
        uzyte do zakupu uzupelniajacego importu.

        Podsumowanie:
        Doliczylismy sie 1.7 bln (rezerwy walutowe) plus 1.4 bln (fundusze
        przechowywane w bankach USA), ca dale nam 3000 mld USA.
        Wydaje mi sie ze brakujace US$ sa w innych krajach rozliczajacych swoj
        eksport/import w US$ i prowadzacych "foreign custody accounts".
        • bonobo44 I to jest clue calej sprawy - polska zdrada 31.10.04, 14:32
          > O'Neil powiedziel przed paru laty, ze w przyszlosci
          > zadaniem USA bedzie po prostu tak naprawde TYLKO PRODUKOWANIE $$$$!

          i tu tkwi istota polskiej zdrady wlasnych interesow narodowych,
          ktore powinny byc zwiazane z interesem UE i umacnianiem Euro,
          a nie USA i USD. Polacy oddaja wlasnie zycie za to, zeby amerykanie
          mogli w rosnacym stopniu zadawalac sie jedynie produkcja zielonego papieru,
          zamiast starac sie po prostu zastapic te produkcje w mozliwie szerokim
          zakresie produkcja Euro wypierajac gdzie sie tylko da USD z rynku swiatowego.


          > Chinski eksporter uzyskuje US$ za towar dostarczony do USA i przewaznie
          > przechowuje spore kwoty w USA (tzw. foreign custody accounts w USA maja
          > zdeponowane okolo 1.4 mld US$).

          Przypuszczam, ze owe oslawione 'foreign custody accounts' w USA w przypadku
          krajow arabskich ida w biliony a nie w miliardy jak w przypadku Chin, ktore o
          wiele inteligentniej rozgrywaja te karte niz Arabowie.
          Wojna z Saddamem to byla wojna o odsuniecie Europy od Bliskiego Wschodu i
          o odzyskanie przez USA i ich petrodolary niepodzielnych wplywow na tym
          terenie.

          Polska polityka w tym wzgledzie (wraz z zakupem F-16 i auto-finansowaniu
          naszego udzialu w wojnie przeciwko Irackiej ludnosci, z budzetem wojskowym 4-
          krotnie wiekszym od kanadyjskiego i wynoszacym 4 miliardy USD (ok.16 miliardow
          zł = 10% dochodu narodowego) przy 160.000 glodujacych wlasnych dzieci)
          uosabiana przez L.Millera i spolegliwego A.Kwasniewskiego byla w istocie
          absurdem z punktu widzenia polskich interesow narodowych 8(
          • bonobo44 Re: I to jest clue calej sprawy - polska zdrada 31.10.04, 14:40
            reka w reke z brytyjska polityka rozlamowa - nalezy dodac

            Blair to kompletny slepiec i najwieksze przeklenstwo jednoczacej sie Europy;
            tyle zla ile on wyrzadzil Europie wspierajac USA, kosztowac ja bedzie zapewne
            wiekszosc potencjalnych zyskow z wyparcia waluty amerykanskiej z czesci rynkow
            finansowych w nadchodzacym 20-leciu Europy /pozniej przyjdzie czas na Chiny/
            (amerykanie juz nieodwracalnie umocnili sie na powrot w najwiekszej jego -
            petrodolarowej strefie)...
            • Gość: ix CLUE bez spiskowej teorii IP: *.chello.pl 02.11.04, 05:06
              JGA napisal:
              Podsumowanie:
              Doliczylismy sie 1.7 bln (rezerwy walutowe) plus 1.4 bln (fundusze
              przechowywane w bankach USA), ca dale nam 3000 mld USA.
              Wydaje mi sie ze brakujace US$ sa w innych krajach rozliczajacych swoj
              eksport/import w US$ i prowadzacych "foreign custody accounts".

              No oczywiscie!!! A to dopiero poczatek, bo i tak ze wiekszosc obrotu odbywa sie
              w oparciu o nieewidencjonowane papierki wyemitowane przez prywatne instytucje,
              a nie papierki wyemitowane przez rzady. Jak bez uwzgledniania innych krajów (w
              ogóle niekonieczne rozliczajacych eksport/import prowadzacych "foreign custody
              accounts") ma sie cokolwiek zgadzac skoro jest swoboda przeplywu pieniadza?
              Strumyczek wycieka boczkiem i wplywa z powrotem do jeziorka. Cokolwiek
              próbujecie kombinowac na liczbach w obrocie miedzynarodowym to one sie nigdy
              nie beda zgadzac. Najistotniejsze jest to co niewidoczne dla oczu, jak pisal
              Saint-Exupery, niezaleznie od tego ze wszyscy na to patrzymy, to nie wszyscy
              patrzymy w ten sam sposób. Kto powiedzial ze ekonomia musi byc skomplikowana i
              potrzeba mase bystrzaków do szcególowego analizowania nieprawdopodobnie duzej
              ilosci informacji? Ekonomia jest prosta jak drut. Jesli jest skomplikowana to
              zaczynasz robic z niej drut kolczasty. Drut kolczasty to tez drut. Tylko mi
              wytlumaczcie po co te wezly?


              Trafilem tutaj zupelnym przypadkiem. I z zupelnie innej strony medalu, bo jest
              to od strony prawniczej a nie ekonomicznej. Ale strona prawnicza to nie
              mniejszy drut kolaczasty, jak przypuszczam. Wiec pomimo, ze "rozumiem" to o
              czym piszecie i co staracie sie udowadniac widze maly problem. Poruszacie te
              same "zmienne" np. deficyty budzetowe, deficyty obrotów biezacych, ilosc miejsc
              pracy, rezerwy walutowe i co tam jeszcze w duszy gra w rytm
              pamparampapampampam. Otóz to wszystko jest tak cholernie skomplikowane ze
              radzilbym wam sprawy upraszczac, podwazac i watpic we wszystko co slyszycie.
              Szum informacyjny pozostaje szumem, niezaleznie od tego jak madrze sie nazywa.
              Bo genialne sa rzeczy proste. Proste jak drut.
              Pieniadza nigdy sie nie doliczycie. Postulat równowagi platniczej jest
              bezsensowny. Jak chcecie go policzyc skoro istnieja papiery wartosciowe których
              przeplywy pomiedzy krajami nie sa nigdzie rejestrowane z wyjatkiem ksiag
              rachunkowych? Czyli istnieje obrót nie mozliwy do objecia przez dostepne
              instrumenty pomiarowe. Malo tego jesli A umówi sie z B ze zaplaci mu C, to do
              czasu kiedy B nie zacznie sie domagac swojej kwoty pieniedzy, doslownie w ciagu
              sekundy moga przybyc miliardy czystowirtualnej/ksiegowej wartosci. Istnieja
              przy tym instrumenty dzieki którym zebyscie nie wiem z jaka lupa sprawdzali
              ksiegi naleznosc C bedziecie klasyfikowac jako gotówke. Czyli reasumujac nie
              chodzi wcale o równowage, bo równowaga nie ma sensu. Wyprowadzasz na zewnatrz
              ukladu kwote x bo wiesz, ze jestes w stanie badz przywiezc kwote 2x badz
              wartosc rzeczy 2x, prawda? Wiec jak mozna bazowac na zasadzie równowagi
              przeplywów kapitalowych (cokolwiek to znaczy in concreto)skoro cel gry jest
              odwrotny a skoro gra sie caly czas toczy to oznacza per se ze system dziala
              doskonale, a nie ze system jest niewydolny jak w wiekszosci twierdzicie? Albo
              takie twierdzenie: kazdy dolar dzis jest wart wiecej niz dolar jutro. Jak mozna
              przechodzic spokojnie do porzadku dziennego nad twierdzeniem, któremu nikt nie
              zaprzeczy, nie zadajac pytania JAK TO SIE DZIEJE? Otoz ktos tutaj kogos robi "w
              oko". Robi to skutecznie, ale tylko dlatego, ze pozostali uczestnicy jeszcze
              nie wpadli na ten genialny koncept JAK nieustannie zwiekszac dlug i nie ponosic
              konsekwencji tj zachowac plynnosc nieustannego jego przyrostu. Mówicie np. o
              wzroscie wydajnosci... tak... tylko caly czas macie w glowach strukture
              narodowo-terytorialna panstw. A wzrost wydajnosci gospodarki amerykanskiej nie
              polega na wzroscie wydajnosci amerykanskich przedsiebiorstw czy ogolniej
              podmiotow terytorialnie powiazanych ze Stanami. Wzrost wydajnosci odbywa sie w
              tempie "silnia silni" bo gra toczy sie nie na gruncie terytorialnym, ale na
              gruncie tego komu przypadna owoce waszej pracy, waszego czasu i w jakiej
              postaci zostaja one wyprowadzone z powrotem. Amerykanie tworza systemy w
              których najzdolniejsi z nas pracuja dla nich nawet jesli sa bezrobotnymi
              bezdomnymi w kraju rozwinietym. Ilosc prawidlowych trafien do dolka golfowego
              nie wzrasta wraz z iloscia mistrzów na jednym polu golfowym! Ilosc trafien
              wzrasta wraz z iloscia wszystkch trafien na wszystkich polach golfowych na
              swiecie. Nawet takich polach na którym graja amatorzy. Takich polach jak
              Polska. Jesliby policzyc nie polskie inwestycje, a stosunek dlugu jaki
              potrafila wytworzyc Polska w porównaniu ze Stanami okazaloby sie szybko ze
              cofnelismy sie w rozwoju przez ostatnie 10 lat. Okazaloby sie ze uczymy sie
              grac w golfa a nie zapisywac rezultaty na naszej tablicy niezaleznie od tego
              kto (Hindus, Aborygen, Nigeryjczyk) trafia do dolka i gdzie to robi (Indie,
              Australia, Nigeria). Struktura dzialania spólki moze byc identyczna jak
              struktura dzialania panstwa, amerykanie rozproszyli panstwo i zdecentralizowali
              zasade jego dzialania. Spólki to system eksploatacji sily roboczej. Licencje.
              Patenty. System prawny, to jest cos co Amerykanie niosa jak kaganek oswiaty,
              gwarancje bezpieczenstwa i dobrobytu. Taki lancuszek szczescia. Wszyscy im
              wierza i wpadaja na rafy ale nikt jeszcze nie stworzyl jednoczesnie prostszego
              i bardziej rozproszonego systemu lamiacego zasade terytorialnosci. W dodatku
              lancuszka szczescia opartego na genialnych odkryciach dokonujacych sie w kazdej
              dziedzinie aktywnosci czlowieka w kazdej sekundzie i na calym swiecie. To jest
              taka róznica jakby Stany pruszaly sie w trzech wymiarach a pozostali w dwóch i
              pomimo tego ze nie rozumieja o co chodzi uznaja wszystkie prawdy niesione przez
              ten system w którym sie przypadkowo znalezli za jedyny mozliwy. Niektórzy
              wpadaja na to jak kreowac coraz wiecej dlugu i natykaja sie na rafy, takie jak
              kryzysy gospodarcze. Wtedy wszyscy mysla, dlaczego tak sie stalo, analizuja
              przyczyny i skutki... i ZALUJA, traca czas, zamiast tworzyc nowy dlug, który ta
              rafe ominie. Jesli rola panstwa amerykanskiego ma sie ograniczyc do produkcji
              pieniadza( a tak byloby w istocie gdyby na swiecie funkcjonowali tylko idioci
              plus Amerykanie, a póki co wlasnie tak to wyglada, przy czym Amerykaninem moze
              zostac kazdy z nas, co odnosi sie do calego tego tekstu ilekroc slowo
              Amerykanin w nim wystepuje) to oznacza tylko ciagle zwiekszanie dlugu. Wymaga
              to umiejetnosci, bo dlug moze byc zwiekszany w nieskonczonosc jedynie wtedy
              kiedy odbywa sie w sposób plynny, inaczej budzi gwaltowny sprzeciw wierzycieli.
              Amerykanie mówia: Once U know how, U know how. Jesli wiesz co nalezy zrobic,
              kiedy wpadles w dziure, wystarczy zebys szybko podjal decyzje ze chcesz sie z
              niej wydostac i wiedzial jak. Amerykanom nie trzeba dwa razy powtarzac. Tylko
              raz polegli na gieldzie. Tylko raz polegli na ropie. Moze polegna na systemie
              pay as u go. Staloby sie pewnie tak, gdyby wszystkich bylo stac na podjecie
              reform. Intelekualne wytwory mysli sa banalnie proste a amerykanskie korporacje
              ochoczo sie dziela swoim know how. Ale tego nikt nie jest w stanie wykorzystac
              i zdyskontowac. Zadne panstwo samodzielnie. To dyskontuja LUDZIE. POJEDYNCZY
              LUDZIE. Tylko jest ich wiecej w Stanach. WTC nie miesci sie juz w budynkach.
              WTC jest zdecentralizowane. Terytorialnie. Indywidualnie. Podobnie jak
              zdecentralizowany jest know how na ciagly, plynny wzrost zadluzenia.
              Prawda ze to ciekawe czemu duzi(niezaleznie panstwa/spólki) moga oglaszac
              niewyplacalnosc, oglaszac upadlosc, startowac od zera a ludziom taka szansa nie
              jest dana? Czlowiek nie moze oglosic upadlosci. Czlowiek nie moze upasc.
              Czlowiek nie moze nie wiedziec jak sie podniesc. Czlowiek moze tylko nie
              próbowac podnies
              • Gość: ix Re: CLUE bez spiskowej teorii II IP: *.chello.pl 02.11.04, 05:09
                Czlowiek nie moze oglosic upadlosci. Czlowiek nie moze upasc. Czlowiek nie moze
                nie wiedziec jak sie podniesc. Czlowiek moze tylko nie próbowac się podniesc.
                Polecam Skazanych na Shawshank.

                P.S. I mam swiadomosc ze mówie herezje. Nieszkodzi. Nie mój klopot.
                • Gość: wan dobry, b. dobry text IP: *.udn.pl 19.01.05, 10:12
                  Trafiłem przypadkiem... na perełkę. "ix" jesteś prawnikiem, jak napisałeś, ale
                  ewidentnie czujesz ekonomię i docierasz do istoty problemu. W przeciwieństwie
                  do zdecydowanej większości ekonomistów, którzy tylko operują znanymi
                  sobie "mądrymi" terminami i definicjami nie rozumiejąc ich sedna i podstaw.
                  Dlatego m.in. są fatalnymi graczami giełdowymi (a Tobie wróże tu przyszłosć;)

                  • vice_versa Re: dobry, b. dobry text 02.02.05, 03:07
                    Dziekuje, obecnie musialem sie zalogowac na stale pod vice_versa, zapraszam na
                    forum Polityka i Gospodarka. Jeszcze raz dzieki za Twoje slowa. Pozdrawiam
    • Gość: JOrl Re: DEFICYT USA itp cz. III IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.04, 16:51
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Pisze to aby uswiadomic forumowiczom, ze system kapitalistyczny jest rozny, i
      taki "wygladzony", z mniejszymi nierownosciami daje efektywniejsza gospodarke.
      Ale teraz, Swiatu zostal narzucony ten system amerykanski. A wlasciwie
      anglosaski. To narzucenie jest dokonywane roznymi metodami. Glownie
      ideologicznymi. Tak jak kiedys bylo haslo "proletariusze wszystkich krajow
      laczcie sie" to teraz jest zamiast proletariuszy liberalowie. I wlasnie ten
      system panuje obecnie, chociaz wyglada na to, ze tez nie przetrwa. Jak
      poprzedni.
      Na czym to polega? Ano we wszystkich krajach ludzie bogaci maja te same
      zmartwienia. CO Z MOIMI PIENIEDZMI ZROBIC? Przeciez zarabiaja duzo wiecej jak
      wydaja. Czyli trzeba oszczedzac. Na "starosc" jak i dla dzieci. Jakos nie
      koniecznie ryzykownie, ale pewnie. Jako ze Swiat ma jedno centrum ktore jest
      chwalone jako najbezpieczniejsze, a do tego jest dozwolony praktycznie
      nieograniczony przeplyw pieniadza (kiedys tak nie bylo!) sa tym overclass z
      calego Swiata proponowane mozliwosci odkladania pieniedzy w USA. Wlasnie PO TO
      USA jest tak opisywana jako galopujaca gospodarka! W koncu decyzje
      poszczegolnych ludzi z calego Swiata aby "inwestowac" w Stanach sa podejmowane
      indywidualnie. A wiec psychologia odgrywa duza role. Nawet ja, w latach 80
      mialem propozycje w Niemczech od takiego amerykanskiego finansowego zonglera.
      Chodzilo o udzialy w jakis magazynach. Nie poszedlem na to bo zapewne bym
      stracil. Wlasnie tak samo TRACA ci "inwestorzy" z calego Swiata. Ale dziwne,
      ciagle "inwestuja" w USA dalej! Wlasnie objawem tego jest ciagly i rosnacy
      deficyt handlowy Stanow. Aby te pieniadze przyplywaly powstaly w USA ogromne
      rzesze takich finansistow "obslugujacych" tych bogaczy z calego Swiata. Tez
      naturalnie w tych krajach sa tez tacy tym sie zajmujacy. W koncu tez chca
      zarobic. Takim przykladem jest np nasz forumowy Hydraulik (a teraz chyba jakis
      Fryz...).
      Mozna powiedziec, dlaczego ci traca i dalej przychodza? Ano z jednej strony
      moga nastepne pieniadze latwo wydusic z tych biednych w swoim kraju obnizajac
      im zarobki, a z drugiej strony im sie wmawia, i zreszta sami to czuja, ze w
      ich kraju moze byc jeszcze gorzej.
      Wlasnie taki mechanizm finansuje deficyt handlowy USA. I on jest stabilny. Tak
      jak mowil (powyzej!) Greenspaen. Zreszta wlasnie tak mial wygladac Swiat na
      nastepne pareset lat. Widac wlasnie ostatnio. Jak gielda straciala przed 2 laty
      to wlasnie ci z calego Swiata wlasnie tez stracili. BEZPOWROTNIE. Ale teraz
      piekne wiesci z USA o wzrostach, a ponure skad innad i gielda znowu rosnie w
      NY! Nastepni z calego Swiata straca. I tym samym sfinansuja deficyt handlowy
      USA. Tez naturalnie biora udzial w roznych "bablach". A te WordComy itp. to
      byla tez dobra metody obdzierac Swiat ze skory. I USA tak naprawde NIE ma
      dlugow!
      Jaki to ma wplyw na gospodarke? We wszystkich krajach zwieksza sie
      rozwarstwienie. Ale jest pewna roznica. USA i reszta Swiata. Z uwagi na to ze
      USA imoprtuje duzo wiecej towarow jak exportuje, naturalnie ludzie tam
      konsumuja duzo wiecej jak sami produkuja. W reszcie Swiata odwrotnie. Czyli
      Jankesi zyja lepiej. Ale nastepuje u nich zmiana profilu gospodarki. Produkcja
      towarow (jak i ich opracowywanie!) sie zmniejsza. Powastaja ogromne tlumy
      finansowych zonglerow najacych za zadanie kierowaniem strumienia pieniedzy.
      Naturalnie oni nie ograniczaja sie na pieniadzach zagranicz nych a "zajmuja"
      sie tez $ tubylcow. Wlasnie dlatego w USA jest tez tak ogromny dochod narodowy
      tworzony przez "uslugi". Bobrze zarabiajacy finansisci, prawnicy doradcy
      podatkowi. Menadzerowie oplacani od wartosci gieldowej firmy niekoniecznie
      majacej wspolnego z jej realna sytuacja. Przy zarobkach kilkaset mil $ /rok
      wszystkie oszustwa sa dozwolone. Jednym slowem nastepuje w USA realatywne
      oslabianie sie gospodarki do innych poteg Swiata. Tej realnej a nie tej PKB.
      Jak EU czy Japonia. Chociaz i tu nastapila "amerykanizacja" stosunkow
      gospodarczych. W Niemczech bylo do nirdawna, ze najemni w koncu pracownicy
      mieli zarobki do 3-4 mil €/p.a. Oczywiscie w porownaniu zarobkami w USA
      wyzszymi dziesiatki razy bylo to malo. Ale jak pokazuje hostoria Niemiec
      wystarczyjaco aby gpspodarka byla sprawna. A w koncu zarobki powinny wlasnie
      takie aby tworzyc najbardziej efektywna gospodarke. A za wysokie temu nie
      sluza.
      Wlasnie ta sytuacja tlumaczy ostatnie dzialania USA. Relatywne ich gospodarcza
      slabosc w stosunku do innych spowodowala probe Amerykanow wzasc pod swoja
      wladze bardzo wazny surowiec czyli rope naftowa. Stad napasc na Iraq. Gdyby sie
      to naprawde udalo, USA mialaby wspaniale narzedzie nacisku na konkurentow. EU
      (Niemcy/Francja) i Japonie. Wlasnie dlatego te kraje sie temu przeciwstawiaja i
      jak widac skutecznie. Ale tak naprawde istnienie Rosji o ktorej w polowie lat
      90 myslano ze sie rozleci umozliwia przeciwstawianie sie innych Amerykanow.
      Ale o innych aspektach dzisiejszego Swiata moze kiedys indziej. Narazie
      opisalem dlaczego i w jaki sposob USA rabuje Swiat. Swoim deficytem handlowym
      ktory niestety ale nie powoduje zaciagania dlugow za granica.
      Ostatnio mam naprawde malo czasu, duzo pracy, dziewczyny, sport (konieczny przy
      dziewczynach bo nie te lata!), ale zajme sie zaleglosciami na forum. Paru
      ludzi "czeka" na moje odpowiedzi. Ja nie zapomnialem.
      Pozdrowienia

      • darr.darek Re: DEFICYT USA itp cz. III 10.03.04, 18:10
        JORl napisał:
        >Narazie
        >opisalem dlaczego i w jaki sposob USA rabuje Swiat. Swoim deficytem handlowym
        >ktory niestety ale nie powoduje zaciagania dlugow za granica.

        Wobec mnogości postów o "kupowaniu za zielone papierki i skłądowaniu przez
        Świat zielonych papierków", to dość realnie opisałeś jak inwestowanie np.w
        akcje spółek w USA wywołuje deficyt, a nie powoduje zaciagania długów.

        Oczywiście dla Ciebie to kupowanie akcji spółek z USA to jeden z "szatańskich
        pomysłów na wyzyskiwanie Świata". A kupowanie akcji to jest zwyczajne
        inwestowanie w celu stania się (współ)właścicielem REALNIE ISTNIEJĄCEGO
        dochodowego przedsiebiorstwa. Problemem jest gdy ktoś głupi przepłaca i kupuje
        przyszłościowo niedochodowe przedsiebiorastwa. Sądzę, że tych "głupich" wśród
        inwestorów to niewielu jest.

        W powyższym kontekście wstawienie opisu przeznaczenia USA jako "producenta $$$"
        jest ... lekko ... niemądry .
        Nie sądzę nawet, że trend do deficytów USA jest stały - kiedyś tam sytuacja
        będzie musiała się odwrócić i USA będą miały nadwyżkę.

        >Wlasnie ta sytuacja tlumaczy ostatnie dzialania USA. Relatywne ich gospodarcza
        >slabosc w stosunku do innych spowodowala probe Amerykanow wzasc pod swoja
        >wladze bardzo wazny surowiec czyli rope naftowa. Stad napasc na Iraq. Gdyby sie
        >to naprawde udalo, USA mialaby wspaniale narzedzie nacisku na konkurentow. EU
        >(Niemcy/Francja) i Japonie.

        No , z tą "napaścią na ropę" to już bzdurę napisałeś. Szczególnie, gdy piszesz
        o ... "nacisku na EU , Japonię" .
        A kiedy to w historii powojennej ropa stała się reglamentowanym towarem ? W
        kontaktach krajów sowieckich ?
        Tak, wyłącznie tam !
        W pozostałej części świata nie było już incydentu, że Francja, Niemcy, Japonia
        miały choćby inną cenę zakupu ropy niż USA.
        A moze próbujesz stworzyć wizję, że przez niemal 60lat nie było, ale ...
        będzie . Tak ?


      • Gość: jr Re: DEFICYT USA itp cz. III IP: *.eftel.com / 202.76.170.* 11.03.04, 23:39
        nie zapomnij ze gdyby nie te diabelski wyzyskiwacze z ameryki to by cibie nie
        bylo bo twoja co-by matke by zgwacili twoi niemieccy bogowie a co-by ojciec na
        robotach dla socjalistycznego hitlerowca by zdechl!
        dzieki ci ameryko ze wyrznelasz to niemieckie tepactwo ktore Jorl tak kocha!
    • Gość: 4a Re: DEFICYT USA itp IP: *.library.ucsf.edu 10.03.04, 23:39
      Owieczki(lemingi?) ida dalej mimo wszystkich tych przeciwnosci. Maja dobrego
      pasterza na bardzo wlasciwym stanowisku. O reszte sie nie martwcie tylko kupcie
      dobre ubezpieczenie.
    • Gość: JOrl Darek IP: *.dip.t-dialin.net 12.03.04, 23:37
      Twoje slowa drogi darku:
      >Oczywiście dla Ciebie to kupowanie akcji spółek z USA to jeden z "szatańskich
      >pomysłów na wyzyskiwanie Świata". A kupowanie akcji to jest zwyczajne
      >inwestowanie w celu stania się (współ)właścicielem REALNIE ISTNIEJĄCEGO
      >dochodowego przedsiebiorstwa. Problemem jest gdy ktoś głupi przepłaca i kupuje
      >przyszłościowo niedochodowe przedsiebiorastwa. Sądzę, że tych "głupich" wśród
      >inwestorów to niewielu jest.

      Oczywiscie ze inwestowanie poprzez gielde jest naturalnym i slusznym systemem
      co do ktorego ja nie mam pretensji. Ale jesli sie tak w sposob stabilny dzieje,
      ze Swiat "inwestuje" W USA, te pieniadze sa przez Amerykanow wydawane na towary
      glownie konsumpcyjne importowane z calego Swiata a do tego regularnie ZNIKAJA
      bezpowrotnie, to troche cos innego.

      Nastepnie darku:
      >W powyższym kontekście wstawienie opisu przeznaczenia USA jako "producenta
      >$$$"
      >jest ... lekko ... niemądry .

      Ja przytoczylem slowa bylego ministra z rzadu Clintona z polowy lat 90. Wlasnie
      wtedy USA zobaczyla sie (bo nastepowalo rozwalanie sie Rosji!) w roli Wladcy
      Swiata i Okolic. A przeciez darku, kapitalizm, zgodzisz sie ze mna chyba, jest
      naturalnym system gospodarczym. Odpowiadajacym naturze czlowieka. A to
      niekoniecznie znaczy, ze napedza produkcje!. Bo czlowiek przeciez jest taki, ze
      najchetniej by NIC nie robil a duzo mial. Tylko jest pytanie czy ma warunki aby
      ta cecha sie ujawnila. Wiec te warunki sa wtedy jak osiagnie przewaga nad
      innymi ze nikt mu nie "podskoczy". I wlasnie USA sie tak wydawalo wtedy. Stad i
      wypowiedz tego O'Neila.


      Znowu Ty:
      >Nie sądzę nawet, że trend do deficytów USA jest stały - kiedyś tam sytuacja
      >będzie musiała się odwrócić i USA będą miały nadwyżkę.

      A tu sie z Toba zgodze. Ale to bedzie tylko dlatego ze USA sie przeliczyla.
      Rosja nie upadla, a Zach Europa powiedziala Amis NIE. Ale te towary juz
      dostarczone na rynek amerykanski i przez MACIEJA skonsumowane nie beda NIGDY
      zaplacone. Bo te pieniadze liberalow z calego Swiata w duzej czesci im
      przepadna. Jak zreszta sie na biezaca dzieje.


      Znowu Ty drogi darku:

      >No , z tą "napaścią na ropę" to już bzdurę napisałeś. Szczególnie, gdy piszesz
      >o ... "nacisku na EU , Japonię" .

      >W pozostałej części świata nie było już incydentu, że Francja, Niemcy, Japonia
      >miały choćby inną cenę zakupu ropy niż USA.

      Praktycznie nie. Ale w latach 90 juz Amis stworzyli precedens. Irak mogl
      exportowac pod nadzorem ONZ rope. Pieniadze za nia nie dostawal Iraq a ONZ a
      tak naprawde Amerykanie. Za nia mogl Iraq importowac zywnosc itp. USA blokowala
      te importy a pieniadze wlasnie Amis chowali do wlasnej kieszeni. I tego bylo
      pare mild $. I gdyby sie Amis wojenka udala to by taki interes otworzyli na
      duza skale. Ropa iracka po cenach swiatowych a duza czesc pieniedzy do
      kieszeni. Ale naturalnie sie to nie udalo i Amis straca gdzie mieli zyskac. I
      to duzo.


      Znowu Ty:
      >A moze próbujesz stworzyć wizję, że przez niemal 60lat nie było, ale ...
      >będzie . Tak ?

      Jak wyzej powiedzialem, probe juz raz zrobili Amis ale tak nie bedzie. Nie
      dzieki dobroci Amerykanow a oporowi raz partyzantow w Iraqu i bylych wasali.

      Pozdrowienia

      P.S. Darek, w Twoim watku o bezrobociu pamietasz ze napisales w dyskusji ze mna
      bzdury. Przyznajesz ze takowe napisales, czy chcesz mnie zmusic to wyciagnac?

      P.

      • darr.darek JORl 16.03.04, 13:09
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        >Oczywiscie ze inwestowanie poprzez gielde jest naturalnym i slusznym systemem
        >co do ktorego ja nie mam pretensji. Ale jesli sie tak w sposob stabilny dzieje,
        >ze Swiat "inwestuje" W USA, te pieniadze sa przez Amerykanow wydawane na towary
        >glownie konsumpcyjne importowane z calego Swiata a do tego regularnie ZNIKAJA
        >bezpowrotnie, to troche cos innego.

        JORl wyluzuj trochę i pomyśl.
        Jeśli ktoś inwestuje w spółkę akcyjną, to spółka akcyjna z jednej strony
        rozprasza własność, a z drugiej, finansowej powiększa kapitał własny po stronie
        pasywów i majątek po stronie aktywów.
        Skąd ci przyszło do głowy, że to co spółki zarobiły na powiększeniu kapitału
        akcyjnego, to rady nadzorcze wynoszą na ulicę rozdają przechodniom po to, aby
        sobie ludność tambylcza konsumpcję kupowała ???
        Ty widzisz w związku z taki inwestycjami w przedsiebiorstwa USA, że deficyt
        handlowy powstaje. Nie jesteś w stanie powiedzieć, że tą nadwyżkę to stanowi
        akurat dzisiejszza dostawa z Chin kolorowych piórników dla białych dzieci
        Jankesów.

        > Nastepnie darku:
        > >W powyższym kontekście wstawienie opisu przeznaczenia USA jako "producenta
        > >$$$"
        > >jest ... lekko ... niemądry .
        >Ja przytoczylem slowa bylego ministra z rzadu Clintona z polowy lat 90.

        A demokraci, jak to lewica, niekoniecznie muszą być najmądrzejsi.

        Odróżnijmy emisję zielonych papierków, od zwyczajnych lokat inwestycyjnych
        (bondy, obligacje rzadowe), które albo ściągają wolny kapitał światowy, albo
        nie ściągają i kapitał idzie sobie tam, gdzie mu się bardziej OPŁACA.

        Emisja zielonych papierków to SKUMULOWANA kwota 700mld USD, z czego przyjmijmy,
        że ponad 300mld USD jest poza USA i ... to całe skumulowane "finansowanie".

        > Znowu Ty:
        > >Nie sądzę nawet, że trend do deficytów USA jest stały - kiedyś tam sytuacja
        > >będzie musiała się odwrócić i USA będą miały nadwyżkę.
        >A tu sie z Toba zgodze. Ale to bedzie tylko dlatego ze USA sie przeliczyla.

        W czym się "przeliczyła" ?
        Gdy ktoś pożycza poprzez typowe instrumenty inwestycyjne jak bondy czy inne
        obligacje, liczy z tym, że następuje wykup i spłacanie pożyczki. Jeśli ktoś
        chce pożyczyć następne kwoty poprzez takie instrumenty musi dac takie
        oprocentowanie, które zainteresuje inwestora. Bo inwestor działa dla WŁASNEGO
        ZYSKU (lub zysku dla powierzonego kapitału).

        > Bo te pieniadze liberalow z calego Swiata w duzej czesci im przepadna.

        Jakich liberałów ?
        Skąd wiesz, że INWESTORZY to liberałowie i czy w ogóle mają jakiekolwiek
        poglądy polityczne ? Inwestorzy lokują kapitał w przedsięwzięcia, które mają
        być pewne i przynieść zyski. Czyżby działalność ekonomiczna z polityczną Ci się
        pomyliła ?

        > Znowu Ty drogi darku:
        > >No,z tą "napaścią na ropę" to już bzdurę napisałeś. Szczególnie, gdy piszesz
        > >o ... "nacisku na EU , Japonię" .
        > >W pozostałej części świata nie było już incydentu, że Francja, Niemcy, Japo
        > >miały choćby inną cenę zakupu ropy niż USA.
        >Praktycznie nie. Ale w latach 90 juz Amis stworzyli precedens. Irak mogl
        >exportowac pod nadzorem ONZ rope. Pieniadze za nia nie dostawal Iraq a ONZ a
        >tak naprawde Amerykanie.

        A od kiedy to ONZ to Amis ? Z tego co wiem, oni w proteście nawet przez kilka
        lat nie płacili składek do ONZ . Protestowali przeciwko samym sobie ???
        Embargo na Irak było stowrzone dla pognębienia Iraku jako wroga. Coś jak wojna
        tylko na mniejszą skalę dolegliwości (do przemyślenia dla tych, którzy cłami
        chcą embargo dla własnego kraju wprowadzać).

        > Jak wyzej powiedzialem, probe juz raz zrobili Amis ale tak nie bedzie. Nie
        > dzieki dobroci Amerykanow a oporowi raz partyzantow w Iraqu i bylych wasali.

        Jaką próbę ? Pytałem "kiedy to przez ostatnie niemal 60lat, kraje Europy
        Zachodniej lub Japonia dostały embargo na dostawy ropy ?
        Nie pisz, że Irak dostał embargo na wysyłkę ropy. Mogę Ci dorzucić jeszczew
        Libię - też dostała sankcje na handel ze Światem. I Korea Północna. I Kuba. I
        Związek Sowiecki miał embargo na dostawy nowoczesnego sprzętu o zastosowaniach
        wojskowych. Kogoś pominąłem z "Twoich typów" ?
        Chyba zrozumiałeś pytanie ? Pytam : jakie zdarzenia z ostatnich 60lat podsunęły
        Ci myśl, że USA będzie wprowadzało embargo dla Francji, Niemiec czy Japonii ?


        Pozdrówka

        >P.S. Darek, w Twoim watku o bezrobociu pamietasz ze napisales w dyskusji ze mna
        >bzdury. Przyznajesz ze takowe napisales, czy chcesz mnie zmusic to wyciagnac?

        A jakie to bzdury napisałem ?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=8009305&a=8702824
        A może chodzi Ci o "złapanie mnie" na POPYT GLOBALNY ?
        Że niby polski popyt spadłby, bo poracy gremialnie zaczęliby lokować w USA i
        ten spadek zostałby W DOKŁADNEJ WARTOSCI SPADKU zastąpiony popytem z USA. O to
        Ci chodzi ?
        Pamiętasz, że dyskusja wyszła od tego jak to "lokaty w USA spadek popytu
        wywołają i sprzedaż polskich przedsiebiorstw spadnie". Tak ?
        A jak ma spaść sprzedaż, jeśli zasada jest prosta : "czego nie kupi
        oszczędzajacy, to kupi zadłużający się" !!! Proste ?


    • komentator Jorl daj se luzu 13.03.04, 21:49

      bo niedlugo bania ci nawali i wyladujesz u czubkow.
    • Gość: felusiak JOrl, przestan chlopie bo wstyd. IP: *.nyc.rr.com 13.03.04, 22:16
      Jesli nie rozumiesz skad biora sie przeliczniki-mnozniki ( choc juz ci to
      wyjasnialem) to prosze nie pisz wiecej bzdur. Ekonomia jest daleko bardziej
      skomplikowana nizbys to mogl sobie wyobrazic. Zajmij sie jakims pozytecznym
      rzemioslem albo zacznij wyplatac koszyki. Pozytek bedzie wiekszy.
      • Gość: Akrobata DE OMNIS EX NIHILI IP: *.chello.pl 02.11.04, 06:20
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Jesli nie rozumiesz skad biora sie przeliczniki-mnozniki ( choc juz ci to
        > wyjasnialem) to prosze nie pisz wiecej bzdur. Ekonomia jest daleko bardziej
        > skomplikowana nizbys to mogl sobie wyobrazic. Zajmij sie jakims pozytecznym
        > rzemioslem albo zacznij wyplatac koszyki. Pozytek bedzie wiekszy.

        Witam Cie Felusiak. Wiesz Jorl stawia pytania. Od ludzi dla których wszystko
        jest tak skomplikowane, ze stawianie pytan uwazaja za strate czasu, przykro mi
        felusiak, ale musze Ci to powiedziec, bo grzmocisz jak cep, nie spodziewalbym
        sie jasnych odpowiedzi. A brak jasnych odpowiedzi nie jest dowodem szczególnej
        bystrosci, Felusiak... Raczej chaosu informacyjnego i plyniecia z pradem.
        Kosztuje. Obniza rentownosc i skutecznosc. To jest fajny sposób, ale dla Ciebie
        i tylko dla Ciebie. A moze odwrotnie: nawet jesli, jakakolwiek prostota w tej
        materii bedzie dla Ciebie i wszystkich innych ludzi prawda nieosiagalna,
        postulatem, czyms nieogarnionym, szczytem Czomolungmy skapanej w chmurach, a
        sama mozliwosc wejscia na szczyt postulatem szalonym i wariackim TO NIE
        SZKODZI. Ludzie tacy jak Jorl to dla Ciebie pasozytniczy idioci z pasja
        wspinajacy sie na cos na co WEDLUG CIEBIE wspiac sie nie da, robiacym rzeczy
        zbedne i malo pozyteczne dla ogólu ludzkosci w przeciwienstwie do wyplatania
        koszyków. Zbawiasz ja cala, kawalkiem czy tylko siebie i jak to mierzysz bo tez
        chcialbym zaczac, nawet od jutra. Nie wiem przyjacielu skad w Tobie tyle
        szczerej odwagi dop....rzania komus kto mówi Ci prawdy obce i nie mieszczace
        sie w zasiegu percepcji. Ale skoro Jorlowi nie wypada na takie argumenta ad
        personam odpowiadac to zrobilem to w jego imieniu a w Twoim stylu... równiez
        ich Ci nie skapiac. Mam nadzieje ze sie w...wisz, ale jesli tego nie zrobisz
        jestem gotów zrobic Ci te impertynencje wynagrodzic suma aktywów finansowych o
        równowartosci 20 000 USD. Z uwagi na koszty wlasne bede zmuszony prosic Cie
        zaledwie o 2 000 USD in advance. Jesli nadal jestes zainteresowany to musze
        dodac, ze wszystko zostanie poswiadczone przez bieglego rewidenta. Wszystko
        odbedzie sie calkowicie legalnie, chcesz?
        Dodam tylko ze po raz pierwszy ogloszono ze teoria Einsteina zostala
        udowodniona w pazdzierniku 2004. Oznacza to ze gdyby Einstein zajal sie
        wyplataniem koszyków idac za rada setek ludzi którzy mu to proponowali wszelkie
        badania i odkrycia bazujace na jego HIPOTEZIE nie dokonalyby sie. Ekonomia jest
        prosta jak drut. I odpowiedz jeszcze na pytanie czemu mnozniki nie wzrastaja w
        takiej samej proporcji w Polsce. Nie przecze przy tym ze masz racje, bo sie na
        tym kompletnie nie znam i z tym zyje. Taki postulat wynikajacy z ograniczen
        mojej percepcji sluzacy dyscyplinie mysli. Wiec felusiaku wracaj do myslenia,
        nie do koszyków. Albo zdaj sie na los i zaryzykuj. Wiesz po na mysle wydaje mi
        sie ze dziesieciokrotne podniesienie wyzej wymienionych stawek jest bardziej na
        miejscu. Ponizej pewnych stawek nie schodze, szkoda czasu na nawracanie
        niewiernych, nawracaja sie sami kiedy zobacza jak sie chodzi po wodzie, ale
        czemu ja mam na to tracic czas? Uwazasz, ze przesadzam? Pomysl tylko 200 000
        USD. Powodzenia.

        Wiec prosze nastepnym razem jesli cokolwiek spróbujesz napisac to wymysl sposób
        zachecenia kogos do myslenia. Nie do wyplatania koszyków. Najwyzej nie
        skorzysta, co Ci szkodzi spróbowac? Myslenie, drogi felusiaku, uszlachetnia i
        lagodzi obyczaje stad moja propozycja wspolnego robienia interesów.

        P.S. Wszystkie powyzsze tezy pozostawiam na uwadze przemoznemu gronu
        tramtadractwa ekonomicznego, besserwisserstwa i przemadrzalstwa. Uczcie mnie
        dalej robic pieniadze. Sad, ze ekonomia jest " znacznie bardziej skomplikowana
        niz móglbym sobie to wyobrazic" wyznaje 99,99% finansistów. Nieszkodzi, tym
        gorzej dla nich.
    • Gość: JGA Re: DEFICYT USA itp IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.03.04, 01:23
      Zgadzam sie w zupelnosci.
      GDP USA jest manipulowany. Pisalem o tym pare razy i podawalem linki. Mnozniki
      uwzgledniajace wydajnosc komputerow czy software to jedna z wielu metod. Do GDP
      dolicza sie pokazne sumy reprezentujace czynsze, ktore wlasciciele domow
      musieli by placic, gdyby zamiast posiadania, rentowali nieruchomosc. W USA jest
      okolo 110 mln gospodarstw domowych. Domy posiada wg. ostatnich danych 67%
      rodzin. Liczac konserwatywnie 10 tys US$ rocznie, daja to kwote 700 mld US%,
      czyli ok. 6% GDP. Koszty uslug bankowych za ktore sie nie placi sa rowniez
      wliczane do GDP.
      Inflacja powinna byc uwzgledniona przy podawaniu wzrostu GDP, jednak na ogol
      podaje sie GDP w mediach bez uwzglednienia inflacji. Zmienia sie rowniez koszyk
      towarow do obliczania inflacji. W USA w koszyk inflacji nie wchodzi np. srednia
      cena nieruchomosci (ktora ostatnio solidnie wzrosla), stosuje sie w koszyku
      przecietne koszty rentowania. Zanizana inflacja poprawia rzeczywisty wzrost GDP
      i podejrzewam, ze przesuwa go ze strefy spadku do strefy wzrostu.

      Reszta swiata potrzebuje US$ w swoich rezerwach walutowych aby rozliczac
      bilanse wymiany handlowej. Tradycyjnie, rezerwy bankow centralnych (przed 1970)
      zawieraly 70% zlota, 30% walut i papierow wartosciowych. Obecnie udzial zlota w
      rezerwach zmniejszyl sie praktycznie do zera. Jednoczesnie rezerwy walutowe
      rosna parabolicznie byly w 2000 roku na poziomie okolo 1600 mld US$. Obecnie
      rezerwy zawieraja rowniez Euro, ale rozliczanie handlu ropa i surowcami jest w
      US$, wiec poziom rezerw w USA nie bedzie malal, moze dalej rosnac, bo ceny
      surowcow wyrazone w US$ rosna.

      Fakt, ze (mimo spadku US$), deficyt handlowy USA rosnie swiadczy, ze deficyty
      USA sa strukturalne (USA nie moga zastapic importu wielu towarow polegajac na
      mechanizmach rynkowych). Zobaczymy, jak sprawa sie rozegra do konca 2004...

    • Gość: JOrl komentator IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.04, 22:56
      komentator, Twoje dosyc glupie slowa:
      >bo niedlugo bania ci nawali i wyladujesz u czubkow.

      Trabisz na forum jak to USA i $ siedzi w rekach BANKOW NARODOWYCH Azjatow.
      A wiec dwie sprawy. Jakie to banki zgromadzily ten ogromny 4000 mild $ deficyt
      handlowy USA? Bo maja tych $ duzo mniej!
      A poza tym popatrz na strumienie $ do USA. Ida tylko na pozyczki rzadu USA? Bo
      chyba te Twoje ukochane banki Centralane nie graja na gieldzie w NY? A przeciez
      duza czesc tych pieniedzy NIE sa obligacjami. A wiec MUSZA byc prywatnymi
      pieniedzmi tzw "inwestorow" z calego Swiat lupiacych maluczkich u siebie.

      Tak, komentator ten system ktory stwrzyli Amis jest niestety bardzo stabilny. I
      zachwianie nim wymaga ogromnej pracy. Amis musza byc uwiklani w dlugich
      wojnach, EU/Jap musi sie im postawic, liberalizm musi byc na swiecie przez
      panstwa ograniczony, a wtedy Amis beda zyli za swoje. Chociaz naturalnie to co
      nakradli za pomoca deficytu juz naroslego praktycznie nie oddadza. Trudno, ale
      trzeba im uniemozliwic kradzenie bez konca jak by chcieli.
      Dlatego tez jestem za wybranie Busha. Bo on dalej bedzie grzazl. A ci demokraci
      zaczynaja kombinowac jak by zmienic polityke. Tez gospodarcza. I tym samym
      uratowac jak najwiecej znaczenia USA. A ja wole jak lepiej zadoluja.
      Dlatego Bush for president!

      Pozdrowienia


    • Gość: JOrl felusiak IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.04, 22:57
      felusiak, Twoje slowa:
      >Jesli nie rozumiesz skad biora sie przeliczniki-mnozniki ( choc juz ci to
      >wyjasnialem) to prosze nie pisz wiecej bzdur. Ekonomia jest daleko bardziej
      >skomplikowana nizbys to mogl sobie wyobrazic. Zajmij sie jakims pozytecznym
      >rzemioslem albo zacznij wyplatac koszyki. Pozytek bedzie wiekszy.

      Mielismy juz ta dyskusja. A wiec jeszcze raz i krotko.

      Ja pisalem, ze od kilku lat dochod narodowy w USA jest liczony inaczej jak
      dotychczas. A dotychczas jak i w reszcze Swiata liczy sie sume CEN towarow i
      uslug wyprodukowanych w danym kraju.(jeszcze minus inflacje!)
      A w USA KORYGUJE sie za pomoca wspolczynnika jakosci. Co w np. komputerach
      prowadzi do tego jesli ze za komuter zaplacono np. 1000$ jest wliczany do
      amerykanskiego dochodu narodowego ze 4,5 tys $.
      Ty temu zaprzeczyles. Dalej podtrzymujesz ze NIE ma tego wspolczynnika wzrostu
      jakosci w liczeniu PKB w USA?
      Jak dalej zaprzeczasz to sie doucz, albo jak nie jestes do tego zdolny zajmnij
      sie czyms prostym. Np. wyplataniem koszykow.

      Pozdrowienia


      • Gość: felusiak JOrlu, chlopie na litosc boska przestan bredzic IP: *.nyc.rr.com 16.03.04, 01:28
        O jakim wspolczynniku ty nadajesz. Kto mnozy ceny przez ulamki?
        To raczej ty powinienes zapisac sie na przyspieszone kursy bo jak do tej pory to
        wyglada, ze zaliczyles Krotki Kurs Historii WKP(b).
      • Gość: TRUBADURiAKROBATA VIRTU Landia IP: *.chello.pl 02.11.04, 07:51
        Witaj JOrl. Rzeka, widzisz po prostu nie moze plynac pod gore. Rzeka ma racje,
        bo jest rwaca, i wie ze chce wpadac do nowego morza, ale góry... Widzisz gory
        które zawsze stoja rzecze na drodze sa po to by rzece nieustannie mówic: STOP,
        lepiej wsiaknij w nasze skaly, nie szukaj nowego morza bo moze wcale go nie ma,
        lepiej plyn utartym korytem. Nawet rwaca rzeka, o silnym nurcie nie jest w
        stanie przesunac gór. Predzej poplynie dobrze znanym korytem powoli trwoniac
        swe sily w wawozach i zakolach. Góry sa piekne ale mamia. Tylko wystarczajaco
        silny nurt, wezbrana woda moze odwrócic bieg spraw i rzeki. Potrafi zawrócic
        swoje koryto o 180 stopni, wydluzyc swój bieg i wpasc do innego morza o
        zupelnie innym odcieniu. Wiec prosze Cie wytlumacz mi prosze po co chcesz
        oswiecac swiat i czemu tak dobrze znajac mechanizmy, liczby, zródla nie wolisz
        im tego pokazac na swoim przykladzie? Stawiam Ci to pytanie, bo to jest takze
        pytanie dotyczace mnie, skoro mam potrzebe udzielac sie na forum. Wiec skoro
        widze pewnosc z jaka wyjasniasz to zastanawiam sie ze robisz to nadal. Jak
        trybun ludowy. W jakim celu? To jest pytanie o to co z ta wiedza mozesz zrobic
        i jak ja potwierdzic. Wiesz zdaje sie, ze szukasz potwierdzenia, nie tam gdzie
        mozesz je znalezc. Twoje obserwacje niezwykle trafnie opisuja stan rzeczy, w
        dodatku z duza klasa, ale po co skoro sluchac malo kto chce, a raczej
        zaprzeczac. Mówisz jak subtelny intelektualista przemawiajacy w Hyde Parku?
        Dostajesz kuksance od ziomali a mimo to dalej próbujesz ich nawracac. Daj sobie
        troche luzu, bo zginiesz jak CYRYL BEZ METODY. Oni z kolei mówia Ci: mamy Twoje
        zacne idee w nosie, rób z nimi co chcesz, dla nas (to prawda, nie dla
        wszystkich) bedziesz nieszkodliwym wariatem. I co ty robisz z tymi wszystkimi
        informacjami zwrotnymi, które dostajesz? NEGOCJUJESZ, PRZEMAWIASZ, UCZYSZ.
        Chcesz uczyc chodzenia po wodzie? Przejdz sie sam. Sam piszesz ze tu nie chodzi
        tylko o "falszowanie wskazników", ze duzego stac na to aby NIC nie robic. Mam
        takie przypuszczenie: makroekonomia niczym nie rózni sie od mikroekonomii, poza
        tym ze panuje tyrania status quo i wszyscy wiedza ze budzet ZAWSZE MA DEFICYT,
        a SZTUKA (i to przez duze S) umiejetnego ksiegowania opartego na kreatywnych
        mozliwosciach stwarzanych przez regulacje prawne uznawana jest za pejoratywna,
        szkodliwa. Zapewne uwazam za niedorzecznosc tak duza nierównosc podmiotów.
        Zapewne jestem w mniejszosci kiedy uwazam ze RACJONALNE jest jedno z dwojga:
        zbilansowac budzet i ukrucic dopuszczalnosc takich przekretów w skali mikro,
        albo uznac budzet za wiecznie nie zbilansowany i swoja ksiegowosc bilansowac
        równiez na okraglo ale zgodnie z prawem. Tertio non datur.
        Z pewnoscia wiesz, ze w sredniowieczu wedrowni trubadurzy, aktorzy i akrobaci
        byli klasa wykleta. Zastanawiam sie wiesz co czulby taki trubadur czy akrobata
        gdyby jego wlasne zycie zatoczylo takie kolo, dajmy na to w ciagu paru lat: od
        wedrownych obozów cyganskich, rodem z Bergmana do Hollywood. Tak do Hollywood,
        nie do City bo tam musi byc dosc meczaco, chaos informacyjny nie sprzyja sztuce
        wysokiej. Czasem zastanawiam sie czy taki trubadur zdobylby sie na marzenie o
        Hollywood, czy uznalby to za mrzonki, pozostajac przy profesjonalnej i
        widowiskowej zaglerce. Co o tym sadzisz?
        P.S. Reszte o mnie znajdziesz gdzies tam powyzej... SiU
    • Gość: JOrl JGA IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.04, 21:55
      Gość portalu: JGA napisał(a):

      > Do GDP
      > dolicza sie pokazne sumy reprezentujace czynsze, ktore wlasciciele domow
      > musieli by placic, gdyby zamiast posiadania, rentowali nieruchomosc. W USA
      jest
      >
      > okolo 110 mln gospodarstw domowych. Domy posiada wg. ostatnich danych 67%
      > rodzin. Liczac konserwatywnie 10 tys US$ rocznie, daja to kwote 700 mld US%,
      > czyli ok. 6% GDP. Koszty uslug bankowych za ktore sie nie placi sa rowniez
      > wliczane do GDP.

      No tak, tutaj tez rozpaczliwie oszukuja. Aby pieniadze do nich plynely. Bo
      dzieki takim statystykom MACIEJ trabi o rozwoju w USA i katastrofie wszedzie. I
      inni go sluchaja.


      > Inflacja powinna byc uwzgledniona przy podawaniu wzrostu GDP, jednak na ogol
      > podaje sie GDP w mediach bez uwzglednienia inflacji. Zmienia sie rowniez
      koszyk
      >
      > towarow do obliczania inflacji. W USA w koszyk inflacji nie wchodzi np.
      srednia
      >
      > cena nieruchomosci (ktora ostatnio solidnie wzrosla), stosuje sie w koszyku
      > przecietne koszty rentowania. Zanizana inflacja poprawia rzeczywisty wzrost
      GDP
      >
      > i podejrzewam, ze przesuwa go ze strefy spadku do strefy wzrostu.

      W statystykach GDP Niemiec sa podawane dochody narodowe bez uwzglednienia
      inflacji, potem inflacja i potem skorygowany o nia GDP.




      > Reszta swiata potrzebuje US$ w swoich rezerwach walutowych aby rozliczac
      > bilanse wymiany handlowej. Tradycyjnie, rezerwy bankow centralnych (przed
      1970)
      >
      > zawieraly 70% zlota, 30% walut i papierow wartosciowych. Obecnie udzial zlota
      w
      >
      > rezerwach zmniejszyl sie praktycznie do zera. Jednoczesnie rezerwy walutowe
      > rosna parabolicznie byly w 2000 roku na poziomie okolo 1600 mld US$. Obecnie
      > rezerwy zawieraja rowniez Euro, ale rozliczanie handlu ropa i surowcami jest
      w
      > US$, wiec poziom rezerw w USA nie bedzie malal, moze dalej rosnac, bo ceny
      > surowcow wyrazone w US$ rosna.

      Banki Centralne calego Swiata swoimi rezerwami naturalnie tez umozliwily w
      efekcie ZA DARMO zaimportowanie MACIEJOM i felusiakom towarow konsumpcyjnych.
      Ale to nawet nie polowa skumulowanego deficytu handlowego USA.
      Reszta to "liberalowie" calego Swiata.

      Pozdrowienia


    • Gość: JOrl darek IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.04, 00:01
      Twoje slowa darku:

      >A może chodzi Ci o "złapanie mnie" na POPYT GLOBALNY ?
      >Że niby polski popyt spadłby, bo poracy gremialnie zaczęliby lokować w USA i
      >ten spadek zostałby W DOKŁADNEJ WARTOSCI SPADKU zastąpiony popytem z >USA. O
      >to
      >Ci chodzi ?
      >Pamiętasz, że dyskusja wyszła od tego jak to "lokaty w USA spadek popytu
      >wywołają i sprzedaż polskich przedsiebiorstw spadnie". Tak ?
      >A jak ma spaść sprzedaż, jeśli zasada jest prosta : "czego nie kupi
      >oszczędzajacy, to kupi zadłużający się" !!! Proste ?

      No widzisz darku, juz raz Tobie powiedzialem, ze sie wijesz. Tutaj po prostu
      sie wyklamujesz ze swoich stwierdzen.
      W naszej dyskusji chodzilo o to wlasnie, ze jak Polacy beda "inwestowali" na
      stare lata i dzieci, czyli dlugofalowo w USA to wlasnie w Polsce AKTUALNIE
      konsumpcja maleja! A Ty temu zaprzeczales. (Oczywiscie Polska tu jest tylko
      przykladem nierzeczywistym, bo wlasnie Polska robi podobnie jak USA-ma
      negatywny bilans handlowy!)

      I tylko o to chodzilo. Wiec nie wymyslaj czego nie bylo. Tylko przyznaj blad.
      Ale wlasnie NIE mozesz tego przyznac, bo wlasnie to jest fundamentem na ktorym
      stoja Twoje ideologie proamerykamskie. I dlatego wolisz sie wic i sie
      wyklamywac, bo Twoje posty rozsypuja sie jak domek z kart.
      Zreszta wlasnie dlatego JA w te Twoje fundameny uderzam. Drobiazgami zajme sie
      pozniej.
      Chociaz moze sie nie zajme. Grywam w szachy. Niezle. Ale nie mam zadnej
      przyjemnosci grac z duzo slabszym. Albo takim ktory chce cofac ruchy.
      I Ty wlasnie w tym narozniku siedzisz. Jak ten slaby szachista.
      Poza tym naprawde mam cos lepszego do roboty. Juz pisalem. Wole prace, sport i
      dziewczyny, jak te prymitywne dyskusje.
      Wiec najpierw tylko ten GLOBALNY POPYT.
      Pozdrowienia


      • Gość: robi Re: darek IP: *.crowley.pl 21.03.04, 00:32
        Jorl, daj spokój chłopie z takimi gadkami. Dyskusje tutaj, to rodzaj rozrywki,
        a nie prywatnej krucjaty: JORL kontra reszta forumowiczów. Wieszość Twoich
        postów jest godna uwagi, ale takie jak ten wyżej tylko śmieszą.

        pozdrawiam
        robi
      • Gość: felusiak potrzebny dekoder IP: *.nyc.rr.com 21.03.04, 02:33
        Kto rozszyfruje o co chodzi w tym zdaniu: "ze jak Polacy beda "inwestowali" na
        stare lata i dzieci, czyli dlugofalowo w USA to wlasnie w Polsce AKTUALNIE
        konsumpcja maleja!"
    • Gość: JOrl robi IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.04, 23:22
      Gość portalu: robi napisał(a):

      > Jorl, daj spokój chłopie z takimi gadkami. Dyskusje tutaj, to rodzaj
      rozrywki,
      > a nie prywatnej krucjaty: JORL kontra reszta forumowiczów. Wieszość Twoich
      > postów jest godna uwagi, ale takie jak ten wyżej tylko śmieszą.
      >
      > pozdrawiam
      > robi

      Maprawde smiesza?
      Jak naprawde Ciebie smiesza, to ich nie czytaj. A ja mysle. ze tak naprawde
      Ciebie nie smiesza. Tylko nie podoba sie moja "wojna" przeciwko wszystkim. Juz
      raz na ten temat mielismy.
      I usilujesz teraz robi zaatakowac mnie jedynym co Tobie pozostalo. Udawac sie
      Cie smiesza.
      Bo argumentow przeciw nie masz zadnych.
      A wlasnie ten problem ktorym naciaskam darka jest wlasnie PODSTAWOWA mysla
      mojego watku! Zreszta jeden najwazniejszy w Swiecie!
      Ja zauwazylem, ze te moje dyskusje z darkiem na ten temat wlasnie (a zaczely
      sie od paru miesiecy!) maja wplyw na Korwina-Mikke. Wlasnie dosyc przypadkowo
      odkrylem to w Angorze.

      I tak naprawde faktycznie zamierzam, i tez juz tak jest, sie forum nie zajmowac.
      Bedzie mniej smiesznie.
      Pozdrowienia


      • darr.darek Re: robi 23.03.04, 17:17
        JORl napisał :
        > A wlasnie ten problem ktorym naciaskam darka jest wlasnie PODSTAWOWA mysla
        > mojego watku! Zreszta jeden najwazniejszy w Swiecie!

        JOrl, to który to PODSTAWOWY problem teraz naciskasz, bo się pogubiłem.

        > Ja zauwazylem, ze te moje dyskusje z darkiem na ten temat wlasnie (a zaczely
        > sie od paru miesiecy!) maja wplyw na Korwina-Mikke. Wlasnie dosyc przypadkowo
        > odkrylem to w Angorze.

        To jest dobre . Podaj mi, w której Angorze jest ten felieton, gdzie
        Korwin "zrzyna" z nas(ze mnie ?) pomysły. Może pierwszeństwo praw autorskich
        dałoby się ustalić.

        Pozdrówka
    • Gość: JOrl felusiak IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.04, 23:27
      Gość portalu: felusiak napisał(a):

      > Kto rozszyfruje o co chodzi w tym zdaniu: "ze jak Polacy beda "inwestowali" na
      > stare lata i dzieci, czyli dlugofalowo w USA to wlasnie w Polsce AKTUALNIE
      > konsumpcja maleja!"



      felusiak, juz zauwazylem, ze masz trudnosci w rozumieniu slowa pisanego. Na
      przykladze liczenia GDP w USA.
      A to zdanie to raz jest do darka, i zareczam, ze on wie o co chodzi! I to
      doskonale. A pozatym to zdanie moze zrozumiec kazdy (oceniam) od IQ > 80.
      Zreszta ja mysle, ze Ty NIE chcesz zrozumiec. Po prostu.
      Pozdrowienia
      • darr.darek .... JORL, JORL, SŁÓW BRAK 23.03.04, 18:03
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Gość portalu: felusiak napisał(a):
        > > Kto rozszyfruje o co chodzi w tym zdaniu: "ze jak Polacy beda "inwestowali"
        > > na stare lata i dzieci, czyli dlugofalowo w USA to wlasnie w Polsce
        > > AKTUALNIE konsumpcja maleja!"
        >A to zdanie to raz jest do darka, i zareczam, ze on wie o co chodzi! I to
        >doskonale.

        JOrl, to jest identyczne czepianie się, jak Ty uczepiłeś się rzekomej mej
        niekonsekwencji myślowej.
        Ten fragment dyskusji sprzed pół roku, w którym dopuściłem się wg Ciebie
        niekonsekwencji myślowej zaczął się od Twojego skomentowania wcześniejszych
        mych postów. Ot, moja myś bła taka, że spadek wynagrodzeń pracobiorców na
        sumaryczną kwotę X nie powoduje żadnego spadku globalnego popytu, bo zyski
        pracodawców powiększają się dokładnie o kwotę X i powodują utrzymanie
        globalnego popytu . Skupiłeś się wtedy na wymyślaniu nierzeczywistego (lecz
        potencjalnie możliwego) scenariusza, że pracodawcy nie konsumują tej dodatkowej
        kwoty X, ale lokują/inwestują to w obligacje/akcje w USA.
        Mój komentarz (do Twojego) wyglądał wówczas tak, cytuję :

        "No dobrze.Niech będzie, że cała kwota X zostanie przeznaczona na lokaty w USA !
        Co dalej ? Popyt w polsce musi spaść, bo przecież bogaci ulokowali to w USA ?
        Skądże !!!
        A dlaczego ... "skądże" ?
        Ano dlatego, że jeśli "wzbogaceni" pracodawcy polscy przeznaczyliby całą kwotę
        X na zakup dewiz, dokładniej dolarów (w USA nie lokuje się w złotówkach), to
        WYMUSILIBY polski eksport na DODATKOWĄ KWOTĘ X .
        Czyli ... POPYT GLOBALNY NIE SPADŁBY !
        Nawet, poruszasz to, bo chyba wiesz, że tak MUSIAŁOBY BYĆ. Cytuję : "przyjechal
        handlarz prosto z USA z pieniedzmi darkowego przedsiebiorscy i te towary
        ZAKUPIL! I dlatego sie nawet tego handlarza chwali, bo DAL prace" .

        I ... NIC DODAĆ NIC UJĄĆ !
        Ale nie ! JORl postanowił mnie złapać na "brak logiki wywodu" .
        Zadał pytania dodatkowe:
        "Co rozmiesz pod pojeciem GLOBALNEGO POPYTU?
        1.chodzi o GL. popytt w Polsce (w tym przykladzie)?
        2.O GL. poptyt na Swiecie?
        3.Czy sume popytu Polska+USA?"
        ODPOWIEDŹ moja : "Oczywiście, pisałem o globalnym popycie w Polsce"

        I znowu pytanko dodatkowe :
        "Jeszcze pytanko. Co rozumiesz darku pod pojeciem GLOBALNY POPYT np. w Polsce?
        Chodzie Tobie o aktualna szerokopojeta konsumpcje np. teraz, w tym roku, czy o
        np. chec na konsumpcje?
        Chcialbym to tez uscislic."
        ODPOWIEDŹ moja : "Pod pojęciem globalny popyt w Polsce w danym roku, rozumiem
        rzeczywiście zrealizowaną sprzedaż towarów konsumpcyjnych w Polsce w danym roku"

        -----------------------------------
        I ... Twoj "atak" , Jorl.
        ---------------------------------
        "Wiec twierdzisz, ze popyt w Polsce nie spada. A przeciez mowimy, ze te CALE
        pieniadze ktore zostaly odlozone "na pozniej" w USA spowodowaly przyjazd
        amerykanskich handlowcow, ktorzy kupili za nie WSZYSTKIE te towary wytworzone
        przez tych zbiednialych, i przez to niezdolnych do kupna takiej ich ilosci jak
        poprzednio pracobiorcow. Wiec ilosc towarow w tym momencie (np roku) jest
        stala, ale ich czesc ktora poprzednio byla w Polsce skonsumowana, jest
        skonsumowana w USA"

        TAK, JANKESI SOBIE KONSUMUJĄ ZAMIAST POLSKIEGO PRZEDSIEBIORCY, ALE POLSKIEMU
        PRZEDSIEBIORCY LOKATY W USA ROSNĄ !

        A JORL :
        "Z uwagi na Twoja nielogicznosc pytalem Ciebie pozniej jak rozumiesz POPYT
        GLOBALNY. I potwierdziles, ze tym mowisz o polskim"

        I wypadałoby tylko przytoczyć jeszcze raz moją odpowiedź na pytanko dodatkowe :
        ODPOWIEDŹ moja : "Pod pojęciem globalny popyt w Polsce w danym roku, rozumiem
        rzeczywiście zrealizowaną sprzedaż towarów konsumpcyjnych w Polsce w danym roku"

        A JORL :
        "Teraz popatrzmy co sie dalej dzieje. Oczywiscie ten zdzierca
        przelewaniem "swoich" poieniedzy do USA i tym samym wymuszeniem exportu towarow
        tamze ZMNIEJSZYL aktualna konsumpcje w Polsce. I jesli Ty tego niewidzisz, to
        po prostu postepujesz w mysl zasady, ktora sam w nastepujacy sposob krytykujesz"

        NIE ZMNIEJSZYŁ POPYTU NA POLSKIE TOWARY !
        JORL, SAM SIĘ ZAKAŁAPUĆKAŁEŚ W TYM WYSZUKIWANIU MOJEGO BRAKU LOGIKI.
        Po usystematyzowaniu pytań i odpowiedzi, sam widzę dokładnie i Ty powinieneś to
        dostrzec, że nie zrobiłem nawet błędu logicznego w odpowiadaniu Ci na
        te "pytanka dodatkowe". To Ty otrzymałeś odpowiedź na pytanie "co rozumiesz
        darku pod pojeciem GLOBALNY POPYT np. w Polsce" i to Ty przeinaczyłeś moją
        odpowiedź ... po swojemu.
        A moja odpowiedź na pytanko dodatkowe, powtórzę po raz 3-ci, brzmiała :
        "Pod pojęciem globalny popyt w Polsce w danym roku, rozumiem
        rzeczywiście zrealizowaną sprzedaż towarów konsumpcyjnych w Polsce w danym roku"

        Pozdrówka
    • Gość: JOrl darek IP: *.dip.t-dialin.net 29.03.04, 20:52
      Dobra Darku, nie jest istotne co bylo, chociaz oczywiscie uwazam ze popelniles
      blad. Logiczny. Ale tak naprawde nie jest wazne aby cos Ci tam udawadniac ze
      sie pomyliles.
      Duzo wazniejsze jest jak jest naprawde. Wiec moze po prostu, bo z Twojego postu
      wcale nie wynika jak naprawde conajmniej teraz uwazasz jedno (a wlasciwie dwa)
      jasne pytanie. Naturalnie o tym samym
      .
      ##################
      A wiec, jak ten nasz polski przedsiebiorca swoje nadwyzki odklada na "starosc i
      dla dzieci" czyli dlugofalowo w USA powoduje tym samym ze konsumpcja w Polsce
      jest mniejsza jak faktyczna produkcja (tez w Polsce)?

      A w USA (konsumpcja) tym samym wieksza jak produkcja?
      ##################


      Tak darku, to (a wlasciwie obydwa) pytania sa tak naprawde te jedne
      najwazniejsze, jesli nie najwazniejsze dla SWIATA.
      I dlatego je tak boruje. Aby tym co czytaja uswiadomic ich wage.

      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl darek IP: *.dip.t-dialin.net 02.04.04, 22:53
      Dopiero dzisiaj zauwazylem darku ten Twoj post. I odpisuje.

      Na moje slowa:
      >> A wlasnie ten problem ktorym naciaskam darka jest wlasnie PODSTAWOWA
      >>mysla mojego watku! Zreszta jeden najwazniejszy w Swiecie!

      Ty, darku:
      >JOrl, to który to PODSTAWOWY problem teraz naciskasz, bo się pogubiłem.

      A wiec chodzi tu o rabowanie Swiata przez USA. Czego objawem jest ich wielki i
      narastajacy deficyt handlowy. Jak i proby zachowania tego stanu przez Amis.
      Czego objawem jest np. napasc na Iraq.

      Znowu ja kiedys:
      >> Ja zauwazylem, ze te moje dyskusje z darkiem na ten temat wlasnie (a zaczely
      >> sie od paru miesiecy!) maja wplyw na Korwina-Mikke. Wlasnie dosyc
      >>przypadkowo odkrylem to w Angorze.

      I Ty, darek:

      >To jest dobre . Podaj mi, w której Angorze jest ten felieton, gdzie
      >Korwin "zrzyna" z nas(ze mnie ?) pomysły. Może pierwszeństwo praw autorskich
      >dałoby się ustalić.

      Juz Tobie kiedys darek pisalem, ze z jednej strony jestes (i dokladnie tak samo
      Korwin) zwolennikiem dosyc spojnej teorii gospodarczej. Okreslanej liberalna.
      Ale macie jeden problem. Jestescie proamerykanscy. Tak by wygladalo jakby
      dlatego, ze wlasnie Amis sa liberalni a wiec pasuje wam to co oni robia.
      Niestety oni robia sporo dokladnie inaczej jak wasze teorie. I wtedy jestescie
      miedzy mlotem a kowadlem. Pomiedzy liberalnymi pogladami a proamerykanizmem.
      Powinnisci Amis zjechac za wiele co robia, ale tu Was serce boli. I dlatego
      wyczynacie lamance aby jakos ich tam wytlumaczyc. Troche zwalacie, ze to
      amerykanscy demokraci (chociaz tez Amerykanie przeciez!) nie sa tacy liberalni
      wiec nic dziwnego. Ale republikanie to ho ho!
      Wlasnie w zwiazku (?) z nasza dyskusja o deficycie handlowym USA zobaczylem
      chyba przed 2 miesiacymi felieton JKMa w Angorze, ze przeciez DOBRZE jest miec
      ciagle nadwyzki w imporcie! A glupota w zwiazku z tym miec nadwyzki exportu i
      nawet zrownowazony bilans handlowy. A przeciez Twoje (i JKMa) teorie maja
      pewnik ze sie musi regulowac aby bylo na zero. I nagle zmiana pogladu u Was!
      Jeszcze niedlugo dojdziedzie do mojej teorii. Ze kapitalizm doskonaly jest
      wtedy jak sie NIC nie robi a sie ma! Naturalnie znaczy to jak JA nic nie robie,
      a inni na mnie pracuja!
      A nie Wasze teorie ze jak liberalizm to produkcja rosnie do nieba!
      Moze byc odwrotnie. Jak wlasnie USA teraz robi. Albo usiluje robic. I dlaczego
      teraz a nie przed 30 laty.
      Ale ja nie jestem znawca pogladow JKMa. Nie czytuje go za duzo. Czasami kupie
      Angore, NCz ale jak sie darku domyslasz, nie cenie jego za wysoko. Po prostu
      SWIAT jest tak skaplikowany, ze te Wasze PODSTAWY o ktorych czesto piszesz
      (nawet niezle) sa "przykryte" i to wlasnie "liberalnie" przez sprawy duzo
      wieksze.
      Cos jak prawa Newtona, sluszne przeciez do teraz, NIE tlumacza zjawisk przy
      szybkosciach 99% szybkosci swiatla.
      Pozdrowienia


      • darr.darek JORL , opiekunowie ludu i zbawiciele Świata 07.04.04, 11:35
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        ##################
        >A wiec, jak ten nasz polski przedsiebiorca swoje nadwyzki odklada na "starosc
        >dla dzieci" czyli dlugofalowo w USA powoduje tym samym ze konsumpcja w Polsce
        >jest mniejsza jak faktyczna produkcja (tez w Polsce)?
        >A w USA (konsumpcja) tym samym wieksza jak produkcja?
        ##################

        Tworzenie LOKATY na kwotę X ma zawsze to do siebie, że oszczędzający nie
        konsumuje DZIŚ wypracowanej wartości X, konsumuje to pożyczkobiorca, ale
        ujmując "pełny cykl" włącznie ze spłątą pożyczki, sumarycza konsumpcja
        oszczędzającego jest większa (odsetki) niż oszczędzona kwota X, a sumaryczna
        konsumpcja pożyczkobiorcy jest mniejsza o oddane odsetki i koszty obsługi
        bankowej i "bankową składkę" na nierzetelnych pożyczkobiorców.
        CZYLI DŁUGOFALOWO to ... jednak konsumpcja oszczędzajacego będzie większa niż
        pożyczkobiorcy. Celowo nie piszę, że tym oszczędzającym z przykładu miałby być
        Polski rząd, bo to akurat przykład rozpieprzania na kredyt jest.

        > Korwin zwolennikiem dosyc spojnej teorii gospodarczej. Okreslanej liberalna.
        > Ale macie jeden problem. Jestescie proamerykanscy. Tak by wygladalo jakby
        > dlatego, ze wlasnie Amis sa liberalni a wiec pasuje wam to co oni robia.
        > Niestety oni robia sporo dokladnie inaczej jak wasze teorie.

        Biorąc podstawowe wskaźniki liberalizmu to nie jest jeszcze z USA tak źle :
        - opodatkowanie całego PKB wynosi w USA ok. 30% a w Europie i innych krajach
        wojującej lewicy ok. 50% ;
        - swoboda kształtowania cen i płac jest większa niż w zsocjalizowanej Europie ;
        niższe są cła niż w EU, Japonii i innych;
        - trend polityki USA jest, poza "odchyłkami", wyraźnie nastawiony na
        liberalizację handlu światowego;
        - EFEKTY w postaci najwyższych dochodów na Świecie w uwzględnieniu ponad 280mln
        mieszkańców tak różnych i tak oddalonych państw-stanów - uśredniona (większa
        ludnościowo) strefa euro ma 1.5raza niższy dochód per capita i ... śrdnio
        wyższe (lub dużo wyższe) ceny !

        > Wlasnie w zwiazku (?) z nasza dyskusja o deficycie handlowym USA zobaczylem
        > chyba przed 2 miesiacymi felieton JKMa w Angorze, ze przeciez DOBRZE jest miec
        > ciagle nadwyzki w imporcie! A glupota w zwiazku z tym miec nadwyzki exportu

        Spójrz na to w ten sposób, że takim krótkim hasłem unaocznia się
        głupotę "zwolenników nadwyżek eksportowych" .
        Zwyczajnie, chodzi tu o to, że wszystko co jest wynikiem działania RYNKU,
        jest ... korzystne. Choćby przeciwnik krzyczał, że import za duży i miejsca
        pracy się eksportuje - ten przeciwnik nawet nie wie jak prosto można wykazać
        jego głupotę i klapki na oczach "małego Kazia".
        Oczywiście, samoczynnie (bez ingerencji urzedasów i polityków) występująca
        nadwyżka handlowa też nie jest żadnym problemem i przyczynkiem do haseł
        orwellowskich baranów : "deficyt handlowy - dobrze, nadwyżka - źle".
        W tych tematach chodzi WYŁACZNIE o rzetelną odpowiedź : "z czego wynika
        nierównowaga". I jeśli odpowiedź wskazuje przyczyny przepływów kapitałowych,
        inwestycji itp., to ... żaden durny, lewacki polityk nie powinień nawet myśleć
        o "interwencjach".
        W Polsce i USA, część deficytu handlowego wynika z zadłużania się rządowych
        rozpier***czy za granicą. I to jest problem ! Większy w Polsce niż w USA.

        > nawet zrownowazony bilans handlowy. A przeciez Twoje (i JKMa) teorie maja
        > pewnik ze sie musi regulowac aby bylo na zero. I nagle zmiana pogladu u Was!

        Żadna zmiana poglądu . Przeczytaj to co napisałem wyżej.

        > Cos jak prawa Newtona, sluszne przeciez do teraz, NIE tlumacza zjawisk przy
        > szybkosciach 99% szybkosci swiatla.

        No i możemy sobie wyobrazić jakiś model "korzystnej interwencji państwowej". I
        udowodnić naukowo (dziś nie ma takiej "udowodnionej") , że jakaś sporadyczna
        interwencja państwa jest korzystniejsza niż 100% wolnego rynku z prywatnymi
        podmiotami gospodarczymi. I CO ? Prosty wniosek : stosujmy wówczas taką
        interwencję, która sporadycznie byłaby korzystna.
        Jak wygląda Świat i ekonomia dziś : każde zwiększanie interwencjonizmu państwa
        skutkuje jego słabszym rozwojem !

        I Świat racjonalnie nastawionych ludzi produkuje maszyny, auta, samoloty i ...
        wszystko oparte na fizyce Niutonowskiej. Ignorant wchodzi do takich producentów
        i krzyczy : "wy wszyscy po staremu myślicie, nie znacie teorii Einsteina,
        powinniście uwzględniać teorię względności przy produkcji tych urządzeń, nawet
        nie zdajecie sobie sprawy jakie starocie robicie poprzez swą niewiedzę". I
        krzyczy tak i krzyczy i dajcie mu tylko władzę ... on już wprowadzi
        nowoczesność i "nowy ład".
        Oczywiście ignorant nie zdaje sobie sprawy, że jest tylko laikiem, któremu dane
        było usłyszeć o jakieś teorii względności.
        Ideowy lewicowiec i "zwolennik interwencji państwa" też nie zdaje sobie sprawy,
        że jest tylko leninowskim, pożytecznym durniem, który niczego tak naprawdę
        dobrze nie zrozumiał, za to toruje drogę dla stada czerwonej hołoty marzącej o
        dziesiatkach tysięcy intratnych posadek. A później to już se mozna udowadniać,
        że czarne jest białe, białe czarne, a w ogóle to wicie, rozumicie "łodcienie
        szarości powuwzględniajmy" i tak to się ... kręci.

    • Gość: JOrl darek IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.04, 22:13
      Jako ze darek chyba na wakacjach wielkanocnych i zapewne dlatego nie moze mi
      odpowiedziec na te dwa proste pytanka z poprzednich moich postow, wiec napisze
      jeszcze troche o jego argumentacji.

      Opisywalem jak to USA w latach 90 poslugujac sie ONZ kradla pieniadze ktore
      pochodzily z dopuszczonego poza embargiem sprzedazy ropy przez Iraq w
      ramach "ropa za zywnosc". Ropa byla sprzedawana a zezwolenia na import za te
      pieniadze tak celowo Amis majac w garsci ONZ blokowali, ze gromadzily sie
      milirdowe nadwyzki. Te nadwyzki wlasnie kasowal bezczelnie rzad USA.


      Na moje slowa drogi darku
      >Praktycznie nie. Ale w latach 90 juz Amis stworzyli precedens. Irak mogl
      >exportowac pod nadzorem ONZ rope. Pieniadze za nia nie dostawal Iraq a ONZ a
      >tak naprawde Amerykanie.

      A to Twoje slowa, drogi darku:
      >A od kiedy to ONZ to Amis ? Z tego co wiem, oni w proteście nawet przez kilka
      >lat nie płacili składek do ONZ . Protestowali przeciwko samym sobie ???

      No a teraz zastanowmy sie cos Ty tu napisal. Twoj argument, ze jak Amis nie
      placili na ONZ (a tak bylo faktycznie!) to niemozliwe (wedlug Ciebie!) aby
      jeszcze byli tak bezczelni ze w tym ONZ mieli cos do gadania, prawda?
      Naturalnie wedlug Twoich liberalnych pogladow powinno tak byc. Nie placisz do
      kasy ONZ, won! Niestety znowu u Ciebie darku przewaga teorii nad praktyka. W
      teorii USA nie placila wiec i w ONZecie nie byla. A W PRAKTYCE? Czyzbys nie
      zauwazyl, ze np w najwazniejszym organie ONZ czyli Radzie Bezpieczenstwa
      Amerykanie ZAWSZE siedzieli? Nawet jak skladek nie placili? Czy moze tego
      niezauwazyles przesloniety teoria ze jak czegos nie moze byc to i nie jest?

      Jak juz pisze to moze jeszcze cos. Jak moze wiesz byly rozne konferencje Kioto
      itp. Wlasnie w sprawie klimatu czyli Kioto USA zapowiedziala ze NIE zamierza
      tego protokolu podpisywac a MIMO to delegacja Amerykanska siedziala w komisji
      opracowywujaca te protokoly!
      Jeszcze lepiej jak ze skladkami ONZ prawda?

      No coz sa rowni i rowniejsi. Ale teraz cos zaplacili te skladki do ONZ. Ciekawe
      dlaczego? Moze cos im wychodzi, ze inni zhardzieli i moga ich naprawde WON?

      No bo jak widzimy w Iraqu cos to Hipermocarstwo jest takie jak ja od lat na
      forum pisze. Zadne Hiper.

      Jak bede mial troche czasu w Swieta napisze dalej w tym watku. O podstawach na
      Swiecie. Co zamierzam od dawna. Bo watek zamierzam ciagnac.


      Pozdrowienia
      • komentator JOrl donnerwetter 07.04.04, 12:04

        Daj juz wreszcie spokoj z tymi wypocinami o USA!

        O Dojczlandie bys lepiej napisal bo jest naprawde nieweselo.
      • darr.darek JORl 08.04.04, 10:07
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Opisywalem jak to USA w latach 90 poslugujac sie ONZ kradla pieniadze ktore
        > pochodzily z dopuszczonego poza embargiem sprzedazy ropy przez Iraq w
        > ramach "ropa za zywnosc". Ropa byla sprzedawana a zezwolenia na import za te
        > pieniadze tak celowo Amis majac w garsci ONZ blokowali, ze gromadzily sie
        > milirdowe nadwyzki. Te nadwyzki wlasnie kasowal bezczelnie rzad USA.

        Wychodząc od początku, to Amis zrobili pierwszą wojnę w Iraku za kilkadziesiąt
        mld USD, potem utrzymywali tam siły przez kilkanaście lat za parę mld USD
        rocznie, potem zrobili drugą wojnę w Iraku za 60mld USD, i wszystko po to ...
        aby "bezczelnie ukraść parę mld USD od Iraku". Tak ?
        Widzisz, tam gdzie są rozliczenia przed parlamentem i wolna prasa, tam nie da
        się ukraść kilku mld USD, tak aby nikt o tym nic nie mówił.

        > >A od kiedy to ONZ to Amis ? Z tego co wiem, oni w proteście nawet przez kil
        > >lat nie płacili składek do ONZ . Protestowali przeciwko samym sobie ???
        >No a teraz zastanowmy sie cos Ty tu napisal. Twoj argument, ze jak Amis nie
        >placili na ONZ (a tak bylo faktycznie!) to niemozliwe (wedlug Ciebie!) aby
        >jeszcze byli tak bezczelni ze w tym ONZ mieli cos do gadania, prawda?

        Mają do gadania nawet sporo. Jednak nie płacili przez parę lat w protescie
        przeciwko temu, że decyzje ONZ nie były w interesie USA. Chodziło też o to, że
        to taka organizacja niemocy była . Przykład : dowódca sił ONZ pił na zdrowie z
        Serbami prę godzin przed masakrą w Sarajewie. Dlaczego pił ? "Bo bał się, że
        oddziałowi ONZ krzywda się stanie".

        > Naturalnie wedlug Twoich liberalnych pogladow powinno tak byc. Nie placisz do
        > kasy ONZ, won! Niestety znowu u Ciebie darku przewaga teorii nad praktyka.

        Eeee tam - jaki to "liberalizm tak mówi" ? Analogicznie ktoś kto uważa, że
        spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce to przechowalnia komuchów jest i czerwona
        chołota korzystająca z korzystnych ustaw "spółdzielnianych", taki ktoś ... nie
        powinien się nigdy pojawiać na zebraniach spółdzielni. Tak ? A jak taki ktoś
        pojawia się na zebraniach i zamieszanie robi, to ... librałem nie jest. Tak ?

        > Moze cos im wychodzi, ze inni zhardzieli i moga ich naprawde WON?
        > No bo jak widzimy w Iraqu cos to Hipermocarstwo jest takie jak ja od lat na
        > forum pisze. Zadne Hiper.

        Znałeś armię, która sprawniej przeprowadziła zmianę władzy poprzez wojnę ?
        Widzisz, to że po pokonaniu armii irackiej Jankesi nie strzelają do wszystkiego
        co krzywo patrzy "aby pokazać bezwzględność", to nie świadczy o ich słaboości.
        Porównaj to z okupacją niemiecka, gdy za jednego zabitego Niemcy rozstrzeliwali
        do 100 do 300 osób. Jak sądzisz, która armia pokazała słabość, a która siłę ?


        Pozdrówka
    • Gość: JOrl komentator IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.04, 18:06
      komentator napisała:

      >
      > Daj juz wreszcie spokoj z tymi wypocinami o USA!
      >
      > O Dojczlandie bys lepiej napisal bo jest naprawde nieweselo.

      W porzadku komentator. Co prawda chcialem pisac najpierw o wazniejszych
      sprawach ale jak sobie zyczysz moze nastepna analize o Dojczlandze. To juz
      dawno Tobie przyrzeklem ale nie traktowalem tego za prirytowo.
      Poza tym malo czasu. Najpierw praca (to najwazniejsza!) potem sport nastepnie
      dziewczyny no i forum na koncu.
      Chcialem pisac w swieta ale wyjezdzam i do tego moj laptop cos nawala wiec
      chyba go nie wezme.
      Ale naprawde postaram sie komentatorze spelniac Twoje zyczenie. Bo naprawde
      jest co pisac. I warto Twoje, jak i czeste tez na tym forum poglady na ten
      temat poprostowac. Taka natura belfra. Chyba przez dawanie duzo korepetycji.

      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl darek IP: *.dip.t-dialin.net 09.04.04, 23:11
      Nie darku jak zwykle sie uchylasz albo conajmniej nie dopowiadasz do konca:

      >>Gość portalu: JOrl napisał(a):
      >>##################
      >>A wiec, jak ten nasz polski przedsiebiorca swoje nadwyzki odklada na "starosc
      >>dla dzieci" czyli dlugofalowo w USA powoduje tym samym ze konsumpcja w
      >>Polsce
      >>jest mniejsza jak faktyczna produkcja (tez w Polsce)?
      >>A w USA (konsumpcja) tym samym wieksza jak produkcja?
      >>##################

      Twoja odpowiedz:

      >Tworzenie LOKATY na kwotę X ma zawsze to do siebie, że oszczędzający nie
      >konsumuje DZIŚ wypracowanej wartości X, konsumuje to pożyczkobiorca, ale
      >ujmując "pełny cykl" włącznie ze spłątą pożyczki, sumarycza konsumpcja
      >oszczędzającego jest większa (odsetki) niż oszczędzona kwota X, a sumaryczna
      >konsumpcja pożyczkobiorcy jest mniejsza o oddane odsetki i koszty obsługi
      >bankowej i "bankową składkę" na nierzetelnych pożyczkobiorców.
      >CZYLI DŁUGOFALOWO to ... jednak konsumpcja oszczędzajacego będzie większa
      >niż
      >pożyczkobiorcy. Celowo nie piszę, że tym oszczędzającym z przykładu miałby być
      >Polski rząd, bo to akurat przykład rozpieprzania na kredyt jest.

      Ale aktualnie konsumpcja inwestora z zagranicy w USA bedzie i JEST mniejsza,
      prawda? Czyli aktualnie USA konsumuja duzo towarow na kredyt.
      Jako proamerykanin zakladasz ze wszystko bedzie Swiatu z USA oddane. Zostawmy
      pieniadze. Wystarczy popatrzec po prostu na przeplyw towarow Swiat->USA i
      odwrotnie. Jako ze sie skumulowalo juz na chyba 4000 mild$ a przekladajac to na
      towary statki plynace do USA sa zaladowane po dach a te w druga strone polpuste
      (podobno taryfy za fracht sa spowrotem niziutkie!). Wedlug Ciebie i JKMa MUSI
      sie to odwrocic i te statki z USA cale lata musza plynac pelne a zpowrotem
      puste, prawda?
      A ja twierdze ze napewno USA tego nie chce. I jezeli sie cos takiego ma
      wydarzyc to USA musi geopolitycznie upasc na kolana. I ja sam, mimo ze uwazam
      ze Amis nie sa tacy silni jak popularnie sie uwaza, nie wierze ze tak nisko
      upadna.
      Byl tu na forum taki MBS z USA. Znal sie na finansach. I napisal raz jak to
      Japonczycy inwestowali (z nadwyzek handlowych !) pieniadze w nieruchomosciach w
      Stanach. I je POTRACILI!. Pisal, ze w koncu nic dziwnego, brak znajomosci rynku
      itd. Wlasnie tak sie odbywa.
      A wiec Amerykanie "zarobia" na tym interesie. I to bylo do okazania.
      A jak pisalem o fizyce relatywistycznej w stosunku do Newtonowskiej to chodzilo
      mi o ten cholernie skuteczny system finansowy stworzony przez naprawde madrych
      ludzi ktory ten rabunek Swiata przez USA umozliwia. I dlatego smieszy mnie ten
      JKM myslacy ze pojadl rozumy.
      Nawet na tym forum pisuje MACIEJ. I on czesto nie ma racji, ale niezawsze.
      Powtarza tez ze ekonomia obecna jest inna jak ta z przed 50 lat. I to akurat
      jest prawda.
      Ale zapewne tez te Wasze darku poglady wynikaja z wieloletnich kursow
      wieczorowych Polakow urzadzanych przez Radio Wolna Europa. I malej znajomosci
      Swiata.

      A teraz Iraq
      Twoje slowa drogi darku:
      >Wychodząc od początku, to Amis zrobili pierwszą wojnę w Iraku za kilkadziesiąt
      >mld USD, potem utrzymywali tam siły przez kilkanaście lat za parę mld USD
      >rocznie, potem zrobili drugą wojnę w Iraku za 60mld USD, i wszystko po to ...
      >aby "bezczelnie ukraść parę mld USD od Iraku". Tak ?

      Moze najpierw. Ta wojne w 1991 r sfinansowali co najmniej w polowie Niemcy i
      Japonczycy. Gotowka. Czyli z tych moze 40 mild pozostalo 20. A nie jak Ty
      piszesz. A ta wojna byla przygotowaniem wlasnie do opanowania bogactw tamtego
      regionu jak i przy okazji w obronie Izraela. Taka inwestycjy na przyszlosc.
      Naturalnie kradziez tych niewielu miliardow $ niewiele moze znaczyla ale kazdy
      grosik sie liczy.
      Jak pisalem juz Amis sie geopolitycznie przeliczyli. Swiat mial byc inny. Jak
      jest. Wszystko przez to ze Rosja nie zostala rozwalona. A teraz juz zapozno.

      Ale jeszcze jeden Twoj geopolityczny cytacik:
      >Znałeś armię, która sprawniej przeprowadziła zmianę władzy poprzez wojnę ?
      >Widzisz, to że po pokonaniu armii irackiej Jankesi nie strzelają do
      wszystkiego
      >co krzywo patrzy "aby pokazać bezwzględność", to nie świadczy o ich słaboości.

      Widzisz w TV co sie w Iraqu dzieje?
      Niestety drogo darku i JKMie, masz plyciutkie poglady na tematy gospodarcze jak
      i geopolityczne.
      Wystarczy dyskusji z Toba, bo to nic nie daje a mam wazniejsze sprawy na
      glowie. Np. wyklad o Dojczlandzie specjalnie dla komentaora.
      A laptop wezme jednak na Swieta. I napisze. Jak mi dziewczyna da.
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl dla komentatora o Niemczech cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.04, 20:23
      A teraz o Niemcach. Bezrobocie, kryzys itd.
      Naturalnie jest. Dlaczego? I co sie robi przeciwko temu? Jak sie robi?
      Tutaj naklada sie pare spraw. Jako pierwsze chcialbym podkreslic, ze jak w
      kazdym rozwinietym kraju Swiata brak przyrostow % produktow brutto nie znaczy
      ze nie ma rozwoju technicznego. A nawet raczej go przyspiesza. Tak ze potoczne
      gadania, tez przez wielu na tym forum, jak to brak rozwoju np. w EU w tym
      sensie jest bzdura. Ale wynika naturalnie z tego, ze wielu forumowiczow nie ma
      pojecia jak wyglada REALNA gospodarka. No coz, sa po prostu tzw. ekonomistami.
      Co prawda nawet, jako ze takowymi niby sa, powinni dawno wiedziec jak sie liczy
      GDP np. w USA o czym pisze wyzej, ale nawet i tego nie wiedza. Bo sa po prostu
      gadaczami-hobbystami. Bez przemyslen. Powaznych.
      Moze ogolnie o bezrobociu. W normalnej gospodarce kapitalistycznej. Bezrobocie
      mozna z grubsza podzielic na strukturalne jak i, nazwe to tak, dynamiczne. To
      dynamiczne powstaje zawsze wtedy jak nastepuja zmiany w gospodarce. Jak sie
      przeprofilowywuje. Teraz wlasnie jest tak w duzym natezeniu. Przeprofilowywanie
      gospodarki zawsze bylo w kapitalizmie. Jakies stare dzialy gospodarek, jak i
      pojedyncze firmy sie kurczyly, a wzamian za to powstawaly inne. W zwiazku z tym
      ludzie byli wyrzucani z tych bez perspektyw ale mogli, po przekwalifikowaniu,
      znalezc prace w innych. Jako ze czlowiek jest w swojej masie istota
      zachowawcza, nastepuje to z opoznieniem co objawia sie bezrobociem. Juz dawno
      istnieje w krajach kapitalistycznych mniejsza czy wieksza opieka socjalna
      ktora "finansuje" te przegrupowania ludzi. Naturalnie jako ze czlowiek ma
      nature ze jak moze to by konsumowal i nic nie robil to lepsza opieka socjalna
      powoduje spowolnienie takich przegupowan. Tez naturalnie zalezy od czlowieka.
      Sa ludzie ktorym wystarczy mniej, jak i nic nie robienie, a inni nie chca
      przyjac obnizenia sie statusu spolecznego. Bo jednak status spoleczny w
      spoleczenstwach wyzej rozwinietych jest zwiazany z praca. A mniej z dobrami
      materialnymi (chociaz i to ale na innym poziomie tez nie musi byc!). Tutaj
      wlasnie przejde do opisu bezrobocia strukturalnego. Wlasnie ludzie z srodowisk
      (krajow) nizej rozwinietych cywilizacyjnie i/lub pochodzacy z takich srodowisk
      gdzie z za niskich kwalifikacji stopa bezrobocia tak czy owak jest wysoka a
      wtedy bycie bezrobotnym nie jest jakas wielka katastrofa (bo inni tez tacy sa!)
      maja obnizony naped szukania pracy. Wlasnie w Niemczech system opieki socjalnej
      jest na obecne, duzo bardziej zroznicowane, spoleczenstwo za wysoki.
      Spoleczenstwo sie zroznicowalo z uwagi na naplyw na roznych zasadach ludzi z
      kregow nizej cywilizowanych. Jak tez dolaczenia NRD. Chociaz z tym NRD to
      troche pozniej dokladnie. W Niemczech w ciagu ostatnich parudziesieciu lat
      naplyneli rozni niby Niemcy z Osteuropy. Tez sporo ludzi z Ostu mogacych w
      ramach walki z komuna dostac pozwolenia pobytu. Naturalnie w tym duzo z Polski.
      Ale tez i z innych krajow. Turcja itp. Trzeba odroznic takich, ktorzy byli
      zmuszeni pracowac i to oficjalnie, bo mogliby byc wysiedleni, jak i tacy ktorzy
      w zwiazku z dostaniem obywatelstwa albo nieograniczonego pozwolenia na pobyt
      nie musieli sie tego obawiac. Np bardzo przydatni byli robotnicy tureccy w
      pierwszym pokoleniu ktorzy za male pieniadze ciezko pracowali jako ze w razie
      bezrobocia musieli wyjezdzac. Ich dzieci i wnukowie majac obywatelstwo jak i
      umiejacy doskonale po niemiecku juz byli inni. A ze maja czesto, ze wzgledu tez
      na niedopasowany dla nich system szkolnictwa niskie kwalifikacje, a rozbudzony
      apetyt na konsumpcje tez nie sa w swojej masie pozytywnym skladnikiem
      spoleczenstwa. Czytalem analizy, ktore uwazam tez za prawdziwe, ze w swojej
      masie naplywowi wiecej czerpia z kas socjalnych jak do nich wkladaja.
      Wlasnie tacy tworza glowna grupe bezrobotnych. Chociaz naturalnie tez i sa
      Niemcy. Najpierw ci z bylego NRD. Tam w ramach Blitzkriegu w 89/90 zostal
      ekonomicznie zniszczony przemysl a tworzenie nowego jest dlugotrwale. Bo musi
      byc stworzony od podstaw a czegos takiego w wysokorozwinietych krajach dotad
      nie bylo. No moze w Polsce dzieje sie aktualnie cos w przyblizony sposob. Tez
      naturalnie Niemcy z Westu nie sa tacy wspaniali. Ale jednak glowna mase
      bezrobocia strukturalnego tworza naplywowi. Jak i czesto ich dzieci, biorace
      mniej czy bardziej przyklad ze swoich rodzicow (w przypadku "Niemcow" z Polski
      albo z bylego ZSRR) albo jak juz mowilem z niedopasowanego dla nich
      szkolnictwa. Wlasnie ludzie pochodzacy z Polski, a jest tu ich pare milionow
      siedza czesto, z uwagi na bliskosc kraju pomiedzy dwoma krzeslami, korzystaja z
      pomocy socjalnej w Niemczech a cos tam dzialaja w Polsce. Tzw. biznesmeni,
      ktorzy jednak maja podstawowe utrzymanie, opieke lekarska jak i ewentualne
      zabezpieczenie na starosc w Niemczech. Z sieci socjalnej.
      Nastepna przyczyna jest globalizacja. Polega ona na transferze miejsc pracy do
      krajow gdzie sila robocza jest duzo tansza. Jak juz raz pisalem, kursuje w
      przemysle niemieckim regula 10:3:1. 10 to koszty pracy w Niemczech, 3 w
      Osteuropie, 1 w Chinach. Przy okazji chcialbym na to wlasnie tez zwrocic uwage
      tym opisujacym "dobrobyty" w Chinach, ze to nawet w stosunku do niebogartej
      Polski jest 3 razy taniej jak w Polsce. Zreszta o tej propagandzie "China-
      Wielkie Mocarstwo" zamierzym napisac osobno. Bo to nie wytrzymuje porownania z
      rzeczywistoscia, a jest usilnie propagowane. I bezmyslnie powtarzane np. przez
      naszego MACIEJA.
      Cdn.

    • Gość: JOrl dla komentatora o Niemczech cz.II IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.04, 20:26
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Juz tez troche pisalem na czym polega ten slawetny "transfer" technologi o
      ktory sie tak modla Polacy. Polega to glownie na przesuwanie do np. Polski
      wydzielonych z procesu produkcji wielkoseryjnej wybranych operacji ktore akurat
      sa praco- a nie maszynochchlonne do tanszych krajow. Naturalnie taka
      organizacja produkcji wymaga duzo wiekszego jak dotychczas transportu (wozi sie
      polfabrykaty do nastepnej przerobki za garnice gdzie poprzednio tez tylko do
      tego celu zawieziono maszyny i narzedzia i troche wiecej je przerobione wwozi
      sie spowrotem), wymaga powstania mowych miejsc pracy dla menadzerow z Zachodu
      pracujacych w tych krajach ktorzy za "utrudnienia" musza byc dobrze oplacani.
      Ten system mimo ze ci ludzie w tych krajach gdzie sa zakladane te fabryki maja
      jakoby do czynienie z nowoczesnymi maszynami czy formami produkcji praktycznie
      tym krajom niewiele co daje. No moze poza nauczeniem dyscypliny. Po wieloletnim
      komuszym naturalnie postalinowskim obijaniem gruch. Tez w niektorych zakladach,
      gdzie sa wykonywane prace naprawde proste nadzor jest tez przez tubylcow. I ci
      sie tez majstrowania ucza. A nie tylko bycia robotnikami. Nawet znajdzie sie
      Smutny kwiat inteligencji technicznej po najlepszych w rankingu politechnikach
      tubylczych ktorzy moga te maszyny naprawiac. Zamiast je konstruowac.
      Wlasnie teraz obserwujemy w Niemczech stagnacje w sensie wzrostu dochodu
      narodowego. A np. 4-5% wzrost GDP w Polsce. To wlasnie jest objawem tego
      transferu prostych miejsc pracy. W Niemczech sa zamykane cale oddzialy w
      fabrykach ktorych produkcja jest wlasnie przenoszona tez do Polski. To wlasnie
      powoduje ten dynamiczny wzrost bezrobocia w Niemczech dodajacy sie do tego
      strukturalnego o ktorym pisalem.
      Naturalnie jest pytanie na ktore politycy niemieccy staraja sie dac odpowiedz.
      Co zrobic aby sytuacje polepszyc. I wlasnie rzad SPD/Zieloni dziala. Zreszta
      akurat tzw. lewicowcy sa bardziej predystynowani do takich reform. Jako ze Amis
      Niemcom tak w Konstytucje wpisali, ze wiele nowych praw musi byc
      zaakceptowanych przez Bundesrat gdzie jakos sie tak zawsze sklada ze tutaj
      wiekszosc ma zwykle opozycja, szczegolnie wtedy jak przeprowadza sie reformy
      ktore przez opozycje korzystajaca z bezmyslnosci wyborcow daje sie jako zle dla
      prostego czlowieka przedstawic. Teraz jest tak smiesznie, ze CDU/CSU i FDP
      stara sie byc raczej bardziej socjalna jak SPD! Ale jak ja widze, nawet CDU,
      moze dlatego ze do wyborow jeszcze troche, stara sie nie calkiem blokowac
      reform. I jakie to reformy sa wdrazane?
      Podstawowa sprawa jest jednak nie maja zamiaru wstrzymywanie jakimis
      administracyjnymi metodami globalizacji czyli transferu miejsc pracy do tanich
      krajow.
      Nastepna sprawa jest ruszyc te strukturalne bezrobocie. W jakims sensie
      wprowadza sie tu amerykanizacje. Polega to na tym, ze nalezy tak obrzydzic
      zycie tam co nie pracuja aby ich zmusic do pracy nawet za male pieniadze. Wtedy
      powstana miejsca pracy w tanich uslugach. I to szybko. A sposob? Likwidacje
      mozliwosci dostawania praktycznie do konca zycia zasilku dla bezrobotnych dla
      niby szukaniu pracy kwalifikowanej dla ludzi ktorzy tak naprawde tych
      kwalifikacji praktycznie nigdy albo juz dawno nie posiadaja. To ruszy ten
      segment zwlasza roznych niby wyksztalconych naplywowych ludzi np. z Polski
      majacych z racji posiadania obywatelstwa prawa do wszystkiego. Bez obowiazkow.
      Im bedzie zaproponowana pomoc socjalna z calymi konsekwencjami jak zakaz
      posiadania samochodu (to naprawde zaboli roznych Polakow!), pracy jak
      sprzatania parkow itd. Wtedy jak by mogli pracowac na czarno albo udawac
      wielkich biznesmanow w Polsce.
      Jako nastepne jest sluzba zdrowia. W Niemczech wszyscy pracujacy (jak i na
      zasilkach) maja prawo do bardzo dobrej sluzby zdrowia. Kazdy placi procent od
      zarobkow (oczywiscie do pewnej wysokosci zarobkow. Potem juz kwota nie rosnie)
      i teraz stara sie to zmienic, aby ci biedniejsci musieli, aby ja dalej dobra
      miec, wiecej proporcjonalnie placic. Albo mniej chodzic do lekarza. A tak
      naprawde aby lepiej zarabiac.
      Osobnym problemem jest tez zmiana systemu szkolnictwa. Jak ktos mnie zna to wie
      ze ja ten temat czesto juz zahaczalem. To zreszta jest temat na osobny post.
      Ale sprobuje. Chodzi o to ze w szkolach tutaj jest za duzo wolnosci dla dzieci.
      To powoduje, ze tacy ktorzy nie maja nacisku w domu na nauke, slabo sie ucza
      (naturalnie od reguly sa wyjatki). Potem pozostaje im "kariera" w prostym
      zawodzie i wielu jej nie chce tylko woli sie podwiesic pod spoleczenstwo.
      Wlasnie system amerykanski produkuje dla takich ogromne ilosci prostych i
      tanich miejsc pracy w uslugach, ktore jednak ciagna kraj w dol. W sensie
      nowoczesnosci.
      Przeciez kraj czyscibutow czy sprzedawcy pizz traci w konkurencji nowoczesnosci
      z innymi! A przy tym systemie szkolnictwa dzieci z rodzin prymitywnych, nie
      majacych w domu zrozumienia do nauki (bo i skad!) niedaleko zachodza. Dlatego
      zaczyna sie tworzyc szkoly gdzie dzieci beda mialy dluzej i po lekcjach
      pedagogicznia opieke. A nawet dzieci z lepszych rodzin niekoniecznie laduja
      dobrze. Bo one wybieraja przedmioty (wolny wybor!) latwiejsze. Czyli nie mat-
      przyrodnicze. Stad produkuje sie tu tez masami socjologow, prawnikow i
      innych "humanistow". Bo to latwiejsze, ale do przemyslu ktory jest podstawa
      mniej przydatne. Zreszta nawet niedawno moj berlinski senator od finansow zly
      na koszty uniwesytetow chcial obciac finanse tak ze TYLKO bylyby na wydzialy
      mat-przyrodnicze!
      Cdn.

    • Gość: JOrl dla komentatora o Niemczech cz.III IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.04, 20:27
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Oczywiscie zaczal sie wrzask i sie wycofal, ale mysle ze tylko troche i
      naprawde zabieraja sie do powaznych zmian tutaj. Czasami mysle ze sie tutaj
      zaangazuje w polityke wlasnie w system szkolnictwa. Ale tez prawda, ze politycy
      pochodzacy z bylego NRD, gdzie goniono dzieci, zwlaszcza do mat, fizyki,
      wyglada na to ze dzialaja tutaj w tym kierunku. Bo mysla jak ja.
      Jak ja mawiam najlepszy system szkolnictwa byl za Stalina. On przeciez
      przerobil w krotkim czasie ludzi prymitywnych (tych z plemin z poludnia np) na
      wyksztalconych w ten sposob ze dzieci zabral do internatu aby ojciec nie mial
      nic do gadanie jako ze byl tam feudalizm i gonil do matematyki. Bo
      dzieci "dryg" do matematyki musza zdobyc w wieku 6-10 lat. Pozniej najlepsze,
      nawet amerykanskie uniwesytety (dziwne ale z wykladowcami z nauk mat-przyrod z
      zagranicy) z takich geniuszy matematycznach nie zrobia. Naturalnie zrobia
      geniuszy od zonglowania finansami. To fakt. Ale cos Niemcy uwazaja ze
      wazniejsze jest miec inzynierow a nie ekonomistow.
      Tez efektem globalizacji jest wieksze rozwarstwienia w zach spoleczenstwach.
      Jest to zrozumiale jako ze ilosc robotnikow doszla (ci z biednych krajow) z
      prawa popytu i podazy robi sie inny podzial dochodow. Wlasni robotnicy ktorzy
      poprzez zwiazki zawodowe albo chociazby z faktu popytu i podazy wywalczali
      sobie juz niezly standard przez konkurencje miliardow z 3 Swiata musza
      zadawalac sie gorszym podzialem dochodu narodowego. Zato naturalnie
      uprzywilejowni sa menadzerzy organizujacy ta globalizacje. To wlasnie tlumaczy
      jak w USA sa menadzerzy (nie wlasciciele!) zarabiajacy pareset milionow §/rok.
      Niemcy jak juz pisalem ze wzgledow historycznych starali sie miec zawsze
      efektywna, nie az tak zroznicowana (jesli chodzi o dochody) gospodarke. Ale
      nawet w latach 90, jak wygladalo ze USA narzuca Swiatu swoja wladze, zaczelo
      sie w Niemczech tez juz transformowanie systemu w tym kierunku. Jak juz
      pisalem, zostalo to ulatwione globalizacja umozliwiajaca wieksze zyski
      korporacji z ktorymi, na wskutek oslabienia poprzez konkurencje miliardow
      gotowych tanio pracowac. Maximalne zarobki menadzerow (nie wlascicieli) byly
      pare mil € /rok. I w latach 90 zaczely rosnac. Zreszta tez byl to jeden z
      powodow kupowania/laczenia sie firm miedzynarodowych. Taki Mercedes jak kupil
      Chryslera to niemieccy menadzerowie zaczeli sie przenosic do USA tez wlasnie
      dlatego aby wyrwac sie z tych samoograniczen niemieckich w zarobkach. Zaczeto
      tez wprowadzac systemy premii takie amerykanskie czyli jakimis akcjami. I ich
      opcjami.
      Jak widac ostatnio jednak zaczyna sie celowe ograniczanie takich zarobkow.
      Zaczynaja sie sady nad menagerami ktorzy niedawno sie nachapali tak prawie po
      amerykansku. Ja widze to jako znak oddzielania sie w tym sensie od "wzorcow"
      amerykanskich. Oczywiscie, jak mowilem, w systemach socjalnych nastepuje troche
      ich zblizenie, ale to jest potrzebne. Z uwagi na zroznicowanie spoleczenstwa.
      Wlasnie system amerykanski plac zwlaszcza dla menadzerow jest tak naprawde dla
      gospodarki szkodliwy. Przy mozliwosciach tak ogromnych zarobkow istnieje pokusa
      sie nachapac pare lat. A potem chocby potop. Wlasnie dlatego w firmach
      amerykanskich zaczyna sie oszczedzac na badaniach aby poprawic ich obecny stan
      finansowy umozliwiajacy zgarniecie niebotycznych pensji menadzerow. Tez
      oszustwa podobne jak to w komunie wykonywanie planow na papierze dla premii (w
      wypadku USA wzrost akcji) zaczelo byc w 90 latach popularne. Enrony itp.
      Niemiecki system wynagradzania menadzerow (duzo mniejsze pieniadze) zmuszal ich
      do myslenia dlugofalowego o firmie. I wlasnie to daje najlepsze rezultaty dla
      narodu.
      Jak ja widze Niemcy otrzasnely sie z tej amerykanizacji. Zreszta to co sie
      dzieje na Swiecie, czego wyrazem jest wojna w Iraqu jest tak faktycznie obrazem
      starcia sie dwoch roznych kapitalizmow. Tego amerykanskiego, ktory swoje
      oblicze pokazal w latach 90 a ktory daje wzrosty "papierowe" dla narodu, a
      wymierne dla bogatych, a kapitalizmu europejskiego, ktory uwaza ze, jak to jest
      w niemieckiej Konstytucji, "posiadanie zoobowiazuje".
      Ciekawe moze troche wysmiewany system niemiecki ochrony pracownika przed
      wypowiedzeniem. Nie wolno pracownikowi wypowiedziec pracy tak po prostu (w
      firmach nie najmniejszych naturalnie). To niby ma obnizac zdolnosc gospodarki
      do przeobrazania sie w zmieniajacych sie warunkach. Na pierwszy rzut oka niby
      tak. Ale czy naprawde? Przeciez to prawo tym samym zmusza pracodawce do
      myslenia i do zmiany swojego profilu aby nadazyc za swiatem. Zamiast isc po
      lini najmniejszego oporu i zwolnienie. A w koncu pracoddawca powinien akurat to
      potrafic. Jak jest dobry. Jest to jego "psim" obowiazkiem. Myslenie o rozwoju.
      Ja tez dbam o swoich konstruktorow. Chociaz ich tez tak cisne ze chyba mnie nie
      lubia.
      Juz moja mama poznanianka, znajaca Niemcow z tradycji rodzinnych (zabor
      pruski!) i nielubiaca Niemcow twierdzila ze w fabryce niemieckiej, jak jakis
      np. konstruktor ktory nie za bardzo potrafi dalej ciagnac rozwoju nie jest
      wywalana z roboty, a przesuwany na jakies podrzedniejsze stanowisko. Np.
      kontrola techniczna gdzie jego doswiadczenia mozna jeszcze dobrze wykorzystac.
      Oczywiscie warunkiem podstawowym jest ze sie do pracy przyklada. Bo jak nie to
      i tu naturalnie nie ma litosci. To moja mama z niechecia (bo u Niemcow) ale
      powazala.
      Zreszta widac po wynikach exportu ze system niemiecki jest naprawde sprawny.

      Naturalnie panstwo dzialajace tak po "europejsku" osiaga realna przewage nad
      takim amerykanskim. Zreszta w USA podczas Zimnej Wojny bylo tez bardziej
      europejske. Dlatego Amerykanie osiagneli taki wysoki poziom. Teraz jednak, z
      prostej chciwosci po jej (niby wlasciwie bo Rosja nie przegrala do konca a
      idzie teraz w gore) zakonczeniu pchaja siebie w kierunku oslabiania swojej
      pozycji.
      Tez wlasnie dlatego, jako ze podejrzewam czesc elit amerykanskich skupionych
      zwlaszcza po stronie ich demokratow, o probe korekcji tego ich "amerykanskiego"
      kierunku, jestem za wygrana Busha w nastepnych wyborach. Bo mam nadzieje, a to
      jest ludzkie, ze on bedzie dalej probowal robic co dotychczas. A tak jak
      musieli w obecnosci istnienie komuny uprawiac kapitalizm taki bardziej
      europejski, czyli realnie budujacy silne panstwo umozliwiloby im dalej odgrywac
      za duza (za duza!) role w swiecie.
      A Swiat MUSI sie stac wielobiegunowy. Bo to dla wszystkich bedzie lepiej.

      No to drogi komentatorze tyle na dzisiaj. Ja wiem, oczekiwales odemnie co
      najwyzej takich prymitywmnych analiz ktore mozna spotkac w waszych mediach. Byc
      moze jest to za skaplikowane dla Ciebie. Ale trudno, sam chciales. To i masz.
      Pozdrowienia
      • darr.darek naturalnie ... po europejsku 26.04.04, 16:31
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Naturalnie panstwo dzialajace tak po "europejsku" osiaga realna przewage nad
        > takim amerykanskim.

        A w czym takie państwo ma przewagę ?
        W bogactwie - nie. Średnia dochodu per capita ze stanów Ameryki jest wyższa niż
        z państw Europy. Najbogatsze stany Ameryki też są bogatsze niż najbogatsze
        państwa Europy. Ba, nawet średni dochód pre capita dla USA jest wyższy niż np.
        dla Niemiec, czyli jednych z tych najbogatszych europejskich.
        W rozwoju technologi - nie. Większość dużych wynalazków i nowych technologii z
        minionego stulecia powstała w USA a nie w Europie.
        Siłą militarną - też nie.

        No to, w czym ma przewagę to "europejskie" ?

        >Zreszta w USA podczas Zimnej Wojny bylo tez bardziej europejske.

        A czym się przejawiała "europejskość" USA wtedy i "amerykańskość" dziś ?

        > A tak jak musieli w obecnosci istnienie komuny uprawiac kapitalizm taki
        > bardziej europejski, czyli realnie budujacy silne panstwo umozliwiloby im
        > dalej odgrywac za duza (za duza!) role w swiecie.

        Czy przez ostatnie 400 lat w Ameryce Północnej "uprawiano" kapitalizm "bardziej
        europejski" ? No, bo przez te 400lat osadnicy na dzikich terenach zbudowali
        państwo bogatsze niż Europa, która rozwijała się przez parę tysięcy lat.
        Czy to oznacza, że osiągnięto to dzięki "europejskiemu" stylowi kapitalizmu ? A
        Europa miała wówczas pewnie "amerykański" styl, dzieki czemu dała się pokonać.
        Tak ?
        • komentator JOrlowi sie nie da.... 26.04.04, 21:47
          darr.darek napisał:

          > Gość portalu: JOrl napisał(a):
          > > Naturalnie panstwo dzialajace tak po "europejsku" osiaga realna przewage n
          > >ad takim amerykanskim.

          Naturalnie JOrlowi sie nie da odpowiedziec a jego wypociny to przedziwna
          mieszanka w ktorej na czolo wysuwa sie jak zwykle chwalenie Stalina. Nie
          zapominaj tez JOrl o Hitlerze bo to on zrobil z Niemiec potege... na chwile,
          nie?

          Jeszcze jeden watek godny uwagi to grymaszenie ze Niemcy przenosza do Polski
          tasmowa produkcje. Z Niemcami JOrl to jest problem ze albo narzekaja ze
          Polacy nie chca robic i im siedza na socjalu a jak robia to "tasmowa" produkcje.
          A prawda JOrl to jest taka ze Niemcy to nie sa juz ci dawni Niemcy z SS i
          Hitlerjugend tylko banda piwoszy myslaca tylko o fajrancie. A teraz na palcenie
          za rozleniwienie nie ma juz kasy i trzeba bedzie sie wziac do arbajtu.

          > A w czym takie państwo ma przewagę ?
          > W bogactwie - nie. Średnia dochodu per capita ze stanów Ameryki jest wyższa
          >niż z państw Europy. Najbogatsze stany Ameryki też są bogatsze niż najbogatsze
          > państwa Europy. Ba, nawet średni dochód pre capita dla USA jest wyższy niż
          >np. dla Niemiec, czyli jednych z tych najbogatszych europejskich.
          > W rozwoju technologi - nie. Większość dużych wynalazków i nowych technologii
          >z minionego stulecia powstała w USA a nie w Europie.
          > Siłą militarną - też nie.
          > No to, w czym ma przewagę to "europejskie" ?

          No, skromnie mowiac to w Europie pracuje sie o 30% krocej niz w USA a wydajnosc
          na godzine jest taka sama. Do tego zuzycie energii na jednostek produktu jest
          dwa razy nizsze niz w USA. Czyli w EUropie jest wiekszy luz i mniej marnotrawna
          ekonomia.

          > >Zreszta w USA podczas Zimnej Wojny bylo tez bardziej europejske.
          > A czym się przejawiała "europejskość" USA wtedy i "amerykańskość" dziś ?
          > > A tak jak musieli w obecnosci istnienie komuny uprawiac kapitalizm taki
          > > bardziej europejski, czyli realnie budujacy silne panstwo umozliwiloby im
          > > dalej odgrywac za duza (za duza!) role w swiecie.
          > Czy przez ostatnie 400 lat w Ameryce Północnej "uprawiano"
          >kapitalizm "bardziej europejski" ? No, bo przez te 400lat osadnicy na dzikich
          > terenach zbudowali
          > państwo bogatsze niż Europa, która rozwijała się przez parę tysięcy lat.
          > Czy to oznacza, że osiągnięto to dzięki "europejskiemu" stylowi kapitalizmu ?
          > Europa miała wówczas pewnie "amerykański" styl, dzieki czemu dała się pokonać.
          > Tak ?

          No przesadzasz. EUropa jako ekonomia ma jakies 20 lat i w tym czasie osiagnieto
          bardzo duzo. Poprzednio to bylo wyrzynanie sie i niszczenie.

          Oprocz wyrzynania najwiekszym problemem w Europie bylo ze kazdy robil wszystko
          na wlasne kopyto. Jest bardzo ciekawe ze gdy zaczeto robic w Europie rozne
          sprawy razem to niezle pogoniono kota innym. Przyklady: telefony komorkowe,
          telewizja cyfrowa, rakiety kosmiczne a nawet teleskopy (www.eso.org jak nie
          wiesz o co chodzi).
          • Gość: felusiak Jeszcze was bawi przekomarzanie JOrla? IP: *.nyc.rr.com 27.04.04, 04:36
            JOrlowa wiedza o ekonomii przypomina mi poczatkujacego hobbyste-filateliste.
            Ma kolekcje klaserow ze znaczkami ale jeszcze nie dowiedzial sie ze polowa z
            nich to kancery.
            Czasem podejrzewam, ze JOrl to watto z forum aktualnosci.
            Kiedys tlumaczylem mu skad biora sie przeliczniki stsowane w statystyce do
            obliczenia dynamiki wzrostu. Psu na wiatr. On ciagle swoje. Do tego dopasowal
            wymyslona teorie o wspolczynniku jakosci. Niestety konia nie mozna nauczyc latania.
    • Gość: JOrl felusiak a obliczane GDP IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.04, 22:27
      > JOrlowa wiedza o ekonomii przypomina mi poczatkujacego hobbyste-filateliste.
      > Ma kolekcje klaserow ze znaczkami ale jeszcze nie dowiedzial sie ze polowa z
      > nich to kancery.
      > Czasem podejrzewam, ze JOrl to watto z forum aktualnosci.
      > Kiedys tlumaczylem mu skad biora sie przeliczniki stsowane w statystyce do
      > obliczenia dynamiki wzrostu. Psu na wiatr. On ciagle swoje. Do tego dopasowal
      > wymyslona teorie o wspolczynniku jakosci. Niestety konia nie mozna nauczyc
      lata
      > nia.

      Oj felusiak. Ja mowie o korekcji dochodu narodowego w USA za pomoca
      wspolczynnikow wzrostu jakosci towarow, a Ty o metodzie aproksymacji jego
      wzrostu w przeliczenia z kwartalu na rok.
      Sa to dwie rozne sprawy.
      Jesli nie slyszales o tym co ja mowie to mi nie tlumacz czegos innego. Co ja
      oczywiscie bez ciebie tez wiem.
      Ja wiem, ze o tej metodzie obliczania GDP z uwzglednieniem jakosci towarow nie
      mowi sie za czesto. Ja osobiscie spotkalem to ze 4 razy w mediach niemieckich.
      Ostatnio nawet czytalem wywiad z takim niemieckim guru od gieldy i on o tej
      metodzie tez mowil
      Po prostu, felusiak, nie wiesz o tym. I tyle. Zreszta nie jestes jeden. Na tym
      forum tez.
      Pozdrowienia



    • Gość: JOrl przecinek i zabawa w JOrla cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 07.05.04, 21:37
      Akurat mialem na Wielkanoc troche czasu wiec przejrzalem nowe forum, zachwalane
      przez robisc (Roberta?). Gospodarka i Polityka.
      Przegladajac tytuly zainteresowalem sie dosyc tajemnicza JOW. Otworzylem i
      stwierdzilem ze to jest dyskusja na temat systemu wyborczego. Jak zwykle
      udzielal sie Przecinek kopiujac rozne kawalki z polskich mediow. Typowe dla
      niego. W ktoryms jednak momencie odstapil od tego kopiowania obcych artykulow
      jak i dodawanie swoich metnych, niewiele wyjasniajacych komentarzy i zaatakowal
      jednego z uczestnikow. Wybral metode wyciagania wczesniejszych wypowiedzi i ich
      omawiania.
      Na to ten zaatakowany odpowiedzial "Przestan bawic sie w JOrla"
      Ciekawe czy mna sie jeszcze gdzies tak wyciera buzie. Moze, nie wiem. Ale zajme
      sie tym. Co znalazlem.
      Robisc napisal w ten sposob, bo Przecinek metoda jego starych cytatow wlasnie
      dokladnie zastosowal moja metode. Jak z kims dyskutuje, ktory raz pisze tak, a
      potem sobie sam zaprzecza. Bo pisuje posty na jakis temat (bez cytatow kogos),
      a w dyskusji stosuje tez i ta wlasnie moja metode.

      Ale teraz wlasnie ta moja metoda zajme sie odpowiedzia Przecinka. Aby mu nie
      przeszlo na sucho. Tak zdanko po zdanku. Bo naprawde warto.

      Przecinek w poscie "Zabawa w JOrla" napisal na slowa robisc

      >"Przestan bawic sie w JOrla"


      A mianowicie:
      >Oj, Robercie, ja sie nie bawie w Jorla, he he, Jorl! Jorl ma to do siebie, ze
      >czepia sie wszystkich analizujac kazde slowo osobno i uwaza, ze skoro on jest
      >przyssany do klawiatury i obecny we wszystich watkach, to inni sa podobni.

      Ladnie, ladne Przecinek. Tylko ze klamliwie!
      Piszesz, ja sie czepiam WSZYSTKICH. Wierutna bzdura! Na forum Gospodarka jest
      wielu. Wdawalem sie w dyskusje tylko z paru ludzmi. Mozna zobaczyc, ze
      dyskutuje aktualnie, i to od kilku tygodnia praktycznie tylko z dar.darkiem! A
      tylko krotko odpowiadalem, dalej w moim watku na ataki np. felusiaka. I od paru
      miesiecy pisze na forum Gospodarka praktyvcznie TYLKO w jednym MOIM watku. O
      DEFICYTACH USA. Czyli nie w KAZDYM i nie ze wszystkimi. Ja twierdze drogi
      Przecinku ze Ty jestes OBECNY w WIECEJ (i to duzo wiecej) WATKACH jak JA.
      Wliczam naturalnie to nowe forum.
      Czyli drogi Przecinku po prostu nalgales.

      Nastepna zabawa w JOrla. Ale tym razem przez samego JOrla.

      Nastepny cytacik neocenionego Przecinka. Prosto z USA. A nawet z Californi!

      >Ja nawet nie wchodze do jego watkow. Jak widze wypowiedzi Jorla, to ich nawet
      >nie otwieram. Po prostu ten styl jest jakis taki niestrawny. Jego mysli sa
      >zagmatwane i wyrazane nie wprost. On nie pisze w przeciwienstwie do mnie,
      >ze "ja uwazam tak i tak" i lista. On sie wije, a na dodatek naprawde nie
      >wiadomo o co mu chodzi. Od pewnego czasu, bo kiedys dawniej, to bylo inaczej.

      Nie wchodzisz do moich watkow? Naprawde? Moze i czesciowo jest to i prawda. Ale
      o tym za chwile, dlaczego. Ciekaw dlaczego uzyles slowko ze ja sie "wije"?
      Naturalnie moze to byc przypadek. Ale akurat JA uzylem tego slowka w dyskusji z
      darkiem. Chodzilo o to ze on sie wymiguje od konkretnej odowiedzi.Poza tym
      jakos duzo wiesz o moim niby OBECNYM stylu jak dla takiego ktory mnie NIE
      czyta. Bo jeszcze przed paru miesiacami miales uznanie dla mnie. Ze mnie warto
      czytac.
      A co sie takiego wydarzylo? Ane przed paru miesiacami mielismy starcie zwiazane
      z dyskusja moja ze Smutnym. Wiesz dobrze ze tak bylo. Zreszta to bylo juz
      drugie ale w pierwszym oszczedzilem Ciebie. W drugim nie. I teraz jest trzecie.
      Gdzie NAPEWNO tez nie.
      Cdn

    • Gość: JOrl przecinek i zabawa w JOrla cz.II IP: *.dip.t-dialin.net 07.05.04, 21:39
      Ciag dalszy z poprzedniego watku
      Smieszne jest wlasnie to Twoje jak Ty to JASNO piszesz a ja NIE. Wlasnie
      mielismy kiedys dyskusja wlasnie na ten temat. Gdzie JA po cytatach
      udawadnialem Tobie, ze wlasnie TY piszesz tak aby nic nie wynikalo. Poza
      np. "SLD to zlodzieje". "Kulczyk zlodziej". Prymitywnie. A ze ten moj zarzut
      dopiekl, zapamietales go i wlasnie MI to zarzucasz.
      A jak ja pisze zagmatwanie to moze po prostu dlatego ze ja pisze do
      inteligentnych ludzi? Ale mysle ze Ty oprocz prymitywnego przypisywania
      swoich "niedociagniec" wlasnie mi, masz powazniejsze jeszcze powody mnie nie
      lubic.

      Nastepny Twoj cytacik:
      >Zdziwiony jestem, ze taki czlowiek moze do tego stopnia zmienic swoje poglady,
      >badz tez obnizyc swoj poziom. Kiedys nawet fajne posty pisal. Do niedawna.

      Ja naprawde zmienilem poglady? Moja "antyamerykanizm" jest od pierwszego postu
      na forum. Moja prorosysjskosc tez. Moje stwierdzenia o tym CO to jest przemysl
      tez. Sa pewne sprawy, ale JA o tym sam napisalem co sie zmienilo czy lepiej
      powiedziec, co uscislilem, to np. forma finansowania deficytow USA. Bo sie
      pozniej dowiedzialem o tym.
      No ale Tobie nie pozostaje nic innego jak po naszych klotniach pisac ze to JA
      poglady zmienilem i dlatego teraz pisze zle, no bo kiedys wedlug tez Ciebie
      pisalem dobrze. I klamac ze ZAWSZE pisalem zle byloby za duzo nawet dla Ciebie.

      Nastepny cytat Przecinka:
      >Ja staram sie aby to co pisze bylo jasne i zrozumiale dla kazdego, nawet jak
      >jest troche zagmatwane, to staram sie i staram i poprawiam i tlumacze.
      >Nie porownuj mnie do Jorla, bo to jest niesprawiedliwe.-))

      Wlasnie to TOBIE drogi Przecinku zarzucono! Ze piszesz niejasno! Stad
      ta "zabawa w JOrla"

      A teraz moze dlaczego nie lubisz moich postow. Bo nawet bez klotni miedzy nami
      moga byc niestrawne. Dla Ciebie. Taki felusiak wsciekle je tez atakuje. A
      dlaczego?

      A teraz Przecinku zrobie mala vivisekcje. Twoja. Naturalnie tylko hipoteza. Ale
      ze sporym prawdopodobienstwem. Ze prawdziwa. Zreszta juz kiedys troche na ten
      temat napisalem.
      A wiec kto to moze byc Przecinek?
      Typowy uciekinier z Polski. Z wyzszym wyksztalceniem. Jakims ekonomicznam.
      Wlasnie tacy mogli sie w latach 90 w czasie bomu w USA czegos tam dorobic.
      Wlasnie wtedy powstalo tam wiele miejsc pracy jak ja to pisze "finansowych
      zonglerow". Ty wlasnie jestes tak. Ale malutki naturalnie. Jako ze pochodzisz z
      Polski skoncentrowales sie na handlach z Polska. A ogolnie interesach. Czytuje
      sie w polskiej prasie jak tacy byli Polacy niezle tubylcow naoszukiwali.
      Korzystajac z poczatkowej conajmniej ich niewiedzy o Swiecie. Sa Twoje,
      naturalnie przecinkowo niejasne Twoje wypowiedzi na forum ktore takie
      przypuszczenia uprawdopodobniaja. tez zapewne jestes "organizator" pracy w USA
      dla przybyszow z Polski. Na czarno. Jako ze tam sie duzo lepiej potrafisz
      poruszac. W Berlinie sa tez tacy "specjalisci".
      Ciekawe jest dlaczego masz taka nienawisc do politykow polskich. Tych z SLD
      zwlaszcza. Tez niebardzo sie Tobie podoba system podatkowy w Polsce. Dziwne.
      Tak jakbys sie troskal o Polske. A jednoczesnie wyglaszasz swoje credo zyciowe,
      ze zarabianie DLA SIEBIE jest najwazniejsze. Juz raz o tym napomknelem. Ze
      zapewne w Polsce robiles jakies interesy probowales oszukac na np. podatkach,
      przylapali Ciebie na tym i teraz niby po obywatelsku masz rady jak to podatki
      sa szkodliwe. No bo nie bardzo wypada powiedziec ze wpadlem na kombinowaniu.
      Tak robi wielu Polakow "biznesmenow" z zagranicy. Tacy sa tu tez. W Berlinie.
      Akurat takiego mialem w rodzine. Gadal gornolotnie jak Ty, a w Polsce nie
      zabardzo mogl sie pokazac. Bo go za oszustwa scigali. No i biede klapal.
      Tak ze dla mnie wlasnie EU w Polsce sie Tobie nie podoba bo wolalbys aby
      byla "metna woda". Wtedy moze moglbys cos sie moze w Polsce dorobic.
      A wesolo jest jak czytam Ciebie i z tego jasno wynika jak to zyjesz albo i
      plajtujesz na kredytach. A tak naprawde masz straty i tylko pozyczanie
      aktualnie tanich pieniedzy umozliwia Tobie dzialalnosc na forum. Bo jak nie
      bedziesz placil za internet to i zamilkniesz.
      Jak tam Twoj NIEBIESKI LASER? A moze zauwazyles ze 6 wielkich koncernow
      ustalilo system zapisu i pierwsze te lasery sa produkowane?
      Jasne ze nie Twoje lasery. Co SLD nie dalo kredytu? Dlatego tak ich
      nienawidzisz?
      Moze Lepper da.
      Pozdrowienia


      • markk Deficit? Jaki deficyt? 12.05.04, 19:13
        Pojecia deficytu budzetowego i handlowego sa zupelnie inne. Deficyt budzetowy
        ma wplyw ekonomie kraju jezeli jest zbyt wielki natomiast deficyt powiedzmy 5%
        to raczej trudno jest w praktyce nawet zmierzyc czy jest to wplyw zauwazalny.

        Deficyt handlowy natomiast nie ma zadnegoy wplywu na cokolwiek z wyjatkiem
        materialu dla roznego rodzaju pseudopolitykow i pseudonacjonalistow.

        Nalezy zaczac od tego ze "deficyt handlowy" jest pojeciem wylacznie sztucznym i
        mozna go obliczac wylacznie jezeli sztucznie podzieli sie handel osobno
        powiedzmy na uslugi, pieniadze, czy towary.

        Dla przykladu powiedzmy ze przecietny Mercedes-Benz S600 sprzedaje sie w
        Niemczech za 170 tys. EUR kiedy ten sam samochod sprzedaje sie w USA za $120
        tys. USD. To ze ja umowie sie z toba ze ty mi sprzedasz ten sam samochod
        powiedzmy w Szwajcari za 200 tys. EUR, w Polsce za 500 tys. zl., za wagon
        bananow z Bahamas, czy tylko za worek ziemniakow powiedzmy w Somalii nie gra
        zadnej roli.

        Niemniej jednak bedzie to mialo wplyw na deficyty handlowe roznych krajow. W
        USA "deficyt handlowy" wzrosnie o $120 tys. w USA. W Szwajcarii deficyt
        wzrosnie o 200 tys. EUR, w Polsce deficyt wzronie o 500 tys. zl ale nie bedzie
        deficytu handlowego ani z Bahamas ani z Somalia.

        Obliczanie deficytu mialo jakies tam nikle znaczenie w dawnych czasach kiedy
        handel stanowil w wiekszosci wymiane towarow. W dzisiejszych czasach kiedy
        handel w duzej mierze to uslugi i instrumenty finansowe pojecie "deficyt
        handlowy" stracilo jakiekolwiek realne znaczenie.

        Ja osobiscie mam 100% deficytu z roznego rodzaju sklepami WalMart, Sears,
        Amazon etc. i pomimo ze moge ten deficyt obliczyc to w zaden sposob nie
        zamierzam zmienic form zaplaty za swoje towary czy uslugi tam kupowane na
        znacznie trudniejsze w praktyce worki ziemniakow czy inne towary tylko po to
        aby uniknac "deficytu handlowego."
        • Gość: JGA Re: Deficit? Jaki deficyt? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.04, 04:21
          Daficyt budzetowy rowny 5% PKB niemierzalny i niezauwazalny????
          Pragne zwrocic uwage na fakt, ze budzet to okolo 20% PKB. Tak wiec deficyt
          budzetowy 5% PKB to deficyt rowny 25% budzetu.
          Sprobuj zwiazac koniec z koncem, jak brakuje ci 1/4 rocznych zarobkow przez
          wiele lat z rzedu...
          Co do deficytu w wymianie handlowej, to jest on efektem dzialania wielu
          jednostek gospodarczych i jest rozliczany w rozny sposob. Jednak w koncowym
          rachunku, jesli ekonomika np. USA importuje 46 mld miesiecznie wiecej niz
          sprzedaje za granice, to system bankowy musi wystawic na to papiery dluzne lub
          trzymac cudze pieniadze (zapis w komputerze) na przechowaniu doliczajac
          odpowiednie %.
          Dla przypomnienia, deficyt rzadu USA siega ponad 500 mld US$ a dlug rzadu USA
          (zakumulowane deficyty) wynosi okolo 7.2 biliona US% (bilion ma 12 zer).
          Deficyt obrotow z zagranica oscyluje wokol kwoty 500 mld US%.
          Dodajmy do tego fakt, ze PKB USA jest zawyzone 10-15% (sztuczki statystyczne).
          Tak wiec ekonomika USA jest na "minusie" lacznie okolo 10% PKB, czyli 50%
          budzetu. Trudno tu mowic o "niezauwazalnym" zjawisku....
          • komentator Wlasnie 13.05.04, 07:19
            Gość portalu: JGA napisał(a):

            > Tak wiec ekonomika USA jest na "minusie" lacznie okolo 10% PKB, czyli 50%
            > budzetu. Trudno tu mowic o "niezauwazalnym" zjawisku....

            Jest pytanie jak w ogole ekonomia USA moze egzystowac majac te parametry
            na poziomie Argentyny sprzed kryzysu. Dzieje sie tak tylko i wylacznie wskutek
            pozycji dolca. Azjaci skupuja dolce by obnizyc sztucznie kurs walut czyli
            subysdiuja tani import do USA. USA kupuja za dolce mase towaru czyli nie
            potrzbuja rezerw walutowych (rezerwy walutowe USA sa o wiele mniejsze niz
            Polski). I wreszcie zaufanie rynku do dolca, rynki maja zawsze duze zaufanie
            dopoki sie nie zawioda, wtedy staja sie bardzo nieufne.

            Ekonomia USA trzyma sie wiec dobrze dzieki roznym paradoksom ale realne
            fundamenty sa beznadziejne.
        • darr.darek Komornik to taki Święty Mikołaj tylko ...ODWROTNIE 13.05.04, 09:51
          markk napisała:
          >Pojecia deficytu budzetowego i handlowego sa zupelnie inne. Deficyt budzetowy
          >ma wplyw ekonomie kraju jezeli jest zbyt wielki natomiast deficyt powiedzmy 5%
          >to raczej trudno jest w praktyce nawet zmierzyc czy jest to wplyw zauwazalny.

          Jeśli deficyt budż. jest finansowany poprzez lokaty krajowe, deficyt ma o tyle
          wpływ, że dochody lub kredyty, które wydaliby konsumenci "po swojemu" zaczyna
          wydawać rząd ... "po swojemu". W krótkookresowym ujęciu nie ma to wpływu na
          globalny popyt i bogactwo w kraju.
          Jeśli deficyt budż. jest finansowany poprzez lokaty zagraniczne, deficyt
          przekłada się na RÓWNOważny deficyt handlowy kraju. Krótkookresowo sztucznie
          powiększa "bogactwo" poprzez ilość "nadmiernie" zaimportowanych towarów, nie ma
          większego wpływu na wytwarzanie usług i towarów w kraju.

          > Nalezy zaczac od tego ze "deficyt handlowy" jest pojeciem wylacznie sztucznym

          A świadomość, że jesteś zadłużony po uszy i nadal się zadłużasz jest też ...
          sztucznym odczuciem. Tak ? Przecież dopóki nie pojawi się komornik można mówić
          dzieciom : "to wszystko jest Wasze, tatuś tak dużo tyra i zarabia". Tak ?

          > mozna go obliczac wylacznie jezeli sztucznie podzieli sie handel osobno
          > powiedzmy na uslugi, pieniadze, czy towary.

          Bzdury !

          > Dla przykladu powiedzmy ze przecietny Mercedes-Benz S600 sprzedaje sie w
          > Niemczech za 170 tys. EUR kiedy ten sam samochod sprzedaje sie w USA za $120
          > tys. USD. To ze ja umowie sie z toba ze ty mi sprzedasz ten sam samochod
          > powiedzmy w Szwajcari za 200 tys. EUR, w Polsce za 500 tys. zl., za wagon
          > bananow z Bahamas, czy tylko za worek ziemniakow powiedzmy w Somalii nie gra
          > zadnej roli.
          >Niemniej jednak bedzie to mialo wplyw na deficyty handlowe roznych krajow. W
          >USA "deficyt handlowy" wzrosnie o $120 tys. w USA. W Szwajcarii deficyt
          >wzrosnie o 200 tys. EUR, w Polsce deficyt wzronie o 500 tys. zl ale nie bedzie
          >deficytu handlowego ani z Bahamas ani z Somalia.

          Gdy Jankes ZAPŁACI Ci 120tys.Euro, za towar który sobie w Niemczech wycenisz
          (specjalnie dla handlu z USA) na 120ys.Euro to ... NIE WYSTĄPI ŻADEN DEFICYT
          HANDLOWY !!! Ciebie nie obchodzi skąd Jankes wziął Euro jeśli posługuje się w
          kraju dolarami - jeśli ZAPŁACIŁ to w tej transakcji NIE MA ŻADNEGO DEFICYTU
          handlowego.
          I podobnie w pozostałych przypadkach.

          > Obliczanie deficytu mialo jakies tam nikle znaczenie w dawnych czasach kiedy
          > handel stanowil w wiekszosci wymiane towarow. W dzisiejszych czasach kiedy
          > handel w duzej mierze to uslugi i instrumenty finansowe pojecie "deficyt
          > handlowy" stracilo jakiekolwiek realne znaczenie.

          A to Ty myslisz, że rachunek handlowy (m.in. do obliczenia deficyt handlowego)
          nie obejmuje usług ? Mylisz się. Rzadko usługi są eksportowane, ale jeśli są,
          to nieważne czy to są zakupy usług hinduskich sekretarek czy polskich
          informatyków - wchodzą one do rachunku obrotów handlowych.

          > Ja osobiscie mam 100% deficytu z roznego rodzaju sklepami WalMart, Sears,
          > Amazon etc. i pomimo ze moge ten deficyt obliczyc to w zaden sposob nie
          > zamierzam zmienic form zaplaty za swoje towary czy uslugi tam kupowane na
          > znacznie trudniejsze w praktyce worki ziemniakow czy inne towary tylko po to
          > aby uniknac "deficytu handlowego."

          A skąd Ty wytrzasnąłeś, że tylko workami zemniaków lub ropą płaci się za czyjś
          towar czy usługę ?
          Przypuśćmy, że sam traktujesz się jako podmiot-państwo, obracasz się wśród
          kilku "państw" jak np. :
          1. "państwo" zatrudniające Cię ... ooops "importujące" Twe usługi spółka
          James&Sons ;
          2. "państwa"-"dostawcy importu" jak WalMart, Sears.
          Dopóki wymierne w jakichkolwiek jednostkach pieniężnych korzyści z "eksportu"
          swych usług dla "państwa" James&Sons pokrywają w pełni "import" z "państw"-
          dostawców wymierny w jakichkolwiek jednostkach pieniężnych, to ... NIE MASZ
          DEFICYTU HANDLOWEGO. Gdy jednak podpiszesz pobranie pożyczki z "państwa" "Bank
          of Arizona", to aby nie mieć deficytu handlowego musiałbyś złożyć równowartą
          lokatę w jakimkolwiek "państwie".
          W ten oto sposób przedstawiłem Ci metody unikania "deficytu handlowego". chyba,
          że wolisz tworzenie deficytu i gadkę dla dzieci : "tatuś tak dużo tyra i
          zarabia". Do momentu przyjścia komornika lub firmy windykacyjnej taka
          strategia "sprawdza się".

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka