Gość: Chomsky
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
21.03.02, 13:10
Wojna o ropę?
co łączy wojnę w Afganistanie z wojną w Czeczenii
pisze Anatol Adda
15. 10. 2001
Wiele motywów podaje się jako te, które stoją za nalotami na Afganistan. Wiele
osób wierzy w to, co mówią zachodnie jastrzębie:, że jest to wojna z
terroryzmem, choć - uwaga, uwaga - w towarzystwie podobne określenie może już
zostać uznane za passe. Dziś modnie jest mówić - za CNN'em - wojna z terrorem
(sic). Wielu ludzi skłonnych byłoby powiedzieć, że wojna jest powodowana przede
wszystkim żądzą zemsty Ameryki. Są tacy, którzy widzą w niej odwieczną wojnę
kultur czy nawet - cywilizacji. Niektórzy sądzą , że USA zaangażowały się w tej
konflikt, aby napędzić trochę gospodarkę i wzmocnić swoją armię, gdyż - jak
wiadomo - armia, która zbyt długo siedzi w koszarach może się nie zdać na
wiele.
Nie chcę się tutaj wypowiadać, który z powodów jest akurat tym prawdziwym.
Sądzę, że amerykańskie jastrzębie pięką tutaj na afgańskim ogniu parę pieczeni.
Chciałbym natomiast napisać o motywie, który dosyć szybko acz nieśmiało pojawił
się w felietonach publikowanych na Indymediach i Commondreams, a który z
biegiem czasu coraz częściej jest przytaczany. O co chodzi?
Chodzi więc niewątpliwie o pieniądze. A pieniądze często wiążą się ostatnio z
przemysłem naftowym. Ropa naftowa już od kilkudziesięciu lat była powodem nie
jednej wojny oraz zachwiała niejeden raz globalną gospodarką. Tak się bowiem
składa, że w posiadaniu złóż tego surowca są państwa, z którymi Zachodowi nie
zawsze układa się najlepiej. W dodatku złoża te są dosyć małe i szybko się
kurczą, przynajmniej tak szybko, jak rośnie w siłe przemysł samochodowy. Już
niedługo państwa arabskie będą kontrolowały niemal cały światowy eksport ropy
naftowej. Cały, oprócz Morza Kaspijskiego.
O tym, jakie znaczenie dla amerykańskiej gospodarki ma ropa naftowa świadczyć
może chociażby historia protokołu z Kioto, w którym najbardziej uprzemysłowione
państwa zgodziły się ograniczyć emisję dwutlenku węgla, aby uratować Ziemie
przed zmianami klimatu [ patrz tutaj ]. Otóż Stany migały się od ratyfikcacji
tego protokołu już za Clintona. Gdy na czele władz Ameryki stanął George Bush,
którego rodzina ściśle związana jest z przemysłem naftowym, opór Ameryki wobec
ratyfikacji stał się twardy jak nigdy przedtem. Samo Exxon Mobile i Halliburton
mają w administracji Busha swoich ludzi - mianowicie Cheneya i Rice'a.
Co to ma jednakże wspólnego z wojną w Afganistanie? Zanim na to odpowiemy,
poddajmy w wątpliwość fakt, że bezpośrednią przyczyną tego ataku są wydarzenia
z 11 września. Były pakistański dyplomata twierdzi, że USA rozmawiały z
Pakistanem już w lipcu na temat inwazji na Taliban, która miałaby się odbyć...
w połowie października. - [ patrz tutaj ]. Rzecz jasna nie można trakotwać tej
informacji jako pewnej na 100%, chociaż fakt, że znaleźliśmy ją w serwisie BBC
świadczy również, że nie jest ona na pewno wyssana z palca przez jakieś
antyamerykańskie siły. The Guardian donosi zresztą, że ostrzeżenia o możliwym
ataku spłynęły do talibów z amerykańśkiej strony jeszcze przed wrześniem.
No i następuje teraz odpowiednia chwila aby przytoczyć pewną historię.
W styczniu 1998 roku talibowie podpisują umowę, w której pozwalają na
realizację projektu wybudowania 890-milowego gazociągu, projektu
przedstawionego przez Unocal. Gazociąg prowadziłby gaz z Turkmenistanu do
Pakistanu, gdzie zostałby on włączony do sieci gazowej w Sui. Projekt miał być
ukończony w 2002 roku. Jednakże już w marcu 1998 Unocal zasygnalizował
opóźnienia wynikające z trwającej w Afganistanie wojny domowej.
Co ważne - Unocal rozważał także poprowadzenie 1000-milowego rurociągu z
rafinerii w Chardzou (Turkmenistan) do pakistańśkiego wybrzeża - oczywiście
również przez Afganistan (zapewne gazociąg i rurociąg byłyby prowadzoen przez
większą część drogi równolegle). Rafineria w Chardzou jest już połączona z
rosyjską siecią zachodnio-syberyjską, rurociąg umożliwiałby alternatywną drogę
eksportu ropy z rejonów Morza Kaspijskiego. Projekt przeprowadzenia rurociągu
znany jest pod nazwą Central Asian Oil Pipeline Project.
Jednakże nawet projekt gazociągu utknął w martwym punkcie po tym, jak z
konsorcjum gazociągowego (znanego pod nazwą Centgas) najpierw wycofał się
Gazprom, a później sam Unocal. Niestabilna sytuacja w Afganistanie uczyniła to
przedsięwzięcie wysoce ryzykownym. W dodatku Unocal był naciskany przez
organizacje na rzecz praw człowieka - m. in. RAWA. Jednak już w marcu 2000
roku - niespełna rok po swoim wycofaniu się Unocal rozpoczął rozmowy z talibami
nt. projektów gazociągu i rurociągu.
Cóż - z powyższej historii - jeśli wziąć pod uwagę sytuację geopolityczną, -
wyłania się dosyć ciekawy obraz: otóż motywy wojny w Afganistanie i w Czeczenii
zarówno te ukryte jak i te fasadowe - mogą być bardzo podobne: walka o ropę
naftową jednego z nielicznych rejonów, który jeszcze w nią obfituje (Morze
Kaspijskie) pod przykrywką walki z terrozymem. Na ropę Morza Kaspijskiego,
znajdującego się w rosyjskiej strefie wpływów, Zachód miał chrapkę od dawna.
Nie darmo w Baku kręci się tylu amerykańśkich inwestorów. Niestety
umiejscowienie nie jest tu zbyt korzystne. Z południa Iran. Z północy Rosja. Z
zachodu Turcja, lecz po drodze okolice Górnego Karabachu i terytorium Armenii.
No i ze wschodu Turkmenistan.
Rosja niedawno zgodziła się na wybudowanie nowego rurociągu - rurociągu
Zachodu, który miałby być poprowadzony obok istniejącego rurociągu Tengiz,
startującego w Kazachstanie. Nowy rurociąg przechodziłby przez terytorium Rosji
i dochodził do Morza Czarnego. Cóż - liche to uniezależnienie się od Rosji w
kwestii kaspijskiej ropy.
Jeśli rozważyć te fakty, to coraz bardziej prawdopodobne może się wydać to, że
krew na tej wojnie znowu przelewana jest o to, co przelano jej już tak wiele
całkiem niedawno w Iraku. O ropę...
O planach rurociągu można poczytać m. in.:
www.house.gov/international_relations/105th/ap/wsap212982.htm
www.eia.doe.gov/emeu/cabs/afghan2.html
O planach ataku na Afganistan sprzed 11.9:
news.bbc.co.uk/hi/english/world/south_asia/newsid_1550000/1550366.stm
www.guardian.co.uk/wtccrash/story/0,1300,556279,00.html
www.guardian.co.uk/Archive/Article/0,4273,4261737,00.html
W tekście opierałem się na źródłach:
www.indymedia.org/
poprostu.pl/
Anatol Adda