Gość: JacekPlacek IP: 80.54.62.* 19.09.07, 08:12 Więcej ludzi to mniej misów koala Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ekolog Błędne wnioski IP: *.chello.pl 19.09.07, 08:13 Wegetarianie wyciągają błędne wnioski. Jest związek między globalnym ociepleniem a działalnością wielkich farm, a nie z jedzeniem zwierząt. Poza tym zaprzestanie jedzenia zwierząt oznaczać będzie wyginięcie niektórych gatunków zwierząt np. świń. Odpowiedz Link Zgłoś
util Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:01 ...i ogół ludzi zrozumie tę oczywistość: cywilizowanemu człowiekowi do szczęśliwego życia nie jest niezbędny trup na talerzu. Masz ochotę na mięso? Wydaje ci się że nie potrafisz bez niego żyć? Idź na łąkę i spróbuj zjeść sobie krowę - może wtedy kilka prawd stanie się jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:05 Jest potrzebny - biologii nie oszukasz, albo zeżresz tego trupa albo bedziesz się faszerował pigułkami. Tacy juz jesteśmy - wszyskożercy którzy muszą jeśc i padlinę i ziarenka czy korzonki. Odpowiedz Link Zgłoś
util Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:21 maaac napisał: > Jest potrzebny - biologii nie oszukasz, albo zeżresz tego trupa > albo bedziesz się faszerował pigułkami. Tacy juz jesteśmy - > wszyskożercy którzy muszą jeśc i padlinę i ziarenka czy korzonki. Nie jem trupów, pigułkami się nie faszeruję, czuję się świetnie, a wraz ze mną miliony wegetarian na całym świecie. Wszystkożerny to może być szczur. Człowiek mięsa jeść nie musi - wystarczy, że umiejętnie bilansuje sobie dietę, żywe dowody mijają cie codziennie na ulicach. Te składniki, które dostarczasz organizmowi w mięsie, możesz uzyskać w produktach bezmięsnych. A zwierzęta nie są koniecznie od tego, by je maltretować i pozbawiać życia. Kwestia empatii i chwila refleksji ;) A propos oszukania biologii - skoro to takie naturalne, spróbuj tego numeru z krową. No chociaż prosiaka sobie zagryź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.crowley.pl 19.09.07, 09:28 Owszem, niedobór kilku aminokwasów można zrekompensować soją. Gorzej, gdy ktoś soji nie toleruje, albo jest ortodoksyjnym ekologiem, któremu przeszkadza soja, gdyż w olbrzymiej większości jest to GMO. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:34 To nie tylko kwestia aminokwasów. Zobacz jak wygladaja przeciętnie wegetarianie - zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni. Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami, witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem. Jesteśmy tak samo jak nasi najbliżsi genetyczni krewniacy małpy wyższe wszystkożerni i mieso chcemy czy nie jest nam potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:39 Owszem, jestesmy wszystkożerni. Wystarczy wziąć pierwszy z brzegu podręcznik zoologii i porównać budowę uzębienia różnych grup zwierząt z uzębieniem człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
flash3r wegetarianie to hipokryci 19.09.07, 12:33 swd1959 napisał: > Owszem, jestesmy wszystkożerni. Wystarczy wziąć pierwszy z brzegu > podręcznik zoologii i porównać budowę uzębienia różnych grup > zwierząt z uzębieniem człowieka. Tak, ale do wegetarian jakoś to nie przemawia. Gdyby mięso nie było potrzebne człowiekowi to najzwyczajniej by go nie jadł (bo ciało nie byłoby przyzwyczajone do jego trawienia). Czemu wegetarianie to hipokryci? Bo okłamują swoje własne ciała i instynkty. Odnośnie zbilansowanej diety - to mit. Mam znajomą, która bardzo ostrożnie stosowała taką dietę (robiła kontrole u lekarza), przez cały okres dojrzewania i skończyło się na problemach zdrowotnych (wypadanie włosów, osłabienie paznokci) i rozregulowaniu metabolizmu, ze względów zdrowotnych musiała wrócić do diety mięsnej. Twierdzenie, że mięso da sie zastąpić innymi składnikami diety TO śWIADOME KłAMSTWO. Dodaję od razu, że nie oznacza to, że codziennie trzeba zjeść na obiad schaboszczaka albo stek ociekający tłuszczem. Należy po prostu zachować równowagę i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Knurek ....................... Polacy lubio swinie IP: *.0.251.72.1dial.com 19.09.07, 15:33 Polacy lubio swinie, mieso wieprzowe, chyba jak zaden inny narod na tej pieknej planecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: wegetarianie to hipokryci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:08 Ale bzdury piszesz. Piwo np. trawisz a nie jest nie zbędze do życia. Papierosy nie są potrzebne a jakoś ludzie je palą, zaprzeczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
morte_macabre Re: wegetarianie to hipokryci 19.09.07, 17:20 Piwo jest dobre. I schabowy też. Uwielbiam jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
util Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:45 maaac napisał: > To nie tylko kwestia aminokwasów. Zobacz jak wygladaja przeciętnie > wegetarianie - zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni. Ale kto konkretnie? Richard Gere, Bob Dylan czy Erykah Badu? A widziałeś mięsożerców? Część z nich to pedofile i złodzieje. Ciekawa argmentacja, prawda? > Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami, > witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem. Po pierwsze, ja niczym sobie jedzenia nie doprawiam. Po drugie, jeśli chcesz porównywać "naturalność" wegetariańskiego jedzenia z "naturalnością" mięsa - to własnie wymierzasz sobie w stopę z wielkiego obrzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 09:58 Dieta człowieka składa się z wielu elementów i wszystkie są w równym stopniu naturalne (pomijając oczywiście ewentualne pigułki). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:06 To spróbuj wyżywić małe dziecko bezmięsnie, gdy ma ono nietolerancję soi. Spora szansa na upośledzenie umysłowe w przyszłości. Sam jako dorosły człowiek jem od 2 lat mięso max kilka razy w miesiącu, bo czuję się lepiej, czuję że taka dieta mi po prostu służy. Niemniej stanowczo uważam, że skomponowanie pełnowartościowej diety dla małego dziecka bez udziału produktów pochodzenia zwierzęcego jest niemal niemożliwe. Pewnie zaraz odpowiesz, że rozmawiamy o wegetarianizmie, a nie o diecie wegańskiej, ale już śpieszę z odpowiedzią: zasadniczo nie ma różnicy, czy hodujemy zwierzaka na mięso, czy na jajka/ser/mleko/wstaw_coś_jeszcze. Natomiast co do wpływu hodowli zwierząt na stan przyrody i klimatu: żeby wyżywić zwierzaki, potrzeba pożywienia, czyli głównie pasz opartych o zboże. A zboże to roślina, która pochłania CO2 i wytwarza tlen w procesie fotosyntezy. Strasznie naciągana jest ta ich wersja, zalatuje mi po raz kolejny ekoterroryzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:22 Mieso ograniczam - ale na dzien dzisiejszy nie jestem w stanie zrezygnowac z niego. Ale abstrachujac od tego - czy ktorys z tych fanatycznych ekologow policzyl ile CO2 i innych szkodliwych substancji dostaje sie do wod, gleby i atmosfery przy produkcji rolnej - warzywek, ziarenek itp? Pracuje w firmie ktora produkuj podzespoly do maszyn rolniczych - w truciu i emisji C02 nie jestesmy lepsi od kazdej innej galezi przemyslu. A przemysl chemiczny? Wiecie ile sie produkuje rocznie nawozow na swiecie albo srodkow ochrony roslin?? Z drugiej strony nie ma obecnie szans na przestawienie sie z gospodarki intensywnej na ekstensywna (ekologiczna). Jakbysmy mieli tylko poletka ekologiczne to zatrudnienie w rolnictwie musialoby znacznie skoczyc (pomimo calej tej mechanizacji) do tego dochodzi zwiekszenie arealow i wyzsze ceny zywnosci. OK Europa, Australia, USA i Kanada moglyby sobie na to pozwolic a co z reszta swiata - czy mamy prawo skazywac ich na glod bo przecierz nie beda w stanie wytworzyc niezbednej zywnosci - dobrym przykladem sa w wiekszosci wegetarianskie Indie maja problemy z wyzywieniem swojej populacji - a ich produkcaj rolna ma obecnie malo wspolnego z ekologiczna (Modyfikacje genetyczne w celu uzyskania wiekszego plonu to tam norma). I niech teraz takie Indie zaczna przestawiac sie na farmy ekologiczne? Sadze ze szybko z glodu stali by sie miesazercami i zjedli te swoje sw krowki. Ale abstrachujac od problemu glodu - ile osob stac na prawidlowa ekologiczna wegetarianska dieta. Podkresle slowo ekologiczna bo chodzi mi o spozywanie produktow z farm ekologicznych czyli w minimalnym stopniu ingerujacych w srodowisko. Czy ty sam odzywiasz sie produktami z "ekologicznych poletek" bo te ze straganow i sklepow to z ekologia maja niewiele wspolnego. Na spozywanie tylko produktow ekologicznych to i duzej czesci Europejczykow nie stac a co dopiero reszte swiata. A poza tym produkty z farm ekologicznych tez sa produkowane z wykorzystaniem rozmaitego sprzetu ktorego uzycie wiaze sie z zanieczyszczeniami - ich produkcja i one sme potrzebuja energii. Kurcze albo mi sie wydaje albo kolko sie zamyka - zlotego srodka brak z prostej przyczyny: jest nas na swiecie dosc duzo, kazdy chce zyc a jak chce zyc musi jesc - a glodu sie nie oszuka, glodny nie bedzie sie martwil emisja C02, zatruciem, skazeniem, humanitarnym traktowaniem kogokolwiek i czegokolwiek itp. Byles kiedys glodny? tak naprawde glodny? jak nie to nie zrozumiesz. Latwo nam najedzonym deliberowac przed ekranem wyprodukowanym ze szkodliwego plastiku ktory nie rozlozy sie przez 500 lat, wyprodukowanego przy uzyciu agresywnych srodkow chemicznych. Wiesz ile C02 emituja rocznie producenci elektroniki? Ile zanieczyszczen emituja huty miedzi, aluminium, cyny? Ile producenci ukladow scalonych? Myslisz ze serwery zasilane sa z baterii slonecznych? Idac tym tokiem mozna powiedziec ze typowy polski miesazerca nie posiadajacy kompa z netem zanieczyszcza srodowisko na rowni lub nawet mniej z wegetarianinem wydajacym mase kasy na ekologiczne warzywa za ktora wlasciciele ekologicznych farm kupuja rozne elektroniczne gadzety i tym samym tez przyczyniaja sie do zatrucia srodowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:10 Naukowcy wyliczyli, ze kilkakrotnie razy mniej. Pod tym wzgledem uprawa roli jest duzo ekologiczniejsza. Pomijam, ze zwierzeta jedza pasze, a ta wymaga tez uprawy roli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:54 kilka razy mniej czego? CO2, chemii, opryskow? Oczywiscie ze zwierzeta trzeba czyms wyzywic. I np takie hodowle krowek dunskie czy argentynskie bazuja na wypasie. Sadzisz ze ktos poszedlby w koszty i pryskal i nawozil trawe ktora potem zezra krowy? Wiec taka krowka dunska czy argentynska moze i emituje CO2 ale nie potrzebuje przemyslu chemicznego do ochorny roslin i przyspieszaczy jej wzrostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: es Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 195.116.62.* 19.09.07, 10:57 >zwykle są wychudzeni i ostro pobudzeni. znam tłustych wegetarian z brzuszkiem piwnym >Doprawianie sobie jedzenia róznymi aminokwasami, suplementami, witaminkami trudno nazwać naturalnym jedzeniem. ja nie doprawiam sobie niczym jedzonka, mój obiad to tradycyjne żarcie polskie (ziemniaki, sałatka, kotlet, ale sojowy). Jeśli chodzi o doprawianie, to raczej mięsożercy mają z tym problem, bo mięsko które kupują jest nieźle podkręcone, czy to antybiotykami jakimi faszeowane sa zwierzęra, czy to hormonami, nie mówiąc o przetwórstwie ubitego zwierza - barwnikach, wypełniaczach i innych cholerstwach, na zakonserwowanie i poprawienie wyglądu. Mięso nie jest zdrowe i z tego powodu. >Jesteśmy tak samo jak nasi najbliżsi genetyczni krewniacy małpy wyższe wszystkożerni i mieso chcemy czy nie jest nam potrzebne. to prawda, że jesteśmy wszsytkożerni, ale wegetarinizm jest lepszy dla naszego zdrowia i zdrowia naszej planety. To oczywiste Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:01 > to prawda, że jesteśmy wszsytkożerni, ale wegetarinizm jest lepszy > dla naszego zdrowia i zdrowia naszej planety. To oczywiste W takim razie dlaczego największy sukces ewolucyjny odnieśli ludzie na terenach "bogatych w mięso"? Dlaczego przełom cywilizacyjny przyszedł dopiero po "wynalezieniu" hodowli zwierząt, czyli "dostaw mięsa na wyciągnięcie ręki"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: es Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: 195.116.62.* 19.09.07, 16:58 >W takim razie dlaczego największy sukces ewolucyjny odnieśli ludzie na terenach "bogatych w mięso"? Dlaczego przełom cywilizacyjny przyszedł dopiero po "wynalezieniu" hodowli zwierząt, czyli "dostaw mięsa na wyciągnięcie ręki"? z takich samych powodow, z jakich w wystrzelił do góry pozimo cywilizacyjny greków. Byli niewolnicy co pracowali dla pana, był czas na inne rzeczy. Były zwierzeta co zajmowały się produkcją pokarmu (jedząc, trawiąc, rosnąc), potem wystarczyło zerwać owoce i wszamać. Nie mówiąc o sile pociągowej tych żywych maszyn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:15 No właśnie. Czyli zawdzięczają to faktowi, że hodowali, wykorzystywali i jedli zwierzęta. A w czasach kryzysu mieli pod ręką mięso, będące doskonale skoncentrowaną dawką kalorii. "Czynili ziemię sobie poddaną". A już tak zupełnie abstrahując, bo co chwilę pojawiają się głosy, że niby w Indiach dzieci takie zdrowe. Ja nic nie chcę mówić, ale za najzdrowszą dietę świata jest powszechnie uważana tradycyjna dieta kreteńska, w której absolutnie nikt nie żałuje sobie mięska - tyle, że jest to mięsko chude i odpowiednio przygotowane. A przede wszystkim, jest to dieta UROZMAICONA - czyli od mięska, przez sery i wina po warzywa i owoce. WSZYSTKIEGO po trochu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Sukces ewoulcyjny? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:18 Czym zywili sie Platon, Sokrates, Arystoteles? Byli wegetarianami. Poczytaj ich traktaty o etyce. Pochodzili z jednej szkoly, krytykowani nawet w Biblii, a dali podawaliny dla wszelkich wspolczesnych nauk. A Leonardo da Vinci? Geniusz. Bezmiesny zreszta. Albert Einstein mawial, ze nie pije alkoholu i nie jada miesa, bo chce miec uzytek ze swojego mozgu. Franz Kafka i Leo Tolstoi oraz Albert Schweizer - poczytaj o nich i ich stosunku do zwierzat. W dodatku Tybet, mnisi, ktorzy naleza do najwyzej rozwinietych jednostek na tej planecie (pod katem wewnetrznym i duchowym), w dodatku sa dlugowieczni - wszyscy nie jedza miesa. Ktorys uniwerek w PL robil statystyki. Wegetarianie sa w ponad 90% ludzmi z duzych miast, z wyzszym wyksztalceniem (badz ksztalcacymi sie), czytaja ksiazki, podrozuja i naleza do swiatlej czesci spoleczenstwa. A jeszcze cos. Wegetarianie pachna i smakuja lepiej. Bo nie rozkladaja sie w ich jelitach zwloki zabitych zwierzat. Jako wegetarianka wole calowac wegetarian. Ladniej pachna, maja lepszy zapach buzi. Sa bardziej sexy! ;) Kto pali i je miecho ten po prostu ma smierdzacy oddech i smierdzacy pot. Fee.. To moja uwaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mnich Re: Sukces ewoulcyjny? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:02 No tak tybetanscy mnisi wynalezli bardzo duzo niesamowite wynalazki i technologie. Zdrowo sobie zyja a lud na nich robi i taka jest prawda. Jakby od nich zalezal nasz rozowj to bys glodna na przednowku chodzila bo dalej orano by socha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hjdzjnz Re: Sukces ewoulcyjny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 15:31 No ale o wielkim wegetarianinie panu Edisonie nie możesz już powiedzieć że nic nie wynalazł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:34 ilu wegetarian i ilu ludzi mięsożernych stawiałeś na szali, że wyciągasz takie wnioski? jakie odżywcze wartości znajdziesz w mięsie kupionym w miejskim markecie? dlaczego Chińczycy uważani są za naród długowieczny (abstrahuje od warunków historycznych, gospodarczych i społecznych i od tych rzesz Chińczyków, którzy wyginęli)? jak - statystycznie - przedstawia się poziom "pobudzenia" pomiędzy mięso, a roślinożernymi? znasz takie badania? Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek66 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 11:36 Soja jest często GMO, a do tego produkowana przemysłowo z użyciem szkodliwych nawozów sztucznych i środków owado i chwastobójczych. Co więcej, na potrzeby zwiększenia upraw soi oraz ekologicznych biopaliw wycina się np. na potęgę puszczę amazońską. Wydaje mi się, że hardkorowi ekolodzy będą zadowoleni tylko wtedy, gdy cywilizacja wróci do wołu i pługa. A może jeszcze lepiej do jaskiń? Oczywiście żadnych polowań czy podbierania biednym ptaszkom jajek, wcinamy wyłącznie korzonki, jagódki i orzechy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:45 i tak oto, bez chęci dialogu, szerzy się głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melka Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:05 A niby czym są karmione świnie jak nie soją??! Pomyśl zanim coś napiszesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gfngjmgm Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 15:34 Haha to dobre a ortodoksyjny ekolog nie zdaje sobie sprawy że świnie są karmione głównie soją? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: regulus Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:15 hmm... hehehhe no ja sobie takiego prosiaka "zagryzłem". Od lat w ramach szkoleń mam obozy przetrwania. W trakcie przemieszczam się na duże odległości ze sporym obciążeniem. Polecam Ci spróbować przeżyć bez "zagryzienia" prosiaka czy innego zwierzaka, którego uda się upolować. Po paru dniach stracisz siły, bo nie uda Ci się zachować odpowiednich proporcji w diecie. W terenie nie zawsze masz to co lubisz, jesz to co jest. Tam wychodzi cała prawda o człowieku, z jego słabościami, możliwościami, cechami charakteru a także właśnie o tym jak bardzo jesteśmy sami zwierzętami. ;) Co do chwil refleksji taak są takie... Kiedy po całym dniu zapie... ze sprzętem padłeś na ziemię w jakimś prowizorycznym schronieniu i myślisz: znów się udało ale czy wytrzymam kolejny dzień? Zwierzęta są dla Ciebie wtedy kontenerami z żywnością i masą innych materiałów jak skóra albo kości czy ścięgna. Ciekaw jestem jak szybko życie by zweryfikowało twoje poglądy w terenie... :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:28 Przypomina mi się stary dowcip, jak amerykański żołnierz się chwali "dzienna stawka żywieniowa amerykańskiego komandosa to 8000 kalorii!", a Rusek mu odpowiada "TO niemożliwe, kłamiesz! Żaden człowiek nie jest w stanie zjeść 20 kg ziemniaków dziennie" :)))) Ale to tak na marginesie. Wracając do meritum, złapałeś w świetny sposób komiczną wręcz sprzeczność w postępowaniu ekoterrorystów. Nawołują do "powrotu do natury" poprzez niejedzenie mięsa, ale oburzają się na myśl o wyłączeniu komputera i oświetlenia po zmierzchu. Używają argumentów "nie po to natura nas stworzyła" podczas, gdy tak naprawdę żyjąc sobie bezpiecznie w mieście, poruszając się tramwajem/rowerem i śpiąc sobie w ciepłym domku mają z tą naturą tyle wspólnego, co niedźwiedź polarny z plażą na Florydzie. Z takiej pozycji na pewno jest łatwo wygłaszać takie hasełka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: regulus Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:33 > Przypomina mi się stary dowcip, jak amerykański żołnierz się chwali "dzienna st > awka żywieniowa amerykańskiego komandosa to 8000 kalorii!", a Rusek mu odpowiad > a "TO niemożliwe, kłamiesz! Żaden człowiek nie jest w stanie zjeść 20 kg ziemni > aków dziennie" :)))) Ale to tak na marginesie. :)))))) Dobre. Nie uważam za komiczne ani tego że firmy masowo niszczą środowisko w imię oszczędności tylko i wyłącznie, ani też tego że grupa pseudoekologów, wegetarian, wegan czy czego tam jeszcze tak naprawdę robi to samo mając klapki na oczach. Dowcip polega na tym że natura człowieka jest mięsożerna bez względu na to czy mu się to podoba czy nie. Problemem nie jest jedzenie mięsa tylko SPOSÓB jego produkcji. To zresztą jest tylko jeden z małych elementów. Bo patrzeć na trzeba na całość, cały przemysł. Przyzwyczajenia jednostek są niczym wobec pewnego ukierunkowania całej cywilizacji. Kiedy wracam do miasta problemy staja się małe bo czym jest kwestia jakiegoś pisma urzędowego w porównaniu do tego czy dziś będzie co zjeść? Problem w tym że ludzie odeszli zbyt daleko od takiego wewnętrznego łowcy. Stracili jego perspektywę, priorytety, stali się słabi. Z mojego punktu widzenia ludzkość jest gatunkiem na wymarciu. Gatunkiem, który jest zbyt zadufany w sobie by przetrwać, który nie widzi czy nie chce widzieć tego że to droga donikąd. Ilu z tych wszystkich piewców ekologicznych przetrwa kryzys paliwowy? On się zbliża. Wtedy nie będzie elektryczności, nie będzie centralnego ogrzewania, nie będzie transportu, upraw, plastiku. Miasta będą tylko pułapką z betonu. Ktoś by pomyślał że są źródła alternatywne... Nie ma. Po przecież do produkcji np. ogniw słonecznych czy wiatraków potrzebne są materiały ropopochodne. Wątpię szczerze mówiąc czy uda się wyeliminować ten "drobny" problem zanim ropa się skończy. Co do żywności to myślę że: a) nie ma już jedzenia w wystarczającej ilości żeby wszystkich wyżywić bez sztucznego zwiększenia jej objętości (poczytajcie skład na opakowaniach w markecie i nie mówcie mi o nadprodukcji bo jest tylko tej modyfikowanej żywności) b) bez tych mało ekologicznych metod produkcji żywności, fermy, uprawy itp. też już się nie da Kiedy nastąpi zmierzch cywilizacji mechanicznej wszyscy ci pseudo ekologowie, wegetarianie będą prosić o "cokolwiek" do jedzenia bo sami nie będą już mieli miejsca w naturze. Prawda jest taka że jedyną ostoją cywilizacji będą wtedy głównie militarni bo tylko oni wiedzą jak przeżyć. Smutna wizja, ale zawsze mi staje przed oczami kiedy patrzę na te mało istotne problemiki świata "cywilizowanego" w którym nie chce nikt widzieć problemu prawdziwego a jedynie wynajduje sobie zastępcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roślinożerca Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:14 Patrz, a ja nie jem mięsa od 10 lat, wyniki badań mam lepsze niż przed dziesięcioma laty, żadnych farmakologicznych wspomagaczy i odporność na tzw. stres jakby większa. Ewenement biologii, czy z innej jestem gliny, bardziej tej co koń i krowa? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Statystyka 19.09.07, 11:28 Jednen człowiek czy kilku to żaden argument. W dodatku brak porównania do stylu życia, który prowadziłeś wczesniej. Najczęściej wegetarianizm łączy sie z wiekszym dbaniem o swoje zdrowie stąd i moga być lepsze wyniki. Pytanie w dodatku co oznacza w twoim wypadku "wegetarianizm" - dopuszczasz produkty jakiekolwiek produkty zwierzęce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Statystyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:33 Sprostowanie: niedopuszczanie jakichkolwiek produktów odzwierzęcych to weganizm, nie wegetarianizm. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 11:47 :) i tak podejrzewałem. Wegetarianie sa grupa samooszukujacą się. Bo nie wiele pamięta, że za każdą mleczną krową idzie smierć cielaka. Jajka tez się z powietrza nie biorą. Kurom nioskom tez nie pozwala się zdechnąć naturalnie - idą na mięso. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:02 A chodzi o zbawienie tych zwierząt, czy choćby minimalne ograniczenie ich cierpienia? Żeby sobie na przykład umierały w przydomowych gospodarstwach, a nie na "taśmie produkcyjnej". Jesli nie mozna ustrzec ludzi (jakos ogolu) przed bezmzslnoscia, znaczy, ze sama mam sie stac glupia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miesozerca Re: Statystyka IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:07 Humanitarna hodowla i ubuj to kwestie daleko inne od zakazow jedzenia miesa. Myslisz ze kury nioski czy krowy mleczne sa hodowane w jakihs specjalnych warunkach roznych od tych w jakich przebywaja zwierzeta miesne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:27 nie mysle. kupuje jajka z wiejskich gospodarstw, wtedy kiedy moge. mleko pije sojowe, krowiego smaku nie pamietam, te z kartonow z mlekiem maja wspolny tylko kolor. daleka jestem od zakazywania komukolkwiek spozywania miesa, ale nie zgodze sie z tak kategorycznymi opiniami jak ta, ze jako dziedzice malp zmuszeni jestesmy je (mieso) jesc, i koniec kropka. na szczescie swiat zna wyjatki, silne, zdrowe, w liczbie wiekszej niz jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:32 ps. jak cos po kims dziedzicze to jestem spadkobierca czy dziedzicem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miesozerca Re: Statystyka IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:59 Ja akurat w zadnym poscie nie pisze ani nic o malpach ani nie zmuszam nikogo do jedzenia miesa. To jest wolny wybor. Wkurza mnie natomiast argument ze jakbysmy nie jedli miesa to napewno byloby czysciej na ziemi - guzik prawda czy Indie sa ekologicznie czyste? - tam jest przecierz najwiecej wegetarian i co? jakos nie sa wyspa czystego srodowiska na mapie swiata. Gospodarki swiata i psozczegolne galezie przemyslowe sa obecnie za bardzo powiazane ze soba, to ze nie zjem miesa nie znaczy ze nie zatruje srodowiska. Sprawdz jaki jest proces produkcji mleka sojowego. Ile do tego jest potrzebnych maszyn, srodkow i odczynnikow oraz energii? myslisz ze ta przetwornia soi truje mniej niz Krasula i melczarnie? Jesli zas chodzi o zywnosc wiejska-gospodarska to ja tez jak tylko jest mozliwosc jem takie jajka i pije mleko ktore nie przechodzilo przez mleczarnie. A miesko w wiekszosci tez kupuje z domowego uboju bo na taki swinki i inne zwierzatka karmi sie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 15:34 Ja pisałem o małpach. To jest dowód na to że mięso jest naturalnym składnikiem naszej diety i jest nam niezbędne do normalnego funkcjonowania. Oczywiście w zalezności od trybu życia zapotrzebowanie na to mięso jest różne, ale jest zawsze. Jeśli nie spożywa się mięsa to zastępuje się je innymi produktami "mięsopodobnymi", w krańcowych przypadkach wytworami chemii. Jak widać z postu roślinożercy wpierw próbował nam dowodzić jakie dobre jest nie jedzenie mięsa, a potem wyszło że jedynym powodem, dla którego powinniśmy porzucić mięsożerstwo, to męczenie zwierząt. Ok rozumiem ograniczenie męczarni do naprawdę niezbędnego. Ale będę jadł mięso bo do tego jestem stworzony. Tak samo jak ze względu na katowanie myszek przez mojego kota (a znęca się nad nimi naprawde okrutnie) nie zabronię mu polowań. Jest kotem, taka jego natura, a moją naturą jest żarcie (również) mięsa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:15 Moje posty są odpowiedzią na kategoryczne opinie Twoje i innych, którzy twierdzą, że bez mięsa ani rusz. niewątpliwie jestem spadkobiercą małpy, mam kły i pazury (co chyba bardziej upodabnia nas do wilków;)), szanuję ewolucje i jestem przekonana, że właśnie dzięki niej mamy tak wyspecjalizowany mózg, który zawiaduje m.in. metabolizmem. Co znaczy, że sama mogę wybierać sobie dietę, która mu służy, która nie uderza w moją naturę i może być to dieta roślinna (choć jadam produkty pochodzenia zwierzęcego, głównie jajka). Są tego w świecie dowody. A względy ideologiczne to uzupełnienie. Fajnie, jeśli można zminimalizować czyjeś cierpienie; krowy, świni, człowieka. Nie namawiam nikogo do porzucenia swoich dietetycznych zwyczajów, jeśli dają mu siłę i zdrowie. I tego samego sobie życzę, między innymi od Ciebie. ps. Moj pies upolowal kiedys sarne. Nie przestalam go lubic z tego powodu, nie postawilam do kata. Pokornie pochylilam glowe nad marwym zwierzakiem. I biologia. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 16:30 Mózg nie zawiaduje metabolizmem. Nie ma szans, i nie ma na to dowodów. Kły i pazury maja też małpy wyższe - radzę się przyjrzeć "uśmiechowi" szympansa. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 16:38 Tak off topic. Pies w lesie powinien być zawsze w kagańcu i na smyczy o ile nie jest na oficjalnym polowaniu. Wydłuży to znacznie jego żywot. Mysliwi nie lubią konkurencji - strzelają do psów "bez opieki". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:52 to akurat była łąka. i jeszcze: czy znasz wyniki badań nad zwierzętami trzymanymi nieustannie na uwięzi (na smyczy, w kagańcu, lub w klatce)? co się z nimi dzieje? albo jeszcze inaczej: dlaczego kotu nie zabraniać polowania na myszy, a psu na zwierzynę polną tak? ja rozumiem... przepisy. a co z biologią? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 17:25 > to akurat była łąka. Ale zapewne w pobliżu lasu. > i jeszcze: czy znasz wyniki badań nad zwierzętami trzymanymi > nieustannie na uwięzi (na smyczy, w kagańcu, lub w klatce)? > co się z nimi dzieje? A wiesz co to jest "lew klatkowy"? > > albo jeszcze inaczej: > dlaczego kotu nie zabraniać polowania na myszy, a psu na zwierzynę > polną tak? > ja rozumiem... przepisy. > a co z biologią? > Nie "polną", a leśną jeśli chodzi o sarnę. Zresztą mój pies dokładnie tak samo jak kot poluje na myszy - skutecznie, nawet w kagańcu. Po za tym zabronienie możliwości polowania psom wynika nie tylko z prawa. Również z biologicznych uwarunkowań. Pies polujący samopas na olbrzymim terenie, gdzie jest sporo dzikiej zwierzyny nikomu by nie przeszkadzał. Jednak tak już nie jest - liczba psów w Polsce zapewne wielokroć przewyższa ilośc zwierzyny płowej. Pozwolenie psom na takie zabawy szybko skończyło by sie ogołoceniem lasów z wszystkiego co większe, albo nie tak duże by się samemu obronić. O los myszy, ryjówek, norników, kretów i innych zwiarzaków na łace koło mojego domu się nie boje. Ile by ich koty nie złowiły populacji nie wytrzebią, a i skutecznie ograniczaja ich liczebnośc. Zabronie swobodnego latania psa "polujacego" po lesie ma też jeszcze inny wymiar niekoniecznie prawny. Zmniejsza szansę że taki osobnik zachce "ludziny". Kot nawet jakby i cos takiego mu do głowy strzeliło nie ma mozliwości technicznych - niemowlaki są dobrze pilnowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:01 co to jest lew klatkowy? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 19:02 > co to jest lew klatkowy? Efekt długoletniego rozmażania lwa w niewoli. Jego naturalnym siedliskiem jest już klatka w zoo, a nie wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 19.09.07, 19:31 jak ze swojego psa zrobię takiego klatkowego lwa, to raczej już się nie będe mogła do niego przytulać. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 19.09.07, 20:30 :) Nie da się zrobić z jednego to się osiąga po iluś pokoleniach. Zresztą psy są już "klatkowe" w większości ras. Wilka byś w mieszkaniu nie utrzymała. Pies to znosi ze spokojem ducha, a niektóre nawet boją się przestrzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roślinożerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 20.09.07, 01:15 tylko wiesz...mój pies to trochę wilk właśnie jest:) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: PS. - Pies i jego polowania. 20.09.07, 05:37 :) trochę? Jest krzyżówką z dzikim wilkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: PS. - Pies i jego polowania. IP: *.chello.pl 20.09.07, 15:08 dokładnie. jego prababki były zapładniane przez wilki i to nie są żarty. tak w każdym razie donoszą "rozszerzające horyzonty" publikacje. skoro pies jest już zwierzęciem klatkowym, niech sobie chociaż pobiegać po lesie "samopas" przez godzine dziennie może. i bez żelastwa na pysku. właśnie po to, żeby nikt (żadne dziecko, żaden dorosły) nie ugrzązł w paszczy "klatkowego lwa". a ta sarna to był incydent, jak w życiu każdego:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 16:47 "Nie ma szans, i nie ma na to dowodów." To nie ma szans, czy nie ma na to dowodów? Znaczy nie istnieje coś takiego jak zaburzenia psychosomatyczne? (w tym - przemiany materii) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 17:14 Mylisz dwie sprawy. Zaburzenia przemiany materii mogą wpływac na sposób myślenia - zwykle negatywnie. Mogą też wpływać na działania ludzkie - np poziom cukru we krwi czyli odczuwanie głodu zwiększy twoje zakupy pożywienia. Umysł może też wpłynąc na chemię - np strach powoduje wydzielanie określonych hormonów. Widok i zapach jedzenia spowoduje wydzielanie śliny. Jest to jednak działanie odruchowe - bez kontroli jaźni. Nie możesz świadomie zatrzymać produkcji soków żołądkowych, żółci. Nie możesz świadomie zmienić przebiegu sposobu trawienia. Nie możesz świadomie zmienić składu chemicznego śliny. Nie da się. Ty zaś głosisz że człowiek dzięki swojej samoświadomości może wpływać na swoją biochemię. Nie może - no chyba, że świadomie dobiera pokarm, przyjmuje lekarstwa, usuwa sobie jakieś gruczoły. Jednak jest to zupełnie co innego niż masz na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:30 no dobrze. czyli wniosek (do tematu) jest taki, że nie jedzenie mięsa jest wbrew naturze, wbrew naszej biologii (i nic tu wysoce wyspecjalizowany ludzki mózg nie ma do udziału). a jeśli to nie jedzenie mięsa komuś służy, poprawia wyniki, ogólny stan zdrowia, sprawność, to jak to uzasadnić? czekac na nagłe załamanie? a jeśli ono nie następuje, to komu to przynosi zawód?... Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 17:46 > no dobrze. > czyli wniosek (do tematu) jest taki, że nie jedzenie mięsa jest > wbrew naturze, wbrew naszej biologii (i nic tu wysoce > wyspecjalizowany ludzki mózg nie ma do udziału). Dokładnie tak. > a jeśli to nie jedzenie mięsa komuś służy, poprawia wyniki, ogólny > stan zdrowia, sprawność, to jak to uzasadnić? > czekac na nagłe załamanie? a jeśli ono nie następuje, to komu to > przynosi zawód?... Nie jeść dalej. Proste. O ile lekarz nie zauważy jakiś przeciwskazań do takiej diety. I nie świadczy to dokładnie o niczym, bo może być efektem tolerancji akurat tego osobnika do takiej diety. Po za tym ogólna poprawa zdrowia może być efektem innych zachowań, które zwykle towarzyszą wegetarianizmowi. Chodzi o zdrowszy tryb życia, regularniejsze posiłki, lepsze dbanie o menu. Tak znów lekko off topic o błędnym wyciąganiu wniosków z obserwacji. Czytałem w jednej publikacji dotyczącej "zdrowego żywienia" o eksperymencie polegajacym na podlewaniu bodajże zboża rosołkami pochodzącymi z gotowania pokarmów czystych i nieczystych zgodnie z Biblią. Podobno te podlewane "nieczystymi" szybko zwiędły. Jezeli nawet wierzyć, że wyniki eksperymentu były prawdziwe i statystycznie znaczące to zuuupełnie nic to nie mówi o wpływie na zdrowie człowieka ponieważ NIE jesteśmy zbożem odżywiajacym się przez podlewanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:04 to ja sobie jeszcze popatrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:49 na szczęście ja nie czytam takich bredni:) Biblii też nie (skąd te błędne wnioski?!), z całym szacunkiem do wszystkich jej wiernych... Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Statystyka 19.09.07, 19:04 Czytanie różnych publikacji rozszerza horyzonty. A tam prócz tego typu bredni były również całkiem interesujące przepisy kulinarne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Statystyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:10 Ja już sam się gubię, do kogo było to pytanie, więc odpowiem ;) Najważniejsze, to wybierać to, co służy Tobie samemu. Ja sam jem mięso w minimalnych ilościach, a mimo że np. oddaję krew i nie zjadam danej mi czekolady (czyli tracę co 8 tygodni 5500 kcal i dość sporo żelaza) ciągle nie mam "legendarnej" anemii. Do tego czuję, że cały układ pokarmowy funkcjonuje znacznie lepiej. Niemniej trzeba też mieć świadomość i dobierać produkty naprawdę dobrze - no i pamiętać, że dla dzieci dieta bezmięsna (a szczególnie wegańska, bo mleko zwierzęce, jajka itp. mają mnóstwo doskonałych dla młodego człowieka składników) może być bardzo szkodliwa. Dorosły, który ma ciało jako-tako uformowane (choć ciągle zmieniające się) nie musi aż tak dbać o dietę - ale skomponowanie takiej, w której nie będzie żadnego niedoboru (głównie białek i zawartych w nich aminokwasów egzogennych oraz wit. B12) i która będzie odpowiadała potrzebom dziecka, bez mięsa jest po prostu bardzo trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Statystyka IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:44 dziękuję za słowo "trudne" a nie "niemożliwe":) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... IP: *.chello.pl 19.09.07, 13:19 Jeżeli za jakiś czas wszyscy zrozumieją że do szczęśliwego życia człowiekowi nie jest potrzebny trup na talerzu i przejdą na wegetarianizm, to niestety tej krowy na łące już nie zobaczysz, bo nikt nie będzie hodował krowy dla samej przyjemności jej posiadania. Osobiście potrafię się obyć bez mięsa, ale nie jestem przekonany do takiej potrzeby. Dlaczego wilk ma prawo jeść mięso, a człowiek nie? Nie widzę powodu takiej dyskryminacji człowieka, natomiast widzę potrzebę walki z wielkimi fermami, z doświadczeniami na zwierzętach i wszelkimi przejawami okrucieństwa wobec zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 16:42 Zgłosił bym sprzeciw wobec likwidacji doświadczeń na zwierzętach. Powiedział bym raczej - "niepotrzebnych" doświadczeń na zwierzetach. Całkowita likwidacja takich testów daje wybór z trzech możliwości: - produkt nie testowany; - produkt testowany na "biednych", - rezygnacja z jego wprowadzenia ze względu na ryzyko. Pkt 3 ok jeśli chodzi o kosmetyk, dla lekarstwa... Odpowiedz Link Zgłoś
mk.16 Re: Jeszcze kilkadziesiąt lat... 19.09.07, 19:31 util napisał: > ...i ogół ludzi zrozumie tę oczywistość: cywilizowanemu człowiekowi do szczęśli > wego życia nie jest niezbędny trup na talerzu. Masz ochotę na mięso? Wydaje ci > się że nie potrafisz bez niego żyć? Idź na łąkę i spróbuj zjeść sobie krowę - m > oże wtedy kilka prawd stanie się jasne. W 100% się z Tobą zgadzam ;) Wegetarianie! Łączcie się! :D Odpowiedz Link Zgłoś
caissene winny konsumpcjonizm 19.09.07, 10:17 Nie jestem ekologiem, ale popieram Ekologa. Na pewno musi być związek między wzrostem konsumpcji w ogóle, niekoniecznie mięsa, a ociepleniem. Jeśli będę się obżerać owocami południowymi i czekoladą ;) to, niestety, skądś muszą być one przetransportowane, prawda?...Jeśli chcę palić papierosy (nie palę ;), pić okrągły rok alkohole z różnych stron świata (niekoniecznie to robię, ale załóżmy..) to też ktoś musi je przywieźć. Jeśli chce mi się gadżetów komputerowych z Hong-Kongu (oj, chce, bardziej niż słodyczy i alkoholi...) to też trzeba spalić sporo paliwa, żebym mogła to dostać. Jestem za umiarkowaniem, tak ogólnie, konsumpcji, jednakże nie wyobrażam sobie powrotu do lnianej sukienki i, co tam jeszcze nosili za Piastów? Zimą chyba futra... No, muszę już uciekać, bo Ekolog mnie zamorduje ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: winny konsumpcjonizm IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:29 zgadzam sie w 100% i dodadm tylko tyle ze wszelkie galezie gospodraki sa ze soba tak powiazane na dzien dzisiejszy ze nawet farmy ekologiczne przyczyniaja sie w duzym stopniu do zwiekszania emisji CO2 i innych zanieczyszczen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: winny konsumpcjonizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:34 Gdyby nie transport masowy, musiałabyś zasuwać po jedzenie do najbliższego lasu - nie pytam nawet, ile energii byś zużyła i ile CO2 wytworzyła oddychając w czasie takiego biegu, a potem powrotu marszem przy dużym obciążeniu. A teraz pomnóż to razy tyle, ilu ludzi musiałoby wykonać analogiczną czynność. Choć zgadzam się, transport na skalę globalną to inna sprawa i temu się nie da zaprzeczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wege ROTFL IP: *.acn.waw.pl 19.09.07, 16:14 > Poza tym zaprzestanie jedzenia zwierząt oznaczać będzie wyginięcie > niektórych gatunków zwierząt np. świń. Świń domowych na świecie jest około miliarda, martw się o bardziej zagrożone gatunki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Prawdziwa przyczyna... IP: *.aster.pl 19.09.07, 17:37 globalnego ocieplenia to życie człowieka. Gdyby ludzi nie było nie byłoby problemu. Gdyby wszyscy przestali jeść, zagłodzili się na śmierć to nie byłoby emisji gazów i jeszcze użyźnilibyśmy glebę dzięki czemu lepiej rosłyby rośliny. Należy popełnić zbiorowe samobójstwo wtedy uratujemy naszą planetę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Re: Prawdziwa przyczyna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:46 > Należy popełnić zbiorowe samobójstwo wtedy uratujemy naszą planetę. A nie łatwiej po prostu NIE JEŚĆ MIĘSA? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Prawdziwa przyczyna... IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:19 zalozmy ze kazdy nagle przestanie jesc mieso myslisz ze az taki wplyw ma to na zanieczyszczenia. Przestaniemy jesc mieso i co dalej bedziemy miec pelno gadzetow elektrycznych (klepiesz wlasnie w jednego a ja w drugiego) i innych urzadzen ktore potrzebuja energii. Potrzebujemy transportu, potrzemubjemy mieszkan, potrzebujemy rozmaitego ich wyposazenia. Rolnik potrzebuje traktoru, kombajnu, innych maszyn, uzywa srodkow ochrony roslin i nawozow sztucznych - i co myslisz ze jak przestaniemy jesc mieso to on to zmieni? ze bez miesa bedziemy potrafili wyprzec sie samochodow, elektrycznosci, przeniesc sie do jaskin i szalasow z naszych ogrzewanych zima mieszkan? A co z przemyslem przetwarzajacym produkty spozywcze pochodzenia roslinnego? myslisz ze one sa takie czyste i nie zuzywajac energii. Masz przyklad Indii - wiekoszosc mieszkancow to wegetarianie (w tym znaczny odsetek wegan) a srodowisko maja zatrute strasznie. Ja osobiscie (co juz wspominalem) rowniez ograniczam mieso. Staram sie jesc wiecej ryb, warzyw, owocow, ziaren roznego rodzaju, nabialow. Ale to nie o to chodzi co kto je - chodzi o durna indoktrynacja tego artykulu ktory stwierdza ze ci co jedza mieso przyczyniaja sie do zatrucia srodowiska a ci co go nie jedza to juz nie. No paranoja i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Re: Błędne wnioski IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:49 Jestem wegetarianka od 11 lat. To byl swiadomy madry wybor. Wybor wrazliwosci, wybor dla zdrowia, etyki i ekologii. Moje dzieci tez beda wege. Moj luby juz jest, od roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro To ludzi jest za duzo...a nie zwierzat IP: *.ip.fastwebnet.it 19.09.07, 08:21 przy mniejszej ilosci loudzi, nie bylo by potrzeby tyle zwierzat hodowac....czasami wydaje mnie sie ze chce sie wine za niszczenie ziemi na kogos innego zrzucic. Psy, swinie i szczury bez duzych miast nie mialy by takiego bytu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: franek Re: To ludzi jest za duzo...a nie zwierzat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:59 Jakby tak całkiem ludzi wykasowac to by było wiecej miejsca dla zwierzatek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hegemon no i zaszpanowales IP: *.0.251.72.1dial.com 19.09.07, 15:37 co za wypowiedz gratuluje Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:21 Ciekawe, tylko zapomnieli podać dokładne, suche dane. Populizmem łatwiej przemówić do milionów. Po pierwsze pamiętajmy, że duża cześć lasów deszczowych ginie bo Brazylia potrzebuje miejsca na uprawy soji. Po drugie ekologia to nie tylko CO2 (o czym się ostatnio zapomina). Masowe nawożenie pól przyczynia się do zanieczyszczenia oceanów, mórz, rzek i jezior. Z tego co pamiętam, to wyliczenie było takie. Jedna krowa mięsna przyczynia się do ocieplenia klimatu w takim stopniu jak samochód przejeżdżający 70tys km. Tylko, że z takiej krowy mięsa jest dla kilku osób, a samochód... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:39 > Ciekawe, tylko zapomnieli podać dokładne, suche dane. To nie jest gazeta naukowa ani nawet popularnonaukowa, większości czytalników nie interesują suche liczby i zestawienia tylko konkretny wniosek. > Po pierwsze pamiętajmy, że duża cześć lasów deszczowych ginie bo Brazylia > potrzebuje miejsca na uprawy soji. Po drugie ekologia to nie tylko CO2 (o czym > się ostatnio zapomina). Masowe nawożenie pól przyczynia się do zanieczyszczenia > oceanów, mórz, rzek i jezior. Co z tego, że uprawy są bardziej szkodliwe niż hodowla zwierząt, skoro z nich i tak nie jesteśmy w stanie zrezygnować? (w przeciwnieństwie do jedzenia mięsa, bez którego człowiek żyć jednak może) > Z tego co pamiętam, to wyliczenie było takie. Jedna krowa mięsna przyczynia się > do ocieplenia klimatu w takim stopniu jak samochód przejeżdżający 70tys km. > Tylko, że z takiej krowy mięsa jest dla kilku osób, a samochód... Jeden samochód też przypada na kilka osób. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:44 To sobie stań na głównej ulicy rankiem i zobacz ile osób średnio jeździ w samochodzie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:46 Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy. Nalezy zauwazyć że jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle masowe. Zamiast zwierząt możemy sobie pomagać chemią - różne witaminki, suplementy, skóry ekologiczne itp. To tez powoduje niszcenie środowiska. Naprawdę jedynym czynnikiem niszczącym przyrodę jest sama obecność ludzi. Mała ilośc ludzi może żyć w równowadze z przyrodą - duża bedzie ją zawsze eksploatowac. Czyli promujmy środki antykoncepcyjne i pogadajmy poważnie z róznymi fundamentalistami (mniejszymi lub większymi) religijnymi z Watykanem włącznie do czego prowadzi nadmierna prokreacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:25 > Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W > dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy. Skad wiesz? Nie ma na to ŻADNYCH naukowych dowodów, jedynie wątłe przypuszczenia. Mięso powinny jeść dzieci i młodzież, tu się zgodzę... A czy ludzie dorośli? Sam jestem wegetarianinem od 8 lat, z ciekawości robiłem sobie badania krwi i jakoś wszystko mam w normie; na swoje zdrowie nie narzekam - wręcz przeciwnie, dzięki takiej dziecie wyszedłem z nadwagi i poprawiłem swój ogólny stan zdrowia. Nalezy zauwazyć że > jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia > zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle > masowe. Mleko krowie i jego przetwory tylko szkodzą ludziom, (zapytaj się lekarza jeśli wątpisz) a jajka raczej nie są podstawowym skladnikiem wyżywielnia ludzkości. ;) > Zamiast zwierząt możemy sobie pomagać chemią - różne witaminki, > suplementy, skóry ekologiczne itp. To tez powoduje niszcenie > środowiska. Według mnie, nie trzeba łykać żadnych tabletek czy innego syfu. > Naprawdę jedynym czynnikiem niszczącym przyrodę jest sama obecność > ludzi Mamy technologię i wiedzę pozwalającą, aby istnieć nie niszcząc przyrody, tylko od każdego z nas osobno zależy, czy ztego skorzystamy... Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:37 A propos mleka, korzystasz z informacji rozpowszechnianych przez producentów sztucznych margaryn. Zdarzają się przypadki nietolerancji laktozy lub alergii na kazeinę krowią. W wielu takich przypadkach można jeść wysokoprzetworzone sery. W skrajnych wypadkach trzeba z tego zrezygnować. Lekarzy nie warto pytać - rzadko znaja sie na dietetyce, niegdy na technologii przetwórstwa zywności. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:44 Z tego co ostatnio słyszałem, tolerancja na laktozę jest coraz większa i jest to wynik ewolucji. Co ciekawe, mieszkańcy różnych krajów mają różny jej poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:05 To ma istotnie podłoże ewolucyjne. W całkiem niedalekiej przeszłości tolerancja laktozy wykształcała sie na terenach zamieszkanych przez ludy pasterskie, gdzie mleko stanowiło znaczący element diety. Tak się składa, że Europa prawie w całości była zamieszkana przez takie społeczności. Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:47 A badałeś sobie mocz? Masz zasadowy odczyn, co w żadnym wypadku nie jest normą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:38 Jesz wegansko? tylko z farm ekologicznych? jesli tak to pozazdroscic bo pewnie jestes bogaty jak cie na to stac. Jesli nie jesz produktow z farm ekologicznych to zatruwasz srodowisko na rowni z innymi - dlaczego, umiescielem obszerny post ciut wyzej masz chec pofatyguj sie do niego. Poza tym jesli chodzi o te twoje nowinki techniczne to wlasnie one powoduja duze zanieczyszczenie srodowiska bo perpetuum mobile nikt jeszcze nie wynalazl a te bajery potrzebuja jednej rzeczy: energii. O szkodliwej produkcji z udzialem agresywnych chemikaliow nie wspomne. Rozwoj techniki przyczynil sie do zwiekszenia liczby ludnosci i jej wiekszego wplywu na srodowisko. Bedzie nas malo bedziemy zyc w symbiozie z natura tak jak inne gatunki. A teraz obejrzyj sie wokol siebie i zobacz ile zanieczyszczen potrzeba bylo aby wyprodukowac wszystko co masz w zasiegu reki. A twoj samochod? jak nie masz to pewnie rower? - jesli maniak roweru to pewnie rama aluminiowa albo wlokna weglowe - wiesz ile emituja huty aluminium?? a ile wydobycie ropy na wlokna weglowe? Chyba nie mniej niz hodowla bydlaczka czy prosiaczka:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: es Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 195.116.62.* 19.09.07, 11:03 >Z jedzenia mięsa można zrezygnowac tylko krótko terminowo. W dłuższych przedziałach czasu to się źle kończy. Nalezy zauwazyć że jest tu mowa o odrzuceniu WSZELKICH produktów pochodzenia zwierzecego - łacznie z mlekiem i jajkami bo to oznacza też hodowle masowe. Nie jem mięsa połowę swego życia, czyli 16 lat. Jem mlekopochodne. Jeśli chodzi o wegan, czyli ludzi odrzucających mleko, jajka itp. to znam takich, o podobnym stażu. Żyją, nie mają problemów ze zdrowiem, są np. krwiodawcami, a to znaczy, że krew jest spoko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fabrykant Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:59 a wiecie jak sie produkuje mlekopodobne?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bartek Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.matrix.pl 19.09.07, 09:47 wylapalem ciekawy glos w dyskusji przeciw hodowli zwierzat :) ************************************************** > Co z tego, że uprawy są bardziej szkodliwe niż hodowla zwierząt, ************************************************** bez komentarza :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:04 Dodaj jeszcze kilka zdań wyrwanych z kontekstu i wyjdzie na jaw, że jestem agentem obcego wywiadu rozpowszechniającym wrogą propgandę. ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.wist.com.pl 19.09.07, 08:46 Po drugie ekologia to nie tylko CO2 tak, również metan :) sprawdź skąd się bierze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:03 Tak, metan ale to ten sam dział co CO2. Czy dla ciebie ekologia to tylko globalne ocieplenie? Co chociażby z GLobal Dimming, czy zanieczyszczeniem wód gruntowych, powietrza i setkami innych problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boa Brazylia potrzebuje miejsca na uprawy soi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:25 .. bo soją (i innymi roślinami) karmi się krowy i świnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:11 90% swiatowej produkcji soi trafia do przemyslu hodowlanego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksin Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.ericsson.net 19.09.07, 15:36 tak do chodowli durnych wegetarian oraz w celu dalszej degeneracji ich mozgow Odpowiedz Link Zgłoś
bezportek Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa? 19.09.07, 08:23 Naiwnosc wegetarian jest tylez wzruszajaca, co idiotyczna. Spodziewac sie, ze byle pacan, czy bubek Al, czy ciotka Hillary, czy inna demomenda, serio traktuje swoje wypowiedzi, to juz szczyt. Tak jak cyganskie "czaczimo romani" sluzy wylacznie otumanieniu rozmowcy, tak kazde slowo, gest i pierd politykiera nakierowane sa na stworzenie falszywego wrazenia u publiki, przekonanie co durniejszych, ze ich poglady sa w calosci podzielane a ich zamierzenia beda realizowane. W miare moznosci, oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.lublin.enterpol.pl 19.09.07, 08:40 polscy ekolodzy jeżdżą Skodami zamiast tramwajami to niby dlaczego Al Gore ma przestać jeść mieso? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 08:47 Ja jeżdżę komunikacją publiczną, a większość moich znajomych ekologów nie posiada samochodu i jeździ rowerami lub transportem publicznym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:14 I marnujesz energię na zasilanie tego paskudnego komputera? Elektrownia przez Ciebie wytwarza więcej CO2! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:46 a wasze rowery drodzy ekologowie to sa z drewna co? wiekszosc znanych mi ekologow ma rowery wyzszej ligi - aluminiowe ramy itp - i zaden z nich nie rpzejmuje sie emisja zanieczyszczen z hut aluminium. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:16 Sluchajcie... nie przechodzcie na populistyczne argumenty. Co wy chcecie? Zeby ekolodzy harakiri popelnili? Ludzie. Tu nie chodzi o calkowita likwidacje wplywu czlowieka na srodowisko, ale o zmniejszenie sladu ekologicznego. A uprawa roli ma mniejszy slad niz hodowla zwierzat. I jezdzenie rowerem ma mniejszy niz jezdzenie samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:02 No tak masz racje produkcja nawozow i opryskow tudziez genetyczne modyfikacje zywnosci sa znacznie mniej szkodliwe niz np wypas bydla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normalsina Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.centertel.pl 19.09.07, 12:04 rower nieekologiczy... argument swiadczacy o braku argumentu.... produkcja + ekspolatacja roweru jest tysiace razy bardziej przyjacna srodowisku niz samochod. to tak jakby powiedziec kobiecie bedacej przeciwko aborcji, iz sam zabija co miesiac jedo dziecko nie zapladniajac kazdej komorki jajowej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 19.09.07, 12:27 ja nie mowie ze jest nieekologiczny tylko chcialbym abyscie szanowni ekolodzy wegetarianie spojrzeli szerzej na problem. Tak samo jak sie wytyka brak ekologi w hodowli mozna wytknac ja wszedzie. Sami ekolodzy uzywacie przeroznych rzeczy codziennie i np swoim komputerem czy rowerem trujesz bardziej (mimo ze nie jesz miesa) niz rolnik ktory mieso je z kurki ktora wyhodowal a nie ma ani komputera ani roweru. Rowery tez sie produkuje nie zapominaj o tym, podobnie jak komputer ktorego uzywasz i serwer ktory pozwala wpisywac twoje madrosci tutaj. I to wszystko potrzebuje energii, ramy rowerowe sie tloczy i spawa a nie klepie mlotkiem. Nie popadajmy w skrajnosci jak sie chce zawsze sie czegos doczepi tak jest w wypadku "namowy" na nie jedzenie miesa. A wy wszyscy jarosze jecie z farm ekologicznych czy raczej kupujcie na straganach i w marketach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:01 Chłopie, coś ci się pomililo. Przeczytaj jeszcze raz artykuł to się dowiesz że to wegetarianie atakują ekologów za to że nie promują wegetarianizmu. W kwestii szkodliwości produkcji rowerów nie chce mi się dyskutować, chyba tylko jescze zapomniałeś napisać, że produkcja tramwajów też jest szkodliwa dla środowiska. Jesteś po prostu śmieszny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:36 Ty naprawde nie umiesz czytac ze zrozumieniem. NIe odpisywalem do artykulu a do ludzi ktorzy twierdza ze ci co jedza mieso przyczyniaja sie do zatrucia bardziej niz ci co nie jedza. Idac tym tokiem wlasnie mozna sie przyczepic do wszytskiego i zakwestionowac wszystko lacznie z ekologicznoscia roweru i tramwaju. Bo oczywiscie ze sa ekologiczniejsze niz np samochody ale posrednio lub bezposrednio w zwiekszonej emisji co2 maja udzial. no i kto jest teraz smieszny?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: *.chello.pl 19.09.07, 21:19 Ile Ty masz lat i jakie wykształcenie. Nie tylko nie rozumiesz co inni napisali, ale nawet nie wiesz co napisałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy politykierstwo z ociepleniem globusa IP: 62.242.2.* 20.09.07, 08:02 odpowiedz typowego polityka polskiego - jak brak argumentow to wciskamy ludziom ciemnote Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaxHol Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.comarch.com 19.09.07, 08:38 A jak ktoś ma własną hodowlę kurczaków albo świń w ogródku? To co też jest zły? Ja tam będę jadł mięso i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:42 > Ja tam będę jadł mięso i tyle. I właśnie przez takich ludzi jak ty ten kraj (i w zasadzie cała planeta) tak wygląda. Równie dobrze mógłbyś napisać "Ja tam będę wywoził śmieci do lasu i tyle" Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:48 Proponuje zapoznac się z naturalnym menu naszych najbliższych małpich krewniaków szympansów. Czym naprawdę żywią się te rozkoszne zwiarzątka jak ich nikt nie widzi. Proszę wyciagnąć z tego wnioski. Dokładnie tak samo czym się żywią tacy "roslinożercy" jak gryzonie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:30 > Proponuje zapoznac się z naturalnym menu naszych najbliższych > małpich krewniaków szympansów. Czym naprawdę żywią się te rozkoszne > zwiarzątka jak ich nikt nie widzi. Proszę wyciagnąć z tego wnioski. > Dokładnie tak samo czym się żywią tacy "roslinożercy" jak gryzonie. Musisz mieć naprawdę dużo szacunku do ludzi, skoro zrównujesz ich z małpami i myszami. :/ Szympansy czy gryzonie żyją w stanie dzikim, bez mięsa nie miałyby energii do życia. My natomiast pół życia spędzamy leżąc, a drugie pół siedząc. Mięso przestało być nam potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:36 Może ty tak spędzasz ale nie wszyscy. Zresztą mięso jest również niezbędnym składnikiem diety tych małp, które zyją w zoo w stanie równie "leniwym" jak niektórzy ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:16 > Musisz mieć naprawdę dużo szacunku do ludzi, skoro zrównujesz ich z małpami i m > yszami. :/ Czyżbyś nie słyszał o ewolucji? :)))) I o tym, że metabolizm mamy niemal identyczny jak wspomniane właśnie szympansy i myszy? Wielki ekolog się znalazł - mięcha nie je, ale za porównanie siebie z szympansem obraża się jak 5-letnie dziecko <lol> Głosuj na Macieja Giertycha! :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:21 > Czyżbyś nie słyszał o ewolucji? :)))) I o tym, że metabolizm mamy niemal identy > czny jak wspomniane właśnie szympansy i myszy? Osoba, która twierdzi, że nie różnimy się niczym od małp chyba własnie nie słyszała o ewolucji. Twierdzisz, że przez tysiące lat rozwinania nauki i kultury ludzkość nie dokonała żadnego postępu względem swoich ewolucyjnych przodków? Jeśli tak, to idź do dżungli i żyj obok małp. W końcu niczym sie od nich nie rożnimy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:32 Chłopcze, usiądź może do podręcznika biochemii, przeczytaj go, zrozum... Potem pogadamy, jak pojmiesz kiedyś łaskawie, że szympans od człowieka pod względem metabolizmu nie różni się praktycznie w ogóle. Tobie się wydaje, że jak człowiek się nauczył używać narzędzi to od razu się zmienia sposób funkcjonowania jego metabolizmu - trudno o większą bzdurę. Naprawdę, usiądź do podręcznika biochemii i wtedy będziemy w ogóle mieli o czym rozmawiać. Póki co tylko błaźnisz się takimi wypowiedziami. Kultura to nie to samo, co biologiczne podstawy funkcjonowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:38 Metabolizm się nie zmienił. Nigdy nie musieliśmy jeść mięsa z jego powodu. Zreztą wcale nie jesteśmy potomkami szympansów. O wiele blizej nam np. do roślinożernych australopiteków. Rozwój kultury i nauki natomiast sprawił, że jesteśmy w stanie dostrzec coś więcej niz tylko własne podwórko. I powinniśmy to zrobić, zanim będzie za późno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 10:49 Hodowla kur i swin we wlasnym ogrodku jest o wiele bardziej ekologiczna niz kupowanie warzyw i owocow ze straganow i sklepow. Przecierz to odpowiednik ekologicznych farm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:19 a te kury i swinie to czym sie zywia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:17 ekologiczna pasza z mojego ugoru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:49 O autralopiteku wiemy tyle, że najprawdopodobniej nie jadł mięsa tylko dlatego, że był za głupi, żeby je upolować. Poza tym żył na zbyt ubogich terenach i dlatego zajął się zbieractwem. Ot, normalna adaptacja do warunków środowiskowych - "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma". Jednak zasady ekologii są takie, że każdy organizm, gdy tylko trafia na korzystniejsze warunki, stara się z nich wycisnąć możliwie dużo dla siebie. Więc to kolejny bardzo nietrafiony argument - z jednej strony starasz się używać argumentów "biologicznych", a z drugiej twierdzisz, że "biologicznie logiczne" jedzenie mięsa jako łatwego źródła energii o zbliżonym składzie chemicznym do Twoich własnych tkanek jest złe i bezsensowne. Zdecyduj się na jedną z możliwości. Rozwój kultury i nauki... To tutaj odpowiem tak: bezsprzecznie MOŻEMY żyć bez prądu, ale wybraliśmy łatwiejszą i wysoce nieekologiczną drogę, czyli spalanie węgla (w przypadku Polski) w celu wytwarzania elektryczności. Czyli mam w takim razie rozumieć, że jako człowiek kulturalny (czytaj: wysoce zorganizowany i rozwinięty umysłowo, piszę to bez ironii!) powinieneś w imię natury łazić nago (produkcja ubrań to zużywanie CO2 i masowe uprawy kosztem wycinanych lasów!), a jakbyś już miał ubrania, to prać je nad rzeką na tarce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:03 Skoro (jak mówisz kiedyś wszystkożerny) australopitek mógł przeżyć bez jedzenia mięsa to nasz gatunek także może. > Jednak zasady ekologii > są takie, że każdy organizm, gdy tylko trafia na korzystniejsze warunki, stara > się z nich wycisnąć możliwie dużo dla siebie. Ale człowiek już przestał być częścią środowiska, zaczął je samemu kształtować, czego nie robi żaden inny gatunek. I nie może dalej postępować według tych zasad. Musi z czegoś zrezygnować, o chyba, że nie chce istnieć długo... > Czyli mam w takim > razie rozumieć, że jako człowiek kulturalny (czytaj: wysoce zorganizowany i roz > winięty umysłowo, piszę to bez ironii!) powinieneś w imię natury łazić nago Latem z chęcią chodziłbym nago, niestety to jest nielegalne. :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:08 Przestaliśmy być częścią środowiska, powiadasz... To spróbuj przeżyć bez roślin, które jesz, bez tlenu, którym oddychasz, bez wody, która jest w ciągłym obiegu w przyrodzie. Aha, i daj znać, gdzie Cię pochowają, osobiście przyjadę postawić znicz ku czci bezmyślnej demagogii. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 11:42 Z tym australopitekiem - nieumiejętnośc polowania nie świadczy o tym, że się nie jest mięsożernym. Pra ludzie byli raczej padlinożercami. Zresztą wszystkożerność oznacza, że się je wszystko co wpadnie w ręce. Porównanie naszego przewodu pokarmowego z przewodem pokarmowym innych zwierząt wyraźnie wskazuje że jestesmy przystosowani właśnie do takiego urozmaiconego menu. Ostatecznie można z róznych wzgledów zrezygnować z jedzenia mięsa. Tylko dla czego wmusza się identyczną dietę wszystkim ludziom bez względu na ich sposób życia, zwyczaje, kulturę, potrzeby? Posłał bym jednego drugiego wegetarianina do pracy fizycznej na Syberii. Ciekawe ile by wytrzymali? Zgadzam się że w diecie osób żyjacych w ciepłym klimacie i wykonujacych lekką pracę produkty mięsne można ograniczyć do minimum. Tak samo u ludzi żyjący w "sztucznym" świecie klimatyzowanych pomieszczeń, klimatyzowanych samochodów i klimatyzowanych biur. Sam w lecie mocno ograniczam jedzenie wszelkich mięs. Ot nie muszę tego robić, i taniej, i bardziej interesująco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:52 > Z tym australopitekiem - nieumiejętnośc polowania nie świadczy o > tym, że się nie jest mięsożernym Owszem - ale dla organizmu tak mało sprawnego fizycznie, jak człowiek (w tym praczłowiek), wygranie konkurencji o padlinę z urodzonymi drapieżnikami to strasznie trudna sprawa. Za to zdobycie umiejętności polowania daje bardzo dużą szansę, że to, co upolujesz, będzie już "twoje". Budowa przewodu pokarmowego oraz argument o Syberii - popieram. Ludzki żołądek nie byłby w stanie pomieścić tyle jedzenia, żeby przy temperaturze -30 utrzymać na dłuższą metę równowagę termiczną i energetyczną wyłącznie dzięki pożywieniu roślinnemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dobre_lolo Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:21 piszecie o Syberii, zapominając, że jednak żyjemy w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meteopata Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 13:22 gdzie mamy przynajmniej 6 raczej zimnych miesiecy. Lata niezbyt cieple szczegolnie to zeszle brrrr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:17 Ale rozmawiamy o potrzebach żywieniowych człowieka, a nie Polaka. Poza tym wcześniej było wspomniane nawet przez "mięsnych", że rzeczywiście w naszych warunkach można ograniczyć w pożywieniu zdrowego człowieka mięso do minimum. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 15:38 Gość portalu: mikroos napisał(a): > Ale rozmawiamy o potrzebach żywieniowych człowieka, a nie Polaka. Poza tym wcze > śniej było wspomniane nawet przez "mięsnych", że rzeczywiście w naszych warunka > ch można ograniczyć w pożywieniu zdrowego człowieka mięso do minimum. Do minimum naszych warunków, zależnego od trybu życia i aktualnej pory roku. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 15:39 czytałam, że psychika wpływa na biochemię mózgu. mózg zawiaduje metabolizmem; mamy te przewage nad szympansami, otrzymaną w toku ewolucji, że na pewnym poziomie świadomości możemy sami wybierać dietę, która nam służy. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 16:33 Gość portalu: roslinozerca napisał(a): > czytałam, że psychika wpływa na biochemię mózgu. mózg zawiaduje > metabolizmem; mamy te przewage nad szympansami, otrzymaną w toku > ewolucji, że na pewnym poziomie świadomości możemy sami wybierać > dietę, która nam służy. Nie prawda w odniesieniu wpływu umysłu na metabolizm. Jest za to powiązanie wzajemne procesów o charakterze chemicznym i myślenia - to jednak nie ma nic wspólnego z świadomym kształtowaniem sposobu przebiegu reakcji metabolicznych w organiźmie. Dietę oczywiście możemy sobie sami wybierać, aż do świadomego zagłodzenia sie na śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:16 mogę tylko odpowiedzieć, że na świecie istnieją ludzie, którzy żywią się węglowodanami, cukrami oraz tłuszczami pochodzenia tylko roślinnego, trenują umysł w medytacji i dożywają wieku sędziwego w zdrowiu, sile, intelektualnej sprawności. czy oni pochodzą od jakiejś innej małpy? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 17:28 A Winston Churchill pił nałogowo, palił jak smok i też dożył sędziwego wieku w świetnym stanie umysłowym. Ot zmiennośc osobnicza w ramach jednego gatunku. Raczej jednak odradzał bym innym pójście w jego ślady. Nie każdy ma do tego predyspozycje. Kwestia.....biochemii organizmu właśnie na którą wpływać potęgą umysłu nie możemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinnosc Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 17:48 Przepraszam za moją dociekliwość, ale dużo wiesz, a ja się chętnie więcej dowiem. Czy ludzie "ze wschodu" stosujący te zgoła różne od naszych praktyki żywieniowe i pracy z umysłem, mają inną biochemię organizmu od innych, czy czemu to dowodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 17:52 O jakich "ludziach ze wschodu" piszesz? Co to znaczy różne praktyki żywieniowe? Gdzie sa jakieś różnice w "biochemii"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roslinozerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:39 > O jakich "ludziach ze wschodu" piszesz? tych, którzy zamieszkują Azję; nie uściślam, bo mieszkają w różnych krajach, musiałabym spojrzeć do altasu, by kogoś nie pominąć, a kogoś niesłusznie nie dorzucić. Jest wsród nich gro nie jedzących mięsa, długowiecznych "buddystów". O nich myślałam. >Co to znaczy różne praktyki żywieniowe? a niejasne jest słowo "różne" czy słowo "praktyki"? >Gdzie sa jakieś różnice w "biochemii"? nie wiem, to ja się pytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 19:25 Z Buddystami to pudło. pl.wikipedia.org/wiki/Wegetarianizm Zgodnie z tym co tam napisane taki Dalajlama je mięso. A tak co do samej metodologii - by na prawdę udowodnić, że każdy może przejść w każdej chwili na dietę bezmięsną trzeba było by przedstawić populację osób całkowicie nie jedzących mięsa w doskonałym stanie zdrowia i robiącą to od pokoleń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:41 Japonczycy zyja np dlugo. Ich dieta jest moze uboga w mieso czerwone (wplyw polozenia Japonii) ale za to bogata w ryby, owoce morza i rozne morskie zielska. Im to sluzy - ja osobiscie tez staram sie w miare mozliwosci zastepowac mieso czerwone rybami. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 20.09.07, 05:42 Co do Japonii. Kiedyś byli raczej niskiego wzrostu. Jeszcze do czasu IIWŚ. Znaczna poprawa wyżywienia spowodowała że obecne pokolenia nie odbiegają zbytnio wzrostem od Europejczyków. Cała sprawa polega na zróżnicowanej diecie i dostosowanej do potrzeb organizmu (tryb życia, osobnicza przemiana materii). Jedni mogą bardziej zminimalizować określone pokarmy inni mniej. Idotyzmem jest tylko wmawianie że wszyscy możemy żywić się tak samo (czysto jarsko) i być zdrowii i w pełni sprawni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roślinożerca Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 20.09.07, 14:53 ale równie idiotyczne jest mówienie, że człowiek bez mięsa obejść się nie może - bo jest do tego stworzony,by je jeść. (o tym do czego człowiek jest stworzony raczej, dzisiaj jeszcze, bałabym się sądzić). chyba o to samo nam chodzi. a co do tej metodologii - jeśli ktoś kiedyś podejmie się próby zrobienia takich badań, chętnie je wespre. nie z fanatycznej chęci udowodnienia komuś swoich lub nie swoich racji, a czystej ciekawości. chce zwrócić jeszcze uwagę na odsetek ludzi chorujących (i na "złą przemiane materii" i ogólnie - różne dolegliwości) pośród zdeklarowanych mięsożerców właśnie. w stosunku do chorujących wegetarian tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. i na pewno ma to związek z tym, o czym pisałeś (zmiana stylu życia, zwracanie uwagi na to, jak się komponuje jadłospis itp.), co ostatecznie przemawia za wegetarianizmem RACZEJ (niż przeciw niemu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 18:02 Biochemia to ogół zjawisk w organizmie, więc jesli trafia do nich np. tłuszcz zwierzęcy, to oczywiśie jest to jakaś zmiana, prawda? Niemniej na pewno nie zmienia się to, czy organizm jest przystosowany do takeigo czy innego pokarmu, bo to jest raczej cecha ogólnogatunkowa (z pewnymi wyjątkami jak np. nietolerancja niektórych produktów). Wiadomo, działa też selekcja naturalna, tzn. na Syberii będą np. mieli większe szanse przeżycia ludzie skłonni do tycia, bo wtedy mają większy zapas kalorii i tak dalej. Niemniej to są bardzo subtelne różnice, patrząc na metabolizm jako cały ogromny zespół zależności i reakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alina Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:53 Jestem wegetarianką ale mój mąż i dzieci to mięsożercy i nie mam nic przeciwko temu. Myślę, że faktycznie w tych badaniach troichę pachnie populizmem. Organizacje ekologiczne, tudzież rządy powinny zająć się warunkami, w jakich hoduje się zwierzęta, pokarmami, jakich używa się do ich tuczenia. Nawet jaja (a więc nie mięso) zdobywa się od kur (prócz upraw ekologicznych) w sposób haniebny i daleki od norm zdrowotnych.Może by tu położyć nacisk, zwiększyć normy? Przecież pola na których rosną śliczne warzywa też przesiąknięte są chemią! A wegetarianie nierzadko jeżzą samochodami (ja nie mam!), biorą woreczki foliowej do każdej zakupionej rzeczy i wcierają w siebie stosy kremów, też uzywają pasty do zębów z plastikowych tubek. Znowu tworzy się wojan- kto więcej zatruwa świat; wegetarianie, czy reszta. A ja myślę, że jedni i drudzy. Weżmy się razem za naprawę świata, póki nie bedzie za późno! Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Brawo! 19.09.07, 09:57 No właśnie, wojna wegetariańska jest bezsensowna. Zamiast przekrzykiwać się kto jest jedynie słuszny może należy się skupić na bardziej ekologicznych uprawach i hodowlach, których tak czy siak potrzebujemy by żyć. I na bardziej ekologicznym stylu życia - mniej śmieci, szczególnie tych, których rozłożenie w środowisku trwa 1000 lat, więcej produktów recyclingowych. Ktoś wspomniał o antykoncepcji - bardzo słusznie, ludzi jest po prostu za dużo, cywilizacja dała nam zbyt dużą przewagę w środowisku, a ludzie nie potrafią z tego korzystać z umiarem. A kremy robi się między innymi z kawałków zwierząt. O testowaniu na zwierzętach nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
bike1 Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 08:58 Ile jeszcze bzdur bedzie sie lalo w zwiazku z tym "globalnym ociepleniem"? Primo gdyby pewne hominidy nie zaczely jesc miesa to nie byloby naszego gatunku. To dzieki miesu rozwinal sie mozg, jak nie bedzie czlowiek jadl miesa to nastapi regres ewolucyjny. Secundo - ja juz wielokrotnie powtarzalem ze cala ta gadka o globalnym ociepleniu to wielka bzdura i kazdy kto zjechalby troche ziemi tak jak ja a szczergolnie tereny pustynne to wie dlaczego: dlatego ze nie ma znaczenia zadnego z perspektywy ekosystemu ziemskiego czy wyginie tu 100, 200 czy 1000 gatunkow bo na ich miejsce powsatna inne. Zadna katastrofa ziemi nie grozi, ekosystem odradza sie bardzo szybko a zmiany klimatyczne sa naturalne na Ziemi. To dzieki temu ze w epoce polodowcowej temperatury byly wyzsze na Saharze byly intensywne deszcze i zyzna ziemia oraz rozwijala sie prehistoryczna cywilizacja. A wiec o co chodzi? Ano o to ze ruskie i arabowie wykorzystuja ekologow tak jak niegdys pacyfistow - chca zablokowac eksploatacje zasobow naturalnych w rejonach polarnych przez Kanade, USA i kraje skandynawskie. Kosmos. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:19 O. Ten post mi się podoba. Chyba niektórzy zapominają, że w historii Ziemi co najmniej kilkakrotnie dochodziło do zmian klimatu tak raptownych, jak obecna. Z tą tylko różnicą, że spora część (ta bardziej ćwierćmózgowa) frakcji "ekologicznej" nie dostrzega, że wtedy na Ziemi nawet nie było człowieka. Klimat się zmienia, tego się nie da ukryć. Jednak NIKT JESZCZE NIGDY nie udowodnił, że jest to wina człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popo Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:24 > Klimat się zmienia, tego się nie da ukryć. Jednak NIKT JESZCZE NIGDY nie udowod > nił, że jest to wina człowieka. Już udowodnił. Masz nieaktualne dane. :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:29 Nie. Absolutnie nie ma na to jednoznacznego dowodu. Wybranie sobie jednego spośród kilku badań i uznacznie go za obiektywny to żadna droga w świecie nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:41 Udwodnił, udowodnił... trzeba trochę mięc pojęcie ten na temat... Jak to mówią, lepiej milczeć i uchodzić za głupiego, niż otworzyć usta (tudzież kliknąć w klawiatutrę) i rozwiać wszelkie wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 "Logika" "Obrońców" "Praw" Zwierząt... 19.09.07, 09:11 W imię miłości do zwierząt - ograniczyć ich ilość... :) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Najpierw... 19.09.07, 09:16 ..niech obliczą,w jakim % hodowla zwierząt ma wpływ na ocieplenie klimatu, a w jakim % ocieplenie to zjawisko naturalne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aserett Re: Najpierw... IP: *.retsat1.com.pl 19.09.07, 09:21 ale chcą jeść jajka sery mleko, więc co zrobić z wołowiną i drobiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koleś Re: Najpierw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:33 Kup sobie najnowsyz numer "Świata Nauki" to bedziesz miał dokładne dane. Wszystko jest tam obliczone i podane obiektywnie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Najpierw... 19.09.07, 09:56 Ocieplenie to wróżenie z fusów. Nieraz już naukowcy ogłaszali coś bulwersującego (SARS, ptasia grypa, kiedyś kwaśne deszcze) by łatwiej, pod naciskiem opinii publicznej uzyskiwać środki na badania (i na pensje). Trudno wypowiadać się na temat długookresowych trendów klimatycznych, gdy posiadamy dane na temat temperatury, ciśnienia, wilgotności itd. od zaledwie stu kilkudziesieciu lat. To tak, jakby przewidywac pogodę na jutro wiedząc tylko, że wczoraj o godzinie trzeciej było 18 stopni i padał deszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koleś Re: Najpierw... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:09 Nikogo nie chcę przekonywać na siłę, ale naprawdę radzę przeczytać ten artykuł... Nie trzeba przecież kupować gazety, w bibliotekach też ją mają. ;) > posiadamy dane na temat temperatury, > ciśnienia, wilgotności itd. od zaledwie stu kilkudziesieciu lat Posiadamy te dane z dużo większego okresu czasu. Wszystko to jest zapisane w słojach drzew kopalnych, lodowcach etc. Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Najpierw... 19.09.07, 10:25 Tylko te dane pozwalają nam jedynie stwierdzić, że fluktuacje klimatyczne maja charakter długookresowy. Kolejny wniosek, jaki można wyciągnąć z tych danych, to taki, że za parę tysięcy lat bedziemy mieć kolejną epokę lodowcową, pod warunkim jednakże, że tym samym czasie nie będziemy mieć klimatu tropikalnego i stopionych lodowców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 809 Re: "Logika" "Obrońców" "Praw" Zwierząt... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:32 Tak. Ludzi ilość też wypadałoby ograniczyć. Dla wszystkich dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
finqua wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 09:49 czlowiek MUSI jesc mieso bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka wegetarianie to idioci ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow ktorzy sa madrzejsi od lekarzy i naukowcow Odpowiedz Link Zgłoś
util Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 09:58 Podyskutuj z dietetykami i lekarzami z American Dietic Associaton, Physicians Committee for Responsible Medicine oraz z National Health Service i nie osmieszaj się własną ignorancją. To, że coś ci się wydaje, nie oznacza, że tak jest w istocie. Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:07 Nie zamierzam dyskutować z dietetykami. Wystarczy znać trochę biologii. Tak się składa, że gdyby człowiek był zwierzęciem roślinożernym, miałby zęby jak u konia, pięć żołądków i 32 metry jelit. Gdyby był zwierzęciem mięsożernym, miałby ok 7 metrów jelit i zęby jak u psa. Mamy budowę zwierząt wszystkożernych, czy tego chcesz czy nie. Dlatego jeśli nie chcesz jeść mięsa, to twoja sprawa, ale nie mów, że człowiekowi jest ono niepotrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
util Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:27 anathema779 napisała: > Dlatego jeśli nie chcesz jeść mięsa, to twoja sprawa, ale > nie mów, że człowiekowi jest ono niepotrzebne. Ale tak jest. Mięso nie jest niezbędne, po co temu zaprzeczać? Można też ignorować kolejne badania, które co do jednego dowodzą, że wegetarianie są zdrowsi i w lepszej kondycji fizycznej niż mięsożercy. Proszę, objaśnij jak ty - jako istota z natury wszystkożerna - wyobrażasz sobie zjedzenie krowy. Kolanem, czy z łokcia będziesz atakował? A może jednak emocje człowieka ci nie pozwolą zamachnąć się na życie Krasuli? Co innego dostać kotlecik na talerzu, wtedy juz jesteś wszystkożercą, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 15:16 Skoro tak bardzo Cię to interesuje, to zamierzam ją zabić. Może nie krowę, bo (nie zauważyłeś zapewne podpisu) jestem kobietą i raczej takie zadanie przerasta moje siły, ale kurę czy coś w tym stylu jestem w stanie zabić. Tak, spokojnie, bez emocji. Zwierzęta się po to hoduje. Jakiś czas temu ułatwiliśmy sobie życie i dzięki temu nie wybijamy zwierząt na hybił trafił (z małymi wyjątkami, ale przynajmniej taka była idea). A inną sprawą jest tzw. humanitarne odbieranie życia, co jest obowiązkiem każdego człowieka, który stoi przed tym zadaniem. Równie dobrze możemy sobie zadawać pytanie jak można pozbawiać życia rośliny. A poza tym - jak już pisałam - to czy jesteś wegetarianinem, czy nie, nie ma znaczenia, ważne co poza tym robisz ze środowiskiem, bo - przynajmniej na razie - wydaje mi się, że chociażby samo śmiecenie (foliowe torebki, plastikowe tubki itp) bardziej zagraża środowisku niż styl jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle 19.09.07, 10:03 finqua napisała: > czlowiek MUSI jesc mieso > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka > > > wegetarianie to idioci > ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow ktorzy sa > madrzejsi od lekarzy i naukowcow skad czerpiesz swoją wiedzę na temat tego co człowiek jeść MUSI? i na czym ma polegać to bycie "KUL"? połowa azji nie jada mięsa i żyją...Jakim cudem? podpisano: 25letni idiota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:13 no widzisz polowa azji nie jada miesa a jakos w czolowkach ekologicznosci nie sa, ciekawe czemu? Indie tam wiekszosc to wegetarianie, a duza czesc to wrecz weganie i jakos nie sa oaza czystego srodowiska na mapie ziemskiego padolu. Paradoks jakis czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Larson Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: *.ip14.fastwebnet.it 19.09.07, 12:29 Strasznie ostra finka jesteś.. > czlowiek MUSI jesc mieso > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka przestraszyłaś mnie, chyba w gacie narobię... tzn już nie żyję? I się nie rozwijam? > ale jak w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie zawsze paru idiotow to prawda, twój wpis świadczy, że idioci są wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsożer Re: wegetarianie to idioci , chca byc KUL i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:28 > > czlowiek MUSI jesc mieso > > bo jest ono niezbedne do zycia i prawidlowego rozwoju czlowieka No i gdzie najwięcej dzieci, mających problemy rozwojowe? Jakoś dziwnym trafem w krajach gdzie dominuje wegetarianizm - np. Indie, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
hedonistka Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 09:48 Jak ja zjem na obiad zamiast kotleta fasole albo kapuste, to potem mam taka emisje gazow do atmosfery, ze nastepnego dnia w mediach pojawiaja sie doniesienia o naglym powiekszeniu sie dziury ozonowej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TomKs Co powoduje, że ekolodzy to idioci? IP: *.pai.net.pl 19.09.07, 10:02 1. Tzw "efekt cieplarniany" może jest, a może go nie ma, opinie wśród ekspertów są różne. 2. Ocieplenia i ochłodzenia klimatu następowały w historii Ziemi wielokrotnie i są procesem niezwiązanym z działalnością człowieka. 3. Raport ONZ nie jest żadnym "bezstronnym" i "obiektywnym" źródłem, tylko efektem politycznych negocjacji i wielokrotnych głosowań, czyli jego wartość naukowa jest równa zeru, bo prawdy nie ustala się demokratycznie. 4. Jeśli zwierzęta hodowlane, które są wegetarianami, produkują dużo metanu (gaz cieplarniany), to czy ludzie, odżywiając się tak samo, nie będą go produkować? Czyli, krótko mówiąc, pierdzieć? 5. Wydalany metan trzeba po prostu odzyskiwać i używać jako paliwo. Są już komercyjne technologie, nie tanie, ale w granicach rozsądku. Upieczemy trzy pieczenie przy jednym ogniu i wszyscy będą szczęśliwi (może oprócz świń, krów i radykalnych obrońców praw zwierząt). 6. EKOLOGIA TAK, GŁUPOTA NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond wnioski 19.09.07, 10:05 czyli co? za dużo ludzi, za mało wegetarian? ; ] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:22 Nie. Za dużo ekoterroryzmu. A co każdy sobie wrzuca na talerz, to jego biznes. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popo Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:25 Gdzie ktoś wyrzuca śmieci, co spala, jak traktuje rodzinę etc. to też jego własny biznes? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: wnioski 19.09.07, 10:43 Gość portalu: mikroos napisał(a): > Nie. Za dużo ekoterroryzmu. A co każdy sobie wrzuca na talerz, to jego biznes. no właśnie artykuł(przyznaję:nieudolnie) próbuje pokazać, ze niekoniecznie! czy to samo powiesz o palaczach? ludziach palących plastiki w ogródkach? wylewających szambo na ulicę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:22 Ale ale, ustalmy jedno. Stanowczo uważam, że inicjatywy takie jak recycling, zmniejszanie ilości sztucznych dodatków w pożywieniu itp. to wspaniale akcje. Idiotą trzeba by być, by uważać, że są złe lub niepotrzebne. Ale tworzenie absurdów typu "wybierzmy świetlistą ścieżkę wegetarianizmu" dla mnie bardziej przypomina sekciarstwo, niż słuszną inicjatywę. To odstrasza i powoduje, że jak człowiek się zrazi do ekoterrorysty, to zrazi się też do - słusznej skądinąd! - inicjatywy pro-recyclingowej, bo jest głoszona przez tego samego człowieka. Podobnie wymyślanie takich śmiesznych demagogicznych stwierdzeń, że "jesteśmy ludźmi, więc nie musimy jeść zwierząt" to dla mnie esencja niezrozumienia w ogóle istoty człowieczeństwa jako bytu biologicznego, najprostszych podstaw ekologii i biochemii. Tym ludziom wydaje się w dużym skrócie, że jak mamy teatr, narzędzia i internet, to nagle przestaliśmy być tworem biologicznym zależnym od wody, węglowodanów czy witamin i że nagle trzymamy Matkę Naturę za rogi. A potem mamy wysyp takich antyglobalistów umawiających się na demonstracje przez internet i używających mydeł roślinnych, do których utwardzania używa się produktów ropopochodnych ;)))) Właśnie tak ja pojmuję ekoterroryzm: całkiem trafne (choć nie wszystkie i nie w pełni) idee ubrane w fanatyczne barwy i głoszone z pewnością siebie i głuchotą na argumenty godną moherowych zastępów. Pozdrawiam, bo fajny i konkretny z Ciebie gość :) Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: wnioski 19.09.07, 13:16 Gość portalu: mikroos napisał(a): Pozdrawiam, bo fajny i konkretny z Ciebie gość :) dobra, dobra.."ty mię tu nie komplimentuj bom niezwyczajny" :-] każdy fanatyzm jest wkurzający! ale jak mi ekologów nazywają terrorystami, to mnie szlag trafia! Cała sprawa rozbija sie jedynie o MOZLIWOSĆ WYBORU! ciagle musze odpowiadać na pytanie czy jakbym umierał z głodu to zjadłbym kurczaka itp... oczywiście! dodajmy do tego jeszcze sprawy medykamentów! ajuści nie obce mi są. ale i jest to DUZE ALE: jeśli mogę WYBIERAĆ. wybiorę soję niemodyfikowaną torbę papierową rower zamiast auta auto oszczędne zamiast (ukochanych przeze mnie) terenowców mydło bez chemicznych dodatków(np z oliwek) kosmetyki nietestowane na zwierzętach plastikowy komputer "pełen chemii" zamiast tony książek i kolorowych czasopism. itd I TYLKO OTO CHODZI!!! o WYBÓR a ekolodzy, którzy odwalaja za nas kawał roboty, bo nam by się nie chciało, tylko pokazują,że taka możliwość istnieje. i chwała im za to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog Re: Co powoduje, że ekolodzy to idioci? IP: *.chello.pl 19.09.07, 18:30 EKOLOGIA TAK, GŁUPOTA NIE! Przeczytaj jeszcze raz artykuł to się dowiesz że to wegetarianie maja pretensje do ekologów, że nie promują wegetarianizmu. Jak widać masz poważne problemy ze zrozumieniem prostych zdań. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:06 Ta kampania jest zastanawiającą... Nie wiem o co chodzi ludziom przeciwstawiających zużycie paliw wegetarianizmowi. Przecież nawet fakt, że przemysłowy tucz zwierząt na rzeź, a co za tym idzie produkcja wielkich ilości gazów cieplarnianych nie zmienia faktu, że zużycie ropy naftowej rośnie w postępie geometrycznym, a co za tym idzie dramatycznie szybko kurczą się światowe zasoby. W kampaniach organizacji ekologicznych w których apeluje się o mniejsze zużycie paliw (poprzez jazdę komunikacją publiczną, rowerem, samochodem z mniejszym i oszczędniejszym silnikiem, itp.) nie chodzi tylko i wyłącznie o globalne ocieplenie! Chodzi przecież o oszczędzanie nieodnawialnego bogactwa naturalnego, jakim jest ropa naftowa. Używa się jej przecież nie tylko jako paliwa do samochodów, ale do produkcji leków, tworzyw sztucznych, asfaltu, gumy i masy innych rzeczy. Dlaczego więc organizacje typu PETA tak bardzo czepiają się tych, którzy walczą o zmniejszenie zużycia ropy? Nie maja innych wrogów? A może ktoś im daje pieniądze na te kampanie, hę...? W końcu zrobić szum na pół świata to nie taka prosta sprawa, trzeba mieć sponsorów. A kto by był tym zainteresowany? Może koncerny paliwowe? My wam damy forsę na to o co walczycie (promocja wegetarianizmu), a wy się „jakoś” odwdzięczycie. Wiem, jest to teoria spiskowa, ale jakoś innego sensu w tym nie widzę… Do przemyślenia... Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 10:21 wojo.b napisał: .... > Wiem, jest to teoria spiskowa, ale jakoś innego sensu w tym nie widzę… > Do przemyślenia... taaa, ludziom materialistycznie podchodzącym do życia do głowy nie przyjdzie,ze człowiek moze zostać wegetarianinem, ekologiem z pobudek niematerialnych! najlepszym tego przykładem była "walka o Rospudę" co oni (ekolodzy) z tego mają? po co się tam pchają? KTO ZA TYM WSZYSTKIM STOI? wszystkich nas łączy to samo- walka z ogólnoświatowym egoizmem, krótkowzrocznością. nikt nas do tych idei przekonywać nie musi i nikt za to nam płacić NIE POWINIEN! jedyne czym dysponujemy, a z czego musimy sie przed innymi całe życie tłumaczyć, to wrażliwość, której wiekszosć NIE CHCE bo to im utrudnia codzienne życie... ekologia zaczyna sie juz w sklepie, w trakcie codziennych zakupów. nie trzeba leżeć na drogach i protestować. patrzysz na skład surowców na opakowaniu? interesuje cie skad jest ciastko czy ma konserwanty?czy kupujesz co ładniej wyglądające? pakujesz każdy kupiony towar do osobnej, plastikowej torebki? czy masz jedną torbę na zakupy? za to NIKT CI nie zapłaci!moze dlatego tego nie robisz? My to robimy dla siebie i dla środowiska zgodnie z ideą MYŚL GLOBALNIE - DZIAŁAJ LOKALNIE po prostu wystarczy chcieć i wybrać co jest lepsze dla ciebie i środowiska. ale do tego potrzebna jest ODROBINA wrażliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 11:09 drzejms-buond napisał: > > taaa, ludziom materialistycznie podchodzącym do życia > do głowy nie przyjdzie,ze człowiek moze zostać > wegetarianinem, ekologiem > z pobudek niematerialnych! Eee, chyba żesmy się nie zrozumieli? Kto, ja podchodzę materialistycznie do zycia? Segreguję odpady, wyłączam zbędne urządzenia elektryczne (nie tylko u siebie w domu, ale np w biurze), unikam kupowania wyrobów firm, o których wiem że z premedytacją szkodzą środowisku, itd... Chodzi mi o to, żę dziwny jest fakt przeciwstawiania wegetarianizmu (którego jestem sympatykiem, choć sam nim nie jestem) kampaniom nawołującym do ograniczenia zużycia paliw... Tylko o to mi chodzi. Szukam motywacji wprzęgania sprawy zużycia ropy do promocji wegatarianizmu. Efektem takiej kampani może być to, że masa ludzi pomyśli "a ja tam w nosie wegetarianizm, nie ma to jak dobry schabowy... a skoro spalanie benzyny wcale nie ma takiego znaczenia jak to mówili wcześniej, to tym lepiej, kupię sobie tego Hummera, nic złego przecież się nie dzieje". > ekologia zaczyna sie juz w sklepie, w trakcie codziennych zakupów. > nie trzeba leżeć na drogach i protestować. > patrzysz na skład surowców na opakowaniu? interesuje cie skad jest > ciastko czy ma konserwanty? tak > czy kupujesz co ładniej wyglądające? nie > pakujesz każdy kupiony towar do osobnej, plastikowej torebki? zdecydowanie nie > czy masz jedną torbę na zakupy? Tak, w miarę możliwości, chyba że mam niezaplanowane zakupy, ale i tak wtedy staram się upychać po kieszeniach ;P > za to NIKT CI nie zapłaci!moze dlatego tego nie robisz? Kto, ja??? > My to robimy dla siebie i dla środowiska zgodnie z ideą > MYŚL GLOBALNIE - DZIAŁAJ LOKALNIE > po prostu wystarczy chcieć i wybrać co jest lepsze dla ciebie i środowiska. > ale do tego potrzebna jest ODROBINA wrażliwości. Chyba mnie z kimś pomyliłeś, ale i tak Cię pozdrawiam, bo jednak działamy podobnie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? 19.09.07, 13:22 wojo.b napisał: > > Chyba mnie z kimś pomyliłeś, ale i tak Cię pozdrawiam, bo jednak działamy podobnie ;-) anoto rzeczywiscie sie nie zrozumieliśmy... nie zapominaj, ze jest to PRZEDRUK artykułu!!! wiadomo skąd i dla kogo? ja tam wyciagnałem z niego inne wnioski... ale ogólnie temat ciekawy, przyznać trzeba... odpozrawia sie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:27 O tym, że organizacje wegetariańsko-ekologiczne nieraz były kupowane, wiadomo nie od dziś. Ot choćby sprawa Góry św. Anny, gdzie zaproponowano wykonawcom budowy przerwanie protestu za kilkaset tysięcy złotych. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Przecież chodzi o grube miliardy. Zresztą... Nie martw się. Zawsze znajdzie się grupa idiotów, do których nie trafia, że materia nie bierze się znikąd i musi z czegoś powstać. Biomasa to węgiel i może powstać tylko z innego źródła węgla. Zgodnie z zasadą zachowania masy "zwierzak musi z czegoś powstać", żeby ująć to wystarczająco łopatologicznie. Z kolei praktycznie cała biomasa ma swoje pierwotne źródło właśnie w CO2 (foto/chemosynteza, potem syntezy innych zw. organicznych). Czyli autotrofy pochłaniają CO2, żeby wytworzyć biomasę - a więc ZMNIEJSZAJĄ ilość CO2 unoszącego się w powietrzu i zamieniają ten CO2 na biomasę. Ale to nic nie szkodzi, do ćwierćmózga z tym nie trafisz. (żeby była jasność, nie każdy wegetarianin jest dla mnie człowiekiem głupim. Za to stanowczo protestuję przeciwko ekoterroryzmowi) Odpowiedz Link Zgłoś
anathema779 A elektrownie i fabryki? 19.09.07, 10:11 To one są głównym źródłem emisji gazów cieplarnianych, a nie wegetarianie czy nie-wegetarianie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszek Wegetarianizm powienien być zakazany i karany IP: *.ds.pg.gda.pl 19.09.07, 10:14 W przypadku ciężarnych kobiet oraz kobiet karmiących dzieci do lat 10-ciu. Czemu przeważnie nie mówi się jak szkodliwy jest wegetarianizm dla młodych ludzi tylko popiera się idiotyczne lobby wegetarianów i firm wegetariańskich? Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Wegetarianizm powienien być zakazany i karany 19.09.07, 10:27 Gość portalu: myszek napisał(a): > W przypadku ciężarnych kobiet oraz kobiet karmiących dzieci do lat 10-ciu. Czem > u przeważnie nie mówi się jak szkodliwy jest wegetarianizm dla młodych ludzi ty > lko popiera się idiotyczne lobby wegetarianów i firm wegetariańskich? Bzdura! powtarzana w polsce tak samo często jak mit o gejach, którzy gwałcą każdego kto sie nawinie <zieeeew> p.s. polecam słownik... w ooooogóle polecam poczytać trochę a potem krytykować. ;-] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: portalu gastralni naziści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:20 tym razem wegetarianie przesadzili. preferencje seksualne, wyznawana religia czy odżywianie - to wszystko są prywatne sprawy. publiczne afiszowanie się z nimi i co gorsza, zmuszanie do nich innych ludzi, jest nie do przyjęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: gastralni naziści 19.09.07, 10:30 Gość portalu: portalu napisał(a): > tym razem wegetarianie przesadzili. preferencje seksualne, wyznawana religia cz > y odżywianie - to wszystko są prywatne sprawy. publiczne afiszowanie się z nimi > i co gorsza, zmuszanie do nich innych ludzi, jest nie do przyjęcia. a to ładne jest!!! :-D)))))))))) czujesz sie zmuszany/na do czegokolwiek? HEJL SOJA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:44 > a to ładne jest!!! > :-D)))))))))) > czujesz sie zmuszany/na do czegokolwiek? > HEJL SOJA nie, co nie zmienia faktu że zmuszający istnieją. "nakłaniający", jesli wolisz poprawny politycznie język. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:46 powiedz kto z wypowiadających się tu osób do czegokolwiek cię zmusza! wegetarianie chcą ci tylko uświadomić konsewkwencje twoich działan. tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: portalu Re: Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:56 > powiedz kto z wypowiadających się tu osób do czegokolwiek cię zmusza! dobreee. powiedz, gdzie napisałem, że ktokolwiek MNIE zmusza > wegetarianie chcą ci tylko uświadomić konsewkwencje twoich działan. tylko tyle. tak to sobie tłumacz :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kierowca Re: Re IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:03 Swiadkowie Jechowy tez tylko naklaniaja nie?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcy O masz... IP: *.devs.futuro.pl 19.09.07, 11:10 Gość portalu: Kierowca napisał(a): > Swiadkowie Jechowy tez tylko naklaniaja nie?? A wegetarianie chodza po domach i nagabują na ulicach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kierowca Re: O masz... IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:36 Ale np tutaj zarzucaja mi jako jedzacemu mieso ze jestem mniej ekologiczny mimo ze tez segreguje smieci, ze otraniczam uzywanie plastikowych opakowan, i do pracy jezdzimy w 4 zamiast kazdy osobno. Nagabywac mozna roznie - niekoniecznie chodzac po domach - rozne sa srodki przekazu a internet jest jednym z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ba Re: O masz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:56 > Ale np tutaj zarzucaja mi jako jedzacemu mieso ze jestem mniej > ekologiczny mimo ze tez segreguje smieci, ze otraniczam uzywanie > plastikowych opakowan, i do pracy jezdzimy w 4 zamiast kazdy osobno. I teraz okazuje się, że tak naprawde wcale "ekologiczny" nie byłeś. :( Prawda jest niewygodna, więc trzeba zamknać oczy i uszy, wykrzykując w kóło "nie prawda"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kierowca Re: O masz... IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 20:48 Jak to nie bylem? to ze podjalem inicjatywe wsrod kolegow z pracy zeby dojezdzac wspolnie bo bedzie to i tansze i przyjazne dla srodowiska to jest nieekologiczne? a moze segregacja odpadow jest nieekologiczna? albo to ze unikam plastikowych torebek z supermarketu? czy moze to ze wylaczam swiatlo w pokoju gdzie nikogo nie ma i nie wlaczam tv jak nie mam czegos konkretnego do ogladniecia? Koles chyba cos sie zakapuckales. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drapieznik Wegetarianizm to porazka IP: 195.75.207.* 19.09.07, 10:25 Mnie najbardziej smieszy gadka wegetarian o tym ze nie mamy empatii i jestesmy mordercami. Nie rozumieja ze jestesmy czescia natury i jestesmy takim drapieznikiem jak miliardy innych. Na swiecie sa przeciez miliardy gatunkow zwierzat z ktorych wiekszosc zabija i je inne gatunki. Czesto w sposob bardzo brutalny i bolesny. Mysle, ze w ciagu sekundy drapiezniki zabijaja wiecej innych zwierzat niz czlowiek w calej historii. Oczywiscie jestesmy ludzmi i trzeba zrobic wszystko aby hodowla i zabijanie byly jak najmniej uciazliwe i bolesne dla zwierzat. Dla mnie ci co sie znecaja nad zwierzetami zasluguja na surowe kary. Ale wegetarianizm to porazka - czy wegetarianie nie zastanawiaja sie ze przy uprawie roslin takze zabija sie wiele organizmow zywych - roznych robakow i szkodnikow? Nie budzi to u nich wyrzutow sumienia? Moze powynni wyjsc na slonce i po prostu jak rosliny czerpac z niego energie a potrzebne do zycia skladniki lykac w tabletkach? A mowienie o zwiazku miedzy globalnym ociepleniem a miesozerstwem to zwykly populizm. Ja jedzac krowke wyhodowana w tej samej miejscowosci na pewno mniej sie przyczyniam do produkcji co2 niz wegetarianin ktory sprowadza soje z drugiego konca swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.4web.pl 19.09.07, 10:33 Zaznaczam, ze zwykle mydlo jest robione z tluszczy zwierzecych. Przemyslcie to. Juz niedlugo bedzie mozna poznac wegetarian wszelkiej masci po smrodzie jaki wydzielaja, bo mydla tez uzywac nie powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 10:39 Gość portalu: mario napisał(a): > Zaznaczam, ze zwykle mydlo jest robione z tluszczy zwierzecych. Przemyslcie to. > Juz niedlugo bedzie mozna poznac wegetarian wszelkiej masci po smrodzie jaki w > ydzielaja, bo mydla tez uzywac nie powinni. dziecko drogie, mydła, proszki do prania, wszelkie środki czystości od dziesiatków lat można kupić 100% roślinne! i to bez testowania ich na zwierzętach swoim wywodem dowodzisz tylko jak mało wiesz na ten temat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:42 To proponuję, żebyś wyłączył tego kompa, bo zużywa energię i powoduje wytwarzanie CO2 przez Twoją elektrownię. Po zmierzchu ani się waż włączyć światło, bo prąd=CO2. A mydło wytwarzaj sobie sam, bo jego przywiezienie do sklepu wymaga transportu tym ohydnym samochodem. Ziemianki naszą przyszłością! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:08 No to zadaj sobie trud i sprawdz ile trzeba roznych dziwnych chemikaliow na wyprodukowanie mydla z roslinek, poza tym trzeba je utwardzic (z reguly substancje ropopochodne pochodzaca z ropy) - na mydelko z zwierzatek tyle nie trzeba i daltego wymyslono je wczesniej. Mydlo w 100% z roslin byloby mleczkiem - to po pierwsze a po drugie kosztowaloby tyle co kilka ton mieska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:26 zalecam przyjrzenie sie mydlu np. z Body Shop. do mydla nie potrzeba zatruwac niepotrzebnie srodowiska chemikaliami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 14:48 Hmm jakby ci to wytlumaczyc. Naleze do tej czesci spoleczenstwa ktora za mydelko wydaje max 2 pln a nie ponad 10 pln. A nie naleze do najmniej zarabiajacych. Sadze ze jest wiele wiecej osob ktorych nie stac na mydlo za 10 pln. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 15:13 Gość portalu: Mydelniczka napisał(a): > Hmm jakby ci to wytlumaczyc. Naleze do tej czesci spoleczenstwa > ktora za mydelko wydaje max 2 pln a nie ponad 10 pln. A nie naleze > do najmniej zarabiajacych. Sadze ze jest wiele wiecej osob ktorych > nie stac na mydlo za 10 pln. a ci jeszcze o tym mydle.... <ziiiiiiiiew> skoro oliwki wam nie pasują.. to...jest taka roślina, Mydlnica lekarska... i cała masa produktów robionych na bazie tej rośliny... sama z siebie "myje" i nie trzeba wielkiej chemii... pl.wikipedia.org/wiki/Mydlnica_lekarska co do kosztów, to teraz mówimy o wegetarianizmie dla bogaczy? czy o chemii w mydle? ostatnio, najdroższe mydło "wegetariańskie" jakie kupiłem, kosztowało mnie 1Euro jak sie chce, to sie poszuka ... jak sie poszuka to sie znajdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 16:10 jak jestesmy az tak drobiazgowi to badzmy. On pisal o Body Shopie - a tam min. 3,5 dolca sztuka wiec jakby nie patrzec powyzej 10 pln. Poza tym ja nie jestem botanikiem tylko szarym obywatelem i nie znam sie na jakihs roslinach samomyjacych - nie da rady znac sie na wszystkim. Poza tym gdzie ja mam tego chwastu szukac i jakie mam gwarancje ze nie znajde czegos podobnego co mi wywola wysypke albo cos gorszego - kto za dermatologa bedzie placil. Kolejna sprawa to to ze taki prawdziwy ekologiczny wegetarianizm nie istnieje (jajka, mleko, sery itp sa pochodzenia zwierzecego wiec zatruwa tak samo jak miesozerca), weganizm stricte ekologiczny to wchlanianie wszystkiego z farm ekologicznych (co rowniez nie jest 100% czyste ale nie bede az tak czepliwy) - produkty z farm ekologicznych sa z reguly ponad 2 i wiecej razy drozsze od zwyklych. Jaki z tego moral? Na takie jedzenie moze sobie pozwolic zamozny ekscentryk a nie rodzina o srednich zarobkach majaca 3k na 4 osoby. A co maja powiedziec Ci zarabiajacy ponizej sredniej krajowej. Mnie stac na mydlo za 1 max 2 pln i 1 euro oznacza dla mnie dwa mydla, ktorych nie zamienie na mydlo ekologiczne. A najlepsze to wogole jest mydlo szare i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 16:55 Gość portalu: Mydelniczka napisał(a): A najlepsze to wogole jest mydlo szare i tyle. tjaaa, :-] kolejny MIT o wegetarianizmie... ze stać na to tylko najbogatszych. bujda na resorach! ja do bogaczy nie należę! są sklepy internetowe, wystarczy przejrzeć propozycje ale tam, jak w każdym innym, można znaleźć produkty od STÓWY w górę za mydełko czy kaszę (najczęściej zagraniczne) i wcale nie gorze, POLSKIE! nikt nie zmusza cię do rwania MYDLNICY :-D))) to byłby juz hardcore... produkty , nazwijmy je MYJĄCYMI, najczęściej sprzedawane w sklepach eko, są pozbawione wypełniaczy, wody, są skondensowane/skoncentrowane stad wydawać się mogą o wiele droższe od zwykłych, sklepowych. co do jaj, no z tym różnie.. nikt nie zmusi cie żebyś macał kury po wioskach ale jakbyś w najbliższym czasie ,będąc w supermarkecie, kupił jaja nie z fermy przemysłowej a z hodowli sciółkowej (wcale nie droższe!) to juz zrobiłbyś krok naprzód! popyt rodzi podaż,nie? no! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mydelniczka Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.net89.kollegie6400.dk 19.09.07, 21:14 Jesli chodzi o jajka (ale takze i mleko) to ja staram sie kupowac od sasiadki moich rodzicow ktora ma gospodarstwo - i jej kokoszki to pasz sztucznych raczej nie widuja. Marketowych jajek nie kupuje wogole bo sa jakies takie bez koloru - blade, nijakie. Jajka wiejskie, szczegolnie jak kurka je kukurydze to maja piekny kolor zoltka, intensywny i apetyczny. Mleko tez jak mam mozliwosc to wole od gospodyni - jej krowki tez pasz nie widuja, a mimo to sa ladne zadbane i tlusciutkie. Miesko w miare mozliwosci z wiejskich swinek i bydlaczkow hodowanych "nie do rzezni". Takie przyzwyczajenia z czasow jak dziadki mieli jeszcze gospodarstwo. Kiedy krowki pasalo sie na lakach bez pasz i byly wspaniale, tlusciutkie i blyszczace. Wogole krowa to przemile stworzonko. No dobra ale nie rozwodzmy sie nad wiejskimi sielankami - troche poplynalem bo mi sie stare czasy przypomnialy. Wracajac do Twojej wypowiedzi odnosnie mitu ze na wegetarianizm stac tylko bogatych to powiem krotko masz absolutna racje. Oczywiscie ze nie trzeba byc milionerem zeby wykluczyc mieso z diety. Trzeba miec jednak zarobki powyzej sredniej krajowej (znacznie) aby te produkty pochodzily z farm ekologicznych. Tu jest wlasnie roznica. Chodzilo mi o tych fanatykow tutaj roznych ktorzy twierdza ze jedzac miesko zatruwa sie srodowisko a nie jedzac nie zatruwa. Zeby nie zatruwac trzeba by nie jesc wogole i najlepiej nie zyc bo przecierz otacza nas masa sprzetu na prad itp. Podobnie jest z gospodarstwami rolnymi one niestety tez zatruwaja i zatruwa caly ten przemysl produkujacy na ich potrzeby. Nawet te farmy ekologiczne zanieczyszczaja choc w najmniejszym z mozliwych sposobow. Tak wiec o walke ze skrajnosciami i fantazymem tu chodzilo oraz indoktrynacje typu: "wegetarianie przyjazni srodowisku". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:39 No właśnie. A kosmetyki? Przecież spora część ich składu to zwykłe chemikalia, często na bazie produktów ropopochodnych. A komputery, przy produkcji których powstaje mnóstwo szkodliwych odpadów? A buty z syntetycznych materiałów, a guma na ich podeszwie? Stanowczo powinniśmy podpisać globalną petycję o zgaszenie świateł na ulicach i zejście do ziemianek. Aha, i z wykształcenia też zrezygnujmy, bo budowanie szkół to też CO2, o dojazdach do szkół nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kto Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:42 Oczywiście, że nie zlikwidujemy całkowicie ingerencji w środowisko, ale możemy ją poważnie ograniczyć. Więc czemu tego nie zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? 19.09.07, 10:48 Gość portalu: mikroos napisał(a): > No właśnie. A kosmetyki? Przecież spora część ich składu to zwykłe chemikalia, > często na bazie produktów ropopochodnych. A komputery, przy produkcji których p > owstaje mnóstwo szkodliwych odpadów? A buty z syntetycznych materiałów, a guma > na ich podeszwie? > > Stanowczo powinniśmy podpisać globalną petycję o zgaszenie świateł na ulicach i > zejście do ziemianek. Aha, i z wykształcenia też zrezygnujmy, bo budowanie szk > ół to też CO2, o dojazdach do szkół nie wspomnę. oj mikroos, mikroos próbujesz coś dowieść ale nie wiem co? że wszelka działalność na rzecz środowiska jest bez sensu? że człowiek ma prawo do bycia egoistą? oczywiscie,ze wszystko o czym piszesz w jakis sposób niszczy srodowisko! chodzi jednak o to,zeby nie popadać w skrajność a zastanowić sie WSPÓLNIE jak tę degradację ograniczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:56 Nie. Ja po prostu piszę o tym, że ludzie pokroju przeciętnego wegetarianina kochają dostrzegać drzazgę w oku ideologicznego przeciwnika, nie dostrzegając belki w swoim. Poczytaj proszę moje posty wcześniej w tym temacie: ja sam praktycznie w ogóle nie jem mięsa, niemniej nie pakuję w to ideologii - ot, po prostu lepiej się czuję jedząc np. fasolkę zamiast mięcha. Ja nie protestuję przeciwko niejedzeniu mięsa (chyba, że u małych dzieci, bo skomponowanie dla nich odpowiedniej diety wegetariańskiej jest karkołomnym zajęciem biorąc pod uwagę humorki dziecka i alergie - to po prostu niebezpieczne IMO), tylko przeciwko: 1. Używaniu bardzo nietrafnych argumentów 2. Inicjatywom, które na kilometr śmierdzą grubymi dolarami, za które najprawdopodobniej zostały kupione 3. Obwinianiu człowieka za wzrost globalnej temperatury, co wcale nie jest takie oczywiste Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kierowca Re: Jakiego mysla uzywaja wegetarianie? IP: 62.242.2.* 19.09.07, 11:09 nawolywanie do nie jedzenia miesa jest wlasnie taka skrajnoscia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:51 Zapedzili sie w kozi rog... Oczywiscie: Mowic, ze wegetarianizm jest korzystniejszy srodowiskowo. Ale atakowac innych ekologow za to, ze chca ograniczyc emisje spalin do srodowiska? Absurd. To powinni byc dzialania komplementarne, a nie konkurencyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsożerny A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:52 Logika wegetarian jest naprawde pokręcona :))) W imię obrony zwierzątek wyciąć pół lasów świata pod uprawę soi :)) Bardzo ekologiczne, jasne :))) A na koniec - jak mam uczulenie na soję i pare innych produktów, tak reklamowanych przez wegetarian, to co mam jeść, żeby nie zdechnąć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:28 Nie gadaj bzdur. Obecnie 90% produkcji soi idzie wprost do przemyslu hodowlanego. A pasza to myslisz z czego jest robiona? Jakby zlikwidowano chow zwierzat to areal uprawny na swiecie by spadl. I pomijam fakt, ze mozna byc wegetarianim i nigdy nie jadac soi. Ja nie jadam miesa a ostatnio soję to jadlem z 2 lata temu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsożer Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:19 Powiedzmy że moge przerzucić się na totalne wege. Czym mam karmić mojego kota geniuszu? Tylko mi nie mów, że tymi świństwami, które reklamują w TV, bo nie mam ochoty skracać życia mojemu futrzakowi :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:35 Duzo lepszym zrodlem protein i innych zwiazkow sa fasole roznego rodzaju. Soja jest jedynym zrodlem protein, choc ma go najwiecej. Lentilki, adzuki, zielona fasolka... itp. Przecietna fasolka ma tyle samo protein co mięso. Soja jest o tyle ciekawym pokarmem, ze ma go wiecej niz mieso. Do tego warto zajadac sie orzeszkami roznego rodzaju i uzywac oleju z orzechow. p.s. Troche oklamalem, bo jadam czesto tofu, a to jest z soi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:38 Ale już dodawanie sztucznych nawozów do tej fasolki jest kul i prawdziwemu ekologicznemu hardkorowcowi nie przeszkadza, prawda? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:42 Jakimi metodami uwazasz, ze jest produkowana soja dla zwierzat? Hodowla zwierzat zuzywa wiecej nawozow sztucznych pod uprawe niz uprawa roslin dla ludzi. Pomijam, ze probuje jak moge jesc produkty ekologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:49 No właśnie niekoniecznie jest tak, jak piszesz. Zwierzę ma znacznie mniejsze wymagania. Dlatego osobno sprzedawane są zboża paszowe i konsumpcyjne. I właśnie w dużym stopniu ze względu na ilość sztucznych dodatków typu nawozy, zboża pastewne tego samego gatunku są droższe, niż konsumpcyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:06 nawozy sztuczne przy hodowli wielkoprzemyslowej sa konieczne. tam dochodzi do duzego przerobu w zwiazku z czym ziemia musi byc intensywnie nawozona. moge przyznac, ze mniej np. pryskaja, ale nawozow idzie tyle samo, jesli nie wiecej. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:46 > Duzo lepszym zrodlem protein i innych zwiazkow sa fasole > roznego rodzaju. A co to znaczy, że lepszym? Ideologicznie poprawniejszym? Bo na pewno nie bardziej zbliżonym do potrzeb człowieka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: A uprawy soi będa na Księżycu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:07 Latwiej przyswajalne. np. Lentile maja przyswajalnosc protein na poziomie 97%, a soja na poziomie 91%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:08 Do 'znawcow': Jest mitem, ze trzeba jesc soję, zeby miec diete weganska... Nie jem praktycznie miesa (zdarza sie raz na ruski rok), ale soi tez nie jadam. Jest mnostwo innych alternatyw (polecam zapoznanie sie z kuchnia indyjska). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdzilla Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.adsl2.versatel.nl 19.09.07, 11:34 a czy te wyniki nie sa spowodowane tym ze poprostu wiekszosc ludzi na swiecie je mieso? przejscie calej ludzkosci na wegetarianizm nie rozwiaze problemu, bo a) fabryki produkujace zywnosc wegetarianska tez produkuja odpowiednia ilosc gazów cieplarnianych b) mieso jest produktem bardzo bogatym w energie, a ludzie na swiecie caly czas gloduja c) caly system hodowli zwierzat jest juz tak dalece rozwiniety, ze nie mozna tak poprostu z niego zrezygnowac z dnia na dzien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:39 Droga Magzilla Wszystko zostawia jakis slad ekologiczny. Ale produkcja zywnosci bezmiesnej zostawia duzo mniejszy slad ekologiczny. Przypominam, ze zwierzeta tez cos jedza. I to przede wszystkim pasze z soi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:41 >b) mieso jest produktem bardzo bogatym w energie, a ludzie na > swiecie caly czas gloduja To jest akurat bardzo nietrafny argument. Przemysł spożywczy wytwarza znacznie więcej pożywienia, niż jest to ludzkości potrzebne. Cały problem leży w dystrybucji. Pomyśl, ile pożywienia można by oddać, gdyby cały tłuszcz ludzi otyłych przetworzyć znów na jedzenie i rozdać w Afryce. Pomyśl, ile pożywienia trafia dziennie do śmietników w krajach rozwijających, bo kupiło się za dużo i jedzenie się zepsuło. Strasznie nietrafiony argument :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsny Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 11:41 Krowę najlepiej zabić uderzeniem ciężkiego narzędzia podobnie świnie. (Wszak ewolucja wykształciła właśnie do zdobywania jedzenia umiejętność posługiwania się narzędziami). Drób najlepiej zabija się ucinając głowę. Bydło i trzodę można zabijać też prądem. I cóż? Mnie to nie przeraża i spokojnie mógłbym wielkim nożem rozcinać półtusze a potem zakrwawiony zjadać upieczone mięsko. Soja mi nie smakuje podobnie jak większość roślin. Warzywa są po prostu NIESMACZNE dla mnie i wole kawał dobrze przyprawionego mięsa niż coś z soi. Uważam że każdy może jeść to co mu smakuje i nikomu nic do tego. Nie ma sensu porównywać do tego wyrzucania śmieci itp bo jedzenie to zupełnie coś innego. Niech ktoś kto chce jada warzywa a kto nie chce to niech jada mięsko z grilla i jego sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruti Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:46 soja... soja... soja... jezu... moja kuchnia prawie w ogole z soi nie korzysta... a ludzie (miesozercy) wylizuja z talerza i prosza o dokladke... wystarczy troche wyobrazni i checi. --- p.s. Przejscie na wegetarianizm jest procesem, a wraz z tym procesem zmniejszac sie bedzie naturalnie wielkosc zwierzat w hodowli. Nie trzeba podejmowac zadnych radykalnych krokow, jesli bedzie to trend. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikroos Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:54 > a ludzie (miesozercy) wylizuja z talerza i prosza o dokladke... Czyli Twoje jedzenie jest tak niedobre, że nie masz ochoty na więcej, a jedzenie to przykra biologiczna powinność? ;) Bo ja bardzo chętnie biorę dokładkę moich potraw, szczególnie tych bezmięsnych ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:00 ja odniosłem wrażnie, że on chyba miał na myśli swoich znajomych mięsożercow, którzy próbują to, co on gotuje ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsny Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 12:00 Nic nie zastąpi smaku tatara (surowe mięso!) albo żeberek z grilla zatopionych w Tłuszczu. Bardzo to lubię ale jak ktoś nie chce to nie częstuję na siłę. Warzywa i to jeszcze surowe nie smakują mi. Lubie tylko te gotowane a i to nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuo Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:02 > Krowę najlepiej zabić uderzeniem ciężkiego narzędzia podobnie świnie. (Wszak > ewolucja wykształciła właśnie do zdobywania jedzenia umiejętność posługiwania > się narzędziami). Drób najlepiej zabija się ucinając głowę. Bydło i trzodę możn > a > zabijać też prądem. I cóż? Mnie to nie przeraża i spokojnie mógłbym wielkim > nożem rozcinać półtusze a potem zakrwawiony zjadać upieczone mięsko. Odwiedź sobie obóz koncentracyjny a potem któryś z dzisiejszych zakładów hodowli zwierząt... Dalej cię nie przeraża? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsny Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: 213.158.197.* 19.09.07, 12:07 Cóż nie za bardzo. Ja podałem przykład zabijania w małych gospodarstwach na własny użytek. Jeśli kogoś przeraża rzeź przemysłowa można rozmawiać nad poprawieniem warunków uboju a nie nad likwidacją uboju. W restauracji Papaja na ulicy Foksal w Warszawie, można zjeść za ok 300 zł befsztyk z krowy hodowanej w Australii która od dzieciństwa ma masażystę i słucha muzyki relaksacyjnej. Po czym się ją zabija i zjada. Ma rajskie życie a faktycznie smakuje bardzo dobrze. Takie coś popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :)) Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:24 Ile ty masz lat dziecino??? Bo ma wrażenie, że większość obrońców zwierzątek, to egzaltowane pannice, których żaden chłopak nie chce. A hormony buzują :)) Porównanie do obozów koncentracyjnych? Byłaś w którymkolwiek??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuo Re: Prawda o zabiciu Krowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 20:04 > Ile ty masz lat dziecino??? > Bo ma wrażenie, że większość obrońców zwierzątek, to egzaltowane pannice, > których żaden chłopak nie chce. > A hormony buzują :)) Dla twojej wiadomości - nie raz zdarzyło mi się zabić zwierzę własnoręcznie i jakoś żadnych wyrzutów sumienia nie miałam. Ale gdy widzę zdjęcia, gdzie zwierzęta są upchane tak, że nie mogą się poruszyć, w brudzie i gnoju, a potem masowo mordowane raczej nie poprawia mi apetytu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszon Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.chello.pl 19.09.07, 12:24 cytat: Czyli promujmy środki antykoncepcyjne koniec cytatu Tak, a później mamy taką sytuację, że w pobliżu dużych skupisk miejskich np. w Stanach wody rzek i przybrzeżne są tak zanieczyszczone hormonami, że ryby i płazy (głównie wszelkie żaby i łososie)zmieniają płeć i stają się obojniakami lub też spada znacznie liczba samców. Podobnie jest z niedźwiedziami polarnymi, które mają spore problemy z rozrodczością wskutek zanieczyszczeń jakie do nich spływają. Tak naprawdę wniosek jest jeden - czy to z powodu wielkiej ilości hodowanych zwierząt, czy to z powodu wielkiej ilości chemikaliów używanych na polach, czy też przez przemysł Ziemia nie potrafi już przyjąć i "przerobić" takiej ilości zanieczyszczeń i powoli zaczyna się "psuć". Wszystkie wielkie cywilizacje historyczne w końcu kiedyś ginęły wypierane przez inne. Tym razem ludzkość jako cała stała się jedną wielką cywilizacją. Czy jej uda się przetrwać, czy stanie się tak jak zawsze i zostaniemy wyparci przez inne gatunki jakie po nas nadejdą? Niestety tego nie wiemy. Ale jest nas po prostu za dużo i już samo to jest wystarczająco obciążające dla środowiska, bez znaczenia jaki tryb życia byśmy prowadzili. A niepodobna przecież wrócić "do natury", albo skazać 90% ludzkości na śmierć by dać szansę mniejszości na powolny dalszy rozwój. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond o czym jest ta dyskusja? 19.09.07, 13:33 o tym, że istnieją inne mozliwości, idee niż te, które wpoili nam nasi rodzice czy o tym,że mnie polaka nikt nie przekona do innego stylu zycia bo tak było od prapoczątków a tego kto mi będzie mówił inaczej to bez łeb kłonicą albo jak będzie trza to i z całą wioską pójdziem na ekoterrorystów z krzyżykami... ? :-x) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:23 nawiedzeni idioci raczą zapominać że to właśnie hreczkosieje zniszczyli planete a nie myśliwi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lef Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.icm.edu.pl 19.09.07, 16:33 proponuje przestac oddychac zeby nie oddawac CO2 do atmosfery Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xXx Re: Co łączy obiad z globalnym ociepleniem? IP: *.075.c66.petrotel.pl 19.09.07, 16:48 GO VEGE ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ais Congratulations, Matt! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:53 You have started a very good campaign! I am glad that it is visible even in Poland :) :) :) :) Odpowiedz Link Zgłoś