szpak_zam 24.10.04, 21:03 Prosiłbym o opisanie jak nasza gospodarka została przez prof. Balcerowicza uratowana odupadku?? ludzkim językiem proszę Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cyberfiut45 Re: reformy balcerowicza 25.10.04, 05:46 Balcerowicz-Batorowicz, zabawna postac polskiej ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: reformy balcerowicza 25.10.04, 10:41 Wydaje mi się, że poniższy tekst powinien odpowiedzieć na Pana pytanie. Dużo więcej szczegółów na ten temat może Pan się dowiedzieć np. z pracy Andersa Aslunda pt. "Building Capitalism. The Transformation of the Former Soviet Bloc" "Na wszystkich krajach Europy Środkowo - Wschodniej, które zapoczątkowały w 1989 i 1990 roku przemiany polityczne i gospodarcze ciążyło brzemię poprzedniego ustroju. Brak było instytucji niezbędnych dla gospodarki rynkowej, np. prawdziwych banków, giełd, sprawnych służb podatkowych i celnych, dostosowanych do działania setek tysięcy niezależnych przedsiębiorstw. Prywatna własność została skrajnie ograniczona. Wszystkie większe przedsiębiorstwa były państwowe. Państwo zabierało zyski jednym przedsiębiorstwom i oddawało innym – dla pokrycia ich strat lub zrekompensowania sztucznie zaniżonych cen. W efekcie końcowe wyniki finansowe rozmaitych firm były bardzo podobne, a jednocześnie bardzo wyraźnie różniły się od ich wyników sprzed owej redystrybucji. Przedsiębiorstwa przyzwyczajane były do tego, że liczy się produkcja a nie zysk. Ponoszone przez nie starty pochłaniały znaczną część oszczędności krajowych. Poza tym, przedsiębiorstwa były nie tylko ośrodkami produkcji, ale i świadczenia usług socjalnych dla swoich pracowników. Te „państwowe zakłady opiekuńcze” można jednak było utrzymywać tylko przez przerzucanie kosztów na odbiorców wyrobów albo poprzez inflacyjne dofinansowywanie przedsiębiorstw przez państwo. Takie powiększanie masy pieniądza przy rozpowszechnionej zwykle kontroli cen powodowało braki towarów na rynku. Socjalistyczny system gospodarczy był też obciążony rozległym państwem socjalnym, którego niektóre elementy np. bezpłatne wczasy, sanatoria, stosunkowo długie urlopy itp., rozbudowano bardziej niż w wielu dużo bogatszych krajach Zachodu. Budżet państwa zabierał i rozdawał ogromną część dochodów społeczeństwa. Słaba, socjalistyczna gospodarka z coraz większym trudem dźwigała swe socjalne obciążenia – stąd m. in. jej malejące tempo wzrostu i pogarszające się finansowanie sfery socjalnej. Innym wspólnym obciążeniem krajów Europy Środkowo-Wschodniej była wypaczona struktura gospodarki. Decyzje inwestycyjne podejmowano w nich według kryteriów politycznych. Udział przemysłu w tworzeniu dochodu narodowego był dużo większy niż w krajach niesocjalistycznych o podobnym poziomie rozwoju, z kolei udział usług – znacznie niższy. Wiele gałęzi np. przemysł maszynowy, tekstylny, farmaceutyczny, elektroniczny, było uzależnionych od eksportu na rynek radziecki, na którym nie musiały konkurować. W efekcie każdy kraj postsocjalistyczny miał na początku przemian pewien odsetek produkcji, którą można było utrzymać tylko w socjalizmie. Marnotrawny system i wypaczona struktura gospodarki, oparta na pozornie taniej energii, we wszystkich krajach socjalistycznych doprowadziły do spustoszeń w środowisku naturalnym. Dziesięciolecia nierynkowej gospodarki pozostawiły wreszcie głębokie luki w wiedzy. W gospodarce niedoborów nie było zapotrzebowania na marketing, prawdziwą księgowość czy zarządzanie finansami. Jednocześnie jednak socjalizm – i to był jedyny atut – pozostawił stosunkowo wysoki poziom ogólnego wykształcenia społeczeństwa, porównywalny z krajami Zachodu. Socjalizm zostawił wszędzie niełatwe dziedzictwo: niesprawne, totalnie upaństwowiony system gospodarczy, pozbawiony instytucji niezbędnych do funkcjonowania rynku: zdeformowane ceny, przy których to, co było naprawdę drogie wydawało się tanie i było źle lub nadmiernie wykorzystywane; wypaczoną strukturę gospodarki itp. Patrząc na warunki startu w różnych krajach socjalistycznych, można jednak dostrzec również poważne różnice. Najbardziej jaskrawa różnica dotyczyła niestabilności pieniądza, cen i długości kolejek. Tutaj Polska była w wyjątkowo złej sytuacji. Masa pieniądza wzrosła u nas w 1988r. o 63 proc., a w 1989r. o 615 proc.. Już w pierwszej połowie 1989r., pod wpływem monetarnego chaosu produkcja zaczęła wykazywać tendencję spadkową. Ogromną lukę, jaka powstała między lawinowo rosnącą masą pieniądza a spadającą produkcją musiała wypełnić inflacja. W tej mierze, w jakiej ceny były elastyczne, przejawiała się ona w ich gwałtownym wzroście. W grudniu 1988 r. ceny dóbr konsumpcyjnych były o 74 proc. wyższe niż rok wcześniej, w grudniu 1989 r. – o 640 proc. Do początku 1989 r. mieliśmy jednak również sporo cen administracyjnie ustalanych lub kontrolowanych, co objawiało się niedoborami na rynku oraz kolejkami. Gwałtowne tempo emisji pieniądza zostało wywołane przez radykalny wzrost deficytu budżetowego w pierwszej połowie 1989, a ten z kolei przez lawinowy przyrost dotacji do produktów żywnościowych. Inną przyczyną presji inflacyjnej był niezwykle szybki przyrost płac związany w dużym stopniu z sytuacją polityczną. W pierwszym kwartale 1989 roku płace były o 120 proc. wyższe niż o roku wcześniej, a później wzrost ten uległ jeszcze przyspieszeniu. Upadkowi socjalistycznego systemu politycznego w Polsce towarzyszyła destrukcja makroekonomicznej dyscypliny. Podobne zjawisko wystąpiło w 1991 roku w Rumunii i w Rosji oraz w latach 1991-92 w Albanii. Pod tym względem sytuacja w pozostałych krajach była dużo lepsza. W 2 ostatnich latach przed początkiem reform masa pieniądza powiększyła się w Czechosłowacji o 3,5 proc. i 0,5 proc., na Węgrzech o 17 proc. i 29 proc.; w Bułgarii o 10,6 proc. i 16,6 proc. Drugim nietypowym składnikiem dziedzictwa przeszłości w Polsce był dług zagraniczny równy 39 mld dolarów. Mocno zadłużone w punkcie startu były również Węgry i Bułgaria. Z kolei Czechosłowacja i Rumunia – z różnych przyczyn - miały nieduży dług zagraniczny. Inną szczególną cechą polskiej gospodarki była wyjątkowo silna pozycja pracobiorców. Zwycięska opozycja z przyczyn historycznych zawiązała się bowiem w Polsce wokół związku zawodowego. Pozytywnym elementem w polskim systemie gospodarczym był większy zakres decentralizacji niż przeciętnie w innych krajach socjalistycznych z wyjątkiem Węgier. Ważnym krokiem były przeprowadzone na przełomie 1988/89 roku liberalizacja warunków działania sektora prywatnego oraz usunięcie znacznej części ograniczeń w handlu zagranicznym. Na korzyść Polski działało również prywatne rolnictwo. Ale dawało ono w naszym kraju tylko ok. 8 proc. PKB, a ponadto było rozdrobnione. Dane pochopnie rolnikom w 1989 roku nadzwyczajne zyski pozwalały ich później łatwo zmobilizować przeciw prorynkowej polityce gospodarczej. Wprowadzona w Polsce strategia gospodarcza obejmowała trzy precyzyjnie określone elementy. Po pierwsze, zidentyfikowane zostały – przedstawione powyżej -główne problemy wynikające z sytuacji początkowej. Po drugie, określono rodzaj systemu gospodarczego, który powinien zostać osiągnięty w wyniku transformacji. Kluczowym założeniem było to, że Polska, mając swobodę kształtowania własnego porządku gospodarczego, powinna wybrać taki system, który stworzy najlepsze warunki dla szybkiego, długotrwałego rozwoju gospodarki, a tym samym dla poprawy warunków życia milionów ludzi. Dlatego też zdecydowano się na strategię mającą na celu zbudowanie stabilnej, konkurencyjnej, otwartej na kontakty z zagranicą, opartej na własności prywatnej gospodarki rynkowej. W końcu ustalono rodzaje instrumentów polityki gospodarczej, które należało zastosować oraz określono w jakim tempie powinno się je wprowadzać i kiedy. Transformacja gospodarki wymagała stabilizacji makroekonomicznej, liberalizacji mikroekonomicznej oraz przebudowy instytucjonalnej. Radykalny program reform zaproponowany przez polski rząd zakładał jednoczesne rozpoczęcie działań we wszystkich trzech obszarach. Katastrofa makroekonomiczna wymagała zdecydowanej polityki stabilizacyjnej w postaci ograniczeń deficytu budżetowego, o Odpowiedz Link Zgłoś
qwasyx Szacunek! 25.10.04, 23:53 Choc nie ze wszystkim sie zgadzam, a i dopisalbym conieco! Mysle jednak, ze na ten temat jeszcze dlugo nie tylko w PL ale i na swiecie beda toczyly sie zawziete dyskusje. Tym bardziej, ze "Modelu transformacji" gospodarki socjalistycznej w gospodarke rynkowa nie bylo, nie ma i pewnie nie bedzie. Tyle tylko, ze forum "PODSTAWY ekonomii" to nie miejsce na tego typu dyskusje. Prosilbym o wyjasnienie roli jaka spelnil pan Sachs jako doradca Pana Balcerowicza. Choc moze nie dotyczy to bezposrednio PL to chetnie przeczytalbym Panska opinie o zmianach strukturalnych w Rosji. Szczegolnie ciekaw jestem Panskiej opini dotyczacej przyczyn krachu sytemu bankowego w 1998 roku. Pozdrawiam. Roman Durski Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek! 26.10.04, 14:07 Praźródłem kryzysu finansowego w Rosji były niezrównoważone finanse publiczne. W Rosji od początku transformacji utrzymywano duży deficyt w finansach publicznych. Początkowo był on finansowany przez dodruk pieniądza. Doprowadziło to do wybuchu inflacji. W celu jej zredukowania usztywniono kurs walutowy i ograniczono monetyzację deficytu (czyli pokrywania go poprzez dodruk pieniądza). Pozwoliło to na zahamowanie niszczącego gospodarkę wzrostu cen. Nie zlikwidowano jednak deficytu (czyli źródła wcześniejszych kłopotów), a jedynie zaczęto go finansować w bardziej cywilizowany sposób, tj. ze środków uzyskanych z emisji obligacji i bonów skarbowych. Nie podjęto żadnych skutecznych działań (zalecanych przez MFW), które np. poprawiłyby ściągalność podatków z wielkich przedsiębiorstw. Dług Rosji (z tytułu wyemitowanych obligacji i bonów skarbowych) wobec inwestorów zagranicznych wyniósł w 1998 roku ponad 40 mld USD. W 1998 roku doszło do spadku cen ropy naftowej, ze sprzedaży której Rosja czerpała dużą część dewiz (i dochodów budżetowych). Część inwestorów zaczęła się wycofywać z Rosji, zmuszając bank centralny do interweniowania na rynku walutowym (tzn. pozbywania się rezerw) w celu utrzymania sztywnego kursu rubla. Rząd, aby móc sfinansować swoje wydatki, zaczął oferować inwestorom papiery skarbowe o bardzo wysokiej rentowności (czyli przynoszące wysoki procent). To jednak nie rozwiązało problemu, a jedynie odsunęło wybuch kryzysu w czasie. 17 sierpnia 1998 musiano zdewaluować rubla o 34 proc. To (oraz, poprzedzający kryzys, wzrost stóp procentowych) wpędziło w kłopoty kredytobiorców, pogłębiając z kolei problemy finansowe banków, wywołane zawieszeniem przez rząd obsługi długu publicznego (nie tylko zagranicznego, ale i krajowego). Odpowiedz Link Zgłoś
romek.chelmnicki Re: Szacunek! 27.10.04, 11:01 Pierwszy plan gospodarczy Balcerowicza, czyli słynna ,,terapia szokowa", która miała postawić Polskę wśród rozwiniętych państw Europy Zachodniej - doprowadziła w istocie do ruiny polski przemysł. Zamiast głęboko przemyślanego programu wychodzenia z pseudoekonomiki pseudosocjalistycznej, którego jedynym i nadrzędnym celem powinna być ochrona krajowego potencjału produkcyjnego, zafundowano nam szaleńczą koncepcję prywatyzacji na zgliszczach. Społeczno-ekonomiczny program polskiego rządu, nazwany później programem Balcerowicza, wszedł w życie 1 stycznia 1990 roku. Został opracowany przez amerykańskich ekonomistów w Waszyngtonie, a przywiózł go do Warszawy Jeffrey Sachs. W istocie, program został Polsce narzucony przez obce ośrodki dyspozycyjne, a rosnące lawinowo zadłużenie kraju stało się rodzajem gwarancji, że polski rząd nie będzie się przeciwstawiał dyktatowi. Efekty tej kabały szybko stały się widoczne. W ciągu zaledwie dwóch lat doprowadzono do ruiny ponad połowę najważniejszych polskich zakładów przemysłowych. Kopalniom zabroniono eksportować węgiel, zrujnowano przemysł maszynowy, obronny, lotniczy, elektroniczny, tekstylny, chemiczny, hutniczy. Budownictwo mieszkaniowe zostało sparaliżowane, a produkcja rolna zupełnie się załamała. Po uśmierceniu sektora państwowego w rolnictwie i likwidacji PGR-ów, przyszła kolej na ,,terapię szokową" polskich chłopów. Polski chłop uwierzył Balcerowiczowi, że powinien zostać farmerem. Farmer musiał posiadać dużo ziemi i maszyn. Aby kupić jedno i drugie, a potem pole zaorać i obsiać, trzeba było wziąć kredyty. I chłopi brali. Masowo. A kiedy już się zadłużyli po uszy, ceny skupu produktów rolnych spadły o 35 proc., a ceny nawozów, maszyn rolniczych i środków ochrony roślin wzrosły o 300 - 400 proc. Jednocześnie 10-krotnie wzrosło oprocentowanie kredytów. W ciągu jednego sezonu polska wieś została zarżnięta. Polską gospodarką od dziesięciu lat kieruje mitoman. Gdyby Balcerowicz był cynicznym graczem politycznym, możnaby oczekiwać od niego pewnej elastyczności w reagowaniu na rzeczywistość, podpowiadaną przez zwykły instynkt samozachowawczy. Ale pan Balcerowicz uwierzył w swoją misję. Jest głuchy i ślepy na wszystko, co nie przystaje do jego wizji. A ta wizja, ten polski mit numer jeden - to przekonanie, że program objawiony przez proroka z Harvardu, profesora Jeffrey'a Sachsa, i przekazany Balcerowiczowi niczym kamienne tablice, jest jedynym możliwym wariantem budowy wolnego rynku w Polsce. Mit jedynie słusznej drogi. Ten mit został już dawno obalony. Sachs i Balcerowicz mają wśród ekonomistów na świecie tyleż samo przeciwników, co zwolenników. Jedyna słuszna droga rozwoju była możliwa tylko w bolszewiźmie. I tak właśnie - neobolszewizmem kapitalistycznym - określa się czasem dokonania harvardzko-esgepisowskiego duetu. Cała gospodarka, wbrew liberalnej retoryce rządu, jest ręcznie sterowana przez ministra finansów. Od dziesięciu lat rząd nieustannie majstruje przy cenach, podatkach, cłach, kontyngentach, koncesjach. Biurokracja, zupełnie, zdawałoby się, niepotrzebna w wolnej gospodarce rynkowej, rozrasta się do niebotycznych rozmiarów, odwrotnie proporcjonalnie do kurczącego się potencjału produkcyjnego. W roku 1990 urzędnicy państwowi stanowili zaledwie półtora procenta ogółu zatrudnionych, natomiast w 1999 - już prawie trzy procenty. W 1990 podatnicy wydali na administrację państwową 564 miliony złotych, w roku bieżącym będzie to dziesięć razy więcej! Kolejny mit, którym został porażony umysł profesora Balcerowicza - to mit wolnego rynku. ,,Błędem profesora Sachsa jest oparta na leseferyźmie ślepa wiara w to, że wystarczy wprowadzić nieskrępowaną wolność na otwartym rynku, aby mechanizmy rynkowe doprowadziły do rozwiązania każdego problemu" - twierdzą liczni zachodni ekonomiści. Gdyby wolna konkurencja realizowała się w walce na maczugi, być może mit profesora Sachsa byłby prawdą. Ten skuteczny mechanizm rynkowy dotyczy jednak epoki gospodarki jaskiniowej. Od tamtego czasu rynek trochę się skomplikował. Warto to profesorowi Balcerowiczowi uświadomić. Nietrudno zauważyć, iż oba mity - jedynie słusznej drogi i wolnego rynku - są ze sobą całkowicie sprzeczne. Może istnieć albo jedynie słuszna droga, która prowadzi prosto do ekonomicznego getta, albo wolny rynek, który opiera się na pluraliźmie. Taki jest jednak zwykle efekt, kiedy wnioski wysnuwa się z fałszywych przesłanek. W tym miejscu warto przypomnieć Marksa, który zbudował cały system filozoficzno-ekonomiczny wychodząc od mitów i trącącego paranoją mesjanizmu. Niewątpliwie, karmiony mędrkowaniem Marsa, Engelsa i podobnych myślicieli profesor Balcerowicz posiada umysł bardzo otwarty na tego typu spekulacje. Cały problem w tym, że Marks nie doznał dobrodziejstw wymyślonych przez siebie teorii - a Balcerowicz dostał brzytwę do ręki. Mit trzeci - mit żywiołowości. ,,Podstawowy błąd planu Balcerowicza i podobnych, narzucanych krajom postkomunistycznym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy tkwi w założeniu, że pojawienie się kapitalistycznej gospodarki rynkowej może nastąpić żywiołowo, gdy tylko zostanie stworzona własność prywatna, nastąpi zliberalizowanie cen i ustabilizowanie pieniądza oraz będzie wprowadzony nieregulowany rynek wolnej konkurencji". Dzięki temu mitowi Balcerowicz, zamiast łamać sobie głowę nad transformacją polskiej gospodarki, może poświęcić się znacznie prostszemu zajęciu - wymyślaniem nowych podatków. Po długim namyśle znalazł: podatek liniowy. Curiosum we współczesnym świecie, ale za to usankcjonowane już w Talmudzie i Koranie. Wynalazł coś jeszcze. Jeszcze wszystko przed nami. Balcerowicz ma dla Polaków w zanadrzu podatek katastralny. Nieudolny rząd nie potrafi zapewnić sobie dochodów z posiadanego majątku, więc postanowił grabić obywateli. Mit czwarty - prywatyzacji przemysłu - wynika wprost z mitu żywiołowości. Sam jest także odmianą żywiołowości, realizującą się w wyprzedaży po sztucznie zaniżonych cenach (co łaska!) majątku państwowego, głównie obcemu kapitałowi. Dzisiaj już widać na setkach przykładów, że kupione przez obcych zakłady przemysłowe są najczęściej doprowadzane do ostatecznego upadku. W ten sposób zachód po prostu likwiduje krajową konkurencję dla swoich produktów. Jeśli ktoś tutaj postępuje żywiołowo, to tylko polski rząd, który z entuzjazmem głupiego Jasia wyzbywa się narodowego majątku. Strategia drugiej strony tych transakcji jest bardzo starannie przemyślana. Rząd, zamiast skupić uwagę na ocaleniu i stopniowej transformacji dawnego państwowego potencjału produkcyjnego, rozwijając równolegle sektor prywatny, wybrał najprymitywniejszą praktykę doprowadzania całego sektora państwowego do ruiny. Państwowe przedsiębiorstwa są śmiertelnie zadłużone właśnie wobec państwa, które dowolnie manipulując podatkami i obciążeniami finansowymi doprowadza je do ruiny. Ratunkiem dla chorych gigantów ma być dopiero kupno za bezcen przez zagranicznego kapitalistę. Czy rozwalenie państwowych hut, kopalń i fabryk ma może pobudzić proces powstawania nowych, prywatnych hut, kopalń i fabryk? Taka idea mogłaby się zrodzić tylko w chorej głowie. Wniosek jest jeden: po prostu program Sachsa - Balcerowicza kończy się dokładnie tam, gdzie się zaczyna. Chodzi właśnie o doprowadzenie przemysłu ciężkiego do upadku, o nic więcej. Polska ma kupować w krajach Unii Europejskiej wyroby hutnicze, węgiel i samochody, telewizory, a nawet buty i gacie. Polska ma stać się jednym z największych w Europie rynkiem zbytu dla przemysłu i rolnictwa Unii. Wiele dróg prowadzi do tego celu. Podatki - niesłychane, niespotykane nigdzie na świecie, duszą wszelką inicjatywę gospodarczą. Żaden krajowy przedsiębiorca nie może funkcjonować, jeśli nie oszukuje fiskusa, nie korzysta z półniewolniczej pracy na czarno, nie Odpowiedz Link Zgłoś
romek.chelmnicki Re: Szacunek!! 27.10.04, 11:02 .... oszukuje fiskusa, nie korzysta z półniewolniczej pracy na czarno, nie tworzy fikcji z zatrudnianiem inwalidów i emerytów. W tym samym czasie największe zagraniczne koncerny w Polsce, rozmaite Coca-cole, Proctery i Gamble, producenci zachodnich samochodów, generujący olbrzymie zyski - nie płacą państwu ani złotówki podatków. Czy można się dziwić, że Balcerowicz jest obsypywany przez rządy naszych partnerów gospodarczych nagrodami, tytułami i orderami? ,,Leszek Balcerowicz jest najlepszą niemiecką inwestycją w Polsce" - chlapnął już w 1990 roku przy piwie i golonce Theo Weigel, minister finansów Republiki Federalnej Niemiec. Balcerowicz starannie ukrywa, że od dawna ma już gotowy plan ostatecznego rozwiązania kwestii chłopskiej w Polsce. Opiera się on na założeniu, iż rolnictwo nie sprawdza się w gospodarce wolnorynkowej. ,,Nie ma radykalnych sposobów na uzdrowienie rolnictwa poza jego likwidacją" - ujawnił te zamiary jakiś osioł na łamach ,,Gazety Bankowej" (6-12 lutego 1999). Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek!! 27.10.04, 17:42 Ponieważ postanowił Pan zamienić się ze mną rolami, mam do Pana kilka pytań. Jeżeli wolny rynek jest tak szkodliwy, a interwencja państwa tak korzystna dla rozwoju, to dlaczego zachodnia część Niemiec jest zamożniejsza od wschodniej, Korea Południowa – od Północnej, a Austria – od Czech, czy Węgier? Jeżeli przejście od centralnego planowania w stronę wolnego rynku oznaczało ruinę dla polskiej gospodarki, to jakim sposobem PKB naszego kraju jest obecnie wyższy niż w 1989 roku o niemal 35 proc.? Jeżeli radykalne reformy rynkowe okazały się dla Polski tak szkodliwe, to jak to się stało, że nasz kraj osiągnął najlepsze wyniki gospodarcze spośród wszystkich państw Europy Środkowej i Wschodniej? Jeżeli liniowy podatek dochodowy stanowi kuriozum, to dlaczego coraz więcej państw go wprowadza lub przynajmniej łagodzi progresję? Jeżeli inwestorzy zagraniczni kupują polskie przedsiębiorstwa tylko po to, żeby je zamknąć (o to, po co w ogóle je kupują, skoro zrujnowały je już wprowadzane reformy, boję się pytać), to w jaki sposób zamierzają odzyskać zainwestowane 73 mld USD? Co z tymi inwestorami, którzy budują swoje fabryki od podstaw? Jeżeli przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego nie muszą płacić podatków, to czym Pan wyjaśni różnicę między wynikiem finansowym brutto i netto w tych firmach? Jeżeli Unia Europejska chce zniszczyć polską wytwórczość i zamienić nasz kraj w rynek zbytu, to w jaki sposób chce za swoje towary uzyskać zapłatę? Bo przecież chyba nie zamierza za darmo dostarczać nam towary. Z jakiego kapelusza czerpie Pan dane statystyczne (nie pytam o rozmiar, ten z pewnością jest wielki)? Odpowiedz Link Zgłoś
thebighunter Re: Szacunek!! 25.11.04, 20:52 Postanowiłem sie przyłączyć do dyskusji ponieważ moje zdanie jest takie, że wolny rynek jest zagrożeniem dla samego siebie ponieważ w sytuacji kryzysowej samemu będzie mu(jako rynkowi) wydostac się z bezruchu. Natomiast gdyby państwo miałoby przynajmniej w połowie wpływ na kształtowanie się i prace rynku, mogłoby po niskich kosztach przywrócić rynek "do życia". Niestety problemem jest fakt, iż przy jakichkolwiek wpływach władz - i to nie tylko w Polsce - majątek byłby rozkradany na wszelkie możliwe sposoby, a to z kolei jest rzeczywiście o wiele gorsze od prowadzonej gospodarki wolnorynkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.rzonca_nbp Re: Szacunek!! 01.12.04, 10:58 W gospodarce rynkowej występują wahania koniunktury. W tej części, w której państwo mogłoby im zapobiegać, są one spowodowane sztywnością cen (tzn. opóźnieniami w dostosowywaniu się cen do zmian w popycie). Z kolei ceny są tym bardziej sztywne, im mniejszy jest zakres konkurencji w gospodarce. Zakres konkurencji w gospodarce jest zaś bardzo często ograniczany przez państwo. Tutaj dochodzimy do bardzo ważnego problemu, który Pan poruszył. Niedoskonałość działania rynku nie oznacza, że państwo jest w stanie poprawić jego działanie. W rzeczywistości interwencje państwa, których celem jest usunięcie niedoskonałości rynku, zazwyczaj je nasilają. Nie jest przypadkiem, że te kraje, w których interwencje państwa miały najbardziej ograniczony zakres, osiągnęły najwyższy poziom rozwoju, a te, w których państwo najsilniej próbowało ograniczać ludziom możliwości wyboru, doświadczyły gospodarczej katastrofy. Odpowiedz Link Zgłoś