Dodaj do ulubionych

Wójtowicz - w PRL żyło się drożej

IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 09.01.05, 23:13
Tych okresów nie mozna bezpośrednio porównywać. Oprócz innych różnic
wystąpiła tu różnica w rozwoju cywilizacyjnym ludzkości. Przykładowo, nie
było w Polsce w tamtym czasie telefonów komórkowych czy internetu nie
dlatego, że Polska była gorzej rozwinięta, tylko dlatego, ze tego w ogóle nie
było. Poza tym, wtedy stale zwiększała się liczba ludzi w Polsce, więc dochód
był dzielony na coraz większą liczbę ludzi. Obecnie jest odwrotnie. Dochód na
głowę rośnie, gdyż ludzi coraz mniej. I tak dalej. Hiperinflacja nie była
żadną katastrofą, ani wyznacznikiem załamania systemu tylko była jedynym
sposobem przejścia od pieniądza wewnętrznego (pewnego rodzaju bonów) to
pieniądza rzeczywistego. Tylko w NRD mozna było zrobić inaczej tj. przejąć
ceny z RFN.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lutek Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej IP: *.ols.vectranet.pl 10.01.05, 00:19
      W tamtych czasach żyło się naprawdę luksusowo - wchodziłem do sklepu i mogłem
      kupić wszystko, wręcz wykupić cały sklep(był tylko ocet) a teraz nie mogę, a
      też by się chciało....
      • Gość: he he he Zawsze mi sie przypomina ta... IP: 5.5R* / *.lax.untd.com 10.01.05, 03:03
        ...ponoc prawdziwa historia, kiedy pewna sowiecka "dzialaczka" bedac w PRL-u
        weszla do sklepu (ktory i tak byl lepiej zaopatrzony niz te w ZSRR), i ze
        zgroza wykrzyknela: co za bieda - towary w sklepach niewykupione. To by Polske
        czekalo gdyby nie sierpien 80 i Solidarnosc.

        A tak nie zartujac to ja osobiscie nie pamietam "przyjemnego" zycia w latach 70-
        tych. Pamietam kolejki, niegrzeczne ekspedientki, pseudowalute, Pewexy,
        paszporty na milicji i oglupiajaca propagande.
        • Gość: Nowak Mnie przypomina się inaczej ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:53
          To zależy jakimi oczami patrzeć na te lata 70. Pamiętam z lat 60. wywiad
          prasowy ze słynna przedwojenną gwiazdą filmową, która powiedziała reporterce,
          że najlepiej było ... za cara. - Jak to? - obruszyła się reporterka. - Polska w
          niewoli, zacofanie gospodarcze ... - No, wie Pani - odpowiedziała dobrodusznie
          gwiazda. - Ja miałam wówczas 17 lat ...
          Podobnie jest i ze mną. W pierwszej połowie lat 70. byłem studentem. Żyłem
          beztrosko, utrzymywany zasadniczo przez Matkę, ale miałem też stypendium
          fundowane przez wielka fabrykę, która w zamian oczekiwała ode mnie ... pracy po
          studiach przez co najmniej 3 lata. Ode czasu do czasu dorabiało się też w
          spółdzielni studenckiej. Czas płynął beztrosko - nauki nie za wiele, a mnóstwo
          przyjemności; prywatki, holówki, rajdy piesze, obozy studenckie, praktyki
          zawodowe itd. Zmartwieniem było raczej, że to wszystko nie za długo sie skończy
          i TRZEBA BĘDZIE iść do pracy. Na Zachód patrzyło się poprzez pryzmat REALIÓW;
          był to inny świat - daleki i obcy. Będąc dwukrotnie na międzynarodowych obozach
          studenckich, raz w RFN i raz we Francji w latach 1972 i 1976, czułem się tam
          niezbyt dobrze; z jednej strony inna jakość "otoczenia" - towarów, usług,
          warunków bytowych, a z drugiej autentyczna troska tamtejszej młodzieży o swój
          przyszły los - o pracę i środki do życia. Kupiłem więc sobie dżinsy oraz parę
          innych miłych drobiazgów i bez żalu wracałem do domu.
          Obecnie, niestety, jestem schorowanym, przedwczesnym rencistą, z pewnym trudem
          wiążącym koniec z końcem. Moje dzieci, jakkolwiek wykształcone - po studiach,
          też nie bez trudu utrzymują się "na powierzchni". Córka z mężem jakoś sobie
          radzą, ale na dziecko ich po prostu nie stać, syn jest jeszcze kawalerem
          i "przędzie" ledwo, ledwo, bo zarabia niemal tylko na ZUS, który musi płacić za
          siebie sam, bo zmuszony był założyć tzw. działalność gospodarczą, kiedy
          zatrudniająca go spółka zbankrutowała. Gdyby nie pracująca wciąż żona, byłoby
          nam bardzo ciężko, a chwila ta - niestety - nastąpi z czasem przejścia żony na
          emeryturę. Choć, byc może, nie doczekam tej chwili ...
          Taka oto jest rzeczywistość postrzegana moimi oczyma. Zatem kiedy mnie
          przypominają się lata 70., to myślę o nich z pewnym rozrzewnieniem,
          pomimo "octu na półkach". Co zresztą miało miejsce dużo później, w latach 80.,
          kiedy Polska została wręcz sparaliżowana, najpierw przez rewoltę społeczną,
          potem przez stan wojenny i zagraniczne sankcje gospodarcze.
          Owszem, mamy dziś wolność, ale jej beneficjentami nie jestem ja i moja rodzina,
          stąd też chyba naturalne, że przyjemniej myślę o przeszłości niż o przyszłości.
        • Gość: maciej DO AUTORÓW: ROZWIĄZANIE PROBLEMU IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 14:15
          spróbujcie porównać 2004 z 1974, ale naprawdę przyłóżcie się do tego, nie
          porównujcie kto ile mógł kupić cegieł, tylko bardziej rozsądne rzeczy (dobra
          materialne można porównać na zasadzie porównania co akurat jest/było
          standardem, np. odtwarzacz CD dzisiaj, a magnetofon kasetowy wtedy) do tego
          dodajcie ilość oddawanych rocznie mieszkań komunalnych, dostęp do opieki
          zdrowotnej, liczbę napadów i rozbojów, dofinansowanie wypoczynku, ilość
          inwestycji miejskich...
      • Gość: mathias A ja dziękuję Gierkowi za Trasę Łazienkowską IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 13:48
        Dzisiaj już nikt w Warszawie nie potarfi zbudować tak profesjonalnie
        bezkolizyjnej arterii. I mówie całkiem poważnie. Wystarczy spojrzeć na koszmar
        Ronda Zesłańców Syberyjskich, czy kolejne nieporozumienie które powstaje przy
        Galerii Mokotów. Albo Trasa Siekierkowska, budowana od 2001 roku i końca tej
        budowy nie widać. Do tego z kolizyjnymi skrzyżowaniami.
        • Gość: ups Re: A ja dziękuję Gierkowi za Trasę Łazienkowską IP: 217.153.119.* 10.01.05, 14:31
          Trasa łazienkowska bezkolizyjna ups, to ja chyba z innej bajki. To jedna z
          najbardziej niebezpiecznych dróg w Wawie zero możliwości właczenia się do
          pędzących na żadnym wjedzie. No bezpieczna to ona teraz jest bo głównie stoi :)
    • Gość: Maria Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 00:34
      Nie tylko ekonomia liczy się w życiu
      Teraz o jakości życia decyduje, ile możesz kupić - w poglądzie ekonomistów.
      A inne wartości - spokój wewnętrzny,stabilizacja,brak strachu o przyszłość,
      rozwój intelektualny,zaufanie do człowieka, możność liczenia na państwo gdybym
      stracił pracę itp.
      • Gość: nie ekonomista Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.proxy.aol.com 10.01.05, 00:57
        co za bzdurny artykul, ;pan Wojtowicz jest bankierem czy kto?, jak pisze o
        polityce monetranej to musi byc ni nie, problemy trudnocosc przeliczyc to
        posluguj sie indeksami balwaniutki oraz brak danych jakby badal swiat tu Polske
        sprzed 5542 lat, trudny znoj naukowy, a problem jest inny, koszyk dobr kiedys
        i dzisjaj i sila nabywcza spoelczenstwa , nie jednostki glupcze tylko
        spoleczenstwa,a jezeli chcesz porownac jednostkowa sile nabywca to musisz
        indeksowac o stope bezrobocia w 1989 i 2004
      • Gość: Paweł Kierski Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.17.171.* 10.01.05, 08:59
        > Nie tylko ekonomia liczy się w życiu

        Tu się zgadzam.

        > Teraz o jakości życia decyduje, ile możesz kupić - w poglądzie ekonomistów.
        > A inne wartości - spokój wewnętrzny

        Czyli - "nic nie będę robił, i tak z systemem nie wygram", a w skrajnych
        przypadkach "mogę być szują, inaczej nic się nie da osiągnąć"

        > ,stabilizacja,

        Na jakim poziomie? Trochę lepiej niż Kuby i Korei Północnej?

        > brak strachu o przyszłość,

        Za wyjątkiem wizyty smutnych panów z SB...

        > rozwój intelektualny,

        Np. jak przemycić gazety i książki z Zachodu. Bardzo rozwijające zajęcie.
        Z jednym tu się zgodzę - jak do jedzenia bywa zwyczajna i chleb, ogólnie -
        nie ma co kupować, w TV dwa kanały z propagandą (i czasem coś do obejżenia), to
        ludzie bardziej zajmują się czytaniem i myśleniem. Teraz oglądają reklamy i
        chodzą do supermarketów. Ale nadal mogą czytać i myśleć - a że nie chcą, to
        inna sprawa...

        > zaufanie do człowieka,

        Który mógł być TW...

        > możność liczenia na państwo gdybym stracił pracę itp

        Ówczesne marnotrastwo pracy było takie, że właściwie państwu mogło być
        obojętne, czy obywatel pracuje, czy nie. I tak para szła w gwizdek...
        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:20
          Przede wszystkim lepiej uczono ortografii, panie Kierski!
          "Smutni panowie z SB" - jak to Pan określa - nie "wizytowali" ot tak sobie, dla
          draki, tylko określonych ludzi i z określonych powodów. Przeżyłem w PRL niemal
          40 lat i NIGDY W ŻYCIU nie zetknąłem się z żadnym "panem z SB". Inna sprawa, że
          nie "przemycałem gazet i książek z Zachodu", a korzystałem z literatury
          dostępnej w bibliotece uniwersyteckiej i w EMPIK-u. Jeśli ktoś podejmuje się
          aktywnej walki, to musi liczyć się z jej konsekwencjami, ale nie dotyczy to
          ogółu obywateli, jak Pan sugeruje.
          Co do marnotrawstwa, to ma Pan rację, ale akurat temu nie było winne SB czy TW,
          a nawet nie uspołeczniona gospodarka. W izraelskich kibucach, które sa bardziej
          komunistyczne niż sowieckie kołchozy, wydajność pracy i jakość produkcji są
          bardzo wysokie, a wręcz wzorcowe. To tylko kwestia świadomości, pracowitości i
          rzetelności. A stąd bierze się włąśnie poziom życia.
          • kapitan.kirk Tak na marginesie 10.01.05, 12:27
            Przykład Kibuców jest o tyle nietrafiony, że pracowali tam (bo juz coraz jest
            to rzadsze) ludzi przesiaknięci pewną ideą, ofiarni i - w miare -
            bezinteresowni w sensie personalnym. Zawsze jednak było ich bardzo niewielu i
            tylko dlatego kibucom przez jakiś czas wiodło sie dobrze (bo ostatnio stają się
            zwykłymi komercyjnymi farmami). Zaszczepienie zaś owych "świadomości,
            pracowitości i rzetelności" całemu społeczeństwu jest zwyczajnie niemożliwe,
            nigdy i nigdzie się nie udało, co zresztą było główną przyczyną gospodarczej
            klęski śp. komuny.
            Pzdr
          • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 10.01.05, 16:50
            > "Smutni panowie z SB" - jak to Pan określa - nie "wizytowali" ot tak sobie,
            > dla draki, tylko określonych ludzi i z określonych powodów. Przeżyłem w PRL
            > niemal 40 lat i NIGDY W ŻYCIU nie zetknąłem się z żadnym "panem z SB".

            W 1979 r. miałem 16 lat i sumienie czyste jak łza. Obudziło mnie kiedyś z rana
            2 milicjantów i jeden ubek, potem zrobili rewizję. Do dzisiaj nie wiem o co
            chodziło, pytali się tylko czy jakiś kolega nie zostawił mi czegoś na
            przechowanie, ale o którego kolegę chodzi już nie powiedzieli. Oczywiście
            żadnego nakazu nie mieli. Więc gdy słucham bredni takich o co "nigdy w życiu
            się nie zetknęli" z SB, to bierze mnie pusty śmiech.

            > nie "przemycałem gazet i książek z Zachodu", a korzystałem z literatury
            > dostępnej w bibliotece uniwersyteckiej

            Panu wydaje się, że Pan korzystał. Pracowałem wtedy w magazynie BUW-u (1981-3,
            kierownikiem był Jan S. zwany "Białym"). Na cymelia konieczne było specjalne
            zezwolenie. Korzystać to sobie mógł Pan z dzieł klasyków. Jeśli zezwolenie
            zostało wystawione przez komitet, to też Pan sobie nie poczytał (książka w
            poszukiwaniu, oprawa, konserwacja lub BWK, ale z tym ostatnim to już było
            trudniej).

            > Co do marnotrawstwa, to ma Pan rację, ale akurat temu nie było winne SB czy
            > TW,

            Nie, to wina krasnoludków, które wtedy kierowały gospodarką.

            Pozdrawiam i życzę więcej krytycyzmu

            Czapla
            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:12
              > Więc gdy słucham bredni takich o co "nigdy w życiu
              > się nie zetknęli" z SB, to bierze mnie pusty śmiech.

              Rozumiem więc, że Pan wie lepiej czy zetknąłem się kiedyś z jakimś SB-kiem czy
              nie. Pogratulować boskiej przenikliwości.

              > Na cymelia konieczne było specjalne zezwolenie.

              Być może. Zadowalałem się tym, co było dostępne. A czy pod kluczem trzymano
              akurat książki najbardziej wartościowe? Raczej teksty, które jakiemuś
              funkcjonariuszowi reżimu wydawały się wrogie i niebezpieczne dla tego reżimu,
              ale nie były to na ogół ani arcydzieła literackie ani materiały o
              fundamentalnym zanaczeniu dla nauki. Niech Pan nie demonizuje, bo jeszcze ktoś
              uwierzy.

              Gospodarką kierowano oczywiście źle i w ogóle kraj oraz społeczeństwo były
              rządzone fatalnie, ale co do wydajności oraz jakości miało bezpośrednio SB?
              Gdyby służby specjalne sterowały gospodarką, to prawdopodobnie w większości
              krajów byłaby taka sama bryndza, gdyż zadania, cele, metody i kompetencje służb
              specjalnych były i są bardzo podobne zarówno w państwach demokratycznych jak i
              w autorytarnych. Obecna polska rzeczywistość bardzo dobrze to ilustruje.

              Dziękuję za pozdrowienia i odwazjemniam je zapewniając, że krytycyzmu mi nie
              brakuje, ale widocznie mamy z Panem odmienne poglądy i preferencje.

              Nowak
              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 11.01.05, 10:07
                > Rozumiem więc, że Pan wie lepiej czy zetknąłem się kiedyś z jakimś SB-kiem
                > czy nie. Pogratulować boskiej przenikliwości.

                Proszę zajrzeć do swojej teczki, wtedy mi Pan pogratuluje. O "zetknięciu"
                decydował nie obywatel, tylko resort. Być może z punktu widzenia resortu
                rzeczywiście był Pan zupełnie nieinteresujący, to i "zetknięcia" mogło nie być.
                Standardowo "oni" starali się nie ruszać członków i działaczy, również
                młodzieżowych.

                > Być może. Zadowalałem się tym, co było dostępne.

                Podobnie jek większość elektoratu SLD... Mnie jakoś nie zadowalało tylko to co
                dostępne.

                > A czy pod kluczem trzymano
                > akurat książki najbardziej wartościowe?
                > Raczej teksty, które jakiemuś
                > funkcjonariuszowi reżimu wydawały się wrogie i niebezpieczne dla tego reżimu,

                To za co Miłosz dostał Nobla? Bo jakoś te jego teksty były jednak pod kluczem...

                > Gospodarką kierowano oczywiście źle i w ogóle kraj oraz społeczeństwo były
                > rządzone fatalnie, ale co do wydajności oraz jakości miało bezpośrednio SB?

                Przwecież to proste. Państwo musiało utrzymywać olbrzymią armię całkowicie
                bezproduktywnych darmozjadów, zupełnie nieprzydatnych z punktu widzenia
                gospodarki. Czy wie Pan ile kasy szło na samą inwigilację kleru? Nb. szlag mnie
                trafia, bo i dzisiaj z moich zarobków są wypłacane emerytury ubeckie, jak
                ostatnio okazało się sam Morel ściąga coś koło 6000 miesięcznie (dane z
                wystąpienia sejmowego - nie mam nic przeciwko ubeckim emeryturom, ale niech je
                płaci tylko elektorat SLD). Ponadto ubecja chroniła reżim, więc również ponosi
                odpowiedzialność za stan gospodarki.

                > Gdyby służby specjalne sterowały gospodarką, to prawdopodobnie w większości
                > krajów byłaby taka sama bryndza, gdyż zadania, cele, metody i kompetencje
                > służb specjalnych były i są bardzo podobne zarówno w państwach
                > demokratycznych jak i w autorytarnych.

                Myli się Pan. Zadania, cele, metody i kompetencje służb specjalnych są
                diametralnie różne w państwach demokratycznych i w autorytarnych. Np. w
                państwach demokratycznych służby nie zajmują się mordowaniem księży,
                podpalaniem samochodów biskupów i porywaniem działaczy opozycji. Gdyby nie
                zadowałałby się Pan tylko tym co było dostępne, z pewnością wiedziałby Pan o
                celach i metodach komunistycznych służb specjalnych.

                Czapla
                • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 16:22
                  Obawiam się, że emocje przesłaniają Panu racjonalny punkt widzenia. Tak bardzo
                  Pan nienawidzi, że aż nie może Pan uwierzyć w coś, co nie zgadza sie z pańskim
                  wyobrażeniem. Jednym słowem - "tym gorzej dla faktów".
                  Z SB nie zetknąłem się, co nie wyklucza tego, iż mogłem mieć tam założoną
                  teczkę. Muszę jednak powiedzieć Panu, że kiedy po roku 1989 odwiedził mnie
                  ksiądz po tzw. kolędzie (wcześniej omijał moje mieszkanie) okazało się, że ma
                  on dokładne dossier moje, żony, a nawet dzieci (miejsca pracy, szkoły itp.) Tak
                  więc informacje o obywatelach zbierały i zbieraja różne służby, także "służba
                  boża", która, notabene, również żyje na koszt społeczeństwa, niezależnie od
                  tego w jakim stopniu są to dotacje dobrowolne, a w jakim wymuszone.
                  Nie należę do "elektoratu SLD", ale Pan pewnie znów wie lepiej ode mnie, bo
                  Panu - jak Jasiowi z dowcipu - wszystko się kojarzy ...
                  Niech Pan nie bzdurzy, że utwory Miłosza były pod kluczem. To, że w PRL nie
                  wydano jego "Umysłu zniewolonego" to fakt, nikt przecież nie zaprzecza
                  istnieniu cenzury i reglamenacji edytorskiej, jednak za posiadanie i czytanie
                  Miłosza nikt nikogo nie ścigał. Jak człowiek chciał, to dostał w końcu i
                  Herlinga - Grudzińskiego i Wirpszę i - praktycznie - wszystko, co chciał. A
                  jeśli kogoś to nie interesowało, to i do dziś tego nie przeczytał ...
                  Nie wiem czy Pan wie, że "korpus urzędniczy" w PRL, w której rzekomo panowała
                  straszna biurokracja, liczył ok. 90 tys. osób, podczas gdy dziś liczba
                  urzędników państwowych i samorządowych przekracza 300 tys. ludzi. Że nie
                  wspomnę o kilkudziesięciotysięcznej "armii w sutannach", która przybyła nam -
                  podatnikom na utrzymanie w wojsku i szkołach.
                  Jeśli zaś chodzi o służby specjalne, to ich liczebność utrzymuje się niemal
                  dokładnie na tym samym poziomie co w PRL, a jedynie wymieniono znaczną część
                  personelu i zmodyfikowano nieco zadania oraz metody.
                  Pisząc o "mordowaniu księży" czyni Pan z incydentalnego przypadku
                  niedopuszczalne uogólnienie, ale to - przy pańskim zaangażowaniu emocjonalnym -
                  jest dość typowym chwytem demagogicznym. Nie ma więc z czym rzeczowo
                  polemizować.
                  Nie bronię bynajmniej autorytarnego reżimu, bo sam go tak nazywam w swojej
                  wypowiedzi wcześniejszej niż pańska. Umiem jednak oddzielać racje od emocji,
                  co - niestety - Panu jest raczej niedostępne. Pomimo możliwości korzystania w
                  przeszłości z bezdebitowej, wielce kształcącej literatury.
                  • Gość: Timur Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.01.05, 19:43
                    Mili Państwo!
                    O co my się właściwie kłócimy? Przecież historia była taka jaka była.
                    Znależliśmy się po II Wojnie w tej a nie innej strefie wpływów. Cieszmy się, że
                    żyjemy, bo inne kraje postkomunistyczne miały znacznie toksyczniejszy
                    totalitaryzm niż PRL. U nas nie było obowiązkowego wytopu surówki jak ChRL,
                    obowiązkowego pędzenia rakiji jak w Bułgarii, ani też aż tak drobiazgowej
                    kontroli kobiet jak w rumuńskich zakładach pracy. Kontrola ta miała na celu
                    zapobieganie nielegalnym aborcjom. Oczywiście to, że PRL był najweselszym
                    barakiem w Obozie KDL-owskim, to nie tyle zasługa tamtego ustroju, który był
                    paskudny, ile... samych Polaków. Dlatego płakać mi się chce, że zamiast
                    wykorzystywać swoje atuty wynikające z "relatywnie niskiego stopnia
                    totalitaryzmu" Polacy wolą obrzucać się wzajemnie błotem i tropić Agentów SB
                    nawet w przysłowiowej rolce papieru toaletowego. Jesteśmy przecież wspaniałym
                    narodem. Dzięki temu, że w PRL cenzura była najmniej skuteczna, mamy
                    specjalistów z wielu dziedzin, którymi nie moga się pochwalić inne DemoLudy.
                    I zgadzam się z Panem Panie Nowaku, że skrót SB można na różne sposoby
                    interpretować. Mieszkam w Warszawie ale urodziłęm się w małym miasteczku. I już
                    za środkowego Gierka zachodziłem w głowę, kogo się bardziej bać. Służby
                    Bezpieczeństwa czy też "Służby Bożej". I ze smutkiem zauważam, że zamiast zająć
                    się KONKRETNĄ robotą, ciągle rozpamiętuje się przeszlość, zaś Armia w Sutannach
                    niechybnie prowadzi nas do... Rumunii z czasów Ceauschescu, przynajmniej pod
                    względem rygorystyczności prawa antyaborcyjnego.
                    Nie bronię PRL, ale wiem, że opinie że za PRL było lepiej dominują raczej w
                    mniejszych miejscowościach, żaś w wielkich Aglomeracjach mieszka zdecydowana
                    MNIEJSZOŚĆ nas Polaków. Jaki ten PRL był to był, ale wtedy Ksiądz Dobrodziej
                    nie mógł sobie aż na tyle pozwolić jak obecnie. I to jest istotny trop.
                    Wracając do Tematu Podstawowego. Czy życie w PRL było droższe czy tańsze?
                    Trudno powiedzieć. Należy wziąć poprawki na parę aspektów, bo "widzenie INO
                    cyferek" prowadzi donikąd. Ktoś z moich przedmówców słusznie zauważył, że GW
                    uprawia propagandę w stylu PRL... Porównywane artykuły ( niekoniecznie te
                    pierwszej potrzeby ) mają za zadanie udowodnić, że "wprawdzie mięso zdrożało,
                    ale lokomotywy staniały". I prawda. A skoro już wspomniałem o lokomotywach, to
                    nie sposob nie wspomnieć o kolei jako takiej. P. Wójtowicz zauważył, że
                    przejazdy straszliwie zdrożały, ale porównał... bilety na pociąg POSPIESZNY. A
                    przecież za PRL były smiesznie tanie ( fakt że były często zatłoczone ) pociągi
                    OSOBOWE. Ba! Istniały też pociągi osobowe DALEKOBIEŻNE. Dziś wiele tzw. "kolei
                    drugorzędnych" zostało zlikwidowanych. A przecież wiele osób pociągiem
                    dojeżdzało do pracy. Dlatego pytam, dlaczego nie znalazła się w
                    tej "wyliczance" np. cena biletu miesięcznego na pociąg osobowy kl II 40-60 km?
                    Dziś wielu prowincjuszy dojeżdza osobowym do Warszawy, by tam pracować za 800
                    zł "na łapkę" z czego... 1/3 swoich zarobków musi przeznaczać na bilet
                    miesięczny, by MÓC do pracy dojechać. A tu jeszcze pociągi likwidują.
                    No i jeszcze jedno. W artykule wspomniano z zmianie struktury spożycia. Że
                    spożywamy mniej cukru a więcej owoców. To tylko cześć prawdy. W PRL istniało
                    coś takiego jak "spożycie ukryte", którego nie uwzględniały żadne statystyki.
                    To były własnie te przysłowiowe rodziny na wsi, i nie sposob nie zauważyć, że
                    to własnie dzięki nim ( oraz dzięki prywatnej własności ziemi, co było
                    ewenementem wsród DemoLudów ) nasze społeczeństwo dotrwało do III RP w
                    nienajgorszej kondycji fizycznej. Prócz rodziny na wsi niemałe znaczenie miały
                    Pracownicze Ogródki Działkowe. Dziś działek nie bardzo opłaca się obrabiać i
                    słuzą głównie do celów rekreacyjnych. Kto pamięta wyprawy pociągami OSOBOWYMI
                    po "wałówę" na wieś? A kto pamięta paczki ( krajowe!!! ) zawierające po 10 kg
                    jabłek i cebuli? A opłaty za wysłanie paczki były śmiesznie niskie w porównaniu
                    z dzisiejszymi opłatami pocztowymi. Fakt! To były chore relacje cen. Ale tak
                    się wtedy żyło. P. Wójtowicz wspomniał też o Przeciętnym Kowalskim utyskującym
                    na ceny benzyny. Z tym, ze dziś Przecietny Kowalski jeździ własnym autem też
                    mógłbym polemizować. Wiele osób i dziś nie ma samochodu. Na przykład ja. A ci
                    co mają, wydają na paliwo ponad pół swojej pensji, bo połączenie kolejowe czy
                    autobusowe z ich miejscowości właśnie zostało zlikwidowane. Dziś często
                    posiadanie samochodu determinuje czy się będzie miało pracę czy nie. W PRL co
                    prawda trudno było o samochód, ale nikt też zamochodu od zwykłego człowieka nie
                    wymagał. I pod tym względem naprawdę w PRL żyło się spokojniej i na luzie.
                    O rybach ( zastępujących mięso ) już pisałem. Aby dziś kupić za miesięczną
                    pensję tyle kilogramów leszcza, płoci czy karasia ile w połowie lat 80-tych,
                    należałoby zarabiać... 9 tysięcy złotych. A wtedy na taką ilość ryb starczała
                    średnia krajowa. A gdyby to jeszcze przeliczyć na śmiesznie tanie szproty do
                    smażenia...
                    No ale kończę już tą wyliczankę i apeluję do wszystkich. Więcej obiektywizmu a
                    mniej zacietrzewienia i nienawiści. Historia była jaka była, zatem nie
                    udawajmy, że Świat zaczął się 4 czerwca 1989 roku.
                    Z poważaniem,

                    Timur
                    • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:44
                      Chciałbym tylko lapidarnie zauwazyć, że pański ogląd PRL-u zasadniczo nie
                      odbiega od mojego, mogę więc spokojnie "podpisać się" pod nim. Mam wrażenie, że
                      swoje uwagi kieruje więc Pan głównie do drugiej strony dialogu zamieszczonego
                      powyżej, a formuła: "Mili Państwo" jest tylko grzecznościowym spluralizowaniem.
                      Notabene, zwrot: "Myly Państwo" (wymawiany właśnie w taki charakterystyczny
                      sposób) wiąże się dla mnie nieodmiennie z Lechem Wałęsą, więc uśmiechnąłem się
                      już na wstępie lektury pańskiego tekstu.
                      Pozdrawiam Pana wraz z całą pańską drużyną :)
                      Nowak
                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 12.01.05, 09:55
                    > Obawiam się, że emocje przesłaniają Panu racjonalny punkt widzenia. Tak
                    > bardzo Pan nienawidzi, że aż nie może Pan uwierzyć w coś, co nie zgadza sie z
                    > pańskim wyobrażeniem. Jednym słowem - "tym gorzej dla faktów".

                    Myli się Pan całkowicie. Gdyby emocje wzięły górę, zamordowałbym paru ubeków a
                    przecież tego nie uczyniłem :). Co do wiary i faktów to prosiłbym o konkrety a
                    nie ogólniki.

                    > Z SB nie zetknąłem się, co nie wyklucza tego, iż mogłem mieć tam założoną
                    > teczkę.

                    Nie Pan jeden. Naród troszkę się zdziwi jak teczki staną się jawne.

                    > Muszę jednak powiedzieć Panu, że kiedy po roku 1989 odwiedził mnie
                    > ksiądz po tzw. kolędzie (wcześniej omijał moje mieszkanie) okazało się, że ma
                    > on dokładne dossier moje, żony, a nawet dzieci (miejsca pracy, szkoły itp.)

                    Trzeba było Pogonić. Nie chcę być złośliwy, ale miejsce pracy za komuny to
                    musiał Pan wpisywać nawet w książeczce opłat abonamentowych za telewizor.

                    > więc informacje o obywatelach zbierały i zbieraja różne służby, także "służba
                    > boża", która, notabene, również żyje na koszt społeczeństwa,

                    Czy nie uważa Pan, że trochę odbiegł Pan od tematu?

                    > Nie należę do "elektoratu SLD", ale Pan pewnie znów wie lepiej ode mnie, bo
                    > Panu - jak Jasiowi z dowcipu - wszystko się kojarzy ...

                    Oczywiście moja pomyłka. Głosował Pan zapewne na LRP.

                    > Niech Pan nie bzdurzy, że utwory Miłosza były pod kluczem. To, że w PRL nie
                    > wydano jego "Umysłu zniewolonego" to fakt, nikt przecież nie zaprzecza
                    > istnieniu cenzury i reglamenacji edytorskiej, jednak za posiadanie i czytanie
                    > Miłosza nikt nikogo nie ścigał.

                    Szanowny Panie, widzę, że wykształcenie techniczne przesłania zdolność
                    abstrakcyjnego myślenia. Nie uczyli was tam na Politechnice logiki? Miłosza
                    zaczęto wydawać dopiero w czasie 16 miesięcy. Z czytaniem i posiadaniem to Pan
                    po prostu kłamie. Gdy w styczniu 82 wpadła mi ubecja do mieszkania, to zabrali
                    całą bibliotekę, w tym Miłosza. Do dziś nic nie oddali... W tym czasie jeszcze
                    nie drukowałem, tylko czytałem.

                    > Jak człowiek chciał, to dostał w końcu i
                    > Herlinga - Grudzińskiego i Wirpszę i - praktycznie - wszystko, co chciał.

                    Chciałem i dostałem praktycznie wszystko i to jeszcze za Gierka. Matka mojego
                    przyjaciela była urzędnikiem w pewnym gmachu przy ul. Mysiej. Miałem więc
                    dostęp absolutnie do wszystkiego.

                    > jeśli kogoś to nie interesowało, to i do dziś tego nie przeczytał ...

                    Jego problem. Grunt, że dzisiaj nikt mu nie zabroni...

                    > Nie wiem czy Pan wie, że "korpus urzędniczy" w PRL, w której rzekomo panowała
                    > straszna biurokracja, liczył ok. 90 tys. osób, podczas gdy dziś liczba
                    > urzędników państwowych i samorządowych przekracza 300 tys. ludzi.

                    Nie bardzo rozumiem związku. W wysoko rozwiniętych krajach jest rozwinięta
                    biurokracja. Zdrowy system gospodarczy stać na wyżywienie znacznie większej
                    liczby urzędników (czyt. darmozjadów z ekonomicznego punktu widzenia). Proszę
                    spojrzeć jednak trochę z innego punktu widzenia: w partii było parę milionów
                    członków. Trzeba było im załatwiać talony na samochody, dacze, stypendia,
                    studia dla dzieci nie tylko w kraju, itp. Ponadto trzeba było utrzymywać od
                    cholery całkowicie bezproduktywnych chłopów w PGR-ach. Proszę do tego doliczyć
                    ormowców, ubeków i ich rodziny. To kosztowało dużo więcej niż dzisiaj te 300
                    000 urzędasów.

                    > wspomnę o kilkudziesięciotysięcznej "armii w sutannach", która przybyła nam -
                    > podatnikom na utrzymanie w wojsku i szkołach.

                    Trudno mi się wypowiadać na ten temat, bo stosunek do religii zawsze miałem
                    raczej obojętny. Ale jako wnikliwy obserwator zauważam pewną prawidłowość - jak
                    władza traci wpływy, zawsze zaczyna atakować kościół. Dotyczy to nie tylko
                    lewicy, i nie tylko naszych czasów.

                    > Jeśli zaś chodzi o służby specjalne, to ich liczebność utrzymuje się niemal
                    > dokładnie na tym samym poziomie co w PRL,

                    Czy można poprosić o źródło tych danych? Bo my humaniści bywamy sceptykami...
                    Czy do służb specjalnych w PRL wliczył Pan ORMO, SOK, straż przemysłową JW i
                    TW?

                    > Pisząc o "mordowaniu księży" czyni Pan z incydentalnego przypadku
                    > niedopuszczalne uogólnienie,

                    Myli się Pan - albo nie zna Pan tematu, albo Pan kłamie świadomie. Proszę
                    przeczytać Biuletyn IPN 10/2004, "Historię Kościoła w PRL" doktora Jana Żaryna
                    (wyszło miesiąc temu), "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec
                    kościołów i związków wyznaniowych 1945–1989", wstęp, wybór dokumentów, redakcja
                    Adam Dziurok, Warszawa 2004, "Represje wobec duchowieństwa górnośląskiego w
                    latach 1939–1956 w dokumentach", wstęp, wybór i opracowanie Kornelia Banaś i
                    Adam Dziurok, Katowice 2003, "Prawo jako narzędzie represji w Polsce Ludowej
                    (1944–1956) – prawna analiza kategorii przestępstw przeciwko państwu", Warszawa
                    2004, "Z dziejów Kościoła katolickiego w Wielkopolsce i na Pomorzu Zachodnim",
                    pod red. Stanisława Jankowiaka i Jana Miłosza, Poznań 2004.
                    Jak Pan przeczyta z tego chociaż 1%, nie będzie już Pan pisał o "incydentalnych
                    przypadkach" i "niedopuszczalnych uogólnieniach".

                    > ale to - przy pańskim zaangażowaniu emocjonalnym ->
                    > jest dość typowym chwytem demagogicznym. Nie ma więc z czym rzeczowo
                    > polemizować.

                    Pozwolę sobie zachować w tej kwestii odmienne zdanie.

                    > Nie bronię bynajmniej autorytarnego reżimu, bo sam go tak nazywam w swojej
                    > wypowiedzi wcześniejszej niż pańska.

                    Użył Pan niefortunnego sformułowania. "Autorytarny reżim" pasuje raczej do
                    rządów piłsudczyków 1926-35, ew. do 39. No bo na czyim autorytecie opierały się
                    rządy Bolka B. i następców?

                    > Umiem jednak oddzielać racje od emocji,
                    > co - niestety - Panu jest raczej niedostępne.

                    Typowa dialektyka. Pozwolę sobie jednak zostać przy własnym zdaniu.

                    Pozdrawiam

                    Czapla
                    • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:22
                      > (...) Nie chcę być złośliwy, ale miejsce pracy za komuny to
                      > musiał Pan wpisywać nawet w książeczce opłat abonamentowych za telewizor.

                      Rozumiem, że proboszcz miał dostęp do książeczek radiofonicznych użytkowników
                      RTV? Nie wiem jednak czy było to legalne ..

                      > Nie Pan jeden. Naród troszkę się zdziwi jak teczki staną się jawne.

                      I co z tego wynika? Jak już wspomniałem, w parafiach też prowadzono "teczki"
                      mieszkańców danej dzielnicy, zarówno należących do społeczności katolickiej jak
                      i nie należących. Jednak dostępu do tej teczki nie mam i nikt nawet mi go nie
                      obiecuje. Co gorsza, moje pismo żądające usunięcia moich danych z parafialnej
                      bazy danych pozostało bez jakiejkolwiek reakcji ze strony proboszcza.
                      Materialnie rzecz biorąc jest mi to w gruncie rzeczy obojętne, ale chodzi o
                      zasady. Piszę zaś o tym nie z powodu jakiejś szczególnej zaciekłości wobec
                      kościoła katolickiego, ale aby poszerzyć nieco pański selektywny horyzont. Nie
                      uważam też abym - jak mi Pan zarzuca - "odbiegał od tematu". Po prostu
                      uzasadniając swoje twierdzenia stosuję porównania i egzemplifikacje.

                      > Oczywiście moja pomyłka. Głosował Pan zapewne na LRP.

                      Jeśli Pana to tak bardzo interesuje, to głosowałem na PPS. Podobnie jak przed
                      wojną mój dziadek.

                      > Szanowny Panie, widzę, że wykształcenie techniczne przesłania zdolność
                      > abstrakcyjnego myślenia. Nie uczyli was tam na Politechnice logiki?

                      Tu mnie Pan ma! Cóż za przenikliwość!

                      > (...) Z czytaniem i posiadaniem to Pan po prostu kłamie. Gdy w styczniu 82
                      wpadła mi ubecja do mieszkania, to zabrali całą bibliotekę, w tym Miłosza. Do
                      dziś nic nie oddali...

                      Być może miał Pan szczególne "zasługi" dla reżimu i był
                      traktowany "specjalnie". W moim kręgu znajomych i przyjaciół krążyła zupełnie
                      bezkarnie o wiele bardziej "heretycka" literatura niż Miłosz. Nikt się tym
                      specjalnie nie krępował, ale nie słyszałem żeby ktoś był prześladowany. Myślę,
                      że działała tu taka swoista trzecia zasada dynamiki.

                      > (...) w partii było parę milionów członków.

                      Jeśli za "parę" uznać liczbę dwa, to ma Pan rację.

                      > Trzeba było im załatwiać talony na samochody, dacze, stypendia,
                      > studia dla dzieci nie tylko w kraju, itp.

                      Niestety, znów uprawia Pan demagogię. Od kiedy to dacze i talony dostawali
                      szeregowi członkowie PZPR? To wymagało nie lada zabiegów i koneksji. A już ze
                      studiami zagranicznymi to strzelił Pan dosłownie kulą w płot. Obok dzieci
                      ścisłej elity komunistycznych (warszawskich) bonzów PZPR, studia zagraniczne
                      pokończyli głównie potomkowie elit opozycyjnych, którym rozmaite fundacje
                      zachodnie lub ustosunkowani emigranci załatwiali stypendia "na złość reżimowi".
                      Reżim zresztą nie był temu specjalnie przeciwny, bo pozbywał sie z kraju
                      potencjalnie groźnych dysydentów. Na poparcie mojej tezy wystarczy dziś
                      poczytać "cefałki" działaczy tzw. obozu demokratycznego i porównać je z
                      życiorysami "postkomunistów".

                      > Ponadto trzeba było utrzymywać od cholery całkowicie bezproduktywnych chłopów
                      w PGR-ach. Proszę do tego doliczyć ormowców, ubeków i ich rodziny.

                      Przykro, ale "leci" Pan nadal tekstem czysto demagogicznym. Chłop w "pegeerze"
                      nie był, oczywiście, zbyt produktywny, ale był w stanie "wyżywić się sam", w
                      odróżnieniu od Pana i mnie. Zresztą sektor PGR-ów był w Polsce stosunkowo
                      niewielki i nie odgrywał istotnej roli w gospodarce. Co do ormowców, to mówi
                      przez Pana patologiczna nienawiść, bo przecież ci ludzie normalnie gdzieś
                      pracowali i nikt ich nie musiał utrzymywać. O utrzymywaniu ubeków już
                      mówiliśmy - było ich z grubsza tyle samo, co dziś ABW-eków, więc nie ma o czym
                      dyskutować.

                      > (...) jako wnikliwy obserwator zauważam pewną prawidłowość - jak
                      > władza traci wpływy, zawsze zaczyna atakować kościół. Dotyczy to nie tylko
                      > lewicy, i nie tylko naszych czasów

                      Znaczy się ma Pan mnie za przedstawiciela władzy. No, no ...

                      > Myli się Pan - albo nie zna Pan tematu, albo Pan kłamie świadomie. Proszę
                      > przeczytać Biuletyn IPN 10/2004, "Historię Kościoła w PRL" doktora Jana
                      Żaryna
                      > (wyszło miesiąc temu), "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec
                      > kościołów i związków wyznaniowych 1945–1989", wstęp, wybór dokumentów, re
                      > dakcja (...)

                      Niech Pan nie "straszy" mnie IPN-em i jego publikjacjami, bo może to wzbudzić
                      co najwyżej mój gromki śmiech. Dla każdego przytomnego obywatela jest jasnym,
                      że jest to instytucja zawłaszczona całkowicie przez
                      antykomunistycznych "naukowców", których pasją jest sadystyczne odkopywanie
                      zwłok uśmierconego dawno reżimu i pastwienie się nad nimi. Niestety, nie
                      słyszałem aby IPN opublikował jakąś "pracę naukową" dokumentującą zbrodnie,
                      popełnione na niewinnej ludności przez bandy "Ognia", "Zapory" czy innych
                      watażków. Przeciwnie, tzw. naukowcy z IPN zajmują się "brązowieniem" tych
                      postaci.

                      > Użył Pan niefortunnego sformułowania. "Autorytarny reżim" pasuje raczej do
                      > rządów piłsudczyków 1926-35, ew. do 39. No bo na czyim autorytecie opierały
                      się rządy Bolka B. i następców?

                      Autorytet buduje się na różne sposoby, a zakres znaczeniowy tego słowa jest
                      bardzo obszerny. W naszej historii mamy różnych "Bolków", zarówno Bolka B. jak
                      i "Bolka" z UB i obaj w swoim czasie byli jakimiś tam autorytetami.
                      Nie jestem, broń Boże, miłośnikiem żadnego z nich, ale w imię historycznej
                      prawdy nie można twierdzić, że kilkadziesiąt milionów ludzi w PRL chodziło na
                      niedemokratyczne wybory pod bagnetami lub groźbą uwięzienia. Autorytet FJN-u i
                      przedwojennego BBWR-u były zbliżonego nieco kalibru. W cieniu jednego krążyła
                      ubecja, w cieniu drugiego Bereza Kartuska.

                      Ogólnie zaś wydaje mi się, że Pana stosunek do PRL-u jest proporcjonalny do
                      pańskiego zaangażowania w zwalczanie tej formacji. Ja, jakkolwiek miałem do
                      niej stosunek krytyczno - ironiczny, mieściłem się jakoś w jej ramach i nie
                      odczuwałem przemożnej potrzeby unicestwienia tamtego państwa. Stąd też różnica
                      naszych doświadczeń i wynikających z nich opinii.
                      Pozdrowienia.
                      Nowak
                      • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 12.01.05, 14:56
                        ) ) (...) Nie chcę być złośliwy, ale miejsce pracy za komuny to
                        ) ) musiał Pan wpisywać nawet w książeczce opłat abonamentowych za telewizor.
                        ) Rozumiem, że proboszcz miał dostęp do książeczek radiofonicznych użytkowników
                        ) RTV? Nie wiem jednak czy było to legalne ..

                        Ma Pan wyraźnie jakiś kompleks antykościelny. Coś takiego samego jak ja, tylko
                        u mnie poszło to w stosunku do ubeków.

                        ) I co z tego wynika? Jak już wspomniałem, w parafiach też prowadzono "teczki"
                        ) mieszkańców danej dzielnicy, zarówno należących do społeczności katolickiej
                        ) jak i nie należących. Jednak dostępu do tej teczki nie mam i nikt nawet mi go
                        ) nie obiecuje. Co gorsza, moje pismo żądające usunięcia moich danych z
                        ) parafialnej bazy danych pozostało bez jakiejkolwiek reakcji ze strony
                        ) proboszcza.

                        Proszę napisać skargę do GiODO i powołać się na ustawę z 1997 r. (mogę podesłać
                        jej treść e-mailem). W razie czego można też zawiadomić prokuraturę. Różnica
                        jest taka, że za komuny nie mógłby Pan wykonać takich czynności.

                        ) Materialnie rzecz biorąc jest mi to w gruncie rzeczy obojętne, ale chodzi o
                        ) zasady. Piszę zaś o tym nie z powodu jakiejś szczególnej zaciekłości wobec
                        ) kościoła katolickiego, ale aby poszerzyć nieco pański selektywny horyzont.
                        ) Nie uważam też abym - jak mi Pan zarzuca - "odbiegał od tematu". Po prostu
                        ) uzasadniając swoje twierdzenia stosuję porównania i egzemplifikacje.

                        No to wystąpiła róznica poglądów.

                        ) Jeśli Pana to tak bardzo interesuje, to głosowałem na PPS. Podobnie jak przed
                        ) wojną mój dziadek.

                        No teraz to ja już zupełnie Pana nie rozumiem. Jeśli był Pan przypadkowo na
                        działkach, to pamięta Pan zapewne te tabuny ubeków, które przystąpiły wtedy do
                        legitymowania. Chciałby Pan, żeby to znowu wróciło? Spytaj się Pan Ikonowicza
                        ile razy go zamykali w 1987-88 - a przecież była to już końcówka komuny, władza
                        nie miała już pieniędzy na nic, poza inwigilacją. Czy był Pan może na pochodzie
                        pierwszomajowym PPS w 1988 r. na Starym Mieście? (ubeków przyszło tam wtedy
                        więcej niż demonstrantów, nawet kijków do transparentów nie szło przenieść).
                        Dlaczego partia nieomal natychmiast po reaktywowaniu rozpadła się na "erdówek",
                        Lipszczaków, i bezprzymiotnikowców? Sama z siebie, czy z powodu ubeckiej
                        agentury? A jak traktować sprawę Mulaka? Widzi Pan, dla niektórych PPS to
                        Ciołkosz, dla innych Cyrankiewicz. Ale jak rozumiem, dla Pana lepiej się było
                        zlać razem, niż zesr.. osobno.

                        ) Tu mnie Pan ma! Cóż za przenikliwość!

                        Jaka przenikliwość, sam Pan napisał o tym wykształceniu parę postów wcześniej.
                        Te kpiny są wyraźnie nie na miejscu.

                        ) Być może miał Pan szczególne "zasługi" dla reżimu i był
                        ) traktowany "specjalnie".

                        Jakie "zasługi"? Miałem 19 lat i nawet nie należałem do PPS-u (bo ten odrodził
                        się 5 lat później).

                        ) ale nie słyszałem żeby ktoś był prześladowany.

                        Może kłopoty ze słuchem? A wystarczyło włączyć radio (tylko nie radio Macieja
                        Szczepańskiego...)

                        ) Niestety, znów uprawia Pan demagogię. Od kiedy to dacze i talony dostawali
                        ) szeregowi członkowie PZPR? To wymagało nie lada zabiegów i koneksji.

                        A Siwak Albin?

                        ) A już ze studiami zagranicznymi to strzelił Pan dosłownie kulą w płot. Obok
                        ) dzieci ścisłej elity komunistycznych (warszawskich) bonzów PZPR, studia
                        ) zagraniczne pokończyli głównie potomkowie elit opozycyjnych,

                        ...wywodzących się często z kręgów władzy.

                        ) Przykro, ale "leci" Pan nadal tekstem czysto demagogicznym. Chłop
                        ) w "pegeerze" nie był, oczywiście, zbyt produktywny, ale był w stanie "wyżywić
                        ) się sam",

                        Bo tyle mógł wówczas ukraść.

                        ) w odróżnieniu od Pana i mnie.

                        W odróżnieniu tylko od Pana. Ja potrafię wyżywić się samemu, w tym dobrym, nie
                        urbanowskim znaczeniu. Jak trzeba było, to zapieprzałem i jako robotnik, i jako
                        hydraulik, i w paru jeszcze zawodach, mimo wykształcenia humanistycznego
                        (pełnego w przeciwieństwie do prezydenta pewnego kraju :). Pan po prostu nie
                        umie się przekwalifikować, a tylko narzeka na ciężkie czasy. Nie ma co
                        narzekać, będzie już tylko gorzej.

                        ) Zresztą sektor PGR-ów był w Polsce stosunkowo
                        ) niewielki i nie odgrywał istotnej roli w gospodarce.

                        Niewielki to on może był, jeśli chodzi o procent areału. Jeśli chodzi o dotacje
                        państwowe, to był olbrzymi.

                        ) Co do ormowców, to mówi
                        ) przez Pana patologiczna nienawiść,

                        To dlatego, że obudzili mnie wtedy, gdy miałem te 16 lat. Gdyby wtedy nie
                        przyszli może byłoby inaczej :). Poza tym nie pozwolili mi oglądać teleranka w
                        grudniu 1981 r. i dlatego teraz ich nie lubię :(.

                        ) bo przecież ci ludzie normalnie gdzieś
                        ) pracowali i nikt ich nie musiał utrzymywać.

                        Oczywiście, pracowali całkowicie społecznie, sami szyli sobie mundury i
                        kupowali broń za własne pieniądze. A w czasie imprez których pilnowali to
                        posyłali w zastępstwie do pracy swoją żonę. Donosili oczywiście już całkowicie
                        za darmo.

                        ) O utrzymywaniu ubeków już
                        ) mówiliśmy - było ich z grubsza tyle samo, co dziś ABW-eków, więc nie ma o
                        ) czym dyskutować.

                        Skąd te dane?

                        ) Znaczy się ma Pan mnie za przedstawiciela władzy. No, no ...

                        Miałem na myśli Bismarcka, ale jak to mówią "uderz w stół a nożyce się odezwą"

                        ) ) Myli się Pan - albo nie zna Pan tematu, albo Pan kłamie świadomie.
                        ) Niech Pan nie "straszy" mnie IPN-em i jego publikjacjami, bo może to wzbudzić
                        ) co najwyżej mój gromki śmiech.

                        Nikogo nie straszę. A takich co potrafią się tylko śmiać, było już bardzo dużo.

                        ) Dla każdego przytomnego obywatela jest jasnym,
                        ) że jest to instytucja zawłaszczona całkowicie przez
                        ) antykomunistycznych "naukowców",

                        Obok kompleksu antykościelnego jeszcze antyIPNowski...

                        ) nie słyszałem aby IPN opublikował jakąś "pracę naukową" dokumentującą
                        ) zbrodnie, popełnione na niewinnej ludności przez bandy "Ognia",

                        Pańska wiedza na temat Kurasia płynie zapewne ze sfałszowanego przez UB
                        rzekomego pamiętnika (zrobił to niejaki Wałach). Widzi Pan w historii istnieje
                        coś takiego jak krytyka źródeł. W swoim czasie prasa endecka pisała, że PPS to
                        agenci Trockiego, a Piłsudski to bolszewicki szpieg i że przeciągnął telefon do
                        kwatery Tuchaczewskiego, żeby ułatwić mu atak na Warszawę. Też by im tak Pan
                        uwierzył jak Wałachowi?

                        ) "Zapory" czy innych

                        A co by Pan zrobił na miejscu "Zapory" w 1945 r.? Zabił by się Pan samemu, czy
                        samodzielnie wywiózł na Sybir? Przecież im nie dano żadnej szansy, podobnie jak
                        działaczom WRN, jeśli ten skrót w ogóle mówi coś sympatykowi PPS.

                        ) w imię historycznej
                        ) prawdy nie można twierdzić, że kilkadziesiąt milionów ludzi w PRL chodziło na
                        ) niedemokratyczne wybory pod bagnetami lub groźbą uwięzienia.

                        Oczywiście, że nie. W latach np. osiemdziesiątych ludzie chodzili na wybory, bo
                        bali się, że nie dostaną paszportu (pomijam kwestię, czy były to obawy
                        uzasadnione). Na wsi wszyscy głosowali, bo władza mogła nie przydzielić talonu
                        na ciągnik, ew. nie dać przydziału eternitu (który dziś wywołuje raka :).

                        ) Autorytet FJN-u i
                        ) przedwojennego BBWR-u były zbliżonego nieco kalibru. W cieniu jednego krążyła
                        ) ubecja, w cieniu drugiego Bereza Kartuska.

                        Błędne porównanie. Jak rozumiem ubecja powstała dlatego, że opozycja
                        zastrzeliła wcześniej ministra spraw wewnętrznych i rzuciła parę bomb? A
                        ponadto chciała przyłączyć kraj do obcego mocarstwa?
                        Nie można rozpatrywać wydarzeń historycznych wyrwanych z kontekstu, bez tła i
                        bez ukazania całego procesu historycznego. Berezę należy porównywać nie z
                        ubecją, tylko z hitlerowskimi obozami oraz łagrami sowieckimi.

                        ) Ogólnie zaś wydaje mi się, że Pana stosunek do PRL-u jest proporcjonalny do
                        ) pańskiego zaangażowania w zwalczanie tej formacji.

                        Dawne dzieje. Mój stosunek był nieco bardziej krytyczny i ironiczny, niż Pański.

                        ) Nowak

                        Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale czy to jest aluzja do pewnej pani,
                        rzecznika pierwszego niekomunistycznego rządu?

                        Pozdrawiam

                        Czapla
                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:19
                          > Ma Pan wyraźnie jakiś kompleks antykościelny. Coś takiego samego jak ja,
                          tylko u mnie poszło to w stosunku do ubeków.

                          Jak chodzi o hipokryzję, to jedni warci drugich.

                          > Proszę napisać skargę do GiODO i powołać się na ustawę z 1997 r. (mogę
                          podesłać jej treść e-mailem).

                          Niestety, GIODO nie ma wglądu do akt kościelnych. Zupełnie jakby chodziło o
                          dokumenty eksterytorialnej agendy obcego państwa. Ładnie, prawda?

                          > Spytaj się Pan Ikonowicza ile razy go zamykali w 1987-88 - a przecież była to
                          już końcówka komuny, władza nie miała już pieniędzy na nic, poza inwigilacją.

                          Wypowiadałem się już w tej materii. Jest to kwestia temperamentu politycznego,
                          który Piotrka aż roznosi. Ale już np. jego rodzona siostra nie dostała chyba
                          nawet w życiu klapsa od rodziców.

                          > Dlaczego partia nieomal natychmiast po reaktywowaniu rozpadła się
                          na "erdówek", Lipszczaków, i bezprzymiotnikowców?

                          Jak Pan niechybnie wie, PPS rozpadała się kilkakrotnie na frakcje i nie ona
                          jedna. Ale chyba nie upoważnia to Pana do wulgarnych "matafor".

                          > Jaka przenikliwość, sam Pan napisał o tym wykształceniu parę postów
                          wcześniej. Te kpiny są wyraźnie nie na miejscu.

                          Właśnie z tego powodu odniosłem się ironicznie do pańskiego "odkrycia".

                          > Jakie "zasługi"? Miałem 19 lat i nawet nie należałem do PPS-u (bo ten
                          odrodził się 5 lat później).

                          Nie chce Pan chyba sugerować, że ubecy wpadli do pańskiego mieszkania, bo
                          pomylili piętra?

                          > A Siwak Albin?

                          Nie wiem jakie apanaże miał Albin Siwak i przypuszczam, że Pan również niewiele
                          wie na ten temat, a jedynie ma "głębokie przeświadczenie". W każdym razie Siwak
                          nie był w żadnym wypadku "szeregowym członkiem PZPR", o jakich pisałem, a
                          członkiem jej biura politycznego.

                          > W odróżnieniu tylko od Pana. Ja potrafię wyżywić się samemu, w tym dobrym,
                          nie urbanowskim znaczeniu. Jak trzeba było, to zapieprzałem i jako robotnik, i
                          jako hydraulik, (...)

                          Taaaa! A robotnicy rolni w PGR-ach wyłącznie kradli. Pogratulować dobrego
                          samopoczucia! Notabene ja w swoim życiu także pracowałem fizycznie, ale nie mam
                          w sobie tyle pychy aby uważać się za godniejszego niż robotniki w pegeerze
                          (zwłaszcza hodowlanym), który w deszczu, na mrozie, w piątek i świątek od
                          piątej rano, bo bydło nie poczeka ...
                          Aż dziwne, że nie przyszedł Pan w sukurs likwidatorom peerelu i nie stworzył
                          oddziału do wystrzelania pegeerowskich złodziei i darmozjadów.

                          > Oczywiście, pracowali całkowicie społecznie, sami szyli sobie mundury i
                          > kupowali broń za własne pieniądze. A w czasie imprez których pilnowali to
                          > posyłali w zastępstwie do pracy swoją żonę. Donosili oczywiście już
                          całkowicie za darmo.

                          Przesadza Pan iście po arabsku. Mundury w ORMO miała niewielka grupka
                          aktywistów, przeważnie emerytów milicyjnych, korzystających ze swych dawnych
                          uniformów. ORMO było bowiem formacją nieumundurowaną. Nie miało też broni. Myli
                          je Pan chyba z ZOMO. Donosił zaś każdy, kto chciał, nie była to w żadnym
                          wypadku specjalność ormowców. Jak kto nie chciał, to praktycznie nie było siły
                          aby go zmusić. Zawsze można było jakoś się wykpić, choćby nieudolnością.

                          > Obok kompleksu antykościelnego jeszcze antyIPNowski...

                          To nie jest żaden kompleks, tylko fakty. Nie znam (nawet ze słyszenia)
                          pracownika IPN-u, który nie byłby zajadłym antykomunistą i "peerelożercą".

                          > A takich co potrafią się tylko śmiać, było już bardzo dużo.

                          Jeśli już, to wielu. Dużo to cukru albo węgla. Poza tym, nie wiem czy Pan
                          spostrzegł, że nie wszystkie pańskie wypowiedzi mnie śmieszą.

                          > Pańska wiedza na temat Kurasia płynie zapewne ze sfałszowanego przez UB
                          > rzekomego pamiętnika (zrobił to niejaki Wałach) (...)

                          I znowu wie Pan lepiej ode mnie skąd pochodzi moja wiedza. Kurasia i
                          Dekutowskiego wymieniłem tylko jako "pierwszych z brzegu". Nie tylko oni dwaj
                          byli postaciami tragicznymi, uwikłanymi, "pomiędzy młotem a kowadłem". Ale
                          herosom nie przystoi mordowanie niewinnych wieśniaków. A mordowali i dlatego
                          przedstawianie ich dziś jako "rycerzy bez skazy" jest ordynarnym fałszowaniem
                          historii.

                          > Przecież im nie dano żadnej szansy (...)

                          Mojemu ojcu też nie dano. Pojechał na Syberię już w październiku 1944 r. i to
                          nie z "Orbisem". Ale nie wychował mnie na wściekłego antykomunistę. Zawsze
                          powtarzał, żeby starać się rozumieć innych ludzi, także wrogów, a odpłacać im
                          bez nienawiści.

                          > W latach np. osiemdziesiątych ludzie chodzili na wybory, bo
                          > bali się, że nie dostaną paszportu (pomijam kwestię, czy były to obawy
                          > uzasadnione). Na wsi wszyscy głosowali, bo władza mogła nie przydzielić
                          talonu na ciągnik, ew. nie dać przydziału eternitu (który dziś wywołuje
                          raka :).

                          I znów Pan generalizuje w sposób nieuprawniony. Może tam i ktoś się bał, ale
                          przecież nie miliony. Czy PRL była krajem ludzi totalnie wystraszonych? Bzdura,
                          łaskawy Panie, bzdura!

                          Pozdrowienia.

                          Nowak
                          • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 14.01.05, 10:18
                            > Niestety, GIODO nie ma wglądu do akt kościelnych. Zupełnie jakby chodziło o
                            > dokumenty eksterytorialnej agendy obcego państwa. Ładnie, prawda?

                            No to co, że nie ma? Od czegoś trzeba zacząć, będzie jakiś precedens. Jak GiODO
                            odmówi, to przecież decyzję można zaskarżyć.

                            > który Piotrka aż roznosi. Ale już np. jego rodzona siostra nie dostała chyba
                            > nawet w życiu klapsa od rodziców.

                            Tak to z kapitalistami bywa :)

                            > Jak Pan niechybnie wie, PPS rozpadała się kilkakrotnie na frakcje i nie ona
                            > jedna.

                            Oczywiście, rozpadł się i KPN, UW i SLD. Ale PPS rozpadł się momentalnie po
                            reaktywacji i to jeszcze za komuny. Nie sądzę, żeby było to skutkiem zbyt
                            wielkich różnic programowych. Za szybko to po prostu nastąpiło. Być może ktoś
                            chciał mieć monopol na lewicy?

                            > Ale chyba nie upoważnia to Pana do wulgarnych "matafor".

                            Można prosić o sprecyzowanie? (chodzi o tą wulgarność?)

                            > > Jakie "zasługi"? Miałem 19 lat i nawet nie należałem do PPS-u (bo ten
                            > odrodził się 5 lat później).
                            >
                            > Nie chce Pan chyba sugerować, że ubecy wpadli do pańskiego mieszkania, bo
                            > pomylili piętra?

                            Oczywiście, że nie. W totalitarnych systemach komunistycznych władza wpada do
                            kogo chce i kiedy chce, a działa sprawnie i pięter nie myli. Ale proszę
                            pomyśleć - chwali Pan system, który bał się 16-letniego chłopaka? Swoją drogą
                            wtedy to ja chodziłem dumny jak paw, bo wyszło na to, że się mnie władza boi.

                            > Nie wiem jakie apanaże miał Albin Siwak i przypuszczam, że Pan również
                            > niewiele wie na ten temat, a jedynie ma "głębokie przeświadczenie".

                            Pokazywali niedawno w TV te jego apanaże.

                            > W każdym razie Siwak nie był w żadnym wypadku "szeregowym członkiem PZPR",
                            > o jakich pisałem, a członkiem jej biura politycznego.

                            Zanim został członkiem polibiura, był zwykłym szeregowym członkiem, pracującym
                            na budowie.

                            > Taaaa! A robotnicy rolni w PGR-ach wyłącznie kradli.

                            Nie tylko. Często też dewastowali.

                            > Aż dziwne, że nie przyszedł Pan w sukurs likwidatorom peerelu i nie stworzył
                            > oddziału do wystrzelania pegeerowskich złodziei i darmozjadów.

                            A po co? Ten typ ludzi, z PGR-owską mentalnością już się nie zmieni. Trzeba
                            zapewnić im jakieś minimum socjalne i czekać, aż wymrą. Ale to nie jest ich
                            wina, że są tacy jacy są. To wina systemu, który tak Pan chwali, a który ich
                            takimi ukształtował.

                            > Nie miało też broni.

                            Tylko kije od szczotek?

                            > Donosił zaś każdy, kto chciał,

                            Oni chcieli. Zwłaszcza oni chcieli.

                            > > Obok kompleksu antykościelnego jeszcze antyIPNowski...
                            >
                            > To nie jest żaden kompleks, tylko fakty.

                            Niejaki Roman G. atakując IPN mówił mniej więcej to samo, tylko z innego
                            kierunku.

                            > Jeśli już, to wielu. Dużo to cukru albo węgla.

                            Tylko węgla. Zapomniał Pan już, że cukier od 1976 r. w Pana ulubionym systemie
                            był na kartki? Jak rozumiem wyczerpały się argumenty merytoryczne? Mam zacząć
                            cytować literówki z Pańskich postów?

                            > Poza tym, nie wiem czy Pan
                            > spostrzegł, że nie wszystkie pańskie wypowiedzi mnie śmieszą.

                            Nie szkodzi, śmiech to zdrowie.

                            > A mordowali i dlatego
                            > przedstawianie ich dziś jako "rycerzy bez skazy" jest ordynarnym fałszowaniem
                            > historii.

                            Mówi Pan zapewne, podobnie jak w sejmie niejaki Longin P. zięć Ochaba o
                            tzw. "robotnikach z Chdakowa"? O bandach pozorowanych też Pan pewnie nigdy nie
                            słyszał? A V komendę WiN zorganizowali według Pana "rycerze bez skazy"? Mnie
                            Pańskie wypowiedzi też śmieszą, ale równocześnie smucą. Smucą dlatego, że ten
                            piekielny dogmatyzm, ślepy antyklerykalizm i brak tolerancji oraz zrozumienia
                            procesów historycznych jest wodą na młyn prawicy. Szeroko rozumianej prawicy.
                            Bo chyba nie uznaje Pan kapitalistów - uwłaszczonych aparatczyków z SLD za
                            lewicę? Zalecałbym więcej rewizjonizmu, inaczej czeka śmietnik historii.

                            > I znów Pan generalizuje w sposób nieuprawniony. Może tam i ktoś się bał, ale
                            > przecież nie miliony. Czy PRL była krajem ludzi totalnie wystraszonych?

                            No pewnie. Podobne do opisanego przeze mnie zjawiska występuje również dzisiaj.
                            No bo nie powie Pan chyba, że te tłumy w kościołach wiejskich na niedzielnych
                            mszach to przyszły tam z potrzeby serca. Teraz też sie boją, tylko boją się
                            mniej i kogo innego.

                            Pozdrawiam

                            Czapla
                            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 11:36
                              > No to co, że nie ma? Od czegoś trzeba zacząć, będzie jakiś precedens. Jak
                              GiODO odmówi, to przecież decyzję można zaskarżyć.

                              Już odmówił. A skarżyć nie ma merytorycznie jak - akta kościelne rzeczywiście
                              są wyłączone spod kontroli GIODO.

                              > Oczywiście, rozpadł się i KPN, UW i SLD. Ale PPS rozpadł się momentalnie po
                              > reaktywacji i to jeszcze za komuny. Nie sądzę, żeby było to skutkiem zbyt
                              > wielkich różnic programowych. Za szybko to po prostu nastąpiło. Być może ktoś
                              > chciał mieć monopol na lewicy?

                              Chodziło o brak elementarnej wspólnoty, jaka jest niezbędna dla spoistości
                              takiej organizacji - różnice wyobrażeń, tradycji (sentymenty), a wreszcie i
                              przywództwo. Powstać z popiołów jak Feniks to nie taka prosta sprawa.

                              > > Ale chyba nie upoważnia to Pana do wulgarnych "matafor".
                              > Można prosić o sprecyzowanie? (chodzi o tą wulgarność?)

                              Można. Cytuję: "Ale jak rozumiem, dla Pana lepiej się było
                              zlać razem, niż zesr.. osobno."

                              > Zanim został członkiem polibiura, był zwykłym szeregowym członkiem,
                              pracującym na budowie.

                              I już wówczas dostawał dacze i talony? Niesłychane! W moim zakładzie pracy PZPR
                              miała coś z 70 członków, ale nie słyszałem, żeby któryś z nich dostał od swojej
                              partii daczę, zaś talony na samochody zaledwie parę osób. Reszta "kombinowała"
                              tak, jak wszyscy bezpartyjni. Stanowczo przesadza Pan z tymi apanażami, to
                              chyba jakiś pański superkompleks.

                              > Ale proszę
                              > pomyśleć - chwali Pan system, który bał się 16-letniego chłopaka? Swoją drogą
                              > wtedy to ja chodziłem dumny jak paw, bo wyszło na to, że się mnie władza boi.

                              Przepraszam, ale zaadaptował Pan stary bon-mot o Rotschildzie, który odmówił
                              pożyczki rządowi francuskiemu, "bo jakie to jest wiarygodne państwo, które boi
                              się mojego Jakubka?"

                              > A po co? Ten typ ludzi, z PGR-owską mentalnością już się nie zmieni. Trzeba
                              > zapewnić im jakieś minimum socjalne i czekać, aż wymrą. Ale to nie jest ich
                              > wina, że są tacy jacy są. To wina systemu, który tak Pan chwali, a który ich
                              > takimi ukształtował.

                              Bardzo mnie smuci pański pogardliwy stosunek do tych ludzi. A moje "pochwały
                              reżimu" też Pan zapewne wydedukował, podobnie jak moje rzekome uwielbienie dla
                              ubeków.
                              Jeśli pańskie publikacje (o których Pan wspominał w jednym z listów) zawierają
                              tezy oparte na podobnie błyskotliwych "dedukcjach", to obawiam się o ich
                              wartość poznawczą.

                              > Mówi Pan zapewne, podobnie jak w sejmie niejaki Longin P. zięć Ochaba o
                              > tzw. "robotnikach z Chdakowa"? O bandach pozorowanych też Pan pewnie nigdy
                              nie
                              > słyszał? A V komendę WiN zorganizowali według Pana "rycerze bez skazy"? Mnie
                              > Pańskie wypowiedzi też śmieszą, ale równocześnie smucą. Smucą dlatego, że ten
                              > piekielny dogmatyzm, ślepy antyklerykalizm i brak tolerancji oraz zrozumienia
                              > procesów historycznych jest wodą na młyn prawicy. Szeroko rozumianej prawicy.
                              > Bo chyba nie uznaje Pan kapitalistów - uwłaszczonych aparatczyków z SLD za
                              > lewicę? Zalecałbym więcej rewizjonizmu, inaczej czeka śmietnik historii.

                              Wyrzuca Pan z siebie jednym tchem, cały swój gniew, mieszając wątki i problemy,
                              że aż dosłownie trudno się połapać, a co dopiero ustosunkować. Ale spróbuję.
                              W sprawie dogmatyzmu i braku tolerancji mam podobne wrażenie w stosunku do Pana
                              jak Pan w stosunku do mnie. Nie licytujmy sie może zatem, bo chyba żadna ze
                              stron nie zrobi "partii" w tej rozgrywce.
                              Uwłaszczeni apartczycy ancien regime'u nie są gorsi od uwłaszczonej po
                              złodziejsku neonomenklatury z tzw. obozu posierpniowego. Która grupa jest
                              bardziej godna pogardy - nie wiem. Wart Pac pałaca ...
                              Myślę, że nie ma jedynie słusznego sposobu rozumienia procesów historycznych,
                              przy interpretacji faktów (niestety i w tej materii są spory) zawsze natkniemy
                              się na różnice, wynikające z dyferencji poglądów i preferencji - politycznych,
                              społecznych, obyczajowych. Nie pouczajmy wię może się nawzajem jak należy
                              rozumieć to czy tamto i nie prorokujmy wzajem naszym poglądom "śmietnika
                              historii", bo owa historia dość często płata figle.

                              > No bo nie powie Pan chyba, że te tłumy w kościołach wiejskich na niedzielnych
                              > mszach to przyszły tam z potrzeby serca. Teraz też sie boją, tylko boją się
                              > mniej i kogo innego.

                              Nie nazwałbym tego zjawiska strachem, ale raczej konformizmem. Psychologia
                              społeczna to dość złożona dziedzina.

                              Pozdrawiam.

                              Nowak
                              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 14.01.05, 12:05
                                > Można. Cytuję: "Ale jak rozumiem, dla Pana lepiej się było
                                > zlać razem, niż zesr.. osobno."

                                To aluzja do zjazdu zjednoczeniowego w 1948 r., bardzo w swoim czasie
                                popularna. Użyłem porównania, bo PPS weszła w skład SLD. Gdzie tu wulgarność?
                                Po prostu historia zatoczyła koło...

                                > I już wówczas dostawał dacze i talony? Niesłychane! W moim zakładzie pracy
                                > PZPR miała coś z 70 członków, ale nie słyszałem,
                                > żeby któryś z nich dostał od swojej partii daczę, zaś talony na samochody
                                > zaledwie parę osób. Reszta "kombinowała"
                                > tak, jak wszyscy bezpartyjni. Stanowczo przesadza Pan z tymi apanażami, to
                                > chyba jakiś pański superkompleks.

                                Trafił Pan w sedno. Mój Ojciec (od dawna nie żyje) był takim szeregowym
                                członkiem. Daczy nie dostał, ale działkę w niezłym miejscu już tak. Talony też
                                były: i za Gomułki i za Gierka i za gienerała (Syrenka, Skoda, maluch). Gdyby
                                nie był w partii to by tego nigdy nie dostał.

                                > Przepraszam, ale zaadaptował Pan stary bon-mot o Rotschildzie, który odmówił
                                > pożyczki rządowi francuskiemu,

                                Austro-węgierskiemu!

                                > Bardzo mnie smuci pański pogardliwy stosunek do tych ludzi.

                                Dlaczego pogardliwy? Przecież napisałem, że trzeba im zapewnić jakieś minimum
                                socjalne. Nie napisałem, że trzeba ich wyeliminować. Zmianę mentalnośći uważam
                                za niemożliwą. To ludzie straceni (dzięki komunie).

                                > Jeśli pańskie publikacje (o których Pan wspominał w jednym z listów)

                                Jeszcze przecież nic jeszcze nie opublikowałem...?

                                > Wyrzuca Pan z siebie jednym tchem, cały swój gniew,

                                A nie wolno? Przecież cenzury już nie ma...

                                > W sprawie dogmatyzmu i braku tolerancji mam podobne wrażenie w stosunku do
                                Pana jak Pan w stosunku do mnie. Nie licytujmy sie może zatem, bo chyba żadna
                                ze stron nie zrobi "partii" w tej rozgrywce.

                                To racja.

                                > Uwłaszczeni apartczycy ancien regime'u nie są gorsi od uwłaszczonej po
                                > złodziejsku neonomenklatury z tzw. obozu posierpniowego. Która grupa jest
                                > bardziej godna pogardy - nie wiem. Wart Pac pałaca ...

                                Błędne rozumowanie. Czerwona burżuazja podszywa się pod lewicę i ją
                                kompromituje. Reszta niekoniecznie.

                                > Nie nazwałbym tego zjawiska strachem, ale raczej konformizmem. Psychologia
                                > społeczna to dość złożona dziedzina.

                                Granica między strachem a konformizmem bywa płynna. To jednak chyba jest
                                strach, przynajmniej więcej strachu niż konformizmu.

                                Pozdrawiam

                                Czapla
                                • Gość: Timur Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.01.05, 17:54
                                  No proszę proszę proszę!

                                  Co za zbieg okoliczności!!!
                                  Coś czułem Droga Czaplo, że jesteś kimś pochodzącym z kręgów nomenklatury.
                                  Intuicja mnie nie zawiodła. Co się okazuje?
                                  Że najgłośniej "szczeka" na komunizm i PRL akurat ten, komu za PRL-u było
                                  znośnie, a to dzięki koneksjom rodziców.
                                  A Pan Panie Nowaku wręcz przeciwnie. Tak jak w moim przypadku Pan ma kogoś z
                                  bliskiej rodziny, kto został poszkodowany przez accien regime.
                                  Tylko że moi krewni akurat trafili do Katynia i stamtąd nie wrócili! :-((
                                  Ale cóż. Historia była jaka była. Aby było lepiej, trzeba spojrzeć na historię
                                  bez nienawiści. W końcu... to była wojna, a każda wojna jest okrutna.
                                  Okrutny był też ustrój panujący w PRL, przynajmniej w piewszych 12-tu latach
                                  swego istnienia. Potem już było "mniej totalitarnie" co nie znaczy oczywiscie,
                                  że było OK.
                                  Ale jedno Wam powiem.
                                  Mam SERDECZNIE DOSYĆ tych wszystkich "niedzielnych antykomunistów", którzy
                                  gotowi są wieszać na latarni KAŻDEGO, kto jako uczeń chodził na Pochody 1-
                                  Majowe, a sam nie chodził bo "tatuś załatwił". Różne były szkoły w PRL i rózni
                                  wychowawcy w tych szkołach. Nie zawsze działało zwolnienie lekarskie
                                  zwane "sraczką 1-Majową".
                                  I Ty Droga Czaplo niestety się do nich zaliczasz.
                                  Ja pochodze z rodziny "opozycyjnej". I znam wiele takich rodzin. Jest rzeczą
                                  zdumiewającą, że własnie ci, co byli najbardziej poszkodowani przez tamten
                                  system, najmniej nienawidzą i zwykle niewielu jest tam oszołomów. Za to dużo
                                  jest ich spośród dobrze ustawionych dzieciaków nomenklatury, chodzącej do
                                  Dobrych Liceów i bawiących się u schyłku komuny w opozycję przeplataną ze
                                  zwykłym szpanerstwem. Pamiętam jak w moich licealnych czasach było "miło" na
                                  szkolnej wycieczce zadrzeć z SB na przykład nosząc znaczek Polski Walczącej,
                                  którego prowincjonalni "Smutni Panowie" nie odrózniali od znaczka Solidarności
                                  Walczącej. I byłyby POWAŻNE konsekwencje, gdyby nie... partyjny tatuś, co
                                  wszystko załatwił. Już wtedy pogardzałem TAKIMI opozycjonistami. Nie zapomnę
                                  jeszcze swojej koleżanki z klasy, która krzyczała prosto w twarz nauczycielowi
                                  ( był rok 1986 ) teksty w stylu "a na drzewach zamiast liści wisieć będą
                                  komuniści". Nauczyciele bledli i... nie wiedzieli co robić. Bo ta PANNA miała
                                  tatusia w KC. No i to właśnie TACY "opozycjoniści" potem doszli do władzy,
                                  tworząc LICZNĄ grupę nazwaną potem "Pumpersami". A ci aktywni od sierpnia 1980
                                  oczywiscie zostali "wykolegowani" lub/i pomówieni o żydowskie korzenie. W czym
                                  niemały udział miał Wojujący Kościół, który o dziwo najbardziej wojujący stał
                                  się... teraz, gdy PRL-u od dawna już nie ma.
                                  Ciekawe skąd tyle nienawiści wśród tych, którym było całkiem klawo w PRL dzięki
                                  rodzinnym układom? Czyżby dlatego, że już nie mogli
                                  automatycznie "odziedziczyć" stanowiska po ojcu? Może mieszkań nie dostali, bo
                                  PRL już bankrutował?
                                  Co do tych talonów na samochody, to bywalo różnie. W zakładzie gdzie pracowała
                                  moja matka talony dostali wszyscy partyjni i nawet dla bezpartyjnych trochę
                                  starczyło. A to dlatego, że Zakład ten eksportował do krajów z któych
                                  pochodzily te samochody. W pierwszej połowie Gierka były to Skody S-100 a
                                  potem "za generała" Dacie 1310. Moi rodzice akurat się nie załapali. Ale co tam
                                  samochody. Co do moich sympatii wyborczych, to akurat socjalista nie jestem. a
                                  glosuję na SLD, bo nie ma u nas w Polsce Prawicy Laickiej ( a gdyby powstała,
                                  od razu dostałaby 60 proc w wyborach! ). Smutno mi, że doszlo do sytuacji, że
                                  spierają się między sobą w Sejmie "kolesie z dobrych liceów" i zajmują się
                                  tematami zastępczymi, typu "czy kobieta jest wiatropylna", a GOSPODARKA leży.
                                  Co z tego, że możemy więcej kupić dolarów za przeciętną pensję, gdy nie ma
                                  perspektyw na rozwój. Gdy podatki zjadają klase średnią. A gdy zjedzą to co
                                  będzie? Tak za 5-10 lat? Chleb będzie kosztował 10 USD a "Mądrale z GW" będą
                                  wypisywać że "jest lepiej niż za komuny, bo kiedys ludzie zarabiali 20 USD a
                                  dzisiaj ( prognoza 2015 ) 1000 USD"?.
                                  Pora Mili Państwo wreszcie zająć się tym czym trzeba. Czyli gospodarką i przede
                                  wszystkim PORZĄDKOWANIEM PRAWA. Fakt, że ostatnio najwięcej "naaferzyło" SLD
                                  ale co wcześniej robił AWS? Kiedy wreszcie będziemy mieli rząd, który zajmie
                                  się tym... co do nego należy?
                                  I tym pwesymistycznym akcentem kończę,

                                  Timur
                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 15.01.05, 12:22
                                    > Co za zbieg okoliczności!!!
                                    > Coś czułem Droga Czaplo, że jesteś kimś pochodzącym z kręgów nomenklatury.

                                    Syrenka i maluch + działka pracownicza to już nomenklatura? Mnie się wydaje, że
                                    nomenklatura to dopiero od przydziału mieszkania... Żeby nie było niedomówień -
                                    działka blisko Warszawy, ale zupełnie nieprzydatna do czegokolwiek. Obok był
                                    PGR, ukradną absolutnie wszystko, co się nieopatrznie zostawi. Zasadzone
                                    drzewka (choinki) też zniszczą. Srają w domku letniskowym. Działka nie ma
                                    prądu, bo się chamy podłączały i kradły.

                                    > Intuicja mnie nie zawiodła. Co się okazuje?
                                    > Że najgłośniej "szczeka" na komunizm i PRL akurat ten, komu za PRL-u było
                                    > znośnie,

                                    Trzeba było przeczytać dokładnie moje posty. Gdyby było znoście, to by nie
                                    przychodzili. Pierwszy raz przeszli jeszcze za Gierka. Do nomenklatury by
                                    przecież nie przyszli...

                                    > a to dzięki koneksjom rodziców.

                                    Jakim koneksjom? Proszę czasami pomyśleć, to nic nie boli. Ojciec był w AK, po
                                    wojnie ubecja się czepiała, to zapisał się dla świętego spokoju. Nowak
                                    powiedziałby pewnie, że to konformizm, ja, że strach, Ty mów co chcesz. Takich
                                    gości było parę milionów. Mieli pewne przywileje (Nowak twierdzi, że nie mieli)
                                    i tak sobie egzystowali w tym najweselszym z baraków.
                                    Gdyby to była nomenklatura, to nie musiałbym przed studiami zasuwać jako robol-
                                    fizol, bo przecież tatuś by załatwił przyjęcie, no nie?

                                    > Mam SERDECZNIE DOSYĆ tych wszystkich "niedzielnych antykomunistów", którzy
                                    > gotowi są wieszać na latarni KAŻDEGO, kto jako uczeń chodził na Pochody 1-
                                    > Majowe, a sam nie chodził bo "tatuś załatwił". Różne były szkoły w PRL i
                                    > rózni wychowawcy w tych szkołach. Nie zawsze działało zwolnienie lekarskie
                                    > zwane "sraczką 1-Majową".

                                    A mógłbyś sprecyzować o co ci właściwie chodzi? Bo bredzisz jak potłuczony... W
                                    podstawówce nie musiałem chodzić na żadne pochody i nikt tego nie załatwiał.
                                    Szkoła była w takiej dzielnicy, że nauczyciele byli szczęśliwi, jeśli uczniowie
                                    nie pili na lekcjach i nie bili nauczycielek. Poza tym bardzo się bali i nikt
                                    nie organizował żadnych pochodów, zresztą i tak by nikt nie przyszedł, albo
                                    przyszedł pijany. Kiedyś odgórnie zarządzono udział w jakiejś manifestacji (ale
                                    nie 1 maj) i zwieziono do szkoły odpowiednie stroje. Zrobiono próbę na jakimś
                                    stadione. Po próbie zginęło z 15% tych strojów a butów jeszcze więcej. Nikt już
                                    więcej nic nie organizował. W szkole średniej nikt nie organizował żadnych
                                    pochodów, wychowawcy mieli ważniejsze problemy. Przynajmniej w mojej. Nikogo na
                                    latarni wieszać nie chcę, uważam tylko, że należy ubekom odebrać zbyt wysokie
                                    emerytury.
                                    Swoją drogą, w czsie gdy Ty chodziłeś do szkoły to był już wybór, w jakim
                                    pochodzie pierwszomajowym wziąć udział.

                                    > I Ty Droga Czaplo niestety się do nich zaliczasz.

                                    Genialne odkrycie, szkoda tylko, że błędne. I dlaczego to "niestety"?

                                    > Ja pochodze z rodziny "opozycyjnej".

                                    Zrobiłeś siku do mleka dzielnicowemu? (to za tę nomenklaturę :)

                                    > "Smutni Panowie" nie odrózniali od znaczka Solidarności Walczącej.

                                    Odróżniali, odróżniali. Tam nie brano do pracy kogoś z ulicy, to byli naprawdę
                                    inteligentni faceci. Ci od znaczków, to pewnie jacyś partacze z komitetu
                                    miejskiego, a nie ubecy. Taka i była ta wasza opozycja...

                                    > koleżanki z klasy, która krzyczała prosto w twarz nauczycielowi
                                    > ( był rok 1986 ) teksty w stylu "a na drzewach zamiast liści wisieć będą
                                    > komuniści". Nauczyciele bledli i... nie wiedzieli co robić.

                                    Fajna dziewczyna! :)

                                    > Bo ta PANNA miała
                                    > tatusia w KC.

                                    Szkoda tylko, że z tak złej rodziny... :)

                                    > W pierwszej połowie Gierka były to Skody S-100 a

                                    Zgadza się! Taką setkę dostał Ojciec w 1970. Za średniego Jaruzela ja ją
                                    dojeżdżałem. Rozleciała mi się koło 1992, bo blachy były strasznie cienkie i
                                    przerdzewiała mi na wylot.

                                    >potem "za generała" Dacie 1310. Moi rodzice akurat się nie załapali.

                                    Bo Dacie były dla nomenklatury. Szeregowi partyjni dostawali maluchy...:( Sam
                                    więc widzisz, że nie pochodzę z nomenklatury.

                                    > socjalista nie jestem.

                                    Może w głębi duszy jesteś, tylko jeszcze o tym nie wiesz?

                                    > glosuję na SLD,

                                    To rzeczywiście socjalistą nie jesteś...

                                    > bo nie ma u nas w Polsce Prawicy Laickiej ( a gdyby powstała,
                                    > od razu dostałaby 60 proc w wyborach! ).

                                    No to załóż! Przecież wolno...

                                    > Chleb będzie kosztował 10 USD

                                    To możliwe, dolar ostatnio strasznie leci na pysk!

                                    Pozdrawiam

                                    Czapla
                                • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 21:27
                                  > > Można. Cytuję: "Ale jak rozumiem, dla Pana lepiej się było
                                  > > zlać razem, niż zesr.. osobno."
                                  > To aluzja do zjazdu zjednoczeniowego w 1948 r., bardzo w swoim czasie
                                  > popularna. Użyłem porównania, bo PPS weszła w skład SLD. Gdzie tu wulgarność?
                                  > Po prostu historia zatoczyła koło...

                                  Do czego była ta aluzja - nie miałem wątpliwości, tyle że uważam ją za -
                                  pardon - plebejską i niesmaczną. W dodatku nieadekwatną, bo PPS w żaden "skład
                                  SLD" nie weszła, a jedynie zawarła umowę wyborczą dla przeprowadzenia
                                  określonego zamierzenia.

                                  > Trafił Pan w sedno. Mój Ojciec (od dawna nie żyje) był takim szeregowym
                                  > członkiem. Daczy nie dostał, ale działkę w niezłym miejscu już tak. Talony
                                  też
                                  > były: i za Gomułki i za Gierka i za gienerała (Syrenka, Skoda, maluch). Gdyby
                                  > nie był w partii to by tego nigdy nie dostał.

                                  Mój ojciec nigdy nie był w żadnej partii, a na dodatek był "elementem
                                  podejrzanym", gdyż spędził 4 lata w łagrze, a mimo to mieliśmy działkę
                                  pracowniczą na Okęciu, zaś w 1963 r. otrzymał ojciec talon na syrenkę. Inna
                                  sprawa, że długo się nią nie pocieszył, bo cztery lata później umarł. W każdym
                                  razie nie było tak, jak Pan twierdzi - rozmaite "dobra", krążyły w PRL różnymi
                                  drogami. Powiela i rozpowszechnia Pan negatywne stereotypy, ale przy pana
                                  nienawistnym stosunku do PRL trudno się dziwić.

                                  > > Uwłaszczeni apartczycy ancien regime'u nie są gorsi od uwłaszczonej po
                                  > > złodziejsku neonomenklatury z tzw. obozu posierpniowego. Która grupa jest
                                  > > bardziej godna pogardy - nie wiem. Wart Pac pałaca ...
                                  > Błędne rozumowanie. Czerwona burżuazja podszywa się pod lewicę i ją
                                  > kompromituje. Reszta niekoniecznie.

                                  Pozwolę sobie stwierdzić, że to jednak pańskie rozumowanie jest błędne, gdyż
                                  myli Pan ocenę moralną ze skutkami politycznymi.

                                  > Granica między strachem a konformizmem bywa płynna. To jednak chyba jest
                                  > strach, przynajmniej więcej strachu niż konformizmu.

                                  Wiadomo, "wszystko płynie", niemniej pewne definicje uważane są za
                                  obowiązujace. Strach to obawa przed konkretnym zagrożeniem, np. przed
                                  przejściem po linie albo napaścią bandyty. W przypadku "owczego pędu" do
                                  świątyń, a dawniej do wyborów, chodzi raczej o presję społeczną,
                                  nacisk "grupy". Jeśli towarzyszą temu jakieś obawy to raczej niekonkretne,
                                  typu: co ludzie powiedzą, czy nie będą mnie wytykali palcami jako "odmieńca".
                                  Sama konkretna "represja" nie jest najbardziej dotkliwym elementem, ale jej
                                  skutki dla funkcjonowania społecznego.
                                  Podobnie było i za tzw. komuny; za absencję na pochodzie pierwszomajowym nie
                                  wsadzano do więzienia, ani (wbrew rozpowszechnianym kłamstwom) nie pozbawiano
                                  premii, ale człowiek mógł stać się "elementem niepewnym" i być izolowanym
                                  społecznie. Chociaż ja akurat (od pewnego czasu) na pochody nie chodziłem i
                                  włos mi z głowy nie spadł. Po prostu, gdzieś w połowie lat 70. ogłosiłem wręcz
                                  w pracy, że nie będę chodził, bo mam daleko do centrum, a komunikacja tego dnia
                                  jest sparaliżowana i nie mam jak dojechać, zaś latać parę kilometrów na
                                  piechotę nie mam ochoty. I tyle!!!! Była to zresztą motywacja prawdziwa, bo po
                                  prostu nie lubię wszelkiego rodzaju zgromadzeń i świąt.

                                  Ogólnie rzecz biorąc ani nie chwalę PRL-u, ani nie jestem rozmiłowany w SB-
                                  kach, ani nie życzyłbym sobie powrotu tamtych czasów, a tylko reaguję na
                                  upowszechnianie wykoślawionych obrazów tamtej rzeczywistości i powielanie
                                  uproszczonych, tendencyjnie negatywnych opinii.

                                  Pozdrawiam.

                                  Nowak
                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 15.01.05, 12:30
                                    > bo PPS w żaden "skład SLD" nie weszła, a jedynie zawarła umowę wyborczą dla
                                    przeprowadzenia określonego zamierzenia.

                                    A to jakaś różnica jest?

                                    > Mój ojciec nigdy nie był w żadnej partii, a na dodatek był "elementem
                                    > podejrzanym",

                                    Mój początkowo też (bo był w AK), potem już nie, no bo się zapisał.

                                    > Powiela i rozpowszechnia Pan negatywne stereotypy, ale przy pana
                                    > nienawistnym stosunku do PRL trudno się dziwić.

                                    To z serca tak idzie. A czy stereotyp? Nie sądzę :)

                                    Pozwolę sobie stwierdzić, że to jednak pańskie rozumowanie jest błędne, gdyż
                                    myli Pan ocenę moralną ze skutkami politycznymi.

                                    Ale dlaczego zaraz błędne?

                                    Pozdrawiam

                                    Czapla
                      • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 12.01.05, 21:06
                        > Jeśli Pana to tak bardzo interesuje, to głosowałem na PPS. Podobnie jak przed
                        > wojną mój dziadek.

                        Pisze Pan, że nie należy Pan do elektoratu SLD, jak zatem wytłumaczy Pan fakt,
                        że PPS wszedł do sejmu (chodzi o poprzednią kadencję) właśnie w ramach SLD? I
                        że to właśnie sejm tamtej kadencji przegłosował możliwość eksmisji na bruk
                        głosami SLD? Mimo znanej wszystkim postawy Ikonowicza.

                        > Jeśli za "parę" uznać liczbę dwa, to ma Pan rację.

                        Dwa? To chyba po czystkach w 1980-83, wtedy bardzo dużo porządnych ludzi
                        opuściło Państwowe Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe.

                        > Niech Pan nie "straszy" mnie IPN-em i jego publikjacjami,

                        Cytat z najnowszego miesięcznika "Mówią Wieki", nr 01/05, str. 38:
                        "Choć skala inwestycji mieszkaniowych w latach siedemdziesiątych była ogromna,
                        wśród oczekujących byli równi i równiejsi. Sytuacja, jak w jednej warszawskich
                        spółdzielni badanych przez socjologów, gdzie 20 proc. oddawano do dyspozycji
                        Rad Narodowych, 30 proc. MO i wojska, a 20 proc. przydzielało kierownictwo za
                        łapówki, była zjawiskiem codziennym".


                        > ubecja, w cieniu drugiego Bereza Kartuska.

                        Pisząc o Berezie zapomniał Pan chyba o Brześciu. Np. Dubois, przeżył Brześć w
                        miarę bezproblemowo, mimo faktycznych szykan władzy. Ale chyba była pewna
                        różnica pomiędzy Brześciem, a Oświęcimiem, którego już Dubois już nie przeżył.
                        Lubi Pan PPS - no to jedźmy dalej: pewien znany działacz PPS-u Kazimierz P.
                        ps. "Bazyli" przeżył Szlisselburg za cara, przeżył Łubiankę za Berii, a
                        ubeckiego więzienia w Rawiczu już nie przeżył. Nadal lubi Pan ubeków?

                        Pozdrawiam

                        Czapla
                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 18:30
                          > Pisze Pan, że nie należy Pan do elektoratu SLD, jak zatem wytłumaczy Pan
                          fakt,
                          > że PPS wszedł do sejmu (chodzi o poprzednią kadencję) właśnie w ramach SLD? I
                          > że to właśnie sejm tamtej kadencji przegłosował możliwość eksmisji na bruk
                          > głosami SLD? Mimo znanej wszystkim postawy Ikonowicza.

                          A z czego tu jest sie tłumaczyć? Istotnie, do Sejmu II i III kadencji posłowie
                          PPS weszli z list SLD, bo taką taktykę wyborczą przyjęła ta partia. Nie
                          przeszkodziło mi to głosować na kandydata z PPS. Po wyborze posłowie z PPS
                          utworzyli odrębne koło (z powodu zbyt małej liczebności nie mogli utworzyć
                          klubu). W ostatnich wyborach PPS występowała osobno właśnie m.in. ze względu na
                          owo, przywołane przez Pana głosowanie, a ogólniej - ze wzgledu na zbyt duże
                          różnice programowe. Anie w jednym ani w drugim przypadku nie widzę nic
                          szczególnego. W obyczajowości politycznej (nie tylko polskiej) mieszczą się
                          znacznie większe "wolty".

                          > Cytat z najnowszego miesięcznika "Mówią Wieki", nr 01/05, str. 38: (....)

                          Zupełnie nie wiem czego dowodzić ma przytoczony przez Pana cytat. Że
                          funkcjonariusze reżimu mieli preferencje, to chyba przecież oczywiste i
                          wszystkim wiadome. A korupcja - mam wrażenie - jest dziś chyba większa niż w
                          PRL. Pisząc: większa mam na myśli wartość "obrotów korupcyjnych", bo pralinki
                          to może i wówczas "krążyły" częściej.

                          > Pisząc o Berezie zapomniał Pan chyba o Brześciu. (...)

                          Każdy w końcu czegoś nie przeżyje.

                          > Nadal lubi Pan ubeków?

                          Ciekawi mnie gdzie Pan to w moich tekstach wyczytał?

                          Nowak
                          • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 14.01.05, 10:27
                            > W obyczajowości politycznej (nie tylko polskiej) mieszczą się
                            > znacznie większe "wolty".

                            Jeśli chodzi o PPS, to akurat mnie bardzo zasmuciła ta wolta.

                            > Zupełnie nie wiem czego dowodzić ma przytoczony przez Pana cytat.

                            Tego, że to nie IPN napisał ile procent mieszkań za komuny dostawali
                            fonkcjonariusze (to nie jest literówka, ja tak specjalnie:). Cytat ma jeszcze
                            jeden ukrytu podtekst, który zrozumie Pan w momencie jak spojrzy Pan na okładkę
                            tego "Mówią Wieki". Nie trzeba kupować, wystarczy sprawdzić na wystawie w
                            kiosku.

                            > Każdy w końcu czegoś nie przeżyje.

                            Np. kąpieli w zalewie wiślanym pod Włocławkiem...

                            > Ciekawi mnie gdzie Pan to w moich tekstach wyczytał?

                            Wydedukowałem.

                            Czapla
                            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 10:47
                              > Tego, że to nie IPN napisał ile procent mieszkań za komuny dostawali
                              > fonkcjonariusze (to nie jest literówka, ja tak specjalnie:). Cytat ma jeszcze
                              > jeden ukrytu podtekst, który zrozumie Pan w momencie jak spojrzy Pan na
                              okładkę
                              > tego "Mówią Wieki". Nie trzeba kupować, wystarczy sprawdzić na wystawie w
                              > kiosku.

                              Każda władza promuje swoich funkcjonariuszy, obojętne czy pisanych przez "u"
                              czy przez "o". To dość banalna prawda. Dziwnym zatem byłoby, gdyby w PRL było
                              inaczej.

                              > > Każdy w końcu czegoś nie przeżyje.
                              > Np. kąpieli w zalewie wiślanym pod Włocławkiem...

                              Miałem na myśli to, że z biegiem lat ludzka "zdolność do przeżycia" maleje w
                              sposób naturalny. Byli jednak i tacy, któzy przeżyli zarówno Majdanek jak i
                              łagry. Np. mój ojciec.

                              > Wydedukowałem.

                              Polska nauka nie wybaczy Panu, że trwoni Pan swoje nadzwyczajne zdolności
                              dedukcyjne na tak marnym "materiale" jak ja. W dodatku z miernym skutkiem:)

                              Pozdrowienia

                              Nowak
                              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 14.01.05, 11:39
                                > Każda władza promuje swoich funkcjonariuszy, obojętne czy pisanych przez "u"
                                > czy przez "o". To dość banalna prawda. Dziwnym zatem byłoby, gdyby w PRL było
                                > inaczej.

                                Nie inaczej. Mnie szokuje tylko ten procent.

                                > Miałem na myśli to, że z biegiem lat ludzka "zdolność do przeżycia" maleje w
                                > sposób naturalny.

                                Zgadza się. Okulicki przeżył Łubiankę za pierwszym razem, za drugim juz nie.
                                Zdolność pewnie mu zmalała...

                                > Polska nauka nie wybaczy Panu

                                Tym gorzej dla nauki polskiej :)

                                Pozdrowienia

                                Czapla
                                • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 21:49
                                  > > Każda władza promuje swoich funkcjonariuszy, (...)
                                  > Nie inaczej. Mnie szokuje tylko ten procent.

                                  Ja tak łatwo nie dostaję szoku jak Pan. Tym bardziej, gdy coś budzi moje
                                  wątpliwości.

                                  > Zgadza się. Okulicki przeżył Łubiankę za pierwszym razem, za drugim juz nie.
                                  > Zdolność pewnie mu zmalała...

                                  Ma Pan rację. W łagrach i "kacetach" nie panowały warunki sanatoryjne. Ale,
                                  gwoli prawdy, w polskich obozach jenieckich dla żołnierzy radzieckich po tzw.
                                  wojnie polsko - bolszewickiej też zmarło kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
                                  Oczywiście, nie od strzałów w tył głowy, ale nie wiem czy "zainteresowanym"
                                  robiło to wielką różnicę.

                                  Pozdrawiam.

                                  Nowak
                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 15.01.05, 12:14
                                    > Oczywiście, nie od strzałów w tył głowy, ale nie wiem czy "zainteresowanym"
                                    > robiło to wielką różnicę.

                                    Mnie by robiło. Widzę, że ma Pan kłopoty z odróżnieniem zbrodni od sytuacji
                                    spowodowanej czynnikami całkowicie obiektywnymi. Mniej więcej to samo co Pan,
                                    głosi ostatnio propaganda wielkoruska, idąca nawet nieco dalej, niż poprzednio
                                    bolszewicka. Pogratulować nauczycieli i źródeł.
                                    Skoro jest Pan tak wybitnym historykiem to zna Pan zapewne sprawę rozstrzelania
                                    pewnej kompanii sowieckiej na północnym Mazowszu? Jak się już Pan naczyta
                                    bolszewickiej propagandy na ten temat, proszę sprawdzić, czemu Sikorski zwołał
                                    wtedy sąd polowy i dlaczego jeden bolszewik z tej kompanii nie został
                                    rozstrzelany.

                                    Pozdrawiam

                                    Czapla
                                    • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:16
                                      > (...) Widzę, że ma Pan kłopoty z odróżnieniem zbrodni od sytuacji
                                      > spowodowanej czynnikami całkowicie obiektywnymi.

                                      Rozumiem, że ci, którzy nie trafili w Oświęcimiu do komory gazowej, a obozu nie
                                      przeżyli, też umarli wskutek "czynników całkowicie obiektywnych"?

                                      > Mniej więcej to samo co Pan, głosi ostatnio propaganda wielkoruska, idąca
                                      nawet nieco dalej, niż poprzednio bolszewicka. Pogratulować nauczycieli i
                                      źródeł.


                                      Nie interesuję się specjalnie propagandą wielkoruską. Po jednak po raz kolejny
                                      wie lepiej ode mnie skąd czerpię swoją wiedzę. Ja nie gratuluję
                                      Panu "nauczycieli i źródeł", bo ich nie znam, ale współczuję Panu skutku
                                      pańskiej edukacji, którą jest patologiczna nienawiść do komunizmu i PRL.
                                      Współczuję, bo na pańskim przykładzie widzę jak trudno jest żyć z taką
                                      charakteropatią.
                                      Oczywiście, może Pan sobie kpić ze mnie jako z "wybitnego historyka", a także
                                      jako z "wybitnego biologa", "wybitnego krawca" itd. Historia jest zajęciem
                                      bardzo interesującym, a często nawet pasjonującym, niestety dość jałowym, stąd
                                      też nigdy nie zajmowałem się nią nie tylko profesjonalnie, ale nawet
                                      hobbystycznie. Czy jednak wyklucza to zdolność do polemik w obrębie powszechnie
                                      znanych faktów?
                                      Niestety, o rozstrzelaniu sowieckiej kompanii na Mazowszu nie słyszałem,
                                      skazany więc jestem na pańską interpretację tego zdarzenia, gdyż
                                      do "bolszewickiej propagandy" nie mam żadnego dostępu.

                                      POzdrawiam.

                                      Nowak
                                      • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:24
                                        Przepraszam za "literówkę" w zdaniu: "Po jednak po raz kolejny wie lepiej ode
                                        mnie skąd czerpię swoją wiedzę", która czyni je niezrozumiałym. Powinno być,
                                        oczywiście: PAN jednak po raz kolejny ...
                                        Co prawda tzw. literówka jest tylko błędem zwanym w nomenklaturze
                                        prawniczej "pisarskim" (odróżnieniu od błędu pisowni), znacznie mniejszego
                                        kalibru niż np. błąd językowy, logiczny, gramatyczny czy ortograficzny, ale
                                        utrudnia percepcję tekstu i powinno się dbać również o ten "szczegół".

                                        Pozdrawiam.
                                        Nowak
                                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:27
                                          Bardzo mi przykro, ale pomimo używania okularów znów "uciekła" mi jedna
                                          literka, tym razem przyimek "w". Cóż, starość nie radość ...:))
                                          Nowak
                                          • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 17.01.05, 10:02
                                            > Przepraszam za "literówkę" w zdaniu:

                                            Nie szkodzi. Ja też pomyliłem 13 grudnia z 14.
                                            Pozdrawiam

                                            Czapla
                                      • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 17.01.05, 09:55
                                        > Rozumiem, że ci, którzy nie trafili w Oświęcimiu do komory gazowej, a obozu
                                        > nie przeżyli, też umarli wskutek "czynników całkowicie obiektywnych"?

                                        Ta demagogia jest zupełnie nie na miejscu. Ratajczaka się Pan naczytał, czy co?

                                        > Nie interesuję się specjalnie propagandą wielkoruską. Po jednak po raz
                                        > kolejny wie lepiej ode mnie skąd czerpię swoją wiedzę.

                                        To po kiego diabła wyjechał Pan z tymi jeńcami sowieckimi? Trzeba było nie
                                        zaczynać jak się na czymś nie zna, a że Pańskie poglądy, być może całkowicie
                                        przypadkowo, okazały się zbieżne z rosyjsko-sowiecką propagandą, to myślałem,
                                        że zna Pan argumenty strony rosyjskiej.

                                        "Ale, gwoli prawdy, w polskich obozach jenieckich dla żołnierzy radzieckich po
                                        tzw. wojnie polsko - bolszewickiej też zmarło kilkadziesiąt tysięcy ludzi" -
                                        przecież to Pan napisał a nie ja.

                                        > Niestety, o rozstrzelaniu sowieckiej kompanii na Mazowszu nie słyszałem,
                                        > skazany więc jestem na pańską interpretację tego zdarzenia,

                                        Moja interpretacja nie ma żadnego znaczenia, przynajmniej interpretacja
                                        rozstrzału tych bolszewików. Ale ja jestem wizjonerem, powiedzmy, że potrafię
                                        czytać gazety z przyszłości. Za kilka czy kilkanaście lat Rosjanie oficjalnie
                                        ogłoszą, że za Katyń nie będą przepraszać, bo Polacy przecież również mordowali
                                        jeńców i to jeszcze wcześniej. Powołają się wtedy na tę zlikwidowaną kompanię
                                        bolszewicką i użyją określenia "Polski Katyń".
                                        Na razie, jak Rosjanie chcą dokopać stronie polskiej to uroczyście obchodzą
                                        listopadowe święto (rocznica oswobodzenia kremla od polskich najeźdźców w
                                        1612), dzięki czemu cały świat dowiaduje się, że Polacy kiedyś potrafili zdobyć
                                        Moskwę.

                                        Wersja jaką ja znam (nie wiem czy prawdziwa, ale brzmi dosyć wiarygodnie):
                                        Pewna kompania bolszewicka w lipcu czy sierpniu 1920 r. zapędziła się aż na
                                        północne Mazowsze. W czasie zwycięskich walk kompania ta otoczyła jakiś polski
                                        oddział, któremu zabrakło amunicji. Polscy żołnierze poddali się a bolszewicy
                                        wszystkich rozwalili na miejscu, bo jeńcy przeszkadzaliby w dalszym marszu.
                                        Zaprotestował tylko jeden bolszewik. Niebawem polska kontrofensywa odcięła tę
                                        kompanię, która niemal w całości dostała się do niewoli. Sikorski dowodzący
                                        wtedy na tym terenie zwołał sąd polowy, a ten skazał całą kompanię (za
                                        wyjątkiem tego jednego bolszewika) na śmierć. Wyrok wykonano.

                                        > patologiczna nienawiść do komunizmu i PRL.

                                        Przecież napisałem wcześniej - to dlatego, że nie dali mi obejrzeć teleranka 14
                                        grudnia 1981 r. :)

                                        > Współczuję, bo na pańskim przykładzie widzę jak trudno jest żyć z taką
                                        > charakteropatią.

                                        Mocne słowo. Niejaka Dorota G.-S., były komornik sądu rejonowego rewiru III z
                                        Warszawy usiłowała kiedyś ukraść majątek przypadkowej osoby za pomocą
                                        sfałszowanych dokumentów. Człowiek poleciał na skargę, gazety opisały głupotę
                                        pani komornik, a ta w odwecie powiadomiła prokuraturę o rzekomych
                                        przestępstwach poszkodowanego. Jednym z tych przestępstw miała być choroba
                                        zwana charakteropatią. Przygotowywałem wtedy pisma procesowe dla
                                        poszkodowanego, dlatego precyzyjnie znam znaczenie słowa "charakteropatia". Nie
                                        powinien go Pan użyć w tej dyskusji.

                                        Pozdrawiam

                                        Czapla
                                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:51
                                          > Przygotowywałem wtedy pisma procesowe dla
                                          > poszkodowanego, dlatego precyzyjnie znam znaczenie słowa "charakteropatia".
                                          Nie powinien go Pan użyć w tej dyskusji.

                                          Być może uraziło to Pana, ale zapewniam, że nie miałem na myśli ciężkiej
                                          charakteropatii - alkoholowej, padaczkowej czy pourazowej, a jedynie skłonność
                                          do silnych emocji negatywnych (nienawiści) w stosunku do ludzi i zjawisk
                                          nieakceptowanych. Tak właśnie bowiem definiowana jest charakteropatia w swojej
                                          najlżejszej postaci. Do "zdiagnozowania" zaś nienawiści z pańskiej strony
                                          upoważniły mnie nieustanne erupcje agresji w stosunku do PRL i ludzi związanych
                                          z ancien regimem. Jeśli jednak uważa Pan, że naruszyłem w ten sposób pańską
                                          godność to przepraszam.

                                          > Ta demagogia jest zupełnie nie na miejscu. Ratajczaka się Pan naczytał, czy
                                          co?

                                          To nie była demagogia tylko analogia :)

                                          > To po kiego diabła wyjechał Pan z tymi jeńcami sowieckimi? Trzeba było nie
                                          > zaczynać jak się na czymś nie zna, a że Pańskie poglądy, być może całkowicie
                                          > przypadkowo, okazały się zbieżne z rosyjsko-sowiecką propagandą, to myślałem,
                                          > że zna Pan argumenty strony rosyjskiej.

                                          Przepraszam, ale ma Pan manierę "uzupełniania" cudzych myśli swoimi i
                                          wyprowadzania z tych kompilacji opacznych wniosków. To, że nie "interesuję się
                                          specjalnie propagandą wielkoruską" nie znaczy, że nie znam historii obozów dla
                                          jeńców bolszewickich i stanowiska rosyjskiego (oficjalnego - historyków) w tej
                                          sprawie. Owszem, napisałem, że "w polskich obozach jenieckich dla żołnierzy
                                          radzieckich po tzw. wojnie polsko - bolszewickiej zmarło kilkadziesiąt tysięcy
                                          ludzi" i jest to nie budząca wątpliowści prawda. Gdzież więc tu ignorancja,
                                          którą mi Pan (innymi słowami)zarzuca?
                                          Historia rozstrzelanej kompanii (a właściwie dwóch kompanii, bo i polskiej i
                                          bolszewickiej) brzmi zgoła sensacyjnie, aż dziw że do tej pory zdarzenie to nie
                                          znalazło odzwierciedlenia w literaturze pięknej - powieści, dramacie lub w
                                          filmie. Czy mógłby Pan wskazać jakieś źródła wiedzy o tych wydarzeniach, to
                                          może udałoby się naszkicować jakiś scenariusz.

                                          > > patologiczna nienawiść do komunizmu i PRL.
                                          > Przecież napisałem wcześniej - to dlatego, że nie dali mi obejrzeć teleranka
                                          14 grudnia 1981 r.

                                          Niestety, potwierdza Pan w ten sposób moją diagnozę o kierowaniu się przez Pana
                                          negatywnymi stereotypami. :)

                                          Pozdrawiam.

                                          Nowak

                                          • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 17.01.05, 16:41
                                            > Do "zdiagnozowania" zaś nienawiści z pańskiej
                                            > strony upoważniły mnie nieustanne erupcje agresji w stosunku do PRL i ludzi
                                            > związanych z ancien regimem.

                                            To nie jest agresja w stosunku do PRL i ludzi związanych z ancien regimem.
                                            Niejaki Timur parę postów wyżej napisał nawet, że ja sam wywodzę się z
                                            nomenklatury, bo Ojciec dostał talon na Syrenkę. Moje erupcje agresji są tylko
                                            w stosunku ludzi w specyficzny sposób związanych z ancien regimem. Chodzi o
                                            resort. Szeroko rozumiany resort.

                                            > Przepraszam, ale ma Pan manierę "uzupełniania" cudzych myśli swoimi i
                                            > wyprowadzania z tych kompilacji opacznych wniosków. To, że nie "interesuję
                                            > się specjalnie propagandą wielkoruską" nie znaczy, że nie znam historii
                                            > obozów dla jeńców bolszewickich i stanowiska rosyjskiego (oficjalnego -
                                            > historyków) w tej sprawie. Owszem, napisałem, że "w polskich obozach
                                            > jenieckich dla żołnierzy radzieckich po tzw. wojnie polsko - bolszewickiej
                                            > zmarło kilkadziesiąt tysięcy ludzi" i jest to nie budząca wątpliowści prawda.
                                            > Gdzież więc tu ignorancja, którą mi Pan (innymi słowami)zarzuca?

                                            Niejaki Gomułka Wiesław napisał kiedyś, że pół prawdy to całe kłamstwo.
                                            Zacytowany prez Pana tekst to właśnie taka półprawda. Ja bym to napisał
                                            tak: "Po wojnie 1920 r. kraj był potwornie zrujnowany, z powodu I wojny
                                            światowej, okupacji itp. Brakowało wszystkiego - żywności, lekarstw, obfite
                                            żniwo zabierała zaraza zwana hiszpanką. Już po zakończeniu działań wojennych
                                            zmarło z wycieńczenia tyle tysięcy dzieci, tyle tysięcy dorosłych. Duże straty
                                            były również wśród rannych wracających z frontu, dla których brakowało lekarstw
                                            i żywności. Nie lepiej działo się w obozach zorganizowanych dla żołnierzy
                                            formacji innych narodowości walczących przeciwko bolszewikom po stronie
                                            polskiej, jak również w obozach jenieckich. Nieuniknione straty w tych
                                            ostatnich oblicza się na kilkadziesiąt tysięcy ludzi".

                                            Sposób w jaki Pan to przedstawił (podobnie jak propaganda wielkoruska) zdaje
                                            się sugerować, że owi jeńcy zmarli z powodu nieludzkiego traktowania przez
                                            władze polskie, co nie jest do końca zgodne z prawdą. BTW w PRL-u osiągnięto
                                            mistrzostwo w stosowaniu właśnie takich półprawd (strajk nazywało się
                                            przestojem, kryzys chwilowymi trudnościami itd.).

                                            > aż dziw że do tej pory zdarzenie to nie
                                            > znalazło odzwierciedlenia w literaturze pięknej - powieści, dramacie lub w
                                            > filmie.

                                            A kto miałby to zrobić i kiedy? Rosjanie za komuny? Mieli pokazać, że ich
                                            wojsko morduje bezbronnych jeńców? Polacy? Że kreowany na bohatera i
                                            protoplastę przyjaźni polsko-radzieckiej Sikorski postąpił tak jak postąpił?

                                            > Czy mógłby Pan wskazać jakieś źródła wiedzy o tych wydarzeniach, to
                                            > może udałoby się naszkicować jakiś scenariusz.

                                            Chce Pan napisać balet?
                                            W jednym z pierwszych postów, twierdził Pan, że miał dostęp do dowolnej
                                            literatury za PRL... Proszę pójść sobie teraz do Biblioteki Uniwersyteckiej i
                                            poszukać. O ile dobrze pamiętam, Sikorski w 1920 dowodził V armią, trzeba
                                            znaleźć jakąś monografię. Tylko wydaną nie w PRL-u, bo wtedy Sikorski był
                                            kreowany na tego dobrego, co to chciał się dogadać ze Stalinem, tylko mu nie
                                            pozwolili. A o tych dobrych (z bolszewickiego punktu widzenia) w PRL nie było
                                            wolno pisać źle. Jeśli jest Pan leniwy, proszę zadzwonić do Rady Ochrony
                                            Pomników, w ich gestii leży opieka nad grobami wojennymi i wojskowymi. Jeśli
                                            zna Pan rosyjski, proszę sobie wygooglować zbrodnie Biełopolaków i scenariusz
                                            ma Pan gotowy. Albo proszę poczekać kilka lat, Rosjanie sami to odgrzebią i
                                            opublikują scenariusz.

                                            Pozdrawiam

                                            Czapla
                                            • Gość: Timur Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.01.05, 18:14
                                              Droga Czaplo!
                                              Jeśli Cię niesprawiedliwie osądziłem to przepraszam.
                                              Ale Twój język jakim piszesz na forum, to język nienawiści.
                                              Identyczny z tymi osobnikami, ktorych znam ze swojego osiedla.
                                              Ktorzy sami mają nomenklaturowe pochodzenie i zarazem "są pierwsi do
                                              lustrowania i pierwsi do rozsrzeliwania". I co drugie zdanie powtarzają,
                                              że "powinno wymrzeć pokolenie zrodzone w PRL" i co więcej! Sugerują że to
                                              wymieranie należałoby "przyspieszyć". Oni ( co znamienne ) nie odróżniają Ludzi
                                              Resortu od zwykłych ludzi, którym parę rzeczy się w PRL podobało.
                                              Jeszcze ciekawszym jest, że oni się Ludżmi Resortu wcale nie brzydzą, bo ludzie
                                              ci są dla nich wartościowi. Wszak jest z kim pogadać o jachtach, wyjazdach na
                                              Zachód w latach 80-tych i innych dobrach raczej niedostępnych dla
                                              tzw. "zwykłych ludzi".
                                              I taka "Złota Młodzież" ( a właściwie BYŁA młodzież ) wkurza mnie najbardziej.
                                              I ich Język Dekomunizacji, który ma nieszczęście być podobnym do Twojego języka.

                                              A teraz już do wszystkich czytelników.
                                              Tylko nie traktujcie tego Państwo jak kryptoreklamę, tylko jak Wspomnień Czar.

                                              Ostatnio na Hali Banacha zauważyłem na stoisku mięsnym serię wędlin
                                              zatytułowanych "jak za Gierka". Sprobowałem. I naprawdę widzę, że się postarali
                                              odtworzyć "smak epoki". :-))

                                              To pozdrowionka dla wszystkich.

                                              Timur

                                              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 18.01.05, 09:26
                                                > Ale Twój język jakim piszesz na forum, to język nienawiści.

                                                Jest w Krakowie jakiś facet, który walczy z palaczami tytoniu. On nawet chyba
                                                kandydował na posła, i głowy nie dam, czy nie jest teraz w sejmie. Posłuchałem
                                                kiedyś paru jego wystąpień w TV - i dopiero wtedy zrozumiałem, co to jest język
                                                nienawiści. Facet gadał zupełnie jak Hitler, tylko na temat palaczy. Ja jednak
                                                chyba używam innego języka.

                                                > I ich Język Dekomunizacji, który ma nieszczęście być podobnym do Twojego
                                                > języka

                                                To raczej przypadek. Nie miewałem znajomych wśród nomenklatury.

                                                > Ostatnio na Hali Banacha zauważyłem na stoisku mięsnym serię wędlin
                                                > zatytułowanych "jak za Gierka". Sprobowałem. I naprawdę widzę, że się
                                                > postarali odtworzyć "smak epoki". :-))

                                                Wprowadzili ponownie kartki ...? Chociaż chyba nie, za Gierka były tylko kartki
                                                na cukier, dopiero jak poleciał wprowadzono kartki na mięso.
                                                Wielokrotnie za komuny robiłem zakupy w tej Hali. Zaopatrzenie na Ochocie było
                                                zawsze dużo lepsze, niż w innych dzielnicach. Ale jakie tam wtedy były
                                                kolejki... Mój kolejkowy rekord to 18 godzin, ale nie na Hali Banacha. Na Hali
                                                to tylko jakieś 1,5 godziny (po wódkę, 1981, jeszcze przed wprowadzeniem
                                                kartek, ale już brakowało).

                                                A jeśli chodzi o tow. Edwarda Dużego (w odróżnieniu od Małego Edka - Babiucha)
                                                to ja akurat pamiętam taki wierszyk: "chcesz cukierka, poproś Gierka". Albo "I
                                                w dwa Edzie nie pojedzie" (wiosna 1980, po ustąpieniu Jarosiewicza).

                                                Pozdrawiam

                                                Czapla
                                              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 18.01.05, 10:56
                                                > Ostatnio na Hali Banacha zauważyłem na stoisku mięsnym serię wędlin
                                                > zatytułowanych "jak za Gierka". Sprobowałem. I naprawdę widzę, że się
                                                > postarali odtworzyć "smak epoki". :-))

                                                Drogi Timurze,

                                                Przecież w momencie kiedy Gierek poleciał (tzn. "odszedł ze względu na zły stan
                                                zdrowia") miałeś ok. 10 lat. Interesowałeś się wtedy stoiskami wędliniarskimi?
                                                Ja w wieku 10 lat byłem zafascynowany towarzyszem Edwardem, bo właśnie pojawiła
                                                się guma do żucia, niedostępna za Gomułki. A były to nie tylko "Donaldy" z
                                                komiksami - pojawiła się również prawdziwa polska guma (zdaje się nazywała
                                                się "Bolek i Lolek", ale głowy nie dam).

                                                Pozdrawiam

                                                Czapla
                                            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 00:33
                                              > Moje erupcje agresji są tylko
                                              > w stosunku ludzi w specyficzny sposób związanych z ancien regimem. Chodzi o
                                              > resort. Szeroko rozumiany resort.

                                              Mam wrażenie, że doraźnie zawęża Pan nieco krąg obdarzanych swymi "łaskami".
                                              Proszę przeczytać jeszcze raz swoje wypowiedzi, a znajdzie Pan w nich
                                              wiele "ciepłych" słów także w stosunku do osób spoza "resortu". Jeśli
                                              chodziłoby tylko o "resort", to specjalnie nie dziwiłbym się, sam nie
                                              przepadałem za tą "branżą" i nie przepadam nadal.

                                              > Ja bym to napisał
                                              > tak: "Po wojnie 1920 r. kraj był potwornie zrujnowany, z powodu I wojny
                                              > światowej, okupacji itp. Brakowało wszystkiego - żywności, lekarstw, obfite
                                              > żniwo zabierała zaraza zwana hiszpanką....

                                              W odróżnieniu od mojej "półprawdy" w pańskiej "hurtowni prawdy" usiłuje
                                              Pan "rozcieńczyć" fakt doprowadzenia do śmierci kilkudziesięciu tysięcy jeńców,
                                              nazywając ją nieuniknioną. Niestety, jest to typowy eufemizm. Chcąc
                                              zademonstrować swoje ucywilizowanie i humanitaryzm, różniące nas od
                                              wschodniego "zdziczenia", polskie władze, nie mogąc wyżywić oraz zapewnić
                                              opieki medycznej jeńcom, winny po rozbrojeniu puścić ich wolno, a z pewnością
                                              większość z nich z wdzięczności oraz w nadziei na lepszy byt pozostała by w
                                              Polsce zostając lojalnymi obywatelami RP. Potwierdzają to bardzo liczne
                                              przypadki jeńców, którzy przeżyli obozy i pozostali w Polsce. Niektórzy z nich
                                              walczyli potem w szeregach polskiej armii we wrześniu 1939 r. Śmierć ich
                                              towarzyszy w niewoli nie była bynajmniej "nieunikniona", ale Polacy nie
                                              potrafili zdobyć się ani na gest humanitarny ani na przemyślność.

                                              > A kto miałby to zrobić i kiedy? Rosjanie za komuny? Mieli pokazać, że ich
                                              > wojsko morduje bezbronnych jeńców? Polacy? Że kreowany na bohatera i
                                              > protoplastę przyjaźni polsko-radzieckiej Sikorski postąpił tak jak postąpił?

                                              Czyżby w tym kraju nie było "prawdolubnych" historyków i publicystów, a tylko
                                              sami cynicy?
                                              Co do Sikorskiego, to nie uważam go bynajmniej za postać kryształową, o czym
                                              przekonuje choćby uważna lektura Pamiętników B.Limanowskiego.

                                              > Chce Pan napisać balet?

                                              Mówiąc szczerze myślałem o rock-operze.:)

                                              > (...) Proszę pójść sobie teraz do Biblioteki Uniwersyteckiej i
                                              > poszukać...

                                              Myślałem, że poda Pan jakieś konkretne źródło swojej "story", ale widzę, że
                                              wybrał Pan metodę kelnerską.

                                              Pozdrawiam.

                                              Nowak
                                              • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 18.01.05, 09:45
                                                > Mam wrażenie, że doraźnie zawęża Pan nieco krąg obdarzanych swymi "łaskami".
                                                > Proszę przeczytać jeszcze raz swoje wypowiedzi, a znajdzie Pan w nich
                                                > wiele "ciepłych" słów także w stosunku do osób spoza "resortu".

                                                Powtarzam - chodzi o szeroko rozumiany resort.

                                                > Chcąc
                                                > zademonstrować swoje ucywilizowanie i humanitaryzm, różniące nas od
                                                > wschodniego "zdziczenia", polskie władze, nie mogąc wyżywić oraz zapewnić
                                                > opieki medycznej jeńcom, winny po rozbrojeniu puścić ich wolno,

                                                Wtedy komunistyczna propaganda ogłosiłaby, że władze polskie perfidnie pozbyły
                                                się chorych i rannych, aby ci zmarli poza obozami...

                                                > Potwierdzają to bardzo liczne
                                                > przypadki jeńców, którzy przeżyli obozy i pozostali w Polsce.

                                                Zapewne z wdzięczności za śmierć swoich kolegów w polskich obozach. Chyba się
                                                Pan nieco zaplątał...

                                                > Śmierć ich
                                                > towarzyszy w niewoli nie była bynajmniej "nieunikniona",

                                                Oczywiście, gdyby komuniści nie zablokowali wtedy dostaw lekarstw z zagranicy z
                                                pewnością wielu z tych jeńców by przeżyło.

                                                > ale Polacy nie
                                                > potrafili zdobyć się ani na gest humanitarny ani na przemyślność.

                                                Tem naród twk widocznie już ma...

                                                > Co do Sikorskiego, to nie uważam go bynajmniej za postać kryształową, o czym
                                                > przekonuje choćby uważna lektura Pamiętników B.Limanowskiego.

                                                Zbyt duża różnica pokoleń.

                                                > Myślałem, że poda Pan jakieś konkretne źródło swojej "story", ale widzę, że
                                                > wybrał Pan metodę kelnerską.

                                                Przykład metody kelnerskiej, po podaniu źródła: "Niech Pan nie "straszy" mnie
                                                IPN-em i jego publikjacjami, bo może to wzbudzić co najwyżej mój gromki śmiech".

                                                Pozdrawiam

                                                Czapla
                                                • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:06
                                                  > Powtarzam - chodzi o szeroko rozumiany resort.

                                                  Co to znaczy "szeroko rozumiany resort"? Czy b. członków PRPR, których - jak
                                                  jeden mąż - zaliczył Pan do pasożytów, traktuje Pan również jako "szeroko
                                                  rozumiany resort"?

                                                  > Zapewne z wdzięczności za śmierć swoich kolegów w polskich obozach. Chyba się
                                                  > Pan nieco zaplątał...

                                                  Ani trochę. W dyskusji polskich i rosyjskich historyków, która miała miejsce w
                                                  połowie lat 90., Rosjanie utrzymywali, iż w polskich obozach jenieckich musiało
                                                  umrzeć ponad 108 tys. jeńców, gdyż taka - mniej więcej liczba - byłych
                                                  czerwonoarmistów nie wróciła z polskiej niewoli. Polscy historycy wskazali na
                                                  fakt, iż wiele tysięcy jeńców po zwolnieniu osiedliło się w Polsce i z własnej
                                                  woli nie wróciło do ZSRR. Ponieważ polskie dane mówią o ok. 80 tys. zmarłych w
                                                  obozach, wyglądąłoby na to, że osiedlić się w Polsce po zwolnieniu mogło nawet
                                                  blisko 30 tys. b. jeńców. Powody? Chyba można je łatwo zrozumieć.

                                                  > Oczywiście, gdyby komuniści nie zablokowali wtedy dostaw lekarstw z zagranicy
                                                  z pewnością wielu z tych jeńców by przeżyło.

                                                  Gdyby komuniści nie sikali do mleka... Ech, Panie Czapla, Pan wszędzie widzi
                                                  spisek.

                                                  > (...) po podaniu źródła: "Niech Pan nie "straszy" mnie IPN-em i jego
                                                  publikjacjami (...)

                                                  Wówczas rzeczywiście usiłował Pan "szachować" mnie IPN-em. Tym razem PROSIŁEM o
                                                  źródło. Nie widzi Pan różnicy?

                                                  Pozdrawiam.

                                                  Nowak
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 19.01.05, 11:25
                                                    > Co to znaczy "szeroko rozumiany resort"? Czy b. członków PRPR,

                                                    Literówka czy jakaś nowa formacja?

                                                    > których - jak
                                                    > jeden mąż - zaliczył Pan do pasożytów,

                                                    Nadużycie! PROSZĘ o źródło. Nigdy nie pisałem, że mój Ojciec to pasożyt.

                                                    > Powody? Chyba można je łatwo zrozumieć.

                                                    Zapewne indoktrynacja kleru w obozach? Działania dwójki? Siła idei
                                                    antykomunistycznej?

                                                    > Gdyby komuniści nie sikali do mleka...

                                                    Dzielnicowemu?
                                                    Zabrakło argumentów merytorycznych?

                                                    > Ech, Panie Czapla, Pan wszędzie widzi
                                                    > spisek.

                                                    To nie ja go widzę. To Pańscy ideowi przyjaciele. Bo o tych strajkach dokerów
                                                    pisały przecież komunistyczne podręczniki w tak zachwalanym przez Pana PRL-u.
                                                    Proszę odwiedzić BUW i poszukać.

                                                    > Wówczas rzeczywiście usiłował Pan "szachować" mnie IPN-em. Tym razem PROSIŁEM
                                                    > o źródło. Nie widzi Pan różnicy?

                                                    Nie widzę. Jest Pan całkowicie zaślepiony i odporny na wszelkie logiczne
                                                    argumenty. Wasze pokolenie po prostu skostniało i jest całkowicie
                                                    niereformowalne, podobnie jak władza za późnego Gomułki czy Gierka. Jeśli Panu
                                                    rzeczywiście zależało by na tej informacji, to już by Pan to sprawdził. A to
                                                    przekomarzanie się (może napisał prawdę, ale może blefował?) jest nie na
                                                    miejscu. Ja tego naprawdę nie wymiśliłem, ale nie będę ślęczał w bibliotece
                                                    tylko dlatego, że tak się Panu podoba. Do Rady Ochrony Pomników też się nie
                                                    chciało zadzwonić? Rozumiem, że za kapitalizmu telefon to luksus? Napisał
                                                    Pan "Zadowalałem się tym, co było dostępne". Wtedy nie było dostępne, teraz
                                                    jest. Proszę iść i poszukać. Kaczyński już nie siedzi na rentgenie w czytelni
                                                    (wprowadzili kamery), można korzystać ze wszystkiego.

                                                    > W dyskusji polskich i rosyjskich historyków, która miała miejsce w

                                                    Więc jednak Pan ją śledził. Umknęło coś? A może "Trybuna" o czymś nie napisała?

                                                    W 1966 roku w PRL-u wydano taką typową pseudohistoryczną cegłę. Tytuł (z
                                                    pamięci) "Udział Polaków w wojnie wyzwoleńczej" albo jakoś tak podobnie. Wydało
                                                    to Wydawnictwo MON. To były takie głodne kawałki pseudohistoryczne, pisane na
                                                    zamówienie. Praca zbiorowa. W jednym miejscu jest zdjęcie komunistycznego
                                                    oddziału partyzanckiego, bardzo zasłużonego w walce z Niemcami. Dowódcą był
                                                    niejaki Gronczewski, chyba Edward, pseudonim "Przepiórka". Zdjęcie zrobiono w
                                                    lesie i strasznie mi się ono podoba, albowiem idealnie obrazuje, co "było
                                                    dostępne" i czym "zadowalał się" dzisiejszy elektorat SLD (w ten PPS to ja i
                                                    tak nie uwierzę). Po pierwsze w czasie robienia zdjęcia wybuchła bomba atomowa.
                                                    Bo świecą dwa słońca. Jedni "gwardziści" mają mordy oświetlone z prawej a inni
                                                    z lewej strony. Może to jednak ktoś ustawił tam reflektor? Z lewej strony jest
                                                    jakiś karabin, który trzyma ręka. Sama ręka. Nie wiadomo czyja ręka, bo postaci
                                                    brak. Dwóch facetów z drugiego planu to radzieccy partyzanci (może chodziło o
                                                    podkreślenie polsko-radzieckiego braterstwa broni, bo tak nakazało właśnie
                                                    plenum?). Goście ci są kubek w kubek podobni do żołnierzy sowieckich z
                                                    propagandowego plakatu o wojnie ojczyźnianej. Jest też na tym zdjęciu facet bez
                                                    głowy. W miejscu, gdzie powinna być głowa jest tło, czyli las. Granat mu tego
                                                    łba nie urwał, Niemcy też nie odstrzelili, bo człowiek stoi samodzielnie. Ta
                                                    książka nadal "jest dostępna". Jeśli interesuje Pana historia, to proszę sobie
                                                    ją przeczytać i dalej głosić chwałę PRL-u. A mnie nie chodzi wcale o to, żeby
                                                    Pana przekonywać do czegokolwiek (to nie ma sensu, Pan i tak przecież wszystko
                                                    wie lepiej), ja tylko nie chcę, żeby z moich podatków płacono dodatki
                                                    kombatanckie "członkom" takich "oddziałów" jak ten ze zdjęcia. Jak już Pan
                                                    będzie w BUW-ie, niech Pan zamówi przy okazji i tę książkę. To zdjęcie tak mi
                                                    się spodobało, że je kiedyś nawet zeskanowałem.

                                                    Pozdrawiam

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 22:14
                                                    > Nadużycie! PROSZĘ o źródło. Nigdy nie pisałem, że mój Ojciec to pasożyt.

                                                    Zanim nieopatrznie przyznał się Pan do ojca, zdążył Pan obrazić całą formację
                                                    polityczną oraz wielu niezwiązanych z nią ludzi, którzy ciężko pracowali przy
                                                    dźwiganiu Polski z powojennych ruin.

                                                    > Zapewne indoktrynacja kleru w obozach? Działania dwójki? Siła idei
                                                    > antykomunistycznej?

                                                    Przepraszam, ale nie wydaje mi się możliwym aby nie znał Pan oczywistych powodów
                                                    pozostania w Polsce wielu jeńców sowieckich, a z kolei nie dostrzegam zupełnie
                                                    powodu, dla którego miałnby Pan "rżnąć głupa". Ale, niech tam, może komuś
                                                    innemu przyda się ta wiedza.
                                                    Traktowania zołnierzy idących do niewoli jak zdrajców, nie wymyślono w ZSRR
                                                    dopiero w 1941 r. Wielu powracających z niewoli trafiło natychmiast do więzień
                                                    lub łagrów. Pozostając w Polsce mogli liczyć przynajmniej na wolność, a także
                                                    znacznie lepszy byt. Armia Czerwona nie była bynajmniej ochotniczą, część
                                                    rekrutów zwyczajnie nie tęskniła więc za powrotem do kraju głodu i terroru.

                                                    > Zabrakło argumentów merytorycznych?

                                                    To Panu właśnie zabrakło i dlatego wymyślił Pan bzdurę, iż strajk dokerów
                                                    pozbawił życia tysiące jeńców sowieckich.

                                                    > Jest Pan całkowicie zaślepiony i odporny na wszelkie logiczne
                                                    argumenty. Wasze pokolenie po prostu skostniało i jest całkowicie
                                                    niereformowalne, podobnie jak władza za późnego Gomułki czy Gierka.

                                                    W tym momencie właściwie zakończył Pan naszą dyskusję, bo nie widzę możliwości
                                                    udowodnienia, iż jestem godny polemiki z Panem. Mógłbym wprawdzie odciąć się
                                                    równie "wyszukanym argumentem", że gdyby pańscy rodzice stosowali środki
                                                    antykoncepcyjne, to nie byłby Pan dziś narażony na obcowanie z moim pokoleniem,
                                                    ale trochę źle czuję sie na takim poziomie dialogu.
                                                    Zatem żegnam. Dyskusja z Panem okazała się dla mnie wielce pouczająca, ale mało
                                                    pożyteczna.

                                                    Nowak
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 20.01.05, 09:36
                                                    > którzy ciężko pracowali przy
                                                    > dźwiganiu Polski z powojennych ruin.

                                                    Tu nie zebranie partyjne ani masówka w zakładzie w roku 1970. Mógłby sobie Pan
                                                    darować te propagandę, te hasła do nikogo już nie trafiają. Jest rok 2005.

                                                    > Pozostając w Polsce mogli liczyć przynajmniej na wolność, a także
                                                    > znacznie lepszy byt.

                                                    Więc jednak komuna była zła?

                                                    BTW, dla mnie szeroko rozumiany resort to również te 10 procent zwerbowanego
                                                    kleru.

                                                    > W tym momencie właściwie zakończył Pan naszą dyskusję, bo nie widzę
                                                    > możliwości udowodnienia, iż jestem godny polemiki z Panem.

                                                    Pewnie... Kto by tam polemizował z charakteropatą...

                                                    > Dyskusja z Panem okazała się dla mnie wielce pouczająca, ale mało
                                                    > pożyteczna.

                                                    Dla mnie również

                                                    Czapla
                                                    EOF
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 10:23
                                                    Byłem całkowicie pewien, że ostatnie słowo będzie musiało należeć do Pana. Ten
                                                    typ właśnie tak ma!
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 20.01.05, 10:44
                                                    > Byłem całkowicie pewien, że ostatnie słowo będzie musiało należeć do Pana.
                                                    > Ten typ właśnie tak ma!

                                                    Ano ma!
                                                  • Gość: ale Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:29
                                                    z pana ptaszek .
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 20.01.05, 15:14
                                                    Gość: Nowak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                                                    Gość: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                                                    > z pana ptaszek

                                                    Czapla siwa (Ardea cinerea) występuje w Europie, Azji, Afryce Północnej i na
                                                    Madagaskarze. W Polsce jest najpospolitszą z krajowych czapli, głównie na
                                                    obszarach nizinnych, Pojezierzu Mazurskim i Pomorskim.

                                                    Gość: Czapla IP: 213.25.91.*

                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 23:16
                                                    > Gość: Nowak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                                                    > Gość: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                                                    Pudło!
                                                    Neostradę ma obecnie już chyba połowa Polaków.
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 21.01.05, 09:10
                                                    > Pudło!
                                                    > Neostradę ma obecnie już chyba połowa Polaków.

                                                    Źródło?

                                                    "Obecnie, niestety, jestem schorowanym, przedwczesnym rencistą, z pewnym trudem
                                                    wiążącym koniec z końcem". Ja z kolei jestem nieźle zarabiającym specjalistą,
                                                    żona też dobrze zarabia. Nie mamy problemów aby związać koniec z końcem. Ale na
                                                    neostradę to nas jeszcze nie stać, kablówki też nie mamy.

                                                    Nowaków jest w Polsce 220217. Z tego w Warszawie 8843 [plus pewna pani
                                                    rzecznik :(]. Czapli jest tylko 9550, w Warszawie 246.

                                                    Źródło: www.herby.com.pl/herby/indexslo.html

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 13:22
                                                    > > Neostradę ma obecnie już chyba połowa Polaków.
                                                    > Źródło?

                                                    Moja wypowiedź to tylko kwantyfikator, nie trzeba specjalnych kwalifikacji
                                                    językowych żeby to zrozumieć. TP S.A. podawała niedawno, że ma już ponad 1 mln
                                                    abonentów neostrady, więc w stosunku do ogólnej liczby posiadaczy komputerów
                                                    domowych z dostępem do internetu stanowi to pewnie z połowę albo i więcej.

                                                    > Ja z kolei jestem nieźle zarabiającym specjalistą, żona też dobrze zarabia.
                                                    Nie mamy problemów aby związać koniec z końcem. Ale na neostradę to nas jeszcze
                                                    nie stać (...)

                                                    Czysta kokieteria. Neostrada jest obecnie relatywnie najtańszym (tzw. stosunek
                                                    jakości do ceny) środkiem łączności z internetem, a przy podziale kosztów na 4-
                                                    5 odbiorców (co w tzw. blokach mieszkalnych jest bardzo częste) opłata
                                                    miesięczna jest wręcz symboliczna. Jeśli natomiast "nieźle zarabiający
                                                    specjalista" posiada własny dom, to oczywiście musi te 70 - 140 zł/mies.
                                                    wyłożyć sam, ale co to jest za wydatek dla kogoś, kto dobrze zarabia i stać go
                                                    na własną posiadłość.

                                                    > Nowaków jest w Polsce 220217. Z tego w Warszawie 8843 [plus pewna pani
                                                    > rzecznik :(]. Czapli jest tylko 9550, w Warszawie 246.
                                                    > Źródło: www.herby.com.pl/herby/indexslo .html

                                                    Przywołane źródło podaje, że osób noszących moje nazwisko jest w Polsce nieco
                                                    ponad 40 tys. Nowak to tylko symbol powszechności i przeciętności.
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 21.01.05, 14:56
                                                    > TP S.A. podawała niedawno, że ma już ponad 1 mln

                                                    Oni zawsze kłamali, kłamią i kłamać będą. To żadne źródło.

                                                    > Czysta kokieteria. Neostrada jest obecnie relatywnie najtańszym (tzw.
                                                    > stosunek jakości do ceny) środkiem łączności z internetem,

                                                    Nieprawda! Proszę doliczyć złośliwe wyłączenia, podwójne rachunki, próby
                                                    wymuszeń, bezskuteczne próby dodzwonienia się na infolinię, tragiczną jakość
                                                    łączy itd. oraz ogólne chamstwo panujące w tej instytucji. Oczywiście bardzo
                                                    dużo zależy tu od lokalizacji. Ja niestety mieszkam w takim najgorszym z
                                                    możliwych miejsc.

                                                    > a przy podziale
                                                    > kosztów na 4-5 odbiorców (co w tzw. blokach mieszkalnych jest bardzo częste)
                                                    > opłata miesięczna jest wręcz symboliczna.

                                                    Możliwe. Ale możliwe też, że moja sytuacja jest niezła właśnie dlatego, że chcę
                                                    mieć z Telekomuną jak najmniej do czynienia.

                                                    > Jeśli natomiast "nieźle zarabiający
                                                    > specjalista" posiada własny dom,

                                                    Aż takim specjalistą to niestety nie jestem :(. Tutaj prym wiodą specjaliści z
                                                    SLD i Samoobrony.

                                                    > Przywołane źródło podaje, że osób noszących moje nazwisko jest w Polsce nieco
                                                    > ponad 40 tys. Nowak to tylko symbol powszechności i przeciętności.

                                                    Osób noszących moje nazwisko jest 4 tysiące. A czaple to ptaki lubiące ryby,
                                                    ciepło i czyste zbiorniki wodne - tak samo jak ja.

                                                    Czapla
                                                  • Gość: ale Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 15:00
                                                    pisząc o ptaszku nie myślałem o czapli .
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 21.01.05, 15:19
                                                    > pisząc o ptaszku nie myślałem o czapli .

                                                    Czyżby o Kani? Nowak twierdzi, że mi się wszystko z jednym kojarzy... Kania
                                                    Stanisław to ten facet, co wykopał Gierka Edwarda. Normalnym ludziom Kania
                                                    kojarzy się z nazwiskiem bohatera CK Dezerterów.

                                                    Pozdrawiam

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 00:40
                                                    > Oni zawsze kłamali, kłamią i kłamać będą. To żadne źródło.

                                                    A nie podsłuchują Pana przez wentylację i nie trują przez dziurkę od klucza?

                                                    > Nieprawda! Proszę doliczyć złośliwe wyłączenia, podwójne rachunki, próby
                                                    > wymuszeń,

                                                    A jednak spisek!

                                                    > bezskuteczne próby dodzwonienia się na infolinię, tragiczną jakość
                                                    > łączy itd. oraz ogólne chamstwo panujące w tej instytucji.

                                                    To się z grubsza zgadza, jednak mimo to neostrada pozostaje konkurencyjnym
                                                    środkiem łączności z internetem. Przynajmniej dla mnie - korzystającego
                                                    wcześniej z modemu, a nastepnie SDI.

                                                    > Aż takim specjalistą to niestety nie jestem :(. Tutaj prym wiodą specjaliści
                                                    z SLD i Samoobrony.

                                                    Być może ma Pan rację, choć nie wydaje mi się aby te ugrupowania miały monopol
                                                    na obrastanie w piórka. Zdaje się, że członkowie elit wszelkiej politycznej
                                                    maści nie cierpią biedy. No, może za wyjątkiem poczciwców z PPS, Nowej Lewicy
                                                    itp.

                                                    > Osób noszących moje nazwisko jest 4 tysiące. A czaple to ptaki lubiące ryby,
                                                    > ciepło i czyste zbiorniki wodne - tak samo jak ja.

                                                    Czy nie przesadna ta personifikacja przyrody?
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 22.01.05, 11:16
                                                    > A nie podsłuchują Pana przez wentylację i nie trują przez dziurkę od klucza?

                                                    A po co? W dzisiejszych czasach są lepsze środki techniczne. Co do trucia,
                                                    proszę podać adres, podeślę ten rozdział. To już idzie niedługo do druku. Swoją
                                                    drogą tylko czerwoni potrafią kpić z takich rzeczy. I po co było wyjeżdżać z
                                                    tym PPS-em?

                                                    > A jednak spisek!

                                                    Komunistyczny!
                                                    Panu też się wszystko z jednym kojarzy...

                                                    U mnie to było tak: Spadł deszcz, w związku z czym Telekomuna wyłączyła
                                                    telefony na całej ulicy. Po pewnym czasie innym włączyli, ale u mnie
                                                    zapomnieli. Nie chcieli włączyć przez 3 miesiące. Byłem u tych żłobów 7 czy 8
                                                    razy, bo oni w takich wypadkach natychmiast blokowali również ten numer
                                                    informujący o uszkodzeniach. Po licznych interwencjach (Urząd Ochrony
                                                    Konkurencji itd.) wreszcie włączyli. Po pewnym czasie przysłali rachunek za te
                                                    3 miesiące. Nie dołączyli billingu (było to już w czasach gdy mieli taki
                                                    obowiązek) a sumę wzięli sobie ze średniej z poprzednich 3 miesięcy. Jak
                                                    zaprotestowałem to niejaki Grzegorz Sz. (dyrechtór ds. markietingu Telekomuny)
                                                    zagroził ponownym wyłączeniem telefonu a ja złożyłem zawiadomienie o
                                                    przestępstwie (próba wyłudzenia i groźby karalne). Dopiero wtedy coś się
                                                    ruszyło w tych pustych łbach i Telekomuna anulowała te swoje rachunki,
                                                    dostarczyła regulamin i przeprosiła.

                                                    > To się z grubsza zgadza, jednak mimo to neostrada pozostaje konkurencyjnym
                                                    środkiem łączności z internetem.

                                                    Nie wierzę. Proszę sprawdzić ile małych firm wykończyły dialery. Z neostradą
                                                    będzie pewnie podobnie.

                                                    > Być może ma Pan rację, choć nie wydaje mi się aby te ugrupowania miały
                                                    > monopol na obrastanie w piórka. Zdaje się, że członkowie elit wszelkiej
                                                    > politycznej maści nie cierpią biedy. No, może za wyjątkiem poczciwców z
                                                    > PPS, Nowej Lewicy itp.

                                                    A PiS? Co mają Kaczory poza mieszkaniem (jednym na głowę) i kotami?

                                                    > Czy nie przesadna ta personifikacja przyrody?

                                                    Czy nie przesadne to nawiązanie do Pani Niezabitowskiej?

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 21:15
                                                    > Swoją drogą tylko czerwoni potrafią kpić z takich rzeczy.

                                                    Chce się Pan licytować kto zna brzydsze kolory?

                                                    > Spadł deszcz, w związku z czym Telekomuna wyłączyła
                                                    > telefony na całej ulicy. Po pewnym czasie innym włączyli, ale u mnie
                                                    > zapomnieli. Nie chcieli włączyć przez 3 miesiące.

                                                    Bardzo mi przykro, że mnie ominęła tak straszna katorga.

                                                    > Nie wierzę. Proszę sprawdzić ile małych firm wykończyły dialery. Z neostradą
                                                    > będzie pewnie podobnie.

                                                    Ochrona przed dialerami, podobnie jak ochrona przed spywere'm, wirusami i
                                                    spamem należy do użytkownika. To nie jest wina dostawcy internetu. Neostrada
                                                    jest jednak odporna na dialery.

                                                    > A PiS? Co mają Kaczory poza mieszkaniem (jednym na głowę) i kotami?

                                                    Nie wiem co mają Kaczory, ale i tak nie mam dla nich sympatii. Ale nie czuję
                                                    też do nich nienawiści, tak jak Pan do niektórych polityków, ugrupowań, a nawet
                                                    ludzi, których Pan w ogóle nie zna, a tylko wiąże ich ze znienawidzonym
                                                    stereotypem. Tym chyba się różnimy.

                                                    > Czy nie przesadne to nawiązanie do Pani Niezabitowskiej?

                                                    Dlaczego do Pani Niezabitowskiej? Bo Panu akurat tak się kojarzy? A dlaczego
                                                    nie np. do Jana Nowaka-Jeziorańskiego? Nazwisko Nowak, jak sam Pan spostrzegł,
                                                    nosi w Polsce ponad 200 tysięcy ludzi.
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 23.01.05, 01:16
                                                    > Moja wypowiedź to tylko kwantyfikator, nie trzeba specjalnych kwalifikacji
                                                    językowych żeby to zrozumieć.

                                                    Elektorat SLD uwierzy zawsze każdemu kto kłamie w miarę przekonująco.

                                                    > TP S.A. podawała niedawno, że ma już ponad 1 mln abonentów neostrady,

                                                    I tylko elektorat SLD w to uwierzy.
                                                    A ja mówię, że TP S.A. kłamie. Ech Nowak, rusz że wreszcie tą swoją łerpetyną.
                                                    Przecież to TP S.A. to kapitaliści. Wy naprawdę głosowaliście na PPS?

                                                    > więc w stosunku do ogólnej liczby posiadaczy komputerów domowych z
                                                    > dostępem do internetu stanowi to pewnie z połowę albo i więcej.

                                                    Naprawdę? A może 32,58%?. Krytycyzmu deczko więcej!

                                                    > Ze pan nic nie kuma.
                                                    > trują przez dziurkę od klucza?

                                                    Przypadek? Przeczytajcie sobie Nowak „Życie z kropką” z 2-3 sierpnia 1997 r.,
                                                    s. 14 i 15 a potem pie..ie sobie takie głupoty.

                                                    > Dlaczego do Pani Niezabitowskiej?

                                                    > Nowak to tylko symbol powszechności i przeciętności.

                                                    Gó.. prawda! Przeczytajcie sobie Nowak dokładnie wspomnienia Jeziorańskiego.
                                                    Nowak to nie jest dobry pseudonim, żeby się ukryć.

                                                    BTW. Takie właśnie poglądy powodują, że LPR ma tyle miejsc w sejmie ile ma.
                                                    Gratulacje.

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 23:08
                                                    Tym razem Pan stanowczo przesadził. Jednak w odróżnieniu od Pana nie będę
                                                    imputował Panu ani żadnej przynależności i poglądów, ani zarzucał Panu kłamstw,
                                                    ani miatał obraźliwych zarzutów, ani wygłaszał innych bzdur pod pańskim
                                                    adresem, jak czyni to Pan w stosunku do mnie. Po prostu mam już Pana dość wraz
                                                    pańską nienawiścią, podejrzliwością i rzekomymi cnotami patriotyczno -
                                                    humanistycznymi, które jak wyglądają naprawdę - każdy widzi!
                                                    Żegnam nieodwołalnie, Katonie od siedmiu boleści!
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 24.01.05, 09:38
                                                    > > Co do mnie: mam wlasne poglade na powyzszy temat, ale sie z nimi nie
                                                    > > zgadzam.

                                                    Co do mnie: nie mam własnych poglądów na powyższy temat, ale się z nimi zgadzam.

                                                    > Żegnam nieodwołalnie, Katonie od siedmiu boleści!

                                                    Sztandar wyprowadzić...?

                                                    Czapla
                                                  • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 03:21

                                                    >> To się z grubsza zgadza, jednak mimo to neostrada pozostaje konkurencyjny
                                                    >> m środkiem łączności z internetem.
                                                    >
                                                    > Nie wierzę. Proszę sprawdzić ile małych firm wykończyły dialery. Z neostradą
                                                    > będzie pewnie podobnie.
                                                    >

                                                    Off-topic ale na interesujacy temat.

                                                    Neostrada nie ma nic wspolnego z dialerami, ale ma Pan racje w tym ze
                                                    udostepnianie dosc zlozonej technologii tzw. masom czyli ignorantom jest
                                                    niebezpieczne. Kombinacja microsoft + internet powoduje ze w samej tylko sieci
                                                    aster kilkanascie tysiecy komputerow pracuja jako 'zombies' - gotowe do
                                                    wykonania dowolnego polecenia innej osoby siedzacej np. w Moskwie. Np. na
                                                    stojacym sobie w sieci cennikowi rosyjskich hakerow zablokowanie dowolnej strony
                                                    na 24h /np. www.microsoft.com albo www.fbi.gov/ kosztuje marne $80000.
                                                    To akurat szczeniackie zabawy ale jesli bedzie dochodzenie i sledztwo w sprawie
                                                    kryminalnej /np. wlamanie do banku/ albo terrorystycznej to beknie wlasciciel
                                                    komputera.


                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 24.01.05, 10:01
                                                    > Neostrada nie ma nic wspolnego z dialerami,

                                                    Wiem, ale nie o to mi chodziło. Telekomuna zawsze oszukiwała, naciągała i
                                                    kradła. Robiła i robi to w różny sposób - min. umożliwiając ciągnięcie korzyści
                                                    z dialerów. A każdy kontakt ze złodziejem i oszustem prędzej czy później narazi
                                                    nas na straty. Oszustwo przy pakiecie "tani weekend" polegało np. na tym, że
                                                    telekomuna zapomniała poinformować, iż darmowe są tylko rozmowy w ramach
                                                    telekomuny. Jak już ludzie wydzwonili olbrzymie rachunki, wtedy dopiero
                                                    telekomuna zaczynała liczyć kasę. Kiedyś oszustwo nazywało się oszustwem, teraz
                                                    nazywa się to marketingiem albo jakoś tak podobnie.
                                                    Jeszcze nie wiadomo, co Telekomuna wymyśliła w związku z neostradą, ale ja nie
                                                    sądzę, żeby oni tak nagle przestali oszukiwać.
                                                    Od tej firmy należy się po prostu trzymać z daleka, niestety nie wszyscy mogą,
                                                    bo Telekomuna w wielu miejscach ma monopol. Ja właśnie mieszkam w takim
                                                    miejscu, dlatego wszelkie "cudowne" oferty i reklamy wyrzucam bez czytania i
                                                    czekam na zniesienie monopolu.

                                                    Pozdrawiam

                                                    Czapla
                                                  • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 12:57
                                                    Panie zgrozek, niech Pan da sobie spokój z tłumaczeniem komuś, kto dzieli
                                                    wiedzę oraz poglady na: swoje i błędne. A ponadto ma obsesje i urojenia. Np.
                                                    przypisuje Panu cudze cytaty lub sam je wymyśla, a następnie "rozprawia się" z
                                                    nimi uważając, że zdruzgotał Pana swoją argumentacją.
                                                    To już lepiej niech Pan kłóci się ze mną. :-))
                                                    Nowak
                                                  • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 24.01.05, 13:23
                                                    > Panie zgrozek, niech Pan da sobie spokój z tłumaczeniem komuś, kto dzieli
                                                    > wiedzę oraz poglady na: swoje i błędne. A ponadto ma obsesje i urojenia.

                                                    Charakteropaci już tak mają. Przeceniłem po prostu czyjąś inteligencję.

                                                    > To już lepiej niech Pan kłóci się ze mną. :-))

                                                    Zgrozek, dowal mu! Napisał Zgrozek z małej litery... :(

                                                    Czapla
                                  • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 03:32
                                    >
                                    > Ma Pan rację. W łagrach i "kacetach" nie panowały warunki sanatoryjne. Ale,
                                    > gwoli prawdy, w polskich obozach jenieckich dla żołnierzy radzieckich po tzw.
                                    > wojnie polsko - bolszewickiej też zmarło kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
                                    > Oczywiście, nie od strzałów w tył głowy, ale nie wiem czy "zainteresowanym"
                                    > robiło to wielką różnicę.
                                    >
                                    >
                                    > Nowak

                                    Ciekawe, ze w Polsce tyle osob gotowych jest bezkrytycznie powtarzac tezy
                                    sowieckiej propagandy. A czy dla Pana jest jakas roznica miedzy smiercia z
                                    powodu epidemii a smiercia z powodu szczucia psami i bicia palami?
                                    • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 23:15
                                      Co to znaczy "tezy sowieckiej propagandy"? Śmierć tych ludzi to są po prostu
                                      fakty!
                                      O różnicy pomiędzi śmiercią z głodu i chorób, a rozstrzelaniem napisałem sam,
                                      więc czego się Pan czepia?
                                      Czy Pan też należy do tych, którzy mają rację niezależnie od tego, co twierdzi
                                      przeciwnik?
                                      • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 22:37
                                        Gość portalu: Nowak napisał(a):

                                        > Co to znaczy "tezy sowieckiej propagandy"? Śmierć tych ludzi to są po prostu
                                        > fakty!

                                        Faktem p. Nowak to jest tylko roznica miedzy iloscia jencow wzietych a iloscia
                                        tych ktorzy po ich zwolnieniu zdecydowali sie wracac do sowieckiego raju.
                                        Zapewne czesc umarla w wyniku trudnych warunkow czasu wojny. Przypuszczam nawet,
                                        warto by zrobic badania, ze mniejsza czesc niz ilosc zgonow w oddzialach
                                        sowieckich po odliczeniu strat czysto wojennych.
                                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 00:29
                                          > Faktem p. Nowak to jest tylko roznica miedzy iloscia jencow wzietych a iloscia
                                          > tych ktorzy po ich zwolnieniu zdecydowali sie wracac do sowieckiego raju.
                                          > Zapewne czesc umarla w wyniku trudnych warunkow czasu wojny. Przypuszczam
                                          nawet (...)

                                          Nie ma Pan racji, panie zgrozek. Radzę zapoznać się z pracami wybitnego
                                          polskiego specjalisty z omawianej dziedziny jakim jest prof. dr hab. Z. Karpus,
                                          a w szczególności z jego artykułami monograficznymi:
                                          - "Problem jeńców wojennych w stosunkach polsko-sowieckich w latach 1918-1921"
                                          - "Jeńcy bolszewiccy w obozach w Polsce w latach 1919-1921, a Zbrodnia
                                          Katyńska", Promocje Pomorskie, nr 3/2000, s. 2-3.
                                          Jest też obszerniejsza praca tego autora pt. "Jeńcy i internowani rosyjscy i
                                          ukraińscy na terenie Polski w latach 1918-1924", Wydawnictwo Adam
                                          Marszałek,Toruń 1997,ISBN 83-7174-020-4
                                          Warto zapoznać się również z materiałami z konferencji międzynarodowej "Obóz
                                          jeńców i internowanych w Aleksandrowie Kujawskim", zorganizowanej przez Katedrę
                                          stosunków Międzynarodowych UMK 31.05.2003, a także z dorobkiem sesji naukowej
                                          zorganizowanej przez Starostwo Powiatowe w Tucholi i Radę Ochrony Pamięci Walk
                                          i Męczeństwa na temat: "Tuchola - obozy jeńców i internowanych 1914 - 1923", w
                                          której udział wzięli m.in. znawcy tej problematyki: prof. Włodzimierz
                                          Jastrzębski z Bydgoszczy oraz Jerzy Szwankowski. Według zachowanych dokumentów
                                          polskich w Tucholi zmarło ponad 4,5 tys. jeńców.
                                          Całkiem niedawno ukazała się także książka pt."Jeńcy bolszewiccy z wojny 1920
                                          r". Wyd. AA, ISBN 83-904496-0-9. Jakkolwiek jest w niej reprezentowany polski
                                          punkt widzenia na problem, to jednak wymienione w pracy liczby zmarłych jeńców
                                          również opiewają na tysiące ludzi.
                                          Oczywiście strona rosyjska wymienia znacznie wyższe liczby zmarłych, ale strona
                                          polska bynajmniej nie udaje, jak Pan, że nic bliżej na ten temat nie wie.
                                          • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 22:38
                                            > Gość portalu: Nowak napisał(a):

                                            > Nie ma Pan racji, panie zgrozek. Radzę zapoznać się z pracami wybitnego
                                            > polskiego specjalisty z omawianej dziedziny jakim jest prof. dr hab. Z. Karpus,
                                            >
                                            > a w szczególności z jego artykułami monograficznymi: ...

                                            Nie negujac wymienionych opracowan zauwazam, ze za PRL profesorzy
                                            potrafili in gremio podpisywac sie pod roznymi bzdurami, ktorych dzis sie wstydza.
                                            Po drugie, byc moze doszlo do nieprawidlowosci w traktowaniu jencow, wiecej - do
                                            takich nieprawidlowosci dochodzi niemal w kazdym konflikcie zbrojnym. Dla mnie
                                            jezeli praca ma byc rzetelna to nie mozna jej wyrywac z kontekstu:
                                            np. ilu sowieckich zolnierzy ginelo od wlasnych zandarmow, jak sowieci
                                            traktowali polskich jencow wreszcie jakie byla sytuacja z lekarstwami dla ogolu
                                            obywateli.
                                            Po trzecie, czas mam ograniczony, jesli juz czytam to wole poswiecic go na
                                            czytanie o bohaterstwie i poswieceniu polskich zolnierzy, ktorzy na 19 lat
                                            powstrzymali komunizm.

                                            PS. Co do uzycia slowa 'ilosc' ma Pan wyjatkowo racje.




                                            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 00:10
                                              Profesor Karpus jest względnie młodym człowiekiem, a swoje tytuły naukowe
                                              uzyskał już w III RP. Trudno doprawdy posądzać go o dyspozycyjność wobec ancien
                                              regime'u.
                                              Ja nie wyrywam niczego z kontekstu ani bynajmniej nie oskarżam polskich
                                              przedwojennych władz wojskowych o zbrodnie na rosyjskich jeńcach. Po prostu
                                              uważam, że należy mieć świadomość tego, iż w polskich obozach jenieckich zmarło
                                              wielu obcych żołnierzy i że pod tym względem Polska nie jest bynajmniej żadnym
                                              wyjątkiem.
                                              Oczywiście nie próbuję przymuszać Pana do lektury publikacji na ten temat, ale
                                              sam nie ograniczam się do tekstów, które są źródłem patriotycznych uniesień.
                                        • Gość: Nowak P.S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 00:48
                                          Chciałbym też, Panie zgrozek, zwrócić Panu uwagę, że - podobnie jak pan Czapla -
                                          pisze Pan o ludziach "per ilość". Ludzie są policzalni, a więc chodzi o ich
                                          liczbę, natomiast o ilości mówimy w przypadku tzw. artykułów masowych jak
                                          piasek czy zboże. Wprawdzie Pan nadaje niemal wyłącznie w godzinach wieczorno -
                                          nocnych i do tego z sieci kablowej Aster City czyli z domu, natomiast pan
                                          Czapla w tzw. godzinach pracy i z hosta o konkretnym IP, a więc zapewne z
                                          pracy, niemniej popełniacie ten sam błąd językowy. Ciekawe.
                                          Przepraszam, że tak się wymądrzam filologicznie, ale oprócz wyuczonego
                                          pierwotnie zawodu inżynierskiego (w którym nigdy nie pracowałem) mam także
                                          wykształcenie prawnicze oraz dziennikarskie i stąd nawyk (tzw. zboczenie
                                          zawodowe:) zwracania (być może nadmiernej) uwagi na poprawność językową.
                                          • Gość: zgrozek Re: P.S. IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 22:12
                                            Gość portalu: Nowak napisał(a):

                                            > Wprawdzie Pan nadaje niemal wyłącznie w godzinach wieczorno -
                                            >
                                            > nocnych i do tego z sieci kablowej Aster City czyli z domu, natomiast pan
                                            > Czapla w tzw. godzinach pracy i z hosta o konkretnym IP...

                                            I powiada Pan, za za PRL nie pracowal w resorcie?
                                            • Gość: Nowak Re: P.S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 00:14
                                              I Pan, Panie zgrozek, też ma jakiś kompleks resortu? Notabene skąd ten -
                                              identyczny jak u pana Czapli - nawyk do eufemizowania bezpieki poprzez
                                              nazywanie jej resortem?
                                              Adresy nadawcze oraz czas wysyłki widzi zaś każdy, kto tylko nie jest
                                              niewidomym.
                                            • Gość: Czapla Re: P.S. IP: 213.25.91.* 27.01.05, 10:08
                                              > Notabene skąd ten -
                                              > identyczny jak u pana Czapli - nawyk do eufemizowania bezpieki poprzez
                                              > nazywanie jej resortem?

                                              Eufemizm (z gr. - euphemismos, od eu dobrze i phemi mówić) - wyraz lub zwrot,
                                              który zastępuje inne wyrazy, które z różnych powodów wydają się być zbyt
                                              dosadne lub nieprzyzwoite.

                                              Co Pan proponuje Panie Zgrozek? Aparat? Towarzysze z bezpieczeństwa? Ubecja? Po
                                              imieniu nazwać nie można, bo tu jest taki skrypt, który usunie wypowiedź.

                                              "Jeszcze trochę bezpieka poczeka..." taka piosenka też była. Zalecałbym BHP.

                                              Czapla
                                        • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 26.01.05, 09:55
                                          > a więc zapewne z
                                          > pracy, niemniej popełniacie ten sam błąd językowy.

                                          Wielki językoznawca...?

                                          > Ciekawe.
                                          > Przepraszam, że tak się wymądrzam filologicznie, ale oprócz wyuczonego
                                          > pierwotnie zawodu inżynierskiego (w którym nigdy nie pracowałem) mam także
                                          > wykształcenie prawnicze oraz dziennikarskie.

                                          To w PRL-u rzeczywiście mógł mieć nieźle...

                                          > Obecnie, niestety, jestem schorowanym, przedwczesnym rencistą, z pewnym
                                          > trudem wiążącym koniec z końcem.

                                          Wyrzucili z "Trybuny Ludu"?

                                          Panie Zgrozek, on jutro napisze, że jest górnikiem. Zawsze zależnie od sytuacji.

                                          > znawcy tej problematyki: prof. Włodzimierz
                                          > Jastrzębski z Bydgoszczy".

                                          Panie Zgrozek, ten "znawca" to taki komunistyczny historyk, który za komuny
                                          straszne rzeczy wypisywał na Niemców i ich zbrodnie. Pisał to na zamówienie, bo
                                          tak w PRL-u funkcjonowali historycy i dziennikarze (byle kogo to na
                                          dziennikarstwo nie przyjmowali...). Po upadku komunizmu facet radykalnie
                                          zmienił front i teraz zajmuje się bydgoską "Krwawą Niedzielą". Pisze mniej
                                          więcej to samo, co hitlerowska propaganda. Jak Chińczycy zajmą Europę, to prof.
                                          Jastrzębski napisze, że prowokację na Placu Tienanmen zorganizowały polskie
                                          służby specjalne i przeprosi w imieniu Polaków.

                                          Mnie cieszy jedno: kiedyś tacy jak Nowak mieli niezłe apanaże, kształtowali
                                          opinię społeczną i stanowili elitę. Dziś on może sobie już tylko ponarzekać na
                                          forum na złe czasy dla dziennikarzy minionej epoki i pokłamać, że nigdy się nie
                                          zetknął z ubecją, mimo ukończenia studiów dziennikarskich.

                                          Pozdrawiam

                                          Czapla
                                      • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 22:38
                                        Gość portalu: Nowak napisał(a):

                                        > O różnicy pomiędzi śmiercią z głodu i chorób, a rozstrzelaniem napisałem sam,
                                        > więc czego się Pan czepia?

                                        Pan napisal wlasnie ze 'dla zainteresowanych' nie ma roznicy.
                                        • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 00:33
                                          > Pan napisal wlasnie ze 'dla zainteresowanych' nie ma roznicy.

                                          Wszystko się zgadza. My, żyjący, znamy tę różnicę i oceniamy ją. Dla człowieka
                                          kończącego życie nie ma to większego znaczenia czy zabija go wirus czy strzał w
                                          głowę.
                                          • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 22:49
                                            Gość portalu: Nowak napisał(a):

                                            > > Pan napisal wlasnie ze 'dla zainteresowanych' nie ma roznicy.
                                            >
                                            > Wszystko się zgadza. My, żyjący, znamy tę różnicę i oceniamy ją. Dla człowieka
                                            > kończącego życie nie ma to większego znaczenia czy zabija go wirus czy strzał w
                                            >
                                            > głowę.

                                            Wykreca Pan kota.
                                            Kolejnosc byla taka:
                                            - Pan, ze zginelo tylu a tylu jencow.
                                            - Ja, ze zginac mogli z roznych powodow.
                                            - Pan, ze nie ma roznicy z jakich powodow gineli, bo dla 'konczacego zycie...'

                                            To w takim razie, prosze isc na calosc i do liczby sowieckich strat doliczyc
                                            tych Rosjan, ktorzy umarli we wlasnym lozku w otoczeniu swoich rodzin.


                                            • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 00:21
                                              Przesadza Pan z tym "pójściem na całość". Mówiliśmy tylko o jeńcach sowieckich
                                              w polskich obozach, zatem trzymajmy się jakichś ram. Jest faktem, że wielu ich
                                              zmarło, choć nie zostali zastrzeleni jak Polacy w Katyniu.
                                              Słusznie Pan podnosi, że wojna ma swoje prawa. Toteż ja nie "dziwuję się", a
                                              tylko przypominam to i owo kiedy niektórzy usiłują kreować Polaków na rycerzy
                                              bez skazy i zmazy, innych niż wszystkie narody - szlachetniejszych,
                                              mądrzejszych itp.
                                        • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 26.01.05, 11:20
                                          > mam także
                                          > wykształcenie prawnicze oraz dziennikarskie.

                                          > Przeżyłem w PRL niemal
                                          > 40 lat i NIGDY W ŻYCIU nie zetknąłem się
                                          > z żadnym "panem z SB".

                                          Ale jaja! :)

                                          Czapla
              • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 03:05

                Gość portalu: Nowak napisał(a):

                > Zadowalałem się tym, co było dostępne. A czy pod kluczem trzymano
                > akurat książki najbardziej wartościowe? Raczej teksty, które jakiemuś
                > funkcjonariuszowi reżimu wydawały się wrogie i niebezpieczne dla tego reżimu,
                > ale nie były to na ogół ani arcydzieła literackie ani materiały o
                > fundamentalnym zanaczeniu dla nauki. Niech Pan nie demonizuje, bo jeszcze ktoś
                > uwierzy.

                Moglbym Panu wymienic na poczatek kilkadziesiat pozycji. Ale zaczne od:
                Archipelagu Gulag.

                > Niech Pan nie demonizuje, bo jeszcze ktoś
                > uwierzy.

                Wielu osobom zarekwirowano samochody z tej okazji ze cos przewozono. A jezeli
                funkcjonariusze nie organizowali masowych represji to wylacznie z powodow
                taktycznych.


                • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 23:23
                  > Moglbym Panu wymienic na poczatek kilkadziesiat pozycji. Ale zaczne od:
                  > Archipelagu Gulag.

                  Archipelag Gułag jest niewątpliwie ważną pracą poznawczą - tekstem
                  demaskatorskim i oskarżycielskim, ale nie arcydziełem literackim czy rozprawą
                  naukową.

                  > Wielu osobom zarekwirowano samochody z tej okazji ze cos przewozono. A jezeli
                  > funkcjonariusze nie organizowali masowych represji to wylacznie z powodow
                  > taktycznych.

                  Zarekwirowano chwilowo (czego bynajmniej nie pochwalam, a przeciwnie), ale w
                  ostateczności sądy nie orzekły ani jednaego przepadku samochodu. Wszystkie
                  zwrócono, choć krzywda była - oczywiście - ewidentna. O tym z jakiego
                  powodu "nie organizowali masowych represji" nie wiem, ale zapewne Pan również
                  nie wie, a tylko forsuje swojó pogląd. No, chyba że Pan w tym czasie był szychą
                  w milicji albo bezpiece i ma wiadomości "z pierwszej ręki".
                • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 24.01.05, 14:39
                  Panie Zgrozek, prosto trzeba. On nie jest w stanie pojąć żadnej aluzji.

                  > No, chyba że Pan w tym czasie był szychą
                  > w milicji albo bezpiece i ma wiadomości "z pierwszej ręki".

                  Ja bym się obraził. Z postów wynika, że za Gierka puszczali go na Zachód. Żeby
                  dzinsy sobie kupił...

                  Pozdrawiam

                  Czapla
                  • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 22:40
                    > Gość portalu: Czapla napisał(a):

                    > Panie Zgrozek, prosto trzeba.

                    Sadze, ze ma Pan racje.

                    Pozdrowienia.
                    • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 25.01.05, 11:30
                      > Będąc dwukrotnie na międzynarodowych obozach
                      > studenckich, raz w RFN i raz we Francji w latach 1972 i 1976,

                      Pozwolili czy wysłali? W 1976 to przed, w czasie, czy po czerwcu?

                      > Przeżyłem w PRL
                      > niemal 40 lat i NIGDY W ŻYCIU nie zetknąłem się z żadnym "panem z SB".

                      A paszport pewnie leżał sobie na klombie przed domem... Panie Zgrozek, mnie nie
                      dziwi, że on plecie takie głupoty. Dziwi mnie jednak, że on myśli, iż ktoś mu w
                      to uwierzy.

                      > Archipelag Gułag jest niewątpliwie ważną pracą poznawczą - tekstem
                      > demaskatorskim i oskarżycielskim, ale nie arcydziełem literackim czy rozprawą
                      > naukową.

                      Spełnił się sen towarzysza Wiesława. Techniczni decyduja co jest arcydziełem
                      literackim...

                      Czapla
                    • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 213.25.91.* 25.01.05, 15:19
                      > Polska została wręcz sparaliżowana, najpierw przez rewoltę społeczną,
                      > potem przez stan wojenny i zagraniczne sankcje gospodarcze.

                      "Wszyscy byli by szczęśliwi, gdyby nie ten Regan, gdyby związek Solidarność
                      cicho sobie siedział" - piosenka wtedy taka była (melodia "na Wojtusia").

                      Czapla
    • Gość: obserwator koryta DZIEKI PRL MACIE TERAZ CO PRYWATYZOWAC IP: *.ipt.aol.com 10.01.05, 04:30
      pomijajac wielkosc dlugow...
    • Gość: artur Dlaczego ignorujecir fakt, że Wasze zestawienie IP: 213.134.152.* 10.01.05, 07:49
      było po prostu ordynarnie kłamliwe.
    • minarskipiotr Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej 10.01.05, 08:42
      w pełni ma pan rację, ja niestety (albo stety) urodziłem się w roku 1973, czasów
      dobrobytu nie pamiętam, pamiętam natomiast długie (parudziesięcio godzinne)
      oklejki, ja, mimo tego, że mam pieniędzy mniej, to i tak wolę kupować nie stojąc
      tak długo w kolejkach, i jeszcze, to ja wybieram towar, a nie towar mnie (a
      dokładnie kolejkę)
      ZDECYDODOWANIE WOLĘ OBECNE CZASY,
      niż czasy okradania nas przez ZSRR i ich kompanów (druga strona medalu, że
      okradają nas koledzy Unii i ich kompanii, ale to już inna sprawa, może za
      paredziesiąt lat ich także ktoś rozliczy...).
      • Gość: jej hej , ty tego nie pamietasz ! IP: *.pl 10.01.05, 11:44
        Ludzie ,społeczeństwo , porównuje czasy tzw. Gierkowskie , ale obecna nędzna i
        głupia propaganta ciagle wciska ludzim porównanie czasów "Stanu Wojenego" w
        którym rządziło wojsko z terazniejszoscią . W stanie wojny , większym roblemem
        nie był ocet , ale możliwość dostania w czape , albo palą od siepaczy Jaruzelskiego
    • Gość: Aj Waj Wójtowicz - naginacz IP: *.dami.pl 10.01.05, 09:27
      W/g p. Wójtowicza bezrobocia nie można uwzględniać i jest mniejsze od
      statystycznego.
      Ja uważam ze jest wieksze od statystycznego - przykładowo nie wszyscy sie
      rejestrują bo i tak nie mają prawa do zasiłku to po co maja chodzić do
      pośredniaka meldować sie co tydzień?

      Nie chce pan Wójtowicz uwzglednić też b. dużych różnic miedzy tak zwaną srednią
      pensją - zgadzam się że prezesów jest garstka ale często prezes zarabia TYLE
      SAMO co wszyscy pozostali pracownicy razem wzięci.

      Należy też uwzględnić realny czas pracy - dziś 8 godzin to mżonka - 10-12 to
      norma.

      Co do jakości produktów spożywczych - obecne produkty np. masłopodobne,
      pieczywo na polepszaczach (wata), wszystko z konserwantami - czy to jest TA
      JAKOŚC.

      Nie twierdzę że w prl było lepiej ale na pewno równiej (nawet zbyt równo) teraz
      dla odmiany zbytnie rozwarstwienie - gonimy między skrajnościami.
      Za prl byłem młody - teraz już nie.

      Ale pewne sprawy pamiętam troszkę inaczej niż pan W, np. kartki na cukier:
      nie miałem problemów z kupieniem 'przydziału' ale nie wykupywałem całości bo
      było tego za dużo (po zapchaniu szafki przestałem kupować.. a wielu
      kupowało 'na zapas' i zjadały to robale...

      Technika poszła do przodu ale ludzie juz nie są tacy jak kiedyś - życie
      rodzinne zanika - czas poświecany dla Rodziny jest coraz mniejszy...
      dzieci coraz mniej - samolubów coraz więcej
    • Gość: eeeee wybiorcza uparla sie, zeby do wszyskich porownywan IP: *.server.ntli.net 10.01.05, 09:28
      brac date 1989, ktora jak wiadomo jest data przelomu; tej daty nie mozna
      porownywac z innymi datami; to tak jakby porownac sytuacje w Polsce w 1946 roku
      i 2004 roku - wiecej profesjonalizmu gazeto!



      ---
      a w Nowej Hucie za profesjonalizm dostaje sie w zęby

      • Gość: mathias porównajcie 2004 z 1974 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 14:05
        1989 to ani PRL ani czasy dzisiejsze, nie ma co porównywać, a to że akurat
        powstała wtedy Wyborcza to żaden powód
    • arilo Premie i dodatki socjalne 10.01.05, 09:47
      wydaje mi sie, ze te dwie sprawy nie zostaly wziete pod uwage.
      np. w wielu zakladach przemyslowych byly niemale premie - kwartalne i roznego
      rodzaju dodatki. Wiekszosc tych grantow zostala czesciowo lub w calosci
      zlikwidowana.
      Czy zostalo to wziete pod uwage ???
      Pozdrawiam
    • kapitan.kirk Przekłamania 10.01.05, 10:24
      GW jakoś nie raczy zwrócić uwagi, że jako "PRL" przyjmuje do porównania
      końcówkę 1989 r., a więc już początki budowy gospodarki rynkowej, ze wszystkimi
      tego konsekwencjami. Warto pamiętać, że urynkowienie cen na artykuły
      żywnościowe (i niektóre przemysłowe) nastąpiło już 31 lipca 1989 r. i
      spowodowało kilku-, a nawet kilkunastokrotny wzrost cen, które w tym momencie
      faktycznie mogły stać się na pwenien czas relatywnie wyższe niż dzisiaj. To
      oczywiste, że niskie ceny w PRL nie oznaczały, że można było za nie coś kupić
      (jak się nie miało szczęścia i czasu na wystawanie w kolejkach), ale po co w
      takim razie udawać, że w artykule porównuje się disiejsze czasy z PRL, skoro w
      rzeczywistości wcale sie tego nie robi?

      Drugim przekłamaniem jest pominięcie bezrobotnych, którzy stanowią wszak z
      rodzinami ok. 20% wszystkich konsumentów - czyż oni, na bogów, żyją powietrzem
      i promieniowaniem kosmicznym, żeby ich pomijać w statystyce dotyczącej siły
      nabywczej?!

      Jeszcze dygresja - stwierdzenie p. Wójtowicza: "Nawet bilet na pociąg to nie to
      samo, bo zupełnie inna była jazda pociągiem" świadczyć może jedynie o tym, że
      ostatnio jechał pociągiem właśnie kilkanaście lat temu (nie liczę tu oczywiście
      I klasy pociągów InterCity).

      Pozdro
    • Gość: Adam Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej IP: 212.182.25.* 10.01.05, 10:51
      A może ten wzrost dobrobytu dzieje się kosztem malejącego przyrostu
      naturalnego? Ciekawe, czy za obecną średnią płacę łatwiej jest utrzymać
      niepracującą żonę z małoletnim dzieckiem, nie wspomnę już o liczbie mnogiej. W
      tym zakresie relacje i stosunki kosztów pogorszyły się, a państwo udaje że nie
      ma problemu bo przecież więcej zarabiamy.
    • Gość: edd najlepiej porównać do Mieszka I, wtedy będzie cacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:00
      tego typu porównania są funta kłaków warte tak jak nasi wielcy ekonomiści.
      Poziom polskiej ekonomii, dzięki takim ekonomistom osiągnął dno.
      • Gość: propaganda Re: najlepiej porównać do Mieszka I, wtedy będzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:31
        sukcesu też jest większa niz za PRL-u.
        Pismaki weźcie się za konkretną robotę , bo na tym polu jesteście Ziobrem.30%
        ludności żyjących z rolnictwa którym się pogorszyło zdecydowanie + 20%
        bezrobotnych - to jest dobrobyt roku 2004.
        Acha i jeszcze jedno . Teraz nie żyjemy się na kredyt ( deficyt budżetowy 15
        mld $ rocznie i sprzedaż majątku za ok 5mld $ rocznie).
        Do miotły pismaki , a nie do pióra.
    • Gość: maj Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:25
      Jak by na to nie spojrzeć - wg mnie - Autor upraszcza. Porównania ekonomiczne
      może byłyby coś warte, gdyby statystyka nie była w PRL przekłamywana. Można
      jeszcze czynić porównanie do ceny bułki, ale nie tej z hipermarketu, lecz
      takiej zwykłej, ważącej 10 dag, do ceny octu, który wciąż był na półkach
      sklepowych. Nie zgadzam się, że chleb waży 0,5 kg. Może statystyczny, ale w
      sklepach przeważnie 0,7 kg (zwykły). I tak było też w latach 70-tych. Można
      czynić porównania do ceny schabu np., który wówczas miał tzw.cenę komercyjną i
      bywał w delikatesach, lecz nie każdego było stać na jego kupno. Podobnie
      zresztą jak i teraz.
      Moje odczucia osobiste co do tamtej - na szczęście nieodwracalnie minionej -
      rzeczywistości są jak najbardziej negatywne, mimo że jestem
      ofiarą "urealniania" zatrudnienia, wynagrodzenia i temu podobnych ekonomicznych
      zabiegów. Mimo, że tamte czasy były wraz z moją młodością, ale i tak jestem z
      pokolenia przegranego, pokolenia powojennego wyżu demograficznego, którego nie
      stać było nigdy na luksusy, a teraz musi się zadowolić emeryturą wypracowaną w
      tamtych latach i w oparciu o tamte zarobki naliczaną.
      Czy to nie hichot historii?

      • Gość: Bodzio Firmowanie zła :-( IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 11:56
        Sofistyka, ideologiczny kit i propaganda
        to wszystko w obu artykułach jest najwyższego lotu.
        Fakty są takie że większość społeczeństwa uważa
        iż łatwiej było żyć w PRL-u. Ze spraw ważnych
        dla ludzi aktywnych zawodowo już w PRL-u, teraz
        brak bezpieczeństwa, socjalne zabezpieczenia
        nie istnieją, ludzie jak wilki walczą ze sobą.
        Wtedy straszono wirtualnym Pawką Morozowem,
        teraz klonów albo mutantów ale rzeczywistych
        Pawki mamy bez liku(np wielu dziennikarzy).
        Krótko:
        Do 1989 roku było gorzej ale łatwiej się żyło
        teraz jest lepiej ale trudniej żyć.
        • Gość: Nowak Re: Firmowanie zła :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:24
          > Do 1989 roku było gorzej ale łatwiej się żyło
          > teraz jest lepiej ale trudniej żyć

          Bardzo ładna - lapidarna i trafna diagnoza!
          • Gość: Piotr Skiba Re: Firmowanie zła :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 15:19
            To smutne jak bardzo Homo Sovieticus zadomowił się w naszych głowach. Ja też
            nie mam łatwo - "nie czuję kasy" jak ktoś tu opisał w komentarzu i urodziłem
            sie także w 1973 roku, pamiętam jednak doskonale tylko kolejki, niemożność
            kupna czekolady (która i tak była na kartki), szarość, smutek i transporty
            zielonych kubańskich pomarańczy na Święta Bożego Narodzenia, które co roku z
            wielkim zadęciem ogłaszano w TV. Ale wolę cieżko pracować, cieszyć się każdym
            zarobionym pieniążkiem i nie martwić się, że nie będę miał go na co wydać, lub
            że jutro straci wartość. Oczywiście obecnie nie jest super różowo - ale to
            właśnie efekt "dobrobytu" z lat 70-tych oraz w ogóle "księżycowej" gospodarki
            tamtego na szczęście byłego już systemu. Mi akurat artykuł bardzo się podoba -
            i dodam niedowiarkom, że wg wszytskich znanych mi statystyk Polska przedwojenna
            była bogatszym krajem niż współczesna jej Hiszpania. A teraz.... Eh!!!!
            • Gość: krzysm Re: Firmowanie zła :-( IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.com.pl 10.01.05, 17:49
              Z tego co wiem to jeszcze długo w latach 50-tych poziom życia w Polsce był
              wyższy niż w Grecji, Hiszpanii czy Portugalii. Jednak kolejne lata wytrwałej
              budowy gospodarki socjalistycznej spychały nasz kraj coraz niżej w
              klasyfikacjach zamożności, aż do całkowitego bankructwa ekonomicznego PRL w
              latach 80-tych. Wszystkim, którym ckni się za PRL-owskim "dobrobytem"
              przypominam, że tamten ustrój po prostu się zawalił, jako zgniły, chory i
              niewydolny, nie będący w stanie funkcjonować. Był z założenia głupi, zakłamany,
              nieracjonalny i nie przystający do naturalnych skłonności ludzkich (może poza
              skłonnoscią do "czy się stoi, czy sie leży..."). Był boleśnie uciążliwy w
              codziennym życiu. Był przy tym zbrodniczy (raz mniej, raz więcej), bo inaczej
              nie utrzymałby się w takim kształcie, jakim funkcjonował, nawet przez kilka lat.
              Mam 43 lata i mdli mnie na każde wspomnienie o funkcjonowaniu tamtego państwa.
              Choć oczywiście była to moja młodość i mam wiele miłych wspomnień. Ale nie
              związanych z gospodarką socjalistyczną.
              • Gość: THEBILL Re: Firmowanie zła :-( IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 11.01.05, 09:59
                Co misiu, wykształconko się za darmoszke w PRL-u zdobyło, potem cieplutką
                posadkę w Kredyt Banku dostało, a teraz cię mdli, jak bym cię dorwał to by cię
                dopieru zemdliło ...
            • Gość: Nowak Re: Firmowanie zła :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:26
              Widzi Pan, różnica między nami jest taka, że Pana horyzont to "każdy zarobiony
              pieniążek", gdy tymczasem ja i podobni do mnie "homo sovieticus" w roku
              pańskiego urodzenia (notabene także mojej córki) cieszyliśmy się każdym nowym
              filmem Feliniego, Antonioniego, Piwowskiego, czekaliśmy i zaczytywaliśmy się w
              nowych powieściach Andrica, Cortazara, Marqueza, fascynowało nas pieśniarstwo
              Moustakiego, Brela itd. Niestety, Pan wszystko sprowadza do czekolady i
              zielonkawych pomarańczy. Oczywiście lepsze są te czerwonawe i słodkie, ale
              świat przesłonięty "złotym cielcem" jest mało atrakcyjny. Przynajmniej dla mnie.
    • Gość: adam Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:10
      Z kąd się biorą tacy oszołomi jak pan Wójtowicz. Jeszcze troche a wymysli,że
      było bezrobocie i ludzie szukali pożywienia w śmietnikach.
    • tomek884 Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej 10.01.05, 13:27
      Daleki jestem od apoteozy PRL i w ogóle wszelkich systemów nakozawo-
      rozdzielczych. Niestey jednak zestawienie ilości dóbr które można nabyc za
      średnią krajową dziś i wtedy jest niewymierne i wprowadza w błąd. Zwracam uwage
      na dwie pozycje gaz i energie elektryczną. Ciekawi mnie ile po opłaceniu
      rachunku za gaz i prąd wtedy i dziś statystyczny obywatel mógłby nabyć jajek,
      koszul męskich, cementu itd. przypomina mi sie pocieszajaca wiadomość rodem z
      PRL że co prawda mięso znów zdrożało ale potaniały lokomotywy.
      • Gość: realists_1974 zazdrosc i zawisc to P{olska własnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 14:37
        wtedy wszyscy mieli tak samo nieciekawie. a teraz jeden ma samochód, dobre
        ubrania, pełen koszyk w markecie i zagraniczne wakacje, a drugi kiepska prace
        albo co gorsza szuka pracy i ledwo mu starcza na minimum. ludzie zamiast
        myslec jak miec lepiej to wola zeby wszyscy mieli tak kiepsko jak oni. ps. a ja
        sie ciesze ze komuna padła bo mam teraz wpływ na swój losa na wakacje jede do
        Portugalii. fakt ze ryje w robocie po 10 godzin dziennie ale czuję kase.
        pozdrawiam
        • Gość: Bodzio Re: zazdrosc i zawisc to P{olska własnie IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 15:21
          No właśnie :-(
          Gość portalu: realists_1974 napisał(a):
          > sie ciesze ze komuna padła bo mam teraz wpływ
          > na swój losa na wakacje jede do Portugalii.

          Rzeczywiscie twój ojciec musiał wybudować
          dom, wykształcić ciebie po to byś teraz mógł
          wykiwać społeczeństwo,ojca (czytaj wygrywać
          w wyścigu szczurów). Typowy klon Pawki.
          Muszę cię zmartwić - w dłuższej perspektywie
          twoja hierarchia wartości przegra.
          • Gość: realists_1974 Re: zazdrosc i zawisc to P{olska własnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 15:29
            musze Ciebie zmartwić. Mój ojciec jest dumny ze dzieci ma pracowite i jeszcze
            bardziej sie cieszy ze komuna padła. ps. jest kierowca samochodu cieżarowego.
            pracownikiem najemnym a nie nomenklatura tylko on wie ze komuna to był absurd
            totalny i pochwała nieróbstwa. ps. czy wykiwaniem ojca jest ze nie siedze na
            jego garnuszku?????
        • Gość: THEBILL Re: zazdrosc i zawisc to P{olska własnie IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 11.01.05, 10:01
          Jedno pytanko, mamusia czy tatuś posadkę załatwił ?
    • Gość: Travel Jak porównywać ceny? IP: *.acn.waw.pl 10.01.05, 17:17
      Ceny samochodów:

      Porównywanie ówczesnej ceny OFICJALNEJ "malucha" z dzisiejszą np. Fiata Pandy
      jest niedorzecznością.

      Nalezy prównywać ceny towarów w warunkach PORÓWNYWALNEJ DOSTĘPNOŚCI, a więc w
      przedstawionym powyżej porównaniu uzyć ówczesnej CENY WOLNORYNKOWEJ FIATA 126p,
      która wynosiła 3 KROTNĄ WARTOŚĆ CENY OFICJALNEJ.

      PODOBNIE Z ARTYKUŁAMI, które były w PRL dostępne jedynie w PEWEXIE.
      Wziąwszy kurs czarnorynkowy dolara ( czy bonu, jak kto woli) wyjdzie to co
      wyjdzie.

      Jak ktoś tęskni za PRLowską szarzyzną, rzekoma taniochą i rzekomo łatwiejszymi
      zakupami to powinien zgłosić sie do psychiatry i do...OKULISTY!
      • Gość: Bodzio Re: Jak porównywać ceny? IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 18:14
        Gość portalu: Travel napisał(a):
        > Jak ktoś tęskni za PRLowską szarzyzną, rzekoma taniochą i rzekomo
        > łatwiejszymi zakupami to powinien zgłosić sie do psychiatry
        > i do...OKULISTY!

        Nikt nie tęskni do tego co złe!
        Dodatkowo każda indywidualizacja utrudnia wyrobienie
        ogólnego poglądu. Potrzebne jest spojrzenie syntetyczne
        nie analityczne. Niezależnie jak mało dobrego było w PRL-u
        należy to pielęgnować by tego nie stracić.
        Badania socjologiczne wskazują wyraźnie że większośći
        społeczeństwa odpowiadają zasady gry z PRL-u!
        Oczywiście brana jest poprawka na to że pamięta się
        z przeszłości to co dobre, zapomina o tym co było złe.


      • Gość: tacy jak Re: Jak porównywać ceny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 19:21
        Ty któregoś pięknego dnia się obudzą i powiedzą że wszystko było ok i nie
        wiedziali , że rządy obecne zadłużają sie ponad miarę , po to tylko by utrzymać
        się przy korycie. Cały ten okres transformacji to jest wyprzedaż majątku i
        zapożyczanie się po to , by tacy pismacy mogli napisać jaki to raj na ziemi
        stworzyliśmy po obaleniu tej wstrętnej komuny.
        Ta radosna twórczość kiedyś sie skończy i wtedy będzie lament i pomstowanie .
        I dziwię się tym wszystkim którzy to gloryfikują .
        • Gość: zgrozek Re: Jak porównywać ceny? IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 05:49
          Gość portalu: tacy jak napisał(a):

          > Ty któregoś pięknego dnia się obudzą i powiedzą że wszystko było ok i nie
          > wiedziali , że rządy obecne zadłużają sie ponad miarę , po to tylko by
          utrzymać się przy korycie. Cały ten okres transformacji to jest wyprzedaż majątku i
          > zapożyczanie się po to , by tacy pismacy mogli napisać jaki to raj na ziemi
          > stworzyliśmy po obaleniu tej wstrętnej komuny.
          > Ta radosna twórczość kiedyś sie skończy i wtedy będzie lament i pomstowanie .
          > I dziwię się tym wszystkim którzy to gloryfikują .

          Zgadzam sie. Na rozliczenie obecnego 'raju, cudu i tygrysa' trzeba poczekac az
          zaczna byc rozstrzygane sprawy sadowe o zwrot majatku i odszkodowania /Niemcy
          cierpliwie czekaja az rzeczone tereny znajda sie w ich jurysdykcji prawnej/.
          Warto zauwazyc ze jedna tylko sprawa o jedna tylko parcele spowoduje ze cale
          wielkie miasto Lodz pojdzie z torbami.
          Oraz jak zamierzamy splacic obecne 110 mld usd dlugu, ktory rosnie w tempie 1
          mld na miesiac. A przeciez gdyby bylo 'tak wspaniale' to dlug powinien sie
          zmniejszac, czyz nie? W koncu pracujemy prawie tak jak Koreanczycy i troche
          mniej niz Japonczycy z ta roznica ze oni jako kraj za swoja prace maja kase na
          plusie.
      • Gość: Timur Re: Jak porównywać ceny? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.01.05, 02:47
        Drodzy Państwo!
        Naprawdę jest bardzo ciężko porównać ceny te "dziś" i te "wtedy".Przede
        wszystkim dlatego,że jak ktoś już zauważył, wiele artykułów miało 2 ceny.Jedną
        tzw"oficjalną" czyli w praktyce fikcyjną, a drugą czarnorynkową.Poza tym inne
        były gusta i oczekiwania.Nie zapominajmy,że koszty utrzymania to nie
        tylko "cyferki".To także nastawienie ludzi.W latach 60 tych na
        przykład,z "cyferek" wynikała straszliwa nędza, ale jednak żyło się znośnie
        głównie dlatego, że rodziny miały "na stanie" babcie, które ofiarnie cały dzień
        stały przy kuchni,by przyrządzać finansowo tanie, ale pracochłonne potrawy.
        Ludzie jedli dużo zup na kościach oraz wszelakich cynaderek i móżdżków no i
        oczywiście narzekali, że "prawdziwe" mięso było dla nich rarytasem. Lata 70-te
        czyli Epoka Gierka to już inne czasy. Te "babcie" już zwykle powymierały, ale i
        ogólna stopa życiowa się podniosła.Prawda.Zależy jeszcze jak komu.Górnikom na
        pewno.Dlatego prosiłbym,aby we wszystkich tych "wyliczankach" uwzględniać
        sytuację poszczególnych grup zawodowych, a wtedy będzie obiektywniej. Zgadzam
        się z moimi przedmówcami, że porównywanie ostatniego roku PRL ( bakrutującego
        rzecz jasna ) z rokiem 2004 jest subiektywne oraz po prostu niepoważne.
        Należałoby dla zwiekszenia obiektywizmu wziąć rok 1964 potem 1974, potem (
        niech! ) rok 1989 no i oczywiscie rok 2004. Wtedy artykuł o porównywaniu
        kosztów życia w PRL i w III RP miałby znamiona RZETELNEGO materiału
        historycznego a nie byłby jak obecnie "agitką" na poziomie ( za
        przeproszeniem ) Trybuny Ludu. Przedstawienie kilku dat z historii PRL a nie
        tylko tej jednej "schyłkowej" pokazałoby w sposób obiektywny, jak bardzo chorym
        i niewydolnym ustrojem był PRL-owski socjalizm. Bo faktycznie takim był. I TAK
        należało napisać ten artykuł a nie na zasadzie "obrzydzania cynaderką" ( to
        cytat z piosenki pt "Tani Dranie" z Kabaretu Starszych Panów ). Bo skąd się
        bierze ten sentyment za PRL-em, na który większość na tym forum tak psioczy?
        Ano stąd, że jest to skutek uboczny tegoż "obrzydzania". Tak jak za PRL-u
        ludzie mieli w sobie odruch idealizowania II RP w odpowiedzi na OPLUWANIE przez
        PRL-owską propagandę tamtego okresu historycznego. Ze smutkiem zauważam, że
        nasi dziennikarze niewiele nauczyli sie z historii i powtarzają te same błędy,
        które popełniała Nieboszczka Komuna. No i stąd nostalgia za PRL-em. Mili
        Państwo. Gazeta Wyborcza jest dla masowego czytelnika, a nie dla garstki
        kombatantów. Przyjmijcie prosze do wiadomości, że los Zwykłego Człowieka
        niekoniecznie był taki sam jak los Aktywnego Opozycjonisty. Weźcie proszę na to
        poprawkę a będzie lepiej. Poza tym. Komuna upadła 15 lat temu. Skończcie z tym
        Syndromem Zdrady i Kolaboracji. Ci co im się nieźle powodziło za komuny, to
        niekoniecznie musiała być nomenklatura i konfidenci. Często byli to ludzie,
        którzy "wstrzelili się w koniunkturę", tak jak to ma miejsce dziś. Na przykład
        postanowili pracować w kopalni czy hucie i skończyli stosowne szkoły i kursy
        AKURAT WTEDY, gdy do władzy dochodził Edward Gierek.Po prostu fartownie wybrali
        zawód. No i jeszcze miejsce zamieszkania. Ja częśc Epoki Gierka przeżyłem w
        Warszawie. Fakt. Za mięsem były STRASZLIWE kolejki, ale ryby były tanie, dużo
        tańsze w przeliczeniu na średnią pensję niż dziś i z powodzeniem zastępowały
        mięso.Na prowincji oczywiście było gorzej. Zgadzam się, że owoce i warzywa za
        PRL były relatywnie bardzo drogie. Tani był za to nabiał. Bylo nie do
        pomyslenia wtedy, by sery twarde ( żólte ) były droższe od DOBREJ kiełbasy.
        Faktem jest też że relacje cen powodowały specyficzną "hierarchię preferencji".
        Za PRL jadlo się dużo serów i narzekało,że nie mozna dostać kiełbasy, albo że
        była za droga, a dziś... na odwrót.
        Reasumując. Każde czasy są i dobre i złe zarazem.Wszystko zależy od punktu
        widzenia i Indywidualnego Losu Człowieczego. Prawdą jest, że ten Los jest dziś
        duzo bardziej zróżnicowany niż w PRL i nad tym warto się zastanowić.
        To wszystko na razie..
    • Gość: Robbie Re: Wójtowicz - w PRL żyło się drożej IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 19:48
      Cały ten artykuł to oczywista manipulacja obliczona chyba tylko na tych, którzy
      nie pamiętają czasów przed rokiem 1989.
      Po pierwsze, dlaczego wzięto rok 1989, czyli ostatni rok komuny? Przecież
      większość tego roku to strajki, kierowane notabene przez Solidarność, która
      potem przejęła władzę. Gdyby wzięto lata 70-te, to porównanie wypadłoby
      zupełnie inaczej.
      Po drugie, tak ciągle przypominane długi epoki Gierka to jedynie 20 miliardów
      dolarów i to pod koniec jego epoki, czyli w roku 1979. Obecne zadłużenie Polski
      wynosi ponad 100 miliardów dolarów i to po redukcji połowy zadłużenia poprzez
      zabiegi Wałęsy, gdy był prezydentem. Do tego dochodzi drugie tyle długu
      wewnętrznego, którego wcześniej nie było.
      Po trzecie średnia pensja 2500 zł. to też manipulacja. Przede wszystkim
      należy wziąć pensje netto, a nie brutto. Poza tym należałoby policzyć także
      tych, którzy ,,zarabiają” zero zł., czyli bezrobotnych bez prawa do zasiłku
      (przecież za komuny bezrobocia nie było) i wówczas średnia wypadłaby dużo
      niższa.
      A poza tym uważam, że wystarczy po prostu rozejrzeć się wokół i dostrzec tych
      wszystkich bezdomnych, bezrobotnych, chodzących po śmietnikach ,
      eksmitowanych, złomiarzy, itp. , czyli po prostu zjawisk, których wcześniej
      nie było
    • kuubaa Popełniacie błąd systemowy! 10.01.05, 22:09
      Dyskutujecie czy było lepiej czy gorzej. Tylko że o tym mówicie, ale czy o to
      wam chodzi?
      Nie, naprawdę chodzi o to, czy postęp dokonany przez te 15 lat jest
      satysfakcjonujący. To jest najważniejsze pytanie. A jaka jest odpowiedź?
      Sami sobie odpowiedzcie, porównując postęp dokonany np. przez Niemcy przez
      takie same 15 lat od 1945 roku do 1960. No i teraz jesteście zszokowani?
      Moim zdaniem w znacznym stopniu zmarnowane lata, rozkradziony i roztrwoniony
      majątek (jaki by on nie był), poróżnione, sfrustrowane i zedemoralizowane
      społeczeństwo. Ale jednak jest nieco lepiej, szkoda że nie dużo lepiej.
      • Gość: lepiej Re: Popełniacie błąd systemowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 02:05
        na kredyt ciekawe jak długo.
      • Gość: swojak Re: Popełniacie błąd systemowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 02:13
        a po co szukać porównań u sąsiadow . Wystarczy porównać lata 45-60 w Polsce i
        obecne . Poziom z jakiego startowaliśmy po wojnie to była furmanka , łopata ,
        kielnia i pilnik . Policzcie ile w tym czasie wybudowano domów i szkół .
        Jaki był wzrost produkcji w każdej dziedzinie .
        Takiego wzrostu gospodarczego nie osiągamy nawet teraz przy ogromnym
        usprzętowieniu i umaszynowieniu gospodarki.
    • Gość: dziadek PRL to złoty okres rozwoju Polski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.01.05, 07:16
      pamiętam tamte czasy dlatego mnie ta kłamliwa propaganda złości. co mają
      napisać o naszej obecnej sytuacji? korupcja, bezrobocie, szaber mienia
      narodowego i ci pijacy w sejmie którzy za parę groszy są gotowi zrobić
      wszystko. wstyd i hańba.
      • Gość: Bodzio Złoty okres rozwoju Polski historia niech wyznaczy IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 11.01.05, 12:33
        Ło jeżu ale zebrało się tutaj nas starych trzeźwo patrzących
        na to co było i co jest a z niepokojem na to co będzie.
        Wkurza mnie też, że młodzi mają pretensje do nas starych
        iż nie posługiwaliśmy się w latach 50 internetem.
        Oburza mnie fakt że w szkołach podstawowych jest znaczny % dzieci
        głodnych - Za PRL-u za to rodziców zamykano by do kryminału.
        Dyrektor za opóźnienie wypłaty stracił by nie tylko stanowisko
        ale był zgrożony karą 3 lat więzienia (wg starego KK).

        Dzisiaj co? -
        Powszechny wyścig szczurów.
        Korporacyjna organizacja życia (prawie tak jak kasty w Indiach).
        Umowy społeczne he, he - czyli pogrzeb ideałów solidarności.
        Brak akceptowanej przez wszystkich hierarchi wartości.
        Obywatel dzisiaj odpowiada karnie za wszystko prawa ma
        ograniczone do ogólnego minimum opisanego w Konstytucji.


      • expert-ise Dzis Polska nie zyje na kredyt ? 19.01.05, 17:13


        >Wiele osób przywołuje lata 70. jako jedyny przyjemny moment z przeszłości. Ale
        ludzie nie pamiętają, że to było >życie na kredyt,

        Oho ! Czyli dzis nie zyje sie na kredyt? A 100 mld dziura w budzecie to jest ,
        przepraszam, co debet?
    • Gość: Czapla Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: 83.238.12.* 22.01.05, 11:17
      > Ze pan nic nie kuma.

      Panie Nowak, czy Pan nie przesadza? Do kawiarenki internetowej było za daleko?

      IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Czapla
      • Gość: Nowak Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 22:56
        Pan jednak ma obsesyjną osobowość. Objaśniałem już Panu, że neostradą posługuje
        się w Polsce około miliona osób, ale skutek był taki, że sprowokowało to tylko
        Pana do kolejnego wybuchu złości, tym razem w stosunku do "telekomuny". Niechże
        Pan nie będzie dziecinny, bo ja nie jestem świętym mikołajem i nie przebieram
        się na schodach.
        • Gość: zgrozek Re: Wójtowicz -w PRL żyło się spokojniej,na luzi IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 22:45
          Gość portalu: Nowak napisał(a):

          > Pan jednak ma obsesyjną osobowość. Objaśniałem już Panu, że neostradą posługuje
          >
          > się w Polsce około miliona osób, ale skutek był taki, że sprowokowało to tylko
          > Pana do kolejnego wybuchu złości, tym razem w stosunku do "telekomuny".

          Nigdy nie dosc zlosci w stosunku do "telekomuny" ktora jest 2 na liscie
          najdrozszych operatorow na swiecie i DOKLADNIE OSTATNIM pod wzgledem jakosci
          uslug - te oceny wg miedzynarodowego miesiecznika branzowego, ktory poddal
          ocenie ok 150 operatorow.
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka