Gość: Garucha
IP: 213.17.234.*
04.04.03, 13:54
W ustawie o ochronie praw lokatorów z lipca 2001 roku powinien znaleźć się
następujący zapis:
"Jeżeli z przyczyn niezawinionych przez najemcę, kamienica będąca własnością
osoby fizycznej, a zajęta przez osoby na podstawie decyzji administracyjnej o
przydziale, podlega rozbiórce na podstawie przepisów prawa budowlanego,
właściciel ma obowiązek wybudowania nowej kamienicy w tej samej miejscowości
i przesiedlenia najemców na własny koszt"
Tekst z Dziennika Zachodniego z 3 kwietnia 2003 pt:
"Zanim się zawali"
Nadzór budowlany nakazał opuszczenie kamienicy, ale ludzie nie mają gdzie się
przeprowadzić
– Ani właściciel, ani miasto nie chcą nam przydzielić lokali zastępczych —
mówi Mirosław Kraszewski, lokator kamienicy przy ul. Gliwickiej 71
— Kiedy się tu wprowadzaliśmy, to była jedna wielka melina. Sami
remontowaliśmy mieszkania, zakładaliśmy prąd, kanalizację. Teraz okazało się,
że mamy się wynosić, bo budynek nadaje się tylko do wyburzenia — mówi
Aleksandra Wójtowicz, która mieszka na trzecim piętrze kamienicy przy ul.
Gliwickiej 71 już pięć lat.
— Stropy się uginają, zimą woda zamarza w rurach — opowiada Adam Snarski,
który zajmuje lokal na parterze. Jakiś czas temu o mało nie spadła do jego
łazienki muszla klozetowa sąsiadki z góry.
Mirosław Kraszewski wprowadził się tu z żoną i synkiem w kwietniu 2000 r. —
Sporo włożyliśmy w remont. Niedawno skręciłem nogę i pracodawca nie
przedłużył ze mną umowy, nie stać mnie na przeprowadzkę — opowiada pan
Mirosław.
W lutym tego roku wszyscy mieszkańcy dowiedzieli się o decyzji wydanej w
grudniu przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Inspektor
stwierdza, że stan techniczny budynku na Gliwickiej 71 zagraża bezpieczeństwu
jego mieszkańców. „W budynku występuje wilgoć i grzyb, jest nieczynna
instalacja wodociągowa i kanalizacyjna, występują zarysowania i spękania
ścian. Część podłóg (...) jest zbutwiała i zapadnięta” — czytamy m.in. w
uzasadnieniu decyzji, zgodnie z którą osiem mieszkających tu rodzin powinno
trzy dni temu się wyprowadzić. — Ale nie mamy się gdzie podziać, bo ani
właściciel, ani miasto nie chcą nam przydzielić lokali zastępczych — twierdzi
Kraszewski. Lokatorzy nie podpisali pisma rozwiązującego umowę najmu z
właścicielem, bo obawiają się, że wtedy trafiliby na bruk.
Marian Dąbrowski, naczelnik Wydziału Lokalowego UM w Katowicach tłumaczy, że
miasto ma obowiązek przydzielić lokal zastępczy, kiedy najemca miał przed
laty wydane tzw. skierowanie do zawarcia umowy najmu. Władze Katowic wydawały
takie skierowania, gdy zarządzały tymczasowo budynkami nieustalonych
właścicieli. — Jedna z lokatorek ma taki przydział i z pewnością wywiążemy
się z umowy w stosunku do niej. Pozostali lokatorzy mogą ubiegać się o lokal
zastępczy na ogólnie przyjętych zasadach. Złożyć podanie i czekać na opinię
komisji. Z tego co wiem, dwie z rodzin z Gliwickiej 71 mają dość duże szanse —
mówi Dąbrowski. — Jednak pozostałe osoby przekraczają nasze kryteria
przydziału. Mają np. zbyt wysokie dochody — dodaje naczelnik.
Komisja przydzielająca mieszkania zbierze się pod koniec tego tygodnia. Do
miasta wpłynęło jednak w tym roku ok. tysiąca podań, a rozdzielić można ok.
400 mieszkań. Katowice w tym roku rozpoczęły budowę 60 nowych mieszkań
komunalnych przy ul. Narutowicza. Do tej pory przydzielane są co roku tylko
takie lokale, w których zmarł lub wyprowadził się najemca. (JOR)
Wczoraj mimo kilku prób nie udało się nam porozmawiać z właścicielem
kamienicy. Był dla nas nieuchwytny.
Nie możemy pomóc wszystkim
Krystyna Siejna, wiceprezydent miasta Katowice:
— Ustawa mówi, że obowiązek znalezienia mieszkania zastępczego dla takich
ludzi ma właściciel domu. Najemcy wprowadzając się musieli być świadomi, w
jakim stanie jest budynek. Wiemy, że ich bezpieczeństwo jest zagrożone, ale
prawnie odpowiada za to właściciel, a nie miasto. Robimy, co możemy, wydział
lokalowy pośredniczy w zamianie mieszkań, mamy bazę telefonów do spółdzielni
i najemców. Każdy z mieszkańców może też złożyć wniosek, ale chętnych jest
bardzo wielu, a o przyznaniu lokalu decydują ścisłe kryteria. Współczuję tym
ludziom, ale miasto po prostu nie jest w stanie pomóc wszystkim. (JOR)