Dodaj do ulubionych

reformy balcerowicza

24.10.04, 21:03
Prosiłbym o opisanie jak nasza gospodarka została przez prof. Balcerowicza
uratowana odupadku?? ludzkim językiem proszę
Obserwuj wątek
    • cyberfiut45 Re: reformy balcerowicza 25.10.04, 05:46
      Balcerowicz-Batorowicz, zabawna postac polskiej ekonomii.
    • andrzej.rzonca_nbp Re: reformy balcerowicza 25.10.04, 10:41
      Wydaje mi się, że poniższy tekst powinien odpowiedzieć na Pana pytanie. Dużo
      więcej szczegółów na ten temat może Pan się dowiedzieć np. z pracy Andersa
      Aslunda pt. "Building Capitalism. The Transformation of the Former Soviet Bloc"

      "Na wszystkich krajach Europy Środkowo - Wschodniej, które zapoczątkowały w
      1989 i 1990 roku przemiany polityczne i gospodarcze ciążyło brzemię
      poprzedniego ustroju.
      Brak było instytucji niezbędnych dla gospodarki rynkowej, np. prawdziwych
      banków, giełd, sprawnych służb podatkowych i celnych, dostosowanych do
      działania setek tysięcy niezależnych przedsiębiorstw. Prywatna własność została
      skrajnie ograniczona. Wszystkie większe przedsiębiorstwa były państwowe.
      Państwo zabierało zyski jednym przedsiębiorstwom i oddawało innym – dla
      pokrycia ich strat lub zrekompensowania sztucznie zaniżonych cen. W efekcie
      końcowe wyniki finansowe rozmaitych firm były bardzo podobne, a jednocześnie
      bardzo wyraźnie różniły się od ich wyników sprzed owej redystrybucji.
      Przedsiębiorstwa przyzwyczajane były do tego, że liczy się produkcja a nie
      zysk. Ponoszone przez nie starty pochłaniały znaczną część oszczędności
      krajowych. Poza tym, przedsiębiorstwa były nie tylko ośrodkami produkcji, ale i
      świadczenia usług socjalnych dla swoich pracowników. Te „państwowe zakłady
      opiekuńcze” można jednak było utrzymywać tylko przez przerzucanie kosztów na
      odbiorców wyrobów albo poprzez inflacyjne dofinansowywanie przedsiębiorstw
      przez państwo. Takie powiększanie masy pieniądza przy rozpowszechnionej zwykle
      kontroli cen powodowało braki towarów na rynku.
      Socjalistyczny system gospodarczy był też obciążony rozległym państwem
      socjalnym, którego niektóre elementy np. bezpłatne wczasy, sanatoria,
      stosunkowo długie urlopy itp., rozbudowano bardziej niż w wielu dużo bogatszych
      krajach Zachodu. Budżet państwa zabierał i rozdawał ogromną część dochodów
      społeczeństwa. Słaba, socjalistyczna gospodarka z coraz większym trudem
      dźwigała swe socjalne obciążenia – stąd m. in. jej malejące tempo wzrostu i
      pogarszające się finansowanie sfery socjalnej.
      Innym wspólnym obciążeniem krajów Europy Środkowo-Wschodniej była wypaczona
      struktura gospodarki. Decyzje inwestycyjne podejmowano w nich według kryteriów
      politycznych. Udział przemysłu w tworzeniu dochodu narodowego był dużo większy
      niż w krajach niesocjalistycznych o podobnym poziomie rozwoju, z kolei udział
      usług – znacznie niższy. Wiele gałęzi np. przemysł maszynowy, tekstylny,
      farmaceutyczny, elektroniczny, było uzależnionych od eksportu na rynek
      radziecki, na którym nie musiały konkurować. W efekcie każdy kraj
      postsocjalistyczny miał na początku przemian pewien odsetek produkcji, którą
      można było utrzymać tylko w socjalizmie.
      Marnotrawny system i wypaczona struktura gospodarki, oparta na pozornie taniej
      energii, we wszystkich krajach socjalistycznych doprowadziły do spustoszeń w
      środowisku naturalnym.
      Dziesięciolecia nierynkowej gospodarki pozostawiły wreszcie głębokie luki w
      wiedzy. W gospodarce niedoborów nie było zapotrzebowania na marketing,
      prawdziwą księgowość czy zarządzanie finansami. Jednocześnie jednak socjalizm –
      i to był jedyny atut – pozostawił stosunkowo wysoki poziom ogólnego
      wykształcenia społeczeństwa, porównywalny z krajami Zachodu.
      Socjalizm zostawił wszędzie niełatwe dziedzictwo: niesprawne, totalnie
      upaństwowiony system gospodarczy, pozbawiony instytucji niezbędnych do
      funkcjonowania rynku: zdeformowane ceny, przy których to, co było naprawdę
      drogie wydawało się tanie i było źle lub nadmiernie wykorzystywane; wypaczoną
      strukturę gospodarki itp. Patrząc na warunki startu w różnych krajach
      socjalistycznych, można jednak dostrzec również poważne różnice.
      Najbardziej jaskrawa różnica dotyczyła niestabilności pieniądza, cen i długości
      kolejek. Tutaj Polska była w wyjątkowo złej sytuacji. Masa pieniądza wzrosła u
      nas w 1988r. o 63 proc., a w 1989r. o 615 proc.. Już w pierwszej połowie
      1989r., pod wpływem monetarnego chaosu produkcja zaczęła wykazywać tendencję
      spadkową. Ogromną lukę, jaka powstała między lawinowo rosnącą masą pieniądza a
      spadającą produkcją musiała wypełnić inflacja. W tej mierze, w jakiej ceny były
      elastyczne, przejawiała się ona w ich gwałtownym wzroście. W grudniu 1988 r.
      ceny dóbr konsumpcyjnych były o 74 proc. wyższe niż rok wcześniej, w grudniu
      1989 r. – o 640 proc. Do początku 1989 r. mieliśmy jednak również sporo cen
      administracyjnie ustalanych lub kontrolowanych, co objawiało się niedoborami na
      rynku oraz kolejkami. Gwałtowne tempo emisji pieniądza zostało wywołane przez
      radykalny wzrost deficytu budżetowego w pierwszej połowie 1989, a ten z kolei
      przez lawinowy przyrost dotacji do produktów żywnościowych. Inną przyczyną
      presji inflacyjnej był niezwykle szybki przyrost płac związany w dużym stopniu
      z sytuacją polityczną. W pierwszym kwartale 1989 roku płace były o 120 proc.
      wyższe niż o roku wcześniej, a później wzrost ten uległ jeszcze przyspieszeniu.
      Upadkowi socjalistycznego systemu politycznego w Polsce towarzyszyła destrukcja
      makroekonomicznej dyscypliny. Podobne zjawisko wystąpiło w 1991 roku w Rumunii
      i w Rosji oraz w latach 1991-92 w Albanii. Pod tym względem sytuacja w
      pozostałych krajach była dużo lepsza. W 2 ostatnich latach przed początkiem
      reform masa pieniądza powiększyła się w Czechosłowacji o 3,5 proc. i 0,5 proc.,
      na Węgrzech o 17 proc. i 29 proc.; w Bułgarii o 10,6 proc. i 16,6 proc.
      Drugim nietypowym składnikiem dziedzictwa przeszłości w Polsce był dług
      zagraniczny równy 39 mld dolarów. Mocno zadłużone w punkcie startu były również
      Węgry i Bułgaria. Z kolei Czechosłowacja i Rumunia – z różnych przyczyn -
      miały nieduży dług zagraniczny.
      Inną szczególną cechą polskiej gospodarki była wyjątkowo silna pozycja
      pracobiorców. Zwycięska opozycja z przyczyn historycznych zawiązała się bowiem
      w Polsce wokół związku zawodowego.
      Pozytywnym elementem w polskim systemie gospodarczym był większy zakres
      decentralizacji niż przeciętnie w innych krajach socjalistycznych z wyjątkiem
      Węgier. Ważnym krokiem były przeprowadzone na przełomie 1988/89 roku
      liberalizacja warunków działania sektora prywatnego oraz usunięcie znacznej
      części ograniczeń w handlu zagranicznym. Na korzyść Polski działało również
      prywatne rolnictwo. Ale dawało ono w naszym kraju tylko ok. 8 proc. PKB, a
      ponadto było rozdrobnione. Dane pochopnie rolnikom w 1989 roku nadzwyczajne
      zyski pozwalały ich później łatwo zmobilizować przeciw prorynkowej polityce
      gospodarczej.
      Wprowadzona w Polsce strategia gospodarcza obejmowała trzy precyzyjnie
      określone elementy. Po pierwsze, zidentyfikowane zostały – przedstawione
      powyżej -główne problemy wynikające z sytuacji początkowej. Po drugie,
      określono rodzaj systemu gospodarczego, który powinien zostać osiągnięty w
      wyniku transformacji. Kluczowym założeniem było to, że Polska, mając swobodę
      kształtowania własnego porządku gospodarczego, powinna wybrać taki system,
      który stworzy najlepsze warunki dla szybkiego, długotrwałego rozwoju
      gospodarki, a tym samym dla poprawy warunków życia milionów ludzi. Dlatego też
      zdecydowano się na strategię mającą na celu zbudowanie stabilnej,
      konkurencyjnej, otwartej na kontakty z zagranicą, opartej na własności
      prywatnej gospodarki rynkowej. W końcu ustalono rodzaje instrumentów polityki
      gospodarczej, które należało zastosować oraz określono w jakim tempie powinno
      się je wprowadzać i kiedy.
      Transformacja gospodarki wymagała stabilizacji makroekonomicznej, liberalizacji
      mikroekonomicznej oraz przebudowy instytucjonalnej. Radykalny program reform
      zaproponowany przez polski rząd zakładał jednoczesne rozpoczęcie działań we
      wszystkich trzech obszarach.
      Katastrofa makroekonomiczna wymagała zdecydowanej polityki stabilizacyjnej w
      postaci ograniczeń deficytu budżetowego, o
      • qwasyx Szacunek! 25.10.04, 23:53
        Choc nie ze wszystkim sie zgadzam, a i dopisalbym conieco!

        Mysle jednak, ze na ten temat jeszcze dlugo nie tylko w PL ale i na swiecie
        beda toczyly sie zawziete dyskusje. Tym bardziej, ze "Modelu transformacji"
        gospodarki socjalistycznej w gospodarke rynkowa nie bylo, nie ma i pewnie nie
        bedzie. Tyle tylko, ze forum "PODSTAWY ekonomii" to nie miejsce na tego typu
        dyskusje.
        Prosilbym o wyjasnienie roli jaka spelnil pan Sachs jako doradca Pana
        Balcerowicza. Choc moze nie dotyczy to bezposrednio PL to chetnie przeczytalbym
        Panska opinie o zmianach strukturalnych w Rosji. Szczegolnie ciekaw jestem
        Panskiej opini dotyczacej przyczyn krachu sytemu bankowego w 1998 roku.
        Pozdrawiam.
        Roman Durski
        • andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek! 26.10.04, 14:07
          Praźródłem kryzysu finansowego w Rosji były niezrównoważone finanse publiczne.
          W Rosji od początku transformacji utrzymywano duży deficyt w finansach
          publicznych. Początkowo był on finansowany przez dodruk pieniądza. Doprowadziło
          to do wybuchu inflacji. W celu jej zredukowania usztywniono kurs walutowy i
          ograniczono monetyzację deficytu (czyli pokrywania go poprzez dodruk
          pieniądza). Pozwoliło to na zahamowanie niszczącego gospodarkę wzrostu cen. Nie
          zlikwidowano jednak deficytu (czyli źródła wcześniejszych kłopotów), a jedynie
          zaczęto go finansować w bardziej cywilizowany sposób, tj. ze środków uzyskanych
          z emisji obligacji i bonów skarbowych. Nie podjęto żadnych skutecznych działań
          (zalecanych przez MFW), które np. poprawiłyby ściągalność podatków z wielkich
          przedsiębiorstw. Dług Rosji (z tytułu wyemitowanych obligacji i bonów
          skarbowych) wobec inwestorów zagranicznych wyniósł w 1998 roku ponad 40 mld
          USD. W 1998 roku doszło do spadku cen ropy naftowej, ze sprzedaży której Rosja
          czerpała dużą część dewiz (i dochodów budżetowych). Część inwestorów zaczęła
          się wycofywać z Rosji, zmuszając bank centralny do interweniowania na rynku
          walutowym (tzn. pozbywania się rezerw) w celu utrzymania sztywnego kursu rubla.
          Rząd, aby móc sfinansować swoje wydatki, zaczął oferować inwestorom papiery
          skarbowe o bardzo wysokiej rentowności (czyli przynoszące wysoki procent). To
          jednak nie rozwiązało problemu, a jedynie odsunęło wybuch kryzysu w czasie. 17
          sierpnia 1998 musiano zdewaluować rubla o 34 proc. To (oraz, poprzedzający
          kryzys, wzrost stóp procentowych) wpędziło w kłopoty kredytobiorców,
          pogłębiając z kolei problemy finansowe banków, wywołane zawieszeniem przez rząd
          obsługi długu publicznego (nie tylko zagranicznego, ale i krajowego).
          • romek.chelmnicki Re: Szacunek! 27.10.04, 11:01
            Pierwszy plan gospodarczy Balcerowicza, czyli słynna ,,terapia szokowa", która
            miała postawić Polskę wśród rozwiniętych państw Europy Zachodniej -
            doprowadziła w istocie do ruiny polski przemysł. Zamiast głęboko przemyślanego
            programu wychodzenia z pseudoekonomiki pseudosocjalistycznej, którego jedynym i
            nadrzędnym celem powinna być ochrona krajowego potencjału produkcyjnego,
            zafundowano nam szaleńczą koncepcję prywatyzacji na zgliszczach.

            Społeczno-ekonomiczny program polskiego rządu, nazwany później programem
            Balcerowicza, wszedł w życie 1 stycznia 1990 roku. Został opracowany przez
            amerykańskich ekonomistów w Waszyngtonie, a przywiózł go do Warszawy Jeffrey
            Sachs. W istocie, program został Polsce narzucony przez obce ośrodki
            dyspozycyjne, a rosnące lawinowo zadłużenie kraju stało się rodzajem gwarancji,
            że polski rząd nie będzie się przeciwstawiał dyktatowi. Efekty tej kabały
            szybko stały się widoczne. W ciągu zaledwie dwóch lat doprowadzono do ruiny
            ponad połowę najważniejszych polskich zakładów przemysłowych. Kopalniom
            zabroniono eksportować węgiel, zrujnowano przemysł maszynowy, obronny,
            lotniczy, elektroniczny, tekstylny, chemiczny, hutniczy. Budownictwo
            mieszkaniowe zostało sparaliżowane, a produkcja rolna zupełnie się załamała.

            Po uśmierceniu sektora państwowego w rolnictwie i likwidacji PGR-ów, przyszła
            kolej na ,,terapię szokową" polskich chłopów. Polski chłop uwierzył
            Balcerowiczowi, że powinien zostać farmerem. Farmer musiał posiadać dużo ziemi
            i maszyn. Aby kupić jedno i drugie, a potem pole zaorać i obsiać, trzeba było
            wziąć kredyty. I chłopi brali. Masowo. A kiedy już się zadłużyli po uszy, ceny
            skupu produktów rolnych spadły o 35 proc., a ceny nawozów, maszyn rolniczych i
            środków ochrony roślin wzrosły o 300 - 400 proc. Jednocześnie 10-krotnie
            wzrosło oprocentowanie kredytów. W ciągu jednego sezonu polska wieś została
            zarżnięta.

            Polską gospodarką od dziesięciu lat kieruje mitoman. Gdyby Balcerowicz był
            cynicznym graczem politycznym, możnaby oczekiwać od niego pewnej elastyczności
            w reagowaniu na rzeczywistość, podpowiadaną przez zwykły instynkt
            samozachowawczy. Ale pan Balcerowicz uwierzył w swoją misję. Jest głuchy i
            ślepy na wszystko, co nie przystaje do jego wizji. A ta wizja, ten polski mit
            numer jeden - to przekonanie, że program objawiony przez proroka z Harvardu,
            profesora Jeffrey'a Sachsa, i przekazany Balcerowiczowi niczym kamienne
            tablice, jest jedynym możliwym wariantem budowy wolnego rynku w Polsce. Mit
            jedynie słusznej drogi.

            Ten mit został już dawno obalony. Sachs i Balcerowicz mają wśród ekonomistów na
            świecie tyleż samo przeciwników, co zwolenników. Jedyna słuszna droga rozwoju
            była możliwa tylko w bolszewiźmie. I tak właśnie - neobolszewizmem
            kapitalistycznym - określa się czasem dokonania harvardzko-esgepisowskiego
            duetu.

            Cała gospodarka, wbrew liberalnej retoryce rządu, jest ręcznie sterowana przez
            ministra finansów. Od dziesięciu lat rząd nieustannie majstruje przy cenach,
            podatkach, cłach, kontyngentach, koncesjach. Biurokracja, zupełnie, zdawałoby
            się, niepotrzebna w wolnej gospodarce rynkowej, rozrasta się do niebotycznych
            rozmiarów, odwrotnie proporcjonalnie do kurczącego się potencjału
            produkcyjnego. W roku 1990 urzędnicy państwowi stanowili zaledwie półtora
            procenta ogółu zatrudnionych, natomiast w 1999 - już prawie trzy procenty. W
            1990 podatnicy wydali na administrację państwową 564 miliony złotych, w roku
            bieżącym będzie to dziesięć razy więcej!

            Kolejny mit, którym został porażony umysł profesora Balcerowicza - to mit
            wolnego rynku.

            ,,Błędem profesora Sachsa jest oparta na leseferyźmie ślepa wiara w to, że
            wystarczy wprowadzić nieskrępowaną wolność na otwartym rynku, aby mechanizmy
            rynkowe doprowadziły do rozwiązania każdego problemu" - twierdzą liczni
            zachodni ekonomiści.

            Gdyby wolna konkurencja realizowała się w walce na maczugi, być może mit
            profesora Sachsa byłby prawdą. Ten skuteczny mechanizm rynkowy dotyczy jednak
            epoki gospodarki jaskiniowej. Od tamtego czasu rynek trochę się skomplikował.
            Warto to profesorowi Balcerowiczowi uświadomić.

            Nietrudno zauważyć, iż oba mity - jedynie słusznej drogi i wolnego rynku - są
            ze sobą całkowicie sprzeczne. Może istnieć albo jedynie słuszna droga, która
            prowadzi prosto do ekonomicznego getta, albo wolny rynek, który opiera się na
            pluraliźmie. Taki jest jednak zwykle efekt, kiedy wnioski wysnuwa się z
            fałszywych przesłanek. W tym miejscu warto przypomnieć Marksa, który zbudował
            cały system filozoficzno-ekonomiczny wychodząc od mitów i trącącego paranoją
            mesjanizmu. Niewątpliwie, karmiony mędrkowaniem Marsa, Engelsa i podobnych
            myślicieli profesor Balcerowicz posiada umysł bardzo otwarty na tego typu
            spekulacje. Cały problem w tym, że Marks nie doznał dobrodziejstw wymyślonych
            przez siebie teorii - a Balcerowicz dostał brzytwę do ręki.

            Mit trzeci - mit żywiołowości.

            ,,Podstawowy błąd planu Balcerowicza i podobnych, narzucanych krajom
            postkomunistycznym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy tkwi w
            założeniu, że pojawienie się kapitalistycznej gospodarki rynkowej może nastąpić
            żywiołowo, gdy tylko zostanie stworzona własność prywatna, nastąpi
            zliberalizowanie cen i ustabilizowanie pieniądza oraz będzie wprowadzony
            nieregulowany rynek wolnej konkurencji".

            Dzięki temu mitowi Balcerowicz, zamiast łamać sobie głowę nad transformacją
            polskiej gospodarki, może poświęcić się znacznie prostszemu zajęciu -
            wymyślaniem nowych podatków. Po długim namyśle znalazł: podatek liniowy.
            Curiosum we współczesnym świecie, ale za to usankcjonowane już w Talmudzie i
            Koranie.

            Wynalazł coś jeszcze. Jeszcze wszystko przed nami. Balcerowicz ma dla Polaków w
            zanadrzu podatek katastralny. Nieudolny rząd nie potrafi zapewnić sobie
            dochodów z posiadanego majątku, więc postanowił grabić obywateli.

            Mit czwarty - prywatyzacji przemysłu - wynika wprost z mitu żywiołowości. Sam
            jest także odmianą żywiołowości, realizującą się w wyprzedaży po sztucznie
            zaniżonych cenach (co łaska!) majątku państwowego, głównie obcemu kapitałowi.
            Dzisiaj już widać na setkach przykładów, że kupione przez obcych zakłady
            przemysłowe są najczęściej doprowadzane do ostatecznego upadku. W ten sposób
            zachód po prostu likwiduje krajową konkurencję dla swoich produktów. Jeśli ktoś
            tutaj postępuje żywiołowo, to tylko polski rząd, który z entuzjazmem głupiego
            Jasia wyzbywa się narodowego majątku. Strategia drugiej strony tych transakcji
            jest bardzo starannie przemyślana.

            Rząd, zamiast skupić uwagę na ocaleniu i stopniowej transformacji dawnego
            państwowego potencjału produkcyjnego, rozwijając równolegle sektor prywatny,
            wybrał najprymitywniejszą praktykę doprowadzania całego sektora państwowego do
            ruiny. Państwowe przedsiębiorstwa są śmiertelnie zadłużone właśnie wobec
            państwa, które dowolnie manipulując podatkami i obciążeniami finansowymi
            doprowadza je do ruiny. Ratunkiem dla chorych gigantów ma być dopiero kupno za
            bezcen przez zagranicznego kapitalistę.

            Czy rozwalenie państwowych hut, kopalń i fabryk ma może pobudzić proces
            powstawania nowych, prywatnych hut, kopalń i fabryk? Taka idea mogłaby się
            zrodzić tylko w chorej głowie. Wniosek jest jeden: po prostu program Sachsa -
            Balcerowicza kończy się dokładnie tam, gdzie się zaczyna. Chodzi właśnie o
            doprowadzenie przemysłu ciężkiego do upadku, o nic więcej. Polska ma kupować w
            krajach Unii Europejskiej wyroby hutnicze, węgiel i samochody, telewizory, a
            nawet buty i gacie. Polska ma stać się jednym z największych w Europie rynkiem
            zbytu dla przemysłu i rolnictwa Unii.

            Wiele dróg prowadzi do tego celu. Podatki - niesłychane, niespotykane nigdzie
            na świecie, duszą wszelką inicjatywę gospodarczą. Żaden krajowy przedsiębiorca
            nie może funkcjonować, jeśli nie oszukuje fiskusa, nie korzysta z
            półniewolniczej pracy na czarno, nie
            • romek.chelmnicki Re: Szacunek!! 27.10.04, 11:02
              .... oszukuje fiskusa, nie korzysta z półniewolniczej pracy na czarno, nie
              tworzy fikcji z zatrudnianiem inwalidów i emerytów. W tym samym czasie
              największe zagraniczne koncerny w Polsce, rozmaite Coca-cole, Proctery i
              Gamble, producenci zachodnich samochodów, generujący olbrzymie zyski - nie
              płacą państwu ani złotówki podatków.

              Czy można się dziwić, że Balcerowicz jest obsypywany przez rządy naszych
              partnerów gospodarczych nagrodami, tytułami i orderami? ,,Leszek Balcerowicz
              jest najlepszą niemiecką inwestycją w Polsce" - chlapnął już w 1990 roku przy
              piwie i golonce Theo Weigel, minister finansów Republiki Federalnej Niemiec.

              Balcerowicz starannie ukrywa, że od dawna ma już gotowy plan ostatecznego
              rozwiązania kwestii chłopskiej w Polsce. Opiera się on na założeniu, iż
              rolnictwo nie sprawdza się w gospodarce wolnorynkowej. ,,Nie ma radykalnych
              sposobów na uzdrowienie rolnictwa poza jego likwidacją" - ujawnił te zamiary
              jakiś osioł na łamach ,,Gazety Bankowej" (6-12 lutego 1999).

              • andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek!! 27.10.04, 17:42
                Ponieważ postanowił Pan zamienić się ze mną rolami, mam do Pana kilka pytań.
                Jeżeli wolny rynek jest tak szkodliwy, a interwencja państwa tak korzystna dla
                rozwoju, to dlaczego zachodnia część Niemiec jest zamożniejsza od wschodniej,
                Korea Południowa – od Północnej, a Austria – od Czech, czy Węgier?
                Jeżeli przejście od centralnego planowania w stronę wolnego rynku oznaczało
                ruinę dla polskiej gospodarki, to jakim sposobem PKB naszego kraju jest obecnie
                wyższy niż w 1989 roku o niemal 35 proc.?
                Jeżeli radykalne reformy rynkowe okazały się dla Polski tak szkodliwe, to jak
                to się stało, że nasz kraj osiągnął najlepsze wyniki gospodarcze spośród
                wszystkich państw Europy Środkowej i Wschodniej?
                Jeżeli liniowy podatek dochodowy stanowi kuriozum, to dlaczego coraz więcej
                państw go wprowadza lub przynajmniej łagodzi progresję?
                Jeżeli inwestorzy zagraniczni kupują polskie przedsiębiorstwa tylko po to, żeby
                je zamknąć (o to, po co w ogóle je kupują, skoro zrujnowały je już wprowadzane
                reformy, boję się pytać), to w jaki sposób zamierzają odzyskać zainwestowane 73
                mld USD? Co z tymi inwestorami, którzy budują swoje fabryki od podstaw?
                Jeżeli przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego nie muszą płacić
                podatków, to czym Pan wyjaśni różnicę między wynikiem finansowym brutto i netto
                w tych firmach?
                Jeżeli Unia Europejska chce zniszczyć polską wytwórczość i zamienić nasz kraj w
                rynek zbytu, to w jaki sposób chce za swoje towary uzyskać zapłatę? Bo przecież
                chyba nie zamierza za darmo dostarczać nam towary.
                Z jakiego kapelusza czerpie Pan dane statystyczne (nie pytam o rozmiar, ten z
                pewnością jest wielki)?
                • thebighunter Re: Szacunek!! 25.11.04, 20:52
                  Postanowiłem sie przyłączyć do dyskusji ponieważ moje zdanie jest takie, że
                  wolny rynek jest zagrożeniem dla samego siebie ponieważ w sytuacji kryzysowej
                  samemu będzie mu(jako rynkowi) wydostac się z bezruchu. Natomiast gdyby państwo
                  miałoby przynajmniej w połowie wpływ na kształtowanie się i prace rynku,
                  mogłoby po niskich kosztach przywrócić rynek "do życia". Niestety problemem
                  jest fakt, iż przy jakichkolwiek wpływach władz - i to nie tylko w Polsce -
                  majątek byłby rozkradany na wszelkie możliwe sposoby, a to z kolei jest
                  rzeczywiście o wiele gorsze od prowadzonej gospodarki wolnorynkowej.
                  • andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek!! 01.12.04, 10:58
                    W gospodarce rynkowej występują wahania koniunktury. W tej części, w której
                    państwo mogłoby im zapobiegać, są one spowodowane sztywnością cen (tzn.
                    opóźnieniami w dostosowywaniu się cen do zmian w popycie). Z kolei ceny są tym
                    bardziej sztywne, im mniejszy jest zakres konkurencji w gospodarce. Zakres
                    konkurencji w gospodarce jest zaś bardzo często ograniczany przez państwo.
                    Tutaj dochodzimy do bardzo ważnego problemu, który Pan poruszył. Niedoskonałość
                    działania rynku nie oznacza, że państwo jest w stanie poprawić jego działanie.
                    W rzeczywistości interwencje państwa, których celem jest usunięcie
                    niedoskonałości rynku, zazwyczaj je nasilają. Nie jest przypadkiem, że te
                    kraje, w których interwencje państwa miały najbardziej ograniczony zakres,
                    osiągnęły najwyższy poziom rozwoju, a te, w których państwo najsilniej
                    próbowało ograniczać ludziom możliwości wyboru, doświadczyły gospodarczej
                    katastrofy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka