dersky
19.02.07, 21:38
Z tą płacą minimalną to już po prostu ręce opadają, brak słów i beznadzieja.
Dwoje dorosłych ludzi: kupujący pracę (czyli posiadacz kapitału o produktywnym
zastosowaniu) i sprzedający swoją pracę chcą się umówić w drodze negocjacji,
że sprzedający pracę jest gotów ją zaoferować za cenę P, kupujący jest skory
za cenę P ją kupić. I tu pojawia się państwo, ze swoją ustawą, które mówi:
Jeżeli sprzedasz swoją pracę za cenę P niższą niż ta, która jakiemuś
urzędasowi uroiła się w głowie (cena minimalna), to łamiesz prawo popełniasz
wykroczenie lub przestępstwo.
Skutek, ktoś pracy nie sprzedał (jest bezrobotny), ktoś pracy nie kupił (ma
nieobsadzony wakat).
Gdzie jest sens, gdzie logika...