Dodaj do ulubionych

Rewolucja w spółdzielniach

    • Gość: aga Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.173.45.107.tesatnet.pl 22.04.13, 11:33
      Mam pytanie, jak będzie rozwiązany problem spłacenia kredytów, które Spółdzielnie zaciągnęły z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego na budowę mieszkań? Jeśli nastąpi likwidacja Spółdzielni, to czy przejdą one na mieszkańców tego budynku, który jest obciążony kredytem? Z góry dziękuję za odpowiedź.
    • Gość: autochtonka Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.13, 01:21
      Mieszkam w Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie od 11 lat. W czerwcu na walnym 2012r zgodziliśmy się na wymianę wodomierzy, z zaznaczeniem, że za wodomierze zapłacimy sami - koszt 4*28zł=112zł + wymiana - zaplanowany koszt to 200000zł, dla całej nieruchomości. Bez wiedzy kogokolwiek prezes podjął sam decyzję i podpisał umowę z wykonawcą na 600000zł. Radę Nadzorczą poinformował o tym fakcie we wrześniu 2012r i Rada licząca 12 członków podjęła Uchwałę zmieniającą plan remontów o 400000zł - nikt nie wskazał źródła finansowania, w dokumentach z posiedzeń Rady czytamy, że brawo prezes, super działanie, należy się nagroda i przyznali prezesowi 30000zł nagrody.

      Powyższe - dotarło do mnie pod koniec października 2012r i poszłam do Spółdzielni dowiedzieć się prawdy bezpośrednio od prezesa, który nie był uchwytny całymi tygodniami, żadałam wglądu w dokumenty - OPÓR, nic nie dostałam "ochrona danych osobowych, prawo handlowe itd. Chodziłam, pisałam, aż pod koniec listopada 2012 nie wytrzymałam i wezwałam POLICJĘ. Wtedy prezes się pojawił, i oznajmił, że dokumenty do wglądu udostępni za tydzień --
      • Gość: Fix Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.13, 07:12
        Do autor: Gość: autochtonka

        Wrogie organy spółdzielczej nomenklatury postępują zgodnie z wypracowaną przez lata metodyką zniewalania spółdzielców.

        W drugim obiegu funkcjonuje tzw. "Vademecum prezesa"

        „VADEMECUM PREZESA"

        1/ Postępowanie spółdzielcze:

        Każdą sprawę, o którą występuje frajer, należy załatwiać w maksymalnie wydłużonym czasie, a jeśli tylko można, np, nie ma dużego zagrożenia sądowego, nie należy jej załatwiać w ogóle.
        Poza bardzo nielicznymi wyjątkami, frajer wcześniej czy później rezygnuje.
        Wyjątkiem są sprawy wykluczenia frajera ze spółdzielni, które należy załatwiać niezwłocznie oraz sprawy w których grozi wypłata odszkodowania z tytułu ubezpieczenia, np. zacieki, jeśli frajer przeleci z pismem. Na te przypadki trzeba szczególnie uważać.

        2/ Informacja:

        - Udzielanie frajerowi informacji na piśmie jest OSTATECZNOŚCIĄ.
        Dopóki się daje, wszelkich informacji należy udzielać wyłącznie ustnie.
        Frajerowi nigdy nie należy przedstawiać całej prawdy.
        Dobrze jest mówić o tej samej sprawie raz tak, za drugim razem przeciwnie.
        Frajer się dziwi i głupieje, bo nie wie, jak jest naprawdę, a przekazując taką informację innym frajerom, wychodzi na oszołoma, bo kto uwierzy w TAK-NIE.
        Nigdy nie należy podawać frajerom dokładnych danych, będą się później czepiać każdego szczegółu.
        Trzeba zawsze zostawiać sobie pole do manewru.
        Jeśli frajer przypiera cię do muru, powiedz, że nie znasz dokładnych danych i sprawdzisz jutro, a podasz je przy następnej okazji,

        Ewentualnie możesz powiedzieć, że musisz się skonsultować z prawnikiem.
        Frajerzy nie znają prawa, więc odpuszczą.
        Jeśli nie odpuszczą, to powiedz, żeby napisali pismo, to udzielisz stosownej odpowiedzi.
        Raczej nie napiszą, a jeśli nawet, to trudno, sprawa się przeciągnie, aż frajer się zmęczy i odpuści

        3/ Donos do Urzędu Skarbowego:

        - Niektórym frajerom przychodzą do głowy pomysły, żeby składać donosy do US.
        Dlatego podczas nieoficjalnych spotkań z frajerem należy mówić, że nie warto nasyłać na zarząd ludzi z Urzędu.
        Dobrze jest przy tym wspomnieć, że już ktoś to zrobił, ale ty wiesz kto, żeby zasugerować, że masz tam znajomości.
        Frajer i tak tego sprawdzi, a jeśli faktycznie masz znajomości, to masz dodatkowy atut.
        Ponadto dobrze jest dodać, że złożenie donosu, który okaże się fałszywy, wiąże się z ogromnymi odszkodowaniami, które frajer będzie musiał zapłacić.

        4/ Droga sądowa:

        - Frajerowi należy mówić, że droga sądowa będzie dla niego długa i kosztowna.
        Wyraźnie trzeba dawać do zrozumienia, że w walce z zarządem i tak jest bez szans.

        5/ Kształtowanie stosunków wśród mieszkańców:

        - Frajerowi należy przedstawiać jego sąsiadów w jak najbardziej niekorzystnym świetle, najlepiej z przykładami.
        Dobrze jest wiedzieć coś konkretnego na temat poszczególnych frajerów, tak by zawsze był w tym element prawdziwy, wtedy nasza legenda brzmi prawdopodobnie.
        Nawet jeśli nie jest prawdziwa, to frajer i tak tego nie sprawdzi, a już zawsze będzie miał wątpliwości.
        A najlepiej jest ich na siebie napuszczać.
        • pxaxel Re: Rewolucja w spółdzielniach 23.04.13, 09:25
          Pan T. Jórdeczka, prezes SM i przewodniczacy RN ZRSM napisał w GW, że chcą nas podzielić na kawałki i rozgrabić, twierdząc, że:
          Projekt ustawy radykalnie zmienia zasady zarządzania mieszkaniami spółdzielczymi wprowadzając obowiązek stosowania przepisów o własności lokali i tworzenia wspólnot, bez uwzględnienia woli samych zainteresowanych. Mówiąc o zainteresowanych ma zapewne na myśli, zarządy spółdzielń i Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych, które reprezentuje. Wiadomo, nikt nie będzie działał wbrew własnemu interesowi. Posłowie natomiast, prezentując projekt nowej ustawy mieli na uwadze, przede wszystkim, interes właścicieli mieszkań, a nie organów spółdzielni.
          Twierdzi dalej, że spółdzielnia mieszkaniowa zrzesza osoby, które zjednoczyły się dobrowolnie w celu zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. Zapomina, że w PRL, kiedy powstawały, były (poza osobami z nomenklatury) jedyną drogą uzyskania mieszkania. Dobrowolnie to mogłyby powstawać dzisiaj, ale nowe, jakoś nie powstają.
          Dalej twierdzi, że członkowie, jeśli uznają za zasadne, mogą żądać zwołania walnego zebrania. Tylko, żeby to uczynić, trzeba zebrać podpisy 10% wszystkich członków. W moim przypadku musiałbym zebrać podpisy ponad 300 członków. Wiadomo, że nie zbiorę. 10% jest zasadne w wspólnocie, która dysponuje jednym budynkiem. I jak wyglądają nasze prawa – widać na przykładach.
          Wszyscy przeciwnicy nowej ustawy twierdzą, że jej celem jest rozgrabienie własności spółdzielni. To jest czysta demagogia. Jeśli, na życzenie kilku członków, którzy wyodrębnią swoje mieszkania, dojdzie do powołania wspólnoty mieszkaniowej, to spółdzielnia będzie nadal nią zarządzać, tylko w oparciu o ustawę o własności lokali. Jeśli firmy administrujące wspólnotami nie mają problemów, to skąd obawy zarządów spółdzielń, które mają w tym względzie dużo większe doświadczenie. Ale to zmuszałoby zarządy do większych wysiłków na rzecz obniżania kosztów administrowania i eksploatacji budynku, przed czym się bronią.
          Nie jest też prawdą, ciągle przytaczaną przez przeciwników nowej ustawy, że po powołaniu wspólnot, zniszczona zostanie cała infrastruktura osiedlowa, jak place zabaw, parkingi, tereny zieleni etc. Niby dlaczego ?. Przy wielu obecnych wspólnotach też istnieją place zabaw, parkingi i zieleń i nie mają one z tym żadnego problemu. Jeśli wspólnotą będzie nadal administrować spółdzielnia, to nic się przecież nie zmieni. Ale nawet gdyby, w wyjątkowych przypadkach groziły problemy z podziałem, to zostawmy to właścicielom gruntu. Zakładanie , że zarząd spółdzielni lepiej zadba o interesy faktycznych właścicieli, aniżeli oni sami, jest czystą hipokryzją.
          Zostanie też, jak twierdzi prezes spółdzielni, nieracjonalnie rozparcelowany majątek wspólny, który przynosi korzyści finansowe członkom. To jest kolejny altruizm w wypowiedzi prezesa. Nikt z nich nie myśli o swoich posadach i władzy, tylko o korzyściach finansowych członków. To dlaczego są przeciw większemu upodmiotowieniu właścicieli mieszkań, które zakłada nowa ustawa? . Przecież nowa ustawa nie odbiera możliwości administrowania spółdzielni, jeśli będzie taka wola członków. Dlaczego pan prezes uważa, że właściciele mieszkań są osobami nierozsądnymi i będą działać na swoją niekorzyść ?.
          Pan prezes twierdzi, że spółdzielnie mieszkaniowe zatrudniają 70 tys. pracowników, którzy po wejściu nowej ustawy, zasilą szeregi bezrobotnych. To też nie jest prawdą. Po powstaniu wspólnot, które tak szybko przecież nie powstaną, nadal administrować nimi będą spółdzielnie. Aby zrezygnować z administrowania spółdzielni musiałoby zagłosować ponad połowa udziałów. A jak twierdzi jeden z prezesów, do odchodzenia ze spółdzielni ludzie się nie garną. Więc czego się obawiać. Poza tym nie widzę powodów, aby spółdzielnia, jako administrator wspólnoty, miała działać gorzej od firm administrujących. Gdyby jednak, niektóre wspólnoty zrezygnowały z usług spółdzielni, to zwolnieni pracownicy, znajdą pracę w prywatnych firmach administrujących, bo te, siłą rzeczy, zmuszone zostaną zwiększyć zatrudnienie.
          Forsowane rozwiązania posłów są, zdaniem prezesa, przykładem braku wyobraźni o negatywnych skutkach nowej ustawy. Ustawa nie spowoduje obniżenia opłat za mieszkania lecz wygeneruje dodatkowe koszty. I tu pan prezes nie ma racji. Znam wspólnotę mieszkaniowa w Warszawie, gdzie opłata za administrowanie przez firmę administrującą wynosi 0,57 zł za m². Proszę wskazać mi spółdzielnię, która liczy sobie mniej.
          Nowa ustawa zasadniczo zwiększa prawa właścicieli do zarządzania swoimi lokalami, ale nie odbiera możliwości dalszego administrowania przez spółdzielnie, jeśli większość właścicieli będzie tego chciała. Ustawa pozwala jednak na rezygnację z usług spółdzielni na rzecz wspólnoty, jeśli większość będzie za zmianą. Dlaczego prezesi, którzy wykazują taką dbałość o interesy swoich członków, obawiają się, że ta większość może działać nierozsądnie i trzeba jej to uniemożliwić.


          • Gość: Sceptyk-spółdzielc Rewolucja w spółdzielniach - guzik! IP: *.warszawa.mm.pl 23.04.13, 10:29
            Beca - dzieki za kolejny komentarz - widza, ze tak samo jak ja odbierasz zabiegi polityków - zwlaszcza PO i PiS - uczyniania czegoś dobrego dla nas czyli jako typowe gruszki na wierzbie!

            I do innych dyskutantow - jakoś boicie się zamieścić krytycznych uwag pod adresem T. Jordeczki na forum GW dla Bielska-Białej czyli miasta, w którym ten pan jest spółdzielnianym bossem! Dlaczego? Bo jesteście typowymi spółdzielcami, których zadawala jedynie możliwość popisania sobie w necie. I to wszystko, na co zdobywacie się, aby poprawić naszą sytuację.
          • Gość: pesymista Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.ip.jarsat.pl 23.04.13, 19:15
            Jakie są zasady powoływania wspólnoty ? W bloku 10-piętrowym gdzie dużo mieszkań jest wynajmowanych może być bardzo duży problem z zebraniem odpowiedniej liczby udziałowców i gdzie oni mieliby się spotkać (60 - 100 mieszkań) ?
            Jeżeli w danej nieruchomości są duże zaległości czynszowe to może to być olbrzymi problem dla tych "płacących" - w spółdzielni to się chyba uśrednia.
            I jeszcze jedna sprawa. Zabudowa w spółdzielniach jest znacznie "luźniejsza" niż obecne standardy. Jeżeli teren spółdzielni zostanie podzielony, to developer nie będzie miał żadnego problemu z wybudowaniem obiektu przed moimi oknami - obawiam się, że przy tej ustawie lobbują pewne środowiska.
            • Gość: Sceptyk-spółdzielc Rewolucja w spółdzielniach - guzik! IP: *.warszawa.mm.pl 24.04.13, 06:38
              Pesymisto IP: *.ip.jarsat.pl 23.04.13, 19:15, wspólnoty nikt nie powołuje, Powstaje ona z chwilą wyodrębnienia pierwszego lokalu w budynku z mocy prawa (ustawy o własności lokali). Jeśli lokali będących współwłasnością – należących do różnych osób – jest mniej niż 7, to jest to tzw. mała wspólnota, do której mają zastosowania przepisy kodeksu cywilnego, jeśli jest tych lokali co najmniej 7, powstaje tzw. duża wspólnota, do której mają zastosowanie przepisy ustawy o własności lokali (uowl).

              Problem z zebraniem odpowiedniej ilości współwłaścicieli (udziałowców) rzeczywiście występuje we wspólnotach ale i w spółdzielniach też jest bardzo często spotykany. Wynajmujący mieszkania wówczas nie interesują się zupełnie sprawami budynku bo najemcy i tak za wszystko zapłacą. Tu uowl powinna być zmieniona! Nie ma chyba problemu z miejscem spotkania – zawsze za nieduże pieniądze można coś wynająć - większym problemem jest właśnie stosunkowo mały udział współwłaścicieli w zwoływanych zebraniach w spółdzielniach jak również i we wspólnotach..

              Problem z zaległościami jest znacznie większy w spółdzielniach bo to w nich właśnie w ramach fałszywie pojętego „solidaryzmu spółdzielczego” jedni płacą masowo za drugich (często o tym nie wiedząc!) – we wspólnotach bardzo mało ich członków godzi się na taki układ. W spółdzielniach zarządy bardzo liberalnie traktują nawet bardzo dużych dłużników z zaleglościami po kilkadziesiąt tysięcy złotych bo prezesom udaje się stosunkowo łatwo przekonać ich do przyjścia na walne zgromadzenie i głosować zgodnie z wolą prezesów straszących dłużników perspektywą wyrzucenia ze spółdzielni gdy pojawi się nowa władza. Dziwne ale prawdziwe!

              Sprawa zabudowy czyli wciskania budynków między już istniejące – udaje się to znacznie łatwiej w spółdzielniach niż we wspólnotach. Przykładowo w spółdzielni Rozstaje w Gdańsku zarząd bez wiedzy spółdzielców dogadał się z deweloperem i próbuje na działkach będących własnością osób z wyodrębnionymi lokalami wybudować jakiś wysoki apartamentowiec. Jestem pewien, że we wspólnocie taki numer będzie znacznie trudniej wywinąć.

              A przy ustawie lobbują przede wszystkim posłowie, którym zależy przede wszystkim na „załapaniu” się na następna kadencje a nie na rzeczywistym interesie spółdzielców skoro w ich projektach brak jest znowu wielu zapisów rozwiązujących definitywnie nasze problemy. Co oczywiście nie wyklucza i innych powodów forsowania przez posłów i ich partie różnych dziwnych rozwiązań.
            • Gość: Beca Do Pesymista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 06:50
              Przedstawiłeś generalne źródło problemu zgotowanego nam przez stanowiacych prawo powszechne - polityków i je realizujacych - organa spółdzielcze. Domniemywam iż dotychczasowe przepisy były tak skonstruowane, by ograniczyć - stłumić inicjatywy na pozimie budynku. Jeśli w ustawie o SM bezpośrednio ( bez żadnych warunków) zapisy o wspólnotach mieszkaniowych, to mamy nastepujacą sytuację 1. W momencie gdy Spółdzielnia staje się miejszosciowym "udziałowcem" to wspólne decyzje ogółu właścicieli kreują zasady (naliczeń rozliczeń, okreslania potrzeb wspólnych) obowiazujace w danej nieruchomości. 2. Pieniądz (opłaty eksploatacyjne - staja się zaliczkami ) wpływa na odrebne konto bankowe. 3. Kazdy z właścicieli lokali otrzyma informację ( a co z ta informacją uczyni to jego indywidualna sprawa) o nieruchomość ( rozliczenia) i nie będzie zastawiał się brakiem wiedzy. 4. Do momentu "zaczęcia" funkcjonowania wspólnoty ( w tym momencie jest ona zawieszona) to kwestia zadłużeń - to sprawa Spółdzielni, poszczególni współwłaściciele odpowiadają za koszty lokalu i udziałem w nieruchomości wspólnej i nikt nie moze obarczyć współwłaściela brakiem środków pieniężnych od innego użytkownika lub współwłaściciela. 5. Jeśli chodzi o tereny będące mieniem Spółdzielni to bezwzględnie przysługuje jej prawo właścicielskiego decydowania, lecz to co ewentualnie się na tym terenie dziele ( jeśli nie jet elementem małej architektury) podlega zasadzie oddziaływania na tereny sąsiednie i właściciel - współwłaściel działki obok ma pewien (ograniczony co prawda) wpływ na otoczenie najbliższe. 6. Posługujesz się się z formuła "zaległości czynszowe" i to obrazuje twe dotychczasowe zainteresowanie prawnym działaniem swego otoczenia. Przyjmij jako aksjomat iż w SM czynsz płacą jedynie najemcy lokali - podpisuja umowę najmu, pozostali posiadają właśnośc lub przydział (spółdzielczy) i są to opłaty eksploatacyjne - oparte o formułe kosztu i bez zysku. Jeśli nomenklatura spółdzielcza posługuje się terminem "czynsz" to masz przedstawienie obrazu rzeczywistego - wystepuje element tzw. zysku co jest zaprzeczeniem zasady spółdzielczości - zbiorowego współdziałania. 7. Jak swiat - światem i od zawsze, każde działanie człowieka było interesem i w przedstawionym przykładzie (developer) ma swój, Spółdzielnia swój i Ty masz swój. Póki nie przywrócimy spółdzielczości, w formie dla jakiego była w XIX wieku tworzona ( zbiorowość współdziałania dla określonego celu - tymi zasadami kieruja się zapisy ustawy o własności lokali oraz demokretycznego wyboru) to delej bedziemy pod qasi-administracyjnym "butem" Organów Spółdzielczych - które nie akceptuja faktu iż nie wszyscy są członkami Spóldzielni i zapisy Statutów nie posiadają zapisów o darowiznach na rzecz Spółdzielni, nie wykreowały pisemnej i indywidualnej rezygnacji (na rzecz Spółdzielni) z prawa własności.8. Jesli są osoby które nie korzystają z opcji ustawowej przeniesienia własności lokalu to ich wybór i wola, lecz nie mają oni prawa decydować za sąsiada - właściciela lokalu, gdyż swych praw właścieilskich nie posiadają w w danej nieruchomości.
              • Gość: Sceptyk-spółdzielc Rewolucja w spółdzielniach - guzik! IP: *.warszawa.mm.pl 24.04.13, 07:42
                Beca, dobrze, że szybko reagujesz na różne wpisy ale Twój głos to stanowczo za malo w toczonej tu dyskusji.

                Dziwne, ze nie reagują podobne różni "spółdzielcy", do których nie dociera nadal bardzo ważna sprawa jednoznacznego zapisania w prawie, że to my, spółdzielcy, którzy sfinansowali wybudowanie mieszkań i towarzyszącej im infrastruktury, jesteśmy właścicielami tego wszystkiego. I stąd potem ich zdziwienie czy nawet oburzenie na ostatni program TVN 24, w ktorym jakaś wyjatkowo tępa pani dziennikarka Karolina Nowak wyjątkowo bałamutnie i wręcz kłamliwie przedstawiała sprawę wyodrębniania mieszkań - że po co, że to nic nie daje, że tylko same kłopoty itp. No ale dzieje się tak dlatego, ze rózne "tuzy" po naszej stronie .wola chrzanić o "europeizacji spóldzielni" zamiast twardo przedstawiać swoje racje.

                Slusznie piszesz o "interesie " róznych osob i znowu dziwne, ze sami nie chcemy o to zadbać i to wykorzystuja prezesi - przeciez nie będa podcinać gałęzi, na której od lat siedzą. Tylko my zachowujemy się jak te barany i łaskawie i z wdzięcznością przyjmujemy, co nam zaproponuja krętacze-politycy. Bo trudno nazwać inaczej to, co od lat czynią z obowiazującym nas prawem.


                • Gość: Beca Sceptyk SpółdziRewolucja w spółdzielniach - guzik! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 16:39
                  Pani redaktor o której wspominasz nie koniecznie trzeba okreslac w taki sposób jakim to ją oceniłeś. Być może jej wiedza jest jednostronna bądź co gorsza sterowana czyli kreowana na zamówienie. Bo wiele osób będących użytkownikami ze spółdzielczymi prawami do lokalu ( na tzw. przydziałach) naprawdę jest zdezorientowanych lub ze względu na swe zadłuzenia wobec Spółdzielni nie występują z wnioskami o przeniesienie własności lokalu. Pawiętaj o jedne podstawowej rzeczy. Przez 40-lat poprzedniego systemu ustrojowego SPÓLDZIELCAMI stawaliśmy się ( w tym i ja), gdyz to była jedyna forma dostepności lokalu (oprócz komunalnych - zarezerwowanych dla TUZ-ów, gdyz tam było taniej). I dalej w części pokutuje przekonanie że dali nam (spółdzielcom) lub dawali im ( decydenci ludziom). I tego nie zmienisz i to jest właścnie ustrój demokratyczny - nie wszyscy postepuja jednakowo. Jesli chodzi i finansowanie wybudowanej infrastruktury ( dokokoła bloków tzw. spółdzielczych) to w moim przypadku te koszty były wyłaczone z ustalenia tzw. członkowskiego kosztu budowy i obejmowały wyłacznie budynki. Jak było w innych okresach to należało by powrócic do czegoś takiego jak rozliczenie zadania inwestycyjnego w spółdzielni. Mój blok realizowano w ramach "uchwały nr 50 Rady Ministrów z 2 marca 1981 roku" i członkowski koszty budowy nie obejmowały infrastrukturu i wkład zgodnie z odrębnymi przepisami wynosił (ryczałtowo) 16% - z pozostałej części 84% Państwo jednorazowo umażało połowe - a reszta 42% członkowskiego kosztu budowy podlegała spłacie (bezprocentowo) przez 60 lat. Więc nie jestem przekonany iż wybudowana infrastruktura jest finansowana przez członków czy tez byłych członków. Na pewno wszyscy ponosili od zawsze koszty eksploatacji terenu gdyz część wybudowanej sieci (gaz, woda. ciepło elektryka, kanalizacjia itp) była przekazywana do eksploatacji państwowym jednostkom organizacyjnym a wybudowana szkoły, przedszkola, przychodnie oraz inne budynki usługowe (sklepy, zakłady rzemieślnicze) przedazywane były Radom Narodowym czy też PSS-om czy GS-om. I domniemywam iż w podobny sposób " oddawano - gdyz wtedy oddawano z planem - wszystkie bloki Spółdzielcze (?)". Aby to zweryfikować należy powrócic do dokumentacji z przeszłości co może być utrudnione. Pozdrawiam
              • Gość: Pesymista Re: Do Pesymista IP: *.ip.jarsat.pl 24.04.13, 23:34
                Na tym forum opisywane są kuriozalne sytuacje, że Zarząd buduje na osiedlu domy bez wiedzy spółdzielców i jest traktowany jak egzekutywa PZPR.
                Zarząd jest wybierany (w mojej dużej spółdzielni) w drodze konkursu organizowanego przez Radę Nadzorczą. Cała Rada Nadzorcza jest regularnie wymieniana, a co za tym idzie często Zarząd też. Zatwierdzenie nowych inwestycji musi być zrobione przez Walne Zebranie.
                Może się mylę, ale wydaje mi się, że bardzo trudno będzie wybrać Zarząd we wspólnocie, która liczy np. 90 mieszkań (brak quorum), a jeżeli już zostanie wybrany, to wpływ na jego decyzje pojedynczy właściciel będzie miał nie większe niż w Spółdzielni.
                Mieszkańcy dużych budynków niewiele zyskają, a jeżeli dojdzie do rozpadu Spółdzielni, to będą mieli znacznie mniejszy wpływ na to, co się będzie działo na terenach, które są obecnie mieniem wspólnym Spółdzielni .
                • Gość: Beca Re: Do Pesymista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.13, 06:47
                  Szanowny Kolego/Kolezanko z forum. Problem z aktywnością osób którzy posiadaja jakiś " wspólny interes" - współdziałanie dla okreslonego celu (spółdzielnie, wpólnoty mieszkaniowe czy też samorzadowe, rodzinne ogrody działkowe, ewentualnie stowarzyszenia itp) został "ztłumiony" w poprzednim systemie ustrojowym. I tak się bedzie działo, doputy nie zostaną ukształtowane inne zachowania poprzez ewolucję (od 1989 roku - w SM to sie nie udało) lub rewolucję ( stworzenie przymusu prawnego do określonych zachowań). Dopuki będziemy ( jako ogół) posługiwać się okresleniami " my, wy , oni" to tak będzie. Pamiętajmy czy to Radny w samorzadzie czy też w RN spóldzielni czy też członek Zarzadu wspólnoty jest naszym reprezentantem-przedstawicielem. Brak zainteresowania " wspólnymi sprawami" to problem ogólno społeczny. Odpowiedz sobie na pytanie czy posaiadając jakąś wiedzę w zakresie "wspólnego interesy" rozmawiałeś o tym. z współwłaścicielem nieruchomości, użytkownikiem lokalu obok czy też w znajomymi w sprawach dotyczacych wspólnoty samorzadowej - gminy. Jesteśmy zamknięci wokół swych spraw i w kregu swej bliskiej rodziny. To sa zachowania zwiazane z przemianami społecznymi i cywilizacyjnymi. Trzeba pamiętać o jednej sprawie " nieobecni nie mają racji". Lecz nie można z powodu ogólnego zapatrywania społecznego w zakresie jego aktywności społecznej (róznej maści frekwencje wyborcze) ograniczać praw jednostki. A takie są obecnie reali w SM, Własciciel lokalu jaki ma wpływ na sprawy swej wspólwłasności. Rzadny. Nie posiada wiedzy co się dzielie i jak się liczy i rozlicza jego pieniadze. Byc może przekona Cię taki argument. Przedstawiasz sytuację iż nie bedzie można wybrać zarzadu wspólnoty. Jeśli przyjąć to za pewnik to nikt i nigdy nie pozbawi Spóldzielni pełnienia funkcji zarzadcy nieruchomości wspólnej - gdyż jak sam stwierdzasz oby to zaistniało mósi byc wola ogółu właścicieli lokali. Tego boja się struktury organizacyjne korporacji spółdzielczych. Tego aby ci w których imieniu wystepuja nie zechcieli wziąśc " swych spraw" w swe własne ręce. Prawnie to i zarzad (i rada nadzorcza) w spóldzielni i we wspólnocie mieszkaniowej, pełni słuzebna rolę wobec członków czy tez włąścicieli lokali. Sam zastanów się jak to działa w twym bezpośrednim otoczeniu. Pamiętaj iż łatwiej porozumieć się w obrębie 90 uzytkowników lokali(traktuję ich jako właścicieli) niż w molochu 20 budynków po 90 właścicieli. Tu nigdy nie wypracujesz wspólnego celu bo będzie 20 odrębnych interesów i 1800 teoretycznie głosów. Należy zawęzić wspólne działanie w SM do najmniejszej jednostki funkcjonalnej czyli nieruchomości. Dopiero po tym zorganizowanie wspóldziałania w celu - kwiatka, trawki, chodniczka czy też innej infrastrukturu pomiędzy nieruchomościami. To tylko łaczy jako interes członków i nieczłonków w SM teren bedący mieniem spółdzieli ( własność i inne prawa majatkowe) która jest odrebny od majatku członków czy też właścicieli lokali. Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego korporacja posiadajaca swój majatek tak uparcie ogranicza prawa jednostki. Według mej oceny zawsze może coś dla siebie uszczknąć ( kasa na jedno konto banowe, kasą z jednej nieruchomości łata się braki w drugiej - pomimo ochrony prawnej wnoszonych środków,itp). Lecz rzecz najważnejsza dla osób decydujących i pracujących w SM - ONI mają WŁADZĘ. Używają takich słów jak lokator, czynsz, własniość spóldzielini lub zasoby spółdzielni ( w zakresie zarządu wykonywanym jako powierzony) - to jest faktyczna władza niczym prawnie nie uzasadniona. To należy bezwzględnie zmienić poprzez nakazanie prawem funkcjonowania wspólnoty w każdym budynku gdzie jest więcej niż 1 właściciel lokalu.
                • pxaxel Rewolucja w spółdzielniach 25.04.13, 11:22

                  W moim przekonaniu, jeśli spółdzielnia się rozpadnie, to mienie wspólne, należące np. do trzech budynków, nie może zostać w spółdzielni. Obecnie, właściciele mieszkań spółdzielczych i wyodrębnionych, mają swój udział i płacą za wieczyste użytkowanie, zarówno gruntu przynależnego do konkretnego budynku jak i za część wspólną gruntu.
                  W przypadku powołania wspólnoty, do niej należeć będzie również ta cześć wspólna gruntu.
                  Dlatego obecnie, gdzie wyodrębniono chociaż jedno mieszkanie, ani deweloper ani spółdzielnia, nie mogą na części wspólnej budować niczego, bez zgody właścicieli mieszkań wyodrębnionych. W mojej spółdzielni, plany budowy dwóch budynków na części wspólnej, zostały zablokowane przez właścicieli mieszkań wyodrębnionych.
                  • Gość: Beca Kolego Pxaxel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.13, 13:44
                    Dotychczasowe prawo jest tak skonstruowane iż nawet jesli SM nie bedzie zatrzadcą rzadnego budynku w który wyodrebnino lokal, to są posiadaczem takiego mienia iż dla Prezesa i Księgowej + 8 pracowników starczy by żyć. Bedą mieli pozytki z tereny którym władają
                    • Gość: autochtonka Re: Kolego Pxaxel IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.13, 14:24
                      Mylisz się kolego, wystarczy na walnym złożyć Uchwałę o rozwiązaniu spółdzielni mieszkaniowej i podziale. Na to spotkanie zaprosić Notariusza - członkowie wyodrębnieni zagłosują na tak jako większość - i po wszystkim. Nie wprowadzaj w błąd jak nie wiesz.
                      • Gość: Wnikliwy Menago spółdzielczy J. Nicińskil IP: *.warszawa.mm.pl 29.04.13, 07:23
                        Autochtonka pisząc o licznych nieprawidłowościach w swojej spółdzielni wymieniła jako jej prezesa, niejakiego Janusza Nicińskiego.
                        Jak się okazuje, spółdzielnie mieszkaniowe są podmiotami, w których doskonale mogą egzystować na szkodę członków tacy osobnicy jak właśnie Janusz Niciński, który wiele lat temu znany był ze swoich poczynań w licznych spółdzielniach na Ursynowie. I praktycznie nic go za to nie spotkało – oczywiście poza koniecznością kolejnej zmiany spółdzielni gdy w tej zarządzanej przez niego wreszcie spółdzielcy przejrzeli na oczy.
                        Pan J. Niciński znany był z geszeftów z wodomierzami dokonywanymi z przewodniczącym rady nadzorczej w spółdzielni JARY. Chłopcy kupowali wodomierze u wytwórcy, przepuszczali je fakturowo przez firmę przewodniczącego rady (oczywiście z odpowiednią marżą) i opylali je spółdzielni a członkowie za to płacili oczywiście więcej niż gdyby wodomierze zakupić u producenta. Widać, że numery z wodomierzami to specjalność J. Nicińskiego.
                        Jednak ostatnio znalazłem w tygodniku PASSA z 25 kwietnia 2013 informacje o innym „osiągnięciu” J, Nicińskiego, jaki uskutecznił on wiele lat temu w spółdzielni SMB Osiedle Kabaty – otóż wiele lat temu podpisał z miastem bardzo niekorzystny akt notarialny – oto fragment z tej informacji: „Godząc się na wpisanie do umowy notarialnej paragrafu 11 Santkiewicz i Niciński ewidentnie działali na szkodę spółdzielni.
                        Ciekaw jestem, co jeszcze wyjdzie na jaw z radosnej działalności menedżerskiej J. Nicińskiego w spółdzielniach mieszkaniowych.
      • pxaxel SM 23.04.13, 09:06
        U mnie spółdzielnia zleciła wykonanie robót w budynku, w którym mieszkam, a co do ich wykonania, zgłosiłem zastrzeżenia. Poprosiłem,stosownie do przepisów obecnej ustawy, o kopię umowy z wykonawcą prac i pomimo wielu pism do prezesa, umowy tej nie otrzymałem. Spółdzielnia, za pieniądze członków spółdzielni, wynajęła prawnika, aby znalazł przepis, uzasadniający nie danie mi umowy. Twierdzą, .że aby mi wydać konieczna jest zgoda firmy wykonującej prace.
        • Gość: mam wyrok Re: SM IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.04.13, 19:36
          Jestem w posiadaniu wyroku sądu w rozprawy z art. 27(3) usm przeciw zarządowi, dodam - wyroku skazującego czołnków zarządu, mimo, że zarząd właśnie takimi argumentami absurdalnymi się podpierał. Ma pan/pani wygraną sprawę w sądzie, a członkowie zarządu zapłacą grzywnę za nieudostepnienie panu/pani kopii umowy. Wystarczy powiadomić na pismie policje o całym zdarzeniu. Proszę o kontakt naszeosiedle2012@gmail.com, wyślę wyrok.
          • pxaxel Rewolucja w spółdzielniach 25.04.13, 16:31

            Kolega Gość
            Stosownie do przepisów ustawy o SM (Rozdział 1,1Art.8.1,p.1,) członek spółdzielni ma prawo do otrzymania kopii umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi. Ja wystąpiłem do zarządu o kopię umowy podpisanej przez zarząd z wykonawcą robót. Mimo upływu 5 m-cy i kilku monitów – dotychczas jej nie otrzymałem. Okazuje się, że zarząd powołuje się na przepisy ustawy o spółdzielniach (Dz.Ustaw z 2003 r., nr 188, poz.1848, art.18, §3), który mówi:
            "§ 3. Spółdzielnia może odmówić członkowi wglądu do umów zawieranych z osobami trzecimi, jeżeli naruszałoby to prawa tych osób lub jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że członek wykorzysta pozyskane informacje w celach sprzecznych z interesem spółdzielni i przez to wyrządzi spółdzielni znaczną szkodę. Odmowa powinna być wyrażona na piśmie. Członek, któremu odmówiono wglądu do umów zawieranych przez spółdzielnie z osobami trzecimi, może złożyć wniosek do sądu rejestrowego o zobowiązanie spółdzielni do udostępnienia tych umów. Wniosek należy złożyć w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia członkowi pisemnej odmowy".
            To jest najlepszy przykład, że prawa, jakie daje nam aktualna ustawa o SM, są fikcją. Aby dochodzić swoich praw trzeba znać obie ustawy (ustawa o SM ma 29 stron, ustawa o spółdzielniach nie mniej) i w przypadku pisemnej odmowy spółdzielni, złożyć wniosek do sadu w przeciągu 7 dni , no i oczywiście ponieść koszty sądowe i ewent. adwokata. Na marginesie ustawa o WL dla wspólnot, ma tylko 10 stron i wystarczająco zabezpiecza prawa właścicieli.


    • Gość: zibimaks Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.finemedia.pl 24.04.13, 13:50
      To nie rewolucja tylko brutalna rewolta polityków. Każdy prawnik czytając wprost (a tak wymaga się czytać przepisy) zapisy ustawy, że z chwilą wyodrębnienia się.... powstaje wspólnota winien stwierdzić jednoznacznie - likwidujemy stary twór a tworzymy nowy. Tak było i jest przy wyodrębnieniach z zasobów gminnych. Dlaczego dziś politycy i prawnicy (chyba działający dla kogoś) twierdzą inaczej? Gdyby tak nie maiło być dziś nie było by wspólnot. Dalej były by budynki gminne, resortowe itd. Mieszkam dziś we wspólnocie, pracuję w spóldzilczości i widzę róźnice. Wszędzie problemy robią ludzie a nie materia. Jeśli gdzieś jest nieprawidłowość to nie wynika ona z tego, że jest to spóldzielnia czy też wspólnota, przepisów takich czy innych lecz wyłacznie z nieprawidłowych działań czynnika ludzkiego zarządzającego nieruchomością. Często wpływ na to ma brak chęci lub zniechęcenie współwłaścicieli nieruchomości nie uczestniczących w życiu wspóloty jaką jest spóldzielnia i współnota mieszkańców. Nie łudźmy się, że na zebrania we wspólnocie będzie chodzić 100% mieszkańców podczas gdy na zebrania w spóldzielni przychodzi ich cząstka! W większości chodzą niestety niezadowoleni lub osoby, którym zależy na Spóldzielni bądź Wspólnocie. Cżęść niestety jest bierna. A czy do wyborów różnych szczebli idą wszycy wyborcy? Nie, bo i tak wybiorą tych którzy nie odpowiadają części społeczeństwa. Stowarzyszenie Pokrzywdzonych Przez Spółdzielnie podejrzewam, że gromadzi w dużej mierze osoby byłych dłużników. Obym się mylił. Jeśli tak nie nie oni są pokrzywdzenie ale ich byli sąsiedzi, których oni wykorzystali by utrzymywali ich mieszkania...
    • Gość: Monika z Warszawy Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.13, 18:55
      Uważam, że w spóldzielczości mieszkaniowej należy wprowadzić zmiany organziacyjne i prawne bo jest to forma własności bardzo stara w wielu płaszczyznach nie odpowiadajacą rzeczywistości. Wiele lat temu w społdzielczości mieszkaniowej pojawilo się nowa forma finasnowania budownictwa społdzielczego, która nie miała odbica w formie własności uregulowanej w ustawie o społdzielniach mieszkaniowych a minowicie deweloperski system finansowania budowy tych mieszkań czyli finansowanie 100% kosztów budowy mieszkań społdzielczych przez przyszłych ich mieszkanców i to w trakcie ich budowy. Osoby te otrzymywały status członka oczekującego , pokrywały w całości koszty budowy wraz z infrastrukturą i dopiero po wpłacie 100% kosztów budowy otrzymywały przydziały mieszkań o statusie własnościowym czyli pomimo pokrycia 100% kosztów budowy opartych o rzeczywiste rozliczenie całego zadania inwestycyjnego uzyskiwały prawo społdzielcze własnościowe do lokalu identyczne jak ci członkowie, którzy wplacili tylko 20% kosztów budowy a resztę sfinansowała spóldzielnia z kredytu przez nią zaciągniętego.
      Jedni i drudzy posiadają ten sam status prawny czyli własnościowe spóldzielcze prawo do lokali pomimo, że jedni spłacili 100% kosztów budowy w chwili otrzymywania przydziałów a drudzy wkładu budowalnego nie pokryli w 100% ponieważ przed przydziałem wplacili tylko 20% a resztę pokryla z kredytu spółdzienia. Od 2007 roku ci członkowie, którzy wpłacają 100% kosztów budowy, najcześciej na etapie budowy deweloperom otrzymują przydziały czlonkowskie ze społdzielni z pelnym prawem własności do lokali, których to praw nie mają ci czlonkowie, którzy sfinansowali sami w 100% koszty budowy swoich mieszkań a pomimo tego nadal mają ograniczone prawo do mieszkań gdyż posiadają spoldzielcze prawo do mieszkania takie samo jak ci członkowie, którzy sami sfinansowali tylko część kosztów budowy . Czy taka sytuacja jest właściwa z prawnego i moralnego punktu widzenia moim zdaniem nie. Wszyscy Ci członkowie, którzy pokryli 100% kosztów budowy swoich mieszkań i na podstawie starych przepisów otrzymali przydziały lokali z prawem ograniczonym czyli tzw. własnościowym prawem powinni automatycznie otrzymać odrębną własność z mocy prawa a pozostali posiadacze własnośicowych mieszkań spóldzielczych , otrzymywali je po wpłacie wkładu budowlanego odpowiadajacego 20% kosztów budowy bo budowę tych mieszkań finansowała spółdzielnia i to najczęściej z kredytu bankowego zaciągniętego przez spoldzielnię. Ci posiadacze własnościowych spółdzielczych praw do lokali prawo własności powini otrzymać po uregulowaniu 100% kosztów budowy wraz z odsetkami od kredytu zaciągniętego na sfinasowanie tej budowy.przez spółdzielnię. Ustawa o społdzielniach mieszkaniowych nie wyszczególnia przy własnościowym prawie do lokali spoldzielczych tych członków, którzy od chwili otrzymania przydziałów na lokale o statusie własnościowych mieszkań mają w pełni pokryty koszt ich budowy tylko traktuje ich tak jak pozostałych członków, którzy otrzymując przydział na taki sam lokal wpłacili tylko cześć kosztów budowy tj. 20% a tak nie powinno być bo to niesprawiedliwe i niewłaściwe.
      • Gość: atochtonka Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.13, 00:22
        Zgadzam się z Moniką a Warszawy - to mało, że niesprawiedliwe, to jeszcze Ci co zapłacili i posiadają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, chcąc to prawo zmienić we własność to muszą zapłacić ok 1200zł z tyt kosztów notarialnych, co moim zdaniem w sytuacji gdy zostały wniesione wkłady w 100% winno dziać się z automatu. Mało tego, mimo, że spółdzielcy posiadają już prawa pełnej własności, to nadal pozostają w Spółdzielni na zasadach wynikających z Ustawy o własności lokali, polegającym na tzw Zarządzie powierzonym, który sprawuje Zarząd Spółdzielni a wśród tych osób wchodzą najczęściej ludzie bez Licencji Zarządcy, więc rządzą się prawem starej nomenklatury, na zasadzie siedź cicho i jedyne co możesz robić to płacić. W ten sposób, płaci się za bandę nieuków i darmozjadów i nic nie można z tym zrobić - tylko droga Sądowa. Ostatnio jak chciałam się dowiedzieć więcej w sprawie remontów to Prezes powiedział, że jak mi się nie podoba to żebym się wyprowadziła. Więc kto jest kto?
        • Gość: Wnikliwy Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.warszawa.mm.pl 30.04.13, 08:30
          Szkoda, że tak mało z nas zwraca w niniejszej dyskusji uwagę na najważniejszą chyba sprawę w spółdzielczości mieszkaniowej to jest usytuowanie członka spółdzielni w stosunku do zarządu. Zarówno wcześniej Monika z Warszawy jak i teraz Autochtonka poruszyły w swoich postach nierozwiązaną właściwie do tej pory sprawę własności mieszkań, z której wypływają prawie wszystkie konsekwencje chorej sytuacji w polskiej spółdzielczości mieszkaniowej.

          Jesteśmy chyba jedynym na świecie państwem, w którym obywatel po zapłaceniu pełnej sumy za rzecz - w danym wypadku mieszkanie – nadal nie jest jego właścicielem. Zamiast tego od odrodzenia się Polski po drugiej wojnie światowej funkcjonuje w obrocie prawnym pojęcie spółdzielczego prawa do lokalu: lokatorskiego lub własnościowego. Mówiąc językiem zrozumiałym, członek spółdzielni nie jest właścicielem mieszkania, za które zapłacił w całości ( bo nawet w przypadku mieszkania lokatorskiego członek też, choć z pomocą państwa, ale spłacił pełne koszty wybudowania mieszkania) - ma on tzw. ograniczone prawo rzeczowe a za właściciela jego mieszkania uważana jest spółdzielnia chociaż nie poniosła na nie żadnych nakładów. Wbija się to od lat do głowy politykom, zwłaszcza parlamentarzystom, ale ci ze względu na swoje powiązania z prezesami spółdzielni są głusi na wszelkie tego rodzaju argumenty. Zamiast rozwiązać raz na zawsze tę sprawę, podrzucają nam co roku jakieś mało znaczące nowelizacje Prawa spółdzielczego i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych aby tylko podtrzymywać wśród spółdzielców przekonanie, że coś robią dla nas, że warto głosować na partie, z których oni się wywodzą itp. Tymczasem w rzeczywistości, co potwierdza i tym razem aż 7 nowelizacji wspomnianych ustaw autorstwa PO, PiS, RP, SLD i PSL, które trafiły do prac tzw. nadzwyczajnej komisji do spraw spółdzielczości, za kilka miesięcy okażą się znowu mało co wartymi i że znowu trzeba będzie „pochylić” się nad problemami członków spółdzielni mieszkaniowych. Oczywiście parlamentarzyści znowu uczynią to z ochotą i tak miną kolejne lata a prezesi spółdzielni będą nadal bezkarnie czynić to, co opisują w toczonej tu dyskusji liczni dyskutanci. Jak choćby byli już prezesi spółdzielni Górnik w Katowicach, którym zarzuca się przyjęcie około 1,3 miliona łapówek od wykonawców robót na rzecz spółdzielni.

          Sprawę w znacznej mierze powinien rozwiązać niebudzący wątpliwości zapis, że ten jest właścicielem mieszkania w spółdzielni, kto sfinansował jego wybudowanie. Wówczas prezesi spółdzielni nie mogliby twierdzić, że reprezentują spółdzielnię jako są właściciela mieszkań w budynkach na terenie spółdzielni i z tego tytułu mogą podejmować jakie im się tylko chce decyzje, często wbrew interesom członków. Jak choćby wymieniony w ostatnich postach prezes Janusz Niciński, który dał się nam poznać jako osobnik od lat działający niezgodnie z prawem w różnych spółdzielniach mieszkaniowych. A przecież takich przykładów możemy jak spółdzielcy przytoczyć znacznie więcej.
          Czas zatem aby politycy, zamiast ględzenia i udawania, zaczęli coś konkretnego dla nas robić. Zwłaszcza ci, którzy najgłośniej w mediach zapewniają nas o swojej dla nas przychylności.
    • Gość: autochtonka Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.13, 14:19
      W mojej spółdzielni panuje od 2009r Prezes Janusz Niciński. Nie interesowałam się zbytnio tym co się w spółdzielni dzieje, gdy w 2012 r otrzymałam informację o wymianie liczników z nakładką radiową. Z racji tego, że taki licznik zamontowano w mojej wspólnocie i się nie sprawdza, postanowiłam dopytać prezesa czym kierował się przy wyborze wykonawcy, chciałam zapoznać się z dokumentacją i ile to kosztuje - jako członek spółdzielni spotkałam cię z chamstwem, arogancją i odmową. Pan Niciński kazał napisać mi pismo i zapewnił, że otrzymam odpowiedź. Napisałam bardzo wiele pism i do dnia dzisiejszego pozostały one bez odpowiedzi.
      Postanowiłam szukać pomocy w Radzie Nadzorczej która liczy 12 członków. Tu również spotkałam się z ignorancją. Po zbadaniu sprawy okazało się, że ludzie najwyżej postawieni w tej radzie to "PLECY" Prezesa Nicińskiego.
      Nic innego mi nie pozostało jak skierować sprawę do Sądu. Trafiła do Karnego, wynajęłam prawnika i czekam na rozprawę.
      Zastanawiam się cały czas - jak to możliwe, że członkowie którzy tworzą spółdzielnie mieszkaniowe i płacą - kiedy chcą dokonać kontroli - najemny pracownik taki jak Prezes Niciński na czele prawników za których również płacę - traktują Nas jak Intruzów, którzy mogą szukać pomocy ..... w Sądzie.
    • Gość: Sceptyk-spółdzielc Największa kradzież! IP: *.warszawa.mm.pl 02.05.13, 12:03
      Trzeba wreszcie zacząć głośno mówić o największej kradzieży w dziejach powojennej Polski z jest nią przypisanie spółdzielniom mieszkaniowym własności mieszkań, ktorych budowe sfinansowali członkowie spółdzielni a nie spółdzielnie. Członkowie spółdzielni chcąc w czasach PRL gdzieś mieszkać nie mieli żadnego wyboru i po prostu musieli wstępować do spółdzielni mieszkaniowych więc nie była to żadna dobrowolność.

      Politycy nie chcą tego od przeszło 20 lat zauważyć (może dlatego, ze conajmniej 85% z nich ma własne domy) i zamiast ten problem definitywnie załatwić, zajmują się jakimiś bzdetami, z których i tak nie będzie większego dla nas pozytku w zwiazku z niemożliwością egzekwowania przez nas obowiazującego prawa.

      Szkoda, że nie dostrzega tego problemu również wielu tzw. "działaczy" spoldzielczych w naszych szeregach, dla których ta sprawa wydaje się być mało ważną bo wolą zamiast niej posługiwać się jakimiś ogólnymi hasłami europeizacji spółdzielni mieszkaniowych.
      • Gość: Sceptyk-spółdzielc Największa kradzież i cisza! IP: *.warszawa.mm.pl 14.05.13, 10:12
        Widzę, ze nazwanie rzeczy po imieniu odebrało mowę zarówno prezesom i ich poplecznikom wśród polityków i w różnych instytucjach oraz samym spoldzielcom.

        O ile to pierwsze można w pełni zroumieć to dlaczego sami spółdzielcy cicho siedzą, trudno pojąć!
    • Gość: Heniu Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.icpnet.pl 05.06.13, 08:34
      Niech w końcu zlikwidują ten burdel bo to państwo w państwie z naszych czynszów żyją sobie jak króle, to my opłacamy pensje biurowych leniuchów, to z naszych opłat powstają niepotrzebne etaty w biurach, np w Poznaniu jest spoldzielnia mieszkaniowa Grunwald na innej ulicy gdzie pracuje po kilkaset ludzi biurowych i na osiedlu kopernika jest administracja gdzie ponownie jest wiele biurowych osób , nie potrzebne to , to my ich utrzymujemy i to za nasze pieniądze robią sobie w biurach remonty, sam prezes to dopiero król zarabia więcej niż prezydent RP.Niech w końcu ruszą ten PRLowski burdel.
    • Gość: Izeek Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.chem.uni.torun.pl 05.06.13, 10:02
      Jak najszybciej ten projekt powinien być wdrożony. Właśnie jestem po Walnym, na którym po raz kolejny Prezes machał kartami i opowiadał dziwne, niczym poparte brednie. Na pytanie " dlaczego informacja do bilansu nie pokrywa się z bilansem " różne wartości - odpowiada że to zajęło by za dużo czasu. Przekręty i oszustwa
      są przyjęte przez zarząd i Radę nadzorczą za normę. Jak najszybciej ustawodawca powinien wprowadzić prawo decydowania każdemu spółdzielcy komu powierzy zarządzanie nieruchomością.
    • Gość: Autochtonka Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.13, 20:47
      U mnie zbliża się walne - po próbach wyjaśnienia i wielu pismach do rady i zarządu, bez żadnego odzewu.... Zarząd na czele prezes Janusz Niciński powołał komisję odwoławczą od zaskarżonych uchwał na czele prawników. Szkoda że nie wpisał np "czołgu", żeby wystrzelił tych co w ogóle coś chcą wyjaśnić lub powiedzieć.
      Jeszcze ciekawszą sytuacją jest to, że rada nadzorcza zwołała specjalne spotkania z członkami i mieszkańcami ale zapomniała dodać, że te spotkania prowadzi prawnik. Ludzie byli, zostali zastraszeni i nic nie zrozumieli. To się nazywa prawo!!!!
    • jaroslaw59 Re: Rewolucja w spółdzielniach 07.06.13, 14:42
      Warto o dobrą ustawę zabiegać. Na razie w mediach najgłośniej słychać histeryczny głos tylko jednej strony - funkcjonariuszy KRS czy ZRSMRP. Jaki punkt widzenia mają te zhierarchizowane organizacje? Nie one przecież mają być podmiotami projektowanej ustawy, tylko my, zwykli ludzie.

      Swoją drogą, jeśli KRS tak zaciekle zwalcza proponowane regulacje, to warto na nie spojrzeć szczególnie przychylnie

      Read more: wyborcza.biz/biznes/1,100897,13759306,Zmiany_w_spoldzielniach_sa_konieczne__Przede_wszystkim.html#ixzz2VX9ZOrno
      • Gość: zdegustowany Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.13, 14:13
        Patrz na "sposób" na wybory Rady Nadzorczej w NSM Sopot na
        www.nsmsopot.pl/akty.html zakładka Regulamin Walnego Zgromadzenia Członków $16 p1, 2. 3.
    • Gość: rozczarowany dzisiejszy artykuł w GW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.13, 14:15
      dziś w papierowej GW czytałem pierwszy sensowny artykuł nt. projektu ustawy o spółdzielniach, same konkrety z ust autorki projektu podane w przystępny sposób, pod tekstem jest informacja, że dłuższa wersja artykułu jest na wyborczej.biz, a tu ani śladu artykułu...czy to celowe działanie...?
      • acean1 Re: dzisiejszy artykuł w GW 13.06.13, 07:35
        Artykuł pojawił się po kilku godzinach w internecie. Komentowanie na forum GW tematyki spółdzielczej jest rozproszone w rożnych miejscach i nieczytelne - trzeba otwierać każdy wpis oddzielnie. Lepszy układ komentarzy ma Gazeta olsztyńska - teksty widać.
    • acean1 Re: Rewolucja w spółdzielniach 13.06.13, 07:28


      Nareszcie jasny przekaz odnośnie pożądanych i koniecznych zmian w prawie spółdzielczym, choć okrojony! Jakże łatwo zbić sieczkę propagandową przyspawanych do stołków i interesów funkcyjnych nad-władców spółdzielni mieszkaniowych zwłaszcza! Chore prawo spaprane jeszcze bardziej chorobliwą antyspółdzielczą praktyką powinno być dawno poprawione! Raz, a dobrze! Dokładnie z normalnym pojmowaniem zasad spółdzielczych oraz z konstytucją! Takie to trudne w nadwiślańskim kraju?!
      Parę kwestii uciekło Redakcji. Choćby podstawowa - czyje są spółdzielnie? Chodzi przede wszystkim o dziwoląg prawny, iż majątek spółdzielni jest PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ członków. Póki co,to za często sobie mogą przez szybkę polizać! Majątek ten powinien być jednoznacznie określony co do składników, wartości i bieżących udziałów każdego członka i powierzony pod administrowanie, a nie na własność jakiejś enigmatycznej spółdzielni, czyli prawie prezesów /w sensie decyzyjnym zwłaszcza/. Stąd wynikać powinny wszelkie prawa członków do realnego a nie papierowego stosowania.
    • Gość: członek Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.chem.uni.torun.pl 19.06.13, 12:28
      proszę, zróbcie to jak najprędzej. W mojej spółdzielni prezes i radca prawny wprowadzili rządy Korei Północnej.
      Czekamy na tę ustawę. A p. L. Staroń z zespołem osób który nad nią pracuje, po wprowadzeniu ustawy w życie powinna zostać Prezydentem RP
      • Gość: gość Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.13, 23:55
        Wpisujmy kto jest za tym, żeby spółdzielnie przestały istnieć a na ich miejsce weszły wspólnoty? - JA JESTEM ZA
    • Gość: zew Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.centertel.pl 11.03.14, 20:29
      Tak ta zmiana jest koniecznie potrzebna.Dlaczego posłowie popierają tę mafię przestępczą i nie dopuszczają do wprowadzenia.Brak słów krytyki kto nami rządzi.
    • Gość: Jarek Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.14, 07:19
      Zmiany w spółdzielniach mieszkaniowych są konieczne.
      Popieram postulaty Pana Filipa Łobodzińskiego - pozdrawiam
    • Gość: rob Re: Rewolucja w spółdzielniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.14, 08:23
      Zmiany są konieczne.
      Trzeba zrobić drugi krok.
      Pierwszy - sprzedano mieszkania, ale właściciele nie mogą decydować o swoim majątku.
      Tak nie może być.
      Właściciel musi mieć prawo decydowania o swojej własności
      Politycy nie bójcie się dać odpowiedzialności właścicielom za ich majątek.
      Kupili a nic nie mogą, bo rządzi niepodzielnie ich mieszkaniami prezes.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka