Dodaj do ulubionych

Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty?

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.05.04, 19:15
Zaciągając kredyt, zwracam uwagę by była stała stopa procentowa. Wtedy
wiem ,że rata kredytu ,którą aktualnie spłacam nie zwiększy się do końca
spłaty.
Obserwuj wątek
    • feliks-50 Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! 28.05.04, 19:33
      Mialem kredyt w latach 80 na staly procent i co ?
      Przyszedl Balcerowicz i zmienil wszystko, z dnia na dzie z 3% stopa wzrosla na
      120%.
      • Gość: Wojtek Re: Przyszedl Balcerowicz IP: 63.146.250.* 28.05.04, 19:45
        Za schylkowej komuny "kredyt" to byla przydzielana swoim tania forma
        dofinansowywania kolaborantow i wszelkiego chamrajstwa. I jedna z licznych
        maszynek napedowych hiperinflacji. Przyszedl koniec socjalistycznego bajzlu,
        Balcerowicz wzial za morde rozhulanych czerwonych pasozytow. Pelno bylo takich
        przyglupich proli, zapozyczonych na konto przyszlej inflacji i wiecznej komuny.
        Inflacja i komuna wziely w ryj, menelstwo tez. Kto ich ma zalowac?
        Jak kto nie umie liczyc, czytac i podcierac zadka, to musi lewica, czyli towar
        czlekopodobny, bez wartosci rynkowej. Ino spuscic wode.
        • Gość: Poznaniak Re: Przyszedl Balcerowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 07:50
          Jesteś zwykłym kretynem , a w dodatku z języka jakim piszesz nieukiem i
          ignorantem. W latach 80-tych tez zaciągnęłem kredyt na budowę domu na 3% i
          musiałem go po reformie Balcerowicza oddać z dnia na dzień. Ale wcale nie byłem
          i nie czyję się jak to piszesz "rozhulanym czerwonym pasozytem". Dziwię się ,
          że w zamkniętych zakładach psychiatrycznych jest dostę do Internetu. Powinni
          tego zabronić. Widać, żę szkodzi to twojej kuracji
          • Gość: warto oprzytomniec Re: Przyszedl Balcerowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 08:30
            W gruncie rzeczy dyskutujesz na tym samym poziomie co twoj adwersarz. To nie
            Balcerowicz przyszedl i kazal ci oddac kredyt, tylko w Polsce zmienil sie
            system gospodarczy......... z ksiezycowego na ziemski.
          • Gość: Misiek Re: Przyszedl Balcerowicz IP: .171.* / 80.240.171.* 30.05.04, 13:13
            > Jesteś zwykłym kretynem , a w dodatku z języka jakim piszesz nieukiem i
            > ignorantem. W latach 80-tych tez zaciągnęłem kredyt na budowę domu na 3% i
            > musiałem go po reformie Balcerowicza oddać z dnia na dzień

            Sam jestes ignorantem - widziales jaka byla inflacja za Rakowskiego, nie ?

            I nie dziwilo Cie ze dostajesz kredyt na 3% ?? PAzerny byles i chciales
            zarobic ?? Wystarczylo wziac kredyt na 3%, kupic dolary, sprzedac potem za
            2x tyle i polowa kasy w kieszeni.

            Balcerwoicz w koncu zrobil z takimi numerami porzadek i dobrze.
      • Gość: Janosik Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.tac.net 28.05.04, 20:48
        Trzeba brac taka pozyczke, ktora ma stala stope procentowa.
        " kredytowanie 100 proc. wartości mieszkań, niespotykane w Europie Zachodniej."
        W Ameryce 100% kredytowanie jest calkiem spotykane, co w tym dziwnego?
        Zabezpieczeniem jest przeciez nieruchomosc. Hej!
        • Gość: DoJanoskia Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.sympatico.ca 28.05.04, 22:12
          Przepraszam gdzie w USA daja 100% kredytu na nieruchomosc?
          Prosze o zrodla. Czy to jest Citi Bank, Morgan, First National, ...

          Od kiedy to wartosc nieruchomosci jest jej pelnym zabezpieczeniem?
          Czyzby Janosika nie obowiazywaly zasady rynku, gdzie ceny nieruchomosci ida w
          gore i w dol w zaleznosci od popytu i podazy oraz sytuacji gospodarczej
          (podobnie jak na gieldzie).

          Janosik jest pewnie mlody i nie pamieta chocby ostatniego zalamania cen
          nieruchomosci w USA z poczatku lat 80-tych, gdzie ceny np w Kaliforni spadly w
          niektorych wypadkach nawet 50%.

          Normalnie wymaga sie co najnmiej 5% wkladu wlasnego i to jest uznawane za
          kredyt wysokiego ryzyka wymagajacy dodatkowo ubezpieczenia.
          • Gość: mangoo Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: 5.1R2D* / *.netcologne.de 28.05.04, 22:54
            nie wiem jak jest w USA, ale w Europie Zachodniej 100% wartosci kredytu to
            normalka - mieszkam tu i wlasnie kupuje mieszkanie, biorac kredyt na calosc.

            a kredyty na nieruchomosci nie sa raczej wysokim ryzykiem.
          • Gość: do sympatico Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.westln01.mi.comcast.net 29.05.04, 02:55
            Sa kredyty w USA na 100% wlasnosci, tzn robi sie to troche inaczej, daje sie
            kredyt na downpayment i wrzuca to w cala sume kredytu. DObrze ze ty kolego
            zagladasz to sie troche podszkolisz jak tam u ciebie jest.
          • Gość: Tomek Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.bfad.de 29.05.04, 14:39
            Mozne dostac kredyt w Niemczech na 100 %, ale dodatkowym zabezpieczeniem zawsze
            sa przyszle dochody i caly majatek, wiec trzeba miec stala i dobrze platna prace.
        • Gość: Jasio Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.proxy.aol.com 29.05.04, 19:52
          Gość portalu: Janosik napisał(a):

          > Trzeba brac taka pozyczke, ktora ma stala stope procentowa.
          > " kredytowanie 100 proc. wartości mieszkań, niespotykane w Europie
          Zachodniej."
          > W Ameryce 100% kredytowanie jest calkiem spotykane, co w tym dziwnego?
          > Zabezpieczeniem jest przeciez nieruchomosc. Hej!

          O Yes!!!!
          Pewnie pieniadze na takich warunkach pozyczyl ci kumpel, ktory jest analfabeta.
          A tak na marginesie, to daj mi namiary twojego banku. Chetnie porozmawiam z
          managerem.
        • wwwmariusz3 Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! 30.05.04, 01:37
          KOlejny watek, ktory poddaje dyskusji

          W POlsce nie ma szans na stale oprocentowanie przy kredytach srednio- i
          dlugoterminowych. Ma to zwiazek z nasza- cholernie niestabilna gospodarka. O
          tym czy mozna, czy nie mozna zastosowac stala stope procentowa- decyduja banki-
          ale one nie podejma w POlsce takiego ryzyka by udzialac kredytow na stala stope
          procentowa.
          A dlaczego?
          A no dlatego, ze Banki same- by udzielic kredytu- musza sie zapozyczyc- to na
          zasadzie zmiennej stopy wewntrzbankowej WIBOR, LIBOR, EURIBOR. Oczywiscie sa
          wyspecjalizowane sztaby ekspertow zarzadzajacych ryzykiem stopy procentowej (np
          heading) ale to sie nie sprawdza w dluzszym okresie czasu. Proce Panstwa- skoro
          my sami nie wiem, co bedzie w naszych- polskich warunkach za 2-5-10 lat- to czy
          banki maja podejmowac to ryzyko. Oni rownieza zadaja sobie pytanie- udzielimy
          teraz ktredytu Panu X na np 12% na stale oprocentowanie. Sami kredyt na to
          wezniemy np na 6%., ale na zmienne oprocentowanie. To czy pewne jest ze ze nie
          bedziemy mysioeli naszej pozyczki bankowej oddawac za 2 lata w oprocentowaniu
          np 20%?
          Mysle, ze taki sposób rozumowania dla Panstrwa jest przejrzysty i wyjasnia
          problem, dlaczego stale oprocentowanie nie jest w POlsce realne.

          POzdrawiam

          Mariusz
      • Gość: Agata Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.05.04, 10:00
        Teraz aż takich dużych zmian nie przewiduję. Zwracam uwagę w umowie na ten
        punkt. Czasy ,o których wspominasz pamiętam ,bo spłacałam w owym czasie raty za
        samochód. Jednak pożyczyłam pieniądze i resztę kredytu spłaciłam jednorazowo.
        Nie płaciłam nic więcej . Potem juz nie śledziłam czy istotnie płaciłabym
        wiecej . Raty wpłaciłam w ciągu dwóch tygodni od odjęcia tych czterech zer.
      • Gość: Misiek Re: Nie ma gwarancji ze stopy beda stale !!! IP: .171.* / 80.240.171.* 30.05.04, 13:10
        > Mialem kredyt w latach 80 na staly procent i co ?
        > Przyszedl Balcerowicz i zmienil wszystko, z dnia na dzie z 3% stopa wzrosla na
        > 120%.

        Jak miales na staly to nie mogl wzrosnac.

        Do tego masz chyba cos z pamiecia bo inflacja roszalala sie w 1988 za
        Rakowskiego. Byl to jeden z glownych powodow dlaczego komuchy oddaly wladze.
        I znacznie przekraczala 120%.

        Balcerowicz tylko dostosowal stopy do rzeczywistosci.

        • darr.darek ... tylko bez bredzenia ... 31.05.04, 10:34
          Gość portalu: Misiek napisał(a):
          > Do tego masz chyba cos z pamiecia bo inflacja roszalala sie w 1988 za
          > Rakowskiego. Byl to jeden z glownych powodow dlaczego komuchy oddaly wladze.
          > I znacznie przekraczala 120%.

          "Rozszalała" się dopiero w 1989. W 1988 było komunistyczne, stabilne "zaledwie"
          ok. 30%.
          A władzy komuch nie oddawały DLATEGO ! Temat "oddania" władzy (swoim
          opozycjonistom) już był przedyskutowany dużo wcześniej.
          Dodruk złotówek pod koniec 1989 przez ... Mazowieckiego, był gwoździem do
          trumny dla złotówki. Nikogo wtedy nie obchodziło jaka będzie inflacja.

          A Balcerowicz rzeczywiście MUSIAŁ urealnić stopy do inflacji - w przeciwnym
          razie to byłby dalszy ciąg komunistycznego cyrku, a nie początki kapitalizmu.

    • zespol_dux Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? 28.05.04, 20:59
      jeszcze więcej musicie o tym pisać to RPP stopy podniesie i bedzie afera tak
      jak z cukrem
      • Gość: Stefan Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.client.comcast.net 29.05.04, 02:30
        W stanach mozna brac kredyt do 100% wartosci nieruchomosci. A po kilku latach
        mozna wziazc tzw second morgage lub home equity line az do 120% wartosci i
        nikogo to nie dziwi bo klient udowodnil juz swoja wiarygodnosc. A co do spadku
        wartosci nieruchomosci to tylo w ostatnich 3 latach poszly one ok 20-25 % do
        gory, wiec nie ma obaw dla banku ze straci. W najblizszej przyszlosci napewno
        nie grozi jakis krach na rynku nieruchomosci. Stopu juz poszly do gory ok 1-1.5
        procenta a kupujacych wcale to nie odstrasza. Atrakcujna nieruchomosc jest na
        markecie kilka godzin.
        • Gość: Texanka Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.dsl.tamu.edu 29.05.04, 03:44
          Troche o sytuacji w USA. Osobiscie nie znam nikogo, kto zaciagalby 100% kredyt.
          20 % z gory jest norma, wowczas nie placi sie dodatkowego ubezpieczenia
          kredytu. Te pozyczki DO 125% sa udzielane przez nieliczne banki i oczywiscie sa
          one odpowiednio wysoko oprocentowane. Sa one zaciagane najczescie z mysla o
          uzyskaniu srodkow na splate jeszcze wyzej oprocentowanych kart kredytowy. Taki
          delikwent z reguly nie ma dobrej historii kredytowej. W zaleznosci ile sie ma
          punktow dostaje sie kredyt nizej lub wyzej oprocentowany. To prawda, ze wielu
          Amerykanow ma dwie pozyczki na dom, ale tez faktem jest ze zaledwie 40% tych
          kredytow ma zmienne oprocentowanie. 60% to kredyty ze stalym oprocentowaniem!
          A o mozliwym spadku cen na rynku nieruchomosci ostatnio sie duzo mowi, ze jest
          to niemal nieuknione, jak tylko oprocentowanie kredytow pojdzie w gore. Bo
          dzisiaj za dom, ktory kosztuje $250tys miesiecznie placi sie $1500 kredytu,
          plus oczywiscie podatek od nieruchomosci i ubezpiecznie domu (te moga sie
          roznic w poszczegolnych Stanach, a nawet sasiednich miastach), w sumie
          powiedzmy ze jest to $2000 na miesiac. Jezeli oprocentowanie wzrosnie do 10%
          to ten sam dom miesiecznie kosztowalby ok. $2700 na miesiac, wiec latwo sie
          zorientowac, ze chetnych bedzie mniej.
    • himax Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? 29.05.04, 02:27
      Gość portalu: Agata napisał(a):

      > Zaciągając kredyt, zwracam uwagę by była stała stopa procentowa. Wtedy
      > wiem ,że rata kredytu ,którą aktualnie spłacam nie zwiększy się do końca
      > spłaty.


      Zaciagaja kredyty bo w Polsce nikt nie planuje je kiedykolwiek splacic nawet
      jezeli splaca teraz to za rok za dwa i ulokowaniu pieniedzy w bezpiecznym
      miejscu wszyscy pokaza srodkowego paluszka.
      • Gość: Agata Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.05.04, 10:09
        Tak się składa,że ja należę do osób ,które dokładnie wszystko przeliczają. Moje
        dochody są małe i nie wszystkie banki chcą mi dać kredyt.Jednak trzy banki mi
        zaufały i nie zawiodą się . Jednak mam w miarę stały dochód i to jest
        gwarancja oddanie pieniędzy. Nigdy nie opóźniłam płacenia jakiejkolwiek raty .
        Bez kredytów nic bym w domu nie zrobiła. Nie potrzebuję też żyrantów ,wystarczy
        weksel. Mam zasadę ,że nie żyruję nikomu ,i nie zawracam głowę znajomym o
        żyrowanie,chociaż ja z tym nie miałabym problemów. Życzę wszystkim pożyczającym
        tak solidnych pożyczkobiorców.
    • Gość: Stefan Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.client.comcast.net 29.05.04, 02:32
      W stanach mozna brac kredyt do 100% wartosci nieruchomosci. A po kilku latach
      mozna wziazc tzw second morgage lub home equity line az do 120% wartosci i
      nikogo to nie dziwi bo klient udowodnil juz swoja wiarygodnosc. A co do spadku
      wartosci nieruchomosci to tylo w ostatnich 3 latach poszly one ok 20-25 % do
      gory, wiec nie ma obaw dla banku ze straci. W najblizszej przyszlosci napewno
      nie grozi jakis krach na rynku nieruchomosci. Stopu juz poszly do gory ok 1-1.5
      procenta a kupujacych wcale to nie odstrasza. Atrakcujna nieruchomosc jest na
      markecie kilka godzin.
    • Gość: dziki Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.dyn.optonline.net 29.05.04, 07:09

      A wiec powiem wam jak to z tymi kredytami jest,
      przynajmniej w USA.
      Otoz tutaj tzw.pozyczka jest na procent staly,i chocby sie
      swiat walil musi on sie zachowac taki sam;moze byc wprowadzany
      dla nowych dluznikow,ale nigdy nie zmienia sie dla tych co juz podpisali
      umowe kiedys.To tyle.A wiec ubywa ona z czasem i wszystko jest Ok.
      Procenty sa tutaj rzedu 15-20% w zaleznosci od banku i sytuacji.
      Innym zas problemem,nie znanym w Polsce sa tutaj tzw.karty kredytowe,
      ktore rowniez sa w Polsce ale nie to karty kredytowe,ale tzw.debitowe,
      bo pieniadze na nich sa wlasnoscia wlasciciela karty (tu tez takie sa i
      sa uzywane na zasadzie rowniez purchase).
      Otoz problem z tymi kartami kredytowymi,ktore nie sa znane w Polsce i nigdy
      nie byly wprowadzone! polega na tym,ze sa na nich pewne sumy dostepne dla
      wlasciciela karty jako pozyczka!,tyle,ze trzeba splacac je poprzez tzw.
      minimalna wplate,ktora wynosi 1/32 uzytej sumy,ale tzw. APR czyli
      (annual percent rate) czyli roczny procent dla nich wynosi zwykle
      (zalezy to od karty),ale okolo 15% .
      Oczywiscie jak ktos ma forse to moze splacic od razu wszystko co wzial,
      i wtedy jest i czysty. Gorzej z tymi,ktorzy nie maja pieniedzy aby splacic
      wszystko,co wiecej najgorzej z tymi ktorzy splacaja tylko ten minimalny
      splate rowna 1/32 ogolnej sumy do splacenia przy procencie roczym
      rownym 15%calkowitej sumy,czyli miesiecznym okolo 1.2%tej sumy.
      A zatem jezeli ktos ma na takiej karcie kredytowej,ktore tutaj maja wszyscy
      a w Polsce nikt! (w Polsce nie ma kart kredytowych!!!!!) np. 10 tysiecy dlugu,
      to splacajac tylko minimum co miesiac ktore wynosi 1/32 tego,czyli okolo 315$
      ale jednoczesnie w tym samym czasie splata przyrasta o 1.2% z tych 10 tysiecy
      czyli okolo 120$.w ten sposon taka karte spalcamy wiele lat naddajac kilka
      tysiecy ponad to co jest,krotko mowiac jest ona jak pozyczka na 300%.
      Dlatego tez te karty sa tak popularne tutaj,i dlatego ja tez dalem sie kiedys
      na to nabrac,bo mozliwosc jej uzycia kusi,zeby cos kupic i o to wlasnie chodzi.
      To najgorsza forma okradania ludzi poprzez banki,ale tutaj w USA nikt sie tym
      nie przejmuje,i jakos sie zyje.
      Obecnie banki zastosowaly dosc duze wymagania w wydawaniu tych kart,ktore
      kiedys wydawano komokolwiek,a to dlatego,ze ludzie nie mieli czym je splacac
      i oglaszali bankructwo,co zwalnia ich ze spalcania.
      dzis te przepisy sa bardziej ostre w wydawaniu kart (sprawdzana jest wysokosc
      zrobkow itd) jak i bankructwa,ktore zawsze konczy sie orzeczeniem sadu
      aby dalej splacac tyle,ze moze na innych zasadach,przy jednoczesnej blokadzie
      jakichkolwiek dalszych pozyczek.
      To tyle ,moi drodzy bracia i siostry.
      :))


      • Gość: dziki Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.dyn.optonline.net 29.05.04, 07:48

        przepraszam,jezeli pomylilem temat,bo widze ze tutaj byla mowa
        o tzw."home equality",co jest tez oczywiscie oszustwem ale to
        juz inny wyklad.
        Przepraszam roniez za zbyt duza aproksymacje w tym wsyskim,banki
        licza to lepiej,na swoja korzysc oczywiscie.
        Nigdy nie zrozumiem logiki pieniadza,gdyz polega ona na tym aby zabrac
        jak najwiecej tym,ktorzy maja jak najmniej!!!!!!!!!
        Niestety!!!!!!Jak nie masz pieniedzy,to musisz za to placic!!!!
        :(((

        • Gość: Do Dzikiego Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: 66.52.239.* 29.05.04, 07:58
          Ty chyba te bzdury o ratach napisales na pocieche tym wszystkim w Polsce. Moj
          mortgage( kredyt na dom) jest 4.99% APR a karta kredytowa 3.99% przez ostatnie
          10 lat. Musisz tu troche dluzej pomieszkac........
          • Gość: dziki Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.dyn.optonline.net 29.05.04, 08:10
            Gość portalu: Do Dzikiego napisał(a):

            > Ty chyba te bzdury o ratach napisales na pocieche tym wszystkim w Polsce. Moj
            > mortgage( kredyt na dom) jest 4.99% APR a karta kredytowa 3.99% przez
            ostatnie
            > 10 lat. Musisz tu troche dluzej pomieszkac........

            Ma karte kredytowa na 3.99% APR? to powiedz mi co to za bank?
            A juz tam skladam podanie.
            TY mylisz karte kredytowa z debitowa!
            :((
            • Gość: Bodzio Stopy % a społeczeństwo IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 29.05.04, 09:16
              Gość portalu: dziki napisał(a):
              > TY mylisz karte kredytowa z debitowa!

              Spirala pomyłek? Karta debitowa czy debetowa ?
              Wracając do naszych realiów tutaj w Polsce.
              Udział kredytów detalicznych w stosunku do PKB w Polsce
              wynosi zaledwie 7% w porównaniu do 53% dla krajów UE,
              a korporacyjnych 19% w porównaniu do 62% dla UE.
              W USA to trudniej policzyć ale 85% udziału kredytów w PKB
              można bronić.
              Przyczyny w USA i UE odpowiedzialni za stopy wiedzą że
              stopy mają służyć społeczeństwu a nie gospodarce.
              U nas w Polsce jest inaczej. Prezes NBP Balcerowicz i
              uzależniona od niego RPP usiłują podporządkować interes
              społeczeństwa interesowi gospodarki, a ten swoim teoriom.
              Efekt widać biedne społeczeństwo, gospodarka przyśpiesza
              gdy Kołodko opie (obśmieje) Balcerowicza. Potem spławiają
              Kołodkę i wszystko wraca do Balcerowiczowskiej beznadziei.
              No i jeszcze dyspozycyjni dziennikarze w rodzaju Soleckiej
              czy Samcika pogłębiają frustrację :-(.
              • darr.darek Bodzio, PIE***LISZ, że głowa boli 31.05.04, 11:13
                Gość portalu: Bodzio napisał(a):
                > Wracając do naszych realiów tutaj w Polsce.
                > Udział kredytów detalicznych w stosunku do PKB w Polsce
                > wynosi zaledwie 7% w porównaniu do 53% dla krajów UE,
                > a korporacyjnych 19% w porównaniu do 62% dla UE.
                > W USA to trudniej policzyć ale 85% udziału kredytów w PKB
                > można bronić.
                > Przyczyny w USA i UE odpowiedzialni za stopy wiedzą że
                > stopy mają służyć społeczeństwu a nie gospodarce.

                Bodzio, pierniczy Ci się wszystko, bo nie rozumiesz podstaw.
                W Niemczech na przykład, MOŻNA było udzielić kredytów detalicznych i dla
                przedsiebiorstw, na kwoty ponad 3000 mld Euro, bo LOKATY od ludności i od
                przedsiebiorstw wynoszą grubo ponad 3000mld Euro. ROZUMIESZ ??? Podbnie jest w
                USA, w oczywiście, relatywnie większej skali.
                W Polsce kredyty (podałeś dane na koniec 2002r.) dla przedsiębiorstw i ludności
                wyniosły na koniec 2002 roku ok. 44mld Euro, bo ... LOKATY ludności i
                przedsiebiorstw w Polsce wynosiły w tym czasie ok. 62mld Euro. ROZUMIESZ ???

                A cena, czyli stopa procentowa to tylko WYNIK powyższej sytuacji. Balcerowicz
                ma taki sam wpływ na kształtowanie REALNEJ, RYNKOWEJ stopy proc. jak na
                kształtowanie realnej, rynkowej ceny chleba (przy założeniu, że mała część
                chleba pochodziłaby z wypieku państwowych piekarni).

        • darr.darek czemuś biedny, boś głupi 31.05.04, 10:59
          Gość portalu: dziki napisał(a):
          > Nigdy nie zrozumiem logiki pieniadza,gdyz polega ona na tym aby zabrac
          > jak najwiecej tym,ktorzy maja jak najmniej!!!!!!!!!
          > Niestety!!!!!!Jak nie masz pieniedzy,to musisz za to placic!!!! :(((

          Ci co mają najmniej nie powinni brać jakiejkolwiek pożyczki. Jeśli nawet są
          zmuszeni do skredytowania mieszkania (czasami taniej jednak wychodzi płacenie
          wysokiego czynszu właścicielowi wynajmującemu mieszkanie), to kazdy powinien
          zawsze kupować coś na miarę swoich dochodów.
          Oczywiście, jeśli przeanalizujesz historię spirali zadłuzenia u kogoś, kto
          zarabia całkiem sporo, a ciągle większość dochodów oddaje na raty bieżące i
          przeterminowane, możesz dojść do wniosku, że to ... "biedny, na którym żerują
          banki". Realistycznie patrząc, to on nie jest biedny a ... głupi.
      • Gość: mt Uwielbiam internet i fora:) IP: 217.153.179.* 29.05.04, 10:53
        Niezłe niezłe o tych nie kartach kredytowych w PL. Skoro masz dostęp do
        internetu to sobie wejdź na jakąś dobrze zrobioną stronkę polskiego banku i
        poczytaj a się przekonasz że jednak karty kredytowe są. ale jak ma Ci się
        poprawić przez to humor no to dobra ... nie ma w PL kart kredytowych tylko
        dibitowe hahahahah
        pozdrawiam
      • Gość: Aga Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.proxy.aol.com 29.05.04, 16:06
        nie znanym w Polsce sa tutaj tzw.karty kredytowe,
        > ktore rowniez sa w Polsce ale nie to karty kredytowe,ale tzw.debitowe

        Czlowieku kiedy Ty ostatni raz byles w Polsce?
        Mam karte kredytowa z polskiego banku i place nia mieszkajac w USA czy w
        Japonii?
        Ale zyj sobie w tej ciemnocie jak Ci z tym dobrze i masz lepsze samopoczucie !
        pozdrawiam ciemnogrod polonijny
      • Gość: Tom Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.proxy.aol.com 29.05.04, 16:15
        A zatem jezeli ktos ma na takiej karcie kredytowej,ktore tutaj maja wszyscy
        a w Polsce nikt

        Po pierwsze w USA nie maja wszyscy kart kredytowych
        a po drugie w Polsce ma duzo osob a nie nikt!!!!
      • darr.darek dziki, pierniczysz, że głowa boli 31.05.04, 10:48
        Gość portalu: dziki napisał(a):
        > A zatem jezeli ktos ma na takiej karcie kredytowej,ktore tutaj maja wszyscy
        > a w Polsce nikt! (w Polsce nie ma kart kredytowych!!!!!)

        A kiedy Ty byłeś w Polsce ostatnio ? Co to za wynalazek, ta karta kredytowa,
        że "nie da się" zaimportować go w ciągu paru miesięcy ? Rozczaruję Cię : są
        takie karty w ofercie polskich banków od lat. Tylko oprocentowanie nie jest 15-
        20% a bliżej 20-35% (przy kredytach tańszych nawet parę razy, nie opłaca się
        kredytować dłużej ani w Polsce ani w USA). Reszta działa tak samo na całym
        świecie - zaraz pewnie wymyślisz, że w Indiach nie ma kart kredytowych.
    • Gość: Plant Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.crowley.pl 29.05.04, 15:48
      Banki to nie instytucje charytatywne tylko zarobkowe, wiec trzeba sie do tego
      przyzwyczaic i brac kredyty skrojone na swoja miare.Nie ma co sie nadmiernie
      cieszyc z chwilowego podgrzania gospodarki, bo chetnych do jej schladzania jest
      o wiele wiecej, niz bysmy sobie zyczyli; poza tym maja znacznie bardziej
      przekonywujace argumenty...To jest kapitalizm z kapitalistyczna twarza i tyle.
      • Gość: Bodzio Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 29.05.04, 17:04
        Gość portalu: Plant napisał(a):
        > przekonywujace argumenty..To jest kapitalizm z kapitalistyczna twarza i tyle

        Kapitalistyczna twarz to nie argumenty ale częsta u
        Balcerowicza i jemu podobnych figura stylistyczna.
        Argumenty to wysokość stóp% u nas - 15%, UE - 6% USA - 4%
        Wspomniany wyżej stosunek kredytów do PKB.
        Tempo wzrostu gospodarczego (my je opłacamy tam banki).
        Rozwiązania - najprostsze odejście Balcerowicza i jemu podobnych.
        Drugie rozwiązanie odejście Balcerowicza po przyjęciu PL do eurolandu.
        Zachowa twarz ale co opóźni to opóźni. Obojętnie jak na te rozwiązania
        patrzeć zawsze stratne będzie nasze społeczeństwo. Tracimy czas :-(.
        • Gość: Jasio Re: Komu odbiją się czkawką drożejące kredyty? IP: *.proxy.aol.com 29.05.04, 20:49
          > Argumenty to wysokość stóp% u nas - 15%, UE - 6% USA - 4%

          Zmien te "argumenty" i uszereguj w odwrotnym porzadku (tzn. ..u nas - 4%, UE -
          6%, USA - 15%), a bedziesz wymienial 1$=380 zl.
          Zycze sukcesow.
        • darr.darek przytaczasz błędne dane ... 31.05.04, 11:31
          Gość portalu: Bodzio napisał(a):
          > Argumenty to wysokość stóp% u nas - 15%, UE - 6% USA - 4%

          Kredytobiorca "z ulicy", który u nas bierze kredyt na 15%, w EU dostanie kredyt
          na 10% . NIE NA 6% - tyle to tam się płaci za hipoteczne, mieszkaniowe. W USA
          za zwykły kredyt konsumpcyjny zapłacisz pewnie nie mniej niż 8%. Już dziki Ci
          napisał, że na swojej karcie kredytowej ma kredyt ... za 15% rocznie.

          > Wspomniany wyżej stosunek kredytów do PKB.

          Patrz mój wczesniejszy post pod tytułem "PIE***LISZ, że głowa boli".


    • Gość: O'Gryzek Koniec swiata IP: *.speed.planet.nl 29.05.04, 17:03
      "Co będzie, jak stopy procentowe pójdą w górę, a część klientów zacznie mieć
      problemy ze spłatą?" Oto typowy przyklad jak zrobic wiadomosc z niczego.
      Ano koniec swiata panie bedzie. Ale jak ma sie piernik do wiatraka????
      • wwwmariusz3 Re: Koniec swiata 30.05.04, 01:27
        Gość portalu: O'Gryzek napisał(a):

        > "Co będzie, jak stopy procentowe pójdą w górę, a część klientów zacznie mieć
        > problemy ze spłatą?" Oto typowy przyklad jak zrobic wiadomosc z niczego.
        > Ano koniec swiata panie bedzie. Ale jak ma sie piernik do wiatraka????

        Witam

        Wytlumacze najpier co ma piernik do wiatraka. Kiedys wiatraki wykorzystywana np
        w mynach i robiona z niego make z ktorej to nastepnie wypiekano pierniki.

        A teraz konkrety- po to sa tu takie pytania by ktos sprobowal odpowiedziec na
        dreczace autora pytania. Niestety sposrod forumowiczow mozna znalezc wlasnie
        takich filozowfow, ja Ty, ktorzy madrali udaja a faktycznie nic do powiedzenia
        nie maja. Wiec prosze- wykarz sie choc poziomem IQ potrzebnym na przezycie i
        zamilknij- skoro nic nie masz madrzejszego do powiedzenia.
        ------------------------
        A teraz pare slow do autora.

        Owszem- stopy procentowe maga isc w gore, przez co kredyty drozec moga a tym
        samym moze dojsc do sytuacji, ze utracimy zdolnosc kredytowa poniewaz po prostu
        nie stac nas bedze na spalate wyzszych rat.
        Ale sa pewne rozwiazania pozwalajace uchronic sie przed tym:
        1. Stopy procentowe ida w gore w POlsce- czyli nie wnikajac w doglebna analize b
        (ta moge przeprowadzic dla chetnych)- dorozec beda kredyty zaciagniete w
        zlotowkach, ktore oparte sa na formule WIBORu+ marza banku. Rozwiazaniem w
        obliczu drastycznych wzrostow stop procentowych jest przewalutowanie kredty ze
        zlotowkowego na np w CHF, EUR czy w USD. Nasz- polskie stopy pojda w gore- ale
        to nie oznacza, ze inne stopy procentowe- dla innych walut rowniez pojda. Co
        prawda w tym przypadku nalezy rozpatrzec apekt ryzyka kursowego oraz miec na
        uwadze ukryte oprocentowanie w postaci trasakcji opartych na kursie kupna i
        kursie sprzedazy- ale jednak- przy znaczacym wzroscie opocentowani kredytow
        zlotowkowych- takie rozwiazanie jest godne analizy i rozpatrzenia.

        2. Banki rowniez maja swiadomosc, ze przy istotnych wzrostach kosztu kredytow-
        wielu zadluzonych klientow moze miec problem ze splata- dlatego tez rowniez
        rozumieja problem tej sytuacji. Bankom bedzie zalezec na tym by odzyskac
        pozyczone pioeniadze wraz z odsetkami- wiec zanim "urwa glowe" kredytobiorcy w
        postaci windykacji- najpierw przystapia do rozmow- w trakcie tych rozmow
        istnieja rozne mozliwosci- i zapewniam banki potrafia pojsc na kompromis- np
        poprzez wydluzenie okresu kredytowania przez co miesieczna rata moze byc
        mniejsza.

        To na narazie tyle- bardziej doglabne informacje udziele gdy zauwaze
        zainteresowanie merytoryczne tym watkiem.

        PS. Prosze Panstwa- by sie wypowiadac- prosze opierac sie na merytorycznych i
        prawdziwych przeslankach. Skad Panstwo wieli indormacje, ze stopy procentowe w
        POlsce wynosza 15%????
        Dla Panstwa informacji-
        Stopa redyskontowa - 5,75%
        Stopa lombardowa- 6,75%
        Wewntrz bankowa stopa procentowa (w oparciu o która banki wyznaczaja
        oprocentwanie kredytow)- wacha sie z zaleznosci od czasu usrednienie - od 5,72
        % dla WIBORu 1m do 6,33% dla WIBORu 6m.
        Zrodlo- np pasaz finansowy "Wirtualnej POlski"

        Pozdrawiam

        Mariusz
    • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 29.05.04, 21:18
      Gość portalu: Do Dzikiego napisał(a):

      > Ty chyba te bzdury o ratach napisales na pocieche tym wszystkim w Polsce. Moj
      > mortgage( kredyt na dom) jest 4.99% APR a karta kredytowa 3.99% przez
      ostatnie
      > 10 lat. Musisz tu troche dluzej pomieszkac........

      prepraszam,rzeczywiscie nie wiedzialem ze juz sa w Polsce karty kredytowe,
      ale z tymi procentami to cos nie tak bo

      " Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie banki - które coraz ostrzej konkurują
      między sobą o "karcianych" klientów - nieco uatrakcyjniły swoją ofertę. Widać
      to choćby po spadającej cenie "plastikowego pieniądza". Oprocentowanie
      zadłużenia związanego z kartą, które jeszcze rok temu sięgało nawet do 40-50
      proc. rocznie, teraz w najbardziej przyjaznych instytucjach finansowych nie
      przekracza 20 proc. Choć są i banki - do nich zalicza się niezmiennie np.
      Citibank Handlowy - w których kredyt związany z kartą nadal jest horrendalnie
      drogi."

      cytat jest wziety ze situ:

      gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,52984,1543090.html

      a zatem? cos tu niegra.
      w dodatku wtczytalem ta,ze trzeba miec zarobki conajmniej 6tys/miesiac
      aby dostac taka karte,ktora okrada jak widac z powyzszego jak moze.

      pozdrowka

      dziki,:)

      • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 01:03
        > a zatem? cos tu niegra.
        > w dodatku wtczytalem ta,ze trzeba miec zarobki conajmniej 6tys/miesiac
        > aby dostac taka karte,ktora okrada jak widac z powyzszego jak moze.

        Witam

        Juz Tobie wyjasniam, jak jest obecnie w Polsce z tymi kartami.
        Rynek kart kredytowych w ostnich 2 latach niesamowicie sie rozwinal w POlsce i
        wszystkie liczace sie Banli w POlsce walcza o zdobycie tego -jeszcze
        niezagospodarowanego obszaru.
        A dzialanie oprocentowania wyjasnie Tobie na moim przykladzie:
        1. Oprocentowanie- oprocentowanie z tytulu pozyczki na karce kredytowej wacha
        sie w granicach 27-28%. Ale...
        28 % bank nalicza gdy dokonujesz platnosci tzw gotowkowej- tzn np dokonujesz
        przelwy na inne konto z karty czy tez pobierasz pieniadze w bankomacie.
        Wtenczas od momentu tej transakcji nalicza sie Tobie takie oprocentowanie.
        Natomiast w przypadku, gdy dokonujesz transakcji bezgotowkowych, czyli np
        placisz w sklepie, w restauracji czy na stacji benzynowej za towar czy usluge-
        wtenczas- oprocentowanie wynosi wlasnie 27%- ale... oprcentowanie to naliczane
        jest po 55 dniach od momentu transakcji bezgotowkowej. Czyli jednym slowem-
        przez prawie 2 miesiace masz pozyczke z karty za darmo. Dopiero po tym okresie-
        jesli nie dokonasz wplaty- zaczynaja Tobie naliczac odsetki.
        Równiez funkcjonuje zasada wpalaty kwoty minimalnej w okresach rozrachunkowych-
        ale w przypadku gdy nie masz naliczonych odsetek to kwota ta jest jedynie
        zabezpieczeniem ewentualnych kosztow a nastepnie moze byc dalej wykorzystywana.

        To tak ogolnikowo wyglada sprawa z kartami kredytowymi- jesli bys chcial wiecej
        informacji nt temat- to pytaj a ja chetenie odpowiem.

        ---------

        A teraz jeszcze jedna sprawa- sprawa kart debetowych, czy jak Ty to okresliles
        debitowych. Podejrzewam, ze po prostu u Ciebie wystapil czeski blad- zwykla
        pomylka.
        Ale to nie oznacza, ze inni uczestnicy forum powinni sie z Ciebie nasmiewac.
        Albowiem smieja sie i z karty debiotowej argumetujac ze jest karta debetowa.
        A ja mowie tak-
        sa karty kredytowe- tloczone
        oraz nie karty debetowe- ale karty platnicze- plaskie

        dlaczego tak?

        proste- karty plaskie - platnicze- sluze nie zadluzaniu ale wykorzystaniu
        wolnych srodkow z rachunku osobistego. Jesli mamy nadwyzsze to super- natomiast
        w tych wolnych sreodkach moze byc rowniez do wykorzystania przyznany limit
        debetowy. ALE... limit ten jest objety zupelnie odrebna umowa z bankiem anizeli
        umowa karty platniczej.

        Tak wiec drodzy forumowicze- zanim sie zaczniecie nabijac- upewnijcie sie co do
        swojej wiedzy na ten temat.

        POzdrawiam

        Mariusz


        • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 01:49

          Toz to wlasnie ja caly czas to samo mowie co TY!
          Czyli jak jest w USA,ale nie wiedzialem,ze karty kredytowe
          sa juz w Polsce,bo jak tam bylem ostatni raz piec latachyba temu,
          moj kolega mowil mi ze ma karte kredytowa,a ja sie go pytam jaki
          ma kredyt limit,a on ze tyle ile ma forsy w banku;a zatem pomyli on
          ja z karta debitowa ( ja pisze spolszconym angielskim tutaj,slowo
          polskie "platniczy" po angielsku jest "debet" a czyta sie "debit").
          Dalej,wlasnie przed chwila jakis gosciu powyzej powiedzial mi ze ma
          karte kredytowa na APR 3.99%,a ja mu mowie ze to bzdura,i wlasnie Ty
          mnie potwierdzasz mowiac,ze najnizsze procenty to 27%.
          W USA rowniez karty kredytowe (te debitowe zostawmy w spokoju,bo one
          sa tylko powiazane z nasza wlasna gotowka na koncie) maja APR okolo 20 %
          ale sa karty i to przewaznie na okolo 12 % APR,dla kupna czyli tzw."purchase",
          w w przypadku wybierania gotowki,czy tez placenia czekiem z tej karty
          ten procent jest troszke wyzszy.A wiec identycznie jak w Polsce,tyle tylko,
          ze procent APR jest nizszy,i wchodzi dopiero po miesiacu a nie jak Ty piszesz
          po 55 dniach.
          Pozatym karte kredytowa w USA moze dostac kazdy,nawet ten co ma zla historie
          kredytowa i bardzo male zarobki.Wtedy bank daje mu maly na poczatek limit
          kredytowy,ktory z czasem podnosi jak sie karte splaca w terminie i wszystko
          gra.
          Natomiat w Polsce jak wyczytalem trzeba zarabiac miniumum 6-8 tys/miesiac,
          ze dostac karte,kto tam tyle zarabia,gdzie srednia pensja pracownika naukowego
          to oklo 2-3 tys.chyba zl.
          Ale pomijajc to,bo pewnie sa tacy co zarabiaja,to karty takie w POlsce sa
          jescze wiekszym oszustwem niz w USA,ale biorac pod uwage,ze nie trafiaja na
          biednych,wiec zlodzieje okradaja sie nawzajem.

          Jesli chodzi o teorie kart kredytowych to moge jak mi sie wydaje udzielac
          korepetycji w tym wzgledzie (czyli jak splacac karte inna karta itd),
          bo mam pod tym wzledem bogata przeszlosc w ktorej odnioslem wiele sukcesow
          w walce z bankami,ktore juz dzis nie sa takie glupie jak byly jeszcze kilka
          lat temu i dlatego zmienily troche swe przepisy w tym wzgledzie.

          pozdr.
          dziki,:)






          • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 02:13
            Ja nie neguje Twoich wypowiedzi i jesli chidzi o nazewnictwo to juz wszystko
            ajsne- wiec nikt nie powinien sie doczepiac.
            Natomiast uzupelnie kwestie wysokosci przydzielanych limitow.
            Owszem- czesto wysokosc limitu na karcie kredytowej wyznacza poziom dochodow
            stalych minus obciazenia (np splata miesieczna innycch kredytow czy tez oplaty
            z tyt utrzymania domu). Ale nie do konca jest prawda, ze moga ja otrzymac tylko
            osoby o zarobkach powyzej 6 tys zlo (chyba ze mowimy o Zlotych Kartach). Moga
            otrzymac ja obecnie takze studenci chociazby. A dla przykladu- ja swoja karte
            otrzymalem nie na swoj wniosek- tylko jakby w prezencie od banku za lojalnosc.
            Zreszta wszyscy stali klienci otrzymali takie karty- a limit na nich wynosi 3
            tys zl. Zgadzam sie- wynagrodzenie przecietne w polsce wynosi obecnie w POlsce
            ok 2,1 tys zl. Wiec przy takim zalozeniu- mozna stwierdzic ze bank moj rozdal
            karty- tak jakby na zachete w sumie rowniez nie sprawdzajc wiarygodnosci
            kredytowej klienta.
            Pozdrawiam
            Mariusz
      • Gość: Aga Re: Do Dzikiego IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 02:03
        prepraszam,rzeczywiscie nie wiedzialem ze juz sa w Polsce karty kredytowe,
        > ale z tymi procentami to cos nie tak bo
        >
        Zarobki nie musza byc tak wysokie jak piszesz. Natomiast kwota kredytu jest
        ustalana indywidualnie i zalezna od zarobkow.
        • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 02:22

          Wydaje mi sie,ze my tutaj wszyscy jak to w Polsce bywa
          mowimy roznymi jezykami,chociaz niby po polsku.
          I tak cytuje za gazeta:

          " Wiadomość zła: karta kredytowa nie jest ofertą dla każdego. Przede wszystkim
          jej wydanie kosztuje. Zwykle należy się liczyć z wydatkiem rzędu 50-60 zł
          (bodaj jedynym bankiem, który daje wybranym klientom karty za darmo, jest BPH
          PBK). Większość banków nie wyda żadnej karty osobom, które zarabiają mniej niż
          1500 zł miesięcznie (netto). Jeszcze większe wymagania mają bankowcy w stosunku
          do klientów, którzy chcą mieć w portfelu bardziej ekskluzywne karty - złote lub
          platynowe. W ich przypadku limit miesięcznych zarobków wynosi 6-20 tys. zł (w
          zależności od banku i karty), zaś opłata za wydanie karty może wynieść nawet
          kilkaset złotych."

          To juz jest typowym polskim oszustwem biednego polskiego obywatela!
          bo ja w Polsce zarabialem 1100 zl jako starszy asystent w istytucie naukowym.

          Oczywiscie,ze ten sam program uszustwa prowadzony jest i w USA,ale troche
          mniejszego.

          N akoniec chialbym zapytac wwwwmariusz3 jaka jest minimalna splata
          (po owych 55 dniach) aby zachowac karte i jej przywileje?

          Po tej odpowiedzi oczekuje juz poprostu zwyklego okradania ludzi
          przez banki i jest to zlodziejswtow zalegalizowane prawem.

          dziekuje z gory za odpowiedz.

          pozdr.

          dziki,:)


          • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 02:42
            Gość portalu: dziki napisał(a):

            > N akoniec chialbym zapytac wwwwmariusz3 jaka jest minimalna splata
            > (po owych 55 dniach) aby zachowac karte i jej przywileje?
            >
            > Po tej odpowiedzi oczekuje juz poprostu zwyklego okradania ludzi
            > przez banki i jest to zlodziejswtow zalegalizowane prawem.
            >
            > dziekuje z gory za odpowiedz.
            >
            > pozdr.
            >
            > dziki,:)
            >

            Jak juz wspomnialem- mam karte z limitem 3 tys zl. Okres rozrachunkowy wynosi
            miesiac i po miesiacy minimalna splata tynosi dla 3 tys zl- ok 150 zl. Ale jak
            wspomnialem- jesi nie byly naliczone rzadne odsetki badx inne opalty (no oplata
            za przekroczenie terminu splaty chocby minimalnej kwoty) to ta minimalna kwota
            jest w dalsym ciagu dospozycji.

            Natomiast odnoszac sie do stwierdzenia ze mowimy roznym jezykiem to jednak
            mysle, ze mowimy tym samym, albowiem akurat w tym artykule podali bank, ktorym
            jestem klientem wiec dlatego dostalem ja za darmo. A prawda jest ze przy
            zlotych kartach- trzeba sie wykazac wyzszym dochodem ale i wtedy przywileje z
            karty sa wyzsze.

            Po trzecie: w sumie nie masz racji, ze banki nas okradaja. W sumie to na wlasne
            zyczenie decydujemy sie na ten rodzaj finansowania naszych potrzeb. Nikt nie
            stoi z banku z pistoletem przy glowie i nie kaze podpisac umowy o karte
            kredytowa. To jest nasz wybor i sami decydujemy, czy podejmujemy sie takiego
            kredytu na takich warunkach.

            --
            • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 03:24
              wwwmariusz3 napisał:

              > Gość portalu: dziki napisał(a):
              >
              > > N akoniec chialbym zapytac wwwwmariusz3 jaka jest minimalna splata
              > > (po owych 55 dniach) aby zachowac karte i jej przywileje?
              > >
              > > Po tej odpowiedzi oczekuje juz poprostu zwyklego okradania ludzi
              > > przez banki i jest to zlodziejswtow zalegalizowane prawem.
              > >
              > > dziekuje z gory za odpowiedz.
              > >
              > > pozdr.
              > >
              > > dziki,:)
              > >
              >
              > Jak juz wspomnialem- mam karte z limitem 3 tys zl. Okres rozrachunkowy wynosi
              > miesiac i po miesiacy minimalna splata tynosi dla 3 tys zl- ok 150 zl. Ale
              jak
              > wspomnialem- jesi nie byly naliczone rzadne odsetki badx inne opalty (no
              oplata
              >
              > za przekroczenie terminu splaty chocby minimalnej kwoty) to ta minimalna
              kwota
              > jest w dalsym ciagu dospozycji.
              >

              i Znowu nie za bardzo rozumiem,z jakiego powodu maja byc naliczane inne odsetki
              pomijajac spoznienie.
              wydaje mi sie,ze brak nam jeszcze paru terminow.
              Otoz ja rozumiem to tak:
              kredyt limit to maksymalna suma dostepna dla mnie na karcie;
              dalej, to co juz zuzylem to nazywa sie tu balans karty,i jezeli go zaplace
              w ciagu miesiaca to spowrotem mam kredyt dostepny rowny limitowi,
              jezeli nie splace wszystkiego ale czesc jakas to mam kredyt dostepny
              rowny kredyt limit minus kredyt balans po splacenie raty.
              Od tego balansu naliczane sa odsetki w wysokosci okolo np.20% APR,
              czyli 20/12 % miesiecznie,dla nastepnej splaty,jako minimalnej.
              Zawsze moge zaplacic wiecej lub wszystko,ale nigdy nie mniej niz minimalna
              splata.
              Skoro,jak piszesz dla 3 tys. balansu (dlugu),ktory wyrownuje akurat kredyt
              limit jest to 150 zl,czyli 1/20 balansu to jest lepiej niz w USA,gdzie
              ta czesc jest 1/36 (czy 32).Dlaczego?
              Ano,dlatego,ze karta kredytowa o wieszym minimum payment jest bardziej
              zblizona do pozyczki zwyklej.
              Oczywiscie,ze nikt tu nikomu nic nie kaze,i kazdy moze splacac ile chce,
              i bogaci ludzie maja karty po to aby nie chodzic z gotowka w kieszeni,
              i splacaja wszystko w pierwszym miesiacu,nie tracac nic na tym,a za pierwszy
              miesiac odsetki placi bankowi sklep gdzie zostal dokonany zakup.
              Gorzej maja ludzie biedni,(ale to dzieki nim banki zyja) bo nie maja na splate
              calosci i musza placic odsetki,czyli jest to wykorzystywanie tych ludzi.
              powiesz,ze nikt im nie kazal az tyle kupowac,i wogole brac karte,ale banki
              ciesza sie im wiecej ludzi biednych ma karty,ale takich ktorzy ciagle
              jako uczciwi splacaja te odsetki.
              Ludzie ci zas maja najwieksze potrzeby i uzywaja kart ponad mozliwosci ich
              jednorazowej splaty. I na tym polega to oszustwo,bo ci ludzie nie zawsze zdaja
              sobie sprawe jak to dziala.
              A wiec w USA (mowie teraz bardzo grubymi oszacowaniami,bo mi sie tygo nie chce
              liczyc), majac balance na karcie 20 tys. i splacajac tylko minimum payment
              trzeba to splacac przez okolo 15 lat i splacona suma bedzie nie 20 tys.
              ale okolo 50 tys!!! zakladajac,ze w tym czasie nie uzyjemy tej karty kupujac
              cos,bo wtedy bedziemy to wszystko splacac do konca zycia,a nawet dalej.
              A zatem oszustwo kart kredytowych jest oparte o socjologie spoleczenstwa
              i zalegalizawane prawo,ktore go dopuszcza. Wlasciciele bankow nie robiac
              doslownie nic maja staly doplyw bardzo duzej sumy od tych wlasnie
              najbiednieszych.
              Bo bagaci im zarobic nie dadza bo maja forse.

              Dlatego ja postanowilem kiedys odkrywajac to oszukac banki.
              I udalo mi sie to,chociaz tylko na sume 50 tys.$ ale wszystko bylo
              zgodne z prawem tak jak jest teraz.
              Dzis banki zmienily przepisy w usa i ciezko jest to zrobic jezeli wrecz
              juz jest niemozliwe.
              Ponadto przecietni ludzie w Polsce nie za bardzo orientuja sie w tych
              wszystkich wydrukach ktore do nich przechodza i placa,a tamci zacieraja rece.

              pozdrowienia,

              dziki,:)


              • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 04:29

                Chcialbym tylko tutaj jescze dodac,ze karty kredytowe,
                jako totalne oszustwo spoleczenstwa poprzez banki powinny
                zostac zlikwidowane.Zastapic je powinny karty tylko debitowe,
                (jak ktos nie chce nosic forsy przy sobie),a jezeli chodzi o pozyczki,
                to poprostu powinien to byc zwykly system pozyczek na staly procent jakis.
                Wtedy,wiem,ze jak wezme pozyczke 10 tys. na procent np.10% na okres np.
                3 lat,to musze splacic te 11 tys. w ciagu 3 lat, aiwc co miesiac splacam
                11tys/36 i wiatr mi z glowy leci.Wiem ,ze splata ubywa.Natomiast te 10 tys.
                moge zagospodarowc teraz wszystko lub w czasie po czesci.
                lub tez reszta pozyczki splacic w kazdym czasie, a wtedy odjete mi beda
                procenty pozostale.

                To jest sprawiedliwe.Karta kredytowa nie!

                pozdr.

                dziki;)
                • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 08:30
                  Witam ponownie

                  Chcialbym Tobie Drogi Dziki wyjasnic jeszcze jedna kwestie- powiadasz- kredyt
                  tak- karta to oszustwo.
                  Jesli buntujesz sie przeciwko kartom kredytowym- i ja juz nie bede negowal
                  Twego oburzenia w tej kwestii- poniewaz mozesz tak myslec- to jednak powiem, ze
                  skoro uwazasz karte za wielkie oszustwo- to powiem, ze kredyt udzielany na
                  takich warunkach jak mowisz tez jest w pewnym sensie szfindlem.
                  Mianowicie- masz udzielny kredyt na stalym oprocentowaniu- jak stwierdzasz-
                  oprocentowanie tego kredytu jest stale i wynosi 10%- ja powiem jak jest w
                  warunkach polskich- byloby to 10% w skali roku. I w Bankach w POlsce takie
                  kredyty konsumpcyjne sa oczywiscie udzielane. I w sumie moznaby bylo sie cieszy
                  z tego, ze jest wybor. A jednak... powiem, ze kredyt taki jak i karta- w sumie
                  pod wzgledem oprocentowania SIE NIE RÓZNIA...
                  A dlaczego? A no dlatego- ze jest jeden malusi niansik- ze tego rodzaju kredyty
                  sa udzielane na zasadzie dyskonta- czyli polega to na tym, ze dostajesz no z
                  banku 10.000$ ale faktycznie do reki wyplacane jest Tobie 9.000$ czyli kwota
                  kredytu potracona o umowne odsetki. Splacac w ciagu roku oczywiscie musisz
                  kwote 10.000$- w sprawiedliwy sposób= 10.000$/12.
                  Wsdzyscy sie ciesza poniewaz oprocentowanie nie jest 2..kilka procent a jedynie
                  10% i jest pieknie!!!
                  A jednak- w ekonomii funkcjonuje cos takiego jak wartosc pieniadza w czasie-
                  czyli oglednie to okreslajac- zasada polegajaca na tym, ze pieniadz ktory masz
                  teraz jest wiecej warart niz ten sam pieniadz w przyszlosci- a to za sprawa
                  chocby inflacji. Wyjasniajac dokadniej- za 2 zl obecnie jestes w stanie kupic
                  bochenek chleba ale za rok za ten sam chleb bys musial zaplacic juz np, 2,20zl.

                  W mysl tej zasady oznacza to, ze mamy do czynienia z tzw oprocentowaniem
                  nominalnym- wlasnie wynoszacym 10% pa, natomiast realne oprocentowanie (badz
                  efektywne) - uwzgledniajace wlasnie wartosc pieniadz w czasie- moze wynosic
                  wynosi juz 20-24%!!! a to za spawa taka, ze za swoj kredyt placisz koszty od
                  setkowe z gory i bank nie czeka na zwrot profitu z tego kredytu przez okres 1
                  roku tylko dysponuje profitem juz na poczatku umowy kredytowej. POza tym ta
                  sama wartosc pieniadz w czasie powoduje, ze banki np czesto oferuja kredyt
                  super oprocentowany- np 0%!!! i jest pieknie- banki rozdaja za darmo kase- ale
                  ale- wiemy ze tak nie jest- poniewaz zwrocic uwage ty nalezy ze bank- co prawda
                  nie pobierze odetek ale pobierze prowizje- np 5%- oczywiscie z gory- czyli po
                  zdyskontowaniu taj wartosci koszt realny naszego kredytu wynosi nie 0% a ok 10%.

                  Tam przynajmniej jest w polskich realiach- a czy tak jest w Stanach- sam musisz
                  stwierdzic.

                  Natomiast jedna sprawa w POlsce na szczescie juz jest dobra- w prawie polskim
                  powstala ustawa o ochronie konsumenta- ktora chroni go przed ta niewiedza-
                  czyli banki maj obowiazek informowania nie tylko o oprocentowaniu nominalnym (w
                  naszym powyzszym przypadku 10 czy tez 0%) ale rowniez realnym.

                  mhhhh- no coz z ta informacja jednak jest czesto tak jak z informacja o piwie
                  bezalkoholowym na reklamach. Owszem- jest zamiszczone- ale jakze nalezy sie
                  nameczyc by ta informacje zapisana gdzies w rogu malusimi literkami rozczytac.

                  To narazie tyle

                  Pozdrawiam



                  Mariusz
                  • Gość: dziki Re: Do Dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 09:15

                    Nie wiem co ci powiedziec,bo o ile wiem wszystko tam u was jest chore.
                    I te karty kredytowe to tez szpan aby "przyblizyc sie do ameryki",
                    a w rezultacie zalatwic klienta napewno lepiej niz tutaj.
                    Jesli zas chodzi o kredyty (pozyczki) to tu w USA sprawa jest jasna,
                    masz staly procent,i po otrzymaniu pozyczki dostajesz tzw.ksiazeczke splat
                    gdzie na kazdym czeku wypisana jest ta sama suma,i poprostu odrywasz ta jedna
                    kartke co miesiac i posylasz ja do nich,a oni sciagja ci z konta te sume.
                    To wszystko,i to wszytsko zostaje zalatwione na samym poczatku,a oni potem
                    nie moga juz tego zmienic,chocby sie swiat walil!
                    A to dlatego,ze tranzakcja zostala zawarta wtedy,a co jest dzis to juz sprawa
                    banku a nie twoja.
                    Widocznie w Polsce sa lepsi oszusci niz na calym swiecie?
                    Stad,byc moze u was lepsza jest karta kredytowa w tej sytuacji,ale jest
                    to sytuacja dla mnie niezrozumiala,chyba tylko poprzez pryzmat dawnych
                    polskich doswiadczen?
                    Przypomnialo mi sie teraz kiedy bylem w Polsce 10 lat temu chyba,to kolega
                    opowiadal mi,ze jego znajomi maja pozyczke (to bylo mlode malzenstwo i oboje
                    pracowali) i ze ona pracuje na raty a on na zycie,bo te raty sie zwiekszaja,
                    gdyz splacajac pozyczke kwota do splacenia nie zmniejsza sie,ale wrecz powoli
                    rosnie.Zapytalem go wiec,to jaki to ma sens,przeciez oni tego nigdy nie splaca
                    a on mi na to,ze oni sie juz do tego przyzwyczaili;cos okropnego,i chyba tylko
                    jest to mozliwe w polskiej rzeczywistosci wspolczesnej?
                    A zatem dyskusja na te tematy to jak mi sie wydaje dyskusja o zupelnie czyms
                    innym.Tak jak inna jest Ameryka od Polski.
                    I napewno Ty zyjac tam masz racje,a widze to z perspektywy kraju,gdzie takie
                    rzeczy sa nie do pomyslenia. Coz,co kraj to obyczaj.

                    pozdrowienia,

                    dziki,:)

                    • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 10:44
                      Witam ponownie

                      mhhhh... wiele osób ze stanwow ma mylny obraz tego co obecnie sie dzieje w
                      POlsce. Fakt- jest jeszcze wiele do zrobienia- ale i wiele juz sie polepszylo.
                      Sytuacja Twoich znajomych sprzed 10 lat to juz dawne czasy- a sytuacja, ktora
                      opisales byla spowodowana bardzo wysoka inflacja w POlace w tamtym okresie.
                      Obecnie inflacja wynosi ok 2% a kredyty oprocentowane sa w rozsadnych
                      granicach. przykadowo- w 1999 roku bralem kredyt na 50% zakupu mieszkania -
                      jako- moja zona nie pracowala bo jeszcze studjowala a ja dopiero bylem co po
                      studjach. Kredyt byl zgodnie z umowa rozlozony na 15 lat- natomiast ja
                      calkowicie go spalcilem w 2001 roku. Nie oznacza to, ze zarabam niewiadomo ile-
                      ale chodzi mi o to, ze wcale obecnie te kredyty nie sa nieprzystepne i tak
                      chorendalnie oprocentowane.
                      Reasumujac- zapewniam- jest jeszcze w POlsce duzo do zrobienia ale tak zle nie
                      jest. Jesli by jeszcze nie bylo takie wielkie bezrobocie (to jest duzy problem
                      teraz w POlsce) to zyloby sie calkiem normalnie.

                      POzdrawiam

                      Mariusz
                  • Gość: Bodzio Polityka finansowa NBP jak inaczej to nazwać? IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 30.05.04, 09:26
                    wwwmariusz3 napisał:
                    > prosze opierac sie na merytorycznych i prawdziwych przeslankach.
                    > Wewntrz bankowa stopa procentowa (w oparciu o która banki wyznaczaja
                    > oprocentwanie kredytow)- wacha sie z zaleznosci od czasu
                    > usrednienie - od 5,72
                    Artykuł jest zdaje się o oprocentowaniu kredytów jakie płacą
                    klienci banków. W takim układzie należy wziąść stopy bankowe
                    w USA ,EU i Polsce X 3 - znowu wychodzi racja przeciwników
                    polityki prezesa NBP. Żeby odpłacić niewątpliwemu znawcy
                    i zwolennikowi polityki NBP Mariuszowi proponuję porównać
                    politykę kredytową stosowaną przy zakupie samochodów w
                    USA, Europie i Polsce - jeszcze jaskrawiej ujawnia się
                    antyspołeczna i antygospodarcza politka Balcerowicza.
                    Dlaczego nie zastosuje się w naszej bankowości zasad
                    stosowanych w bankach Japonii gdzie pobierana jest opłata
                    od nieaktywnych, zdeponowanych pieniędzy (rezerwa rewaloryzacyjna).
                    Proszę się nie dziwić że przy wyborze Balcerowicz (PO)
                    czy Lepper (Samoobrona) społeczeństwo wybierze Samoobronę.
                    Wystarczy że Lepper zarząda by przed powołaniem rządu
                    ze stanowiska prezesa NBP odszedł Balcerowicz już ma
                    wybory wygrane.

                    • Gość: dzziki Re: Polityka finansowa NBP jak inaczej to nazwać? IP: *.dyn.optonline.net 30.05.04, 10:13

                      Moim zdaniem musicie zalatwic tych co kradna,i nikt tego za was
                      nie zrobi.Trzeba wyjsc na ulice i zalatwic ich!
                      Bo oni nabijaja swoje brzuchy wasza forsa!
                      Trzeba zmienic system calkowicie i rzad,a wiec chyba rewolucja?
                      Bo nie moga siedziec u steru ludzie,ktorzy okradaja wlasny narod,
                      i nie maja zadnej koncepcji przyszlosci,zadnego planu;przed nikim sie
                      nie tlumacza z wlasnych bledow czy pomylek,lub tez ze zwyklego warcholstwa.
                      Polska jest dzis krajem wolnym,i tylko ludzie w niej mieszkajacy maja wplyw
                      na rzadzenie tym krajem.Jezeli nie stworzycie odpowiedni system,ktory sam
                      bedzie sie "regulowal",to przepadniecie w nedzy i ubostwie,a tamci beda
                      oplywac az im sadlo zarosnie ich geby i nawet juz z wami gadac nie chca.
                      Bo wiedza,ze Polacy sie boja,i wola zyc tak jak zyja niz w sprawiedliwym
                      systemie rzadzenia.
                      To wymaga wysilku,i tymczasowych wyrzeczen!
                      Niestety,ale wydaje mi sie,ze Polska nie zmieni sie bez wewnerznej rewolucji,
                      ale chyba nie bedzie ja na to stac;dlatego stanie sie zerem dla obcych
                      i ich niewolnikiem.
                      Poprostu brak jest jakiegos czlowieka,ktory bylby przywodca,i poprowadzil
                      narod na droge wlasciwa.To kraj o olbrzymim potencjale gospodarczym,rolniczym
                      a zachowuje sie jak dziecko.Polska nic nie produkuje! co by bylo znane na
                      swiecie,i wogole nic!
                      Czy Polske nie stac na to,aby np.wyprodukowac swoj wlasny model samochodu,
                      ktory bylby konkurencyjny z innymi europejskimi i wten sposob zwiekszyc
                      nie tylko swoj budzet,ale i zapewnic wiecej miejsc pracy.
                      Dlaczego taka Szwecja robi "volvo","saab",one tutaj wszystkie jezdza po
                      Ameryce,i sa to auta drogie i sa szpanem dla kazdego amerykanina.
                      Dlaczego Polska nie zacznie produkowac polonezy,warszawy itd, z osmio
                      cylindrowymi silnikami i automatyczna skrzynia biegow,pelne komfortu
                      i lusksusu wenatrz i na zewnatrz,pelne roznej eletroniki i zalac nimi
                      ameryke?Gdzie jest problem? Ano jest on w tym ze trzeba zainwestowac,
                      ale rzad woli zainwestowywac we wlasne konta.
                      Dlaczego wy nie wypieprzycie tego rzadu na bruk?
                      Pewnie dlatego,ze wolnosc nie wywalczyliscie ale zostala wam dana,
                      i teraz nie wiadomo co z tym robic?
                      Doputy,dopoki nie znajdzie sie odpoweidni przywodca narodu naszego
                      umrze on pod jarzmem obcym;a szkoda bo to kraj ktory ma tak wspanialych
                      ludzi i moglby byc potega Europy.

                      pozdr.

                      dziki,:)
                      • wwwmariusz3 Re: Do Dzikiego 30.05.04, 11:33
                        POstulaty wydaja sie sluszne byc- bo faktycznie zyjemy w POlsce, kraju w ktorym
                        jeszcze duzo jest do zrobienia.... Powiadasz- rewolucja- wyjsc na ulice...
                        ok... POlacy potrafia... ale co po tym- co dalej???
                        Moim zdaniem to kazdy z nas powinien zaczas od rewolucji z samym soba- zakasac
                        rekawy i zabrac sie za prace.
                        Od tego zaczac..
                        Zapewniam- nie jestem hurra optymista- mam tez wiele problemow i wiele
                        zastrzezen do rzeczywstosci naszej polskiej- ale prawda jest tez taka- my
                        POlacy duzo potrafimy mowic- ale brakuje nam pomyslow co zrobic z nasza
                        wolnoscia, brakuje operatywnosci (wiem- brakuje kapitalu).
                        Drogi rozmowco- podam Tobie przyklad.
                        Wejdz na panel rozmowy na tym forum- lokalnej- Szczecin
                        tam tez sie udzialac zaczolem.
                        POdalem temat- co mozna zrobic by Szczecin (majsto w ktorym mieszkam) stal sie
                        miastem sukcesu. POdalem tam pare- moich przemyslen i pomyslow i
                        zaporoponowalem dyskusje na zasadzie prania muzgow- niech sie posypia pomysly-
                        jak najwiecej- a moze z tych pomyslow cos by sie urodzilo, by szczecin odzyl. I
                        jaka mialem reakcje?- typowo polska- 0 - nawet najbardziej bzdurnego pomyslu-
                        za to znalazlo sie wielu- ktorzy krytykowac zaczeli moje pomysly i narzekac jak
                        to u Nas jest zle.
                        Czy Twoim zdaniem i zdaniem wszystkich forumowiczow- takim narzekaniem i
                        ogolnym sceptycyzmem cos zbudujemy?

                        Pytanie pozostawiam otwarte.

                        Pozdraiwam

                        Mariusz
                      • komentator Dzzikie balwanstwo 30.05.04, 19:28
                        Gość portalu: dzziki napisał(a):

                        > Moim zdaniem musicie zalatwic tych co kradna,i nikt tego za was
                        > nie zrobi.Trzeba wyjsc na ulice i zalatwic ich!
                        > Bo oni nabijaja swoje brzuchy wasza forsa!
                        > Trzeba zmienic system calkowicie i rzad,a wiec chyba rewolucja?

                        To jest mniemmanie najgorszej holoty - odebrac bogatym i bedzie super.

                        > Bo nie moga siedziec u steru ludzie,ktorzy okradaja wlasny narod,
                        > i nie maja zadnej koncepcji przyszlosci,zadnego planu;przed nikim sie
                        > nie tlumacza z wlasnych bledow czy pomylek,lub tez ze zwyklego warcholstwa.
                        > Polska jest dzis krajem wolnym,i tylko ludzie w niej mieszkajacy maja wplyw
                        > na rzadzenie tym krajem.Jezeli nie stworzycie odpowiedni system,ktory sam
                        > bedzie sie "regulowal",to przepadniecie w nedzy i ubostwie,a tamci beda
                        > oplywac az im sadlo zarosnie ich geby i nawet juz z wami gadac nie chca.
                        > Bo wiedza,ze Polacy sie boja,i wola zyc tak jak zyja niz w sprawiedliwym
                        > systemie rzadzenia.

                        Co to za debilizm? Polska wlasnie weszla do Unii Europejskiej, za pare lat
                        ostatecznie znikna granice a w kieszeniach bedziemy mieli euro a ty jakies
                        brednie pleciesz.

                        > To wymaga wysilku,i tymczasowych wyrzeczen!
                        > Niestety,ale wydaje mi sie,ze Polska nie zmieni sie bez wewnerznej rewolucji,
                        > ale chyba nie bedzie ja na to stac;dlatego stanie sie zerem dla obcych
                        > i ich niewolnikiem.

                        To jakies rekordowe idiotyzmy; wodniste piwo w USA ci mozg rozwodnilo?

                        > Poprostu brak jest jakiegos czlowieka,ktory bylby przywodca,i poprowadzil
                        > narod na droge wlasciwa.To kraj o olbrzymim potencjale gospodarczym,rolniczym
                        > a zachowuje sie jak dziecko.Polska nic nie produkuje! co by bylo znane na
                        > swiecie,i wogole nic!
                        > Czy Polske nie stac na to,aby np.wyprodukowac swoj wlasny model samochodu,
                        > ktory bylby konkurencyjny z innymi europejskimi i wten sposob zwiekszyc
                        > nie tylko swoj budzet,ale i zapewnic wiecej miejsc pracy.
                        > Dlaczego taka Szwecja robi "volvo","saab",one tutaj wszystkie jezdza po
                        > Ameryce,i sa to auta drogie i sa szpanem dla kazdego amerykanina.

                        Ty, pomylony jestes? Polska jest teraz czescia najwiekszego wolnego rynku
                        na swiecie. Czasy jak kazdy kraj robil auto sie skonczyly. Volvo i Saab
                        to leca na stratach a kupili je badziewiacy z Forda i GM.


                        > Dlaczego Polska nie zacznie produkowac polonezy,warszawy itd, z osmio
                        > cylindrowymi silnikami i automatyczna skrzynia biegow,pelne komfortu
                        > i lusksusu wenatrz i na zewnatrz,pelne roznej eletroniki i zalac nimi
                        > ameryke?Gdzie jest problem? Ano jest on w tym ze trzeba zainwestowac,
                        > ale rzad woli zainwestowywac we wlasne konta.
                        > Dlaczego wy nie wypieprzycie tego rzadu na bruk?
                        > Pewnie dlatego,ze wolnosc nie wywalczyliscie ale zostala wam dana,
                        > i teraz nie wiadomo co z tym robic?

                        Rzad ma inwestowac a samochody? To najczystszy idiotyzm. Polska ekonomia
                        rozwija sie calkiem dobrze, nie bredz.

                        > Doputy,dopoki nie znajdzie sie odpoweidni przywodca narodu naszego
                        > umrze on pod jarzmem obcym;a szkoda bo to kraj ktory ma tak wspanialych
                        > ludzi i moglby byc potega Europy.

                        Polska juz ma swoje miejsce w Unii. W Unii robia sie jedna wspolna ekonomia
                        europejska.

                        > dziki,:)

                        No widac ze kompletnie zdziczales.
                    • wwwmariusz3 Re: Do Bodzia 30.05.04, 11:17
                      Gość portalu: Bodzio napisał(a):

                      > wwwmariusz3 napisał:
                      > > prosze opierac sie na merytorycznych i prawdziwych przeslankach.
                      > > Wewntrz bankowa stopa procentowa (w oparciu o która banki wyznaczaja
                      > > oprocentwanie kredytow)- wacha sie z zaleznosci od czasu
                      > > usrednienie - od 5,72
                      > Artykuł jest zdaje się o oprocentowaniu kredytów jakie płacą
                      > klienci banków. W takim układzie należy wziąść stopy bankowe
                      > w USA ,EU i Polsce X 3 - znowu wychodzi racja przeciwników
                      > polityki prezesa NBP. Żeby odpłacić niewątpliwemu znawcy
                      > i zwolennikowi polityki NBP Mariuszowi proponuję porównać
                      > politykę kredytową stosowaną przy zakupie samochodów w
                      > USA, Europie i Polsce - jeszcze jaskrawiej ujawnia się
                      > antyspołeczna i antygospodarcza politka Balcerowicza.
                      > Dlaczego nie zastosuje się w naszej bankowości zasad
                      > stosowanych w bankach Japonii gdzie pobierana jest opłata
                      > od nieaktywnych, zdeponowanych pieniędzy (rezerwa rewaloryzacyjna).
                      > Proszę się nie dziwić że przy wyborze Balcerowicz (PO)
                      > czy Lepper (Samoobrona) społeczeństwo wybierze Samoobronę.
                      > Wystarczy że Lepper zarząda by przed powołaniem rządu
                      > ze stanowiska prezesa NBP odszedł Balcerowicz już ma
                      > wybory wygrane.
                      >

                      ------------------------------
                      Odpowiadam:
                      1. Moj cytat brzmi w pelni:
                      PS. Prosze Panstwa- by sie wypowiadac- prosze opierac sie na merytorycznych i
                      prawdziwych przeslankach. Skad Panstwo wieli indormacje, ze stopy procentowe w
                      POlsce wynosza 15%????
                      Dla Panstwa informacji-
                      Stopa redyskontowa - 5,75%
                      Stopa lombardowa- 6,75%
                      Wewntrz bankowa stopa procentowa (w oparciu o która banki wyznaczaja
                      oprocentwanie kredytow)- wacha sie z zaleznosci od czasu usrednienie - od 5,72
                      % dla WIBORu 1m do 6,33% dla WIBORu 6m.
                      Zrodlo- np pasaz finansowy "Wirtualnej POlski"

                      Wiec kolego, gdy cytujesz kogos cytuj wszystko a nie tylko wyrywki, ktore Tobie
                      pasuja.

                      2. W rzadnej z moich wypowiedzi nie stwierdzilem ze jestem goracym oredownikiem
                      poityki NBP. Owszem- jest wiele spraw ktore mozna by bylo zarzucic tej polityce-
                      ale w sumie to nigdy jeszcze nikt nie potrafil dogodzic w 100%. Natomiast w
                      konteksie naszej dyskusji- jednego nie mozna zarzucic RPP- stlamsili inflacje i
                      dzieki temu mamy obecnie nizsze stopy i nizsze oprocentowanie kredytow niz np
                      10 lat temu (vide: wypowiedz Pana Dzikiego nt jego znajomych).
                      3. Jesli chcialbys podyskutowac nt polityki NBP i Pana balcerowicza- to prosze-
                      najpierw sie doucz- na czym ta polityka polega (podpowiem jedynie- zwroc uwage
                      na polityke rezerw celowych, politykie popytowo- podazowa pieniadza oraz
                      równiez towarow i uslug, politykie dlugu publicznego, polityke importowo-
                      exportowa, czy wreszcie powiazania mezoeokoniomiczne)- gdy to wszystko
                      ogarniesz i byc moze po czesci zrozumiesz- wtenczas mozemy porozmawiac na te
                      tematy- a jesli jedynie chcesz popeplac to lepiej zamilknij.
                      4. POlityka w Japonii- czy Pan wie dlaczego tam tak jest??? Wyjasnie- w Japonii
                      wystepuje zjawisko ujemnej inflacji- deflacji. Czyli wzrostu wartosci pieniadza
                      w czasie. I teraz dam zadanie domowe- o co tu chodzi- niech KOlega sie zaglebi
                      w ten temat i wyjasni to na forum dlaczego to zjawisko powoduje taka poiltyke.
                      Jak juz Pan odrobi to zadanie- bedziemy wiedzieli, ze conieco Pan pojal- i nie
                      bedzie Pan rzucal nic nie wartych sloganow.
                      5. Lepper czy Balcerowicz. Marze o tym, by jednak w naszym kraju ludzie zaczeli
                      wreszcie myslec anie gadac. Coz zrobil Lepper? Jest juz od dluzszego czasu przy
                      korycie i co??? Nadal tylko gada... a przeciez mial dzialac!!! - kolejny
                      politykier jednym slowem- zostawie to bez dalszego komantarza- bo nie chce
                      zbaczac z torow ekonomicnzych na gadaninie o polityce. POwiem tylko jedno-
                      fajnie by bylo zapodac temat- Ranking ludzi- ktorzy naprawde cos zrobili by w
                      POlsce bylko lepiej. Nie tych gaduniaczy- ale ludzi czyny- pokazac ich- i
                      wyniesc na wyzyny!
                      6. Cdn

                      • darr.darek uwaga o Japoni - błędna 31.05.04, 11:51
                        wwwmariusz3 napisał:
                        >POlityka w Japonii- czy Pan wie dlaczego tam tak jest??? Wyjasnie- w Japonii
                        >wystepuje zjawisko ujemnej inflacji- deflacji. Czyli wzrostu wartosci pieniadza
                        >w czasie.

                        Występuje w Japonii zjawisko deflacji i znaczy DOKŁADNIE to co wynika z samej
                        definicji terminu "deflacja". Czyli oznacza, że średnio ceny w Japonii od kilku
                        lat spadają.
                        Czy automatycznie wiąże się to ze wzrostem wartości jena ? Odpowiedź : NIE !
                        Większość ceny w Japonii spada (a ceny np. Toyot ... ROSNĄ), bo przez lata 80%
                        gospodarki Japonii było "chronione" przed konkurencją światową i ceny w tej 80%
                        części mniej efektywnej gospodarki były nawet kilkukrotnie zawyzone w stosunku
                        do Świata. Dlatego od lat spadają i powoli dostosowują się do Świata.
                        A wartość jena na Świecie ... TEŻ SPADA . Dowód ? Proszę : jakieś 8lat temu 1
                        dolar wart był ok. 95 jenów. Dziś dolar wart jest ok. 108 jenów. W czasie tych
                        8 lat dolar spadł REALNIE na wartości ok. 20% .
                        Pytanie : o ile REALNIE spadła na Świecie wartość jena w ciagu tych 8 lat ?
                        Mnie wychodzi coś ok. 30%, a Tobie ?
                        • wwwmariusz3 Re: uwaga o Japoni - błędna 31.05.04, 18:02
                          Drogi Darku

                          Wlasnie- delfakcja jest wzrostem wartosci pieniadza. Czyli mam racje i
                          dokladnie mialem na mysli to co Ty napisales- czyli-
                          dam przyklad- bochenek chleba w japoni kosztowal- zalózmy- 50 jenow. Natomiast
                          obecnie kosztuje 40 jenow. Czyli ceny spadaja- owszem- ale nalezy zauwazyc ze
                          obecnie juz za te 40 jenow mozemy kupic ten sam bochenek chleba- czyli wartosc
                          40 jenow obecnie to tak jak 50 jenow wczesniej. Czyli jak to okreslilem-
                          pieniadz zyskal na wartosci.

                          Natomiast kwestia wartosci waluty (jena) w stosunku do np dolara- to juz
                          odrebna sprawa. Wartosc waluty wyznacza rynek w zaleznosci od popytu i podazy
                          danej waluty na rybku. POdobnie jest u nas- inflacja- swoja droga- natomiast
                          wartosc zlotowki w stosunku do np dolara czy euro zalezy od wielu czynnikow -
                          nie tylko zwiazanych z inflacja.
                          Pozdrawiam
                          Mariusz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka