Dodaj do ulubionych

Silna zlotowka a budzet

30.12.02, 00:54
Od razu zaznaczam, ze sie nie znam i prosze nie krzyczec.
Czytam tylko artykuly sprzed paru tygodni i mysle.
Kwasniewski podpisal budzet i fajowo.

(W 2003 r. dochody budżetu mają wynieść 155,677 mld zł, wydatki 194,411 mld
zł, a deficyt budżetowy 38,7 mld zł. Ubytek dochodów (abolicja, którą
zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, miała przynieść 600 mln zł, a
restrukturyzacja przedsiębiorstw zamiast 1,3 mld zł dała nieco ponad 600 mln
zł) udało się uzupełnić m.in. wyższą o 1,113 mld zł wpłatą z zysku NBP.)

To tyle cytat. Co dalej?
Co z tymi brakujacymi 40 mil.? To 10 mld dolarow? Czyli okolo 3 razy wiecej
niz tzw. "kontrakt stulecia"
Czy ktos wie jaki byl "budzet" w zeszlym roku? jak zamknieto tamten rok?
Rozumiem, ze nie mozna po prostu wydrukowac 10 mil w zlotowkach. Zltowka
spadla by na leb?
Mozna pozyczyc- obligacje , akcje?
Co jeszcze?
Pozyczke trzeba bedzie oddac kiedys, a moze nie?
Czy budzet w 2003 bedzie odwrotny, czylo 150 wydane, 190 "zarobione" i to
zalatwi sprawe?
Gierek przez kilka lat pozyczyl 20 mld. dolarow z zagranicy i byla chryja.
Czy dzis chryji nie bedzie, skoro polowy tego brakuje w ciagu 2003 ?
Jesli ktos wysili sie na odpowiedz, to dziekuje z gory i pozdrawiam.
T.


Obserwuj wątek
    • Gość: git Re: Silna zlotowka a budzet IP: *.compusa.com 30.12.02, 02:59

      nasz rzad nie przyjmuje do wiadomosci, ze zylismy w latach 80 i 90 tych
      wylacznie na kredyt. mowa to o calej gospodarce swiatowej. dolar jest tak
      slabiutki dlatego wszedzie go pelno. a my co? dzisiaj ledwie domykamy budzet
      sprzedajac obligacje, bony ( to juz wiekszosc) i euroobligacje.

      Rosjanie mawiaja: pozywiom, uwidzim. Ja juz dzisiaj widze, to co bedzie
    • komentator Re: Silna zlotowka a budzet 30.12.02, 10:02
      t-bone napisała:

      > Od razu zaznaczam, ze sie nie znam i prosze nie krzyczec.
      > Czytam tylko artykuly sprzed paru tygodni i mysle.
      > Kwasniewski podpisal budzet i fajowo.
      > (W 2003 r. dochody budżetu mają wynieść 155,677 mld zł, wydatki 194,411 mld
      > zł, a deficyt budżetowy 38,7 mld zł. Ubytek dochodów (abolicja, którą
      > zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, miała przynieść 600 mln zł, a
      > restrukturyzacja przedsiębiorstw zamiast 1,3 mld zł dała nieco ponad 600 mln
      > zł) udało się uzupełnić m.in. wyższą o 1,113 mld zł wpłatą z zysku NBP.)
      > To tyle cytat. Co dalej?
      > Co z tymi brakujacymi 40 mil.? To 10 mld dolarow? Czyli okolo 3 razy wiecej
      > niz tzw. "kontrakt stulecia"
      > Czy ktos wie jaki byl "budzet" w zeszlym roku? jak zamknieto tamten rok?
      > Rozumiem, ze nie mozna po prostu wydrukowac 10 mil w zlotowkach. Zltowka
      > spadla by na leb?
      > Mozna pozyczyc- obligacje , akcje?
      > Co jeszcze?
      > Pozyczke trzeba bedzie oddac kiedys, a moze nie?
      > Czy budzet w 2003 bedzie odwrotny, czylo 150 wydane, 190 "zarobione" i to
      > zalatwi sprawe?
      > Gierek przez kilka lat pozyczyl 20 mld. dolarow z zagranicy i byla chryja.
      > Czy dzis chryji nie bedzie, skoro polowy tego brakuje w ciagu 2003 ?
      > Jesli ktos wysili sie na odpowiedz, to dziekuje z gory i pozdrawiam.

      Deficyt budzetu jest rzeczywiscie jednym z dwoch najpowazniejszych problemow
      makroekonomicznych w Polsce (drugim jest deficyt handlowy).

      Pytanie zasadnicze to jak powazny jest ten problem. Mozna powiedziec ze jest
      powazny ale nie grozi tu obecnie jakas katastrofa jezeli nie wydarzy sie
      cos zupelnie nadzwyczajnego. Przyjmuje sie ze w miare bezpieczny deficyt jest
      rzedu 3% GDP. W tym roku wynosi on ok. 5% GDP (40 mld PLN). Ale co wazniejsze
      na rok przyszly zaplanowano mniej (39 mld PLN) a poza tym przedstawiono plan
      szybkiego dochodzenia do wymogow euro (deficyt < 3% GDP). Deficyt jest wiec pod
      kontrola, to powoduje zaufanie rynkow finansowych co widac po kursie zlotowki.

      Deficyt bedzie finansowany obligacjami, nie ma mowy o drukowaniu pieniedzy bo
      zabrania tego konstytucja. Suma 40 mld zl jest duza ale nie mozna jej porownac
      do pozyczek Gierka. Chocby z tego powodu ze 1 euro to obecnie 4 zl, dolar
      jeszcze mniej, zlotowka jest obecnie waluta w pelni wymienialna a bank centralny
      ma duze zasoby na pokrycie wymienialnosci. Warto tu przypomniec ze polskie
      firmy maja zadluzenie w walutach wymienialnych rzedu 40 mld euro a osoby
      prywatne tez sporo. Urzymanie stabilnego kursu zlotowki jest wiec bardzo
      krytyczne.

      W procentach dochodu narodowego Polska nie jest katastrofalnie zadluzona w
      porownaniu do innych krajow.

      Duzy deficyt ma jednak ten ujemny wplyw ze winduje ceny kredytu na rynku i
      obniza tym samym zdolnosc banku centralnego do obnizki stop. Duzy deficyt
      nasila tez nacisk na inflacje. W Polsce jest to pod kontrola poprzez
      odpowiednie stopy procentowe ale gdyby nie deficyt to moglyby one byc nizsze.

      Dla budowy silnych podstaw makroekonomicznych likwidacje deficytow
      sa wiec konieczne. Jest to ogromny problem w niemal wszystkich biednych
      krajach. Pod naporem doraznych potrzeb i populistycznej polityki
      nie sa one w stanie utrzymywac ekonomii w dyscyplinie co prowadzi do
      powtarzajacych sie kryzysow i blednego kola biedy. Ameryka Poludniowa
      jest tego dobrym przykladem.

      Polska ma tutaj absolutnie unikalna szanse rozwiazania tego problemu
      poprzez przystapienie do euro. Euro uniemozliwia manipulacje parametrami
      ekonomicznymi przez politykow i zmusza do utrzymania dobrych liczb.

      Przekonuja sie o tym na przyklad Niemcy i Portugalia na ktorych wymusza sie
      szybka redukcje deficytu budzetu.
      • t-bone Re: Silna zlotowka a budzet 30.12.02, 16:08
        komentator napisała:


        >
        > Pytanie zasadnicze to jak powazny jest ten problem. Mozna powiedziec ze jest
        > powazny ale nie grozi tu obecnie jakas katastrofa jezeli nie wydarzy sie
        > cos zupelnie nadzwyczajnego. Przyjmuje sie ze w miare bezpieczny deficyt jest
        > rzedu 3% GDP. W tym roku wynosi on ok. 5% GDP (40 mld PLN). Ale co wazniejsze
        > na rok przyszly zaplanowano mniej (39 mld PLN) a poza tym przedstawiono plan
        > szybkiego dochodzenia do wymogow euro (deficyt < 3% GDP). Deficyt jest wiec
        > pod
        > kontrola, to powoduje zaufanie rynkow finansowych co widac po kursie
        zlotowki.

        Spotkalem sie dzis z opinia, ze po 1:
        Po stronie przychodow do budzetu moze dojsc do korekt in minus.
        Co wtedy? 39 mld zwiekszy sie do:______ Co wtedy? Dalej OK?

        > Deficyt bedzie finansowany obligacjami, nie ma mowy o drukowaniu pieniedzy bo
        > zabrania tego konstytucja.

        Ale obligacje trzeba kiedys wykupic. Co wtedy? Czy w momencie ich wykupowania
        nie bedzie juz deficytu? Czy mozna to zalozyc? A co bedzie, gdy deficyt bedzie??
        Trzeba bedzie wypuscic nowe obligacje? Pozyczyc by oddac poprzednia pozyczke?
        Tylko czy ktos bedzie chcial kupowac dalej te obligacje, widzac
        ze "zobligowany" rzad nie bardzo wypelnia swe zobowiazania z przeszlosci?


        Suma 40 mld zl jest duza ale nie mozna jej porownac
        > do pozyczek Gierka. Chocby z tego powodu ze 1 euro to obecnie 4 zl, dolar
        > jeszcze mniej, zlotowka jest obecnie waluta w pelni wymienialna a bank
        centraln
        > y
        > ma duze zasoby na pokrycie wymienialnosci. Warto tu przypomniec ze polskie
        > firmy maja zadluzenie w walutach wymienialnych rzedu 40 mld euro a osoby
        > prywatne tez sporo. Urzymanie stabilnego kursu zlotowki jest wiec bardzo
        > krytyczne.

        Z "Wprost":
        "Nade wszystko zauważyć trzeba, że rok przyszły będzie kolejnym zmarnowanym
        rokiem jeśli chodzi o reformę (a ściślej jej brak) finansów publicznych W
        budżecie na rok przyszły bowiem dalej rośnie udział tzw. wydatków sztywnych
        (przeznaczonych na cele socjalne) i dalej maleją wydatki na cele rozwojowe. Z
        najwyższym trudem bowiem tylko 7,5 proc. rozchodów budżetu da się
        zakwalifikować do wydatków kapitałowych. Tyle Polska przeznacza na rozwój, cała
        reszta natomiast związana jest z "pochyleniem się z troską" nad ciężką dolą:
        polityka, nauczyciela, rolnika, górnika....""


      • Gość: git Re: Silna zlotowka a budzet IP: *.compusa.com 31.12.02, 04:41

        jesli ty komentator wierzysz w te 5% OKN deficytu to ja jestem ksiadz.
        uwzglednij agencje, zus, rozne inne fundusze i wyjdzie moze o 50% wiecej.
        dolicz koszty interwencji na rynkach ronych oraz te interwencje ktore czekaja
        nas w lutym na rynku wieprzowiny. te pozostale dlugi ida po wyzszym
        oprocentowaniu bo budzet po prostu nie placi zgodnie z prawem. takze bajeczki o
        mocnych podstawach ekonomicznych wsadz sobie w niedostepne miejsce. zacznij
        odrozniac trupa od zywego.
        • Gość: git reforma fin. publicznych :)))) IP: *.compusa.com 31.12.02, 04:42

          to tak jak odebrac sobie chleb od ust. frazesy dobre na zachodnich
          bankierow :))
      • Gość: , Re: Silna zlotowka a budzet IP: *.lsan03.pacbell.net 31.12.02, 07:10
        "Deficyt budzetu jest rzeczywiscie jednym z dwoch najpowazniejszych problemow
        makroekonomicznych w Polsce (drugim jest deficyt handlowy)."

        Jej, ja juz nie mam sily tego czytac.
        KOMENTATOR.
        To sa zjawiska a nie problemy.
        Jasne?
        ZJAWISKA.
        Problemami moze sie one wydaja z punktu widzenia przecietnego zjadacza chleba
        na ulicy. Takiego Kowalskiego, Skalskiego czy Kapuscinskiego.

        Zrozumcie wreszcie ludzie, ze problemami sa:
        -Fiskalizm (w tym koszty pracy spowodowane nadmiernym obciazeniem ZUS)
        -Stopy procentowe

        Ile razy trzeba Wam powtarzac, ze w kazdej gospodarce sa zatrudniani i
        pracodawcy. Pracodawcy placa. Dziela sie ogolnie na sfere budzetu i firmy.
        W uproszczeniu: Wszyscy pracownicy placa podatki. Ale firmy generuja wplywy
        podatkowe z ktorych potem mamy podatki z ktorych ludzie biora potem pensje i
        znowu placa podatki.
        Najwazniejsze sa wiec firmy.
        Problemami w gospodarce sa wszelkie utrudnienia dzielania firm.
        Do takich utrudnien zaliczyc nalezy glownie koszty.
        Slabe firmy nie bogaca sie, (nie zarabiaja) nie inwestuja, malo placa,
        bankrutuja, stad wzrasta bezrobocie (jest to objaw makroekonomiczy kryzysu)
        objaw, zjawisko samo w sobie. Jak katar przy grypie. Walczenie z bezrobociem
        jest tak samo bez sensu jak walczenie z katarem. Idiotyzm. Nie walczy sie ze
        zjawiskami. Objawami. Deficyt budzetu jest objawem. Deficyt handlowy tez jest
        objawem.
        Jasne?
        Dalej:
        Utrudnienia w dzialalnosci firm powoduja w wielkim uproszczeniu spadek
        dochodowosci ludnosci, ogolny spadek popytu, wtorny spadek aktywnosci
        ekonomicznej i w efekcie spadek dochodow budzetowych.

        Proste jak budowa kaloszy.

        Mam czasem wrazenie jak czytam wyrywkowo niektore opinie, ze wy instrumentalnie
        traktujecie ekonomie. Jakos tak teoretycznie. Modelowo.
        Jak zdawalem kiedys egzamin z Keynesa na uczelni to poklocilem sie z wykladowca.
        Bylem pewny, ze dostane pale i nigdy tego cholernego egzaminu nie zdam.
        Gosc wywalil pozostalych studentow za drzwi i przeprowadzil ze mna calkiem
        interesujaca rozmowe. Dostalem wtedy 4. Gosc stwierdzil: zna Pan poglady
        Keynesa, to teraz zapoznaj sie Pan z innymi pogladami.

        I uwazam, ze wiedzy zawsze malo, nalezy ja poglebiac, czytac, zawsze sie cos
        nowego objawia co podwaza dotychczasowe przekonania, ze to nie jest takie
        pryncypialne a tu masz - znowu kolejny ktos chce nam udowodnic, ze problemem
        jest deficyt budzetowy i deficyt handlu z zagranica.

        Problemem jest skostnienie decydentow, przeregulowanie gospodarki,
        manipulacje stopa procentowa, brak zrozumienia wplywu kursu zlotego na rozwoj
        rynku, biurokracja, brak bezposredniego powiazania programow politycznych
        z gospodarka.

        I to sa problemy.

        Zjawiska jak katar zostawmy w spokoju. Wyleczmy grype, katar sam nam
        przejdzie.

        Przecinek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka