Dodaj do ulubionych

Polskie osczędności

IP: 1.0.12.* 11.04.03, 09:54
PAP 2003-04-11 (07:01)

Coraz trudniej oszczędzać

W ciągu pięciu lat trzy miliony Polaków wydało całe swoje oszczędności -
wynika z najnowszych badań Instytutu Ipsos, na które powołuje się "Parkiet".

Ponad 80% uważa, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy nie zdoła nic odłożyć.
Jeszcze w 1999 r. odsetek ten nie przekraczał 70%.

Ludzie, którzy nie widzą perspektyw na odłożenie pieniędzy, to przeważnie
osoby pozbawione oszczędności. Ich liczba rośnie w szybkim tempie. W marcu
1999 r. żadnych środków odłożonych "na wszelki wypadek" nie miało 69%
badanych, obecnie jest ich już 81% - pisze dziennik.

Według dziennika, oznacza to, że w ciągu pięciu lat ok. 3 milionów Polaków
wydało swoje zaskórniaki. Najszybciej zniknęły oszczędności osób, które
odkładały od 2 do 5 miesięcznych zarobków.

W 1999 r. oszczędności w takiej wysokosci posiadało 22% osób, w 2003 r.
odsetek ten spadł do 14%. Zdecydowanie ubyło jednak również
najzamożniejszych, z oszczędnościami w wysokości rocznych dochodów. Ich
odsetek z 3% na początku 2001 spadł obecnie do 1%. (mk)

------------------

Podsumujmy:
- spadające oszczędności
- rosnące długi
- wzrastające obciążenie spłatami kredytów
- wysprzedane przedsiębiorstwa
- wysoki odsetek niepracujących
- wysokie podatki
- wyalienowane elity

Co z tego będzie ?
Obserwuj wątek
    • darr.darek Re: Polskie osczędności 11.04.03, 12:36
      Gość portalu: pawel-l napisał(a):
      > Ludzie, którzy nie widzą perspektyw na odłożenie pieniędzy, to przeważnie
      > osoby pozbawione oszczędności. Ich liczba rośnie w szybkim tempie. W marcu
      > 1999 r. żadnych środków odłożonych "na wszelki wypadek" nie miało 69%
      > badanych, obecnie jest ich już 81% - pisze dziennik.
      >
      > Według dziennika, oznacza to, że w ciągu pięciu lat ok. 3 milionów Polaków
      > wydało swoje zaskórniaki. Najszybciej zniknęły oszczędności osób, które
      > odkładały od 2 do 5 miesięcznych zarobków.
      >
      > W 1999 r. oszczędności w takiej wysokosci posiadało 22% osób, w 2003 r.
      > odsetek ten spadł do 14%. Zdecydowanie ubyło jednak również
      > najzamożniejszych, z oszczędnościami w wysokości rocznych dochodów. Ich
      > odsetek z 3% na początku 2001 spadł obecnie do 1%. (mk)
      > ------------------
      > Podsumujmy:
      > - spadające oszczędności
      > - rosnące długi

      Z Twojego postu wynika, że przez ostatnie lata spadała wartość lokat - było
      odwrotnie ! Szybko rosła wartość lokat w bankach ! Chociaż ostatnio, po
      obniżce oprocentowania wkładów, słyszałem, że trochę spadły lokaty - nie
      sprawdzałem .
      Jeśli spadające oszczędności, to nie rosnące długi !
      Kredyty biorą się z lokat .
      Analogicznie, jesli spadająca wartość dostaw do sklepu, to nie rosnąca
      sprzedaż w sklepie .

      > - wzrastające obciążenie spłatami kredytów

      Wzrastające z jakiego powodu ?
      Wzrostu wartości kredytów ? Wg powyższego, to chyba zmalały .
      Wzrostu stopy oprocentowania ? One spadły . Gdyby nie wysoki popyt na kredyty-
      spadlyby do paru procent rocznie .

      > - wysprzedane przedsiębiorstwa

      Jeden sprzedal drugi kupil. Chyba,ze wszyscy sprzedali, a ... nikt nie kupil :?

      > - wysoki odsetek niepracujących
      > - wysokie podatki
      > - wyalienowane elity
      >
      > Co z tego będzie ?

      To bedzie co widac bylo juz od 10lat .
      Czerwony Cyrk, w ktorym im beda gorsze parametry gospodarowania i im słabszy
      wzrost, tym głupszą propagandę dla gawiedzi wyborczej będą serwowali czerwoni
      imbecyle .

      Co do niskich oszczednosci i nastawiania sie na kredyty, swiadczy to badz o
      bezmyslnosci badz o wierze w lepsze jutro, badz o jednym i drugim .
      Jeszcze 100lat temu, ludzie, dla których wskaźnikiem zamożności było
      posiadanie mąki na codzienny chlep z własnego pieca (dobre dochody na poziomie
      kilkudziesieciu dzisiejszych złotych), ci ludzie posiadali często oszczędności
      w złotych monetach na cały rok . A dziś : "biedny ... bo musi wynajmować
      mieszkanie, spłacać drogie auto" . Biedny czy głupi ?
      • Gość: biolog nie-sprawdziłem=nie piszę IP: *.mtnet.com.pl 15.04.03, 12:32
        darr.darek napisał:

        Z Twojego postu wynika, że przez ostatnie lata spadała wartość lokat - było
        odwrotnie ! Szybko rosła wartość lokat w bankach ! Chociaż ostatnio, po
        obniżce oprocentowania wkładów, słyszałem, że trochę spadły lokaty - nie
        sprawdzałem .
        Jeśli spadające oszczędności, to nie rosnące długi !
        Kredyty biorą się z lokat .
        Analogicznie, jesli spadająca wartość dostaw do sklepu, to nie rosnąca
        sprzedaż w sklepie .


        Jak człowiek czyta taki tekst i mało wiarygodną Rzeczpospolitę to szlag go
        trafia. Był i jak dla mnie raczej jest trend, jak się popatrzy na dane z lat
        poprzednich jest spory.
        biolog

        www.rp.pl/gazeta/wydanie_030415/ekonomia/ekonomia_a_19.html
        NBP Podaż pieniądza spadła w marcu
        Znów mniej depozytów



        W marcu znów zmniejszyły się depozyty ludności w bankach. Z danych NBP wynika
        natomiast, że w poprzednim miesiącu wzrosło nasze zadłużenie w bankach.


        Okazuje się, że luty, kiedy wartość oszczędności wzrosła, nie był początkiem
        nowego trendu. W marcu wszystko wróciło do normy, którą obserwujemy od sierpnia
        2002 roku: w każdym miesiącu depozyty złotowe gospodarstw domowych zmniejszają
        się. W poprzednim miesiącu tempo kurczenia się wynosiło 0,8 proc. i było
        najwolniejsze od kilku miesięcy. Ta niechęć do oszczędzania na tradycyjnych
        depozytach bankowych wynika przede wszystkim z podatku od odsetek oraz z
        konkurencyjnej oferty funduszy inwestycyjnych. Dostrzegły to już same banki. Na
        przykład bank Pekao SA zapowiedział ostatnio, że będzie koncentrował się na
        dystrybucji jednostek uczestnictwa funduszu inwestycyjnego należącego do jego
        grupy kapitałowej.

        W marcu zwiększyły się natomiast kredyty dla ludności - o 1,8 proc. Było to
        najwyższe miesięczne tempo od marca 2002 roku. Z oceną, czy jest to początek
        trendu, czy też - jak w przypadku lutowego wzrostu oszczędności - tylko
        jednorazowy wyskok, należy jednak poczekać. Tym bardziej że w marcu 2002 roku
        kredyty też rosły szybciej. W 2002 roku Wielkanoc wypadła wcześniej niż w tym
        roku. Być może jednak Polacy już dokonywali zakupów świątecznych. Ożywienie w
        akcji kredytowej było w marcu widać również w przypadku pośredników
        kredytowych, o czym pisaliśmy już w "Rz".

        Podaż pieniądza ogółem zmniejszyła się w marcu o 0,2 proc., przy czym gotówka w
        obiegu wzrosła w tym czasie o 3,2 proc. W ubiegłym miesiącu zasoby dewizowe
        polskiego systemu bankowego zmniejszyły się o 1 mld 33,2 mln USD, czyli 2,8
        proc., i wynosiły na koniec marca 35 mld 641,2 mln USD.

        A.Sł.

        • Gość: Jan Re: nie-sprawdziłem=nie piszę IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.03, 12:59
          Nie martwcie sie.Amerykanie nie oszczedzaja od lat.Dwa czy trzy lata temu mieli nawet przychody roczne na minus.A zyja ( na kredyt ale lepiej niz inni)
          • Gość: pawel-l Re: nie-sprawdziłem=nie piszę IP: 1.0.12.* 15.04.03, 13:05
            Jak znasz angielski to poczytaj jak się kończy życie na kredyt:
            www.dailyreckoning.com/home.cfm?loc=/body_index3.cfm&qs=id=5445&tp=a
            Baby Boomers are approaching retirement with nothing in their saving accounts.
            Their equity portfolios have been demolished, and their pension funds are wiped
            out. But the most dangerous sign of all is that even now, the companies headed
            by their contemporaries can't produce real profits or real dividends for
            shareholders.

            Without a revolution in the boardroom, the baby boomers will never retire.
            There simply aren't any profits where there should be in the companies created
            by this generation in the 1980s and 1990s. Meanwhile, old-line blue-chip firms
            with good earnings and sensible accounting policies are crippled by the pension
            obligations they currently owe to an older generation.

            The baby boomers are heading into retirement with no savings and no productive
            companies to support them in old age. Generation debt is a ticking time
            bomb...with about ten years left on the clock.

            • Gość: Jas Re: nie-sprawdziłem=nie piszę IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.03, 13:49
              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

              > Jak znasz angielski to poczytaj jak się kończy życie na kredyt:
              > <a href="www.dailyreckoning.com/home.cfm?loc=/body_index3.cfm&qs=id=5445
              > &tp=a"target="_blank">www.dailyreckoning.com/home.cfm?loc=/body_index3.cfm&qs=i
              > d=5445&tp=a</a>
              > Baby Boomers are approaching retirement with nothing in their saving accounts.
              > Their equity portfolios have been demolished, and their pension funds are wiped
              >
              > out. But the most dangerous sign of all is that even now, the companies headed
              > by their contemporaries can't produce real profits or real dividends for
              > shareholders.
              >
              > Without a revolution in the boardroom, the baby boomers will never retire.
              > There simply aren't any profits where there should be in the companies created
              > by this generation in the 1980s and 1990s. Meanwhile, old-line blue-chip firms
              > with good earnings and sensible accounting policies are crippled by the pension
              >
              > obligations they currently owe to an older generation.
              >
              > The baby boomers are heading into retirement with no savings and no productive
              > companies to support them in old age. Generation debt is a ticking time
              > bomb...with about ten years left on the clock.
              >

              Taka strone to sombie mozesz w domu skonstruowac.Nie ma nic wspolnego z normalnym zyciem.
              • ko-jot-23 Jak to nie ma ? 15.04.03, 14:15

                > >
                >
                > Taka strone to sombie mozesz w domu skonstruowac.Nie ma nic wspolnego z
                normaln
                > ym zyciem.

                Gdyby ta sytuacja nie miala nic wspolnego z zyciem to USA nie szukalyby
                dopalacza dla swej ekonomi w Iraku.
                Dzisiaj Irak, jutro caly swiat.
          • darr.darek czy Jankesi nie oszczędzają ? 16.04.03, 11:42
            Gość portalu: Jan napisał(a):
            >Nie martwcie sie.Amerykanie nie oszczedzaja od lat.Dwa czy trzy lata temu
            >mieli nawet przychody roczne na minus.A zyja ( na kredyt ale lepiej niz inni)

            Rozumiem, że Tobie się zdaje, że Jankesi oszczędności nie mają, a za to długi
            mają .
            Muszę, niestety, naruszyć Twój światopogląd w tym temacie : suma oszczędności
            w USA, bez inwestycji na giełdzie, wynosi ok. 20.000 mld USD . Trudno
            wyszarpać równie dokładne dane, jak dla polskiego sytemu bankowego, ale w
            duzej części wykonałem tą robotę w wątku "EMISJA pieniądza w USA" .
            • Gość: Jan Re: czy Jankesi nie oszczędzają ? IP: *.dip.t-dialin.net 16.04.03, 12:27
              darr.darek napisał:

              > Gość portalu: Jan napisał(a):
              > >Nie martwcie sie.Amerykanie nie oszczedzaja od lat.Dwa czy trzy lata temu
              > >mieli nawet przychody roczne na minus.A zyja ( na kredyt ale lepiej niz inn
              > i)
              >
              > Rozumiem, że Tobie się zdaje, że Jankesi oszczędności nie mają, a za to długi
              > mają .
              > Muszę, niestety, naruszyć Twój światopogląd w tym temacie : suma oszczędności
              > w USA, bez inwestycji na giełdzie, wynosi ok. 20.000 mld USD . Trudno
              > wyszarpać równie dokładne dane, jak dla polskiego sytemu bankowego, ale w
              > duzej części wykonałem tą robotę w wątku "EMISJA pieniądza w USA" .

              Moze maja,ale chodzi o to,ze oprocz tych 20 000 $ maja notorycznie przeciagane konto bankowe i wiele zakupow na raty.Nie licze domow czy mieszkan.W USA kwota oszczedzania wynosi ok.2-3% (byla minusowa),w Europie Zach.10-14% a w Japoni 16%.
              • darr.darek Re: czy Jankesi nie oszczędzają ? 16.04.03, 12:46
                Gość portalu: Jan napisał(a):
                >Moze maja,ale chodzi o to,ze oprocz tych 20 000 $ maja notorycznie przeciagane
                >konto bankowe i wiele zakupow na raty.Nie licze domow czy mieszkan.

                Tak, ale te kredyty dla wielu to się jednak z lokat innych biorą . Inna sprawą
                jest to, jaki odsetek stanowią lokaty obce z innych krajów .

                >W USA kwota
                >oszczedzania wynosiok.2-3% (byla minusowa),w Europie Zach.10-14%a w Japoni 16%

                Gdybym Cię poprosił o zdefiniowanie tych 2-3% czy 16%, to miałbyś problemy .

                To jest tylko krótko-terminowe podniecanie się .
                Jeśli np. lokaty stanowią 200-300% PKB, to wiadomo, że musiały się skądś
                wziąć. Gdyby przyrost lokat następował w tempie 2-3%, to ta skumulowana
                wielkość mogłaby być osiagnięta dopiero po 100latach .
                Dużo bardziej istotne jest określenie, jaka jest aktualna wartość lokat w USA,
                w Europie Zach., W Japonii .
                Informacja ile przyrasta średnio lokat przez ostatni 1rok jest mało istotna
                dla naszych rozważań - dużo bardziej istotna byłaby, ile przyrostło przez
                ostatnie 100lat .

                • byly-emigrant Pytanko na snaidanko 16.04.03, 14:10
                  Po 15 latach pracy w USA mam na kompanijnym koncie emerytalnym, IRA i 401K
                  okolo 160 000 dol.
                  Na koncie oszczednosciowym zas ok. 35 000.W akcjach ( niestety juz tylko ) 15
                  000....
                  Czy mam w takim razie jakies oszczednosci czy nie ?
                  Bo dostep natychmiastowy do srodkow plynnych ( cash) mam tylko do tych 35 000 a
                  sadze, ze i to zmniejsze.
                  • darr.darek Re: Pytanko na snaidanko 16.04.03, 15:12
                    byly-emigrant napisał:
                    >Po 15 latach pracy w USA mam na kompanijnym koncie emerytalnym, IRA i 401K
                    >okolo 160 000 dol.
                    >Na koncie oszczednosciowym zas ok. 35 000.W akcjach ( niestety juz tylko ) 15
                    ....
                    >Czy mam w takim razie jakies oszczednosci czy nie ?

                    Samych lokat masz 35k + ileś tam z tych 160k . Z tego co wiem, w USA fundusze
                    emerytalne wynoszą 11.500mld USD . Faktem jest, że część tego została
                    zainwestowana w akcje i nie uczestniczy na rynku lokat i kredytów - sądzę, że
                    jednak większość tych środków uczestniczy . Konia z rzędem temu, kto dojdzie,
                    gdzie i jak one przepływają. Faktem jest, że nie ma tych środków w bilansie
                    banków komercyjnych w USA, czyli muszą przepływać osobnymi "kanałami" .

      • Gość: biolog kreacja pieniądza przez banki IP: *.mtnet.com.pl 15.04.03, 12:38
        darr.dark jest gotów wyzywać ludzi, którzy zgodnie z podręcznikami ekonomii
        widzą zjawisko kreacji pieniądza przez banki. Mechanizm jest bardzo prosty -
        kontrahent kredytotobiorcy zaniesie uzyskane pieniądze ze sprzedaży domu
        (kupuje go kredytobiorca) do abnku jako lokata i to będzie podstawą kolejnego
        kredytu. Mechanizm wynika z ykrytego założenia, że jeżeli wartość majątku
        Państwa X wynosi bilion dolarów to ilość pieniądza będącego w obiegu wynosi
        1/10 X.

        No i człowieka po raz drugi szlag trafia. Otwieram www.nbp.pl i "Sprawozdanie
        NBP/RPP z wykonania założeń polityki pieniężnej w 2001 r."

        Strona 4 punkt 2 i zdanie "Znalazło to wyraz (znaczy się chyba emisja obligacji
        MF) w malejącym znaczeniu kredytu dla sektora prywanego w kreacji pieniądza,
        przy rosnącej roli zadłużenia sektora budżetowego."

        Biolog

        Biolog
        • Gość: pawel-l Re: kreacja pieniądza przez banki IP: 1.0.12.* 15.04.03, 12:57
          Czy Darr-Darek chce powiedzieć że w skali globalnej lokaty i kredyty się
          bilansują ? Nie sądzę.
          W naszej rzeczywistości same długi rządu za granicą to 70 mld$, a
          przedsiębiorstwa wysprzedaliśmy za granicę (chyba jest różnica że teraz mamy
          kiełbasę a nie mamy fabryki ?)

          Wyobraźmy sobie Japonię. 0% na lokatach 1% na kredytach.
          W banku jest 100 jenów oszczędności i 1 klient wziął kredyt na 50 jenów.
          Czy bilansują się oszczędności i kredyty ?
          • darr.darek dlaczego KREDYTY = LOKATY 15.04.03, 18:04
            Gość portalu: pawel-l napisał(a):
            > Czy Darr-Darek chce powiedzieć że w skali globalnej lokaty i kredyty się
            > bilansują ? Nie sądzę.

            Powiększona konsumpcja (ponad wypracowane dochody) jednego, MOŻLIWA JEST TYLKO
            dzięki zmniejszonej konsumpcji (poniżej wypracowanych dochodów) drugiego .
            Widzisz jakąś alternatywę .
            Wyobraź sobie planetę, na której bank centralny "wyemitował kredyt" 1000% PKB
            i przez najbliższe 10lat WSZYSCY mają uczyć się, przyswajać najnowsze
            technologie, rozwijać się duchowo, bawić się - słowem INWESTOWAĆ w siebie i
            KONSUMOWAĆ . Wszyscy, bo przecież niesprawiedliwym byłoby odsuwać kogokolwiek
            od wskoczenia na wyższy poziom za 10lat (taki ktoś byłby zapóżniony za 10lat i
            byłby na dnie drabiny społecznej) .
            No ? Już przyswajasz ?
            TO SE NE DA !
            ROZUMIEM, ŻE ROZUMIESZ DLACZEGO SE NE DA ?

            KONSUMPCJA JEDNEGO (ponad wypracowane dochody) JEST MOŻLIWA TYLKO DZIĘKI
            ZMNIEJSZONEJ KONSUMPCJI DRUGIEGO (poniżej wypracowanych dochodów) .
            KREDYT dla inwestującego lub rozrzutnego, jest możliwy tylko dzięki LOKACIE
            oszczędnego !

            > W naszej rzeczywistości same długi rządu za granicą to 70 mld$, a
            > przedsiębiorstwa wysprzedaliśmy za granicę (chyba jest różnica że teraz mamy
            > kiełbasę a nie mamy fabryki ?)

            A co to ma do globalnej równości KREDYTY = LOKATY ?

            > Wyobraźmy sobie Japonię. 0% na lokatach 1% na kredytach.
            > W banku jest 100 jenów oszczędności i 1 klient wziął kredyt na 50 jenów.
            > Czy bilansują się oszczędności i kredyty ?

            Niemożliwa jest sytuacja w bezgotówkowym sytemie bankowym KREDYT <> LOKATY .
            Jeśli na planecie X milion UFOludków przelało średnioroczna płacę do UFObanku,
            a tylko pół miliona UFOludków pobrało kredyt na konsumpcję w wysokości
            średniorocznej płacy , to TEN UFO-SYSTEM BANKOWY JEST OSZUSTWEM ! Połowa
            oszczędnych UFOludków straci (już straciła, ale jeszcze nie wie) swoje
            oszczedności . Po prostu, ta sytuacja oznacza, że pół miliona średniorocznych
            płac zostało wyniesionych (i wydanych) z UFObanku przez UFOzarząd tylnymi
            drzwiami UFObanku .

            W gotówkowym sytemie możliwa jest przedstawiona przez Ciebie sytuacja, tylko z
            tego względu, że gotówka to rodzaj lokaty posiadacza i ... kredytu dla
            emitującego gotówkę .
            Jednak, utrzymanie swej lokaty w czasie, już nastręcza problemów . Wszystko
            żalezy od emitenta "papierków do lokowania" . Jeśli otrzymanego kredytu, z
            emisji tych papierków, nie zainwetował w kredytobiorców ZOBOWIĄZUJĄCYCH sie do
            spłaty realnej wartości popranego kredytu ... to te papierki nie były "do
            lokowania" a do ... podtarcia .

            Pozdrówka
            • Gość: Zbigniew Czy KREDYTY = LOKATY ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 21:51
              Pisanie , że kredyty = lokaty jest czystą ignorancją p. darr.darka świadczącą o
              jego "znajomości" ekonomii.Weź sobie jakikolwiek bilans banku i zobacz , czy
              kredyty=lokaty ? Tak samo jak w żadnym przedsiębiorstwie " należności <>
              zobowiązania" . Wyprowadzanie z podstaw księgowości , gdzie rzeczywiście jest
              napisane , ze AKTYWA=PASYWA ( inaczej nie można stworzyć bilansu ) wniosków
              typu KREDYTY=LOKATY lub NALEŻNOŚCI=ZOBOWIĄZANIA nie najlepiej świadczy o
              umiejętności logicznego rozumowania.
              A czemu tak jest już kiedyś tłumaczyłem i nie chce mi się powtarzać.
              Pzdr
              • darr.darek Re: Czy KREDYTY = LOKATY ? Odpowiedź : TAK ! 16.04.03, 11:10
                Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                >Pisanie, że kredyty = lokaty jest czystą ignorancją p. darr.darka świadczącą o
                >jego "znajomości" ekonomii.Weź sobie jakikolwiek bilans banku i zobacz , czy
                >kredyty=lokaty ?

                To właśnie ja przytaczałem dziesiatki razy przykład polskich lokat sektora
                niefinansowego równych ok. 270mld PLN i polskich kredytów dla sektora
                niefinansowego równych ok. 190mld PLN . Z tego można wysnuć wniosek o
                nierówności : kredyty < lokaty .
                Tylko, ze ja zawsze idę "krok dalej" w rozważaniach .
                Gdybyś się zastanowił, to doszedłbyś, że kredyty równe są lokatom (w szerokim
                sensie) .

                > Tak samo jak w żadnym przedsiębiorstwie " należności <> zobowiązania" .

                Ale już w globalnym systemie np. 1000-ca przedsiebiorstw, współpracujących ze
                sobą, należności=zobowiązania ! Jesli w tym sytemie wystąpiła by
                nierówność ... oznaczłoby, że kogoś z systemu pominąłeś !

                >Wyprowadzanie z podstaw księgowości , gdzie rzeczywiście jest
                >napisane , ze AKTYWA=PASYWA ( inaczej nie można stworzyć bilansu ) wniosków
                >typu KREDYTY=LOKATY lub NALEŻNOŚCI=ZOBOWIĄZANIA nie najlepiej świadczy o
                >umiejętności logicznego rozumowania.

                Dobra, dobra. Gdyby nie moja "krucjata" przeciwko bredniom o "kreowaniu se
                przez banki pieniądza", nadal na tym forum królowaliby gadacze "że ten
                Balcerek i NBP to niedobry jest, bo kredytów nie daje" .
                Gdybyś się zastanowił, to doszedłbyś, że kredyty równe są lokatom, w szerokim
                sensie(m.in.kapitały własne banków przeznaczone w części na kredyty dla
                klientów) .
                • feezyk Jajko czy kura? 16.04.03, 15:08
                  darr.darek napisał:

                  > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                  > >Pisanie, że kredyty = lokaty jest czystą ignorancją p.
                  darr.darka świadcząc
                  > ą o
                  > >jego "znajomości" ekonomii.Weź sobie jakikolwiek
                  bilans banku i zobacz , cz
                  > y
                  > >kredyty=lokaty ?
                  >
                  > To właśnie ja przytaczałem dziesiatki razy przykład
                  polskich lokat sektora
                  > niefinansowego równych ok. 270mld PLN i polskich
                  kredytów dla sektora
                  > niefinansowego równych ok. 190mld PLN . Z tego można
                  wysnuć wniosek o
                  > nierówności : kredyty < lokaty .

                  Co wcale nie oznacza, ze wartosci lokat i kredytow
                  nie moga rosnac np. wskutek rozwoju gospodarki
                  stymulowanego dobra polityka pieniezna.


                  > Tylko, ze ja zawsze idę "krok dalej" w rozważaniach .
                  > Gdybyś się zastanowił, to doszedłbyś, że kredyty równe
                  są lokatom (w szerokim
                  > sensie) .
                  >
                  > > Tak samo jak w żadnym przedsiębiorstwie " należności
                  <> zobowiązania
                  > " .
                  >
                  > Ale już w globalnym systemie np. 1000-ca
                  przedsiebiorstw, współpracujących ze
                  > sobą, należności=zobowiązania ! Jesli w tym sytemie
                  wystąpiła by
                  > nierówność ... oznaczłoby, że kogoś z systemu pominąłeś
                  !
                  >

                  Koncentrujesz sie na kwestiach bilansowych,
                  a zupelnie pomijasz to, jak dziala na podmioty
                  gospodarcze drogi kredyt. Tu jest istota problemu.

                  W szczegolnosci, zbyt restrykcyjna i chwiejna
                  polityka monetarna (i zwiazane z tym wahania
                  kursu wymiany) moze doprowadzac firmy
                  do bakructwa. Bankructwo oznacza zas trwale
                  szkody w gospodarce, poniewaz firmy buduje
                  sie dlugo, nie mowiac juz o zdobywaniu miejsca
                  na rynku.




                  >
                  > Dobra, dobra. Gdyby nie moja "krucjata" przeciwko
                  bredniom o "kreowaniu se
                  > przez banki pieniądza", nadal na tym forum królowaliby
                  gadacze "że ten
                  > Balcerek i NBP to niedobry jest, bo kredytów nie daje"
                  .

                  Wiesz, to ze nie prowadze jalowej polemiki, nie
                  oznacza, ze masz racje.

                  Polityka monetarna BC ma wplyw na cene pieniadza.

                  Cena pieniadza ma wplyw na poziom inwestycji.

                  Poziom inwestycji ma wplyw na szybkosc rozwoju
                  gospodarki.


                  Zajrzyj do dowolnego podrecznika ekonomii,
                  jesli nie wierzysz. Nie mac tu sprawy odsetkami
                  od kredytow konsumpcyjnymi dla ludnosci, bo
                  tutaj pojawiaja sie rozne koszta dodatkowe,
                  przewidywane problemy ze sciagalnoscia
                  oraz marze. Po prostu, bank, dajac Ci kredyt,
                  przewiduje, ze z prawdopodobienstwem 10%
                  bedzie mial klopoty z odzyskaniem.


                  > Gdybyś się zastanowił, to doszedłbyś, że kredyty równe
                  są lokatom, w szerokim
                  > sensie(m.in.kapitały własne banków przeznaczone w
                  części na kredyty dla
                  > klientów) .


                  Tak, bo lokaty pochodza m.in. z kredytu.
                  Jak rowniez, kredyty pochodza z lokat.
                  Czy zrozumienie zaleznosci wzajemnych jest
                  zbyt trudne?

                  Pozdrawiam
                  F.
                  • Gość: Zbigniew Re: Jajko czy kura? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 22:20
                    Darr.darkowi nie mieści się w głowie , że coś może powstać z niczego.Wprawdzie
                    nic w przyrodzie nie ginie , ale w świecie ekonomii to twierdzenie nie
                    obowiązuje.Jeżeli z jednej strony twierdzi , że czerwoni rozpieprzacze potrafią
                    wszystko zniszczyć , to równoważne temu powinno być twierdzenie , że
                    nieczerwoni nierozpieprzacze potrafią stworzyć coś z niczego.Jeżeli jest
                    możliwe zmarnotrawienie pieniędzy to możliwe jest również stworzenie pieniędzy
                    z niczego.Darr.darkowi wyda się niepojęte , że firmy z ujemnym kapitałem mogą
                    bardzo dobrze funkcjonować mając zachowaną płynność finansową jak również , że
                    można jak w Ziemi Obiecanej Reymonta zbudować fabrykę na weksle bez pokrycia ,
                    dać pracę ludziom , a w końcu spłacić weksle zapewniając sobie wdzięczność
                    wierzycieli.
                    Co banków to może mu trochę wytłumaczę jak najprościej.
                    Bank kupuje obligacje dwuletnie zerokuponowe oprocentowane ca 10% rocznie za
                    ca 80% wartości.Ze swojego kapitału własnego. Po roku nie ma ani grosza gotówki
                    z tych obligacji , ale w bilansie dopisuje sobie 10% odsetek jako zysk.
                    W związku z tym wystawia własny weksel i kieruje go do banku centralnego do
                    dyskonta.Otrzymuje ca 90% wartości obligacji w gotówce i może udzielić na tę
                    kwotę kredytu temu komu chce. Była jakaś lokata ? Nie ! Jest kredyt ? Jest !
                    OK. To było uproszczone , bo obligacje Skarbu Państwa.Ale to samo dotyczy
                    jakichkolwiek podmiotów gospodarczych.Zamień słowo Skarb Państwa na koncern
                    Coca-Cola i "pod zastaw" jednego kredytu udziel Coca-Coli następnego kredytu na
                    podobną kwotę.Zdarzył się cud ? Niepojęte !
                    • darr.darek czemu CUDA zdarzają się tak rzadko? o PROZIE życia 17.04.03, 10:41
                      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                      >Jeżeli z jednej strony twierdzi , że czerwoni rozpieprzacze potrafią
                      >wszystko zniszczyć , to równoważne temu powinno być twierdzenie , że
                      >nieczerwoni nierozpieprzacze potrafią stworzyć coś z niczego.

                      Niektórzy nieczerw.nierozp. rzeczywiście potrafią stworzyć COŚ . Czy z
                      niczego ? To bardziej filozoficzne pytanie niż ekonomiczne .
                      Można powiedzieć, że cała cywilizacja, czyli COŚ powstała z ... .
                      Niczego ?
                      Raczej ze zdolności człowieka, do ogarnięcia rzeczywistości i modyfikowania
                      jej. Tutaj efekty tego "modyfikaowania" są skarajnie różne, z tym wiążą się
                      oceny : "ma rację", "nie ma racji", "podejmował właściwe decyzje", "podejmował
                      niewłaściwe decyzje" . To wszystko musi być ujęte w ramy celowości - bez tego
                      nie ma oceny .
                      I wniosek : nie wszyscy mają racje, a dokładniej bardzo nieliczni mają rację .

                      >Jeżeli jest
                      >możliwe zmarnotrawienie pieniędzy to możliwe jest również stworzenie
                      >pieniędzy z niczego.

                      Nieprecyzyjne wyrażenie . "Zmarnotrawienie pieniędzy" oznaczłoby, że iles tam
                      walut zostało zamienionych na papier toaletowy, poprzez nierozważne dbanie o
                      pieniądz poprzez bank centralny . Opcją przeciwstawną, byłoby "dobre dbanie
                      przez banki centralne o pieniędz(-e)"

                      Z kolei wyrażenie oddające myśl, czyli "bezsensowne wydanie pieniędzy"(w
                      stosunku do założonych celów), am w opozycji opcję : "madre i sensowne wydanie
                      pieniędzy" .

                      Wyrażenie "stworzenie pieniędzy z niczego" nie mówi nic . Bo, można sobie
                      wyobrazić, że administracyjna podopwiedź-nakaz "od dziś pieniądzem jest taki
                      papierek o nazwie E" uzupełniany jest SKŁONNOŚCIĄ DO LOKOWANIA WYPRACOWANYCH
                      DOCHODÓW i z tego dopiero powstaje pieniądz . Z jednej strony abstrakcyjna
                      wielkość, która ułatwia obrót towarowy, z drugiej strony, gotowość do
                      odłożenia konsumpcji w czasie i "ulokowania" wypracowanego dochodu w
                      papierowym gwarancie(udzielenie kredytu bankowi centralnemu) . Bez drugiego,
                      byłyby wyłącznie bezgotówkowe przepływy na kontach(lub bezgotówkowe wymiany
                      towarowe w mniej rozwiniętym modelu), a emisja banku centralnego, nie
                      istniałaby jako wymierna wartość (aktualnie to miliardy w skali każdego
                      państwa).

                      >Darr.darkowi wyda się niepojęte , że firmy z ujemnym kapitałem mogą
                      >bardzo dobrze funkcjonować mając zachowaną płynność finansową

                      NIE MA FIRM z ujemnym kapitałem ! Moga być firmy oparte całkowicie na kapitale
                      obcym, moga być firmy niedochodowe(i niedotowane), przez długie lata, ale NIE
                      MA firm z ujemnym kapitałem .

                      >jak również, że
                      >można jak w Ziemi Obiecanej Reymonta zbudować fabrykę na weksle bez pokrycia ,
                      >dać pracę ludziom , a w końcu spłacić weksle zapewniając sobie wdzięczność
                      >wierzycieli.

                      No ! Już lepiej . Był wierzyciel, który dał swoją lokatę, aby ktoś mógł na
                      kredyt zainwestować . Bez wierzyciela, który odkłada swą możliwą konsumpcję i
                      powierza lokatę, NIE MOGŁOBY BYĆ wydatków na kredyt .

                      >Co banków to może mu trochę wytłumaczę jak najprościej.
                      >Bank kupuje obligacje dwuletnie zerokuponowe oprocentowane ca 10% rocznie za
                      >ca 80% wartości.Ze swojego kapitału własnego.

                      Dokładniej, kupuje za swoje składniki majątkowe(gównie za kasę) NIE ZA
                      kapitał. Kapitał to coś co finansuje jego skądniki majątkowe. On zamienia
                      gotówkę lub lokatę u kogoś na obligacje .

                      >Po roku nie ma ani grosza gotówki z tych obligacji

                      No z obligacji to on gotówki nie będzie miał- on zamienił gotówkę na obligacje.

                      >ale w bilansie dopisuje sobie 10% odsetek jako zysk.

                      Z obligacji nie dostaje się dywidendy . Rozumiem, że przeszacowuje sobie
                      majątek "od dziś obligacje nie są warte 1000 a 1100" . I równocześnie dopisuje
                      sobie w przychodach 100 i po narzutach na zysk, dopisuje sobie w BILANSIE
                      powiększenie zysku netto(lub pomniejszenie straty netto) o jakieś np. 72
                      jednostki .
                      No, teraz jest dobrze .

                      >W związku z tym wystawia własny weksel i kieruje go do banku centralnego do
                      >dyskonta.

                      W zwiazku z czym ? Ten weksel to on sobie mógł wypisać wcześniej .
                      Że niby ma lepszy zysk(mniejszą stratę) i ZNAJDZIE SIĘ chętny na odkupienie od
                      niego weksla ?
                      No , MUSI znaleźć się chętny na powierzenie swej lokaty (wstrzymanie możliwej
                      konsumpcji) i zakupienie np. za gotówkę tego weksla, w celu zarobienia w
                      przyszłości .

                      >Otrzymuje ca 90% wartości obligacji w gotówce i może udzielić na tę
                      >kwotę kredytu temu komu chce.

                      A dlaczego otrzymuje 90% z wartości obligacji ? Przecież on sprzedał weksel,
                      na kwotę, którą sam wpisał i którą ktoś BYŁ SKŁONNY zaakceptować jako cenę .
                      To mogło być 100.000 ("fajne masz przedsiebiorstwo, powiedział przyjmujący
                      weksel"), a mogło być 100 ("g***no mnie obchodzi ile ty masz w obligacjach,
                      jak sprzedam twoje budy produkcyjne, to nie chcę stracić") .

                      > Była jakaś lokata ? Nie ! Jest kredyt ? Jest !

                      JAK TO NIE BYŁO LOKATY ???!!!
                      BYŁY NAWET DWIE LOKATY : zupełnie bez sensu, przedsiebiorca zamieniał swoją
                      gotówkę na obligacje(pożyczał komuś, powierzał komuś swą lokatę), aby później
                      szukać wierzyciela, który kupi od niego weksel(bezwzględna wymagalność
                      zapłąty, choćby całym majątkiem) i powierzy mu swoją lokatę .
                      A Ty piszesz, że nie było lokaty ! Zbigniew - to horrrror !

                      >OK. To było uproszczone , bo obligacje Skarbu Państwa.Ale to samo dotyczy
                      >jakichkolwiek podmiotów gospodarczych.

                      Dokładnie TO SAMO DOTYCZY JAKICHKOLWIEK ... !

                      >Zamień słowo Skarb Państwa na koncern
                      >Coca-Cola i "pod zastaw"jednego kredytu udziel Coca-Coli następnego kredytu na
                      >podobną kwotę.Zdarzył się cud ? Niepojęte !

                      A jaki cud ? Że ktoś kto ma KONIECZNE wydatki(na konsumpcję, inwestycje -
                      nieważne) bez sensu powierza swą lokatę komuś, aby potem na gwałt szukać
                      kogoś, kto powierzy mu swoją lokatę i jeszcze potwierdzać zadłużenie wobec
                      wierzyciela BEZWZGLĘDNIE WYMAGALNYM POTWIERDZENIAM SPŁATY, czyli wekslem .

                      Zbigniew, rozumiem, że możesz nie znać się na księgowości, ale tu chodzi
                      przede wszystkim o zachowanie logicznych przejść w konstruowanych
                      zaleznościach .

                      Pozdrówka
                    • feezyk Re: Jajko czy kura? 17.04.03, 12:21
                      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                      > Darr.darkowi nie mieści się w głowie , że coś może
                      powstać z niczego.Wprawdzie
                      > nic w przyrodzie nie ginie , ale w świecie ekonomii to
                      twierdzenie nie
                      > obowiązuje.Jeżeli z jednej strony twierdzi , że
                      czerwoni
                      > rozpieprzacze potrafią wszystko zniszczyć , to
                      równoważne
                      > temu powinno być twierdzenie , że nieczerwoni
                      > nierozpieprzacze potrafią stworzyć coś z niczego.
                      > Jeżeli jest możliwe zmarnotrawienie pieniędzy to
                      możliwe
                      > jest również stworzenie pieniędzy z niczego.

                      Otoz, nic dziwnego, ze Darkowi ne podoba sie to
                      rozumowanie, bo stworzenie nowiutkich pieniedzy
                      nie zmienia w sferze realnej nic - w pierwszym
                      przyblizeniu. Towarow i uslug, domow itp. od tego
                      nie przybywa.

                      Problem jest znacznie subtelniejszy.
                      W polityce monetarne, tak jak ja ja rozumiem,
                      chodzi o zachowanie rownowagi miedzy
                      pieniadzem a sfera realna. Jesli obligacje
                      daly 20% zysku w 2002 roku, przy inflacji
                      1%, to oznacza, ze szczesliwy posiadacz
                      wolnych PIENIEDZY moze zyc jak krol,
                      a nieszczesliwy posiadacz firmy - pojdzie
                      z torbami. To prowadzi do degradacji sfery
                      realnej.

                      Podobna sytuacje (choc w innej skali) zastal Keynes
                      po Wielkiej Depresji. Konserwatysci twierdzili, ze nalezy
                      utrzymywac mocny pieniadz (parytet zlota),
                      a spirala deflacyjna zatrzyma sie samoistnie,
                      w "dluzszej perspektywie" kiedy juz "skumuluja sie
                      kapitaly" i ludzie zaczna znowu inwestowac w firmy,
                      zamiast trzymac dolary w materacach.

                      Wtedy Keynes odpowiedzial im owo slynne
                      "in long run we all are dead", co
                      oznaczalo, ze spirala deflacyjna sama sie nie
                      zatrzyma. Zostalo to potem sprytnie przeinaczone.


                      > można jak w Ziemi Obiecanej Reymonta zbudować f
                      >fabrykę na weksle bez pokrycia ,
                      > dać pracę ludziom , a w końcu spłacić weksle
                      > zapewniając sobie wdzięczność
                      > wierzycieli.

                      Do tego trzeba miec wujka Grosglika albo
                      narzeczona z domu Bucholtz ewentualnie
                      Gruenspan, no i talent, Herr Borowiecki.

                      Pozdrowka Zbigniewie D.
                      F.

                      • darr.darek Re: Jajko czy kura? 17.04.03, 15:22
                        feezyk napisał:
                        > Otoz, nic dziwnego, ze Darkowi ne podoba sie to rozumowanie, bo stworzenie
                        > nowiutkich pieniedzy nie zmienia w sferze realnej nic - w pierwszym
                        > przyblizeniu. Towarow i uslug, domow itp. od tego nie przybywa.

                        Z ust mi to wyjąłeś .

                        > Problem jest znacznie subtelniejszy. W polityce monetarne, tak jak ja ja
                        > rozumiem, chodzi o zachowanie rownowagi miedzy pieniadzem a sfera realna.
                        > Jesli obligacje daly 20% zysku w 2002 roku, przy inflacji 1%, to oznacza,
                        > ze szczesliwy posiadacz wolnych PIENIEDZY moze zyc jak krol,

                        A jakie to obligacje dały 20% zysku ?
                        Mi się coś zdaje, że przeciętny oszczędzajacy może lokować na ,góra, 5%
                        rocznie. I niektórzy (pewnie Ci co mogli tylko na 1-2%rocznie) oszczędzajacy,
                        NIESTETY, wycofali swoje oszczedności . Od półtroa roku spadają wartości lokat
                        (i kredytów) .
                        Znowu oświadczenie : jestem za niskimi stopami kredytów, ale urzedowe stopy
                        nic nie dają . Tu może zagrac tylko rynek . Jeśli jedynym skutkiem urzędowego
                        ustalania jest zmniejszajaca się wartość lokat, to JEST TO ZŁY KIERUNEK . Z
                        tego nie zrobią się tańsze kredyty .

                        > a nieszczesliwy posiadacz firmy - pojdzie z torbami.

                        Niekoniecznie . Ten, który zadłużył się KILKAKROTNIE ponad "normę u
                        konkurencji" ma problem . Pozostali średniacy wliczają sobie wszyscy średni
                        koszt obcego kapitału do cen i ten czynnik ich nie wykończy .

                        > Podobna sytuacje (choc w innej skali) zastal Keynes
                        > po Wielkiej Depresji. Konserwatysci twierdzili, ze nalezy utrzymywac mocny
                        > pieniadz (parytet zlota), a spirala deflacyjna zatrzyma sie samoistnie,

                        Bank centralny, który dopuszczał wówczas (19927-1933) do aprecjacji wartości
                        dolara wg wskaźnika cen od 1% do 9% NIE DZIAŁAŁ DOBRZE . Tak samo jak nie
                        działał dobrze dopuszczajac w latach 1917-1920 do dużej deprecjacji pieniądza
                        (inflacja 14-17%) .
                        Zadanim banku centralnego jest takie wycofywanie(Biolog nie może przeżyć tego
                        wycofywania) lub dokładanie ilości pieniądza w obiegu, aby deprecjacja
                        pieniądza wg wskaźnika cen była blisko zera .

                        Pozdrowka
                        • Gość: biolog 20 % z obligacji dziś IP: *.mtnet.com.pl 17.04.03, 21:10
                          darr.darek napisał:
                          > A jakie to obligacje dały 20% zysku ?
                          > Mi się coś zdaje, że przeciętny oszczędzajacy może lokować na ,góra, 5%
                          > rocznie. I niektórzy (pewnie Ci co mogli tylko na 1-2%rocznie) oszczędzajacy,
                          > NIESTETY, wycofali swoje oszczedności . Od półtroa roku spadają wartości
                          lokat
                          > (i kredytów) .
                          > Znowu oświadczenie : jestem za niskimi stopami kredytów, ale urzedowe stopy
                          > nic nie dają . Tu może zagrac tylko rynek . Jeśli jedynym skutkiem urzędowego
                          > ustalania jest zmniejszajaca się wartość lokat, to JEST TO ZŁY KIERUNEK . Z
                          > tego nie zrobią się tańsze kredyty .



                          Co do 20% zysku z obligacji w 2002 r. Jakoś dziwnie się składa, że obligacje
                          mają paskudną cechę - mogą być 5 i 10 letnie. A Anglicy walczac z Napoleonem to
                          nawet wypuscili obligacje wieczyste tak nienawidzili Geniusza.

                          Zwracam tez uwage na bledy logiczne u D.D.

                          Zdanie 1
                          jestem za niskimi stopami kredytów, ale urzedowe stopy
                          > nic nie dają . Tu może zagrac tylko rynek

                          OK takie zdanie miec mozna

                          zdanie 2
                          Jeśli jedynym skutkiem urzędowego
                          > ustalania jest zmniejszajaca się wartość lokat

                          Gdzie tkwi blad - urzedowe stopy nie maja wplywu na kredyt (no bo obligacje MF,
                          ale oczywiscie nie bony NBP, bo one robia dobrze wartosci pieniadza i inflacji
                          i wogole, ale maja na lokaty. Dlaczego. W tym tkwi jeden z bledow D.D. Ukrytym
                          zalozeniem jego teorii jest jak dla mnie przekonanie o elastycznosci popytu na
                          kredyt. Nie zaklada, ze ten popyt ma charakter sztywny. Istnieje grupa
                          klientow, ktorej nie interesuje ile wynosi koszt - musza wziac kredyt. Jezeli
                          jest to moj dostawca wody, czyli monopolista to dlatego, ze wysle jak co roku
                          pismo, ze z uwagi na wzrost inflacji (!) podwyzka o .... 15%, jezeli jest to
                          Stocznia bo prezes woli zbankrutowac niz zostac zlinczowany przez zaloge itd.
                          W ksiazkach, ktorych D.D nie ceni jest opis kilku gospoadarek, gdzie popyt na
                          kredyt po podwyzce stop ..... wzrosl. Tak zdarzylo sie w malo kapitalistycznym
                          kraju jak Anglia. Powod - ten sam, ktory pedzi narkomana po heroine


                          > Zadanim banku centralnego jest takie wycofywanie(Biolog nie może przeżyć tego
                          > wycofywania) lub dokładanie ilości pieniądza w obiegu, aby deprecjacja
                          > pieniądza wg wskaźnika cen była blisko zera .


                          E tam wycofywanie pieniadza jakos nie wplywa na moje przezycia. Tylko nie
                          rozumiem jak mozna twierdzic ze wskazniki rynku sa ustalane przez rynek i RPP
                          nie ma na nie wplywu, gdy ma wplyw, bo NBP dokonuje interwencji. A nawet jak ni
                          edokonuje to przypomina "moge dokonac". Gdy Kalinowski chce skupic nadwyzke
                          wieprzowiny jest wielkie halo bo to "interwencja", gdy NBP sciaga od bankow 20
                          mld z ktorymi nie wiedza co zrobic dajac bankom 6% "interwencja" nie jest.
                          Tamto zle, to dobre. A gdyby tej interwencji nie bylo banki za te 20 mld
                          dostalyby 0% i ponioslyby straty, ale to mala kwota w skali sektora.
                          Istotniejsze, ze taka Stocznia Szczecinska wiedzac, ze NBP juz nie daje
                          gwarancji "Wezme wszystko co bankom zostanie w magazynie" powiedzialaby "He,
                          He, He, 16%, a my mowimy 13% i to tylko dlatego ze mamy dobry humor. Jutro
                          bedzie 12%. Radze sie zastanowic". Bo D.D. nie rozumie, ze NBP odpowiada za
                          bezpieczenistwo sektora bankowego. Tak jak Kalinowski za rolnikow. I tymi
                          samymi metodami. Nie przypadkiem Prezes NBP jest szefem Krajowego Nadzoru
                          Bankowego.


                          Biolog
                          • Gość: b Re: 20 % z obligacji dziś IP: *.mtnet.com.pl 19.04.03, 15:30
                            Komisji Nadzoru Bankowego
                          • darr.darek Re: 20 % z obligacji dziś 20.04.03, 20:22
                            Gość portalu: biolog napisał(a):
                            >> A jakie to obligacje dały 20% zysku ?
                            >Co do 20% zysku z obligacji w 2002 r. Jakoś dziwnie się składa, że obligacje
                            >mają paskudną cechę- mogą być 5 i 10 letnie. A Anglicy walczac z Napoleonem to
                            >nawet wypuscili obligacje wieczyste tak nienawidzili Geniusza.

                            A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                            Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ? Odpowiedź : nie
                            istnieją dziś takie .
                            Jednak pamiętam jak czerwone matoły dawały ulgę podatkową za wykupienie
                            obligacji (rentowność czasami 40% rocznie) i koleeeeeejki stały pod bankami .
                            Miejsce w kolejce liczone było nawet w tysiacach złotych .

                            >Zwracam tez uwage na bledy logiczne u D.D.
                            >Zdanie 1
                            >jestem za niskimi stopami kredytów, ale urzedowe stopy nic nie dają . Tu może
                            zagrac tylko rynek
                            >zdanie 2
                            >Jeśli jedynym skutkiem urzędowego ustalania jest zmniejszajaca się wartość
                            >lokat

                            >Gdzie tkwi blad- urzedowe stopy nie maja wplywu na kredyt (no bo obligacje MF,
                            >ale oczywiscie nie bony NBP, bo one robia dobrze wartosci pieniadza i inflacji
                            >i wogole, ale maja na lokaty. Dlaczego. W tym tkwi jeden z bledow D.D. Ukrytym
                            >zalozeniem jego teorii jest jak dla mnie przekonanie o elastycznosci popytu na
                            >kredyt. Nie zaklada, ze ten popyt ma charakter sztywny. Istnieje grupa
                            >klientow, ktorej nie interesuje ile wynosi koszt - musza wziac kredyt.

                            Można by było odpowiedzieć, że mała grupa to jeszcze nie wszyscy .
                            Ale ... jaka to grupa weźmie tą samą wartość kredytu bez względu na cenę ?
                            Nie ma takiej grupy . To tak samo, jakby pisać, że są grupy, które kupią tą
                            samą ilość i jakość jedzenia, bez względu na cenę . Historia pokazała, że nie
                            istnieją takie grupy.
                            Przypominam, że jedzenie jest wazniejsze niż życie na kredyt . Pomijając
                            rozrzutność ludzką(czyli konsumpcję na kredyt), celem kredytu jest
                            INWESTOWANIE . A inwestowanie to rachunek ekonomiczny i konieczność walki
                            kosztowej z konkurencją . Pisanie tu o "sztywnych potrzebach kredytowych", to
                            tak jak pisanie o sztywnych potrzebach pracowniczych i sztywnych płacach na
                            jednostkowy wolumen produkcji .
                            Przykład z rzeczywistości : kredyt(i lokaty oczywiście) na głowę w
                            najbogatszych gospodarkach jest 40-50 RAZY wyższy niż w polskiej gospodarce .
                            TYSIĄCE RAZY wyższy niż w najbiedniejszych gospodarkach .
                            Stały popyt na kredyt ? Coś nie wyszło Ci to wskazywanie mojego "błędu
                            logicznego" .

                            >W ksiazkach, ktorych D.D nie ceni jest opis kilku gospoadarek,
                            >gdzie popyt na kredyt po podwyzce stop.... wzrosl. Tak zdarzylo sie w malo
                            >kapitalistycznym kraju jak Anglia. Powod - ten sam, ktory pedzi narkomana po
                            >heroine .

                            Chwilowy popyt uzalożniony jest od wielu czynników .
                            Długookresowe rozpatrywanie ujmie Ci parę czynników i dostrzeżesz, że JEDYNĄ
                            METODĄ NA WZRASTAJĄCĄ WARTOŚĆ LOKAT, JEST ... ZMNIEJSZAJĄCA SIĘ STOPA
                            PROCENTOWA !
                            Tak, bez tysiąca miliardów pobranych kredytów (zobowiązań do spłaty w
                            przyszłości) nie mogło by być tysiecy miliardów lokat dla oszczędnych i
                            emerytów. Tak tak, stworzenie lokaty na przyszłość to nie taka prosta sprawa .
                            To tylko skłonność do iwestowania w rozwiniętej cywilizacji powoduje większy
                            popyt na kredyt niż podaż lokat .
                            Wcale nie tak trudno wyobrazić sobie gospodarkę, w której za jednostkę nabywczą
                            lokaty, otrzymuje się po latach tylko pół jedn.nabywczej odzyskanej z lokaty .
                            Lata 80-te w komunie, były pokracznym przykładem niemozności odzyskania
                            średniej lokaty po latach . Niektórzy starając się mocno(złoto, dolary,
                            ruchomości) odzyskali tylko małą część lokaty, licząc wg porównania płacowego .

                            >wycofywanie pieniadza jakos nie wplywa na moje przezycia. Tylko nie
                            >rozumiem jak mozna twierdzic ze wskazniki rynku sa ustalane przez rynek i RPP
                            >nie ma na nie wplywu, gdy ma wplyw, bo NBP dokonuje interwencji.

                            Te "interwencje" to zwyczajnie wycofywanie CZĘŚCI wyemitowanego pieniądza
                            papierowgo, w celu ochrony wartości tegoż . Czyli skumulowane wycofywanie nie
                            może nawet zbliżyć się do sumy emisji ok.46mld PLN . Gdyby ciołki
                            od "utrzymywania", 7 lat temu, postanowili : "nie dodrukujemy nawet złotówki" i
                            zatrzymali emisję na poziomie ok.20mld PLN, też narzekałbyś, że powinno być
                            doemitowane do 46mld ? Gdyby ciołki tak zrobiły, to inflacja przez 7lat nie
                            wyniosłaby ponad 100%, ale ... łącznie ok.10% !

                            >Gdy Kalinowski chce skupic nadwyzke
                            >wieprzowiny jest wielkie halo bo to "interwencja", gdy NBP sciaga od bankow 20
                            >mld z ktorymi nie wiedza co zrobic dajac bankom 6% "interwencja" nie jest.

                            Biolog, POMYŚL ! Po jaką cholerę NBP miałby "niepotrzebnie" ściągać 20mld ?
                            Gdyby NBP wiedział, że te 20mld zostanie wbankach jako nadmiarowe depozyty(w
                            postaci zamrożonej gotówki-innej możliwości nie ma) . PO CHOLERĘ ? Przecież NBP
                            chodziłoby o to, aby ktoś za frico przechował te NADMIAROWE 20mld choćby nawet
                            w skarpetach !
                            Ale tak dobrze to nie ma : chcesz wycofać 20mld zapłać za utrzymywanie kredytu
                            na 20mld. Nikt nie robi prezentów i nie zamraża 20mld nadmiarowej gotówki "bo
                            NBP by chciał" .
                            Rozumiesz ?

                            >Bo D.D. nie rozumie, ze NBP odpowiada za bezpieczenistwo sektora bankowego.

                            Ja to właśnie rozumiem i dlatego rozumiem, konieczność wycofywania nadmiernej
                            emisji pieniądza papierowego . Najprostsze jest nie czynić takich kosztownych
                            posunięć i ... mamy 20% inflacji, ale ... "takie uwarunkowania, wicie
                            rozumicie" .

                            >Tak jak Kalinowski za rolnikow (przyp.mój : odpowiada?).

                            Daj se spokój . Zastanowiłeś się kiedyś co Kalinowski czy Lepper uczynił dla
                            rolników ? Czyli dla poprawienia wydajności, wdrożenia lepszych technologii
                            rolniczych, udostępnienia rynku używanych tanich maszyn rolniczych z zachodu ?
                            To są tylko czerwone kmioty, które nic nie robią w PODSTAWACH a wyłacznie
                            głupio pieprzyć potrafią .

                            • Gość: biolog Re: 20 % z obligacji dziś IP: *.mtnet.com.pl 21.04.03, 17:51
                              darr.darek napisał:

                              > Gość portalu: biolog napisał(a):
                              > >> A jakie to obligacje dały 20% zysku ?
                              > >Co do 20% zysku z obligacji w 2002 r. Jakoś dziwnie się składa, że obligacj
                              > e
                              > >mają paskudną cechę- mogą być 5 i 10 letnie. A Anglicy walczac z Napoleonem
                              > to
                              > >nawet wypuscili obligacje wieczyste tak nienawidzili Geniusza.
                              >
                              > A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                              > Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ? Odpowiedź :
                              nie istnieją dziś takie .

                              Masz alergie postępujacą na cyfry. Przecież jeszcze rok temu fundusze
                              inwestycyjne powiązane z ubezpieczeniami typu Amplico wykazywały sie zyskiem na
                              poziomie 16-18%. Własnie one kupiły wieloletnie papiery wartościowe w 1997 i
                              wczesniej. Jak poszukasz na Forum to znajdziesz wyciągniety przeze mnie artykuł
                              o tym z Gazety Wymęczyłem się też, aby zdobyć dane o stawkach WIBOR/WIBID z
                              1997 specjlanie dla obalenia kilku teorii. w 1997 było to 18-19,5%. Nawet
                              jeżeli się weźmie poprawkę na to, że obligacje wieloletnie nie musza być
                              oprocentowane tak wysoko jak bieżące stopy, i że sa to czesto obligacje
                              dyskontowe to i tak sa poodbne papiery w portfelach graczy i Fizyk ma racje
                              piszac o istnieniu podobnie oprocentowanych papierow z przszlosci.

                              > Jednak pamiętam jak czerwone matoły dawały ulgę podatkową za wykupienie
                              > obligacji (rentowność czasami 40% rocznie) i koleeeeeejki stały pod bankami .
                              > Miejsce w kolejce liczone było nawet w tysiacach złotych .

                              Bardzo zle pamietasz. To byly takie papierowe obligacje, ktore dawaly nedzny
                              procent, ale dawaly tez ulge i owszem ,ale nie w podatku. Kupowalo sie taniej o
                              chyba 20% akcje spolek wprowadzanych na GPW Skarbu Panstwa. A kolejki to staly,
                              bo zazwyczaj przebicie z takiej inwestycji wynosilo 500% i wcale nie mysle tu o
                              Banku Slaskim


                              > Stały popyt na kredyt ? Coś nie wyszło Ci to wskazywanie mojego "błędu
                              > logicznego" .

                              Wszystko wyszlo. Ty twierdzisz ,ze stopy kredytu sa rynkowe, bo jakby nie byly
                              to ludzie by nie brali kredytow. A kredyt to nie jest element "chce" "nie chce"
                              tylko - powyzej pewnego poziomu - "musze". Pomysl o tym w kategoriach
                              lichwiarza z ksiazek z XIX wieku. Do lichwiarza sie nie idzie wtedy, gdy chce,
                              ale gdy musze. Wracajac do XX wieku w Anglii po podwyzce stop procentowych
                              popyt na kredyt wzrosl, bo te same firmy, ktore byly zadluzone braly wiecej
                              kredytu by splacac z niego odsetki. Ja twierdze, ze gdyby stopa kredytu znaczao
                              spadla nie nastapi w Polsce szalenczy wzrost zaciagania kredytu z uwahi na
                              sztywnosc popytu na kredyt. Zdolnosc kredytowa Polakow jest zalosna. A teraz
                              zalozmy ze odpowiawiadasz za sektor bankowy w Polsce i wiesz o tym i liczysz. W
                              tej chwili kredytow jest za X miliardow dolarow i daja nam one 16% rocznie od
                              X, z danych wynika że po obnizce stop do 7% kredytow bedzie prawdopodobnie
                              X+niewielka cyfra, nasza strata wynosi okolo 16%-7% plus jakis niewielki zysk
                              ze wzrostu akcji kredytowej. Poniewaz juz dzis depozyty wynosza 2% nie ma
                              mozliwosci by zrekompensowac strate powstala przy przejsciu z 16% na 7%. I masz
                              opis calej polityki monetarnej w skrocie za ostatnie 5 lat.



                              > Biolog, POMYŚL ! Po jaką cholerę NBP miałby "niepotrzebnie" ściągać 20mld ?
                              > Gdyby NBP wiedział, że te 20mld zostanie wbankach jako nadmiarowe depozyty(w
                              > postaci zamrożonej gotówki-innej możliwości nie ma) . PO CHOLERĘ ? Przecież
                              NBP
                              > chodziłoby o to, aby ktoś za frico przechował te NADMIAROWE 20mld choćby
                              nawet
                              > w skarpetach !
                              > Ale tak dobrze to nie ma : chcesz wycofać 20mld zapłać za utrzymywanie
                              kredytu
                              > na 20mld. Nikt nie robi prezentów i nie zamraża 20mld nadmiarowej gotówki "bo
                              > NBP by chciał" .
                              > Rozumiesz ?

                              Caly problem z Twoim stanowiskiem jest dla mnie w tym, ze idealizujesz swiat.
                              Bpo jak NBP tego nie robilby od poczatku transformacji nie byloby sektora
                              finansowego. Problem nadplynnosci widzisz w kategoriach moim zdaniem
                              iluzjonistycznych - w tej konkretnej sytuacji w jakiej jest nasza ojczyzna -
                              zagrozen inflacja. Dla mnie problem nadplynnosci to - znow podkreslam w
                              konkrentej sytaucji Polski - to problem strat banków, gdyby stopy zostaly
                              obnizone tak jak staloby sie gdybysmy zyli w kazdym innym kraju Europy czy w
                              USA. A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                              Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ? Odpowiedź : nie
                              istnieją dziś takie .
                              Jednak pamiętam jak czerwone matoły dawały ulgę podatkową za wykupienie
                              obligacji (rentowność czasami 40% rocznie) i koleeeeeejki stały pod bankami .
                              Miejsce w kolejce liczone było nawet w tysiacach złotych .
                              rozumiem jak mozna roznicowac obligacje MF i bony NBP. Od jednych i drugich sa
                              placone ODSETKI - to jest relany pieniadz, a Ty traktujesz go tak jakby byly
                              dwa rodzaje pieniadza. JAk odsetki sa od obligacji MF sa prawdziwe jak od NBP
                              to nie sa prawdziwe.

                              Jestes tez w pulapce intelektulanej, z ktorej nie masz zadnych szans na
                              wyjscie, bo z jednej strony piszesz o stopach procentowych ustalanych przez
                              rynek, z drugiej ignorujesz, ze ich poziom jest na takim poziomie nie na skutek
                              gry rynkowej tylko interwencji. Skutkiem nadplynosci na wolnym rynku powinny
                              byc ujemne stopy relane oszczednosci i ucieczka z pieniedzmi w inne sektory
                              (OFI, nieruchomosci, konta za granica). Tak samo jak skutkiem braku
                              nadplynnosci wzrost stopy dla depozytow. Mechanizm ten niefunkcjonuje.

                              A najbardziej mnie bawi, ze starasz sie nie wyliczac w pieniadzu ilu banki
                              zyskuja na gwarancjach NBP. Probowales moj sposob myslenia atakowac pokazujac,
                              ze 6% od 2o mld nadplynosci to smieszny pieniadz. Ale ja stale opisuja inny
                              czynnik zysku - Stocznie Szczecinska, ktora wiedzac, ze NBP nie poratuje bankow
                              zabierajac nawdyzke $ mowi "16% chyba zartujecie, daje 13%, a jak nie to
                              placcie od tego depozyt, chocby na 2% przez rok jeszcze" Stocznia Szczecinska
                              wie, ze NBP poratuje banki wiec takiego dialogu nie ma. I nie ma tez rynku
                              opartego na popycie i podazy.
                              • Gość: b chochlik IP: *.mtnet.com.pl 21.04.03, 17:54
                                darr.darek napisał:

                                > Gość portalu: biolog napisał(a):
                                > >> A jakie to obligacje dały 20% zysku ?
                                > >Co do 20% zysku z obligacji w 2002 r. Jakoś dziwnie się składa, że obligacj
                                > e
                                > >mają paskudną cechę- mogą być 5 i 10 letnie. A Anglicy walczac z Napoleonem
                                > to
                                > >nawet wypuscili obligacje wieczyste tak nienawidzili Geniusza.
                                >
                                > A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                                > Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ? Odpowiedź :
                                nie istnieją dziś takie .

                                Masz alergie postępujacą na cyfry. Przecież jeszcze rok temu fundusze
                                inwestycyjne powiązane z ubezpieczeniami typu Amplico wykazywały sie zyskiem na
                                poziomie 16-18%. Własnie one kupiły wieloletnie papiery wartościowe w 1997 i
                                wczesniej. Jak poszukasz na Forum to znajdziesz wyciągniety przeze mnie artykuł
                                o tym z Gazety Wymęczyłem się też, aby zdobyć dane o stawkach WIBOR/WIBID z
                                1997 specjlanie dla obalenia kilku teorii. w 1997 było to 18-19,5%. Nawet
                                jeżeli się weźmie poprawkę na to, że obligacje wieloletnie nie musza być
                                oprocentowane tak wysoko jak bieżące stopy, i że sa to czesto obligacje
                                dyskontowe to i tak sa poodbne papiery w portfelach graczy i Fizyk ma racje
                                piszac o istnieniu podobnie oprocentowanych papierow z przszlosci.

                                > Jednak pamiętam jak czerwone matoły dawały ulgę podatkową za wykupienie
                                > obligacji (rentowność czasami 40% rocznie) i koleeeeeejki stały pod bankami .
                                > Miejsce w kolejce liczone było nawet w tysiacach złotych .

                                Bardzo zle pamietasz. To byly takie papierowe obligacje, ktore dawaly nedzny
                                procent, ale dawaly tez ulge i owszem ,ale nie w podatku. Kupowalo sie taniej o
                                chyba 20% akcje spolek wprowadzanych na GPW Skarbu Panstwa. A kolejki to staly,
                                bo zazwyczaj przebicie z takiej inwestycji wynosilo 500% i wcale nie mysle tu o
                                Banku Slaskim


                                > Stały popyt na kredyt ? Coś nie wyszło Ci to wskazywanie mojego "błędu
                                > logicznego" .

                                Wszystko wyszlo. Ty twierdzisz ,ze stopy kredytu sa rynkowe, bo jakby nie byly
                                to ludzie by nie brali kredytow. A kredyt to nie jest element "chce" "nie chce"
                                tylko - powyzej pewnego poziomu - "musze". Pomysl o tym w kategoriach
                                lichwiarza z ksiazek z XIX wieku. Do lichwiarza sie nie idzie wtedy, gdy chce,
                                ale gdy musze. Wracajac do XX wieku w Anglii po podwyzce stop procentowych
                                popyt na kredyt wzrosl, bo te same firmy, ktore byly zadluzone braly wiecej
                                kredytu by splacac z niego odsetki. Ja twierdze, ze gdyby stopa kredytu znaczao
                                spadla nie nastapi w Polsce szalenczy wzrost zaciagania kredytu z uwahi na
                                sztywnosc popytu na kredyt. Zdolnosc kredytowa Polakow jest zalosna. A teraz
                                zalozmy ze odpowiawiadasz za sektor bankowy w Polsce i wiesz o tym i liczysz. W
                                tej chwili kredytow jest za X miliardow dolarow i daja nam one 16% rocznie od
                                X, z danych wynika że po obnizce stop do 7% kredytow bedzie prawdopodobnie
                                X+niewielka cyfra, nasza strata wynosi okolo 16%-7% plus jakis niewielki zysk
                                ze wzrostu akcji kredytowej. Poniewaz juz dzis depozyty wynosza 2% nie ma
                                mozliwosci by zrekompensowac strate powstala przy przejsciu z 16% na 7%. I masz
                                opis calej polityki monetarnej w skrocie za ostatnie 5 lat.



                                > Biolog, POMYŚL ! Po jaką cholerę NBP miałby "niepotrzebnie" ściągać 20mld ?
                                > Gdyby NBP wiedział, że te 20mld zostanie wbankach jako nadmiarowe depozyty(w
                                > postaci zamrożonej gotówki-innej możliwości nie ma) . PO CHOLERĘ ? Przecież
                                NBP
                                > chodziłoby o to, aby ktoś za frico przechował te NADMIAROWE 20mld choćby
                                nawet
                                > w skarpetach !
                                > Ale tak dobrze to nie ma : chcesz wycofać 20mld zapłać za utrzymywanie
                                kredytu
                                > na 20mld. Nikt nie robi prezentów i nie zamraża 20mld nadmiarowej gotówki "bo
                                > NBP by chciał" .
                                > Rozumiesz ?

                                Caly problem z Twoim stanowiskiem jest dla mnie w tym, ze idealizujesz swiat.
                                Bpo jak NBP tego nie robilby od poczatku transformacji nie byloby sektora
                                finansowego. Problem nadplynnosci widzisz w kategoriach moim zdaniem
                                iluzjonistycznych - w tej konkretnej sytuacji w jakiej jest nasza ojczyzna -
                                zagrozen inflacja. Dla mnie problem nadplynnosci to - znow podkreslam w
                                konkrentej sytaucji Polski - to problem strat banków, gdyby stopy zostaly
                                obnizone tak jak staloby sie gdybysmy zyli w kazdym innym kraju Europy czy w
                                USA.

                                Jestes tez w pulapce intelektulanej, z ktorej nie masz zadnych szans na
                                wyjscie, bo z jednej strony piszesz o stopach procentowych ustalanych przez
                                rynek, z drugiej ignorujesz, ze ich poziom jest na takim poziomie nie na skutek
                                gry rynkowej tylko interwencji. Skutkiem nadplynosci na wolnym rynku powinny
                                byc ujemne stopy relane oszczednosci i ucieczka z pieniedzmi w inne sektory
                                (OFI, nieruchomosci, konta za granica). Tak samo jak skutkiem braku
                                nadplynnosci wzrost stopy dla depozytow. Mechanizm ten niefunkcjonuje.

                                A najbardziej mnie bawi, ze starasz sie nie wyliczac w pieniadzu ilu banki
                                zyskuja na gwarancjach NBP. Probowales moj sposob myslenia atakowac pokazujac,
                                ze 6% od 2o mld nadplynosci to smieszny pieniadz. Ale ja stale opisuja inny
                                czynnik zysku - Stocznie Szczecinska, ktora wiedzac, ze NBP nie poratuje bankow
                                zabierajac nawdyzke $ mowi "16% chyba zartujecie, daje 13%, a jak nie to
                                placcie od tego depozyt, chocby na 2% przez rok jeszcze" Stocznia Szczecinska
                                wie, ze NBP poratuje banki wiec takiego dialogu nie ma. I nie ma tez rynku
                                opartego na popycie i podazy.
                              • darr.darek dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY jest 22.04.03, 13:08
                                Gość portalu: biolog napisał(a):
                                ) ) A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                                ) ) Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ?
                                ) ) Odpowiedź : nie istnieją dziś takie .
                                )
                                )Masz alergie postępujacą na cyfry. Przecież jeszcze rok temu fundusze
                                )inwestycyjn.powiązane z ubezpieczeniami typu Amplico wykazywały sie zyskiem na
                                ) poziomie 16-18%.

                                A firma pana Zdzicha miała rentowność zaangażowanego kapitału 500% .

                                Ja nie pytam ani o jakiś fundusz ani o firmę pana Zdzicha . Ja pytam : jakie
                                to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ?
                                Odpowiedź : nie istnieją dziś takie .

                                ) z Gazety Wymęczyłem się też, aby zdobyć dane o stawkach WIBOR/WIBID z
                                ) 1997 specjlanie dla obalenia kilku teorii. w 1997 było to 18-19,5%.

                                Biolog, czy Ty jestś chory po świętach czy tylko ... niepoważny ?
                                W 1997roku infalcja wynosiła 14.9% , czyli realna rentowność takich obligacji
                                była na poziomie od 3,1% do 4,6% .

                                ) )Jednak pamiętam jak czerwone matoły dawały ulgę podatkową za wykupienie
                                ) )obligacji (rentowność czasami 40% rocznie) i koleeeeeejki stały pod bankami
                                ) ) Miejsce w kolejce liczone było nawet w tysiacach złotych .
                                )
                                )Bardzo zle pamietasz. To byly takie papierowe obligacje, ktore dawaly nedzny
                                )procent, ale dawaly tez ulge i owszem ,ale nie w podatku.

                                Biolog, nie pamiętsz tego, więc lepiej nie polemizuj z tym .
                                Obligacje MF dawały realnie spory procent, a dodatkowo, do roku bodajże 1996
                                czerwone matoły dawały ulge podatkową dla kupującego , stąd te 40% i stąd
                                kretyńskie kolejki nocnych staczy po czerwone obligacje MF - realne
                                oprocentowanie mogłobyć zero, a i tak stałyby kolejki .

                                ) ) Stały popyt na kredyt ? Coś nie wyszło Ci to wskazywanie mojego "błędu
                                ) ) logicznego" .
                                )
                                )Wszystko wyszlo. Ty twierdzisz ,ze stopy kredytu sa rynkowe, bo jakby nie byly
                                )to ludzie by nie brali kredytow.

                                NIE - "nie brali" ! Braliby mniej i w konsekwencji cena rynkowa spadłaby .
                                Analogicznie wg Ciebie : gdyby zywność była droższa niż cena rynkowa, ludzie
                                nie kupowaliby jadła .
                                NIE ! Kupowaliby mniej, a w konsekwencji, nadwyżki spowodowałyby spadek cen
                                żywności do cen rynkowych .

                                ) A kredyt to nie jest element "chce" "nie chce"
                                ) tylko - powyzej pewnego poziomu - "musze".

                                Bzdury piszesz . Nie ma NIC bardziej "MUSZĘ" niż żywność . Gdybyś
                                przeanalizował popyt na żywność w różnych krajach i różnych okresach
                                historycznych, doszedłbyś wreszcie do wniosku, że nie ma "MUSZĘ" - jest "ILE
                                MOGĘ" .

                                )Pomysl o tym w kategoriach lichwiarza z ksiazek z XIX wieku.
                                ) Do lichwiarza sie nie idzie wtedy, gdy chce, ale gdy musze.

                                Biolog, czy Ty myślisz ? Gdy ktoś konsumuje na kredyt, to ten ktoś nie jest
                                naprawdę biedny, czyli oszczędny . Do niego musi być może dopiero dotrzeć, że
                                jedyną metodą na biedę jest ograniczanie wydatków .
                                Kontakty z kredytodawcami, a wszczególności z lichwą, to WYDATKI .
                                W społeczeństwach, które musiały przezd długi czas żyć w biedzie, było wiele
                                ludowych mądrości nakazujacych unikania długów ! Ci ludzie rzeczywiście
                                UNIKALI długów . Nie uczyłeś się historii ? Nigdy nie rozmawiałeś ze starszymi
                                ludźmi ?

                                ) Ja twierdze, ze gdyby stopa kredytu znaczao
                                ) spadla nie nastapi w Polsce szalenczy wzrost zaciagania kredytu z uwahi na
                                ) sztywnosc popytu na kredyt.

                                Biolog, to bzdury !
                                Wielu zaciąga tyle kredytów, na ile mogą wyrobić z odsetkami . Gdyby odsetki
                                były 3 razy niższe, ich popyt na kredyt wzrósłby ... 3 RAZY . Nie spotkałeś
                                nigdy takich kredytobiorców ???!
                                Biolog, to zwyczajnie, skutek Twojego "odejścia" od rynku . Gdybyś siedział w
                                rozpatrywaniu mechanizmów rynkowych, nigdy nie stworzyłbyś takiego "potworka
                                myślowego" .
                                Analogicznie mógłyś rozpatrywac 100lat temu, że to strasznie niekorzystnie
                                jest, że w takim np.Lublinie, ludzie za dzień harówki moga kupić parę
                                kilogramów mąki lub (nie "i to i to", ale "lub") malutki kawałek kiełbasy .
                                Wyobraź sobie teraz mąkę po dzisiejszych 10złotych/kg i kiełbasę po ...
                                200zł/kg .
                                Ty udowadniałbyś, że "każdy MUSI jeść"(to nawet byłoby wreszcie prawdą) i
                                najlepiej byłoby ... obniżyć kilkakrotnie ceny żywności i wtedy ... byłoby
                                dobrze . To jest dokładnie taka sama idiotyczna "konstrukcja myślowa" jak w
                                przypadku ceny kredytów .
                                MAŁO TEGO ! Ten, powyższy sposób rozumowania uskuteczniano już w latach komuny
                                w Polsce . Żywność "nie mogła być" droga, no to, w początkowych latach
                                gierkowskich, 1kg kiełbasy zwyczajnej był oficjalnie po 44złote (dochodowo :
                                dzisiejsze ok.22zł), ale ... dostępny był dopiero w sklepie komercyjnym po
                                100zł/kg (zapłaciłbyś dziś 50zł za kg zwyczajnej?) .
                                EFEKT takiego sposobu rozumowania : brak wędlin w sklepach przez parędziesiąt
                                lat, kolejki i kartki po 2.3kg "mięsa" na miesiąc .

                                Coś podobnego uszykowałbyś przy silniejszym podejściu "urzędniczym" do sektora
                                bankowego .
                                Dziś przynajmniej miller popieprzy, że za wysokie stopy, dostanie na swoje
                                rozpieprzanie 6% zamiast 7%, a ... żaden czerwony nawet nie myśli,
                                aby "ukrócić" RYNKOWE stopy dla reszty : "biorą od innych po 16%, a niech
                                biorą, a MY mamy po 6%" .

                                )A teraz zalozmy ze odpowiawiadasz za sektor bankowy w Polsce i wiesz o tym
                                ) i liczysz. W tej chwili kredytow jest za X miliardow dolarow i daja nam one
                                ) 16% rocznie od X, z danych wynika że po obnizce stop do 7% kredytow bedzie
                                ) prawdopodobnie X+niewielka cyfra, nasza strata wynosi okolo 16%-7% plus
                                ) jakis niewielki zysk ze wzrostu akcji kredytowej. Poniewaz juz dzis depozyty
                                ) wynosza 2% nie ma mozliwosci by zrekompensowac strate powstala przy
                                ) przejsciu z 16% na 7%. I masz opis calej polityki monetarnej w skrocie za
                                ) ostatnie 5 lat.

                                A kto niby odpowiada za "sektor" ? Za co ? Za rentowność sektora ? Może
                                ktoś "odpowiada" też za rentowność sktora włókienniczego, handlowego,
                                transportowego ? Razem to one są kilka razy większe niz sektor bankowy, to
                                może by i tam jakiegoś "odpowiadacza za rentowność" zatrudnić ?
                                Czerwoni i tak zrobili dużo w tym "odpowiadaniu za bankowy" poprzez
                                ograniczanie przez lata konkurencji banków zachodnich na polskim rynku .
                                Nikt teraz się nie przejmuje rentownością sektora . I DOBRZE !
                                O tego jest konkurencja, aby obniżać ceny . Dbać należy wyłacznie o
                                konsumenta - wprowadzajac pełny liberalizm (inaczej się nie da dbać o
                                konsumenta) .

                                )Caly problem z Twoim stanowiskiem jest dla mnie w tym, ze idealizujesz swiat.

                                Biolog, WYCOFYWANIE PIENIĄDZA PRZEZ NBP TO NIE JEST "ZWYKŁY" KREDYT !
                                Czujesz to ? To wszystko - po prostu, poczuj o co tu chodzi !

                                ) Bpo jak NBP tego nie robilby od poczatku transformacji nie byloby sektora
                                ) finansowego.

                                Biolog, co Ty pleciesz ?
                                "Konkurencja byłaby tak duża, że ... nikogo by nie ostało się na polu walki,
                                jako zwycięzcy" . Tak ?
                                Pomyśl trochę ?

                                ) Problem nadplynnosci widzisz w kategoriach moim zdaniem
                                ) iluzjonistycznych - w tej konkretnej sytuacji w jakiej jest nasza ojczyzna -
                                ) zagrozen inflacja.

                                Biolog, co to za wycieruch słowny "zagrożenie inflacją" . O pieniądz albo
                                dbasz albo nie . Gdy nie dbasz, a tylko dodrukowujesz, robisz z pieniądza
                                papier toaletowy. To wszystko .
                                To tak samo jak w branży samochodowej "iluzjonistyczne zagrożenie brakiem
                                jakości aut" za komuny . Cały chłam Syrenek w Polsce, Trabantów w NRD i wielu
                                innych ... sprzedawał się . Zaawansowanie technologiczne - poziom murzynków z
                                buszu . Oczywiście, wtedy było "iluzjonistyczne zagrożenie ..." . Albo dbasz
                                albo nie . Gdy dbasz to masz jakość Toyoty, gdy nie - jakość Łady .

                                ) nie rozumiem jak mozna roznicowac obligacje MF i bony NBP. Od jednych i
                                ) drugich sa placone ODSETKI - to jest relany pieniadz, a Ty traktujesz go tak
                                ) jakby byly dwa rodzaje pieniadza.

                                Obligacje to nie pieniądz ! To kredyt udzielony komuś .
                                NBP tak naprawdę nie zaciaga kredytu, a ZMNIEJSZA wypuszczony kredyt poprzez
                                pieniądz papierowy. Rozumiesz ? Gdyby było jasno wykazane w bilansach banków
                                komerc. te 46mld PLN LOKATY NBP (udzielonego kredytu z emisji p
                                • darr.darek dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY c.d. 22.04.03, 13:20
                                  Obligacje to nie pieniądz ! To kredyt udzielony komuś .
                                  NBP tak naprawdę nie zaciaga kredytu, a ZMNIEJSZA wypuszczony kredyt poprzez
                                  pieniądz papierowy. Rozumiesz ? Gdyby było jasno wykazane w bilansach banków
                                  komerc. te 46mld PLN LOKATY NBP (udzielonego kredytu z emisji pieniadza
                                  papierowego-niestety część została rozpieprzona i już nie jest kredytem)
                                  i ... NBP żądałby wypłacenia części tej LOKATY, zamiast powiększać sumę
                                  bilansową obligacjami po stronie aktywów banków, to ... wtedy już nie pisałbyś
                                  o kredycie dla NBP . Nie mógłbyś pisać ! A to to samo !!!
                                  Szkoda, że te 46mld PLN emisji nie stało się pozycją LOKATY od NBP . Dziś
                                  LOKATA NBP wynosiłaby jakieś 26mld PLN, a Biolog nie miałby ... tematu .

                                  > JAk odsetki sa od obligacji MF sa prawdziwe jak od NBP to nie sa prawdziwe.
                                  >
                                  > Jestes tez w pulapce intelektulanej, z ktorej nie masz zadnych szans na
                                  > wyjscie

                                  Przeczytaj powyższe i zrozumiesz, kto tu jest w pułapce intelektualnej .
                                  Lub pokaż, że powyższy model ... ma wady logiczne .

                                • wolo Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 22.04.03, 14:04
                                  darr.darek napisał:

                                  > Gość portalu: biolog napisał(a):
                                  > ) ) A przechodząc do rzeczy, to ... dodasz coś ?
                                  > ) ) Pytanie brzmiało: jakie to obligacje dały 20% zysku (rocznie) ?
                                  > ) ) Odpowiedź : nie istnieją dziś takie .
                                  > )


                                  Dziś już być może nie istnieją, ale jeszcze kilkanaście miesięcy temu to ho,
                                  ho - z perspektywy czasu można ocenić, że prawie wszystkie dawały dobrze ponad
                                  15%. Aby to sobie uzymysłowić dokonaj następującej kalkulacji. Dla uproszczenia
                                  weź obligację dwuletnią o stopie kuponu równej zero (SP emituje takie
                                  obligacje). Jeżeli na dwa lata przed wykupem jej rentowność wynosi 10% to jej
                                  cena, równa jest 100/(1,1^2), czyli 82,64. Jeżeli po dwunastu miesiącach roczne
                                  stopy procentowe spadają do 5% to ta sama obligacja kosztuje 100/1,05 czyli
                                  jakieś 95,24.
                                  Pytanie: Jaką rentowność miała obligacja w okresie utrzymania jej przez jeden
                                  rok w portfelu?
                                  Odpowiedź: Z każdych 82,6 zł wyciągałem 12,5 zł na czysto. Rentowność wyniosła
                                  (95,24/82,64-1)=15,24%.

                                  Jakie jest ryzyko, że w okresie utrzymania nie wyciągnę tych 15%. Ano tylko
                                  takie, że w okresie utrzymania stopy pójdą w górę i że po rocznym okresie
                                  roczne stopy będą nie 5% ale np 15%. Możliwe? Ano możliwe, ale bardzo mało
                                  prawdopodobne przy stopie bezrobocia = 20% i braku perspektyw rozwoju. Po co
                                  mam zatem pożyczać biznesowi, jeżeli przy znikomym ryzyku mogę w jednym strzale
                                  iść na przetarg i kupić np 1 czy 2 mld takich obligacji po praktycznie zerowych
                                  kosztach transakcyjnych, bez konieczności zatrudniania analityków kredytowych,
                                  rozpatrywania wniosków, sprawdzania zabezpieczeń itd. Jedyne moje ryzyko to
                                  takie, że stopy wzrosną, którego się nie obawiam.
                                  Pytanie: Kiedy banki polubią kredytobiorców?
                                  Odpowiedź: Jak wzrost stóp stanie się realną groźbą i banki banki zaczną się go
                                  bać, wtedy polubią ryzyko kredytowe. Ale do tego trzeba obniżyć stopy, obniżyć
                                  a nie obniżać wślad za inflacją zmierzającą do zera albo i poniżej.
                                  • darr.darek Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 22.04.03, 15:00
                                    wolo napisał:
                                    >Dziś już być może nie istnieją, ale jeszcze kilkanaście miesięcy temu to ho,
                                    >ho - z perspektywy czasu można ocenić, że prawie wszystkie dawały dobrze ponad
                                    ᡇ%. Aby to sobie uzymysłowić dokonaj następującej kalkulacji.Dla uproszczenia
                                    >weź obligację dwuletnią o stopie kuponu równej zero (SP emituje takie)(...)
                                    >Rentowność wyniosła (95,24/82,64-1)=15,24%.

                                    Może i kilkanaście miesięcy temu wyciągnąłeś 15% . 2lata temu zwykła lokata w
                                    banku mogła dać 10% !

                                    Pytanie brzmiało : jakie obligacje ma kupić inwestor (nie rok temu, nie 10lat
                                    temu, ale DZIŚ) aby wyciagnąć 20% zysku ?
                                    Nie ma takich .

                                    >Po co mam zatem pożyczać biznesowi, jeżeli przy znikomym ryzyku mogę w
                                    >jednym strzale iść na przetarg i kupić np 1 czy 2 mld takich obligacji

                                    Jeśli jakaś firma Zdzicho WyCompany emituje obligacje na 10% rocznie . To na
                                    tej firmie bank nie zarobi, a i lokaty z rynku ona dla siebie skutecznie
                                    ściąga, ALE ... to tylko sprawa Zdzicha i jego wierzycieli (posiadaczy jego
                                    obligacji) .
                                    Jeśli czerwoni w moim (i Twoim) imieniu biorą kredyt, to GŁÓWNY PROBLEM polega
                                    na ZADŁUŻANIU Nas . Drugi problem polega na konkurowaniu z biznesem o kredyt -
                                    efekt : podbijanie stóp .
                                    Jeśli chcesz sformułować problem : Czerwoni Rozpieprzacze zadłużają Państwo i
                                    PODBIJAJĄ MOCNO cenę kredytu, to ... podpisuję się po takim sformułowaniem
                                    problemu obiema rękami !

                                    >Pytanie: Kiedy banki polubią kredytobiorców?

                                    Banki bardzo lubią kredytobiorców . Kilka lat temu, lubiły, ale nie ukrywały
                                    jak podejrzliwie patrzą . Dziś : kochają i ukrywają swoją podejrzliwość nawet
                                    w stosunku do pana Kazika w wytartym paltociku .

                                    >Odpowiedź: Jak wzrost stóp stanie się realną groźbą i banki banki zaczną się
                                    >go bać, wtedy polubią ryzyko kredytowe.

                                    Wzrost jakich stóp ? Rynkowe stopy kredytów niewiele się zmieniają przez
                                    ostatnie 2lata i banki na pewno, nie boją się tego, że mogą brać wysoka cenę
                                    za kredyt.
                                    Może wzrostu oprocentowania lokat się boją ? Tu raczej chodzi o obawę przed
                                    KONKURENCJĄ . Nikt poza KONKURENCJĄ nie zmniejszy różnicy miedzy stopa kredytu
                                    a oprocentowaniem lokaty .
                                    Z kolei, ciekawi mnie, czy w sytuacji niewielkiego popytu na obligacje
                                    Czerwonych, nie zaistniałyby jakieś naciski polityczne, że jednak każdy bank
                                    musi na 6% obligacje kupić(czyli kredytu udzielić) ?
                                    Już był precedens : nikt nie chciał kupić 20-letnich obligacji Czerwonych .
                                    Czyli nikt nie ocenia, że ten Czerwony Cyrk potrfa dłużej niż 20lat .

                                    > Ale do tego trzeba obniżyć stopy,
                                    > obniżyć a nie obniżać wślad za inflacją zmierzającą do zera albo i poniżej.

                                    Do czego trzeba obniżyć ? Do tego "polubienia kredytobiorców" ? Napisałem już,
                                    ze banki "kochają" kredytobiorców a nie tylko lubią .
                                    Gdyby administracyjnie ograniczyć cenę na kredyt, efekt byłby taki sam jak w
                                    sklepie miesnym z czasów komuny : wziąć towar mógłby tylko ten co ma talon od
                                    I-go sekretarza, a pracownica banku kochałaby klienta "trudną" miłością
                                    ekspedientki mięsnego i klienta mięsnego .
                                    • wolo Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 22.04.03, 18:15
                                      darr.darek napisał:

                                      > wolo napisał:
                                      > >Dziś już być może nie istnieją, ale jeszcze kilkanaście miesięcy temu to ho
                                      > ,
                                      > >ho - z perspektywy czasu można ocenić, że prawie wszystkie dawały dobrze po
                                      > nad
                                      > ᡇ%. Aby to sobie uzymysłowić dokonaj następującej kalkulacji.Dla uproszcze
                                      > nia
                                      > >weź obligację dwuletnią o stopie kuponu równej zero (SP emituje takie)(...)
                                      > >Rentowność wyniosła (95,24/82,64-1)=15,24%.
                                      >
                                      > Może i kilkanaście miesięcy temu wyciągnąłeś 15% . 2lata temu zwykła lokata w
                                      > banku mogła dać 10% !
                                      >

                                      Pytanie brzmiało : jakie obligacje ma kupić inwestor (nie rok temu, nie 10lat
                                      > temu, ale DZIŚ) aby wyciagnąć 20% zysku ?
                                      > Nie ma takich .
                                      >

                                      Obecnie cały czas ryzyko wzrostu stóp nie jest marginalne i cały czas trafiają
                                      się okazje do dobrych zakupów obligacji. Wynika to nie tylko z działalności RPP
                                      (choć przede wszystkim). Ważna jest również konwergencja. Polskie stopy będą
                                      upodabniały się do europejskich, które ze swojej strony, z powodu bryndzy w UE,
                                      będą raczej spadały. Dotyczyć to będzie coraz krótszych zapadalności. 10-latki
                                      i do pewnego stopnia 5-latki są już w unii monetarnej, teraz czas na krótsze
                                      zapadalności. Spadek stóp z obecnych 5,2-5,3% do 4-4,5% w kategoriach YTM też
                                      daje przyzwoite dochody, nawet jeżeli nie są one dwucyfrowe jak miało to
                                      miejsce dla inwestycji dokonywanych kilkanaście miesięcy temu. Ale alternatywa,
                                      czyli kredyt, też potaniał. Bynajmniej nie jest prawdą, że kredyty nie tanieją.





                                      > >Po co mam zatem pożyczać biznesowi, jeżeli przy znikomym ryzyku mogę w
                                      > >jednym strzale iść na przetarg i kupić np 1 czy 2 mld takich obligacji
                                      >
                                      > Jeśli jakaś firma Zdzicho WyCompany emituje obligacje na 10% rocznie . To na
                                      > tej firmie bank nie zarobi, a i lokaty z rynku ona dla siebie skutecznie
                                      > ściąga, ALE ... to tylko sprawa Zdzicha i jego wierzycieli (posiadaczy jego
                                      > obligacji) .

                                      Bank, a ściślej mówiąc pośrednik finansowy, zawsze zarobi. Ktoś musi
                                      przygotować prospekt, dokonać oceny wiarygodności Zdzicha, nagonić mu klientów
                                      itp. Zdzicho to mógł próbować 13 lat temu. Po Grobelnym i paru innych
                                      bezpiecznych kasach Zdzicho może mieć problemy i jak pokazuje życie ma, nawet
                                      jeżeli ma genialne pomysły to polski system finansowy po prostu oleje
                                      Zdzicha i jego 10%. Bank mu pożyczy na 25% przy zabezpieczeniach kredytx3.



                                      > Jeśli czerwoni w moim (i Twoim) imieniu biorą kredyt, to GŁÓWNY PROBLEM
                                      polega
                                      > na ZADŁUŻANIU Nas . Drugi problem polega na konkurowaniu z biznesem o kredyt -

                                      > efekt : podbijanie stóp.
                                      > Jeśli chcesz sformułować problem : Czerwoni Rozpieprzacze zadłużają Państwo i
                                      > PODBIJAJĄ MOCNO cenę kredytu, to ... podpisuję się po takim sformułowaniem
                                      > problemu obiema rękami!

                                      To też, ale nie tylko to.

                                      >
                                      > >Pytanie: Kiedy banki polubią kredytobiorców?
                                      >
                                      > Banki bardzo lubią kredytobiorców . Kilka lat temu, lubiły, ale nie ukrywały
                                      > jak podejrzliwie patrzą . Dziś : kochają i ukrywają swoją podejrzliwość nawet
                                      > w stosunku do pana Kazika w wytartym paltociku .
                                      >

                                      Banki lubią tylko kredytobiorców o dobrych zabezpieczeniach - bez trudu można
                                      zauważyć, że najbardziej banki lubią hipotedcznych - widać to po ogłoszeniach
                                      są to chyba jedyne kredyty reklamowane obecnie w gazetach. Wszystkich innych, a
                                      szczególnie biznesy banki po prostu mają w dupie. I to nie trudno zauważyć. Był
                                      tu nie dawno na forum jeden wątek omawiający wypowiedź kogoś z BZ WBK, popatrz
                                      też ilu ludzi wyleciało z pracy w bankowości w ostatnim roku - w większości to
                                      ludzie z obsługi firm. Odnoszę wrażenie, że żyjemy w różnych krajach.


                                      > >Odpowiedź: Jak wzrost stóp stanie się realną groźbą i banki banki zaczną si
                                      > ę
                                      > >go bać, wtedy polubią ryzyko kredytowe.
                                      >
                                      > Wzrost jakich stóp ? Rynkowe stopy kredytów niewiele się zmieniają przez
                                      > ostatnie 2lata i banki na pewno, nie boją się tego, że mogą brać wysoka cenę
                                      > za kredyt.

                                      > Może wzrostu oprocentowania lokat się boją ?

                                      Dokładnie tak. Wzrostu oprocentowania lokat i innych kosztów finansowania np.
                                      wyzbycia się portfela bonów pieniężnych. Mogą brać wysoką cenę za kredyt? Hm
                                      wydaje mi się, że nie mogą bo nie ma chętnych. Podaż pieniądza spada, ponieważ
                                      kreacja pieniądza kredytowego kuleje www.npb.pl - podawałem ci już linki.


                                      Tu raczej chodzi o obawę przed
                                      > KONKURENCJĄ . Nikt poza KONKURENCJĄ nie zmniejszy różnicy miedzy stopa
                                      kredytu
                                      > a oprocentowaniem lokaty.


                                      Może to zrobić NBP obniżając stopy procentowe. Jeżeli uważasz, że jest inaczej
                                      i że Balcerowicz (Greenspan, Duisenberg) to sobie mogą, to jedyną konsekwencją
                                      tego jest rozwiązanie banków centralnych. Balcerowicz musi odejść. LPR?,
                                      LePpeR? Nie, ale oprócz niechęci do Balcerka łączy Cię z nimi
                                      bardzo wiele - Twoje wypowiedzi mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością co
                                      wypowiedzi tych panów. Przekonać Cię do prostego i nie kwestionowanego przez
                                      nikogo mechanizmu kreacji pieniądza to tak jak (używając słów Jankowiaka -
                                      zawsze uważałem, że to znacznie lepszy komentator niż ekonomista) przekonać
                                      Pola do supply-side economics.
                                      Uchowaj nas Boże przed radykałami jakiejkolwiek maści.


                                      Konkurencja ważna rzecz, konkurencja ze strony SP też ważna rzecz. Jednakże nie
                                      możesz przejść do porządku dziennego nad pytaniem, dlaczego banki mają taką
                                      awersję do ryzyka kredytowego? Dlaczego marża ponad bon skarbowy lub WIBOR jest
                                      dwucyfrowa a nie np +5 pp? Szczególny rodzaj miłości do kontrahentów.




                                      > Z kolei, ciekawi mnie, czy w sytuacji niewielkiego popytu na obligacje
                                      > Czerwonych, nie zaistniałyby jakieś naciski polityczne, że jednak każdy bank
                                      > musi na 6% obligacje kupić(czyli kredytu udzielić) ?
                                      > Już był precedens : nikt nie chciał kupić 20-letnich obligacji Czerwonych .
                                      > Czyli nikt nie ocenia, że ten Czerwony Cyrk potrfa dłużej niż 20lat .
                                      >

                                      Ile podmiotów może podatnych na nacisk polityczny. Przychodzą mi do głowy tylko
                                      dwa PKO BP i PZU. W przypadku PKO byłoby trudniej, bo podlega nadzorowi ze
                                      strony KNB i Balcerka. W przypadku PZU łatwiej i plotka głosi, że takie rzeczy
                                      się zdarzały. W przypadku innych podmiotów rząd zostanie olany ciepłą uryną.





                                      > > Ale do tego trzeba obniżyć stopy,
                                      > > obniżyć a nie obniżać wślad za inflacją zmierzającą do zera albo i poniżej
                                      > .
                                      >
                                      > Do czego trzeba obniżyć ? Do tego "polubienia kredytobiorców" ? Napisałem
                                      już,
                                      > ze banki "kochają" kredytobiorców a nie tylko lubią .

                                      Napisałeś i skłamałeś lub po prostu rozminąłeś się z prawdą. W każdym bądź
                                      razie dziwna to miłość i bez wzajemności - pokaż mi biznesmena który kocha
                                      banki. Porozmawiaj z kredytobiorcami o tej miłości.



                                      > Gdyby administracyjnie ograniczyć cenę na kredyt, efekt byłby taki sam jak w
                                      > sklepie miesnym z czasów komuny : wziąć towar mógłby tylko ten co ma talon od
                                      > I-go sekretarza, a pracownica banku kochałaby klienta "trudną" miłością
                                      > ekspedientki mięsnego i klienta mięsnego.

                                      Nie trzeba ograniczać ceny administracyjnie, ale poprzez zmniejszenie
                                      krańcowego kosztu finansowania, w tym przypadku to lombard i bony pieniężne
                                      NBP - to elementarz. Dobrym rozwiązaniem jest też bardziej liberalne prawo w
                                      kwestii rezerw na kredyty i respektowanie prawa wierzycieli do ściągania długu.

                                      Pozdro
                                      • darr.darek Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 25.04.03, 12:06
                                        wolo napisał:
                                        >Banki lubią tylko kredytobiorców o dobrych zabezpieczeniach

                                        I kobiety wolą mężczyzn z "dobrymi zabezpieczeniami" . Taki świat .
                                        To chyba normalne ?

                                        >- bez trudu można zauważyć, że najbardziej banki lubią hipotedcznych -
                                        > widać to po ogłoszeniach

                                        Są jakieś dotacje czerwonych do kredytów mieszkalniech - ot, i cała tajemnica .
                                        Poza tym, to jedyny kredyt, przy którym możesz dobić kilka kosztów
                                        (prowizje,wnioski) i ... nie musisz w reklamach odzwierciedlać tego w tzw.
                                        łącznej stopie rzeczywistej .

                                        >Wszystkich innych,a
                                        >szczególnie biznesy banki po prostu mają w dupie. I to nie trudno zauważyć.

                                        Wolo, pamiętam jak banki miały w dupie, atakujacych banki tabunami
                                        kredytobiorców. Popatrz jak teraz wygląda kultura obsługi klienta i porównaj.
                                        To takie proste .
                                        Tak samo, możesz porównać sobie wrzeszczącą na klientów w kolejce ekspedientkę
                                        z mięsnego sprzed 15lat("a bo akurat miała napiecie przedmiesiączkowe") i
                                        obecną kulturalną obsługe handlu(chociaż mają niskie zarobki i mnóstwo
                                        obowiązków) .
                                        Też będziesz udowadniał, że dzisiaj to "handlowcy nie kochają klienta" ? G***
                                        mnie to obchodzi, czy kochają czy udają (chłopie, na starość jeszcze w miłość
                                        wierzysz?) . Ważne, że dziś wzięcie kredytu czy zrobienie zakupów jest
                                        przyjemne i profesjonalne, a kiedyś nie było . Koniec tematu oceny .

                                        >Był tu nie dawno na forum jeden wątek omawiający wypowiedź kogoś z BZ WBK,
                                        >popatrz > też ilu ludzi wyleciało z pracy w bankowości w ostatnim roku - w
                                        >większości to ludzie z obsługi firm. Odnoszę wrażenie, że żyjemy w różnych
                                        >krajach.

                                        Jeśli dbają o koszty, czyli o MOJĄ cenę płaconą bankom za obsługę, to ...
                                        jednak kochają mnie . Prawda ?

                                        > > Może wzrostu oprocentowania lokat się boją ?
                                        >
                                        >Dokładnie tak. Wzrostu oprocentowania lokat i innych kosztów finansowania np.
                                        >wyzbycia się portfela bonów pieniężnych.

                                        O jakich bonach piszesz? Od NBP ? Pisłałem już, że odsetki z papierów
                                        wartościowych NBP mają pomijalne znaczenie dla wyników banków .

                                        >Mogą brać wysoką cenę za kredyt?wydaje mi się, że nie mogą bo nie ma chętnych

                                        Jeśli biorą wysoką cenę, to są chętni.
                                        Przed handlem wielkopowierzchniowym, średnioważona(wg ilości sprzedanego
                                        towaru) marża dystrybutor+sklep wynosiła kilkadziesiąt procent. Dziś w
                                        hipermarketach zbijana jest ona nawet poniżej 20%.
                                        Wtedy brano, bo byli chętni i nie było konkurencji. Tak samo jest teraz z
                                        bankami.

                                        >Podaż pieniądza spada, ponieważ kreacja pieniądza kredytowego kuleje

                                        "Pieniądz" np.M3, to głównie ujęcie lokat, a nie kredytu. Ten pieniądz
                                        kredytowy to dość dziwne okreslenie.
                                        A lokaty zmniejszają sie ... . dlaczego ? Bo oprocentowanie lokat, decyzją RPP
                                        spadło. Do taniego kredytu rynkowego, to nie tędy droga !

                                        > Tu raczej chodzi o obawę przed
                                        > > KONKURENCJĄ . Nikt poza KONKURENCJĄ nie zmniejszy różnicy miedzy stopa
                                        > kredytu
                                        > > a oprocentowaniem lokaty.
                                        >
                                        >Może to zrobić NBP obniżając stopy procentowe. Jeżeli uważasz, że jest inaczej
                                        >i że Balcerowicz (Greenspan, Duisenberg) to sobie mogą, to jedyną konsekwencją
                                        >tego jest rozwiązanie banków centralnych.

                                        A nie widzisz, że Balcerowicz to sobie może. Dobrze przynajmniej, że on to
                                        widzi. Szkoda, że nie robi medialnej grupy poparcia i nie wyjasnia maluczkim,
                                        że nikt teraz w Polsce nie zbije rynkowej stopy kredytu do 6% .
                                        Bank centralny ma dbać o wartość pieniądza. To jedyne co moze.

                                        >Twoje wypowiedzi mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością co
                                        >wypowiedzi tych panów.

                                        yhmmm, wiele z rzeczywistością mają wspólnego, teorie oderwane od rynku i
                                        sklecone przez "regulatorów" rynku .

                                        >Przekonać Cię do prostego i nie kwestionowanego przez
                                        >nikogo mechanizmu kreacji pieniądza

                                        Taaaa, "prosty mechanizm". Gdy jego wyznawcy wierzą w pieprzenie o tym, że z
                                        jednostki lokaty w banku, bank daje 10razy więcej kredytu(nieważne, że dla
                                        lubiącego globalne ujęcia, to nawet intuicyjnie, bez wdawania się w
                                        rozważania, jest kompletnym idiotyzmem). A za herezję uznają równość
                                        kredyty=lokaty. Nie pamiętasz "namiętnych" dyskusji ?
                                        Może zaprzeczysz, że taka wiara była "podstawą" ideologiczną
                                        tych "niekwestionujących" ?

                                        Dobrze przynajmniej, że ci "niekwestionujący" już stonowali i coraz częściej
                                        przyznają, że jednak w sytemie bankowym to, jakoś tam, te lokaty porównywalne
                                        są do kredytów.

                                        > Uchowaj nas Boże przed radykałami jakiejkolwiek maści.

                                        Problem demokracji polega raczej na niedoukach niż radykałach.

                                        >Konkurencja ważna rzecz, konkurencja ze strony SP też ważna rzecz.Jednakże nie
                                        >możesz przejść do porządku dziennego nad pytaniem, dlaczego banki mają taką
                                        >awersję do ryzyka kredytowego?Dlaczego marża ponad bon skarbowy lub WIBOR jest
                                        >dwucyfrowa a nie np +5 pp? Szczególny rodzaj miłości do kontrahentów.

                                        Miłość to jest w bajkach . W rzeczywistym świecie liczy się jakość obsługi
                                        i ... dobre ceny.
                                        Jeśli jest mała konkurencja to sobie może klepać ceny "niedobre" . Ot,
                                        wszystko.
                                        Dlaczego nie spytasz, czemu dziwki miały za komuny taką awersję do klienta, że
                                        brały w Polsce równowartość miesięcznej pensji za "numerek"? A teraz już
                                        awersji nie mają.
                                        Dlaczego nie spytasz, czemu hanel miał 10lat temu taką awersję do klienta, że
                                        naliczał narzuty (w całej dystrybucji) od kilkudziesięciu do kilkuset procent?
                                        A teraz już awersji nie ma - przynajmniej ten wielkopowierzchniowy .

                                        > > Z kolei, ciekawi mnie, czy w sytuacji niewielkiego popytu na obligacje
                                        > > Czerwonych, nie zaistniałyby jakieś naciski polityczne
                                        >
                                        >Ile podmiotów może podatnych na nacisk polityczny.Przychodzą mi do głowy tylko
                                        >dwa PKO BP i PZU.

                                        Tam, gdzie koncesje, zwolnienia itp."ochrony" mają rację bytu, tam nacisków
                                        politycznych należy się bać .
                                        Bardziej wyraźny przykład: telewizje i kanały radiowe . Tu, niektórzy
                                        w "przeddzień" DECYZJI potrafili włazić w d*** czerwonym, pokazywać ich "w
                                        dobrym świetle", bardziej namiętnie niż państwowa telewizornia.

                                        > >Do czego trzeba obniżyć ? Do tego "polubienia kredytobiorców"?Napisałem już
                                        > >ze banki "kochają" kredytobiorców a nie tylko lubią .
                                        >
                                        > Napisałeś i skłamałeś lub po prostu rozminąłeś się z prawdą. W każdym bądź
                                        > razie dziwna to miłość i bez wzajemności - pokaż mi biznesmena który kocha
                                        > banki. Porozmawiaj z kredytobiorcami o tej miłości.

                                        To może powinieneś też szukać w czasch komuny klientów którzy lubili sklepy ?
                                        Napisałem Ci już, że miłość to w bajkach ... .
                                        Ja nie lubię swojej stopy debetowej (ok.13%) w banku. Ale widzę też, że ten
                                        bank to daje mi i tak najlepszą stopę na rynku i widzę róznicę między
                                        dzisiejszą obsługą a nieśmiertelnymi kolejkami sprze paru lat.
                                        Czy mój bank mnie kocha ? G*** (czytaj: guzik) mnie to obchodzi ?
                                        Równie dobrze klient prostytutki mógłby zastanawiać się czy ona go kocha (no
                                        przecież widzi na własne oczy, że ... kocha go) .

                                        > > Gdyby administracyjnie ograniczyć cenę na kredyt, efekt byłby taki sam jak
                                        > w
                                        > > sklepie miesnym z czasów komuny : wziąć towar mógłby tylko ten co ma talon
                                        > od
                                        > > I-go sekretarza, a pracownica banku kochałaby klienta "trudną" miłością
                                        > > ekspedientki mięsnego i klienta mięsnego.
                                        >
                                        >Nie trzeba ograniczać ceny administracyjnie, ale poprzez zmniejszenie
                                        >krańcowego kosztu finansowania, w tym przypadku to lombard i bony pieniężne
                                        >NBP - to elementarz. Dobrym rozwiązaniem jest też bardziej liberalne prawo w
                                        >kwestii rezerw na kredyty i respektowanie prawa wierzycieli do ściągania długu

                                        wolo, o czym Ty piszesz? O tym, że zamiast 7,25% powinien balcerek zmniejszyć
                                        na 6% ?
                                        Ja piszę, że źle się dzieje, że kredyt kosztuje średnio 16% . I dobrze by
                                        było, gdyby w postrzegalnej przyszłości wynosił 10% . A Ty o swoich 7% , 6% ,
                                        5%. I Ty sądzisz, że piszesz o rzeczywistym świecie .

                                        Pozdrówka
                                        • wolo Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 25.04.03, 20:59
                                          darr.darek napisał:

                                          > wolo napisał:
                                          > >Banki lubią tylko kredytobiorców o dobrych zabezpieczeniach
                                          >
                                          > I kobiety wolą mężczyzn z "dobrymi zabezpieczeniami" . Taki świat .
                                          > To chyba normalne ?
                                          >

                                          Tak to normalne, ale porównanie nie jest całkiem na miejscu. Nawet dziwka
                                          stojąc przed alternatywą taniej z zabezpieczniem, czy drożej bez zabezpiecznia
                                          ma jakiś break even.


                                          > >- bez trudu można zauważyć, że najbardziej banki lubią hipotedcznych -
                                          > > widać to po ogłoszeniach
                                          >
                                          > Są jakieś dotacje czerwonych do kredytów mieszkalniech - ot, i cała
                                          tajemnica .
                                          > Poza tym, to jedyny kredyt, przy którym możesz dobić kilka kosztów
                                          > (prowizje,wnioski) i ... nie musisz w reklamach odzwierciedlać tego w tzw.
                                          > łącznej stopie rzeczywistej .
                                          >

                                          Nieprawda, kredyty hipoteczne są najmniej oprocentowane - rzecz w
                                          bezpieczeństwie j.w.


                                          > Wolo, pamiętam jak banki miały w dupie, atakujacych banki tabunami
                                          > kredytobiorców. Popatrz jak teraz wygląda kultura obsługi klienta i porównaj.
                                          > To takie proste .

                                          W pierwszej fali rozwoju bankowości w PL, najbardziej łakomym kąskiem był
                                          klient korporacyjny. Różne citi, raiffaiseny, bre, pbr, itd nawet nie
                                          prowadziły detalu. Teraz banki konkurują o detal a korporacyjnych mają w dupie,
                                          to naprawdę nie trudno zauważyć. Ile banków typowo komercyjnych otworzyło się w
                                          polsce w ostanim czasie - niewiele, raczej się łączyły i jeżeli już to
                                          otwierały detal. Jeżeli jest gdzieś konkurencja to o depozyty, na pewno nie o
                                          kredyt komercyjny.
                                          >
                                          > O jakich bonach piszesz? Od NBP ? Pisłałem już, że odsetki z papierów
                                          > wartościowych NBP mają pomijalne znaczenie dla wyników banków .
                                          >

                                          To, że bony NBP mają mały udział w przychodach banków nie znaczy. Są
                                          najważniejszym instrumentem dzięki, któremu NBP może kontrolować stopy
                                          procentowe a poprzez stopy popyt na kredyt i dbać o jakość pieniądza. Odpowiedz
                                          mi łaskawie na pytanie w jaki sposób ma NBP dbać o jakość pieniądz jeżeli nie
                                          stopami???



                                          > "Pieniądz" np.M3, to głównie ujęcie lokat, a nie kredytu. Ten pieniądz
                                          > kredytowy to dość dziwne okreslenie.


                                          Niestety to sformułowanie świadczy o tym, że nie bardzo czujesz temat. Lokata i
                                          kredyt to dwie strony tej samej rzeczy. Lokata to pieniądz a kredyt to jeden z
                                          czynników jego kreacji.

                                          >
                                          > A nie widzisz, że Balcerowicz to sobie może. Dobrze przynajmniej, że on to
                                          > widzi. Szkoda, że nie robi medialnej grupy poparcia i nie wyjasnia maluczkim,
                                          > że nikt teraz w Polsce nie zbije rynkowej stopy kredytu do 6% .
                                          > Bank centralny ma dbać o wartość pieniądza. To jedyne co moze.

                                          Cenę rynkową kredytu zbił poniżej 5%(dzisiaj pierwszy raz rentownowność OK0405
                                          spadła poniżej 5%) nie kto inny jak sam balcerowicz. Rzecz w tym, że nie
                                          dotyczy to kredytu komercyjnego ale kredytu dla skarbu państwa. Rozpiętość
                                          między stopami depozytowymi i kredytowymi jest ważna, ale wytłumacz mi dlaczego
                                          istnieje przepaść między różnymi rodzajami kredytów i ten państwowy dzieli
                                          przepaść od komercyjnego???


                                          >
                                          > >Twoje wypowiedzi mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością co
                                          > >wypowiedzi tych panów.
                                          >
                                          > yhmmm, wiele z rzeczywistością mają wspólnego, teorie oderwane od rynku i
                                          > sklecone przez "regulatorów" rynku .

                                          Rynek pieniądza jest regulowany wszędzie. Powtórzę pytanie - jeżeli zadaniem
                                          banku centralnego, jak twierdzisz, jest dbanie o jakość pieniądza to jak bank
                                          centralny ma to zadanie wykonywać? Poprzez działania edukacyjne? Nie bądź
                                          śmieszny, musi interwniować na rynku albo poskładać zabawki i na przykład
                                          wprowadzić euro - tyle, że wtedy uprawia taki outsourcing.


                                          >
                                          > Taaaa, "prosty mechanizm". Gdy jego wyznawcy wierzą w pieprzenie o tym, że z
                                          > jednostki lokaty w banku, bank daje 10razy więcej kredytu(nieważne, że dla
                                          > lubiącego globalne ujęcia, to nawet intuicyjnie, bez wdawania się w
                                          > rozważania, jest kompletnym idiotyzmem). A za herezję uznają równość
                                          > kredyty=lokaty. Nie pamiętasz "namiętnych" dyskusji ?
                                          > Może zaprzeczysz, że taka wiara była "podstawą" ideologiczną
                                          > tych "niekwestionujących" ?

                                          Zaprzeczę i to bardzo energicznie.
                                          >
                                          > Dobrze przynajmniej, że ci "niekwestionujący" już stonowali i coraz częściej
                                          > przyznają, że jednak w sytemie bankowym to, jakoś tam, te lokaty porównywalne
                                          > są do kredytów.
                                          >

                                          LOKATY=KREDYTY wbij to sobie do głowy i dobrze zapamiętaj. To niby banał i
                                          jeżeli ktoś upiera się, że jest inaczej to tylko Ty. Znak równości oznacza, że
                                          jeżeli kredyty rosną to pieprzone lokaty też muszą rosnąć albo nagle ktoś tak
                                          polubił pieniądze, że trzyma je w skarpecie na zero%.

                                          >
                                          > Problem demokracji polega raczej na niedoukach niż radykałach.
                                          >

                                          No właśnie. Z radykałami jest ten problem, że patrzą na świat tak wąsko i nie
                                          są się wstanie niczego nauczyć. Z reguły pozostają niedoukami.

                                          Pozdrówka
                                          • darr.darek Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 28.04.03, 16:23
                                            wolo napisał:
                                            > >Są jakieś dotacje czerwonych do kredytów mieszkalniech-ot,i cała tajemnica
                                            > Nieprawda, kredyty hipoteczne są najmniej oprocentowane - rzecz w
                                            > bezpieczeństwie j.w.

                                            Nie ! Bo, wóczas byłyby kredyty konsumpcyjne, inwestycyjne o stopie 7%, pod
                                            warunkiem dobrego zabezpieczenia. A ja o takich nie słyszę - a Ty słyszysz ?

                                            >Jeżeli jest gdzieś konkurencja to o depozyty, na pewno nie o kredyt komercyjny

                                            To by świadczyło, że chętnych na drogi kredyt jest aż nadto, a brakuje tylko
                                            lokat. Biolog uważa, że jest skrajnie inaczej .
                                            A ja uważam, że jest aż nadto chętnych na kredyt, ale im więcej chętnych tym
                                            wyższe stopy można brać i dlatego o kredytobiorcę się zabiega . Natomiast o
                                            stronę lokat niewielu się bije(widać to po oprocentowaniu).

                                            >To, że bony NBP mają mały udział w przychodach banków nie znaczy. Są
                                            >najważniejszym instrumentem dzięki, któremu NBP może kontrolować stopy
                                            >procentowe a poprzez stopy popyt na kredyt i dbać o jakość pieniądza.Odpowiedz
                                            >mi łaskawie na pytanie w jaki sposób ma NBP dbać o jakość pieniądz jeżeli nie
                                            >stopami???

                                            NBP ma nie dbać o jakość a o wartość pieniądza(stabilną wartość wobec
                                            wskaźnika cen), niby podobne a jednak bardziej konkretne sformułowanie .
                                            Dba o to nie stopami, a zwyczajnym wycofywaniem lub powiększaniem swojej
                                            emisji pieniądza papierowego. Przypominam, że NBP wypuścił ok.46mld PLN w
                                            pieniądzu papierowym. W tych granicach musiałby NBP ewentualnie wycofywać .
                                            Przy dużym wzroscie liczby transakcji w pieniądzu papierowym, NBP musiałby
                                            dodrukować pieniądza. Zważywszy, że na dziś NBP wycofał z rynku ok.20mld PLN
                                            bonami, to emisja obecna wynosi ok. 26mld PLN .

                                            > > "Pieniądz" np.M3, to głównie ujęcie lokat, a nie kredytu. Ten pieniądz
                                            > > kredytowy to dość dziwne okreslenie.
                                            >Niestety to sformułowanie świadczy o tym, że nie bardzo czujesz temat.
                                            >Lokata i kredyt to dwie strony tej samej rzeczy.

                                            Niezbyt precyzyjnie.
                                            Nie zapomnij, że niedawno nie istniała dla Ciebie(i wielu innych) równość
                                            kredyty=lokaty.

                                            > > A nie widzisz, że Balcerowicz to sobie może. Dobrze przynajmniej, że on to
                                            >
                                            > > widzi. Szkoda, że nie robi medialnej grupy poparcia i nie wyjasnia maluczk
                                            > im,
                                            > > że nikt teraz w Polsce nie zbije rynkowej stopy kredytu do 6% .
                                            > > Bank centralny ma dbać o wartość pieniądza. To jedyne co moze.
                                            >
                                            >Cenę rynkową kredytu zbił poniżej 5%(dzisiaj pierwszy raz rentownowność OK0405
                                            >spadła poniżej 5%) nie kto inny jak sam balcerowicz. Rzecz w tym, że nie
                                            >dotyczy to kredytu komercyjnego ale kredytu dla skarbu państwa. Rozpiętość
                                            >między stopami depozytowymi i kredytowymi jest ważna,ale wytłumacz mi dlaczego
                                            >istnieje przepaść między różnymi rodzajami kredytów i ten państwowy dzieli
                                            >przepaść od komercyjnego???

                                            Bo tylko ten komercyjny odzwierciedla prawdziwy popyt na rynku przy danej
                                            podaży lokat. Podejrzewam, że w bilansie banków prywatnych, typowo
                                            komercyjnych, udział pożyczek dla budżetu jest dużo, dużo niższy niz w
                                            bilansie banków z państwowym właścicielem . Gdyby ta zależność była prawdziwa
                                            byłby to DOWÓD na moją tezę . Warto prześledzić również "obowiązek", czyli
                                            ustawowo-polityczne naciski na banki komercyjne. Jak widać w prywatnych
                                            telewizjach, "obowiązek" trzyma te stacje na większej smyczy niż telewizję
                                            państwową . Da się - da .

                                            >Rynek pieniądza jest regulowany wszędzie. Powtórzę pytanie - jeżeli zadaniem
                                            >banku centralnego, jak twierdzisz, jest dbanie o jakość pieniądza to jak bank
                                            >centralny ma to zadanie wykonywać? Poprzez działania edukacyjne? Nie bądź
                                            >śmieszny, musi interwniować na rynku albo poskładać zabawki i na przykład
                                            >wprowadzić euro - tyle, że wtedy uprawia taki outsourcing.

                                            Dodrukowuje bądź zmniejsza wartość swojej emisji (pieniądza papierowego) .

                                            > >Taaaa, "prosty mechanizm". Gdy jego wyznawcy wierzą w pieprzenie o tym,że z
                                            > >jednostki lokaty w banku, bank daje 10razy więcej kredytu
                                            > Zaprzeczę i to bardzo energicznie.
                                            >LOKATY=KREDYTY wbij to sobie do głowy i dobrze zapamiętaj. To niby banał i
                                            >jeżeli ktoś upiera się, że jest inaczej to tylko Ty.

                                            Nie zapomnij, że niedawno nie istniała dla Ciebie(i wielu innych) równość
                                            kredyty=lokaty. To ja propagowałem tu tą wiedzę .

                                            >Znak równości oznacza, że
                                            >jeżeli kredyty rosną to pieprzone lokaty też muszą rosnąć albo nagle ktoś tak
                                            >polubił pieniądze, że trzyma je w skarpecie na zero%.

                                            Znak równości oznacza, że aby dać wiecej kredytów, trzeba ściągnąć więcej
                                            lokat . NIE odwrotnie !
                                            Nadmiarowe lokaty przyjmują postać wolnych depozytów w pieniądzu papierowym
                                            (równość nadal spełniona : lokaty w "papierkach" mają odzwierciedlenie w
                                            kredycie banku centr.) . W drugą strone się nie da, bo nadmiarowych kredytów
                                            (ponad lokaty) nie da się stworzyć .

                                            Oczywiście, jeśli wszyscy trzymają gotówkę w skarpecie, zero lokat w bankach,
                                            to i tak : lokaty w pieniądzu papierowym=kredyt dla banku centralnego, który
                                            może stać się lokatą dla banków komercyjnych.

                                            > > Problem demokracji polega raczej na niedoukach niż radykałach.
                                            >No właśnie. Z radykałami jest ten problem, że patrzą na świat tak wąsko i nie
                                            >są się wstanie niczego nauczyć. Z reguły pozostają niedoukami.

                                            Jednak wielu niedouków potrafi przyswoić proste zależności typu : kredyty =
                                            lokaty .

                                            Pozdrówka
                                            • wolo Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je 28.04.03, 21:15
                                              darr.darek napisał:

                                              ) wolo napisał:
                                              ) ) )Są jakieś dotacje czerwonych do kredytów mieszkalniech-ot,i cała tajem
                                              ) nica
                                              ) ) Nieprawda, kredyty hipoteczne są najmniej oprocentowane - rzecz w
                                              ) ) bezpieczeństwie j.w.
                                              )
                                              ) Nie ! Bo, wóczas byłyby kredyty konsumpcyjne, inwestycyjne o stopie 7%, pod
                                              ) warunkiem dobrego zabezpieczenia. A ja o takich nie słyszę - a Ty słyszysz ?
                                              )

                                              Jak będziesz brał na hipotekę, najlepszy rodzaj zabezpieczenia, to dostaniesz
                                              spoko, spoko - musisz tylko pertraktować z bankiem. Zdecydowana większość
                                              kredytów hipotecznych jest zawierana bez jakichkolwiek dopłat ze strony budżetu
                                              na czysto komercyjnych warunkach.





                                              ) )Jeżeli jest gdzieś konkurencja to o depozyty, na pewno nie o kredyt komercy
                                              ) jny
                                              )
                                              ) To by świadczyło, że chętnych na drogi kredyt jest aż nadto, a brakuje tylko
                                              ) lokat. Biolog uważa, że jest skrajnie inaczej .

                                              Nie to świadczy tylko o tym, że banki mają w dupie kredytobiorców komercyjnych.
                                              Lepszy Skarb Państwa lub solidne zabezpieczenie niż kredyt pod przyszłe zyski.

                                              ) A ja uważam, że jest aż nadto chętnych na kredyt, ale im więcej chętnych tym
                                              ) wyższe stopy można brać i dlatego o kredytobiorcę się zabiega .

                                              Kto zabiega? Gdzie ta konkurencja. Wksaż jeden przykład banku, który otworzył
                                              się ostatnio z nastawieniem na komercję a ja wskażę ci trzy, które otworzyły
                                              detal.

                                              Natomiast o
                                              ) stronę lokat niewielu się bije(widać to po oprocentowaniu).
                                              )

                                              mbank, do niedawna inteligo, vwbank, aig - zróżnicowanie oprocentownia jest
                                              olbrzymie i te banki konkurują przede wszystkim ceną. Jedne robią to mądrze
                                              inne nie. Sukces marketingowy np mbanku jest duży ale sukces finansowy żaden,
                                              też bym miał sukcesy np w sprzedaży BMW jeżeli sprzedawałbym o 20% taniej niż
                                              konkurencja. Pokaż mi bank, który dopłaca świadomie do kredytów tak jak robi to
                                              mbank w stosunku do klientów detalicznych.


                                              ) )To, że bony NBP mają mały udział w przychodach banków nie znaczy. Są
                                              ) )najważniejszym instrumentem dzięki, któremu NBP może kontrolować stopy
                                              ) )procentowe a poprzez stopy popyt na kredyt i dbać o jakość pieniądza.Odpowi
                                              ) edz
                                              ) )mi łaskawie na pytanie w jaki sposób ma NBP dbać o jakość pieniądz jeżeli n
                                              ) ie
                                              ) )stopami???

                                              )
                                              ) NBP ma nie dbać o jakość a o wartość pieniądza(stabilną wartość wobec
                                              ) wskaźnika cen), niby podobne a jednak bardziej konkretne sformułowanie .

                                              Ta, bardzo subtelna różnica.


                                              ) Dba o to nie stopami, a zwyczajnym wycofywaniem lub powiększaniem swojej
                                              ) emisji pieniądza papierowego.

                                              Dlaczego papierowego? Jakie ma znaczenie to czy płacę z ror-u czy gotówką. Ja
                                              jestem zainteresowany tym żeby moje pieniądze nie traciły na wartości bez
                                              względy na to czy je trzymam na ror-ze czy w skarpecie.

                                              Przypominam, że NBP wypuścił ok.46mld PLN w
                                              ) pieniądzu papierowym. W tych granicach musiałby NBP ewentualnie wycofywać .
                                              ) Przy dużym wzroscie liczby transakcji w pieniądzu papierowym, NBP musiałby
                                              ) dodrukować pieniądza. Zważywszy, że na dziś NBP wycofał z rynku ok.20mld PLN
                                              ) bonami, to emisja obecna wynosi ok. 26mld PLN .

                                              To ile wycofał i ile wyemitował NPB zmienia się coddziennie. Mieliśmy w tym
                                              roku sytuacje, że kwota bonów NBP w obiegu wynosiła zero. To zależy tylko i
                                              wyłącznie od sytuacji płynnościowej w systemie. Jeżeli system jest płynny to
                                              NPB emituje bony i ściąga kasę z rynku aby zapobiec spadkowi oprocentowania
                                              poniżej stóp, które ustala. Jeżeli w systemi brakuje kasy to NBP pożycza. W ten
                                              sposób NBP ma pewność, że stopy które ustala poruszają się w korytarzu stopa
                                              depozytowa NPB (min), stopa pożyczkowa NBP (max). Sterując stopami NBP ma
                                              nadzieję, że


                                              )
                                              ) ) ) "Pieniądz" np.M3, to głównie ujęcie lokat, a nie kredytu. Ten pieniąd
                                              ) z
                                              ) ) ) kredytowy to dość dziwne okreslenie.
                                              ) )Niestety to sformułowanie świadczy o tym, że nie bardzo czujesz temat.
                                              ) )Lokata i kredyt to dwie strony tej samej rzeczy.
                                              )
                                              ) Niezbyt precyzyjnie.
                                              ) Nie zapomnij, że niedawno nie istniała dla Ciebie(i wielu innych) równość
                                              ) kredyty=lokaty.
                                              )

                                              W zasadzie w tym miejscu powinienem sobie darować. Nie można prowadzić polemiki
                                              z kimś kto kłamie w żywe oczy, to mija się z celem. Pokaż mi choćby jeden post,
                                              gdzie kwestionowałem ten fakt.

                                              ) ) ) A nie widzisz, że Balcerowicz to sobie może. Dobrze przynajmniej, że
                                              ) on to
                                              ) )
                                              ) ) ) widzi. Szkoda, że nie robi medialnej grupy poparcia i nie wyjasnia ma
                                              ) luczk
                                              ) ) im,
                                              ) ) ) że nikt teraz w Polsce nie zbije rynkowej stopy kredytu do 6% .
                                              ) ) ) Bank centralny ma dbać o wartość pieniądza. To jedyne co moze.
                                              ) )
                                              ) )Cenę rynkową kredytu zbił poniżej 5%(dzisiaj pierwszy raz rentownowność OK0
                                              ) 405
                                              ) )spadła poniżej 5%) nie kto inny jak sam balcerowicz. Rzecz w tym, że nie
                                              ) )dotyczy to kredytu komercyjnego ale kredytu dla skarbu państwa. Rozpiętość
                                              ) )między stopami depozytowymi i kredytowymi jest ważna,ale wytłumacz mi dlacz
                                              ) ego
                                              ) )istnieje przepaść między różnymi rodzajami kredytów i ten państwowy dzieli
                                              ) )przepaść od komercyjnego???
                                              )
                                              ) Bo tylko ten komercyjny odzwierciedla prawdziwy popyt na rynku przy danej
                                              ) podaży lokat. Podejrzewam, że w bilansie banków prywatnych, typowo
                                              ) komercyjnych, udział pożyczek dla budżetu jest dużo, dużo niższy niz w
                                              ) bilansie banków z państwowym właścicielem .

                                              Czy ty naprawdę jesteś tak nieobecny, czy tylko udajesz. Jeżeli chodzi o
                                              pożyczanie dla budżetu to banki robią to na wyścigi. Popatrz na popyt na
                                              aukcjach. 10-15 mld przy 3 mld podaży. Banki komercyjne konkurują ze sobą, mało
                                              tego banki zagraniczne, fundusze inwestycyjne i emerytalne krajowe i
                                              zagraniczne wszyscy chcą pożyczać budżetowi. Jeżeli chodzi o udział papierów w
                                              finansowaniu budżetu to nie ma znaczenie struktura własności, kraj pochodzenia,
                                              ani nawet rodzaj pośrednictwa (banki i inne) wszyscy równo kładą kasę. Fakt, że
                                              PKO ma duży udział niczego nie zmiania, bo ma po prostu mało kredytów. Państowy
                                              BGŻ nie pożycza budżetowi nic bo nie ma z czego. Wśród komercyjnych prywatnych
                                              udział jest zróżnicowany - inaczej będzie to wyglądało w BRE a inaczej w BZWBK -
                                              też wszystko zależy od sytuacji płynnoościoej danego banku.


                                              Gdyby ta zależność była prawdziwa
                                              ) byłby to DOWÓD na moją tezę . Warto prześledzić również "obowiązek", czyli
                                              ) ustawowo-polityczne naciski na banki komercyjne. Jak widać w prywatnych
                                              ) telewizjach, "obowiązek" trzyma te stacje na większej smyczy niż telewizję
                                              ) państwową . Da się - da .
                                              )





                                              ) )Rynek pieniądza jest regulowany wszędzie. Powtórzę pytanie - jeżeli zadanie
                                              ) m
                                              ) )banku centralnego, jak twierdzisz, jest dbanie o jakość pieniądza to jak ba
                                              ) nk
                                              ) )centralny ma to zadanie wykonywać? Poprzez działania edukacyjne? Nie bądź
                                              ) )śmieszny, musi interwniować na rynku albo poskładać zabawki i na przykład
                                              ) )wprowadzić euro - tyle, że wtedy uprawia taki outsourcing.
                                              )
                                              ) Dodrukowuje bądź zmniejsza wartość swojej emisji (pieniądza papierowego) .

                                              Pieniądz papierowy nie ma znaczenia. BAnk centralny działa tu jak bankomat dla
                                              banków komercyjnych daje tyle ile chcą i ile wynoszą aktualne potrzeby
                                              gospodarki wynikające głównie z upodobań, zwyczajów, łatwości przyswajania
                                              nowinek technologicznych itp. Gospodarka niemiecka była tradycyjnie
                                              przyzwyczajona go cashu i tak pozostaje do dziś W stanach lubią karty, przedtem
                                              lubili czeki. Czy oznacza to, że naładowana gotówką gospodarka niemiecka miała
                                              wyższą inflację niż amerykańska. Bzdura.
                                              Popatrz na euro - w każdym kraju strefy będziesz miał znacznym zróżnicowaniem
                                              jeżeli chodzi o obieg gotówkowy, wydaje mi się że to nawet krajowe banki
                                              centralne będą dostarczać płynność wg zgłaszanego przez system zapotrzebowania.
                                              Ale jest jeszcze ECB i tylko on odpowiada za EURO i robi to poprzez stopy.
                                              Jeżeli za kilka lat będziemy mieli gospodarkę bez gotówki (w stanach już prawie
                                              mają) to banki centralne będzie można zamknąć? Bzdura.



                                              )
                                              ) ) )Taaaa, "prosty mechanizm". Gdy jego wyznaw
                                  • Gość: pawel-l Re: dlaczego ten RYNEK to taki NIEZASTEPOWALNY je IP: 1.0.12.* 22.04.03, 15:05
                                    To wszystko (prawie) prawda, ale to samo działo się na rynku np. amerykańskim.
                                    Mimo obniżenia stóp% do 1% zarobek na obligacjach w ostatnich 2 latach był
                                    grubo powyżej 10%. Mało kto przewidział tak szybki spadek inflacji przy takiej
                                    podaży pieniądza. Jest to nowa sytuacja (deflacja) z którą większość
                                    ekonomistów nie bardzo sobie radzi. Czytałem niedawno artykuł prof. Orłowskiego
                                    w Polityce o deflacji i stwierdzam że nawet on nie rozumie skąd się bierze
                                    deflacja i jak z nią walczyć.
                                    Inwestowanie w Polsce kiedy Brazylia, Argentyna, Rosja, Turcja rozwalaly swoje
                                    waluty nie było wcale takie bezpieczne. Gdyby większość w radzie mieli
                                    zwolennicy niskich stóp, nasze obligacje byłyby tak samo bezwartościowe jak np.
                                    argentyńskie.
                              • Gość: b Re: 20 % z obligacji dziś IP: *.mtnet.com.pl 27.04.03, 21:20
                                Jak inwestować? - radzi Sebastian Buczek, wiceprezes zarządu, ING Investment
                                Management (Polska) SA


                                ZOBACZ TAKŻE

                                • Jak swoje gaże inwestują aktorzy (27-04-03, 20:57)

                                Aktorzy, którzy dysponują jednorazowo większymi środkami finansowymi, mogą
                                skorzystać z usługi zarządzania aktywami - czyli zainwestować w papiery
                                wartościowe, fundusze inwestycyjne, produkty depozytowe (lokaty) i obligacje
                                skarbowe. Wszystko zależy od perspektywy czasu, czyli na jak długo dana osoba z
                                branży chce zainwestować. Im przewidywany czas inwestycji jest dłuższy, tym
                                podjęte ryzyko może być większe.

                                Oczywiście portfel papierów zależy również od wieku danej osoby. Im jest ona
                                starsza, tym zyski z inwestycji powinny być bardziej stabilne. Dużym
                                zainteresowaniem takich klientów cieszą się fundusze obligacji i prawdopodobnie
                                do końca roku taka tendencja się utrzyma. Przez ostatnie dwa lata fundusze te
                                przynosiły wysokie stopy zwrotu (zyski), nawet 15-20 proc. przy relatywnie
                                niewielkim ryzyku inwestycyjnym. W tym roku zyski z tych funduszy będą już
                                niższe (6-7 proc.), ale ciągle bardzo interesujące.

                                Oprócz tego aktorzy mogą ulokować gaże w wiele innych rzeczy, tj. w spółki
                                producenckie czy w działalność gastronomiczną, jak czyni to obecnie wielu
                                polskich artystów. Oczywiście, o tym, czy taka inwestycja będzie rentowna,
                                zadecyduje rynek i osiągane zyski. Moja rada to przede wszystkim nie
                                skonsumować otrzymanej gaży. Należy pomyśleć o przyszłości i inwestować z głową.
                  • Gość: pawel-l Re: Jajko czy kura? IP: 1.0.12.* 17.04.03, 08:06
                    Feezyk napisał
                    >Polityka monetarna BC ma wplyw na cene pieniadza.

                    Cena pieniadza ma wplyw na poziom inwestycji.

                    Poziom inwestycji ma wplyw na szybkosc rozwoju
                    gospodarki.


                    Zajrzyj do dowolnego podrecznika ekonomii,
                    jesli nie wierzysz
                    >

                    W każdym podręczniku ekonomii jest napisane że w długim terminie wpływ BC jest
                    żaden (co najwyżej ujemny). Może co najwyżej łagodzić cykle gospodarcze (choć
                    moim zdaniem raczej je wywołuje) Teraz pytanie czy w Polsce jesteśmy w okresie
                    zacieśniania poliki pieniężnej czy luzowania. Patrząc na zwiększanie zadłużania
                    gospodarki raczej to drugie.
                    • darr.darek można się ZGADZAĆ i dalej po swojemu rozumować :( 17.04.03, 11:17
                      Gość portalu: pawel-l napisał(a):
                      > Feezyk napisał
                      >Polityka monetarna BC ma wplyw na cene pieniadza.

                      Na rynkową STOPĘ kredytu, bank centralny ma wpływ raczej niewielki -
                      ZAKŁADAJĄC , że dba o wartość pieniądza i utrzymuje deprecjację na małym
                      poziomie ok.2% .
                      Oczywiście, poprzez głupawe ustalenia, odchodzace od realiów RYNKU lokat-
                      kredytów, bank centralny może doprowadzić do sytuacji, w której bankom nie
                      opłaci się przyjmować lokat powyżej 2-5% (bo rządowi muszą dać kredyt na 6%
                      zgodnie z ustaloną stopą), ale na skutek spadających oszczędności (Pan
                      Oszczędny powie, za 3% odsetek, to olewam to, wolę kupić drugie mieszaknie lub
                      obrazy i czekać na zwyżkę) RYNKOWA stopa kredytu NIE MALEJE .

                      >Cena pieniadza ma wplyw na poziom inwestycji.

                      Tak . Cena kredytu ma wpływ na poziom inwestycji .
                      Oczywiście KONIECZNĄ podstawą DUŻYCH inwestycji, są DUŻE lokaty (prosta
                      zalezność : wysokie lokaty - niska cena kredytu) oszczędzajacych i relatywnie
                      niska skłonność do konsumpcji na kredyt .
                      Licytowanie się między inwestorem Nowakiem(chce kredyt na nową fabrykę), a
                      rozrzutnym Kowalskim(chce kredyt na nowy sprzęt grajacy), da duży profit z
                      lokaty oszczędnemu Malinowskiemu, ale nie wpłynie dobrze na skłonność do
                      inwestycji.

                      >Poziom inwestycji ma wplyw na szybkosc rozwoju gospodarki.

                      Tak .

                      >Zajrzyj do dowolnego podrecznika ekonomii, jesli nie wierzysz

                      W co nie wierzę ?
                      A z podręcznikami ekonomii - bądź ostrożny .
                      Nie zauważyłeś, ze różne nurty ekonomiczne proponują SKRAJNIE różne akcje i
                      reakcje na występujące zjawiska ?
                      Jeśli propozycje są SKRAJNIE rózne, to jakieś nurty ekonomii dają CAŁKOWICIE
                      BŁEDNY obraz rzeczywistości. Słowem, niektóre są GŁUPIE .
                      Proponujesz posługiwać się cytatami z podreczników choćby nawet skrajnie
                      głupich, byle z podręczników ekonomii ?

                      No, ale co do Twojej głównej mysli : zgodziliśmy się, że lepiej, gdy cena
                      kredytu jest NISKA . Tym bardziej, że ja nie jestem rentierem :) - oni mają
                      inne zdanie .
                      Ja uzupełniłem to przedstawieniem warunku KONIECZNEGO, czyli JAK NAJWYŻSZYMI
                      LOKATAMI w sektorze bankowym . Po-ubolewałem sobie na początku, że
                      administracyjne zaniżanie stopy przez RPP nie skutkuje spadkiem RYNKOWEJ stopy
                      kredytów dla inwestorów, a wyłącznie spadkiem oprocentowania i ... wartości
                      LOKAT w bankach .
                      Czyli ... po-zgadzałem się z Tobą, ale nie takich wniosków końcowych ode mnie
                      oczekiwałeś .
                      • darr.darek Re: można się ZGADZAĆ - uzupełnienie dla feezyka 17.04.03, 13:34
                        Ponieważ moja polemika dotyczy właściwie tez feezyka, dokończę wg uwag
                        feezyka .
                        feezyk napisał :
                        >Co wcale nie oznacza, ze wartosci lokat i kredytow nie moga rosnac np.
                        >wskutek rozwoju gospodarki stymulowanego dobra polityka pieniezna.

                        Tak jak nie było do tej pory dobrej "polityki samochodowej" (Ford potanił
                        produkcję bez żadnej polityki, Japońce przejęli technologię i zaangażowali się
                        w produkcję wręcz wbrew zaleceniom polityków), uznam, że jak najbardziej
                        wartości lokat (i kredytów -> kredyty=lokaty) rosną wskutek rozwoju
                        gospodarczego, jednak ... te "stymulacje polityką" ... to przyrównałbym
                        właśnie do "stymuacji przemysłu samochodowego polityką" - zero pozytywnego
                        wpływu .

                        >Koncentrujesz sie na kwestiach bilansowych,
                        >a zupelnie pomijasz to, jak dziala na podmioty
                        >gospodarcze drogi kredyt. Tu jest istota problemu.

                        Dlaczego sądzisz, że pomijam ? Tak samo jak Ty chcę taniego kredytu, tylko
                        manipulacje urzędasów nie tylko niewiele dają, ale są wręcz groteskowe .
                        Patrz: Miller i s-ka pieprzący o tym, że RPP, NBP (kto?) powinien dać dużo
                        taniego kredytu . Nie mówią tego tak dosłowie (imbecyle typu Lepper mówią tak
                        dosłownie), ale wystarczy, aby polak-dumak załapał, że "to nie wina Millera a
                        tego od banków" .

                        >W szczegolnosci, zbyt restrykcyjna i chwiejna polityka monetarna (i zwiazane
                        >z tym wahania kursu wymiany) moze doprowadzac firmy do bakructwa.

                        Dobre (wreszcie po 12latach) dbanie o pieniądz nazywasz "chwiejną polityką
                        monetarną" ? Przecież dobre dbanie o pieniądz, to jedyne co bank centralny
                        może zrobić .
                        A wachania kursu waluty zależą od rynku .
                        Chciałbyś ingerowania banku centralnego w kurs wymiany ?
                        Najgorsze dla systemu bankowego, było utrzymywanie stałego kursu wymiany 1USD
                        równał się 0.95złotego(po przeliczeniu denominacji), w czasie inflacji od
                        kilkudziesieciu do kilku procent MIESIĘCZNIE .
                        Osobnym tematem jest PORAŻAJACO DUŻY WPŁYW Czerwonych Rozpieprzaczy na
                        podbijanie kursu złotego i na podbijanie rynkowej stopy kredytu . Osobnym - ze
                        wzgędu na tą PORAŻAJĄCO DUŻĄ SKALĘ .

                        >Bankructwo oznacza zas trwale szkody w gospodarce, poniewaz firmy buduje
                        >sie dlugo, nie mowiac juz o zdobywaniu miejsca na rynku.

                        Na konkurencyjnym rynku, bardziej istotne dla DORÓWNANIA KONKURENCJI są
                        niekorzystne ulgi, koncesyjki, ochrony itp. dla wybrańców, aniżeli RÓWNE
                        warunki dla wszystkich . Nawet, jeśli te warunki nie są najkorzystniejsze to
                        są on RÓWNE dla wszystkich i zasadniczo nie stają się przyczyną bankructw .
                        Bawiła mnie jeszcze parę lat temu krucjata polskich byznesmenów, że taki
                        zachodni konkurent, to ma kredyt na kilka procent . Oni nawet nie wiedzieli,
                        że też moga sobie brać kredyt w USD i ... ewentualnie spłacać dużo więcej,
                        jeśli "wachnie" się kurs niekorzystnie . To samo co u zachodniego konkurenta .

                        >Nie mac tu sprawy odsetkami od kredytow konsumpcyjnymi dla ludnosci,

                        feezyk , przyzwoitości trochę !
                        Tobie się wydaje czy Ty uważasz, że kredyty dla biznesu są udzielane po
                        zasadniczo nizszych stopach ?
                        Nie są ! Po prostu, wydawało Ci się . Chcesz potwierdzenia - spytaj
                        reprezentatywnej grupy setki przedsiebiorców małych i duzych : jaką mają stopę
                        kredytu .

                        > bo tutaj pojawiaja sie rozne koszta dodatkowe, przewidywane problemy ze
                        >sciagalnoscia oraz marze. Po prostu, bank, dajac Ci kredyt,
                        >przewiduje, ze z prawdopodobienstwem 10% bedzie mial klopoty z odzyskaniem.

                        Przy czym w przypadku tych Polaków-szaraków, owe 10% "problemów spłaty"
                        zostaje niemal zawsze odzyskane z KILKUKROTNĄ nawiązką (odsetki karne, koszty
                        monitów, koszty dodatkowe, obciążanie pełnymi kosztami egzekucji) od
                        samego "zainteresowane", z jego majątku lub od żyrantów .
                        Problem jest właśnie z politycznymi kredytami dla stoczni, hut, kopalń . Tych
                        zwykle nie da się odzyskać lub proponowane są "ugody" (bank wtapia "tylko"
                        90%).
                        Oczywiście, który bank nie da politycznego kredytu, ten może się liczyć z
                        nagonką lub "dziwnym" brakiem "pozytywnych decyzji administracyjnych" .

                        >>Gdybyś się zastanowił, to doszedłbyś, że kredyty równe są lokatom,w szerokim
                        >>sensie
                        >Tak, bo lokaty pochodza m.in. z kredytu. Jak rowniez, kredyty pochodza z
                        >lokat. Czy zrozumienie zaleznosci wzajemnych jest zbyt trudne?

                        Kredyty pochodzą z lokat . Ta myśl "lokaty z kredytów" wielkiego sensu nie ma .
                        Lokata, to CHĘĆ ODŁOŻENIA KONSUMPCJI NA PRZYSZŁOŚĆ . Dla kogoś kto PŁACI za
                        CHĘĆ SKONSUMOWANIA NA KREDYT, nie istnieje opcja odłożenia lokaty z kredytu,
                        za który płaci odsetki . On, po prostu, bierze "możliwość wydania TERAZ
                        niewypracowanej wartości" i bynajmniej, nie wiąże się z tym, "chęć odłożenia
                        wydatku na przyszłość" .
                        Próbujesz przekazać myśl, że gospodarka to mnóstwo zależności miedzy
                        podmiotami, wzajemnie na siebie oddziaływujących . Prawda !
                        Tak samo, jak bio-organizm to mnogość oddziaływujących na siebie organów o
                        skomplikowanych zaleznościach .
                        Jednak, ktoś kto chce zrozumieć ten ukłąd powinien wiedzieć, że podstawowe
                        zalezności mają kierunek np. : sprawność układów ruchowych i decyzyjnych jest
                        uzależniona od przepływu wystarczjacej ilości składników odżywczych od układu
                        przyswajania .
                        Mimo, iż prawdą jest, że sprawność np. organów ruchowych i decyzyjnych wpływa
                        na sprawność układu przyswajania środków odżywczych, to próby robienia z tego
                        teorii "im więcej składników odżywczych tym, lepsze funkcjonowanie układów
                        ruchowych i decyzyjnych, tym lepszy wpływ na układ przyswajanie, tym lepsze
                        przyswajanie czynników odżywczych, tym więcej składników odżywczych ..." ...
                        jest głupie . Niczego nie tłumaczy, zasadniczo wyłacznie komplikuje .

                        Pozdrówka
                        • Gość: Biolog lokaty pochodza - czasami - z kredytow IP: *.mtnet.com.pl 17.04.03, 20:49
                          darr.darek napisał:

                          > Kredyty pochodzą z lokat . Ta myśl "lokaty z kredytów" wielkiego sensu nie
                          ma .

                          Ponieważ Autor powyższego stosuje taktykę mowienia ciagle w kolko tego samego,
                          co najwyzej korygujac tok wywodu jak ktos pokaze blad (tak zrobil po wykazaniu,
                          ze depozyty od roku spadaja, co przeczy kilku jego teroiom teoriom) bede odtad
                          (albo prosze o to osoby, ktore wiernie czytaja jego listy) od czasu do czasu
                          wklejał ponizszy postu pod kazde zdanie Darka "lokata nie moze powstac z
                          kredytu". Poniewaz RPP nie jest czerwonym rozpieprzaczem stanowi to dla niego
                          wilekszy problem niz np. ksiazki tak malo znaczacych autorow jakBegg. Fischer,
                          Dornbusch. Nie znasz dnia ani godziny D.D (no bo od czasu do czasu)

                          Biolog
                          tekst (wklejenie 2):

                          darr.dark jest gotów wyzywać ludzi, którzy zgodnie z podręcznikami ekonomii
                          widzą zjawisko kreacji pieniądza przez banki. Mechanizm jest bardzo prosty -
                          kontrahent kredytotobiorcy zaniesie uzyskane pieniądze ze sprzedaży domu
                          (kupuje go kredytobiorca) do abnku jako lokata i to będzie podstawą kolejnego
                          kredytu. Mechanizm wynika z ykrytego założenia, że jeżeli wartość majątku
                          Państwa X wynosi bilion dolarów to ilość pieniądza będącego w obiegu wynosi
                          1/10 X. Wzrost aktywnosci w udzielaniu kredytow wracajacych do banku jako
                          lokata kontrahenta kredytobiorcy = objecie malym zasobem pieniadza duzego
                          zasobu majatku (np. grunty lezace odlogiem)

                          No i człowieka po raz drugi (po raz trzeci, bo to wklejenie) szlag trafia.
                          Otwieram www.nbp.pl i "Sprawozdanie
                          NBP/RPP z wykonania założeń polityki pieniężnej w 2001 r."

                          Strona 4 punkt 2 i zdanie "Znalazło to wyraz (znaczy się chyba emisja obligacji
                          MF) w malejącym znaczeniu kredytu dla sektora prywanego w kreacji pieniądza,
                          przy rosnącej roli zadłużenia sektora budżetowego."

                          ........
                          I tu nazwisko osoby, ktora to wkleja

    • Gość: Steck Re: Polskie osczędności IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 13:08
      Jeżeli w POlsce nie zdarzy się zdarzenie rangą sięgające cudu to będzie dół z
      którego się nie wygrzebiemy. Ostatnio słyszałem na Mazurach projekt
      wydzielenia się z Polski wśród młodzieży i przyłączenie się do Niemiec...
      radykalne, ale dla niektórych takie plany to perspektywa godnego życia.
      • Gość: pawel-l Re: Polskie osczędności IP: 1.0.12.* 16.04.03, 16:12
        Już tłumaczyłem DArrDarkowi że stopa oszczędności 2% oznacza że 2% rocznych
        dochodów jest odkładana na koncie, reszta jest przejadana na bieżąco.
        W stosunku do istniejących oszczędności może to być i 0.01% (zgaduję)
        Skąd macie dane że w Europie zach jest 14%-nie chce mi się wierzyć.
        • darr.darek polskie osczędności i ... jankeskie oszczędności 17.04.03, 11:43
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          > Już tłumaczyłem DArrDarkowi że stopa oszczędności 2% oznacza że 2% rocznych
          > dochodów jest odkładana na koncie, reszta jest przejadana na bieżąco.
          > W stosunku do istniejących oszczędności może to być i 0.01% (zgaduję)
          > Skąd macie dane że w Europie zach jest 14%-nie chce mi się wierzyć.

          Na te 14% w EU i 16% w Japonii to też z rezerwą patrzę .

          Co do jankeskich 2%, napisałem tylko, że raczej musiała być kiedyś wyższa
          stopa oszczędzania jeśli ,pi razy oko, suma lokat w USA wynosi pewnie ok.200%
          PKB . O stopie inwestowania na giełdzie nawet nie wspominam tu - osobna
          działka .
          Co prawda, np. 100lat temu włożony 1 USD do banku, miałby dziś
          odzwierciedlenie w równoważnej lokacie 22 USD, kapitalizując ciągle 3%
          rocznych odsetek (nie konsumując odsetek) .
          ALE ... ! Ale, w stosunku do PKB, zamiast tego dolara sprzed 100lat, powinno
          być dziś pewnie ponad 100dolarów . Nawet przy procenciku ponad inflację,
          trudno byłoby pomnożyć tak tego dolara .
          Czyli jaką długą historię oszczędzania byśmy nie wzięli, to stopa oszczędzania
          w USA w przeszłości musiała być średnio wyższa niż dziś .

          • Gość: Jasio Re: polskie osczędności i ... jankeskie oszczędno IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.03, 16:08
            www.faz.net/s/Rub3B5979848A5C48F18F2FF729A7211ACE/Doc~EA8C4908DC53B4222AB7525577075E6C3~ATpl~Ecommon~Scontent.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka