Dodaj do ulubionych

Ukraina chce odwołać embargo na polskie mięso

IP: *.range86-142.btcentralplus.com 13.09.06, 16:37
wiadomosc jest bardzo dobra, ale.... brzmi to podejzanie - janukowycz stalsi
polonofilem?
Obserwuj wątek
    • piwi77 To dlaczego się nie zgadzamy? 13.09.06, 17:10
      • Gość: siergiej Re: To dlaczego się nie zgadzamy? IP: *.net.pulawy.pl 13.09.06, 19:22
        bo podobno chodzi tylko o mieso kacze ...
    • Gość: Costar/Animex PiS: skontrolować wszystkie zakłady Smithfielda! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 20:34
      Inspektorat Weterynarii w Kielcach potwierdza oficjalnie informacje "Rz" i TVN:
      w zakładach Constar znaleziono przeterminowane wędliny

      PiS żąda skontrolowania wszystkich zakładów Smithfielda [amerykańskiego
      właściciela Constaru — red.] w Polsce
      Inspektorzy znaleźli w Constarze nieświeże produkty w dziale ekspedycji, z
      którego wysyła się mięso do sklepów - ujawnił wczoraj Paweł Banasik, dyrektor
      Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach. Według głównego lekarza
      weterynarii Krzysztofa Jażdżewskiego, kontrola jego służb potwierdziła
      prawdziwość relacji "Rz" i TVN o odświeżaniu wędlin w starachowickim zakładzie.
      Od piątku Constar jest zamknięty.

      Eksperci związani z SGGW zwróciliuwagę, że afera ma źródło m.in. w umowach
      między sklepami i zakładami mięsnymi - duże sieci handlowe nie powinny zwracać
      zakładom mięsa, któremu kończy się termin ważności.

      Z kolei Prawo i Sprawiedliwość domaga się, żeby najbliższe posiedzenie Komisji
      Rolnictwa poświęcić Constarowi.Wojciech Mojżesowicz (PiS): - Przez aferę
      tracimy wiarygodność na rynkach.

      Constar - wszystkiemu winni dziennikarze?
      Ziemowit Nowak (08-05-2005 23:00)

      Gdzie się podziały nakręcone przez TVN materiały z Zakładów Mięsnych Constar?
      Początkowo rzecznik prokuratury okręgowej zarzucił dziennikarzom, że nie chcą
      ich przekazać, potem - po wyjaśnieniu sytuacji - przeprosił za niezręczność.
      Artykuł archiwalny; Kielce

      Constar - skandal cd.

      Wszystkiemu winni dziennikarze?

      Gdzie się podziały nakręcone przez TVN materiały z Zakładów Mięsnych Constar?
      Początkowo rzecznik prokuratury okręgowej zarzucił dziennikarzom, że nie chcą
      ich przekazać, potem - po wyjaśnieniu sytuacji - przeprosił za niezręczność

      W wypowiedzi opublikowanej przez PAP Bogdan Karp, rzecznik Prokuratury
      Okręgowej w Kielcach, stwierdził, że telewizja TVN nie dostarczyła prokuraturze
      innych nagrań poza tymi, które ukazały się na antenie. Nie zgłosiła się również
      na przesłuchanie reporterka stacji, bo kierownictwo TVN odpowiedziało, że taka
      osoba w telewizji nie pracuje. W informacjach tych podano również zdanie
      pracowników Constaru, że materiały TVN mogły być sfingowane. - Insynuacje, że
      mogliśmy spreparować ten materiał, są absurdalne i obraźliwe. Przekazaliśmy
      prokuraturze cały materiał filmowy, zdjęcia bez masek [zakrytych twarzy -
      red.], również te, które nie ukazały się na antenie. Co do nazwiska reporterki,
      to nie ma nic dziwnego w tym, że w materiale śledczym posłużyła się
      pseudonimem. To normalne, biorąc pod uwagę zagrożenie, z jakim spotykają się
      śledczy dziennikarze - tłumaczy Monika Szymborska, producentka. Jej zdaniem
      dużo ważniejsze jest to, jak postępuje śledztwo w sprawie nieprawidłowości w
      Constarze. Stacja TVN wraz z dziennikiem Rzeczpospolita wystąpiła do ministra
      sprawiedliwości, by osobistym nadzorem objął to postępowanie.

      W piątek ekipa TVN spotkała się z prokuratorem Karpem. - Wyjaśniliśmy te
      sprawy, to było nieporozumienie. Dostałem zapewnienie, że reporterka stawi się
      na wezwanie prokuratury, nie będzie też żadnych problemów z materiałami
      telewizyjnymi nakręconymi przez TVN. Traktuję to jako nieszczęśliwy zbieg
      okoliczności, zostałem zapewniony, że żadnej złej woli ze strony stacji nie ma.
      Jeśli dziennikarze poczuli się moimi wypowiedziami urażeni, to ich przepraszam -
      mówi prokurator Karp.

      Miesiąc temu reporterzy stacji ujawnili, jak pracownicy Zakładów Mięsnych
      Constar w Starachowicach "odświeżają" wędliny wycofane ze sklepów z powodu
      utarty terminów ważności i część z nich kierują do powtórnej sprzedaży. Po
      interwencji służb weterynaryjnych zakład zaprzestał produkcji na dwa tygodnie,
      ze sklepów wycofano też wszystkie produkty Constaru.

      Zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik będzie nadzorował śledztwo


      Reporterzy poprosili ministra o interwencję w sprawie śledztwa(c) AFP DENIS
      SINYAKOV
      - Zarówno dziennikarze "Rz", TVN, jak i prokuratura stoją po jednej stronie
      barykady - zapewnia Olejnik. Decyzja, że będzie sprawował nadzór nad sprawą, to
      skutek listu, który skierowały do ministra sprawiedliwości Andrzeja Kalwasa TVN
      i "Rz". Obie redakcje poprosiły ministra o interwencję w sprawie śledztwa
      dotyczącego "odświeżania" wędlin w Constarze (proceder wspólnie ujawniliśmy w
      połowie kwietnia). Powodem napisania listu były informacje podawane przez
      prowadzącą śledztwo kielecką prokuraturę, jakoby telewizja utrudniała śledztwo.
      Rzecznik tej prokuratury zarzucił TVN, że nie chce dopuścić do przesłuchania
      autorki materiału i nie przekazała wszystkich nagrań z ukrytej kamery.
      Z naszych informacji wynika tymczasem, że Constar chce sprzedawać swoje wędliny
      pod inną marką.
      Kitt


      "Uwaga" TVN: Pokrętne tłumaczenia Constaru
      12.05.2005
      Produkty pod marką Constar nigdy nie były i nie będą produkowane pod marką
      Krakus - poinformował w oświadczeniu przesłanym przewodniczący rady nadzorczej
      Zakładów Mięsnych Constar w Starachowicach, Zbigniew Szpak.

      Odniósł się w ten sposób do poniedziałkowej informacji TVN, że Constar rozmawia
      z sieciami handlowymi o sprzedaży swoich wędlin pod marką Krakus. Producentka
      programu TVN "Uwaga!" Monika Szymborska powołała się przy tym na sygnały od
      przedstawicieli sieci handlowych.

      "W nawiązaniu do informacji przedstawionych podczas konferencji prasowej stacji
      TVN 9 maja i cytowanych przez inne media, jakoby Zakłady Mięsne Constar
      próbowały sprzedawać swoje produkty pod szyldem marki Krakus, rada nadzorcza
      Constar informuje, iż: wyroby marki Constar są produkowane wyłącznie w
      starachowickich Zakładach Mięsnych Constar, marka Krakus należy do spółki
      Animex, a starachowickie Zakłady Mięsne Constar są jednym z zakładów Grupy
      Animex wytwarzających wyroby tej marki; produkty pod marką Constar nigdy nie
      były i nie będą produkowane pod marką Krakus" - napisał w oświadczeniu Szpak.

      Producentka "Uwagi", Monika Szymborska twierdzi, że zaprzeczanie jakoby Constar
      nie produkował pod marką Krakus jest typowym dla tej firmy pokrętnym
      postępowaniem. Przewodniczący rady nadzorczej Zbigniew Szpak odżegnuje się od
      marki Krakus, jednak nie ulega wątpliwości, że Constar produkuje wędliny marki
      Krakus i je sprzedaje.

      Taką informację TVN uzyskał m. in. od byłego prezesa zakładu Marka Czaprackiego
      i do tej pory można ją znaleźć na oficjalnej stronie grupy Animex.

      "Przewodniczący Szpak chyba zapomniał, że w 2003 r. Constar odebrał od Agencji
      Rynku Rolnego Puchar Prezesa za »dział mięsny – dla firmy Constar S.A. ze
      Starachowic za produkty pod marką KRAKUS«. Zaprzeczenia w tej kwestii
      traktujemy jako chęć wprowadzenia opinii publicznej w błąd" - powiedziała
      Szymborska.

      W połowie kwietnia TVN i "Rzeczpospolita" poinformowały, że we wspólnym
      śledztwie dziennikarze wykryli, iż pracownicy Constaru "odświeżają" zapleśniałe
      kiełbasy, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy ważności. Obecnie
      śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Kielcach, po przejęciu
      sprawy z Prokuratury Rejonowej w Starachowicach.
      TVN/PAP

      Afera mięsna: sprawdzą wiarygodność dziennikarzy es 09-05-2005, ostatnia
      aktualizacja 09-05-2005 19:59Prokuratura zamiast zająć się ujawnioną przez TVN
      i "Rzeczpospolitą" aferą mięsną, podważa wiarygodność dziennikarzy. Naczelni
      obu redakcji zwrócili się ze skargą do prokuratora generalnegoW odpowiedzi jego
      zastępca Kazimierz Olejnik zapowiedział, że obejmie śledztwo swoim nadzorem.
      Ale zaznaczył, że prowadzone jest prawidłowo i że nie ma zastrzeżeń do
      rzetelności, bezstronności i kwalifikacji prokuratorów.W połowie kwietnia
      program TVN-u "Uwaga" i "Rzeczpospolita" opublikowały materiał o tym, jak w
      zakładzie produkcji wędlin Constar w Starachowicach na masową skalę "odświeża"
      się zepsute, zwrócone z hipermarketów wędliny lub dodaje je do innych wyrobów.
      Wszystko udokumentowano nagraniami z ukrytej kamery nakręconymi przez
      dz
      • gostom1 Z polskim mięsem trzeba uważać 13.09.06, 21:23
        widziałem na własne oczy jak w Gostomi woj. Opole przerabiano zdechlizny i sprzedawano mięso w pobliskim Prudniku. Na to jest wielu świadków. Ale to chyba tylko szczyt góry.


    • Gość: Złe Mięso NIK zajmie się Costarem/Animexem Starachowice IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 21:20
      Wprost: "Nagrany ukrytą kamerą film o tym, jak pracownicy Constaru przepakowują
      stare produkty i zmieniają im etykiety, przedłużając okres przydatności do
      spożycia, wywołał wśród widzów szok. Miliony osób, które oglądały film,
      wyrobiły sobie jednoznaczną opinię o Constarze. Mimo to agencje PR podjęły się
      zadania z pozoru niewykonalnego - uratowania zdegradowanej marki.

      Linia obrony
      Jeszcze przed emisją filmu Constar rozpoczął tworzenie sztabu kryzysowego. Plan
      przygotowany przez agencję PR Task Force Consulting, obsługującą koncern
      Smithfield firmę Sigma i amerykańskich specjalistów opierał się na trzech
      filarach: przyznaniu się do uchybień w produkcji, odwołaniu winnego tym
      uchybieniom prezesa i otwarciu firmy na współpracę z instytucjami kontrolnymi i
      mediami, co miało doprowadzić do ustalenia skali nieprawidłowości w firmie. Z
      jednej strony, było to wygodne, bo dopóki skala niedociągnięć pozostawała
      nieznana, Constar mógł zbywać szczegółowe pytania dziennikarzy o to, co działo
      się w zakładzie, odpowiedzią: "Poczekajmy na wyniki kontroli". Z drugiej
      strony, powstało wrażenie, że firma coś wie, ale nie chce o tym mówić.
      Prezes natychmiast stracił stanowisko, firma uruchomiła biuro informacyjne dla
      dziennikarzy, za pośrednictwem którego każdy, kto chciał, mógł szybko się
      skontaktować z kierownictwem Constaru. Spółka na bieżąco, za pomocą słanych do
      PAP komunikatów, informowała media o swojej współpracy z policją, o kontroli,
      którą przeprowadziły służby weterynaryjne, o zamknięciu zakładu i o wycofaniu
      produktów ze wszystkich sklepów do czasu wyjaśnienia sprawy. Plan wydawał się
      dobry, choć Norbert Ofmiański, wiceprezes Związku Firm Public Relations,
      zaznacza, że Constar mógł wykonać bardziej zdecydowane ruchy. - Moim zdaniem,
      spółka nie powinna dyskutować o tym, co widzieli widzowie, tylko zwolnić
      wszystkich pracowników odpowiedzialnych za proceder odświeżania i głośno się
      uderzyć w piersi. Sprawa szybko by ucichła, a firma kilka dni po aferze mogłaby
      rozpocząć odbudowę wizerunku - mówi Ofmiański.

      Plany biorą w łeb
      Tymczasem przyjęta przez Constar strategia szybko zaczęła się kruszyć. W
      niedzielę wieczorem, trzy dni po emisji, w nadawanym na żywo ze Starachowic
      programie stacji TVN pracownicy Constaru sugerowali, że film nagrany w ich
      zakładzie to kłamliwa manipulacja zainicjowana przez konkurencję. Miękkie
      stanowisko, które Constar zajął na początku, nabrało stanowczego charakteru.
      Rzeczniczka spółki Lidia Zalewska powiedziała, że w filmie nie ma żadnych
      dowodów na to, że przeterminowane produkty były ponownie kierowane do obrotu.
      Po kolejnych kilku dniach firma oficjalnie poinformowała, że wyroby złej
      jakości nigdy nie trafiały z powrotem do sklepów. To było zdecydowane
      zaprzeczenie tego, co widzowie widzieli w telewizji. Usunięcie prezesa Constaru
      zaczęło wyglądać kuriozalnie, bo skoro spółka odpiera główne zarzuty
      dziennikarzy, a pozostałe są wątpliwe, to za co prezes został zwolniony? - Od
      prezesa wymagamy innego poziomu odpowiedzialności niż od pozostałych
      pracowników - tłumaczył enigmatycznie Zbigniew Szpak, szef rady nadzorczej
      Constaru. Spółka przyznała więc, że coś przeskrobała, ale nie do końca
      wiedziała co.

      Stracona okazja
      Przez kilka dni po emisji filmu Constar był zdecydowanie tematem numer jeden w
      mediach. Ale zainteresowanie opinii publicznej tą sprawą spadało. Na szczęście
      dla firmy w mediach pojawiły się sprzeczne wyniki badań weterynaryjnych.
      Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii, poinformował, że kontrola
      wykazała wiele nieprawidłowości "i ma podejrzenia graniczące z pewnością, że
      Constar stosował procedury wskazane w filmie". Powiatowy lekarz weterynarii
      stwierdził jednak, powołując się na tę samą kontrolę, że nie wykazała
      ona "żadnych zepsutych produktów". Zamieszanie pogłębiła wypowiedź Pawła
      Banasika, szefa Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach, który
      najpierw poinformował, że w zakładzie nie znaleziono produktów
      przeterminowanych, a po godzinie twierdził coś zupełnie przeciwnego. To
      wszystko czyniło sprawę zagmatwaną, a więc coraz mniej atrakcyjną dla mediów.
      Ogromną szansą dla Constaru na zupełne wyciszenie sprawy było szybkie
      zakończenie konklawe i wybór nowego papieża - to zdominowało wszystkie relacje
      prasowe. Ale spółka z tej okazji nie skorzystała.
      Siedem dni po feralnej emisji Constar zwołał konferencję prasową, na której
      prezes Szpak przedstawił korzystne dla swojej firmy wyniki kontroli i dobitnie
      podkreślił, że Constar nigdy nie wprowadzał do obrotu nieświeżych wędlin. Co
      więcej, spółka zapowiedziała, że nie tylko nie zamierza likwidować zakładu, ale
      i nie zrezygnuje z marki Constar. To oznaczało, że de facto nie przyznaje się
      do żadnych poważnych błędów. Prasa lokalna i niektóre media centralne (między
      innymi Gazeta Wyborcza i Puls Biznesu) w relacjach z konferencji skupiły się na
      wątkach korzystnych dla Constaru. Ale TVN i niektóre stacje radiowe skorzystały
      z okazji i ponownie ostro skrytykowały producenta wędlin. A trzeba przyznać, że
      Constar sam się o to prosił. Na konferencji członkowie rady nadzorczej nie byli
      zgodni co do tego, co się dzieje z wycofanymi ze sklepów wędlinami, a dodatkowo
      okazało się, że jeden z autorytetów naukowych, na który Constar się powoływał,
      był członkiem rady nadzorczej Animeksu, właściciela spółki. Zbigniew Szpak
      nieporadnie próbował to ukryć, co dziennikarze TVN bezwzględnie wykorzystali w
      programie Uwaga. Warto dodać, że część dziennikarzy ostro krytykowała po
      konferencji sposób prowadzenia komunikacji z mediami. Jednak dla Constaru
      dziennikarze, których nie udało się przekonać do swoich racji, przestali się
      liczyć.
      Sprawa całkowicie wymknęła się spod kontroli, gdy do gry weszli politycy
      węszący szansę na pokazanie się jako obrońcy konsumentów. Wojciech Olejniczak,
      minister rolnictwa, półtorej godziny po konferencji Constaru zwołał swoją i
      ostro skrytykował starachowicką firmę. PiS zażądał skontrolowania wszystkich
      zakładów Smithfielda w Polsce. W podobnym tonie głos zabrali także politycy
      PSL. Sprawa zaczęła żyć własnym życiem.
      To, jak się zakończy wędliniarska afera, zależy teraz od kieleckiej
      prokuratury, która bada, co tak naprawdę się działo w Constarze. Jeżeli
      śledztwo potwierdzi, że spółka odświeżała wędliny, może to oznaczać definitywny
      koniec zakładu. Prokuratura może jednak uznać, że ani film, ani zebrane dowody
      nie są przekonujące. Wtedy wszystko będzie zależeć od pracowników, można jednak
      wątpić, czy zagrożeni utratą miejsca pracy ludzie będą zeznawać przeciwko
      swojej firmie. A wtedy odszkodowanie, które Constar zażąda od TVN i redakcji
      Rzeczpospolitej, może być ogromne. Podobnie jak premia dla firmy public
      relations. A jak taki obrót sprawy przyjmą konsumenci, to zupełnie inna sprawa.


      Constar, syn Smithfielda
      Constar, wraz z Morlinami, Krakusem, Agryfem i kilkoma mniejszymi spółkami,
      tworzy mięsne ramię grupy Animex.
      W 2004 roku przychody spółki wyniosły 350 mln zł, ale mimo dobrej koniunktury
      na rynku spożywczym przynosi ona straty. Grupa Animex należy do amerykańskiego
      koncernu Smithfield Foods. Smithfield to weteran sytuacji kryzysowych,
      zaprawiony w bojach z ekologami oskarżającymi go na całym świecie o degradację
      środowiska naturalnego przez przemysłową hodowlę świń. Do najbardziej
      zaciekłych przeciwników koncernu należy Robert Kennedy junior, który nawet
      podczas pobytu w Polsce kilka lat temu ostrzegał przed tą firmą. W Polsce
      pałeczkę przejęli od niego Andrzej Lepper i środowisko ojca Rydzyka. Jego
      stacja telewizyjna kilkakrotnie nadawała film propagandowy o ekoproblemach
      koncernu w USA. Dwa lata temu fala kontroli w zakładach hodowlanych Smithfielda
      wykazała, że większość z nich naruszała przepisy. Przedstawiciele Animeksu
      oświadczyli, że z pełnym respektem i należytym szacunkiem odnoszą się do uwag i
      zaleceń kon
    • Gość: Robert F. Kennedy "Smithfield używa bogactwa do kupowania polityków" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 21:24
      Każda nowa ferma przemysłowa powoduje bankructwo dziesięciu rodzinnych
      godpodarstw hodowlanych, zastępując wyspecjalizowane stanowiska pracy rolników
      kilkoma miejscami pracy należącymi do najbardziej niebezpiecznych i najgorzej
      opłacanych w USA. Ponieważ zwierzęta mają praktycznie zerową opiekę, nawet
      dwóch robotników może obsługiwać farmę z 10 tysiącami świń! Warunki pracy są
      tam tak fatalne, że pracownicy rzadko wytrzymują tam dłużej niż kilka miesięcy.
      W przypadku dużych rzeźni, także Smithfielda, rotacja pracowników wynosi 300%
      rocznie.

      Typowa jest sytuacja Północnej Karoliny, stanu o drugiej co do wielkości
      produkcji świń. Dwadzieścia lat temu było tam 27 tysięcy rodzinnych gospodarstw
      hodujących te zwierzęta. Obecnie nie pozostał już prawie nikt – zostali oni
      zastąpieni przez 2200 gigantów hodowlanych, z których 1600 jest w posiadaniu
      jednej firmy ponadnarodowej: Smithfield Foods. Firma ta posiada 75% całej
      produkcji trzody chlewnej w tym stanie. Skutkiem powstania chlewni
      przemysłowych w stanie Iowa jest utrata 45 tysięcy niezależnych hodowców w
      ostatnich latach. Spośród pozostałych 10 tysięcy aż połowa jest kontrolowana
      przez Smithfielda i kilka innych wielkich korporacji. Joe Luter powiedział
      dziennikowi Washington Post, że zmieni Polskę w „stan Iowa Europy”.
      Rolnicy kontraktowi – jak został chłopem pańszczyźnianym na własnej ziemi?

      Byłem świadkiem tego, jak G. Schmidt przekonywał polski Senat jak dużo
      zatrudnienia Smithfield przyniesie polskim rolnikom przez podpisywanie z nimi
      kontraktów na chów świń. Co do jednego nie mam najmniejszych wątpliwości: każdy
      rolnik, który podpisze taki kontrakt ze Smithfieldem stanie się chłopem
      pańszczyźnianym na swej własnej ziemi. A jak taki proces odbył się w Ameryce?
      Po podpisaniu kilku kontraktów na produkcję dziesiątków tysięcy świń
      przeznaczonych dla własnych rzeźni, Smithfield przejął tych producentów. Stało
      się tak dlatego, ponieważ wkrótce dostawcy ci mogli sprzedawać świnie wyłącznie
      tej jednej firmie, a zatem musieli także akceptować dyktowane przez nią ceny.
      Po przejęciu tych dużych farm, firma zaczęła zalewać rynek dużą produkcją, tak
      że cena wieprzowiny spadła z 1, 20 dolara za kilogram na 16 centów. Ponieważ
      koszt produkcji wynosił 72 centy za kilogram, wszyscy mali hodowcy musieli
      plajtować, za wyjątkiem tych, którzy podpisali ze Smithfieldem kontrakty.
      Zdesperowani farmerzy podpisywali kontrakty w takiej formie jaką dyktował
      Smithfield, później nie było szans na jakiekolwiek negocjacje.

      Zazwyczaj wymogiem kontraktu było użycie farmy jako zabezpieczenia kredytu na
      budowę chlewni według wymagań firmy w wysokości około 200 tysięcy dolarów.
      Obiecany dochód z chowu zwierząt dla farmera wynosił około 20 tysięcy dolarów
      rocznie. Farmer był właścicielem budowli, musiał spłacać kredyt wraz z
      odsetkami do banku. Zgodnie z kontraktem firma jest właścicielem świń i paszy
      dla nich, właścicielowi gospodarstwa zostawiono odpowiedzialność za ich
      odchody. Ten jego problem szybko stanie się problemem jego okolicy, gdy nadmiar
      ścieków zatruje powietrze i wodę.

      Kontrakty Smithfielda zazwyczaj obowiązują przez jeden rok, mimo, że rolnik
      będzie spłacał kredyty przez lat dwadzieścia. Jeżeli firma ma interes w szybkim
      nabyciu ziemi, ma ona możliwość żądania tak trudnych warunków kontraktu, że
      rolnik jest doprowadzany do bankructwa. Smithfield może wówczas nabyć jego
      budynki i ziemię od banku za grosze, ponieważ hodowla w nich jest całkowicie
      zależna od kontraktu z tą jedną firmą – nie ma innych chętnych na ten majątek.
      Taki był właśnie sposób, w jaki Smithfield zdobył kontrolę nad produkcją
      wieprzowiny w Północnej Karolinie i takie same metody firma używa obecnie także
      w Polsce – każdy, kto podpisze taki kontrakt stanie się niewolnikiem na swej
      własnej ziemi.

      Nawet, gdy cena wieprzowiny spada do 16 centów za kilogram, Smithfield ciągle
      zarabia ponieważ cena płacona przez konsumenta za boczek w sklepie pozostaje
      niezmieniona. Ponieważ Smithfield jest właścicielem rzeźni może dalej zarabiać
      dusząc rolnika do momentu zdobycia monopolu na rynku rolnym. W reakcji na taką
      sytuację senaty stanowe oraz Senat USA rozważa wprowadzenie przepisów
      zakazujących jednoczesnego posiadania farm hodowlanych i zakładów mięsnych.
      System „integracji” Smithfielda stawia farmera w katastrofalnie niekorzystnej
      sytuacji.

      Skutki ekonomiczne

      Istnieją już setki badań naukowych świadczących o tym, że hodowle przemysłowe
      mają niszczący wpływ na gospodarkę społeczności lokalnych i jakość życia
      mieszkańców. Jednocześnie żadne badanie naukowe nie wskazuje na jakiekolwiek
      korzyści płynące dla tych społeczności z hodowlanych gigantów. Wartość
      nieruchomości w takich okolicach spada średnio o 30%. Jadąc samochodem przez
      wiejską Amerykę widzimy wiele zbankrutowanych sklepów przemysłowych i
      spożywczych (farmy przemysłowe nie robią tam zakupów), okna zabite są tam
      deskami, zamknięte są banki, kościoły i szkoły. Serce Wsi Amerykańskiej
      opustoszało i zostało zasiedlone przez duże korporacje.

      Korupcja polityczna

      Farmy przemysłowe hodowli świń wytwarzają o wiele więcej płynnej gnojowicy niż
      potrzaba do naworzenia otaczających je pól. Przestrzegania prawa iochrony
      środowiska i pokrycie kosztów prawidłowej utylizacji tych odchodów
      spowodowałoby niekonkurencyjność tych farm w stosunku do gospodarstw
      tradycyjnych. Takie gospodarstwa nie są ograniczone przepisami
      ekologicznycznymi ponieważ tam odchody zwierząt nie sa odpadem lecz cennym i
      potrzebnym nawozem stosowanym w gospodarstwie. Ponieważ hodowle przemysłowe
      muszą łamać prawo by przetrwać ekonomicznie, ich plany biznesowe zakładają, że
      inwestycje nie będą karane przez służby administracyjne dzięki wpływowi na
      odpowiednich oficjeli rządowych.

      Smithfield używa swego bogactwa do kupowania polityków, paraliżowania
      administracji, bezkarnego łamania prawa sanitarnego i środowiskowego.




      Polskie rolnictwo

      W połowie lipca 2003 roku spędziłem tydzień podróżując po wiejskich rejonach
      Polski. Zobaczyłem wtedy, że macie w Polsce coś co już utraciliśmy w Stanach
      Zjednoczonych, i czego bardzo jest nam brak – Polska jest oazą tradycyjnego
      rolnictwa w świecie zdominowanym przez ponadnarodowe agrobiznesy. Polska ma
      prawie dwa miliony rolników, czyli tyle ile cała Europa Zahodnia. Około 18%
      społeczeństwa to rodziny chłopskie. Podróżując po Polsce przejeżdąliśmy przez
      malownicze wioski, gdzie skromne domy z drewna czy kamienia polnego stoją w
      gospodarstwach przeciętnie pięciohektarowych. Każdy rolnik ma konia, dwie
      krowy, trochę kur. Zwierzęta są hodowane w gospodarstwie w sposób humanitarny i
      godny.

      W Polsce nie widać wielkich monokultur do jakich się już przyzwyczailiśmy w
      USA. Polscy chłopi stosuja płodozmian uprawiając zazwyczaj ziemniaki i żyto w
      sposób tradycyjny, który jest najbardziej korzystny dla gleby. Niesamowite jest
      to, że tyle wiejskich domów w Polsce ma bocianie gniazda na dachu. W Polsce
      gniazduje 25% światowej populacji bociana białego, jest to 50 tysięcy ptaków –
      najwięcej w Europie. Jest to gatunek, który ulegał eksterminacji na skutek
      współczesnych metod uprawy roli w innych krajach Europy,

      Gazeta Wyborcza, 3.10.2003




      • olias i jeszcze jeden plus 13.09.06, 22:25
        plusem jest to że polski rolnik nie jest łatwowierny. Raczej podejrzliwy i nie
        tak łatwo go nabrać
    • Gość: Zostałem Jaroszem Kaszanka Grillowa z robakami z Animexu Starachowic IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 21:33
      "Fakt" opisuje nieprzyjemną niespodziankę pani Urszuli z Katowic, która w
      jednym z supermarketów w Sosnowcu kupiła cztery paczki "Kaszanki grillowej" z
      Zakładów Mięsnych Constar. Ucieszyła się z dobrej ceny - 6,99 zł/kg, towar
      ważny do 27 kwietnia... Ale gdy rozkroiła kaszankę, ta zaczęła się... ruszać! -
      pisze dziennik. Pani Urszula natychmiast zadzwoniła do redakcji "Faktu",
      mówiąc: "To skandal! Kupiłam kaszankę z robakami". W Constarze nikt nie chciał
      uwierzyć w opowieść klientki. Gdy dziennikarze "Faktu" oświadczyli, że oni
      naprawdę widzieli te robale i pokazali je Inspekcji Handlowej w Katowicach.
      Dopiero ta informacja postawiła na nogi pół fabryki. "Wyjaśnimy sprawę. To
      praktycznie niemożliwe, by w kaszance były robaki. Jeśli jednak rzeczywiście w
      niej są, to wycofamy całą partię ze sprzedaży" - poinformowała "Fakt" Agnieszka
      Krukowicz, specjalistka ds. jakości produkcji firmy.
    • Gość: Andrzej Lepper A. Lepper:Dzisiaj firma Smithfield już jest cwańsz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 21:39
      "Sprawa Smithfielda wraca już po raz kolejny. Zlekceważono pierwsze sygnały
      Samoobrony w 1999 r. Kiedy po pobycie w Stanach Zjednoczonych z delegacją z
      Polski na zaproszenie Instytutu Ochrony Zwierząt zwiedzaliśmy te fermy, wtedy
      przywieźliśmy ze Stanów do Polski, tzn. zostało przysłanych ok. 5,5 tys. kaset
      wideo pn. ˝Trojańska świnia˝ o firmie Smithfield, wtedy przestrzegaliśmy
      wszystkich. Te kasety, mam potwierdzenie na piśmie, otrzymali wszyscy notable
      ówcześni, łącznie z prezydentem, premierem, ministrem rolnictwa. Wszyscy.
      Zlekceważono to, bo to była Samoobrona, nie warto się tym zajmować. To, co się
      tam stało w Stanach Zjednoczonych, to grozi nam dzisiaj.

      Panie Ministrze! Ja chcę, aby pan odpowiedział, kiedy w końcu firmę
      Smithfield zacznie obowiązywać prawo takie, jakie obowiązuje firmy polskie?
      Naruszenie prawa jest widoczne na każdym kroku, przy żadnej budowie nie jest
      przestrzegany plan przestrzennego zagospodarowania terenu, w żadnej fermie nie
      są przestrzegane zasady humanitarnego chowu trzody chlewnej, jak również
      ochrony środowiska. Dzisiaj firma Smithfield już jest cwańsza i wchodzi również
      do rolników, podpisując z nimi umowy o kooperacji. Rolnicy biedni zmuszeni są
      do tego, że po prostu zgadzają się na to."

      ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/073/40732026.htm
    • Gość: Andrzej Lepper Samoobrona mówi "Stop" Smithfieldowi! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.06, 21:58
      "Wprowadzenie do Polski wielkich korporacji, typu Smithfield Food i innych,
      doprowadzało i doprowadza do upadłości rolników i przemysł rolno-spo-żywczy.
      Smithfield Food, dążąc do integracji pionowej, chce wprowadzić model rolnictwa
      amerykańskiego - nie-ekologicznego, niehumanitarnego oraz niszczącego
      środowisko naturalne.
      "Samoobrona" mówi temu STOP. Wpuszczone do Polski ponadnarodowe korporacje i
      banki doprowadziły do tego, że w Polsce obecnie 5% ludzi, tzw. nowobogackich,
      skorumpowanych i powiązanych z mafią i politykami, żyje w luksusie i ponad
      stan, 20% daje sobie radę, a 75 % żyje poniżej minimum socjalnego, z tego 35 %
      w nędzy i ubóstwie".
      Należy zwrócić uwagę, że tego rodzaju poglądy, jakie wyraziłem na XIV światowym
      Kongresie Związków Zawodowych, wcale nie są na Zachodzie i w świecie
      odosobnione. Wmawia się nam, że Zachód jednomyślnie optuje za systemem
      kapitalistycznym, czerpiąc z niego dobrobyt. Jest to nieprawda. W wielu
      miejscach świata, także w Stanach Zjednoczonych - gdzie przemawiałem w styczniu
      2001 roku na Uniwersytecie Michigan w ramach konferencji o uprzemysłowieniu
      rolnictwa - panowały podobne poglądy, a dewastujące środowisko naturalne
      przemysłowe metody hodowli zwierząt, uprawiane w barbarzyński sposób także w
      USA, między innymi przez wspomnianą już korporację Smithfield Food, łączy się
      zarówno z niepohamowanym kapitali styczny m dążeniem do zysku, jak i z
      globalizacją rynków światowych. Co do korporacji Smithfield Food zresztą to
      warto nadmienić, że właśnie "Samoobrona" przeciwstawiła się jej ekspansji na
      Polskę, rozprowadzając w Polsce pięć i pół tysiąca dostarczonych nam z Ameryki
      kaset wideo, demaskujących przerażające metody chowu zwierząt na farmach
      Smithfield Food, które po ich zwiedzeniu w Ameryce nazwałem "obozami
      koncentracyjnymi dla zwierząt". Kasety te dotarły nie tylko do prezydenta,
      premiera, marszałków Sejmu i Senatu, ale do każdej gminy, powiatu i
      województwa, do sklepów mięsnych i ludzi, popierających ekologię i humanitarny
      chów zwierząt. Można by zapytać, dlaczego nikt poza "Samoobroną" - ani PSL, ani
      Kółka Rolnicze, ani żadna inna organizacja chłopska - nie zainteresowały się tą
      sprawą...


      Piszę o tym dlatego, że nie ma skutków bez przyczyny, a przyczyną wielu
      negatywnych zjawisk społecznych i gospodarczych w Polsce jest pokorne poddanie
      się przez nasze kolejne rządy procesom globalizacji, wyrażającym przede
      wszystkim interesy kilku państw i kilku wielkich międzynarodowych korporacji,
      pragnących narzucie swój porządek całemu światu. Wymaga tego, jak nam się
      tłumaczy, proces globalizacji gospodarki światowej.


      Ja sam uważam się za antyglobalistę. Tak również jestem postrzegany przez wiele
      ośrodków na Zachodzie, które zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie
      niesie dla świata globalizacja w jej obecnym, drapieżnym wydaniu, wspieranym
      przez Bank światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i światową Organizację
      Handlu (WTO). Mogę też chyba bez przesady powiedzieć, że na Zachodzie mam z
      tego powodu lepszą prasę niż w Polsce, gdzie nadal trwa polowanie na wyrwane z
      kontekstu zdania i przypisywane mi myśli i intencje, których nigdy nie
      wyrażałem. Zachód natomiast dostrzegł w moich wystąpieniach i wywiadach coś
      nowego, stąd zaczęły się brać liczne zaproszenia na spotkania i konferencje,
      zarówno dotyczące rolnictwa, jak problemów ekologicznych, wreszcie poważnej
      dyskusji na temat problemów i niebezpieczeństw globalizacji.


      Na koniec mogę dodać, że nie obyło się przy tym niekiedy bez sytuacji dziwnych
      i dających do myślenia, które mnie samemu wydają się zagadkowe, ale
      opowiedzenie o nich może w przyszłości uzyska jakiś nieznany dotąd sens. Otóż w
      czasie jednej z moich wizyt w Stanach Zjednoczonych, w roku 1999 - w której
      uczestniczyła szersza grupa gości z Polski, między innymi zaś jeden aktualny, a
      jeden były poseł - podczas kolacji w Waszyngtonie wydanej przez Bank światowy
      zjawił się nieoczekiwanie pewien pan, mówiący po polsku. Oświadczył, że pragnie
      zaprosić przedstawiciela naszej delegacji na spotkanie z gronem ludzi z Banku
      światowego i władz amerykańskich. Wskazał przy tym wyraźnie na mnie, mówiąc, że
      chodzi im o Andrzeja Leppera. Oburzyło to obecnych w naszej grupie posłów.
      Utrzymywali, że to oni właśnie powinni zostać zaproszeni jako członkowie
      parlamentu, zapraszający jednak mężczyzna, podkreślił dobitnie, że ci, którzy
      go przysłali, życzą sobie rozmowy z panem Lepperem, jeśli wyrażę na to zgodę.
      Zgodziłem się więc pojechać z nim, chociaż nie wiem, czy było to rozsądne z
      mojej strony. Wkrótce znalazłem się w sali, w której znajdowało się kilka osób.
      Szczelnie zamknięto drzwi. Byłem oczywiście przekonany, że nasza rozmowa jest
      nagrywana i może być również użyta przeciwko mnie. Ludzie ci powiedzieli mi, że
      znają mnie jako człowieka zdecydowanego, antyglobalistę, po czym zaczęli mówić
      takim językiem o Stanach Zjednoczonych, że gdyby było to w innym państwie,
      mógłbym pomyśleć, że mam do czynienia z jakąś grupą zajadłych wrogów Ameryki.
      Ludzie ci utrzymywali jednak, że są przedstawicielami władz tego kraju.
      Następnie pokazali mi plan Manhattanu i nie określając oczywiście żadnej daty
      oświadczyli, że to wszystko przestanie istnieć. Zostanie zburzone jako siedziba
      zła. Motywowali to tym, że nie może istnieć taka dysproporcja pomiędzy Północą
      a Południem. Mówili także o sytuacji na Bliskim Wschodzie, wspomnieli też o
      głośnym wówczas zaginięciu jakiejś liczby "walizek atomowych" w Rosji. W
      związku z zaginięciem czy kradzieżą tych walizek zastanawiali się nad tym, jaka
      mogłaby powstać fala, która dotarłaby do Manhattanu, gdyby eksplozja atomowa
      nastąpiła w oceanie. Byli przekonani, że skutkiem takiego zdarzenia będzie
      kolosalna panika, czym nawiązywali do jednego z moich wywiadów, udzielonych
      prasie polskiej rok czy dwa wcześniej, w którym powiedziałem, że najgroźniejszą
      bronią XXI wieku będzie panika. W wywiadzie tym mówiłem także - hipotetycznie,
      rzecz jasna - że gdyby jakieś niezwykłe zdarzenie nastąpiło na przykład w Nowym
      Jorku, a równocześnie ukazałaby się zapowiedź, że wkrótce powtórzy się to,
      załóżmy, w Londynie, początkowo zapowiedź ta zostałaby zignorowana. Lecz gdyby
      to samo zdarzenie powtórzyło się rzeczywiście w Londynie, a następnym wskazanym
      miastem byłby Paryż czy Frankfurt, panika, jaka wybuchłaby w tych miastach,
      byłaby sama przez się siłą niszczycielską nie do opanowania.
      Gdy później, 11 września 2001 roku, jadąc z kierowcą usłyszałem przez radio o
      ataku na World Trade Center, przypomniałem sobie tę dziwną rozmowę i
      powiedziałem, że kolejny alarm ogłoszony zostanie w Londynie, co rzeczywiście
      już za pół godziny miało miejsce.


      Nie wiem, dlaczego poproszony zostałem na tę rozmowę, nie rozumiem jej celu,
      tym bardziej zaś zastanawia mnie, że całkiem niedawno, w Polsce, starał się
      dotrzeć do mnie człowiek, który wyraźnie znał jej treść i próbował do niej
      nawiązać; był to Polak, od dwunastu lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych.


      Nie opowiadam jednak o tym dla zwykłej sensacji. Wszystko to bowiem wskazuje na
      to, że świat, w którym żyjemy obecnie, jest światem zdestabilizowanym, innym,
      niż starają się go przedstawić apologeci globalizacji. I że świat ten, aby się
      uratować, musi wkroczyć na nową drogę, nie będącą ani współczesnym zwycięskim
      kapitalizmem, ani dawnym systemem komunistycznym."
      Andrzej Lepper, Każdy kij ma dwa końce - Rozdział III

      www.lepper.com.pl/pages/06.Ksiazki/02.Dwakonce/2/

    • olias Re: Ukraina chce odwołać embargo na polskie mięso 13.09.06, 22:12
      nie, jest cwanym politykiem który wie że im lepsze będzie miał stosunki z
      Polską tym wyżsżą cenę uzysja jego przyjaźń z Rosją. i vece werse. Jest po
      prostu politykiem państwa ukraińskiego. I bardzo dobrze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka