Gość: Anna Kozlowska
IP: *.sympatico.ca
12.06.03, 20:00
Przeciez polskie kopalnie to konkurencja dla unijnych. Przeciez
kazdy przecietnie rozgarniety wie, ze kopalnie najlepiej byloby
zalac woda razem z gornikami. Troche nie wypada tego robic ale
historia zna takie przypadki u przyjaciol ze wschodu. Nasze
wladze jako wychowane na tamtych idealach z przyjemnoscia by to
zrobily. Troche jednak glupio tak radykalnie... Ale jakis
sposob zastepczy sie znajdzie. Spokojna glowa. Nie beda tu
macic warcholy jak w grudniu 81. Kto to pamieta? Sa tacy -
rodziny i przyjaciele ofiar, sa ci czlonkowie Solidarnosci,
ktorzy nie pogodzili sie z tym, ze zbrodniarze nigdy nie
poniesli kary. Jest nas coraz mniej ale jeszcze skleroza nas
nie strawila. A z Zachodu nikt sie nie upomnial o rozliczenie
dawniejszych zbrodni - w imie przyszlych korzysci
pomagdalenkowych mozna bylo przymknac oko na przeszlosc
komunistyczna - tak bliska ideologicznie narodowemu socjalizmowi
niechlubnej pamieci.
To jest praworzadnosc III Rzeczypospolitej i Europy.
Zlikwidowac w Polsce rekami polskich wladcow co sie da zeby
zbrodniarze i spolka mogla dogodzic tym, ktorzy maja dac im
jeszcze lepsze koryta. Trzeba sie znac na interesach!!!
Trzeba ochronic miejsca pracy w Niemczech, Francji, Anglii.
Polskie interesy narodowe od czasow II wojny nigdy nie byly
celem dzialania kolejnych ekip wladzy. Dla nich liczyly sie
bardziej te internacjonalne. Polakow jest za duzo, nie beda
miec co zrec to i nie beda plodzic potomkow.
Kiedy zamknie sie kopalnie polskie - uratuje sie te w Zaglebiu
Ruhry i Saary. Kosztem naszego przemyslu zostaly uratowane
miejsca pracy u nowych sojusznikow.
Polskie gornictwo MUSI byc zlikwidowane w zwiazku z powyzszym.
Cel uswieca srodki. Sami wybieramy naszych przywodcow, sami
chcemy dobra innych liczac, ze nam kapnie. Jak u Miroslawa
Krupinskiego w wierszach:
orwellowska dobranocka
Raz w folwarku zwierzęcym, przy okrągłym stole,
grupa równych z równiejszych zwołała zebranie
by rozdzielić wśród wszystkich dole i niedole
- to co każdy ma robić i to co dostanie...
koń, co silny, wóz dostał by ciągnąć pod górę,
krowa szaflik - by było do czego ją doić,
koszem – jajka by składać - obdarzono kurę
całej reszcie – policję – by nie mogła broić...
Na fotelach złoconych posadzono świnie
dając berło do ręki i pełne koryto,
trąby dano - by trąbić o swoim wyczynie,
świński gnój za fotelem flagami przykryto...
By rozdzielić wyraźnie i funkcje i role
większość zwierząt zamknięto w oborze, w stodole,
tłustą mniejszość, w fotelach, ze wspólnego placu<
przeniesiono do Sejmu i innych pałaców...
Cóż - w oborach od dawna nikt słomy nie zmienia,
w pozłacanych fotelach usnęły sumienia,
a dobrobyt folwarku, o którym tłum marzył,
mają równi. Z folwarku ciągłej wyprzedaży....
Płyną dni i miesiące, upływają lata,
słoma, wciąż nie zmieniana - to krowom zapłata,
kurom, co już nie gdaczą, za ich jajka – plewy,
świnie żyją w pałacach - więc sprzedały chlewy,
koń nie ciągnie już wozu - bo i wóz sprzedany...
Tylko kundle, te w mediach, śpiewają peany
na cześć świń, ich sukcesów i zasług ogromu...
Krowy żują. A myśleć się nie chce nikomu....
Folwark wciąż się rozpada, z dachu gonty lecą,
co niektórzy, zbudzeni, trzęsą się ze strachu,
ziarn ostatnich w spichlerzu szukać trza ze świecą,
gnój spod złotych foteli dziś już sięga dachu...
W końcu równym z równiejszych robi się nieswojo,
o złocone fotele w folwarku się boją...
Bo choć wszyscy pokorni, karmieni pokorą
- moze zarznąć nie zarżną - ale nie wybiorą...
No a jak nie wybiorą – jak tu rządzić dalej,
jeśli większość sprzedana, a reszta się wali...
Część równiejszych w pośpiechu, skrycie tunel kopie
by, po przejściu tunelem, sprzedać Europie
byłą ziemie folwarku co dziś już ruiną...
By ze świń z Magdalenki stać się Euroświnią...
Aby rządzić tą resztką co się w gruzy wali
z Bonn, Brukseli, Paryża... Bezpiecznie - z oddali,
marząc w nowych fotelach, w swych bezpiecznych amtach
że sprzedani, bezsilni, zapomną o kantach...
Tak więc Lesie i Władki, Zbyszki i Adasie,
mając w sercach nadzieję, a lapowki w kasie
za to co już zrobili i za to co zrobią,
dziś do nowych, tych euro, stołków się sposobią...
Gdy ktoś wskaże ten szwindel i szwindle poprzednie
strach im duszę ogarnia i lico im blednie.
Czasem nerwy puszczają, napięte do granic
- wiec zaplują, zastraszą, znów zaczną tumanić,
by nie stracić nagrody co za Odrą czeka...
Bo gdy stracą – nie będzie już dokąd uciekać...
* * *
Wiem że spać Wam wygodnie na słomie co gnije,
nie czujecie łańcucha, co uwiera szyję...
Że wiatr rozwiał sprzed lat już dwudziestu nadzieje
i że Was nie obchodzi że rządzą złodzieje...
Ja tak tylko nieśmiało... Wiem że nic nie zmienię...
- Ale chętnie bym ujrzał Wasze przebudzenie...
® © Mirosław M. Krupiński
ogłupionym i sprawcom
® © Mirosław Krupiński
Wy – ogłupieni codziennym bełkotem
kłamliwych mediów i sprzedajnych guru:
- Gdy już nie bedzie Wam wolno spowrotem
w popłochu bieżeć, przyparci do muru...
- Gdy już będziecie w Unii duszą, ciałem,
w ogromie szczęścia które Was ogarnie,
to może dotrze do Was to co chciałem
w wierszach powiedziec. Co poszło na marne...
Szczerze Wam życzę bym to ja się mylił
i by Wam wszystko poszło jak najlepiej.
Byście rzec mogli że ja głupi byłem
miast z żalem przyznać że byliście ślepi...
* * *
Wy zaś – sprzedawcy swej własnej Ojczyzny
za garsc szekeli, dolarow i marek,
łudzacych naród co wciąz goił blizny
- sprawcie swym wrogom ostatni podarek
i spalcie książki na dziesiątkach placów...
Niech wiatr historię i prawdę rozpyli
- aby zapomniec o rzeszach Polaków
co o tę Polskę od wieków walczyli.
Po co Wam króle, Kosciuszki, Rejtany
gdy cel ich walki dziś przez Was sprzedany.
* * *
Wy - drobne kundle, sprzedajne ratlerki,
co szczekaliście za kawałek gnata,
co liczyliście na dobrobyt wszelki
- smycz i kaganiec – to wasza zapłata.
A gdzieś na koncu, jak się kundlom zdarza,
czeka was ręka obcego rakarza...
members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm