maksimum 18.11.04, 18:55 Skonczyly sie cykliczne wzloty i upadki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ix Re: Słaby jak dolar IP: *.chello.pl 18.11.04, 19:50 maksimum napisał: > Skonczyly sie cykliczne wzloty i upadki Wrecz odwrotnie, one przybraly na sile. Nie rozumiem podstaw Twojej opinii. Tak, silna waluta moglaby posluzyc natychmiatowemu przyjeciu do Euro kilku krajów i zostac spozytkowana na glebsza integracje kontynentu. Tylko do tego trzeba rozsdku ekonomicznego którego politykom brak. Brak impulsów politycznych do inwestowania na europejskim rynku wewnetrznym i w jego integracje powoduje ze Frncja i Niemcy znowu utopia pieniadze w gospodarke przegrzana w której dojdzie w pól roku do roku do krachu. A USA staraja sie zrobic to jak najszybciej... Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Może ktoś to wytłumaczy. 18.11.04, 21:33 Jak wiadomo nie ma takiej nauki "ekonomia" ale może ktoś wytłumaczy. Towary konsumpcyjne w USA kosztują obecnie w dolarach 80-90% tego co w Europie w euro. Np. limuzyna Maybach w USA kosztuje 285 tys. USD a w Niemczech 365 tys. euro. To samo jest z motocyklami, elektroniką, odzieżą, energią, żywnością itd. (benzynę pomijam z wiadomych powodów). Więc jeśli USA nie zamkną granic dla handlu (co nie jest możliwe) to w najbliższym czasie ceny w Stanach muszą skokowo wzrosnąć o 50-100% (bo nie jest możliwe żeby w EU spadły o połowę :-). W tej sytuacji, biorąc pod uwagę że w Polsce w 80 r. wzrosły tylko ceny niektórych artykułów żwynościowych i tylko o kilkanaście procent już niedługo w USA powstanie Solidarność, za rok prez.Bush wystąpi w TV w ciemnych okularach i mundurze a za 11 lat do Białego Domu wprowadzi się Sławomir Wałęsa. No to co, będzie euro po 1,80 dolara? Odpowiedz Link Zgłoś
drizzlys Re: Może ktoś to wytłumaczy. 18.11.04, 21:52 Na moj chlopski rozum... Blad w twoim rozumowaniu jest ten, ze zakladasz ze amerykanie MUSZA kupowac w Europie te towary co dotychczas i w takich samych ilosciach. A oni kupowali je bo byly tansze od produktow amerykanskich. Ze spadkiem wartosci dolara sytuacja sie zmienila i taniej bedzie kupic na rynku wewnetrznym. Mozesz byc pewnym, ze znajdzie sie masa firm ktore natychmiast zaczna produkowac. Oczywiscie, pewne rzeczy dalej beda kupowane w EU ze wzgeldu na marke etc. P.S. Wczoraj przeczytalem, ze producenci amerykanscy narzekaja, ze dolar jest ciagle za mocny i powinien jeszcze staniec. Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Re: Może ktoś to wytłumaczy. 18.11.04, 22:19 No moment moment... Czy ja twierdzę że muszą? Nie, chcą i stać ich na to. Chcą kupować Mercedesy czy Volvo bo są trendy, mimo że droższe (i zawodne :-) od porównywalnych amerykańskich aut o 20-30%. Ale gdy te auta będą droższe o 100% to oczywiście będą je sobie sprowadzać indywidualnie tylko kolekcjonerzy. Za to Niemcy zamiast rozdzimej produkcji wybiorą samochody amerykańskie, ewent. japońskie, koreańskie i CHIŃSKIE. Nie mówiąc o Polakach. Bo za 15.000 USD czyli za cenę Punto lub Corsy w USA można kupić (wg polskiej klasyfikacji) luksusową LIMUZYNĘ. automobiles.honda.com/models/model_overview.asp?ModelName=Accord+Sedan&bhcp=1&BrowserDetected=True Cło 15% i transport 600 USD nie zmienią proporcji. Tym bardziej że wg prognoz kursowych zanim auto przypłynie do Gdynii będzie to równowartość już nie Punto a Seicento :-) Czekam na skuteczne wykazanie błędu w tym rozumowaniu, drodzy "ekonomiści". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.gdynia.mm.pl 19.11.04, 04:39 kuubaa napisała: > No moment moment... Czy ja twierdzę że muszą? Nie, chcą i stać ich na to. Chcą > kupować Mercedesy czy Volvo bo są trendy, mimo że droższe (i zawodne :-) od > porównywalnych amerykańskich aut o 20-30%. Ale gdy te auta będą droższe o 100% > to oczywiście będą je sobie sprowadzać indywidualnie tylko kolekcjonerzy. Za > to Niemcy zamiast rozdzimej produkcji wybiorą samochody amerykańskie, ewent. > japońskie, koreańskie i CHIŃSKIE. ************************** Pominąłeś udział subwencji niektórych branż i ich znaczenia w cenie samochodu. Co do zawodności, to amerykańskie auta w Europie nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Inne produkty amerykańskiego high-techu przestały być konkurencyjne w Europie właśnie ze względu na przegrane procesy o subwencjonowanie. Subwencjonowanie w oczywisty sposób powiększa deficyt, więc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek dolicz jeszcze 22% vat na ta HONDE IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 19.11.04, 05:55 dalej ci sie oplaca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ooo Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.wisc.edu 19.11.04, 06:51 Blad jest bardzo prosty: cena przewozu autka do Gdyni to nie 600$, ale 1500-1700 $ (sparwdz np. POLAMER). Skad wziales clo 15%? My wlasnie sprowadzamy z USA do Polski dwa nasze samochody bez cla (mienie przesiedlencze). Jak w Urzedzie Celnym dopatrzyli sie jakis brakow w dokumentacji, to grozilo nam zaplacenia cla w wysokosci...90%! Szczesliwie dobrze sie skonczylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek Polamer IP: *.an2.chi30.da.uu.net 19.11.04, 07:56 POLAMER juz od dawna nie zajmuje sie shippingiem samochodow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.proxy.aol.com 19.11.04, 08:10 czesc, mam prosbe. jestew w USA i rowniez chce sprowadzic samochod na mienie przesiedlencze. moglibyscie mi napisac jak to zrobic, prosze. bede wdzieczny za wszelkie informacje pozdrawiam wojtek jawojti@yahoo.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.chello.pl 18.11.04, 22:19 Drzzlys ma racje. To nieprawda ze ceny w USA musza wzrosnac o 50-100%. Ameryka tez zdaje sobie sprawe z tego ze wzrastaja ceny na produkty europejskie, dlatego ostrzega Europe ze dolar nie wzrosnie i namawia do podniesienia konkurencyjnosci. Moim zdaniem to wojna nerwów, a Europa nie powinna dewaluowac swojej waluty chyba ze przy pomocy proporcjonalnego systemu zaciagania i dzielenia sie dlugiem, ale z powodu krótkowzrocznosci Francji Niemiec, Holandii i Wloch do tego nie dojdzie, Europa nie przejdzie na system emisji dlugu per capita a zostanie przy dlugu per GDP. Niestety Europa nie ma pomyslu na zdyskontowanie swojego silnego Euro w celu umocnienia wlasnej gospodarki, wzrostu solidarnosci i spójnosci. Poza tym wolne moce produkcyjne w stanach wynosza na dzis 23% i pozostaja historycznie na jednym z najwyzszych poziomów wiec rezerwy mocy sa, a nadpodaz wywoluje zwiazanie juana z dolarem. Wkrótce USA odetna ten balast, a wtedy Niemcy i Francja beda furkotac jak puszczony niezawiazany balonik... W Chinach bedzie kryzys ale to nie Chiny umocza lecz Ci co pozyczali...Chiny teraz kosza tani pieniadz. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Mądrze gadasz. 18.11.04, 22:27 Jak rasowy "ekonimista". Najbardziej ten kawałek mi się podobał: "Europa nie powinna dewaluowac swojej waluty chyba ze przy pomocy proporcjonalnego systemu zaciagania i dzielenia sie dlugiem". Ale wytłumacz czy w Polsce Honda Accord (w wersji USA a więc znacznie lepszej niż europejska która kosztuje tu i tak min. 25.000 USD) będzie kosztowała tyle co Seicento, czy może raczej Seicento i inne samochody stanieją u nas o 2/3? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix EKONOMIA JEST PROSTA, TYLKO EKONOMISCI NIE IP: *.chello.pl 18.11.04, 23:11 Tylko co z takiego madrego gadania skoro u nas glowna filozofia biznesu brzmi "Kto kogo wych..ja". Na poziomie panstw jest to samo. A duzi udaja ze nie wiedza o co chodzi, a mali chyba na prawde nie wiedza, bo maja zakodowane: niski deficyt budzetowy. Tu nie ma kapitalizmu tu jest bandycki system w którym rzady narzucily Komisji Europejskiej kaganiec i nie pozwalaja zarzadzac dlugiem w imieniu calej wspólnoty. Gros taniego dlugu trafia do bogatych. Jasne ze skoro dolar idzie w dól to jesli zarobki mam w zlotówkach moge kupic wiecej dolarów. Czyli realnie tanieje Honda w Polsce. Seicento w Stanach drozeje. Jesli zarabiasz w dolarach to nie ma znaczenia czy kupujesz po tej samej cenie nominalnej Honde w Polsce czy w Stanach, choc lepsze wyposazenie bedzie miala ta w Stanach. Fajny rysujesz wybór: Seicento w Stanach czy Honda w Polsce. Ja bym spróbowal policzyc sprowadzenie Hondy ze Stanów via Szwajcaria bo zdaje sie ze jakies zwolnienia z cel maja na samochody ze Stanów, a potem clo unijne w Polsce. Ale to trzeba przeliczyc. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Chłopino, możesz zrozumieć co napisałem? 18.11.04, 23:31 Chyba nie. To dla ulatwienia dodam, że gdy za dolara było 0.85 euro proporcje cenowe USA - Europa były podobne jak dziś. Czyli wtedy towary konsumpcyjne kosztowały po obu stronach Atlantyku mniej więcej tyle samo, no w Europie troszkę więcej ze względu na VAT. Przepraszam "ekonomistów" za to bezpośrednie przedstawienie prostych faktów. Przed weekendem wpędziłem Was w frustracje z powodu wieleletniego wysiłu zmarnotrawionego na zgłębianie "nauki" podobnej do radiestezji lub teologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: Frustrat jestes... IP: *.chello.pl 18.11.04, 23:56 Sluchaj durniu, jesli piszesz do mnie to oczekuje ze bedziesz choc staral sie cos wniesc. Nie jestem ekonomista. Ale bawie sie w kapitalizm. I jesli uwazasz ze o makroekonomii mozna gadac jak w maglu: co jest tansze gdzie i czy wzroslo czy zmalalo, to ja Ci mówie: CIEMNY JESTES. Z jednego powodu. Nie porównujesz trendów tylko bierzesz dwa przypadkowe momenty w czasie. To jest gra w totolotka i niczego nie tlumaczy. Przepraszam, jest jeszcze drugi powód: nic o mnie nie wiesz ale juz glupkowaty zachwyt sie pojawia ze znowu udalo Ci sie zaklopotac ekonomistów. Po prostu Twoja pogarda jest zalosna. Najlepsze jest to ze prawdopodobnie zgadzamy sie co do sily i znaczenia gospodarki amerykanskiej.Ale Twoje zalozenie jest takie ze jestem zadetym ekonomista i tepo powtarzam wyklepane formulki. To spie..j i szczesc boze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Hihi, fajna dyskusja :) IP: *.attu.pl / *.attu.pl 19.11.04, 00:34 Czytałem z wypiekami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: Mądrze gadasz. IP: *.chello.pl 18.11.04, 23:46 kuubaa napisała: > Jak rasowy "ekonimista". Najbardziej ten kawałek mi się podobał: > "Europa nie powinna dewaluowac swojej waluty chyba ze > przy pomocy proporcjonalnego systemu zaciagania i dzielenia sie dlugiem". Wiesz kpij sobie ile wlezie, smacznego. Pozostawienie systemu kreacji dlugu tj emisji eurobondów na poziomie krajowym prowadzi do zwiekszenia dystansu miedzy poszczególnymi krajami EU. System finansowy EU jest niedokonczony. Powoduje wzrost róznic miedzy bogatymi i biednymi i malo racjonalny ekonomicznie system zapomóg w postaci doplat i funduszy strukturalnych. Skoro koszt kapitalu jest wyzszy w biedniejszych krajach Unii to znaczy ze mniej beda go w stanie zaciagnac per capita. A to oznacza ze Holender z powodów systemowych osiaga wyzsza stope zwrotu z inwestycji która bez uwzglednienia odsetek jest tak samo rentowna. To samo dotyczy sektora publicznego, bo pieniazki z emitowanych bonów nie przepadaja tylko rzady moga ich wydawac wiecej. Oznacza to zatem, ze wiecej kapitalu bedzie akumulowane w panstwach bogatych. Euro to nie wszystko. Brak jednolitego instrumentu dluznego, i pozostawienie kompetencji rzadom krajowym uniemozliwia sprawne zarzadzanie dlugiem w skali europejskiej. Jest za to wyscig kto mocniej zdewaluuje euro przez zwiekszenie swojego deficytu budzetowego i taniej zaciagnie dlug. Ci którzy respektuja Maastricht przegrywaja. To krótkowzroczne. Nie wiem czy Ty w ogóle rozumiesz ze bondy, stocks i pieniadz to ten sam instrument. Istota jest taka sama: to dlug. Wielosc osrodków decyzyjnych i podzial kompetencji pomiedzy rózne osrodki w dodatku w oparciu o kryteria narodowe nie sluzy gospodarce jako calosci bo nie korzysta z synergii. Ale to czy rozumiesz basics of economy czy noe to nie mój problem. Wielu noblistów nie rozumialo. Keynes stracil na krachu w 1929 1 mln USD a Hayek i von Misses nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc USA DODRUKOWUJE PUSTY PIENIADZ-WNIOSKI? IP: 69.158.89.* 19.11.04, 05:08 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.gdynia.mm.pl 19.11.04, 05:11 "Również Włosi są zdenerwowani silnym euro - wiceminister przemysłu Adolfo Urso uważa, że pękła "bariera alarmowa 1,3 dol. za euro" i Europejski Bank Centralny powinien natychmiast działać, by osłabić wspólną walutę." ********************************* Gość portalu: ix napisał(a): Moim zdaniem to wojna nerwów, a Europa nie powinna dewaluowac swojej waluty chyba ze przy pomocy proporcjonalnego systemu zaciagania i dzielenia sie dlugiem (...) Niestety Europa nie ma pomyslu na zdyskontowanie swojego silnego Euro w celu umocnienia wlasnej gospodarki, wzrostu solidarnosci i spójnosci. ********************************* Przez najlbliższy rok będą pękać kolejne bariery alarmowe. Działanie EBC niczego pozytywnego nie wniesie, skoro gospodarka będzie miała świadomość utrzymującego się trendu i sztuczności decyzji. Może dać tylko troszkę zamieszania na rynkach walutowych. Ale to niczego nie zmieni. Na marginesie: Lata wzajemnego zapatrzenia się na własne gospodarki EU i USA zaczynają chyba mijać. Eksploracja gospodarcza trzeciego świata dostarczała tanich produktów dla Europejczyków i Amerykanów. Dziś okazuje się, że brak jest rynków alternatywnych, mogących wchłonąć drogie produkty z USA i UE. Tania siła robocza w Azji produkuje tanio, zarabia mało, więc nie ma za co kupować produktów drogich. Stworzono wydajne rynki produkujące tanio, a więc mogące zaopatrywać popyt wewnętrzny oraz eksportować. Globalna gospodarka upomina się o równowagę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: Może ktoś to wytłumaczy. IP: *.chello.pl 19.11.04, 07:26 Gość portalu: maruda napisał(a): > Przez najlbliższy rok będą pękać kolejne bariery alarmowe. Działanie EBC niczego pozytywnego nie wniesie,[...]Ale to niczego nie zmieni. EBC nie moze nic zrobic bo: 1. waluta i bondy to jest DLUG 2. Sprawne zarzadzanie dlugiem mozliwe jest w warunkach jednego osrodka podejmowania decyzji a nie w ramach dwudziestukilku+ EBC Po prostu emisja bondów przez poszczegolne kraje prowadzi do konkurencji pomiedzy tymi panstwami: kto taniej go zaciagnie. Nedzna to konkurencja w ktorej z góry wiadomo kto wygra, jeszcze nigdy Polska nie zadluzala sie taniej na rynku niz Niemcy. Ta "konkurencja" prowadzi do tego ze mówienie o "Europie" jest co najmniej na wyrost, skoro Europa nie prowadzi jednolitej polityki w kwestii swojego slugu a kilkadziesiat. Tu nie ma synergii. > Stworzono wydajne rynki produkujące tanio, a więc mogące zaopatrywać popyt > wewnętrzny oraz eksportować. Globalna gospodarka upomina się o równowagę. A tego juz zupelnie nie rozumiem. Myslisz ze ktos tworzyl Chiny i Indie??? Niskie place w tamtych krajach??? Nie ma sensu dyskutowac z faktami. Bieda w tamtych krajach maleje wraz z naplywem inwestycji do tamtych krajów, nie rosnie!!! Ludzie maja prace, której by nie mieli!!! A socjalisci uwazaja to za niemoralne... To zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polak z Idaho Re: Słaby jak dolar IP: *.turbonet.com 19.11.04, 05:14 Od dwudziestu lat, od czasu katastrofalnej prezydentury Reagana, USA maja BEZ PRZERWY, stale rosnacy, deficyt w wymianie gospodarczej. Poniewaz dolar pelni role swiatowej waluty, Ameryka mogla do niedawna splacac deficyt handlowy eksportujac dolary (jest to swietny interes, bo wyprodukowanie banknotu dolarowego kosztuje pare centow, a wartosc moze wynosic od jednego do 100 000 dolarow, zaleznie od nominalu). Ale - swiatowe zapotrzebowanie na dolary ma swoj limit, i wyglada na to ze zaczynamy sie do niego zblizac. USA maja rowniez (od 20 lat) deficyt budzetowy, ktory obecnie rosnie wykladniczo, bo Ameryka pozycza pieniadze na obsluge swojego dlugu (od 20 lat). Deficyt budzetowy opiera sie na deficycie handlowym, i dolary ktore Ameryka drukuje zeby pokryc koszty zycia ponad stan, zagranica pozycza Ameryce na pokrycie deficytu, i wszystko sie kreci. Do czasu. Ameryka ma dwa sposoby na splacenie swojego zadluzenia: 1) obnizyc swoj poziom zycia o 50% i ciezko harowac przez kilkanascie lat, 2) wydrukowac tyle dolarow ile trzeba na splacenie dlugow. Drugi sposob jest prostszy, ale ma niemily efekt uboczny, taki ze za 10 dolarow bedzie mozna kupic pudelko zapalek... Ciekawe, ktory sposob wybierze druzyna ekonomicznych analfabetow rzadzacych obecnie Ameryka. Jakbym mial jakies pieniadze, to bym kupowal franki szwajcarskie. Swoja droga, to co czytam w polskiej prasie o Ameryce, doprowadza mnie czesto do konwulsji - czasem ze smiechu, czasem z rozpaczy. Dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: Słaby jak dolar IP: *.chello.pl 19.11.04, 07:34 Polaku z Idaho, to wracaj do kraju. Nie przekonasz ani mnie ani kuuuby bo Honda jest u Was tansza i lepsza niz w Polsce. Wiec jesli pudelko zapalek bedzie kosztowalo 10 USD to rozumiem ze proporcja w samochodach tez sie zmieni, tak??? Naprawde, swiat jest piekny, mozna rozumiec gospodarke na polskich antypodach i nie rozumiec w Idaho. Dzieki temu mozna korzystac z amerykanskiej gospodarki zyjac po kosztach polskich. To jest cudowne. Choc ze sprowadzeniem samochodu jest klopot... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel-l Re: Słaby jak dolar IP: 213.17.165.* 19.11.04, 08:28 Chciałem zwrócić uwagęna parę rzeczy: Wbrew pozorom USA drukuje niewiele dolarów (mniej niż euro) a za to bardzo się zapożycza W latach 90 jednocześnie rosła gospodarka, deficyty i dolar. Więc obecny spadek dolara niekoniecznie ma związek z deficytem Za to prędzej jest związek między wzrostem gosp. a wzrostem deficytu handlowego. Jak gospodarka zacznie zwalniać to i deficyt się zmniejszy Chiny inwestują np w Kanadzie (złoża roponośne-6mld$) w Argentynie (sieć kolejowa-20mld$ w ciągu 10 lat) itp. Więc kierunki inwestycji nie są jednokierunkowe Moim zdaniem Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Proste pytania a nikt nic nie wie. 19.11.04, 08:59 No dobrze, nie dowiedziałem się więc czy w najbliższych miesiącach samochody (i wszystko inne) w Ameryce zdrożeją dwukrotnie czy w Europie stanieją o połowę. Póki co złotówka się wzmacnia a samochody w Polsce... drożeją. Przypomnę że gdy euro było po 0.85 dolara za tego dolara można było kupić 110 jenów, dziś niestestety tylko... 105. Dramat :-) I wtedy, mimo cła 35% a nie 15% jak dziś japońskie samochody w Polsce były TAŃSZE. No to w końcu na czym polega to wzmacnianie się złotówki? A i jeszcze mnie ciekawi ten dramatyzm deficytów USA. Czy aby PODOBNE wskaźniki nie ma większość państw "kwitnącej" Europy? A o co skarżą Francję i Niemcy? Odpowiedz Link Zgłoś
komentator Wiadomo jak jest 19.11.04, 10:55 kuubaa napisała: > euro było po 0.85 dolara za tego dolara można było kupić 110 jenów, dziś > niestestety tylko... 105. Dramat :-) I wtedy, mimo cła 35% a nie 15% jak dziś > japońskie samochody w Polsce były TAŃSZE. No to w końcu na czym polega to > wzmacnianie się złotówki? Ceny samochodow wzrastaja w Polsce zeby dorownac poziomowi europejskiemu. Koncerny manipulowaly cenami zeby sprzedawac auta. Musisz wiedziec ze najwyzsze ceny fabryczne sa w Niemczech. > A i jeszcze mnie ciekawi ten dramatyzm deficytów USA. Czy aby PODOBNE >wskaźniki nie ma większość państw "kwitnącej" Europy? A o co skarżą Francję i >Niemcy? Masz czesciowo racje. Wiekszosc krajow ma duze problemy z deficytem budzetu. ALE w Europie przynajmniej probuje sie walczyc z tym naciskajac na kraje by nie robily zbyt duzych dlugow. Warto dodac ze najbardziej beznadziejna jest sytuacja w Japonii, dlug na poziomie 150% PKB. JEDNAK w porownaniu z USA jest POTEZNA roznica bo USA ma tez GIGANTYCZNY deficyt handlowy. Kraje europejskie (oprocz UK) i azjatyckie maja nadwyzki handlowe. Laczne deficyty USA sa na poziomie 10% PKB. Normalna ekonomia juz by sie zalamala ale USA ma sie dobrze bo rynki maja zaufanie do dolca i dolec jest akceptowany jako rezerwa walutowa. Kraje azjatyckie zgromadzily juz 1 000 mld dolcow w zamian za towar i jest OK. Pytanie czy dolce mozna gromadzic bez konca, kiedys moze sie okazac ze to zadrukowany papier. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: Wiadomo jak jest IP: *.lan.pop.pl 19.11.04, 12:23 > JEDNAK w porownaniu z USA jest POTEZNA roznica bo USA ma tez GIGANTYCZNY > deficyt handlowy. Kraje europejskie (oprocz UK) i azjatyckie maja nadwyzki > handlowe. W porównaniu do GDP to wcale taki gigantyczny nie jest, ok 5% GDP. Polska ma prawie 7% i nikt z tego powodu żył sobie nie otwiera. Co do bilansu handlu zagranicznego krajów EU to nie wiem skąd wziąłeś te informacje. Ja na stronie OECD znalazłem, że deficyt w 2003 roku miały: Austria, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Grecja, Islandia i Luksemburg. > Laczne deficyty USA sa na poziomie 10% PKB. Co to są łączne deficyty? Zsumowałeś deficyt handlowy i budżetowy??? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Wiadomo jak jest KOMENTATOR TO JEST TAKI EKONO 19.11.04, 15:29 Gość portalu: darek_w1 napisał(a): > > JEDNAK w porownaniu z USA jest POTEZNA roznica bo USA ma tez GIGANTYCZNY > > deficyt handlowy. Kraje europejskie (oprocz UK) i azjatyckie maja nadwyzk > i > > handlowe. > > W porównaniu do GDP to wcale taki gigantyczny nie jest, ok 5% GDP. Polska ma > prawie 7% i nikt z tego powodu żył sobie nie otwiera. Co do bilansu handlu > zagranicznego krajów EU to nie wiem skąd wziąłeś te informacje. Ja na stronie > OECD znalazłem, że deficyt w 2003 roku miały: Austria, Francja, Wielka > Brytania, Hiszpania, Grecja, Islandia i Luksemburg. > > > Laczne deficyty USA sa na poziomie 10% PKB. > > Co to są łączne deficyty? Zsumowałeś deficyt handlowy i budżetowy??? Zgadza sie.Komentator ,to jest taki ekonomista,ze zawsze sumuje def handlowy z budzetowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: Wiadomo jak jest KOMENTATOR TO JEST TAKI EKON IP: *.lan.pop.pl 20.11.04, 15:39 > > Co to są łączne deficyty? Zsumowałeś deficyt handlowy i budżetowy??? > > Zgadza sie.Komentator ,to jest taki ekonomista,ze zawsze sumuje def handlowy z > budzetowym. Te deficyty nie mają ze sobą prawie nic wspólnego. Deficyt budżetowy jest finansowany pieniędzmi zdjętymi z rynku (np.obligacjami), a następnie wpuszczonymi na niego z powrotem jako wydatki rządowe. Suma pieniędzy na rynku jest stała. Zmienia się jedynie struktura wydatków, i to na niekorzyść, bo z reguły wydatki rządowe to czysta konsumpcja, a gdyby rząd nie zdjął tych pieniędzy z rynku to znaczna ich część stałaby się inwestycjami. Ale to w tym wypadku sprawa uboczna. Generalnie deficyt budżetowy nie ma większego wpływu na globalny popyt, a to ten nieskompensowany popyt jest źródłem deficytu handlowego. A sens sumowania tych deficytów jest taki sam jak dodawanie do nich daty urodzin prezydenta pomnożonej przez pierwiastek z pi. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Wiadomo jak jest KOMENTATOR TO JEST TAKI EKON 22.11.04, 02:30 Gość portalu: darek_w1 napisał(a): > > > Co to są łączne deficyty? Zsumowałeś deficyt handlowy i budżetowy?? > ? > > > > Zgadza sie.Komentator ,to jest taki ekonomista,ze zawsze sumuje def handl > owy z budzetowym. > > Te deficyty nie mają ze sobą prawie nic wspólnego. Deficyt budżetowy jest > finansowany pieniędzmi zdjętymi z rynku (np.obligacjami), a następnie > wpuszczonymi na niego z powrotem jako wydatki rządowe. Suma pieniędzy na rynku > jest stała. Zmienia się jedynie struktura wydatków, i to na niekorzyść, bo z > reguły wydatki rządowe to czysta konsumpcja, a gdyby rząd nie zdjął tych > pieniędzy z rynku to znaczna ich część stałaby się inwestycjami. Ale to w tym > wypadku sprawa uboczna. Generalnie deficyt budżetowy nie ma większego wpływu na globalny popyt, a to ten nieskompensowany popyt jest źródłem deficytu > handlowego. A sens sumowania tych deficytów jest taki sam jak dodawanie do >nich daty urodzin prezydenta pomnożonej przez pierwiastek z pi. To wszystko prawda,ale jak sie tak napisze,to sie nikogo nie przestraszy,a komentator caly czas straszy koncem swiata,ktory sie zacznie upadkiem dolara oraz Stanow Zjednoczonych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jola Re: Wiadomo jak jest IP: *.client.comcast.net 20.11.04, 06:09 No to jak jest ten GIGANTYCZNY deficyt handlowy to po co Amerykanom mocny dolar? Przeciez teraz bardziej sie oplaca kupowac w USA a nie kupowac gdzie indziej. Moze sie uda troche zmniejszyc deficyt. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Wiadomo jak jest 21.11.04, 04:27 Gość portalu: Jola napisał(a): > No to jak jest ten GIGANTYCZNY deficyt handlowy to po co Amerykanom mocny >dolar ? O to wlasnie chodzi,ze Amerykanom mocny dolar nie jest potrzebny. > Przeciez teraz bardziej sie oplaca kupowac w USA a nie kupowac gdzie indziej. > Moze sie uda troche zmniejszyc deficyt. To pod warunkiem ze EU zniesie cla i zakazy importu ze Stanow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Wiadomo kto wygra. IP: *.chello.pl 21.11.04, 18:06 maksimum napisał: > O to wlasnie chodzi,ze Amerykanom mocny dolar nie jest potrzebny. > To pod warunkiem ze EU zniesie cla i zakazy importu ze Stanow. Wlasnie, maksimum, Amerykanom jest POTRZEBNY slaby dolar! To troche co innego niz kiedy piszesz, ze im nie jest potrzebny mocny dolar. Im nie byl potrzebny krach na gieldzie, dla nich hossa moglaby trwac wiecznie, bo pieniadze plynely do nich. Potem nadal plynely tylko w bondy a nie w stocks. Wiec o co chodzi z tym deficytem??? A myslisz ze jezeli UE cla zniosa (powtarzam jezeli, co m. zd. przez najblizsze 15 lat jest zupelnie absurdalnie hipotetyczna political fiction) to u kogo warosnie produkcja, zyski, a wraz z nimi akcje przedsiebiorstw? I czy nie chodzi wlasnie o to??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: Proste pytania a nikt nic nie wie. IP: *.lan.pop.pl 19.11.04, 11:05 kuubaa napisała: > No dobrze, nie dowiedziałem się więc czy w najbliższych miesiącach samochody (i > > wszystko inne) w Ameryce zdrożeją dwukrotnie czy w Europie stanieją o połowę. Wiesz co misiu, jak czytam te twoje wypociny to nie mam wątpliwości, że jesteś elektoratem Samoobrony albo LPR. Wszystko wie najlepiej, ekonomiści to oszuści mamiący ludzi swoją pseudonauką, a kapitalistom trzeba odebrać zagrabione owoce wzrostu należne ludowi. ;-) To w zasadzie strata czasu, ale spróbuję kilka rzeczy wyjaśnić, w końcu nie tylko kubańczycy to czytają. Jeśli kurs dolara względem euro będzie spadał to podrożeją towary importowane z Europy i z innych krajów rozliczjących się w euro. Większość handlu jest jednak rozliczana w dolarach więc ten import dla Amerykanów teoretycznie w ogóle nie podrożeje. W praktyce mogą pojawić się naciski na podwyższenie cen transakcyjnych, ale ich wzrost na pewno będzie dużo niższy niż zmiana kursu. W rezultacie zmian cen w imporcie nastąpi zmiana struktury sprzedaży w USA na korzyść produkcji wewnętrznej oraz struktury importu na korzyść krajów stosujących ceny w dolarach. Skorzystają na tym kraje azjatyckie, w d. dostanie Europa. Równocześnie nastąpi wzrost konkurencyjności amerykańskiego eksportu na skutek obniżenia ich cen po przeliczeniu na walutę lokalną. Wystąpi to zwłaszcza w Europie. Tak więc amerykańskie firmy otrzymają dwa impulsy do rozwoju - wzrost popytu wewnętrznego i wzrost eksportu. Natomiast w Europie nastąpi spadek konkurencyjności eksportu i wzrost konkurencyjności importu, zarówno z USA jak i z krajów Dalekiego Wschodu stosującego ceny dolarowe. To dlatego właśnie Europa bardziej martwi się spadkiem kursu dolara niż sami Amerykanie. I mają powody bo w USA wzrost GDP w 3 kwartale 2004 wyniósł 3.7%, a w EU jeśli dobrze pamiętam 0.3%. A spadek kursu dolara wróży dalsze pogłębienie tych dysproporcji. I jeszcze jedno - nie można sensownie porównywać cen detalicznych towarów w sklepach jeśli nie uwzględni się konstrukcji systemu podatkowego w obu krajach (czy obciążana jest konsumpcja czy dochód) i stopnia fiskalizmu czyli stosunku budżetu państwa do GDP. W Europie jest on o kilkadziesiąt procent wyższy, a na dodatek występuje tu powszechnie podatek VAT (nie występujący w USA) podnoszący bezpośrednio cenę sprzedaży towarów w sklepach. Dlatego bezpośrednie porównywanie cen sklepowych w krajach o tak różnych systemach podatkowych ma taki sens jak porównywanie krzesła i miednicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix WIE TYLKO KUUBAAA, cwaniak, uczmy sie od niego.. IP: *.chello.pl 19.11.04, 14:03 Darek_w1, fajny post. Ale Kuubie chodzi o jego spryt, nie o Twoja racje. Ekonomia rodem z magla, tak jak pisalem. Dla niego jest jasne pytanie: stanieje czy zdrozeje? A punkt odniesienia tj w jakiej walucie otrzymujesz przychód...NIEWAZNE. Bezpośredniego porównywania cen sklepowych dokonuje sie za pomoca porównania sily nabywczej pieniadza, a tu najpierw trzeba ustalic walute w jakiej bedziemy porównywac. W dodatku nie mozna porównywac dwóch dowolnie wybranych momentów w czasie, bo to nic nie mówi o gospodarce, tylko o tym czy sie chwilowo oplaca. W rezultacie zmian cen w imporcie nastąpi zmiana > struktury sprzedaży w USA na korzyść produkcji wewnętrznej oraz struktury > importu na korzyść krajów stosujących ceny w dolarach. Skorzystają na tym kraje azjatyckie, w d. dostanie Europa. Struktura sprzedazy zmieni sie tak jak piszesz. Pomijasz jednak pierwotna przyczyne tego CZEMU Amerykanie chca by kurs spadal. Amerykanie podnosza konkurencyjnosc swojego rynku wewnetrznego, ale nie w porównaniu z importem z Europy (tj to ma miejsce ale jest wtórne, bo towary europejskie stanowia znacznie mniejszy problem dla konkurencyjnosci Ameryki niz azjatyckie) lecz w porównaniu z imporem z Chin. Postulatem Snowa jest jednoczesne: obnizenie deficytu handlowego, zmnejszenie deficytu finansowego, wzrost amerykanskiej gospodarki rozumiany nie jako wskazniki GDP, CPI etc... lecz jako wzrost popytu na amerykanskie produkty. Kiedy te wszystkie rzeczy maja miejsce??? Kiedy juan zostanie uwolniony, pójdzie w góre, chinskie stopy procentowe beda wzrosna by zatrzymac odplyw pieniadza(teraz sa tylko o 0,6%wyzsze niz w Stanach!!!), i w koncu bedzie KRACH. Pieniadze wycofywane z Chin zostana szybciutko ulokowane w bondach amerykanskich, czyli dlug publiczny USA nie spadnie, ale bedzie z latwoscia obslugiwany, wzrosna zyski i akcje przesiebiorstw amerykanskich. Krótko mówiac Ameryka wkroczy na sciezke wzrostu (dopiero wtedy europejczycy przecieraja oczy i wszyscy mówia, ze gospodarka amerykanska jest silna!!!) Republikanie zawsze korzystaja z prezydentury i tworza mocne podstawy przszlego wzrostu. Czasem sa jednak tak gorliwi, ze za pózno przestaja nakrecac sprezyne amerykanskiej gospodarki, ludzie nie czuja jeszcze boomu ale juz o nim mysla (teraz amerykanie np.mysla przede wszystkim o tym by nie doszlo do kryzysu, a to jak za Balcerowicza, swietne warunki do nakrecenia podstaw gospodarki) no i wybieraja demokratów, a Ci spijaja smietanke i wtedy jest BOOM i HURRA OPTYMIZM. Wtedy pomimo ze gospodarka jest juz przesycona pieniadzem w porównaniu z wolnymi mocami, europejczycy laduja pieniazki w amerykanskie korporacje. No i banka mydlana peka znowu... Bo nie jest wazne zeby do krachów nie dopuszczac, wazne zeby umiec z nich wychodzic. To ze Chiny inwestuja na zewnatrz, nie jest rozsadne, bo kiedy przyjdzie krach zostanie im tyle ile maja dzis w bondach amerykanskich. Zyjemy w naprawde ciekawych czasach, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Re: WIE TYLKO KUUBAAA, cwaniak, uczmy sie od nieg 20.11.04, 00:10 Sorry ale to już ostani post bo NIC nie rozumiesz. > Ekonomia rodem z magla, tak jak pisalem. Dla niego jest jasne pytanie: stanieje > > czy zdrozeje? A punkt odniesienia tj w jakiej walucie otrzymujesz > przychód...NIEWAZNE. Bezpośredniego porównywania cen sklepowych dokonuje sie za > > pomoca porównania sily nabywczej pieniadza, a tu najpierw trzeba ustalic walute > > w jakiej bedziemy porównywac. Chłopino, czy nie rozumiesz że artykuł i dyskusja wokół niego dotyczy KURSU euro do dolara?! Że właśnie jestem zdziwiony nieadekwatną do tego kursu relacją sił nabywczych obu walut?! Prawdopodobnie jesteś niespełnionym profesorem ekonomii. Niespełnionym, bo jeszcze bardziej nadętym. Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Koleś, chociaż staraj się być kulturalny. 20.11.04, 00:04 Zaczynasz od inwektyw, wmawiasz mi coś czego nie napisałem, a poza standardowym wywodem przepisanym z podręcznika ekonomii dla przedszkoli o profilu ekonomicznym nie masz nic do powiedzenia. Poza jednym odkryciem: > I jeszcze jedno - nie można sensownie porównywać cen detalicznych towarów w > sklepach jeśli nie uwzględni się konstrukcji systemu podatkowego w obu krajach > (czy obciążana jest konsumpcja czy dochód) i stopnia fiskalizmu czyli stosunku > budżetu państwa do GDP. W Europie jest on o kilkadziesiąt procent wyższy, a na > dodatek występuje tu powszechnie podatek VAT (nie występujący w USA) podnoszący > > bezpośrednio cenę sprzedaży towarów w sklepach. Dlatego bezpośrednie > porównywanie cen sklepowych w krajach o tak różnych systemach podatkowych ma > taki sens jak porównywanie krzesła i miednicy. No bardzo to efektowne. W USA rzeczywiście nie ma VAT-u ale są przecież inne podatki. Fakt że są mniejsze niż np. w Niemczech. Ale czy aż o tyle mniejsze że ceny samochodów mają niższe o połowę? Przekroczyłeś granicę śmieszności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: Koleś, chociaż staraj się być kulturalny. IP: *.lan.pop.pl 20.11.04, 16:06 > Zaczynasz od inwektyw, Jeżeli sugestia, że jesteś elektoratem SO albo LPR jest dla ciebie inwektywą to pomyślny znak. Szkody w twojej głowie, choć znaczne, nie są jeszcze nieodwracalne. > a poza standardowym > wywodem przepisanym z podręcznika ekonomii dla przedszkoli o profilu > ekonomicznym nie masz nic do powiedzenia. Właśnie w tym problem, że trzeba ci tłumaczyć rzeczy z zakresu podręcznika ekonomii dla przedszkoli o profilu ekonomicznym. > No bardzo to efektowne. W USA rzeczywiście nie ma VAT-u ale są przecież inne > podatki. Fakt że są mniejsze niż np. w Niemczech. Ale czy aż o tyle mniejsze że > > ceny samochodów mają niższe o połowę? Wyobraź sobie, że mamy jakiś kraj pozbawiony całkowicie podatków. Dzielimy go na dwie części. W jednej wprowadzamy podatek dochodowy, w drugiej obrotowy (np.VAT) dające taki sam wpływ do budżetu państwa. W efekcie w pierwszej części ceny pozostają bez zmian, maleją dochody netto obywateli. W drugiej części pozostają bez zmian dochody, ale rosną ceny w sklepach. W efekcie tych zmian siła nabywcza ludności w obu częściach jest taka sama, natomiast ceny sklepowe różnią się zasadniczo - o stawkę podatku obrotowego. Gość z tej części gdzie jest podatek obrotowy patrzy na drogą część kraju gdzie tego podatku nie ma i widzi, że w tamtej części jest znacznie taniej. A skoro nie lubisz wykładów z ekonomii przedszkolnej to wymyśl już samodzielnie jak wpływa na ceny stopień fiskalizmu czyli stosunek budżetu państwa do PKB, który wynosi w USA ok. 25%, a w Europie ok.42% (dokładnych danych nie chce mi się szukać, ale kiedyś to sprawdzałem i liczby które podałem są mniej więcej poprawne). I jeszcze jedno - na ceny samochodów wpływają także podatki akcyzowe, jakie często na samochody są nakładane w Europie. Pewien, choć już stosunkowo najmniejszy wpływ ma wysokość podatku CIT, zdecydowanie wyższa w Europie. Masz jeszcze jakieś uwagi na temat tego, kto tu tak naprawdę przekroczył próg śmieszności, a właściwie próg ośmieszenia się swoją niewiedzą? Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa O, teraz lepiej! 20.11.04, 19:06 > Właśnie w tym problem, że trzeba ci tłumaczyć rzeczy z zakresu podręcznika > ekonomii dla przedszkoli o profilu ekonomicznym. Ale przecież mnie wcale nie chodziło o te oczywiste wywody n/t wpływu kursu na zjawiska gospodarcze. Przecież ja nie o tym pisałem i nie oczekiwałem żeby ktoś mi to tłumaczył! Na marginesie - dziwię się z tego entuzjazmu w związku z lawinowym umacnianiem złotówki, niektórzy cyniczni politycy nawet sobie przypisują to jako zasługi. Przypomnimy to za rok. We wczorajszej Rz jest artykuł o branży mięsnej - rentowność 1% (jeden procent!), przeinwestowanie, niewykorzystane moce produkcyjne, po wejściu do EU eksport wieprzowiny dwukrotnie ZMALAŁ. No dalej, entuzjazmujmy się :-) > jak wpływa na ceny stopień fiskalizmu czyli stosunek budżetu państwa do PKB, > który wynosi w USA ok. 25%, a w Europie ok.42% (dokładnych danych nie chce mi > się szukać, ale kiedyś to sprawdzałem i liczby które podałem są mniej więcej > poprawne). Mnie też nie chce się szukać ale w Niemczech VAT jest 16% (?), akcyzy na samochody nie ma. Nawet gdyby przyjąć że w USA auta nie są obciążone ŻADNYM podatkiem (chyba mało możliwe?) to gdzie tu jest wytłumaczenie conajmniej DWUKROTNEJ różnicy cen? A gdzie wytłumaczenie w przypadku Polski w której VAT jest o 6 pkt% wyższy i akcyza 3,1% za to rzeczony Accord jest droższy TRZYKROTNIE. > Masz jeszcze jakieś uwagi na temat tego, kto tu tak naprawdę przekroczył próg > śmieszności, a właściwie próg ośmieszenia się swoją niewiedzą? Właśnie właśnie :-) Dobra, zostawmy złośliwości. Podstawy ekonomi są dla mnie zrozumiałe jak każdemu średnio kumatemu człowiekowi więc to też zostawmy. Przypomnę o co mi chodzi bo chyba szczególnie jeden gość wszystko zamącił. Pytanie - dlaczego przy obecnym kursie samochody (ale także praktycznie wszystkie inne towary konsumpcyjne) w USA są (albo inaczej - mogą być) dwu- trzykrotnie tańsze niż w Polsce? Różnica w podatkach uzasadnia różnicę cen góra 20%. Zdeterminowanie producentów żeby zostać na rynku USA i przetrzymać obecny kurs - może z 10%. Różnica w kosztach sprzedaży - gdzieś z 5% w Polsce... MNIEJ (no bo mimo obecnego kursu sprzedawca aut u nas zarabia nadal sporo mniej niż w USA a czynsz za lokal w którym to robi też jest nadal dużo niższy). Jak ktoś ma coś sensownego do powiedzenia to chętnie wysłucham (chyba nie tylko ja). Za bełkotliwe cytaty z nadętych profesorów ekonomii - dziękuję, nie chce mi się czytać. Tak czy owak ciekawe, że póki co nikt nawet nie zbliżył się do objaśnienia chyba prostego zjawiska dla nagradzanej Noblem "nauki" :-) A przypuszczam że absolwentów i studentów ekonomii oraz kierunków pokrewnych jest tu co nie miara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: O, teraz lepiej! IP: *.lan.pop.pl 20.11.04, 20:06 > samochody nie ma. Nawet gdyby przyjąć że w USA auta nie są obciążone ŻADNYM > podatkiem (chyba mało możliwe?) to gdzie tu jest wytłumaczenie conajmniej > DWUKROTNEJ różnicy cen? A skąd ty bierzesz te informacje o cenach? Mnie 3 minuty zajęło sprawdzenie cen pierwszego z brzegu samochodu. Wybrałem Volvo XC90 2,5T. W Niemczech cena 41250 EUR (ok. 53600 USD). W USA cena 34840 USD. Mnie wychodzi, że cena w Niemczech jest wyższa o 50%, a nie 2-3 razy. Podobnie jest z Mercedesem ML500: w USA 47120 USD, w Niemczech 61300 EUR (79700 USD). Tu różnica jest trochę większa bo 70%, ale to wciąż nie jest 2 ani tym bardziej 3 razy. Natomiast z jednym się zgodzę: > Za bełkotliwe cytaty z nadętych profesorów ekonomii - dziękuję, nie chce > mi się czytać. Ja też ;-) rzeczywiście polscy profesorowie ekonomii są bardzo często nadęci i bełkotliwi, a co gorsze zdumiewająco niekompetentni w dziedzinie w której posiadają tytuł profesora. Dotyczy to w zasadzie wszystkich ministrów finansów III RP z wyj. Balcerowicza. On zresztą też geniuszem nie jest, ale w porównaniu z pozostałymi jest zdecydowanie najlepszy fachowo. I chyba najbardziej zarozumiały, bo Kołodki jako przypadku ewidentnie psychiatrycznego nie liczę w tej klasyfikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Re: O, teraz lepiej! 20.11.04, 20:29 Ponieważ ja gustuję w Hondach to zobaczmy Accorda W USA nazywa się 2.4 DX aut. - 16.995 USD W Polsce nazywa się 2.4 executive aut. - 124.400 PLN czyli... 38.200 USD! I jak znam życie urwanie w USA 10% to nie jest żaden wyczyn (szczególnie pod końiec roku) a w Polsce u Japończyków w najlepszym wypadku dają dywaniki za 100 zł :-) No dobra, boję się że mi zarzucisz tendencyjność. W USA piszą że excluding tax a w polskim cenniku podają cenę netto. Ale nawet mimo to u nas jest dla wartości netto o prawie 90% drożej!!! Przecież my się nie spieramy o punkty procentowe, o marże, o niuanse tylko o rząd wielkości. I to mnie nurtuje. Ale ok., jesteś w stanie wytłumaczyć chociaż róznice w przypadku tego Volvo czy Mercedesa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ix Re: O, teraz lepiej! IP: *.chello.pl 21.11.04, 19:09 Kuuba. Tego czego oczekujesz zrobic sie nie da porównujac cyfry. Jesli puscisz dwie kulki po równi pochylej, ale w dwóch róznych momentach czasowych to wraz z uplywajacym czasem odleglosc tych rozpedzonych kulek od siebie bedzie wzrastala. W przypadku kulek przyspieszenie ziemskie jest stale, natomiast w przypadku panstw stopy czy systemy podatkowe sie róznia. Nie zmienia to podstawowej zasady ze róznice w odleglosci jak i w cenach beda rosly. Ten ruch jednostajnie przyspieszony nazywa sie KONKURENCYJNOSCIA gospodarki. Powoduje stale kumulowanie pewnych cech. Teoretycznie swoboda przeplywu dóbr i uslug powinna temu zjawisku zapobiegac. Praktycznie tak sie nie dzieje, bo z wyksztalceniem, umiejetnosciami i celami jakim podporzadkowuje sie zycie jest tak samo jak z kulkami. Wiekszy zatem o 0,1 odsetek osób które zajmuja sie importem samochodów daje o 10% wiekszy przychód i jedynie o 2 % wieksze koszty powodujac wieksza róznice w efekcie koncowym czyli rentownosci calosci. Oczywiscie modelowi temu mozna postawic zarzut falszywego zalozenia puszczania kulek w dwóch róznych momentach. I czesciowo ten zarzut bedzie prawdziwy, bo nie mozna w nieskonczonosc usprawiedliwiac wszystkiego okresem socjalizmu. Nie zmienia to jednak podstaw tego ze suma malych bledów daje blad ogromnie wiekszy niz wynikajacy z prostego zsumowania tych bledów. Nazywa sie to róznie: efektem domina, efektem synergii, jak chcesz... Kapitalizm, wolnosc i konkurencyjnosc nie sa zjawiskami które da sie do konca ujac poprzez proste porównanie liczb. Ja wiem ze tego tez nie rozumialem dokad pomimo 3 krotnego przebicia w góre ceny przetargu, nie wygralem go ze wzgledów "pozamerytorycznych" i z mojego punktu widzenia zupelnie absurdalnych. Od tamtej pory zwykle wyliczenia arytmetyczne staly sie dla mnie znacznie mniej istotne niz ludzie. Warto bylo tamten przetarg przegrac, co nie znaczy, ze warto postepowac nieekonomicznie. Jesli ten post nie ma dla Ciebie nic wspólnego z Honda to przykro mi, ale plakac nie bede. Tym gorzej dla Ciebie. W koncu to Ciebie nurtuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: O, teraz lepiej! IP: *.lan.pop.pl 21.11.04, 20:23 > W USA nazywa się 2.4 DX aut. - 16.995 USD > W Polsce nazywa się 2.4 executive aut. - 124.400 PLN czyli... 38.200 USD! Misiu, kurde, weź sobie spojrzyj na wyposażenie samochodów i nie porównuj samochodu oferowanego w Polsce z amerykańską Hondą w wersji DX tylko z kosztującą 22100 USD wersją EX. Testujesz moją spostrzegawczość czy co? Mogą być jeszcze dalsze różnice, bo np silnik w wersji amerykańskiej ma 160 KM, a w polskiej 190 KM. Honda Accord nie jest aktualnie produkowana w Europie więc jest u nas objęta cłem w wysokości 10%. Do tego dochodzi akcyza 13,6% i już z 22100 USD zrobiłoby się 27600 USD. Cena netto Hondy w Polsce to 31300 USD czyli różnica cen zjechała już do 13%. Uwzględnij jeszcze koszty transportu do Polski (Hondy na rynek amerykański są produkowane na miejscu - w USA!), a także to, że marża sprzedawcy zależy w dużym stopniu od wielkości sprzedaży. Im więcej sprzedajesz tym niższą marżą możesz się zadowolić, a na pewno w USA sprzedaje się duuużo więcej tych samochodów niż w Polsce. > I jak znam życie urwanie w USA 10% to nie jest żaden wyczyn Idź i urwij to zobaczysz czy nie jest to wyczyn ;-) Może na początku roku jak kupujesz model wyprodukowany w poprzednim, ale to samo jest i w Polsce. Zresztą w Polsce też można się targować. Na przyszłość radzę staranie sprawdzać zanim się coś napisze. Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Re: O, teraz lepiej! 21.11.04, 21:20 > Misiu, kurde, weź sobie spojrzyj na wyposażenie samochodów i nie porównuj > samochodu oferowanego w Polsce z amerykańską Hondą w wersji DX tylko z > kosztującą 22100 USD wersją EX. Testujesz moją spostrzegawczość czy co? Misiu, usiłujesz zagadać meritum dyskusji drobiazgami. Są różnice w wyposażeniu, zarówno na plus jak i na minus w obu wersjach. Tak czy owak +/- są porównywalne. > Mogą być jeszcze dalsze różnice, bo np silnik w wersji amerykańskiej ma 160 KM, > > a w polskiej 190 KM. W obu jest to dokładnie ten sam silnik. Tyle że w wersji USA jednostka sterująca jest zaprogramowana zgodnie z upodobaniami Amerykanów czyli jest "wolnoobrotowa". W USA ma 160 koni przy 5.500 obr/min a w europejskiej 190 przy 6.800. Myślisz że w europejskiej silnik przy 5.500 ma więcej niż 160 koni? :-))) Ale skoro szukasz na siłę argumentów (nie wiem na co) to zakończę tę nokautem - Accord amerykański jest WYRAŹNIE WIĘKSZY od europejskiego. Pomijam że wg większości ładniejszy, ale to parametr subiektywny. > Idź i urwij to zobaczysz czy nie jest to wyczyn ;-) Może na początku roku jak > kupujesz model wyprodukowany w poprzednim, ale to samo jest i w Polsce. > > Zresztą > w Polsce też można się targować. W Polsce? Kupowałem nie raz i wiem - europejskie tak, japońskie jak grochem o ścianę. Na temat kupowania w USA niech się wypowiedzą ci co mają większe doświadzczenie. > Na przyszłość radzę staranie sprawdzać zanim się coś napisze. Ja to nawet nie śmiałbym Ci rad udzielać. Może tylko że rady dla innych stosuj najpierw dla siebie :-) Trochę mój pech że do porównania użyłem ulubionej Hondy i masz o co się czepiać. No to ponawiam - wytłumacz te różnice na przykładzie samochodów które sam wybrałeś. Chociaż te 50%, Misiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: O, teraz lepiej! IP: *.lan.pop.pl 22.11.04, 10:16 > Misiu, usiłujesz zagadać meritum dyskusji drobiazgami. Amerykańska wersja DX z którą porównujesz Hondę oferowaną w Polsce nie ma m.in. klimatyzacji, alufelg, elektrycznie sterowanych lusterek i otwieranego dachu. Jeżeli to dla ciebie drobiazgi to się nie dogadamy. > Trochę mój pech że do porównania użyłem ulubionej Hondy i masz o co się > czepiać. No to ponawiam - wytłumacz te różnice na przykładzie samochodów które > sam wybrałeś. Chociaż te 50%, Misiu. Wspominałem chyba coś o cle i akcyzie? I zastanów się dlaczego w Rosji te samochody są jeszcze droższe niż Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Re: O, teraz lepiej! 22.11.04, 19:24 > klimatyzacji, alufelg, elektrycznie sterowanych lusterek i otwieranego dachu. > Jeżeli to dla ciebie drobiazgi to się nie dogadamy. Nie dogadamy się, bo są to drobiazgi w porównaniu z tym że amerykański Accord jest o rozmiar większy od europejskiego. > > No to ponawiam - wytłumacz te różnice na przykładzie samochodów > które > > sam wybrałeś. Chociaż te 50%, Misiu. Więc ponawiam, dajmy spokój czy więcej są warte elektrycznie sterowane lusterka :-) czy wiecej miejsca na nogi dla pasażerów i na bagaż. Powracasz do zaproponowanych przez Ciebie identycznych Volvo i Mercedesa, lecz... > Wspominałem chyba coś o cle i akcyzie? Kolego, sam wybrałeś dla porównania te auta droższe o 50 i 70% na rynku NIEMIECKIM jak sam zauważyłeś. Czy w Niemczech jest akcyza? A może chcesz mi wmówić że mają cło na auta niemieckie albo szwedzkie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: car Re: Słaby jak dolar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 09:52 wyłączcie te reklamy wszyscy mają ich dosyć i wychodzą z waszych stron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Słaby jak dolar IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:33 Bo dlugi i deficyty USA rosna rowno, w tempie wykladniczym niemalze... Odpowiedz Link Zgłoś
stara_pochwa_z_krakowa maksiu, sam widzisz ze panstwo zla 22.11.04, 21:15 sie rozsypuje w proch i pyl i pora zebys sobie zaczal szukac miekkiego ladowania. Sluze pomoca. Odpowiedz Link Zgłoś