Dodaj do ulubionych

Co łączy obiad z globalnym ociepleniem?

IP: 80.54.62.* 19.09.07, 08:12
Więcej ludzi to mniej misów koala
Obserwuj wątek
    • Gość: ekolog Błędne wnioski IP: *.chello.pl 19.09.07, 08:13
      Wegetarianie wyciągają błędne wnioski. Jest związek między globalnym
      ociepleniem a działalnością wielkich farm, a nie z jedzeniem
      zwierząt.
      Poza tym zaprzestanie jedzenia zwierząt oznaczać będzie wyginięcie
      niektórych gatunków zwierząt np. świń.
      • util Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:01
        ...i ogół ludzi zrozumie tę oczywistość: cywilizowanemu człowiekowi do szczęśliwego życia nie jest niezbędny trup na talerzu. Masz ochotę na mięso? Wydaje ci się że nie potrafisz bez niego żyć? Idź na łąkę i spróbuj zjeść sobie krowę - może wtedy kilka prawd stanie się jasne.
        • maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:05
          Jest potrzebny - biologii nie oszukasz, albo zeżresz tego trupa
          albo bedziesz się faszerował pigułkami. Tacy juz jesteśmy -
          wszyskożercy którzy muszą jeśc i padlinę i ziarenka czy korzonki.
          • util Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:21
            maaac napisał:

            > Jest potrzebny - biologii nie oszukasz, albo zeżresz tego trupa
            > albo bedziesz się faszerował pigułkami. Tacy juz jesteśmy -
            > wszyskożercy którzy muszą jeśc i padlinę i ziarenka czy korzonki.

            Nie jem trupów, pigułkami się nie faszeruję, czuję się świetnie, a wraz ze mną miliony wegetarian na całym świecie. Wszystkożerny to może być szczur. Człowiek mięsa jeść nie musi - wystarczy, że umiejętnie bilansuje sobie dietę, żywe dowody mijają cie codziennie na ulicach. Te składniki, które dostarczasz organizmowi w mięsie, możesz uzyskać w produktach bezmięsnych. A zwierzęta nie są koniecznie od tego, by je maltretować i pozbawiać życia. Kwestia empatii i chwila refleksji ;)

            A propos oszukania biologii - skoro to takie naturalne, spróbuj tego numeru z krową. No chociaż prosiaka sobie zagryź.
            • Gość: s Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.crowley.pl 19.09.07, 09:28
              Owszem, niedobór kilku aminokwasów można zrekompensować soją.
              Gorzej, gdy ktoś soji nie toleruje, albo jest ortodoksyjnym
              ekologiem, któremu przeszkadza soja, gdyż w olbrzymiej większości
              jest to GMO.
              • maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:34
                To nie tylko kwestia aminokwasów. Zobacz jak wygladaja przeciętnie
                wegetarianie - zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni.
                Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami,
                witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem. Jesteśmy tak samo
                jak nasi najbliżsi genetyczni krewniacy małpy wyższe wszystkożerni i
                mieso chcemy czy nie jest nam potrzebne.
                • swd1959 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:39
                  Owszem, jestesmy wszystkożerni. Wystarczy wziąć pierwszy z brzegu
                  podręcznik zoologii i porównać budowę uzębienia różnych grup
                  zwierząt z uzębieniem człowieka.
                  • flash3r wegetarianie to hipokryci 19.09.07, 12:33
                    swd1959 napisał:

                    > Owszem, jestesmy wszystkożerni. Wystarczy wziąć pierwszy z brzegu
                    > podręcznik zoologii i porównać budowę uzębienia różnych grup
                    > zwierząt z uzębieniem człowieka.

                    Tak, ale do wegetarian jakoś to nie przemawia. Gdyby mięso nie było potrzebne
                    człowiekowi to najzwyczajniej by go nie jadł (bo ciało nie byłoby przyzwyczajone
                    do jego trawienia).

                    Czemu wegetarianie to hipokryci? Bo okłamują swoje własne ciała i instynkty.

                    Odnośnie zbilansowanej diety - to mit. Mam znajomą, która bardzo ostrożnie
                    stosowała taką dietę (robiła kontrole u lekarza), przez cały okres dojrzewania i
                    skończyło się na problemach zdrowotnych (wypadanie włosów, osłabienie paznokci)
                    i rozregulowaniu metabolizmu, ze względów zdrowotnych musiała wrócić do diety
                    mięsnej. Twierdzenie, że mięso da sie zastąpić innymi składnikami diety TO
                    śWIADOME KłAMSTWO.

                    Dodaję od razu, że nie oznacza to, że codziennie trzeba zjeść na obiad
                    schaboszczaka albo stek ociekający tłuszczem. Należy po prostu zachować
                    równowagę i tyle...
                    • Gość: Knurek ....................... Polacy lubio swinie IP: *.0.251.72.1dial.com 19.09.07, 15:33
                      Polacy lubio swinie, mieso wieprzowe, chyba jak zaden inny narod na
                      tej pieknej planecie.
                    • Gość: Ola Re: wegetarianie to hipokryci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:08
                      Ale bzdury piszesz.
                      Piwo np. trawisz a nie jest nie zbędze do życia.
                      Papierosy nie są potrzebne a jakoś ludzie je palą, zaprzeczysz?
                      • morte_macabre Re: wegetarianie to hipokryci 19.09.07, 17:20
                        Piwo jest dobre. I schabowy też. Uwielbiam jedno i drugie.
                • util Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:45
                  maaac napisał:

                  > To nie tylko kwestia aminokwasów. Zobacz jak wygladaja przeciętnie
                  > wegetarianie - zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni.

                  Ale kto konkretnie? Richard Gere, Bob Dylan czy Erykah Badu?
                  A widziałeś mięsożerców? Część z nich to pedofile i złodzieje.
                  Ciekawa argmentacja, prawda?

                  > Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami,
                  > witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem.

                  Po pierwsze, ja niczym sobie jedzenia nie doprawiam. Po drugie, jeśli chcesz porównywać "naturalność" wegetariańskiego jedzenia z "naturalnością" mięsa - to własnie wymierzasz sobie w stopę z wielkiego obrzyna.
                  • swd1959 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:58
                    Dieta człowieka składa się z wielu elementów i wszystkie są w równym
                    stopniu naturalne (pomijając oczywiście ewentualne pigułki).
                  • Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:06
                    To spróbuj wyżywić małe dziecko bezmięsnie, gdy ma ono nietolerancję soi. Spora szansa na upośledzenie umysłowe w przyszłości.

                    Sam jako dorosły człowiek jem od 2 lat mięso max kilka razy w miesiącu, bo czuję się lepiej, czuję że taka dieta mi po prostu służy. Niemniej stanowczo uważam, że skomponowanie pełnowartościowej diety dla małego dziecka bez udziału produktów pochodzenia zwierzęcego jest niemal niemożliwe. Pewnie zaraz odpowiesz, że rozmawiamy o wegetarianizmie, a nie o diecie wegańskiej, ale już śpieszę z odpowiedzią: zasadniczo nie ma różnicy, czy hodujemy zwierzaka na mięso, czy na jajka/ser/mleko/wstaw_coś_jeszcze.

                    Natomiast co do wpływu hodowli zwierząt na stan przyrody i klimatu: żeby wyżywić zwierzaki, potrzeba pożywienia, czyli głównie pasz opartych o zboże. A zboże to roślina, która pochłania CO2 i wytwarza tlen w procesie fotosyntezy. Strasznie naciągana jest ta ich wersja, zalatuje mi po raz kolejny ekoterroryzmem.
                  • Gość: Krychaj Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:22
                    Mieso ograniczam - ale na dzien dzisiejszy nie jestem w stanie
                    zrezygnowac z niego. Ale abstrachujac od tego - czy ktorys z tych
                    fanatycznych ekologow policzyl ile CO2 i innych szkodliwych
                    substancji dostaje sie do wod, gleby i atmosfery przy produkcji
                    rolnej - warzywek, ziarenek itp? Pracuje w firmie ktora produkuj
                    podzespoly do maszyn rolniczych - w truciu i emisji C02 nie jestesmy
                    lepsi od kazdej innej galezi przemyslu. A przemysl chemiczny? Wiecie
                    ile sie produkuje rocznie nawozow na swiecie albo srodkow ochrony
                    roslin?? Z drugiej strony nie ma obecnie szans na przestawienie sie
                    z gospodarki intensywnej na ekstensywna (ekologiczna). Jakbysmy
                    mieli tylko poletka ekologiczne to zatrudnienie w rolnictwie
                    musialoby znacznie skoczyc (pomimo calej tej mechanizacji) do tego
                    dochodzi zwiekszenie arealow i wyzsze ceny zywnosci. OK Europa,
                    Australia, USA i Kanada moglyby sobie na to pozwolic a co z reszta
                    swiata - czy mamy prawo skazywac ich na glod bo przecierz nie beda w
                    stanie wytworzyc niezbednej zywnosci - dobrym przykladem sa w
                    wiekszosci wegetarianskie Indie maja problemy z wyzywieniem swojej
                    populacji - a ich produkcaj rolna ma obecnie malo wspolnego z
                    ekologiczna (Modyfikacje genetyczne w celu uzyskania wiekszego plonu
                    to tam norma). I niech teraz takie Indie zaczna przestawiac sie na
                    farmy ekologiczne? Sadze ze szybko z glodu stali by sie miesazercami
                    i zjedli te swoje sw krowki. Ale abstrachujac od problemu glodu -
                    ile osob stac na prawidlowa ekologiczna wegetarianska dieta.
                    Podkresle slowo ekologiczna bo chodzi mi o spozywanie produktow z
                    farm ekologicznych czyli w minimalnym stopniu ingerujacych w
                    srodowisko. Czy ty sam odzywiasz sie produktami z "ekologicznych
                    poletek" bo te ze straganow i sklepow to z ekologia maja niewiele
                    wspolnego. Na spozywanie tylko produktow ekologicznych to i duzej
                    czesci Europejczykow nie stac a co dopiero reszte swiata. A poza tym
                    produkty z farm ekologicznych tez sa produkowane z wykorzystaniem
                    rozmaitego sprzetu ktorego uzycie wiaze sie z zanieczyszczeniami -
                    ich produkcja i one sme potrzebuja energii. Kurcze albo mi sie
                    wydaje albo kolko sie zamyka - zlotego srodka brak z prostej
                    przyczyny: jest nas na swiecie dosc duzo, kazdy chce zyc a jak chce
                    zyc musi jesc - a glodu sie nie oszuka, glodny nie bedzie sie
                    martwil emisja C02, zatruciem, skazeniem, humanitarnym traktowaniem
                    kogokolwiek i czegokolwiek itp. Byles kiedys glodny? tak naprawde
                    glodny? jak nie to nie zrozumiesz.
                    Latwo nam najedzonym deliberowac przed ekranem wyprodukowanym ze
                    szkodliwego plastiku ktory nie rozlozy sie przez 500 lat,
                    wyprodukowanego przy uzyciu agresywnych srodkow chemicznych. Wiesz
                    ile C02 emituja rocznie producenci elektroniki? Ile zanieczyszczen
                    emituja huty miedzi, aluminium, cyny? Ile producenci ukladow
                    scalonych? Myslisz ze serwery zasilane sa z baterii slonecznych?
                    Idac tym tokiem mozna powiedziec ze typowy polski miesazerca nie
                    posiadajacy kompa z netem zanieczyszcza srodowisko na rowni lub
                    nawet mniej z wegetarianinem wydajacym mase kasy na ekologiczne
                    warzywa za ktora wlasciciele ekologicznych farm kupuja rozne
                    elektroniczne gadzety i tym samym tez przyczyniaja sie do zatrucia
                    srodowiska.
                    • Gość: maruti Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:10
                      Naukowcy wyliczyli, ze kilkakrotnie razy mniej. Pod tym wzgledem uprawa roli
                      jest duzo ekologiczniejsza. Pomijam, ze zwierzeta jedza pasze, a ta wymaga tez
                      uprawy roli.
                      • Gość: Krychaj Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:54
                        kilka razy mniej czego? CO2, chemii, opryskow?
                        Oczywiscie ze zwierzeta trzeba czyms wyzywic. I np takie hodowle
                        krowek dunskie czy argentynskie bazuja na wypasie. Sadzisz ze ktos
                        poszedlby w koszty i pryskal i nawozil trawe ktora potem zezra
                        krowy? Wiec taka krowka dunska czy argentynska moze i emituje CO2
                        ale nie potrzebuje przemyslu chemicznego do ochorny roslin i
                        przyspieszaczy jej wzrostu.
                • Gość: es Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 195.116.62.* 19.09.07, 10:57
                  >zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni.

                  znam tłustych wegetarian z brzuszkiem piwnym

                  >Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami,
                  witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem.

                  ja nie doprawiam sobie niczym jedzonka, mój obiad to tradycyjne
                  żarcie polskie (ziemniaki, sałatka, kotlet, ale sojowy). Jeśli
                  chodzi o doprawianie, to raczej mięsożercy mają z tym problem, bo
                  mięsko które kupują jest nieźle podkręcone, czy to antybiotykami
                  jakimi faszeowane sa zwierzęra, czy to hormonami, nie mówiąc o
                  przetwórstwie ubitego zwierza - barwnikach, wypełniaczach i innych
                  cholerstwach, na zakonserwowanie i poprawienie wyglądu. Mięso nie
                  jest zdrowe i z tego powodu.

                  >Jesteśmy tak samo jak nasi najbliżsi genetyczni krewniacy małpy
                  wyższe wszystkożerni i mieso chcemy czy nie jest nam potrzebne.

                  to prawda, że jesteśmy wszsytkożerni, ale wegetarinizm jest lepszy
                  dla naszego zdrowia i zdrowia naszej planety. To oczywiste
                  • Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:01
                    > to prawda, że jesteśmy wszsytkożerni, ale wegetarinizm jest lepszy
                    > dla naszego zdrowia i zdrowia naszej planety. To oczywiste

                    W takim razie dlaczego największy sukces ewolucyjny odnieśli ludzie na terenach "bogatych w mięso"? Dlaczego przełom cywilizacyjny przyszedł dopiero po "wynalezieniu" hodowli zwierząt, czyli "dostaw mięsa na wyciągnięcie ręki"?
                    • Gość: es Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 195.116.62.* 19.09.07, 16:58
                      >W takim razie dlaczego największy sukces ewolucyjny odnieśli ludzie
                      na terenach "bogatych w mięso"? Dlaczego przełom cywilizacyjny
                      przyszedł dopiero po "wynalezieniu" hodowli zwierząt, czyli "dostaw
                      mięsa na wyciągnięcie ręki"?

                      z takich samych powodow, z jakich w wystrzelił do góry pozimo
                      cywilizacyjny greków. Byli niewolnicy co pracowali dla pana, był
                      czas na inne rzeczy. Były zwierzeta co zajmowały się produkcją
                      pokarmu (jedząc, trawiąc, rosnąc), potem wystarczyło zerwać owoce i
                      wszamać. Nie mówiąc o sile pociągowej tych żywych maszyn
                      • Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:15
                        No właśnie. Czyli zawdzięczają to faktowi, że hodowali, wykorzystywali i jedli zwierzęta. A w czasach kryzysu mieli pod ręką mięso, będące doskonale skoncentrowaną dawką kalorii. "Czynili ziemię sobie poddaną".

                        A już tak zupełnie abstrahując, bo co chwilę pojawiają się głosy, że niby w Indiach dzieci takie zdrowe. Ja nic nie chcę mówić, ale za najzdrowszą dietę świata jest powszechnie uważana tradycyjna dieta kreteńska, w której absolutnie nikt nie żałuje sobie mięska - tyle, że jest to mięsko chude i odpowiednio przygotowane. A przede wszystkim, jest to dieta UROZMAICONA - czyli od mięska, przez sery i wina po warzywa i owoce. WSZYSTKIEGO po trochu.
                    • Gość: Gosia Sukces ewoulcyjny? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:18
                      Czym zywili sie Platon, Sokrates, Arystoteles?
                      Byli wegetarianami. Poczytaj ich traktaty o etyce.
                      Pochodzili z jednej szkoly, krytykowani nawet w Biblii, a dali
                      podawaliny dla wszelkich wspolczesnych nauk.

                      A Leonardo da Vinci? Geniusz. Bezmiesny zreszta.

                      Albert Einstein mawial, ze nie pije alkoholu i nie jada miesa, bo
                      chce miec uzytek ze swojego mozgu.

                      Franz Kafka i Leo Tolstoi oraz Albert Schweizer - poczytaj o nich i
                      ich stosunku do zwierzat.

                      W dodatku Tybet, mnisi, ktorzy naleza do najwyzej rozwinietych
                      jednostek na tej planecie (pod katem wewnetrznym i duchowym), w
                      dodatku sa dlugowieczni - wszyscy nie jedza miesa.

                      Ktorys uniwerek w PL robil statystyki. Wegetarianie sa w ponad 90%
                      ludzmi z duzych miast, z wyzszym wyksztalceniem (badz ksztalcacymi
                      sie), czytaja ksiazki, podrozuja i naleza do swiatlej czesci
                      spoleczenstwa.

                      A jeszcze cos. Wegetarianie pachna i smakuja lepiej. Bo nie
                      rozkladaja sie w ich jelitach zwloki zabitych zwierzat. Jako
                      wegetarianka wole calowac wegetarian. Ladniej pachna, maja lepszy
                      zapach buzi. Sa bardziej sexy! ;) Kto pali i je miecho ten po
                      prostu ma smierdzacy oddech i smierdzacy pot. Fee.. To moja uwaga.
                      • Gość: Mnich Re: Sukces ewoulcyjny? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:02
                        No tak tybetanscy mnisi wynalezli bardzo duzo niesamowite wynalazki
                        i technologie. Zdrowo sobie zyja a lud na nich robi i taka jest
                        prawda. Jakby od nich zalezal nasz rozowj to bys glodna na
                        przednowku chodzila bo dalej orano by socha.
                        • Gość: hjdzjnz Re: Sukces ewoulcyjny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 15:31
                          No ale o wielkim wegetarianinie panu Edisonie nie możesz już powiedzieć że nic
                          nie wynalazł?
                • Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:34
                  ilu wegetarian i ilu ludzi mięsożernych stawiałeś na szali, że wyciągasz takie wnioski? jakie odżywcze wartości znajdziesz w mięsie kupionym w miejskim markecie? dlaczego Chińczycy uważani są za naród długowieczny (abstrahuje od warunków historycznych, gospodarczych i społecznych i od tych rzesz Chińczyków, którzy wyginęli)? jak - statystycznie - przedstawia się poziom "pobudzenia" pomiędzy mięso, a roślinożernymi? znasz takie badania?
              • zdzisiek66 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 11:36
                Soja jest często GMO, a do tego produkowana przemysłowo z użyciem
                szkodliwych nawozów sztucznych i środków owado i chwastobójczych.
                Co więcej, na potrzeby zwiększenia upraw soi oraz ekologicznych
                biopaliw wycina się np. na potęgę puszczę amazońską.
                Wydaje mi się, że hardkorowi ekolodzy będą zadowoleni tylko wtedy,
                gdy cywilizacja wróci do wołu i pługa. A może jeszcze lepiej do
                jaskiń? Oczywiście żadnych polowań czy podbierania biednym ptaszkom
                jajek, wcinamy wyłącznie korzonki, jagódki i orzechy.
                • Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:45
                  i tak oto, bez chęci dialogu, szerzy się głupotę.
              • Gość: melka Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:05
                A niby czym są karmione świnie jak nie soją??!
                Pomyśl zanim coś napiszesz
              • Gość: gfngjmgm Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 15:34
                Haha to dobre a ortodoksyjny ekolog nie zdaje sobie sprawy że świnie są karmione
                głównie soją?
            • Gość: regulus Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:15
              hmm... hehehhe no ja sobie takiego prosiaka "zagryzłem". Od lat w ramach szkoleń
              mam obozy przetrwania. W trakcie przemieszczam się na duże odległości ze sporym
              obciążeniem. Polecam Ci spróbować przeżyć bez "zagryzienia" prosiaka czy innego
              zwierzaka, którego uda się upolować. Po paru dniach stracisz siły, bo nie uda Ci
              się zachować odpowiednich proporcji w diecie. W terenie nie zawsze masz to co
              lubisz, jesz to co jest. Tam wychodzi cała prawda o człowieku, z jego
              słabościami, możliwościami, cechami charakteru a także właśnie o tym jak bardzo
              jesteśmy sami zwierzętami. ;) Co do chwil refleksji taak są takie... Kiedy po
              całym dniu zapie... ze sprzętem padłeś na ziemię w jakimś prowizorycznym
              schronieniu i myślisz: znów się udało ale czy wytrzymam kolejny dzień? Zwierzęta
              są dla Ciebie wtedy kontenerami z żywnością i masą innych materiałów jak skóra
              albo kości czy ścięgna. Ciekaw jestem jak szybko życie by zweryfikowało twoje
              poglądy w terenie... :D
              • Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:28
                Przypomina mi się stary dowcip, jak amerykański żołnierz się chwali "dzienna stawka żywieniowa amerykańskiego komandosa to 8000 kalorii!", a Rusek mu odpowiada "TO niemożliwe, kłamiesz! Żaden człowiek nie jest w stanie zjeść 20 kg ziemniaków dziennie" :)))) Ale to tak na marginesie.


                Wracając do meritum, złapałeś w świetny sposób komiczną wręcz sprzeczność w postępowaniu ekoterrorystów. Nawołują do "powrotu do natury" poprzez niejedzenie mięsa, ale oburzają się na myśl o wyłączeniu komputera i oświetlenia po zmierzchu. Używają argumentów "nie po to natura nas stworzyła" podczas, gdy tak naprawdę żyjąc sobie bezpiecznie w mieście, poruszając się tramwajem/rowerem i śpiąc sobie w ciepłym domku mają z tą naturą tyle wspólnego, co niedźwiedź polarny z plażą na Florydzie. Z takiej pozycji na pewno jest łatwo wygłaszać takie hasełka.
                • Gość: regulus Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:33
                  > Przypomina mi się stary dowcip, jak amerykański żołnierz się chwali "dzienna st
                  > awka żywieniowa amerykańskiego komandosa to 8000 kalorii!", a Rusek mu odpowiad
                  > a "TO niemożliwe, kłamiesz! Żaden człowiek nie jest w stanie zjeść 20 kg ziemni
                  > aków dziennie" :)))) Ale to tak na marginesie.
                  :)))))) Dobre.

                  Nie uważam za komiczne ani tego że firmy masowo niszczą środowisko w imię
                  oszczędności tylko i wyłącznie, ani też tego że grupa pseudoekologów,
                  wegetarian, wegan czy czego tam jeszcze tak naprawdę robi to samo mając klapki
                  na oczach.
                  Dowcip polega na tym że natura człowieka jest mięsożerna bez względu na to czy
                  mu się to podoba czy nie. Problemem nie jest jedzenie mięsa tylko SPOSÓB jego
                  produkcji. To zresztą jest tylko jeden z małych elementów. Bo patrzeć na trzeba
                  na całość, cały przemysł. Przyzwyczajenia jednostek są niczym wobec pewnego
                  ukierunkowania całej cywilizacji. Kiedy wracam do miasta problemy staja się małe
                  bo czym jest kwestia jakiegoś pisma urzędowego w porównaniu do tego czy dziś
                  będzie co zjeść? Problem w tym że ludzie odeszli zbyt daleko od takiego
                  wewnętrznego łowcy. Stracili jego perspektywę, priorytety, stali się słabi. Z
                  mojego punktu widzenia ludzkość jest gatunkiem na wymarciu. Gatunkiem, który
                  jest zbyt zadufany w sobie by przetrwać, który nie widzi czy nie chce widzieć
                  tego że to droga donikąd. Ilu z tych wszystkich piewców ekologicznych przetrwa
                  kryzys paliwowy? On się zbliża. Wtedy nie będzie elektryczności, nie będzie
                  centralnego ogrzewania, nie będzie transportu, upraw, plastiku. Miasta będą
                  tylko pułapką z betonu. Ktoś by pomyślał że są źródła alternatywne... Nie ma. Po
                  przecież do produkcji np. ogniw słonecznych czy wiatraków potrzebne są materiały
                  ropopochodne. Wątpię szczerze mówiąc czy uda się wyeliminować ten "drobny"
                  problem zanim ropa się skończy. Co do żywności to myślę że:
                  a) nie ma już jedzenia w wystarczającej ilości żeby wszystkich wyżywić bez
                  sztucznego zwiększenia jej objętości (poczytajcie skład na opakowaniach w
                  markecie i nie mówcie mi o nadprodukcji bo jest tylko tej modyfikowanej żywności)
                  b) bez tych mało ekologicznych metod produkcji żywności, fermy, uprawy itp. też
                  już się nie da
                  Kiedy nastąpi zmierzch cywilizacji mechanicznej wszyscy ci pseudo ekologowie,
                  wegetarianie będą prosić o "cokolwiek" do jedzenia bo sami nie będą już mieli
                  miejsca w naturze. Prawda jest taka że jedyną ostoją cywilizacji będą wtedy
                  głównie militarni bo tylko oni wiedzą jak przeżyć. Smutna wizja, ale zawsze mi
                  staje przed oczami kiedy patrzę na te mało istotne problemiki świata
                  "cywilizowanego" w którym nie chce nikt widzieć problemu prawdziwego a jedynie
                  wynajduje sobie zastępcze.
          • Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:14
            Patrz, a ja nie jem mięsa od 10 lat, wyniki badań mam lepsze niż przed dziesięcioma laty, żadnych farmakologicznych wspomagaczy i odporność na tzw. stres jakby większa.
            Ewenement biologii, czy z innej jestem gliny, bardziej tej co koń i krowa?
            • maaac Statystyka 19.09.07, 11:28
              Jednen człowiek czy kilku to żaden argument. W dodatku brak
              porównania do stylu życia, który prowadziłeś wczesniej. Najczęściej
              wegetarianizm łączy sie z wiekszym dbaniem o swoje zdrowie stąd i
              moga być lepsze wyniki. Pytanie w dodatku co oznacza w twoim
              wypadku "wegetarianizm" - dopuszczasz produkty jakiekolwiek produkty
              zwierzęce?
              • Gość: mikroos Re: Statystyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:33
                Sprostowanie: niedopuszczanie jakichkolwiek produktów odzwierzęcych to weganizm, nie wegetarianizm.
                • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 11:47
                  :) i tak podejrzewałem.
                  Wegetarianie sa grupa samooszukujacą się. Bo nie wiele pamięta, że
                  za każdą mleczną krową idzie smierć cielaka. Jajka tez się z
                  powietrza nie biorą. Kurom nioskom tez nie pozwala się zdechnąć
                  naturalnie - idą na mięso.
                  • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:02
                    A chodzi o zbawienie tych zwierząt, czy choćby minimalne ograniczenie ich cierpienia? Żeby sobie na przykład umierały w przydomowych gospodarstwach, a nie na "taśmie produkcyjnej".
                    Jesli nie mozna ustrzec ludzi (jakos ogolu) przed bezmzslnoscia, znaczy, ze sama mam sie stac glupia?
                    • Gość: Miesozerca Re: Statystyka IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:07
                      Humanitarna hodowla i ubuj to kwestie daleko inne od zakazow
                      jedzenia miesa. Myslisz ze kury nioski czy krowy mleczne sa hodowane
                      w jakihs specjalnych warunkach roznych od tych w jakich przebywaja
                      zwierzeta miesne?
                      • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:27
                        nie mysle.
                        kupuje jajka z wiejskich gospodarstw, wtedy kiedy moge.
                        mleko pije sojowe, krowiego smaku nie pamietam, te z kartonow z mlekiem maja wspolny tylko kolor.
                        daleka jestem od zakazywania komukolkwiek spozywania miesa, ale nie zgodze sie z tak kategorycznymi opiniami jak ta, ze jako dziedzice malp zmuszeni jestesmy je (mieso) jesc, i koniec kropka. na szczescie swiat zna wyjatki, silne, zdrowe, w liczbie wiekszej niz jeden.
                        • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:32
                          ps.
                          jak cos po kims dziedzicze to jestem spadkobierca czy dziedzicem?
                        • Gość: Miesozerca Re: Statystyka IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:59
                          Ja akurat w zadnym poscie nie pisze ani nic o malpach ani nie
                          zmuszam nikogo do jedzenia miesa. To jest wolny wybor. Wkurza mnie
                          natomiast argument ze jakbysmy nie jedli miesa to napewno byloby
                          czysciej na ziemi - guzik prawda czy Indie sa ekologicznie czyste? -
                          tam jest przecierz najwiecej wegetarian i co? jakos nie sa wyspa
                          czystego srodowiska na mapie swiata.
                          Gospodarki swiata i psozczegolne galezie przemyslowe sa obecnie za
                          bardzo powiazane ze soba, to ze nie zjem miesa nie znaczy ze nie
                          zatruje srodowiska. Sprawdz jaki jest proces produkcji mleka
                          sojowego. Ile do tego jest potrzebnych maszyn, srodkow i odczynnikow
                          oraz energii? myslisz ze ta przetwornia soi truje mniej niz Krasula
                          i melczarnie? Jesli zas chodzi o zywnosc wiejska-gospodarska to ja
                          tez jak tylko jest mozliwosc jem takie jajka i pije mleko ktore nie
                          przechodzilo przez mleczarnie. A miesko w wiekszosci tez kupuje z
                          domowego uboju bo na taki swinki i inne zwierzatka karmi sie inaczej.
                          • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 15:34
                            Ja pisałem o małpach. To jest dowód na to że mięso jest naturalnym
                            składnikiem naszej diety i jest nam niezbędne do normalnego
                            funkcjonowania. Oczywiście w zalezności od trybu życia
                            zapotrzebowanie na to mięso jest różne, ale jest zawsze. Jeśli nie
                            spożywa się mięsa to zastępuje się je innymi
                            produktami "mięsopodobnymi", w krańcowych przypadkach wytworami
                            chemii.
                            Jak widać z postu roślinożercy wpierw próbował nam dowodzić jakie
                            dobre jest nie jedzenie mięsa, a potem wyszło że jedynym powodem,
                            dla którego powinniśmy porzucić mięsożerstwo, to męczenie zwierząt.
                            Ok rozumiem ograniczenie męczarni do naprawdę niezbędnego. Ale będę
                            jadł mięso bo do tego jestem stworzony. Tak samo jak ze względu na
                            katowanie myszek przez mojego kota (a znęca się nad nimi naprawde
                            okrutnie) nie zabronię mu polowań. Jest kotem, taka jego natura, a
                            moją naturą jest żarcie (również) mięsa.
                            • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:15
                              Moje posty są odpowiedzią na kategoryczne opinie Twoje i innych, którzy twierdzą, że bez mięsa ani rusz.
                              niewątpliwie jestem spadkobiercą małpy, mam kły i pazury (co chyba bardziej upodabnia nas do wilków;)), szanuję ewolucje i jestem przekonana, że właśnie dzięki niej mamy tak wyspecjalizowany mózg, który zawiaduje m.in. metabolizmem. Co znaczy, że sama mogę wybierać sobie dietę, która mu służy, która nie uderza w moją naturę i może być to dieta roślinna (choć jadam produkty pochodzenia zwierzęcego, głównie jajka). Są tego w świecie dowody.
                              A względy ideologiczne to uzupełnienie. Fajnie, jeśli można zminimalizować czyjeś cierpienie; krowy, świni, człowieka.
                              Nie namawiam nikogo do porzucenia swoich dietetycznych zwyczajów, jeśli dają mu siłę i zdrowie. I tego samego sobie życzę, między innymi od Ciebie.
                              ps.
                              Moj pies upolowal kiedys sarne. Nie przestalam go lubic z tego powodu, nie postawilam do kata. Pokornie pochylilam glowe nad marwym zwierzakiem. I biologia.
                              • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 16:30
                                Mózg nie zawiaduje metabolizmem. Nie ma szans, i nie ma na to
                                dowodów.

                                Kły i pazury maja też małpy wyższe - radzę się
                                przyjrzeć "uśmiechowi" szympansa.
                                • maaac PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 16:38
                                  Tak off topic. Pies w lesie powinien być zawsze w kagańcu i na
                                  smyczy o ile nie jest na oficjalnym polowaniu. Wydłuży to znacznie
                                  jego żywot. Mysliwi nie lubią konkurencji - strzelają do psów "bez
                                  opieki".
                                  • Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:52
                                    to akurat była łąka.
                                    i jeszcze: czy znasz wyniki badań nad zwierzętami trzymanymi nieustannie na uwięzi (na smyczy, w kagańcu, lub w klatce)?
                                    co się z nimi dzieje?

                                    albo jeszcze inaczej:
                                    dlaczego kotu nie zabraniać polowania na myszy, a psu na zwierzynę polną tak?
                                    ja rozumiem... przepisy.
                                    a co z biologią?

                                    • maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 17:25
                                      > to akurat była łąka.
                                      Ale zapewne w pobliżu lasu.

                                      > i jeszcze: czy znasz wyniki badań nad zwierzętami trzymanymi
                                      > nieustannie na uwięzi (na smyczy, w kagańcu, lub w klatce)?
                                      > co się z nimi dzieje?
                                      A wiesz co to jest "lew klatkowy"?


                                      >
                                      > albo jeszcze inaczej:
                                      > dlaczego kotu nie zabraniać polowania na myszy, a psu na zwierzynę
                                      > polną tak?
                                      > ja rozumiem... przepisy.
                                      > a co z biologią?
                                      >
                                      Nie "polną", a leśną jeśli chodzi o sarnę. Zresztą mój pies
                                      dokładnie tak samo jak kot poluje na myszy - skutecznie, nawet w
                                      kagańcu. Po za tym zabronienie możliwości polowania psom wynika nie
                                      tylko z prawa. Również z biologicznych uwarunkowań. Pies polujący
                                      samopas na olbrzymim terenie, gdzie jest sporo dzikiej zwierzyny
                                      nikomu by nie przeszkadzał. Jednak tak już nie jest - liczba psów w
                                      Polsce zapewne wielokroć przewyższa ilośc zwierzyny płowej.
                                      Pozwolenie psom na takie zabawy szybko skończyło by sie ogołoceniem
                                      lasów z wszystkiego co większe, albo nie tak duże by się samemu
                                      obronić. O los myszy, ryjówek, norników, kretów i innych zwiarzaków
                                      na łace koło mojego domu się nie boje. Ile by ich koty nie złowiły
                                      populacji nie wytrzebią, a i skutecznie ograniczaja ich liczebnośc.
                                      Zabronie swobodnego latania psa "polujacego" po lesie ma też
                                      jeszcze inny wymiar niekoniecznie prawny. Zmniejsza szansę że taki
                                      osobnik zachce "ludziny". Kot nawet jakby i cos takiego mu do głowy
                                      strzeliło nie ma mozliwości technicznych - niemowlaki są dobrze
                                      pilnowane.
                                      • Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:01
                                        co to jest lew klatkowy?

                                        • maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 19:02
                                          > co to jest lew klatkowy?

                                          Efekt długoletniego rozmażania lwa w niewoli. Jego naturalnym
                                          siedliskiem jest już klatka w zoo, a nie wolność.
                                          • Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 19:31
                                            jak ze swojego psa zrobię takiego klatkowego lwa, to raczej już się nie będe mogła do niego przytulać.
                                            • maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 20:30
                                              :) Nie da się zrobić z jednego to się osiąga po iluś pokoleniach.
                                              Zresztą psy są już "klatkowe" w większości ras. Wilka byś w
                                              mieszkaniu nie utrzymała. Pies to znosi ze spokojem ducha, a
                                              niektóre nawet boją się przestrzeni.
                                              • Gość: roślinożerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 20.09.07, 01:15
                                                tylko wiesz...mój pies to trochę wilk właśnie jest:)
                                                • maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 20.09.07, 05:37
                                                  :) trochę? Jest krzyżówką z dzikim wilkiem?
                                                  • Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 20.09.07, 15:08
                                                    dokładnie. jego prababki były zapładniane przez wilki i to nie są żarty. tak w każdym razie donoszą "rozszerzające horyzonty" publikacje.
                                                    skoro pies jest już zwierzęciem klatkowym, niech sobie chociaż pobiegać po lesie "samopas" przez godzine dziennie może. i bez żelastwa na pysku. właśnie po to, żeby nikt (żadne dziecko, żaden dorosły) nie ugrzązł w paszczy "klatkowego lwa".
                                                    a ta sarna to był incydent, jak w życiu każdego:)
                                • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:47
                                  "Nie ma szans, i nie ma na to dowodów."
                                  To nie ma szans, czy nie ma na to dowodów?
                                  Znaczy nie istnieje coś takiego jak zaburzenia psychosomatyczne? (w tym - przemiany materii)

                                  • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 17:14
                                    Mylisz dwie sprawy.

                                    Zaburzenia przemiany materii mogą wpływac na sposób myślenia -
                                    zwykle negatywnie. Mogą też wpływać na działania ludzkie - np poziom
                                    cukru we krwi czyli odczuwanie głodu zwiększy twoje zakupy
                                    pożywienia.

                                    Umysł może też wpłynąc na chemię - np strach powoduje wydzielanie
                                    określonych hormonów. Widok i zapach jedzenia spowoduje wydzielanie
                                    śliny. Jest to jednak działanie odruchowe - bez kontroli jaźni.

                                    Nie możesz świadomie zatrzymać produkcji soków żołądkowych, żółci.
                                    Nie możesz świadomie zmienić przebiegu sposobu trawienia. Nie możesz
                                    świadomie zmienić składu chemicznego śliny. Nie da się.

                                    Ty zaś głosisz że człowiek dzięki swojej samoświadomości może
                                    wpływać na swoją biochemię. Nie może - no chyba, że świadomie
                                    dobiera pokarm, przyjmuje lekarstwa, usuwa sobie jakieś gruczoły.
                                    Jednak jest to zupełnie co innego niż masz na myśli.
                                    • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:30
                                      no dobrze.
                                      czyli wniosek (do tematu) jest taki, że nie jedzenie mięsa jest wbrew naturze, wbrew naszej biologii (i nic tu wysoce wyspecjalizowany ludzki mózg nie ma do udziału).
                                      a jeśli to nie jedzenie mięsa komuś służy, poprawia wyniki, ogólny stan zdrowia, sprawność, to jak to uzasadnić?
                                      czekac na nagłe załamanie? a jeśli ono nie następuje, to komu to przynosi zawód?...
                                      • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 17:46
                                        > no dobrze.
                                        > czyli wniosek (do tematu) jest taki, że nie jedzenie mięsa jest
                                        > wbrew naturze, wbrew naszej biologii (i nic tu wysoce
                                        > wyspecjalizowany ludzki mózg nie ma do udziału).
                                        Dokładnie tak.

                                        > a jeśli to nie jedzenie mięsa komuś służy, poprawia wyniki, ogólny
                                        > stan zdrowia, sprawność, to jak to uzasadnić?
                                        > czekac na nagłe załamanie? a jeśli ono nie następuje, to komu to
                                        > przynosi zawód?...

                                        Nie jeść dalej. Proste. O ile lekarz nie zauważy jakiś
                                        przeciwskazań do takiej diety.

                                        I nie świadczy to dokładnie o niczym, bo może być efektem
                                        tolerancji akurat tego osobnika do takiej diety. Po za tym ogólna
                                        poprawa zdrowia może być efektem innych zachowań, które zwykle
                                        towarzyszą wegetarianizmowi. Chodzi o zdrowszy tryb życia,
                                        regularniejsze posiłki, lepsze dbanie o menu.

                                        Tak znów lekko off topic o błędnym wyciąganiu wniosków z obserwacji.
                                        Czytałem w jednej publikacji dotyczącej "zdrowego żywienia" o
                                        eksperymencie polegajacym na podlewaniu bodajże zboża rosołkami
                                        pochodzącymi z gotowania pokarmów czystych i nieczystych zgodnie z
                                        Biblią. Podobno te podlewane "nieczystymi" szybko zwiędły. Jezeli
                                        nawet wierzyć, że wyniki eksperymentu były prawdziwe i statystycznie
                                        znaczące to zuuupełnie nic to nie mówi o wpływie na zdrowie
                                        człowieka ponieważ NIE jesteśmy zbożem odżywiajacym się przez
                                        podlewanie.
                                        • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:04
                                          to ja sobie jeszcze popatrze
                                        • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:49
                                          na szczęście ja nie czytam takich bredni:)
                                          Biblii też nie (skąd te błędne wnioski?!), z całym szacunkiem do wszystkich jej wiernych...
                                          • maaac Re: Statystyka 19.09.07, 19:04
                                            Czytanie różnych publikacji rozszerza horyzonty. A tam prócz tego
                                            typu bredni były również całkiem interesujące przepisy kulinarne.
                                      • Gość: mikroos Re: Statystyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:10
                                        Ja już sam się gubię, do kogo było to pytanie, więc odpowiem ;) Najważniejsze, to wybierać to, co służy Tobie samemu. Ja sam jem mięso w minimalnych ilościach, a mimo że np. oddaję krew i nie zjadam danej mi czekolady (czyli tracę co 8 tygodni 5500 kcal i dość sporo żelaza) ciągle nie mam "legendarnej" anemii. Do tego czuję, że cały układ pokarmowy funkcjonuje znacznie lepiej. Niemniej trzeba też mieć świadomość i dobierać produkty naprawdę dobrze - no i pamiętać, że dla dzieci dieta bezmięsna (a szczególnie wegańska, bo mleko zwierzęce, jajka itp. mają mnóstwo doskonałych dla młodego człowieka składników) może być bardzo szkodliwa. Dorosły, który ma ciało jako-tako uformowane (choć ciągle zmieniające się) nie musi aż tak dbać o dietę - ale skomponowanie takiej, w której nie będzie żadnego niedoboru (głównie białek i zawartych w nich aminokwasów egzogennych oraz wit. B12) i która będzie odpowiadała potrzebom dziecka, bez mięsa jest po prostu bardzo trudne.
                                        • Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:44
                                          dziękuję za słowo "trudne" a nie "niemożliwe":)
        • Gość: ekolog Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 13:19
          Jeżeli za jakiś czas wszyscy zrozumieją że do szczęśliwego życia
          człowiekowi nie jest potrzebny trup na talerzu i przejdą na
          wegetarianizm, to niestety tej krowy na łące już nie zobaczysz, bo
          nikt nie będzie hodował krowy dla samej przyjemności jej posiadania.
          Osobiście potrafię się obyć bez mięsa, ale nie jestem przekonany do
          takiej potrzeby. Dlaczego wilk ma prawo jeść mięso, a człowiek nie?
          Nie widzę powodu takiej dyskryminacji człowieka, natomiast widzę
          potrzebę walki z wielkimi fermami, z doświadczeniami na zwierzętach
          i wszelkimi przejawami okrucieństwa wobec zwierząt.
          • maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 16:42
            Zgłosił bym sprzeciw wobec likwidacji doświadczeń na zwierzętach.
            Powiedział bym raczej - "niepotrzebnych" doświadczeń na zwierzetach.
            Całkowita likwidacja takich testów daje wybór z trzech możliwości:
            - produkt nie testowany;
            - produkt testowany na "biednych",
            - rezygnacja z jego wprowadzenia ze względu na ryzyko.
            Pkt 3 ok jeśli chodzi o kosmetyk, dla lekarstwa...
        • mk.16 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 19:31
          util napisał:

          > ...i ogół ludzi zrozumie tę oczywistość: cywilizowanemu człowiekowi do szczęśli
          > wego życia nie jest niezbędny trup na talerzu. Masz ochotę na mięso? Wydaje ci
          > się że nie potrafisz bez niego żyć? Idź na łąkę i spróbuj zjeść sobie krowę - m
          > oże wtedy kilka prawd stanie się jasne.


          W 100% się z Tobą zgadzam ;)
          Wegetarianie! Łączcie się! :D
      • caissene winny konsumpcjonizm 19.09.07, 10:17
        Nie jestem ekologiem, ale popieram Ekologa. Na pewno musi być związek między
        wzrostem konsumpcji w ogóle, niekoniecznie mięsa, a ociepleniem. Jeśli będę się
        obżerać owocami południowymi i czekoladą ;) to, niestety, skądś muszą być one
        przetransportowane, prawda?...Jeśli chcę palić papierosy (nie palę ;), pić
        okrągły rok alkohole z różnych stron świata (niekoniecznie to robię, ale
        załóżmy..) to też ktoś musi je przywieźć.
        Jeśli chce mi się gadżetów komputerowych z Hong-Kongu (oj, chce, bardziej niż
        słodyczy i alkoholi...) to też trzeba spalić sporo paliwa, żebym mogła to dostać.
        Jestem za umiarkowaniem, tak ogólnie, konsumpcji, jednakże nie wyobrażam sobie
        powrotu do lnianej sukienki i, co tam jeszcze nosili za Piastów? Zimą chyba
        futra... No, muszę już uciekać, bo Ekolog mnie zamorduje ;)
        • Gość: Krychaj Re: winny konsumpcjonizm IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:29
          zgadzam sie w 100% i dodadm tylko tyle ze wszelkie galezie
          gospodraki sa ze soba tak powiazane na dzien dzisiejszy ze nawet
          farmy ekologiczne przyczyniaja sie w duzym stopniu do zwiekszania
          emisji CO2 i innych zanieczyszczen.
        • Gość: mikroos Re: winny konsumpcjonizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:34
          Gdyby nie transport masowy, musiałabyś zasuwać po jedzenie do najbliższego lasu - nie pytam nawet, ile energii byś zużyła i ile CO2 wytworzyła oddychając w czasie takiego biegu, a potem powrotu marszem przy dużym obciążeniu. A teraz pomnóż to razy tyle, ilu ludzi musiałoby wykonać analogiczną czynność. Choć zgadzam się, transport na skalę globalną to inna sprawa i temu się nie da zaprzeczyć.
      • Gość: wege ROTFL IP: *.acn.waw.pl 19.09.07, 16:14
        > Poza tym zaprzestanie jedzenia zwierząt oznaczać będzie wyginięcie
        > niektórych gatunków zwierząt np. świń.

        Świń domowych na świecie jest około miliarda, martw się o bardziej
        zagrożone gatunki.
      • Gość: Gość Prawdziwa przyczyna... IP: *.aster.pl 19.09.07, 17:37
        globalnego ocieplenia to życie człowieka. Gdyby ludzi nie było nie byłoby
        problemu. Gdyby wszyscy przestali jeść, zagłodzili się na śmierć to nie byłoby
        emisji gazów i jeszcze użyźnilibyśmy glebę dzięki czemu lepiej rosłyby rośliny.
        Należy popełnić zbiorowe samobójstwo wtedy uratujemy naszą planetę.
        • Gość: lol Re: Prawdziwa przyczyna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:46
          > Należy popełnić zbiorowe samobójstwo wtedy uratujemy naszą planetę.
          A nie łatwiej po prostu NIE JEŚĆ MIĘSA?
          • Gość: Krychaj Re: Prawdziwa przyczyna... IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:19
            zalozmy ze kazdy nagle przestanie jesc mieso myslisz ze az taki
            wplyw ma to na zanieczyszczenia. Przestaniemy jesc mieso i co dalej
            bedziemy miec pelno gadzetow elektrycznych (klepiesz wlasnie w
            jednego a ja w drugiego) i innych urzadzen ktore potrzebuja energii.
            Potrzebujemy transportu, potrzemubjemy mieszkan, potrzebujemy
            rozmaitego ich wyposazenia. Rolnik potrzebuje traktoru, kombajnu,
            innych maszyn, uzywa srodkow ochrony roslin i nawozow sztucznych - i
            co myslisz ze jak przestaniemy jesc mieso to on to zmieni? ze bez
            miesa bedziemy potrafili wyprzec sie samochodow, elektrycznosci,
            przeniesc sie do jaskin i szalasow z naszych ogrzewanych zima
            mieszkan? A co z przemyslem przetwarzajacym produkty spozywcze
            pochodzenia roslinnego? myslisz ze one sa takie czyste i nie
            zuzywajac energii. Masz przyklad Indii - wiekoszosc mieszkancow to
            wegetarianie (w tym znaczny odsetek wegan) a srodowisko maja zatrute
            strasznie. Ja osobiscie (co juz wspominalem) rowniez ograniczam
            mieso. Staram sie jesc wiecej ryb, warzyw, owocow, ziaren roznego
            rodzaju, nabialow. Ale to nie o to chodzi co kto je - chodzi o durna
            indoktrynacja tego artykulu ktory stwierdza ze ci co jedza mieso
            przyczyniaja sie do zatrucia srodowiska a ci co go nie jedza to juz
            nie. No paranoja i tyle.
      • Gość: Gosia Re: Błędne wnioski IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:49
        Jestem wegetarianka od 11 lat. To byl swiadomy madry wybor. Wybor
        wrazliwosci, wybor dla zdrowia, etyki i ekologii.
        Moje dzieci tez beda wege. Moj luby juz jest, od roku.
    • Gość: zorro To ludzi jest za duzo...a nie zwierzat IP: *.ip.fastwebnet.it 19.09.07, 08:21
      przy mniejszej ilosci loudzi, nie bylo by potrzeby tyle zwierzat
      hodowac....czasami wydaje mnie sie ze chce sie wine za niszczenie ziemi na kogos
      innego zrzucic.
      Psy, swinie i szczury bez duzych miast nie mialy by takiego bytu...
      • Gość: franek Re: To ludzi jest za duzo...a nie zwierzat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:59
        Jakby tak całkiem ludzi wykasowac to by było wiecej miejsca dla
        zwierzatek
        • Gość: Hegemon no i zaszpanowales IP: *.0.251.72.1dial.com 19.09.07, 15:37
          co za wypowiedz
          gratuluje
    • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:21
      Ciekawe, tylko zapomnieli podać dokładne, suche dane. Populizmem łatwiej
      przemówić do milionów.
      Po pierwsze pamiętajmy, że duża cześć lasów deszczowych ginie bo Brazylia
      potrzebuje miejsca na uprawy soji. Po drugie ekologia to nie tylko CO2 (o czym
      się ostatnio zapomina). Masowe nawożenie pól przyczynia się do zanieczyszczenia
      oceanów, mórz, rzek i jezior.
      Z tego co pamiętam, to wyliczenie było takie. Jedna krowa mięsna przyczynia się
      do ocieplenia klimatu w takim stopniu jak samochód przejeżdżający 70tys km.
      Tylko, że z takiej krowy mięsa jest dla kilku osób, a samochód...
      • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:39
        > Ciekawe, tylko zapomnieli podać dokładne, suche dane.
        To nie jest gazeta naukowa ani nawet popularnonaukowa, większości czytalników nie interesują suche liczby i zestawienia tylko konkretny wniosek.
        > Po pierwsze pamiętajmy, że duża cześć lasów deszczowych ginie bo Brazylia
        > potrzebuje miejsca na uprawy soji. Po drugie ekologia to nie tylko CO2 (o czym
        > się ostatnio zapomina). Masowe nawożenie pól przyczynia się do zanieczyszczenia
        > oceanów, mórz, rzek i jezior.
        Co z tego, że uprawy są bardziej szkodliwe niż hodowla zwierząt, skoro z nich i tak nie jesteśmy w stanie zrezygnować? (w przeciwnieństwie do jedzenia mięsa, bez którego człowiek żyć jednak może)
        > Z tego co pamiętam, to wyliczenie było takie. Jedna krowa mięsna przyczynia się
        > do ocieplenia klimatu w takim stopniu jak samochód przejeżdżający 70tys km.
        > Tylko, że z takiej krowy mięsa jest dla kilku osób, a samochód...
        Jeden samochód też przypada na kilka osób. ;)
        • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:44
          To sobie stań na głównej ulicy rankiem i zobacz ile osób średnio jeździ w
          samochodzie ;)
        • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:46
          Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W
          dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy. Nalezy zauwazyć że
          jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia
          zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle
          masowe.
          Zamiast zwierząt możemy sobie pomagać chemią - różne witaminki,
          suplementy, skóry ekologiczne itp. To tez powoduje niszcenie
          środowiska.
          Naprawdę jedynym czynnikiem niszczącym przyrodę jest sama obecność
          ludzi. Mała ilośc ludzi może żyć w równowadze z przyrodą - duża
          bedzie ją zawsze eksploatowac.
          Czyli promujmy środki antykoncepcyjne i pogadajmy poważnie z
          róznymi fundamentalistami (mniejszymi lub większymi) religijnymi z
          Watykanem włącznie do czego prowadzi nadmierna prokreacja.
          • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:25
            > Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W
            > dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy.
            Skad wiesz? Nie ma na to ŻADNYCH naukowych dowodów, jedynie wątłe przypuszczenia. Mięso powinny jeść dzieci i młodzież, tu się zgodzę... A czy ludzie dorośli? Sam jestem wegetarianinem od 8 lat, z ciekawości robiłem sobie badania krwi i jakoś wszystko mam w normie; na swoje zdrowie nie narzekam - wręcz przeciwnie, dzięki takiej dziecie wyszedłem z nadwagi i poprawiłem swój ogólny stan zdrowia.
            Nalezy zauwazyć że
            > jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia
            > zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle
            > masowe.
            Mleko krowie i jego przetwory tylko szkodzą ludziom, (zapytaj się lekarza jeśli wątpisz) a jajka raczej nie są podstawowym skladnikiem wyżywielnia ludzkości. ;)
            > Zamiast zwierząt możemy sobie pomagać chemią - różne witaminki,
            > suplementy, skóry ekologiczne itp. To tez powoduje niszcenie
            > środowiska.
            Według mnie, nie trzeba łykać żadnych tabletek czy innego syfu.
            > Naprawdę jedynym czynnikiem niszczącym przyrodę jest sama obecność
            > ludzi
            Mamy technologię i wiedzę pozwalającą, aby istnieć nie niszcząc przyrody, tylko od każdego z nas osobno zależy, czy ztego skorzystamy...
            • swd1959 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:37
              A propos mleka, korzystasz z informacji rozpowszechnianych przez
              producentów sztucznych margaryn. Zdarzają się przypadki
              nietolerancji laktozy lub alergii na kazeinę krowią. W wielu takich
              przypadkach można jeść wysokoprzetworzone sery. W skrajnych
              wypadkach trzeba z tego zrezygnować. Lekarzy nie warto pytać -
              rzadko znaja sie na dietetyce, niegdy na technologii przetwórstwa
              zywności.
              • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:44
                Z tego co ostatnio słyszałem, tolerancja na laktozę jest coraz większa i jest to
                wynik ewolucji. Co ciekawe, mieszkańcy różnych krajów mają różny jej poziom.
                • swd1959 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:05
                  To ma istotnie podłoże ewolucyjne. W całkiem niedalekiej przeszłości
                  tolerancja laktozy wykształcała sie na terenach zamieszkanych przez
                  ludy pasterskie, gdzie mleko stanowiło znaczący element diety. Tak
                  się składa, że Europa prawie w całości była zamieszkana przez takie
                  społeczności.
            • anathema779 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:47
              A badałeś sobie mocz? Masz zasadowy odczyn, co w żadnym wypadku nie jest normą.
            • Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:38
              Jesz wegansko? tylko z farm ekologicznych? jesli tak to pozazdroscic
              bo pewnie jestes bogaty jak cie na to stac. Jesli nie jesz produktow
              z farm ekologicznych to zatruwasz srodowisko na rowni z innymi -
              dlaczego, umiescielem obszerny post ciut wyzej masz chec pofatyguj
              sie do niego. Poza tym jesli chodzi o te twoje nowinki techniczne to
              wlasnie one powoduja duze zanieczyszczenie srodowiska bo perpetuum
              mobile nikt jeszcze nie wynalazl a te bajery potrzebuja jednej
              rzeczy: energii. O szkodliwej produkcji z udzialem agresywnych
              chemikaliow nie wspomne. Rozwoj techniki przyczynil sie do
              zwiekszenia liczby ludnosci i jej wiekszego wplywu na srodowisko.
              Bedzie nas malo bedziemy zyc w symbiozie z natura tak jak inne
              gatunki. A teraz obejrzyj sie wokol siebie i zobacz ile
              zanieczyszczen potrzeba bylo aby wyprodukowac wszystko co masz w
              zasiegu reki. A twoj samochod? jak nie masz to pewnie rower? - jesli
              maniak roweru to pewnie rama aluminiowa albo wlokna weglowe - wiesz
              ile emituja huty aluminium?? a ile wydobycie ropy na wlokna weglowe?
              Chyba nie mniej niz hodowla bydlaczka czy prosiaczka:)
          • Gość: es Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 195.116.62.* 19.09.07, 11:03
            >Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W
            dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy. Nalezy zauwazyć że
            jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia
            zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle
            masowe.

            Nie jem mięsa połowę swego życia, czyli 16 lat. Jem mlekopochodne.
            Jeśli chodzi o wegan, czyli ludzi odrzucających mleko, jajka itp. to
            znam takich, o podobnym stażu. Żyją, nie mają problemów ze zdrowiem,
            są np. krwiodawcami, a to znaczy, że krew jest spoko.
            • Gość: Fabrykant Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:59
              a wiecie jak sie produkuje mlekopodobne??
        • Gość: bartek Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.matrix.pl 19.09.07, 09:47
          wylapalem ciekawy glos w dyskusji przeciw hodowli zwierzat
          :)
          **************************************************
          > Co z tego, że uprawy są bardziej szkodliwe niż hodowla zwierząt,
          **************************************************
          bez komentarza :)
          • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:04
            Dodaj jeszcze kilka zdań wyrwanych z kontekstu i wyjdzie na jaw, że jestem agentem obcego wywiadu rozpowszechniającym wrogą propgandę. ;]
      • Gość: ja Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.wist.com.pl 19.09.07, 08:46
        Po drugie ekologia to nie tylko CO2

        tak, również metan :) sprawdź skąd się bierze :)))
        • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:03
          Tak, metan ale to ten sam dział co CO2. Czy dla ciebie ekologia to tylko
          globalne ocieplenie? Co chociażby z GLobal Dimming, czy zanieczyszczeniem wód
          gruntowych, powietrza i setkami innych problemów.
      • Gość: Boa Brazylia potrzebuje miejsca na uprawy soi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:25
        .. bo soją (i innymi roślinami) karmi się krowy i świnie.
      • Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:11
        90% swiatowej produkcji soi trafia do przemyslu hodowlanego.
        • Gość: ksin Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.ericsson.net 19.09.07, 15:36
          tak do chodowli durnych wegetarian oraz w celu dalszej degeneracji
          ich mozgow
    • bezportek Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa? 19.09.07, 08:23
      Naiwnosc wegetarian jest tylez wzruszajaca, co idiotyczna.
      Spodziewac sie, ze byle pacan, czy bubek Al, czy ciotka Hillary, czy
      inna demomenda, serio traktuje swoje wypowiedzi, to juz szczyt.
      Tak jak cyganskie "czaczimo romani" sluzy wylacznie otumanieniu
      rozmowcy, tak kazde slowo, gest i pierd politykiera nakierowane sa
      na stworzenie falszywego wrazenia u publiki, przekonanie co
      durniejszych, ze ich poglady sa w calosci podzielane a ich
      zamierzenia beda realizowane. W miare moznosci, oczywiscie.
      • Gość: aron Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.lublin.enterpol.pl 19.09.07, 08:40
        polscy ekolodzy jeżdżą Skodami zamiast tramwajami to niby dlaczego
        Al Gore ma przestać jeść mieso?
        • Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 08:47
          Ja jeżdżę komunikacją publiczną, a większość moich znajomych
          ekologów nie posiada samochodu i jeździ rowerami lub transportem
          publicznym
          • Gość: mikroos Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:14
            I marnujesz energię na zasilanie tego paskudnego komputera? Elektrownia przez Ciebie wytwarza więcej CO2!
          • Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:46
            a wasze rowery drodzy ekologowie to sa z drewna co? wiekszosc
            znanych mi ekologow ma rowery wyzszej ligi - aluminiowe ramy itp - i
            zaden z nich nie rpzejmuje sie emisja zanieczyszczen z hut aluminium.
            • Gość: maruti Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:16
              Sluchajcie... nie przechodzcie na populistyczne argumenty. Co wy chcecie? Zeby
              ekolodzy harakiri popelnili?

              Ludzie. Tu nie chodzi o calkowita likwidacje wplywu czlowieka na srodowisko, ale
              o zmniejszenie sladu ekologicznego.

              A uprawa roli ma mniejszy slad niz hodowla zwierzat. I jezdzenie rowerem ma
              mniejszy niz jezdzenie samochodem.
              • Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:02
                No tak masz racje produkcja nawozow i opryskow tudziez genetyczne
                modyfikacje zywnosci sa znacznie mniej szkodliwe niz np wypas bydla.
            • Gość: normalsina Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.centertel.pl 19.09.07, 12:04
              rower nieekologiczy... argument swiadczacy o braku argumentu....

              produkcja + ekspolatacja roweru jest tysiace razy bardziej przyjacna
              srodowisku niz samochod.

              to tak jakby powiedziec kobiecie bedacej przeciwko aborcji, iz sam
              zabija co miesiac jedo dziecko nie zapladniajac kazdej komorki
              jajowej...
              • Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:27
                ja nie mowie ze jest nieekologiczny tylko chcialbym abyscie szanowni
                ekolodzy wegetarianie spojrzeli szerzej na problem. Tak samo jak sie
                wytyka brak ekologi w hodowli mozna wytknac ja wszedzie. Sami
                ekolodzy uzywacie przeroznych rzeczy codziennie i np swoim
                komputerem czy rowerem trujesz bardziej (mimo ze nie jesz miesa) niz
                rolnik ktory mieso je z kurki ktora wyhodowal a nie ma ani komputera
                ani roweru. Rowery tez sie produkuje nie zapominaj o tym, podobnie
                jak komputer ktorego uzywasz i serwer ktory pozwala wpisywac twoje
                madrosci tutaj. I to wszystko potrzebuje energii, ramy rowerowe sie
                tloczy i spawa a nie klepie mlotkiem. Nie popadajmy w skrajnosci jak
                sie chce zawsze sie czegos doczepi tak jest w wypadku "namowy" na
                nie jedzenie miesa. A wy wszyscy jarosze jecie z farm ekologicznych
                czy raczej kupujcie na straganach i w marketach?
                • Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:01
                  Chłopie, coś ci się pomililo. Przeczytaj jeszcze raz artykuł to się
                  dowiesz że to wegetarianie atakują ekologów za to że nie promują
                  wegetarianizmu.
                  W kwestii szkodliwości produkcji rowerów nie chce mi się dyskutować,
                  chyba tylko jescze zapomniałeś napisać, że produkcja tramwajów też
                  jest szkodliwa dla środowiska. Jesteś po prostu śmieszny.
                  • Gość: krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:36
                    Ty naprawde nie umiesz czytac ze zrozumieniem. NIe odpisywalem do
                    artykulu a do ludzi ktorzy twierdza ze ci co jedza mieso
                    przyczyniaja sie do zatrucia bardziej niz ci co nie jedza. Idac tym
                    tokiem wlasnie mozna sie przyczepic do wszytskiego i zakwestionowac
                    wszystko lacznie z ekologicznoscia roweru i tramwaju. Bo oczywiscie
                    ze sa ekologiczniejsze niz np samochody ale posrednio lub
                    bezposrednio w zwiekszonej emisji co2 maja udzial. no i kto jest
                    teraz smieszny??
                    • Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 21:19
                      Ile Ty masz lat i jakie wykształcenie. Nie tylko nie rozumiesz co
                      inni napisali, ale nawet nie wiesz co napisałeś.
                      • Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 20.09.07, 08:02
                        odpowiedz typowego polityka polskiego - jak brak argumentow to
                        wciskamy ludziom ciemnote
    • Gość: MaxHol Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.comarch.com 19.09.07, 08:38
      A jak ktoś ma własną hodowlę kurczaków albo świń w ogródku? To co też jest zły?
      Ja tam będę jadł mięso i tyle.
      • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:42
        > Ja tam będę jadł mięso i tyle.
        I właśnie przez takich ludzi jak ty ten kraj (i w zasadzie cała planeta) tak wygląda. Równie dobrze mógłbyś napisać "Ja tam będę wywoził śmieci do lasu i tyle"
        • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:48
          Proponuje zapoznac się z naturalnym menu naszych najbliższych
          małpich krewniaków szympansów. Czym naprawdę żywią się te rozkoszne
          zwiarzątka jak ich nikt nie widzi. Proszę wyciagnąć z tego wnioski.
          Dokładnie tak samo czym się żywią tacy "roslinożercy" jak gryzonie.
          • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:30
            > Proponuje zapoznac się z naturalnym menu naszych najbliższych
            > małpich krewniaków szympansów. Czym naprawdę żywią się te rozkoszne
            > zwiarzątka jak ich nikt nie widzi. Proszę wyciagnąć z tego wnioski.
            > Dokładnie tak samo czym się żywią tacy "roslinożercy" jak gryzonie.
            Musisz mieć naprawdę dużo szacunku do ludzi, skoro zrównujesz ich z małpami i myszami. :/

            Szympansy czy gryzonie żyją w stanie dzikim, bez mięsa nie miałyby energii do życia. My natomiast pół życia spędzamy leżąc, a drugie pół siedząc. Mięso przestało być nam potrzebne.
            • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:36
              Może ty tak spędzasz ale nie wszyscy. Zresztą mięso jest również
              niezbędnym składnikiem diety tych małp, które zyją w zoo w stanie
              równie "leniwym" jak niektórzy ludzie.
            • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:16
              > Musisz mieć naprawdę dużo szacunku do ludzi, skoro zrównujesz ich z małpami i m
              > yszami. :/

              Czyżbyś nie słyszał o ewolucji? :)))) I o tym, że metabolizm mamy niemal identyczny jak wspomniane właśnie szympansy i myszy?

              Wielki ekolog się znalazł - mięcha nie je, ale za porównanie siebie z szympansem obraża się jak 5-letnie dziecko <lol> Głosuj na Macieja Giertycha! :D
              • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:21
                > Czyżbyś nie słyszał o ewolucji? :)))) I o tym, że metabolizm mamy niemal identy
                > czny jak wspomniane właśnie szympansy i myszy?
                Osoba, która twierdzi, że nie różnimy się niczym od małp chyba własnie nie słyszała o ewolucji.
                Twierdzisz, że przez tysiące lat rozwinania nauki i kultury ludzkość nie dokonała żadnego postępu względem swoich ewolucyjnych przodków? Jeśli tak, to idź do dżungli i żyj obok małp. W końcu niczym sie od nich nie rożnimy...
                • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:32
                  Chłopcze, usiądź może do podręcznika biochemii, przeczytaj go, zrozum... Potem pogadamy, jak pojmiesz kiedyś łaskawie, że szympans od człowieka pod względem metabolizmu nie różni się praktycznie w ogóle. Tobie się wydaje, że jak człowiek się nauczył używać narzędzi to od razu się zmienia sposób funkcjonowania jego metabolizmu - trudno o większą bzdurę. Naprawdę, usiądź do podręcznika biochemii i wtedy będziemy w ogóle mieli o czym rozmawiać. Póki co tylko błaźnisz się takimi wypowiedziami. Kultura to nie to samo, co biologiczne podstawy funkcjonowania.
                  • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:38
                    Metabolizm się nie zmienił. Nigdy nie musieliśmy jeść mięsa z jego powodu. Zreztą wcale nie jesteśmy potomkami szympansów. O wiele blizej nam np. do roślinożernych australopiteków.

                    Rozwój kultury i nauki natomiast sprawił, że jesteśmy w stanie dostrzec coś więcej niz tylko własne podwórko. I powinniśmy to zrobić, zanim będzie za późno...
                    • Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:49
                      Hodowla kur i swin we wlasnym ogrodku jest o wiele bardziej
                      ekologiczna niz kupowanie warzyw i owocow ze straganow i sklepow.
                      Przecierz to odpowiednik ekologicznych farm
                      • Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:19
                        a te kury i swinie to czym sie zywia?
                        • Gość: ekolog Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:17
                          ekologiczna pasza z mojego ugoru
                    • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:49
                      O autralopiteku wiemy tyle, że najprawdopodobniej nie jadł mięsa tylko dlatego, że był za głupi, żeby je upolować. Poza tym żył na zbyt ubogich terenach i dlatego zajął się zbieractwem. Ot, normalna adaptacja do warunków środowiskowych - "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma". Jednak zasady ekologii są takie, że każdy organizm, gdy tylko trafia na korzystniejsze warunki, stara się z nich wycisnąć możliwie dużo dla siebie. Więc to kolejny bardzo nietrafiony argument - z jednej strony starasz się używać argumentów "biologicznych", a z drugiej twierdzisz, że "biologicznie logiczne" jedzenie mięsa jako łatwego źródła energii o zbliżonym składzie chemicznym do Twoich własnych tkanek jest złe i bezsensowne. Zdecyduj się na jedną z możliwości.

                      Rozwój kultury i nauki... To tutaj odpowiem tak: bezsprzecznie MOŻEMY żyć bez prądu, ale wybraliśmy łatwiejszą i wysoce nieekologiczną drogę, czyli spalanie węgla (w przypadku Polski) w celu wytwarzania elektryczności. Czyli mam w takim razie rozumieć, że jako człowiek kulturalny (czytaj: wysoce zorganizowany i rozwinięty umysłowo, piszę to bez ironii!) powinieneś w imię natury łazić nago (produkcja ubrań to zużywanie CO2 i masowe uprawy kosztem wycinanych lasów!), a jakbyś już miał ubrania, to prać je nad rzeką na tarce?
                      • Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:03
                        Skoro (jak mówisz kiedyś wszystkożerny) australopitek mógł przeżyć bez jedzenia mięsa to nasz gatunek także może.
                        > Jednak zasady ekologii
                        > są takie, że każdy organizm, gdy tylko trafia na korzystniejsze warunki, stara
                        > się z nich wycisnąć możliwie dużo dla siebie.
                        Ale człowiek już przestał być częścią środowiska, zaczął je samemu kształtować, czego nie robi żaden inny gatunek. I nie może dalej postępować według tych zasad. Musi z czegoś zrezygnować, o chyba, że nie chce istnieć długo...
                        > Czyli mam w takim
                        > razie rozumieć, że jako człowiek kulturalny (czytaj: wysoce zorganizowany i roz
                        > winięty umysłowo, piszę to bez ironii!) powinieneś w imię natury łazić nago
                        Latem z chęcią chodziłbym nago, niestety to jest nielegalne. :(
                        • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:08
                          Przestaliśmy być częścią środowiska, powiadasz... To spróbuj przeżyć bez roślin, które jesz, bez tlenu, którym oddychasz, bez wody, która jest w ciągłym obiegu w przyrodzie. Aha, i daj znać, gdzie Cię pochowają, osobiście przyjadę postawić znicz ku czci bezmyślnej demagogii.
                          • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 11:42
                            Z tym australopitekiem - nieumiejętnośc polowania nie świadczy o
                            tym, że się nie jest mięsożernym. Pra ludzie byli raczej
                            padlinożercami. Zresztą wszystkożerność oznacza, że się je wszystko
                            co wpadnie w ręce. Porównanie naszego przewodu pokarmowego z
                            przewodem pokarmowym innych zwierząt wyraźnie wskazuje że jestesmy
                            przystosowani właśnie do takiego urozmaiconego menu.
                            Ostatecznie można z róznych wzgledów zrezygnować z jedzenia mięsa.
                            Tylko dla czego wmusza się identyczną dietę wszystkim ludziom bez
                            względu na ich sposób życia, zwyczaje, kulturę, potrzeby? Posłał bym
                            jednego drugiego wegetarianina do pracy fizycznej na Syberii.
                            Ciekawe ile by wytrzymali? Zgadzam się że w diecie osób żyjacych w
                            ciepłym klimacie i wykonujacych lekką pracę produkty mięsne można
                            ograniczyć do minimum. Tak samo u ludzi żyjący w "sztucznym" świecie
                            klimatyzowanych pomieszczeń, klimatyzowanych samochodów i
                            klimatyzowanych biur. Sam w lecie mocno ograniczam jedzenie
                            wszelkich mięs. Ot nie muszę tego robić, i taniej, i bardziej
                            interesująco.
                            • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:52
                              > Z tym australopitekiem - nieumiejętnośc polowania nie świadczy o
                              > tym, że się nie jest mięsożernym

                              Owszem - ale dla organizmu tak mało sprawnego fizycznie, jak człowiek (w tym praczłowiek), wygranie konkurencji o padlinę z urodzonymi drapieżnikami to strasznie trudna sprawa. Za to zdobycie umiejętności polowania daje bardzo dużą szansę, że to, co upolujesz, będzie już "twoje".

                              Budowa przewodu pokarmowego oraz argument o Syberii - popieram. Ludzki żołądek nie byłby w stanie pomieścić tyle jedzenia, żeby przy temperaturze -30 utrzymać na dłuższą metę równowagę termiczną i energetyczną wyłącznie dzięki pożywieniu roślinnemu.
                              • Gość: dobre_lolo Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:21
                                piszecie o Syberii, zapominając, że jednak żyjemy w Polsce...
                                • Gość: Meteopata Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:22
                                  gdzie mamy przynajmniej 6 raczej zimnych miesiecy. Lata niezbyt
                                  cieple szczegolnie to zeszle brrrr.
                                • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:17
                                  Ale rozmawiamy o potrzebach żywieniowych człowieka, a nie Polaka. Poza tym wcześniej było wspomniane nawet przez "mięsnych", że rzeczywiście w naszych warunkach można ograniczyć w pożywieniu zdrowego człowieka mięso do minimum.
                                  • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 15:38
                                    Gość portalu: mikroos napisał(a):

                                    > Ale rozmawiamy o potrzebach żywieniowych człowieka, a nie Polaka.
                                    Poza tym wcze
                                    > śniej było wspomniane nawet przez "mięsnych", że rzeczywiście w
                                    naszych warunka
                                    > ch można ograniczyć w pożywieniu zdrowego człowieka mięso do
                                    minimum.

                                    Do minimum naszych warunków, zależnego od trybu życia i aktualnej
                                    pory roku. :)
                  • Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 15:39
                    czytałam, że psychika wpływa na biochemię mózgu. mózg zawiaduje metabolizmem; mamy te przewage nad szympansami, otrzymaną w toku ewolucji, że na pewnym poziomie świadomości możemy sami wybierać dietę, która nam służy.
                    • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 16:33
                      Gość portalu: roslinozerca napisał(a):

                      > czytałam, że psychika wpływa na biochemię mózgu. mózg zawiaduje
                      > metabolizmem; mamy te przewage nad szympansami, otrzymaną w toku
                      > ewolucji, że na pewnym poziomie świadomości możemy sami wybierać
                      > dietę, która nam służy.

                      Nie prawda w odniesieniu wpływu umysłu na metabolizm.
                      Jest za to powiązanie wzajemne procesów o charakterze chemicznym i
                      myślenia - to jednak nie ma nic wspólnego z świadomym kształtowaniem
                      sposobu przebiegu reakcji metabolicznych w organiźmie.
                      Dietę oczywiście możemy sobie sami wybierać, aż do świadomego
                      zagłodzenia sie na śmierć.
                      • Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:16
                        mogę tylko odpowiedzieć, że na świecie istnieją ludzie, którzy żywią się węglowodanami, cukrami oraz tłuszczami pochodzenia tylko roślinnego, trenują umysł w medytacji i dożywają wieku sędziwego w zdrowiu, sile, intelektualnej sprawności.
                        czy oni pochodzą od jakiejś innej małpy?
                        • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 17:28
                          A Winston Churchill pił nałogowo, palił jak smok i też dożył
                          sędziwego wieku w świetnym stanie umysłowym. Ot zmiennośc osobnicza
                          w ramach jednego gatunku.
                          Raczej jednak odradzał bym innym pójście w jego ślady. Nie każdy ma
                          do tego predyspozycje. Kwestia.....biochemii organizmu właśnie na
                          którą wpływać potęgą umysłu nie możemy.
                          • Gość: roslinnosc Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:48
                            Przepraszam za moją dociekliwość, ale dużo wiesz, a ja się chętnie więcej dowiem.
                            Czy ludzie "ze wschodu" stosujący te zgoła różne od naszych praktyki żywieniowe i pracy z umysłem, mają inną biochemię organizmu od innych, czy czemu to dowodzi?


                            • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 17:52
                              O jakich "ludziach ze wschodu" piszesz? Co to znaczy różne praktyki
                              żywieniowe? Gdzie sa jakieś różnice w "biochemii"?
                              • Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:39
                                > O jakich "ludziach ze wschodu" piszesz?
                                tych, którzy zamieszkują Azję; nie uściślam, bo mieszkają w różnych krajach, musiałabym spojrzeć do altasu, by kogoś nie pominąć, a kogoś niesłusznie nie dorzucić. Jest wsród nich gro nie jedzących mięsa, długowiecznych "buddystów". O nich myślałam.

                                >Co to znaczy różne praktyki żywieniowe?
                                a niejasne jest słowo "różne" czy słowo "praktyki"?

                                >Gdzie sa jakieś różnice w "biochemii"?
                                nie wiem, to ja się pytałam.
                                • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 19:25
                                  Z Buddystami to pudło.
                                  pl.wikipedia.org/wiki/Wegetarianizm
                                  Zgodnie z tym co tam napisane taki Dalajlama je mięso.

                                  A tak co do samej metodologii - by na prawdę udowodnić, że każdy
                                  może przejść w każdej chwili na dietę bezmięsną trzeba było by
                                  przedstawić populację osób całkowicie nie jedzących mięsa w
                                  doskonałym stanie zdrowia i robiącą to od pokoleń.
                                • Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:41
                                  Japonczycy zyja np dlugo. Ich dieta jest moze uboga w mieso czerwone
                                  (wplyw polozenia Japonii) ale za to bogata w ryby, owoce morza i
                                  rozne morskie zielska. Im to sluzy - ja osobiscie tez staram sie w
                                  miare mozliwosci zastepowac mieso czerwone rybami.
                                  • maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 20.09.07, 05:42
                                    Co do Japonii. Kiedyś byli raczej niskiego wzrostu. Jeszcze do
                                    czasu IIWŚ. Znaczna poprawa wyżywienia spowodowała że obecne
                                    pokolenia nie odbiegają zbytnio wzrostem od Europejczyków.

                                    Cała sprawa polega na zróżnicowanej diecie i dostosowanej do
                                    potrzeb organizmu (tryb życia, osobnicza przemiana materii). Jedni
                                    mogą bardziej zminimalizować określone pokarmy inni mniej. Idotyzmem
                                    jest tylko wmawianie że wszyscy możemy żywić się tak samo (czysto
                                    jarsko) i być zdrowii i w pełni sprawni.
                                    • Gość: roślinożerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 20.09.07, 14:53
                                      ale równie idiotyczne jest mówienie, że człowiek bez mięsa obejść się nie może - bo jest do tego stworzony,by je jeść.
                                      (o tym do czego człowiek jest stworzony raczej, dzisiaj jeszcze, bałabym się sądzić).
                                      chyba o to samo nam chodzi.

                                      a co do tej metodologii - jeśli ktoś kiedyś podejmie się próby zrobienia takich badań, chętnie je wespre. nie z fanatycznej chęci udowodnienia komuś swoich lub nie swoich racji, a czystej ciekawości.

                                      chce zwrócić jeszcze uwagę na odsetek ludzi chorujących (i na "złą przemiane materii" i ogólnie - różne dolegliwości) pośród zdeklarowanych mięsożerców właśnie. w stosunku do chorujących wegetarian tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. i na pewno ma to związek z tym, o czym pisałeś (zmiana stylu życia, zwracanie uwagi na to, jak się komponuje jadłospis itp.), co ostatecznie przemawia za wegetarianizmem RACZEJ (niż przeciw niemu).
                            • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:02
                              Biochemia to ogół zjawisk w organizmie, więc jesli trafia do nich np. tłuszcz zwierzęcy, to oczywiśie jest to jakaś zmiana, prawda? Niemniej na pewno nie zmienia się to, czy organizm jest przystosowany do takeigo czy innego pokarmu, bo to jest raczej cecha ogólnogatunkowa (z pewnymi wyjątkami jak np. nietolerancja niektórych produktów). Wiadomo, działa też selekcja naturalna, tzn. na Syberii będą np. mieli większe szanse przeżycia ludzie skłonni do tycia, bo wtedy mają większy zapas kalorii i tak dalej. Niemniej to są bardzo subtelne różnice, patrząc na metabolizm jako cały ogromny zespół zależności i reakcji.
        • Gość: Alina Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:53
          Jestem wegetarianką ale mój mąż i dzieci to mięsożercy i nie mam
          nic przeciwko temu. Myślę, że faktycznie w tych badaniach troichę
          pachnie populizmem. Organizacje ekologiczne, tudzież rządy powinny
          zająć się warunkami, w jakich hoduje się zwierzęta, pokarmami,
          jakich używa się do ich tuczenia. Nawet jaja (a więc nie mięso)
          zdobywa się od kur (prócz upraw ekologicznych) w sposób haniebny i
          daleki od norm zdrowotnych.Może by tu położyć nacisk, zwiększyć
          normy? Przecież pola na których rosną śliczne warzywa też
          przesiąknięte są chemią! A wegetarianie nierzadko jeżzą samochodami
          (ja nie mam!), biorą woreczki foliowej do każdej zakupionej rzeczy i
          wcierają w siebie stosy kremów, też uzywają pasty do zębów z
          plastikowych tubek. Znowu tworzy się wojan- kto więcej zatruwa
          świat; wegetarianie, czy reszta. A ja myślę, że jedni i drudzy.
          Weżmy się razem za naprawę świata, póki nie bedzie za późno!
          • anathema779 Brawo! 19.09.07, 09:57
            No właśnie, wojna wegetariańska jest bezsensowna. Zamiast przekrzykiwać się kto
            jest jedynie słuszny może należy się skupić na bardziej ekologicznych uprawach i
            hodowlach, których tak czy siak potrzebujemy by żyć. I na bardziej ekologicznym
            stylu życia - mniej śmieci, szczególnie tych, których rozłożenie w środowisku
            trwa 1000 lat, więcej produktów recyclingowych. Ktoś wspomniał o antykoncepcji -
            bardzo słusznie, ludzi jest po prostu za dużo, cywilizacja dała nam zbyt dużą
            przewagę w środowisku, a ludzie nie potrafią z tego korzystać z umiarem.
            A kremy robi się między innymi z kawałków zwierząt. O testowaniu na zwierzętach
            nie wspominając.
    • bike1 Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:58
      Ile jeszcze bzdur bedzie sie lalo w zwiazku z tym "globalnym
      ociepleniem"? Primo gdyby pewne hominidy nie zaczely jesc miesa to
      nie byloby naszego gatunku. To dzieki miesu rozwinal sie mozg, jak
      nie bedzie czlowiek jadl miesa to nastapi regres ewolucyjny.
      Secundo - ja juz wielokrotnie powtarzalem ze cala ta gadka o
      globalnym ociepleniu to wielka bzdura i kazdy kto zjechalby troche
      ziemi tak jak ja a szczergolnie tereny pustynne to wie dlaczego:
      dlatego ze nie ma znaczenia zadnego z perspektywy ekosystemu
      ziemskiego czy wyginie tu 100, 200 czy 1000 gatunkow bo na ich
      miejsce powsatna inne. Zadna katastrofa ziemi nie grozi, ekosystem
      odradza sie bardzo szybko a zmiany klimatyczne sa naturalne na
      Ziemi. To dzieki temu ze w epoce polodowcowej temperatury byly
      wyzsze na Saharze byly intensywne deszcze i zyzna ziemia oraz
      rozwijala sie prehistoryczna cywilizacja. A wiec o co chodzi? Ano o
      to ze ruskie i arabowie wykorzystuja ekologow tak jak niegdys
      pacyfistow - chca zablokowac eksploatacje zasobow naturalnych w
      rejonach polarnych przez Kanade, USA i kraje skandynawskie. Kosmos.
      • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:19
        O. Ten post mi się podoba. Chyba niektórzy zapominają, że w historii Ziemi co najmniej kilkakrotnie dochodziło do zmian klimatu tak raptownych, jak obecna. Z tą tylko różnicą, że spora część (ta bardziej ćwierćmózgowa) frakcji "ekologicznej" nie dostrzega, że wtedy na Ziemi nawet nie było człowieka.

        Klimat się zmienia, tego się nie da ukryć. Jednak NIKT JESZCZE NIGDY nie udowodnił, że jest to wina człowieka.
        • Gość: popo Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:24
          > Klimat się zmienia, tego się nie da ukryć. Jednak NIKT JESZCZE NIGDY nie udowod
          > nił, że jest to wina człowieka.
          Już udowodnił. Masz nieaktualne dane. :P
          • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:29
            Nie. Absolutnie nie ma na to jednoznacznego dowodu. Wybranie sobie jednego spośród kilku badań i uznacznie go za obiektywny to żadna droga w świecie nauki.
        • wojo.b Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:41
          Udwodnił, udowodnił... trzeba trochę mięc pojęcie ten na temat...
          Jak to mówią, lepiej milczeć i uchodzić za głupiego, niż otworzyć usta (tudzież kliknąć w klawiatutrę) i rozwiać wszelkie wątpliwości.
    • mg2005 Wegetarianie emitują więcej gazów cieplarnianych.. 19.09.07, 09:09
      :)
    • mg2005 "Logika" "Obrońców" "Praw" Zwierząt... 19.09.07, 09:11
      W imię miłości do zwierząt - ograniczyć ich ilość... :)
      • mg2005 Najpierw... 19.09.07, 09:16
        ..niech obliczą,w jakim % hodowla zwierząt ma wpływ na ocieplenie
        klimatu, a w jakim % ocieplenie to zjawisko naturalne...
        • Gość: aserett Re: Najpierw... IP: *.retsat1.com.pl 19.09.07, 09:21
          ale chcą jeść jajka sery mleko, więc co zrobić z wołowiną i drobiem?
        • Gość: koleś Re: Najpierw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:33
          Kup sobie najnowsyz numer "Świata Nauki" to bedziesz miał dokładne dane. Wszystko jest tam obliczone i podane obiektywnie. ;)
        • swd1959 Re: Najpierw... 19.09.07, 09:56
          Ocieplenie to wróżenie z fusów. Nieraz już naukowcy ogłaszali coś
          bulwersującego (SARS, ptasia grypa, kiedyś kwaśne deszcze) by
          łatwiej, pod naciskiem opinii publicznej uzyskiwać środki na badania
          (i na pensje). Trudno wypowiadać się na temat długookresowych
          trendów klimatycznych, gdy posiadamy dane na temat temperatury,
          ciśnienia, wilgotności itd. od zaledwie stu kilkudziesieciu lat. To
          tak, jakby przewidywac pogodę na jutro wiedząc tylko, że wczoraj o
          godzinie trzeciej było 18 stopni i padał deszcz.
          • Gość: koleś Re: Najpierw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:09
            Nikogo nie chcę przekonywać na siłę, ale naprawdę radzę przeczytać ten artykuł... Nie trzeba przecież kupować gazety, w bibliotekach też ją mają. ;)
            > posiadamy dane na temat temperatury,
            > ciśnienia, wilgotności itd. od zaledwie stu kilkudziesieciu lat
            Posiadamy te dane z dużo większego okresu czasu. Wszystko to jest zapisane w słojach drzew kopalnych, lodowcach etc.
            • swd1959 Re: Najpierw... 19.09.07, 10:25
              Tylko te dane pozwalają nam jedynie stwierdzić, że fluktuacje
              klimatyczne maja charakter długookresowy. Kolejny wniosek, jaki
              można wyciągnąć z tych danych, to taki, że za parę tysięcy lat
              bedziemy mieć kolejną epokę lodowcową, pod warunkim jednakże, że tym
              samym czasie nie będziemy mieć klimatu tropikalnego i stopionych
              lodowców.
      • Gość: 809 Re: "Logika" "Obrońców" "Praw" Zwierząt... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:32
        Tak. Ludzi ilość też wypadałoby ograniczyć. Dla wszystkich dobra.
        • finqua wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 09:49
          czlowiek MUSI jesc mieso
          bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka


          wegetarianie to idioci
          ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow ktorzy sa
          madrzejsi od lekarzy i naukowcow
          • util Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 09:58
            Podyskutuj z dietetykami i lekarzami z American Dietic Associaton, Physicians Committee for Responsible Medicine oraz z National Health Service i nie osmieszaj się własną ignorancją.

            To, że coś ci się wydaje, nie oznacza, że tak jest w istocie.
            • anathema779 Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:07
              Nie zamierzam dyskutować z dietetykami. Wystarczy znać trochę biologii. Tak się
              składa, że gdyby człowiek był zwierzęciem roślinożernym, miałby zęby jak u
              konia, pięć żołądków i 32 metry jelit. Gdyby był zwierzęciem mięsożernym, miałby
              ok 7 metrów jelit i zęby jak u psa. Mamy budowę zwierząt wszystkożernych, czy
              tego chcesz czy nie. Dlatego jeśli nie chcesz jeść mięsa, to twoja sprawa, ale
              nie mów, że człowiekowi jest ono niepotrzebne.
              • util Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:27
                anathema779 napisała:

                > Dlatego jeśli nie chcesz jeść mięsa, to twoja sprawa, ale
                > nie mów, że człowiekowi jest ono niepotrzebne.

                Ale tak jest. Mięso nie jest niezbędne, po co temu zaprzeczać?
                Można też ignorować kolejne badania, które co do jednego dowodzą, że wegetarianie są zdrowsi i w lepszej kondycji fizycznej niż mięsożercy. Proszę, objaśnij jak ty - jako istota z natury wszystkożerna - wyobrażasz sobie zjedzenie krowy. Kolanem, czy z łokcia będziesz atakował? A może jednak emocje człowieka ci nie pozwolą zamachnąć się na życie Krasuli? Co innego dostać kotlecik na talerzu, wtedy juz jesteś wszystkożercą, prawda?
                • anathema779 Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 15:16
                  Skoro tak bardzo Cię to interesuje, to zamierzam ją zabić.
                  Może nie krowę, bo (nie zauważyłeś zapewne podpisu) jestem kobietą i raczej
                  takie zadanie przerasta moje siły, ale kurę czy coś w tym stylu jestem w stanie
                  zabić. Tak, spokojnie, bez emocji. Zwierzęta się po to hoduje. Jakiś czas temu
                  ułatwiliśmy sobie życie i dzięki temu nie wybijamy zwierząt na hybił trafił (z
                  małymi wyjątkami, ale przynajmniej taka była idea). A inną sprawą jest tzw.
                  humanitarne odbieranie życia, co jest obowiązkiem każdego człowieka, który stoi
                  przed tym zadaniem.
                  Równie dobrze możemy sobie zadawać pytanie jak można pozbawiać życia rośliny.
                  A poza tym - jak już pisałam - to czy jesteś wegetarianinem, czy nie, nie ma
                  znaczenia, ważne co poza tym robisz ze środowiskiem, bo - przynajmniej na razie
                  - wydaje mi się, że chociażby samo śmiecenie (foliowe torebki, plastikowe tubki
                  itp) bardziej zagraża środowisku niż styl jedzenia.
          • drzejms-buond Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:03
            finqua napisała:

            > czlowiek MUSI jesc mieso
            > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka
            >
            >
            > wegetarianie to idioci
            > ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow ktorzy sa
            > madrzejsi od lekarzy i naukowcow


            skad czerpiesz swoją wiedzę na temat tego co człowiek jeść MUSI?
            i na czym ma polegać to bycie "KUL"?

            połowa azji nie jada mięsa i żyją...Jakim cudem?

            podpisano:
            25letni idiota
            • Gość: Krychaj Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:13
              no widzisz polowa azji nie jada miesa a jakos w czolowkach
              ekologicznosci nie sa, ciekawe czemu?
              Indie tam wiekszosc to wegetarianie, a duza czesc to wrecz weganie i
              jakos nie sa oaza czystego srodowiska na mapie ziemskiego padolu.
              Paradoks jakis czy co?
          • Gość: Larson Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: *.ip14.fastwebnet.it 19.09.07, 12:29
            Strasznie ostra finka jesteś..

            > czlowiek MUSI jesc mieso
            > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka

            przestraszyłaś mnie, chyba w gacie narobię... tzn już nie żyję? I
            się nie rozwijam?

            > ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow

            to prawda, twój wpis świadczy, że idioci są wszędzie.
            • Gość: mięsożer Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:28
              > > czlowiek MUSI jesc mieso
              > > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka
              No i gdzie najwięcej dzieci, mających problemy rozwojowe?
              Jakoś dziwnym trafem w krajach gdzie dominuje wegetarianizm - np. Indie, hehe
    • hedonistka Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:48
      Jak ja zjem na obiad zamiast kotleta fasole albo kapuste, to potem
      mam taka emisje gazow do atmosfery, ze nastepnego dnia w mediach
      pojawiaja sie doniesienia o naglym powiekszeniu sie dziury
      ozonowej...
    • Gość: TomKs Co powoduje, że ekolodzy to idioci? IP: *.pai.net.pl 19.09.07, 10:02
      1. Tzw "efekt cieplarniany" może jest, a może go nie ma, opinie wśród ekspertów są różne.
      2. Ocieplenia i ochłodzenia klimatu następowały w historii Ziemi wielokrotnie i są procesem niezwiązanym z działalnością człowieka.
      3. Raport ONZ nie jest żadnym "bezstronnym" i "obiektywnym" źródłem, tylko efektem politycznych negocjacji i wielokrotnych głosowań, czyli jego wartość naukowa jest równa zeru, bo prawdy nie ustala się demokratycznie.
      4. Jeśli zwierzęta hodowlane, które są wegetarianami, produkują dużo metanu (gaz cieplarniany), to czy ludzie, odżywiając się tak samo, nie będą go produkować? Czyli, krótko mówiąc, pierdzieć?
      5. Wydalany metan trzeba po prostu odzyskiwać i używać jako paliwo. Są już komercyjne technologie, nie tanie, ale w granicach rozsądku. Upieczemy trzy pieczenie przy jednym ogniu i wszyscy będą szczęśliwi (może oprócz świń, krów i radykalnych obrońców praw zwierząt).
      6. EKOLOGIA TAK, GŁUPOTA NIE!
      • drzejms-buond wnioski 19.09.07, 10:05
        czyli co? za dużo ludzi, za mało wegetarian?
        ; ]
        • Gość: mikroos Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:22
          Nie. Za dużo ekoterroryzmu. A co każdy sobie wrzuca na talerz, to jego biznes.
          • Gość: popo Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:25
            Gdzie ktoś wyrzuca śmieci, co spala, jak traktuje rodzinę etc. to też jego własny biznes? ;)
          • drzejms-buond Re: wnioski 19.09.07, 10:43
            Gość portalu: mikroos napisał(a):

            > Nie. Za dużo ekoterroryzmu. A co każdy sobie wrzuca na talerz, to jego biznes.


            no właśnie artykuł(przyznaję:nieudolnie) próbuje pokazać,
            ze niekoniecznie!
            czy to samo powiesz o palaczach? ludziach palących plastiki w ogródkach?
            wylewających szambo na ulicę?
            • Gość: mikroos Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:22
              Ale ale, ustalmy jedno. Stanowczo uważam, że inicjatywy takie jak recycling, zmniejszanie ilości sztucznych dodatków w pożywieniu itp. to wspaniale akcje. Idiotą trzeba by być, by uważać, że są złe lub niepotrzebne.

              Ale tworzenie absurdów typu "wybierzmy świetlistą ścieżkę wegetarianizmu" dla mnie bardziej przypomina sekciarstwo, niż słuszną inicjatywę. To odstrasza i powoduje, że jak człowiek się zrazi do ekoterrorysty, to zrazi się też do - słusznej skądinąd! - inicjatywy pro-recyclingowej, bo jest głoszona przez tego samego człowieka.

              Podobnie wymyślanie takich śmiesznych demagogicznych stwierdzeń, że "jesteśmy ludźmi, więc nie musimy jeść zwierząt" to dla mnie esencja niezrozumienia w ogóle istoty człowieczeństwa jako bytu biologicznego, najprostszych podstaw ekologii i biochemii. Tym ludziom wydaje się w dużym skrócie, że jak mamy teatr, narzędzia i internet, to nagle przestaliśmy być tworem biologicznym zależnym od wody, węglowodanów czy witamin i że nagle trzymamy Matkę Naturę za rogi. A potem mamy wysyp takich antyglobalistów umawiających się na demonstracje przez internet i używających mydeł roślinnych, do których utwardzania używa się produktów ropopochodnych ;))))

              Właśnie tak ja pojmuję ekoterroryzm: całkiem trafne (choć nie wszystkie i nie w pełni) idee ubrane w fanatyczne barwy i głoszone z pewnością siebie i głuchotą na argumenty godną moherowych zastępów. Pozdrawiam, bo fajny i konkretny z Ciebie gość :)
              • drzejms-buond Re: wnioski 19.09.07, 13:16
                Gość portalu: mikroos napisał(a):

                Pozdrawiam, bo fajny i konkretny z Ciebie gość :)

                dobra, dobra.."ty mię tu nie komplimentuj bom niezwyczajny"
                :-]
                każdy fanatyzm jest wkurzający!
                ale jak mi ekologów nazywają terrorystami, to mnie szlag trafia!

                Cała sprawa rozbija sie jedynie o MOZLIWOSĆ WYBORU!
                ciagle musze odpowiadać na pytanie czy jakbym umierał z głodu to zjadłbym
                kurczaka itp...
                oczywiście!
                dodajmy do tego jeszcze sprawy medykamentów!
                ajuści nie obce mi są.
                ale i jest to DUZE ALE:

                jeśli mogę WYBIERAĆ. wybiorę
                soję niemodyfikowaną
                torbę papierową
                rower zamiast auta
                auto oszczędne zamiast (ukochanych przeze mnie) terenowców
                mydło bez chemicznych dodatków(np z oliwek)
                kosmetyki nietestowane na zwierzętach
                plastikowy komputer "pełen chemii" zamiast tony książek i kolorowych czasopism.
                itd

                I TYLKO OTO CHODZI!!!
                o WYBÓR
                a ekolodzy, którzy odwalaja za nas kawał roboty, bo nam by się nie chciało,
                tylko pokazują,że taka możliwość istnieje.
                i chwała im za to!

      • Gość: ekolog Re: Co powoduje, że ekolodzy to idioci? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:30
        EKOLOGIA TAK, GŁUPOTA NIE!
        Przeczytaj jeszcze raz artykuł to się dowiesz że to wegetarianie
        maja pretensje do ekologów, że nie promują wegetarianizmu. Jak widać
        masz poważne problemy ze zrozumieniem prostych zdań.
    • wojo.b Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:06
      Ta kampania jest zastanawiającą... Nie wiem o co chodzi ludziom przeciwstawiających zużycie paliw wegetarianizmowi. Przecież nawet fakt, że przemysłowy tucz zwierząt na rzeź, a co za tym idzie produkcja wielkich ilości gazów cieplarnianych nie zmienia faktu, że zużycie ropy naftowej rośnie w postępie geometrycznym, a co za tym idzie dramatycznie szybko kurczą się światowe zasoby. W kampaniach organizacji ekologicznych w których apeluje się o mniejsze zużycie paliw (poprzez jazdę komunikacją publiczną, rowerem, samochodem z mniejszym i oszczędniejszym silnikiem, itp.) nie chodzi tylko i wyłącznie o globalne ocieplenie! Chodzi przecież o oszczędzanie nieodnawialnego bogactwa naturalnego, jakim jest ropa naftowa. Używa się jej przecież nie tylko jako paliwa do samochodów, ale do produkcji leków, tworzyw sztucznych, asfaltu, gumy i masy innych rzeczy.
      Dlaczego więc organizacje typu PETA tak bardzo czepiają się tych, którzy walczą o zmniejszenie zużycia ropy? Nie maja innych wrogów? A może ktoś im daje pieniądze na te kampanie, hę...? W końcu zrobić szum na pół świata to nie taka prosta sprawa, trzeba mieć sponsorów. A kto by był tym zainteresowany? Może koncerny paliwowe? My wam damy forsę na to o co walczycie (promocja wegetarianizmu), a wy się „jakoś” odwdzięczycie.
      Wiem, jest to teoria spiskowa, ale jakoś innego sensu w tym nie widzę…
      Do przemyślenia...
      • drzejms-buond Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:21
        wojo.b napisał:

        ....
        > Wiem, jest to teoria spiskowa, ale jakoś innego sensu w tym nie widzę…
        > Do przemyślenia...

        taaa, ludziom materialistycznie podchodzącym do życia
        do głowy nie przyjdzie,ze człowiek moze zostać
        wegetarianinem, ekologiem
        z pobudek niematerialnych!
        najlepszym tego przykładem była "walka o Rospudę"
        co oni (ekolodzy) z tego mają?
        po co się tam pchają?
        KTO ZA TYM WSZYSTKIM STOI?

        wszystkich nas łączy to samo- walka z ogólnoświatowym egoizmem,
        krótkowzrocznością.
        nikt nas do tych idei przekonywać nie musi
        i nikt za to nam płacić NIE POWINIEN!
        jedyne czym dysponujemy, a z czego musimy sie przed innymi całe życie tłumaczyć,
        to wrażliwość, której wiekszosć NIE CHCE bo to im utrudnia codzienne życie...
        ekologia zaczyna sie juz w sklepie, w trakcie codziennych zakupów.
        nie trzeba leżeć na drogach i protestować.
        patrzysz na skład surowców na opakowaniu? interesuje cie skad jest ciastko czy
        ma konserwanty?czy kupujesz co ładniej wyglądające?
        pakujesz każdy kupiony towar do osobnej, plastikowej torebki?
        czy masz jedną torbę na zakupy?

        za to NIKT CI nie zapłaci!moze dlatego tego nie robisz?
        My to robimy dla siebie i dla środowiska zgodnie z ideą
        MYŚL GLOBALNIE - DZIAŁAJ LOKALNIE
        po prostu wystarczy chcieć i wybrać co jest lepsze dla ciebie i środowiska.
        ale do tego potrzebna jest ODROBINA wrażliwości.
        • wojo.b Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 11:09
          drzejms-buond napisał:

          >
          > taaa, ludziom materialistycznie podchodzącym do życia
          > do głowy nie przyjdzie,ze człowiek moze zostać
          > wegetarianinem, ekologiem
          > z pobudek niematerialnych!


          Eee, chyba żesmy się nie zrozumieli? Kto, ja podchodzę materialistycznie do zycia? Segreguję odpady, wyłączam zbędne urządzenia elektryczne (nie tylko u siebie w domu, ale np w biurze), unikam kupowania wyrobów firm, o których wiem że z premedytacją szkodzą środowisku, itd...
          Chodzi mi o to, żę dziwny jest fakt przeciwstawiania wegetarianizmu (którego jestem sympatykiem, choć sam nim nie jestem) kampaniom nawołującym do ograniczenia zużycia paliw... Tylko o to mi chodzi. Szukam motywacji wprzęgania sprawy zużycia ropy do promocji wegatarianizmu. Efektem takiej kampani może być to, że masa ludzi pomyśli "a ja tam w nosie wegetarianizm, nie ma to jak dobry schabowy... a skoro spalanie benzyny wcale nie ma takiego znaczenia jak to mówili wcześniej, to tym lepiej, kupię sobie tego Hummera, nic złego przecież się nie dzieje".


          > ekologia zaczyna sie juz w sklepie, w trakcie codziennych zakupów.
          > nie trzeba leżeć na drogach i protestować.
          > patrzysz na skład surowców na opakowaniu? interesuje cie skad jest > ciastko czy ma konserwanty?

          tak

          > czy kupujesz co ładniej wyglądające?

          nie

          > pakujesz każdy kupiony towar do osobnej, plastikowej torebki?

          zdecydowanie nie

          > czy masz jedną torbę na zakupy?

          Tak, w miarę możliwości, chyba że mam niezaplanowane zakupy, ale i tak wtedy staram się upychać po kieszeniach ;P

          > za to NIKT CI nie zapłaci!moze dlatego tego nie robisz?

          Kto, ja???

          > My to robimy dla siebie i dla środowiska zgodnie z ideą
          > MYŚL GLOBALNIE - DZIAŁAJ LOKALNIE
          > po prostu wystarczy chcieć i wybrać co jest lepsze dla ciebie i środowiska.
          > ale do tego potrzebna jest ODROBINA wrażliwości.

          Chyba mnie z kimś pomyliłeś, ale i tak Cię pozdrawiam, bo jednak działamy podobnie ;-)
          • drzejms-buond Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 13:22
            wojo.b napisał:

            >
            > Chyba mnie z kimś pomyliłeś, ale i tak Cię pozdrawiam, bo jednak działamy
            podobnie ;-)

            anoto rzeczywiscie sie nie zrozumieliśmy...
            nie zapominaj, ze jest to PRZEDRUK artykułu!!!
            wiadomo skąd i dla kogo?
            ja tam wyciagnałem z niego inne wnioski...
            ale ogólnie temat ciekawy, przyznać trzeba...
            odpozrawia sie!
      • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:27
        O tym, że organizacje wegetariańsko-ekologiczne nieraz były kupowane, wiadomo nie od dziś. Ot choćby sprawa Góry św. Anny, gdzie zaproponowano wykonawcom budowy przerwanie protestu za kilkaset tysięcy złotych. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Przecież chodzi o grube miliardy.

        Zresztą... Nie martw się. Zawsze znajdzie się grupa idiotów, do których nie trafia, że materia nie bierze się znikąd i musi z czegoś powstać. Biomasa to węgiel i może powstać tylko z innego źródła węgla. Zgodnie z zasadą zachowania masy "zwierzak musi z czegoś powstać", żeby ująć to wystarczająco łopatologicznie. Z kolei praktycznie cała biomasa ma swoje pierwotne źródło właśnie w CO2 (foto/chemosynteza, potem syntezy innych zw. organicznych). Czyli autotrofy pochłaniają CO2, żeby wytworzyć biomasę - a więc ZMNIEJSZAJĄ ilość CO2 unoszącego się w powietrzu i zamieniają ten CO2 na biomasę. Ale to nic nie szkodzi, do ćwierćmózga z tym nie trafisz.

        (żeby była jasność, nie każdy wegetarianin jest dla mnie człowiekiem głupim. Za to stanowczo protestuję przeciwko ekoterroryzmowi)
    • anathema779 A elektrownie i fabryki? 19.09.07, 10:11
      To one są głównym źródłem emisji gazów cieplarnianych, a nie wegetarianie czy
      nie-wegetarianie.
    • Gość: myszek Wegetarianizm powienien być zakazany i karany IP: *.ds.pg.gda.pl 19.09.07, 10:14
      W przypadku ciężarnych kobiet oraz kobiet karmiących dzieci do lat 10-ciu. Czemu przeważnie nie mówi się jak szkodliwy jest wegetarianizm dla młodych ludzi tylko popiera się idiotyczne lobby wegetarianów i firm wegetariańskich?
      • drzejms-buond Re: Wegetarianizm powienien być zakazany i karany 19.09.07, 10:27
        Gość portalu: myszek napisał(a):

        > W przypadku ciężarnych kobiet oraz kobiet karmiących dzieci do lat 10-ciu. Czem
        > u przeważnie nie mówi się jak szkodliwy jest wegetarianizm dla młodych ludzi ty
        > lko popiera się idiotyczne lobby wegetarianów i firm wegetariańskich?


        Bzdura!
        powtarzana w polsce tak samo często jak mit o gejach, którzy gwałcą każdego kto
        sie nawinie

        <zieeeew>

        p.s.
        polecam słownik...
        w ooooogóle polecam poczytać trochę a potem krytykować.
        ;-]
    • Gość: portalu gastralni naziści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:20
      tym razem wegetarianie przesadzili. preferencje seksualne, wyznawana religia czy odżywianie - to wszystko są prywatne sprawy. publiczne afiszowanie się z nimi i co gorsza, zmuszanie do nich innych ludzi, jest nie do przyjęcia.
      • drzejms-buond Re: gastralni naziści 19.09.07, 10:30
        Gość portalu: portalu napisał(a):

        > tym razem wegetarianie przesadzili. preferencje seksualne, wyznawana religia cz
        > y odżywianie - to wszystko są prywatne sprawy. publiczne afiszowanie się z nimi
        > i co gorsza, zmuszanie do nich innych ludzi, jest nie do przyjęcia.


        a to ładne jest!!!
        :-D))))))))))
        czujesz sie zmuszany/na do czegokolwiek?
        HEJL SOJA!
        • Gość: gość Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:44
          > a to ładne jest!!!
          > :-D))))))))))
          > czujesz sie zmuszany/na do czegokolwiek?
          > HEJL SOJA

          nie, co nie zmienia faktu że zmuszający istnieją. "nakłaniający", jesli wolisz poprawny politycznie język.
          • Gość: . Re: Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:46
            powiedz kto z wypowiadających się tu osób do czegokolwiek cię zmusza!

            wegetarianie chcą ci tylko uświadomić konsewkwencje twoich działan. tylko tyle.
            • Gość: portalu Re: Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:56
              > powiedz kto z wypowiadających się tu osób do czegokolwiek cię zmusza!

              dobreee. powiedz, gdzie napisałem, że ktokolwiek MNIE zmusza

              > wegetarianie chcą ci tylko uświadomić konsewkwencje twoich działan. tylko tyle.

              tak to sobie tłumacz :)
            • Gość: Kierowca Re: Re IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:03
              Swiadkowie Jechowy tez tylko naklaniaja nie??
              • Gość: marcy O masz... IP: *.devs.futuro.pl 19.09.07, 11:10
                Gość portalu: Kierowca napisał(a):

                > Swiadkowie Jechowy tez tylko naklaniaja nie??

                A wegetarianie chodza po domach i nagabują na ulicach?
                • Gość: Kierowca Re: O masz... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:36
                  Ale np tutaj zarzucaja mi jako jedzacemu mieso ze jestem mniej
                  ekologiczny mimo ze tez segreguje smieci, ze otraniczam uzywanie
                  plastikowych opakowan, i do pracy jezdzimy w 4 zamiast kazdy osobno.
                  Nagabywac mozna roznie - niekoniecznie chodzac po domach - rozne sa
                  srodki przekazu a internet jest jednym z nich.
                  • Gość: ba Re: O masz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:56
                    > Ale np tutaj zarzucaja mi jako jedzacemu mieso ze jestem mniej
                    > ekologiczny mimo ze tez segreguje smieci, ze otraniczam uzywanie
                    > plastikowych opakowan, i do pracy jezdzimy w 4 zamiast kazdy osobno.
                    I teraz okazuje się, że tak naprawde wcale "ekologiczny" nie byłeś. :( Prawda jest niewygodna, więc trzeba zamknać oczy i uszy, wykrzykując w kóło "nie prawda"!
                    • Gość: Kierowca Re: O masz... IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:48
                      Jak to nie bylem? to ze podjalem inicjatywe wsrod kolegow z pracy
                      zeby dojezdzac wspolnie bo bedzie to i tansze i przyjazne dla
                      srodowiska to jest nieekologiczne? a moze segregacja odpadow jest
                      nieekologiczna? albo to ze unikam plastikowych torebek z
                      supermarketu? czy moze to ze wylaczam swiatlo w pokoju gdzie nikogo
                      nie ma i nie wlaczam tv jak nie mam czegos konkretnego do
                      ogladniecia?
                      Koles chyba cos sie zakapuckales.
    • Gość: drapieznik Wegetarianizm to porazka IP: 195.75.207.* 19.09.07, 10:25
      Mnie najbardziej smieszy gadka wegetarian o tym ze nie mamy empatii
      i jestesmy mordercami. Nie rozumieja ze jestesmy czescia natury i
      jestesmy takim drapieznikiem jak miliardy innych. Na swiecie sa
      przeciez miliardy gatunkow zwierzat z ktorych wiekszosc zabija i je
      inne gatunki. Czesto w sposob bardzo brutalny i bolesny. Mysle, ze w
      ciagu sekundy drapiezniki zabijaja wiecej innych zwierzat niz
      czlowiek w calej historii. Oczywiscie jestesmy ludzmi i trzeba
      zrobic wszystko aby hodowla i zabijanie byly jak najmniej uciazliwe
      i bolesne dla zwierzat. Dla mnie ci co sie znecaja nad zwierzetami
      zasluguja na surowe kary. Ale wegetarianizm to porazka - czy
      wegetarianie nie zastanawiaja sie ze przy uprawie roslin takze
      zabija sie wiele organizmow zywych - roznych robakow i szkodnikow?
      Nie budzi to u nich wyrzutow sumienia? Moze powynni wyjsc na slonce
      i po prostu jak rosliny czerpac z niego energie a potrzebne do zycia
      skladniki lykac w tabletkach?
      A mowienie o zwiazku miedzy globalnym ociepleniem a miesozerstwem to
      zwykly populizm. Ja jedzac krowke wyhodowana w tej samej
      miejscowosci na pewno mniej sie przyczyniam do produkcji co2 niz
      wegetarianin ktory sprowadza soje z drugiego konca swiata.
    • Gość: mario Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.4web.pl 19.09.07, 10:33
      Zaznaczam, ze zwykle mydlo jest robione z tluszczy zwierzecych. Przemyslcie to. Juz niedlugo bedzie mozna poznac wegetarian wszelkiej masci po smrodzie jaki wydzielaja, bo mydla tez uzywac nie powinni.
      • drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 10:39
        Gość portalu: mario napisał(a):

        > Zaznaczam, ze zwykle mydlo jest robione z tluszczy zwierzecych. Przemyslcie to.
        > Juz niedlugo bedzie mozna poznac wegetarian wszelkiej masci po smrodzie jaki w
        > ydzielaja, bo mydla tez uzywac nie powinni.

        dziecko drogie, mydła, proszki do prania, wszelkie środki czystości
        od dziesiatków lat można kupić 100% roślinne! i to bez testowania ich na zwierzętach
        swoim wywodem dowodzisz tylko jak mało wiesz na ten temat!
        • Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:42
          To proponuję, żebyś wyłączył tego kompa, bo zużywa energię i powoduje wytwarzanie CO2 przez Twoją elektrownię. Po zmierzchu ani się waż włączyć światło, bo prąd=CO2. A mydło wytwarzaj sobie sam, bo jego przywiezienie do sklepu wymaga transportu tym ohydnym samochodem. Ziemianki naszą przyszłością!
        • Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:08
          No to zadaj sobie trud i sprawdz ile trzeba roznych dziwnych
          chemikaliow na wyprodukowanie mydla z roslinek, poza tym trzeba je
          utwardzic (z reguly substancje ropopochodne pochodzaca z ropy) - na
          mydelko z zwierzatek tyle nie trzeba i daltego wymyslono je
          wczesniej. Mydlo w 100% z roslin byloby mleczkiem - to po pierwsze a
          po drugie kosztowaloby tyle co kilka ton mieska.
          • Gość: maruti Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:26
            zalecam przyjrzenie sie mydlu np. z Body Shop. do mydla nie potrzeba zatruwac
            niepotrzebnie srodowiska chemikaliami.
            • Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:48
              Hmm jakby ci to wytlumaczyc. Naleze do tej czesci spoleczenstwa
              ktora za mydelko wydaje max 2 pln a nie ponad 10 pln. A nie naleze
              do najmniej zarabiajacych. Sadze ze jest wiele wiecej osob ktorych
              nie stac na mydlo za 10 pln.
              • drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 15:13
                Gość portalu: Mydelniczka napisał(a):

                > Hmm jakby ci to wytlumaczyc. Naleze do tej czesci spoleczenstwa
                > ktora za mydelko wydaje max 2 pln a nie ponad 10 pln. A nie naleze
                > do najmniej zarabiajacych. Sadze ze jest wiele wiecej osob ktorych
                > nie stac na mydlo za 10 pln.


                a ci jeszcze o tym mydle....
                <ziiiiiiiiew>

                skoro oliwki wam nie pasują..
                to...jest taka roślina, Mydlnica lekarska...
                i cała masa produktów robionych na bazie tej rośliny...
                sama z siebie "myje" i nie trzeba wielkiej chemii...
                pl.wikipedia.org/wiki/Mydlnica_lekarska
                co do kosztów, to teraz mówimy o wegetarianizmie dla bogaczy?
                czy o chemii w mydle?
                ostatnio, najdroższe mydło "wegetariańskie" jakie kupiłem,
                kosztowało mnie 1Euro

                jak sie chce, to sie poszuka ...
                jak sie poszuka to sie znajdzie...


                • Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 16:10
                  jak jestesmy az tak drobiazgowi to badzmy. On pisal o Body Shopie -
                  a tam min. 3,5 dolca sztuka wiec jakby nie patrzec powyzej 10 pln.
                  Poza tym ja nie jestem botanikiem tylko szarym obywatelem i nie znam
                  sie na jakihs roslinach samomyjacych - nie da rady znac sie na
                  wszystkim. Poza tym gdzie ja mam tego chwastu szukac i jakie mam
                  gwarancje ze nie znajde czegos podobnego co mi wywola wysypke albo
                  cos gorszego - kto za dermatologa bedzie placil. Kolejna sprawa to
                  to ze taki prawdziwy ekologiczny wegetarianizm nie istnieje (jajka,
                  mleko, sery itp sa pochodzenia zwierzecego wiec zatruwa tak samo jak
                  miesozerca), weganizm stricte ekologiczny to wchlanianie wszystkiego
                  z farm ekologicznych (co rowniez nie jest 100% czyste ale nie bede
                  az tak czepliwy) - produkty z farm ekologicznych sa z reguly ponad 2
                  i wiecej razy drozsze od zwyklych. Jaki z tego moral? Na takie
                  jedzenie moze sobie pozwolic zamozny ekscentryk a nie rodzina o
                  srednich zarobkach majaca 3k na 4 osoby. A co maja powiedziec Ci
                  zarabiajacy ponizej sredniej krajowej. Mnie stac na mydlo za 1 max 2
                  pln i 1 euro oznacza dla mnie dwa mydla, ktorych nie zamienie na
                  mydlo ekologiczne. A najlepsze to wogole jest mydlo szare i tyle.
                  • drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 16:55
                    Gość portalu: Mydelniczka napisał(a):
                    A najlepsze to wogole jest mydlo szare i tyle.

                    tjaaa,
                    :-]
                    kolejny MIT o wegetarianizmie...
                    ze stać na to tylko najbogatszych.
                    bujda na resorach!
                    ja do bogaczy nie należę!
                    są sklepy internetowe, wystarczy przejrzeć propozycje
                    ale tam, jak w każdym innym, można znaleźć produkty od STÓWY w górę
                    za mydełko czy kaszę
                    (najczęściej zagraniczne) i wcale nie gorze, POLSKIE!
                    nikt nie zmusza cię do rwania MYDLNICY
                    :-D)))
                    to byłby juz hardcore...

                    produkty , nazwijmy je MYJĄCYMI, najczęściej sprzedawane w sklepach eko,
                    są pozbawione wypełniaczy, wody, są skondensowane/skoncentrowane
                    stad wydawać się mogą o wiele droższe od zwykłych, sklepowych.

                    co do jaj, no z tym różnie..
                    nikt nie zmusi cie żebyś macał kury po wioskach
                    ale jakbyś w najbliższym czasie ,będąc w supermarkecie, kupił
                    jaja nie z fermy przemysłowej a z hodowli sciółkowej
                    (wcale nie droższe!) to juz zrobiłbyś krok naprzód!
                    popyt rodzi podaż,nie?
                    no!
                    • Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 21:14
                      Jesli chodzi o jajka (ale takze i mleko) to ja staram sie kupowac od
                      sasiadki moich rodzicow ktora ma gospodarstwo - i jej kokoszki to
                      pasz sztucznych raczej nie widuja. Marketowych jajek nie kupuje
                      wogole bo sa jakies takie bez koloru - blade, nijakie. Jajka
                      wiejskie, szczegolnie jak kurka je kukurydze to maja piekny kolor
                      zoltka, intensywny i apetyczny. Mleko tez jak mam mozliwosc to wole
                      od gospodyni - jej krowki tez pasz nie widuja, a mimo to sa ladne
                      zadbane i tlusciutkie. Miesko w miare mozliwosci z wiejskich swinek
                      i bydlaczkow hodowanych "nie do rzezni". Takie przyzwyczajenia z
                      czasow jak dziadki mieli jeszcze gospodarstwo. Kiedy krowki pasalo
                      sie na lakach bez pasz i byly wspaniale, tlusciutkie i blyszczace.
                      Wogole krowa to przemile stworzonko.
                      No dobra ale nie rozwodzmy sie nad wiejskimi sielankami - troche
                      poplynalem bo mi sie stare czasy przypomnialy.
                      Wracajac do Twojej wypowiedzi odnosnie mitu ze na wegetarianizm stac
                      tylko bogatych to powiem krotko masz absolutna racje. Oczywiscie ze
                      nie trzeba byc milionerem zeby wykluczyc mieso z diety. Trzeba miec
                      jednak zarobki powyzej sredniej krajowej (znacznie) aby te produkty
                      pochodzily z farm ekologicznych. Tu jest wlasnie roznica. Chodzilo
                      mi o tych fanatykow tutaj roznych ktorzy twierdza ze jedzac miesko
                      zatruwa sie srodowisko a nie jedzac nie zatruwa. Zeby nie zatruwac
                      trzeba by nie jesc wogole i najlepiej nie zyc bo przecierz otacza
                      nas masa sprzetu na prad itp. Podobnie jest z gospodarstwami rolnymi
                      one niestety tez zatruwaja i zatruwa caly ten przemysl produkujacy
                      na ich potrzeby. Nawet te farmy ekologiczne zanieczyszczaja choc w
                      najmniejszym z mozliwych sposobow. Tak wiec o walke ze skrajnosciami
                      i fantazymem tu chodzilo oraz indoktrynacje typu: "wegetarianie
                      przyjazni srodowisku".
      • Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:39
        No właśnie. A kosmetyki? Przecież spora część ich składu to zwykłe chemikalia, często na bazie produktów ropopochodnych. A komputery, przy produkcji których powstaje mnóstwo szkodliwych odpadów? A buty z syntetycznych materiałów, a guma na ich podeszwie?

        Stanowczo powinniśmy podpisać globalną petycję o zgaszenie świateł na ulicach i zejście do ziemianek. Aha, i z wykształcenia też zrezygnujmy, bo budowanie szkół to też CO2, o dojazdach do szkół nie wspomnę.
        • Gość: kto Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:42
          Oczywiście, że nie zlikwidujemy całkowicie ingerencji w środowisko, ale możemy ją poważnie ograniczyć. Więc czemu tego nie zrobic?
        • drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 10:48
          Gość portalu: mikroos napisał(a):

          > No właśnie. A kosmetyki? Przecież spora część ich składu to zwykłe chemikalia,
          > często na bazie produktów ropopochodnych. A komputery, przy produkcji których p
          > owstaje mnóstwo szkodliwych odpadów? A buty z syntetycznych materiałów, a guma
          > na ich podeszwie?
          >
          > Stanowczo powinniśmy podpisać globalną petycję o zgaszenie świateł na ulicach i
          > zejście do ziemianek. Aha, i z wykształcenia też zrezygnujmy, bo budowanie szk
          > ół to też CO2, o dojazdach do szkół nie wspomnę.


          oj mikroos, mikroos
          próbujesz coś dowieść ale nie wiem co?
          że wszelka działalność na rzecz środowiska jest bez sensu?
          że człowiek ma prawo do bycia egoistą?
          oczywiscie,ze wszystko o czym piszesz w jakis sposób niszczy srodowisko!
          chodzi jednak o to,zeby nie popadać w skrajność
          a zastanowić sie WSPÓLNIE jak tę degradację ograniczyć!
          • Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:56
            Nie. Ja po prostu piszę o tym, że ludzie pokroju przeciętnego wegetarianina kochają dostrzegać drzazgę w oku ideologicznego przeciwnika, nie dostrzegając belki w swoim. Poczytaj proszę moje posty wcześniej w tym temacie: ja sam praktycznie w ogóle nie jem mięsa, niemniej nie pakuję w to ideologii - ot, po prostu lepiej się czuję jedząc np. fasolkę zamiast mięcha. Ja nie protestuję przeciwko niejedzeniu mięsa (chyba, że u małych dzieci, bo skomponowanie dla nich odpowiedniej diety wegetariańskiej jest karkołomnym zajęciem biorąc pod uwagę humorki dziecka i alergie - to po prostu niebezpieczne IMO), tylko przeciwko:
            1. Używaniu bardzo nietrafnych argumentów
            2. Inicjatywom, które na kilometr śmierdzą grubymi dolarami, za które najprawdopodobniej zostały kupione
            3. Obwinianiu człowieka za wzrost globalnej temperatury, co wcale nie jest takie oczywiste

            Pozdrawiam
          • Gość: kierowca Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:09
            nawolywanie do nie jedzenia miesa jest wlasnie taka skrajnoscia
    • Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:51
      Zapedzili sie w kozi rog...

      Oczywiscie: Mowic, ze wegetarianizm jest korzystniejszy srodowiskowo. Ale
      atakowac innych ekologow za to, ze chca ograniczyc emisje spalin do srodowiska?
      Absurd.

      To powinni byc dzialania komplementarne, a nie konkurencyjne.
    • Gość: mięsożerny A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:52
      Logika wegetarian jest naprawde pokręcona :)))
      W imię obrony zwierzątek wyciąć pół lasów świata pod uprawę soi :)) Bardzo
      ekologiczne, jasne :)))

      A na koniec - jak mam uczulenie na soję i pare innych produktów, tak
      reklamowanych przez wegetarian, to co mam jeść, żeby nie zdechnąć?
      • Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:28
        Nie gadaj bzdur. Obecnie 90% produkcji soi idzie wprost do przemyslu hodowlanego.

        A pasza to myslisz z czego jest robiona? Jakby zlikwidowano chow zwierzat to
        areal uprawny na swiecie by spadl.

        I pomijam fakt, ze mozna byc wegetarianim i nigdy nie jadac soi. Ja nie jadam
        miesa a ostatnio soję to jadlem z 2 lata temu...
        • Gość: mięsożer Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:19
          Powiedzmy że moge przerzucić się na totalne wege.
          Czym mam karmić mojego kota geniuszu?
          Tylko mi nie mów, że tymi świństwami, które reklamują w TV, bo nie mam ochoty
          skracać życia mojemu futrzakowi :P
      • Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:35
        Duzo lepszym zrodlem protein i innych zwiazkow sa fasole roznego rodzaju. Soja
        jest jedynym zrodlem protein, choc ma go najwiecej. Lentilki, adzuki, zielona
        fasolka... itp. Przecietna fasolka ma tyle samo protein co mięso. Soja jest o
        tyle ciekawym pokarmem, ze ma go wiecej niz mieso. Do tego warto zajadac sie
        orzeszkami roznego rodzaju i uzywac oleju z orzechow.

        p.s. Troche oklamalem, bo jadam czesto tofu, a to jest z soi.
        • Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:38
          Ale już dodawanie sztucznych nawozów do tej fasolki jest kul i prawdziwemu ekologicznemu hardkorowcowi nie przeszkadza, prawda? :)
          • Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:42
            Jakimi metodami uwazasz, ze jest produkowana soja dla zwierzat?

            Hodowla zwierzat zuzywa wiecej nawozow sztucznych pod uprawe niz uprawa roslin
            dla ludzi.

            Pomijam, ze probuje jak moge jesc produkty ekologiczne.
            • Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:49
              No właśnie niekoniecznie jest tak, jak piszesz. Zwierzę ma znacznie mniejsze wymagania. Dlatego osobno sprzedawane są zboża paszowe i konsumpcyjne. I właśnie w dużym stopniu ze względu na ilość sztucznych dodatków typu nawozy, zboża pastewne tego samego gatunku są droższe, niż konsumpcyjne.
              • Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:06
                nawozy sztuczne przy hodowli wielkoprzemyslowej sa konieczne. tam dochodzi do
                duzego przerobu w zwiazku z czym ziemia musi byc intensywnie nawozona. moge
                przyznac, ze mniej np. pryskaja, ale nawozow idzie tyle samo, jesli nie wiecej.

                pzdr
        • Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:46
          > Duzo lepszym zrodlem protein i innych zwiazkow sa fasole
          > roznego rodzaju.

          A co to znaczy, że lepszym? Ideologicznie poprawniejszym? Bo na pewno nie bardziej zbliżonym do potrzeb człowieka :)))
          • Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:07
            Latwiej przyswajalne. np. Lentile maja przyswajalnosc protein na poziomie 97%, a
            soja na poziomie 91%.
    • Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:08
      Do 'znawcow':

      Jest mitem, ze trzeba jesc soję, zeby miec diete weganska... Nie jem praktycznie
      miesa (zdarza sie raz na ruski rok), ale soi tez nie jadam. Jest mnostwo innych
      alternatyw (polecam zapoznanie sie z kuchnia indyjska).
    • Gość: magdzilla Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.adsl2.versatel.nl 19.09.07, 11:34
      a czy te wyniki nie sa spowodowane tym ze poprostu wiekszosc ludzi na swiecie je
      mieso? przejscie calej ludzkosci na wegetarianizm nie rozwiaze problemu, bo a)
      fabryki produkujace zywnosc wegetarianska tez produkuja odpowiednia ilosc gazów
      cieplarnianych b) mieso jest produktem bardzo bogatym w energie, a ludzie na
      swiecie caly czas gloduja c) caly system hodowli zwierzat jest juz tak dalece
      rozwiniety, ze nie mozna tak poprostu z niego zrezygnowac z dnia na dzien
      • Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:39
        Droga Magzilla

        Wszystko zostawia jakis slad ekologiczny. Ale produkcja zywnosci bezmiesnej
        zostawia duzo mniejszy slad ekologiczny.

        Przypominam, ze zwierzeta tez cos jedza. I to przede wszystkim pasze z soi.
      • Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:41
        >b) mieso jest produktem bardzo bogatym w energie, a ludzie na
        > swiecie caly czas gloduja

        To jest akurat bardzo nietrafny argument. Przemysł spożywczy wytwarza znacznie więcej pożywienia, niż jest to ludzkości potrzebne. Cały problem leży w dystrybucji. Pomyśl, ile pożywienia można by oddać, gdyby cały tłuszcz ludzi otyłych przetworzyć znów na jedzenie i rozdać w Afryce. Pomyśl, ile pożywienia trafia dziennie do śmietników w krajach rozwijających, bo kupiło się za dużo i jedzenie się zepsuło. Strasznie nietrafiony argument :/
      • Gość: mięsny Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 11:41
        Krowę najlepiej zabić uderzeniem ciężkiego narzędzia podobnie świnie. (Wszak
        ewolucja wykształciła właśnie do zdobywania jedzenia umiejętność posługiwania
        się narzędziami). Drób najlepiej zabija się ucinając głowę. Bydło i trzodę można
        zabijać też prądem. I cóż? Mnie to nie przeraża i spokojnie mógłbym wielkim
        nożem rozcinać półtusze a potem zakrwawiony zjadać upieczone mięsko. Soja mi nie
        smakuje podobnie jak większość roślin. Warzywa są po prostu NIESMACZNE dla mnie
        i wole kawał dobrze przyprawionego mięsa niż coś z soi.

        Uważam że każdy może jeść to co mu smakuje i nikomu nic do tego. Nie ma sensu
        porównywać do tego wyrzucania śmieci itp bo jedzenie to zupełnie coś innego.
        Niech ktoś kto chce jada warzywa a kto nie chce to niech jada mięsko z grilla i
        jego sprawa.
        • Gość: maruti Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:46
          soja... soja... soja... jezu... moja kuchnia prawie w ogole z soi nie
          korzysta... a ludzie (miesozercy) wylizuja z talerza i prosza o dokladke...

          wystarczy troche wyobrazni i checi.

          ---

          p.s. Przejscie na wegetarianizm jest procesem, a wraz z tym procesem zmniejszac
          sie bedzie naturalnie wielkosc zwierzat w hodowli. Nie trzeba podejmowac zadnych
          radykalnych krokow, jesli bedzie to trend.
          • Gość: mikroos Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:54
            > a ludzie (miesozercy) wylizuja z talerza i prosza o dokladke...

            Czyli Twoje jedzenie jest tak niedobre, że nie masz ochoty na więcej, a jedzenie to przykra biologiczna powinność? ;) Bo ja bardzo chętnie biorę dokładkę moich potraw, szczególnie tych bezmięsnych ;)
            • Gość: hehe Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:00
              ja odniosłem wrażnie, że on chyba miał na myśli swoich znajomych mięsożercow, którzy próbują to, co on gotuje ;)
            • Gość: mięsny Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 12:00
              Nic nie zastąpi smaku tatara (surowe mięso!) albo żeberek z grilla zatopionych w
              Tłuszczu. Bardzo to lubię ale jak ktoś nie chce to nie częstuję na siłę. Warzywa
              i to jeszcze surowe nie smakują mi. Lubie tylko te gotowane a i to nie wszystko.
        • Gość: zuo Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:02
          > Krowę najlepiej zabić uderzeniem ciężkiego narzędzia podobnie świnie. (Wszak
          > ewolucja wykształciła właśnie do zdobywania jedzenia umiejętność posługiwania
          > się narzędziami). Drób najlepiej zabija się ucinając głowę. Bydło i trzodę możn
          > a
          > zabijać też prądem. I cóż? Mnie to nie przeraża i spokojnie mógłbym wielkim
          > nożem rozcinać półtusze a potem zakrwawiony zjadać upieczone mięsko.
          Odwiedź sobie obóz koncentracyjny a potem któryś z dzisiejszych zakładów hodowli zwierząt... Dalej cię nie przeraża?
          • Gość: mięsny Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 12:07
            Cóż nie za bardzo. Ja podałem przykład zabijania w małych gospodarstwach na
            własny użytek. Jeśli kogoś przeraża rzeź przemysłowa można rozmawiać nad
            poprawieniem warunków uboju a nie nad likwidacją uboju.

            W restauracji Papaja na ulicy Foksal w Warszawie, można zjeść za ok 300 zł
            befsztyk z krowy hodowanej w Australii która od dzieciństwa ma masażystę i
            słucha muzyki relaksacyjnej. Po czym się ją zabija i zjada. Ma rajskie życie a
            faktycznie smakuje bardzo dobrze. Takie coś popieram.

          • Gość: :)) Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:24
            Ile ty masz lat dziecino???
            Bo ma wrażenie, że większość obrońców zwierzątek, to egzaltowane pannice,
            których żaden chłopak nie chce.
            A hormony buzują :))

            Porównanie do obozów koncentracyjnych? Byłaś w którymkolwiek???
            • Gość: zuo Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 20:04
              > Ile ty masz lat dziecino???
              > Bo ma wrażenie, że większość obrońców zwierzątek, to egzaltowane pannice,
              > których żaden chłopak nie chce.
              > A hormony buzują :))
              Dla twojej wiadomości - nie raz zdarzyło mi się zabić zwierzę własnoręcznie i jakoś żadnych wyrzutów sumienia nie miałam. Ale gdy widzę zdjęcia, gdzie zwierzęta są upchane tak, że nie mogą się poruszyć, w brudzie i gnoju, a potem masowo mordowane raczej nie poprawia mi apetytu.
    • Gość: miszon Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:24
      cytat:
      Czyli promujmy środki antykoncepcyjne
      koniec cytatu

      Tak, a później mamy taką sytuację, że w pobliżu dużych skupisk miejskich np. w Stanach wody rzek i przybrzeżne są tak zanieczyszczone hormonami, że ryby i płazy (głównie wszelkie żaby i łososie)zmieniają płeć i stają się obojniakami lub też spada znacznie liczba samców. Podobnie jest z niedźwiedziami polarnymi, które mają spore problemy z rozrodczością wskutek zanieczyszczeń jakie do nich spływają.
      Tak naprawdę wniosek jest jeden - czy to z powodu wielkiej ilości hodowanych zwierząt, czy to z powodu wielkiej ilości chemikaliów używanych na polach, czy też przez przemysł Ziemia nie potrafi już przyjąć i "przerobić" takiej ilości zanieczyszczeń i powoli zaczyna się "psuć".
      Wszystkie wielkie cywilizacje historyczne w końcu kiedyś ginęły wypierane przez inne. Tym razem ludzkość jako cała stała się jedną wielką cywilizacją. Czy jej uda się przetrwać, czy stanie się tak jak zawsze i zostaniemy wyparci przez inne gatunki jakie po nas nadejdą? Niestety tego nie wiemy. Ale jest nas po prostu za dużo i już samo to jest wystarczająco obciążające dla środowiska, bez znaczenia jaki tryb życia byśmy prowadzili. A niepodobna przecież wrócić "do natury", albo skazać 90% ludzkości na śmierć by dać szansę mniejszości na powolny dalszy rozwój.
      • drzejms-buond o czym jest ta dyskusja? 19.09.07, 13:33
        o tym, że istnieją inne mozliwości, idee niż te, które wpoili nam nasi rodzice
        czy o tym,że mnie polaka nikt nie przekona do innego stylu zycia
        bo tak było od prapoczątków
        a tego kto mi będzie mówił inaczej to bez łeb kłonicą
        albo jak będzie trza to i z całą wioską pójdziem
        na ekoterrorystów z krzyżykami...
        ?
        :-x)

    • Gość: stary Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:23
      nawiedzeni idioci raczą zapominać że to właśnie hreczkosieje zniszczyli planete
      a nie myśliwi
    • Gość: lef Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.icm.edu.pl 19.09.07, 16:33
      proponuje przestac oddychac zeby nie oddawac CO2 do atmosfery
      • Gość: xXx Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.075.c66.petrotel.pl 19.09.07, 16:48
        GO VEGE !
    • Gość: ais Congratulations, Matt! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:53
      You have started a very good campaign! I am glad that it is visible even in
      Poland :) :) :) :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka