sawa.com
31.01.11, 09:59
Umowa tranzytowa między Polską i Rosją wygasła 15 stycznia, i do tej pory kraje nie porozumiały się co do limitów ładunków. Rosjanie chcą je obniżyć dla polskich przewoźników o jedną czwartą. Każdy dzień zamkniętej granicy rosyjskiej przekłada się na ogromne straty; tylko w styczniu sięgnęły one 120 mln zł. Taka sytuacja jest szczególnie groźna dla niewielkich firm. – Około 80 proc. polskich przewoźników to firmy do 10 samochodów
. Co trzecia zaczęła współpracę
ze spedytorami z państw bałtyckich i Białorusi – szacuje Jan Buczek, prezes Związku Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Ci nawet dwukrotnie podnieśli ceny transportu. I jak nieoficjalnie mówią nasi przewoźnicy, „przechrzczenie” polskiego towaru np. na litewski (przez zamianę faktury) kosztuje 400 – 500 euro za samochód warzyw
czy owoców.
I jak w kraju tak nieudolnie rządzonym może byc dobrze? Ta umowa powinna byc w grudniu zapięta na ostatni guzik. Jeśli tak się nie stało odpowiedzielny minister powinien wyleciec na pysk z roboty. Oczywiście Tusk to jak zwykle pozamiata pod dywan i będzie głupio sie uśmiechal w tvnie.
gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/319955,tak-polskie-firmy-wywodza-rosjan-w-pole.html