Gość: Kaczo i Boso Re: Polska broni czegos co winem nigdy nie bylo! IP: *.natpool5.outside.ucf.edu 26.09.07, 21:21 W WIEKSZOSCI cywilizowanych krajow na swiecie uznaje sie za wino tylko i wylacznie napoj wyprodukowany z winogron... Na rozne "jabole" maja w tych krajach inne okreslenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kixx Re: Polska broni czegos co winem nigdy nie bylo! IP: *.acn.waw.pl 26.09.07, 21:25 no tak,to jest argument niewazne,ze kijowo,byle jednakowo Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.popielarz Mamy wino owocowe 27.09.07, 10:00 > niewazne,ze kijowo,byle jednakowo Wiesz. Może jabole też t obejmie - ale nie zapominaj, że w Polsce produkuje się bardzo cenione za granicą wina owocowe - nie tylko z jabłek. I nie pisze o tanich winach. Uważam że skoro wódka może być z wytłoków z winogron (bo ze świeżych winogron to mamy koniak), to wino może być z porzeczki :) Odpowiedz Link Zgłoś
xegar Re: Polska broni czegos co winem nigdy nie bylo! 26.09.07, 21:49 Spór wydaje mi się absurdalny, niemniej pękam z ciekawości, jakie nazwy Unia by zaproponowała na nasze produkty winopodobne. Na pewno zabawnie wyglądałyby usankcjonowane paragrafami takie nazwy jak jabol, żur, zajzajer, arizona, bałagan (dalsze propozycje...? Pomóżmy eurourzędnikom!). Miło by było zakuć w paragrafach definicję, że np. zajzajer oznacza wzmacniany spirytusem (min. 16% vol.) specyfik produkowany w Wielkopolsce, a arizona to produkt regionalny lubelskiego... Zdrówko! Xe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menel Re: Polska broni czegos co winem nigdy nie bylo! IP: *.osw.vectranet.pl 26.09.07, 22:21 W Europie funkcjonuje od dawna, stosowana też w Polsce przed wojną nazwa jabłecznik, więc nie rozumiem, dlaczego nie można do niej wrócić? Czyżby sentymenty do PRL-owskiej siermiężnej rzeczywistości były aż tak wielkie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menek Re: Polska broni czegos co winem nigdy nie bylo! IP: *.osw.vectranet.pl 26.09.07, 22:22 A zajzajer to była inaczej karbidówka, ale dzisiejsza młodzież już tego nie wie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RTZ Re: Polska broni wina owocowego przed UE IP: *.fbx.proxad.net 26.09.07, 21:38 No, nareszcie dyplomaci ci wzieli się do roboty. Ignorancja nie może być usprawiedliwieniem. Niech Hiszpanie czy Włosi wybiją sobie z głowy, że wino jest tylko z winogron, a wódka z wszystkiego. Trzeba być koherentnym. Dawniej w Polsce istniał ser marki ser (fromage tak się nazywał). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pipok Re: Polska broni wina owocowego przed UE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 21:40 chateau de jabol... Odpowiedz Link Zgłoś
pukury Re: Polska broni wina owocowego przed UE 26.09.07, 21:41 oczywiście !! będziemy umierać z ten " napój " !!! to będzie dopiero atut dla pisu - ile głosów głosów więcej !! - DO BOJU ! to jest oczywista oczywistość . Odpowiedz Link Zgłoś
woland76 Polska broni wina owocowego przed UE 28.09.07, 13:11 Witam, przeczytałam opinie kilu osób na temat polskich win owocowych i postanowiłam dodać swoje "trzy grosze". Otóż, oprócz różnorakich "win patykiem pisanych", win marki "Wino", "Arizona" itp. mamy bardzo duże tradycje w tzw. winiarstwie domowym. Od kilkudziesięciu lat systematycznie wznawiana jest książka Jana Cieślaka "Domowy wyrób win", coraz więcej pojawia się publikacji innych autorów podejmujących tę tematykę. Wina domowe to wina, jak nazwa wskazuje wyrabiane na użytek własny z surowców bardzo różnorodnych, ale na pewno nie podrzędnych. W naszych warunkach klimatycznych nigdy winogrona nie osiągną takiego poziomu cukru jak na południu Europy, mamy za to mnóstwo fantastycznych owoców, z których można wyrabiać wyjatkowe, niepowtarzalne wina owocowe. Owszem, wina z jabłek można nazywać jabłeczniakami, ale jeśli idąc tym tropem zaczniemy zamiast określenia "wina owocowe" rozdrabniać się na wiśniaki - wina z wiśni, maliniaki -wina z malin, śliwczaki - wina ze śliwek, agrestniaki - wina z agrestu, to jak nazwać wino z dzikiej róży? Dzikoróżak? A wino wieloowocowe? Wieloowocak? Jest to niezręczne, szczególnie że w Polsce sa również wielowiekowe tradycje wytwarzania miodów pitnych - stąd "maliniak" czy "wiśniak" są niejako zarezerwowane dla miodów wytwarzanych z udziałem tych owoców. No i skoro domowych wytwórców win jest naprawdę wielu , bo tak naprawdę rozpoczęcie przygody z winiarstwem jest rzeczą banalnie prostą - wystarczy zaopatrzyć się w jakiś szklany balonik (albo i dwa), rurkę fermentacyjną i korek do balona, szlachetne drożdże, pożywkę do nich, cukromierz (to na początek), a potem jeszcze dobre chęci, cukier, woda, oczyszczone i przebrane owoce.... i można zaczynać. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. Pierwsze wino wypija się zazwyczaj jeszcze zanim dojrzeje, nad każdym kolejnym jednak pracuje coraz usilniej, żeby wydobyć z niego maksimum smaków, aromatów, dosmacza, miesza, kupażuje.... efekty na pewno nie przypominają siekaczy z dolnej półki ze sklepu monopolowego. Śmiem twierdzić, że często przewyższają bogactwem i głębią smaków francuskie czy hiszpańskie wina z tzw. średniej półki. A teraz druga kwestia - polskie władze nie uregulowały do tej pory sprawy związanej z produkcją tych win dla szerokiego kręgu odbiorców. Zeby to robić legalnie, zgodnie z prawem trzeba mieć skład celny, nabyć znaki akcyzy, słowem - podlega się pod takie same przepisy jak wielkie firmy z branży monopolowej. Odpowiedni projekt łagodzący te przepisy od kilku lat leży w szufladach kilku ministerstw i jakoś nikt nie ma czasu, żeby zająć się nim. A warto. Mają swoje lokalne alkohole Słowacy, mają Rumuni, Bułgarzy, nawet w Niemczech produkowanie win jabłkowych jest nieskomplikowane prawnie. Tylko u nas nie. Oczywiście powodów jest wiele - branża jest nieskonsolidowana, ludzie wolą zakładać gospodarstwa agroturystyczne i częstować gości swoimi trunkami, bo wtedy żaden warchoł z US nie może zakwestionować braku znaku skarbowego czy zbyt niską kwotę odprowadzonego podatku. A walczyć byłoby o co - od wielu lat środowisko amatorów organizuje swoje własne spotkania, zloty, konkursy, często o ogólnopolskim zasięgu. Najbardziej znaną stroną internetowa , połączoną z Forum dyskusyjnym jest www.wino.org.pl . Pozdrawiam Aleksandra Odpowiedz Link Zgłoś