Dodaj do ulubionych

Ministerstwo podkopywania konkurencyjności

19.02.07, 21:38
Z tą płacą minimalną to już po prostu ręce opadają, brak słów i beznadzieja.

Dwoje dorosłych ludzi: kupujący pracę (czyli posiadacz kapitału o produktywnym
zastosowaniu) i sprzedający swoją pracę chcą się umówić w drodze negocjacji,
że sprzedający pracę jest gotów ją zaoferować za cenę P, kupujący jest skory
za cenę P ją kupić. I tu pojawia się państwo, ze swoją ustawą, które mówi:
Jeżeli sprzedasz swoją pracę za cenę P niższą niż ta, która jakiemuś
urzędasowi uroiła się w głowie (cena minimalna), to łamiesz prawo popełniasz
wykroczenie lub przestępstwo.

Skutek, ktoś pracy nie sprzedał (jest bezrobotny), ktoś pracy nie kupił (ma
nieobsadzony wakat).

Gdzie jest sens, gdzie logika...
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomek Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 20.02.07, 02:09
      Proponuję, aby ustanowić płacę minimalną w wysokości średniej krajowej.
      • droch Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 11:53
        Maksymalną również! Niech już będzie pełna IV RP Solidarna!

        --
        IV RP Kolesiów
        • Gość: Marco Najbiedniejsi powinni zarabiac wiecej niz bogaci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.07, 16:13
          To przeciez oczywiste.
          Tak wiec: placa minimalna rowna 200% sredniej i maksymalna rowna 50% sredniej. Nie podoba wam się? Nie podoba sie idea solidarności państwowej? No to inaczej z wami kolektyw porozmawia!
          • Gość: przyszłypracodawca Rynek pracy to nie wolny rynek ! IP: *.fth.sbs.de 20.02.07, 16:55
            Przede wszystkim dlatego, że ludzie nie mają wyboru i muszą pracować. W
            przypadku "nieskończonego" potencjału podaży pracy (lepiej pracować za 5 zł niż
            wcale) wolny rynek szybko ustalił by tak niskie ceny za pracę, jak to było 100
            lat temu. Dlatego państwo MUSI występować w postaci regulatora i ustalać stawki
            minimalne - czyli takie, które pozwalają na NORMALNE życie. Kwestia
            zróżnicowania tych stawek geograficznie czy w zależności od kwalifikacji
            pozostaje otwarta. Jeżeli pracodawcy na to nie stać, to niestety musi odpaść z
            rynku.
            Dlaczego pracownik w takim razie nie założy własnej firmy? Podstawowa bariera to
            kapitał założycielski, który dla przeciętnego pracownika jest praktycznie
            nieosiągalny.
            • Gość: galernik Re: Rynek pracy to nie wolny rynek ! IP: *.echostar.pl 21.02.07, 19:28
              > Dlatego państwo MUSI występować w postaci regulatora i ustalać stawki
              > minimalne - czyli takie, które pozwalają na NORMALNE życie

              A z jakiej parafii 'MUSI'? Czy obecna stawka minimalna zapobiega istnieniu
              szarej strefy? I co to wg. Ciebie jest 'normalne' życie? Czy dopóki nie stać
              mnie na kredyt na mieszkanie to zarabiam normalnie, czy nie? I czy oznacza to
              tyle, że wszyscy, których nie stać, mają dostać podwyżkę?

              Socjalizm to fajny system, ale w założeniach. W praktyce jest wart całe g...no.

              > Dlaczego pracownik w takim razie nie założy własnej firmy? Podstawowa bariera t
              > o
              > kapitał założycielski, który dla przeciętnego pracownika jest praktycznie
              > nieosiągalny.

              A masz *w ogóle* jakieś pomysły na firmę?
            • Gość: tryper Re: Rynek pracy to nie wolny rynek ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.07, 13:29
              <Przede wszystkim dlatego, że ludzie nie mają wyboru i muszą pracować>
              -ale to chyba nie jest wina tych, którzy pracę kupują ?

              <W przypadku "nieskończonego" potencjału podaży pracy (lepiej pracować za 5 zł niż wcale) wolny rynek szybko ustalił by tak niskie ceny za pracę, jak to było 100 lat temu>
              -podaż pracy nie ma "niekończonego" potencjału, bo liczba pracowników jest skończona. Cena za pracę nie sięgnełaby poziomu sprzed 100 lat, bo dzisiaj produktywność jest o niebo wyższa. Przy nieskrępowanym regulacjami i fiskalną bandyterką rynku pracy zajęcia nie brakowałoby dla nikogo. Co najwyżej pracownicy niedoświadczeni i bardzo nisko kwalifikowani mieliby problem z utrzymaniem trójki dzieci w czteropokojowym mieszkaniu. Niemniej, gdyby powściągneli czasowo (do zdobycia potrzebnych umiejętności) swoje apatyty, na pewno nie umieraliby z głodu

              <Dlatego państwo MUSI występować w postaci regulatora i ustalać stawki
              minimalne>
              -państwo na pewno MUSI bronić granic i koordynować pracę policji na centralnym szczeblu...Co do reszty zadań, które państwo rzekomo "musi" wykonywać, to punkt widzenia zależy od stopnia przesiąknięcia umysłu socjaldemokratycznymi/socjalistycznymi/etatystycznymi/kolektywistycznymi miazmatami...

              <czyli takie, które pozwalają na NORMALNE życie>
              -dla mnie "normalne" życie to miska fasoli co dzień, mieszkanie w miarę ogrzane i wyjazd raz do roku nad Bałtyk. Dla kogoś innego normalne są wojaże w Dolomity i "minimum socjalne" w postaci mercedesa. To, co jest NORMALNE w Warszawce, na prowincji jest darem niebios, itd. itp. PO prostu kocham socjalistów, którzy są w stanie wszystko znormalizować i uregulować. Tacy są mądrzy, przewidujący i kochani. Lepiej od nas wiedzą, czego nam potrzeba. Szczególnie w ramach "normalności" i "standardów"...Cień refleksji nie przemknie przez ich czoła skażone myśleniem. W końcu budowa Nowego Wspaniałego Świata wymaga poświęceń. Również od tych, którzy socjalistycznego raju boją się jak diabeł wiadomej wody

              <Kwestia zróżnicowania tych stawek geograficznie czy w zależności od kwalifikacji pozostaje otwarta>
              -na "regulacje" i "ucywilizowanie" ?

              <Jeżeli pracodawcy na to nie stać, to niestety musi odpaść z
              rynku>
              -a o przydatności pracodawcy dla "rynku" ma decydować pan Urzędnik-Regulator przy pomocy fiskalnej pały i wypróbowanych "narzędzi" biurokratycznego ucisku...Pan Urzędnik z ogromnym doświadczeniem ("rynkowym"...), który wie lepiej czego ludzie ("rynek") chcą, a czego nie chcą...

              <Dlaczego pracownik w takim razie nie założy własnej firmy?>
              - bo nie ma ochoty na szarpaninę z państwem, jego "regulacjami", "kodeksem pracy", "płacą minimalną" i jego agentami...

              <Podstawowa bariera to kapitał założycielski>
              -jest to urojenie typowe dla socjalistów. Jak nie ma "kapitału założycielskiego" (w domyśle: milionowych kwot), to nici z biznesu. Setki tysięcy firm założonych od zera i za śmiesznie niskie sumy temu przeczą. A że teraz jest to znacznie trudniejsze ? Cóż, "regulatorzy" wraz z kodeksem pracy, fiskalnym terrorem, koncesjami, zusem itp. dobrodziejstwami "wrogiego państwa opiekuńczego" zadbali o to najlepiej. To DZIĘKI NIM próg wejścia jest w tej chwili tak wysoki, że wyklucza kandydatów na przedsiębiorców którym nie chce się szarpać z państwem-reketorem

              <który dla przeciętnego pracownika jest praktycznie
              nieosiągalny>
              -jak najbardziej. Tyle, że nie jest to zasługa "rynku", tylko jego braku
      • samoistny Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 12:35
        > Proponuję, aby ustanowić płacę minimalną w wysokości średniej krajowej.

        Myślę, że 105 procent średniej krajowej to wartość bardziej zgodna z ideami
        państwa solidarnego.
      • tomekjot Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 17:08
        Baranie wtedy średni wzrośnie ponad dwukrotnie
        Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą.
        • Gość: asd jaką wielokrotność minimalnej pensji zarabia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 21:13
          główny ekonomista banku?
    • heretic_969 Ble ble 20.02.07, 02:13
      > Dwoje dorosłych ludzi: kupujący pracę (czyli posiadacz kapitału o produktywnym
      > zastosowaniu) i sprzedający swoją pracę chcą się umówić w drodze negocjacji,
      > że sprzedający pracę jest gotów ją zaoferować za cenę P, kupujący jest skory
      > za cenę P ją kupić.

      Bzdury. O wysokości płac nie decydują umowy pracodawca-pracownik, tylko prosty
      mechanizm popytu i podaży. Płace wykwalifikowanych pracowników (np. na budowie)
      rosną nie dlatego, że ci pracownicy lepiej potrafią negocjować, ale dlatego, że
      z powodu zapotrzebowania na ich unikalne umiejętności pracodawcy są zmuszeni do
      ostrej konkurencji o nich.
      Płace wymagające niskich kwalifikacji tym samym będą zawsze niskie, bo im niższe
      kwalifikacje potrzebne do wykonania danej pracy, tym więcej osób jest w stanie
      taką pracę wykonywać.

      > Skutek, ktoś pracy nie sprzedał (jest bezrobotny), ktoś pracy nie kupił (ma
      > nieobsadzony wakat).

      Rozumiem, że z powodu podwyżki płacy minimalnej przedsiębiorca może nie
      zatrudnić sprzątaczki. Zatem sam zacznie sprzątać? No bo chyba zasyfienie nie
      wchodzi w grę?
      • lucky81 Re: Ble ble 20.02.07, 02:23
        > Bzdury. O wysokości płac nie decydują umowy pracodawca-pracownik, tylko
        > prosty mechanizm popytu i podaży.

        Jedno nie wyklucza drugiego. To inne sformułowanie tego samego faktu.
        • olias Re: Ble ble 20.02.07, 08:03
          ale w kraju w którym rządzą szemrani biznesmeni i wysokie bezrobocie nie ma
          rynku pracy, więc nie ma sensu posługiwać się wyrażeniami i definicjami z
          zakresu rynku. Zwróćcie tylko uwagę na błachostkę - wystarczyło że nieco ludzi
          uciekło z tego miłego państewka za granicę a już pomimo nadal rekordowego
          poziomu bezrobocia nasi "biznesmeni" chcą mieć tanich niewolników z Ukrainy.
          Nasi "biznesmeni" nie są w stanie przetrwać na rynku unijnym w warunkach ...
          unijnego rynku pracy.
          • lucky81 Re: Ble ble 20.02.07, 08:05
            Czy Ty olias zatrudniasz większą liczbę ludzi za większe pieniądze niż
            przeciętny polski biznesmen?
            • Gość: Obi Re: Ble ble IP: 82.139.157.* 20.02.07, 09:40
              > Czy Ty olias zatrudniasz większą liczbę ludzi za większe pieniądze niż
              > przeciętny polski biznesmen?

              Tia ,przy 20 % bezrobociu ..polski rynek pracy ,to bardziej rynek "pracownika z
              tłumu kłębiącego sie pod drzwiami "
              • hecer Re: Ble ble 20.02.07, 10:16
                Bezrobocie wynosi 14.5% zdaje sie.

                I nie ma tlumu klebiacego sie pod drzwiami.

                W rzeczywistosci nasz rynek pracy jest plytki. Tak plytki jak w usa gdzie
                bezrobocie wynosi 5%. Takie jest moje zdanie.

                Na rynku jest brak pracownikow ktorych rynek potrzebuje. Jest 14% bezrobotnych,
                sa oferty pracy dla wykwalifikowanych pracownikow w wielu branzach ale
                bezrobotni nie maja kwalifikacji, nie spelniaja warunkow tych ofert. Moga co
                najwyzej podjac prace nie wymagajaca kwalifikacji za najnizsza pensje - a tego
                zrobic nie chca.
                Bezrobocie 20% wsrod absolwentow to tez mit. Wiekszosc juz wyjechala zagranice
                i pewnie tylko sa zarejestrowani. A jesli poszukuja aktywnie pracy to i tak nie
                spelniaja kwalifikacji bo maja dyplomy a nie maja umiejetnosci do pracy w
                branzach gdzie sa miejsca pracy.

                Ministerstwo pracy jest kluczowym resortem dzis! A nie robi nic by ten schemat
                przerwac. Zajmuje sie pomyslami durnymi, kretynskimi. Pani Anna Kalata jest
                osoba zupelnie niekompetentna bez wyobrazni i bez odpowiedzialnosci.

                Juz teraz widac wielka aktywnosc na rynku pracy i edukacji: a to reaktywuja sie
                technika, a to technika przygotowuja do pracy w zawodach na ktore jest popyt, a
                to szkoly podpisuja umowy z zakladami pracy na wyksztalcenie nowych procownikow
                (niedawno czytalem o szkole ktora bedzie ksztalcic geodetow bo zglosil sie do
                niej jakis pracodawca, innej ktora zajmie sie ksztalceniem jakis wiertaczy,
                innej wspolpracujacej z przemyslem stoczniowym, jeszcze innej z gorniczym).

                To sie wszystko dzieje bez udzialu i wsparcia Ministerstwa Pracy. Z
                wykorzystaniem srodkow unijnych i dzieki lokalnej inicjatywie.

                Ministerstwo Pracy w wielu europejskich krajach jest traktowane jako jedno z
                najpowazniejszych ministerstw. Wszedzie tak jest. kluczowa role w walce z
                bezrobociem strukturalnym odgrywa to ministerstwo. W Polsce na ministrem pracy
                jest osoba najbardziej niekompetentna w calym rzadzie (nie liczac Macierewicza).

                ...swoisty paradoks: mielismy tylu swietnych Min Pracy wczesniej. BAczkowski,
                Zielinski, wielu innych ktorzy opracowali reforme emerytalna itd. Bezrobocie
                ciagle jednak roslo. I co sie stalo? Przyszla Anna Kalata i spadlo z 20% do
                14%. Sukces?

                Rece opadaja. Rece opadaja ze ta osoba znajduje sie na tym stanowisku, ze
                realizuje pomysly szkodliwe i szalone. Ocknie sie za kwadrans 12 i powie ze nie
                ma czasu na ustawe o wyplatach z OFE i zajmie sie tym ZUS. To jest zwykle
                cwaniactwo ktore nam bedzie szkodzic przez dekady!!!

                Odwolac ja szybko! Kluzik Rostkowska (przepraszam jesli myle nazwisko)
                natychmiast powinna zajac miejsce Kalaty!!
                • hecer Re: Ble ble 20.02.07, 10:25
                  ilu absolwentow jest teraz na kursie operatora wozkow widlowych? A na kursie na
                  spawacza? Nawet o jednej kobiecie na kursie spawacza bylo w wysokich obcasach.

                  Wszyscy podejmuja wysilki. Min Pracy sie nudzi i kombinuje jak tu okrasc ludzi
                  z pieniedzy w OFE.

                  To jest absurd na miare Polski. Mamy 14% bezrobocia ale stac nas na Anne Kalate
                  w rzadzie. A co! Stac nas! I na jej wizazystke tez nas stac! A co!!

                  Bez Kluzik Rostkowskiej to ministerstwo juz dawno by padlo.

                  Od 2004 mamy szybki wzrost gospodarczy i ogromna emigracje zarobkowa na zachod.
                  Nie mamy juz bezrobocia strukturalnego takiego jak w 2002: liczba gotowych do
                  pracy i jej aktywnie poszukujacych ale nie mogacych znalezc zatrudnienia. Nie,
                  teraz mamy rynek pracy na ktorym popyt jest taka prace ktorej bezrobotni dac
                  nie umieja. I tu powinno wkroczyc Min Pracy! Wkracza? Do salonu fryzjerskiego i
                  do studia Radia Maryja - widzialem ja tam ostatnio, chyba jakis trening
                  autoprezentacji przeszla wczesniej u tej swojej wizazystki.

                  Przepraszam ze sie unosze, ale ogarnia mnie furia gdy na to patrze!
                • Gość: Obi Re: Ble ble IP: 82.139.157.* 20.02.07, 10:31
                  Bezrobocie wynosi 14.5% zdaje sie.
                  >
                  > I nie ma tlumu klebiacego sie pod drzwiami.
                  >
                  > W rzeczywistosci nasz rynek pracy jest plytki. Tak plytki jak w usa gdzie
                  > bezrobocie wynosi 5%. Takie jest moje zdanie.


                  Tak,to tak piszą ,ale poziom zatrudnienia w Polsce to jest coś koło 51 % .
                  Sporo ludzi wyjechało a bezrobocie w niewielkim stopniu spadło ,czyli jest
                  spora liczba ludzi poza systemem liczącym ;)

                  Co do tych wiertaczy ,to jakiś gazetowy wałek ,jest praca wiertacza ,ale nie
                  takiego o jakim pisali
                • xaliemorph Re: Ble ble 20.02.07, 14:44
                  Wcale płytkie nie jest. Część ludzi żyje na czarno bo nie opłaca im się pracować za pensję minimalną na legalu i w biedzie (choć co innego że część z tych pracujących na czarno kompletnie nie myśli o życiu w wieku podeszłym i będzie z nimi później kłopot), a część woli choćby przez te pół roku wykorzystać bezrobocie. Dlaczego? Ponieważ czasem taniej jest wziąść zapomogę z urzędu niż dopłacać do dojazdów do pracy za pensję minimalną. A problem braku pracowników. Prosty jak budowa cepa. Większość pracodawców się w Polsce uczy powoli. W międzyczasie dotarło do niektórych że jednak pensję opłaca się pracownikom podwyższać. Niestety nie dotarła do nich jedna rzecz. Pracownicy z umiejętnościami z nieba nie spadają i gdzieś oni te umiejętności muszą nabyć. Niestety polski pracodawca mimo że zaczyna rozumieć że trzeba nieco ukrócić swoje zapędy do pomnażania swoich premii kosztem wypłat innych, tak do dziś nie rozumie że spora część pracowników się doszkala w krótkim czasie na stanowisku pracy. Spoglądając do UE tam są bardzo popularne tzw. part-time jobs a gdy jakiś pracownik jeszcze na dodatek chce się rozwijać są ścieżki które umożliwiają mu awans i szkolenia. W Polsce praca to jak supermarket, idziesz i dostajesz to na co Ciebie stać, żadnej pracy na pół etatu (zresztą często to są wymuszenia i obejścia prawa gdzie praca na 1/8 1/2 czy 3/4 etatu prawie zawsze się równa 40h w tygodniu dla szeregowego pracownika, powiem szczerze iż nigdy nie wierzę w zapewnienia iż praca jest tylko na część etatu) żadnego doszkolenia. Masz być profesjonalistą, dostępny 24h na dobę i mało chcieć na wypłatę. Ktoś mi zarzuci bym sam został pracodawcą. Odpowiem że wcale nie potrzebuję ale doskonale widzę że dziwnym trafem na zachodzie można a u nas powszechny jest szeroko znany "niedasizm". I tak pracodawcy płacą sami za to, tylko czasu jeszcze trochę trzeba by ich mózgi to zrozumiały. Ale też faktem jest że koszty pracy u nas nie są małe i za granicą w sumarycznym wydatku na pracownika poprzez pracodawcę, większa część pieniędzy w porównaniu z Polską idzie na wypłatę dla niego niż haracze dla państwa.

                  Problem pracowników z Ukrainy, Chin i innych doskonale uwidacznia problem. Pracodawcy polscy nadal chcą gotowego. Tym tropem nigdy nie zostaniemy krajem gdzie będą emigrować wykształceni obywatele jak choćby nasi absolwenci uczelni emigrujący do Anglii. Dlatego bo u nas nie ma ścieżki rozwoju, a w choćby Anglii jest a nawet jak się nie uda to pozostanie w miarę przyzwoite życie. I nawet gdy tylko 20% tych wykształconych podniesie jakość i przyczyni się do rozwoju Wielkiej Brytanii to już to jest sukces dla tego państwa. A do nas z taką strategią nawet absolwenci z Bułgarii, Rumunii a niedługo i Albanii nie zechcą przyjechać. Czechy już nas przegoniły, kraje bałtyckie są bardzo blisko albo nawet przed nami, a jak tak dalej pójdzie to za 8 lat i Rumunia nas dogoni, zacznie przeganiać i Polska znów stanie się najbiedniejszym padołkiem Europy. Czy wreszcie zadamy kiedyś kłam Bismarckowi?
                  • mario-radyja z tym na czarno to nie jest tak łatwo 20.02.07, 19:17
                    Chcieć pracować na czarno mogą tylko jacyś dobrze ustawieni rzemieślnicy i
                    samozatrudnieni (hydraulicy?, glazurnicy?)

                    Reszta pracuje na czarno, BO NIE MA WYBORU. Duże sieci handlowe w centrum
                    Warszawy zlecają sprzątanie firmom zewnętrznym, które poźniej biorą ludzi na
                    czarno, na gębę, bez umowy.

                    Taki supermarket jest więc prawnie kryty, bo to nie on zatrudnia na czarno. Oni
                    tylko w pełni legalnie zlecają drugiej firmie.

                    Ci ludzie zatrudnieni na czarno do sprzątania z wielką chęcią byliby
                    zatrudnieni w pełni legalnie, z ZUSem i podatkami, bo w obecnej sytuacji są na
                    całkowicie przegranej pozycji. Nie dostają pieniędzy do ręki tylko po iluś tak
                    tygodniach, a czasem wogóle. A do sądu nie mogą iść, bo nie mają żadnej umowy.
                    • xaliemorph Re: z tym na czarno to nie jest tak łatwo 20.02.07, 21:38
                      Dokładnie i przyznaję rację.
          • Gość: januszr Re: Ble ble IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 10:49
            Nie szemrani tylko dobrzy biznesmeni, zawsze płacą tylko tyle ile muszą. Wzrosło
            zapotrzebowanie na pracowników więc ceny (płace) rosną. To jest normalna, zdrowa
            reakcja na kapitalistycznym rynku.
            • Gość: Hun Re: Ble ble IP: 81.15.156.* 20.02.07, 17:05
              Jestem pracodawcą, pytam w jaki spsób "Solidarne Państwo" chroni mnie.
              Państwo nasze ochoczo udaje ochronę leni, oboboków i nieuków. Udaje, ponieważ
              proszę zauważyć, że po każdej ingerencji państwa w Kodeks Pracy tracą -
              pracownicy. Do wyborow chyba blisko i hasło -nikt Ci tyle nie da co koalicja
              obieca - jest na czasie.


            • Gość: orient Re: Ble ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 19:58
              > Nie szemrani tylko dobrzy biznesmeni, zawsze płacą tylko tyle ile muszą. Wzrosł
              > o
              > zapotrzebowanie na pracowników więc ceny (płace) rosną. To jest normalna, zdrow
              > a
              > reakcja na kapitalistycznym rynku.

              Nie. Jes to myślenie gó..anych biznesmenów bliższych mentalnie złodziejowi
              który wyrywa torebkę kobiecie na ulicy i ucieka. Tak i tu wyrwać coś i w nogi. A
              "jutro będzie futro". Zero planowania i jakiegokolwiek myślenia o przyszłości.
      • lucky81 Re: Ble ble 20.02.07, 02:25
        > Rozumiem, że z powodu podwyżki płacy minimalnej przedsiębiorca może nie
        > zatrudnić sprzątaczki.

        Bardzo dobrze rozumiesz, pomimo subtelnego wydźwięku ironii. Im więcej coś
        kosztuje, tym mniej się tego kupuje. "Prosty mechanizm popytu i podaży", jak sam
        napisałeś.
        • Gość: SyBiR Re: Ble ble IP: *.chello.pl 20.02.07, 05:54
          Nie zawsze im więcej coś kusztuje tym mniej tego się sprzedaje.
          Tego chyba nawet uczą na pierwszych zajęciach z mikro.
          • Gość: Lucusia Re: Ble ble IP: 212.244.186.* 20.02.07, 13:46
            Ale jak brakuje mi na coś pieniędzy, to na 100% tego nie kupię. Do takiej wiedzy nie trzeba szkół, wystarczy iśc do pierwszego sklepu.
          • chudymisio mikro 20.02.07, 14:20
            > Nie zawsze im więcej coś kusztuje tym mniej tego się sprzedaje.
            > Tego chyba nawet uczą na pierwszych zajęciach z mikro.

            mikro....powiadasz?
          • Gość: Yasioo Re: Ble ble IP: 199.67.140.* 20.02.07, 14:43
            Tak mowili, ale to bylo o dobrach luksusowych
      • Gość: SyBiR Re: Ble ble IP: *.chello.pl 20.02.07, 05:51
        Proponuję, przed obsadzeniem stanowiska sprawdzić, czy kandydat/kandydatka jest
        poczytalna i ma przynajmniej średni poziom IQ.
        To zabezpieczy nas przed takimi ministrami.
      • Gość: JanuszR Re: Ble ble IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 10:44
        "Bzdury. O wysokości płac nie decydują umowy pracodawca-pracownik, tylko prosty
        mechanizm popytu i podaży"
        O wysokości płacy decyduje podpisana umowa. Jej wysokość jest negocjowana. W
        zależności od stanu rynku pracy atuty leżą po stronie pracodawcy lub pracownika.
        Jeżeli jest brak popytu na pracę (bezrobocie) atuty leżą po stronie pracodawcy
        (i odwrotnie). Pracodawca jako przedsiębiorca zawsze wybierze tańszą ofertę
        pracobiorcy. Stąd dla pracowników, których łatwo zastąpić, w okresie bezrobocia
        płace lecą na łeb. Fachowcy natomiast płacę zawsze wynegocjują na wysokim
        poziomie. Tyle teoria, sprawa nieaktualna w sektorze państwowym.
    • lucky81 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 02:22
      Argumenty za płacą minimalną sprowadzają się mniej więcej do tego: w gospodarce
      uczestniczą dwie grupy ("klasy") - pracownicy i konsumenci czyli "my", oraz
      pracodawcy/bogacze/producenci, czyli "oni". "Oni" mają pieniądze więc mają
      "władzę" i pomiatają i wyzyskują nas, przed czym nie możemy się bronić w
      pojedynkę. Na szczęście jest "nas" więcej, więc możemy w "odwecie" użyć siły
      bądź procesów demokratycznych do narzucenia "korzystnych" ograniczeń.

      Argument oczywiście błędny - no bo przeciwko czemu konkretnie jest ten "odwet"?
      Standardowe, już tradycyjne myślenie o chodzeniu pracy ma wymiar niewolniczy -
      chodzimy bo musimy, bo to jest jedyne źródło dochodu, no i próbujemy wydzierać
      pieniądze od tych, co je mają. Nikt nie dostrzega już w umowie o pracę zwykłego
      interesu i nie zastanawia się, dlaczego on do tego pracy chodzi.

      Niewielu potrafi dostrzec, że to on sam jest kowalem własnego losu. Większość
      woli obwiniać innych. A ci co to dostrzegą, z reguły w niedługim czasie sami
      stają się "bogaczami" lub "pracodawcami", czyli stają po drugiej stronie
      barykady. Co tylko utwierdza resztę w przekonaniu o ich wyzysku i o tym, że nie
      mają wpływu na własne życie.
      • heretic_969 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 02:41
        Ja uważam, że płaca minimalna powinna być, choć oczywiście propozycje Kalaty to
        idiotyzm.
        Płaca minimalna powinna - tylko i wyłącznie - zapewniać środki pracownikowi do
        przeżycia. Gdyby ją całkowicie zlikwidowano, istnieje zagrożenie, że pracodawcy
        zatrudnialiby ludzi poniżej minimum egzystencjalnego. A ci przyjmowaliby te
        oferty z dwóch przyczyn: raz, że niewiele potrafią, więc niczego lepszego nie
        dostaną; dwa, że łatwiej przeżyć za np. 300 złotych niż za zero.
        Obecny poziom płacy minimalnej jest wystarczający. Gdyby politycy myśleli,
        zrobiliby dwie rzeczy: obniżyli koszty pracy, a wysokość płacy minimalnej
        uzależnili od regionu zamieszkania. Bo taka sama płaca minimalna w Warszawie i
        na prowincjonalnym miasteczku to absurd.
        • lucky81 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 03:14
          > Gdyby ją całkowicie zlikwidowano, istnieje zagrożenie, że pracodawcy
          > zatrudnialiby ludzi poniżej minimum egzystencjalnego.
          > [...]
          > łatwiej przeżyć za np. 300 złotych niż za zero.

          Sam sobie zaprzeczasz. Skoro 300 złotych jest lepsze niż zero, to czemu chcesz
          300 zł zabronić, a 0 nie?

          Chciałbym zauważyć, że istnieją osoby nie zarabiające nic (0).
        • lucky81 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 03:33
          > istnieje zagrożenie, że pracodawcy
          > zatrudnialiby ludzi poniżej minimum egzystencjalnego

          To, że zatrudnialiby, to nic złego - wręcz odwrotnie, jeśli byliby chętni to
          bardzo dobrze, że mieliby okazję skorzystać. Ja nie widzę nic moralnie złego w
          zatrudnieniu kogoś chętnego nawet za 1 zł.

          Rozumiem, że obawiasz się czegoś innego - że ci, którzy obecnie zarabiają np.
          800 netto, teraz zarabialiby np. 300 netto. I tu przechodzimy do rzeczowej
          argumentacji, czy tak rzeczywiście stałoby się. Twój argument to:

          > A ci przyjmowaliby te oferty z dwóch przyczyn: raz, że niewiele potrafią,
          > więc niczego lepszego nie dostaną

          Ale teraz dostają 800 netto. Czyli ich praca przynosi takie zyski dla
          pracodawcy, że mu się opłaca tyle płacić. Czyli jednak nie jest tak, że niewiele
          potrafią.

          > dwa, że łatwiej przeżyć za np. 300 złotych niż za zero.

          Ten argument natomiast odnosi się do bezrobotnych - tylko że to argument
          pozytywny! Skoro twierdzisz że lepiej zarabiać 300 zł niż być bezrobotnym, no to
          dobrze dla niego że tak się stanie!
          • Gość: neoliberał Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 07:35
            lucky81 napisał:

            > To, że zatrudnialiby, to nic złego - wręcz odwrotnie, jeśli byliby chętni to
            > bardzo dobrze, że mieliby okazję skorzystać. Ja nie widzę nic moralnie złego w
            > zatrudnieniu kogoś chętnego nawet za 1 zł.

            Też tak uważam. Po za tym utworzyłbym specjalne obozy pracy dla leni i
            nierobów. Niech wiedzą, że praca uszlachetnia.
            • Gość: Obi Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: 82.139.157.* 20.02.07, 09:47
              > To, że zatrudnialiby, to nic złego - wręcz odwrotnie, jeśli byliby chętni
              > to
              > > bardzo dobrze, że mieliby okazję skorzystać. Ja nie widzę nic moralnie zł
              > ego w
              > > zatrudnieniu kogoś chętnego nawet za 1 zł.
              >
              > Też tak uważam. Po za tym utworzyłbym specjalne obozy pracy dla leni i
              > nierobów. Niech wiedzą, że praca uszlachetnia.

              Arbeit mach frei ,następny poziom to łapanki, a ci co nie mogą pracować 16
              godzin do utilizacij .
          • pkrehbiel Kolejne sieroty po neokonserwatyzmie... 20.02.07, 16:58
            Cały ten neoliberalny bełkot dotyczący zniesienia płacy minimalnej (czy też
            utrzymania jej na obecnym, zaniżonym poziomie) jest bez sensu. Oto argumenty:

            - Obecnie większość osób pracuje na czarno dlatego, że legalnie im by się to
            nie opłacało. Podwyższenie płacy minimalnej zachęci ich do legalnego
            zatrudnienia. Tym samym rozwiąże problemy państwa za kilkadziesiąt lat, kiedy
            ci pracujący na czarno zaczną wchodzić w wiek emerytalny.

            - Przez ostatnich kilka lat wydajność pracy znacząco wzrosła, a płaca
            minimalna - nie. Czyli całe zyski z tego tytułu dostali pracodawcy, a nie
            ludzie, którzy zaczęli ciężej pracować.

            - Wymieniony wyżej wzrost wydajności spowodował, że i tak wszystkich, których
            można było wyrzucić - wyrzucono. Nikt nie będzie utrzymywał zbędnych
            pracowników tylko dlatego, że może im mało płacić. Szef także nie zacznie
            sprzątać, gdy będzie musiał podwyższyć płacę sprzątaczce. Tak więc nie będzie
            wpływu na zatrudnienie - albo pracownik jest potrzebny, albo nie.

            - Jako społeczeństwu w demokratycznym państwie nie opłaca nam się mieć dużej
            grupy ludzi, którzy otrzymują wynagrodzenie na poziomie minimum egzystencji.
            Tacy ludzie nie mają możliwości ani czasu, aby angażować się w sprawy
            społeczne, kształcić się itd. Tak więc jest duża szansa, że za parę lat znów
            wybiorą nam Samoobronę i PiS.

            - Ludzie, którzy dostają mało pieniędzy są też bardziej skłonni do angażowania
            się w działalność przestępczą. Wyższa płaca minimalna to także większe
            bezpieczeństwo na ulicach.
            • Gość: Domin Re: Kolejne sieroty po neokonserwatyzmie... IP: *.max.com.pl 21.02.07, 14:24
              > - Przez ostatnich kilka lat wydajność pracy znacząco wzrosła, a płaca
              > minimalna - nie. Czyli całe zyski z tego tytułu dostali pracodawcy, a nie
              > ludzie, którzy zaczęli ciężej pracować.
              Wydajność pracy w najbardziej znaczącym stopniu zależy od pracodawców. Od
              stworzenie odpowiednich warunków do jej wykonywania, automatyzacji, eliminowania
              przeszkadzaczy, optymalizacji nieefektywnych procesów itd. Jednym z podstawowych
              środków do tego celu (dla tzw. information workers) jest mądrze wprowadzana
              informatyzacja. Niestety inwestycje strategiczne nie są najmocniejszą stroną
              sporej części polskich przedsiębiorców i sami na to od dawna nie dają rady wpaść.

              Ludzie od wieków harują tak samo. Fizjologicznie bezpieczne i społecznie
              tolerowalne, realne ramy czasu pracy już dawno osiągnięto w naszym kraju (można
              pracować dłużej niż 12h na dobę przez dłuższy okres?), tak więc nie tutaj należy
              szukać źródeł wzrostu efektywności.
              > - Wymieniony wyżej wzrost wydajności spowodował, że i tak wszystkich, których
              > można było wyrzucić - wyrzucono. Nikt nie będzie utrzymywał zbędnych
              > pracowników tylko dlatego, że może im mało płacić. Szef także nie zacznie
              > sprzątać, gdy będzie musiał podwyższyć płacę sprzątaczce. Tak więc nie będzie
              > wpływu na zatrudnienie - albo pracownik jest potrzebny, albo nie.
              A jeśli będzie miał wybór, zatrudnić 1 osobę za 600 lub 2 za 300? Pierwsza
              raczej nie zwiększy swojej wydajności 2krotnie.
              Przy zatrudnieniu na czarno pracowników niewykwalifikowanych pracodawca nie
              ponosi żadnych obciążeń czy odpowiedzialności przy kolejnych zmianach
              zatrudnienia. Jego firma może się dowolnie skalować i "morphować" wedle uznania
              a pracowników wybiera jak ulęgałki. Może ich zwalniać, zatrudniać, kształtować
              płace wedle uznania.
              Właściwie cała dyskusja o płacach minimalnych jest tu nie na temat, bo
              największym problemem dla państwa i pośrednio dla jest tak na prawdę ogromna
              rzesza pracowników niewykwalifikowanych, którzy jako jedynie się na nią
              załapują, z którymi nie bardzo jest co zrobić. W dużej mierze to ludzie po
              40stce, o których większość pracodawców nie chce słyszeć.
              Z jednej strony państwo powinno z całą stanowczością walczyć z tą dyskryminacją
              wiekową (na przykładzie dyskryminacji płciowej wiemy, że można w tym kierunku
              podejmować skuteczne działania). Z drugiej stworzyć warunki to wyjścia tych
              ludzi z impasu oraz zmotywować ich samych do działania.
              Z trzeciej strony, uniknąć sytuacji licujących z prawami człowieka.
              Głęboko niesprawiedliwym jest skazywanie 45latka bez perspektyw na zagładę tylko
              dlatego, że "niewidzialna ręka" nie ma innego pomysłu. Przyczepianie komukolwiek
              etykietki nieroba czy nieuka, czy ocenianie czyiś wyborów życiowych dokonanych w
              czasach przesyconego propagandą "człowieka pracy" PRL'u z dzisiejszej
              perspektywy niczego nie tłumaczy i nie zwalnia z moralnej odpowiedzialności.
              Dlatego płaca minimalna jest potrzebna jako tymczasowy środek zapobiegawczy. Ale
              powinna być ustalona na takim poziomie, żeby każda realna praca opłacała się
              bardziej.
              I tu dochodzimy do kolejnego, właściwego problemu jakim jest skuteczność sądów
              pracy i ścigania przestępców wyłudzających pracę. W kraju takim ja GB, stawianym
              za wzór liberalizmu jest ona daleko większa niż w "solidarnej" Polsce. Tam
              odpowiednie urzędy mają posłuch i stanowią realny straszak dla złodziei chcących
              wyciągnąć rękę po łatwy "biznes model" oparty na kradzieży pracy (nazywanie ich
              przedsiębiorcami to obraza uczciwych ludzi z inicjatywą).
              Brak tej ochrony sprawia, że mamy w kraju jeszcze bardzie patologiczną sytuację
              niż przy kompletnej deregulacji. Tworzy się selekcja negatywna, promująca
              oszustów mających przewagę konkurencyjną nad przedsiębiorcami przestrzegającymi
              prawa. W ostateczności ci ostatni albo sami zaczynają je naginać albo wypadają z
              rynku. Poza tym, panujący image pracodawcy-oszusta sprawia, że nikomu nie chce
              się pracować lepiej i inwestować w swoje umiejętności.
              > - Jako społeczeństwu w demokratycznym państwie nie opłaca nam się mieć dużej
              > grupy ludzi, którzy otrzymują wynagrodzenie na poziomie minimum egzystencji.
              > Tacy ludzie nie mają możliwości ani czasu, aby angażować się w sprawy
              > społeczne, kształcić się itd. Tak więc jest duża szansa, że za parę lat znów
              > wybiorą nam Samoobronę i PiS.
              >
              > - Ludzie, którzy dostają mało pieniędzy są też bardziej skłonni do angażowania
              > się w działalność przestępczą. Wyższa płaca minimalna to także większe
              > bezpieczeństwo na ulicach.
              W tym punkcie dwa wymienione wyżej "prawdziwe problemy" zaczynają dotyczyć
              każdego obywatela niezależnie od jego "wrażliwości".

              Acha, a tych którzy uważają że emigracja jest mechanizmem rozwiązywania
              powyższych nierówności zapraszam do dyskusji za 40 lat, najlepiej w kolejce po
              emeryturę.
        • Gość: Tomek Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 20.02.07, 03:50
          > Płaca minimalna powinna - tylko i wyłącznie - zapewniać środki pracownikowi do
          > przeżycia. Gdyby ją całkowicie zlikwidowano, istnieje zagrożenie, że pracodawcy
          > zatrudnialiby ludzi poniżej minimum egzystencjalnego.

          Dlaczego akurat tyle - "minimum egzystencjalne" (cokolwiek by to oznaczało)?
          Dlaczego ten sam argument nie stosuje się do liczby 2337 zł?

          "Gdyby płacę minimalną obniżono poniżej 2337 zł, istnieje zagrożenie, że
          pracodawcy zatrudnialiby ludzi poniżej 2337 zł". Dokładnie ten sam argument.
          Przecież lepiej unikać sytuacji, w których ktoś zarabia poniżej 2337 zł.
          • Gość: Tomek Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 20.02.07, 03:53
            Jeszcze proszę o definicję minimum egzystencjalnego, najlepiej w postaci
            konkretnej liczby. Czy chodzi o minimum potrzebne do fizycznego przeżycia?
            Pewnie zatem chodzi o około 10-30 zł. A może nawet 0 - są przecież przypadki
            ludzi bez umowy o pracę a żyjących.
            • ezavv Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 11:41
              Witam, kilka linków nt. minimum egzystencjalnego:
              ogólnie - www.google.pl/search?hl=pl&q=minimum+egzystencjalne&lr=lang_pl
              www.univ.rzeszow.pl/ekonomia/Zeszyt6/37_Pliszka_Tadeusz.pdf
              Minimum egzystencjalne lub inaczej linia ubóstwa winna zawierać dobra.
              niezbędne dla przeżycia:. – żywność,. – odzież ochronną przed chłodem, ...

              szczegóły i ciekawostki:
              www.mateusz.pl/wdrodze/nr389/20-wdr.htm ;
              hotnews.pl/artpolska-647.html
              Gdyby przeliczyć najniższe zarobki w Polsce do tych uzyskiwanych przez
              pracowników w Chinach, wziąwszy oczywiście pod uwagę różnicę w kosztach życia,
              moglibyśmy ze spokojem stwierdzić, że niewiele nam do nich brakuje. Praca za
              talerz zupy, kromkę chleba, to niestety coraz częstszy obraz próbującej
              wystartować na drzwiach od stodoły polskiej gospodarki.

              W ostatnich latach mamy do czynienia z opanowywaniem rynku przez najtańszą
              grupę siły roboczej - młodych ludzi będących na utrzymaniu rodziców, w
              większości uczniów. Są bezkonkurencyjni - jest ich dużo, mają niske wymagania
              płacowe (nie muszą ponosić kosztów mieszkania, jedzenia, itd.), można ich w
              każdej chwili zwolnić (z reguły nie pracują na umowę o pracę) i są dostępni na
              nasze zawołanie.
              Wejście wyżu demograficznego na rynek to naturalny spadek płac, które na
              obecnym etapie osiągają nawet wartość zero (tzw. zapłaty "obiecane"), bo prawo
              w Polsce działa, ale datowniki już nie... ;
              bardzo siekawe (końcówka): www.sprawynauki.waw.pl/?
              section=article&art_id=1099 ;
              www.stopkorupcji.org/artykul.php? ;
              trochę się komuś "pomylylo"
              subaction=showfull&id=1120632672&archive=&start_from=&ucat=3&
              Projekt zakłada wprowadzenie kwoty wolnej od podatku na utrzymanie dziecka.
              Kwota wolna od podatku nie jest ulgą podatkową, lecz konstrukcyjnym elementem
              systemu gwarantującym równość podatników wobec ciężarów publicznych. Z tego
              względu kwota wolna przysługuje każdemu podatnikowi utrzymującemu dzieci
              biologiczne lub adoptowane, na każde dziecko, bez względu na formę
              opodatkowania dochodu lub stan cywilny.

              Kwota wolna od podatku została określona jako minimalny koszt utrzymania
              dziecka (minimum egzystencjalne). Aby przyjęta kwota pozostawała w stałej
              relacji do kosztów utrzymania dziecka niezależnie od inflacji, projektodawcy
              określili wysokość kwoty wolnej za pomocą klauzuli waloryzacyjnej (125 %
              przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw). Obecnie
              wysokość tak zdefiniowanej kwoty wolnej wynosi 2976 PLN rocznie. Celem tak
              skonstruowanego mechanizmu nie jest pokrycie kosztów utrzymania dziecka, nawet
              w zakresie minimum egzystencjalnego, ale wyłącznie neutralizacja ekonomicznego
              ciężaru podatku VAT, którym obciążona jest konieczna konsumpcja dziecka.
              Propozycja zmierza bowiem do tego, aby umożliwić zmniejszenie o tę kwotę
              podstawy opodatkowania, a nie zmierza do wprowadzenia odpisu od podatku w
              takiej kwocie. Rozwiązanie to jest podyktowane celem ustawy.

              Przez lata przyjeżdżał do nas znajomy, kolega z Holandii. Pytany ile zarabia
              mawiał 2000 Guldenów (1 USD to było na przełomie '80 / '81 około 2,40
              Guldena). Dopiero po latach zgadaliśmy się, że jest to pensum minimum
              (właściwie minimum egzystencjalne), bowiem według władz Niederlandów poniżej
              tej kwoty wyżyć się nie da (...)
              Polak potrafi - dlatego przestańmy używać pieprzu na temat kwot i wszystkich
              dupereli zebranych wokół tego problemu i doprowadźmy do tego by naprqwdę zacząć
              żyć godziwie i móc z jednej pensji utrzymać rodzinę, założyć rodzinę (...).
              Naprawdę pokazał nam pseudoliberałowie i pan B., jak ma się naród w pewnym
              miejscu (...)
          • heretic_969 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 03:58
            Minimum egzystencjalne jest czymś tak oczywistym, że dziwne, że muszę to tłumaczyć.
            To jest określona suma pieniędzy, potrzebna do tego, by dana osoba mogła
            przeżyć. Ile wynosi? To już zależy od kosztów - jedzenia, picia, mieszkania itd.
            • heretic_969 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 04:01
              To już zależy od kosztów - jedzenia, picia, mieszkania itd
              > .

              Zapomniałem dodać, że koszty te zależą od miejsca zamieszkania - za 500 złotych
              netto (miesięcznie) da się przeżyć bez problemu na prowincji, w Warszawie -
              niekoniecznie.
              • g_m11 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 08:56
                Np dla Pęczaka 2000 miesięcznie to zdecydowanie za mało żeby przezyć. Minimum
                nie jest wielkościa obiektywna wiec mozna dyskutować w nieskończoność.
              • frusto Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 14:41
                W takim razia wysokosc placy minimalnej powinna tez zalezec od miejsca
                zamieszkania, tak..?
            • Gość: Tomek Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 20.02.07, 04:03
              Do przeżycia wystarcza - jedzenie raz w tygodniu, picie co dwa dni, jedzenie
              korzonków w lesie, jakiś zgrabny szałasik i umiejętność rozpalania ognia. Czyli
              to powinien zapewniać pracodawca?

              Po drugie - ok, powiedzmy że mamy definicję minimum egzystencjalnego. No ale
              dalej nie wytłumaczyłeś, dlaczego akurat to powinno być pensją minimalną.
              Dlaczego nie dwa razy więcej ani dwa razy mniej?
              • heretic_969 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 04:24
                > Do przeżycia wystarcza - jedzenie raz w tygodniu, picie co dwa dni, jedzenie
                > korzonków w lesie, jakiś zgrabny szałasik i umiejętność rozpalania ognia.

                Widzę, że znasz się.

                Czyli
                > to powinien zapewniać pracodawca?

                Podejrzewam, że nie opłacałoby mu się zatrudniać człowieka, który byłby
                permanentnie na granicy śmierci. Niska wydajność.

                > Po drugie - ok, powiedzmy że mamy definicję minimum egzystencjalnego. No ale
                > dalej nie wytłumaczyłeś, dlaczego akurat to powinno być pensją minimalną.
                > Dlaczego nie dwa razy więcej ani dwa razy mniej?

                Dlaczego nie dwa razy mniej - to chyba logiczne (nie ma wtedy minimum
                egzystencjalnego, tylko połowa tego).
                Dlaczego nie dwa razy więcej - bo wtedy płaca minimalna traci swój cel. Nigdzie
                nie napisałem, że płaca minimalna jest korzystna - każda regulacja generuje
                przestępstwa, więc powinna być ograniczona do niezbędnego minimum.
                • Gość: Tomek Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 20.02.07, 06:29
                  > Podejrzewam, że nie opłacałoby mu się zatrudniać człowieka, który byłby
                  > permanentnie na granicy śmierci. Niska wydajność.

                  A twierdziłeś, że jest ryzyko, że będą to robić - zatrudniać ludzi poniżej
                  minimum egzystencjalnego. A teraz twierdzisz, że nie będą.

                  > Nigdzie nie napisałem, że płaca minimalna jest korzystna

                  Skoro jesteś za, to znaczy że jest według Ciebie korzystna.

                  > Dlaczego nie dwa razy mniej - to chyba logiczne (nie ma wtedy minimum
                  > egzystencjalnego, tylko połowa tego).

                  Tu popełniasz kluczowy według mnie błąd. Utożsamiasz minimalny dochód człowieka
                  z minimalną ustawowo pensją. To dwa różne pojęcia. Innymi słowy uważasz, że
                  każdy ma dochód w wysokości pensji minimalnej lub wyższy. A to całkowita nieprawda.

                  Gdy mówimy o wprowadzaniu czy zmianie tzw. "płacy minimalnej", to nie chodzi o
                  jakiś sposób zapewnienia każdemu takiego dochodu (już bardziej zasiłki do tego
                  służą). Płaca minimalna ma mylną nazwę, stąd nieporozumienia. Bo chodzi
                  wyłącznie o pewien *zakaz*, a nie o zapewnienie komukolwiek czegokolwiek.

                  Ja też chciałbym, żeby każdy zarabiał co najmniej 500 zł, a nawet 2000 zł. Ale
                  ustawa o płacy minimalnej tego nie sprawia.
                  • heretic_969 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 16:35
                    > A twierdziłeś, że jest ryzyko, że będą to robić - zatrudniać ludzi poniżej
                    > minimum egzystencjalnego. A teraz twierdzisz, że nie będą.

                    Nie przesadzaj. Ty podałeś przykład życia SKRAJNIE poniżej minimum
                    egzystencjalnego - bo tylko tak można określić sytuację, w której człowiek je co
                    5 dni.
                    Poza tym pracodawcy mogą płacić takiemu pracownikowi te 900 złotych, ale za
                    pracę po kilkanaście godzin dziennie. Zdaję się, że niektóre szwaczki właśnie
                    tak pracują.

                    > Skoro jesteś za, to znaczy że jest według Ciebie korzystna.

                    Jest mniejszym złem. Zresztą, empiryczne dowody wskazują, że płaca minimalna na
                    odpowiednim poziomie nie powoduje patologii w gospodarce. Dlatego jestem za taką
                    płacą minimalną, która zapewnia przeżycie bez narażania zdrowia. Ale nie wyższą.

                    > Tu popełniasz kluczowy według mnie błąd. Utożsamiasz minimalny dochód człowieka
                    > z minimalną ustawowo pensją. To dwa różne pojęcia. Innymi słowy uważasz, że
                    > każdy ma dochód w wysokości pensji minimalnej lub wyższy. A to całkowita niepra
                    > wda.

                    Przyznaję, że tu mnie zaskoczyłeś. Jak można mieć dochód niższy od wynagrodzenia
                    minimalnego (netto)? Pytam bez ironii.
        • Gość: warszawianka do heretic_969 IP: *.chello.pl 20.02.07, 10:26
          A ja uważam, że płaca minimalna 936 brutto co daje 675, 40 netto to jest wynagrodzenie poniżej
          poziomu minimum socjalnego (przynajmniej w Warszawie). Mieszkam sama, nikt mi się ni edokłądado
          utrzymanai a 507 zł kosztuje mnie czynsz do spółdzielni (mam własne, nie wynajmuję) plus należy
          doliczyć prąd ok. 80 zł na 2 miesiące plus bilet do pracy 166 zł na trzy miesiące plus 17 zł telewizja,
          kablówki i telefonu stacjonarnego nia mam bo mnei na to ne stać. Komórka to 25 zł miesięcznie. A
          teraz policzmy ile towychodzi i ile by mi zostawłąo gdybym zarabiaął minimalną. Dodam, że mam
          wykształącenie wyższe + studia podyplomow i studia doktoranckei a pensję na tym poziomie
          proponowano mi kilkarkrotnie na stanowiskach specjalisty. Zatem policzmy w sumie daje to na
          miesiąc: 619,33 czyli na jedzonko, proszek do prania, pastę do zębów, mydło zostaje mi: 56,07 czyli
          na przykłąd w styczniu wychodzi po 1,80 zł dziennie na te wydatki. To jest pensja głodowa (nawet w
          szpitalach mają, po 4 zł na wyżywienia, a uważa się że to minimum na to aby nie umrzeć, bo to już
          nawet nei wegaetacja). Heretic_69 czy nadal uważasz, że minimalna w obecnym stanei jest
          wysatrczająca. A i oczywiście zgadzam się z Tobą, że powinna ona być rozgranizcona ze względu na
          miejsce zamieszkania.
          • dersky Re: do heretic_969 20.02.07, 11:03
            Droga Warszawianko

            Wszystko to co tu napisałaś jest to oczywiście szczera prawda. Jak rozumiem za
            te 675,4 zł nie pracujesz, tylko robisz coś innego (bo jak napisałaś utrzymujesz
            się sama). Ale co ma zrobić ktoś kto nie ma tej przyjemności pracować za większe
            pieniążki, a ktoś chce kupić od niego pracę za 930 zł brutto (bo jest taki
            złośliwy, albo na więcej go nie stać), a Polskie Prawo mu po prostu tego
            zabrania pod groźbą dotkiliwej kary. Cóż pozostaje czekać na śmierć głodową,
            chyba lepiej mieć te 930 brutto niż 0 zł brutto.

            Ale i na to znalazłem cudowne rozwiązania:

            "Państwo powinno dać mu te pieniądze, bo mu się należą" (A skąd je wieźmie, co
            mnie to obchodzi...)
            • dersky Jeszcze pytanko 20.02.07, 11:09
              Ten doktorat jak zgaduję to z nauk humanistycznych???
              • Gość: forger Re: Jeszcze pytanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 17:08
                Ekonomia jest nauką humanistyczną nie wiedziałeś o tym?
                • Gość: mg wawa nie, nie jest IP: *.sgh.waw.pl 20.02.07, 19:29
                  Ekonomista nie używający matematyki jest li tylko opowiadaczem bajek i ja go
                  ekonomistą nie nazwę.

                  --
                  ekonomista
          • Gość: tzetze Masz doktorat i nie stac cie na koma... IP: *.chello.pl 20.02.07, 15:56
            Szkola Rydza, zgadlem?
        • jowita2003 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 10:50
          jezeli uwazasz,ze obecny poziom placy minimalnej jest wystarczajacy to chyba
          cie dokladnie porabalo, albo moze rodzinka ci pomaga przezyc.Ja miesiecznie na
          oplacenie tylko rachunkow i biletu potrzebuje ponad 400 zlotych.placa minimalna
          to na reke 675 czy 657 zlotych na reke.pokaz mi jak mozna przezyc za 250
          zlotych (wyzywienie, a gdzie mowa o podstawowych produktach niezbednych do
          egzystencji)jak wiec widze nie masz pojecia co to znaczy zyc za minimalne
          wynagrodzenie
          • frusto Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 14:44
            Jezeli nie dajesz rady przezyc za 400 zlotych, to masz nastepujace proste i
            genialne wyjscia
            1) Znalezc prace za wiecej
            2) Ograniczyc wydatki

            Mowienie: musze zarabiac 2000, bo tyle potrzebuje zeby przezyc to skrajny
            przyklad czegos, co sie nazywa postawa roszczeniowa.
      • Gość: Beny @lucky81 IP: 195.33.70.* 20.02.07, 11:40
        Mlody jestes, wiec malo jeszcze rozumiesz. Twoja postawa to typowy
        "neokeynesism". Niestety w slepym zapatrzeniu w niewidzialana reke rynku i
        magiczny punkt przeciecia sie lini podazy z popytem zapominasz ty i tobie
        podobni o tym, ze te procesy nie dzieja sie w prozni i ze nie dotycza dobr
        niematerialnych tylko zywych (jeszcze)ludzi. Rossadna (podkreslam slowo
        rossadna) placa minimalna, podobnie jak podatek sluzy do redystrybucji
        dobra/dobrobytu (welfare) wypracowanego przez cale spoleczenstwo - jakkolwiek
        brzmi to w Polsce strasznie "lewacko" i komunistycznie niestety spoleczenstwo
        musi brac odpowiedzilanosc za wszystkich swoich czlonkow - rowniez za takich
        ktorzy sobie gorzej radza.

        Sytuacja w ktorej pracodawca moze dowolnie obnizac place za swoje uslugi
        wychodzac z zalozenia, ze ludzie beda pracowac za 10zl bo 10zl jest lepsze niz
        nic jest bledne w swoich zalozeniach. Oczywiscie wlasnie wtoja ulubiona reka
        rynku doprowadzi wielu ludzi do sytuacji w ktorej placa ustabilizuje sie na
        bardzo niskim (ale wciaz akceptowalnym przez pewna grupe pracobiorcow) poziomie.
        Nietstey doswiadczenia z wielu krajow pokazuja ze taka stabilizacja powoduje
        wzrost niekorzystnych spolecznei efektow ubocznych jakimi sa - rosnace
        bezrobocie - dla bezrobotnych z wyboru stopa substytucji przechyli sie na czas
        wolny - "drozszy" niz czas pracy. Wielu poczuje sie "moralnie"
        usparwiedliwionych i wzrosnie poziom przestepstw - ludzie beda szukali innych
        metod zarobku. Wzrosnie takze szara strefa w wyniku ktorej pracodawcy beda
        dawali wiecej ale bez podatkow ubezpieczenia itp itd. To tylko kilka
        podstawowych socjalnie destrukcyjnych elemetow braku placy minimalnej.
        Socjalnosc tego masz rozumeic nie jako "sojcalizm" - czy sie stoi czy sie lezy
        2tysiace sie nalezy, tylko jako zycie w spolnocie. Chyba nie chesz przedzierac
        sie na zakupy przez tlum zebrakow i zeby twoja zona opedzala sie kijem od
        potencjalnego zlodzieja torebki. Nie chesz chybat takze aby twoje podatki
        wzrosly bo trzeba wiecej wydac na policje zeby ta mogla ciebie skutecznie
        bronic. To tyle na obrone _rossadnej" placy minimalnej. Jak skalulowac taka
        place to jest juz calkiem inna bajka.

        Wy wszyscy ktorym sie udaje w zyciu niestety zapominacie ze nie jestescie sami.
        Chociaz w Polsce ostatnio obserwuje tendencje do budowania gett i innych
        habitatow sredniej klasy, ktorej odpowiedzialnosc zamyka sie w oplaceniu czynszu
        za straznika osiedla i lekcji angielskiego dla dzieci.
      • mario-radyja drogi studencie szkoły biznesu, lucky81 20.02.07, 20:15
        W wieku 25 lat jeszcze nie wiesz, że gospodarka nie wygląda w rzeczywistości
        tak jak opowiadali to na pierwszym roku studiów. Ba, twoi wykładowcy zdawają
        sobie z tego sprawę, tylko że bliższe rzeczywistości analizy ekonomiczne są
        wykładane dopiero od 4 roku albo nawet na studiach doktoranckich.

        Jak mówią Amerykanie, "A little knowledge is a dangerous thing".

        Dla przykładu, wykładając mikro czyni się domyślne założenie, że ludzie
        podpisują umowę i ta umowa jest egzekwowalna w sądzie.

        W rzeczywistości jest tak, że pracodawca zatrudnia robotnika, n.p. sprzątacza
        bez umowy na gębę i nie płaci mu tak długo jak ten się nie upomni. Wówczas daje
        mu kilkaset złoty na odpieprz się. Robol w pokorze odchodzi, bo wie że umowa
        ustna sprzed 3 miesięcy jest nieegzekwowalna.

        Prawdziwi ekonomiści specjalizujący się w rynku pracy badają takie zjawiska.
        Absolwenci szkół biznesu, tacy jak ty, wogóle nie wiedzą, że one istnieją.
    • Gość: Kayns Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 03:38
      Mamy XXI wiek ...... jeśli kupujący prace zechce 2 razy w roku wyjechać na
      Hawaje to sprzedający prace musi mu to umożliwić wiec jego checi
      zjedzenia codzennie kiełbasy musza zostać zredukowane w drodze negocjacji z
      kupującym . Państwu nic do tego ..... najwyżej jak sie nie dogadają
      sprzdający pojdzie do opieki społecznej czyli na garnuszek państwa .
      • Gość: qqq Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 06:39
        > wiec jego checi zjedzenia codzennie kiełbasy

        Kiełbasy nie powinno się jeść codziennie. To niezdrowe. I się dziwić że ludzie
        przed 50-tką mają zawały ...
    • neiden Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 06:28
      co wlasciwie robi ministerstwo pracy? utrudnianie to co robi polska biorokracja
      najlepiej.
    • Gość: Ian Ten gosc na zdjeciu wyglada jak by byl IP: *.vc.shawcable.net 20.02.07, 07:35
      na kacu po kilkudniowej libacji :D, niesadzicie ?
    • Gość: koniuszy Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.24.net.pl 20.02.07, 07:48
      U nas na prowincji 80% pracowników zarabia poniżej tysiąca na rękę miesięcznie.
      Gdyby nie istniała płaca minimalna płaciliby jeszcze mniej.Sam wolę zbierać
      złom, bo za 800 pln na miesiąc nie utrzymam rodziny. A tak mam więcej i nie mam
      problemu z wypłatą. Niewypłacanie należnych pieniędzy pracownikom również jest
      na porządku dziennym.
    • olias Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 07:49
      wg gazety: "Naszym celem jest podniesienie płac nierujnujące konkurencyjności
      gospodarki; powinno to następować w drodze obniżki pozapłacowych kosztów pracy.
      Naszym celem jest podniesienie świadczeń emerytalnych; drogą do tego jest
      wzrost wartości jednostek uczestnictwa w OFE ".
      Przecież to brednie, sprowadza sie to do stwierdzenia "zróbmy tak zeby nic nie
      zmieniać" Standardowy artykuł sponsorowany.
    • olias mam propozycję pracy dla Ciebie 20.02.07, 07:56
      pieprzysz. Nie obraź się, ale pieprzysz. w swoich wywodach zapominasz o
      drobiazgu. Dzieki świadomej polityce zamykania firm i tworzenie 23% bezrobocia
      stworzono w PL sytuację w której NIE MA rynku pracy. Są tylko niewolnicy i
      własciciele, którzy mają Kodeks Pracy i prawo głęboko wiesz gdzie. Sytuacja
      zmieniła się gdy część niewolników spieprzyła do lepszych krajów po wejściu PL
      do UE. To teraz te pasożyty mieniące się przedsiębiorcami chcą mieć nowych
      niewolników z Ukrainy.
      p.s. takie ogłoszenie widziałem: DAM pracę. kapujesz? Ciul daje pracę. Nawet
      nie kaze se płacić, daje za darmo. Ba - obiecuje dopłacać 650 zł. Niestety nie
      podaje - brutto czy netto? może weźmiesz?
      • Gość: stary zgred Re: mam propozycję pracy dla Ciebie IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 08:40
        Olias jesteś wspaniały Pokaż tym wszystkim jak powinno być Zatrudnij Ludzi i daj im godziwie zarobić Na początek tą średnią krajową. Czekam z niecierpliwością na twoje sprawozdania jak leci Może dowalisz tym wszystkim zbójom dla których praca jest po prostu składnikiem kosztów a nie forma dbania pracodawcy o rozwój i godne życie pracownika oraz zaspokajanie jego jakże uzasadnionych potrzeb Nie zapominaj także o płaceniu podatków zusów funduszy i składek za swoich ludzi. To ilu na początek bierzesz 20 ? 30 ? Sam sie zgłoszę Coś tam umiem ale ostatnio nie chce mi sie robić więc szukam posady
        • Gość: Obi Re: mam propozycję pracy dla Ciebie IP: 82.139.157.* 20.02.07, 10:05
          > Olias jesteś wspaniały Pokaż tym wszystkim jak powinno być Zatrudnij Ludzi i da
          > j im godziwie zarobić Na początek tą średnią krajową. Czekam z niecierpliwością
          > na twoje sprawozdania jak leci Może dowalisz tym wszystkim zbójom dla których
          > praca jest po prostu składnikiem kosztów a nie forma

          Demagogia ,zrób to ,zrób tamto. To tak jak by Małysz mówił do trenera: Sam skocz
          ,a nie ty mi tu pouczasz"
          Niskie płace np. w przemyśle są dlatego oni przez lata (ci co przejęli
          fabryki za darmo,lub pół darmo ) nie inwestowali w sprzęt ,technologię tylko
          opierali się na taniej niewolniczej sile roboczej.
          Nie inwestowali bo nie mieli kasy ,bo to dziady są ,byli cinkciarze ,albo
          aparatczycy partyjni ,skąd mieli mieć pieniądze na inwestycje.
          • Gość: tzetze Re: mam propozycję pracy dla Ciebie IP: *.chello.pl 20.02.07, 15:58
            Nie mazgaj sie tu tylko idz do roboty niudaczniku
    • nkab Re: Zlikwidować Kodeks Pracy 20.02.07, 08:30
      Miniterstwo pracy powinno zlikwidować Kodeks Pracy.
      W zamian umożliwić prowadzenie działalności gospodarczej
      bez żadnych podatków do czasu osiągnięcia przez firmę dochodów
      w ustanowionej wysokości minimalnej płacy.

      Co mamy obecnie?

      Nie można załozyć firmy, bo opłaty typu zusy-srusy i inne podatki
      są obowiązkowe niezależnie od opłacalności prowadzenia działalności.

      Mamy więc bezrobotnych, którzy najpierw brali zasiłek w PUP
      a potem pomoc socjalną (państwo-podatnicy dopłacają do leniuchów).

      Moja propozycja daje szansę każdemu zdolnemu robolowi do wyboru:
      -praca najemna, której wysokość zależeć będzie od negocjacji
      -własna działalność gospodarcza.

      Myślę, że innego lepszego rowiązania nie ma.

      Andrzej.
      • Gość: tomasso Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 08:45
        zlikwidować Kodeks pracy powiadasz?

        Czyli wracamy do końca XIX w. Zapie..nie po 16 ha dziennie, żadnych urlopów,
        dodatków za pracę w nocy, nadgodzin. Wywalanie pracownika za krzywe spojrzenie.
        Zatrudnianie dzieci i ciężarnych przy pracach szkodliwych dla zdrowia.

        Po prostu miodzio.
        • nkab Re: Zlikwidować Kodeks Pracy 20.02.07, 08:57
          Te sprawy mają obejmować paragrafy w umowie
          między pracownikiem a pracodawcą!

          Prponuję aby Ministrstwo opracowało tzw umowę
          wzorcową.

          Poza tym pracownicy powinni się też umieć sami
          ubezpieczać w dobrych firmach ubezpieczeniowych.

          Andrzej.
          • Gość: Mar Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: 82.139.157.* 20.02.07, 10:12
            Te sprawy mają obejmować paragrafy w umowie
            > między pracownikiem a pracodawcą!
            >
            > Prponuję aby Ministrstwo opracowało tzw umowę
            > wzorcową.
            Dla pracodawcy najważniejsze jest ,żeby łatwo zatrudnić ,ale i bezproblemowo
            zwolnić :)
            A dla pracownika najważniejsze jest dostanie płacy za pracę .
            I to wszystko i tu powinny być jedynie twarde regulacje
          • Gość: tomasso Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 12:15
            No to wracamy do punktu wyjścia. Ta "umowa wzorcowa" to nic innego jak Kodeks
            Pracy.

            • Gość: nkab Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: *.toya.net.pl 20.02.07, 14:27
              Trochę komplikujesz.

              Umawa wzorcowa w moim mniemaniu to minimalny dokument,
              który strony mogą tylko rozszerzać. Taką umowę
              zawiera się na czas określony np 1 rok. Po tym roku
              gdy parownik dojdzie do wniosku, że powinien zarabiać
              więcej to ma możliwość jasnego wyrażenia tego swojemu
              pracodawcy, teraz pracodawca może cię jedynie wyśmiać.
              W moim systemie pracodawca rozważy bardzo poważnie czy
              mu się to opłaca.

              Robol zaczyna być partnerem a nie niewolnikiem.
              Zauważ, że tak naprawdę to on robi majątek firmie
              - nie ma robola - nie ma firmy.

              I to jest siła rynku.

              Andrzej.
        • g_m11 Re: Zlikwidować Kodeks Pracy 20.02.07, 09:04
          Warunki i świadomość sa nieco inne niz w XIX w. Myślę , że najwyższy czas uznać
          pracowników za osoby myślące i potrafiace dbać o swoje interesy. Państwo to nie
          przedszkolanka , która pilnuje małe dzieci aby sobie krzywdy nie zrobiło. jak
          dorosły człowiek chce skakać ze spadochronem czy bez to niech skacze i państwi
          nie powinno w to ingerować. A ingeruje nawet w odległości miedzy kiblami
          • Gość: Domin Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: *.max.com.pl 21.02.07, 16:34
            Przy przewadze podaży nad popytem w jakiejś grupie pracowników ten mechanizm nie
            działa, co jest w obecnym pokoleniu właściwie nieusuwalnym zjawiskiem.
            Pracownik niewykwalifikowany nie ma żadnej siły negocjacyjnej i typowa płaca
            ukształtuje się na poziome poniżej minimum egzystencjalnego. Minimum zapewnia
            zachowanie zdrowia na dłuższy okres, ukształtowana płaca będzie jedynie chronić
            przed śmiercią głodową.
            O jakichkolwiek gwarancjach, ubezpieczeniach, funduszach możesz zapomnieć.
            Na ulicach zaroi się od żebraków którzy przekroczyli wiek produkcyjny.

            > Warunki i świadomość sa nieco inne niz w XIX w. Myślę , że najwyższy czas uznać
            > pracowników za osoby myślące i potrafiace dbać o swoje interesy. Państwo to nie
            > przedszkolanka , która pilnuje małe dzieci aby sobie krzywdy nie zrobiło. jak
            > dorosły człowiek chce skakać ze spadochronem czy bez to niech skacze i państwi
            > nie powinno w to ingerować. A ingeruje nawet w odległości miedzy kiblami
            Państwo ma chronić ludzi przed przestępstwami. Zatrudnianie ludzi po koszcie
            daleko zaniżającym wartość ich pracy jest przestępstwem.
        • lucky81 Re: Zlikwidować Kodeks Pracy 20.02.07, 09:23
          > Czyli wracamy do końca XIX w.

          Statystyki jasno wskazują, że w państwach wolnorynkowych poziom życia zwykłych
          roboli szybko rosnął, po raz pierwszy w historii ludzkości.

          Tezy "system gospodarczy w XIX w. był gorszy niż obecnie" nie da się udowodnić
          poprzez "no bo patrzcie, teraz ludzie są bogatsi i żyją lepiej niż wtedy".

          Jak już patrzysz na efekty XIX wieku, to porównaj poziom życia ludzi z końca XIX
          wieku, ale nie z wiekiem XXI, tylko z wiekiem XVIII.
          • Gość: tomasso Re: Zlikwidować Kodeks Pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 12:13
            tylko że dzisiaj mamy wiek XXI i powrót do XIX wiecznych standardów
            niespecjalnie mi się podoba.

            Nie przeczę że w XIX w żyło się ludziom lepiej niż w XVIII - tylko co mnie to
            dzisiaj obchodzi.
        • Gość: Leppiej Ten straszny wiek XIX IP: *.ija.csic.es 20.02.07, 12:38
          Ach, ten straszny wiek XIX...!

          Porownaj sobie poziom zycia chlopa z poczatku XIX wieku z poziomem
          zycia "wyzyskiwanego" robotnika w ktorego ten chlop sie zmienil z konca XIX
          wieku. I rob tego w oparciu o literature fachowa autorstwa Konopnickiej.

          Tzw. wykorzystywanie bralo sie stad, ze roznica w poziomie zycia miedzy miastem
          a wsia byla tak ogromna, ze niewykwalifikowana sila robocza ze wsi walila
          drzwiami i oknami.
          Jezeli uwazasz, ze zniesienie kodeksu pracy cofnie nas do XIX wieku, to
          rozejrzyj sie dookola. Gdzie sa te kopalnie, huty, tkalnie, potrzebujace
          niewykwalifikowanej sily roboczej? A moze przecietny Polak potrafi twoim
          zdaniem tylko trzymac grabie?

          pzdr

          L.G.
          • Gość: tomasso Re: Ten straszny wiek XIX IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 14:21
            problem w tym, że zupełnie nieźle (z racji wykonywanego zawodu) znam mentalność
            naszych pracodawców.

            W sytuacji niskiego bezrobocia i zagrożenia ucieczką pracowników do UE potrafią
            zachowywać się b. porządnie, ale doskonale pamietam jak inne było ich
            nastawienie do praw pracowników (podstawowych praw typu - pensja w terminie,
            zapłata za nadgodziny, urlop) gdy bezrobocie biło rekordy.

            Gdy bezrobocia jest znikome Kodeks Pracy w zasadzie mógłby nie istnieć, ale gdy
            rynek pracy wygląda jak u nas kilka lat temu musi istnieć prawo wymuszające
            przestrzeganie podstawowych standardów, na uczciwość i przyzwoitość pracodawców
            specjalnie bym nie liczył.

            • diopsyd1 Re: Ten straszny wiek XIX 20.02.07, 15:49
              Tylko ze relacja jest zwrotna i to przepisy kodeksu pracy sa jednym z czynnikow
              generujacych bezrobocie
              • Gość: Domin Re: Ten straszny wiek XIX IP: *.max.com.pl 21.02.07, 16:40
                To kwadratura koła. W sprawnych ekonomiach te prepisy są właściwie nikonieczne
                (ale zauważ, że wszędzie jakieś prawo pracy jest).
                W naszej sytuacji jesteśmy zakleszczeni, nie można się ich pozbyć, bo nastanie
                "ziemia obiecana", ale znacznie utrudniają wyjście z dołka.
                Trzeba na prawdę tęgich głów żeby się z tego wymanewrować. Panie Kalata niestety
                ... sami wiecie.
    • g_m11 Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 08:46
      Gdyby głupota mogła latać to byśmy zostali bez naczelnych organów państwa a
      wybory do Sejmu musiałyby być odłożone do wykształcenia sie nowej klasy politycznej.
    • Gość: ryjek może warto przeanalizowac mpips jak msz? IP: *.crowley.pl 20.02.07, 09:11
      B. się cieszę z tego artykułu - szkoda, że koncentruje się na pł. minimalnej -
      może jakiś dziennikarz podjąłby się bardziej kompleksowej analizy działań
      kalaty np. w kontekście funduszy unijnych, systemów informatyzacji rynku pracy
      itp.?
      oraz polityki personalnej tego ministerstwa - tam się dzieje tragedia, a prasa,
      czyli tzw. 4 władza zauważa jedynie aferę z wizażystką.
      Popytajcie AK o przygotowanie mpips do okr. programowania 2007 - 2013 haha. Nie
      mówię o tym.....
    • Gość: Janek@wp.pl Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza IP: 81.219.203.* 20.02.07, 09:22
      Juz sie zaczelo ! HAHAAHA.... "banda kolesi" juz spiskuje bo ich Bossom kaske ktos chce podebrac ? Co za kretynstwo, juz dawno pracodawcow stac na pensje w wys. 1500 netto , tylko jak właściciel wyznacza sobie stopę zysku na poziomie 20 000 miesięcznie , a ludziom płaci po 800 zł no to teraz będzie miał problem , bo juz co kwartał samochodu nie zmieni :p .... Sp.cie Dzia.dy !
      • Gość: janka Re: Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza IP: *.satfilm.pl 20.02.07, 09:38
        Brawo.bardzo trafne określenie.tacy są nasi tzw."BIZNESMENI"A moze tak na probe
        znieść opłacanie przez nich ZUS-u zobaczymy czy pracownikom dadza choc grosz
        wiecej.To są pazerni wyzyskiwacze.Oni pracują/myslą tylko gdzie zrobić jakiś
        wypad zeby wypocząć ,najczęściej za granice/ a robol bawi sie w pracy po 14
        godz.dziennie .Przecież oni sami wiedzą jak jest-pijawki.
        • Gość: gx Re: Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza IP: 194.150.250.* 20.02.07, 11:21
          To sobie załóż firme i też badź wyzyskiwaczką . Założe się , że zmienisz zdanie.
          • Gość: pawel Re: Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza IP: *.devs.futuro.pl 21.02.07, 11:38
            to zapłać mi kapitał założycielski
      • Gość: Leppiej Re: Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza IP: *.ija.csic.es 20.02.07, 09:43
        Ma do tego prawo. A jak Ci sie nie podoba, to sie zwolnij i zaloz wlasna firme
      • reset999 Re: Artykuł na zamówienie.. Wybiórcza 20.02.07, 10:41
        ty komunisto i piesku ogrodnika w jednym.
        wlasnie takie czerwone pijawy jak ty glosowaly na pis oczekujac ze dobre wujki
        leszo i jaro sie toba zaopiekuja. gleboki marksizm przez ciebie przemawia.

        sam sie podetrzec nie potrafisz to innym na nic nie pozwalasz.
    • tecra700 Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 09:28
      Obecna płaca minimalna to jedynie zwrot kosztów dojazdu pracownika do pracy,
      czyli polska forma niewolnictwa. Na klasyczne niewolnictwo, czyli ponoszenie
      przez pracodawcę kosztów noclegu, wyżywienia, odzieży, opieki lekarskiej wraz z
      pochówkiem - naszych pracodawców nie byłoby stać. Dlatego są prawdopodobnie
      przeciwnikami niewolnictwa.
    • ja.wars to Ministerstwo akurat dziala wlasciwie 20.02.07, 09:45
      • Gość: janka Re: to Ministerstwo akurat dziala wlasciwie IP: *.satfilm.pl 20.02.07, 09:54
        Płaca minimalna w/b minimum 3000.00 brutto,a bizesmen niech się wykaże jak potrafi
        zrządzć firmą niech sie wykaze swoimi zdolnościami w zarządzaniu/łatwo jet
        prowadzic firme mając niewolników/.Rząd martwi się o biznesmenów ,a co z tymi
        niewolnikami,ale cóż kogo mamy w rządzie / w sejmie ,senacie/przecież nie
        robotników ,wiec co oni będą na siebie kręcić bata?.
    • olpc Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 09:50
      Tendencyjny artykuł. Brak definicji słowa "normalność". To dla każdego znaczy co
      innego. Dla prezesa TP S.A. normalna jest odprawa, której wysokość innych
      szokuje. Poza tym jeśli pracodawcy nie będą chcieli zatrudniać, to nie. To
      wolny kraj, położony w wolnej części świata.
    • Gość: artur Czysty Liberalizm, czyli ktoś pracy nie kupił IP: *.crowley.pl 20.02.07, 10:17
      Piękny czysty liberalizm, jest dobry w bajkach. Nie jestem zwolennikiem Leppera
      i propozycji dwukrotnej podwyzki płacy minimalnej, ale płaca minimalna na
      pozomie ok 30% płacy średniej nie jest dobrze widziana w unii Europejskiej
      • Gość: tryper Re: Czysty Liberalizm, czyli ktoś pracy nie kupił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.07, 13:44
        <Piękny czysty liberalizm, jest dobry w bajkach>
        -piękny, czysty socjalizm nawet w bajkach nie jest dobry

        <płaca minimalna na
        pozomie ok 30% płacy średniej nie jest dobrze widziana w unii Europejskiej>
        -w UE wiele rzeczy, które są NORMALNE jest bardzo źle widzianych. Poza tym, dlaczego płaca minimalna ma wynosić np. 3 tys. zł. Dlaczego nie 10 tys. ? Oczekuję spójnej wypowiedzi jakiegoś eksperta-socjalisty. Przecież nie możemy przegapić szansy na dobrobyt, leżącej w zasięgu ręki. Tylko proszę unikać argumentacji "jak ludzie będą mieli więcej PIENIĘDZY, to będzie lepiej". To już znam
    • reset999 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 10:38
      koalicja z lpr i so to zdrada stanu.
      prowadzi do obsadzenia kalatami lepperami i giertychami waznych resortow.

      w ogole cala ta "kadencja" (czyt. cyrk) to jest jedna wielka zdrada stanu :|
    • bardzosztywny Ministerstwo podkopywania konkurencyjności 20.02.07, 10:51
      jezeli 100 ludzi zarabia po 1000zl mies. a jakis szemrany biznesmen 100000
      mies.to srednia wynosi ok. 2000 zl.fajnie co?
      • Gość: bambi7 Re: Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.csk.pl 05.03.07, 22:39
        i dlatego powinno sie stosować medianę zarobków, a nie ich średnią
    • Gość: murztn Ministerstwo podkopywania konkurencyjności IP: *.range86-137.btcentralplus.com 20.02.07, 10:59
      murzyni dalej niech zarabiali 500 zl a elita 50000 tys przeciesz oni maja inne
      zoladki i to ma byc solidarne panstwo
    • Gość: cmoknijcie mnie... To Wy nie rozumiecie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 11:13
      "Zrozumienie, że droga do lepszej przyszłości dla Polski nie prowadzi bynajmniej
      przez wzrost płac minimalnych, coroczną waloryzację emerytur i objęcie przez
      państwo opieki nad naszymi pieniędzmi odkładanymi na emerytury, wcale nie jest
      rzeczą trudną. Dlaczego w takim razie nikt w rządzie tego nie rozumie?" -
      Rozumieją, rozumieją, ale też dobrze znają zasady populizmu, którymi kieruje się
      znakomita większość polskich polityków, a ich głównym założeniem jest
      krótkoterminowość działań- nie obiecywać czegoś, czego efektów, nawet miernych,
      nie będzie widać od razu. Innymi słowy: nieważne, co robią, ważne, że widać, że
      coś robią, a ta zbitka kretynów, których szumnie nazywa się społeczeństwem, jak
      tylko słyszy, że płace minimalne wzrosną, aż się klepie po dupach z radości, nie
      widząc tego, że dzięki temu inne płace zmaleją, konkurencja na rynku pracy
      zaniknie, a pracodawcy, zamiast zatrudniać nowych pracowników, będą zrzucali
      obowiązki na dotychczasowych, zaoszczędzając w ten sposób kasę. W rzeczywistości
      doprowadzi to tylko do wzrostu bezrobocia. Kto będzie chciał zatrudniać nowe
      osoby, płacić im większe pensje (bo większe płace minimalne), zamiast jeszcze
      bardziej wykorzystać tych ludzi, których ma teraz?
      Mimo to uważam, że politycy bardzo dobrze to rozumieją, jednak cały czas wyznają
      zasadę: po co mam robić coś, nawet pożytecznego, jak efekty będą dopiero za 10
      lat? Wtedy już mnie tu może nie być. Muszę jak najwięcej nakraść teraz...
    • Gość: k klin podatkowy IP: 194.181.0.* 20.02.07, 11:29
      Jezeli "ekspert" twierdzi ze Minister Pracy i Polityki Spoleczne ma sie zajac
      ustalaniem zrodel finansowania likwidacji "klina podatkowego" to gratuluje
      znajomosci zadan poszczegolnych ministrow.
      Jesli chodzi o archaiczne pomysly to na calym swiecie placa minimalna wynosi od
      50 do 60 procent sredniej bez wzgledu na zamoznosc panstwa, proponuje zajrzec
      do danych!
    • damiian2 Dziękuje za elastyczność jak w hpermarketach zmusz 20.02.07, 11:39
      zmuszają do pracy na umowe zlecenie za 500zł
    • intel-e-gent Obecna płaca minimalna jest zbyt niska 20.02.07, 11:41
      nie gwarantuje godziwego życia i nie daje szansy na wyjście z biedy czy odłożenie czegokolwiek.


      Bardzo chciałbym zobaczyć chwalących pracę minimalną menedżerów jak żyją za minimalne wynagrodzenie (zresztą tyle ich praca jest warta, bo wszystko zrzucają na podwładnych)

      ;p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka