Dodaj do ulubionych

Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się cieszy,...

IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 19:42
Spadek kursu dolara jest dowodem braku zaufania rynkow do "geniuszu" Busha,
tego wyborcy pod uwage nie brali, bo nikt z nimi tak trudnych tematow nie
dyskutuje. Nikt tez im nie uswiadamia, jak bardzo dzis gospodarka amerykanska
jest w chinskim reku i, ze od komunistycznej partii Chin zaczyna powoli
zalezec dobrobyt kapitalistycznej Ameryki.
Obserwuj wątek
    • Gość: elf Po co Chiny maja uwalniac juana? IP: *.chello.pl 08.11.04, 19:59
      Póki zwiazanie jana z dolarem jest dla nich korzystne, póty juan bedzie z nim
      zwiazany. Nie ma takiej sily, która jest dla Chin grozna, bo ich eksport
      trafia do USA. Nikt, prócz monetarystów, nie ma w tym interesu...Dopiero
      wzrost dolara i dalszy wzrost cen ropy móglby Chiny wpedzic w zadyszke.
      • Gość: ix Re: Po co Chiny maja uwalniac juana? IP: *.chello.pl 08.11.04, 20:06
        Evo,
        Spadek kursu dolara nie jest niczym zlym dla gospodarki USA. Nie koniecznie
        jest spadkiem zaufania, tylko przewidywaniem przez rynki kontynacji polityki
        oslabiania dolara. Spadek zaufnia objawia sie kryzysem, a kryzys zaczyna od
        braku popytu na papiery skarbowe emitowane przez rzad. Tymczasem wszystkie
        rzady czerpiace profity z ropy, wlaczajac w to Rosje, pakuja nadwyzki wlasnie w
        amerykanskie papiery wartosciowe. Do tego ze amerykanska gospodarka jest w reku
        chinskiej partii komunistycznej nikt nie przylozyl sie bardziej niz obóz
        Clintona. Warto o tym pamietac, mimo ze juz cztery lata minely...


        • Gość: jacek Chiny a kurs dolara IP: 5.3.1R4D* / 158.140.2.* 08.11.04, 21:50
          ix, Evo,
          To fakt, że spadek kursu waluty jest dla gospodarki korzystny, bo pobudza
          export. Zauważ, że ma się to nijak do exportu do Chin z powodu sztywnego
          kursu. Na dłuższą metę ( a tym mamy już do czynienia to zjawisko jest jednak
          niekorzystne, bo podważa zaufanie do stabilności USA. Czy myslisz że Rosja i
          inne kraje będą kupować nadal papiery USA z 4% patrząc jakk tracą one na
          wartości podczas gdy np Euro bondy oferują wyższe oprocentowanie, a są hmmm
          bardziej stabilne ... (szczególnie po re-elekcji Busha)

          Nie wiem skąd myśl, że to administracja Clintona jest winna deficytu
          handlowego z Chinami. To proces, ktory zaczął się znacznie wcześniej i na
          który żadna administarcja nie miała za bardzo wpływu (albo pomysłu jak z tym
          walczyć)

          Faktem jest że administacja Busha jest winna słabości dolara - to chyba nie
          ulega wątpliwości. Awanturnicza polityka farmera z texasu wraz z tradycją
          republikanów potrząsania szabelką (i hojnego wydawania na zbrojenia) i życia
          na krechę musiała się tak skończyć ...
          • bonobo44 Dolar najtańszy od siedmiu lat - analiza wlasna 09.11.04, 00:41

            <<Patrycja Maciejewicz, mkuz, Reuters 08-11-2004 , ostatnia aktualizacja 08-11-
            2004 21:30

            W poniedziałek rano dolar kosztował poniżej 3,30 zł. To najmniej od lipca 1997
            roku. To prawie 20 groszy mniej, niż wynosi według firm granica opłacalności
            eksportu!

            Analitycy walutowi mówią, że rekordowe 3,2922 zł za dolara nie oznacza końca
            spadków kursu amerykańskiej waluty, która już osłabła przez ostatni rok o
            blisko 20 proc. >>

            NIE JESTEM EKONOMISTA ani analitykiem walutowym, a mowie to samo jedynie na
            podstawie wlasnych obserwacji i wnioskow z podstawowych trendow i uwarunkowan
            tkwiacych u samych korzeni systemu finansowego wspolczesnego swiata. (Nie
            trzeba nim być, wystarczy odrobine poglowkowac na wlasny rachunek.)

            <<Diler z Banku BPH Adam Krzemiński przypuszcza, że niebawem złoty będzie
            testował poziom 3,28 zł za dolara, a kto wie, czy nie spadnie do 3,25 zł. - A w
            ciągu najbliższych miesięcy cena dolara może spaść nawet do 3 zł - przewiduje
            Marek Zuber, główny ekonomista TMS Brokers.>>

            A to już nie sa "ostrozne" szacunki. To szacunki alarmowe. Kazdemu powinien
            odezwac się maly dzwonek alarmowy w glowie.

            <<Zdaniem polskich analityków złoty będzie się dalej umacniał. Ekonomiści Pekao
            SA donoszą, że inwestorzy zagraniczni masowo kupują złotego w związku z
            prywatyzacją PKO BP. Do tego nasze papiery skarbowe cieszą się dużą
            popularnością. >>

            W odroznieniu od amerykanskich. Zastanawialiscie się dlaczego? Otoz dlatego, ze
            w praktyce to to JUZ sa papiery strefy euro.

            <<- Polska jest teraz bardzo dobrze postrzegana przez inwestorów. Popyt na
            ostatniej aukcji bonów skarbowych czterokrotnie przewyższał podaż - mówi
            analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej Marek Węgrzanowski.

            Eksport boli, ale trochę

            Tymczasem według najnowszych badań Narodowego Banku Polskiego 3,52 zł to
            najniższy kurs, przy którym eksport rozliczany w dolarach jest jeszcze
            opłacalny. Czy słabość dolara może zachwiać naszym eksportem, a co za tym idzie
            i wzrostem gospodarczym?>>

            To powinno "uspokoic" argumentacje tych wszystkich, którzy w regresi $ upatruja
            szanse na ozywienie koniunktury w Stanach. Nic bardziej mylnego. W krotkim
            czasie Amerykanom przestanie się oplacac sprzedawac tanio, bo wszystko, co będą
            mogli od nas kupic w zamian zacznie być dla nich za drogie, a w efekcie
            zwiekszy to ilosc papieru na wlasnym ich rynku i napedzi wzrost cen. Innymi
            slowy - tani dolar przestanie wkrotce oznaczac tanie amerykanskie wyroby.

            <<- Na szczęście udział "dolarowego" eksportu nie jest duży. Wynosi około 18
            proc. Jeszcze dwa-trzy lata temu było to około 28 proc. - mówi Kazimierz
            Miszczyk z departamentu analiz i prognoz resortu gospodarki. >>

            Ktokolwiek i cokolwiek do tego doprowadzilo, to był to zestaw madrych posuniec.

            <<Ekspert MGiP podkreśla, że eksporterzy uczą się zachowywać na rynku walutowym
            i coraz lepiej im to wychodzi. - Przy kontraktach krótkoterminowych, a takie
            dominują w rozliczaniu naszego eksportu, można szybko zareagować, podnosząc
            cenę. Oczywiście nie każdy może sobie na to pozwolić, bo na rynku jest
            konkurencja, ale część tak robi. Inni zaczynają zawierać bezpieczne kontrakty w
            złotych. Szacujemy, że około 8 proc. płatności za eksport jest realizowana w
            naszej walucie - wylicza.

            Zmiany w świadomości przedsiębiorców potwierdza też ekonomista TMS. - W ciągu
            roku podwoiła się liczba przedsiębiorców, którzy korzystają z zabezpieczeń
            przed ryzykiem walutowym. Pamiętajmy jednak, że dopiero zaczynamy się poruszać
            w tym środowisku. Jeszcze dużo firm ocenia, że instrumenty finansowe są za
            drogie - wyjaśnia Zuber.

            Co dla eksporterów będzie oznaczało dalsze umacnianie się złotego - jeśli cena
            euro rzeczywiście spadnie poniżej 4 zł, a dolara poniżej 3 zł? Coraz ciężej
            będzie im się dostosować się do dość szybkich zmian. - Zwłaszcza osłabienie
            euro może być bolesne, bo w tej walucie realizujemy około 80 proc. eksportu -
            mówi marek Zuber.>>

            Tu nie ma nic za darmo. A najbardziej pozadanym wyjsciem jest szybkie wejscie
            do strefy euro.

            <<Benzyna ugaszona

            Z osłabienia dolara możemy jednak także się cieszyć. Dzięki temu nie odczuwamy
            skutków wzrostu cen ropy naftowej do rekordowych poziomów na giełdach
            światowych.

            Ceny benzyny na stacjach paliw są niemal stabilne. A to oznacza niższe koszty
            funkcjonowania przedsiębiorstw. Zazwyczaj gdy drożeje benzyna, zaczynają iść w
            górę ceny produktów rolnych, żywności i pozostałych towarów. Więcej na stacjach
            benzynowych płacą też zwykli kierowcy.

            Zmiany cen paliw bacznie obserwuje Rada Polityki Pieniężnej. Gdyby okazało się,
            że powodują one znaczne odbicie cen, zareagowałaby zapewne podwyżką stóp
            procentowych.

            Fala spadkowa zza oceanu

            Praprzyczyna osłabienia dolara tkwi na rynkach międzynarodowych. Euro w
            poniedziałek kosztowało 1,2976 dol. - najwięcej w historii.

            Dolara pociągnęły w dół obawy ekonomistów o sytuację amerykańskiej gospodarki.
            W USA straszą rekordowe deficyty budżetowy i handlowy: pierwszy przekroczy w
            tym roku 413 mld dol., drugi - ponad pół biliona dol.

            - Może się niedługo okazać, że wyprzedawanie dolarów to początek kryzysu
            zaufania do tej waluty - uważa analityk Bank of Tokyo-Mitsubishi Derek
            Helpanny. >>


            A kryzys zaufania oznacza tu kryzyz dla calej strefy $-rezerwy finansowej
            swiata. Otwiera tez ogromne pole dla ekspansji euro, jena i być może
            uwolnionego juana, które zaczna walczyc ze soba o lepsze.

            <<Prezydent Bush zapewniał w ubiegłym tygodniu, że będzie walczył z rosnącym
            deficytem budżetowym. Dał jednak do zrozumienia, że wydatki na obronność i
            wojnę z terroryzmem na pewno będą rosnąć. Musi również znaleźć pieniądze na
            świadczenia socjalne dla emerytów. Jednocześnie podatki są obniżane, więc
            deficyt rośnie.

            Amerykańskiej walucie nie pomagają nawet wyjątkowo dobre dane z amerykańskiego
            rynku pracy - w ubiegłym tygodniu okazało się, że liczba nowych posad rośnie
            szybciej, niż zakładali to analitycy.

            Prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet nazwał zmiany
            kursowe pomiędzy dolarem i euro "brutalnymi i szkodliwymi z punktu widzenia
            EBC". Europejscy ekonomiści są zaniepokojeni umacnianiem się euro: to zmniejsza
            konkurencyjność towarów ze wspólnego rynku na świecie. A to może doprowadzić do
            osłabienia i tak już rachitycznego wzrostu gospodarczego w Europie.>>

            Dowodzi to jedynie tego, ze Europa boi się zdyskontowania swojej szansy na
            wlasny Zloty Wiek.
            Czyzby mialo nam zabraknac wystarczajaco przebieglych finansistow?

            <<Czy Amerykanie za pomocą słabego dolara chcą poprawić swą sytuację
            gospodarczą i walczyć z deficytem budżetowym? To możliwe, bo słaby dolar
            sprzyja eksportowi. W długim okresie nawet bardzo słaby dolar nie spowoduje
            jednak, że struktura deficytu amerykańskiego się zmieni. >>

            Nie dodam tu nic wiecej ponad to, czemu dalem już wyraz wyzej.

            <<Import do USA rośnie bowiem znacznie szybciej niż amerykański eksport. Dolara
            mogłoby natomiast umocnić uwolnienie kursu juana (wtedy znacznie się zmniejszy
            deficyt w handlu z Chinami. Ale kiedy nastąpi upłynnienie kursu chińskiej
            waluty - nie wiadomo.>>

            Uwazam te spekulacje za bezzasadna. Jeśli Chiny uwolnia juana, wyprze on
            stopniowo nie tylko dolara ale również euro i jena z pozycji liczacych się
            rezerw walutowych swiata. Tak, czy owak, nic nie uratuje $. Wydaje mi się
            jednak, ze jest na to za wczesnie. Chiny będą mogly na ten manewr pozwolic
            sobie w pelni bezpiecznie dopiero, gdy osiagna potencjal wytwarzania USA i
            Europy, lub najlepiej obu (nie wczesniej niż za 15-20 lat).
            • Gość: ix Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat - analiza wlas IP: *.chello.pl 09.11.04, 07:21

              gosc portalu: jacek napisal:
              1) To fakt, że spadek kursu waluty jest dla gospodarki korzystny, bo pobudza
              export. Na dłuższą metę jest to niekorzystne, bo podważa zaufanie do
              stabilności USA. Czy myslisz że Rosja i inne kraje będą kupować nadal papiery
              USA z 4% patrząc jakk tracą one na wartości?
              2)Nie wiem skąd myśl, że to administracja Clintona jest winna deficytu
              handlowego z Chinami. To proces, ktory zaczął się znacznie wcześniej i na
              który żadna administarcja nie miała za bardzo wpływu (albo pomysłu jak z tym
              walczyć)
              3) Faktem jest że administacja Busha jest winna słabości dolara - to chyba nie
              ulega wątpliwości. Awanturnicza polityka farmera z texasu wraz z tradycją
              republikanów potrząsania szabelką (i hojnego wydawania na zbrojenia) i życia
              na krechę musiała się tak skończyć ...

              Odpowiadajac na Twoje pytania:
              1) Niekorzystne jest tylko dla budzetu USA i tylko na krótka mete. Tak, nadal
              beda kupowac papiery USA, ale juz nie bony skarbowe, tylko akcje. Era kupowania
              bonów sie juz konczy, a skonczy za pól roku. Eurobony nie korzystaja z efektu
              synergii budzetów panstw unii, budzet UE móglby zadluzyc sie nieporównanie
              bardziej niz poszczególne budzety panstw czlonkowskich, wiec wlasnie z powodu
              braku ogólnoeuropejskich papierów dluznych, Europa nie moze wykorzystac silnego
              Euro do zwiekszenia emisji dlugu. Widzac ten mankament, Francja, Niemcy i
              Wlochy próbuja zwiekszyc swoje deficyty i zdyskontowac silne euro, poniewaz
              jednak czynia to na wlasna reke kosztem innych panstw strefy spotykaja sie z
              odporem. Tylko czy to spowoduje szybka unifikacje i doprowadzi do spójnego
              systemu w EU czy raczej zwiekszy nieufnosc i nadwyrezy kredyt zaufania?
              2)Administracja Clintona nie jest winna, tylko gwaltowne otwarcie Chin i
              procesy z tym zwiazane zaczely sie juz w pierwszej kadencji Clintona. Nie byly
              to procesy wczesniejsze, jak sugerujesz, chyba ze zaliczasz do tych procesów
              zwiekszanie sie biedy za Mao. W tym sensie tak, w tamtym czasie doszlo do
              poglebienia nierównosci w swiecie.
              3) Slaby dolar jest ZROBIONY przez administracje Busha SPECJALNIE. Trudno mówic
              o winie. Slaby dolar nie jest wiec wina a skutek dzialan, i to racjonalnych
              dzialan administracji Busha. Pamietajcie, ze obok równowagi budzetowej, za
              Clintona istniala OGROMNA nierównowaga w bilansie sektora prywatnego. Przeciez
              emisje papierów wartosciowych i banka "nowej ekonomii" to potezny kredyt
              którego amerykanskie przedsiebiorstwa nie byly byly w stanie splacic! Dlatego
              ta banka pekla! A doplyw gotówki pakowanej w akcje notowane na NYSE sie
              skonczyl. Ten strumien pieniadza trzeba tez czyms zastapic, slaby dolar to
              swietny patent.

              Rzecz w tym Jacku, ze ja nie mówie o winie a o konsekwencji, podobnie jak Ty
              nie uwazam zeby galpujace inwestycje w Chinach (za Clintona) byly czyms zlym,
              wrecz przeciwnie. Nie jest to domena jednej sily na amerykanskiej scenie
              politycznej. Gwaltowne otwarcie tak wielkiego rynku musi powodowac odplyw i
              wyrównywanie sie poziomu inwestycji i konsumpcji. Obnizenie wartosci dolara
              jest ze wszech miar korzystne dla gospodarki swiatowej, bo powoduje efekt
              studzenia gospodarki chinskiej przy wzroscie konsumpcji w Stanach. Konsumpcja
              ta nie jest na kredyt bo bierze sie z udzialu wiekszosci obywateli
              amerykanskich wlasnie w inwestycjach chinskich. Co to jest deficyt w handlu z
              chinami skoro pieniadze otrzymuja amerykanskie korporacje? Z punktu widzenia
              budzetu amerykanskiego i inwestorów w amerykanskie papiery wartosciowemoze to
              jest problem, z punktu widzenia amerykanskiej gospodarki, nie. Macie, jacku
              oboje z Ewa racje, ze budzet amerykanski zyje na kredyt. Nie oznacza to jednak
              ze nie sa w stanie tego kredytu splacic. Po prostu nie doceniacie tego na czym
              bazuje amerykanska gospodarka, sily korporacji amerykanskich. Oznacza to ze ten
              amerykanski kredyt bedziemy splacac wlasna praca i my w Europie, bo lubimy
              drukarki HP. I juz. po prostu swiat jest w kazdym momencie swojego istnienia,
              czy wam sie to podoba czy nie, w stanie równowagi, a nie w stanie
              rozklekotanego rozchybotania. Piszesz jacku: "Awanturnicza polityka farmera z
              texasu wraz z tradycją republikanów potrząsania szabelką (i hojnego wydawania
              na zbrojenia) i życia na krechę musiała się tak skończyć" A ja mam pytanie: co
              tobie to przeszkadza? Umoczyles pieniadze? A skoro nie, a jak twierdzisz
              wiedziales ze tak sie skonczy ta "awanturnicza polityka" to moze odpowiesz na
              pytanie Czemu tych pieniedzy nie zrobiles na oslabianiu sie dolara? Czemu
              wiekszosc ludzi trzy lata temu brala kredyty hipoteczne (20-30 lat)w Euro i nie
              korzysta z przewalutowania? Jak juz odpowiecie na te nonsensy polskiej
              gospodarki w której wygrywaja glównie banki, dzialajace na swoja korzysc tj we
              wlasnym imieniu i na wlasny rachunek, to zobaczycie ze sa to banki juz kupione
              przez zagraniczny kapital i juz pracujace na rzecz inwestorów zagranicznych. A
              skoro tak to jaki interes maja w barazowaniu i uczeniu Polaków podstaw
              ekonomii? Wierz lub nie, ale jeszcze w maju czytalem w Gazecie Prawnej wielki
              artykul o tym ze warto przewalutowac kredyt hipoteczny na zlotówki!!!!
              Ewidentny tekst sponsorowany. Pomijajac ta zbedna dygresje, zaznaczam tylko ze
              sam spadek waluty jeszcze nie oznacza oslabienia gospodarki, moze byc korzystny
              jesli umiesz go przewidziec i podjac ruch. Wiec nie siejcie defetyzmu, tylko
              zarabiajcie. Pozdrawiam
              • Gość: Zdravo71 Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat - analiza wlas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:06
                Co mam więc zrobić z dolarami ciężko zarobionymi w Iraku?
                • Gość: ix Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat - analiza wlas IP: *.chello.pl 09.11.04, 10:14
                  Kup akcje, ale lepiej w Nowym Jorku niz w Polsce, zamien na Euro wlóz do banku
                  i nie licz na to ze urosna, ale badz pewien ze przynajmniej nie spadna, kup
                  mieszkanie na kredyt nominowany w USD, za rok kredyt stopnieje o 15%... Swiat
                  jest piekny...
          • Gość: Analityk Bundy maja wyzsze oprocentowanie od Treasuries? IP: *.dc.dc.cox.net 09.11.04, 02:50
            Kto Ci naopowiadal takich bredni kolego? Dzis rentownosc 10-letnich obligacji
            skarbowych USA to 4,21%, a 10-letnich obligacji niemieckich to "tylko" 3,9%.
            (zrodlo: www.bloomberg.com) A tylko takie papiery mozna ze soba porownywac.
            • Gość: Maruti Re: Bundy maja wyzsze oprocentowanie od Treasurie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:21
              Obligacje skarbowe na poziomie 4,21% w dolarach sa gorsze niz obligaxcje niemieckie z 3,9% w euro przy zalozeniu spadku wartosci dolara. KAZDEMU inwestorowi bardziej sie oplaca zakup obligacji niemieckich niz amerykanskich.

              Jako 'analityk' nieuwzglednienie wahan kursowych slabo swiadczy o...
              • Gość: Jan O. Sik Nie czepiaj się. Założenie spadku wartości dolara IP: *.res.east.verizon.net 09.11.04, 17:41
                w przyszłości nie musi się sprawdzić i wtedy Towje rozumowanie nie będzie warte
                funta kłaków. Szczególnie, że mówimy o obligacjach, które będą wykupywane za 1o
                lat, a do tego czasu dolar może powrócić do kursu 0,85.
                • Gość: Maruti Re: Nie czepiaj się. Założenie spadku wartości do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:15
                  Tak, rzeczywiscie w wypadku 10-letnich obligacji nie musza sie sprawdzic. Jesli
                  jednak przewiduje sie w dlugim okresie utrzymanie wysokiego deficytu
                  budzetowego i obrotow biezacych to dla inwestora ryzyko nieplacalnosci
                  inwestycji wzrasta i niekoniecznie zdecyduje sie na zakup obligacji
                  amerykanskich. Poza tym obligacje podlegaja obrotowi wtornemu. Stad inwestor
                  kupuje takze na krotki okres z zamiarem sprzedazy na rynku obligacji. Moze sie
                  wiec okazac, ze straci na zakupie obligacje poprzez wahania kursowe i ze
                  zarobilby wiecej kupujac obligacje europejskie. Podtsawowy blad tw twojej
                  logice: Inwestor kupujac obligacje 10-letnie niekoniecznie zamierza ja trzymac
                  10 lat.

                  Swoja droga oswiadzenia gospodarcze Busha upewnily rynek, ze w ciagu
                  najblizszych lat nie ma sensu czekac na wzmocnienie sie dolara. Stad kalkulacje
                  zysku przy zakupie obligacji nie sa tak korzystne jak chocby 1 rok czy nawet 2
                  lata temu. W konsekwencji (wraz z wzrostem stop procentowych) podwyzszy sie
                  stopa zysku z obligacji (co oznacza wiekszy koszt obslugi odsetek dla rzadu
                  amerykanskiego). i t d. Rzad ameryaknski troche sie zapetlil i nie do konca wie
                  co ma robic.
                  • Gość: ix Re: Nie czepiaj się Maruti. IP: *.chello.pl 09.11.04, 20:15
                    Podstawowy blad w logice Maruti jest taki: kazdy wyemitowany bon bedzie
                    dziesiec lat w rekach prywatnych. Nie ma znaczenia czy w jednych rekach.
                    Dlatego Jan O. mial absolutna, bezwzgledna racje. Wtórny obrót nie ma tu nic do
                    rzeczy.Otóz popyt na bony amerykanskie istnieje nadal, bo nieco bardziej
                    racjonalne umysly z rynków finansowych rozumieja posuniecia Busha, i to ze beda
                    w dluzszym okresie czasu korzystne dla USA. Czego co poniektórzy na tym forum
                    zdaja sie w ogóle nie rozumiec.
                    > W konsekwencji (wraz z wzrostem stop procentowych) podwyzszy sie
                    > stopa zysku z obligacji (co oznacza wiekszy koszt obslugi odsetek dla rzadu
                    > amerykanskiego). i t d.
                    Oczywiscie tylko TO MA ZNACZENIE KRÓTKOOKRESOWE. Plynnosc zostanie zachowana. A
                    recesja w której mogly pograzyc sie Stany po upadku dotcomów i 11IX bylaby
                    znacznie dotkliwsza dla Stanów.
        • Gość: Eva Re: Po co Chiny maja uwalniac juana? IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:17
          spadek kursu jest glownie w takim przypadku dobry, gdy prowadzi do zwiekszenia
          exportu, i gdy wskutek tego export przewyzszy import, czyli gdy gospodarka
          stanie sie bardziej konkurencyjna i bedzie generowac nadwyzki. Ale to nie ten
          przypadek, Stany nadal maja UJEMNY bilans handlowy i slaby dolar nie moze tego,
          jak narazie, zmienic. Wiec do czego ten niski dolar ma by dobry? Musialby byc
          jeszcze nizszy i jeszzcze nizszy. I co na koncu? Wartosc waluty danego
          odzwierciedla w duzym stopniu ROWNIEZ (podkreslam rowniez) stan finansow
          publicznych. Inwestycje w US papiery wartosciowe maleja i pisala o tym nawet
          GW. Ze Clinton sie dolozyl, nie przecze. Tak wlasciwie to rozwoj ten datuje sie
          jeszcze wczesniej, tyle, ze na poczatku nie byl tak zauwazalny.
          • Gość: Analityk Nie koniecznie.... IP: *.dc.dc.cox.net 09.11.04, 02:57
            Dlaczego eksport mialby przewyzszac import? To jest rozumowanie rodem z krajow
            3-go swiata gdzie praca jest tania a kapital drogi.
            To co robia Amerykanie to bardzo dobry sposob zarabiania na biednych narodach.
            Oni zamiast eksportowac towary eksportuja kapital i od tego dostaja o wiele
            lepsze odsetki. A importujac towary np. z Polski (czy Chin) placa za nie o
            wiele mniej niz gdyby produkowali to w u siebie kraju.
            Czyli, trywializujac: oni se leza a tam azjaci (polacy, Rosjanie, Rumuni, ....)
            na nich robia. A zyski i tak trafiaja w koncu do ich kieszeni (dywidency od
            akcji, odsetki od obligacji, zyski z zalozonych za granica firm).
            • Gość: ix Re: Nie koniecznie.... IP: *.chello.pl 09.11.04, 05:59
              Jest, Evo, dokladnie tak jak pisze Analityk. Obnizenie wartosci dolara sluzylo
              sztucznemu nakreceniu popytu na malo konkurencyjne produkty amerykanskie i bylo
              najrosadniejszym dzialaniem, po tym, co stalo sie z "nowa gospodarka". Innymi
              slowy slaba waluta to nie jest wyjscie idealne, to jest wyjscie najprostsze.
              Podstawa importu gotówki do gospodarki amerykanskiej w latach '90tych - akcje i
              papiery wartosciowe- musialy znalezc swój zamiennik w postaci tanich towarów i
              wysokich cen ropy, stad dolar musi byc tani i jeszcze dlugo bedzie sie obnizal,
              ale stopniowo. Czyste pragnienie podtrzymania tendencji wzrostowych na NYSE nic
              nie da. Musza byc podstawy makro. Podstawy makro to tani dolar, duzy popyt na
              towary, umozliwiajace duze naklady na innowacje i badania. Mówienie o dziurze
              budzetowej w Stanach nie ma sensu, bo nie uwzglednia nadwyzek generowanych w
              sektorze prywatnym. Tam tworza sie podstawy do exportu know-how, przenoszenie
              tego na ujemny bilans handlowy po prostu nie ma sensu, bo nie wazne kto
              wyprodukuje Pizze Hut czy chipa, wazne kto ma pomysl na to jak to wyprdukowac.
              • Gość: Eva Re: Nie koniecznie.... IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 13:55
                Powtarzam raz jeszcze:

                Mimo,obnizenia kursu dolara nie nakrecono kunjunktury na US towary

                >Mówienie o dziurze budzetowej w Stanach nie ma sensu, bo nie uwzglednia
                >nadwyzek generowanych w sektorze prywatnym. Tam tworza sie podstawy do exportu
                >know-how, przenoszenie tego na ujemny bilans handlowy po prostu nie ma sensu,

                Mylisz pojecia budzet z bilansem handlowym (dokladnierzecz biorac obrotow
                biezacych)i platniczym, to sa zupelnie rozne rzeczy.

                >bo nie wazne kto wyprodukuje Pizze Hut czy chipa, wazne kto ma pomysl na to jak
                >to wyprdukowac.

                Nieprawda, w sensie ekonomicznym wazne jest jedynie kto na tym zarobi.
                • Gość: ix Re: Nie koniecznie.... IP: *.chello.pl 09.11.04, 14:22
                  Gość portalu: Eva napisał(a):
                  > Mylisz pojecia budzet z bilansem handlowym (dokladnierzecz biorac obrotow
                  > biezacych)i platniczym, to sa zupelnie rozne rzeczy.

                  Nie, nie myle, mówie TYLKO JAK KOMU DOBREMU ZE BUDZET TO W GOSPODARCE USA
                  ZNACZNIE MNIEJ NIZ W GOSPODARCE POLSKIEJ. I ze nierównowaga w budzecie USA
                  oznacza dla tamtej gospodarki zupelnie co innego niz nierównowaga w naszym
                  budecie w PL. A z tego wynika, ze w USA warto wprowadzac nierównowage
                  budzetowa, jak robi Bush, kiedy dokladnie sie wie, ze deficyt ten wróci za 2
                  lata w rozmiarze 4Xwiekszego naplywu pieniadza w papiery korporacyjne.
                  Wariatko, nie ucz ludzi skoro uwazasz ze swiat sie wali !!!!
                  Know how powstaje w amerykanskich korporacjach, niezaleznie od tego gdzie maja
                  siedzibe na swiecie jesli sa powiazane kapitalowo z Ameryka zwieksza sie
                  wartosc amerykanskich papierów sektora prywatnego. Jesli nie rozumiesz zwiazku
                  pomiedzy akcjami a bondami innego niz tylko cena kapitalu, to ngdy nie
                  zrozumiesz ani Ameryki, ani makroekonomii,która bedziesz traktowala
                  ideologicznie, a juz na pewno nic nie zrozumiesz z finansów spólek. Z tego tez
                  powodu, nie rozumiesz ze Bush tworzy trwale podstawy do wzrostu wartosci
                  amerykanskich przedsiebiorstw. I to nie jest mój problem, tylko nie bredz o
                  upadku kolosa, który wlasnie w obronie swojej waluty i mozliwosci sfinansowania
                  swojego deficytu rozpetal wojne z Saddamem, który przeszedl na euro, w dodatku
                  oddalajac zagrozenie od wlasnego kraju. Inwestuj ze swoimi przekonaniami w
                  papiery spólek europejskich. Najlepiej tych co nie sa notowane na NYSE.
                  Powodzenia, tylko trzymaj sie tej swojej strategii i nie próbuj nic zrozumiec.
                  Twoje szanse beda 50;50 ale to nic, inwestuj, nie ma jak przekonac sie na
                  wlasnej skórze.
            • Gość: Eva Re: Nie koniecznie.... IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 13:51
              Gość portalu: Analityk napisał(a):

              > Dlaczego eksport mialby przewyzszac import? To jest rozumowanie rodem z krajow
              > 3-go swiata gdzie praca jest tania a kapital drogi.

              Na krotko mete moze byc nadwyzka importu nad exportem. W innym poscie podaje,
              kiedy ma to wrecz gleboki sens. Na dluzsza mete, nie mozesz wiecej wydawac niz
              zarabiasz. A to wlasnie robia USA. Nie jest prawda, ze naplyw odsetkow z exportu
              kapitalu jest w skali makro b. powazny. Gdyby tak bylo to suma bilansu
              platniczego bylaby DADATNIA (mimo ujemnego bilansu handlowego). A TAK NIE JEST.
              • Gość: ix Re: Nie koniecznie.... IP: *.chello.pl 09.11.04, 14:06
                Gość portalu: Eva napisał(a):

                Na krotko mete moze byc nadwyzka importu nad exportem. W innym poscie podaje,
                > kiedy ma to wrecz gleboki sens. Na dluzsza mete, nie mozesz wiecej wydawac niz
                > zarabiasz. A to wlasnie robia USA. Nie jest prawda, ze naplyw odsetkow z
                exportu kapitalu jest w skali makro b. powazny. Gdyby tak bylo to suma bilansu
                > platniczego bylaby DADATNIA (mimo ujemnego bilansu handlowego). A TAK NIE JEST

                Nie, Evo, nie musi nic przeplywac do Stanów by zwiekszac sune aktywów w
                Stanach. Na tym wlasnie polegaja zwiazki kapitalowe pomiedzy spólkami.
                Wystarczy ze masz akcje a firma rozwija sie w Chinach, to TWOJE akcje rosna, a
                nie przedsiebiorstwo w Chinach. USA nie wydaja wiecej niz zarabiaja bo przez
                cala kadencje Clintona drogo sprzedawaly papiery korporacyjne przede wszystkim
                inwestorom zagranicznym, kiedy Ci sie wycofali, nawet ze stratami, kapital w
                spólkach pozostal, a dlugu juz nie ma. Co zrobic zeby znowu móc zaciagac dlug?
                Spowodowac rentownosc wlasnych przedsiebiorstw. Jak? Obnizyc kurs dolara,
                dodrukowac, zwiekszyc deficyt, obnizyc podatki co zwiekszy inwestycje. To jest
                proste, klarowne i piekne. Suma bilansu platniczego nie moze byc TERAZ
                dodatnia, bo inwestorzy zagraniczni nie kupuja teraz akcji i innych
                korporacyjnych papierów wartosciowych, robili to wczesniej i bilans platniczy
                byl dodatni. Zapominasz ze istnieje cos takiego jak CZAS. Twoje rozumowanie
                jest prawidlowe, ale CZASU nie dostrzegasz. W ogóle jakby nie istnial.
              • Gość: Jan O. Sik Re: Nie koniecznie.... IP: *.res.east.verizon.net 09.11.04, 17:51
                USA ma jedna zasadnicza przewage nad pozostalymi krajami, ktora sprawia ze oni
                moga baaaardzo dlugo miec nadwyzke importu nad eksportem. USA samo sobie
                drukuje dolce i moze to robic - jak pokazuje doswiadczenie - w ogromnej ilosci.
                To, ze w bilansie nie ma wszystkich odsetek i zyskow z amerykanskich inwestycji
                za granica wynika z faktu, że im to nie jest potrzebne. Jeżeli zyski z
                zainwestowanego za granicą kapitału wynoszą, powiedzmy 10% w skali rocznej, a
                oprocentowanie z obligacji rządowych wynosi 1,5% to tylko desperat ściągałby te
                pieniądze do kraju. Oni reinwestują zyski po te 10% a w to miejsce pożyczają za
                granicą po 1,5%.
                • Gość: ix Re: Nie koniecznie.... IP: *.chello.pl 09.11.04, 20:00
                  Jan, uwazaj, nie dasz rady... I pamietaj Twoja racja jest niczym jesli nie
                  jestes ekonomista. Eva jest. Pozdrawiam rozsadek.
        • Gość: maruda Re: Po co Chiny maja uwalniac juana? IP: *.gdynia.mm.pl 09.11.04, 02:43
          Gość portalu: ix napisał(a):

          > Evo,
          > Spadek kursu dolara nie jest niczym zlym dla gospodarki USA. Nie koniecznie
          > jest spadkiem zaufania, tylko przewidywaniem przez rynki kontynacji polityki
          > oslabiania dolara. Spadek zaufnia objawia sie kryzysem, a kryzys zaczyna od
          > braku popytu na papiery skarbowe emitowane przez rzad. Tymczasem wszystkie
          > rzady czerpiace profity z ropy, wlaczajac w to Rosje, pakuja nadwyzki wlasnie
          w> amerykanskie papiery wartosciowe.

          *************************

          Już były sygnały o spadku zainteresowania obligacjami USA w bankach azjatyckich.

          • Gość: ix Re: Po co Chiny maja uwalniac juana? IP: *.chello.pl 09.11.04, 07:43
            Tak, marudo, zaczeli kupowac amerykanskie akcje... Spadek zainteresowania
            amerykanskimi papierami wartosciowymi, musialby dotknac równoczesnie papiery
            prywatne, jak i bony skarbowe. Krótko mówiac inwestorzy musieliby miec
            ALTERNATYWE dla papierków nominowanych w zielonym odcieniu. A nie maja, bo: w
            Europie kwitnie socjalizm i partykularne interesy panstw, Chinom nie oplaca sie
            uwalniac czyt. dewaluowac juana, Japonia tez nie obnizyla wystarczajaco mocno
            swojego jena kiedy jeszcze mogla, bo bala sie podobnie jak Wy, ze slaby jen to
            slaba gospodarka. A ja twierdze ze to nieprawda. Slaba gospodarka to niskie
            ceny akcji przedsiebiorstw. I to nie jest mój problem ze niektórzy ekonomisci
            na tym forum nie rozumieja zwiazków pomiedzy sektorem prywatnym a panstwowym, i
            np. tego ze deficyt w sektorze prywatnym wcale nie jest lepszy niz deficyt w
            sektorze publicznym... Deficyt sektora prywatnego ma miejsce wtedy gdy emituje
            sie akcje w nieskonczonosc i uwaza sie ze jest cacy bo gospodarka sie rozwija.
            A to ze w koncu dochodzi do klinczu i gospodarka przestaje sie rozwijac bo
            banka peka, nikogo nie obchodzi. Porównajcie ruchy Japonii i ruchy Stanów po
            krachu ich gield i otrzezwiejcie, to zobaczycie ze Stany ciagnac dolara w dól
            za rok beda rosnac, a Japonia bojac sie spadku jena, nie dewaluujac go
            wystarczajaco mocno tkwila w miejscu 10 lat w strukturalnym i decyzyjnym
            rozkroku.
        • Gość: jcc Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolary IP: *.client.comcast.net 09.11.04, 04:42
          Gość portalu: ix napisał(a):
          > Tymczasem wszystkie rzady czerpiace profity z ropy, wlaczajac w to Rosje,
          > pakuja nadwyzki wlasnie w amerykanskie papiery wartosciowe.

          Ladnie to brzmi ale to historia. Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolary. Trzeba
          byc idiota aby trzymac swoje rezerwy w walucie, ktora spada. Wybor Busha jr na
          kolejne 4 lata gwarantuje kontynuacje tego kursu.
          • Gość: ix Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.chello.pl 09.11.04, 07:47
            Gość portalu: jcc napisał(a):

            > Gość portalu: ix napisał(a):
            > > Tymczasem wszystkie rzady czerpiace profity z ropy, wlaczajac w to Rosje,
            >
            > > pakuja nadwyzki wlasnie w amerykanskie papiery wartosciowe.
            >
            > Ladnie to brzmi ale to historia. Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolary.
            Trzeba
            > byc idiota aby trzymac swoje rezerwy w walucie, ktora spada. Wybor Busha jr
            na
            > kolejne 4 lata gwarantuje kontynuacje tego kursu.

            Pytanie nie jest takie czy wycofuja sie z bonów skarbowych czy nie. Pytanie
            jest co za wycofane pieniadze kupuja? A kupuja akcje, AMERYKANSKIE AKCJE, co
            oznacza ze dolce wracaja do Stanów z powrotem... Nie kupuja natomiast papierów
            europejskich, ani korporacyjnych ani skarbowych. Wiec jesli wybór Busha
            gwarantuje kontynuacje tego kursu to swietnie, a dziura budzetowa zmusi go do
            odejscia od systemu emerytalnego pay as you go. Scisle rzecz biorac nie "zmusi"
            tylko "umozliwi" cos co nie bylo politycznie wykonalne za demokratów.
            • Gość: Maruti Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:08
              Jejku
              Z jakiego ksiezyca wyniesliscie swoja wiedze na temat rynkow finansowych?
              Przeciez wszselkie dane ilosciowe pokazuja, ze wzrasta oplacalnosc inwestycji w obligacje i akcje z Europy.... i wlasnie na te obligacje i te akcje coraz mocniej sie inwestorzy przrzucaja.
              I co to ma wspolnego z rachityczna gospodarka? Powiem wiecej rachityczna gospodarka jeszcze bardziej zacheca do inwestowania w europejskie obligacje. W Stanach podwyzka stop procentowych jest przewidziana. W Europie jest EBC raczej podwyzek nie przewiduje. Nie znacie podstawowych zasad ekonomii i wymadrzacie sie na forum?

              Prosze poczytac proste informacje gieldowe:
              quote.bloomberg.com/apps/news?pid=10000103&sid=a_xUTfeFVhYg&refer=us
              • Gość: ix Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.chello.pl 09.11.04, 14:42
                Tak, Maruti, a akcje jak wiadomo najlepiej jest kupowac wtedy kiedy wszyscy to
                robia. Czy ty masz jakas spólke???? Akcje najlepiej jest sprzedawac wtedy kiedy
                tacy jak ty uwazaja ze "wszselkie dane ilosciowe pokazuja". To my tworzymy te
                dane. Abys kupil. Wszelkie dane mówia o tym ze podstawy i instrumenty
                zarzadzania waluta maja Stany, nie Europa. Jak porównujesz bondy w euro i
                bondy USD to oczywiscie masz racje, tylko Bush i Republikanie nie maja zadania
                uczynic bondów amerykanskich bardziej konkurencyjnymi od bondów europejskich,
                oni maja zadanie nakrecic popyt na amerykanskie produkty, zwiekszyc ilosc
                miejsc pracy, i w konsekwencji doprowadzic do mozliwosci wielokrotnie wiekszych
                emisji przez spólki amerykanskie niz emisja bonów skarbowych. A wiesz moze
                czemu? Bo oni posiadaja akcje tych spólek, i wiedza polityka zycia na kreske
                Amerykanskiego Skarbu przyniesie temu skarbowi znacznie wieksze korzysci. Tylko
                to trzeba umiec robic. Deficyt bowiem wywolany jest przede wszystkim cieciami
                podatkowymi.Nie bede Ci mówil: idz sie uczyc. Ja Ci mówie zalóz spólke, emituj
                papiery to zobaczysz.
                • Gość: Maruti Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 20:28
                  Ix... cosik ci sie pokrecilo... doprawdy nie wiem dokad zmierzasz ze swoja
                  logika ani co ma ona wspolnego z moja wypowiedzia. Zmieniles kierune tematu bez
                  ladu i bez skladu.

                  Swoja droga: zadnych nowosci przede mna nie odkrywasz, o moj mentorze... I: -
                  nie deprecjonuj przeciwnika powatpiewajac w jego wiedze... udowodnij, ze gada
                  glupoty... wypraszam sobie takie manipulacje z twojej strony ('nie bede ci
                  mowil: idz sie uczyc' pokazuje na twoj niski szacunek dla drugiego czlowiek i
                  niewyobrazalna arogancje... po prostu zakompleksiony z ciebie pusty yuppies)

                  Rynek akcji... bears and bulls... taktyki gieldowe... bondy... spolki...
                  wszystko super... ja tez moge pograc w ta gre... ale nie chodzi o gre w skali
                  mikro (stad bowiem twoja wzmianka o spolce i co ty bys z ta 'kasa spolkowa'
                  zrobil) ale o generalne tendencje na rynku... bo o tym tu mowa.

                  Wy bowiem probujecie tworzyc mity dotyczace rzeczywistosci podpierajac to
                  niekwestionowana wiedza z zakresu rynkow finansowych. Mam swoj dyplom i wiedze.
                  Wiec ja tylko pokazuje jak manipulujecie dla potwierdzenia swojego zdania.
                  Parafrazujac: Wszelkie dane pokazuja, ze podstawy i instrumenty zarzadzania
                  waluta przesuwaja sie powoli do strefy euro (czy raczej do Londynu).

                  Poza tym kreslisz jakis wyimaginowany miraz, ze calosc rynku finansowego
                  funkcjonuje w warunkach dolarowych. Tymczasem czasy eurodolarow powoli
                  odchodza w przeszlosc. Rzad amerykanski ma ograniczona kontrole nad rynkiem
                  finansowym. Korporacje staly sie 'pozanarodowe' o zdywersifikowanym portfelu
                  walutowym przychodow. Tyle wiedzy... a tak nierealny obraz swiata...
                  manipulacja dalsza czy tez ciasne spojrzenie na swiat?

                  Widzisz. Roznica zdan nie polega na tym, ze ja dostrzegam mechanizmow 'wyzysku'
                  w amerykanskim systemie. Republikanski model koncentruje bogactwo zamiast to
                  bogactwo rozporowadzac. To zreszta samemu w powyzszym poscie opisales. Ja w
                  odroznieniu od wielu forumowiczow nie uwazam, zeby gospodarka amerykanska stala
                  nad przepascia. Korzysta jednak z metod szantazu i asymetrii wladzy z
                  niekorzyscia dla globalnych rynkow - po prostu reszta swiata nie moze sobie
                  pozwolic na upadek USA. Tworzy sie gospodarke korporacyjna, a nie spoleczna.
                  Gospodarke wyzysku, a nie zrownowazego rozwoju.

                  Ix... nie bede ci mowil idz sie uczyc... powiem: naucz sie konstruktywnie
                  myslec.

                  p.s. wzrost stop procentowych w USA wplywa odwrotnie proporcjonalnie na
                  mozliwosci emisyjne spolek amerykanskich

                  p.s.2 wzrost stop procentowych (przy rosnacej w USA inflacji) powieksza tez
                  obciazenie budzetu z tytulu emisji bonow skarbowych, co przy jednoczesnym braku
                  sukcesow w redukcji deficytu budzetowego i rachunku obrotow biezacych tworzy
                  dosyc nieprzywidywalna mieszanke. Nie mowie, ze USA upadnie, ale mowie, ze
                  zagrozenie niewatpliwie jest.

                  p.s. 3 Deficyt wynika tez z wzmozonych wydatkow. Podatki zas dotknely
                  najbogatszy procent ludnosci przez co w ciagu ostatnich 4 lat ich zarobki
                  szybuje przez sufit, podczas gdy zarobki 'przecietnego' Amerykanina klasy
                  sredniej stoja w miejscu (przy wydluzonych godzinach pracy i wiekszej
                  wydajnosci).

                  p.s.4 Z twojej wypowiedzi wynika, ze podoba ci sie fakt, ze politycy w Ameryce
                  tak ksztaltuja budzet, wydatki i rynek finansowy. zeby samemu zwiekszyc swoj
                  majatek... tobie odpowiada Ameryka dla korporacji, a nie dla obywateli.

                  p.s.5 MY tworzymy te dane :) hehe... nawet sie jawnie przyznajesz, ze
                  manipulujesz informacjami, jesli to by mialo przyniesc ci zysk :).

                  p.s.6 Przewiduje sie, ze bedzie w najblizszym okresie wydluzony okres 'bear
                  market' na amerykanskie bony skarbowe i bony spolek... przewiduje sie 'bull
                  market' na rynku towarowym i na akcje rynkow wchodzacych... jak to sie ma do
                  twojej wypowiedzi o 'wielkiej polityce Busha'? Wiem... wiem... to wy 'tworzycie
                  te informacje'.

                  p.s.7 Pod koniec 2002 roku akcji, obligacje i inne papiery wartosciowe w
                  posiadaniu 'zagranicy' byly wyzsze od analogicznych aktyw zagranicznych w
                  posiadaniu amerykanskim o 2,3 biliona dolarow (22% PKB). Od tego czasu wzrosla
                  ta liczba diametralnie. Szczegolnie martwiace jest upodobanie Chin do wykupu
                  USA z deficytowych opresji... sprzedaz takiej ilosci aktyw w ramach 'cichej
                  wojny' moze spowodowac wyprzedaz dolaru, kryzys finansowy, niekontrolowany
                  wzrost inflacji i nawet zalamanie rynku w USA (patrz np. prof. Friedberg z
                  Princeton). Jeszcze maly sekret: Europa wyzbywa sie obligacji dolarowych, ktore
                  skupowane sa przez Azjatow.

                  Cytat Stiglitza (nic odkrywczego, ale przynajmniej wykazesz szacunku
                  nobliscie :)): "The trade deficit has the underlying problem of what will
                  happen when foreigners decide to stop funding the US deficit..."
                  • Gość: ix Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.chello.pl 09.11.04, 23:23

                    Przepraszam jesli Cie urazilem.

                    Gość portalu: Maruti napisał(a):

                    ) doprawdy nie wiem dokad zmierzasz ze swojalogika
                    ) Wy bowiem probujecie tworzyc mity dotyczace rzeczywistosci ... itd

                    1) Nie chodzilo mi nigdy o instrumentalne, reczne zarzadzanie rynkiem
                    finansowym czy o interwencje rzadowe. Uwazam tylko ze dzialania gabinetu Busha
                    sprzyjaja gospodarce USA i pomimo deficytu oraz slabego dolara wcale nie groza
                    zapascia tej gospodarki, a dokladnie przeciwnie, tworza trwale perspektywy jej
                    rozwoju.

                    ) Poza tym kreslisz jakis wyimaginowany miraz, ze calosc rynku finansowego
                    ) funkcjonuje w warunkach dolarowych. Tymczasem czasy eurodolarow powoli
                    ) odchodza w przeszlosc. Rzad amerykanski ma ograniczona kontrole nad rynkiem
                    ) finansowym. Korporacje staly sie 'pozanarodowe' o zdywersifikowanym portfelu
                    ) walutowym przychodow. Tyle wiedzy... a tak nierealny obraz swiata...
                    ) manipulacja dalsza czy tez ciasne spojrzenie na swiat?

                    Nie wiem o jakich mitach piszesz. Zgadzam sie z Toba ze nastepuje przesuniecie
                    uwagi inwestorów na rynek europejski a londynski w szczególnosci. Twierdze
                    tylko ze wlasnie w takich warunkach madrzy inwestorzy dokonuja masowej
                    akumulacji akcji na NYSE, co wynika z jednego powodu: sila z jaka ten rynek sie
                    odbije bedzie nie tylko proporcjonalna ale powiekszona do kwadratu w stosunku
                    do tego jak dolar teraz spada. Wynika to z jednego: to do Amerykanów nalezy
                    ruch, oni narzucaja statyczne warunki pozostalym i oni beda zbierac owoce.W
                    dodatku dzialania administracji sa dosc konsekwentne. Deficyty budzetowe nie
                    maja tak istotnego znaczenia jak przywrócenie korporacjom mozliwosci zaciagania
                    dlugu tj poprzez oslabienie Euro doprowadzenie do konkurencyjnosci tych
                    przedsiebiorstw w oparciu nie o export a przede wszystkim popyt wewnetrzny.

                    Widzisz kiedy piszesz:
                    ) Tworzy sie gospodarke korporacyjna, a nie spoleczna.
                    ) Gospodarke wyzysku, a nie zrownowazego rozwoju.
                    ) Ix... nie bede ci mowil idz sie uczyc... powiem: naucz sie konstruktywnie
                    ) myslec.

                    to ja Ci odpowiem tak: kiedy mówisz o korporacyjnej gospodarce wyzysku, to z
                    jakiegos powodu, cos TOBIE, nie mi, w tej gospodarce przeszkadza. Piszesz tez
                    o "ekonomicznym szantazu", o"asymetrii wladzy", "niekorzysciach dla globalnych
                    rynkow" etc etc etc.Wiec jak, kto ma nierealne spojrzenie n swiat, ten komu sie
                    to podoba i wlasnie w takim swiecie widzi porzadek i kosekwencje czy ten kto
                    mówi "to jest nie takie jak powinno byc"??? Ty mówisz ze zagrozenie jest... a
                    ja mówie to nie jest dopust bozy ze jest tak jak jest, to zrobili bardzo
                    konkretni ludzie w bardzo konkretny sposób, z bardzo konkretnych powodów.Jesli
                    nie rozumiesz z jakich, trudno. Zagrozenia sa dla tych którzy nie wiedza co sie
                    dzieje. Ja nie widze zagrozenia przy calym uroku tego co piszecie, po prostu
                    sie z waszymi diagnozami nie zgadzam. Za rok, moze póltora system pay as you go
                    zostanie w Stanach zmodyfikowany w strone indywidualnych kont emerytalnych.
                    Bush odetnie czesc ogona, deficyt zmaleje. Wiec nie kaz mi sie isc uczyc, bo mi
                    sie ona podoba. Ja ja rozumiem i uwazam ze jest jak najbardziej rozsadna. Czemu
                    tak uwazam? Bo jest to taka gospodarka w której i Ty i ja mozemy kupic takie
                    same akcje, bo nie masz racji, ze jest to gospodarka wyzysku. I wiesz co
                    jeszcze? Akcje te moga kupic tysiace rozsadnych ludzi wcale nie posiadajacych
                    dyplomów ekonomicznych a wiedze czerpac bezposrednio z rynku, wcale nie
                    posilkujac sie wyrafinowanymi instrumentami i nie zatrudniajac setek
                    analityków. Wystarczy bowiem ta magiczna zdolnosc czytania rynku i tego co sie
                    na nim dzieje.

                    ) p.s. wzrost stop procentowych w USA wplywa odwrotnie proporcjonalnie na
                    ) mozliwosci emisyjne spolek amerykanskich

                    Wzrost stóp nastapi TERAZ, a TERAZ ceny sa niskie, nie warto wiec emitowac.
                    Jesli nie uwzgledniasz czynnika CZASU, mozesz zapomniec o ekonomii.Tego mozna
                    sie nauczyc tylko w praktyce, bo teorie o CZASIE milcza. TERAZ budowane sa
                    silne podstawy makroekonomiczne pod MOCNY WZROST. A wtedy stopy beda juz
                    niskie.
                    ps2 no i gdzie masz CZAS? Skumulowales wszystko na jeden moment i sie dziwisz
                    ze wychodzi katastrofa. A ja mówie: po drugiej stronie sa zywi ludzie z ZYWYM
                    kapitalem(w przeciwienstwie do akademickich dywagacji europejskich) ludzie
                    którzy od pokolen bawia sie w te gre, i jesli ktokolwiek uwaza ze lepiej ja
                    rozumie niz oni, to ja sie poddaje, nie mam takiej wiedzy. Ja tylko patrze co
                    Oni robia i domyslam sie w jakim celu. Pewnie masz racje ze istnieje jakies tam
                    zagrozenie, tylko widzisz kiedy prowadzisz spólke dowiadujesz sie jednego: ze
                    niebezpieczenstwo istnieje zawsze a stan bezpieczenstwa jest najgrozniejsza
                    iluzja. Co wiecej zaczynasz uczyc sie jak reagowac i podejmowac szybkie
                    dzialania zaradcze. Stad moja teza: wszystkie znaki mówia ze amerykanie lepiej
                    rozumieja i lepiej sobie radza w grze pt. kapitalizm skoro od 30 lat zwieksza
                    sie ich przewaga. Warto sie od nich uczyc zamiast ich napominac i strofowac. To
                    nie sa glupcy.
                    ) p.s. 3 wydluzone godziny pracy? Swietnie. Wzrost efektywnosci? Jeszcze lepiej.
                    Zarobki pod sufit sa albo konsumowane albo zwiekszaja dostepnosc kredytu,
                    genialnie. W czym wiec znowu tkwi problem z wyjatkiem tego, ze niektórzy nie
                    wiedza jak zalozyc firme, uczynic ja rentowna i cieszyc sie wakacjami na
                    Karaibach?
                    ) p.s.4 Z twojej wypowiedzi wynika, ze podoba ci sie fakt, ze politycy w
                    ) Amerycetak ksztaltuja budzet, wydatki i rynek finansowy. zeby samemu
                    ) zwiekszyc swoj majatek... tobie odpowiada Ameryka dla korporacji, a nie dla
                    obywateli.

                    Sluchaj Wacpan, jestes Wacpan Bolszewik i tyle. Otóz cos takiego jak korporacja
                    nie istnieje. Istnieja ludzie którzy stoja za ta korporacja. L_U_D_Z_I_E.
                    Alternatywa ta która Wacpan wysujesz jest nie tylko niebezpieczna, ale jest
                    niedorzeczna. Kazdy Polak wie ze jak korporacje do Polski weszly to nam sie
                    polepszylo. KAZDEMU SIE POLEPSZYLO. Nie kazdemu jednakowo, ale kazdemu. A
                    przede wszystkim wszyscy zyskali dostep do MOZLIWOSCI odkrycia kapitalizmu dla
                    siebie. Politycy Amerykanscy wiedza, ze poczatkowe zyski ich korporacji z
                    tytulu ulg podatkowych nie zostana schowane pod materac, tylko szybko zostana
                    zagospodarowane i zwieksza bogactwo ludzi. I Wacpan hucpy piszesz ze jest
                    odwrotnie, bo Wacpan gdyby bylo tak jak piszesz to Amerykanie przyjezdzaliby do
                    nas pracowac w naszych barach mlecznych. Wiec dobro jednostki wcale nie stoi w
                    sprzecznosci z dobrem ogólu a odwrotnie, mu sprzyja. Suma interesów
                    jednostkowych buduje dobrobyt calosci. Odsylam Wacpana do Tocquevilla bo slów
                    mi juz na Wacpana brak.

                    ) p.s.5 naturalnie, kupisz zarobisz, nie kupisz zarobi gwarant emisji. Ja
                    zarobie i tak.

                    ) Szczegolnie martwiace jest upodobanie Chin do wykupu USA z deficytowych
                    opresji... sprzedaz takiej ilosci aktyw w ramach 'cichej
                    ) wojny' moze spowodowac wyprzedaz dolaru, kryzys finansowy, niekontrolowany
                    ) wzrost inflacji i nawet zalamanie rynku w USA (patrz np. prof. Friedberg z
                    ) Princeton). Jeszcze maly sekret: Europa wyzbywa sie obligacji dolarowych,
                    ktore skupowane sa przez Azjatow.

                    Jakie to polskie, a moze nawet europejskie, skoro samemu nie umiem to i innemu
                    tez niech sie noga powinie! Chiny tworza rezerwy, na wypadek zmiany kursu
                    dolara i koniecznosci rzeczywistej obrony swojej waluty, a moze nawet w celu
                    ich wymiany na dolary i uwolnienia juana, choc póki co nie maja ku temu
                    powodu.A tworza rezerwy bo to Chiny moga stracic rynek, jesli ich eksport
                    gwaltownie zmaleje po wzroscie dolara...bondy sa 10 letnie Prof. Friedberg
                    plecie nonsensy, w jakim celu Chinom zalezec mialoby na gwaltownym zalamaniu
                    gospodarki USA, która jeszcze przez wiele lat bedzie gwarantem ich
                    nieprawdopodobnie szybkiego rozwoju?

                    Wiec, przyjacielu, jesli cos piszesz tak jak na poczatku o skladzie i ladzie to
                    zacznij od Tocquevilla. On jest lepszym mentorem niz ja. A potem mozesz dalej
            • hummer Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar 09.11.04, 16:37
              Gość portalu: ix napisał(a):

              > Pytanie nie jest takie czy wycofuja sie z bonów skarbowych czy nie. Pytanie
              > jest co za wycofane pieniadze kupuja? A kupuja akcje, AMERYKANSKIE AKCJE, co
              > oznacza ze dolce wracaja do Stanów z powrotem...

              Tylko, że de facto to oni stają się właścicielami USA.
              Chiny i Rosja wykupują USA :-) gdy im się będzie chciało zwolnią amerykańskich pracowników i pozamykają firmy i w ten sposób pozbędą się konkurencji i byłego mocarstwa.
              • Gość: ix Re: Przeciez Rosja i Chiny wyprzedaja swoje dolar IP: *.chello.pl 09.11.04, 16:58
                Mozliwe, ale zasada kazdego wlasciciela jest: emituj najwiecej ile mozesz, ale
                nie wiecej niz zapewni Ci mozliwosc podejmowania wszystkich strategicznych
                decyzji. Wiec jesli jakas spólka na tym polegnie i zostanie przejeta przez
                kogokolwiek, to oki, jesli zostanie im sprzedana, to tez oki, tzn ze sa pewni
                ze moga zapewnic jej wyzsza rentownosc niz dotychczasowy wlasciciel. I juz.
                Zycie jest piekne.
    • Gość: LastBoyScout Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 20:00
      Ewus nie myslas kiedys , ze byloby lepiej , zebys nauczyla sie jakiejs dobrej
      zupy gotowac niz sie ekonomia i polityka zajmowac?

      ....ani Chiny komunistyczne bo w komunizmie nie ma miejsca na wlasnosc
      prywatna ...
      ...ani tez gospodarka amerykanska nie jest w chinskich rekach a dokladnie
      odwrotnie bo to kapital AMERYKANSKI otwiera w Chinach montownie swoich wyrobow
      wedlug swoich technologii ...
      ....ani to spadek wartosci dolara jak to przedstawia polsko-unijna propaganda
      a wzrost wartosci zlotowki i euro (polecam statystki z ostatnich "The
      Economist")....
      ....ani to utrata zaufania rynkow do rzadow Bush'a z tej prostej przyczyny, ze
      Bush'a popiera wielki kapital a Kerry'ego Murzyni .........

      Idz Ewus nastaw pranie, poprasuj, odbierz dzieci ze szkoly to dodaje pieknosci
      kobiecie.......
      • Gość: Eva Czasem kobiecie latwiej IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 20:18
        rozumiem, ze twoje dobre rady nie wynikaja z chamstwa lecz z bezsilnosci
        intelektualnej. Brakom tym przypisuje wiec rowniez to, ze nie wiesz, iz w
        Chinach rzadzi partia komunistyczna, ze Chiny sa po Japonii najwiekszym
        wierzycielem USA, ze USA inwestujac w takim rozmiarze jak dzis w Chinach
        eksportuja masowo miejsca pracy oraz oslabiaja rozwoj technologiczny u siebie,
        no i przede wszystkim, ze to USA skomla i groza od dwoch-trzech juz lat o
        uwolnienie juana, bo widza w tym ratunk dla swej gospodarki.
        Studia z ekonomii mam z b. dobrym wynikiem skonczone i to w dwoch krajach, mam
        wiec pewna odpornosc na takie wypowiedzi jak twoja.

        Kobietom rzeczywiscie z dziecmi do twarzy. Tak wiec niejedna najglupsza moze
        sie przynajmniej tym podratowac i jednoczesnie okazac swa spoleczna
        przydatnosc.

        Nie bardzo natomiast widze ratunek dla glupiego mezczyzny.
        • Gość: LastBoyScout Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 21:50
          Jewus!
          Odpisujac na twoj tekst pisalem O FAKTACH a nie o pustych zapisach chinskiej
          konstytucji.
          Wiec jeszcze raz kobieto: komunizm oznacza wlasnosc s p o l e c z n a
          WSZYSTKICH srodkow produkcji i nie ma w nim najmniejszego miejsca na kapitalizm
          a partia komunistyczna ma tego stanu przestrzegac i bronic a nie wspierac
          amerykanskich kapitalistow , ktorzy wyzyskuja chinska klase robotnicza,
          korumpuja chinskie wladze a ZYSK wywoza do Stanow Zjednoczonych.

          Byloby GRZECZNYM Jewus abys odpowiadajac na moj tekst nie zmieniala tematu i
          odniosla sie do WSZYSTKICH jego czesci co ja uczynilem w moim pierwszym poscie.
          • Gość: darek Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.brndml01.va.comcast.net 08.11.04, 22:02
            Tak trzymaj, jestes zadobry na taka strate czasu. Powodzenia.
            • Gość: LastBoyScout Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 22:37
              Dzieki! :) :) :)

              ...Masz racje ... dam spokoj, sa lepsze rzeczy do robienia od beznadziejnego
              uswiadamiania nadtych bab....

              Ponioslo mnie czytajac te babskie interpretacje komunizmu, kapitalizmu, kursow
              walutowych i wielkiej polityki.
              Mozna pojac, ze jakies smutne babsko zamiast obiadu dla swojego Helmuta wolic
              tworzyc wlasna teorie ekonomii i polityki przy wtorze podobnych sobie
              antyamerykanskich kundelkow (ktorym jednoczesnie marzy sie ... amerykanska
              wiza) ale sa granice tego bezrozumnego belkotu .....
          • Gość: Eva Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:07
            Partia komunistyczna Chin, choc ty o tym nie wiesz, juz dawno temu dopuscila
            oficjalnie wlasnosc prywatna, a od 2-3lat zacheca wrecz prywatnych wlascicieli
            firm do wtepowania w jej szeregi.

            Istnienie partii komunistycznej nie wyklucza wcale istnienia wlasnosci
            prywatnej jak na przykladzie Chin widac, i dawno juz ten fenoment opisano.
            Zreszta wlasnoc prywatna (choc okrojona) istniala tez m.in. i w Polsce, i NIE
            od tego komunizm sie zawalil. Komunistyczna Partia Chin broni dzis juz tylko (a
            i to na papierze) ideologii a nie stosunkow wlasnosciowych, te juz dawno
            odpuscila.

            Niewiele rozumiesz z dzisiejszego kapitalizmu piszac " a ZYSK wywoza do USA".
            Zysk wedruje dzis tam, gdzie mu najlepiej pasuje: W ciagu kilu minut czy
            klikudziesieciu sekud przesuwa sie za pomoca komputerow MILIARDY $ dziennie,
            czesto, i owszem, zahacza sie przy tym o USA, po to by za chwile pojsc dalej.

            Co do twojej ostatniej uwagi - robie co moge, nie obraz sie, jesli nie na
            wszystkie glupstwa odpowiadam. Kobieta to tez tylko czlowiek, wiec i
            cierpliwosc oraz wyrozumialosc nie sa bezgraniczne, choc wieksze z reguly niz u
            panow.

            • Gość: LastBoyScout Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 22:42
              Oj nieeeeeee , bedzie dosyc !

              Ty DURNA BABO po ekonomii !

              KOMUNIZM NIE MOZE BYC KAPITALIZMEM bo to wynika z samej DEFINICJI tych pojec
              nie wnikajac nawet w jakiekolwiek dalsze rozwazania . Zegnam.
              • Gość: Eva Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:49
                Nie istnieja systemy czyste, cos takiego jest tylko w twojej glowinie.

                Kazdy system jest mieszanka, chodzi wiec jedynie o to, co jest skladnikiem
                glownym. I tak w kapitalizmie jest to wlasnosc prywatna, a w komunizmie
                panstwowa. Gdybys wiedzial, ze w Europie ok. 50 % PKB wydatkowane jest przez
                PANSTWO a w USA ok. 45%, to i tak bys nie uwierzyl. Gdybys wiedzial, ze panstwo
                tworzy w powaznym stopniu dochod narod. (w roznym w roznych krajach) to i tak
                bys nie pojal.

                Masz racje, wylacz nadawanie. Prostych rzeczy nie obejmujesz umyslem, i twoje
                ciagle proby obrazania mnie nijak twojego horyzontu nie poszerza.
                • Gość: adbaz Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.devs.futuro.pl 09.11.04, 13:16
                  Państwo tworzy PKB głównie przez podatki i akcyzę z tego
                  co zabierze prywatnym marnując połowę potencjału
                  • Gość: Eva Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 15:19
                    Gość portalu: adbaz napisał(a):

                    > Państwo tworzy PKB głównie przez podatki i akcyzę z tego
                    > co zabierze prywatnym marnując połowę potencjału

                    To oczuywiscie nieprawda. Myli ci sie budzet panstwa (jego dochod) z PKB.
              • bonobo44 Last Boy Scout - raczej ostatni Mohikanin i pajac 09.11.04, 00:57
                nie mowiac juz o szowinizmie i kompletnym braku taktu - slowem: zupelny duren i
                cham, ktoremu sloma z butow wystaje, a ktory na dodatek ma czelnosc innym
                zarzucac a to braki edukacji, a to - jak w przypadku Ewy - edukacje
                niewatpliwie wyzsza od wlasnej (sam ewidentnie reprezentuje zupelne dno i
                wyobrazenia rodem z... ekonomii politycznej komunizmu).

                to tyle krotkiego rysu charakterologicznego tej postaci, ktory moglem sobie
                wyrobic nie tylko na podstawie powyzszych paru jego postow, ale i przelotnej z
                nim "wymiany pogladow" na innym watku...
                • Gość: LastBoyScout Re: Last Boy Scout - raczej ostatni Mohikanin i p IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 03:13
                  A wiec twierdzisz Panie bonobo44 (oczywiscie wraz z Jewus i Wyborcza), ze
                  inwestorzy kupuja polskie papiery wartosciowe zamiast amerykanskich poniewaz
                  uwazaja podobnie jak wy, ze gospodarka polska bije na leb amerykanska a
                  zlotowka dolara ....
                  Hmmmmm ... uwielbiam .... madrych ludzi ale pozwole sobie zostac durniem i
                  zachowam wlasne zdanie na ten temat uparcie twierdzac , ze nie jest tak jak
                  glosicie ...
                  Hi ! Hi ! Hi ! :) :) :)



                  Wciąż kłamią mi, że to Polska

                  Bo tu niewoli krąg
                  Narodu długa noc
                  I ten królewski gród
                  Udaje tylko moc
                  A ten katedry dzwon
                  Tętniący jego ton
                  Jedynie głupców mami
                  Że się rządzimy sami

                  A ja o Polsce marzę
                  Co nie jest tylko witrażem
                  I nie komedią na scenie
                  Ale spełnieniem
                  Niechże się taka stanie
                  Co by nie była udaniem
                  By szyldem tylko nie była
                  Lecz żeby żyła

                  A ludzie, co mnie mijają
                  I czymś tam się pocieszają
                  Pociecha dla nich jak tarcza
                  I to już im wystarcza
                  A myśl ich podła kusi
                  Że tak już zostać musi
                  I będą sobie kłamać
                  Że zmartwychwstanie sama

                  sł. J.Czech
                  • Gość: ix Re: Last Boy Scout IP: *.chello.pl 09.11.04, 08:19
                    Oczywiscie Last Boy masz racje, kiedy piszesz o gospodarce i wizji Evy. Ale nie
                    wiem czy ty czegos chcesz ich nauczyc czy tylko tak po próznicy stukasz w
                    klawiature, bo od kogos kto goni do garnków uczyc sie nie sposób. Poza tym
                    pamietaj, ze kazdy dolar zarobiony w Twojej kieszeni bierze sie z kieszeni
                    myslacych podobnie do Evy. Stad wystarczy sie cieszyc ze pomimo dwóch dyplomów
                    mozna miec takie fajne poglady. Ja sie ciesze. Eva broni interesu
                    amerykanskiego budzetu i amerykanski dlug publiczny splaca w Polsce pracujac
                    dla amerykanskich korporacji. Eva oczywiscie nawet tego nie
                    podejrzewa. "Wywozenie ZYSKU do Stanów" to dla niej absurd. Róznice w
                    opodatkowaniu dywidend krajowych i wynikajacych z umów o unikaniu podwójnego
                    opodatkowania? Licencje, dwidendy, odsetki? Nonsens. Kto by sobie zaprzatal
                    glowe takimi szczególami. Kapital sobie plynie tam gdzie chce, glosi Eva, i
                    trudno jej zaprzeczyc. Wiec swiat wedlug Evy jest piekny a Polacy musza
                    zapie..c, bo tak to juz musi byc. To jest tzw TEORIA GONIENIA. Polska musi
                    GONIC Europe, Europa musi gonic USA, tylko nikt nie widzi, ze ta teoria GONI W
                    PIETKE a USA ZNIKAJA Z HORYZONTU. Wiec, Evo, gdyby kapital plynal w drugim
                    kierunku, to kazdy z nas mialby domek na przedmiesciach. Nie zmienia to faktu
                    ze dzieki tej wlasnie "ideologii gonienia sukcesu" sukces odniesie gospodarka
                    amerykanska, pomimo ze wyznawcy teorii Evy beda wieszczyc jej upadek...Ja nie
                    wiem, naprawde nie wiem, jak mozna widziec jakikolwiek gospodarczy sens przy
                    takiej wizji, raczej naraza ona na ciagla frustracje, bo rzeczywistosc okazuje
                    sie byc inna, niz mozna sie spodziewac z teorii Ev. W dodatku Eva pisze o tym
                    ze w gospodarce amerykanskiej sektor prywatny wynosi 55% a publiczny 45%, i nie
                    zauwaza ze deficyt w sektorze publicznym jest nominalnie mniejszy niz taki sam
                    poziom deficytu w sektorze prywatnym i nie zauwaza ze emisja papierków
                    wartosciowych przez prywatne spólki o wiele bardziej przewyzsza deficyt
                    publiczny, co umozliwia Stanom znacznie wieksze zycie na kredyt niz zadluzenie
                    publiczne!I ze obnizenie wartosci dolara wlasnie sprzyja odbudowaniu zaufania
                    do amerykanskich papierów korporacyjnych, bo wiekszy, zdecentralizowany i
                    przynoszacy dochody budzetowe DLUG da sie ulokowac za granica! Przy tak
                    optymistycznych zalozeniach gotowanie zupy wcale nie jest zle, tam przynajmniej
                    efekty sa w wiekszosci przypadków zgodne z oczekiwaniami.
                    • bonobo44 A do czego sprowadza sie inwestowanie w akcje USA? 09.11.04, 11:04
                      Tak... to o czym piszecie to zapewne prawda.
                      Deficyt handlowy z nadmiarem rekompensuje powrot USD do USA w postaci lokat w
                      akcje, ktore moga byc emitowane dokladnie tak samo, jak zielony papier.

                      Tylko, ze - w mojej opinii - caly szkopul w tym, ze sprawy maja sie zupelnie
                      naabarot (a tak, jak sie maja, nadal nie macie sie z czego az tak bardzo
                      cieszyc zwlaszcza w dluzszej perspektywie czasowej):
                      emisja tego ostatniego (zielonego) mija sie z celem, gdy i tak wraca on do
                      kraju w nadmiarze.

                      Jest zatem wypychany z tegoz kraju w postaci rosnacego deficytu handlowego oraz
                      upakowywany po katach w postaci rosnacego deficytu budzetowego (emisja
                      obligacji) i inflacji (zwiazanej juz nie tyle z emisja nowego papieru, co
                      wlasnie z zalewaniem rynku wewnetrznego papierem z recyklingu).

                      A zupelnie przy okazji, korporacje amerykanskie staja sie w rosnacym stopniu
                      wlasnoscia swiata. Innymi slowy - im wiecej akcji wydrukuja i uda im sie
                      sprzedac na zewnatrz (co poczytuja za swoj sukces), w tym mniejszym stopniu
                      pozostana amerykanskimi.

                      Kupony odetna inni, a caly prezny system wyprzedazy majatku USA bedzie sie
                      uwijal tylko po to, aby i jemu cos z tego skaplo. A jako rzecze bonobo ;)
                      bedzie skapywal coraz mniejszy udzial (co nie wyklucza ale i nie gwarantuje
                      globalnego wzrostu, zwlaszcza w wypadku postepujacej deprecjacji dolara - dobr
                      nie przybywa li tylko od tego, ze ich ceny rosna).

                      Pozdr i dzieki dla ix, Evy i wszystkich, ktorzy wnosza swoj konstruktywny wklad
                      w te duskusje
                      8)44
                    • Gość: LastBoyScout Re: Last Boy Scout IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 14:10
                      Mam swoje talenty ale zazdroszcze ci (i gratuluje) pewnego unikalnego spokoju w
                      formuowaniu swoich opinii. Byc moze odnosisz nawet wiekszy praktyczny efekt niz
                      ja (chociaz po odpowiedziach Evy na twoje czy moje posty nie widac zadnej
                      roznicy ...hi hi hi).
                      Dlaczego probuje "nauczac" Eve i innych ?
                      Hmmmm ... bo ja OstatniZprawdziwycychHarcerzykow jestem a kto inny niz harcerz
                      moze szlachetnie dawac cos z siebie innym? ;)
                      Tak juz calkiem powaznie to Wyborcza jest beznadziejna ale ma zywe i
                      autentyczne forum i korzystam z tej sposobnosci aby sie czegos ...nauczyc.
                      Tak nauczyc, poniewaz wlasnie odwaznie wypowiadajac swoje poglady i nawet bedac
                      obrzucany stekiem inwektyw roznorakich flustratow ... mysle i koryguje swoje
                      poglady kiedy zauwazam , ze sie myle.
                      Jak latwo zauwazyc wielu Polakow probowalo to robic przede mna :

                      (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=17459696&a=17470420)

                      bo byc moze innego sposobu nie ma ? Nie wiem. Wiem, ze to takie budowanie
                      prywatnej i narodowej swiadomosci narodowej, sprawy BEZCENNEJ.
                    • Gość: Eva IX insynuacje IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 15:07
                      po raz kolejny uciekasz sie w dyskusji do insynuacji zamiast argumentow, albo
                      masz kompletny balaga i braki waparacie pojeciowy.

                      Ja pisze:
                      >Gdybys wiedzial, ze w Europie ok. 50 % PKB wydatkowane jest przez
                      >PANSTWO a w USA ok. 45%, to i tak bys nie uwierzyl.

                      WYDATKOWANE, ix, WYDATKOWANE!

                      Ty zas na to:

                      >Eva pisze o tym ze w gospodarce amerykanskiej sektor prywatny wynosi 55% a
                      >publiczny 45%

                      Jako propagandzista bylbys niezly.
                      • Gość: ix 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.chello.pl 09.11.04, 16:10
                        Gość portalu: Eva napisał(a):

                        > po raz kolejny uciekasz sie w dyskusji do insynuacji zamiast argumentow, albo
                        > masz kompletny balaga i braki waparacie pojeciowy.
                        >
                        > Ja pisze:
                        > >Gdybys wiedzial, ze w Europie ok. 50 % PKB wydatkowane jest przez
                        > >PANSTWO a w USA ok. 45%, to i tak bys nie uwierzyl.
                        >
                        > WYDATKOWANE, ix, WYDATKOWANE!
                        >
                        > Ty zas na to:
                        >
                        > >Eva pisze o tym ze w gospodarce amerykanskiej sektor prywatny wynosi 55% a
                        > >publiczny 45%
                        >
                        > Jako propagandzista bylbys niezly.

                        Eva, a jak 45% PKB wydatkowane jest USA przez panstwo, to kto wydatkuje 55%
                        PKB, droga Evo, bo w tym momencie to ja juz nie wiem czy Ty ze mnie wariata
                        chcesz zrobic, czy dodawac nie potrafisz, czy moze jest jeszcze jakis trzeci
                        sektor sklasyfikowany co wydaje reszte PKB????
                        Wiec KTO WYDAJE 55% JESLI NIE SEKTOR PRYWATNY??? Bo rozumiem, choc juz niczego
                        w rozmowie z Toba pewnym byc nie mozna, ze do 100% sie sumuje ten PKB.
                        I czyj dlug jest wazniejszy a mozliwosc jego emisji wieksza: panstwa czy
                        sektora prywatnego ??? Policz na procentach, z olówkiem w reku, moze zrozumiesz
                        ze gielda jest wazniejsza niz bony skarbowe.
                        Na szczescie gdzies tam wczesniej zauwazylas mimochodem ze minusy nie zawsze sa
                        zle. I tylko przed sianiem takiego defetyzmu wynikajacemu z Twoich
                        wczesniejszych postów protestowalem. A ekonomii ucze sie zarabiajac. Nie
                        siedzac w ksiazkach, bo pisza je Ci co zarabiac wlasnymi pieniedzmi nie
                        potrafia, za to chetnie biora sie za zarzadzanie cudzymi. I tym tez rózni sie
                        gospodarka Stanów od Europejskiej, tam zarzadzaja finansami publicznymi Ci
                        którzy wiedza jak zarzadzac swoimi finansami, w Europie jest odwrotnie.

                        Wiesz logika piechota nie chodzi, wracaj do zupy, Boy Scout mial racje. Jeszcze
                        go przeprosze.

                        • Gość: Eva Re: 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 17:14
                          Nie odrozniasz pojecia struktury dochodu narodowego wytworzonego od dochodu
                          narodowego podzielonego. Jedno z drugim sie % nie pokrywa. Rzeczywiscie
                          zaprzyjaznij sie z tym skaucikiem, dogadacie sie niezle.





                          • Gość: ix Re: 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.chello.pl 09.11.04, 17:27
                            Gość portalu: Eva napisał(a):

                            > Nie odrozniasz pojecia struktury dochodu narodowego wytworzonego od dochodu
                            > narodowego podzielonego. Jedno z drugim sie % nie pokrywa. Rzeczywiscie
                            > zaprzyjaznij sie z tym skaucikiem, dogadacie sie niezle.

                            Czy Ty nie rozumiesz ze rzeczy genialne sa PROSTE??? Nie rozrózniam pojec o
                            których mówisz, jestem prawnikiem. I calkiem mi sie z tym dobrze zyje.
                            Zatrudniam takich co maja dyplomy, oni maja prace i swój ukochany pieniadz, ja
                            mam pasje i wizje. I jest mi z tym cudownie. A jesli ktos mi mówi ze czegos nie
                            rozumiem to oczekuje od niego taktu i prosze o wytlumaczenie. Mozesz wprowadzic
                            miliony nowych nazw których rozumiec nie bede, ja jestem prosty chlopak, jak
                            czegos sie nie da powiedziec po góralsku, to znaczy ze nieprawda. A dochód
                            wytworzony mnie nie obchodzi bo zalezy od metodologii liczenia, wszystkie te
                            twoje slupki narazaja Cie tylko na frustracje. PKB jest jeden, czesc przypada
                            na sektor prywatny a czesc na sektor publiczny. Wydawalo mi sie ze o tym
                            piszesz. Ale widocznie Ty nie masz zamiaru pisac o zwiazkach miedzy gielda i
                            dlugiem emitowanym przez korporacje a budzetem i dlugiem emitowanym przez
                            Treasury, to po prostu jak w Zywcu: NIEWAZNE. OK, zrozumialem, podkulam ogonek
                            i spie..m. Na Lanzarote polatac na paralotni.
                            • Gość: Eva Re: 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 18:04
                              Probujesz uczyc mnie ekonomii nie bedac ekonomista, mylisz pojecia, i definicje,
                              nie rozumiesz zaleznosci (vide wzrost niemieckiego eksportu a spadek dolara -
                              rzadko widzi sie tyle glupstw w jednym poscie co u ciebie), ublizasz mi od
                              wariatek, glupich i cos tam jeszcze i jednoczesnie oczekujesz ode mnie
                              objasnien, bo przyznajesz, ze nie rozumiesz.

                              >A jesli ktos mi mówi ze czegos nie rozumiem to oczekuje od niego taktu i
                              >prosze o wytlumaczenie.

                              Taktu nie ucz mnie prosze, bo to ty rzucasz w moim kierunku wyzwiskami, a ja cie
                              nie obrazam. Teraz wyjasnienie:

                              Udzialy % panstwa i gosp. prywatnej sa oczywiscie rozne w dochodzie wytworzonym
                              i w dochodzie podzielonym. W tym ostatnim udzialy pantwa sa ZAWSZE wieksze (bo
                              naleza do nich podatki) a udzialy gosp. prywat. odpowiednio (o te podatki) mniejsze.

                              Na tym koncze, bo nie chce sluchac dalej twoich epitetow. Dodac tylko moge, ze
                              przykro mi, iz tak reagujesz.


                              • Gość: ix Re: 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.chello.pl 09.11.04, 19:57
                                Ekonomia nie zajmuja sie tylko ekonomisci. Idz ucz ekonomii Kulczyka, moze go
                                zaciekawisz.Skoro masz monopol na wiedze, jako swietnie obkuta ekonomistka z
                                dwoma dyplomami, to uprzedzaj na wstepie, bedzie prosciej.

                                > Gość portalu: Eva napisał(a):
                                mylisz pojecia, i definicje i jednoczesnie oczekujesz ode mnie
                                objasnien, bo przyznajesz, ze nie rozumiesz.

                                Nie rozumiem CIEBIE. Nie rozumiem tego co piszesz. Nie oznacza to, ze nie
                                rozumiem ekonomii. Nie rozumiem jak mozna uwazac ze sa dwa rodzaje PKB. Czasem
                                nie potrzebuje rozumiec ekonomistów, ksiegowych i prawników, bo komplikuja
                                sprawy proste. Nie rozumiem tego, ze WYDATKI sektora prywatnego plus wydatki
                                sektora prywatnego nie sumuja sie na PKB. W ogóle wystarczy tylko rzucic okiem
                                na to czym jest PKB i jak pokretne sa metodologie liczenia zeby wiedziec, ze
                                sluzy to tylko statystykom i manipulacjom, chowaniu pod dywan, etc o czym z
                                reszta wiesz skoro pisalas o "falszowaniu".
                                Te glupstwa z moich postów niech Cie nie bola, ja z nimi przezyje. Wiesz dobrze
                                ze pisalismy o europejskim exporcie, nie niemieckim.Ale OK, oczywiscie tutaj
                                bylo ogromne nieporozumienie, z mojej strony tez bo napisalem "jak niemiecki
                                export wzrasta". Przepraszam. To niescislosc, nie bzdura. Nadal uwazam ze
                                gospodarka EU nie nadaza i oddala sie od Stanów, i jest dla mnie calkiem jasne
                                czemu sie tak dzieje.
                                Cala ta rozpaczliwa i zenujaca dyskusja bierze sie z niezrozumienia CO BUSH
                                ROBI i PO CO TO ROBI. Nie uslyszalem od Ciebie zadnego racjonalnego
                                uzasadnienia z wyjatkiem oburzenia z powodu zwiekszania deficytu budzetowego i
                                nierównowagi ekonomicznej. Slowem: wariat, który doprowadza swój kraj do ruiny.
                                Wiec powtarzam, nie rozumiesz podstawowych zwiazków miedzy sektorem prywatnym a
                                publicznym, nie wiesz ze dlug to dlug i dla gospodarki amerykanskiej ma
                                zasadnicze znaczenie, zeby byl to dlug który moga emitowac amerykanskie
                                przedsiebiorstwa, bo choc wskazniki wtedy spadaja a "rynki finansowe" uwazaja
                                je za dobre, Ameryka nadal moze drukowac wtedy znacznie wiecej zielonych, bez
                                uszczerbku dla statystyk, co wiecej spirala zakupów na NYSE i kontrolowane
                                pekniecia balonika powoduja AKUMULACJE kapitalu w Stanach. Ty ze swoimi
                                statystykami glosisz nawet, ze do akumulacji kapitalu dochodzi w Chinach. Dla
                                Ciebie akumulacja kapitalu to mury wybudowanej fabryki, dla mnie kapital
                                akumulowany jest u tego kto ma akcje przedsiebiorstwa które ten mur wybudowalo.
                                Twoje jest rozumowanie oparte na granicach panstwowych jako podstawie
                                dzisiejszej ekonomii. Nie da sie rozumiec gospodarki i stosowac kryteriów z
                                RWPG. Nie da sie szatkowac swiata i liczyc równowage badz brak równowagi w
                                kazdym z krajów z osobna bo podstawy makroekonomiczne tych zawirowan sa rózne,
                                a skoro tak, nie ma tez jednego najlepszego na swiecie systemu który wystarczy
                                swiatu narzucic i we wszystkich krajach bedzie cudownie. Defetyzm spowodowany
                                deficytem USA bierze sie z IGNORANCJI. W Polsce dyscyplina finansów publicznych
                                wlasnie dlatego jest racja stanu, by przedsiebiorstwa mogly emitowac dlug i
                                znajdowaly nabywców. Czemu dlug prywatny jest korzystniejszy niz publiczny? Bo
                                zmniejsza udzial procentowy panstwa w gospodarce, stabilizuje finanse
                                publiczne, jest zdecentralizowany a ryzyko krachu rozproszone. Dziura budzetowa
                                nie jest niczym strasznym jesli nie hamuje konsumpcji i nie ogranicza
                                radykalnie mozliwosci nabywczych konsumentów. Niezachwiane przekonanie o wlsnej
                                racji jest rzecza wielka, pod warunkiem ze wyrasta z pokory. Oznacza to ze
                                zanim zabierzesz sie za budzet panstwa, zrozum jak dziala budzet spólki, jak
                                zarzadza sie dlugiem a jak wierzytelnosciami w róznych, gwaltownie
                                zmieniajacych sie warunkach ekonomicznych. Inaczej, bez tej podstawowej wiedzy
                                jest sie slepym jak kret.
                                • Gość: LastBoyScout Re: 45%PKB BUDZET+ 55%PRYWATNY=100% PKB IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 21:06
                                  Zdarzylo mi sie studiowac Ekonomie Polityczna Socjalizmu (prawda , ze sliczna
                                  nazwa?!) jeszcze w Polsce oraz PO PROSTU Ekonomie w Nowym Jorku. Pomijajac
                                  zawartosc obu przedmiotow i styl jego nauczania , glowna roznica pomiedzy
                                  ZALOZENIAMI obu uczelni dotyczach studenta polegala na tym, ze w Polsce chciano
                                  nauczyc nas pojec ekonomicznych a w Stanach byla to nauka o PIENIADZU a wrecz
                                  zachowaniach ludzi zwiazanych z "resources" (naprawde nie potrafie
                                  przetlumaczyc tego slowa aby odpowiednio oddalo ono moja wlasciwa mysl).
                                  Juz od wstepu wylaczylem sie ze szczegolowej dyskusji nie chcac wdac sie w tani
                                  temat zastepczy faktycznie bedacy przykrywka do zwyklej zgrywy polegajacej na
                                  zonglowaniu pojeciami eknonomiczno-politycznymi WYLACZNIE dla leczenia wlasnych
                                  kompleksow i "udawadnianiu" swiatu, ze jest sie e k o n o m i s t a ...
                                  Prawda Evo?

                                  Jako podsumowanie twojego kadzenia przytaczam urocza wypowiedz jednego z
                                  uczestnikow tego forum (pozdrawiam Pana Emeryta!):



                                  Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz
                                  Przeczytaj komentowany artykuł »
                                  Autor: Gość: Emeryt IP: *.telsten.com / *.telsten.com
                                  Data: 09.11.2004 20:44 + dodaj do ulubionych wątków



                                  --------------------------------------------------------------------------------
                                  Naczytalem sie Waszych postow,ze az mi glowa puchnie.Nadal nic nie
                                  wiem.Zlitujcie sie nad biednym amerykanskim emerytem mieszkajacym w Polsce.Nie
                                  wiem czy mam juz na stale wracac do Ameryki,czy tylko na wakacje na
                                  Floryde.Zdecydowalem,ze pojade na Floryde na zime a jak wroce to moze powiecie
                                  co dalej.Jedyne co wiem,wakacje w USA sa tansze niz we Francji.

                                  POMYSLCIE ANALITYCY CO TO ZNACZY.


                                  Jesli dalej myslicie,ze z amerykanska gospodarka jest
                                  zle to ja nie wiem co myslec o Waszej sprawnosci w logicznym mysleniu.


            • Gość: Maruti Re: Czasem kobiecie latwiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:14
              Warto jeszcze dodac Eva, ze system gospodarczy stworzony w Chinach wspiera wzrost rodzimych konglomeratow. Firmy zagraniczne sa tam wpuszczane ale na zasadzie albo joint venture albo na zasadzie budowy fabryk wytwrzajacej produkty na eksport.

              Firmy zagraniczne ktore wejda tam bez wsparcia lokalnego upadaja. Przyklad z Polski: Woodmizer, ktory wydal na inwestycje w Chinach kilka milionow zlotych. Myslal ze sam pociagnie, ale na kazdym kroku dawano im do zrozumienia, ze bez miejscowego wsparcia nie maja szans. W miedzyczasie wykradli im Chinczycy jeszcze technologie...
          • Gość: Pako Prawdziwy Boy Scout IP: 82.160.8.* 08.11.04, 22:16
            Pod każdym względem. Skamielina.
      • Gość: hej Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.dslextreme.com 08.11.04, 20:19
        Ty rolniku w rozum ubogi.
        Idź na pole weś się do pługa i przestań się polityką i ekonomią zajmować.
        Może tam z pola uda ci się kiedyś zobaczyć "the big picture".
        Tempaku....
        • Gość: hej Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.dslextreme.com 08.11.04, 20:28
          To się tyczyło do "LastBoyScout":

          Ty rolniku w rozum ubogi.
          > Idź na pole weś się do pługa i przestań się polityką i ekonomią zajmować.
          > Może tam z pola uda ci się kiedyś zobaczyć "the big picture".
          > Tempaku....
      • Gość: bang! Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat ! IP: 129.81.192.* 08.11.04, 20:33
        Panie "Last Scout"!

        1) Chiny sa nadal w rekach rezimu komunistycznego, ktory
        faktycznie wszystko trzyma w swoich rekach. "Pelna" swoboda
        gospodarcza jest tylko pozorna... Nadal wieksza czesc gospodarki
        chinskiej jest kontrolowana przez panstwo.
        Poza tym - w Polsce tez mielismy, np.
        prywatne gospodarstwa rolne, czy zaklady krawieckie!

        2) To nie tylko "wzrost wartosci zlotowki i euro" - to jest
        FAKTYCZNY spadek wartosci dolara US. Przejrzyj dokladniej
        tabele przeliczen w stosunku do innych walut - funta
        brytyjskiego, japonskiego jena, czy koreanskiego wona...

        3) Nawet wielki kapital nie popiera Bush'a w sposob bezkrytyczny!
        Poza tym (jak pisze Richard W. Rahn z konserwatywnego "CATO
        Institute) "A continued drop in the dollar's value could
        destabilize the international economy leading to a worldwide
        recession". A kontynuacja dotychczasowej polityki "buszowatego"
        (na co sie zapowiada) z cala pewnoscia nie prowadzi do
        wzmocnienia kursu dolara amerykanskiego...

        P.S. Skad w twoim poscie "harcerzyku" tyle meskiego
        szowinizmu i niecheci do kobiet? Czyzby jakies
        "homo-problemy"? A moze zabraklo jakowejs
        harcerskiej sprawnosci??
      • Gość: Pako To reakcja świata na wynik wyborów w USA IP: 82.160.8.* 08.11.04, 22:10
        I dalej będzie leciał w dół.
        • Gość: ix Re: To reakcja świata na wynik wyborów w USA IP: *.chello.pl 09.11.04, 08:20
          To na tym zarób.
      • hummer Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz 09.11.04, 16:41
        Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):
        ....
        > ....ani to utrata zaufania rynkow do rzadow Bush'a z tej prostej przyczyny, ze
        > Bush'a popiera wielki kapital a Kerry'ego Murzyni .........

        Zaiste ta strona przeczy twoim słowom
        www.funpic.hu/en.picview.php?id=19767&c=14&s=dd&p=1
        pozdrowienia dla Evy ;-)
        Adam
        • Gość: LastBoyScout Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 16:53
          Oooooch nastepny !... Ja odwoluje sie do FAKTOW a Adam i Eva slabia nas
          komunistyczna demagogia i oczywiscie to Eva tak samo jak w raju podsuwa Adamowi
          zakazany owoc... hi hi ! ;)
          (ta stronka miala byc smieszna a autentycznosc podanych danych porownywalna do
          danych serwowanych przez Eve??!!!!).

          Gielda zareagowala ZWYZKA na wybor Bush'a mimo wzmozenia sie dzialan wojennych
          w Iraku a gielda to KONKRET = zycie, pieniadze, wiedza i ryzyko ponoszone przez
          REALNYCH ludzi a nie nieodpowiedzialnych teoretykow, pismakow ....
          • Gość: ix Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.chello.pl 09.11.04, 17:16
            Zostawiam to forum, pozostaje sie cieszyc ze sa Evy i Adamy, którzy wola tkwic
            po uszy w diagramach i statystykach niz myslec jak zarobic, i widziec kto
            zarobi nastepny... Ekonomia jest prosta, a Republikanie zawsze wiedzieli co
            robia, i teraz tez wiedzieli jak wyprowadzic gospodarke z kryzysu zaufania do
            akcji. pozdrawiam Cie Scout i bede sie od Ciebie uczyl, juz w pierwszym poscie
            widziales te obledna antylogike... najbardziej smiesza mnie takie
            urywki: "problem z amerykanskim konsumpcjonizmem...", ja nie rozumiem czy dla
            nich jak ktos zyje na wyzszym poziomie chocby na kredyt to to JEST PROBLEM CZY
            OKAZJA? Problem. A dlaczego? Bo wzrósl kurs euro i sie nie oplaca... No to sie
            obrazmy i nazwijmy wreszcie rzeczy po imieniu: KONSUMPCJONIZM. Takie nieustanne
            projektowanie zaglady, defetyzm i w dodatku oswiecony, jakby nie bylo
            mozliwosci zarabiania na spadkach, jakby nie mozna bylo zaczac importowac
            ciekawych produktów ze Stanów, jakby sie w ogóle nie dalo tej sytuacji
            wykorzystac na rzecz Europy... TYLKO PROBLEM I PROBLEM. Pozdrawiam Scout,
            rycerzu...
            • Gość: LastBoyScout Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 17:32
              ..."Rycerz"... no caly JA! :) !!!! Do tego nieprzyzwoicie madry, dewastujaco
              przystojny i nieprzytomnie bogaty !

              Podejdzmy tak jak wczesniej proponowales humorystycznie do Evy -
              neoWlodzimierza Lenina . Ona zreszta nie ukrywa , ze jest komunistka (stad nie
              lapie nawet podstaw kapitalizmu i ekonomii) i uwaza, ze tylko komunizm moze
              zbawic nasz smutny swiat - to zreszta jedyna jej cecha za ktora ja cenie: BYCIE
              SOBA.
              Pozdrawiam z jesiennego Long Island , NY!

              (KochajmySie@excite.com)
    • tow1sekr Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz 08.11.04, 20:01
      Ale za to jaki tani jest import w USD - ogólnie ze wszystkich krajów poza UE.
      Można już spokojnie przestać produkować w Polsce i importować wszystko z Chin.
      • Gość: $ Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 20:08
        Rece opadaja jak sie czyta takie glupoty.
        • tow1sekr Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz 08.11.04, 21:15
          Gość portalu: $ napisał(a):
          > Rece opadaja jak sie czyta takie glupoty.
          To nie czytaj! Jak ci ręce opadają, to walnij
          se baranka. Dojdz do siebie, przeczytaj ponownie,
          postaraj sie przez chwile pomyslec i dopiero wtedy
          dopisuj swoje genialne posty na forum.

      • Gość: Eva Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 20:20
        No tak, ale co niby USA poza bronia, filmami i muzyka maja do sprzedania?
        • Gość: ix Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.chello.pl 08.11.04, 20:37
          Evo, system prawny i umiejetnosci sprawnego poruszania sie w nim przy
          korzystaniu z ogromnych zasobów finansowych swoich obywateli. Takiej dzwigni
          nikt nie ma. Jesli Chiny wymyslaja swoje standardy technologiczne to tylko po
          to aby sie od tego ciezaru uwolnic... Poza tym istotne pytanie, które pomimo
          imponujacego miedzynarodowego wyksztalcenia Ci umyka nie brzmi: GDZIE sa
          produkowane towary, a KTO produkuje, podobnie jak nie to pytanie JAKIEJ RASY
          JEST MANAGER? lecz DOKAD TRAFIA PIENIADZE I GDZIE JEST RYNEK ZBYTU? Otóz
          pieniadze trafia do USA za zakup papierków emitowanych przez korporacje, a
          rynek zbytu jest w USA czyli tam dochodzi do akumulacji kapitalu. Oczywiscie
          nie jest to obieg zamkniety bo administracja chinska tez korzysta z
          udostepnienia potencjalu swojego rynku, niemniej zasada Pareto bedzie dzialac
          na rzecz USA, nie Chin...
          • Gość: Eva Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 21:22
            Nie wiem, co masz na mysli mowiac "zasada Pareto". Czy Pareto-Prinzip (20/80%)
            czy tez Pareto-Optimum. Sadze, ze to drugie, ale to jest tzw.sytuacja
            idealna/modelowa zakladajaca pelna konkurencje, co oczywiscie w praktyce nie
            jest mozliwe (brak cen "prawdziwej" rownowagi rynkowej).
            Pomijajac to, to golym okiem widac, ze Pareto nie dziala, bo USA nie bogaca sie
            kosztem Chin.

            > DOKAD TRAFIA PIENIADZE I GDZIE JEST RYNEK ZBYTU? Otóz
            > pieniadze trafia do USA za zakup papierków emitowanych przez korporacje, a
            > rynek zbytu jest w USA czyli tam dochodzi do akumulacji kapitalu.

            Akumulacja kapitalu to nic innego jak nadwyzka oszczednosci nad wydawaniem
            kasy. Stany konsumuja wiecej (w tym produktow chinskich)niz sami produkuja,
            czyli nie moze byc mowy o akumulacji, akumulacja nastepuje w Chinach. Kraje
            ktore akumuluja maja dodatni bilans handlowy. Do takich naleza Chiny, czy np.
            Niemcy itd, ale nie USA (od wielu juz lat).

            Jesli chodzi ci o zyski US korporacji w Chinach, to sa one praktycznie w
            stopniu ZEROWYM inwestowane w dlugofalowe projekty gospodarcze w ojczyznie,
            stad tez dla gospodarki USA nie maja (pomijajac krotkoterminowy kapital
            sprekulacyjny ) wiekszego znaczenia.

            Chinska akumulacja trafia w duzym stopniu do USA na zakup emisji panstwowych
            latajacych dziury budzetowe Stanow. Z faktu, jednak, ze pieniadze chinskie
            znajduja sie w USA NIE wynika, ze staja sie one amerykanska wlasnoscia. To sa
            nadal chinskie pieniadze, konkretnie wierzytelnosci, tak wobec US rzadu jak i
            firm. Chinczycy moga sie w stosownym czasie zwrocic o ich oddanie. A jak juz
            mowilam Stany wiecej konsumuja niz oszczedzaja, wiec nie bedzie z czego oddac.

            Jest faktem oczywistym, ze USA sa ogromnym rynkiem zbytu, wcale nie tylko dla
            Chinczykow ale i dla EU. USA przypominaja dzis utracjusza, ktory baluje, robi
            dlugi, ale wszyscy obchodza sie z nim jak z jajkiem, bo moga mu swe towary
            wcisnac, bo licza, ze kiedys jednak zaplaci, no i, bo juz tyle w niego
            wladowali, ze niesposob sie wycofac. To wszystko prawda, na tym USA "jada". Ale
            przychodzi moment krytyczny, gdy nikt juz nie wierzy, ze utracjusz jeszcze
            stanie na nogi. Moment ten zbiega sie ZAWSZE z pojawieniem sie innej, nowej
            potegi gospodarczej, ktora stojac na zdrowszych nogach przejmie role
            hiperkonsumenta i lokomotywy. Wtedy rzuca sie nagle na rynek niezliczona ilosc
            paperow utracjusza, ktore nie maja nagle zadnej wartosci. Tak USA zrobily swego
            czasu ze swym dluznikiem-Anglia, zlamaly funta, pogrzebaly imperium i przejely
            role lokomotywy.
            • Gość: ix EKONOMIA WG EVY IP: *.chello.pl 09.11.04, 09:23
              Eva napisala:
              > Pomijajac to, to golym okiem widac, ze Pareto nie dziala, bo USA nie bogaca
              sie kosztem Chin.
              Chodzilo o Pareto-Prinzip (20/80%). Jesli Ty golym okiem to widzisz ze USA nie
              bogaca sie kosztem Chin, to moze wytlumaczysz mi po jaka cholere tam amerykanie
              inwestuja? To sie nazywa widocznie pomoc charytatywna. Rozumujesz kryteriami
              panstw narodowych, a nie kryteriami ludzi- amerykanów. Nic na to nie poradze,
              ale to Ty nie rozumiesz po co Bush obniza wartosc dolara, nie ja, ja na tym
              skorzystam.

              > akumulacja nastepuje w Chinach.
              Nie, bo:
              1) import cegiel z Chin nie oznacza akumulacji kasy za cele w Chinach bo: dom
              wybudowany z chinskich cegiel w USA bedzie mial 1000 razy wieksza wartosc
              nominalna niz ten sam dom jesliby zostal postawiony w Chinach.
              2) wlascicielem cementowni w Chinach jest amerykanin który nieopodatkowany zysk
              przeleje sobie do banku na Kajmanach
              3)Wartosc akcji jego przedsiebiorstwa budowlanego w USA wzrosnie i sciagnie
              jeszcze wiecej kapitalu z rynku
              4) tylko 20% zysku pozostawi w Chinach,jako koszt pracy, lapówek i licencji i
              tu wlasnie dziala zasada Pareto, tylko o ile inwestycje mozna policzyc o tyle
              eksportu kapitalu nie da sie nawet oszacowac.
              Akumulacja nie jest chinska bo dokonuje sie w amerykanskich przedsiebiorstwach.
              To ze ma to miejsce na terenie Chin nie ma nic do rzeczy, bo nie przysparza
              majatku Chinczykom a Amerykanom. Nie wiem jak trzeba byc odpornym na wiedze lub
              jak bardzo trzeba wierzyc w dzialalnosc charytatywna, zeby nie widziec
              oczywistosci.

              > Kraje ktore akumuluja maja dodatni bilans handlowy. Do takich naleza Chiny,
              > czy np. Niemcy itd, ale nie USA (od wielu juz lat).
              I co z tego wynika???? Tylko tyle ze celem nie jest dodatni bilans handlowy,
              bo w miedzyczasie dystans miedzy Niemcami a USA sie zwiekszyl, a nie zmalal.

              > Jesli chodzi ci o zyski US korporacji w Chinach, to sa one praktycznie w
              > stopniu ZEROWYM inwestowane w dlugofalowe projekty gospodarcze w ojczyznie,
              > stad tez dla gospodarki USA nie maja (pomijajac krotkoterminowy kapital
              > sprekulacyjny ) wiekszego znaczenia.


              Zyski nie sa na poziomie zerowym tylko sa reinwestowane a reinwestowany kapital
              zaliczany do kosztów, co, wraz z ulgami podatkowymi, powoduje niewykazywanie
              tych zysków w formie gotówki, a nawet nie wycofwanie tych pieniedzy w formie
              dywidend.Wlasnie dlatego ma to OGROMNE znaczenie dla gospodarki USA bo jest to
              czysty nieopodatkowany zysk, dzieki któremu rosna ceny papierów korporacyjnych
              w USA. Wartosc aktywów bowiem rosnie, i zaden fiskus ich nie skubie.

              > Chinska akumulacja trafia w duzym stopniu do USA na zakup emisji panstwowych
              > latajacych dziury budzetowe Stanow. Z faktu, jednak, ze pieniadze chinskie
              > znajduja sie w USA NIE wynika, ze staja sie one amerykanska wlasnoscia. To sa
              > nadal chinskie pieniadze, konkretnie wierzytelnosci, tak wobec US rzadu jak i
              > firm. Chinczycy moga sie w stosownym czasie zwrocic o ich oddanie. A jak juz
              > mowilam Stany wiecej konsumuja niz oszczedzaja, wiec nie bedzie z czego
              oddac.

              Równie dobrze wszyscy wlasciciele zlotówek mogliby któregos dnia zwrócic sie
              do rzadu polskiego o zwrot ich wierzytelnosci wobec Skarbu Panstwa, które jak
              wiesz ucielesnia pieniadz. To co piszesz jest oczywiscie prawda, tylko
              posunieta do absurdu. Tak sie po prostu nie dzieje. Wieszczysz upadek
              gospodarki USA, bo nie zauwazasz ze alternatywa nie wyglada tak: gospodarka USA
              versus inna gospodarka, a wyglada tak: dlug amerykanskiego sektora publicznego
              versus dlug amerykanskiego sektora prywatnego. Poniewaz ten ostatni stracil
              wiarygodnosc wskutek pekniecia banki "nowej ekonomii", krótko mówiac
              wierzyciele amerykanskich papierów korporacyjnych NIE DOSTALI tego czego mogli
              sie spodziewac kupujac kolejne emisje akcji, wiec PONIEWAZ NIE DOSTALI,
              OMIJALIBY AMERYKE SZEROKIM LUKIEM. Tymczasem amerykanie doskonale wiedza ze
              znacznie latwiej zyc na kredyt zdecentralizowany, dlug emitowany przez
              korporacje niz na kredyt sektora publicznego. Wlasnie dlatego
              zwiekszaja "nieoplacalnosc" papierów skarbowych i dolara, bo spowoduje to
              wzrost zaufania i przyplyw gotówki do amerykanskiego sektora prywatnego. Jest
              to dlugofalowa strategia odbudowania zaufania do papierów korporacyjnych.

              > To wszystko prawda, na tym USA "jada". Ale
              > przychodzi moment krytyczny, gdy nikt juz nie wierzy, ze utracjusz jeszcze
              > stanie na nogi. Moment ten zbiega sie ZAWSZE z pojawieniem sie innej, nowej
              > potegi gospodarczej, ktora stojac na zdrowszych nogach przejmie role
              > hiperkonsumenta i lokomotywy. Wtedy rzuca sie nagle na rynek niezliczona ilosc
              > paperow utracjusza, ktore nie maja nagle zadnej wartosci. Tak USA zrobily
              > swegoczasu ze swym dluznikiem-Anglia, zlamaly funta, pogrzebaly imperium i
              > przejely role lokomotywy.


              Mam juz dosc. Chiny nie maja zdecentralizowanego sposobu sciagania kapitalu, do
              swojego kraju. I jeszcze bardzo dlugo miec nie beda. Wierz w co chcesz, mozesz
              wierzyc w amerykanskiego kolosa na glinianych nogach. Ja wiem ze w Polsce
              studenci bija sie o to by pracowac w amerykanskich korporacjach. Amerykanski
              potencjal nie polega na Ameryce. Amerykanski potencjal polega na zdobywaniu
              ludzi. Naprawde mam gdzies czy kiedys wyjrzysz spoza tabelek i zrozumiesz jak
              to dziala. Tylko nie nawracaj innych, skoro sama nie rozumiesz i wyznajesz
              dogmat równowagi budzetowej. U nas równowaga jest koniecznoscia, bo jej brak
              prowadzi do obnizenia cen akcji, zmniejszenia rentownosci przedsiebiorstw. U
              nas "polskie" przedsiebiorstwa stanowia pewnie z 15% PKB, reszta sektora
              prywatnego to inwestycje zagraniczne, wiec najlzejszy brak równowagi powoduje
              odbicie sobie przez budzet na tych 15% przedsiebiorstw i osobach fizycznych,
              przedsiebiortwa miedzynrodowe i tak uciekna przed fiskalizmem. To wszystko
              jednak nie oznacza ze w USA jest tak samo i tezy o równowadze, deficycie
              handlowym, dlugu publicznym wyniesione ze studiów mozna powtarzac bezmyslnie
              jak katarynka. To TY nie JA nie rozumiesz po co odbywa sie obnizanie waluty,
              czemu robia to Republikanie, i jaki ma to zwiazek z krachem nowej gospodarki.
              Jesli ktos uwaza, ze wszyscy falszuja bez sensu to nie warto uczyc takiego
              kogos spiewu.Wieszcz sobie dalej "punkt krytyczny", ja ide kupic akcje na NYSE.
              Tak jak to robia Ci co wycofuja kase z amerykanskich bonów.
              • Gość: Eva EKONOMIA WG IX IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 13:54
                Gość portalu: ix napisał(a):

                > Chodzilo o Pareto-Prinzip (20/80%). Jesli Ty golym okiem to widzisz ze USA nie
                > bogaca sie kosztem Chin, to moze wytlumaczysz mi po jaka cholere tam amerykanie
                > inwestuja? To sie nazywa widocznie pomoc charytatywna.

                Nie znasz widac sytuacji, gdy oba kraje korzystaja (przynajmniej przez jakis
                czas). Gdyby tak bylo jak piszesz, to nikt (w naszym przypadku Chinczycy) nie
                wpuszczalby do siebie kapitalu am. skoro ten bogaci sie chinskim itd..kosztem.
                To by sie bowiem nazywalo pomoc charytatywna dla USA.

                >Nic na to nie poradze, ale to Ty nie rozumiesz po co Bush obniza wartosc
                >dolara, nie ja, ja na tym skorzystam.

                Wydaje ci sie tylko, ze to Bush jedynie niczym Zeus sam okresla kurs dolara.
                Owszem juz sama jego osoba ma na ten kurs wplyw (negatywny), ale w ostatecznym
                rozrachunku to rynki finansowe (nie Bush) decyduja o kursie poprzez gre popytu i
                podazy.

                Nie skorzystasz na tym, jesli oprocentowanie zostanie uzzarte przez spadek kursu
                - a tak sie aktualnie dzieje.


                > 1) import cegiel z Chin nie oznacza akumulacji kasy za cele w Chinach bo: dom
                > wybudowany z chinskich cegiel w USA bedzie mial 1000 razy wieksza wartosc
                > nominalna niz ten sam dom jesliby zostal postawiony w Chinach.

                Co z tego? Nie rozumiesz roznicy miedzy wartoscia nominalna a sila nabywcza.

                > 2) wlascicielem cementowni w Chinach jest amerykanin który nieopodatkowany
                >zysk przeleje sobie do banku na Kajmanach

                Dokladnie tak zrobi, i jego zysk nie zaysili krwioobiegu gospodarczego we
                wlasnym kraju, czyli nie przyczyni sie do dalszego rozwoju w ojczyznie.

                > 3)Wartosc akcji jego przedsiebiorstwa budowlanego w USA wzrosnie i sciagnie
                > jeszcze wiecej kapitalu z rynku

                A to czemu?


                > Akumulacja nie jest chinska bo dokonuje sie w amerykanskich przedsiebiorstwach.
                >
                > To ze ma to miejsce na terenie Chin nie ma nic do rzeczy, bo nie przysparza
                > majatku Chinczykom a Amerykanom. Nie wiem jak trzeba byc odpornym na wiedze
                >lub jak bardzo trzeba wierzyc w dzialalnosc charytatywna, zeby nie widziec
                > oczywistosci.

                Ty wierzysz w chinska charytatywnosc, i w to, ze wszyscy tak kochaja USA jak
                Polacy i pracuja dla niej za darmo, niczym polska armia w Iraku.

                Nie, akumlacja nastepuje w Chinach. Owszem pojedynczy wlasciciel (lub raczej
                akcjonariusze firmy) amerykanski osiaga w Chinach zyski. On sam tak, ale jego
                panstwo - USA ma z tego coraz mniej poniewaz on (oni) tej kasy tam na ogol nie
                inwestuja, nie wierza, ze sie oplaca. Tak wiec, jesli trend sie utrzyma bedziemy
                miec do czynienia z ilus tam hypermiliarderami amerykanskimi, ktorzy beda
                pochodzic z coraz bardziej biednego i zadluzonego kraju. Jednym slowem sytuacja
                ktora jak dotad znamy jedynie z III Swiata.

                > Zyski nie sa na poziomie zerowym tylko sa reinwestowane a reinwestowany kapital

                Czemu przekrecasz moja wypowiedz????? Ja pisze wyraznie, ze zyski sa:
                > Jesli chodzi ci o zyski US korporacji w Chinach, to sa one praktycznie w
                > stopniu ZEROWYM inwestowane w dlugofalowe projekty gospodarcze w ojczyznie

                Jesli chcesz cos przedyskutowac, przeczytaj prosze dokladnie wypowiedz twego
                adwersarza.

                > > Kraje ktore akumuluja maja dodatni bilans handlowy. Do takich naleza Chin
                >> y, czy np. Niemcy itd, ale nie USA (od wielu juz lat).
                > I co z tego wynika???? Tylko tyle ze celem nie jest dodatni bilans handlowy,
                > bo w miedzyczasie dystans miedzy Niemcami a USA sie zwiekszyl, a nie zmalal.

                Powtarzam, kraje ktore akumuluja MUSZA wiecej produkowac niz konsumowac.
                Podobnie jak i pojedynczy ludzie, inaczej nie idzie.
                Co wcale nie wyklucza, ze dla danego kraju dobrze jest jesli bilans handlowy (i
                platniczy) jest przez JAKIS CZAS (nie na wieki) ujemny. Nie jestem wcale
                ortodoksyjnym zwolennikiem ani rownowagi budzetowej ani dodatniego bilansu
                handlowego i platniczego.

                Wrecz przeciwnie- minusy nmaja gleboki sens, gdy taki kraj sie modernizuje i
                dobija do czolowki za pomoca zakupow licencji, nowych technologii itd.. To sie
                nazywa inwestowanie w przyszlosc, na to warto sie zadluzac, bo jest szansa, ze
                wskutek skoku cywilizacyjnego, bedzie z czego splaca. Ale to ne USA przypadek.
                USA zadluzaja sie na konsumpcje, nie na inwestycje.

                Nie mam sily i czasu aby dalej zajmowac sie kazdym twoim zdaniem. Ideologizujesz
                dyskusje, podejrzewasz mnie, ze zle Ameryce zycze i wieszcze jej koniec.
                Tymczasem FT oglasza coraz czesciej alarmujace artykuly o ucieczce obcego
                kapitalu z USA. Ty nie chcesz zrozumiec, ze USA moga dalej, tak jak dotad,
                jedynie wowczas funcjonowac, gdy kilka miliardow dziennie bedzie do nich
                naplywac. Wystarczy, ze to sie zredukuje a szybko sie okaze, ze maszynki do
                produkcji pustego zielonego papieru bez pokrycia bedzie trzeba wylaczyc. Ten
                czas jeszcze nie nadszedl, bo brak narazie innej rownie silnej lokomotywy. Ale
                raczej nadejdzie, i co wtedy?
                Ze Chiny maja scentralizowany i niedorozwiniety system rynkow finasowych to i ja
                wiem i MFW i BS. Dlatego tez, mimo wscieklosci rzadu USA, instytucje te
                odradzaja Chinczykom "puszczenie" juana. Poza tym na tym przykladzie najlepiej
                widac konflikt moiedzy kapitalem prywatnym a inzteresem (wlasnego) panstwa. US
                firmy w Chinach rowniez sa przeciwne "puszczeniu" juana, guzik ich obchodza
                trudnosci budzetowe, bilans handlowy, obrotow biezacych, platniczy..itd..

                > To wszystko jednak nie oznacza ze w USA jest tak samo i tezy o równowadze,
                >deficycie handlowym, dlugu publicznym wyniesione ze studiów mozna powtarzac
                >bezmyslnie jak katarynka.

                Tak,tak, rozumiem, ze wierzysz, iz wszechpotezne USA rusza z posad bryle swiata,
                czyli zmienia podstawowe prawa ekonomii.
                Ja czytalam, ze Stalin chcial zmienic bieg rzek. I tez mu nie wyszlo.

                >To TY nie JA nie rozumiesz po co odbywa sie obnizanie waluty,
                > czemu robia to Republikanie, i jaki ma to zwiazek z krachem nowej gospodarki.
                RTy nie rozumiesz, ze wplyw Republikanow na rynki nie jest nioeograniczony.To
                nie socjalizm i nie gospodarka nakazowa. Oni moga tylko do pewnego stopnia
                wspolsterowac podaza i popytem dolara (glownie poprzez event. zakupy
                interwencyjne, lub rzucanie forsy na rynki, ale to ma swoje granice).

                > Jesli ktos uwaza, ze wszyscy falszuja bez sensu to nie warto uczyc takiego
                > kogos spiewu.

                USA falszuja swoje statystyki niestety bardzo. Pewnie nie wiesz, ze wyniki gosp.
                firm typu Enron, (czyli kompletnie zafalszowane) wchodza sobie w najlepsze do
                liczenia US PKB i nikomu to nie wadzi? Mimo, ze chodzi tu o bardzo powazny rzad
                wielkosci i nie o jedna firme lecz o kilkanascie, mowiac o tych wykrytych
                falszerstwach. A ile jest (jeszcze) niewykrytych?.

                >Wieszcz sobie dalej "punkt krytyczny", ja ide kupic akcje na NYSE.
                > Tak jak to robia Ci co wycofuja kase z amerykanskich bonów.

                Kupuj, sobie kupuj, mysle, ze w najblizszym czasie nic zlego sie nie wydarzy,
                ale na wszelki wypadek pamietaj przy tym o dwoch rzeczach:

                1. pamietaj, ze jesli spadek kursu dolara zezre z okladem obiecane ci procenty,
                to obudzisz sie z reka w nocniki
                2. pamietaj tez o tzw. "systemie argentynskim", zwanym rowniez systemem
                sniegowej kuli. Ostatni w lancuszku naiwnych dostaje w pupe najmocniej.

                Czyli miej oczy otwarte na rzeczywistosc, zamiast usta na inwektywy.
                • Gość: ix Re: EKONOMIA WG IX IP: *.chello.pl 09.11.04, 15:01
                  Gość portalu: Eva napisał(a):
                  > Nie znasz widac sytuacji, gdy oba kraje korzystaja (przynajmniej przez jakis
                  > czas).
                  Otóz znam, tak sie wlasnie dzieje, tyle ze w proporcji 20:80. Nie jest to
                  dzialanie charytaywne dla amerykanów bo za te 20 mozna podniesc stope zycia
                  calego kraju i dac ludziom miejsca pracy.

                  > Wydaje ci sie tylko, ze to Bush jedynie niczym Zeus sam okresla kurs dolara.
                  > Owszem juz sama jego osoba ma na ten kurs wplyw (negatywny), ale w ostatecznym
                  > rozrachunku to rynki finansowe (nie Bush) decyduja o kursie poprzez gre
                  popytu i podazy.

                  I co maja znaczyc te truizmy? Oczywiscie ze Zeus z zastepem Republikanów, bo
                  dziura budzetowa bierze sie z decyzji politycznych: wojny w obronie dolara i
                  obnizenia podatków. A gra popytu i podazy to slogan. Oczywiscie ze gra ta toczy
                  sie w kazdej sekundzie na kazdym z kontynentów, tylko jesli decyzje polityczne
                  maja ostateczny wplyw na zasadnicze trendy to analitycy czyli Twoja gra popytu
                  i podazy uprawiaja tylko hedging.

                  > Nie skorzystasz na tym, jesli oprocentowanie zostanie uzzarte przez spadek
                  > kursu a tak sie aktualnie dzieje

                  Ty naprawde nic nie rozumiesz. Teraz nie jest czas na trzymanie i kumulowanie
                  bondów amerykanskich. Ja tego nie twierdze. Ja twierdze ze bondy amerykanskie
                  nie licza sie w porównaniu z konfiturami o jakie toczy sie gra. A gra toczy sie
                  o amerykanska gielde i Bush tworzy makro podstawy do jej przyszlego gwaltownego
                  rozwoju. Co wiecej, wiem ze taki rozwój bedzie i korporacjom europejskim na
                  reke, bo nadwyzki z nowych emisji przeznacza na zdobywanie nowych rynków. Nadal
                  twierdze ze masz waska perspektywe i nie wiesz czemu Europa wciaz traci Stany z
                  horyzontu.
                  • Gość: LastBoyScout Re: EKONOMIA WG IX IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 15:22
                    Hellllooooo! Po raz pierwszy jestes niekonsekwentny ... sugerowales ,ze jest
                    bezsensowna proba skomunikowania sie z Eva. Operujac polprawda ona
                    moze "udowodnic" wlasciwie wszystko .....
                  • Gość: Eva Re: EKONOMIA WG IX IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 15:42
                    Mam wrazenie, ze "robisz" w tzw. rynkach finansowych, tam cie "zaproramowano" na
                    US sukces i teraz ty probujesz naganiac ludzi do kupna US walorow, jakbys mial
                    od tego odsetek. Kilka lat temu podobnie namawiono ludzi do kupna akcji Enrona.

                    W dyskusji poslugujesz sie silnie ideologia i wiara. Zabawna jest ta twoja
                    zarliwa apoteoza talentow Busha:

                    > Bush tworzy makro podstawy do jej przyszlego gwaltownego rozwoju.

                    Bush - wielki budowniczy niczym Stalin lub Mao.

                    Ja twierdze, ze Bush pociagnie USA w jesz ze glebszy kryzys, bo gospodarka US to
                    juz praktycznie gosp. wojenna, niezdolna do konkurencji w warunkach pokojowych.

                    Ale ja nikomu jego wiary zabierac nie mysle. Wierz sobie dalej. Wkrotce dosc
                    okaze sie, kto ma racje.
                    • Gość: ix Re: EKONOMIA WG IX IP: *.chello.pl 09.11.04, 16:24
                      Nie Eva, sama mówilas ze to rynki wieszcza zalamanie. Myslenie niektórym
                      przypomina czarna magie i programowanie.Mówilas cos o ideologizacji dyskusji:
                      > Bush - wielki budowniczy niczym Stalin lub Mao
                      Bush nie buduje dobrobytu powszechnego. Zdobyl wplywy, zdobyl wladze i nie
                      widze powodu by nie mial tego wykorzystac na swoja rzecz. Ci amerykanie którzy
                      beda chcieli na tym skorzystaja, wszyscy skorzystamy bo gospodarka amerykanska
                      zacznie rosnac.

                      Gość portalu: Eva napisał(a): > Ja twierdze, ze Bush pociagnie USA w jesz ze
                      glebszy kryzys, bo gospodarka US to juz praktycznie gosp. wojenna, niezdolna do
                      konkurencji w warunkach pokojowych. Ale ja nikomu jego wiary zabierac nie
                      mysle. Wierz sobie dalej. Wkrotce dosc okaze sie, kto ma racje.

                      Trzeba troche znac historie zeby wiedziec jak rzadza Republikanie. I jestem
                      pewien ze tempo które sobie narzucili ze zmianami podatkowymi i wojna dlatego
                      jest takie zeby nie powtórzyc bledów seniora. Mozesz sobie nie wierzyc i zaczac
                      kupowac akcje amerykanskie na poczatku nastepnej kadencji. Bedzie za pózno,
                      jeszcze nigdy Republikanie nie byli tak zdeterminowani do zdobycia kolejnej
                      trzeciej z rzedu kadencji i jeszcze nigdy tak rzutko i konsekwentnie nie
                      dzialali. Mozesz tkwic w tym socjalnym marazmie w Niemczech i myslec ze masz
                      bardzo duzo w porównaniu z Polska, mozesz... a mozesz spróbowac myslec inaczej
                      niz pisza gazety. Wiesz Kerry podobno wygral wszystkie debaty telewizyjne.
                      Jakos mnie nie ruszaja Ci co chca wioslowac pod prad. Bredzisz piszac o USA
                      jako o kolosie na glinianych nogach. Na argument o zwiekszaniu sie dystansu
                      miedzy Europa a USA w ogóle wolisz nie reagowac bo nie zgadza sie z Twoja wizja
                      swiata, oprócz tej ze rzadzi idiota. Baaaardzo madre, mozna rzec wyrafinowane.
                • Gość: ix Re: EKONOMIA WG IX IP: *.chello.pl 09.11.04, 15:51
                  Gość portalu: Eva napisał(a):

                  > Ty wierzysz w chinska charytatywnosc, i w to, ze wszyscy tak kochaja USA jak
                  > Polacy i pracuja dla niej za darmo, niczym polska armia w Iraku.
                  >
                  > Nie, akumlacja nastepuje w Chinach. Owszem pojedynczy wlasciciel (lub raczej
                  > akcjonariusze firmy) amerykanski osiaga w Chinach zyski. On sam tak, ale jego
                  > panstwo - USA ma z tego coraz mniej poniewaz on (oni) tej kasy tam na ogol nie
                  > inwestuja, nie wierza, ze sie oplaca. Tak wiec, jesli trend sie utrzyma
                  >bedziemy miec do czynienia z ilus tam hypermiliarderami amerykanskimi, ktorzy
                  >beda pochodzic z coraz bardziej biednego i zadluzonego kraju. Jednym slowem
                  >sytuacja ktora jak dotad znamy jedynie z III Swiata.

                  Evo. Jesli ktos inwestuje jakis kapital i ma gwarancje jego nienaruszalnosci to
                  wszyscy zatrudnieni przez niego beda korzystac z tej jego inwestycji w postaci
                  lepszych zarobków, miejsca pracy itd. To wszystko nie oznacza ze kapital
                  inwestowany bedzie akumulowany przez Chinczyków. Kapital bedzie akumulowany
                  przez amerykanina na Kajmanach. Jego akcje beda isc w góre na NYSE. A róznice
                  pomiedzy ludzmi beda sie poglebiac, dzieje sie tak od Cesarstwa Rzymskiego, a
                  postep nie oznacza ze znikna ludzie którzy pracuja na roli czy w winnicach.
                  Postep polega na tym ze arystokrata wspólczesny moze przeleciec sie do Stanów
                  prywatnym samolotem i na tym ze kazdy chlop POTENCJALNIE moze stac sie
                  arystokrata. Na niczym wiecej.

                  > Co z tego? Nie rozumiesz roznicy miedzy wartoscia nominalna a sila nabywcza.
                  Sama nie rozumiesz ze kazda wartosc nominalna zamienia sie w wartosc nabywcza i
                  korzysta z silni. Niezaleznie od tego czy zamienia sie w Stanach czy w Chinach.

                  > 3)Wartosc akcji jego przedsiebiorstwa budowlanego w USA wzrosnie i sciagnie
                  > > jeszcze wiecej kapitalu z rynku
                  >
                  > A to czemu?

                  Wiesz zastanów sie nad tym o co pytasz, bo rece opadaja. Bo perspektywy takiego
                  przedsiebiorstwa beda lepsze, pozycja na rynku wyzsza, a ulgi podatkowe
                  zapobiegna partycypacji chinskiego fiskusa w zyskach. W zwiazku z czym nowa
                  emisja zyska aplauz. TEMU.

                  > Powtarzam, kraje ktore akumuluja MUSZA wiecej produkowac niz konsumowac.
                  > Podobnie jak i pojedynczy ludzie, inaczej nie idzie.

                  No tak, powtarzaj do znudzenia. Widocznie chcesz mnie przekonac ze Stany
                  biednieja.Tak tylko Stany produkuja komputer w Singapurze a oplaty licencyjne
                  sciagaja do Stanów prosto z Singapuru, niezaleznie od tego gdzie trafi komputer.

                  > Wrecz przeciwnie- minusy nmaja gleboki sens, gdy taki kraj sie modernizuje i
                  > dobija do czolowki za pomoca zakupow licencji, nowych technologii itd.. To sie
                  > nazywa inwestowanie w przyszlosc, na to warto sie zadluzac, bo jest szansa, ze
                  > wskutek skoku cywilizacyjnego, bedzie z czego splaca. Ale to ne USA przypadek.
                  > USA zadluzaja sie na konsumpcje, nie na inwestycje.

                  To co piszesz jest kretynizmem zupelnie unikalnym. Wedlug Ciebie
                  meodernizowanie sie kraju ma sens niezaleznie od tego czy przyczynia sie do
                  stworzenia systemów doskonalszych niz te za które placisz licencje. Taki
                  wlasnie poglad nazwalem GONIENIEM W PIETKE. Nieprawda ze USA zadluzaja sie na
                  konsumpcje a nie na inwestycje. To firmy sa beneficjentem ciec podatkowych, a
                  jak wszyscy wiemy to inwestycje w wojskowe technologie byly praprzyczyna
                  odkrycia mozliwosci sieci www.


                  > Wystarczy, ze to sie zredukuje a szybko sie okaze, ze maszynki doprodukcji
                  pustego zielonego papieru bez pokrycia bedzie trzeba wylaczyc. Ten
                  > czas jeszcze nie nadszedl, bo brak narazie innej rownie silnej lokomotywy. Ale
                  > raczej nadejdzie, i co wtedy?

                  To jest czcze pytanie, bo najpierw ruszy produkcja w Stanach, wzrosna zyski
                  przedsiebiorstw i bedzie hossa na NYSE. Takie pytania mozna zadawac jedynie w
                  przerazeniu, jedynie na tyle nie rozumiejac ekonomii,ze gdyby sie tak nawet
                  stalo nie wiedzialoby sie co z tym fantem poczac. Otóz cala ta historia jest
                  posunieta przez Ciebie az do plajty rzadu USA miala juz miejsce w przypadku
                  upadku dotcomów, niektóre rzeczywiscie zbankrutowaly, wierzyciele utopili
                  pieniadze. Ten obledny strach w oczach nie pozwala Ci zrozumiec po co, w jakim
                  celu dokonuje sie pewnych ruchów.


                  > USA falszuja swoje statystyki niestety bardzo. Pewnie nie wiesz, ze wyniki
                  gosp
                  > .
                  > firm typu Enron, (czyli kompletnie zafalszowane) wchodza sobie w najlepsze do
                  > liczenia US PKB i nikomu to nie wadzi? Mimo, ze chodzi tu o bardzo powazny
                  rzad
                  > wielkosci i nie o jedna firme lecz o kilkanascie, mowiac o tych wykrytych
                  > falszerstwach. A ile jest (jeszcze) niewykrytych?.

                  > Kupuj, sobie kupuj, mysle, ze w najblizszym czasie nic zlego sie nie wydarzy,
                  > ale na wszelki wypadek pamietaj przy tym o dwoch rzeczach:
                  >
                  > 1. pamietaj, ze jesli spadek kursu dolara zezre z okladem obiecane ci
                  procenty,
                  > to obudzisz sie z reka w nocniki
                  > 2. pamietaj tez o tzw. "systemie argentynskim", zwanym rowniez systemem
                  > sniegowej kuli.

                  Kapitalizm jest czystym systemem argentynskim. Wiem o tym. Tyle ze jeszcze nikt
                  nie wymyslil lepszego, a USA moga sobie falszowac do woli, bo nikt nie ma dosc
                  poteznej, preznej i umyslowo zdecentralizowanej gospodarki, nikt nie ma tak
                  rozpowszechnionego systemu czerpania zysków na skale globalna, a co za tym
                  idzie zadna gospodarka nie jest w stanie przetrzymac i zamortyzowac takich
                  wstrzasów na jakie zdarzaja sie w gospodarce amerykanskiej w tym w Enronie.
                  Enron jest tylko przykladem na to ze system kapitalistyczny jest zywy, a
                  korzystaja Ci którzy maja informacje, ze jesli nie potrafisz zrolowac
                  zadluzenia to jest bec i zaczyna sie ksiegowe kombinowanie. Ale to samo dotyczy
                  kazdej spólki, jesli przyjda do niej wszyscy wierzyciele i udzialowcy i zazycza
                  sobie wyplaty to jest bec... I bec... jest nieodlacznym elementem kapitalizmu.
                  Tylko ze Ameryce jeszcze do tego bec baaaardzo daleko. A Twoje pierwsze posty
                  raza defetyzmem i niezgoda na ten system. Buduj wiec lepszy.
                  • Gość: Eva Re: EKONOMIA WG IX IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 17:08
                    co do inwestycji wojskowosc to masz racje, ale i ja sama o tym pisze. USA to juz
                    praktycznie gospodarka wojenna. Powoli bez mala wszyscy, wlacznie z
                    uniwersytetami, pracuja dla armii, i niechby tylko probowali sie odlaczyc-forsa
                    przestanie plynac. Bardzo sie na to ostatnio uskarzaly najlepsze US unis na ten
                    stan rzeczy. Na krotka mete to jest stymulujace dla calej gosp., ale nie wierz w
                    to, ze to na DLUGA mete zapewnia postep. ZSRR jest doskonalym przykladem na to,
                    ze gospodarka nastawiona na rozwoj militaryzmu dziala dobrze tylko do czasu.

                    Z twoich wypowiedzi wyziera gorliwosc neofity nawroconego bezkrytycznie na nowa
                    religie.

                    >Kapitalizm jest czystym systemem argentynskim. Wiem o tym

                    Glupstwa piszesz, malo wiesz, a ja co innego mialam na mysli.

                    Kapitalizm jako taki nie jest wcale systemem argentynskim.
                    Nie jest nim tak dlugo, jak dlugo na dzialalnosc rynkow finansowych istnieje
                    (jako takie przynajmniej) pokrycie w wynikach materialnych gospodarki. Schody,
                    czyli system argent., zaczynaja sie wtedy, gdy rynki finansowe staja sie coraz
                    bardziej wirtualne i coraz bardziej oderwane od rzeczywistosci. DOPIERO wtedy
                    trzeba znalezc ostaniego glupiego, ktory nabedzie papiery za ktorymi nie stoi
                    juz KOMPLETNIE nic-zadna wartosc. Ale wtedy kapitalizm jest juz chory, tak jak
                    chory byl Enron zanim padl.

                    Ja mysle, ze to ci w gruncie rzeczy imponuje. Ty chcialbys chyba byc jednym z
                    tych cwaniakow, co porobili miliardy na wcisnieciu ludziom nic nie wartych
                    papierkow, pozniej zas uciekli za granice, lub wykrecili sie mala kara. Bush,
                    ktory zrobil ze swoimi akcjami podobnie to rzeczywiscie ich bozyszcze. Ich
                    wszystkich moge zrozumiec. Ale co ty z tego masz biedaku oprocz swego zachwytu??
                    • Gość: ix Re: EKONOMIA WG IX IP: *.chello.pl 09.11.04, 18:07
                      Gość portalu: Eva napisał(a):
                      > Schody,czyli system argent., zaczynaja sie wtedy, gdy rynki finansowe staja
                      sie coraz
                      > bardziej wirtualne i coraz bardziej oderwane od rzeczywistosci.

                      Od rzeczywistosci to juz sie dawno oderwaly waluty, jak zrezygnowaly z parytetu
                      zlota.

                      > Glupstwa piszesz, malo wiesz.

                      Glupstwa pisze, malo wiem. Niech tak bedzie. Ty za to rozumiesz. W porzadku,
                      oswiecaj innych nie mnie. Ja popelnilem ten blad, ze uznalem ze chcesz cos z
                      tego co sie dzieje zrozumiec. Ale Ty widac rozumiesz wszystko. Miedzy
                      strukturalna, z pokolenie na pokolenie kultywowana najemnicza praca a praca na
                      swoja rzecz jest róznica jest mala ale na tyle znaczaca, ze jednych stac a
                      drugich nie, jedni wiedza jak, drudzy udaja, ze wiedza. Wy to nazywacie:
                      konsumpcjonizm, ja: przyjemnosc. Jedni sadza ze wiedza jest egalitarna, drudzy
                      ze jest elitarna, jedni sila sie na naukowosc, drudzy zatrudniaja naukowców.
                      Jedni ze musi byc skomplikowana, drudzy ze to jest proste. Wszystko od dawna
                      jest oderwane od rzeczywistosci. Dla Ciebie rynki finansowe to jakies
                      kolektywne guru. Dla mnie to zwykly bazar z przekupkami. Nie szkodzi, ze nie
                      wiesz co mam z tego. Moim zamiarem nie bylo Ci o tym mówic. Moim celem jest
                      dostarczanie towaru na ten bazar. Wiem co dostarczam i kiedy warto rzucic. I
                      wiem jak bronic monopolu. I jak rolowac zadluzenie tak, aby wszyscy mysleli ze
                      maja cos zupelnie nowego innego i robia doskonaly interes. Wiem jak robia to
                      Stany. I juz. A jeszcze lepsze jest to, ze im wiecej osób bedzie to wiedziec
                      tym szybciej bedziemy sie rozwijac, szybciej zunifikujemy rynek i wiele rzeczy
                      bedzie jeszcze jasniejszych, a morze rozleglejsze. Wiec próbowalem, a Ty
                      bedziesz nadal ubolewac nad falszowaniem statystyk, ciagle zmieniajacym sie
                      prawem, niejasnoscia sposobów obliczania wskazników, problemem konsumpcjonizmu
                      (jakbys zapomniala ze konsumpcja jest fajna i ze warto na kredyt jesli wiadomo
                      kto ten kredyt splaci za Ciebie) etc. Robisz to co umiesz najlepiej. Szkoda, bo
                      albo juz albo za chwile albo TY albo TWOJE dzieci zaczna pracowac na ten dlug,
                      który amerykanie zaciagaja dzis. Bo ktos bedzie musial.
                    • Gość: ix Re: EKONOMIA WG IX IP: *.chello.pl 09.11.04, 18:45
                      Jesli z calego mojego postu wyciagnelas dla siebie tylko te dwie rzeczy:
                      kwestie militarna i system argentynski to ciesze sie ze reszta jest do Ciebie
                      do przyjecia. Nie bede tlumaczyl ze to jest system argentynski, tylko w
                      zwolnionym tempie, rozlozony na pokolenia i o nieogranicznonych mozliwosciach
                      globalnych, tworzacy coraz to nowe, wirtualne "systemy reprezentacji wlasnosci"
                      jak ujal Hernando de Soto. Osmielam sie tez stwierdzic, ze wyznawanie zasady
                      prymatu wiedzy ekonomicznej nad prawnicza jest mocno watpliwe, skoro to
                      ekonomia zajmuje sie mierzeniem skutków tego co ja sobie w umowie zazycze
                      zapisac. Ponadto napisalas:
                      > Ja mysle, ze to ci w gruncie rzeczy imponuje. Ty chcialbys chyba byc jednym z
                      > tych cwaniakow, co porobili miliardy na wcisnieciu ludziom nic nie wartych
                      > papierkow, pozniej zas uciekli za granice, lub wykrecili sie mala kara.

                      Otóz nie chcialbym. Nie musze. Gdyby Bushowi zalezalo jedynie na tym tez mógBby
                      sobie juz siedziec pod palmami. Takie myslenie jest mysleniem biedoty i
                      dorobkiewiczów, nie ludzi, którzy poruszaja sie w kazdym srodowisku rynkowym
                      jak ryba w wodzie, bo czuja w która strone zmienia sie nurt. Tacy ludzie nie
                      rozumieja jakim cudem dla was slaby dolar moze byc PROBLEMEM. Ta rozmowa jest
                      niepojeta, bo nie dotyczy szans jakie silne euro tworzy dla Europy, tylko
                      skupia sie na problemach, które jeszcze swiata nie dotknely. W ten sposób
                      myslac, warto isc sie powiesic jeszcze dzis, bo wiadomo, ze kazdy umrze, a
                      skoro kazdy umrze to ludzkosc czeka zaglada. A na koniec zagadka a propos
                      Enronu: jaka kwota zostanie zapisana w ksiegach jesli Twojej spólce wrecze
                      weksel na 10 mln Euro. Prawda jak szybko Twoja spólka zyskala na wartosci?
                      Teraz idz na zakupy, masz 10 mln Euro wiecej. Powodzenia. A tak wlasnie
                      dzialaja ksiegi.
        • Gość: zenek Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 20:38
          No nie tylko muzę ale całą technologię ktorą się tam wymyśla i patentuje a
          później odcina się kupony od każdego wytworzonego w Chinach lub na Tajwanie
          albo w Japoni komputerka, procesorka, maszynki, kamerki czy telefoniku, itd.
          Największy biznes to myśl technologiczna a nie masa tanich niewolników ktorą
          amerykańskie koncerny takie jak GE, Intel, AMD, Microsoft, Dell, HP, Cisco,
          Bell, Kodak, Apple, Sun Microsystem, US Robotics itd, itd, itd, noszą na
          rękach bo taniochhaaaa.
    • Gość: Bushhh Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.proxy.aol.com 08.11.04, 20:26
      Ewuniu," O mnie zapomnij, o mnie sie nie martw ja sobie rade dam,jestes to
      jestes, mowisz czy spiewasz to tez niewielki kram....
    • Gość: lekarz Prosze o rade IP: *.CHP.EDU 08.11.04, 21:21
      ja jestem sobie tylko malym studentem medycyny i nie mam pojecia o pieniadzach.
      powiedzcie mi tylko, czy mam sprzedac dolary, jesli nie bede ich potrzebowal
      przez nastepne 10 miesiecy, ale juz za 10 miesiecy potrzebowac ich bede, czy
      tez lepiej je po prostu zostawic i niech sobie dojrzewaja?
      • Gość: baby Re: Prosze o rade IP: 194.146.248.* 08.11.04, 22:33
        Nie wiem gdzie jesteś. Ale w Polsce już dawno nikt rosądny nie lokuje w
        pieniądze. Akcje, fundusze inwesycyjne, ostatecznie obligacje, a dolary to
        największy szajs.
        • Gość: ix Re: Prosze o rade IP: *.chello.pl 09.11.04, 09:25
          Za dolary kup sobie akcje na gieldzie. Amerykanskiej.
    • Gość: Artur co najmniej 106% eksportu rozliczamy... :-) IP: *.chello.pl 08.11.04, 21:29
      około 18% w dolarach, 80 w euro i 8 w złotówkach. Domyślam się, że franki
      szwakcarskie też mają znaczący udział w rozliczeniach kontraktów eksportowych.
      Czyżby eksporterzy rozliczali więcej kontraktów, niż realizują???
    • Gość: antek Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: 216.223.64.* 08.11.04, 21:45
      George opamietaj sie , bo przed koncem twojej kadencji dolar osiagnie wartosc
      wloskiego lira , tego przed wymiana na euro; i co wtedy zrobia producenci tapet?
      • Gość: Eva Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 21:48
        nie bedzie tak zle, nie kazdy lubi tapety w zielonym kolorze.
    • Gość: darek Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.brndml01.va.comcast.net 08.11.04, 22:00
      Ludzie wypisuja rozne bzdury, ale Ty pobilas wszystkich.
      • Gość: Eva Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:08
        Gość portalu: darek napisał(a):

        > Ludzie wypisuja rozne bzdury, ale Ty pobilas wszystkich.

        To jest argument! Nie do pobicia.
    • Gość: Andrzej Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.telia.com 08.11.04, 22:19
      Co ty za bzdury wypisujesz? Slaby dolar zadusi do konca wasz niemiecki,
      i wogole europejski, eksport do USA. Za to towary amerykanskie naplyna do
      Europy, nakrecajac koninkture w Stanach. "Pomylilas" sie tez w kwestii
      zaleznosci gospodarki amerykanskiej od gospodarki chinskiej. To Amerykanie maja
      w garsci gospodarke chinska! Bez rynku amerykanskiego gospodarka chinska
      znalazla by sie w kryzysie! Oslabienie dolara oslabia eksport chinski do USA,
      zmniejszajac deficyt handlowy Ameryki.
      • Gość: Eva Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:26
        oj biedaku, biedaku, nawet nie wiesz, ze Chiny maja sztywny kurs ( w tym
        rowniez dolara).
    • arturx2 Tacy madrzy ludzie tutaj. 08.11.04, 22:30
      Piszecie ze dolar coraz słabszy. Dolar to waluta amerykanska. To powiedzcie mi
      czy w Ameryce skoro dolar oslabl o 20% o tyle samo zdrozala wolowina w
      marketach, prad elektryczny, strzyzenie u fryzjera, Windows XP, film na dvd? A
      moze o tle samo zdrozaly polska szynka, adidasy prod.chinskiej czy japonskie
      lexusy? Nie zartuje wcale, powiedzcie jak jest, to Wam uwierze ze dolar stanial
      o te 20%. I jak na to odpowiecie, to odpowiedzcie tez co amerykanski robotnik
      czy urzednik, zarabiajac i wydajac dolary a nie zlotowki czy euro, mysli o tym
      wszystkim.
      • Gość: LastBoyScout Re: Tacy madrzy ludzie tutaj. IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 22:40
        Bardzo lubie PRAKTYCZNE i madre wypowiedzi! Pozdrawiam!
      • Gość: eva Re: Tacy madrzy ludzie tutaj. IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 22:42
        dolar dla Amerykanina to srodek platniczy, dla reszty swiata to rowniez
        wymienialna waluta. Jak dlugo w USA nie ma powaznej inflacji, tak dlugo
        wolowina nie kosztuje wiecej. Jesli chodzi o towary importowane (Lexus) to one
        w dluzszym okresie czasu beda musialy zdrozec (stymulujac inflacje), jesli
        tendencja sie utrzyma. Krotkofalowo nie, bo istnieja instrumenty zabezpieczania
        przed wahaniami kursow walutowych, no i poza tym producenci zagr. sa w stanie
        w krotkich okresach czasu "wytrzymac" mniejsze lub minimalne wrecz zyski, po to
        by sie utrzymac na rynku.

        Co urzednik czy robotnik o tym mysli jest bez znaczenia. Wazne jest co mysla
        miedzynarodowe rynki finansowe, bo to one, a nie robotnik, kieruja miliardy
        dolarow w ciagu parudzioesieciu sekud w te lub we wte.
        • arturx2 He he... 08.11.04, 23:06
          Chyba w ogole nie zrozumialas o czym napisalem. Tani(?) dolar to ewent.
          zmartwienie dla swiata a nie dla Ameryki, wrecz przeciwnie. Piszesz ze towary
          importowane beda _musialy_ zdrozec. To jest smieszne! Co musialy? Amerykanin
          uwazasz bedzie musial zaplacic wiecej za Lexusa?! Jak Japonczycy nie beda w
          stanie, w celu utrzymania jego ceny, dostosowac sie do kursu to Amerykanie sie
          dostosuja? Zarty. Po prostu zamiast Lexusa japonskiego kupia... Lexusa
          amerykanskiego. I o to chodzi! Chyba ze dolar znowu pojdzie w gore.
          Wiec kto na tym zamieszaniu straci? Na pewno Europa. Jej eksport juz ledwo
          dyszy, szczegolnie wlasnie do USA. A teraz te niemieckie limuzyny, francuskie
          wina, polska szynka itd. nie maja co robic w konkurencji szczegolnie z wyrobami
          rodzimymi i importowanymi z Azji oraz Ameryki Srodkowej i Południowej. Nie ma
          co sie cieszyc ze mamy mocna walute. Mocna w gebie :-)))
          • Gość: LastBoyScout Re: He he... IP: *.ipt.aol.com 08.11.04, 23:14
            Psssst ! Artur .... nie licz na to , ze ona cokolwiek zrozumie ......
            Dla niej wzrosty na gieldzie po wyborach to utrata zaufania dla nowego
            prezydenta, komunizm jest lepszy niz kapitazlizm a dolar to tylko takie cos
            zielone i papierowe .... Domyslam, ze blondynka ;)
          • Gość: Eva Re: He he... IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 23:16
            Lexusa moze nie kupia i zastapia czym innym. Istnieja dobra substytucyjne
            (zastepowalne) i dobra komplementarne (uzupelniajace) - te sa nie do
            zastapienia. I tak np. nnie mozesz zastapic podzespolow do produkcji czegos tam
            (przynajmniej krotkofalowo nie), nie mozesz zastapic calego szeregu surowcow
            etc..

            >eksport juz ledwo dyszy, szczegolnie wlasnie do USA.
            Nie dyszy, nie dyszy, zwlaszcza Niemcy ida od rekordu do rekordu, zajrzyj do
            statystyk. Ma to oczywiscie tez doczynienia z kursem dolara, bo w nim sie
            porownuje miedzynar. wyniki.

            Faktem natomiast jest, ze na dluzsza mete slabosc USA nie jest dla Europy
            dobra, bo USA to tzw. lokomotywa, ale przeciez o tym juz tu w kilku postach
            pisalam.

            • Gość: Eva Re: He he... IP: *.ifm.uni-mannheim.de 08.11.04, 23:35
              dla udokumentowania, ze export niemiecki nie dyszy posylam ci statystyki
              www.destatis.de/presse/deutsch/pm2004/p2200181.htm
              www.destatis.de/presse/deutsch/pm2004/p3740181.htm
              • Gość: ix EUROPEJSKA CIEMNA MASA IP: *.chello.pl 09.11.04, 09:46
                No to jak Evo, dolar spada o 20%, export niemiecki liczony w USD wzrasta o 10%,
                to jak rozumiem niemiecki eksport wzrasta, tak??? To jest ekonomia ksiezycowa.
                A dobra zastepowalne nie maja tu nic do rzeczy, bo jak chcesz kupic w USA
                Lexusa, to kupisz Lexusa, pytanie czyj Lexus japonski czy amerykanski bedzie
                tanszy. I jak Ci klaruja Skauci i Artury tanszy bedzie amerykanski dla
                amerykanskiego robotnika. A ja dodam ze z tego powodu wzrosna ceny akcji, NYSE
                pójdzie w góre i znowu przywrócona zostanie wiara w amerykanska gospodarke,
                tyle ze poniewaz ta polityka bedzie konsekwentna to moze za dwa lata zobaczysz
                jak silne sa wzrosty na gieldzie, ale wtedy bedzie juz za pózno, bo kupowac na
                NYSE trzeba teraz...A Dax wzrosnie razem z NYSE tylko liczac na amerykanskie
                przejecia, za gotówke z amerykanskich emisji...
                • Gość: Eva IX Niemcy sa w EU! Wierz mi. IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 13:52
                  Gość portalu: ix napisał(a):

                  > No to jak Evo, dolar spada o 20%, export niemiecki liczony w USD wzrasta o 10%,
                  > to jak rozumiem niemiecki eksport wzrasta, tak??? To jest ekonomia ksiezycowa

                  Moze nie wiesz, ale Niemcy naleza do EU i 75% ich eksportu odbywa sie w ramach
                  EU w EURO i dolar nic tu nie zgubil.

                  Do USA Niemcy sprzedaja zaledwie 10,3% swej produkcji. Jesli chodzi o reszte
                  swiata (14,7%)system jest mieszany, glownie $ i €, troche pewnie we fr.szwajc.

                  Natomiast statystyke robi sie dla potrzeb porownawczych w dolarach. Dlatego tez
                  nie ma NAJMNIEJSZEJ sprzecznosci w tym, ze dolar spadl o 20% a eksport niemiecki
                  wzrosl o 10%, liczac w $. Gdyby go liczyc w Euro wzroslby jeszcze mniej.

                  Jesli to dla ciebie ekonomia ksiezycowa, to mysle, ze to nie ekonomii wina.
                • Gość: Maruti Re: EUROPEJSKA CIEMNA MASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:55
                  Zostawcie Lexusa w spokoju. Lexus to towar luksusowy. Jak zwiekszy sie cene Lexusa japonskiego (czy raczej koreanskiego, bo tam sie je teraz produkuje) to moze absurdalnie wzrosnac na niego popyt... wezcie sobie lepszy przyklad.

                  Problem z amerykanskim komsumpcjonizmem polega na dwoch sprawach: artykuly podstawowej potrzeby importuje sie z krajow tanich, a towary drogie czy wrecz luksusowe sa niewrazliwe na wahania cenowe z powodu szalejacej konsumpcji. Wzrost ceny wina importowanego z Francji nie zmiejsza popytu na ten towar w USA... polepsza tylko bilans handlowy Francji. Wytlumacze to banalnie i prosto, bo mam wrazenie ze takie ix'y tak sie zakrecily w 'tajnikach' ekonomii, ze przestali je wogole rozumiec.

                  Amerykanin eksportuje np. kowbojskie buty do Francji. Amerykanin moze teraz sprzedawac je po tej samej cenie zwiekszajac zyski lub sprzedac taniej utrzymujac na podobnym poziomie zyski. W zaleznosci od wyboru wzrasta sprzedaz kowbojskich butow lub utrzymuje sie na tym poziomie. Poniewaz Francuz kupuje w euro wyda w obu scenariuszach mniej wiecej tyle samo pieniedzy. Dla Ameykanina oznacza to wzrost zyskow i wzrost sprzedazy a takze wzrost eksportu dla calej gospodarki. Jednakze ten sam Amerykanin zakupi w zamian sery francuskie. Sery francuskie beda coraz drozsze w dolarach. Francuz bowiem wie, ze na dobre sery nie musi obnizac cen, bo i tak Amerykanin kupi (no chyba ze o z tych od Freedom Fries). Wzrasta wiec eksport Francji w dolarach, choc liczone w euro moze i pozostaje na tym samym poziomie. Gospodarka francuska wiec na tym nie zyskuje, ale amerykanski deficyt pozostaje rownie duzy lub wiekszy niz dotychczas. (Oczywiscie duza czesc eksporterow europejskich po prostu ogranicza marze zysku lub ogranicza koszty plus jakies miejsce jest dla hedgingu, ale koniec koncow EU na tym srednio zyskuje i deficyt USA wcale sie nie zmniejsza... i to wlasnie pokazuja statystyki).
                  • Gość: ix Re: EUROPEJSKA CIEMNA MASA IP: *.chello.pl 09.11.04, 16:51
                    Maruti, alez ja sie z Toba zgadzam: deficyt USA wcale sie nie zmniejsza... i to
                    wlasnie pokazuja statystyki... Tylko jaki z tego jest Twój wniosek... Mój brzmi
                    tak: USA moga i stac je na to aby deficyt utrzymywac, a slaby dolar nie
                    jest "wypadkiem przy pracy" tylko przemyslana i konsekwentna polityka
                    rozruszania gospodarki. Poglebianie deficytu jesli jest przeznaczane na ciecia
                    podatkowe w srednim okresie czasu przynosi wiecej pozytywnych efektów niz
                    negatywnych. Wojna w Iraku sluzyla wyplacalnosci amerykanskiego budzetu z uwagi
                    na obrone petrodolara. Nadto przeniosla wojne poza granice Ameryki. Tego samego
                    oczekiwalbym od naszych rzadzacych. Wszystkie te dzialania maja na celu
                    podniesienie konkurencyjnosci gospodarki amerykanskiej i dalsza jej ekspansje.
                    Dlatego defetyzm i przerazenie deficytem USA jest dowodem na brak rozumienia
                    gospodarki. Amerykanski konsumpcjonizm nie jest problemem dopóki jest. Warto
                    wiedziec jakimi instrumentami sie go rozkreca. Ja lubie konsumpcjonizm. Moge
                    wiecej czesciej chodzic do kina, jezdzic lepszym samochodem, latac w zimie na
                    wakacje, kupowac fajniejsze prezenty.Nie wszyscy musza lubic, ale niech potem
                    nie zazdroszcza. Tyle. Nic wiecej.
                    • Gość: Maruti Re: EUROPEJSKA CIEMNA MASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 20:44
                      Ja tez sie zgadzam ze to co robia Republikanie jest przemyslane.
                      Chodzi o:
                      a) przekonwertowanie wplywow z podatkow na zyski zaprzyjaznionych korporacji;
                      b) wiare w 'trickle down effect' i podejscie What's good for Big Business is
                      Good for America;
                      c) postkeynesizm przede wsszytkim w postaci rozwoju sektora wojskowego;
                      d) wiare, ze wzrost gospodarczy (z zalozenia dlugotrwaly) sam wypelni luke w
                      budzecie panstwa;
                      e) wiara, ze koniec koncow cena ropy spadnie;
                      f) wiare, ze spadek dolara wymusi odejscie Chin od sztywnego kursu Juana oraz
                      ze wspomoze eksport;
                      f) korzystanie z pozycji na swiecie celem wymuszenie korzystnych gospodarczo
                      ustepstw ze strony reszty swiata poprzez WTO, OECD i MFW;
                      + pare innych

                      I teraz dochodzi do tego debata toczaca sie nie tylko na tym forum, ale takze
                      wsrod ekonomistow: Czy ta polityka jest sluszna czy nie. Ty uwazasz, ze jest
                      sluszna. Ja uwazam, ze moze i sie Bushowi uda, ale jest to taktyka polegajaca
                      na wyzyskiwaniu pozycji USA na swiecie celem dalszej koncentracji bogactw
                      (czyli ergo w moim odczuciu niesprawiedliwa i niezrownowazona).
                      • Gość: ix Re: I NASTALA JASNOSC (W TEMACIE MARIOLI) IP: *.chello.pl 10.11.04, 00:32
                        Gość portalu: Maruti napisał(a):

                        > Ja tez sie zgadzam ze to co robia Republikanie jest przemyslane
                        > a) przekonwertowanie wplywow z podatkow na zyski zaprzyjaznionych korporacji;

                        tak skreslilbym "zaprzyjaznionych" bo Spielberg tez korzysta z ulg

                        > b) wiare w 'trickle down effect' i podejscie What's good for Big Business is
                        > Good for America;

                        Odsylalem juz do Tocqevilla i tego sie trzymam.

                        > c) postkeynesizm przede wsszytkim w postaci rozwoju sektora wojskowego;
                        tak, ale powodem jest obrona deficytu, wojna w Iraku toczy sie z powodu dazenia
                        Saddama do przejscia na euro za czym móglby chyzo pobiec swiat islamski

                        > d) wiare, ze wzrost gospodarczy (z zalozenia dlugotrwaly) sam wypelni luke w
                        > budzecie panstwa;

                        Nie chodzi o zlikwidowanie dziury budzetowej. Wrecz odwrotnie. Chodzi o
                        utrzymywanie jej na jak najwyzszym poziomie przy jednoczesnym zachowaniu
                        mozliwosci obslugi dlugu. Tak robia Ci co umieja. Ci co nie umieja, vide
                        Polska, powinni byc calkowicie zrównowazeni bo nierównowaga jest trwonieniem
                        publicznej kasy zamiast zdecentralizowania inwestycji przez powierzenie kasy
                        tym przedsiebiorstwom które beda najbardziej rentowne i z ulg podatkowych w
                        ogóle beda mogly skorzystac. Warto przy tym zauwazyc takie ze ulgi powoduja ze
                        wlasnie tylko dobrze zarzadzane przedsiebiorstwa skorzystaja(decyduje rynek i
                        umiejetnosci) a nie dotacje (uznaniowe decyzje urzedników).
                        Po drugie wzrost gospodarczy zawsze zapelnia budzet, nawet budzet w którym nie
                        ma wplywów z VATu. To po prostu wynika z natury podatków. Po trzecie nie chodzi
                        o to by wzrost byl nieustanny tylko by byly takie okresy wzrostu w których da
                        sie na rynku ulokowac jak nawieksza ilosc papierów korporacyjnych po jak
                        najwyzszej cenie, uzyskac tani kapital i nie stracic kontroli.

                        > e) wiara, ze koniec koncow cena ropy spadnie;
                        Calkiem uzasadniona skoro wzrost nastapil wskutek zamierzonego obnizenia kursu
                        dolara to i wzrost tez jest kontrolowalny. Nie znam rynku commodities.

                        > f) wiare, ze spadek dolara wymusi odejscie Chin od sztywnego kursu Juana oraz
                        > ze wspomoze eksport;
                        Tak, ale pózniej, pózniej, pózniej...
                        > f) korzystanie z pozycji na swiecie celem wymuszenie korzystnych gospodarczo
                        > ustepstw ze strony reszty swiata poprzez WTO, OECD i MFW;
                        > + pare innych
                        >
                        > I teraz dochodzi do tego debata toczaca sie nie tylko na tym forum, ale takze
                        > wsrod ekonomistow: Czy ta polityka jest sluszna czy nie. Ty uwazasz, ze jest
                        > sluszna. Ja uwazam, ze moze i sie Bushowi uda, ale jest to taktyka polegajaca
                        > na wyzyskiwaniu pozycji USA na swiecie celem dalszej koncentracji bogactw
                        > (czyli ergo w moim odczuciu niesprawiedliwa i niezrownowazona).


                        Pomijajac wszystkie uzupelnienia to generalnie Twoje projekcje rzeczywistosci
                        sa trafne. To jest raczej lista efektów jakie beda mialy miejsce, ale cel jest
                        inny. Wiec WAZNE JEST JAKI CEL SOBIE POSTAWILI I JAKIMI SRODKAMI GO REALIZUJA.
                        Cel zasadniczy jest taki: ZROBIC COS CO SPOWODUJE WZROST. Grozba recesji juz
                        nad USA wisiala, bo dotcomy i NYSE siadly, Ameryka zostala zaatakowana,
                        inwestorzy nawet Ci co sie wycofali z gieldy obudzili sie i zaczeli liczyc ilez
                        to dolarów krazy po swiecie i wyszlo ze stanowczo zbyt duzo, w dodatku jakis
                        Saddam chcial zbuntowac swiat arabski i doprowadzic do kryzysu amerykanska
                        walute.
                        Nie musimy sie zgadzac co jest dobre sluszne i piekne.Nie musimy nawet uznawac
                        co oznacza rozwój. Moim zdaniem rozwój nie polega na równym dojrzewaniu
                        wszystkich, bo to przeczy praktyce ewolucji. Stad tendencje wyrównywania sa
                        wioslowaniem pod prad, i stad Ameryka rozwija sie szybciej niz EU. Zamiast
                        jednak mówic, co by bylo lepsze proponuje ustalic fakty, zaczac od siebie i
                        zarabiac razem ze Stanami.Ja bede zarabial na siebie, a ty bedziesz sie
                        dzielil. OK. W porzadku. Szanuje taki wybór. To beda przez Ciebie zarobione
                        pieniadze, mozesz je wtedy dzielic jak chcesz. Najlepiej po równo:spalic,
                        wzrosna i moje. Byc moze chipy to najgorszy wynalazek ludzkosci. Ale moga byc
                        uzyte w szczytnym celu. Podobnie jest z Bushem, wiec nie demonizowac tylko
                        korzystac. Niewazne czy sie zgadzasz czy nie, wazne zebysmy wiedzieli co jest
                        grane. Kwantyfikatory moralne mozemy odlozyc na bok, bo ani Ty ani ja nie mamy
                        na to wplywu. A ludzie rozsadni zajmuja sie tym, na co wplyw maja i przekuwaja
                        to na pieniadze. Ja nie dezawuuje dzialan Demokratów. Oni maja fantastyczny PR,
                        a czegóz wiecej potrzeba do sprzedania akcji? Tylko tego! Wiec kochajmy sie i
                        róznijmy, bo dzieki temu swiat moze nie bedzie bogatszy ale napewno ciekawszy.
                        • Gość: Maruti Re: I NASTALA JASNOSC (W TEMACIE MARIOLI) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 14:12
                          Widzisz...
                          Pan uwaza rzad amerykanski za alfe i omege... i ze w pelni panuje nad systemem
                          gospodarczym... odsylam do prof. Rodrika z Harvardu czy prof. Subramian toze z
                          Harvardu. Do Stiglitz i kwestii asymetrii chyba nie musze odsylac.

                          Wbrew popularnym sadom ekonomia to nie nauka scisla. To dostosywywanie
                          rzeczywistosci do teorii... czasem mozna ja dostoswac, czasem nie.

                          Rzad amerykanski dysponuje jednak pewnymi godnymi pozazdroszczenia
                          instrumentami, ktore nie posiada nikt inny na swiecie (no moze jeszcze
                          Japonia). Kilka z nich: a) Dodruk pieniadza nie wplywajacy na inflacje wewnatrz
                          kraju (darmowa kasa); b) Silna moc przetargowa w WTO i MFW; c) Uzaleznienie
                          swiata od wzrostu w USA (stad Chiny sa podwojnym zagrozenie - jesli ten rynek
                          bedzie bardziej atrakcyjny i wiekszy to rzady przestana traktowac USA jak
                          jajeczko); d) silny brain drain; e) sila praw patentowych utrwalajacych
                          posiadane bogactwo; f) tani kredyt finansowany przez reszte swiata. itp.

                          Ja nie jestem w stanie przewidziec co sie stanie... ale spolecznosc noblistow
                          rowniez podzielilo sie na pol w tej kwestii... Wiec prosze tu nie rzucac
                          stwierdzeniami. Trzeba sie poruzac w sferze przypuszczen. Ja uwazam, ze ten
                          model nie jest do utrzymania w dlugim okresie.

                          Ale pozyjemy zobaczymy. Z mojej wiedzy na temat historii gospodarczej swiata
                          jest to pierwsza sytuacja w historii, gdzie rzad najwiekszej gospodarki swiata
                          ma a) srednioterminowy deficyt budzetowy; b) srednioterminowy deficyt obrotow
                          biezacych; c) stope oszczednosci na poziomie afrykanskich krajow; d)
                          sredniokresowy drastyczny spadek wartosci waluty. Jeszcze do tego dodac
                          nieelastycznosc popytu na sredniookresowy wzrost cen surowcow, wzgledna slabosc
                          klasy sredniej w porownaniu z poprzednimi okresami i inflacje duszona przez
                          import. Jesli jakis ekonomista z cala pewnoscia powie ci, ze wie co sie stanie
                          to klamie. TO NIE JEST NORMALNA MIESZANKA!!! Np. Japonia laczyla spory deficyt
                          i duze wydatki panstwa z nadwyzka handlowa i rekordowa stopa oszczednosci
                          (zreszta szkodliwie za wysoka). Plus utrzymano dlug na wewnetrznym rynku
                          japonskim (co uniezaleznilo Japonii od grozby zalamania z powodu dlugu
                          publicznego). Ekonomisci z podziwem patrzyli, ze Japonia jest w stanie utrzymac
                          to wszystko w ryzach... choc efekty byly delikatnie mowiac 'zalosne'. Wiec
                          Japonia sobie poeksperymentowala... Teraz widac kolej na eksperymenty
                          gospodarcze USA.

                          WIdzisz: Ja wiem, ze Pan jest w stanie wyciagnac odpowiednie korzysci z obecnej
                          polityki gospodarczej amerykanskiego rzadu. I Pan zachowuje sie jak praktyk-
                          uczestnik rynku. I tak tez sa zabarwione Pana wypowiedzi.

                          p.s. Tocqueville'a akurat bardzo lubie :) choc w BARDZO WIELU sprawach sie nie
                          zgadzam.
                          O pieniadzach w USA: "...I know of no other country where love of money has
                          such a grip on men's hearts or where stronger scorn is expressed for the theory
                          of permanent equality of property."

                          p.s.2 Czasami Pana ataki napadaja na moja niepelnosc wypowiedzi... to nie jest
                          dysertacja naukowa tylko forum dyskusyjne... wiec przepraszam, ze nie tworze
                          rozbudowanych wypowiedzi dotyczacych skutkow krotko-, srednio- i
                          dlugookresowych. Wskazuje na zaleznosci, ale nie bede tracil czau na
                          tlumaczenie rozszerzonych wielowymiarowych modeli IS-LM na forum.

                          • Gość: ix Re: I NASTALA JASNOSC (W TEMACIE MARIOLI) IP: *.chello.pl 10.11.04, 17:02
                            Gość portalu: Maruti napisał(a):
                            > Wbrew popularnym sadom ekonomia to nie nauka scisla. To dostosywywanie
                            > rzeczywistosci do teorii... czasem mozna ja dostoswac, czasem nie.

                            Ekonomia to nie nauka, to praktyka. Z tego powodu Ci, którzy próbuja dopasowac
                            rzeczywistosc do swoich teorii nie maja racji. Równiez z tego powodu, ze ich
                            teorie nie zmieniaja sie wystarczajaco szybko, a sami pozostaja niewolnikami
                            stworzonych przez siebie teorii w zupelnie zmienionych warunkach gospodarczych.

                            > Rzad amerykanski dysponuje jednak pewnymi godnymi pozazdroszczenia
                            > instrumentami, ktore nie posiada nikt inny na swiecie

                            Zgadzam sie w zupelnosci. Z wszystkimi wymienionymi przez Pana powodami. Brain
                            drain wraz z powiazaniami kapitalowymi spólek, czy ogólniej czyms co jest
                            exportem podstaw systemu prawnego uwazam, za tym mocniejsza podstawe, ze
                            zdecentralizowana terytorialnie i strukturalnie. To spojrzenie jest dowodem
                            realizmu, a nie jakiejs wiary:

                            > Pan uwaza rzad amerykanski za alfe i omege...

                            Twierdzenie to jest po prostu nieprawdziwe. Widze logike ich dzialania. Widze
                            knsekwencje do jakich te dzialania prowadza. Bazuje poza tym na tym ze o ile
                            rzady europejskie stac ekonomicznie na poruszanie sie jak dziecko we mgle o
                            tyle kregów amerykoanskich, a republikanskich w szczególnosci, na to nie stac
                            bo maja zbyt duzo do stracenia, wiec jedynym rozsadnym posunieciem jest
                            ucieczka do przodu. Nie zarzadzaja cudzymi a swoimi pieniedzmi. Wladze
                            wykorzystuja w swoim interesie i jednoczesnie w interesie oglólu, choc istnieje
                            pewne przesuniecie w czasie. Nie slucham dzis analityków rynku którzy mówia co
                            zrobi Greenspan bo to widac. Przeciez cieli stopy, zeby rozhustac gospodarke.
                            Teraz podnosza, zpauzuja od stycznia do kwietnia i beda podnosic dalej.
                            Gospodarka amerykanska rosnie...

                            > Ja nie jestem w stanie przewidziec co sie stanie...

                            Twierdze ze jest inaczej, ze mozesz i umiesz. Ale nie chcesz. Nie wiem czemu, z
                            wyjatkiem tego, ze uwazasz, ze nietrafnie przewidzisz ruchy rynku. Ale do czego
                            wobec tego mnie przekonujesz?

                            > Ale pozyjemy zobaczymy.

                            To jest cos czego nie rozumiem. To sie nazywa tyrania status quo. Taki poglad
                            na zycie, ze "sie zobaczy". Nie "sie zrobi" tylko "sie zobaczy". Tylko po co?
                            Zeby miec satystakcje ze swojej racji? A nie bedziesz potem czul rozczarowania,
                            ze "mogles wziac kredyt" ? Ja bym czul, a tego uczucia nie lubie, choc czasami
                            zdarza mi sie je odczuwac.

                            > Ja uwazam, ze ten model nie jest do utrzymania w dlugim okresie.

                            Jak zaden model. Bo modele to nie rzeczywistosc. A rzeczywistosc sie zmienia. W
                            przeciwienstwie od modeli, które tkwia w miejscu, wraz z ich twórcami, którzy
                            staja sie ich zakladnikami. Nie oznacza to jednak ze najprostsze prawa ekonomii
                            nie dzialaja.

                            Z mojej wiedzy na temat historii gospodarczej swiata
                            > jest to pierwsza sytuacja w historii, gdzie rzad najwiekszej gospodarki
                            swiata
                            > ma a) srednioterminowy deficyt budzetowy; b) srednioterminowy deficyt obrotow
                            > biezacych; c) stope oszczednosci na poziomie afrykanskich krajow; d)
                            > sredniokresowy drastyczny spadek wartosci waluty. Jeszcze do tego dodac
                            > nieelastycznosc popytu na sredniookresowy wzrost cen surowcow, wzgledna
                            >slabosc klasy sredniej w porownaniu z poprzednimi okresami i inflacje duszona
                            > przez import.

                            Twoje spostrzezenia sa sluszne. a)b)d) tak. c) nie, bo istnieja raje podatkowe.
                            Klasa srednia odzyska humor juz niedlugo. Zaden socjolog Ci tego nie powie,
                            ale jej humor zalezy od tego ile zarabia. Humor elity zalezy od tego jakie ma
                            mozliwosci podjecia dzialan. Ile ruchów jest do wykonania i w jakim kierunku
                            zmierza, klasa srednia nigdy nie wie dokladnie w jakim kierunku sie porusza, ma
                            nieustanne watpliwosci. Z tego tez powodu kryterium interesu i celu porzadkuje
                            spojrzenie na swiat, nie je narusza i bezczesci.W dodatku istnieje cos takiego
                            jak perspektywa, i jedni poruszaja sie w perspektywie krótko inni srednio a
                            inni dlugo terminowej. Przyporzadkuj "klasy spoleczne" do róznych perspektyw,
                            to bardzo pouczajace.
                            Te analizy ekonomiczne przypominaja takie poruszone zdjecie, gdzie ktos próbuje
                            zlapac pilke, czesc kibiców juz wstala z miejsc, jeden reporter robi zdjecie,
                            pilki nie widac, strzelca nie widac a rozmowa toczy sie o tym ze strzelec
                            przegrywa albo czy taka sytuacja jak na zdjeciu jest mozliwa na dluzsza mete.
                            Nie nie jest. Nie oznaczy ze strzelec nie strzeli gola. Nie oznacza, ze nie
                            wiadomo kto narzuca reguly i zasady gry. To Europa sie martwi silnym dolarem.
                            Zasady gry sa proste, jesli sie ich nie bedziemy uczyc od tych którzy graja
                            najskuteczniej, nie odwrócimy trendu odplywu owoców mysli i kapitalu, miernika
                            czasu naszej pracy.

                            Pozdrawiam serdecznie, bardzo chaotyczny ten mail i czasem wydawaloby sie nie
                            na temat. Moje ataki nie dotycza Pana,dotycza Pana skutecznosci. Poniewaz
                            wierze ze im wieksza skutecznosc Pana, tym wiekszy dobrotyt calosci. Tylko z
                            tego powodu sie jakos tam zaangazowalem, i wniosek jest jeden, powinienem
                            popracowac nad swoja skutecznoscia. Wiec przepraszam za mentorstwo. Pozdrawiam.
                            • Gość: Maruti Re: I NASTALA JASNOSC (W TEMACIE MARIOLI) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 18:47
                              Niesamowite :)
                              Prawie w zupelnosci sie z Panem zgadzam :)

                              Ostatnie uwagi: Ja moge dowodzic dlaczego nie uwazam obecnej stuacji za 'sustainable'. ALe Pan moze dowodzic dlaczego Pan uwaza, ze rozwiazania są na dluzsz mete 'racjonalne'. Pan w oparciu o swoje przewidywania dokona swoje inwestycje, ja dokonam swoje (chocby ostatnio w zakupu akcji znanego zapewne ogolowi wydawnictwa :) kilkanascie procent zsku w ciagu 1,5 tygodnia :) ).

                              Dlaczego stwierdzilem: Poczekamy zobaczymy? Bo nie chce oglaszac pewniki... przewiduje, ze system w pewnym momencie sie zalamie powodujac stagflacje w przeciagu nastepnych 2-3 lat. Ale rzeczywistosc pokaze czy mam racje. Wedlug Pana bedzie dlugofalowa tendencja wzrostowa gospodarki z koniunkturalnymi spadkami... Daltego tez... pozyjemy zobaczymy... nic innego nie da sie robic... w miedzyczasi ty sobie inwestuj po swojemu, ja po swojemu.

                              Ja w zwiazku z tym na pewno w najblizszym czasie nie zakupie dolary ani tez nie zainwestuje w amerykanska gielde. Spodziewam sie prawie analogicznych wzrostow na gieldzie europejskiej przy korzystniejszym stosunku euro-zlotowka. Pan dokona swoich inwestycji. I to beda prywate decyzje Pana i moje wynikajace z nieco odmiennych przewidywan co do przyszlosci.

                              p.s. Rzeczywistosc dawno zostala dopasowana do teorii. Nie na odwrot. System finansowy niezaleznie co by tu o nim mowic jest sztuczny. I jest oparty o sztuczny w gruncie rzeczy pieniadz. Tylko teraz rzeczywistosc i teoria na tyle sie ze soba 'sprzegly', ze teorie juz nie maja takiego wplywu na jej ksztaltowanie jak kiedys.

                              p.s.2 Republikanie dzialaja w swoim interesie. Nie wierze w trickle down effect. Zreszta ten efekt nigdy nie zostal naukowo udowodniony. Choc trzeba przyznac ciezko sie ten efekt modeluje i brakuje dostatecznej ilosci informacji, zeby ja zweryfikowac. Dotychczasowo modele jednak nie wskazuja na istnienie tego efektu.

                              p.s.3 Co do rajow podatkowych: Moga powodowac pewna akumulacje kapitalu zagranica, ale nie na takiem poziomie, zeby 'wyrownac' poziom oszczednosci z poziomem w Europie. Amerykanie czy Anglicy zyja na kredyt. W rajach lokuje kapital najbogatsze procenty spoleczenstwa. Reszty na to nie stac.

                              p.s.4 Kolejny powod dla ktorego nie ZNOSZE poliyki gospodarczej Busha: Polega na calkowitym wyzysku srodowiska dla celow gospodarczych czlowieka... A ja jako Zielony... no coz... po prostu nie moge tego zniesc.
          • Gość: Maruti Re: He he... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:38
            Niesamowite...

            A eksport z EU zagranice w okresie czerwiec 2003- czerwiec 2004 wzrosl o 9%... jak ta teoria ma niewiel wspolnego z praktyka... niezle jak na ledwo dyszacy eksport... Tymczasem eksport z USA wzrosl w tym samym okresie o 3%...
      • Gość: JGA Re: Tacy madrzy ludzie tutaj. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.11.04, 02:10
        Trudno przewidziec zachowanie sie konsumenta w USA na spadek kursu US$ w
        stosunku do wiekszosci walut swiatowych. Amerykanie powiedza "I don't care".
        Slaby dolar przeklada sie na ceny surowcow. Amerykanie z pewnoscia zauwazyli,
        ze cena benzyny wzrosla.
        Ceny importowanych towarow beda powoli rosnac, zmniejszajac sile nabywcza
        dochodow ludnosci (dla przypomnienia, USA duzo importuje, roczny bilans
        handlowy to -5.7% GDP).
        Ceny importowanej zywnosci rowniez powoli wzrosna. USA bylo 20 lat temu potega
        w eksporcie zywnosci, obecnie eksport i import prawie sie wyrownal. Wiekszy
        import oznacza wieksza zaleznosc cen zywnosci od kursu waluty.
        Slabnacy US$ przspieszy tempo wzrostu stopy procentowych na kredyty w US$.
        Amerykanie sa zadluzeni po uszy (wiadomo, ze rynek nieruchomosci nie lubi
        wzrastajacych %).
        Jak wiemy, USA ma spory deficyt budzetowy i potrzebuje pozyczac okolo 1.8 mld
        dolarow dziennie. Trend slabnacego kursu US% zniecheca inwestorow do kupowania
        amerykanskiego dlugu, wiec ceny obligacji beda spadac, podnoszac dlugoterminowe
        % co z kolei podniesie % pozyczek na nieruchomosci.
        Zadzialaja mechanizmy rynkowe, i wtedy amerykanie zdadza sobie sprawe, ze
        spadek kursu US$ bije ich po kieszeni.

        • Gość: jcc idealy ze Starego Testamentu IP: *.client.comcast.net 09.11.04, 05:25
          Gość portalu: JGA napisał(a):
          > Zadzialaja mechanizmy rynkowe, i wtedy amerykanie zdadza sobie sprawe, ze
          > spadek kursu US$ bije ich po kieszeni.

          Amrykanie placac wiecej za benzyne wiedza, ze Bush ich kosztuje. Ale za to Bush
          nie pozwoli aby homoseksulisci brali slub - czego sie nie robi dla idei.
        • Gość: ix Re: Tacy madrzy ludzie tutaj. IP: *.chello.pl 09.11.04, 10:09
          Taki z Ciebie madry czlowiek, a udajesz, ze nie wiesz, ze pomimo ze spadek
          kursu w koncu a "przecietnego Amerykanina" uderzy, to Amerykanie nie cierpia
          przecietnosci, i nie chodzi o to zeby Amerykanie pewnego dnia sie o tym nie
          dowiedzieli, tylko co robia teraz Ci Amerykanie, którzy wiedza jak bedzie. A
          bedzie dobrze, niektórzy Amerykanie skupuja teraz akcje. Ci sami którzy beda je
          potem sprzedawac kiedy urosna, po ozywieniu popytu wewnetrznego. Amerykanie tez
          sie dziela na dwie grupy: rozumiejacych i nierozumiejacych. Stad argument ze
          nierozumiejacy nie wiedza co jest grane, nie jest rozsadny, chyba ze do
          nierozumiejacych sie nalezy. Wtedy nalezy szukac poparcia, zgodnie z
          demokratyczna tradycja ze wiekszosc ma racje. A ja uwazam ze jest inaczej, to
          mniejszosc wie co warto teraz robic. Zamiast wieszczyc upadek imperium, lepiej
          kupcie w Stanach akcje.
      • Gość: Analityk Ale zdrozala benzyna - i to tragicznie! Za galon IP: *.dc.dc.cox.net 09.11.04, 03:02
        placi sie w USA ponad 2 dolce! (Dla ulatwienia: 1 galon - ok. 3,8 litra.
        Zadanie domowe: policzcie sobie jak sie to ma do ceny benzyny w Europie, np w
        polsce).
        • Gość: jcc Re: Dolar spada, ceny w USA musza rosnac IP: *.client.comcast.net 09.11.04, 05:16
          Gość portalu: Analityk napisał(a):
          > Ale zdrozala benzyna - i to tragicznie! Za galon placi sie w USA ponad 2
          dolce!

          To mamy dwa przyklady skutkow slabnacego dolara - benzyna kosztowala w Teksasie
          17 grudnia 2001 $0.97/gal, 14 lipca 2003 $1.40 i 1 listopada 2004 $1.89. USA
          importuje lwia czesc zuzywanej ropy naftowej i nie ma czym latwo ropy naftowej
          zastapic. Drugi wyjazdy, a scisle pobyt w Europie kosztuje znacznie wiecej.

          Wzrosc cen ropy i benzyny musi spowodowac wzrosc cen innych towarow, bo
          transport jest oparty na silnikach spalinowych. W dluzszej perspektywie ceny
          artykulow importowanych do Stanow tez musza wzrosnac.

          Dzisiejszy Financial Times na tytulowej stronie podal, ze India, Rosja,
          inwestorzy z Bliskiego Wschodu i Chiny wyprzedaja dolary. Cena artykulu - w tym
          przypadku waluty, ktory duza ilosc ludzi sprzedaje musi spadac.

        • Gość: Eva Re: Ale zdrozala benzyna - i to tragicznie! Za ga IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 15:30
          Gość portalu: Analityk napisał(a):

          > placi sie w USA ponad 2 dolce! (Dla ulatwienia: 1 galon - ok. 3,8 litra.
          > Zadanie domowe: policzcie sobie jak sie to ma do ceny benzyny w Europie, np w
          > polsce).

          Ano ma sie tak, ze w Europie jeszcze 3-4 lata temu benzyna byla 3,5-4 razy
          drozsza niz w USA. A dzis?
          Dzis litr benzyny kosztuje w Europie miedzy 1€ a 1,3€ a w Stanach okolo 66
          Eurocentow (w przeliczeniu). Czyli roznica zmalala piorunujaco do mniej niz
          polowy i malec bedzie dalej.

          Jak to sie odbije na amerykanskiej gospodarce? Nijak twierdza "ekonomisci" z
          tego forum.
    • cracovian A niech jeszcze dolar tanszy bedzie... 08.11.04, 23:15
      Ewentualnie wakacje w Europie sobie odpuszcze, bo po co do przedrozonej komuny
      jezdzic? Wydam pieniadze na miejscu albo na Florydzie. VW nie kupie tylko
      ewentualnie Forda z Michigan albo BMW z Alabamy.

      Tanszy $ Stanom tylko pomoze odwrocic poglebiajacy sie deficyt handlowy.
      Zaczniemy moze wreszcie tekstylia produkowac i przestac najmowac Chinczykow i
      Hindusow w IT. Dla nas, slaby dolar ma dosc male znaczenie, jesli cos to w
      wiekszosci pozytywne - niech sie reszta swiata o nasza walute martwi.
      • Gość: Den Re: A niech jeszcze dolar tanszy bedzie... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 09.11.04, 02:14
        > Ewentualnie wakacje w Europie sobie odpuszcze, bo po co do przedrozonej
        komuny
        > jezdzic? Wydam pieniadze na miejscu albo na Florydzie. VW nie kupie tylko
        > ewentualnie Forda z Michigan albo BMW z Alabamy.
        Ford z Michigan jest 80% importowant, BMw-70%

        >
        > Tanszy $ Stanom tylko pomoze odwrocic poglebiajacy sie deficyt handlowy.

        Jakim k...wa cudem? Eksportujac co? Ser z Vermont? Truskawki z Kalifornii o
        smaku ziemniakow?

        > Zaczniemy moze wreszcie tekstylia produkowac i przestac najmowac Chinczykow i
        > Hindusow w IT.
        i importowac gwozdzie, komputery, polprzewodniki, maszynu do drukowania
        pieniedzy, buty, komputery, farbe, i cala reszte...


        Dla nas, slaby dolar ma dosc male znaczenie,
        Ty fiucie, slaby dolar oznacza koniec drukowania pieniedzy. Dlatego US jest w
        stanis wojny od piecdziesieciu lat.
        jesli cos to w
        > wiekszosci pozytywne - niech sie reszta swiata o nasza walute martwi.
        Co za kutas!

    • Gość: Artix 1 zl = 1000 $ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 02:10
      A ja bym chcial zeby 1 zl = 1 tys $ latal bym do stanow na zakupy w kazdy
      weekend i to bussines clas :-) Jaka to byla by radocha wydac 100 zl moze
      wreszcie nasze zarobki by cos znaczyly. Bo jak na razie to jestesmy przed
      Albania albo za Albania :-)
    • Gość: Wysmiewaczek Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.vnburn01.mi.comcast.net 09.11.04, 03:48
      Nie znasz chlopczyku absolutnie zadnych mechanizmow spekulacyjnych, wiec nie
      zajmuj glosu na ten temat. To, co robi USA, sztucznie powodujac zanizanie kursu
      dolara, to jest taka gra, o ktorej chlopczyki nie macie najmniejszego pojecia.
      Bardzo sie tego boje, tzw. zemsta za brak pomocy europejskiej w przypadku Iraku
      moze byc straszna. Oby tego nie bylo! Swego czasu, ale Was chlopczykow jeszcze
      nie bylo na swiecie, Amerykancy zalatwili Francje tak na cacy, ze do dzis nie
      bardzo moga sie pozbierac. A wiec nie medrkujcie, tylko robcie swoje. I to by
      bylo na tyle.
      • Gość: corgan czyli co mamy robić aby ogarnąć problem? IP: *.chello.pl 09.11.04, 04:12
        bo my małe misie nie ogarniamy swoimi malutkimi rozumkami potegi USA i tego co
        dzieje się w wielkich mechanizmach spekulacyjnych i zakulisowych gierek (sory
        Edward) wielkich tego świata

        >A wiec nie medrkujcie, tylko robcie swoje
        to tak w kwestii ww. wyrazenia
      • Gość: z chicago Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: 195.229.241.* 09.11.04, 05:42
        witam
        wpadl mi w reke amerykanski magazyn konsumencki "Co kupic". Testuja w nim
        wszystko od jachtow do zapalek (do kominkow lub cygar). Zdziwilem sie bo akurat
        byl test win z kategorii "obiad z przyjaciolmi" czyli takie lepsze-srednie.
        Ciekawostka - nie bylo w nim ani jednago wina z Francji. Byly nawet Gruzinskie.
        Tak wlasnie Ameryka radzi sobie bez Europy bez straty dla konsumenta. Ja akurat
        b. lubie wina ale swietnie daje sobie rade bez Francuskich. Zreszta w Chicago w
        polskim sklepie oferta win Europejskich to 3%. VW w USA widac jeszcze tylko w
        Chicago i innych polsko/wschodnioeuropejskich regionach bo tu nie ma kulczykow
        ktorzy pomogli by importowac VW dla policji za panstwowe pieniadze.
    • Gość: Janko muzykant Kto cie uczyl ekonomii??? IP: 131.171.30.* 09.11.04, 04:45
      W USA nikt sie niskim kursem dolara nie przejmuje. Ciekawe ze innych o to
      glowa boli???
    • Gość: shejk Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.phil.east.verizon.net 09.11.04, 05:53
      Jeszcze przed druga kadencja prezydenta dolar spadnie 20 procent.
      Za benzynke placimy 2 dolce tej najtanszej.
      W tamtym roku rachunek miesieczny za gaz siegnal za moj maly dom az 350 dol.
      W tym roku nalezy sie spodziewac w granicach 500 dol.
      A zarobki stoja od kilkunastu lat.Powiedzialem o podwyzce to powiedziano
      mi ze my cie nie trzymamy.
      Juz w radiu strasza tym co nie beda placic to odetna.I znam przypadki
      co odcieli a chcac spowrotem to kosztuje 1000 tylko odkrecenie kurka.
      Tak ze wszystko co bylo przepowiedziane pomalu przychodzi.
      Tratwa stoi zacumowana u brzegu.
      • Gość: z chicago Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: 195.229.241.* 09.11.04, 05:59
        To cos tak jak w Katowicach u moich rodzicow tyle ze zarobki 12x mniejsze a
        benzyna 2x drozsza. W USA tez cie nikt nie trzyma. Polska to kraj mlekiem i
        miodem plynacy - przy tym tanim dolarze - wiec ..... wracasz do Polski????
    • Gość: wujek To troche nie tak IP: *.tnt8.chi15.da.uu.net 09.11.04, 06:02
      Przecietny Amerykanin zarabia i wydaje w dolarach wiec kurs do euro i innych
      walut mala go obchodzi a to, ze gospodarki wielu innych panstw sa uzaleznione
      od amerykanskiej to juz inna sprawa
    • Gość: uważny w artykule i nieścisłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 09:25
      Struktura naszego eksportu ze względu na waluty, w których jest rozliczany,
      przedstawiona w pw artykule wygląda tak: 18% USD, ~80% EUR, 8% PLN. To daje ok
      106%, a jeszcze zostaje jakiś mały ułamek eksportu rozliczanego w innych
      walutach. Wynika z tego, że przedstawione dane są nieprawdziwe. To chyba jest
      dobry przykład słabego dziennikarstwa. Zgadzacie się?
    • Gość: LMB Cieszą się w USA IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.11.04, 10:18
      > Spadek kursu dolara jest dowodem braku zaufania rynkow do "geniuszu" Busha,
      > tego wyborcy pod uwage nie brali,

      Brali. Słaby dolar to wzrost konkurencyjności eksportu. Albo Bush nie wie co
      robi, albo robi to perfidnie, zeby przypodobać się eksporterom (i wyborcom).
    • Gość: Kag Poczatek konca Ameryki... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 10:29
      No coz, rynki finansowe widza dobrze, ze USA to kolos na glinianych nogach,
      zyjacy od laty na kredyt...
      Fala spadkowa zza oceanu
      Praprzyczyna osłabienia dolara tkwi na rynkach międzynarodowych. Euro w
      poniedziałek kosztowało 1,2976 dol. - najwięcej w historii.
      Dolara pociągnęły w dół obawy ekonomistów o sytuację amerykańskiej gospodarki.
      W USA straszą rekordowe deficyty budżetowy i handlowy: pierwszy przekroczy w
      tym roku 413 mld dol., drugi - ponad pół biliona dol.
      - Może się niedługo okazać, że wyprzedawanie dolarów to początek kryzysu
      zaufania do tej waluty - uważa analityk Bank of Tokyo-Mitsubishi Derek
      Helpanny.

      Prezydent Bush zapewniał w ubiegłym tygodniu, że będzie walczył z rosnącym
      deficytem budżetowym. Dał jednak do zrozumienia, że wydatki na obronność i
      wojnę z terroryzmem na pewno będą rosnąć. Musi również znaleźć pieniądze na
      świadczenia socjalne dla emerytów. Jednocześnie podatki są obniżane, więc
      deficyt rośnie.
    • Gość: Kagan USA Kaputt! :) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 10:30
      I dobrze! Nie mozna chciec rzadzic swiatem, i byt tegoz swiata najwiekszym
      dluznikiem...
      Fala spadkowa zza oceanu

      Praprzyczyna osłabienia dolara tkwi na rynkach międzynarodowych. Euro w
      poniedziałek kosztowało 1,2976 dol. - najwięcej w historii.

      Dolara pociągnęły w dół obawy ekonomistów o sytuację amerykańskiej gospodarki.
      W USA straszą rekordowe deficyty budżetowy i handlowy: pierwszy przekroczy w
      tym roku 413 mld dol., drugi - ponad pół biliona dol.

      - Może się niedługo okazać, że wyprzedawanie dolarów to początek kryzysu
      zaufania do tej waluty - uważa analityk Bank of Tokyo-Mitsubishi Derek
      Helpanny.

      Prezydent Bush zapewniał w ubiegłym tygodniu, że będzie walczył z rosnącym
      deficytem budżetowym. Dał jednak do zrozumienia, że wydatki na obronność i
      wojnę z terroryzmem na pewno będą rosnąć. Musi również znaleźć pieniądze na
      świadczenia socjalne dla emerytów. Jednocześnie podatki są obniżane, więc
      deficyt rośnie.
    • vivio Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz 09.11.04, 11:37
      Świetna wiadomość, bo mam kredyt hipoteczny w $. I co na to ci
      wszyscy "znawcy", którzy 3 lata temu mówili: nie bądź głupi, weź w złotówkach.
      No i przy takiej samej racie w dolcach płacę teraz o 20-25% mniejsze raty.
      Hurraaaa!
      • Gość: Maruti Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 14:06
        Gratuluje!
        Bardzo madra inwestycja!!!

        Szkoda ze sam nie zaciagnielem kredytu w dolarach :(
        • Gość: ix Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.chello.pl 10.11.04, 00:36
          Wiesz, Maruti, wiekszosc bankowców radzilo Franki Szwajcarskie lub Euro, a
          wiekszos brala w PLN. Chyba PekaoSA zupelnie zamknelo opcje przewalutowania na
          dolary. Wiesz czemu? No jak sadzisz?
          • Gość: Maruti Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 14:18
            Ja tam nie wiem jak bankowcy... ale ja juz w okolo 20002001 (dokladnie niestety
            nie pamietam kiedy to bylo) wyprzedalem wszystkie dolary i kupilem euro (po
            niecale 90 c za euro) :)

            Szkoda tylko, ze jeszcze nie wzielem sobie kredytu...
    • Gość: lklient Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.man.rsk.pl 09.11.04, 13:20
      a paliwo najdroższe od 7 lat coś tu nie gra bo zawsze mówiono drogi dolar to i
      paliwo,a w kraju wszystko drożeje na odwrót.Ale mamy oszustwo.
    • romulus.i.remus kapitalizm zalatwil USA 09.11.04, 13:49
      to ustroj samobojczy!
      • Gość: Eva a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.pool.mediaWays.net 09.11.04, 14:12
        tyle, ze nie radziecka a chinska reka
        • Gość: ix Re: a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.chello.pl 09.11.04, 16:55
          To Ty Evo piszesz o ideologii. Mówiono Ci juz na tym forum ze komunizmu w
          Chinach nie ma, bo komunizm nie uznaje zagranicznego kapitalu, nie pozwala mu
          przyplywac i odplywac, wprowadza bariery. Otóz ideologiczny "komunizm" chinski
          wprowadza dla kapitalu zachety.
          • Gość: LastBoyScout Re: a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 17:25
            Czy dotarlo juz do ciebie , ze rozmawiasz z Wlodzimierzem Leninem? ;)

            Roznica pomiedzy komunista , aparatczykiem i ubekiem polega na tym , ze
            komunista w ideologie wierzy lub jej uzywa dla wlasnych interesow, aparatczyk
            uzywa ideologii dla wlasnych interesow i ja opisuje a ubek nawet jej nie
            opisuje a tylko wmawia NA SILE sobie i innym, ze w Ameryce bija Murzynow a coca-
            cola oglupia masy ....
            Zadaje pytanie: gdzie na tej skali znajduje sie Eva?
          • Gość: Eva Re: a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.d.pppool.de 09.11.04, 18:10
            znow piszesz glupstwa. Nawet najbardziej rozgoraczkowany komunizm pod Leninen
            dopuszczal w prakltyce ( wsferze ideologii oczywiscie nie) elementy gosp.
            kapitalistycznej - vide NEP).

            Ale powyzsze haslo napisalam na zarty i z przekory. No ale nie kazdy ma
            poczucie humoru. Wiec odpisze ci na serio: Oczywiscie, ze Chiny zwycieza
            gospodarczo nie dlatego, ze sa komunistyczne,lecz dlatego ze staja sie coraz
            bardziej kapitalistyczne.

            • Gość: LastBoyScout Re: a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.ipt.aol.com 09.11.04, 18:40
              ....Oooooooo !!!.... Porywajace wyjasnienie! ...w potocznym jezyku
              okreslane ...."Jakbys sie nie odwrocil to d..pa zawsze ..z tylu! "......

              OK. stawiam wiec KONKRETNE PYTANIE: uwazasz wiec , ze chinski kapitalizm jest
              lepszy, skuteczniejszy, madrzejszy od ameykanskiego?

              Prosze o odpowiedz "tak" lub "nie" juz tak bez wiercenia d..pa....
            • Gość: LastBoyScout Re: a wszystkich zalatwi komunizm IP: *.ipt.aol.com 11.11.04, 23:37
              Europa: mocne euro zaszkodziło




              Maciej Kuźmicz 11-11-2004 , ostatnia aktualizacja 11-11-2004 17:37

              Czy Europa znowu ześlizguje się w recesję, tym razem z powodu euro? Ekonomiści
              boją się tego po osłabieniu wzrostu gospodarczego w Niemczech. Tymczasem
              amerykański Fed podniósł stopy

              Niestabilność rynków walutowych zaczyna szkodzić Europie. Spadek wartości
              dolara i umacnianie się euro hamują rozwój Eurolandu. W środę pękła kolejna
              psychologiczna bariera kursu - euro zanotowało swój kolejny rekord wartości
              wobec dolara. Płacono za nie ponad 1,3 dol.

              Dlaczego euro drożeje wobec dolara? To wynik m.in. nierównowagi budżetowej i
              handlowej USA, które niepokoją inwestorów.

              W czwartek dolar nieznacznie się umocnił - euro kosztowało 1,2875 dol.
              Amerykańskiej walucie pomogło środowe podniesienie stóp procentowych w USA.
              Dziś wynoszą one 2 proc., czyli tyle samo ile w strefie euro. Na wieść o
              podwyżce stóp dolar nieznacznie się umocnił. Fed zasygnalizował, że stopy w USA
              mogą wzrosnąć jeszcze w grudniu.

              Umocnienie dolara to nie tylko efekt decyzji Fed. - Odwrót z poziomu 1,3 dol.
              spowodowały przede wszystkim kolejne wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego
              Banku Centralnego - powiedział agencji AFP Hans Redeker z banku BNP Paribas.

              Już na początku tygodnia Jean-Claude Trichet, szef EBC ostrzegał
              przed "brutalnym" umacnianiem się euro i skutkach tego dla gospodarki
              Eurolandu. W czwartek potwierdził swą opinię na forum Organizacji Współpracy
              Gospodarczej i Rozwoju (OECD) na Sycylii.

              Trichet wie, co mówi. Najlepiej przekonali się o tym Niemcy. W trzecim kwartale
              PKB największej europejskiej gospodarki wzrósł w porównaniu z okresem kwiecień-
              czerwiec tylko o 0,1 proc. - znacznie mniej, niż prognozowano. To sygnał
              ostrzegawczy dla strefy euro. W ujęciu rocznym niemiecka gospodarka rozwijała
              się w trzecim kwartale w tempie 1,3 proc.

              Gorsze wyniki Niemiec mogą oznaczać, że tempo rozwoju całego Eurolandu w
              trzecim kwartale będzie jeszcze niższe, niż się spodziewano. Wstępne prognozy
              EBC mówiły o 0,4-proc. wzroście. Teraz ekonomiści otwarcie przyznają, że może
              on nie przekroczyć 0,2 proc. To, czy naprawdę będzie tak źle, okaże się w
              piątek - wtedy tempo wzrostu PKB podadzą Francja i Włochy.

              Drożejąca wspólna waluta oznacza, że towary eksportowane z krajów strefy euro
              są droższe na światowym rynku. - Decydującym czynnikiem, który wywołał
              spowolnienie wzrostu był spadek wartości eksportu - przyznał w swoim raporcie
              niemiecki urząd statystyczny. Urząd ocenia, że niemieckiej gospodarce nie
              pomógł nawet wzrost wydatków konsumentów i firm.

              Coraz silniejsze euro wywołało żądania interwencji na rynku walutowym. Włoski
              minister gospodarki, Domenico Siniscalco zasugerował, że EBC zastanawia się nad
              interwencją na rynku walutowym i sprowadzeniem kursu euro do poziomu 1,2 dol.
              Poparł go premier Silvio Berlusconi. Interwencji domagali się również niemieccy
              socjaldemokraci z rządzącej SPD. EBC jednak zaprzecza, jakoby chciał
              interweniować.
    • Gość: kurde Re: Dolar najtańszy od siedmiu lat! Kto się ciesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:11
      a jaka jest roznica miedzy dolarem, euro, jenem czy zlotym?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka