wiktor2221
26.03.04, 20:05
O tym, że konstrukcja prawa daje zielone światło kombinatorom, że chroni
przestępców, a dla ich ofiar jest bezlitosne dowiadujemy się z mediów niemal
codziennie.
Stało się manierą, prawie tradycją narodową w naszym kraju nie płacić
kontrahentom.
Na mapie budowlanej Polski można znaleźć niezliczoną ilość firm,
realizujących inwestycje środkami swoich kontrahentów. Podaż usług
budowlanych tak bardzo przewyższa ich popyt, że firmy wykonawcze, aby
podtrzymać trzymać swoją egzystencje, podejmują ryzyko utrzymania ciężaru
cudzych inwestycji.
Mało kto jednak wie, że na podaży można zarobić także inaczej. Wystarczy
tylko być wyzutym z etyki, ogólnie rozumianej przyzwoitości, mieć tupet i
poczucie bezkarności. Z pewnością wie o tym prezes M-INWEXU, firmy szczycącej
się wieloletnią obecnością na rynku. Możemy sobie tylko wyobrazić długi
rejestr ofiar tego podmiotu „gospodarczego”.
Pozwolę sobie przytoczyć przykład praktyki stosowanej przez M-INWEX.
Jestem przedstawicielem jednej z liczących się na rynku firm, producentów
stolarki budowlanej. Moja firma od wielu miesięcy stara się o kontrakt na
dostawę swoich wyrobów na inwestycję realizowaną przez M-INWEX. Finałem tych
negocjacji było spotkanie „na szczycie”, na którym zostały ustalone warunki
kontraktowe. Na poczet przyszłych rozliczeń prezes M-INWEX zażądał pewnej
kwoty, która miała być zwrócona w przypadku nie podpisania umowy z winy M-
INWEX, co potwierdziła księgowa przyjmując gotówkę. Ten fakt miał miejsce 10
grudnia ubiegłego roku i do dnia dzisiejszego, mimo wielu prób nie udało mi
się nawiązać kontaktu nawet telefonicznego z prezesem M-INWEX, czy księgową
firmy. Otrzymałem za to fax tej treści:
„Szanowny Panie proszę nie wydzwaniać do
sekretariatu i nie informować, co to Pan nie zrobi. Proszę wykonać a ja Pana
natychmiast oskarżę. Pana rozmowy są kontrolowane.”
Podpis
„Rozmowy są kontrolowane”- czy na pewno Elvis nie żyje? Czy nie pomylono tu
epok?
Można by dyskutować zarówno nad treścią jak i formą. Pan prezes, w swojej
arogancji nie bierze pod uwagę, tego że nagrywanie rozmów jest ostatnio dość
powszechne i zawsze można porównać jakość nagrań obu stron.
Dzisiaj wiemy, że M-INWEX nie jest już podmiotem wspomnianej inwestycji, w
związku z tym nie może być stroną w podpisaniu przedmiotowej umowy. Domyślamy
się też, że osoby zainteresowane wiedziały o tym w momencie przyjmowania
pieniędzy.
W ciągu tych kilku miesięcy tylko dwukrotnie byłem zaszczycony rozmową z
panem prezesem i dwukrotnie porównał swój majestat do Napoleona. To zapewne
dla Napoleona wielkie wyróżnienie. Znane są miejsca przebywania wielu
Napoleonów, Einsteinów i innych wielkich tego świata. Przywodzi mi to jednak
na myśl innego cesarza, który ponad siedemnaście wieków wcześniej stwierdził,
że pieniądz nie śmierdzi.
Chcielibyśmy aby prezes M-INWEX wywiązał się z wcześniejszych zobowiązań i
nie tylko o zwrot pieniędzy tu chodzi. Kwota, która dla niektórych nie jest
zbyt mała aby się zeszmacić, nie rzuca nas na kolana. Czy w związku z tym,
mamy przejść do porządku dziennego nad tym oczywistym wyłudzeniem?