Dodaj do ulubionych

Stare nowe zwyczaje

02.10.04, 06:35
Kazda z nas zmieniajac kraj i dokladajac do tego meze/niemeza w postaci
obcokrajowca musiala zaadoptowac polskie zwyczaje do nowej rzeczywistosci
plus bardzo czesto adoptowac nowe zwyczaje. Jestem ciekawa jak to u was
jest/bylo? czy mialyscie problemy z zaakceptowaniem pewnych zyczajow czy tez
stalo sie to niejako automatycznie? A jak wasze polowki?

Moj maz doskonale przyjal wiekszosc polskich tradycji, przekonal sie nawet
do specjalnej wielkanocnej salatki, choc jak pierwszy raz zobaczyl co
mieszamy razem to mina mu troche zrzedla smile
Ja jestem otwarta na wszelkiego rodzaju nowosci takze wszystko przyjelam
niejako automatycznie.
Oczywiscie z polskich tradycji zatrzymalismy:
wigilie- ze zmodyfikowanym menu; bez karpia (lokalny jakis niesmaczny i do
tego drogi), bez kutii (maly bardzo uczulony)
wielkanoc (swieconka)
tlusty czwartek-prawdziwe ciazkostrawne superkaloryczne polskie paczki
+ popielec, trzech kroli....

Z lokalnych dodalismy:
Galette de roi- na trzech kroli. Kupuje sie ciasto francuskie z puree
migdalowym w srodku w ktorym ukryte sa dwie fasole, ciemna i jasna (krol i
krolowa), kto znajdzie fasolke jest krolem krolowa przez caly rok. Zabawa
jest super poniewaz piekarnie dolaczaja do ciasta 2 koronysmile

Cabana sucre- wyjazd na syrop klonowy.Od konca lutego do poczatku kwietnia
tradycyjnie jezdzi sie do miejsc w ktorych zbieraja syrop. Mozna jezdzic do
malych miejsc gdzie na raz moze jesc 20-50 osob ( bylam i jakos mi nie
podeszlo) albo do miejsc gdzie iles tam set osob na raz moze usiasc do
stolow,a w soboty wieczorem odbywa sie najprawdziwsza dyskoteka z muzyka
polfolklorystyczna. W jadalni najmniejszy stol ma okolo 2o miejsc,stolow
jest ze 40. Niesamowity widok jak robia omlety-wiadrami wylewaja rozbite
jajka na patelnie ( wielkosci 3 niemowlecych wanienek) i lopatkami wielkosci
wiosla do kajaka mieszaja to. Menu jest typowe, omlety, szynka wedzona i
gotowana- wszystko to polewa sie dowolna iloscia syropu klonowego. Do tego
domowe frytki,fasola, marynaty, domowy keczup, cieple buleczki, jakies
smarowidla. A na deser paczki i tarteletki-oczywiscie skapane w syropie
klonowymsmile
Po tym skromnym jedzonku idzie sie na spacerek w las, tylko nie wolno
zbaczac ze sciezek i trzeba uwazac na misie, bo tez lubia sie przechadzac
...i nie wiem czemu smile w drodz powrotnej do domu widze wszedzie sledzie,
kapuste kiszona i ogorki w occie.

Wrzesien/pazdziernik-wyjazd na jablka. Wszyscy jezdza na jablka i kazdy ma
swoje ulubione miejsce. My jezdzimy do Cystersow. Sad jest ogrooomny,
wjezdza sie samochodem, a pozniej tylko chodzi sie i zbiera jablka. Mozna
lazic po drzewach, wchodzic na drabiny albo zbierac z ziemi. Na
'skrzyzowaniach' pomiedzy odmianami jablek siedza braciszkowie i pilnuja aby
ludziska sie nie pogubily. Jezdzimy na caly dzien z prowiantem i robimy
sobie piknik. A potem kupujemy wyroby wlasne braciszkow: ucierany miod,
cuchnacy serek, czarna czekolade i musujace wino jablkowe.

Thanksgiving-indyk, nadzienie z watrobki i pietruszki zielonej,warzywa
(marchew,cebulki,rzepa, brukselka zapieczone z tymiankiem, maslem i odrobina
syropu klonowego),kartofle, sos do indyka no i oczywiscie domowy sos z
zurawiny. W Kanadzie obchodzonyw drugi poniedzialek pazdziernika.

I to chyba najwazniejsze a juz na pewno ulubione
A jak u was?

Agnieszka
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Stare nowe zwyczaje 02.10.04, 17:02
      Ciekawe co piszesz ag.ni, u nas dzien dziekczynienia to najwieksze swieto w
      roku, nawet nie wiedzialam ze Kanada tez przyklada do tego uwage. Poniewaz inne
      swieta maja podloze religijne, swieto dziekczynienia jest jakby swietem
      uniwersalnym, dla kazdego, bez wzgledu na wyznanie religijne (Indianie nie
      obchodza tego swieta - podobno). A wszystko rozpoczelo sie doslownie parenascie
      mil od mojego domu:
      Pierwsi pielgrzymi przybyli do Nowej Anglii (New England) w 1620 roku,
      poszukujac wolnosci religijnej. Byli to Puritanie z Anglii i Holandii, ktorzy
      przyplyneli na statku pod nazwa Mayflower. Replika statku jest do zwiedzania)
      Osiedlili sie niedaleko miejsca do ktorego przybyli w wiosce, ktora do tej pory
      istnieje i jest do zwiedzenia (wiekszosc wioski wyglada tak jak wygladala w
      1627 roku) pod nazwa Plimoth.
      Tutaj pielgrzymi jakos przetrwali swoja pierwsza zime, jakkolwiek bardzo duzo z
      nich umarlo z glodu i zimna. Juz jednak taka dola ich nie spotkala w nastepna
      zime, gdzyz od Indian ze szczepu Wampanoag, nauczyli sie uprawy kukurydzy i
      sposobu zycia w "nowym swiecie". Dziekujac za ta pomoc, Pielgrzymi zaprosili
      owych Indian na wielka fieste aby dziekowac i cieszyc sie udanymi zbiorami i
      obfitoscia pozywienia i nadzieja na lepsze zycie na nowej ojczyznie.
      Mozna o tym wszystkim posluchac w starym jezyku angielskim i poprzekrecanym
      holenderskim w skansenie w Plymouth, Massachusetts. Skansen sklada sie z calej
      osady z aktorami ktorzy "zyja" takim zyciem jakie wiedli pierwsi pielgrzymi.
      Rowniez mozna odwiedzic wioske indianska, w ktorej pracuja prawdziwi Wampanoag
      indianie i posluchac o kulturze indian i zobaczyc jakie oni wiedli zycie zanim
      Ameryka zostala zawladnieta przez bialego czlowieka.

      w/g amerykanskiego zwyczaju obchodzi sie to swieto w ostatni czwartek
      listopada, i ogromna ilosc ludzi podrozuje w ten weekend, aby spedzic czas z
      rodzina. Tradycyjnie, cala rodzina zjezdza sie na dlugi weekend.
      W czwartek jest wielkie przyjecie, w piatek tradycyjnie robi sie zakupy
      swiateczne, tzn. prezenty na Boze Narodzenie.
      Ten piatek po Thanksgiving jest tu uwazany za dar dla sklepikarzy, bo zawsze
      moga liczyc na ogromne dochody.
      Rowniez Thanksgiving jest umownie poczatkiem okresu swiatecznego, wiec
      dekoracje, babki, choinki nagle pojawiaja sie w witrynach, drzewa na ulicach
      zostaja owiniete chmura malutkich swiatelek, a w cieplejszych stronach kraju
      witryny sa sprejowane sztucznym sniegiem, zeby bylo tak Gwiazdkowo.
      Sobote po Thanksgiving spedza sie na spacerach z rodzina, w niedziele wszyscy
      jada do domu, a po czterech tygodniach zostaje to powtorzone na swieta Bozego
      Narodzenia.
      • kendo Re: Stare nowe zwyczaje 02.10.04, 20:13
        tamsin..dzieki za obszerne wyjasnienie,
        zawsze sie zastanawialm,
        czemu jest takie swieto....
        bardzo ladna tradycja....

        hmmmm.u nas to chyba szwedzi najbardziej
        sobie cenia "srodek lata"..takie wrazenie odnosze...
        zreszta tez mi sie podoba to obchodzenie....
        juz chyba wspominalismy wczwsniej o tym swiecie.
      • ag.ni Re: Stare nowe zwyczaje 02.10.04, 21:55
        Czyli Thanksgiving moze byc uwazany za polskie dozynki!
        Tamsin, dzieki za szczegoly, moze uda mi sie kiedys przyjechac do Nowej Anglii
        i pozwiedzac co nieco, oczywiscie pod warunkiem ze moj maz da sie na to
        namowic ( Francuz?! w ameryce!?)
    • dorkalesk Re: Stare nowe zwyczaje 03.10.04, 20:46
      witam
      to bedxie moja pierwsza wigilia w tym roku w Norwegii Chcialabym wyprawic
      prawdziwie polska...
      Co do zwyczajow - tutaj np nie ma dzielenia sie oplatkiem, wiec jak ostatnie
      swieta w Polsce spedzalismy to moj maz byl troche zagubiony i nie wiedzial co
      ma zrobicsmile)
      Poza tym troche mnie dziwi ze wiekszosc Norwegow nie celebruje az tak rodzinie.
      Pozdrawiam
      • apekatt Re: Stare nowe zwyczaje 05.10.04, 21:10
        Norwegowie sa wbrew tego co sie o nich mysli b rodzinni moze nawet bardziej niz
        polacy ale trzeba ich poznac a to zajmuje ok.... 20 lat albo wiecej napisała:

        > witam
        > to bedxie moja pierwsza wigilia w tym roku w Norwegii Chcialabym wyprawic
        > prawdziwie polska...
        > Co do zwyczajow - tutaj np nie ma dzielenia sie oplatkiem, wiec jak ostatnie
        > swieta w Polsce spedzalismy to moj maz byl troche zagubiony i nie wiedzial co
        > ma zrobicsmile)
        > Poza tym troche mnie dziwi ze wiekszosc Norwegow nie celebruje az tak
        rodzinie.
        > Pozdrawiam
        • asia.sthm Re: Stare nowe zwyczaje 05.10.04, 21:40
          Oooo, nowa kolezanka ! Apekatt witaj !

          Dorka to twoje pierwsze swieta na obczyznie, odpusc sobie troche. Wszystko nowe
          i moze dziwne, ale gwarantuje, ze Norwegowie sa rodzinni i lubia tradycje i
          trzeba ich poznac. Zobaczysz, bedzie ci tam dobrze. Daj sobie troche czasu.
          Na twoim miejcu nie proponowalabym im calej naszej Wigilii na raz. Moga cie
          zabolec ich zdziwione miny, a nawet jakas krytyka. Moze zacznij jakos po trochu
          im dawkowac po kawalku? Masz wiele lat przed soba smile.
          I nie martw sie na zapas.
          Pozdrowka.
          • semantics Re: Stare nowe zwyczaje 05.10.04, 21:56
            dorka, zgadzam sie z asia! dawkuj im te nasz zwyczaje, jak beda mieli za wiele to nie wszystko
            docenia. U mojego Niemca tez nie bylo zwyczaju dzielenia sie oplatkiem, sianka, 12 potraw... wszystko
            pomalutku , a za kazdym razem odkrywa cos nowego. A poza tym powiedzial mi kiedys cos
            niesamowicie waznego: " A po co ta gora jedzenia, 12 rodzajow kompotu, ciasta, bajery, jak Ty jestes
            tak robota zmeczona ze nie mozesz sie tym cieszyc?" Co roku widzialam to u mojej mamy.

            Spokojniutko, bo swieta w koncu po to zeby sie nimi delektowac, czyz nie?
          • dorkalesk Re: Stare nowe zwyczaje 06.10.04, 14:27
            hej
            dzieki za porady. Chyba masz racje trzeba powolutku, malutkimi kroczkami. jakos
            nie zauwazylam zeby Norwegowie byli bardzo rodzinni ale skladam to na karb tego
            ze moja norweska rodzina jest rozwiedziona (tesciowie) wiec trudno ich zebrac
            wszystkich razem.. smile)
            • alex113 Re: Stare nowe zwyczaje 08.10.04, 02:01
              A ja na twoim miejscu skupila bym sie na tym zeby zobaczyc jak "ludnosc
              lokalna", czyli Norwegowie obchodza swieta. W koncu polskich swiat juz
              doswiadczylas, a norweskich jeszcze nie. Bedzie inaczej, ale moze byc bardzo
              interesujaco i warto sie zapoznac.
    • alex113 Re: Stare nowe zwyczaje 08.10.04, 02:12
      A ja tak troche czekam na swieta. Moj dobry kumpel z czasow studenckich
      (traktuje go jak brata) zapowiedzial sie ze moze przyjedzie (po raz 4ty)
      Polska tradycjonalistka nie jestem, religijna tez nie bardzo, wiec zwyczaje
      tworze takie jakie mi pasuja. A nasza stworzona tradycja jest zapraszanie 6-8
      osob na wieczor wigilijny. Amerykanie nie obchodza wigilli, wiec chetnie
      przychodza. Towarzystwo zawsze bardzo mieszane zarowno narodowo jak i "socjo-
      ekonomicznie". Jedyny raz w roku kiedy gotuje typowo po polsku, ale po barszczu
      z uszkami i rybie (smaze pstragi a nie karpia) na stol wjezdza szynka i bigos z
      kielbasa [jak sie moj kumpel smieje, w PL po polnocy wiec mozna wink)] Jest
      zawsze duzo zamieszania, smiechu i pogawedek na kazdy temat. Winko tez pomaga w
      utrzymaniu dobrego nastroju.
      Z prezentami juz dawno dalismy sobie spokoj. Prezenty sa tylko dla dziecka.

      A w "pierwszy" (czyli tu jedyny) dzien swiat idziemy do rodziny M. objadac sie
      indykiem lub szynka i tez jest milo. Zwlaszcza ze zazwyczaj ide tam z jednym
      garnkiem, zeby sie "dolozyc" do wspolnego posilku i reszta mnie nie obchodzi.
      Zapal do spedzania 3 dni w kuchni daaaaawno mi opadl.
    • agnieszka_syd Re: Stare nowe zwyczaje 08.10.04, 02:17
      Ciekawie sie czyta o tym, jak swietujecie smile

      Ja w nowej rodzinie wprowadzilam pare naszych polskich tradycji. Przede
      wszystkim Wigilie. W Australii Boze Narodzenie to glownie prezenty i jakis tam
      lunch w pierwszy dzien swiat. Zupelnie brak tu swiatecznej atmosfery, co mnie
      strasznie dolowalo przez pierwszych pare lat. Bo zar sie z nieba leje, nikomu
      sie nic nie chce, panowie graja w krykieta na trawie... Gdzie te nasze swieta
      pachnace choinka, z pierwsza gwiazdka i sniegiem za oknem...
      W Wigilie zapraszamy wiec do nas cala mezowa rodzine. I jest dzielenie sie
      oplatkiem i barszczyk, i uszka, i pierogi, i rybka (nie karp niestety)... I
      kazdemu tak sie to spodobalo, ze sie tej Wigilii co roku domagaja.
      W ubieglym roku ja wlasnie w Wigilie wyszlam ze szpitala po urodzeniu naszego
      malenstwa. I myslicie ze kolacja na 10 osob sie u nas nie odbyla? Skadze,
      oczywiscie ze sie odbyla. Ja lezalam na sofie z dzieckiem przy piersi, a maz i
      jego brat gotowali w kuchni wedlug moich instrukcji smile Tylko pierogi kupili w
      polskich delikatesach, a zamiast uszek byly tortellini wink)
      Ja zas polubilam zwyczaj "skarpety" z prezentami wieszanej na kominku.
      Zwlaszcza teraz, gdy rodzina nam sie powiekszyla, bedzie duzo radochy gdy Jamie
      zacznie wysypywac swoje prezenciki z takiej skarpety (ktora juz dla niego
      zakupilismy).

      Na Wielkanoc co roku produkuje pisanki, a raczej "drapanki" z jajek gotowanych
      w lupinah cebuli. I kazdy taka pisanke ode mnie dostaje, co rowniez stalo sie
      juz tradycja.

      Cala rodzina meza przyjela tez zwyczaj mowienia "Smacznego" przed posilkami.
      Jestem niemal pewna, ze nawet jak mnie tam nie ma, to i tak "Smacznego" mowia,
      tak im to juz w krew weszlo wink))

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • daisy123 Re: Stare nowe zwyczaje 08.10.04, 14:44
        I ja wprowadzilam w naszym domu stopniowo pewne polskie zwyczaje. I tak np. we
        Wloszech nie obchodzi sie Wigilii. Obiad w pierwszy dzien swiat jest traktowany
        jako ten swiateczny posilek. A wiec w naszym domu stanelo na tym, ze
        obchodzimy Wigilie ale niestety bez barszczu, bo tego moj luby nie przelknie.
        Za to jest lamanie oplatkiem, bialy obrus (tutaj uzywa sie na B. Narodzenie
        wszystko na czerwono), jedno puste nakrycie i choinka. We Wloszech przyjety
        jest zwyczaj dekorowania choinki lub tez ustawianie w domu szopki. U nas jest
        zawsze choinka a pod nia prezenty i co roku problem "kiedy te prezenty
        otwieramy". Pamietam w Polsce jak sie czekalo na zakonczenie kolacji
        wigilijnej zerkajac pod choinke i czekajac na moment otworzenia prezentow.. .
        Zgodnie z wloska tradycja prezenty otwiera sie po powrocie z pasterki. Otwiera
        sie wowczas butelke szampana , je sie ciasto "panettone" i otwiera prezenty.
        Mnie sie udaje od lat otwierac prezenty po kolacji wigilijnej i mam nadzieje,
        ze stanie sie to zwyczjem w naszej rodzinie.
        Na kolacje wigilija przygotowywuje ryby w roznej postaci .

        W regionie gdzie mieszkam nie obchodzi sie Mikolaja (sa takie regiony we
        Wloszech gdzie 6.12 przychodzi Mikolaj)wiec,aby dziecku nie krecic w glowie
        uznalismy, ze tak jak jest w zwyczju skarpete w kominku bedziemy wywieszac na
        Trzech Kroli. Przychodi wowczas Befana, taka stara baba na miotle i przynosi
        dzieciom drobne prezenty i slodycze. A kto byl niegrzeczny dostaje wegiel. Tez
        slodki.

        Na Wielkanoc pisanek tutaj sie nie robi. Ja mam kilka przywiezionych z Polski i
        stawiam je na stole razem z zonkilami lub tulipanami. Nie ma tutaj swietowania
        Wielkanocy w takim znaczeniu jak w Polsce. W Wielkanoc wyjezdza sie i czesto
        nie z rodzina, ale ze znajomymi. Wloskie przyslowie mowi: Boze Narodzenie z
        Twoimi(rodzina), a Wielkanoc z kim chcesz.

        Musze sie Wam pochwalic, ze kiedys poproszono mnie w przedszkolu mojej corki o
        napisanie (krotko) o tym jak sie obchodzi w Polsce Boze Narodzenie. Napisalam i
        pierwszej gwiazdce, i o pustym nakryciu, i o sianku pod obrusem, i o ponad 12
        potrawach itd. i nie tylko dyrektor przedszkola mi gratulowal, ze to tak ladnie
        napisalam, ale i inne mamy sie zachwycaly tym co napisalam. A mnie sie tak
        fajnie zrobilo na sercu, bo jakby nie bylo to jestem bogatsza o ta tradycje. I
        Wy wszystkie tez, bo jakby nie bylo to kazda z nas cos tam probuje przeszczepic
        do wlasnego domu, nawet jak zyje na drugiej polkuli.

        agnieszka_syd: u mnie w domu tez sie mowi "smacznego" przed posilkiem, ale mnie
        zawsze kusi, zeby powiedziec "nie ma do czego". Takie szczeniackie zarty we
        mnie siedza.
    • syswia Re: Stare nowe zwyczaje 12.10.04, 04:35
      W Kanadzie obchodze Swieta Bozego Narodzenia i Wielkanocy w sposob tradycyjny
      (kulinarnie) - juz kiedys piaslam, jak to drugi raz urzadzam polska Wielkanoc
      dla mojej "hinduskiej" rodziny.
      Z nowych zwyczajow:
      Thanksgiving, ale jakos mnie ten indor nie pociaga, co innego sos z zurawiny -
      uwielbiam wlasnej roboty.
      Swieto Niepodleglosci (albo Kanady?) 1 lipca wieczor spedzamy na wybrzezu
      ogladajac fajerwerki
      latem obowiazkowo wybieramy sie kilka razy na farmy niagarskie - na czeresnie,
      truskawki, morele, porzeczki, agrest, maliny i inne cuda, nie mowiac juz o
      probowaniu win z miejscowych winnic (wszyscy chwala ice wine - a ja nie lubie -
      za slodkie)
      Ze zwyczajow sikhijskich - co jakis czas jestesmy zapraszani na olbrzymie wesela
      w rodzinie oraz na modlitwe (kirtan) w ich swiatyni. Przywdziewam wtedy stroj
      "hinduski" i porazam panie bladoscia swojej skory. Panowie generalnie sa nieco
      bardziej przychylni obcym niz panie. Konkurencja, czy jak?... nie wiem
    • happiest1 Re: Stare nowe zwyczaje 12.10.04, 22:44
      W Polsce zawsze swieta Bozego Narodzenia spedzalam w domu z cala rodzina,
      wigilia, zawsze te same tradycyjne potrawy a potem pasterka. Ostatnie swieta
      spedzilam z mezem, pojechalismy do jego rodziny na Florydzie. I nawet nie
      poczulam ze byly swieta, bo w wigilie poszlismy do restauracji, prezenty nie
      byly pod choinka tylko kazdy przyniosl swoje i potem rozdawal, a do tego bylo
      cieplo i nie bylo snieguwink
    • izabelski Re: Stare nowe zwyczaje 13.10.04, 00:19
      My obchodzimy Wigilie po polsku z tutejsza rodzina (ale rodzina meza i tak sie
      zawsze spotykala w ten dzien na przedbozonarodzeniowe party, wiec nie bylo
      problemu) - potrawy polskie barszczyk uwielbiany przez wszystkich, nawet
      najwiekszych niejadkow smile do teg opierogi ruskie, z grzybami i z kapusta, zupa
      grzybowa ryba + ziemniaki + salatka buraczana z majonezem, sledziami i
      majonezem (jak ja zaserwowalam po raz pierwszy, to kuzynka zapytala czy to
      triffle smile )
      06.12 przychodzi polski mikolaj w Wigilie Gwiazdka a w pierwszy dzien Bozego
      narodzenia - angielski smile
      pisanki i swieconka + smigus-dyngus
      smazenie faworkow
      dla nauczycieli na koniec roku szkolnego kwiatki zamiast prezentow
      obchodzimy tez imieniny dzieci

      z tutejszych - pierwszy dzien Swiat i pierwszy dzien Nowego roku z rodzina meza
      (Sylwestrowego podniecenia nie jestem w stanie wykrzesac)

      w sledzika w anglii smazy sie nalesniki i je z cukrem pudrem i sokiem cytrynowym
      6.11- wieczor fajerwerkow - Bonfire Night na calej wyspie w ten dzien jak i
      rowniez w weekend przed i po - fajerwerki niektore darmowe, inne platnew ale
      milo sie rozerwac w deszczowe i bure dni listopadowe






      • dorrit Re: Stare nowe zwyczaje 13.10.04, 13:29
        Mieszkam we Wloszech, jak Daisy, i widze, ze czesc rodzin obchodzi Wigilie, z
        potrawami na bazie ryb, szopka, choinka i prezentami pod nia i naokolo niej, bo
        o "symbolicznych" prezentach trudno tu mowic, a czesc rodzin swietuje obiad w
        dzien Bozego Narodzenia. Bylam pare razy u krewnych meza na takiej Wigilii (ok.
        20 osob z trzech-czterech rodzin razem) i bylo super, niemal jak w Polsce,
        tylko bez oplatka sad( i bez tej nostalgicznej aury i koled. Koled w ogole znaja
        tu mniej niz w Polsce.

        Poniewaz rodzice meza Wigilii nie obchodzili, wiec odkad sa dzieci, zaczelam ja
        obchodzic u nas - nie mam konkurencji, he he. Na ogol mam oplatek, barszcz
        robie z torebki, uszka to tortellini z grzybami, ryba - na ogol sola w
        piekarniku, sledzie z Polski, ale te ostatnie glownie ja je jem, inni tylko
        sprobuja - menu ma niewiele potraw, a i tak zostaja. A potem prezenty. Choinka
        oraz szopka z mchu, kory itp. z figurkami (no, chyba, ze M. nie bedzie mial
        czasu jej zrobic, trudno).
        Dzien Trzech Kroli jest we Wloszech swietem.
        Sw. Mikolaja nie obchodzimy, Befany czyli staruchy/czarownicy jako przynoszacej
        prezenty jeszcze nie obchodzilismy - na razie dzieciaki sa za male, zeby sie
        glosno domagac...

        Na Wielkanocny obiad "nalezy", przynajmniej w Rzymie, jesc tortellini w rosole
        i "baranka" czy jagniecine. W Wielka Sobote o polnocy (czasem wczesniej) w
        wielu kosciolach jest tzw. czuwanie paschalne, najuroczystsze jest w Bazylice
        Sw. Piotra - ma w sobie cos z misterium: w pewnym momencie gasna wszystkie
        swiatla; po kilku chwilach slychac okrzyk po lacinie: "Lux Christi!" - "swiatlo
        Chrystusa" - zapalaja sie pierwsze swiatla; "Lux Christi!" po raz drugi -
        zapalaja sie nastepne; po trzecim okrzyku ogromna bazylika tonie w swietle.
        Zaczyna sie czuwanie paschalne.
        W Wielki Czwartek w wielu kosciolach odbywa sie czytanie z podzialem na role
        ewangelicznego zapisu Ostatniej Wieczerzy. W Piatek - Droga Krzyzowa, czyli jak
        u nas.
        O ile, oczywiscie, nie wycieczkuje sie, jak robi to wielu Wlochow przy okazji
        Wielkanocy. Nam tez sie zdarzylo (ale ziiimno bylo wtedy w Toskanii...).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka