Dodaj do ulubionych

Balcerowicz musi dostrzec

02.03.05, 20:35
Dyscyplinowac kapital? Co to znaczy - praktycznie, bez ideologicznych wywodow
na temat konfliktu miedzy kapitalem a praca, i malejacej stopy zysku.
Odpowiedzia Balcerowicza bylo, jest i bedzie: reforma finansow, zniesienie
finansowania zbednego zatrudnienia w sektorach PKP, gornictwa wegla i
energetyki, uporzadkowanie systemu swiadczen spolecznych, likwidacja deficytu
budzetu. W ten sposob krajowy kapital zostanie zwolniony do zasilania
prywatnych inwestycji, oraz stopa procentowa (dlugo-okresowa, ustalana na
rynku w oparciu o niepewnosc inwestowania w danym kraju) spadnie i zwiekszy
sie naplyw kapitalu do kraju.
Tyle powiedzialby Balcerowicz, Hausner, Belka, gdyba mial uwage 38 mln przez
kilka minut, oraz niektorych naukowcow i publicystow.
Obserwuj wątek
    • kot.behemot Ni pies, ni wydra, czyli co obaj musicie zrozumieć 02.03.05, 22:11
      Nie mamy ani liberalizmu, ani socjalizmu. Mamy pokraczną krzyżówkę uwypuklającą
      wady obu systemów.

      Liberalizm nie panował przez te ostatnie 15 lat. Przypisywanie profesorowi
      Balcerowiczowi miana liberalnego ortodoksa (którym nie był i nie jest) i guru
      transformacji (którym był i jest) może być miłe, ale mylące. Bo czy jest
      liberalną transformacja, polegająca na zaprowadzaniu drakońskiego fiskalizmu? Na
      nieprzejrzystej prywatyzacji, tworzącej klasę oligarchów zawdzięczających sukces
      nie rynkowi, bynajmniej? Na tworzeniu systemu koncesji, ograniczającego swobodę
      przedsięwzięć gospodarczych? Uprzejmie proszę, żeby, jeśli już chcecie sobie na
      tym liberalizmie poużywać, najpierw dać mu szansę wykazania się. Ot, z pięć lat.
      Realną szansę, a nie tylko polegającą na określeniu ustrojowej pokraki mianem
      "liberalizmu", bo tak akurat wygodnie dla szufladkowania sceny politycznej.

      • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg Balcerowicz nic nie dostrzeze... 03.03.05, 15:53
        On po prostu nie nadaje sie do ekonomii...Ekonomie mozna porownac do
        matematyki...Albo ktos rozumie albo nie...Uczniowie w klasie dziela sie na tych
        kilka procent ktore matematyke rozumie i ma 5i 6tki i na reszte ktora ma ledwie
        3...I zadne tlumaczenia nie pomagaja...Balcerowicz wyuczyl sie jednego zdania
        <trzeba walczyc z inflacja> i od 16 lat powtarza...Tymczasem ekonomia jest o
        wiele bardziej skomplikowana...Ale Balcerowicz to nie jedyny
        problem...Olbrzymim problemem jest tzw. niezaleznosc NBP i RPP czyli brak
        kontroli nad nimi...Nie ma nic gorzszego niz brak kontroli nad
        urzedami...Skutki widzimy smieszna suma 13 milionow zatrudnionych na 20
        milionow chcacych pracowac...Nawet Putin z Polski sie smial bo nawet Rosja ma
        wyzsze zatrudnienie...Oto do czego nas doprowadzil Balcerowicz i zly system
        instytucjonalny...
    • Gość: nitq Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 07:14
      jezu, może ktoś w końcu zdefiniuje słowo "liberazlizm" i "socjalizm" bo obawiam
      się że rozumienie tych właśnie słów to problem. Nie tylko statystyki.
      No i wreście coś ciekawego. jakiś głos opamiętania. super
    • Gość: Polak Musimy dostrzec, jaka jest sytuacja w Polsce!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:31
      Znakomity tekst na tematy społeczne. Ze swej strony dodam trochę wstydliwej i
      ukrywanej statystyki.
      Z danych GUS wynika, że 22 miliony, tj. 57% obywateli polskich, żyje
      poniżej przyjętej granicy niedostatku, z czego 5,8 miliona ludzi (15%) żyje
      poniżej ustawowej granicy ubóstwa, a 3,7 miliona obywateli (9,5%) żyje poniżej
      granicy skrajnego ubóstwa, prowadzącego do biologicznego wyniszczenia organizmu
      (tożsame ze stopniem biedy w krajach afrykańskich). Stopa bezrobocia wynosi
      grubo ponad 20%, zaś w niektórych regionach kraju przekracza 41%. Zasiłki
      pobiera tylko 19,7% obywateli pozostających bez pracy. Reszta odżywia się
      powietrzem.

      Nie są to jednak pełne dane, ponieważ np. właściciele i posiadacze
      gospodarstw rolnych, o powierzchni użytków rolnych powyżej 2 ha
      przeliczeniowych, nie mogą rejestrować się jako bezrobotni. Szacuje się, że w
      rolnictwie indywidualnym dodatkowo ponad 1,8 mln osób pozostaje bez pracy,
      tworząc tzw. bezrobocie ukryte. Ocenia się, że faktyczne bezrobocie, razem z
      jego ukrytymi formami, wynosi około 30%. Oznacza to, że ok. 5 mln 100 tys.
      obywateli naszego kraju pozostaje bez pracy. Straty wykazuje 42,6% podmiotów
      gospodarczych, a średnia rentowność oscyluje wokół 0,5%. Około 80% wszystkich
      przedsiębiorstw utraciło płynność finansową i nie jest w stanie regulować
      własnych zobowiązań.

      W tej sytuacji trzeba zadać pytanie: czyja jest władza w państwie polskim?
      Czy jest demokracja i sprawiedliwość społeczna, czy ich nie ma? Na
      plutokratyczny charakter systemu wskazuje kuriozalny podział dochodu
      narodowego. Wg danych GUS, na 20% Polaków przypada 5% dochodu, na 55% Polaków -
      25% dochodu, na 15% Polaków - 15% dochodu, a na 10% Polaków - aż 55% dochodu
      narodowego.

      Co trzeci Polak należący do 4 milionowej grupy osób żyjących poniżej
      minimum egzystencji biologicznej to dziecko, które nie ukończyło 14 roku życia –
      o sytuacji poinformowała Polska Akcja Humanitarna na konferencji prasowej
      zorganizowanej w dniu 1 września 2004r.

      Z badań, przeprowadzonych przez prof. Wielisławę Warzywodę - Kruszyńską
      (Instytut Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego), wynika, że najwięcej biednych
      dzieci jest w województwach: świętokrzyskim warmińsko-mazurskim (w ubóstwie
      żyje 40 % wszystkich dzieci), podkarpackim, kujawsko-pomorskim, podlaskim i
      lubuskim (30-40 %).

      Zdaniem prof. Warzywody-Kruszyńskiej, "każde z tych województw należy w
      całości uznać za enklawy dziecięcej biedy". Według UNICEF, w całej Polsce w
      skrajnej biedzie żyje średnio 15,4 proc. dzieci.

      Wicepremier Izabela Jaruga Nowacka poinformowała, iż na program dożywiania
      dzieci rząd przeznaczy w najbliższym czasie 7 mln zł. W tym roku na dożywianie
      przeznaczono 60 mln zł. Kwota ta jednak nie pozwala nawet na częściowe
      zaspokojenie potrzeb głodujących w jednym województwie.

      Obecnie ponad 6 tyś Polaków w skali jednego roku popełnia samobójstwo z
      uwagi na brak środków do życia. Zachodzi pytanie, jaka nas czeka przyszłość w
      obecnej Polsce?
      Polak.
      • Gość: mil Re: Musimy dostrzec, jaka jest sytuacja w Polsce! IP: *.science.uva.nl 03.03.05, 10:10
        > Z danych GUS wynika, że 22 miliony, tj. 57% obywateli polskich, żyje
        > poniżej przyjętej granicy niedostatku, z czego 5,8 miliona ludzi (15%) żyje
        > poniżej ustawowej granicy ubóstwa, a 3,7 miliona obywateli (9,5%) żyje poniżej
        > granicy skrajnego ubóstwa, prowadzącego do biologicznego wyniszczenia organizmu

        Daleki jestem od lekcewazenia podanych przez Ciebie statystyk. Byc moze jednak
        nalezy zadac sobie pytanie: na ile sa one prawdziwe? Nie zapominajmy, ile ludzi
        w Polsce pracuje na czarno (w Polsce albo za granica). Czy ich dochody te
        statystyki obejmuja?
        • Gość: Polak Re: Musimy dostrzec, jaka jest sytuacja w Polsce! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 10:27
          Milu!
          Bardzo wielu naszych Rodaków, żyje z działalności przestępczej, prostytucji,
          stręczycielstwa itp, którą też można nazawać "szarą strefą". Lecz większość z
          nich do tego typu "pracy" zmusiło samo życie.
          Bardzo Ciebie zachęcam do oglądania nowego programu w TVN nt. poszukiwania
          pracy przez bezrobotnych. Ponadto zachęcam Ciebie do oglądania programów TV o
          Śląsku i kradzieżach węgla przez bezrobotną młodzież. O tym się dopiero mówi
          gdy jakiś młody lub grupa młodych ludzi ginie pod kołami pociągu. Szczególnie
          zaś do śledzenia spraw bezrobocia i ludzkich tragedii na stronach organizacji
          pozarządowych.
          Moje słowa kierowane do Ciebie chciałbym też skierować do wszystkich ludzi
          zainteresowanych naszym wspólnym dobrem w celu rozwiązywania tych bolesnych
          problemów społecznych.
          Pozdrawiam - Polak.
    • Gość: Juras Jaki liberalizm? IP: 213.77.34.* 03.03.05, 08:34
      W Polsce nie ma liberalizmu - żyjemy w rykowym socjaliźmie. A L. Balcerowicz i
      inni tzw. liberalni ekonomiści swoje liberalne poglądy wyrażają jedynie w
      prasowych felietonach. Jak obejmują rządowe posady, to przekształcają się w
      socjal-etatystów (Gronicki). Jaki liberalizm? Popatrzmy na wciąż rosnące koszty
      pracy w Polsce. I jak tu ma nie być wysokiego bezrobocia?
    • Gość: JASlon Liberalizm - Socjalizm IP: 217.97.129.* 03.03.05, 09:59
      W artykule, ale głównie w tym wątku pojawia się takie przeciwstawienie. Ale już
      w wątku schodzi to wyraźnie na przerzucanie się słowami "zaklęciami" oraz na
      deklarowanie prawd jedynych i ostatecznych.
      Sam artykuł zaliczyłbym do nurtu ciekawych i potrzebnych, a na łamach mediów
      niechcianych i nieobecnych. Z jedną z wypowiedzi, jedną z propozycji się nie
      zgadzam, mianowicie z propozycją wprowadzenia odpłatności za studia. Jeżeli
      już, to wprowadźmy odpłatność za leczenie. Dlaczego tak? Moim zdaniem państwo
      powinno dawać szanse na jak najlepszy start nowym pokoleniom. Wyrównywanie
      szans edukacyjnych na poziomie podstawowym i średnim oraz darmowe studia dla
      takiej grupy najzdolniejszych na jaką nas stać. Tymczasem na zadbanie o swoje
      zdrowie każdy ma czas, może się w trakcie aktywności zawodowej zabezpieczyć na
      tyle na ile go stać. Piszę to trochę z przekory, bo z nieznanych mi powodów,
      ludzie piszący takie analizy chętnie godzą się na płatne studia, niechętnie
      piszą o płatnej opiece zdrowotnej. Podejrzewam nieśmiało, że dzieci już studia
      skończyły (zresztą piszący też do ubogich nie należą), a tymczasem zdrowie
      właśnie zaczyna szwankować i będzie coraz gorzej. Ale to tylko na marginesie.

      Autor słusznie podnosi, że działania liberalizujące zostały podjęte, że prawa
      pracownicze zostały ograniczone, a efektów w zatrudnieniu nie widać.
      Likwidacja "socjalistycznej" gospodarki przyniosła narastającą falę bezrobocia,
      jakie są gwarancje, że kolejne liberalizujące ją posunięcia przyniosą
      oczekiwane efekty? A jak efektów nie będzie, tylko przybędą kolejni bezrobotni
      z PKP, służby zdrowia, oświaty? Skończy się tylko na wzroście dobrobytu 5 czy
      10% przedsiębiorców i kolejnym wzroście bezrobocia?

      Bez takich artykułów i publicznej dyskusji o powinnościach społeczeństwa wobec
      swoich obywateli wszelkie wygłaszane eks katedra jedynie słuszne rozwiązania
      będą kolejną ślepą uliczką! Mamy 30% ludzi wypchniętych poza nawias
      cywilizacji. Czy chcemy wypchnąć tam następnych? Czy mamy obniżyć średnie
      zarobki do poziomy chińskich aby konkurować o miejsca pracy? Nasi kochani
      liberałowie zapominają o tym, że przedsiębiorcy dostali wolność przenoszenia
      kapitału, a społeczeństwu proponują wolność klepania biedy!!! Jaką mamy
      gwarancję, że majątek zdobyty w Polsce, np. dzięki obniżeniu podatków i
      ograniczaniu praw pracowniczych jutro nie zostanie przeniesiony do Azji czy
      Afryki.

      Czy ten kapitał który mógłby być uwolniony z PKP, oświaty czy służby zdrowia
      będzie ślepy czy przyprawimy mu oczy?

      JA Slon
    • Gość: wg Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.igf.edu.pl 03.03.05, 10:25
      Być może jestem niesprawiedliwy ????
      Dla minie niedouczony
    • Gość: ast Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.idea.pl 03.03.05, 11:23
      A dla mnie ten artykuł i niektóre wypowiedzi na tym forum, to takie typowe lewackie czepianie się.
      Balcerowicz ma konkretne osiągnięcia - wystarczy popatrzeć, co inflacja zrobiła np. na Ukrainie i jak tam się teraz żyje i jakie tam jest bezrobocie i płaca minimalna.
      A co osiągnęła lewica ???
      Zagmatwane podatki, rozdęty budżet wysysający kapitał z gospodarki i z banków i co za tym idzie rozdawnictwo i układziki (dojścia do koryta). Ja np. nie mam szans na legalne zarabianie jako działalność gospodarcza - ZUS i obsługa księgowa to około 1000 zł stałego kosztu CO MIESIĄC. Ten kosmiczny obowiązkowy ZUS - to właśnie lewica uczyniła. Te pop****ne podatki - to też lewica gospodarcza nam zafundowała.
      • Gość: KOMANDOS A Ty w ogóle czytałes ten artykuł ?? IP: *.crowley.pl 03.03.05, 11:59
        Przecież Autor nie kwestionuje osiągnięć Balcerowicza ....
        W czym więc problem ??
        • Gość: ast Re: A Ty w ogóle czytałes ten artykuł ?? IP: *.idea.pl 03.03.05, 13:05
          Autor zarzuca Balcerowiczowi niedostrzeganie problemów - bezrobocia, biedy itp. i prowadzenie polityki która podoba się tylko 1/3 "sytych".
          I to właśnie nazywam lewackim czepianiem się, bo źródła tych problemów ja widzę jako o wiele bardziej złożone - a autor zdaje się postrzegać jako ich przyczynę tą balcerowiczowską dyscyplinę i cięcia. Nie zgadzam się, nie rozdawnictwem budżetowym likwiduje się biedę. I nie z cięć i dyscypliny bieże się bezrobocie.
          Uważam, że to właśnie z działań lewicy (wysokie i skomplikowane podatki, rozdawnictwo państwowe prowadzące do etatyzmu) biorą się te problemy, z którymi lewica chce "walczyć".
    • edwales1 Re: Balcerowicz musi dostrzec 03.03.05, 11:52
      PREMIER BALCEROWICZ TWIERDZI,ŻE ZRÓZNICOWANIE DOCHODÓW W POLSCE UTRZYMUJE SIE
      NA UMIARKOWANYM POZIOMIE.
      To pewnie kpina,bo w/g expertów rynkowych menadżerowie w Polsce mają najwyższe
      dochody ze wszystkich nowych 10 państw Unii, a i nie rzadko większe niz
      menadzerowie innych krajów Europy Zachodniej.Menadżerowie bankowi,KGHM, Orlenu,
      PZU i wielu innych koncernów zarabiają niebotyczne wręcz sumy, nierzadko ponad
      100.000 PLN - a jakie są pensje pielęgniarek, nauczycieli,nie mówiąc o klasie
      robotniczej czy rolniczej.Do tego w porownaniu z Europą Zach. ci menadzerowie
      placą stosunkowo niższe podatki i nawet ostatnia propozycja 50% podatku nie
      przeszla - i to sie nazywa "umiarkowany poziom" ????
      • Gość: KOMANDOS Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.crowley.pl 03.03.05, 12:01
        Dodajmy także że większośc tych "TOPOWYCH" Menedżerów tkwi na swych stanowisk z
        politczno-rodzinno-towarzyskich układow a poziom ich kompetencji, etyki i
        czesto kultury osobistej jest po prostu żenującej.
        ORLEN, KGHM, BZWBK - to świetne przykłady !
        • 2berber Re: Balcerowicz musi dostrzec 03.03.05, 12:23
          Obrzucanie etykietami socjalista, liberał, populista et.cet.
          nic nie daje. Może istota problemu leży w innym miejscu?
          Myślę że ekonomiści w tym tzw. wielcy monetaryści A. Salazar,
          L. Balcerowicz są po prostu tylko bardzo dobrymi szulerami.
          Przyszłością społeczeństw powinni zajmować się socjolodzy.
          Inaczej można to wytłumaczyć tak - dla naszego społeczeństwa
          największym autorytetem jest Papież ale największe znaczenie
          dla naszej przyszłości ma to co wymyśli Bill Gates i jemu podobni.
          Dla naszego przyszłego dobrobytu myśli, rozwiązania, teorie
          Papieża i Balcerowicza mają tak samo znikome znaczenie

          • damkon teorie pol zartem pol serio 05.03.05, 08:47
            Skad czerpie Pani takie natchnienie do pisania tych wszystkich swoich wesolych
            teorii? Przypomne Pani, ze ekonomia moze byc traktowana jako czesc tzw.
            szerokopojetej socjologii.
    • natashha Re: Balcerowicz musi dostrzec 03.03.05, 13:15
      Opowiem wam bajke-W 1992r.moj wujek wrocil ze Stanow z pokazna kwota gotowki.Za
      te pieniadze mial zbudowac i wykonczyc ok.200m dom.Dzialka byla kupiona,plan
      gotow,materialy zgromadzone.Wpadl jednak na pomysl,aby najpierw te pieniadze
      zainwestowac.Zalozyl firme,ktora zaczela dzialac w polowie 1992r.i zamknela ten
      rok strata.We wszystkich pozniejszych latach przynosila dochod.Kiedy rzadzilo
      SLD bylo wcale niezle,udalo sie nawet zaoszczedzic ok.60tys.na budowe
      domu.Nastal AWS.Balcerowicz tak skutecznie schlodzil gospodarke,ze firma
      polknela oszczednosci,dzialke,70 tys kredytu.Przez 1,5 roku raty kredytu byly
      strawne do splaty,no i wtedy bank zazadal splaty w ciagu roku.Przeliczone na
      nowo raty wynosily po ok.5,5tys. miesiecznie.Sam nie wie jakim cudem udalo mu
      sie to splacic,ale ani on ani jego rodzina nie zapomna tego roku
      nigdy.Ograniczyli wtedy wszystko nawet kapiel,ktora dozwolona byla raz w
      tygodniu.Zona wymogla na nim przyrzeczenie,ze jezeli kiedykolwiek firma bedzie
      potrzebowala kredytu,to ja zamknie.Po jakims czasie odezwal sie pracownik tego
      banku proponujac kredyt,ale wujek poslal go na drzewo.Dzis firma zatrudnia 7
      osob,nie ma zadnych zaleglosci platniczych,zdarzaja sie miesace,ze wujek placi
      kilka tysecy podatku miesiecznie,a mimo to nie mysli juz o budowie domu czy
      innych wiekszych inwestycjach.Po prostu wiekszosc zysku trafi z powrotem do
      firmy i na prywatne przyjemnosci zostaje niewiele.Kiedys myslal,ze ktores z
      jego dzieci przejmie firme,ale w tej chwili kaze im stad uciekac,co jedno juz
      uczynilo.Niedawno odwiedzil go kolega,ktory w 1992r.posanowil zostac w USA na
      stale.Przez te lata dorobil sie domu,awansowal w pracy,dzieci dostaly sie na
      studia,jest zadowolony z zycia,a moj wujek zmeczony.Mnie radzi,abym poszukala
      sobie lepszego miejsca do zycia i bron boze nie brala sie w Polsce za zadne
      interesy.Polska to zly kraj do zycia dla uczciwych,ciezko pracujacych ludzi.
      • Gość: Kagan Realia kapitalizmu a zyczeniowe myslenie Polakow IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 13:29
        Sluchaj, jak ktos otwiera firme, to w prawdziwym kapitalizmie,
        czyli wolnorynkowym, nikt mu nie da gwarancji sukcesu.
        Twoj wujek jest po prostu marnym biznesmenem, i tyle,
        jak zreszta 90% biznesmenow i 99% calej populacji...
        Zagwarantowany zbyt a wiec i zyski to mieli rolnicy w PRLu,
        nazywalo sie to dostawy obowiazkowe i bardzo wtedy rolnikom
        suie to nie podobalo. ;)
        Dzis sie im nie podoba, ze nie maja zbytu na swoje produkty...
        W kapitalizmie jest bowiem, poza okresami wojny, trwala
        nadwyzka podazy nad popytem, w tym nadwyzka podazy sily
        roboczej... I tak zawsze bedzie w kapitalizmie wolnorynkowym,
        ze 10-20% ludnosci zyje bardzo dobrze, drugie 10-20% jako
        tako, a reszta klepie biede (to w bogatych krajach)
        albo zyje w nedzy (to w biednych krajach)... Nigdzie sie
        tez obecnie nie dojdzie do bogactwa uczciwa praca... To nie te
        czasym gdy w USA pucybut zostawal w rok-dwa milionerem... :(
        • natashha Re: Realia kapitalizmu a zyczeniowe myslenie Pola 03.03.05, 16:17
          No widzisz mowisz tak jak moja cioca.Ona tez uwaza,ze on jest slabym
          biznesmenem,bo powinien placic ludziom 500zl pensji,a nie 1,5 czy 2tys.Malo
          tego wyplaca im jeszcze premie swiateczne i funduje paczki dla dzieci.Jakby
          jeszcze bylo malo od wszystkiego placi podatki.Ten czlowiek nie potrafi
          kombinowac,nie umie wchodzic w uklady-mowi ze tego nienawidzi,nie dal nigdy w
          zyciu lapowki.To chyba nasza skaza rodzinna,bo to on jest ze mna spokrewniony,a
          nie ciocia.No coz jezeli mam komus wierzyc,sluchac rad,to bede sluchac
          czlowieka,ktory zaryzykowal swoje pieniadze,wzial odpowiedzialnosc za innych
          ludzi,ktory za kazdy popelniony blad gorzko placi i przez to uczy sie.Moze jest
          slaby,ale udalo mu sie utrzymac firme w czasach,kiedy padaly one jak muchy po
          muchozolu.Jakos trudno zaufac mi Balcerowiczowi czy innemu urzedasowi,ktorzy
          nie ponosza zadnych konsekwencji swoich dzialan,jak chocby wtedy,kiedy
          schlodzona gospodarka unicestwila ogrom firm i pozbawila pracy wielu ludzi.Poza
          tym to moj wujek pracuje na pensje urzedasow,a nie odwrotnie.To oni za ogromne
          pieniadze steruja polityka gospodarcza panstwa i jezeli nie widac
          efektow,powinni podawac sie do dymisji.Tymczasem oni zawsze znajduja
          wytlumaczenie dla swoich nieumiejetnosci.
          • Gość: Maruti Re: Realia kapitalizmu a zyczeniowe myslenie Pola IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 17:18
            Moze i jest marnym biznesmenem, ale podziwiam twojego ojca. Malo takich w Polsce.

            Wczoraj po raz ostatni w zyciu zaufalem Polakowi. Oskubal mnie na 150 zlotych choc wszystko co robilem robilem z dobrej woli. Po prostu mnie wykorzystal. Nie bede z tego powodu plakal, ale od dzisiaj juz nigdy nikomu w Polsce nie pomoge. Ot moralnosc Polaka. Ja juz mam dosyc polskiej 'kultury przedsiebiorczosci'.

            Pozdrow ojca. Niech sie trzyma. Powinien byc dumny z tego, ze ma wartosci i ich sie trzyma.

    • nonno1 Re: Balcerowicz dostrzega, ale autor co proponuje? 03.03.05, 14:17
      Nie jest prawdą,że Balcerowicz nie dostrzega różnych braków i bolączek, np.
      bezrobocia. Dostrzega i często proponuje środki zaradcze np. silny nacisk na
      edukację kosztem dotacji do upadających przedsiębiorstw i branż.

      Ale nawet zgadzając się z autorem, że współczesny kapitalizm jest bardzo beee (a
      kiedy był on piękny?), nie widzę żeby proponował on coś konkretnego.

      Ponarzekać każdy może!

      Co ma być lepsze? Sztuczne tworzenie miejsc pracy przez państwo?

      Kosztem czego? Obciążania rentownych przedsiębiorstw? Przecież to prosta droga
      do ich upadku i zwiększenia bezrobocia.
    • Gość: ohio Czytajac miedzy wierszami IP: *.pngusa.net / *.pngusa.net 03.03.05, 16:11
      "Tak jak Lech Wałęsa jest niekwestionowanym liderem polskiej transformacji
      politycznej, tak Leszek Balcerowicz, legenda polskiej ekonomii, jest
      niewątpliwie "polskim Wałęsą" transformacji ekonomicznej"

      To bardzo dwuznaczne zdanie. Widac, ze Autor nie chcial (nie mogl?) powiedziec
      wprost tego, co mozna bylo powiedziec nastepujaco: Wiemy dzisiaj, ze Okragly
      stol byl oszukanczym przedstawieniem zainscenizowanym przez Kiszczaka majacym
      zagwarantowac miekkie ladowanie komunistow wobec zmian w ZSRR. Rola Walesa bylo
      firmowac inscenizacje na uzytek spoleczenstwa, a rola Balcerowicza bylo
      zagwarantowanie przeistoczenia sie bezpieki i nomenklatury w oligarchow. I to
      sie udalo.
    • toja3003 A może tak trochę więcej konkretów panie autor? Bo 03.03.05, 16:30
      A może tak trochę więcej konkretów panie autor? Bo na razie to tylko klepanina
      na okrągło typu „musim, bo się udusim”, „weźmiemy się i zrobicie”, „wicie,
      rozumicie”. Wiadomo jaki jest sposób na bezrobocie: podatki w dół, dotacje w
      dół, państwowe prywatyzować:
      od RTV, przez kolej i więzienia po drogi czy armię, nie mówiąc o służbie
      zdrowia czy szkołach i wtedy będzie efekt; reszta to paplanina. Balcerowicz ma
      rację i dawno już to dostrzegł, teraz kolej na pozostałe 40 milionów.
      • 2berber Re: A może tak trochę więcej konkretów panie auto 03.03.05, 16:42
        toja3003 napisała:
        > państwowe prywatyzować:
        > od RTV, przez kolej i więzienia po drogi czy armię, nie mówiąc o służbie
        > zdrowia czy szkołach i wtedy będzie efekt; reszta to paplanina.
        > Balcerowicz ma rację i dawno już to dostrzegł, teraz kolej na
        > pozostałe 40 milionów

        Tyż piknie :-( Trzeba zmienić te 40 milionów bo Balcerowicz ma rację.
        • toja3003 zgadza się 2berber, takie są te alternatywy 04.03.05, 09:17
          • 2berber Re: zgadza się 2berber, takie są te alternatywy 04.03.05, 10:39
            No wiesz całe społeczeństwo zaprząc do wyścigu szczurów?
            Społeczeństwo już wymyśliło sposób na eliminowanie jednostek
            których pomysły nie przystają do oczekiwań i potrzeb.
            Tym sposobem są różnorakie demokratyczne wybory.
            W przypadku Balcerowicza ten demokratyczny sposób na eliminację
            nie do końca się sprawdza. Ja jednak wierzę w społeczeństwo
            coś wymyśli.
    • Gość: ohio Mowiac wprost (Jerzy Przystawa) IP: *.pngusa.net / *.pngusa.net 03.03.05, 16:39
      Jerzy Przystawa: Nie mówię z ironią, ale opowiadam tyle, że musi nam pan
      Balcerowicz wyjaśnić, jak to się stało, że skonstruował ten zabójczy mechanizm
      spekulacyjny, ten mechanizm stóp procentowych i zamrożonego kursu dolara. Musi
      nam wyjaśnić, jakie korzyści Polska na tym uzyskała. To, jakie są straty, my
      dokumentujemy, bo stworzyła się możliwość rabunku, legalnego spekulacyjnego.
      Taka możliwość została stworzona i taka możliwość została wykorzystana. A co w
      zamian? Co uzyskaliśmy w zamian? Jadwiga Staniszkis powiedziała, że być może
      FOZZ to była łapówka za "okrągły stół". Być może. Niech to powiedzą -
      musieliśmy to frycowe zapłacić, byśmy mogli dokonać tych przemian, które
      zostały dokonane. Niech nam to powiedzą - mieliśmy czołgi sowieckie, rakiety na
      głowie. By się tego pozbyć, musieliśmy pod stołem dokonać tego handlu, zgodzić
      się na tę gigantyczną łapówkę. Polacy to zrozumieją.

      Calosc tutaj:
      www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=8602
    • Gość: nitq Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 20:42
      pozdrowienia dla natashhy i siły wujkowi, który niestety ma rację, pełną i
      życiową, i słuchaj wujka póki jeszcze możesz, i oby uczciwość, rzetelność w
      końcu w tym kraju zaczeły coś znaczyć, śmierć cwaniakom
      • Gość: My Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 01:06
        potrafimy prowadzić tylko akademickie dyskusje. Oczywiście problem potrafimy
        zdefiniować , natomiast wnioski są najczęściej chybione. Ja w całej tej
        dyskusji nie słyszałem np: jaka rolę ma odgrywać państwo i rząd . Co to jest
        polityka i czemu ma ona służyć?
        Ktoś tu pisze o wadliwych podatkach czy innych przeszkodach w rozwoju
        przedsiębiorczości.
        Podstawową przeszkodą w rozwoju przedsiębiorczości jest brak odpowiedniego
        popytu.
        Wokół tego problemu winna toczyć sie dyskusja .
        Do tej pory temn popyt nakręcaliśmy w różny sposób , a to sprzedażą majątku
        i rozdawnictwem tych pieniędzy , a to znowu pożyczkami zagranicznymi i
        rozdawnictwem tych pieniędzy.
        Nie słyszałem natomiast by któryś z naszych polityków mówił coś o rozszerzeniu
        rynków zbytu na polskie produkty i usługi. No nie przepraszam poszliśmy do
        Iraku zdobywać strefy wpływów. Myslę jednak że dużo łatwiej i szybciej można to
        osiągnąć drogą pokojową , ale nam chyba to nie jest dane.
        Mając prawie za miedzą potężny rynek zbytu my na siłę z niego się wycofujemy .
        Ba na ten rynek wchodzą ponad naszymi głowami Niemcy Francuzi i inni którzy
        znaja sie na polityce.Dla naszych "polityków" ważniejszy od narodu polskiego
        jest naród ukraiński , czeczeński, tybetanski , kubanski i jeszcze pare innych
        na kuli ziemskiej.A skutki tego jakie są kazdy widzi.
    • titus_flavius teoria ekonomii a praktyka życia 04.03.05, 06:56
      Chaire,
      klasyczna ekonomia opiera się na modelach, które są niezgodne z życiem, jak to
      wszystkie uproszczone modele, które próbują opisywać rzeczywistość społeczną.
      Nie ma bowiem tzw. "homo economicus", człowieka, którego jedyną siłą napędową
      do działania jest chciwość. Tak może było w oficjalnych sferach ojczyzny Adama
      Smitha, tj. XVIIIw. kalwińskiej Szkocji, ale nigdy ludzie niekierowali się
      wyłącznie żądzą zysku, jako myślą przewodnią swojej życiowej działalności.
      Z tych właśnie przyczyn rozwój ekonomii od 250 lat polega na próbach
      wyjaśniania, dlaczego ludzie nie chcą stosować się do modeli ekonomicznych.
      Ekonomości radza sobie dobrze wyłącznie w sztucznej rzeczywistości, którą sami
      kreują, czyli w sferze pieniądza. Tutaj istotnie można im ufać. Ale już nie w
      projekcji skutków polityki pieniężnej na prawdziwe życie!
      Weźmy kolejny dogmat ekonomostów klasycznych, czyli, że wzrost zysków równa się
      wzrostowi inwestycji, a te równają się spadkowi bezrobocia. W modelach istotnie
      to działa, ale w życiu niekoniecznie.
      W Polsce w zeszłym roku firmy miały gigantyczne zyski. Inwestycje nie wzrosły.
      Nigdzie bowiem nie ejst powiediane, że zyski zarabione w jednym kraju, w tym
      kraju firmy muszą reinwestować.
      I co chca z nimi zrobić? Wczoraj Rzeczpospolita napisała o tym artykuł.
      Większość zysku spółki giełdowe chcą wypłacić akcjonariuszom (w większości
      spółkom zagranicznym), resztę na inwestycje - b. często poza Polską.
      Widać więc, ze bardziej sensowne by było podwyższenie podatków od firm do 50%,
      z jednoczesnym zwolnieniem od podatku części zysków przeznaczonych na
      inwestycje.
      T.
      • titus_flavius Nie ufajmy ekonomistom klasycznym! 04.03.05, 07:03
        Chaire,
        z wyjątkiem sfery pieniądza - na której rzeczywiście się znają, a to z
        następujących przyczyn:
        -swoją filozofię opieraja na z gruntu antyspołecznych założeniach darwnizmu
        społecznego, a także założenia, ze chciwość jest dobra,
        -modele ekonomiczne opierają się na gospodarkach zamkniętych, a takich nie ma.
        Nie rozumieją więc, że zyski osiągnięte w danym kraju mogą być wywożone, a nie
        inwestowane.
        -nie ma dla nich znaczenia solidaryzm społeczny, skutkiem czego przygotowują
        wojnę biednych (90% społeczeństwa), z bogatymi.
        -patrzą na świat z perspektywy wielkich firm i banków, które zwykle ich
        zatrudniają.
        -nie uwzględniają w swoich modelach specyfiki społecznej i kulturowej
        poszczególnych społeczności,
        -zapominają, że najważniejsze powinno być subiektywne zadowolenie ludzi z
        życia, a nie rosnące słupki statystyczne, które ludzie przypłacają ruiną życia
        społecznego.
        T.
    • titus_flavius Papatrzcie sobie na USA 04.03.05, 07:11
      Chaire,
      na ten niedościgły wzór naszych darwinistów społecznych i fanatyków wolnego
      rynku.
      W USA ograniczona rola państwa jest uzupełniona przez aktywność społeczną.
      Amerykanie nie oczekują pomocy od państwa, bo sami nawzajem sobie jej
      udzielają. Ogromna większość ich działa społecznie, pomagając tym, którym się
      bez ich winy nie wiedzie. Osoby, które nie pracują społecznie i nie dają
      pieniędzy na cele społeczne są piętnowane. Nie bez powodu miliarderzy tamtejsi
      łącznie z Gatesem przeznaczają sporą część swoich fortun na cele społeczne.
      A co ze swoimi pieniędzmi robią ci POlacy, którym się wiedzie? Kto z naszych
      polskich japich daje część swoich zarobków na cele społeczne? Kto z nich
      pracuje społecznie? Podatki są za wysokie? W USA podatki od dochodów są
      relatywnie wyższe, a to im nie przeszkadza w wydawaniu 10/20% pozostałych
      zarobków ubogim.
      T.
      • 2berber Re: Papatrzcie sobie na USA 04.03.05, 10:44
        titus_flavius napisał:
        > W USA ograniczona rola państwa jest uzupełniona przez aktywność społeczną.
        W słowach, a w czynach ograniczona wyliczeniami kwestionariusza podatkowego.
    • Gość: Piotr FAŁSZYWE TEZY EKONOMICZNE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 04.03.05, 11:50
      Fałszywe jest założenie autora, powtarzane skądinąd przez wielu, np. Jacka
      Żakowskiego w GW, że pracy na skutek postępu technicznego ubywa. Już dawno
      stwierdzono, że postęp jedynie powoduje alokację zasobów pracy. Coraz mniej
      jest ludzi zatrudnonych w przemyśle, ale coraz wiecej w usługach. Ubywa
      robotników, górników, ale przybywa pracowników biur podrózy, banków
      detalicznych pojawijacych sie na każdym rogu, firm telefonii komórkowych,
      warsztatów samochodowych itd. Średni światowy poziom bezrobocia utrzymuje się
      ma mniej więcej stałym poziomie od początku rewolucji przemysłowej. Niestety
      nt. gospodarki lubią wypowiadać się też Ci, którzy niewiele o niej wiedzą.
      • Gość: mil Re: FAŁSZYWE TEZY EKONOMICZNE IP: *.science.uva.nl 04.03.05, 13:13
        Nie znam sie na gospodarce.

        Ale wiem na pewno, ze w skad-inad rozwinietym kraju, w ktorym mieszkam
        (Holandia) ubywa oddzialow detalicznych bankow, bo coraz wiecej osob korzysta z
        bankowosci internetowej.

        To samo w telekomunikacji - miejscowy operator KPN wlasnie oglosil, ze przez
        najblizsze lata bedzie co roku zwalnial po ponad 1500 osob, bo nowe technologie
        nie wymagaja tak duzej liczby pracownikow jak tradycyjne.

        Czy masz moze przyklady stron w sieci, gdzie sa informacje potwierdzajace to, co
        piszesz ("Średni światowy poziom bezrobocia utrzymuje się ma mniej więcej stałym
        poziomie od początku rewolucji przemysłowej")? Mysle, ze nie tylko ja bardzo
        chetnie bym sie z nimi zapoznal.
      • Gość: Piotr Re: FAŁSZYWE TEZY EKONOMICZNE IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 04.03.05, 16:31
        Witam, to były tylko przykłady. W tym temacie z czasem każdy przykład traci na
        aktualności. Odejdą z jednej branży przejdą do drugiej nowopowstałej. Ten
        proces jest bardzo dynamiczny. W dynamicznie rozwijajacej się gospodarce. Jest
        coraz wiecej pomocy domowej, sprzątaczek, wszelkiego rodzaju doradców,
        przedstawicieli handlowych, specjlistów od rehablitacji dla starzejacych się
        społeczeństw. Jeśli chdzi o źródła, to muszę poszukać. Sporo o tym czytałem i
        sporo słyszałem. I sporo zaobserwowwałem.
        Należąca do czołówki innowacyjności i wydajnosci pracy gospodarka USA ma b.
        niskie bezrobocie. Tam zwalnia się bardzo wielu ludzi i b. wielu zatrudnia.
        Znalezienie pracy jest niezwykle łatwe. I to za naprawdę dobre pieniadze.
        Oczywiscie są na tym forum specjalisci, którzy twerdzą, że te dobre wyniki USA,
        to fałszerstwo, albo znają USA i nie uwierzą, że jest tam lepiej niż np. w
        Szwecji.
        (Pierwszego przypadku nie skomentuję. Drugi jest mi bliski, bo na początku też
        miałem takie wrażenie będąc w USA. Ale to wynikło z pierwszej powierzchownej
        obserwacji. Czystość i porządek nie są synonimami zamożnośći).
        Generalnie problemu z bezrobociem nie mają gospodarki liberalne. Niezależnie od
        od lokalizacji mimo, że one najdynamiczniej się rozwijają. Prawdą jest na
        tomiast, że są tam wieksze rozpietości dochodów. Nie prawdą natomiast, że
        najubozsi klepią biedę. Ciągnąc tu znany mi z autopsji przykład amerykański, to
        biedni (jak na USA) są tylko ludzie naprawdę bierni. W EU państwo zapewni im
        dostatni byt, a w Stanach muszą się starać. Jeśli nie, z głodu nie umrą, ale na
        wycieczkę do ciepłych krajów nie polecą. Natomiast ludzie, którym się chce,
        nawet prości zarobią b. dużo. Sorry za mały chaos, ale muszę lecieć, a chciałem
        przelać jak najwięcej mmyśli. Pozdrawiam.
      • titus_flavius usługi? Nie tak łatwo 05.03.05, 07:35
        Chaire,
        masz rację, jeżeli chodzi o modele i gospodarki zamknięte. W praktyce to się
        sprawdza wyłącznie w najwyżej rowiniętych gospodarkach. Dlaczego? Rozwinięte
        usługi są przeznaczone dla bogatych społeczeństw. Tam gdzie nie ludzie nie mają
        co jeść, np. branża turystyczna się nie rozwinie. Z innymi usługami jest
        podobnie. Dlatego właśnie polscy bogacze spędzają ferie na Zachodzie, bo tam
        standart usług jest znacznie wyższy niż w Polsce.
        Dlatego właśnie w Polsce ludzie w większości jak chorują, to się sami leczą,
        sami przweprowadzają remonty mieszkań, do restauracji i teatrów nie chodzą, na
        wczasy nie wyjeżdżają. Nie zatrudniają też służby domowej.
        W krajach zachodnich usługi rozwijały się dzięki temu, że robotników ubywało,
        ale zarabiali oni coraz więcej - przybywało więc środków na finansowanie usług.
        A w Polsce robotników ubywa i nie zarabiają tyle co na Zachodzie. Dlatego tez
        tutaj i usługi się nie rozwijają tak jak na Zachodzie.
        Do tego dodam, że spora część zysków polskich firm jest wywożona na Zachód i
        nie służy rozwojowi polskiej klasy rentierów, którzy by kupowali, jak w USA
        kosztowne usługi.
        T.

        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Fałszywe jest założenie autora, powtarzane skądinąd przez wielu, np. Jacka
        > Żakowskiego w GW, że pracy na skutek postępu technicznego ubywa. Już dawno
        > stwierdzono, że postęp jedynie powoduje alokację zasobów pracy. Coraz mniej
        > jest ludzi zatrudnonych w przemyśle, ale coraz wiecej w usługach. Ubywa
        > robotników, górników, ale przybywa pracowników biur podrózy, banków
        > detalicznych pojawijacych sie na każdym rogu, firm telefonii komórkowych,
        > warsztatów samochodowych itd. Średni światowy poziom bezrobocia utrzymuje się
        > ma mniej więcej stałym poziomie od początku rewolucji przemysłowej. Niestety
        > nt. gospodarki lubią wypowiadać się też Ci, którzy niewiele o niej wiedzą.
    • Gość: Maks Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.05, 16:05
      Panie Witkowski - poczytaj Pan sobie ksiązki Janusza Korwina-Mikke. Zupełnie
      nie rozumiem, jak obniżki podatków mogą być prymitywne!?!? Obniżka podatków to
      jedyne wyjście z tego korkociągu śmierci. Tajwan i USA rozwinęły się właśnie
      dzięki obniżkom podatków i kapitalizmowi.
      • Gość: ast Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.idea.pl 04.03.05, 18:43
        Ja też nie rozumiem lewicowej wizji "rozwoju" opierającej się na zabieraniu tym, którzy pracują i zarabiają.
        W takiej sytuacji zamiast po prostu pracować by zarobić więcej, bardziej opłaca się poświęcać czas i energię na kombinowanie, jak uniknąć różnych danin.
        Naturalna ludzka energia, która mogłaby iść na pracę, która naprawdę będzie użyteczna (sprzedawalna), idzie na pracę niesprzedawalną - różne zabiegi mające na celu obniżenie danin - czyli jest ZWYCZAJNIE (w skali krajowej) MARNOWANA. Ale z punktu widzenia jednostkowego takie działanie po prostu doraźnie daje większy zysk.
        Powiedzcie mi, zwolennicy lewicy, jaki jest zysk dla kraju z produkowania samochodów z "kratką" ??? No żaden. Lepiej byłoby wykorzystać ten czas i energię np. na ulepszanie produkcji. Służy to jednak interesowi jednostki - zapałacić mniej, aby więcej w kieszeni zostało. Czyli wysokie i skomplikowane podatki prowadzą do tego, że interes jednostki jest ROZBIEŻNY z interesem kraju.
        A ja wolę system, gdzie jedno z drugim jest zgodne - ja zarabiam i kraj jako całość ma z tego korzyść, kiedy do ch****y nie muszę wybierać.
        Ale to można osiągnąć przez system liberalny. A co mnie obchodzi, ile zarabia mój prezes ??? Mnie tak naprawdę interesuje, czy będzie mnie stać na wakacje albo zakup samochodu dla rodziny.
        • Gość: Maruti Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 20:47
          A kratka to nie zostala przypadkiem wprowadzona za rzadow prawicy? Ucziciwie
          powiem ze nie wiem. Sie pytam.
          • Gość: ast Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.idea.pl 04.03.05, 23:10
            Proliberalne działania były głównie za Rakowskiego i Mazowieckiego, jeszcze Bielecki jakoś tego bronił, a potem generalnie im dalej tym gorzej. Nie pamiętam już, czy kratkę wprowadziła lewica SLD-wska czy AWS-wska czy inna, ale to już chyba bez znaczenia, było to później.
            • Gość: nie Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 02:45
              kratkę wprowadził Balcerowicz.
              • Gość: ast Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.idea.pl 05.03.05, 11:54
                Balcerowicz ustaw nie uchwala.
                • Gość: no tak Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:53
                  znaczy się kratkę wprowadził sejm.
      • titus_flavius Re: Balcerowicz musi dostrzec 05.03.05, 07:26
        Gość portalu: Maks napisał(a):

        > Panie Witkowski - poczytaj Pan sobie ksiązki Janusza Korwina-Mikke. Zupełnie
        > nie rozumiem, jak obniżki podatków mogą być prymitywne!?!? Obniżka podatków
        to
        > jedyne wyjście z tego korkociągu śmierci. Tajwan i USA rozwinęły się właśnie
        > dzięki obniżkom podatków i kapitalizmowi.

        Chaire,
        to wytłumacz, dlaczego w USA podatki są i teraz dużo wyższe niż w Polsce? A
        dawniej były jeszcze wyższe, mimo to ich gospodarka się dobrze rozwijała.
        T.
    • Gość: pawel-l Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.05, 19:22
      Autor napisał :
      >Nie przyjmuje do wiadomości, że jego poglądy reprezentuje co najwyżej 1/3
      >sytych i zasobnych obywateli Polski, którzy w wyniku transformacji odnieśli
      >zawodowy i społeczny sukces. Innych, pozbawionych tego sukcesu, jak np.
      >świetnie wykształconych młodych ludzi, którzy żebrzą za pracą, osoby pracujące
      >fizycznie, które zarabiają jedynie na pokrycie minimalnego standardu życia czy
      >niemal 20 proc. społeczeństwa, które jest bezrobotna - w ogóle nie widzi

      Jeśli chcemy zapewnić pracę i rozwój to musimy zmniejszać bariery gospodarcze,
      a nie je zwiększać. Więc obniżać podatki i regulacje a nie odwrotnie. To że
      tylko 1/3 Polaków odniosła sukces to nie wina Balcerowicza tylko antyliberałów
      którzy marnują nasze wspólne dochody.

      >Wszyscy ekonomiści, łącznie z największymi liberałami, wiedzą już, że pracy,
      >zarówno fizycznej jak i umysłowej, na świecie ubywa, właściciel kapitału zaś
      >nie jest nastawiony na dawanie pracy, lecz jedynie na pomnażanie dóbr.

      To nieprawda. W państwach które się szybko rozwijają nie ma problemu
      bezrobocia. Patrz USA, Wielka Brytania, Azja. Problem bezrobocia dotyczy
      antyliberalnych, wysokoopodatkowanych gospodarek Europy

      >Ich ponowne wprowadzenie na rynek pracy, przy założeniu, że stworzenie jednego
      >miejsca pracy kosztuje ok. 50 tys. zł, daje gigantyczną sumę 100 mld zł, nie
      >licząc kosztów szkoleń i adaptacji zawodowej nowej armii pracowników

      Tylko w ostatnich latach 40mld zł poszło na podtrzymanie przy życiu
      nierentownych dziedzin gospodarki. Efekty mizerne. Gdyby te pieniądze
      przeznaczyć na inwestycje to bylibyśmy o połowę bliżej rozwiązania tego
      problemu.

      >Warto zapytać, czy pomoc socjalna dla rodzin z dziećmi to populizm, czy
      >działanie w dobrze pojętym, społecznym interesie

      Płacenie za dzieci jest nieskuteczne, co widać w Polsce (poza tym trzeba zabrać
      innym rodzicom). Ilośc dzieci zależy od optymizmu, perspektyw, systemu
      ubezpieczeń społecznych (po co mi dzieci państwo mnie utrzyma)

      >Wynika z niej, że do lat 70. ubiegłego stulecia dochody pracodawców i
      >pracobiorców w krajach uprzemysłowionych wzrastały równolegle do wzrostu PKB.
      >Jednak od tego czasu dochody pracobiorców wzrastają coraz wolniej, pracodawców
      >zaś - coraz szybciej

      Zwracam uwagę że to w tym czasie przestał obowiązywać parytet złota i rządy
      mogły dowolnie manipulować wartością pieniądza. Od tego czasu znacznie wzrosło
      opodatkowanie (nawet w USA), i wielkość budżetów. Silniejsi i bliżsi "koryta"
      przejmują zyski.

      >Przy okazji warto zauważyć, że społeczeństwo demokratyczne jest bardziej
      >kosztowne i prawdopodobnie mniej wydajne (z punktu widzenia międzynarodowego
      >pracodawcy takiego jak Bill Gates) od społeczeństwa zarządzanego
      >autokratycznie np. Chin

      To nie tak. Społeczeństwa wolne (przynajmniej ekonomicznie) rozwijają się
      szybciej. Europejskie gospodarki są spętane podatkami, regulacjami i
      obciążeniami. Demokracja niestety prowadzi do socjalizmu i stagnacji. Jeśli w
      Polsce więcej ludzi otrzymuje zasiłki niż pracuje, to zawsze większość będzie
      za zwiększaniem podatków, a nie za zmniejszaniem.

      Ograniczenie wydatków rządowych to ograniczenie marnotrastwa i zwiększenie
      motywacji do pracy.

      • titus_flavius Re: Balcerowicz musi dostrzec 07.03.05, 18:00
        Chaire,
        zwróć uwagę, że obecnie podatki w USA są dużo wyższe niż w Polsce. Nadto
        wcześniej w USA podatki były jeszcze wyższe, a rozwój gospodarczy był szybszy.
        Nie ma związku między podatkami od firm, a rozwojem gospodarczym.
        T.


        Gość portalu: pawel-l napisał(a):

        > Autor napisał :
        > >Nie przyjmuje do wiadomości, że jego poglądy reprezentuje co najwyżej 1/3
        > >sytych i zasobnych obywateli Polski, którzy w wyniku transformacji odnieśl
        > i
        > >zawodowy i społeczny sukces. Innych, pozbawionych tego sukcesu, jak np.
        > >świetnie wykształconych młodych ludzi, którzy żebrzą za pracą, osoby pracu
        > jące
        > >fizycznie, które zarabiają jedynie na pokrycie minimalnego standardu życia
        > czy
        > >niemal 20 proc. społeczeństwa, które jest bezrobotna - w ogóle nie widzi
        >
        > Jeśli chcemy zapewnić pracę i rozwój to musimy zmniejszać bariery
        gospodarcze,
        > a nie je zwiększać. Więc obniżać podatki i regulacje a nie odwrotnie. To że
        > tylko 1/3 Polaków odniosła sukces to nie wina Balcerowicza tylko
        antyliberałów
        > którzy marnują nasze wspólne dochody.
        >
        > >Wszyscy ekonomiści, łącznie z największymi liberałami, wiedzą już, że prac
        > y,
        > >zarówno fizycznej jak i umysłowej, na świecie ubywa, właściciel kapitału z
        > aś
        > >nie jest nastawiony na dawanie pracy, lecz jedynie na pomnażanie dóbr.
        >
        > To nieprawda. W państwach które się szybko rozwijają nie ma problemu
        > bezrobocia. Patrz USA, Wielka Brytania, Azja. Problem bezrobocia dotyczy
        > antyliberalnych, wysokoopodatkowanych gospodarek Europy
        >
        > >Ich ponowne wprowadzenie na rynek pracy, przy założeniu, że stworzenie jed
        > nego
        > >miejsca pracy kosztuje ok. 50 tys. zł, daje gigantyczną sumę 100 mld zł, n
        > ie
        > >licząc kosztów szkoleń i adaptacji zawodowej nowej armii pracowników
        >
        > Tylko w ostatnich latach 40mld zł poszło na podtrzymanie przy życiu
        > nierentownych dziedzin gospodarki. Efekty mizerne. Gdyby te pieniądze
        > przeznaczyć na inwestycje to bylibyśmy o połowę bliżej rozwiązania tego
        > problemu.
        >
        > >Warto zapytać, czy pomoc socjalna dla rodzin z dziećmi to populizm, czy
        > >działanie w dobrze pojętym, społecznym interesie
        >
        > Płacenie za dzieci jest nieskuteczne, co widać w Polsce (poza tym trzeba
        zabrać
        >
        > innym rodzicom). Ilośc dzieci zależy od optymizmu, perspektyw, systemu
        > ubezpieczeń społecznych (po co mi dzieci państwo mnie utrzyma)
        >
        > >Wynika z niej, że do lat 70. ubiegłego stulecia dochody pracodawców i
        > >pracobiorców w krajach uprzemysłowionych wzrastały równolegle do wzrostu P
        > KB.
        > >Jednak od tego czasu dochody pracobiorców wzrastają coraz wolniej, pracoda
        > wców
        > >zaś - coraz szybciej
        >
        > Zwracam uwagę że to w tym czasie przestał obowiązywać parytet złota i rządy
        > mogły dowolnie manipulować wartością pieniądza. Od tego czasu znacznie
        wzrosło
        > opodatkowanie (nawet w USA), i wielkość budżetów. Silniejsi i bliżsi "koryta"
        > przejmują zyski.
        >
        > >Przy okazji warto zauważyć, że społeczeństwo demokratyczne jest bardziej
        > >kosztowne i prawdopodobnie mniej wydajne (z punktu widzenia międzynarodowe
        > go
        > >pracodawcy takiego jak Bill Gates) od społeczeństwa zarządzanego
        > >autokratycznie np. Chin
        >
        > To nie tak. Społeczeństwa wolne (przynajmniej ekonomicznie) rozwijają się
        > szybciej. Europejskie gospodarki są spętane podatkami, regulacjami i
        > obciążeniami. Demokracja niestety prowadzi do socjalizmu i stagnacji. Jeśli w
        > Polsce więcej ludzi otrzymuje zasiłki niż pracuje, to zawsze większość będzie
        > za zwiększaniem podatków, a nie za zmniejszaniem.
        >
        > Ograniczenie wydatków rządowych to ograniczenie marnotrastwa i zwiększenie
        > motywacji do pracy.
        >
        • damkon Czy ktos tu nie powinien postudiowac ekonomii? 07.03.05, 19:25
          A coz to za ciekawe teorie Pan tutaj tworzy? Tak sie sklada, jak czytam te
          wszystkie komentarze na tym forum, ze wypowiedz kogos kto podpisuje sie
          jako "Pawel I" jest najbardziej sensowna ze wszystkich opinii. Pana zas
          komentarz (pomijam tu panska logike dojscia do tworczych wnioskow) swiadczy o
          mizernym poziomie wiedzy ekonomicznej jaka Pan do tej pory opanowal.
        • Gość: Piotr Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.03.05, 14:41
          "Nie ma związku między podatkami od firm, a rozwojem gospodarczym."

          W erze globalizacji, otwartych gospodarek i wolnego przepływu kapitału niskie
          podatki są jednym z elementów zachęcających do inwestowania w danym kraju.
          Kiedyś wysokośc podatow miała znacznie mniejsze znaczenie.

          "obecnie podatki w USA są dużo wyższe niż w Polsce"

          Masz na myśli stawki podatku, jak sądzę. W przypadku PIT ważniejsze tutaj są
          wysokości progów.
          Dlatego realne obciążenie podatkami w USA jest nieporównywalnie niższe.
          • Gość: Maruti Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 10.03.05, 17:30
            Owszem w USA ogolny poziom podatkow jest nizszy, ale to zalezy od stanu. I nie nieporownywalnie nizszy. Tylko nizszy.

            CO do wysokich-niskich podatkow i wysokiego-niskiego podatku. Bo ja jak widze jestem glupi... a jak to sie ma do Danii, Szwecji, Holandii, Finlandii, Norwegii?
            • Gość: Piotr Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.03.05, 09:15
              W obliczu globalizacji kraje te coraz częściej myślą o obniżce podatków i
              wynagrodzeń bo inwestycje uciekają na wschód, także do Polski. Irlandczycy mają
              niższe podatki, niższe obciążenia płac (parapodatki) i nico nizsze
              wynagrodzenia (nie rozdymane przez związki zawodowe), ale dzięki temu na brak
              inwestycji i miejsc pracy nie narzejkają a pod względem wysokości PKB są już w
              ścisłej czołówce Europy i świata. Wymienione przez Ciebie kraje, postawiły na
              fiskalizm, gdy osiągnęły już wysoki poziom zamożności. A i tak wtedy, 20-30 lat
              temu, wysokośc podatków nie miała takiego znaczenia jak teraz, kiedy rynki są
              bardzo otwarte.
    • Gość: MIRO Re: Balcerowicz musi dostrzec IP: 212.182.17.* 10.03.05, 15:55
      Balcerowicz musi popelnić sepuku jeżeli jest człowiekiem honoru.
      Zniszczył nasz kraj.
    • titus_flavius zyski firm - na co są przeznaczane 16.03.05, 17:41
      Chaire,
      to z dzisiejszej GW. A rok temu mówiono, ze po obniżce podatków firmy
      przeznaczą zyski na inwestycje. Guzik prawda - wydadzą je na dywidendy, w
      połowie wywiozą za granicę.
      T.


      Czekają nas rekordowe dywidendy

      Firmy podzielą się zyskami. 0,09MB

      Tomasz Prusek, Andrzej Stec 15-03-2005 , ostatnia aktualizacja 15-03-2005 19:40

      Coraz więcej indywidualnych inwestorów przekonuje się, że na dywidendzie można
      zarobić tak dobrze, jak na obligacjach czy lokatach bankowych. W tym roku
      giełdowe spółki chcą niezwykle hojnie podzielić się rekordowymi zyskami z
      akcjonariuszami.

      Po co ja mam płacić dywidendę?! Przecież inflacja jest tak wysoka, że żaden
      akcjonariusz nawet jej nie zauważy - mówił prezes jednej ze spółek odzieżowych.
      Ale było to dziesięć lat temu. Teraz sytuacja się odwróciła.

      Niska inflacja i stopy procentowe sprawiły, że dla właścicieli giełdowych firm
      dywidenda nabrała znaczenia, zwłaszcza że wraz z szybkim rozwojem gospodarczym
      Polski równie dynamicznie rosną zyski przedsiębiorstw. Jak wynika z
      szacunków "Gazety", w najbliższych miesiącach giełdowe spółki - zarówno te
      wielkie, jak i małe - wypłacą swoim akcjonariuszom dywidendy o łącznej wartości
      grubo ponad 6 mld zł. To prawie połowa wysokich, ubiegłorocznych zysków!
      Szykuje się więc nowy, historyczny rekord. Rok temu na dywidendę zdecydowała
      się co czwarta spółka. Łącznie wypłacono "zaledwie" 2,8 mld zł.

      Skąd ta szczodrość?

      Tradycyjnie największą szczodrością wykażą się bankowcy. Ta grupa firm jest
      znana z hojności na całym świecie. Akcjonariusze Pekao SA, Banku BPH, ING Banku
      Śląskiego czy Banku Handlowego - instytucji kontrolowanych przez zagraniczne
      banki - otrzymają dywidendy stanowiące aż kilka procent ceny ich akcji na
      warszawskim parkiecie.

      60 groszy "premii" mogą otrzymać współwłaściciele ostatnio prywatyzowanego PKO
      BP. Rekordzistą będzie jednak Bank Millennium, który zrealizował zysk na
      odsprzedaży pakietu 10 proc. akcji PZU portugalskiemu Eureko. W jego przypadku
      stopa dywidendy, która porównuje wypłaconą kwotę do aktualnego kursu na
      giełdzie, przekracza 8 proc.

      Szczodrością wykażą się też przedstawiciele innych branż. Wśród nich i tutaj
      przeważają spółki wchodzące w skład międzynarodowych koncernów (m.in.
      Pfleiderer Grajewo, FraMondi Świecie, kontrolowana przez France Telecom TP SA)
      oraz firmy z udziałem skarbu państwa (PKN Orlen, KGHM).

      Skąd taki pęd do dzielenia się zyskami? - Kilka lat temu inwestorzy nad Wisłą
      nie byli zainteresowani dywidendą. Gospodarka dynamicznie się rozwijała, więc
      pomnażanie pieniędzy pozostawiali spółkom. Przyszedł czas recesji i okazało
      się, że wiele firm straciło pieniądze akcjonariuszy, przeinwestowało. Od tego
      czasu inwestorzy, w tym instytucje finansowe, popierają wypłatę dywidend,
      zwłaszcza jeśli spółka nie ma pomysłów na rozwój i inwestycje - powiedział nam
      Adam Ruciński zarządzający funduszami inwestycyjnymi PZU.

      Skorzysta budżet i zagranica

      Na dywidendach najwięcej skorzystają zagraniczni inwestorzy strategiczni
      polskich firm. Trafi do nich prawie połowa tegorocznych dywidend. W ten sposób
      odzyskują pieniądze zainwestowane kilka lat temu w Polsce.

      Przykładowo UniCredito Italiano, włoski partner Pekao SA, tylko dzięki
      otrzymanym dywidendom odzyska w tym roku co czwartą złotówkę wydaną w 1999 r.
      na pakiet akcji polskiego banku. Nikt nie może się jednak równać z
      międzynarodowym koncernem papierniczym FraMondi. W 1997 r. kupił on od skarbu
      państwa 65 proc. akcji Świecia, płacąc za jedną 17 zł. Świecie przeszło
      gruntowną restrukturyzację, która zaowocowała rosnącą sprzedażą, zyskami i
      wysokimi, wypłacanymi corocznie, dywidendami. W ostatnich siedmiu latach
      FraMondi otrzyma od Świecia na każdą posiadaną akcję łącznie 26 zł dywidendy. W
      tym czasie akcje Świecia zwiększyły wartość blisko czterokrotnie.

      - Dywidenda to najbardziej przejrzysty i sprawiedliwy podział zysków. Decydują
      o niej wszyscy akcjonariusze podczas walnego zgromadzenia - ocenia Ruciński. -
      W tej sytuacji nie można mówić o transferze zysków z polskich firm za granicę.
      Jest bowiem wiele innych, lepszych sposobów na wyprowadzenie pieniędzy, i to
      według korzystniejszych zasad podatkowych - dodaje.

      Ręce zaciera też skarb państwa, i to z kilku powodów. Za pośrednictwem fiskusa
      na bieżąco inkasował od firm podatek dochodowy. Teraz jako akcjonariusz otrzyma
      w formie dywidend prawie 1 mld zł.

      Ponadto do budżetu wpłynie 19 proc. podatku od dywidend, które trafią do
      kieszeni coraz liczniejszych na warszawskim parkiecie inwestorów indywidualnych
      (podatek potrąca biuro maklerskie).

      Dywidenda kontra lokata?

      Obecnie zarabianie na dywidendzie stało się jednym z czynników zachęcających do
      inwestowania w akcje. Zdarza się, że stopa dywidendy jest równa lub nawet
      przewyższa roczny dochód z obligacji skarbowych czy lokat bankowych. Pod tym
      względem warszawska giełda coraz bardziej przypomina dojrzałe europejskie
      parkiety, gdzie inwestorzy kupują często papiery renomowanych spółek, licząc
      nie na wzrost ich cen, ale na regularnie wypłacane dywidendy.

      - Stopa dywidend to najprostsza i najbardziej intuicyjna metoda wyceny akcji.
      Jest coraz częściej stosowana. Trzeba tylko ocenić, czy spółka wykaże w
      kolejnych latach zysk i wypłaci z niego dywidendę. Na warszawskiej giełdzie nie
      brakuje solidnych firm tzw. dywidendowych. Ich zarządy publicznie deklarują, że
      przeznaczą na dywidendę w przyszłości określoną część zysków - stwierdza
      Ruciński.

      Takie zarabianie na tzw. strumieniu dywidendowym dobrze widać na przykładzie
      Grupy Żywiec. Przez ostatnie dwa lata spółka dwukrotnie wypłaciła po 20 zł
      dywidendy (brutto). W tym roku jej władze proponują, że na akcję przypadnie aż
      30 zł - byłaby to najwyższa nominalnie dywidenda w historii giełdy. Jeśli tak
      się stanie, to wierny akcjonariusz przez trzy lata dostanie w sumie aż 70 zł.
      Obecnie za akcję browaru płaci się na giełdzie niespełna 500 zł. Zanim Żywiec
      zaczął tak hojnie dzielić się zyskami, było to ok. 340 zł. Jeśli ktoś wówczas
      kupił akcję, abstrahując od zwyżki kursu, w samej dywidendzie odbierze już 20
      proc. wydatkowanej kwoty. Takich przykładów można znaleźć na warszawskiej
      giełdzie coraz więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka